Samba napisał/a:Co ma duma do prania? Nie wiem, może to, że mąż woli sobie prać i wybierać ciuchy samemu, w sensie, że nie pozwoli sobie (przeważnie) na to, by ktoś inny za niego to robił.
A jak ktoś oddaje rzeczy do pralni chemicznej? Czy powoduje to jakiś uszczerbek na jego dumie?
Samba napisał/a:I tak, piorę osobno swoje rzeczy, nie mieszam niektórych rzeczy ze sobą, ani tym bardziej nie mieszam moich rzeczy z męża rzeczami. Nie żal mi wody i prądu co może i kontrowersyjne, lubię jak w pralce jest mniej rzeczy, żeby była szansa na ich porządne wypłukanie.
Spoko, co kto lubi, po prostu zdziwiło mnie użycie słowa „duma” w kontekście robienia prania.
Nie widzę powodu, by mojemu partnerowi miało ujmować w jakiś sposób to, że piorę mu rzeczy.
Tak samo jak nie czuję, by mi ujmował fakt, że on zawsze myje sedes, choć korzystamy z niego oboje.
Jak ładujemy zmywarkę, to też nie na zasadzie, że najpierw on nastawia mycie swoich naczyń, a potem ja swoich, tylko wszystko razem.
Czy powoduje uszczerbek na tego kogoś dumie, to nie wiem, nie znam tego kogoś, ale zawsze mogłam użyć lepszego słowa - samodzielny, zamiast dumny. Chociaż tak, akurat mój M. jest dumnym człowiekiem i tam, gdzie nie musi, o pomoc nie prosi. A ty z kolei mogłabyś też poszukać lepszego sformułowania zamiast się dopieprzać tak naprawdę do niczego; uraziło cię to jakoś co napisałam?
Po drugie, nie manipuluj zmywarką. To, że mój mąż nie musi się mną wysługiwać w kontekście dysponowania jego garderobą, to nie znaczy że musisz wykonywać jakieś durne triki sprowadzenia wszystkiego do absurdu; chamsko jak na kogoś kto jawi się jako redaktor działu kulturalnego.