Spadek dzietności i małżeństw - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spadek dzietności i małżeństw

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 143 ]

66

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

A naprawdę nie ma nic gorszego na starość niż samotność.

Samotność jest zła niezależnie od wieku. Możesz byc samotnym nastolatkiem, chociaż masz pełną rodzinę. I rodzeństwo pod jednym dachem. Możesz mieć nawet męża ew.żonę, dzieci i też czuc sie samotnym. Co widać na forum. Sam masz dzieci, a czujesz sie samotny, wg Twojej logiki nie powinieneś, a i nie grozi Ci bycie samemu na starość, bo masz 19 letnie córki, wiec o samotności na emeryturze nie może być już mowy.
big_smile

Pewnie pomieszałeś pojęcie samotności z byciem samowystarczalnym, bo możesz mieć 90 lat i sam sie ogarniać w znaczeniu zrobisz sobie śniadanie, umyjesz, ubierzesz, a możesz w tym wieku nie być w stanie podnieść się sam z lóżka i nastawić wody na herbatę.

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.
Jedzenie obiadu czy kolacji w pojedynkę, zasypianie bez bliskości drugiej osoby, brak kogoś, z kim można się przytulić, podzielić historiami czy zwyczajnym dniem.
Samotne podróże i wyjazdy.
Moje córki mają już swoje życie – utrzymujemy kontakt, ale wiem, że z czasem będzie on coraz rzadszy.
Jestem samowystarczalny, kupuję to, czego potrzebuję, nie narzekam.
Jednak marzę, aby resztę czasu spędzić z kimś dla mnie ważnym – podróżować, zwiedzać, pić kawę i godzinami rozmawiać na każdy temat.
Bliskość i obecność drugiej osoby są dla mnie niezwykle istotne.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.


Ale to nie ma związku z posiadaniem dzieci. Żadnego. Od lat trąbią o depresji i fali samotności wśród emerytów.

68

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.


Ale to nie ma związku z posiadaniem dzieci. Żadnego. Od lat trąbią o depresji i fali samotności wśród emerytów.

Jeśli młodzi w większości są samolubni i egoistyczni, myślący tylko o sobie i zabawie, to trudno mówić o chęci posiadania dzieci.
Po co mężczyźnie partnerka, która będzie stawiała wymagania, skoro może wydawać pieniądze wyłącznie na siebie?
Szkoda czasu i środków, skoro relacje są łatwo dostępne.
Uważam, że Europa zmierza ku upadkowi i za kilkaset lat Europejczycy mogą stać się jak rdzenni Amerykanie w rezerwatach – i to na własne życzenie.
Państwo powinno zmienić prawo tak, aby single płacili najwyższe podatki, a posiadanie dzieci wiązało się z ulgami i odliczeniami, zachęcając do pracy i licznego potomstwa.
Powinno również wspierać pojawianie się dzieci poprzez finansowanie leczenia bezpłodności czy adopcji.
Nic tak nie działa na ludzi, jak widok ubywających pieniędzy w portfelu.

69 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-11-29 12:02:49)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

Tak odnosnie wypowiedzi w tym wątku, to mam 2 uwagi.
Faktycznie był taki moment, w którym zaczęto uważać posiadanie większej ilości dzieci za patologię i to chyba był początek równi pochyłej odnośnie dzietności. Mnie się to kojarzy z momentem, w którym stwierdzomo, że każdy powinien być przynajmniej po maturze i najlepiej po studiach. Zawody fizyczne straciły swój etos.

Drugie to połupka, w której wpadła tu przynajmniej jedna uzytkowniczka, mówiąc o tym, że kobiety miały kiedyś utrudniony dostęp do edukacji. A przecież kiedyś nie było lub wystepowały w bardzo małej liczbie zawody dla kobiet wykształconych typu prace biurowe, psylchologia, czy medycyna, pomoc społeczna itd. Także typowe myślenie ahistoryczne.

70 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-29 12:12:35)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:

O, jak widzę kolega nie zna języka angielskiego. big_smile

i nie zna twórczości niektórych polskich zespołów typu Kaliber 44 i inne tego pokroju sprzed 20-30 lat.

Fanem może faktycznie nie jestem, ale coś niecoś tam słyszałem. Na pewno nic tam nie było o wciąganiu koksu z kutasa, robieniu pały za kreskę obcemu typowi i lizaniu jego spoconych jaj w klubowym kiblu, ani o grupowym ruchaniu w każdy otwór najebanych i naćpanych małolatek pod nieobecność rodziców w domu. Akurat to bym raczej zapamiętał big_smile

71 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-29 13:08:12)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Państwo powinno zmienić prawo tak, aby single płacili najwyższe podatki, a posiadanie dzieci wiązało się z ulgami i odliczeniami, zachęcając do pracy i .


Po pierwsze to funkcjonuje od lat. Po drugie mieszasz pojęcia masakrycznie. Czasami aż boli czytać. To, ze masz dzieci nie jest wyznacznikiem tego, że na starość nie będziesz samotny. Bo ta ma niewielki związek z dziećmi i wnukami. Od lat się o tym trąbi w mediach - o fali depresji i samotności wśród starszych ludzi.

To ma związek z ogromną kulturą starości i tymi wiecznie powtarzanymi bredniami - ja już jestem stary i nic nie muszę, na coś trzeba umrzeć i tak dalej. Mentalnie jesteśmy narodem starym i nieaktywnym w porównaniu do innych.

I co ważne, a co pomijalne przez ciebie, w poprzednim systemie dla wielu stanowisk (strategicznych) nieformalnym wymogiem był ożenek. Chodziło o to, aby człowieka związać i mieć na niego punkt nacisku.


Wujek Czesiek napisał/a:

Na pewno nic tam nie było o wciąganiu koksu z kutasa, robieniu pały za kreskę obcemu typowi i lizaniu jego spoconych jaj w klubowym kiblu, ani o grupowym ruchaniu w każdy otwór najebanych i naćpanych małolatek pod nieobecność rodziców w domu. Akurat to bym raczej zapamiętał

"kiedyś tego nie było"

20 lat z okładem:


Legendarna Nirvana i curt na wiecznym haju, jakieś 30 lat temu

Koniec lat 60tych. Myślisz, że o czym to jest kawałek? Back door man to twoim zdaniem listonosz?

72

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Wujek Czesiek napisał/a:

Dzisiaj dziewczęta zanim osiągną pełnoletność, nierzadko mają nawinięty przebieg większy niż niejedna gwiazda porno po przejściu na emeryturę.
Rzyg.

Ile takich znasz osobiście? Ile jest takich dziewcząt wśród dzieci Twoich braci, sióstr, kolegów, kuzynów, takich 16 latek, które puszczają się na lewo i prawo z równie puszczalskimi chłopakami w swoim wieku?
Bo to jest tak często, ze ktoś gdzieś widział, słyszał, oglądał półnagie zdjęcia jakichś nastolatek czy studentek na Onlyfansach (lub tego typu stronkach), przecz co nabrał takie przekonanie, że  "wszyscy święci co to za czasy teraz, wszystkie młode  się puszczają", przez co nabrał, sam nie wiedząc kiedy błędnej perspektywy.

Z resztą nasi rodzice, tamto pokolenie, też ubolewało, że co z was wyrośnie, dziewczyny się malują i lakierują sobie paznokcie - kiedyś za takie coś wylądowałyby na dywaniku u dyrektora, albo, że noszą miniówki, a nie spódnice za kolano. I co to jest aby latać na dyskoteki z gołym pępkiem i kolczykiem w pępku  plus tatuaż na nerkach? Kto to widział tak się szmacić?

I też słyszeliśmy gadanie, że co to za młodzież, co z niej wyrośnie, a teraz ta młodzież sama już dawno mężata, dzieciata, albo i po rozwodach, pracuje, płaci podatki i jakoś się ten świat kręci.
Nie wkładałabym więc tak wszystkich dziewcząt do jednego worka (skoro już tak interesuje Cię co robią nieletnie uczennice")i nie gderała jak stary dziad.

73

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

A naprawdę nie ma nic gorszego na starość niż samotność.

Samotność jest zła niezależnie od wieku. Możesz byc samotnym nastolatkiem, chociaż masz pełną rodzinę. I rodzeństwo pod jednym dachem. Możesz mieć nawet męża ew.żonę, dzieci i też czuc sie samotnym. Co widać na forum. Sam masz dzieci, a czujesz sie samotny, wg Twojej logiki nie powinieneś, a i nie grozi Ci bycie samemu na starość, bo masz 19 letnie córki, wiec o samotności na emeryturze nie może być już mowy.
big_smile

Pewnie pomieszałeś pojęcie samotności z byciem samowystarczalnym, bo możesz mieć 90 lat i sam sie ogarniać w znaczeniu zrobisz sobie śniadanie, umyjesz, ubierzesz, a możesz w tym wieku nie być w stanie podnieść się sam z lóżka i nastawić wody na herbatę.

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.
Jedzenie obiadu czy kolacji w pojedynkę, zasypianie bez bliskości drugiej osoby, brak kogoś, z kim można się przytulić, podzielić historiami czy zwyczajnym dniem.
Samotne podróże i wyjazdy.
Moje córki mają już swoje życie – utrzymujemy kontakt, ale wiem, że z czasem będzie on coraz rzadszy.
Jestem samowystarczalny, kupuję to, czego potrzebuję, nie narzekam.
Jednak marzę, aby resztę czasu spędzić z kimś dla mnie ważnym – podróżować, zwiedzać, pić kawę i godzinami rozmawiać na każdy temat.
Bliskość i obecność drugiej osoby są dla mnie niezwykle istotne.


Masz dzieci, jak wynika z tej całej dyskusji, nie jesteś więc samotny i nie będziesz samotny na starość, o co więc ten krzyk?
Poza tym masz rodzinę, rodzina daje szczęście, a nie pieniądze, czy wycieczki zagraniczne;)

74

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Państwo powinno zmienić prawo tak, aby single płacili najwyższe podatki, a posiadanie dzieci wiązało się z ulgami i odliczeniami, zachęcając do pracy i licznego potomstwa.
Powinno również wspierać pojawianie się dzieci poprzez finansowanie leczenia bezpłodności czy adopcji.

O jakim państwie piszesz? W Polsce są ulgi finansowe dla rodzin, odliczenia, 800plus, a single płaca wyższe podatki.

Co do pracy, to nikogo nie musisz do niej zachęcać, pracują ci, którzy chcą. Jak ktoś nie chce to nie pracuje (wtedy koszt jego utrzymania przejmuje ojciec, matka, mąż, żona , rodzeństwo, etc)
Zawsze tak było, zobacz ile na naszym forum postów mężczyzn, którzy żalą się, że żona nie chce iść do pracy, bo się zasiedziała w domu z dziećmi, a maż musi zarobić i na nią i na dzieci i na dom.
I ten mąż nie może jej zmotywować do pracy, to jak ma ją zmotywować państwo?

Albo przypadek Bartusia z opowieści Czesia - chłopak nie chce iść do pracy - i jak ma go do tego zachęcić państwo, skoro ani matka ani Czesio go nie zmotywowali?
Dobre pytanie swoją drogą, co zrobić w dorosłości z takim Bartusiem? A jakby to byli bliźniaki, dwa takie Bartusie? To by było dopiero big_smile

75

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

A po co to mieć gówniaki ? Tylko jedno dziecko wyssa z ciebie ponad 300tys zł przez 20 lat i to w najlepszym przypadku, a przez te 20 lat będzie ci zabierało nie tylko pieniadze ale i czas z nerwami.

76

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Wujek Czesiek napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Więc jak im wcale nie zazdroszcze a współczuję.
Przy takim podjeściu większość to będą samotni egoiści.

Ale ja też im wcale nie zazdroszczę. No, może trochę, bo ja w wieku że tak powiem mojej szczytowej atrakcyjności, byłem już żonaty i dzieciaty, a moje życie poza chodzeniem do roboty i na siłownię, skupiało się głównie na sprawach domowych. Moją żonę poznałem w podstawówce mając lat 15, a po rozwodzie miałem już 35, więc z jednej strony mógłbym powiedzieć, że sporo w życiu mnie ominęło, ale z drugiej strony nie żałuję niczego, nawet rozwodu, bo żyło nam się fajnie i spokojnie.
Tylko to były czasy na długo przed wynalezieniem smartfonów i powstaniem internetu, kiedy większość młodych ludzi żyło według jakiegoś tam schematu, bo nie wiedzieli, że można żyć inaczej, po prostu wtedy jeszcze nie istniały inne możliwości, dziś dostępne dla każdego w jedną sekundę.
Kiedy ja "chodziłem" z moją przyszłą żoną, postęp technologiczny ludzkości był na etapie kaset VHS z wypożyczalni, które się oglądało po kilka razy, bo nie było nic innego do roboty poza chlaniem z kolegami albo wystawaniem pod klatką plując na chodnik, to już wolałem siedzieć u mojej dziewczyny i czas sobie płynął leniwie. Dopiero dużo później był pierwszy samochód Fiat 125p kupiony za pierwsze zarobione pieniądze i można było porobić jakieś inne rzeczy, ale nadal w obrębie pewnego schematu - jedna dziewczyna do ślubu, a dalej będzie co będzie - tak wtedy żyła znakomita większość moich rówieśników i nikt nie wybrzydzał, nikt nie marudził.
A dzisiaj?
Dzisiaj dziewczęta zanim osiągną pełnoletność, nierzadko mają nawinięty przebieg większy niż niejedna gwiazda porno po przejściu na emeryturę. I nie ma co buczeć, bo takie są niestety fakty. To kiedy one mają czas rozmyślać o dzieciach jak jeszcze dobrze nie zmyje makijażu po wczorajszej domówce, a już do niej piszą i dzwonią, bo dziś jest sobota, no to w klubie dopiero będzie się działo... Kiedy one mają czas rozmyślać o ślubie jak mogą przebierać w chłopakach do bólu i to dosłownie, wystarczy że podłączą tylko telefon do ładowarki...
To samo zresztą dotyczy chłopców. Rywalizacja z kumplami, który więcej zaliczy, przechwałki kto kogo jak gdzie i kiedy, słuchanie bełkoczących pseudo raperów, którzy nawijają tylko o jednym... przecież jak ja słyszę w pracy co puszczają 20-30 latkowie na swoich głośnikach, to rzyganie mnie bierze, a jak słucham o czym rozmawiają między sobą, to tylko bym ich lał, gdyby to byli moi synowie. Szacunek? Uczucia? Związek? Małżeństwo? Dzieci? Pojebało cię dziadek? Suki są od tego, żeby je dymać i nogą z łóżka zwalać, ogarnij dupę typie, na jakim ty świecie żyjesz?
No właśnie kurwa. Na jakim.
Suki, szmaty, świnie, kurwiska, szlauchy, spermopije, gównojady, labadziary... Kiedyś w dawnych czasach koleżanki czy dziewczyny, za którymi chłopaki się uganiali, a jak już jakąś mieli, to dbali i traktowali jak największy skarb. Dzisiaj to świnie i spermopije do dymania, a potem nogą z łóżka i next...
Rzyg.

Powiem tak. Skoro jedna z drugą czy trzecią kurwi się na potęgę, to czemu niby inaczej je określać? Szacunek to rzecz nabyta, nie dana z automatu. Jest akcja i jest reakcja. W Stanach co piąte dziewczę do 30 r. życia stacjonuje na onlyfansach, reszcie marzy się książę złotej karocy, bądźmy poważni...

77 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-30 12:05:11)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Ile takich znasz osobiście? Ile jest takich dziewcząt wśród dzieci Twoich braci, sióstr, kolegów, kuzynów, takich 16 latek, które puszczają się na lewo i prawo z równie puszczalskimi chłopakami w swoim wieku?

Kiedyś przytaczałem tutaj dane jedne z fundacji zajmującej się tą tematyką. To według nich i według najszerszej definicji prostytucji (czyli też te będące utrzymankami, pracujące na seks telefonach, seks kamerkach itp) to na jakimś etapie życia zajmuje się nią ok 30% Polek.

Według artykułu z 2009, to na 900 tyś studentek to co 9 dorabia jako prostytutka lub utrzymanka. Jak możemy się domyślać to nie jest stała stała pula tych samych dziewuszek. Jedna popracuje rok, druga dwa, trzecia pół roku, a czwarta przez całe studia. Czyli sumarycznie może się to zgadzać z tymi 30% 

A tak było dekadę temu:

Szacuje się, że w Polsce nierząd uprawia 200 tys. osób. Polki wyjeżdżające na Zachód zastępują kobiety ze wschodu.

Prostytucją zajmują się coraz młodsze osoby. Agatę spotykam w jednej z trójmiejskich galerii handlowych. Wysoka, atrakcyjna blondynka z pełnym makijażem. Wygląda na 19-20 lat, okazuje się, że ma zaledwie 16. Jak sama twierdzi, ze starszymi facetami spotyka się tylko dla pieniędzy.


Gdzieś znalazłem info, że w PL kobiet pomiędzy 15 a 35 rokiem życia jest ok 3,7 miliona. Licząc, że tych 200tyś w większości jest w tym przedziale wiekowym i że dziewczyny rotują - jedna wchodzi do biznesu inna wychodzi - to też daje to mniej więcej zbliżone wartości, bo rotacja w branży jest raczej duża.
-edit- z informacji jakich się doszukałem, średni czas pracy w branży wynosi od 1 roku do 5 lat.


Osobiście też znałem sporo dziewczyn (moich rówieśniczek), które w czasach liceum czy na studiach były utrzymankami, a dziś się albo tego wypierają albo twierdzą, że były w "związkach z rozsądku", albo że miały etap fascynacji starszymi facetami i uwikłały się w 1-2 takie związki i to wszystko.

78 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-30 11:06:49)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.
Jedzenie obiadu czy kolacji w pojedynkę, zasypianie bez bliskości drugiej osoby, brak kogoś, z kim można się przytulić, podzielić historiami czy zwyczajnym dniem.
Samotne podróże i wyjazdy.
Moje córki mają już swoje życie – utrzymujemy kontakt, ale wiem, że z czasem będzie on coraz rzadszy.
Jestem samowystarczalny, kupuję to, czego potrzebuję, nie narzekam.
Jednak marzę, aby resztę czasu spędzić z kimś dla mnie ważnym – podróżować, zwiedzać, pić kawę i godzinami rozmawiać na każdy temat.
Bliskość i obecność drugiej osoby są dla mnie niezwykle istotne.

Widać ze brakuje Ci bardzo kogos bliskiego. Pewnie bylo to powiedziane z milion razy i choc masz prawo do szukania swojego idealu to chyba masz po prostu za wysokie wymagania. Ideałów nie ma. Dobrze wiesz ze zwiazek to nie tylko sielanka, herbatka, przytulenie ale tez konflikty, kompromisy itd. Mam wrażenie ze szukasz sielanki a ona nie istnieje. Moze nie chcesz władować sie znów w ból i rozczarowanie co jest zrozumiałe?

79

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

Ile takich znasz osobiście? Ile jest takich dziewcząt wśród dzieci Twoich braci, sióstr, kolegów, kuzynów, takich 16 latek, które puszczają się na lewo i prawo z równie puszczalskimi chłopakami w swoim wieku?

Kiedyś przytaczałem tutaj dane jedne z fundacji zajmującej się tą tematyką. To według nich i według najszerszej definicji prostytucji (czyli też te będące utrzymankami, pracujące na seks telefonach, seks kamerkach itp) to na jakimś etapie życia zajmuje się nią ok 30% Polek.

Według artykułu z 2009, to na 900 tyś studentek to co 9 dorabia jako prostytutka lub utrzymanka. Jak możemy się domyślać to nie jest stała stała pula tych samych dziewuszek. Jedna popracuje rok, druga dwa, trzecia pół roku, a czwarta przez całe studia. Czyli sumarycznie może się to zgadzać z tymi 30% 

A tak było dekadę temu:

Szacuje się, że w Polsce nierząd uprawia 200 tys. osób. Polki wyjeżdżające na Zachód zastępują kobiety ze wschodu.

Prostytucją zajmują się coraz młodsze osoby. Agatę spotykam w jednej z trójmiejskich galerii handlowych. Wysoka, atrakcyjna blondynka z pełnym makijażem. Wygląda na 19-20 lat, okazuje się, że ma zaledwie 16. Jak sama twierdzi, ze starszymi facetami spotyka się tylko dla pieniędzy.


Gdzieś znalazłem info, że w PL kobiet pomiędzy 15 a 35 rokiem życia jest ok 3,7 miliona. Licząc, że tych 200tyś w większości jest w tym przedziale wiekowym i że dziewczyny rotują - jedna wchodzi do biznesu inna wychodzi - to też daje to mniej więcej zbliżone wartości, bo rotacja w branży jest raczej duża.
-edit- z informacji jakich się doszukałem, średni czas pracy w branży wynosi od 1 roku do 5 lat.


Osobiście też znałem sporo dziewczyn (moich rówieśniczek), które w czasach liceum czy na studiach były utrzymankami, a dziś się albo tego wypierają albo twierdzą, że były w "związkach z rozsądku", albo że miały etap fascynacji starszymi facetami i uwikłały się w 1-2 takie związki i to wszystko.

Hmm ciekawe, ciekawe, pewnie.

Brakuje mi jednak danych o mężczyznach, ilu mężczyzn korzysta z usług takich kobiet, w jakim ci mężczyźni są przedziale (przedziałach) wiekowym, czy są oni wolni, czy żonaci, może żyją w konkubinatach?

Z kimś w końcu te kobiety sypiają, przecież nie z innymi kobietami.
Mając dane tylko z jednej strony - płeć kobieca, całość jest niepełna i trudno się odnieść do całego zjawiska.
Nie ma tu danych dotyczących drugiej płci - męskiej.

80

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Bert44 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Dla mnie mieszkanie i spędzanie życia w samotności to prawdziwe poczucie osamotnienia.
Jedzenie obiadu czy kolacji w pojedynkę, zasypianie bez bliskości drugiej osoby, brak kogoś, z kim można się przytulić, podzielić historiami czy zwyczajnym dniem.
Samotne podróże i wyjazdy.
Moje córki mają już swoje życie – utrzymujemy kontakt, ale wiem, że z czasem będzie on coraz rzadszy.
Jestem samowystarczalny, kupuję to, czego potrzebuję, nie narzekam.
Jednak marzę, aby resztę czasu spędzić z kimś dla mnie ważnym – podróżować, zwiedzać, pić kawę i godzinami rozmawiać na każdy temat.
Bliskość i obecność drugiej osoby są dla mnie niezwykle istotne.

Widać ze brakuje Ci bardzo kogos bliskiego. Pewnie bylo to powiedziane z milion razy i choc masz prawo do szukania swojego idealu to chyba masz po prostu za wysokie wymagania. Ideałów nie ma. Dobrze wiesz ze zwiazek to nie tylko sielanka, herbatka, przytulenie ale tez konflikty, kompromisy itd. Mam wrażenie ze szukasz sielanki a ona nie istnieje. Moze nie chcesz władować sie znów w ból i rozczarowanie co jest zrozumiałe?

Dokładnie, Kaszpir zakłada, że w jego przyszłym związku ma tak być jak on sobie wymarzył. Nie bierze nawet pod uwagę, że to zasypianie i budzenie się razem, to utopia, /choć zdarzyć się może okazjonalnie/chyba, że partnerka by chodziła jak w zegarku, nakręconym przez niego big_smile

81 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-30 14:26:46)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:

Dokładnie, Kaszpir zakłada, że w jego przyszłym związku ma tak być jak on sobie wymarzył. Nie bierze nawet pod uwagę, że to zasypianie i budzenie się razem, to utopia, /choć zdarzyć się może okazjonalnie/chyba, że partnerka by chodziła jak w zegarku, nakręconym przez niego big_smile

Tlumaczenie na jezyk bez kobiecego pyerdolenia:
"Kaszpir jestes zbyt miekki aby miec kobiete, ktora nie sra na twoje zdanie".

No i z tym sie zgadzam.

82

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Bert44 napisał/a:

Widać ze brakuje Ci bardzo kogos bliskiego. Pewnie bylo to powiedziane z milion razy i choc masz prawo do szukania swojego idealu to chyba masz po prostu za wysokie wymagania. Ideałów nie ma. Dobrze wiesz ze zwiazek to nie tylko sielanka, herbatka, przytulenie ale tez konflikty, kompromisy itd. Mam wrażenie ze szukasz sielanki a ona nie istnieje. Moze nie chcesz władować sie znów w ból i rozczarowanie co jest zrozumiałe?

Brakuje mi bliskości, codzienności i tej zwyczajnej normalności.
Niestety po wielu rozmowach dochodzę do wniosku, że większość kobiet szuka raczej luźnej relacji, którą nazywają „związkiem”, a ja szukam czegoś zupełnie odwrotnego.
Na początku wszyscy chcą bliskości i obecności, a potem wychodzi, że to raczej „LAT” albo FWB big_smile.
Nie jestem typem, który wypatruje wad jak detektyw na misji, raczej wolę dostrzegać zalety, ale jeśli już na starcie widzę tyle czerwonych flag, że mógłbym nimi udekorować Placu Czerwony w Rosji big_smile, to odpuszczam – bo po co wchodzić w coś, co z góry skazane jest na katastrofę.
Mam swoje wymagania – dla jednych może wielkie, dla innych całkiem normalne.
Na pewno nie są to bzdety typu kolor oczu czy włosów.

83 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-11-30 15:01:40)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
StaloSie2k24 napisał/a:

Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?

IMHO kilka przyczyn różnego rodzaju, natomiast w zasadzie wszystkie mają jeden, wspólny mianownik: wszystkie postaci tej "tragedii" skupiają na "ja", "mój portfel", "mój komfort" "tu i teraz".

Najlepiej chyba pomoże (na przykładach) porównanie z czasami, w których ta dzietność była wyższa.

Na wstępie skupmy się na typowych obiekcjach:

- dziecko to olbrzymi wydatek (w tym wszystkie ekonomiczne wydatki i "straty" związane z posiadaniem dziecka, w tym przez kwestie czasu i siły na rozwój zawodowy)
- mocne uszczuplenie komfortu/wygody życia (nieprzespane noce, ząbkowanie, chorowanie w wieku przedszkolnym, ograniczanie możliwości urlopowych itd.);
- problemy związane z pracą (strach przed pójściem na macierzyński w obawie że nie będzie gdzie wracać; strach przed wzięciem L4 na dziecko; strach przez wyłomem w przyszłej emeryturze jaki wywołają lata "stracone na dziecko");
nie mam kasy by zapewnić dziecku wszystkiego czego potrzebuje


A teraz popatrzmy jak jak komuna i dzisiejszy świat odnosiły się do tych potrzeb i lęków:
jeśli pozwolą sobie na dzieci

1. Ekonomia: było gówno, ale równo. Dziś ekonomiści straszą kobiety głodową emeryturą; wtedy kobiety nie patrzyły w ten sposób, po prostu przyjmowały do wiadomości że to poświęcenie trzeba ponieść. Tak samo poświęcenie dotyczące urlopu, wyrzeczeń ekonomicznych na dziecko: rodziny nie rozbijały gówna na atomy, tylko przyjmowały te poświęcenia jako coś koniecznego. Dziś się buntują i taki efekt. Postępujące wygodnictwo i niechęć do wyrzeczeń ekonomicznych (i nie tylko) dotyczy obojga płci, aczkolwiek nie da się zauważyć że znacznie większy wzrost takiego nastawienia na przestrzeni ostatnich 35-40 lat widać u kobiet.

2. Praca: w świecie januszy biznesu myślących tylko o "tu i teraz" (bo taki głąb nie myśli, że jak jego pracownica nie urodzi dziecka, to będzie mniej rąk do pracy także na JEGO emeryturę) kobiety boją się o utratę pracy, o to że nie będzie z kim zostawić dziecka (bo niańki zaczęły sobie liczyć jak Żyd za matkę, a dziadkowie też podchodzą coraz bardziej egoistycznie do partycypacji w wychowaniu - w końcu SWOICH - wnuków; za komuny było to oczywiste, że dziadkowie w tej kwestii w jakimś stopniu pomagają; z drugiej strony wśród rodziców dziecka/dzieci była większa świadomość że są zależni od pomocy rodziców/ teściów i w pewnych kwestiach też bardziej potrafili się ugryźć w język i chowali urazy do kieszeni (mając świadomość, że pełna niezależność wygłaszania opinii na temat innych to kosztowny luksus). Przed 1990 przynajmniej kobieta nie bała się pójść na macierzyński, bo wiedziała że będzie miała gdzie wrócić.

3. Pomoc państwa: to, że dziecko trafi do żłobka i przedszkola, było oczywiste i nie było pitolenia że dziecko powinno być z matką; było tylko wtedy, jeśli kobieta przyjmowała do wiadomości, że musi "wziąć na klatę" chudszy okres, a jeśli nie było możliwości spięcia budżetu, to nie było żadnego rozważania tej kwestii i nikt z tego powodu nie pomstował że "facet jest nieudacznikiem": taka była rzeczywistość, wszyscy bardziej twardo stąpali po ziemi i łatwiej się przyjmowało do wiadomości to, co trzeba było przyjąć. A i opiekunki (jak już trzeba było z nich skorzystać) były bardziej przystępne cenowo. Dziś ciężko o pomoc i dofinansowanie żłobków, przedszkoli i opiekunek (jest to IMHO niezbędne i NA TO powinno być przeznaczone całe 800+: na to, by przeprowadzić rodziców przez ten najbardziej absorbujący okres i czyniący największy wyłom w ich życiu zawodowym, a potem - gdy dziecko jest w wieku wczesnoszkolnym, do momentu aż jest w stanie samo z kluczem wrócić ze szkoły i podgrzać sobie przygotowany wcześniej obiad oraz poczekać do przyjścia rodziców do domu - umożliwić rodzicom dogodną formę pracy w trybie mieszanym). Brak wysiłków w tym kierunku, wszystkie działania mają charakter populistyczny, nacechowany strachem o utratę głosów tępego i roszczeniowego suwerena.

I w czasach demokracji sondażowej NIKT się nie odważy wprowadzić koniecznych zmian, bo patologia niestety też ma czynne prawo wyborcze, a populiści ochoczo takie próby wykorzystają dla udupienia konkurenta.
Nie będzie lepiej, bo NIKT nie będzie chciał poświęcić swojej kariery politycznej dla wprowadzenia tego co potrzeba; a przy tępym suwerenie wprowadzenie tych działań w życie oznacza polityczne samobójstwo. Ta łódź płynie w kierunku wodospadu i nikt nie powstrzyma jej swoim kosztem.

84

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:

Dokładnie, Kaszpir zakłada, że w jego przyszłym związku ma tak być jak on sobie wymarzył. Nie bierze nawet pod uwagę, że to zasypianie i budzenie się razem, to utopia, /choć zdarzyć się może okazjonalnie/chyba, że partnerka by chodziła jak w zegarku, nakręconym przez niego big_smile

Nie wiem, czy normalny związek i codzienna obecność to dziś gatunek na wymarciu, ale skoro tak, to niech będzie.
Chcę bliskości i zwyczajnej obecności, choć dla wielu brzmi to jak opowieść science fiction.
Ci z udanych, wieloletnich relacji mają to jak chleb powszedni, a dla reszty to raczej rzadki okaz w muzeum relacji.
Czepianie się słówek?
Wspólne zasypianie?
Jasne, można iść spać o różnych porach, ale chodzi o to, żeby ktoś na nas czekał, a nie tylko wysyłał SMS-a „dobranoc”.
Skoro nie mogę liczyć na to, czego chcę, wolę być sam niż brać udział w teatrze bylejakości.
Nie jestem desperatem, żeby występować w roli „zapchajdziury” w cudzym grafiku.
Jeśli ktoś lubi być atrakcją sezonową, jego sprawa.

85

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dokładnie, Kaszpir zakłada, że w jego przyszłym związku ma tak być jak on sobie wymarzył. Nie bierze nawet pod uwagę, że to zasypianie i budzenie się razem, to utopia, /choć zdarzyć się może okazjonalnie/chyba, że partnerka by chodziła jak w zegarku, nakręconym przez niego big_smile

Nie wiem, czy normalny związek i codzienna obecność to dziś gatunek na wymarciu, ale skoro tak, to niech będzie.
Chcę bliskości i zwyczajnej obecności, choć dla wielu brzmi to jak opowieść science fiction.
Ci z udanych, wieloletnich relacji mają to jak chleb powszedni, a dla reszty to raczej rzadki okaz w muzeum relacji.
Czepianie się słówek?
Wspólne zasypianie?
Jasne, można iść spać o różnych porach, ale chodzi o to, żeby ktoś na nas czekał, a nie tylko wysyłał SMS-a „dobranoc”.
Skoro nie mogę liczyć na to, czego chcę, wolę być sam niż brać udział w teatrze bylejakości.
Nie jestem desperatem, żeby występować w roli „zapchajdziury” w cudzym grafiku.
Jeśli ktoś lubi być atrakcją sezonową, jego sprawa.

Ok mam nadzieję ze spotkasz taka ktora bedzie szukac tego samego

86

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Nowe_otwarcie napisał/a:
StaloSie2k24 napisał/a:

Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?

IMHO kilka przyczyn różnego rodzaju, natomiast w zasadzie wszystkie mają jeden, wspólny mianownik: wszystkie postaci tej "tragedii" skupiają na "ja", "mój portfel", "mój komfort" "tu i teraz".

Najlepiej chyba pomoże (na przykładach) porównanie z czasami, w których ta dzietność była wyższa.

Na wstępie skupmy się na typowych obiekcjach:

- dziecko to olbrzymi wydatek (w tym wszystkie ekonomiczne wydatki i "straty" związane z posiadaniem dziecka, w tym przez kwestie czasu i siły na rozwój zawodowy)
- mocne uszczuplenie komfortu/wygody życia (nieprzespane noce, ząbkowanie, chorowanie w wieku przedszkolnym, ograniczanie możliwości urlopowych itd.);
- problemy związane z pracą (strach przed pójściem na macierzyński w obawie że nie będzie gdzie wracać; strach przed wzięciem L4 na dziecko; strach przez wyłomem w przyszłej emeryturze jaki wywołają lata "stracone na dziecko");
nie mam kasy by zapewnić dziecku wszystkiego czego potrzebuje


A teraz popatrzmy jak jak komuna i dzisiejszy świat odnosiły się do tych potrzeb i lęków:
jeśli pozwolą sobie na dzieci

1. Ekonomia: było gówno, ale równo. Dziś ekonomiści straszą kobiety głodową emeryturą; wtedy kobiety nie patrzyły w ten sposób, po prostu przyjmowały do wiadomości że to poświęcenie trzeba ponieść. Tak samo poświęcenie dotyczące urlopu, wyrzeczeń ekonomicznych na dziecko: rodziny nie rozbijały gówna na atomy, tylko przyjmowały te poświęcenia jako coś koniecznego. Dziś się buntują i taki efekt. Postępujące wygodnictwo i niechęć do wyrzeczeń ekonomicznych (i nie tylko) dotyczy obojga płci, aczkolwiek nie da się zauważyć że znacznie większy wzrost takiego nastawienia na przestrzeni ostatnich 35-40 lat widać u kobiet.

2. Praca: w świecie januszy biznesu myślących tylko o "tu i teraz" (bo taki głąb nie myśli, że jak jego pracownica nie urodzi dziecka, to będzie mniej rąk do pracy także na JEGO emeryturę) kobiety boją się o utratę pracy, o to że nie będzie z kim zostawić dziecka (bo niańki zaczęły sobie liczyć jak Żyd za matkę, a dziadkowie też podchodzą coraz bardziej egoistycznie do partycypacji w wychowaniu - w końcu SWOICH - wnuków; za komuny było to oczywiste, że dziadkowie w tej kwestii w jakimś stopniu pomagają; z drugiej strony wśród rodziców dziecka/dzieci była większa świadomość że są zależni od pomocy rodziców/ teściów i w pewnych kwestiach też bardziej potrafili się ugryźć w język i chowali urazy do kieszeni (mając świadomość, że pełna niezależność wygłaszania opinii na temat innych to kosztowny luksus). Przed 1990 przynajmniej kobieta nie bała się pójść na macierzyński, bo wiedziała że będzie miała gdzie wrócić.

3. Pomoc państwa: to, że dziecko trafi do żłobka i przedszkola, było oczywiste i nie było pitolenia że dziecko powinno być z matką; było tylko wtedy, jeśli kobieta przyjmowała do wiadomości, że musi "wziąć na klatę" chudszy okres, a jeśli nie było możliwości spięcia budżetu, to nie było żadnego rozważania tej kwestii i nikt z tego powodu nie pomstował że "facet jest nieudacznikiem": taka była rzeczywistość, wszyscy bardziej twardo stąpali po ziemi i łatwiej się przyjmowało do wiadomości to, co trzeba było przyjąć. A i opiekunki (jak już trzeba było z nich skorzystać) były bardziej przystępne cenowo. Dziś ciężko o pomoc i dofinansowanie żłobków, przedszkoli i opiekunek (jest to IMHO niezbędne i NA TO powinno być przeznaczone całe 800+: na to, by przeprowadzić rodziców przez ten najbardziej absorbujący okres i czyniący największy wyłom w ich życiu zawodowym, a potem - gdy dziecko jest w wieku wczesnoszkolnym, do momentu aż jest w stanie samo z kluczem wrócić ze szkoły i podgrzać sobie przygotowany wcześniej obiad oraz poczekać do przyjścia rodziców do domu - umożliwić rodzicom dogodną formę pracy w trybie mieszanym). Brak wysiłków w tym kierunku, wszystkie działania mają charakter populistyczny, nacechowany strachem o utratę głosów tępego i roszczeniowego suwerena.

I w czasach demokracji sondażowej NIKT się nie odważy wprowadzić koniecznych zmian, bo patologia niestety też ma czynne prawo wyborcze, a populiści ochoczo takie próby wykorzystają dla udupienia konkurenta.
Nie będzie lepiej, bo NIKT nie będzie chciał poświęcić swojej kariery politycznej dla wprowadzenia tego co potrzeba; a przy tępym suwerenie wprowadzenie tych działań w życie oznacza polityczne samobójstwo. Ta łódź płynie w kierunku wodospadu i nikt nie powstrzyma jej swoim kosztem.


Uff, to dobrze, ze teraz mamy inne czasy i ludzie poszli po rozum do głowy.

87

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Widać ze brakuje Ci bardzo kogos bliskiego. Pewnie bylo to powiedziane z milion razy i choc masz prawo do szukania swojego idealu to chyba masz po prostu za wysokie wymagania. Ideałów nie ma. Dobrze wiesz ze zwiazek to nie tylko sielanka, herbatka, przytulenie ale tez konflikty, kompromisy itd. Mam wrażenie ze szukasz sielanki a ona nie istnieje. Moze nie chcesz władować sie znów w ból i rozczarowanie co jest zrozumiałe?

Brakuje mi bliskości, codzienności i tej zwyczajnej normalności.
Niestety po wielu rozmowach dochodzę do wniosku, że większość kobiet szuka raczej luźnej relacji, którą nazywają „związkiem”, a ja szukam czegoś zupełnie odwrotnego.
Na początku wszyscy chcą bliskości i obecności, a potem wychodzi, że to raczej „LAT” albo FWB big_smile.
Nie jestem typem, który wypatruje wad jak detektyw na misji, raczej wolę dostrzegać zalety, ale jeśli już na starcie widzę tyle czerwonych flag, że mógłbym nimi udekorować Placu Czerwony w Rosji big_smile, to odpuszczam – bo po co wchodzić w coś, co z góry skazane jest na katastrofę.
Mam swoje wymagania – dla jednych może wielkie, dla innych całkiem normalne.
Na pewno nie są to bzdety typu kolor oczu czy włosów.

Pomijając wygląd jest tyle spraw w których trzeba się zgrać, w tym wieku to bardzo trudne, jeszcze nic, a już widzisz czerwone flagi, a co tu mówić po zamieszkaniu.
Dlatego lepiej jakbyś zaczął od związku LAT,  z czasem mogłoby to się zmienić.
Kobieta na poziomie nie zostawi swojego życia i przeprowadzi się do ciebie, chyba, że jakaś w sytuacji podbramkowej.

88

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Widać ze brakuje Ci bardzo kogos bliskiego. Pewnie bylo to powiedziane z milion razy i choc masz prawo do szukania swojego idealu to chyba masz po prostu za wysokie wymagania. Ideałów nie ma. Dobrze wiesz ze zwiazek to nie tylko sielanka, herbatka, przytulenie ale tez konflikty, kompromisy itd. Mam wrażenie ze szukasz sielanki a ona nie istnieje. Moze nie chcesz władować sie znów w ból i rozczarowanie co jest zrozumiałe?

Brakuje mi bliskości, codzienności i tej zwyczajnej normalności.
Niestety po wielu rozmowach dochodzę do wniosku, że większość kobiet szuka raczej luźnej relacji, którą nazywają „związkiem”, a ja szukam czegoś zupełnie odwrotnego.
Na początku wszyscy chcą bliskości i obecności, a potem wychodzi, że to raczej „LAT” albo FWB big_smile.
Nie jestem typem, który wypatruje wad jak detektyw na misji, raczej wolę dostrzegać zalety, ale jeśli już na starcie widzę tyle czerwonych flag, że mógłbym nimi udekorować Placu Czerwony w Rosji big_smile, to odpuszczam – bo po co wchodzić w coś, co z góry skazane jest na katastrofę.
Mam swoje wymagania – dla jednych może wielkie, dla innych całkiem normalne.
Na pewno nie są to bzdety typu kolor oczu czy włosów.

Pomijając wygląd jest tyle spraw w których trzeba się zgrać, w tym wieku to bardzo trudne, jeszcze nic, a już widzisz czerwone flagi, a co tu mówić po zamieszkaniu.
Dlatego lepiej jakbyś zaczął od związku LAT,  z czasem mogłoby to się zmienić.
Kobieta na poziomie nie zostawi swojego życia i przeprowadzi się do ciebie, chyba, że jakaś w sytuacji podbramkowej.

Tylko, ze tam sa jeszcze dzieci Kaszpira. Kaszpir pisze, ze chce czegoś stałego na lata. Nie jest już młodzieniaszkiem, ma 50kę. Nie wiadomo jak sie życie potoczy, może kogoś pozna, umrze za 30 lat i zostanie po nim wdowa. A potem przyjdą dzieci Kaszpira i powiedzą, droga pani to nasz dom po ojcu, proszę się wynieść. A kobieta będzie już 80 latką. Albo 70latką i co dalej?

Takie rzeczy się zdarzają niestety.

89

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:

Dlatego lepiej jakbyś zaczął od związku LAT,  z czasem mogłoby to się zmienić.
Kobieta na poziomie nie zostawi swojego życia i przeprowadzi się do ciebie, chyba, że jakaś w sytuacji podbramkowej.

Mówisz, jakby ta kobieta miała przyjechać z końca świata i porzucić całe swoje życie smile
A tu nic z tych rzeczy.
Mieszka w tym samym mieście, w którym ja pracuję, więc nie musiałaby rezygnować ani z pracy, ani ze znajomych.
Dojazd to pestka, żadna wyprawa życia.
Wyrzeczeń praktycznie brak.
Owszem, musiałaby zmienić adres, ale swoje mieszkanie mogłaby wynająć i dorobić, a jak nie, to trzymać „na czarną godzinę” big_smile
Czasem mam wrażenie, że szybciej w związek wejdzie kobieta z innego kontynentu niż taka z sąsiedniego miasteczka big_smile
Ale cóż, ludzie robią się wygodni i mało elastyczni.
Rozumiem to. Luźne relacje mnie nie kręcą – fajne dla młodych, co dziś tu, jutro tam, ale z czasem człowiek chce stabilizacji i normalności.
Jeśli się nie da – trudno.
Wiem, że szanse na normalny związek są małe, ale nadzieję wciąż mam.
Choć, jak mówią – nadzieja to matka głupich big_smile

90 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-30 16:13:33)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Hmm ciekawe, ciekawe, pewnie.

Brakuje mi jednak danych o mężczyznach, ilu mężczyzn korzysta z usług takich kobiet, w jakim ci mężczyźni są przedziale (przedziałach) wiekowym, czy są oni wolni, czy żonaci, może żyją w konkubinatach?

Z kimś w końcu te kobiety sypiają, przecież nie z innymi kobietami.
Mając dane tylko z jednej strony - płeć kobieca, całość jest niepełna i trudno się odnieść do całego zjawiska.
Nie ma tu danych dotyczących drugiej płci - męskiej.

W większości to są przeciętni, żonaci faceci, których partnerki lekceważą potrzeby swoich mężów.

Jeden czy drugi spaczony psychicznie facet ('stały klient') wypadający z obiegu nie ma nic wpływu, bo statystycznie ogromny odsetek facetów nie przekazuje swoich genów dalej (tak jest obecnie i tak było w przeszłości). Natomiast każda ilość kobiet wypadająca z obiegu (w sensie płodzenia potomstwa) ma ogromne znaczenie.

91

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Tylko, ze tam sa jeszcze dzieci Kaszpira. Kaszpir pisze, ze chce czegoś stałego na lata. Nie jest już młodzieniaszkiem, ma 50kę. Nie wiadomo jak sie życie potoczy, może kogoś pozna, umrze za 30 lat i zostanie po nim wdowa. A potem przyjdą dzieci Kaszpira i powiedzą, droga pani to nasz dom po ojcu, proszę się wynieść. A kobieta będzie już 80 latką. Albo 70latką i co dalej?

Takie rzeczy się zdarzają niestety.

Moje „dzieci” nie mieszkają ze mną i wpadają od święta, bo przecież mają swoje dorosłe życie, a miasto kusi ich atrakcjami jak magnes.
A wiesz, zawsze można wpisać komuś prawo do mieszkania do końca życia…
Więc raczej zadbam, żeby ta kobieta po mojej śmierci nie skończyła pod mostem.
A dom?
Nigdzie nie jest napisane, że trafi do dzieciaków!
Moim marzeniem na emeryturze jest wynieść się do Turcji, grzać kości w lepszym klimacie, a resztę kasy przeznaczyć na przyjemne życie.
Pomoc dzieciom?
Oczywiście! Ale dom?
Nie obiecuję big_smile

92

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

Hmm ciekawe, ciekawe, pewnie.

Brakuje mi jednak danych o mężczyznach, ilu mężczyzn korzysta z usług takich kobiet, w jakim ci mężczyźni są przedziale (przedziałach) wiekowym, czy są oni wolni, czy żonaci, może żyją w konkubinatach?

Z kimś w końcu te kobiety sypiają, przecież nie z innymi kobietami.
Mając dane tylko z jednej strony - płeć kobieca, całość jest niepełna i trudno się odnieść do całego zjawiska.
Nie ma tu danych dotyczących drugiej płci - męskiej.

W większości to są przeciętni, żonaci faceci, których partnerki lekceważą potrzeby swoich mężów.

Jeden czy drugi spaczony psychicznie facet ('stały klient') wypadający z obiegu nie ma nic wpływu, bo statystycznie większość facetów nie przekazuje swoich genów dalej (tak jest obecnie i tak było w przeszłości). Natomiast każda ilość kobiet wypadająca z obiegu (w sensie płodzenia potomstwa) ma ogromne znaczenie.

Brakuje danych w liczbach, tak jak to zrobiłeś z kobietami.
A kobiety?Te, które zajmują się tym procederem  pewnie są  przeciętne, mężatki,  których partnerzy lekceważą ich potrzeby.

93

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Tylko, ze tam sa jeszcze dzieci Kaszpira. Kaszpir pisze, ze chce czegoś stałego na lata. Nie jest już młodzieniaszkiem, ma 50kę. Nie wiadomo jak sie życie potoczy, może kogoś pozna, umrze za 30 lat i zostanie po nim wdowa. A potem przyjdą dzieci Kaszpira i powiedzą, droga pani to nasz dom po ojcu, proszę się wynieść. A kobieta będzie już 80 latką. Albo 70latką i co dalej?

Takie rzeczy się zdarzają niestety.

Moje „dzieci” nie mieszkają ze mną i wpadają od święta, bo przecież mają swoje dorosłe życie, a miasto kusi ich atrakcjami jak magnes.
A wiesz, zawsze można wpisać komuś prawo do mieszkania do końca życia…
Więc raczej zadbam, żeby ta kobieta po mojej śmierci nie skończyła pod mostem.
A dom?
Nigdzie nie jest napisane, że trafi do dzieciaków!
Moim marzeniem na emeryturze jest wynieść się do Turcji, grzać kości w lepszym klimacie, a resztę kasy przeznaczyć na przyjemne życie.
Pomoc dzieciom?
Oczywiście! Ale dom?
Nie obiecuję big_smile

Wtedy musisz mieć pewność (której nie bedziesz mieć), że z żoną będziecie już na zawsze. Bo w przypadku rozwodu ona może mieć wtedy prawo do połowy domu. Albo będziesz musiał ją spłacić.

94

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

Hmm ciekawe, ciekawe, pewnie.

Brakuje mi jednak danych o mężczyznach, ilu mężczyzn korzysta z usług takich kobiet, w jakim ci mężczyźni są przedziale (przedziałach) wiekowym, czy są oni wolni, czy żonaci, może żyją w konkubinatach?

Z kimś w końcu te kobiety sypiają, przecież nie z innymi kobietami.
Mając dane tylko z jednej strony - płeć kobieca, całość jest niepełna i trudno się odnieść do całego zjawiska.
Nie ma tu danych dotyczących drugiej płci - męskiej.

W większości to są przeciętni, żonaci faceci, których partnerki lekceważą potrzeby swoich mężów.

Jeden czy drugi spaczony psychicznie facet ('stały klient') wypadający z obiegu nie ma nic wpływu, bo statystycznie większość facetów nie przekazuje swoich genów dalej (tak jest obecnie i tak było w przeszłości). Natomiast każda ilość kobiet wypadająca z obiegu (w sensie płodzenia potomstwa) ma ogromne znaczenie.

Brakuje danych w liczbach, tak jak to zrobiłeś z kobietami.
A kobiety?Te, które zajmują się tym procederem  pewnie są  przeciętne, mężatki,  których partnerzy lekceważą ich potrzeby.

Wg jakichs tam statystyk w Polsce korzsysta z usług płatnych 12-15% facetow. Raczej nie znajdziesz danych statystycznych mówiących o składzie tej grupy (wolni, w związkach itp)

95

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

W większości to są przeciętni, żonaci faceci, których partnerki lekceważą potrzeby swoich mężów.

Jeden czy drugi spaczony psychicznie facet ('stały klient') wypadający z obiegu nie ma nic wpływu, bo statystycznie większość facetów nie przekazuje swoich genów dalej (tak jest obecnie i tak było w przeszłości). Natomiast każda ilość kobiet wypadająca z obiegu (w sensie płodzenia potomstwa) ma ogromne znaczenie.

Brakuje danych w liczbach, tak jak to zrobiłeś z kobietami.
A kobiety?Te, które zajmują się tym procederem  pewnie są  przeciętne, mężatki,  których partnerzy lekceważą ich potrzeby.

Wg jakichs tam statystyk w Polsce korzsysta z usług płatnych 12-15% facetow. Raczej nie znajdziesz danych statystycznych mówiących o składzie tej grupy (wolni, w związkach itp)

A czemu nie jak sa dane o kobietach?

96

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Brakuje danych w liczbach, tak jak to zrobiłeś z kobietami.
A kobiety?Te, które zajmują się tym procederem  pewnie są  przeciętne, mężatki,  których partnerzy lekceważą ich potrzeby.

edytowałem post - zamiast "większość" jest "statystycznie ogromny odsetek".


Te, które się kurwią nie mają partnerów.


Nie ma dokładnych danych. Dlatego zawsze mówimy o szacunkach. W jednych badaniach było to niewiele ponad 12 %, a w innych nawet 1/4 męskiej populacji naszego kraju przyznała, że przynajmniej raz w życiu skorzystali z usług agencyjnych, a prawie połowa zadeklarowała, że chciałaby/planuje.

Jeszcze według innych badań blisko 99% facetów (nie w PL, ogólnie) albo korzystało z seksusług (telefony, kamerki, prostytucja, masaże erotyczne, posiadanie utrzymanki, taniec erotyczny itp) albo ogląda porno (bez względu na częstotliwość).

Bez względu na kraj problem jest ten sam:

Nadal jednak zaskakująco mało wiadomo o liczącej wieki praktyce kupowania seksu, długo uznawanej za nieuniknioną. Nikt nie wie do końca, jaka część męskiej populacji to robi, szacowany odsetek waha się od 16 do 80 procent. „99 procent badań w tym zakresie było przeprowadzanych wśród prostytutek, a tylko 1 procent wśród klientów”, mówi Melissa Farley, dyrektorka Prostitution Research and Education, organizacji non-profit projektu Centrów dla Kobiet w San Francisco.

(...)

kupowanie seksu jest tak rozpowszechnione, że zespół Farley miał szokująco duże trudności w znalezieniu mężczyzn, którzy naprawdę tego nie robią. Korzystanie z pornografii, sekstelefonów, płacenie za taniec erotyczny i inne usługi stały się tak szeroko rozpowszechnione, że badaczki były zmuszone do rozmycia ich definicji, by być w stanie zebrać stuosobową grupę kontrolną.

„Miałyśmy ogromny problem ze znalezieniem mężczyzn niebędących użytkownikami usług seksualnych”, mówi Farley. „Ostatecznie musiałyśmy ustalić definicję mężczyzn niekupujących seksu jako mężczyzn, którzy nie byli w klubie ze striptizem więcej niż dwa razy w ciągu mijającego roku, nie zamawiali tańca erotycznego, nie korzystali z pornografii więcej niż raz w ubiegłym miesiącu i nie zamawiali sekstelefonu, ani usług pracownicy seksualnej, eskortki, masażystki erotycznej ani prostytutki”.




Szacowana wartość branży w PL:

Według ostatnich danych GUS, seksbiznes w Polsce produkuje od 0,04 do 0,05 proc. PKB. Ale - uwaga - to statystyki, które obejmują wyłącznie dochody pośredników, a nie osób pracujących seksualnie. Przyjmując zatem, że do agencji trafia połowa zarobków, oraz że część pracownic i pracowników seksbiznesu w ogóle nie korzysta z usług pośredników, można ostrożnie ocenić, że branża ma roczne obroty na poziomie 0,1 proc. PKB.

PKB w 2020 roku wynosił ok. 2,3 bln złotych, z czego przez branżę usług seksualnych - przyjmując powyższe szacunki - przepłynęło 2,3 mld złotych.

Tu z kolei z innego artykułu:

O ile oczywiste wydaje się, że mekką szukających rozrywki są takie kraje, jak Tajlandia, Kostaryka, Egipt, Dominikana, Wietnam, Kambodża, ale także usytuowana tuż obok nas Ukraina, o tyle szokiem dla wielu może być, że Europejczycy równie chętnie na sekswakacje przyjeżdżają do… Polski. Fondation Scelles szacuje, że 14 proc. cudzoziemców wybiera się nad Wisłę właśnie w tym celu. Nie ma dokładnych statystyk dotyczących skali prostytucji, jednak przyjmuje się, że polski seksbiznes jest wart 5–10 miliardów złotych. Do Polski przyjeżdżają głównie turyści z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii
i Włoch. W internecie nie brak ogłoszeń kobiet, które z góry zaznaczają, że swoje usługi oferują właśnie cudzoziemcom.

97

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

A czemu nie jak sa dane o kobietach?


Bo większość badań polega na pytaniu prostytutek kim są ich klienci.

Odsetki facetów korzystających z takich usług czy typy klientów są tak zmienne w zależności od tego kto przeprowadza badanie, że nic z tego się nie da powiedzieć, bo tak są skrajnie odmienne.

98

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
wieka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Brakuje mi bliskości, codzienności i tej zwyczajnej normalności.
Niestety po wielu rozmowach dochodzę do wniosku, że większość kobiet szuka raczej luźnej relacji, którą nazywają „związkiem”, a ja szukam czegoś zupełnie odwrotnego.
Na początku wszyscy chcą bliskości i obecności, a potem wychodzi, że to raczej „LAT” albo FWB big_smile.
Nie jestem typem, który wypatruje wad jak detektyw na misji, raczej wolę dostrzegać zalety, ale jeśli już na starcie widzę tyle czerwonych flag, że mógłbym nimi udekorować Placu Czerwony w Rosji big_smile, to odpuszczam – bo po co wchodzić w coś, co z góry skazane jest na katastrofę.
Mam swoje wymagania – dla jednych może wielkie, dla innych całkiem normalne.
Na pewno nie są to bzdety typu kolor oczu czy włosów.

Pomijając wygląd jest tyle spraw w których trzeba się zgrać, w tym wieku to bardzo trudne, jeszcze nic, a już widzisz czerwone flagi, a co tu mówić po zamieszkaniu.
Dlatego lepiej jakbyś zaczął od związku LAT,  z czasem mogłoby to się zmienić.
Kobieta na poziomie nie zostawi swojego życia i przeprowadzi się do ciebie, chyba, że jakaś w sytuacji podbramkowej.

Tylko, ze tam sa jeszcze dzieci Kaszpira. Kaszpir pisze, ze chce czegoś stałego na lata. Nie jest już młodzieniaszkiem, ma 50kę. Nie wiadomo jak sie życie potoczy, może kogoś pozna, umrze za 30 lat i zostanie po nim wdowa. A potem przyjdą dzieci Kaszpira i powiedzą, droga pani to nasz dom po ojcu, proszę się wynieść. A kobieta będzie już 80 latką. Albo 70latką i co dalej?

Takie rzeczy się zdarzają niestety.

Jak już by tak daleko zaszło, to wypadałoby chociaż wziąć ślub, bo można zejść z tego świata w każdej chwili. Raczej żadna kobieta nie pozbywałaby się swojego mieszkania jakby je miała.

99

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
StaloSie2k24 napisał/a:

Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?

IMHO kilka przyczyn różnego rodzaju, natomiast w zasadzie wszystkie mają jeden, wspólny mianownik: wszystkie postaci tej "tragedii" skupiają na "ja", "mój portfel", "mój komfort" "tu i teraz".

Najlepiej chyba pomoże (na przykładach) porównanie z czasami, w których ta dzietność była wyższa.

Na wstępie skupmy się na typowych obiekcjach:

- dziecko to olbrzymi wydatek (w tym wszystkie ekonomiczne wydatki i "straty" związane z posiadaniem dziecka, w tym przez kwestie czasu i siły na rozwój zawodowy)
- mocne uszczuplenie komfortu/wygody życia (nieprzespane noce, ząbkowanie, chorowanie w wieku przedszkolnym, ograniczanie możliwości urlopowych itd.);
- problemy związane z pracą (strach przed pójściem na macierzyński w obawie że nie będzie gdzie wracać; strach przed wzięciem L4 na dziecko; strach przez wyłomem w przyszłej emeryturze jaki wywołają lata "stracone na dziecko");
nie mam kasy by zapewnić dziecku wszystkiego czego potrzebuje


A teraz popatrzmy jak jak komuna i dzisiejszy świat odnosiły się do tych potrzeb i lęków:
jeśli pozwolą sobie na dzieci

1. Ekonomia: było gówno, ale równo. Dziś ekonomiści straszą kobiety głodową emeryturą; wtedy kobiety nie patrzyły w ten sposób, po prostu przyjmowały do wiadomości że to poświęcenie trzeba ponieść. Tak samo poświęcenie dotyczące urlopu, wyrzeczeń ekonomicznych na dziecko: rodziny nie rozbijały gówna na atomy, tylko przyjmowały te poświęcenia jako coś koniecznego. Dziś się buntują i taki efekt. Postępujące wygodnictwo i niechęć do wyrzeczeń ekonomicznych (i nie tylko) dotyczy obojga płci, aczkolwiek nie da się zauważyć że znacznie większy wzrost takiego nastawienia na przestrzeni ostatnich 35-40 lat widać u kobiet.

2. Praca: w świecie januszy biznesu myślących tylko o "tu i teraz" (bo taki głąb nie myśli, że jak jego pracownica nie urodzi dziecka, to będzie mniej rąk do pracy także na JEGO emeryturę) kobiety boją się o utratę pracy, o to że nie będzie z kim zostawić dziecka (bo niańki zaczęły sobie liczyć jak Żyd za matkę, a dziadkowie też podchodzą coraz bardziej egoistycznie do partycypacji w wychowaniu - w końcu SWOICH - wnuków; za komuny było to oczywiste, że dziadkowie w tej kwestii w jakimś stopniu pomagają; z drugiej strony wśród rodziców dziecka/dzieci była większa świadomość że są zależni od pomocy rodziców/ teściów i w pewnych kwestiach też bardziej potrafili się ugryźć w język i chowali urazy do kieszeni (mając świadomość, że pełna niezależność wygłaszania opinii na temat innych to kosztowny luksus). Przed 1990 przynajmniej kobieta nie bała się pójść na macierzyński, bo wiedziała że będzie miała gdzie wrócić.

3. Pomoc państwa: to, że dziecko trafi do żłobka i przedszkola, było oczywiste i nie było pitolenia że dziecko powinno być z matką; było tylko wtedy, jeśli kobieta przyjmowała do wiadomości, że musi "wziąć na klatę" chudszy okres, a jeśli nie było możliwości spięcia budżetu, to nie było żadnego rozważania tej kwestii i nikt z tego powodu nie pomstował że "facet jest nieudacznikiem": taka była rzeczywistość, wszyscy bardziej twardo stąpali po ziemi i łatwiej się przyjmowało do wiadomości to, co trzeba było przyjąć. A i opiekunki (jak już trzeba było z nich skorzystać) były bardziej przystępne cenowo. Dziś ciężko o pomoc i dofinansowanie żłobków, przedszkoli i opiekunek (jest to IMHO niezbędne i NA TO powinno być przeznaczone całe 800+: na to, by przeprowadzić rodziców przez ten najbardziej absorbujący okres i czyniący największy wyłom w ich życiu zawodowym, a potem - gdy dziecko jest w wieku wczesnoszkolnym, do momentu aż jest w stanie samo z kluczem wrócić ze szkoły i podgrzać sobie przygotowany wcześniej obiad oraz poczekać do przyjścia rodziców do domu - umożliwić rodzicom dogodną formę pracy w trybie mieszanym). Brak wysiłków w tym kierunku, wszystkie działania mają charakter populistyczny, nacechowany strachem o utratę głosów tępego i roszczeniowego suwerena.

I w czasach demokracji sondażowej NIKT się nie odważy wprowadzić koniecznych zmian, bo patologia niestety też ma czynne prawo wyborcze, a populiści ochoczo takie próby wykorzystają dla udupienia konkurenta.
Nie będzie lepiej, bo NIKT nie będzie chciał poświęcić swojej kariery politycznej dla wprowadzenia tego co potrzeba; a przy tępym suwerenie wprowadzenie tych działań w życie oznacza polityczne samobójstwo. Ta łódź płynie w kierunku wodospadu i nikt nie powstrzyma jej swoim kosztem.


Uff, to dobrze, ze teraz mamy inne czasy i ludzie poszli po rozum do głowy.

To, czy to "szczęście" i czy rzeczywiście poszli "po rozum" (a nie odwrotnie), to widać po skutkach; a te skutki poczujesz na własnej skórze jak te nawet wypracowane przez Ciebie dzięki bezdzietności pieniądze inflacja zeżre (bo nie będzie miał kto zwiększać PKB) i gdy nie będzie już pielęgniarki by Cię pielęgnować gdy już będziesz zniedołężniała.
Bo jeśli liczysz na dzieci "inżynierów i lekarzy", to bardzo łatwo możesz się przeliczyć wink

100

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dlatego lepiej jakbyś zaczął od związku LAT,  z czasem mogłoby to się zmienić.
Kobieta na poziomie nie zostawi swojego życia i przeprowadzi się do ciebie, chyba, że jakaś w sytuacji podbramkowej.

Mówisz, jakby ta kobieta miała przyjechać z końca świata i porzucić całe swoje życie smile
A tu nic z tych rzeczy.
Mieszka w tym samym mieście, w którym ja pracuję, więc nie musiałaby rezygnować ani z pracy, ani ze znajomych.
Dojazd to pestka, żadna wyprawa życia.
Wyrzeczeń praktycznie brak.
Owszem, musiałaby zmienić adres, ale swoje mieszkanie mogłaby wynająć i dorobić, a jak nie, to trzymać „na czarną godzinę” big_smile
Czasem mam wrażenie, że szybciej w związek wejdzie kobieta z innego kontynentu niż taka z sąsiedniego miasteczka big_smile
Ale cóż, ludzie robią się wygodni i mało elastyczni.
Rozumiem to. Luźne relacje mnie nie kręcą – fajne dla młodych, co dziś tu, jutro tam, ale z czasem człowiek chce stabilizacji i normalności.
Jeśli się nie da – trudno.
Wiem, że szanse na normalny związek są małe, ale nadzieję wciąż mam.
Choć, jak mówią – nadzieja to matka głupich big_smile

Tak, z innego państwa by szybciej weszła w taką relację, żeby mieć punkt zaczepienia i byłaby „posłuszna” taka jakiej oczekujesz.
W LAT też jest stabilizacja, ale czas na poznanie się i szansa na normalny związek, jak dwie strony dojdą do wniosku, chcemy być razem, bierzemy ślub z nadzieją, że się zestarzejemy.
A tak jak ty byś chciał, to jeszcze nie jedna może się to ciebie wprowadzać i wyprowadzać, jakby w ogóle taka się znalazła, w co wątpię big_smile
Jesteś niereformowalny big_smile

101

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Ale cóż, ludzie robią się wygodni i mało elastyczni.

Czego, Kaszpir, jesteś doskonałym przykładem. smile

102

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

Ludzie mają prawo być wygodni. Kiedyś we dwójkę żyło się wygodniej, bo wiele roboty wokół domu/mieszkania trzeba było wykonać ręcznie i jedna osoba nie byłaby w stanie obrobić wszystkiego. Dzisiaj czasy się zmieniły. Nie trzeba płodzić dzieciaka ze strachu "co na starość". Szklankę wody to każdy może sobie zamówić choćby i uberem, a problemy gospodarki są problem rządzących - nie ludzi per se.

103

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

A czemu nie jak sa dane o kobietach?


Bo większość badań polega na pytaniu prostytutek kim są ich klienci.

Odsetki facetów korzystających z takich usług czy typy klientów są tak zmienne w zależności od tego kto przeprowadza badanie, że nic z tego się nie da powiedzieć, bo tak są skrajnie odmienne.


To by było jednak bardzo ciekawe. Chętnie poczytam kim są, w jakim wieku i jak często korzystają z usług. W tym "układzie" uczestniczą przecież dwie osoby.
Coś jak Jing Jang, Słońce i Księżyc, herbata i cukier.

104

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:


Jak już by tak daleko zaszło, to wypadałoby chociaż wziąć ślub, bo można zejść z tego świata w każdej chwili. Raczej żadna kobieta nie pozbywałaby się swojego mieszkania jakby je miała.

Ślub to musowo, bo inaczej mieszkasz w domu czy mieszkaniu, które nawet w jednym promilu nie jest Twoje.
A mieszkanie można wynająć a mieszkać w domu.

105

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Nowe_otwarcie napisał/a:

To, czy to "szczęście" i czy rzeczywiście poszli "po rozum" (a nie odwrotnie), to widać po skutkach; a te skutki poczujesz na własnej skórze jak te nawet wypracowane przez Ciebie dzięki bezdzietności pieniądze inflacja zeżre (bo nie będzie miał kto zwiększać PKB) i gdy nie będzie już pielęgniarki by Cię pielęgnować gdy już będziesz zniedołężniała.
Bo jeśli liczysz na dzieci "inżynierów i lekarzy", to bardzo łatwo możesz się przeliczyć wink


A to nie do mnie. Ja akurat jestem egoistką i cenię sobie wygodę. Mam zamiar się dobrze bawić i korzystać z uciech życia, póki jeszcze nie mam 90lat.
Chyba bym zwariowała, gdybym miała się dzisiaj  martwić, co będzie ze mną za kilkadziesiąt lat, jak już będę niedołężna, skoro nie wiadomo co będzie za tydzień.

106

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

A czemu nie jak sa dane o kobietach?


Bo większość badań polega na pytaniu prostytutek kim są ich klienci.

Odsetki facetów korzystających z takich usług czy typy klientów są tak zmienne w zależności od tego kto przeprowadza badanie, że nic z tego się nie da powiedzieć, bo tak są skrajnie odmienne.


To by było jednak bardzo ciekawe. Chętnie poczytam kim są, w jakim wieku i jak często korzystają z usług. W tym "układzie" uczestniczą przecież dwie osoby.
Coś jak Jing Jang, Słońce i Księżyc, herbata i cukier.


Kilka cytatów wrzuciłem wcześniej. Jak ciebie to interesuje to sobie pogooglaj.

107

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:
wieka napisał/a:


Jak już by tak daleko zaszło, to wypadałoby chociaż wziąć ślub, bo można zejść z tego świata w każdej chwili. Raczej żadna kobieta nie pozbywałaby się swojego mieszkania jakby je miała.

Ślub to musowo, bo inaczej mieszkasz w domu czy mieszkaniu, które nawet w jednym promilu nie jest Twoje.


Mieszkanie nabyte przed ślubem i tak nie wchodzi do majątku wspólnego i współmałżonek nie nabiera do niego magicznie praw.

108

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:
wieka napisał/a:


Jak już by tak daleko zaszło, to wypadałoby chociaż wziąć ślub, bo można zejść z tego świata w każdej chwili. Raczej żadna kobieta nie pozbywałaby się swojego mieszkania jakby je miała.

Ślub to musowo, bo inaczej mieszkasz w domu czy mieszkaniu, które nawet w jednym promilu nie jest Twoje.


Mieszkanie nabyte przed ślubem i tak nie wchodzi do majątku wspólnego i współmałżonek nie nabiera do niego magicznie praw.

Kaszpir pisał, że żonie przepisałby dom a nie dzieciom. Toż ślub musi być najpierw.

109

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:

Tak, z innego państwa by szybciej weszła w taką relację, żeby mieć punkt zaczepienia i byłaby „posłuszna” taka jakiej oczekujesz.
W LAT też jest stabilizacja, ale czas na poznanie się i szansa na normalny związek, jak dwie strony dojdą do wniosku, chcemy być razem, bierzemy ślub z nadzieją, że się zestarzejemy.
A tak jak ty byś chciał, to jeszcze nie jedna może się to ciebie wprowadzać i wyprowadzać, jakby w ogóle taka się znalazła, w co wątpię big_smile
Jesteś niereformowalny big_smile

Bądźmy szczerzy – jak ktoś poluje na luźną relację typu FWB czy LAT, to będzie w tym mistrzem i raczej nie zmieni strategii, bo po co?
Jeśli komuś to nie pasuje, spokojnie – kolejny chętny już czeka w kolejce.
Kto nie planuje wspólnego mieszkania ani życia, ten prędzej wymieni partnera niż zdanie.
Może jestem niereformowalny, ale w tych dziwnych czasach chcę czegoś normalnego, co jeszcze niedawno było standardem.
Wiem, że znaleźć kogoś naprawdę chcącego NORMALNEGO związku jest jak trafienie szóstki w Lotto – rzadko, ale czasem się udaje, więc może i ja kiedyś wygram.
Choć szczerze mówiąc, już przestałem liczyć na główną wygraną.
Dla odpowiedniej osoby potrafię się nagiąć, ale tylko jeśli widzę, że gra jest warta świeczki.

110

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Kaszpir pisał, że żonie przepisałby dom a nie dzieciom. Toż ślub musi być najpierw.


W testamencie możesz przepisać spadek komu chcesz, ślub nie jest potrzebny.

111 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-30 18:12:21)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Kaszpir pisał, że żonie przepisałby dom a nie dzieciom. Toż ślub musi być najpierw.

Nic takiego nie pisałem.

Ewentualna partnerka mogła by mieszkać w tym domu do końca swojego życia jeśli nie miała by gdzie się podziać.
Ale nie miała by prawa do tego domu bo i dlaczego ?
Jakby miała własne mieszkanie to potrzeby by nie było bo po prostu mogła by wrócić do poprzedniego miejsca.

Dom jeśli pozostanie to dostaną w spadku moje dzieci, to chyba oczywiste.

Bo nie mam pojęcia jakie decyzję podejmę za wiele lat i jak mam sam mieszkać to wolę w cieplejszym klimacie.

112

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Dla odpowiedniej osoby potrafię się nagiąć, ale tylko jeśli widzę, że gra jest warta świeczki.

Na przykład w czym? W jakiej kwestii, która Ci nie pasuje, której nie chcesz ale  był byś w stanie ustąpić, czy jak piszesz nagiąć się?

113

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:
wieka napisał/a:


Jak już by tak daleko zaszło, to wypadałoby chociaż wziąć ślub, bo można zejść z tego świata w każdej chwili. Raczej żadna kobieta nie pozbywałaby się swojego mieszkania jakby je miała.

Ślub to musowo, bo inaczej mieszkasz w domu czy mieszkaniu, które nawet w jednym promilu nie jest Twoje.


Mieszkanie nabyte przed ślubem i tak nie wchodzi do majątku wspólnego i współmałżonek nie nabiera do niego magicznie praw.

Ale dziedziczy część po śmierci męża.

114

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:

Wiem, że znaleźć kogoś naprawdę chcącego NORMALNEGO związku jest jak trafienie szóstki w Lotto – rzadko, ale czasem się udaje, więc może i ja kiedyś wygram.


Nie chodzi o to, aby znaleźć kogoś normalnego, tylko o to, aby czyjeś pojebanie pasowało do twojego pojebania. wink

115

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:

Ale dziedziczy część po śmierci męża.

Jeśli mieszkanie było nabyte przez męża przed ślubem to nie.

116

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

Ślub to musowo, bo inaczej mieszkasz w domu czy mieszkaniu, które nawet w jednym promilu nie jest Twoje.


Mieszkanie nabyte przed ślubem i tak nie wchodzi do majątku wspólnego i współmałżonek nie nabiera do niego magicznie praw.

Ale dziedziczy część po śmierci męża.

Dziedziczy to sie majątek wspólny.
Dom jest 100% moją własnością. Majatek osobisty.

117

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Tak, z innego państwa by szybciej weszła w taką relację, żeby mieć punkt zaczepienia i byłaby „posłuszna” taka jakiej oczekujesz.
W LAT też jest stabilizacja, ale czas na poznanie się i szansa na normalny związek, jak dwie strony dojdą do wniosku, chcemy być razem, bierzemy ślub z nadzieją, że się zestarzejemy.
A tak jak ty byś chciał, to jeszcze nie jedna może się to ciebie wprowadzać i wyprowadzać, jakby w ogóle taka się znalazła, w co wątpię big_smile
Jesteś niereformowalny big_smile

Bądźmy szczerzy – jak ktoś poluje na luźną relację typu FWB czy LAT, to będzie w tym mistrzem i raczej nie zmieni strategii, bo po co?
Jeśli komuś to nie pasuje, spokojnie – kolejny chętny już czeka w kolejce.
Kto nie planuje wspólnego mieszkania ani życia, ten prędzej wymieni partnera niż zdanie.
Może jestem niereformowalny, ale w tych dziwnych czasach chcę czegoś normalnego, co jeszcze niedawno było standardem.
Wiem, że znaleźć kogoś naprawdę chcącego NORMALNEGO związku jest jak trafienie szóstki w Lotto – rzadko, ale czasem się udaje, więc może i ja kiedyś wygram.
Choć szczerze mówiąc, już przestałem liczyć na główną wygraną.
Dla odpowiedniej osoby potrafię się nagiąć, ale tylko jeśli widzę, że gra jest warta świeczki.

A dlaczego nie zmieni zdania, ja uważam, że to jest lepsza droga do normalnego związku niż rzucanie się na głęboką wodę i wcale nie świadczy, że taka osoba wyklucza mieszkanie razem.
Może ci kobieta powiedzieć, że jest zainteresowana mieszkaniem razem, ale przez rok czy dwa wolałaby być w LAT, żeby się poznać, zobaczyć czy wam będzie po drodze, czy chemia jeśli nawet się pojawi, nie zmieni się w fizykę big_smile To od razu ją skreślisz, bo z góry założysz, że ona nie będzie chciała zamieszkać razem ?

118

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Mieszkanie nabyte przed ślubem i tak nie wchodzi do majątku wspólnego i współmałżonek nie nabiera do niego magicznie praw.

Ale dziedziczy część po śmierci męża.

Dziedziczy to sie majątek wspólny.
Dom jest 100% moją własnością. Majatek osobisty.

Z tego  co wiem, to po twojej śmierci, jeśli masz dwójkę dzieci, to dziedziczą żona i dzieci w równych częściach, tzn. każdy po 1/3.
Jakbyście mieli wspólny majątek, czyli 50/50,
to żona zostaje ze swoją połową, a tylko twoją połowę dzieli się też na 3 równe części.

119 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-30 18:43:27)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

.

120

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

7

złoto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
złoto napisał/a:

A czemu nie jak sa dane o kobietach?


Bo większość badań polega na pytaniu prostytutek kim są ich klienci.

Odsetki facetów korzystających z takich usług czy typy klientów są tak zmienne w zależności od tego kto przeprowadza badanie, że nic z tego się nie da powiedzieć, bo tak są skrajnie odmienne.


To by było jednak bardzo ciekawe. Chętnie poczytam kim są, w jakim wieku i jak często korzystają z usług. W tym "układzie" uczestniczą przecież dwie osoby.
Coś jak Jing Jang, Słońce i Księżyc, herbata i cukier.

W jakim wieku są i jakie wykształcenie znajdziesz w statystykach

121

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Kaszpir pisał, że żonie przepisałby dom a nie dzieciom. Toż ślub musi być najpierw.

Nic takiego nie pisałem.

Ewentualna partnerka mogła by mieszkać w tym domu do końca swojego życia jeśli nie miała by gdzie się podziać.
Ale nie miała by prawa do tego domu bo i dlaczego ?
Jakby miała własne mieszkanie to potrzeby by nie było bo po prostu mogła by wrócić do poprzedniego miejsca.

Dom jeśli pozostanie to dostaną w spadku moje dzieci, to chyba oczywiste.

Bo nie mam pojęcia jakie decyzję podejmę za wiele lat i jak mam sam mieszkać to wolę w cieplejszym klimacie.


Także Kaszpir :
"A dom?
Nigdzie nie jest napisane, że trafi do dzieciaków!
Moim marzeniem na emeryturze jest wynieść się do Turcji, grzać kości w lepszym klimacie, a resztę kasy przeznaczyć na przyjemne życie.
Pomoc dzieciom?
Oczywiście! Ale dom?
Nie obiecuję?"

Czyli mam racje dom dla żony.

122

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
złoto napisał/a:

Czyli mam racje dom dla żony.

Jaka żona?!
Dom to w 100% moja twierdza i ja tu rządzę! big_smile
Może kiedyś dzieci odziedziczą, a może sprzedam i wydam na pizzę, podróże czy kolekcję kapeluszy – kto wie!
Partnerka? Może liczyć na dach nad głową do końca życia, ale klucze do własności zostają u mnie.
Tak samo jak ja nie dostanę jej mieszkania ani złotego wazonu po babci. big_smile
Ślub? Niepotrzebny – zabezpieczyć można i bez papierka!

123 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 21:01:55)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

dom to oddzielna kwestia. z jednej strony kobieta moze miec inne zdanie, ale w jakims stopniu cie rozumiem, ze chcesz, aby odziedziczyly dzieci. zatem zalezy jak na to spojrzec. kwestia do dogadania i dobrania sie. jesli bedzie miala gdzie isc na starosc po twojej smierci to chyba nie ma problemu. oczywiscie wszelkieinwestycje, w tym sprzet agd powinien byc finansowany przez ciebie, bo potem prawdopodobnie zostanie wyrzucona bez niczego, nawet jesli to ona wylozy kase.

natomiast w kwestii slubu to jak na spotkaniu opowiesz o swoim stosunku do slubu to na zawsze bedziesz juz sam xD nie kazda kobieta bedzie chciala sie angazowac w zwiazek na kocia lape, zeby byc dla ciebie zamiast zona to jakas baba.

124 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 21:11:09)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

Kaszpir:
Moze zabrzmi to dosc kontrowersyjnie, ale nie myslales o zwiazku z ukrainka? ty mialbys towarzystwo,  a ona darmowa stancje. i ze nie ma mieszkania, nie opieralaby sie przed wprowadzka, nie mialay problemu co zrobi z domem lub ze przyzwyczajona do swojego lokum. skoro i tak sie nie chcesz zenic to jaki problem?

125

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
blueangel napisał/a:

Kaszpir:
Moze zabrzmi to dosc kontrowersyjnie, ale nie myslales o zwiazku z ukrainka? ty mialbys towarzystwo,  a ona darmowa stancje. i ze nie ma mieszkania, nie opieralaby sie przed wprowadzka, nie mialay problemu co zrobi z domem lub ze przyzwyczajona do swojego lokum. skoro i tak sie nie chcesz zenic to jaki problem?

Wiesz jakbym rozsądna znalazł to czemu nie.
Na razie moje doświadczenie w tym temacie raczej nie były korzystne w stosunku do ukrainek.

126

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
Kaszpir007 napisał/a:
blueangel napisał/a:

Kaszpir:
Moze zabrzmi to dosc kontrowersyjnie, ale nie myslales o zwiazku z ukrainka? ty mialbys towarzystwo,  a ona darmowa stancje. i ze nie ma mieszkania, nie opieralaby sie przed wprowadzka, nie mialay problemu co zrobi z domem lub ze przyzwyczajona do swojego lokum. skoro i tak sie nie chcesz zenic to jaki problem?

Wiesz jakbym rozsądna znalazł to czemu nie.
Na razie moje doświadczenie w tym temacie raczej nie były korzystne w stosunku do ukrainek.

Jakby taka zawróciła w głowie to kto wie…
Ostatnio słyszałam o przypadku, gdzie facet  dużo starszy, widać zakochał się w Ukraińce z dzieckiem, do tego stopnia, że wziął kredyt na większe lokum. Rodzina mocno zdziwiona.

127 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-12-01 15:25:28)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
blueangel napisał/a:

nie myslales o zwiazku z ukrainka?

Gdyby poszedl do kasyna i postawil caly swoj majatek na 1 numer na ruletce to mialby wiecej przyjemnosci przez dluzszy okres czasu.

128 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-12-02 20:02:15)

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

N

Odp: Spadek dzietności i małżeństw
StaloSie2k24 napisał/a:

Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce?

COVID. Szczepionki powodują autyzm i bezpłodność.

130

Odp: Spadek dzietności i małżeństw

Spadek dzietności ma miejsce również a Australii - czyli jednym z najbogatszych krajów świata. Także argument ekonomiczny, tak często podnoszony u nas, nie jest prawdziwy. Tam powodu upatrują m.in w social mediach i tym jak one kształtują młodych ludzi. Niedawno przeforsowali tam prawo, które chcą wprowadzić jeszcze w tym roku, według którego osoby poniżej 16 roku życia nie mogą tworzyć kont na portalach społecznościowych. Istniejące konta  będą musiały zostać usunięte. Chcą to też rozszerzyć na....gry. I w zasadzie wszystko co umożliwia bezpośrednią interakcję online.

Posty [ 66 do 130 z 143 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spadek dzietności i małżeństw

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024