Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?
Zaraz pewnie przeczytamy o tym kolejny artykuł.
Może po prostu dlatego, że kobiety przestały pozwalać, by wmawiano im, co powinny robić, i zaczęły patrzeć na siebie mądrzej. Podejmując decyzje dojrzale i świadomie.
Nie powołam do życia młodego człowieka, jeśli sama nie czuję się wystarczająco odpowiedzialna i gotowa, by kształtować jego przyszłość, dorosłość i życie.
A tak w ogóle… chyba wolę pieseczko niż dziecko...czy jakoś tak to było.. co nie? ![]()
Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?
Wygodnictwo?
W końcu dziecko to nie pies ani kot, wymaga tyle zachodu, że niektórych to przeraża.
Może to i lepiej? Nie każdy nadaje się na rodzica.
Zawsze więcej dzieci było w biedniejszych rodzinach, nikt za kasę nie będzie rodził dzieci, to 500+ to był myk wyborczy.
Mamy coraz większą świadomość, kobiety chcą pracować, być niezależne, patrząc teraz na coraz mniejszy odsetek zawieranych małżeństw, a większy rozwodów, to zniechęca do posiadania dzieci. To wszystko się ze sobą wiąże i nie zmienią tego żadne pieniądze.
Pytanie po co ktokolwiek mialby rodzic i wychowywac dzieci?
Z jednej strony - w obecnej kulturze dzieci nie przejmuja pracy w gospodarstwie domowym a odpowiedzialnosc za utrzymanie w podeszlym wieku zostala przejeta przez program emerytalny.
Z drugiej - ogolne odczucie zycia stalo sie przygnebiajace - zwlaszcza od Covida - i panuje generalna atmosfera, ze swiat sie konczy a nie zaczyna (zmiany klimatyczne, pandemie, kryzys, AI itd).
Na marginesie, kobiety w ostatnich latach juz kompletnie poyebalo i stracily uwage i szacunek mezczyzn, ktorzy zajeli sie swoimi sprawami i zyje im sie samemu duzo lepiej (bez dramatow i tez lepiej zarabiaja).
6 2025-11-28 00:15:40 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-11-28 00:15:48)
Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?
Wzrastający dobrobyt, brak wsparcia państwa albo raczej bardzo słabe wsparcie państwa dla rodzin z dziećmi, kiepskie zasiłki opiekuńcze, niepewność co do możliwości przeprowadzenia zabiegu aborcji przy chorym płodzie; warunki mieszkaniowe pewnie też w jakimś stopniu.
Nie zesrajcie się z tymi kiepski warunkami, bo nasi rodzice i dziadkowie mieli wielokrotnie gorsze.
Takie fluktuacje są czymś całkowicie normalnym i przewidywalnym. Jest wiele modeli populacyjnych i demograficznych. Wystarczy poczytać.
Za to antykoncepcji nie mieli. ![]()
Końcowa faza eksperymentu Calhouna się kłania.
Przyczyny małej dzietności?
Proszę bardzo – system emerytalny!
W krajach, gdzie go nie ma, a na starość to dzieci muszą zająć się rodzicami, jakoś problemów z dzietnością brak, i to bez grosza od państwa.
Państwo co najwyżej dorzuci darmowe przedszkole czy lekarza.
A w UE?
Po co dzieci i te „kłopoty”, skoro można mieć kota albo psa?
Teksty o braku kasy czy mieszkań to bajki – kiedyś zarabiali grosze, mieszkali w gorszych warunkach, a dzieci mieli, bo chcieli.
Rodzice kombinowali, jak związać koniec z końcem, obiady gotowali sami.
A dziś? Młodzi wolą gotowce albo pizzę z dostawą.
Teraz jest za dobrze, więc nie chcą „pogorszyć” sobie życia.
Ale spokojnie – za sto lat biały Europejczyk będzie jak bizon w rezerwacie, bo Europę wypełnią przybysze z Afryki i Azji, gdzie dzieci to inwestycja w przyszłość.
11 2025-11-28 10:41:22 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 11:39:32)
bo kobietom to sie zwyczajnie nie oplaca. to one zostaja z dzieciakiem w domu. 3 lata jak wiezien, bez urlopu czy L4, gorazka 40 stopni? i tak musisz byc na nogach, bez 5 min dla siebie w ciagu dnia. niewyspane, chronicznie przemeczone. potem jest trudno wrocic na rynek, jak juz to na pol etatu, po musisz leciec na leb na szyje odebrac dzieciaka i dodatkowy tylko juz pelny etat w domu. o ile w ogole uda ci sie wrocic, bo dzieciak w przedszkolu potrafi byc 3 tyg chore, 3 dni zdowe, 3 tyg chore i tak w kolko az do ukonczenia przedszkola. a jak jeszcze pracujesz w innym iescie i masz byc na 8, a dzieciak do szkoly tez na 8 to powodzenia. a jak dalej choruje to dalej uwiazana w domu. dodatkowo praca na etacie w poownaniu z wychowywaniem dziecka jest jak urlop. tata w tym czasie idzie do roboty i ma spokoj. a i to mezczyni uwazaja, ze sprawiedliwe jest zrownanie wieku emerytalnego. sprawiedliwe byloby, gdyby to oni zostawali w domu, conajmniej polowie, bo koieta juz tego nie nadrobi. dlatego nie chca miec dzieci, a jak juz maja pierwsze i przejrza na oczy jak to jest w praktyce to nastepnych sie odechciewa. kobieta musialaby byc glupia, zeby sie wylamac ze sredniej 1 dziecka na kobieta, ktora dzieki coraz wiekszej swiadomosci spada. gdyby w wieku pierwszej klasy pierwszego dziecka miala kolejne to do pracy chyba by poszla na emeryturze. juz nie wspomne o jakims zyciu prywatnym i prowadzeniu social live z jakimis kontaktami towarzyskimi i hobby. a facet pojdzie do roboty, wrcoi, pobawi sie 10 min z dzieciakiem i pyk silka czy inna pasja. kobiety nie chca juz byc niewolnikami i darmowa sila robocza w domu. lepiej pojsc do pracy, miec swoje pieniadze, po 8 godz wracasz i masz spokoj. mozesz wyjsc gdie chcesz, kiedy chcesz z kolezankami. mozesz gotowac, a nie musisz i np zjesc z kolezanka na miescie, zamiast leiciec od razu do domu, bo trzeba dzieciaka odebrac albo mezsus wraca z pracy. a tak koncza te zamezne. zadne 2000+ nie jest tego warte. w pracy zarobisz wiecej, jestes w niej tylko 8 godzin, a nie 24. a zostaw takiego rocznego samego na pol godziny zeby sie choc wykapac, nie da sie, bo w tym wieku dzieciak nie rozumie, co robi, byloby to niebezpieczne. w efekcie nie masz 5 min, jak sie wykapac w spokoju, wypic ciepla kawe, bo ciagle dzieciaka musiz pilnowac, ktore na okraglo ryczy itd. w nocy jak chore tez nie pospisz. a jak niemowlak to juz w ogole, bo co 2 godz je, nawet w nocy. jak chcesz wiedziec, czemu nie ma dzieci to ustaw sobie budzik co 2 godziny, bez wzgledu czy dzien czy noc,powstawaj sobie co 2 godziny na pol godziny, bo trzeba nakarmic, przewinac, a za poora godz to samo. i zobacz jak bedziesz wypoczety/a rano. tylko ze rano tez nie odespisz, musisz wstac. caly dzien na nogach, a kolejna noc to samo. wole robic na 2 etaty w normalnej pracy. dzieciate w porownaniu z bezdzietnymi (bez uzywek) wygladaja szybciej strazej, bo sa przetyrane zyciem. zwlaszcza te, ktore mialy wiecej dzieci.
juz nie wspomne o skutkach zdrowotnych ciazy i porodu, bo nie chce mi sie ich wszystkich wymieniac, od problemow kregoslupem, uzebieniem, przez guzki na macicy, zakrzepice, zylaki, kolatanie serca, zaburzenia watrobowe, po jak jedna z moich znajomych nietrzymaniem moczu. nie da sie z nia nigdzie wyjsc, bo co chwila szuka kibla. masakra. a jak ci sie pzytrafi takich wiecej skutkow ubocznych, bo nie musi byc jeden? moze byc tak, ze nie bedzie zadnych, a mozesz miec i z 15 i sobie zniszczyc zdrowie. a facet nie ma zadnych, kilka rzyjemnych chwil przy zalodnieniu i tyle. nic dziwnego, ze chca miec dzieci. tylko, ze zazwyczaj chca miec dzieci, ale nie chca byc ojcami i zeby to oni je wychowywali. w taki sposob to ja moge miec i 10.
jesli jestes kobieta to malzenstwo ci sie nie oplaca. jak juz zwiazek to tylko na osobne mieszkania. pozostajesz niezalezna, robisz co chcesz, kiedy chcesz i nie musisz nikomu sprzatac, prac czyis gaci i prasowac. w malzenstwie nie konczy sie wolnosc facetom, ale wlasnie kobietom i im nie oplaca sie slub.
Końcowa faza eksperymentu Calhouna się kłania.
Amen.
bo kobietom to sie zwyczajnie nie oplaca. to one zostaja z dzieciakiem w domu. 3 lata jak wiezien, bez urlopu czy L4, gorazka 40 stopni? i tak musisz byc na nogach, bez 5 min dla siebie w ciagu dnia. niewyspane, chronicznie przemeczone. potem jest trudno wrocic na rynek, jak juz to na pol etatu, po musisz leciec na leb na szyje odebrac dzieciaka i dodatkowy tylko juz pelny etat w domu. o ile w ogole uda ci sie wrocic, bo dzieciak w przedszkolu potrafi byc 3 tyg chore, 3 dni zdowe, 3 tyg chore i tak w kolko az do ukonczenia przedszkola. a jak jeszcze pracujesz w innym iescie i masz byc na 8, a dzieciak do szkoly tez na 8 to powodzenia. a jak dalej choruje to dalej uwiazana w domu. dodatkowo praca na etacie w poownaniu z wychowywaniem dziecka jest jak urlop. tata w tym czasie idzie do roboty i ma spokoj. a i to mezczyni uwazaja, ze sprawiedliwe jest zrownanie wieku emerytalnego. sprawiedliwe byloby, gdyby to oni zostawali w domu, conajmniej polowie, bo koieta juz tego nie nadrobi. dlatego nie chca miec dzieci, a jak juz maja pierwsze i przejrza na oczy jak to jest w praktyce to nastepnych sie odechciewa. kobieta musialaby byc glupia, zeby sie wylamac ze sredniej 1 dziecka na kobieta, ktora dzieki coraz wiekszej swiadomosci spada. gdyby w wieku pierwszej klasy pierwszego dziecka miala kolejne to do pracy chyba by poszla na emeryturze. juz nie wspomne o jakims zyciu prywatnym i prowadzeniu social live z jakimis kontaktami towarzyskimi i hobby. a facet pojdzie do roboty, wrcoi, pobawi sie 10 min z dzieciakiem i pyk silka czy inna pasja. kobiety nie chca juz byc niewolnikami i darmowa sila robocza w domu. lepiej pojsc do pracy, miec swoje pieniadze, po 8 godz wracasz i masz spokoj. mozesz wyjsc gdie chcesz, kiedy chcesz z kolezankami. mozesz gotowac, a nie musisz i np zjesc z kolezanka na miescie, zamiast leiciec od razu do domu, bo trzeba dzieciaka odebrac albo mezsus wraca z pracy. a tak koncza te zamezne. zadne 2000+ nie jest tego warte. w pracy zarobisz wiecej, jestes w niej tylko 8 godzin, a nie 24. a zostaw takiego rocznego samego na pol godziny zeby sie choc wykapac, nie da sie, bo w tym wieku dzieciak nie rozumie, co robi, byloby to niebezpieczne. w efekcie nie masz 5 min, jak sie wykapac w spokoju, wypic ciepla kawe, bo ciagle dzieciaka musiz pilnowac, ktore na okraglo ryczy itd. w nocy jak chore tez nie pospisz. a jak niemowlak to juz w ogole, bo co 2 godz je, nawet w nocy. jak chcesz wiedziec, czemu nie ma dzieci to ustaw sobie budzik co 2 godziny, bez wzgledu czy dzien czy noc,powstawaj sobie co 2 godziny na pol godziny, bo trzeba nakarmic, przewinac, a za poora godz to samo. i zobacz jak bedziesz wypoczety/a rano. tylko ze rano tez nie odespisz, musisz wstac. caly dzien na nogach, a kolejna noc to samo. wole robic na 2 etaty w normalnej pracy. dzieciate w porownaniu z bezdzietnymi (bez uzywek) wygladaja szybciej strazej, bo sa przetyrane zyciem. zwlaszcza te, ktore mialy wiecej dzieci.
juz nie wspomne o skutkach zdrowotnych ciazy i porodu, bo nie chce mi sie ich wszystkich wymieniac, od problemow kregoslupem, uzebieniem, przez guzki na macicy, zakrzepice, zylaki, kolatanie serca, zaburzenia watrobowe, po jak jedna z moich znajomych nietrzymaniem moczu. nie da sie z nia nigdzie wyjsc, bo co chwila szuka kibla. masakra. a jak ci sie pzytrafi takich wiecej skutkow ubocznych, bo nie musi byc jeden? moze byc tak, ze nie bedzie zadnych, a mozesz miec i z 15 i sobie zniszczyc zdrowie. a facet nie ma zadnych, kilka rzyjemnych chwil przy zalodnieniu i tyle. nic dziwnego, ze chca miec dzieci. tylko, ze zazwyczaj chca miec dzieci, ale nie chca byc ojcami i zeby to oni je wychowywali. w taki sposob to ja moge miec i 10.
Nie przesadzaj.
Po prostu wielu jest dziś leniwych i skrajnie samolubnych – zwykli egoiści myślący tylko o sobie.
Jeszcze niedawno kobiety rodziły, ogarniały dom, wychowywały dzieci i dawały radę, mimo że nie miały tylu udogodnień co dziś, kiedy to sprzęty robią za nie pół roboty.
Teraz jest dużo, dużo, dużo łatwiej – ale jak ktoś nie chce, to zawsze znajdzie wymówkę.
W innych krajach kobiety mają kilkoro dzieci, dom na głowie, wychowanie i jeszcze czas na męża – cudowne istoty!
Może po prostu im się w głowach nie poprzewracało i wiedzą, co ważne.
A potem się zdziwimy, gdy emerytury będą groszowe, bo kto utrzyma seniorów?
Pies czy kot?
One same kosztują!
Dlatego zero socjalu – pracujesz, masz.
Emerytury? Odłóż sobie albo licz na dzieci.
Nie masz?
To licz na siebie lub, jak w niektórych krajach, żebraj pod kościołem.
Brutalne, ale patrz na Chiny – bez systemu emerytalnego, a potęga.
No i pamiętajmy – ojciec też dzieci wychowuje, choć często musi harować, by utrzymać rodzinę.
Dla chcącego nic trudnego!
W innych krajach kobiety mają kilkoro dzieci, dom na głowie, wychowanie i jeszcze czas na męża – cudowne istoty!
Przyrost naturalny ma miejsce jedynie w krajach, gdzie posiadanie licznej rodziny jest niezbędne do przeżycia (ręce do pracy) lub zyskowne (np afryka i bliski wschód, gdzie wciąż handluje się ludźmi). Lub tam, gdzie jest wysoka śmiertelność (np Afganistan)
Cały rozwinięty świat ma ten sam problem - ujemny przyrost. Tam gdzie on jest bliski zera lub na plus to są to społeczności imigranckie, które wciąż żyją według standardów z kurwidołka, z którego wypełzli.
Przyczyny małej dzietności?
Proszę bardzo – system emerytalny!
W krajach, gdzie go nie ma, a na starość to dzieci muszą zająć się rodzicami, jakoś problemów z dzietnością brak, i to bez grosza od państwa.
Państwo co najwyżej dorzuci darmowe przedszkole czy lekarza.
A w UE?
Po co dzieci i te „kłopoty”, skoro można mieć kota albo psa?
Teksty o braku kasy czy mieszkań to bajki – kiedyś zarabiali grosze, mieszkali w gorszych warunkach, a dzieci mieli, bo chcieli.
Rodzice kombinowali, jak związać koniec z końcem, obiady gotowali sami.
A dziś? Młodzi wolą gotowce albo pizzę z dostawą.
Teraz jest za dobrze, więc nie chcą „pogorszyć” sobie życia.
Ale spokojnie – za sto lat biały Europejczyk będzie jak bizon w rezerwacie, bo Europę wypełnią przybysze z Afryki i Azji, gdzie dzieci to inwestycja w przyszłość.
Kiedyś dzieci mieli, nie ile chcieli, tylko ile się urodziło, czyli ile Bóg dał
W późniejszych latach też oprócz planowanych rodziły się dzieci z wpadki, albo i nie jak była możliwość aborcji, a wiedza i antykoncepcja była w powijakach.
Teraz to strach się bać seksu, żeby nie zajść przypadkiem w niechcianą ciążę, więc nie można się dziwić, że kobiety nie garną się do współżycia, jak już urodziły dzieci zaplanowane.
16 2025-11-28 12:12:36 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-11-28 12:13:37)
bo kobietom to sie zwyczajnie nie oplaca. to one zostaja z dzieciakiem w domu. 3 lata jak wiezien, bez urlopu czy L4, gorazka 40 stopni? i tak musisz byc na nogach, bez 5 min dla siebie w ciagu dnia. niewyspane, chronicznie przemeczone. potem jest trudno wrocic na rynek, jak juz to na pol etatu, po musisz leciec na leb na szyje odebrac dzieciaka i dodatkowy tylko juz pelny etat w domu. o ile w ogole uda ci sie wrocic, bo dzieciak w przedszkolu potrafi byc 3 tyg chore, 3 dni zdowe, 3 tyg chore i tak w kolko az do ukonczenia przedszkola. a jak jeszcze pracujesz w innym iescie i masz byc na 8, a dzieciak do szkoly tez na 8 to powodzenia. a jak dalej choruje to dalej uwiazana w domu. dodatkowo praca na etacie w poownaniu z wychowywaniem dziecka jest jak urlop. tata w tym czasie idzie do roboty i ma spokoj. a i to mezczyni uwazaja, ze sprawiedliwe jest zrownanie wieku emerytalnego. sprawiedliwe byloby, gdyby to oni zostawali w domu, conajmniej polowie, bo koieta juz tego nie nadrobi. dlatego nie chca miec dzieci, a jak juz maja pierwsze i przejrza na oczy jak to jest w praktyce to nastepnych sie odechciewa. kobieta musialaby byc glupia, zeby sie wylamac ze sredniej 1 dziecka na kobieta, ktora dzieki coraz wiekszej swiadomosci spada. gdyby w wieku pierwszej klasy pierwszego dziecka miala kolejne to do pracy chyba by poszla na emeryturze. juz nie wspomne o jakims zyciu prywatnym i prowadzeniu social live z jakimis kontaktami towarzyskimi i hobby. a facet pojdzie do roboty, wrcoi, pobawi sie 10 min z dzieciakiem i pyk silka czy inna pasja. kobiety nie chca juz byc niewolnikami i darmowa sila robocza w domu. lepiej pojsc do pracy, miec swoje pieniadze, po 8 godz wracasz i masz spokoj. mozesz wyjsc gdie chcesz, kiedy chcesz z kolezankami. mozesz gotowac, a nie musisz i np zjesc z kolezanka na miescie, zamiast leiciec od razu do domu, bo trzeba dzieciaka odebrac albo mezsus wraca z pracy. a tak koncza te zamezne. zadne 2000+ nie jest tego warte. w pracy zarobisz wiecej, jestes w niej tylko 8 godzin, a nie 24. a zostaw takiego rocznego samego na pol godziny zeby sie choc wykapac, nie da sie, bo w tym wieku dzieciak nie rozumie, co robi, byloby to niebezpieczne. w efekcie nie masz 5 min, jak sie wykapac w spokoju, wypic ciepla kawe, bo ciagle dzieciaka musiz pilnowac, ktore na okraglo ryczy itd. w nocy jak chore tez nie pospisz. a jak niemowlak to juz w ogole, bo co 2 godz je, nawet w nocy. jak chcesz wiedziec, czemu nie ma dzieci to ustaw sobie budzik co 2 godziny, bez wzgledu czy dzien czy noc,powstawaj sobie co 2 godziny na pol godziny, bo trzeba nakarmic, przewinac, a za poora godz to samo. i zobacz jak bedziesz wypoczety/a rano. tylko ze rano tez nie odespisz, musisz wstac. caly dzien na nogach, a kolejna noc to samo. wole robic na 2 etaty w normalnej pracy. dzieciate w porownaniu z bezdzietnymi (bez uzywek) wygladaja szybciej strazej, bo sa przetyrane zyciem. zwlaszcza te, ktore mialy wiecej dzieci.
juz nie wspomne o skutkach zdrowotnych ciazy i porodu, bo nie chce mi sie ich wszystkich wymieniac, od problemow kregoslupem, uzebieniem, przez guzki na macicy, zakrzepice, zylaki, kolatanie serca, zaburzenia watrobowe, po jak jedna z moich znajomych nietrzymaniem moczu. nie da sie z nia nigdzie wyjsc, bo co chwila szuka kibla. masakra. a jak ci sie pzytrafi takich wiecej skutkow ubocznych, bo nie musi byc jeden? moze byc tak, ze nie bedzie zadnych, a mozesz miec i z 15 i sobie zniszczyc zdrowie. a facet nie ma zadnych, kilka rzyjemnych chwil przy zalodnieniu i tyle. nic dziwnego, ze chca miec dzieci. tylko, ze zazwyczaj chca miec dzieci, ale nie chca byc ojcami i zeby to oni je wychowywali. w taki sposob to ja moge miec i 10.
jesli jestes kobieta to malzenstwo ci sie nie oplaca. jak juz zwiazek to tylko na osobne mieszkania. pozostajesz niezalezna, robisz co chcesz, kiedy chcesz i nie musisz nikomu sprzatac, prac czyis gaci i prasowac. w malzenstwie nie konczy sie wolnosc facetom, ale wlasnie kobietom i im nie oplaca sie slub.
Zbyt tragicznie to wszystko przedstawiasz, jeśli chce się mieć dzieci, to nic nie jest straszne, te kilka lat poświęcone na wychowanie 1 czy 2 dzieci do wieku przedszkolnego nie wpłynie tak bardzo na finanse, bo te lata wliczone są do obliczania emerytury. Na pewno teraz kobiety mają ciężej jak muszą pracować i wychowywać dzieci, ale nie mają wyjścia jak chcą być niezależne, bo to jest priorytet w obecnych czasach. Ale to też jest przyczyna rozwodów ,bo przerasta ojców, od których wymagamy partnerstwa i mamy coraz więcej dzieci nie wychowujących się w pełnych rodzinach.
Tym bardziej nie dziwi, że mamy coraz więcej singli i mniej dzieci się rodzi.
17 2025-11-28 12:20:12 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 12:27:32)
ty serio podajesz chiny jako przyklad, gdzie polityka reguluje limit dzieci? xD
tak, kiedys kbiety mialy, ile Bog dal, bo 1nie bylo antykoncpecji, 2 kobiety byly zalezne od mezczyzn. dzis pracuja i same sie utrzymuja. a kiedys slub byl jedyna opcja wyrwania sie z biednego domu, w ktorym mialas jeszcze 6 rodzenstwa. poprostu kobieta nie miala gdzie isc. w wymienionej przez was afryce brak antykoncepcji i innych perspektyw jest do dzis, dlatego jest inaczej niz w zachodnm swiecie, w ktorym kobieta moze byc singielka i moze sie sama utrzymac.
gdyby ten postep dotarl do afryki to tez bedzie 0-1 dzieciak na kobiete, bo na wiecej zadna madra dobrowolnie sie nie zdecyduje.
Końcowa faza eksperymentu Calhouna się kłania.
Ale jeśli kogokolwiek winić za taki stan rzeczy to na równi facetów, a nie tylko kobiety jak tu niektórzy próbują sugerować.
Nie mówiąc, że cywilizacja robi swoje.
Kaszpir007 napisał/a:W innych krajach kobiety mają kilkoro dzieci, dom na głowie, wychowanie i jeszcze czas na męża – cudowne istoty!
Przyrost naturalny ma miejsce jedynie w krajach, gdzie posiadanie licznej rodziny jest niezbędne do przeżycia (ręce do pracy) lub zyskowne (np afryka i bliski wschód, gdzie wciąż handluje się ludźmi). Lub tam, gdzie jest wysoka śmiertelność (np Afganistan)
Cały rozwinięty świat ma ten sam problem - ujemny przyrost. Tam gdzie on jest bliski zera lub na plus to są to społeczności imigranckie, które wciąż żyją według standardów z kurwidołka, z którego wypełzli.
Nie przesadzaj.
Są rozwinięte kraje typu Tunezja, Chiny czy Turcja gdzie jakoś wiele rodzin ma wiele dzieci i jakoś dają radę.
Po prostu inny system wartości.
Tam na 1 miejscu jest rodzina i rodzina jest najważniejsza, a uwierz poziom życia w wielu tych "zacofanych" krajach jest większy niż w tej cudownej Polsce ![]()
Nie powołam do życia młodego człowieka, jeśli sama nie czuję się wystarczająco odpowiedzialna i gotowa, by kształtować jego przyszłość, dorosłość i życie.
Czyli wychowasz kolejnego nieudacznika, zależnego od matki.
21 2025-11-28 12:30:06 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 12:38:19)
w chinach jeszcze dopiero co mogli miec 1. dopiero od niedawna sie to zmienilo, a i tak jest odgorny limit nadany przez panstwo. muzulmanskie tunezja i turcja sa tak rozwiniete, ze pchaja sie do europy zachodniej i staraja o pobyt staly pod byle pretekstem. mieszkam to wiem. staraja sie o azyl. jesli dostaja decyzje odmowna to siedza na czarno, byle ich nie deportowali. nielegalni uchodzcy. a deportuja tylko odsetek, bo nie potrafia ich namierzyc, bo specjalnie wynajmuja bez meldunku. z tunezji przyplywaja na pontonach do wloch, a stamtad do francji i innych niemiec.
sama takich znam, bo panstwo multikulti, wiec nawet moge ci podac przez jakie trasy przejezdzaja xD
o chinach tez wiem, bo sa tu i chinczycy, ktorzy dostali pobyt powolujac sie wlasnie na to, ze przez ilosc dzieci byliby "przesladowani".
i wszystkie przypadki nie z gazet, ale realne przypadki z zycia wziete, bo znasz tu roznych ludzi. niestety.
22 2025-11-28 12:35:04 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-28 12:36:30)
Nie przesadzaj.
Są rozwinięte kraje typu Tunezja, Chiny czy Turcja gdzie jakoś wiele rodzin ma wiele dzieci i jakoś dają radę.
Po prostu inny system wartości.Tam na 1 miejscu jest rodzina i rodzina jest najważniejsza, a uwierz poziom życia w wielu tych "zacofanych" krajach jest większy niż w tej cudownej Polsce
Tunezja ma przyrost na poziomie 1% i spada. Turcja 1,1% i spada. W obu przypadkach jest minimalny plus jedynie ze względu na migrację, bo w obu przypadkach to tranzyt do UE.
Chiny mają ujemny (w zeszłym roku ubyło im ok 1,5 mln ludności).
Coś jeszcze?
ty serio podajesz chiny jako przyklad, gdzie polityka reguluje limit dzieci? xD
tak, kiedys kbiety mialy, ile Bog dal, bo 1nie bylo antykoncpecji, 2 kobiety byly zalezne od mezczyzn. dzis pracuja i same sie utrzymuja. a kiedys slub byl jedyna opcja wyrwania sie z biednego domu, w ktorym mialas jeszcze 6 rodzenstwa. poprostu kobieta nie miala gdzie isc. w wymienionej przez was afryce brak antykoncepcji i innych perspektyw jest do dzis, dlatego jest inaczej niz w zachodnm swiecie, w ktorym kobieta moze byc singielka i moze sie sama utrzymac.
gdyby ten postep dotarl do afryki to tez bedzie 0-1 dzieciak na kobiete, bo na wiecej zadna madra dobrowolnie sie nie zdecyduje.
Kobieto.
W Turcji jakoś aborcja jest od ręki. Nie było tam NIGDY żadnej dyskusji na temat aborcji, bo sprawa indywidulana kobiety.
Tam każda kobieta ma prawo do aborcji, jedynie jak jest mężatką to wymagana jest zgoda też męża.
I mimo że Turcja to kraj naprawdę rozwinięty to jakoś rodzi się pełno dzieci.
A nie ma tam socjalu ...
TYle że ...
To Państwo odpwiedzialne jest na dostarczenie i odebrtanie dzieci ze szkoły (przedszkola) w czasie jak rodzice pracują.
Odciąża rodziców.
Tak samo jak dostęp do lekarza dzieci mają zawsze w pierwszej kolejności.
I bez żadnych 800+ , dodatków i innych bzdur dzieci rodzi się mnóstwo, a uwierz wiele kobiet i mężczyzn jest tam bardzo dobrze wykształconych a służba zdrowia jest lepsza niż w PL.
Więc o czym mowa ?
Tyle że tak rodzina jest na 1 miejscu.
I mimo że Turcja to kraj naprawdę rozwinięty to jakoś rodzi się pełno dzieci.
Turcja jest zacofana. Rozwinięte są jedynie pewne rejony, ale reszta jest dość biedna. Dużo ludzi stamtąd ucieka. Mimo wszystko ich przyrost mocno spada. W takim tempie, że już płaczą, ze za dwa-trzy lata będzie ujemny.
25 2025-11-28 12:41:31 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 12:45:18)
Kaszpir007 napisał/a:I mimo że Turcja to kraj naprawdę rozwinięty to jakoś rodzi się pełno dzieci.
Turcja jest zacofana. Rozwinięte są jedynie pewne rejony, ale reszta jest dość biedna. Dużo ludzi stamtąd ucieka. Mimo wszystko ich przyrost mocno spada. W takim tempie, że już płaczą, ze za dwa-trzy lata będzie ujemny.
typ sobie pojechal na wakacje i mysli,ze tubylcy zyja na takim poziomie jak on w hotelu xD nie przetlumaczysz
to, ze na zachodzie czarno na ulicach od tunyzejczykow i innych turkow to dowod na rozwiniete kraje xD
proponuje na nastepne wakacje wybrac sie za zachodnia granice.
Kaszpir007 napisał/a:Nie przesadzaj.
Są rozwinięte kraje typu Tunezja, Chiny czy Turcja gdzie jakoś wiele rodzin ma wiele dzieci i jakoś dają radę.
Po prostu inny system wartości.Tam na 1 miejscu jest rodzina i rodzina jest najważniejsza, a uwierz poziom życia w wielu tych "zacofanych" krajach jest większy niż w tej cudownej Polsce
Tunezja ma przyrost na poziomie 1% i spada. Turcja 1,1% i spada. W obu przypadkach jest minimalny plus jedynie ze względu na migrację, bo w obu przypadkach to tranzyt do UE.
Chiny mają ujemny (w zeszłym roku ubyło im ok 1,5 mln ludności).
Coś jeszcze?
Najnowsze dane 2025:
Tunezja - dzietność 2,03 ...
Chiny - 1,68
Turcja - 1,91
Polska - 1,32
Tyle że Polska mocno się starzeje i po prostu będzie coraz mniej ludzi w wieku reprodukcyjnym.
Tylko o czym my mówimy ? w 2020r Polska miała 37 734 000 mieszkańców , obecnie o pół miliona mniej niż 5 lat temu.
W Polsce się starzejemy, rodzi się za mało dzieci.
To samo czeka UE ...
Turcja -
Tylko o czym my mówimy ?
Ale wiesz, że dzietność poniżej 2,1 oznacza ujemny przyrost?
28 2025-11-28 12:57:36 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-28 12:59:10)
to, ze na zachodzie czarno na ulicach od tunyzejczykow i innych turkow to dowod na rozwiniete kraje xD
proponuje na nastepne wakacje wybrac sie za zachodnia granice.
Kobieto byłem w Egipcie zaraz po rewolucji. Widziałem spalony parlament, barykady ![]()
Rozmawiałem z jednym tubylcem. Mówił że wyjeżdża z kraju (był lekarzem) bo nie chce mieszkać w kraju rządzącym przez fanatyków.
Na szczęście po niedługim czasie sami Egipcjanie widzieli że to zły wybór i mają juz inne rządy.
Wiesz czemu Afryka tak chce do UE ?
Bo jest socjal. W UE nie opłaca się pracować. Tylko frajerzy pracują.
Masz tam Julkę która od lat pasożytuje na innych.
W normalnym kraju arabskim taka osoba co najwyżej mogła by liczyć na jałmużnę pod meczetem i NIC więcej.
Tam jest zasada. Pracujesz zarabiasz i masz co jeść.
A jak nie to ? Twój problem.
To samo w USA. Jak nie pracujesz to możesz mieszkać pod mostem albo w kartonie. Twój wybór.
Bogactwo jest z pracy a nie socjalu.
Niestety UE upada i upadnie bo rządzą idioci którzy zajmują sie głupotami.
Nie powinno być żadnego socjalu.
Jakby nie było to Julka i wiele innych pasożytów musiało by wziąć się za pracę a raj dla tych z Afryki by się skończył bo oni tu płyną nie po to aby pracować ale aby żyć na koszt innych.
29 2025-11-28 12:59:08 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 13:00:29)
i tak ja sie powolywalam na niezaleznosc kobiet i ze dlatego nie ma dzieci, ty ciagle podajesz ciagle przyklad panst muzulmaskich, w ktorych kobiety sa ofiarami femicydow, pracujace kobiety to 25-30%, nawet po przeprowadzce do panst zachodnich w 2 pokoleniu na uroczystosciach domowych kobiety z dziecmi siedza przy osobnych stolach niz mezczyzni xD a juz tu wychowani turcy potrafia powiedziec, ze dac kobiecie w morde, bo zalozyla krotka spodniczke to przejaw szacunku do niej xD
i to tez przyklady z zycia wziete.
Blue, jesli dobrze kojarze, masz dziecko z bardzo zaawansowana choroba, wiec nie mozesz byc obiektywna w temacie bo to nie jest norma.
Ja jedynie wniose sprzeciw do czesci czy kobietom oplaca sie miec meza - bo sama, slusznie, wskazalas jakie sa alternatywy - natomiast uwazam, ze calkowicie blednie.
Alternatywa gdzie kobieta zamiast meza ma kolezanke i nie musi po nikim sprzatac ani gotowac bo sobie wyjdzie z kolezanka i zje na miescie.
Malujesz tutaj bardzo skrzywiony obraz mezczyzny i kobiety, wiec kilka faktow aby zalozenia dyskusji mialy sens:
* Mezczyzni zazwyczaj pracuja.
* Zazwyczaj zarabiaja wiecej od kobiet.
* Zazwyczaj maja trudniejsza prace od kobiet - dlatego wiecej zarabiaja (kapitalizm bazuje na popycie i podazy a nie ideologiach ile sie powinno placic komu).
I teraz,
* Jesli maz i zona zarabiaja podobnie to tym bardziej ich stac na jedzenie na miescie i brak gotowania - wiec jesli decyduja sie na to aby gotowac w domu to tylko dlatego, ze chca osiagnac jakis inny cel - odlozyc na cos lub jesc zdrowiej - a nie dlatego, ze ich nie stac. Maja wieksza wolnosc wyboru.
* Jesli maz i zona zarabiaja podobnie to nie znam sytuacji, w ktorej mezczyzna nie uznalby, ze w porzadku jest aby kobieta wykonywala 100% prac domowych zamiast dzielic je ~50/50. Natomiast ludzie sa rozni - wiec to Ty jestes odpowiedzialna kogo wybierasz. Lepszy normalny mezczyzna niz zaden. Lepszy zaden niz len i egoista.
* Jesli zona zarabia mniej lub nie zarabia to oczywiste, ze w domu powinna robic wiecej. No ale jesli jej sie nie chce lub ma dwie lewe rece to wina mezczyzny, ze sobie wzial pasozyta.
Robienie z wychowania dzieci prace w kamieniolomach jest glupie i wszystkim juz sie znuzylo.
Wielu mezczyzn chetnie by sie zajelo dzieckiem gdyby kobieta poszla do ich pracy i tyle zarabiala.
Wyjatkiem sa oczywiscie sytuacje gdzie ktos ma chore dziecko i nie moze na moment odwrocic uwagi.
Gdy rodzic nie moze odwrocic uwagi bo zostawil noze czy niezabezpieczone gniazdka w pomieszczeniu dziecka no to juz jego glupota.
blueangel, ale on przecież i tak podaje przykłady państw z maleją populacją lokalną, bo lekki plus jest tam dzięki napływającym ludziom, którzy z tych krajów próbują się potem dostać do bogatszej europy zachodniej lub USA.
Także ja się zastanawiam co on chce udowodnić tymi przykładami skoro tam też lokalsów ubywa.
32 2025-11-28 13:02:21 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 13:07:07)
Kaszpir007 napisał/a:Tylko o czym my mówimy ?
Ale wiesz, że dzietność poniżej 2,1 oznacza ujemny przyrost?
ale skad on ma wiedziec ze ponizej 2 to mniej niz dwojka rodzicow, czyli mniej dzieci na doroslych
zgodze sie z Kaszpirem, ze UE jest rzadzona przez idiotow. szkoda, bo obywatele mogliby naprawde zyc jak paczki w masle, a gospodarka bujnie sie rozwijac.
i tak ja sie powolywalam na niezaleznosc kobiet i ze dlatego nie ma dzieci, ty ciagle podajesz ciagle przyklad panst muzulmaskich, w ktorych kobiety sa ofiarami femicydow, pracujace kobiety to 25-30%, nawet po przeprowadzce do panst zachodnich w 2 pokoleniu na uroczystosciach domowych kobiety z dziecmi siedza przy osobnych stolach niz mezczyzni xD a juz tu wychowani turcy potrafia powiedziec, ze dac kobiecie w morde, bo zalozyla krotka spodniczke to przejaw szacunku do niej xD
Kobieto.
W Azji i Afryce są inne zwyczaje i wartości.
Nawet w bogatej Japonii czy Chinach.
Tam kobieta jest bardzo ważna, bo ona odpowiada za rodzinę. Mąż ma pracować i utrzymać rodzinę. Pomagają często dziadkowie.
I uwierz w tych krajach kobiety też są wykształcone. Nie mieszkają w szałasach i itd.
W Turcji widziałem jak funkcjonują rodziny i jaki szacunek ma się do rodzin. Tam dla całego społeczeństwa dzieci są ich przyszłościa.
Europa ma do wyboru. Albo zrobić aby europejki rodziły dzieci albo całą UE przejmą muzułmanie i będą rodzić się tylko muzułmańskie dzieci a wtedy cała kultura europy i zwyczaje przestaną istnieć i będzie zamiast europy następna republika islamska.
Taka jest brutalna prawda.
A jak czytałaś kiedyś zasady koranu i na czym polega Jihdad , to byś wiedziała że jedym ze sposobów walki jest rodzenie dzieci i zaludnianie terenów a później przejmownie władzy i ustalanie własnych zasad.
Już w pewnych krajach to się dzieje ..
34 2025-11-28 13:09:12 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-28 13:13:29)
W Azji i Afryce są inne zwyczaje i wartości.
Nawet w bogatej Japonii czy Chinach.
Ale Japonia wymiera na ogromną skalę, Chiny też zaraz staną na progu zapaści pokoleniowej przez wcześniejszą politykę jednego dziecka (średni wiek w chinach to 41 lat, w PL 43, nie ma wielkiej różnicy) i stopniowe ich wymieranie w tempie powyżej miliona ludzi rocznie. Ogólnie to już nawet ONZ trąbi o czekającej świat rozwinięty zapaści i szacuje, że przy obecnie spadającej dzietności populacja świata zacznie się kurczyć w ciągu następnych 20 lat. Lub nawet szybciej.
Sam przytoczyłeś dane dotyczące dzietności, to z czym polemizujesz?
-edit- pomyliłem ONZ z innymi opracowaniami np Klubu Rzymskiego:
35 2025-11-28 13:11:45 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 13:15:55)
ue powinna przestac przyjmowac jak popadnie, nie byloby islamizacji i zycia na socjalach. jedynym sensem wpuszczania imigrantow jest do pracy, w branzach, w ktorych brakuje pracownikow. a unia wpuszcza jak leci, dopiero sprawdza, czy w ogole sa przeslanki jak wojna, jak sie okazuje, ze nie, nakazuja opuscic kraj. oni wtedy sie zaczynaja ukrywac, a gdy przychodzi policja, aby ich zgarnac i dowiezc na samolot to juz ich nie zastaje. idiotyzm level hard. w mieedzyczasie przez lata zyja na koszt panstwa, bo takie rozpatrywanie, wydanie odmowy, wydanie nakazu opuszczenia itd potrafi trwac i z 10 lat. do tego kilka lat bawienia sie w kotka i myszke, bo nielegalni imigranci moga sie powolac na brak paszportu lub niewazny paszport i dlatego ze nie moga opuscic, chorobe (niekoniecznie prawdziwa) i inne pierdoly.
Kaszpir007 napisał/a:W Azji i Afryce są inne zwyczaje i wartości.
Nawet w bogatej Japonii czy Chinach.
Ale Japonia wymiera na ogromną skalę, Chiny też zaraz staną na progu zapaści pokoleniowej przez wcześniejszą politykę jednego dziecka (średni wiek w chinach to 41 lat, w PL 43, nie ma wielkiej różnicy) i stopniowe ich wymieranie w tempie powyżej miliona ludzi rocznie. Ogólnie to już nawet ONZ trąbi o czekającej świat rozwinięty zapaści i szacuje, że przy obecnie spadającej dzietności populacja świata zacznie się kurczyć w ciągu następnych 20 lat. Lub nawet szybciej.
Sam przytoczyłeś dane dotyczące dzietności, to z czym polemizujesz?
A wiesz czemu tak sie dzieje w Chinach ?
Wiesz o polityce 1 dziecka w Chinach ? Wiesz że tam każdy chciał mieć chłopca i jak pierwsza rodziła się dziewczynka to była aborcja albo porzucenie ?
Skończyło się tak że było pełno chlopców a nie było dziewczynek.
Zaczęło uprowadzać kobiety z innych krajów bo Chińczycy nie mieli z kim się ożenić.
Wielu mężczyzn nie ma tam żadnej szansy poznać kobiety, bo było i jest za mało kobiet.
Głupia polityka i zwyczaje zrobiły tą zapaść.
ue powinna przestac przyjmowac jak popadnie, nie byloby islamizacji i zycia na socjalach. jedynym sensem wpuszczania imigrantow jest do pracy, w branzach, w ktorych brakuje pracownikow. a unia wpuszcza jak leci, dopiero sprawdza, czy w ogole sa przeslanki jak wojna, jak sie okazuje, ze nie, nakazuja opuscic kraj. oni wtedy sie zaczynaja ukrywac, a gdy przychodzi policja, aby ich zgarnac i dowiezc na samolot to juz ich nie zastaje. idiotyzm level hard. w mieedzyczasie przez lata zyja na koszt panstwa.
Ratunkiem dla UE jest całkowita likwidacja socjalu. Praca jest dla każdego kto chce pracować.
Zero socjalu. Zero pasożytów.
Ci z Afryki by szybko wrócili do siebie bo tam jednak cieplej i koszty życia inne ![]()
38 2025-11-28 13:17:31 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 13:18:19)
wystarczy, ze powiedza ze nie maja (waznego) paszportu i juz nie moga ich deportowac xD a jak nie moga to dalej im placa. i nie robie sobie jaj.
lece, milego dnia dyskutujacym
A wiesz czemu tak sie dzieje w Chinach ?
Wiesz o polityce 1 dziecka w Chinach ?
Ale od dekady ta polityka już nie funkcjonuje, a ludności wciąż im ubywa pomimo wprowadzenia socjalu i bonusów dla dzieciatych.
To jest fragment opracowania sprzed kilku już lat:
Już w ciągu ostatniego roku, chińskie władze wprowadziły środki mające na celu podniesieniu współczynnika przyrostu naturalnego. Wśród wdrożonych działań znalazły się m.in. ulgi podatkowe, dłuższy urlop macierzyński, ulepszone ubezpieczenie medyczne, dotacje mieszkaniowe, dodatkowe pieniądze na trzecie dziecko i przeciwdziałanie drogim, prywatnym korepetycjom. Pomimo tych działań, nie osiągnięto zamierzonych rezultatów. Zgodnie z sondażem, opublikowanym w lutym przez think-tank YuWa Population Research, pragnienie posiadania dzieci wśród chińskich kobiet jest najniższe na świecie
Dlatego podawanie przez ciebie przykładu Chin jest absurdalne.
Mam do was pytanie, jak myślicie co stoi za przyczyną spadku dzietności w Polsce? W 2024r był rekordowo najniższy, program, 500, 800+ okazał sie klapą, gdzie leży przyczyna tego, że dziś Polacy nie zawierają już tak bardzo związków małżeńskich i nie decydują sie na dzieci?
Bo kiedyś (jak już wspominamy dawne czasy) większość miała dzieci bezrefleksyjnie, bo wszyscy naokoło mają, koleżanki, koledzy, wujkowie, kuzyni i ludzie się nawet często nie zastanawiali, czy chcą mieć dzieci czy po prostu nie widzą się w roli rodziców.
Teraz są tego świadomi i mogą wybrać.
Kiedyś, dzieci sie po prostu rodziły, a ich rodzice - naprawdę nigdy nie powinni zostać rodzicami, bo się do tego nie nadawali albo i nie chcieli nadawać.
Coś jak z małżeństwem - kiedyś ludzie się pobierali bo, oprócz tego, że ktoś miał taką potrzebę, źle było widziane bycie samemu, zwłaszcza dla kobiety. "Stara panna, na pewno nikt jej nie chciał, coś z nią jest nie tak, zobaczycie, zostanie na stare lata sama" - i oprócz małżeństw zawieranych naprawdę z chęci, były małżeństwa na siłę, bo panna miała 25 albo co gorsza 29 lat i za chwile żaden jej nie zechce - więc powstawały takie małżeństwa na siłę.
Były też kwestie ekonomiczne, 100, 200 lat temu niezamężna kobieta często była po prostu biedna i żyła u rodziny, bawiąc dzieci jako niania, czy kucharka, albo praczka. Te, które miały szczęście mogły zostać nauczycielkami. Przypomnijmy, ze w "dawnych czasach" kobiety miały zamkniętą drogę do edukacji, mogły co najwyżej wydać się za mąż za pana mecenasa, pana doktora, pana profesora, pana inżyniera. Albo zostać praczką, kucharką czy żoną rolnika. Haha. Żartuje ![]()
Teraz nie trzeba wychodzić za mąż za lekarza ze względów ekonomicznych, bo kobieta sama może być lekarką i się utrzymać ![]()
Gdzie będzie ten artykuł? Chętnie przeczytam.
Przypomnijmy, ze w "dawnych czasach" kobiety miały zamkniętą drogę do edukacji
IMHO kiepski przykład i argument populistyczny. To nie zależało od płci, a od stanu urodzenia. Przypomnij nam od kogo Kolumb brał pieniądze i kogo prosił o zgodę na swoją wyprawę?
Jedyna osoba mającą dwa noble z dwóch różnych dziedzin jest kobieta. Pierwszy w 1903 a drugi w 1911.
Pewnie, że 100 lat temu w Polsce było więcej dzieci - jak prezerwatywa kosztowała 5 groszy, a chłop zarabial dziennie 8 groszy (dane z "Chłopek" Joanny Kuciel -Frydryszak), dzieci do tego były tanią siła roboczą (już kilkulatki pasały boso gęsi) i nikt się o nie do czasów Korczaka nie martwił, to pewnie że tych dzieci było sporo.
jeszcze tylko odpisze JOHNNY BRAVO777, bo choc w tym przypadku mam odmienne zdanie to badzo lubie czytac jego wspisy, zawsze sa gleboko merytoryczne i przenikliwe, pelne spotrzegawczych szczegolow: na szczescie dawno wyrosl z problemow zdrowotych.
44 2025-11-28 13:29:21 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 13:31:19)
złoto napisał/a:Przypomnijmy, ze w "dawnych czasach" kobiety miały zamkniętą drogę do edukacji
IMHO kiepski przykład i argument populistyczny. To nie zależało od płci, a od stanu urodzenia. Przypomnij nam od kogo Kolumb brał pieniądze i kogo prosił o zgodę na swoją wyprawę?
Jedyna osoba mającą dwa noble z dwóch różnych dziedzin jest kobieta. Pierwszy w 1903 a drugi w 1911.
tylko ze ona mieszkala we francji i jej maz byl francuzem. tam byly inne okolicznosci zycia niz w Polsce. w Polsce nie moglaby w tych czasach studiowac. edukacje ukonczyla na zachodzie.
Kiedyś była selekcja naturalna, teraz podtrzymuje się każdego przy życiu coraz więcej chorób genetycznych immunologicznych, w rezultacie mamy coraz bardziej chore społeczeństwa, więc wszystko idzie w złym kierunku.
złoto napisał/a:Przypomnijmy, ze w "dawnych czasach" kobiety miały zamkniętą drogę do edukacji
IMHO kiepski przykład i argument populistyczny. To nie zależało od płci, a od stanu urodzenia. Przypomnij nam od kogo Kolumb brał pieniądze i kogo prosił o zgodę na swoją wyprawę?
Jedyna osoba mającą dwa noble z dwóch różnych dziedzin jest kobieta. Pierwszy w 1903 a drugi w 1911.
Właśnie. Kluczowe słowo "jedyna".
Reszta miała szczęście, jak została nauczycielką, albo jakąś sekretarką w gabinecie mecenasa, bo przecież nie mecenasem.
Praca w szpitalu? Jasne, jako salowa czy pielęgniarka. Kobieta chirurg- a kto to słyszał takie rzeczy ![]()
Nawet papieżem czy księdzem nie mogła być. Tylko siostrą zakonną, a siostry zakonne były od czarnej roboty.
Ale plus było być taką siostrą zakonną, przynajmniej nikt się nie czepiał, ze nie ma dzieci hihi
Pewnie, że 100 lat temu w Polsce było więcej dzieci - jak prezerwatywa kosztowała 5 groszy, a chłop zarabial dziennie 8 groszy (dane z "Chłopek" Joanny Kuciel -Frydryszak), dzieci do tego były tanią siła roboczą (już kilkulatki pasały boso gęsi) i nikt się o nie do czasów Korczaka nie martwił, to pewnie że tych dzieci było sporo.
Jeśli już mowa o Polsce, to kościół katolicki zabraniał antykoncepcji, więc cena prezerwatywy nie miała znaczenia, bo nie mogli jej po prostu używać. Jakby znali pigułki, spirale, krążki - tez by nie mogli ich stosować.
Poza tym w takim gospodarstwie - im więcej dzieci tym lepiej, bo to była darmowa siła robocza i ktoś potem musiał przejąć gospodarkę.
AquariusMist napisał/a:Pewnie, że 100 lat temu w Polsce było więcej dzieci - jak prezerwatywa kosztowała 5 groszy, a chłop zarabial dziennie 8 groszy (dane z "Chłopek" Joanny Kuciel -Frydryszak), dzieci do tego były tanią siła roboczą (już kilkulatki pasały boso gęsi) i nikt się o nie do czasów Korczaka nie martwił, to pewnie że tych dzieci było sporo.
Jeśli już mowa o Polsce, to kościół katolicki zabraniał antykoncepcji, więc cena prezerwatywy nie miała znaczenia, bo nie mogli jej po prostu używać. Jakby znali pigułki, spirale, krążki - tez by nie mogli ich stosować.
Poza tym w takim gospodarstwie - im więcej dzieci tym lepiej, bo to była darmowa siła robocza i ktoś potem musiał przejąć gospodarkę.
dzisiaj Kościół tez zabrania stosowania antykoncepcji... przy zawieraniu ślubu w kościele katolickim pojawia sie pytanie księdza, czy jesteście gotowi do przyjęcia potomstwa. Na marginesie, pamiętam pytanie na klasówce z religii z podstawówki "Ile dzieci powinno byc w katolickiej rodzinie?" Prawidłowa odpowiedź brzmiała "Bóg tego nie określił".
tylko ze ona mieszkala we francji i jej maz byl francuzem. tam byly inne okolicznosci zycia niz w Polsce. w Polsce nie moglaby w tych czasach studiowac. edukacje ukonczyla na zachodzie.
Polska pod tym kątem była zawsze bardziej liberalna od zachodu.
Właśnie. Kluczowe słowo "jedyna".
Po prostu większość dokonywała innych wyborów. Ale to nei znaczy, że nie były one możliwe. Bo jak widać - były.
blueangel napisał/a:tylko ze ona mieszkala we francji i jej maz byl francuzem. tam byly inne okolicznosci zycia niz w Polsce. w Polsce nie moglaby w tych czasach studiowac. edukacje ukonczyla na zachodzie.
Polska pod tym kątem była zawsze bardziej liberalna od zachodu.
złoto napisał/a:Właśnie. Kluczowe słowo "jedyna".
Po prostu większość dokonywała innych wyborów. Ale to nei znaczy, że nie były one możliwe. Bo jak widać - były.
Jakby nie bylo, Maria C byłaby teraz karierowiczką. Może nawet celebrytką. Ciekawe, jakieby zbierała komenty.
51 2025-11-28 14:22:26 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-28 14:25:09)
assassin napisał/a:Końcowa faza eksperymentu Calhouna się kłania.
Amen.
Zaczalem czytac "Death Squared: The Explosive Growth and Demise of a Mouse Population" Calhouna.
Abstrachujac od mysli przewodniej, absurdalna wydaje mi sie idea, ktora zostala tam wyartukulowana a funkcjonuje w naszej kulturze do dzis jako ukryte zalozenie - "Productivity of a group may be taken as an index of its social status".
Powyzsze stwierdzenie nie przechodzi nawet testu empirycznej obserwacji.
Kazdy prosty czlowiek wie, ze najwiecej dzieci jest w rodzinach tzw. patologicznych.
Na Karaibach najwiecej dzieci maja tzw. macho, ktorzy zapylaja i leca w swiat nie majac zazwyczaj nic oprocz lancucha na szyi i pewnosci siebie.
Ciezko nazwac tych ludzi osobami, ktore posiadaja wysoki status spoleczny.
Natomiast w jakis dziwny sposob, ludzie podswiadomie - blednie - zakladaja, ze liczba czy wyglad kobiet, z ktorymi mezczyzna uprawia seks jest jakkolwiek skorelowana z jego pozycja spoleczna.
Tak jakby kobiety potrafily odroznic cukierka od gowna zapakowanego w kolorowy papierek.
52 2025-11-28 14:43:30 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-28 14:44:35)
Czlowiek, zaryzykuje sugestie, ciagnie do gowna jak mucha.
Obsesja na punkcie nieprzydatnej sztuki, nieprzydatnych zapatrzonych w swoj wyglad kobiet, nieprzydatnych zapatrzonych w swoj wyglad mezczyzn, fizycznie silnych mezczyzn w czasach gdy sila fizyczna jest mniej istotna niz kiedykolwiek.
Gdy zycie, bez maszyn, wymagalo duzo wysilku fizycznego - mezczyzna silny fizycznie byl kulturowo oceniany jako ten gorszy - parobek.
Dzisiaj, gdy zycie nie wymaga wiele wysilku fizycznego - mezczyzna silny fizycznie jest widziany jako ten lepszy - prawdziwy mezczyzna wsrod pizdowatych udajacych mezczyzn intelektualnych ciot.
W erze informacji, globalizacji, maszyn, ogromnych skali i logicznych zaleznosci najwazniejszy jest ten, kto dobrze mysli.
Kiedys najwazniejszy byl ten, kto potrafil ciezko fizycznie pracowac.
Ale kulturowa ocena statusu spolecznego jest odwrotna do przydatnosci czlowieka.
Przydatny czlowiek to robotnik.
Ale oszust, ktory udaje, ze ma swietne zycie nie wiedzac czy jutro bedzie mial nocleg jest tym, ktory jest najbardziej podziwiany i szanowany przez Orwelianskie owce wypelniajace spoleczny zbiornik.
Istotka6 napisał/a:Nie powołam do życia młodego człowieka, jeśli sama nie czuję się wystarczająco odpowiedzialna i gotowa, by kształtować jego przyszłość, dorosłość i życie.
Czyli wychowasz kolejnego nieudacznika, zależnego od matki.
Wysuwasz zbyt daleko idące wnioski. Chodziło mi raczej o to, że nie chcę mieć dziecka tylko po to, żeby je mieć. Jeśli już zdecyduję się na macierzyństwo, to chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby stworzyć dziecku jak najlepsze warunki do rozwoju oraz zapewnić mu dobre wzorce. Zarówno ze strony matki, jak i ojca. Mam świadomość, jak bardzo kształtuje się człowieka już od najmłodszych lat, więc chcę zrobić wszystko, aby w życiu miało jak najlepiej i potrafiło sobie poradzić. Po prostu podchodzę do tego dojrzale, a nie na zasadzie: „jakoś to będzie”.
Ja od siebie jeszcze dodam - mieszkanie dla dzieciaka. Bo nie wyobrażam sobie płodzić dziecka nie zapewniwszy mu mieszkania, w zamian zapewniając życie na trzydziestoletnim kredycie z pętlą u szyi.
Najmocniej przepraszam za spierdolenie wam wieczoru wtrąceniem moich trzech i pół grosza, ale pieprzycie dzisiaj jak potłuczeni
Jeszcze pod koniec zeszłego stulecia było niemal normą, że dziewczyna pierwsze dziecko rodziła w wieku lat 18-20 czasem nieco wcześniej, czasem nieco później. Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu i powiedzmy to jasno, że człowiek w tym wieku jest największym debilem i ostatnie o czym wtedy myśli, to jakieś analizy danych i statystyk, no błagam, serio?
Współcześni dwudziestolatkowie myślą o tym, gdzie wbić na melanż w sobotę i dobrze się zabawić, chcą żyć i doświadczać (a nie siedzą w domu przed komputerem i studiują opracowania naukowe na tematy, o których pierdzielą stare ramole na jakimś internetowym forum) i to głównie z tego między innymi powodu nie chcą mieć dzieci. Zamiast całą swoją młodość i najlepsze swoje lata stać na zmianę w pieluchach i w garach jak ich matki albo zapierdalać po 12 godzin dziennie w robocie i jeszcze gdzieś dorabiać jakieś fuchy, żeby utrzymać rodzinę jak ich ojcowie, wolą prowadzić beztroskie życie, randkować, przeżywać i nie przejmować się niczym, a już na pewno nie tym, że w domu dzieci płaczą i już tam na nich czeka wkurwiony mąż albo wściekła żona.
W czasach prehistorycznych (mam na myśli wiek XX) mało kto posiadał telefon komórkowy czy dostęp do internetu, więc życie się toczyło praktycznie wokół komina, chłopaka czy dziewczynę brało się z własnego podwórka albo ze szkoły, jakiś czas się "chodziło" a później też klasycznie, wpadka, ciąża, ślub, koniec życia.
W czasach obecnych młodzież ma nieporównywalne do niczego wcześniej w dziejach ludzkości możliwości poznawania innych osób klikając tylko w szybkę smartfona i zamiast marnować bezproduktywnie czas na jakieś tam "chodzenie" z jednym chłopakiem czy z jedną dziewczyną od podstawówki do ślubu, który zakończy ich młodość i zmieni życie w małżeński koszmar nudy i beznadziei (który mają zakodowany w swojej pamięci) zmieniają partnerów szybciej i częściej niż niektóre panny zmieniają majtki a chłopcy skarpetki, bo w natłoku bodźców nie mają na to czasu, ciągle w ruchu, ciągle gdzieś coś się dzieje, ciągle głodni nowych wrażeń, ciągle chcą więcej, bardziej, mocniej, jeszcze więcej i jeszcze bardziej. Ostatnie o czym myślą, to jakieś dzieci i śluby, a podejrzewam, że wcale o tym nie myślą, bo nawet na to nie mają czasu, no chyba że się przydarzy...
20-30 lat temu życie młodych ludzi wyglądało zupełnie inaczej. Taki standardzik, to była jakaś tam szkoła, jakaś tam praca, dziecko, ślub... i starość.
20-30 lat później życie młodych ludzi nie ma już żadnego porównania i po "jakaś tam szkoła, jakaś tam praca" nabiera dopiero pełnego pędu, a o dzieciach i ślubach zaczyna się myśleć w wieku lat 30-40 i to też zależy jakie kto odziedziczył geny (u kobiet głównie urody, a u mężczyzn przede wszystkim wydolności organizmu) zanim uzna, że nadszedł odpowiedni moment, aby nieco wyluzować i może już się ustatkować.
Tak wiem, zaraz przeczytam, że gówno prawda, bo młodzi ludzie są dzisiaj bardziej świadomi, wybierają karierę bla bla bla... jaki odsetek populacji robi jakąkolwiek karierę? Chodzenie do pracy gdzie głównie pierdzi się w krzesło albo dłubie w nosie i odbijanie karty na czytniku przy wejściu i wyjściu, to jest ta niby kariera?
Jack Sparrow napisał/a:assassin napisał/a:Końcowa faza eksperymentu Calhouna się kłania.
Amen.
Zaczalem czytac "Death Squared: The Explosive Growth and Demise of a Mouse Population" Calhouna.
Abstrachujac od mysli przewodniej, absurdalna wydaje mi sie idea, ktora zostala tam wyartukulowana a funkcjonuje w naszej kulturze do dzis jako ukryte zalozenie - "Productivity of a group may be taken as an index of its social status".Powyzsze stwierdzenie nie przechodzi nawet testu empirycznej obserwacji.
Kazdy prosty czlowiek wie, ze najwiecej dzieci jest w rodzinach tzw. patologicznych.
Na Karaibach najwiecej dzieci maja tzw. macho, ktorzy zapylaja i leca w swiat nie majac zazwyczaj nic oprocz lancucha na szyi i pewnosci siebie.Ciezko nazwac tych ludzi osobami, ktore posiadaja wysoki status spoleczny.
Natomiast w jakis dziwny sposob, ludzie podswiadomie - blednie - zakladaja, ze liczba czy wyglad kobiet, z ktorymi mezczyzna uprawia seks jest jakkolwiek skorelowana z jego pozycja spoleczna.
Tak jakby kobiety potrafily odroznic cukierka od gowna zapakowanego w kolorowy papierek.
Nie zgodzę się z wytłuszczonym twierdzeniem. Jest to mit wykreowany przez media, bezmyślnie powtarzany przez 'prostego człowieka '. Patologia to patologia, jest u singli, jest u par bezdzietnych jest i u dzieciatych, kwestia ludzkiego charakteru.
@Kaszpir z tymi emeryturami, wiek emerytalny winien być zrównany dla kobiet i mężczyzn i ewentualnie pomniejszany o x lat * ilość posiadanych dzieci, maksymalnie do obecnego poziomu (60 lat). Zawsze to byłby jakiś bonus.
Najmocniej przepraszam za spierdolenie wam wieczoru wtrąceniem moich trzech i pół grosza, ale pieprzycie dzisiaj jak potłuczeni
![]()
Jeszcze pod koniec zeszłego stulecia było niemal normą, że dziewczyna pierwsze dziecko rodziła w wieku lat 18-20 czasem nieco wcześniej, czasem nieco później. Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu i powiedzmy to jasno, że człowiek w tym wieku jest największym debilem i ostatnie o czym wtedy myśli, to jakieś analizy danych i statystyk, no błagam, serio?
Współcześni dwudziestolatkowie myślą o tym, gdzie wbić na melanż w sobotę i dobrze się zabawić, chcą żyć i doświadczać (a nie siedzą w domu przed komputerem i studiują opracowania naukowe na tematy, o których pierdzielą stare ramole na jakimś internetowym forum) i to głównie z tego między innymi powodu nie chcą mieć dzieci. Zamiast całą swoją młodość i najlepsze swoje lata stać na zmianę w pieluchach i w garach jak ich matki albo zapierdalać po 12 godzin dziennie w robocie i jeszcze gdzieś dorabiać jakieś fuchy, żeby utrzymać rodzinę jak ich ojcowie, wolą prowadzić beztroskie życie, randkować, przeżywać i nie przejmować się niczym, a już na pewno nie tym, że w domu dzieci płaczą i już tam na nich czeka wkurwiony mąż albo wściekła żona.
W czasach prehistorycznych (mam na myśli wiek XX) mało kto posiadał telefon komórkowy czy dostęp do internetu, więc życie się toczyło praktycznie wokół komina, chłopaka czy dziewczynę brało się z własnego podwórka albo ze szkoły, jakiś czas się "chodziło" a później też klasycznie, wpadka, ciąża, ślub, koniec życia.
W czasach obecnych młodzież ma nieporównywalne do niczego wcześniej w dziejach ludzkości możliwości poznawania innych osób klikając tylko w szybkę smartfona i zamiast marnować bezproduktywnie czas na jakieś tam "chodzenie" z jednym chłopakiem czy z jedną dziewczyną od podstawówki do ślubu, który zakończy ich młodość i zmieni życie w małżeński koszmar nudy i beznadziei (który mają zakodowany w swojej pamięci) zmieniają partnerów szybciej i częściej niż niektóre panny zmieniają majtki a chłopcy skarpetki, bo w natłoku bodźców nie mają na to czasu, ciągle w ruchu, ciągle gdzieś coś się dzieje, ciągle głodni nowych wrażeń, ciągle chcą więcej, bardziej, mocniej, jeszcze więcej i jeszcze bardziej. Ostatnie o czym myślą, to jakieś dzieci i śluby, a podejrzewam, że wcale o tym nie myślą, bo nawet na to nie mają czasu, no chyba że się przydarzy...
20-30 lat temu życie młodych ludzi wyglądało zupełnie inaczej. Taki standardzik, to była jakaś tam szkoła, jakaś tam praca, dziecko, ślub... i starość.
20-30 lat później życie młodych ludzi nie ma już żadnego porównania i po "jakaś tam szkoła, jakaś tam praca" nabiera dopiero pełnego pędu, a o dzieciach i ślubach zaczyna się myśleć w wieku lat 30-40 i to też zależy jakie kto odziedziczył geny (u kobiet głównie urody, a u mężczyzn przede wszystkim wydolności organizmu) zanim uzna, że nadszedł odpowiedni moment, aby nieco wyluzować i może już się ustatkować.
Tak wiem, zaraz przeczytam, że gówno prawda, bo młodzi ludzie są dzisiaj bardziej świadomi, wybierają karierę bla bla bla... jaki odsetek populacji robi jakąkolwiek karierę? Chodzenie do pracy gdzie głównie pierdzi się w krzesło albo dłubie w nosie i odbijanie karty na czytniku przy wejściu i wyjściu, to jest ta niby kariera?
No prawda
Wiesz gdyby nasi rodzice byli tacy postępowi i zamiast dziecka woleli by mieć psa czy kota to większość osób tutaj na tym portalu nie istniało.
Małżeństwa naszych rodziców były mimo wszystko stabilniejsze i trwalsze, bo czas ile przeznaczali na "chodzenie" i poznawanie drugiej osoby był sporo większy niż w obecnych czasach.
Wtedy ludzie już się poznawali i wiedzieli czy pasują do siebie i czy faktycznie łączy ich miłość.
Obecnie związki i małżeństwa są szybko i krótko trwają bardzo często.
Pamiętam jak rozmawiałem z jedną kobieta poznaną na portalu która się chyba we mnie zakochała a ja niestety nie widziałem w niej moje kobiety jak sobie rozmawialiśmy jak przyjaciele ,że u niej w pracy (miała 38lat) że jest najstarsza w dziale w jakim pracuje i dosłownie wszystkie kobiety w jej dziale to rozwódki. Ta o najdłuższych stazu małżeńskim była w związku małżeńskim aż 3 lata. A rekordzistka w drugą stronę pisała wniosek o rozwód w dzień ślubu jak jest mąż zdradził z inną na ... ślubie ![]()
Więc jak im wcale nie zazdroszcze a współczuję.
Przy takim podjeściu większość to będą samotni egoiści.
A naprawdę nie ma nic gorszego na starość niż samotność.
Małżeństwa naszych rodziców były mimo wszystko stabilniejsze i trwalsze, bo czas ile przeznaczali na "chodzenie" i poznawanie drugiej osoby był sporo większy niż w obecnych czasach.
Wtedy ludzie już się poznawali i wiedzieli czy pasują do siebie i czy faktycznie łączy ich miłość.
LOL.
Spośród wszystkich ludzi jakich znam z mojego pokolenia, to na palcach jednej ręki policzę tych, których rodzice pobrali się z miłości. Reszta to wpadki albo ekonomia, bo małżeństwo (w szczególności z dzieckiem) było bardzo wysoko w kolejkach do mieszkań, lepiej płatnej pracy itp.
W dzisiejszym świecie zawarcie związku małżeńskiego jak i potomstwo jest zwyczajnie nie opłacalne, w razie rozwodu facet zostaje na pozycji straconej w 99% przypadków to on przygarnia darmozjada któremu jak się znudzi i zacznie kalkulować wychodzi że bez problemu zabierze facetowi dom, część firmy oraz spore alimenty, czyli dorobek do którego nie dołożyła ani złotówki, odnośnie dzieciaków to wystarczy popatrzeć na 15,16 latki przecież takim trzeba co rok nowego iPhona, a na 18stke Bugatti, oczywiście jest coś takiego jak intercyza ale serio ile znacie ludzi w waszym otoczeniu którzy sie na to zdecydowali? zwykle wkracza przyszła teściowa ze stanowczym nie i córunia stwarza fochy z miną Joasi Opozdy gdy nie dostała alimentów od Królikowskiego, a jedyne co zrobiła to się mu rozkraczyła, teraz torebki co miesiąc po 30 tyś tak się żyje ![]()
W dzisiejszym świecie zawarcie związku małżeńskiego jak i potomstwo jest zwyczajnie nie opłacalne, w razie rozwodu facet zostaje na pozycji straconej w 99% przypadków
A o intercyzie nie słyszeli?
To, że kiedyś lepiej się poznawali bo chodzili ze soba, to należy włożyć między bajki.
Teraz można się poznać lepiej jak się razem mieszka, a nie się tylko spotyka.
Nie mówiąc o tym pokoleniu powojennym, gdzie związki małżeńskie zawierano głównie z tzw.narajenia i żyli sobie w miarę dobrze, nie dotyczy jak zwykle wszystkich.
Związek małżeński traktowany był jako obowiązek i sposób na lepsze życie, choć z większymi niedogodnościami.
Teraz mamy za duże oczekiwania z obydwu stron, jesteśmy wygodni, związki traktujemy zbyt lekko, jak nie z tą/tym, to z inną/ innym, przyczyn zresztą jest więcej.
63 2025-11-29 11:17:33 Ostatnio edytowany przez złoto (2025-11-29 11:18:37)
A naprawdę nie ma nic gorszego na starość niż samotność.
Samotność jest zła niezależnie od wieku. Możesz byc samotnym nastolatkiem, chociaż masz pełną rodzinę. I rodzeństwo pod jednym dachem. Możesz mieć nawet męża ew.żonę, dzieci i też czuc sie samotnym. Co widać na forum. Sam masz dzieci, a czujesz sie samotny, wg Twojej logiki nie powinieneś, a i nie grozi Ci bycie samemu na starość, bo masz 19 letnie córki, wiec o samotności na emeryturze nie może być już mowy.![]()
Pewnie pomieszałeś pojęcie samotności z byciem samowystarczalnym, bo możesz mieć 90 lat i sam sie ogarniać w znaczeniu zrobisz sobie śniadanie, umyjesz, ubierzesz, a możesz w tym wieku nie być w stanie podnieść się sam z lóżka i nastawić wody na herbatę.
Więc jak im wcale nie zazdroszcze a współczuję.
Przy takim podjeściu większość to będą samotni egoiści.
Ale ja też im wcale nie zazdroszczę. No, może trochę, bo ja w wieku że tak powiem mojej szczytowej atrakcyjności, byłem już żonaty i dzieciaty, a moje życie poza chodzeniem do roboty i na siłownię, skupiało się głównie na sprawach domowych. Moją żonę poznałem w podstawówce mając lat 15, a po rozwodzie miałem już 35, więc z jednej strony mógłbym powiedzieć, że sporo w życiu mnie ominęło, ale z drugiej strony nie żałuję niczego, nawet rozwodu, bo żyło nam się fajnie i spokojnie.
Tylko to były czasy na długo przed wynalezieniem smartfonów i powstaniem internetu, kiedy większość młodych ludzi żyło według jakiegoś tam schematu, bo nie wiedzieli, że można żyć inaczej, po prostu wtedy jeszcze nie istniały inne możliwości, dziś dostępne dla każdego w jedną sekundę.
Kiedy ja "chodziłem" z moją przyszłą żoną, postęp technologiczny ludzkości był na etapie kaset VHS z wypożyczalni, które się oglądało po kilka razy, bo nie było nic innego do roboty poza chlaniem z kolegami albo wystawaniem pod klatką plując na chodnik, to już wolałem siedzieć u mojej dziewczyny i czas sobie płynął leniwie. Dopiero dużo później był pierwszy samochód Fiat 125p kupiony za pierwsze zarobione pieniądze i można było porobić jakieś inne rzeczy, ale nadal w obrębie pewnego schematu - jedna dziewczyna do ślubu, a dalej będzie co będzie - tak wtedy żyła znakomita większość moich rówieśników i nikt nie wybrzydzał, nikt nie marudził.
A dzisiaj?
Dzisiaj dziewczęta zanim osiągną pełnoletność, nierzadko mają nawinięty przebieg większy niż niejedna gwiazda porno po przejściu na emeryturę. I nie ma co buczeć, bo takie są niestety fakty. To kiedy one mają czas rozmyślać o dzieciach jak jeszcze dobrze nie zmyje makijażu po wczorajszej domówce, a już do niej piszą i dzwonią, bo dziś jest sobota, no to w klubie dopiero będzie się działo... Kiedy one mają czas rozmyślać o ślubie jak mogą przebierać w chłopakach do bólu i to dosłownie, wystarczy że podłączą tylko telefon do ładowarki...
To samo zresztą dotyczy chłopców. Rywalizacja z kumplami, który więcej zaliczy, przechwałki kto kogo jak gdzie i kiedy, słuchanie bełkoczących pseudo raperów, którzy nawijają tylko o jednym... przecież jak ja słyszę w pracy co puszczają 20-30 latkowie na swoich głośnikach, to rzyganie mnie bierze, a jak słucham o czym rozmawiają między sobą, to tylko bym ich lał, gdyby to byli moi synowie. Szacunek? Uczucia? Związek? Małżeństwo? Dzieci? Pojebało cię dziadek? Suki są od tego, żeby je dymać i nogą z łóżka zwalać, ogarnij dupę typie, na jakim ty świecie żyjesz?
No właśnie kurwa. Na jakim.
Suki, szmaty, świnie, kurwiska, szlauchy, spermopije, gównojady, labadziary... Kiedyś w dawnych czasach koleżanki czy dziewczyny, za którymi chłopaki się uganiali, a jak już jakąś mieli, to dbali i traktowali jak największy skarb. Dzisiaj to świnie i spermopije do dymania, a potem nogą z łóżka i next...
Rzyg.
przecież jak ja słyszę w pracy co puszczają 20-30 latkowie na swoich głośnikach, to rzyganie mnie bierze
O, jak widzę kolega nie zna języka angielskiego. ![]()
i nie zna twórczości niektórych polskich zespołów typu Kaliber 44 i inne tego pokroju sprzed 20-30 lat.
Przypomnij mi Freddie Mercury to w jakich latach tworzył i występował i z czego słynęły jego domówki? ![]()