Czasami ze mnie wychodzi taki charakterek, kiedy mam do czynienia z kimś, kto prezentuje zbliżone podejście. Nadęty i przemądrzały jest tutaj niemal każdy użytkownik, jak się zaciekle trzyma swoje wersji, ignorując inne opcje, Więc poza mną jeszcze paru by się znalazło...
Moje wypowiedzi dostosowuję akurat do tego, co widzę u reszty. Odpalam się zaś przy pewnych absurdalnych dla mnie kwestiach, które są po prostu dla mnie niedorzeczne, zaś dla innych jak widać normalne. Mowa tutaj o tym, od czego się zaczęło, czyli praniu i całej reszcie obowiązków, które "trzeba przecież podzielić, aby wszystko idealnie grało". Zaś to zdanie o praniu, gdzie napisałaś, że robisz to, bo lepiej się na tym znasz(więc zapewne jest to zarezerwowane dla Ciebie), to już mnie rozwaliło na łopatki. Czyli nie dopuszczasz go do pralki, bo to "Twoja działka"?
Tym bardziej, jeśli jeszcze sprawa gotowania leży wyłącznie po Twojej stronie(choć akurat przypuszczam, że była to ironia - jeśli nie, to już całkiem wymiękam).
Tak, w tej kulturystce jest więcej kobiecości, niż w niektórych "chucherkach", którym trzeba słoik odkręcać, albo uważać przy przywitaniu, żeby im krzywdy nie zrobić.
Przykład z Panią kierującą tirem był adekwatny, choć bardziej w stosunku do twierdzenia Solaris, iż wrażenie bijącej od kogoś kobiecości czy męskości( bardziej w odniesieniu do fizyczności) zależy w dużej mierze od tego, jaką czynność dana osoba wykonuje w danym momencie lub jaki rodzaj garderoby akurat ma na sobie. Otóż widzę to nieco inaczej: jeśli owa niewiasta, kierująca tirem, o której wspomniałem założyłaby kombinezon roboczy i operowała akurat pilarką, miałaby w sobie dużo więcej kobiecości niż drobna i nad wyraz szczupła kobieta, opalająca się nago lub w bikini na tarasie. Taka niespodzianka.
Te wszystkie sztywne podziały na "wyłącznie" męskie i kobiece zawody lub czynności wywołują u mnie zawsze jedynie śmiech, więc dlatego tak się nakręciłem, ale jak widać człowiek stracił niepotrzebnie tylko nerwy. Oj, feminizm ma przed sobą długą drogę do ugruntowania się w dzisiejszym społeczeństwie.
Zatem niech żyje równouprawnienie! 
Tak sobie myślę: rzeczywiście ciekawsza będzie kobieta, która nie ma oporów przed machaniem siekierą lub spawaniem niż taka, która się boi, że sobie ów nieszczęsny paznokieć złamie albo sukienkę ubrudzi
Nie w tym rzecz, aby coś było wyłącznie męskie lub kobiece - rzecz w tym, aby pewne rzeczy KAŻDY potrafił/mógł i chciał wykonywać.
Podobnie, jak facet, który nie wie lub nie chce wiedzieć, do czego służy pralka albo nie potrafi sobie obiadu ugotować.