Istotka6 napisał/a:Shoggies, gratuluję i wszystkiego dobrego Wam życzę 
bagienni_k napisał/a:Nie pozostaje nic innego, jak serdecznie pogratulować 
Jak zatem widać, można ominąć wszelkie przeszkody, jeśli obie strony decydują się na odejście od schematu. Istnieją środki oraz możliwości prawne, aby pewne istotne kwestie uregulować. Tak czy inaczej, trwałość Waszej relacji oraz zaangażowanie czy uczucia nie wzrosłyby pewnie znacząco po podpisaniu paru papierków..
Albo inaczej: nie osłabną one w przypadku, kiedy ich nie podpiszecie..
Mój stosunek do małżeństwa jest chyba trochę zbliżony do tego, jaki przejawia Istotka. Nie czułem nigdy absolutnej potrzeby, aby w to wchodzić. Na poziomie samej relacji nie zmienia to dla mnie właściwie niczego. Znaczące korzyści, jakie z niego płyną dotyczą głównie spraw urzędowych, prawnych, które to zawarcie małżeństwa nieco upraszcza.
Istotko, Bagienniku - dziękuję 
CunninLynguists napisał/a:Jestem osobą wierzącą i praktycznie od 16 roku życia cyklicznie modlę się o dobrego męża, proszę o jakieś znaki czy to odpowiedni chłopak w modlitwie. Ogólnie prowadzę dość "bogate życie wewnętrzne", to pragnienie jest we mnie zakorzenione od małego, stworzyć kochającą sie rodzine żyjącą w dostatku. Prosiłam wielokrotnie też w modlitwie o siłe i narzędzia zeby dojść do celu. Moje studia i kariera, mieszkanie, pieniądze, które teraz zarabiam to długa droga cierniami wykuta. W zasadzie ja tego sama nie potrzebuję, wystarczyłoby mi 1/3 wypłaty żeby normalnie żyć, bo jakichś wielkich zachcianek nie mam. Co mam mieszkać sama w ładnym domu?
Nie potrafię ogarnąć tego co się dzieje i dokąd zmierzam ale ostatnio odsunęłam się od modlitwy będąc przekonana, że to ten facet, a może wcale tak nie jest.
Zostawię to Bogu i będę prosić o znaki, żeby rozwiązać te sprawe.
Jako anegdotke moge wspomnieć, że ten drugi związek zakończył sie tak że byliśmy już 4,5 roku ze sobą, jechalismy na urlop i ja liczyłam w końcu na te zaręczyny, w pierwszą strone jechalismy samochodem a ja doskonale pamiętam jak patrzylam przez szybe i prosilam Boga zeby dal mi znak czy mamy dalej razem być. W drodze powrotnej mielismy wypadek na autostradzie, auto skasowane a mi nic się nie stało poza złamanym palcem serdecznym prawej dłoni, na którym nosi sie obrączkę. Ja głęboko uwierzyłam, że to znak i to pomogło mi zakończyć te relacje.
No to nie gniewaj się, ale jesteś też hipokrytką - według zasad wiary katolickiej (bo domyślam się, że tutaj lokuje się Twoja wiara) życie z mężczyzną przed ślubem jest grzechem.
Po drugie, skoro taki masz stosunek do wiary, nie chciałaś szukać męża w konserwatywnych, katolickich kręgach? Tam jest większa szansa na znalezienie mężczyzny, dla którego ślub będzie naturalnym zwieńczeniem relacji.
Co do wypadku - miałam sama taki na autostradzie i jakimś szczęśliwym trafem ja i mój partner wyszliśmy z tego bez szwanku (głównie dzięki jego szybkiej reakcji i bardzo dobrym oponom), dla mnie takie wypadki to znak, że większość ludzi nie powinna mieć prawa jazdy
Większość wypadków w tym kraju to wynik głupoty, nieuważności, niestosowania się do przepisów ruchu drogowego i brawury.
Ja sama jestem zwolenniczką słuchania się swojej intuicji, ale wiara w to, że Bóg (czy jakakolwiek inna siła we wszechświecie) zrzuci Ci męża z nieba to chyba trochę nadużycie.
Do pewnych etapów życia trzeba mieć odpowiedni poziom dojrzałości i znaleźć właściwego człowieka, a zgodnie z założeniami wiary katolickiej zostałaś stworzona z wolną wolą, więc Twoje wybory wyznaczają przebieg Twojego życia.
Kaszpir007 napisał/a:Niestety statystyki mówią co innego. Większość małżeństw się rozpada i coraz mniej ludzi chce brać ślub.
Niestety obecnie rozwody zrobiły się "modne". W mediach mówi się o wymianie partnera na nowego niczym wymianę telefonu na nowy, lepszy, nowszy.
Po co starać się znaleźć kompromis z mężem ? Lepiej wymienić na nowego.
Jak brałem rozwód to pani adwokat mi powiedziała że teraz prawie cała ich kancelaria zajmuje się rozwodami, a w sądzie kilku sędziów zajmuje sie tylko rozwodami i robią to wręcz hurtowo (sprawa 45min).
Chociaż jak po rozwodzie dowiedziałem się ile moich znajomych to rozwodnicy to wtedy zacząłem widzieć jak to jest.
Pamięam jak z jedna kobietą z jaką się spotkałem rozmawialiśmy na temat randek, rozwódek i itd, to mówiła że u niej w pracy większość kobiet to albo samotna, albo rozwódki i że niektóre małżeństwa rozpadły sie od kilu dni do kilkunastu miesięcy ...
Więc dramat.
Wydaje mi się Kaszpir, że Twoje otoczenie jest też trochę "ofiarą" zmian w obyczajowości, które zaskoczyły Twoje pokolenie. W czasach kiedy Ty brałeś ślub mimo wszystko małżeństwo było uznawane za coś "aż do śmierci" i zerwanie go było odstępstwem od normy. Zawierane też były w relatywnie młodym wieku albo były to pierwsze związki, więc też nie mieliście za dużo doświadczenia przed zawarciem takiego zobowiązania.
Współcześnie kiedy jest na rozwód przyzwolenie społeczne dużo małżeństw się rozpada - tych nowych (czytałam, że rekordziści potrafią się rozwieść po kilku miesiącach), ale też i tych z dwudziesto, dwudziestoparoletnim+ stażem. Więc jest swego rodzaju "kumulacja" z kilku pokoleń, co daje wrażenie, że idąc po ulicy potykasz się o rozwódki i rozwodników.
Tutaj problemem nawet nie jest niechęć do osiągnięcia kompromisu z mężem, czy żoną, tylko podejście do relacji - co młodsze pary mają problem z tzw. "FOBO" (fear of better option), teraz wielu się wydaje, że za rogiem czeka na nich coś lepszego, a "sky is the limit", więc ciężko osiąść na stałe ze swoim długoletnim partnerem, który przecież przy bliższym poznaniu i wspólnym życiu okazuje się mieć jednak wady.
Druga rzecz, to bardziej hedonistyczne podejście do życia - wydaje mi się, że to już od mojego pokolenia się zaczyna, ludzie oczekują, że życie, ludzie i związki będą dla nich głównie źródłem przyjemności, a jak ta przyjemność nie następuje w odpowiedniej częstotliwości, to do widzenia.
Kobiety są mniej chętne do ciągnięcia związków/małżeństw, tylko dlatego, że tak trzeba - zwłaszcza w związkach, gdzie czują, że podział ról jest dla nich niesprawiedliwy.
Myślę, że bardzo wiele czynników się na to składa 