Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 160 ]

Temat: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Witajcie piszę ten nowy temat ponieważ wydaje mi się, że dokonałem kilku małych kroków w stronę uspołecznia się. Ci, którzy znają moje poprzednie tematy wiedzą, że moimi problemami natury egzystencjalno-emocjonalnej są i od zawsze były: niemal całkowity brak kontaktów społecznych, zero doświadczenia w związkach mimo prawie 27lat, zero doświadczeń w kontaktach fizycznych z płcią przeciwną. brak nawet znajomych poza jednym bliższym kolegą. Pisałem o tych problemach już w nie jednym temacie na tym forum i dostałem wiele odpowiedzi, porad i trochę hejtów od różnych użytkowników i użytkowniczek. Starałem się powoli wdrażać w życie to co mi tu pisaliście i do dziś było trochę efektów, a konkretnie dziś zrobiłem jedną rzecz, którą planowałem już od dłuższego czasu. Ale po kolei:

1. Staram się coraz częściej chodzić do miejsc publicznych, w których zwykle siedzi dużo ludzi w tym przypadku są to kawiarnie. Lubię sprawdzać nowe kawiarnie i próbować nowych rodzajów i smaków kawy, a przy tym obserwować ludzi. Dziś nawet przypadkowo odkryłem nową kawiarnię, której motywem przewodnim jest jedno z moich największych zainteresowań czyli anime. Przesiedziałem tam ponad godzinę i ogólnie było miło i spokojnie ale wciąż nie udało mi się dokonać najważniejszej rzeczy czyli zagadać do jakiejś dziewczyny. Co o tym sądzicie? Czy faktycznie można uznać bywanie w kawiarniach za krok w stronę uspołecznia się i co jeszcze ważniejsze czy myślicie, że dałoby się w takim miejscu poznać kogoś nowego?

2. W mojej obecnej pracy pojawił się nowy pracownik, jest to chłopak z Ukrainy. Jako, że on prawie nie mówi po Polsku to ja muszę ogarniać znacznie więcej spraw organizacyjnych co wiąże się ze znacznie wzmożonych kontaktem z różnymi ludźmi. Oczywiście z uwagi na charakter tej pracy są to w 99% mężczyźni, zwykle sporo starsi ode mnie jednak sam fakt rozmów i "opieka" nad nowym pracownikiem też powinny być dla mnie dobrą lekcją uspołecznienia się. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jak najszybciej muszę zmienić tą pracę i przyznam szczerze, że wciąż jest to mój największy problem. Sądzicie, że jest to krok w stronę uspołecznienia się czy raczej nie bardzo?

3. Teraz to co planowałem od dłuższego czasu i dziś udało mi się to zrealizować. Mowa tu o masażu erotycznym i zanim zaczniecie po mnie jechać to wyjaśniam iż mimo swojego brzmienia nie jest to żadna usługa seksualna. Chciałem tego spróbować głównie z powodu "doświadczenia" pierwszy raz w życiu tak bliskiego kontaktu z drugą osobą, szczególnie z kobietą. Mam tu dwa wnioski:

Po pierwsze, spodziewałem się, że ten "kontakt fizyczny" będzie czymś niesamowitym, totalnie nie z tej ziemi, a prawda okazała się bardzo przyziemna. Mimo iż był to mój pierwszy kontakt tego typu to było zaskakująco normalnie, a ja byłem zaskakująco spokojny i wyluzowany. Jednak samo doświadczenie tego "dotyku" na swoim ciele było czymś wręcz wspaniałym, wcześniej nawet nie podejrzewałem, że zwykły dotyk drugiej osoby może być tak przyjemny i uspokajający.

Po drugie mimo iż, nie było to coś aż tak niesamowitego jak sądziłem to jednak to wydarzenie sprawiło, że chciałbym tego kontaktu fizycznego bardziej niż kiedykolwiek. Nawet zacząłem się zastanawiać czy to był dobry pomysł i czy nie zacznie mi tego brakować za bardzo jako, że na co dzień nie mam żadnej możliwości do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, a takie masaże to nie jest coś co robi się często z uwagi na koszt. Niemniej jednak cieszę się, że w końcu się na to zdecydowałem i poznałem choć małą cząstkę tego co większość ludzi ma na co dzień i to za darmo.

Co o tym sądzicie? Czy faktycznie dobrze zrobiłem czy może jednak była to już przesada na pograniczu korzystania z usług prostytutki i najważniejsze czy sądzicie, że był to dobry krok w stronę uspołecznienia się?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Wydaje się ,że idziesz w dobrą stronę dla siebie,nie widzę w tym przesady
ponieważ robisz to prawdopodobnie w swoim tempie i nawet w zgodzie ze sobą,nie oglądaj się za siebie ani na innych za bardzo
czas zweryfikuje zmiany ich trwałość,poznasz po tym jak się czujesz w życiu pomimo różnych doświadczeń
Lęki to taka chmura albo chmara myśli jak być może widzisz czyli nic takiego znowu wielkiego.
Pozostaje trzymać kciuki za Twoją pomyślność

3 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-03-25 20:43:43)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Co o tym sądzicie? Czy faktycznie dobrze zrobiłem czy może jednak była to już przesada na pograniczu korzystania z usług prostytutki i najważniejsze czy sądzicie, że był to dobry krok w stronę uspołecznienia się?

Najlepiej po prostu nigdy się nikomu do tego nie przyznawaj i tyle.

Wątpię, żeby jakaś dziewczyna to zrozumiała. A nawet jeśli zrozumie, to jednak jakiś niesmak to pozostawi.

4 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-25 20:46:55)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
jakis_czlowiek napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Co o tym sądzicie? Czy faktycznie dobrze zrobiłem czy może jednak była to już przesada na pograniczu korzystania z usług prostytutki i najważniejsze czy sądzicie, że był to dobry krok w stronę uspołecznienia się?

Najlepiej po prostu nigdy się nikomu do tego nie przyznawaj i tyle.

O tak! Najlepiej to przemykaj teraz chyłkiem ulicami, żeby przypadkiem ktoś nie wyczytał tego w Twoich oczach. Kryj się, kamufluj i nie przyznawaj do tak haniebnego czynu. A, i nie daj Boże nigdy nie proponuj takiego masażu dziewczynie, bo Cię jeszcze pogoni na siedem wiatrów.


PS. Krok bardzo dobry, jeśli tylko i ciało i dusza zadowolona. I gdybyś przestał się bać własnego cienia wink.

5

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
jakis_czlowiek napisał/a:

Najlepiej po prostu nigdy się nikomu do tego nie przyznawaj i tyle.

Wątpię, żeby jakaś dziewczyna to zrozumiała. A nawet jeśli zrozumie, to jednak jakiś niesmak to pozostawi.

Dlatego piszę o tym tutaj, na anonimowym forum. Osobiście nie planuję się do tego przyznawać.

6 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-03-25 20:50:25)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
KoralinaJones napisał/a:

O tak! Najlepiej to przemykaj teraz chyłkiem ulicami, żeby przypadkiem ktoś nie wyczytał tego w Twoich oczach. Kryj się, kamufluj i nie przyznawaj do tak haniebnego czynu. A, i nie daj Boże nigdy nie proponuj takiego masażu dziewczynie, bo Cię jeszcze pogoni na siedem wiatrów.

Dziewczyny odrzucają za to, że facet nigdy seksu nie uprawiał lub nie był w związku. To myślisz, że nie odrzucą go, gdy się dowiedzą, że był na masażu erotycznym? Przecież sporo osób stawia to na równi z wizytą u prostytutek.

7 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-25 20:54:58)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

O tak! Najlepiej to przemykaj teraz chyłkiem ulicami, żeby przypadkiem ktoś nie wyczytał tego w Twoich oczach. Kryj się, kamufluj i nie przyznawaj do tak haniebnego czynu. A, i nie daj Boże nigdy nie proponuj takiego masażu dziewczynie, bo Cię jeszcze pogoni na siedem wiatrów.

Dziewczyny odrzucają za to, że facet nigdy seksu nie uprawiał lub nie był w związku. To myślisz, że nie odrzucą go, gdy się dowiedzą, że był na masażu erotycznym? Przecież sporo osób stawia to na równi z wizytą u prostytutek.

Włodek, masz swój temat, to po pierwsze. Masaż erotyczny, to fantastyczna sprawa. Masaż erotyczny we dwoje to jeszcze bardziej fantastyczna sprawa. I Ty chłopie szukasz chociaż FWB? Po drugie, jeśli chcesz iść na dno, to idź, ale nie ciągnij chłopaka za sobą.

8 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-03-25 20:59:56)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
KoralinaJones napisał/a:

Po drugie, jeśli chcesz iść na dno, to idź, ale nie ciągnij chłopaka za sobą.

Przecież jestem na tym dnie już.


KoralinaJones napisał/a:

Masaż erotyczny, to fantastyczna sprawa. Masaż erotyczny we dwoje to jeszcze bardziej fantastyczna sprawa.

Jak myślisz co sobie dziewczyna pomyśli o facecie, który ma swoje lata, nie ma żadnego doświadczenia, a nie potrafi doprowadzić do tego, żeby to doświadczenie zdobyć w normalny sposób? Żadna dziewczyna nie zechce takiego faceta, który ma braki.

No i co innego jak facet ze swoją dziewczyną mają razem ten masaż albo on robi to jej (lub odwrotnie). A co innego, gdy facet idzie do obcej kobiety, żeby zaspokoić swoje potrzeby, bo inaczej nie jest w stanie. Przecież dla dziewczyn będzie to jak wizyta u prostytutki.

9 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-03-25 21:03:15)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
jakis_czlowiek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Po drugie, jeśli chcesz iść na dno, to idź, ale nie ciągnij chłopaka za sobą.

Przecież jestem na tym dnie już.


KoralinaJones napisał/a:

Masaż erotyczny, to fantastyczna sprawa. Masaż erotyczny we dwoje to jeszcze bardziej fantastyczna sprawa.

Jak myślisz co sobie dziewczyna pomyśli o facecie, który ma swoje lata, nie ma żadnego doświadczenia, a nie potrafi doprowadzić do tego, żeby to doświadczenie zdobyć w normalny sposób? Żadna dziewczyna nie zechce takiego faceta, który ma braki.

No i co innego jak facet ze swoją dziewczyną mają razem ten masaż albo on robi to jej (lub odwrotnie). A co innego, gdy facet idzie do obcej kobiety, żeby zaspokoić swoje potrzeby, bo inaczej nie jest w stanie. Przecież dla dziewczyn będzie to jak wizyta u prostytutki.

Twoje wpisy nie pomagają. Twoje wpisy są destrukcyjne. Twoje nastawienie jest destrukcyjne. Twój sposób myślenia jest destrukcyjny. Twój bierność jest destrukcyjna. Antymotywacyjna, zgubna i szkodliwa.

Skończ to rozsiewać po forum. I przestań chłopakowi mącić w głowie.

10 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-03-25 21:07:06)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

A właśnie, przypomniało mi się o jeszcze jednej rzeczy. Ten masaż mimo iż był mocno pobudzający i oboje byliśmy całkowicie nadzy jakoś nie podniecił mnie za bardzo. To był pierwszy raz w życiu kiedy widziałem na żywo całkowicie nagą dziewczynę, a mimo to nic specjalnego nie poczułem. To była bezuczuciowa, mechaniczna czynność ale oczywiście jako masaż spełnił swoją rolę czyli rozluźnienie, odprężenie, pozbycie się bólów mięśni itd. Nie wiem czy to z powodu faktu iż była to obca dziewczyna jedynie wykonująca swoją pracę, do której kompletnie nic nie czułem czy powód był inny. Uświadomiło mi to jedną ważną rzecz, że nawet gdybym skorzystał z usług prostytutki to najprawdopodobniej skończyłoby się tak samo więc nie ma za bardzo sensu tego robić.

11

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

A gdybyś, jednak, systematycznie luzował swój gorset zamiast sznurować go mocno, gdy pękła jedna tasiemka?
A gdybyś zaprzestał porównywań, zwłaszcza sytuacji zupełnie różnych od siebie?
A gdybyś przestał gdybać?

12

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

....do miejsc publicznych,... to kawiarnie. Lubię sprawdzać nowe kawiarnie i próbować nowych rodzajów i smaków kawy, a przy tym obserwować ludzi.

Bardzo dobra inicjatywa.
Jeszcze kino, muzeum, ... kluby, koncerty.
Bywaj wdzędzie gdzie się da.

Bo skoro jesteś kawalerem w wieku 25+ czyli po studiach to pewnie na brak kasy nie narzekasz.



...o masażu erotycznym .... "doświadczenia" pierwszy raz w życiu tak bliskiego kontaktu z drugą osobą, szczególnie z kobietą.

Nooo... gratulacje. smile



... ten "kontakt fizyczny" będzie czymś niesamowitym, totalnie nie z tej ziemi, a prawda okazała się bardzo przyziemna. ... było zaskakująco normalnie,

To zależy od kontekstu:

-- gdyby przyszła pani do biura i dotknąłbym jej dłoni, to byłoby przekroczenie granic, szokujące
-- u fryzjerki mogę być skrępowany, gdy myje mi głowę
-- a jak prostytutka jest naga w łóżku to czujemy się "zaskakująco normalnie"

Zatem bardzo dobre spostrzeżenie.
Trafiłeś w punkt.



Jednak samo doświadczenie tego "dotyku" na swoim ciele było czymś wręcz wspaniałym, wcześniej nawet nie podejrzewałem, że zwykły dotyk drugiej osoby może być tak przyjemny i uspokajający.

Tak. Dotyk jest ważny.
Seks jeszcze ważniejszy.




... to wydarzenie sprawiło, że chciałbym tego kontaktu fizycznego bardziej niż kiedykolwiek.

Też mam czasem takie wrażnie, że jak ktoś zacznie, to potem jest jak narkotyk.




...nie zacznie mi tego brakować za bardzo jako, ...

A co dopiero seks...





... z uwagi na koszt. ....
Co o tym sądzicie? Czy faktycznie dobrze zrobiłem

Dobrze zrobiłeś, ale chodzenie na masaż erotyczny to wg mnie jak iść do restauracji sobie posiedzieć.
Chodzą goście na masaże i potem się fascynują czy może dotkną cipki, albo nie może...
i czy miał orgazm czy nie miał. To jest bez sensu. Bo to ani masaż, ani seks.
Trzeba chodzić na seks.



... oboje byliśmy całkowicie nadzy jakoś nie podniecił mnie za bardzo.

No tak. Bo seks zaczyna się od dotyku.
Podniecenie przychodzi od dotyku.    @Esther Perel



To była bezuczuciowa, mechaniczna czynność ale oczywiście jako masaż spełnił swoją rolę czyli rozluźnienie, odprężenie, pozbycie się bólów mięśni itd.

Wlaśnie wpadasz w te tory...

== "nie był to seks, nie podniecilem się"
== "nie był to masaż, bo tylko takie mizianie bez sensu"




Uświadomiło mi to jedną ważną rzecz, że nawet gdybym skorzystał z usług prostytutki to najprawdopodobniej skończyłoby się tak samo więc nie ma za bardzo sensu tego robić.

Ten wniosek jest zupełnie błędny.
Jak znajdziesz fajną dziewczynę do seksu, to będziesz do niej wracał i wracał nawet całymi latami.

13 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-03-25 23:34:43)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:

Bardzo dobra inicjatywa.
Jeszcze kino, muzeum, ... kluby, koncerty.
Bywaj wdzędzie gdzie się da.

Bo skoro jesteś kawalerem w wieku 25+ czyli po studiach to pewnie na brak kasy nie narzekasz.

Kino i muzeum niby oczywiste ale zastanawia mnie jak te miejsca miałyby pomóc w poznaniu kogoś. Do kina dziewczyny raczej nie chodzą same, poza tym to miejsce gdzie się ogląda, a nie rozmawia, zresztą muzeum podobnie. Na koncert zawsze chciałem pójść choćby dla samego sprawdzenia jak jest na koncercie ale na tą chwilę nie mam nawet pomysłu na jaki mógłbym pójść, nie mam żadnego ulubionego zespołu. Co do klubu to mam zamiar pójść w najbliższym czasie, może nawet za tydzień. 

Gary napisał/a:

... z uwagi na koszt. ....
Co o tym sądzicie? Czy faktycznie dobrze zrobiłem

Dobrze zrobiłeś, ale chodzenie na masaż erotyczny to wg mnie jak iść do restauracji sobie posiedzieć.
Chodzą goście na masaże i potem się fascynują czy może dotkną cipki, albo nie może...
i czy miał orgazm czy nie miał. To jest bez sensu. Bo to ani masaż, ani seks.
Trzeba chodzić na seks.

Oczywiście masz tu pełną rację, nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał spróbować seksu, szczególnie teraz ta chęć jest silniejsza niż kiedykolwiek. Ale co dokładnie rozumiesz poprzez "chodzić na seks"? Zabrzmiało to tak jakby każdy mógł po prostu pójść do danego miejsca i tak po prostu mieć seks, coś jak ten masaż. 

Gary napisał/a:

... oboje byliśmy całkowicie nadzy jakoś nie podniecił mnie za bardzo.

No tak. Bo seks zaczyna się od dotyku.
Podniecenie przychodzi od dotyku.    @Esther Perel

Wlaśnie wpadasz w te tory...

== "nie był to seks, nie podniecilem się"
== "nie był to masaż, bo tylko takie mizianie bez sensu"

Ten wniosek jest zupełnie błędny.
Jak znajdziesz fajną dziewczynę do seksu, to będziesz do niej wracał i wracał nawet całymi latami.

Pewnie masz rację, że zaczyna się od dotyku i ten dotyk był w dużej ilości ale atmosfera była dość sztywna, bez żadnych uczuć, żadnej rozmowy, po prostu czynność. Pisząc, że "nie ma za bardzo sensu tego robić" miałem na myśli konkretnie to korzystanie z usług prostytutek. Nie zamierzam rezygnować w ogóle z dziewczyn ani seksu ale po dzisiejszej wizycie w salonie masażu śmiem twierdzić, że z prostytutką byłoby to samo: sztywno, bez uczuć, bez większego podniecenia. Co dokładnie rozumiesz poprzez "dziewczynę do seksu"? Bo mam wrażenie, że nie chodzi ci tu o stały związek, to brzmi prawie tak jakbyś sugerował dziewczynę do FBW albo nawet tą prostytutkę.

14

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

A myślałeś o psychoterapii albo chociaż kilku sesjach z psychologiem? Obiektywne spojrzenie specjalisty może naprawdę pomóc.

15

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
bezproblemowa napisał/a:

A myślałeś o psychoterapii albo chociaż kilku sesjach z psychologiem? Obiektywne spojrzenie specjalisty może naprawdę pomóc.

Nie tylko myślałem ale i miałem psychoterapię przez ponad pół roku, a czemu teraz o to pytasz? Co z tego co napisałem w tym temacie kwalifikuje się do psychologa? Pytam serio bo mnie tym zaciekawiłaś

16

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

Bardzo dobra inicjatywa.
Jeszcze kino, muzeum, ... kluby, koncerty.
Bywaj wdzędzie gdzie się da.

Bo skoro jesteś kawalerem w wieku 25+ czyli po studiach to pewnie na brak kasy nie narzekasz.

Kino i muzeum niby oczywiste ale zastanawia mnie jak te miejsca miałyby pomóc w poznaniu kogoś. Do kina dziewczyny raczej nie chodzą same, poza tym to miejsce gdzie się ogląda, a nie rozmawia, zresztą muzeum podobnie. Na koncert zawsze chciałem pójść choćby dla samego sprawdzenia jak jest na koncercie ale na tą chwilę nie mam nawet pomysłu na jaki mógłbym pójść, nie mam żadnego ulubionego zespołu. Co do klubu to mam zamiar pójść w najbliższym czasie, może nawet za tydzień.

Naprawdę szacun, że ruszyłeś się i chodzisz w miejsca publiczne.
Nie przejmuj się na razie, że nikogo nie poznajesz. Bywaj tam.
Idź wszędzie. Sprawdź wszędzie jak jest. Zawalcz o siebie.
Tutaj jakiś gość mówił o karaoke -- idź zobacz jak tam jest.
Popraw ciuchy, zadbaj o wizerunek.
Wstąpiłeś na dobrą drogę.



Oczywiście masz tu pełną rację, nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał spróbować seksu, szczególnie teraz ta chęć jest silniejsza niż kiedykolwiek. Ale co dokładnie rozumiesz poprzez "chodzić na seks"? Zabrzmiało to tak jakby każdy mógł po prostu pójść do danego miejsca i tak po prostu mieć seks, coś jak ten masaż.

Identycznie jak twój masaż możesz mieć seks.
Chodzenie na masaż erotyczny, to jest wg mnie jakaś patologia:   bo ani nie masz masażu, ani erotyki.
Chcesz masaż? To idź do masażystki.
Chcesz erotykę? To idź do prostytutki.

Panowie oszukują sami siebie. Ale wiem dlaczego -- bo się boją, że jak pójdą do prostytutki, to oni będą musieli coś robić, podczas gdy na masażu wystarczy się położyć. Czyli masaż erotyczny to takie jakby zasmakowanie erotyki, ale bezpiecznie.

Boisz się, że nie wiesz jak uprawiać seks, bo nigdy tego nie robiłeś? Nie przejmuj się. Po pierwszym razie już będziesz wiedział. Tylko zdobądź się na odwagę i po prostu idź na ten seks.



Pewnie masz rację, że zaczyna się od dotyku i ten dotyk był w dużej ilości ale atmosfera była dość sztywna, bez żadnych uczuć, żadnej rozmowy, po prostu czynność.

Wybrałeś bezpieczną opcję, masaż erotyczny, ... i sam widzisz jak do bani była atmosfera.
To już nawet u dentysty czy fryzjerki są fajniejsze rozmowy, prawda?
Gdybyś trafił do niefajnej prostytutki, to przynajmniej byś miał seks, orgazm, a potem do niej nie wrócił.

Aleee... jeśli znajdziesz fajną dziewczynę, to będzie zupełnie normalnie – jak ze swoją dziewczyną. Dobry seks, super atmosfera, jak na randce.



... śmiem twierdzić, że z prostytutką byłoby to samo: sztywno, bez uczuć, bez większego podniecenia.

Musisz znaleźć fajną prostytutkę. Zaangażowaną, taką co to lubi.



Co dokładnie rozumiesz poprzez "dziewczynę do seksu"?

Taką co płacisz, i macie seks.



Bo mam wrażenie, że nie chodzi ci tu o stały związek,

Powinieneś szukać kobiety do związku, aby z kimś życie spędzić.
Ale mimo upływu lat nie znajdujesz, to ...



to brzmi prawie tak jakbyś sugerował dziewczynę do FBW

to by było dobre rozwiązanie, ale każda taka co szuka FWB będzie chciała pieniędzy, bo panowie jej te pieniądze do ręki wpychają, byle się tylko z nimi umówiła.



... albo nawet tą prostytutkę.

Tak. To jest dobre rozwiązanie.



Zatem jeśli nie chcesz być samotny to masz dwa wyjścia:

-- znaleźć miłość, związek, seks, wspólne życie

albo

-- zapłacić i mieć seks

17

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

W tekście napisałeś, że brakowało Ci rozmowy.
A czy Ty się do tej Pani w ogóle odezwałeś?
Być może ona rozmawialaby z Tobą, gdyby widziała taką chęć.
W życiu w jakiejkolwiek innej sytuacji będzie tak samo.
To słowa zbliżają ludzi bardziej niż dotyk, słowa poruszają coś w mózgu.
Tak są skontruowani ludzie.

18

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

W poniższym tytule (w treści książki też big_smile) jest rozwiązanie Twych rozterek:
"Seks zaczyna się w mózgu" - Daniel G. Amen

19

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:

Naprawdę szacun, że ruszyłeś się i chodzisz w miejsca publiczne.
Nie przejmuj się na razie, że nikogo nie poznajesz. Bywaj tam.
Idź wszędzie. Sprawdź wszędzie jak jest. Zawalcz o siebie.
Tutaj jakiś gość mówił o karaoke -- idź zobacz jak tam jest.
Popraw ciuchy, zadbaj o wizerunek.
Wstąpiłeś na dobrą drogę.

Na tą chwilę mam trochę ograniczone pole popisu z powodu obecnej pracy. Takie wyjścia są możliwe praktycznie tylko w weekendy bo w tygodniu zwykle wracam dość późno i zwykle jestem zbyt zmęczony by robić coś jeszcze.
Zadbać o wizerunek bardziej niż zrobiłem to do tej pory także byłoby bardzo ciężko z powodu niskich zarobków ale będę się starał.

Gary napisał/a:

Identycznie jak twój masaż możesz mieć seks.
Chodzenie na masaż erotyczny, to jest wg mnie jakaś patologia:   bo ani nie masz masażu, ani erotyki.
Chcesz masaż? To idź do masażystki.
Chcesz erotykę? To idź do prostytutki.

Panowie oszukują sami siebie. Ale wiem dlaczego -- bo się boją, że jak pójdą do prostytutki, to oni będą musieli coś robić, podczas gdy na masażu wystarczy się położyć. Czyli masaż erotyczny to takie jakby zasmakowanie erotyki, ale bezpiecznie.

Boisz się, że nie wiesz jak uprawiać seks, bo nigdy tego nie robiłeś? Nie przejmuj się. Po pierwszym razie już będziesz wiedział. Tylko zdobądź się na odwagę i po prostu idź na ten seks.

Piszesz o tym chodzeniu do prostytutki jak o czymś całkowicie normalnym. Skoro tak jest to dlaczego jest tak negatywnie postrzegane społecznie? Masz rację, boje się ale nie braku moich umiejętności bo szczerze mówiąc nie obchodzi mnie jak zostanę oceniony przez obcą kobietę, o której nawet nic nie wiem. Boje się dwóch rzeczy:

Po pierwsze, że nie będę potrafił spojrzeć w lustro tym bardziej, że ten cenny "pierwszy raz" wydarzy się w tak haniebny sposób

Po drugie, że mi się to spodoba i będę chciał więcej, a jako że nie będę miał do tego stałego dostępu to wywalę w to wszystkie moje pieniądze, zarażę się jakąś chorobą weneryczną lub co najgorsze zrobię jakiejś kobiecie krzywdę

Gary napisał/a:

Wybrałeś bezpieczną opcję, masaż erotyczny, ... i sam widzisz jak do bani była atmosfera.
To już nawet u dentysty czy fryzjerki są fajniejsze rozmowy, prawda?
Gdybyś trafił do niefajnej prostytutki, to przynajmniej byś miał seks, orgazm, a potem do niej nie wrócił.

Aleee... jeśli znajdziesz fajną dziewczynę, to będzie zupełnie normalnie – jak ze swoją dziewczyną. Dobry seks, super atmosfera, jak na randce.

No właśnie "jeśli", szanse na trafienie na fajną dziewczynę i to na "pierwszy raz" są raczej znikome, to byłoby jak szukanie igły w stogu siana.

Gary napisał/a:

Powinieneś szukać kobiety do związku, aby z kimś życie spędzić.
Ale mimo upływu lat nie znajdujesz, to ...

Chcesz powiedzieć, że jeśli mimo upływu tylu lat nie znalazłem żadnej to powinienem odpuścić i pójść do tej prostytutki byle tylko zaliczyć i nie marnować teoretycznie najlepszych lat? Co do FBW to dla mnie to jest właśnie totalna patologia i mimo iż faktycznie mogłoby to być dobre rozwiązanie to raczej nigdy się na to nie zdecyduje.

Gary napisał/a:

Zatem jeśli nie chcesz być samotny to masz dwa wyjścia:

-- znaleźć miłość, związek, seks, wspólne życie

albo

-- zapłacić i mieć seks

Mimo iż większości twoich postów nie można odmówić logiki to tu jej trochę brakuje. Pierwsza opcja faktycznie byłaby chyba najlepszą możliwą by nie być samotnym. Druga ma z tym niewiele wspólnego. Sam seks, tym bardziej z prostytutką raczej nie pomoże w kwestii bycia samotnym, a może jeszcze pogorszyć sprawę.

Ela210 napisał/a:

W tekście napisałeś, że brakowało Ci rozmowy.
A czy Ty się do tej Pani w ogóle odezwałeś?
Być może ona rozmawialaby z Tobą, gdyby widziała taką chęć.
W życiu w jakiejkolwiek innej sytuacji będzie tak samo.
To słowa zbliżają ludzi bardziej niż dotyk, słowa poruszają coś w mózgu.
Tak są skontruowani ludzie.

Cóż, masz rację, ja też prawie wcale się nie odzywałem bo po prostu miałem totalną pustkę w głowie, nie wiedziałem co powiedzieć.

Chciałbym was zapytać o jeszcze jedno dziwne zjawisko w mojej obecnej sytuacji. Jak już pisałem, moim największym problemem jest zmiana pracy. Kiedy tylko znajdę jakieś w miarę interesujące ogłoszenie i już chcę wysłać zgłoszenie to ogarnia mnie jakiś dziwny paraliż. Lęk uniemożliwiający wysłanie tego zgłoszenia, od razu widzę wiele negatywnych scenariuszy itd. Czy ktoś może miał podobnie? Czy wiecie czemu tak się dzieje? Przecież właśnie to jest mi teraz najbardziej potrzebne więc czemu ja się tego boje? Już o tym pisałem w jednym z poprzednich tematów ale napiszę ponownie, na chwilę obecną jedyną opcją zmiany pracy, która wydaje mi się w ogóle realna jest wojsko.

20

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Odniosę się tylko do ostatniego akapitu.

Praca i Twe działania z nią związane to jeden z kilku przykładów Twego funkcjonowania w sytuacji, gdy plącze Ci się po głowie zmiana stylu bycia i życia. Obrzydzić sobie wszelkie zmiany, "udowodnić" sobie, że są one bezcelowe, naganne, haniebne, it.p.. Wszak własne bajorko, co z tego, że śmierdzące, jest jedynym bezpiecznym miejscem na świecie. Trzeba zrobić wszystko, by w nim pozostać.

21

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Piszesz o tym chodzeniu do prostytutki jak o czymś całkowicie normalnym. Skoro tak jest to dlaczego jest tak negatywnie postrzegane społecznie?

Gangi, alfonsi, uprowadzenia.



Po pierwsze, że nie będę potrafił spojrzeć w lustro tym bardziej, że ten cenny "pierwszy raz" wydarzy się w tak haniebny sposób

W takim razie nie idź do prostytutki.



Po drugie, że mi się to spodoba i będę chciał więcej, a jako że nie będę miał do tego stałego dostępu to wywalę w to wszystkie moje pieniądze, zarażę się jakąś chorobą weneryczną lub co najgorsze zrobię jakiejś kobiecie krzywdę

To zostawiam bez komentarza, ponieważ brzmi tak:    "nie zrobię prawa jazdy, bo jak zacznę jeździć autem, to mi się spodoba, a wtedy jeżdzenie autobusem mnie będzie przybijać; poza tym ludzie giną w samochodach; albo ja kogoś zabiję".





No właśnie "jeśli", szanse na trafienie na fajną dziewczynę i to na "pierwszy raz" są raczej znikome, to byłoby jak szukanie igły w stogu siana.

Eeee... nieee... łatwiej trafić do fajnej prostytutki niż na erodate/tinder/sympatia kogoś poznać.



.... odpuścić i pójść do tej prostytutki byle tylko zaliczyć i

Nie idź do prostytutki w takim razie skoro dla Ciebie to takie zerojedynkowe... zaliczyć.



Co do FBW to dla mnie to jest właśnie totalna patologia i mimo iż faktycznie mogłoby to być dobre rozwiązanie to raczej nigdy się na to nie zdecyduje.

Nie jest patologia. To tak jak u prostytutki, tylko bez pieniędzy.



Gary napisał/a:

Zatem jeśli nie chcesz być samotny to masz dwa wyjścia:

-- znaleźć miłość, związek, seks, wspólne życie

albo

-- zapłacić i mieć seks

Mimo iż większości twoich postów nie można odmówić logiki to tu jej trochę brakuje. Pierwsza opcja faktycznie byłaby chyba najlepszą możliwą by nie być samotnym. Druga ma z tym niewiele wspólnego. Sam seks, tym bardziej z prostytutką raczej nie pomoże w kwestii bycia samotnym, a może jeszcze pogorszyć sprawę.

Wizyty u prostytutki trochę sformatują mózg.

22 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-03-27 01:45:53)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Piszesz o tym chodzeniu do prostytutki jak o czymś całkowicie normalnym. Skoro tak jest to dlaczego jest tak negatywnie postrzegane społecznie?

Gangi, alfonsi, uprowadzenia.

Gary, ale pierdolisz. To co wypisałeś, to pewnie najmniej wpływa na to, jak są postrzegane prostytutki (i osoby z nich korzystające) w naszym społeczeństwie. Większe znaczenie ma np. religia i to jak ludzie podchodzą do tego:

- seks poza małżeństwem to zło, seks dla zabawy to zło
- przygodny seks z kimś kogo nie znamy jest jeszcze gorszy
- prostytutki to osoby utrzymujące się z seksu, czyli coś co dla większości ludzi nie mieści się w głowie i jest godne potępienia
- wzbudza to ogólnie obrzydzenie, że facet korzystał z płatnych usług
- dla większości ludzi posiadanie w swoim życiu kilku partnerów seksualnych to też coś złego


Oczywiście takie podejście bardziej jest widoczne u starszych osób, młodzi mają lżejsze podejście.

23

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Piszesz o tym chodzeniu do prostytutki jak o czymś całkowicie normalnym. Skoro tak jest to dlaczego jest tak negatywnie postrzegane społecznie?

- jeżeli ktoś chodzi do prostytutek bo nie jest w stanie sprawić aby normalna kobieta chciała z nim sexu to widocznie jest tak bardzo nieatrakcyjny = jest przegrywem.

- pójdziesz, zrobisz to samo co mógłbyś załatwić własną rączką i poza tym że będziesz uboższy o parę stów to Twoje życie nie pójdzie do przodu. Będziesz wciąż w tym samym miejscu.

- choroby weneryczne to nie są bajki tylko realny problem. Uprawiając sex dostajesz wszystko czym podzielili się z nią jej wszyscy wcześniejsi klienci, tym co oni dostali od innych prostututek czy kobiet z którymi spali. Obrzydliwe.
Prezerwatywa nie chroni przed wszystkim. Np takie HPV. Pójdziesz raz i jesteś nosicielem całe życie, zarazisz swoją partnerkę i ona może umieć przez Ciebie na raka. Fajnie?

24

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
jakis_czlowiek napisał/a:
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

....chodzeniu do prostytutki.... dlaczego jest tak negatywnie postrzegane społecznie?

Gangi, alfonsi, uprowadzenia.

Gary, ale pierdolisz. To co wypisałeś, to pewnie najmniej wpływa na to, jak są postrzegane prostytutki (i osoby z nich korzystające) w naszym społeczeństwie. Większe znaczenie ma np. religia i to jak ludzie podchodzą do tego:

- seks poza małżeństwem to zło, seks dla zabawy to zło

Dlatego prostytutki są tak źle postrzegane, bo seks poza małżeństwem?



- przygodny seks z kimś kogo nie znamy jest jeszcze gorszy

Przygodny seks niezgodny z normami społecznymi religią  jak powód złego postrzegania prostytutek?



- prostytutki to osoby utrzymujące się z seksu, czyli coś co dla większości ludzi nie mieści się w głowie i jest godne potępienia

I dlatego źle postrzegają prostytutki, bo tak zarabiają?



- wzbudza to ogólnie obrzydzenie, że facet korzystał z płatnych usług

Z tym się zgodzę. Bo

1. prostytutka, to taka pani w oparach dymu papierosowego, brudna, ma wszystkie choroby, obdarte rajstopy, stoi w drzwiach pijana,
2. na dole kilku łysych karków, którzy jej pilnują
3. za pieniądze pójdzie na seks z randomowym gościem




- dla większości ludzi posiadanie w swoim życiu kilku partnerów seksualnych to też coś złego

... i dlatego prostytutki...


jakis_czlowiek napisał/a:

Gary, ale pierdolisz. ...

Sam widzisz...

25

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

Odniosę się tylko do ostatniego akapitu.

Praca i Twe działania z nią związane to jeden z kilku przykładów Twego funkcjonowania w sytuacji, gdy plącze Ci się po głowie zmiana stylu bycia i życia. Obrzydzić sobie wszelkie zmiany, "udowodnić" sobie, że są one bezcelowe, naganne, haniebne, it.p.. Wszak własne bajorko, co z tego, że śmierdzące, jest jedynym bezpiecznym miejscem na świecie. Trzeba zrobić wszystko, by w nim pozostać.

Źródło mojego lęku już znamy, teraz pozostaje pytanie jak sobie z tym poradzić? Co zrobić żeby jednak wyjść z tego "bajorka"?

Co do tych prostytutek to M!ri chyba najlepiej odpowiedziała na pytanie dlaczego korzystanie z ich usług jest negatywnie postrzegane. Niestety ale w naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że facet korzystający z usług prostytutek to z automatu przegryw bo przecież każdy facet powinien bez problemu "poderwać" sobie kobietę. Osobiście uważam to za kompletną głupotę i dla mnie samo słowo "poderwać" kojarzy się gorzej niż same prostytutki. Podobnie, kiedyś na tym forum przeczytałem, że chodzenie do prostytutki jest złe ale już zaliczanie przypadkowych dziewczyn np. w klubie jest dobre. Dla mnie to drugie jest gorsze niż pierwsze, nawet w kontekście tych chorób wenerycznych. Oczywiście w przypadku prostytutki istnieje spore ryzyko zarażenia się taką chorobą ale w przypadku losowej dziewczyny z klubu też może być podobne. Zgadzam się z M!ri także w tym, że taka wizyta u prostytutki mogłaby wywołać emocje porównywalne do "użycia ręki" albo i jeszcze mniejsze. Patrząc po moim doświadczeniu z tego masażu nasuwa się wniosek, że jednak te uczucia są najważniejsze i bez nich to tylko marnowanie pieniędzy.

Gary napisał/a:

Wizyty u prostytutki trochę sformatują mózg.

Z tym akurat ciężko się nie zgodzić. Całkiem niedawno widziałem badania twierdzące, że mężczyzna regularnie uprawiający seks i rozładowujący napięcie jest szczęśliwszy i bardziej wydajny, lepszy w niemal każdym aspekcie życia. Tyle, że tu też uczucia odgrywają kluczową rolę i podejrzewam, że bez nich to nie działa nawet w połowie tak dobrze. I teraz powiedzcie mi czy to jest w ogóle możliwe by ten seks był na prawdę przyjemny i uczuciowy z przypadkową, nieznajomą osobą?

26

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Źródło mojego lęku już znamy, teraz pozostaje pytanie jak sobie z tym poradzić? Co zrobić żeby jednak wyjść z tego "bajorka"? (...)

Tak, źródło znasz. Ba, znasz także drogę wyjścia z bajorka. Rzecz w tym, że mimo swej wiedzy robisz niewiele, by nie napisać, że nic, by to bajorko raz na zawsze opuścić.

Jaka droga, zapytasz zapewne?
Skoro wiesz, bo już wiesz, że to, co o świecie i innych ludziach wtłoczyli Ci rodzice, jest fałszem służącym do uzależnienia i podporządkowania Ciebie, to to "ichnie" myślenie odrzucasz i działasz tak, jak chcesz MIMO LĘKU.

27

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

I teraz powiedzcie mi czy to jest w ogóle możliwe by ten seks był na prawdę przyjemny i uczuciowy z przypadkową, nieznajomą osobą?

Jest możliwe.

Jak spotkasz przypadkową osobę, zaczyansz z nią rozmawiąć, to i po 5 minutach możecie już nie być sobie obcy.

28 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-03-27 22:39:32)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Każdy się uspolecznia na miarę swojego pojmowania świata.
Jak bliskie Ci jest pojmowanie świata Pani czy Pana x, to słuchaj ich porad i znajdziesz się w miejscu, gdzie Oni chcą Ciebie widzieć,
Więc jeśli blisko Ci do ludzi, którzy mają świat poszufladkowany wg schematów w których czują się bezpiecznie: to hop, wskakuj do ich szuflady.
Będzie bezpiecznie,  bo poukładane.
Osobowość człowieka ma to do siebie, że projektuje się na różne dziedziny , czyli wrzuca się swoje schematy na wszystko.
W pracy, przez relacje, aż do postrzegania świata..I jak widzi się innych, tak widzi się siebie  niestety.
To przewaga wirtualnego świata nad realnym, widać duszę.

29

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

Tak, źródło znasz. Ba, znasz także drogę wyjścia z bajorka. Rzecz w tym, że mimo swej wiedzy robisz niewiele, by nie napisać, że nic, by to bajorko raz na zawsze opuścić.

Jaka droga, zapytasz zapewne?
Skoro wiesz, bo już wiesz, że to, co o świecie i innych ludziach wtłoczyli Ci rodzice, jest fałszem służącym do uzależnienia i podporządkowania Ciebie, to to "ichnie" myślenie odrzucasz i działasz tak, jak chcesz MIMO LĘKU.

Ten problem jest jeszcze bardziej złożony. Masz rację, wiem to wszystko co napisałaś, problem jest w tym w tej części "działasz tak, jak chcesz". Ja nie wiem "jak chcę", mam totalną pustkę. Jeśli już koniecznie miałbym powiedzieć czego tak na prawdę bym chciał w życiu to byłoby to coś całkowicie nieosiągalnego dla żadnego człowieka, scenariusz wyjęty z filmu fantasy. Oczywiście wiem, że to jest całkowicie nierealne, dziecięce marzenie w stylu "chcę być superbohaterem" więc musiałbym znaleźć coś realnego czego mógłbym chcieć i właśnie tego nie potrafię.

Gary napisał/a:

Jest możliwe.

Jak spotkasz przypadkową osobę, zaczyansz z nią rozmawiąć, to i po 5 minutach możecie już nie być sobie obcy.

Podziwiam twoje podejście do życia, ja nie potrafiłbym zaufać nikomu po 5 minutach rozmowy. Czułbym się niepewnie, stale czujny i nieufny. Ja potrzebuje sporo czasu by kogoś dobrze poznać i dopiero wtedy mogę mówić o zaufaniu czy o zachowywaniu się swobodnie w czyimś towarzystwie.

Ela210, ciekawy post skłaniający do przemyśleń, jak tylko w pełni go zrozumiem i zinterpretuję po swojemu to odpowiem, zapewne jutro.

30

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Elu210,
Twój ostatni posta to (także) o mnie? [pytanie retoryczne]



Shinigami,
każdy ma swoje tempo, z tym, że podjętą decyzję poznać można nie po słowach, tylko czynach, że brak decyzji jest decyzją. Jak to jest z Tobą, u Ciebie?
Skoro i po dawno zakończonej terapii, i po myśleniu "czego chcę?", jedynymi odpowiedziami są "nie wiem, czego chcę" i "chcę czegoś, co jest nierealne i nieosiągalne", to może, mimo że dowiedziałeś się, że można żyć inaczej niż zostałeś wychowany i dotąd żyjesz, życie, które wiedziesz Ci odpowiada. Może uważasz, że to "inne" życie, choć piękne, pociągające, nie jest "Twoim"? Może nie chcesz wprowadzać żadnych zmian lub wprowadzać jedynie zmiany kosmetyczne?

Namawiam Cię do tego, byś dowiedział się tego, czego chcesz, nie dlatego, że chcę włożyć Cię do jakiejś szufladki, dopasować do jakichś schematów, lecz dlatego, że bardzo dobrze wiem (także, a może przede wszystkim z własnego, wypisanego na czterech literach, doświadczenia), że miotanie się i życie w rozkroku jest upiornie niewygodne.

Mistrz Zen Seung Sahn napisał/a:

Mówisz, że możesz - to możesz.
Mówisz, że nie możesz - to nie możesz.
Więc sobie wybierz.

31

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

Namawiam Cię do tego, byś dowiedział się tego, czego chcesz

Tym trybem pomocy ja namawiam wszystkich forumowiczow aby sie dorobili wlasnej wyspy, aby zadbali o swoje zdrowie tak aby nigdy nie mieli zdrowotnych problemow i aby posiedli wiedze, ktora pozwoli im zyc ze wszystkimi w zgodzie wink
Polecam. Poparte moim doswiadczeniem wypisanym na lewym jadrze wink

32

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

JohnyBravo777,
gdybym napisała tylko to jedno zdanie w wątkach autora... . big_smile

33

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

JohnyBravo777,
gdybym napisała tylko to jedno zdanie w wątkach autora... . big_smile

To pomoz nam wszystkim sie zainspirowac i napisz dokladnie czego Ty chcesz.

34

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Kpisz czy o drogę pytasz?

35 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-03-28 16:34:24)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

Kpisz czy o drogę pytasz?

Nie kpie.
Jak mowisz, ze masz lepiej zdefiniowane "czego chcesz w zyciu" to napisz jak.
Nie po to aby ktos to od Ciebie kopiowal tylko po to aby bylo wiadomo o jakiego poziomu precyzji mowisz.

Bo jak to co chcesz w zyciu to X kasy, Y wczasow, Z postepow w karierze to osoby, ktorym mowisz aby dowiedzialy sie czego chca tez to wiedza.
Ludzie szukaja bardziej precyzyjnej motywacji w swoim zyciu, ktora ma logiczny sens.

Dlatego podziel sie tym jak to u Ciebie wyglada jesli uwazasz, ze twoje "czego chce w zyciu" jest sensowniejsze niz kogokolwiek innego to bedzie mozna sie odniesc (i zainspirowac).

36

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

JohnyBravo777,
proszę, nie przypisuj mi opinii, ocen innych osób. smile


Autor będzie chciał skorzystać z tego, co w jego wątkach napisałam i (być może) napiszę? Dobrze.
Nie będzie chciał? Też dobrze.

37 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-03-28 16:48:36)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Wielokropek napisał/a:

JohnyBravo777,
proszę, nie przypisuj mi opinii, ocen innych osób. smile
Autor będzie chciał skorzystać z tego, co w jego wątkach napisałam i (być może) napiszę? Dobrze.
Nie będzie chciał? Też dobrze.

No i wlasnie tak sie rozmawia z ludzmi, ktorzy gadaja frazesy w stylu "dowiedz sie czego chcesz w zyciu".
Pytasz ich: Ok, napisz czego Ty chcesz - aby wiedziec o jakiego poziomu szczegolach "wiedzenia" mowimy.

I w odpowiedzi jest atak, obrona poprzez probe odwrocenia kota ogonem, albo jakies wymiociny w stylu "chce miec X pieniedzy, byc Y w karierze i mieszkac w kraju Z"
W taki sposob wiadomo, ze rozmawia sie ze Znawca Zycia wink

38 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2023-03-28 16:52:19)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Frazesy? Atak? Próba obrony? Wymiociny?
Aha!


***
Ma odpowiedź to reakcja na post przed edycją. big_smile

39

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Ela210 napisał/a:

Każdy się uspolecznia na miarę swojego pojmowania świata.
Jak bliskie Ci jest pojmowanie świata Pani czy Pana x, to słuchaj ich porad i znajdziesz się w miejscu, gdzie Oni chcą Ciebie widzieć,
Więc jeśli blisko Ci do ludzi, którzy mają świat poszufladkowany wg schematów w których czują się bezpiecznie: to hop, wskakuj do ich szuflady.
Będzie bezpiecznie,  bo poukładane.
Osobowość człowieka ma to do siebie, że projektuje się na różne dziedziny , czyli wrzuca się swoje schematy na wszystko.
W pracy, przez relacje, aż do postrzegania świata..I jak widzi się innych, tak widzi się siebie  niestety.
To przewaga wirtualnego świata nad realnym, widać duszę.

Szczerze mówiąc dla mnie to bez znaczenia gdzie Pan X czy Pani Y chcą mnie widzieć bo nawet ich nie znam. Co innego jest gdy całe społeczeństwo tworząc określone schematy, szufladkuje każdego. Jeśli nie wpasowujesz się w ramy społeczeństwa to ono cię wyklucza. To oczywiste, że każdy wrzuca swoje schematy na wszystko by mieć poukładane, każdy chce być bezpieczny, wszak to druga największa potrzeba zaraz po fizjologicznych. Ja akurat jestem mocno tolerancyjny na zdanie innych, ich poglądy czy postrzeganie świata. Sam nie postrzegam siebie przez pryzmat innych tylko wręcz odwrotnie i możliwe, że to jest mój największy błąd. 

Wielokropek napisał/a:

Shinigami,
każdy ma swoje tempo, z tym, że podjętą decyzję poznać można nie po słowach, tylko czynach, że brak decyzji jest decyzją. Jak to jest z Tobą, u Ciebie?
Skoro i po dawno zakończonej terapii, i po myśleniu "czego chcę?", jedynymi odpowiedziami są "nie wiem, czego chcę" i "chcę czegoś, co jest nierealne i nieosiągalne", to może, mimo że dowiedziałeś się, że można żyć inaczej niż zostałeś wychowany i dotąd żyjesz, życie, które wiedziesz Ci odpowiada. Może uważasz, że to "inne" życie, choć piękne, pociągające, nie jest "Twoim"? Może nie chcesz wprowadzać żadnych zmian lub wprowadzać jedynie zmiany kosmetyczne?

Namawiam Cię do tego, byś dowiedział się tego, czego chcesz, nie dlatego, że chcę włożyć Cię do jakiejś szufladki, dopasować do jakichś schematów, lecz dlatego, że bardzo dobrze wiem (także, a może przede wszystkim z własnego, wypisanego na czterech literach, doświadczenia), że miotanie się i życie w rozkroku jest upiornie niewygodne.

Z jedną rzeczą trafiłaś niemal idealnie, to prawda, że to "inne" życie wcale nie jest moim. Tyle tylko, że dla mnie "inne" to wcale nie znaczy takie samo jak większości ludzi, mam tu na myśli standardowy schemat czyli - rodzina, dzieci, stabilna praca, budowa domu/kupienie mieszkania itd. Powiem więcej, ja nie mogę sobie nawet wyobrazić takiego zwykłego prostego i jednocześnie okropnie nudnego życia jakie ma większość ludzi. Absolutnie nie jest też tak, że nie chcę wprowadzać żadnych zmian. Na chwilę obecną chciałbym trzech dużych zmian - zmienić pracę, zmienić miejsce zamieszkania, dowiedzieć się czym jest miłość i jak to jest być w związku, reszta mogłaby zostać tak jak jest. Oczywiście to jest raczej niemożliwe by wprowadzić te trzy zmiany bez zmieniania wszystkiego innego. Masz rację, moje życie nie jest aż takie złe ale to nie zmienia faktu, że im dłużej takie pozostanie tym gorzej. Dlatego, że mimo iż nie jest takie złe to stoi w miejscu, brakuje mi rozwoju. Życie jest podróżą, a bez rozwoju jest ona niemożliwa. Teraz właśnie przeżywam to czego sama doświadczyłaś i opisałaś jako "upiornie niewygodne". Miotam się, nie wiem co zrobić, jaką drogą podążyć by ruszyć dalej w tej mojej podróży i niestety ale JohnyBravo777 ma tu trochę racji. Nie trzeba mnie namawiać do dowiedzenia się czego chcę bo wiem o tym lepiej niż ktokolwiek ale jak widać sama wiedza nie wystarczy. Mówi się, że wiedza to klucz do potęgi ale w rzeczywistości oprócz klucza potrzebne są jeszcze drzwi, do których ten klucz będzie pasował. Ja jestem na etapie szukania odpowiednich drzwi i wciąż nie mogę ich znaleźć.

40

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Witajcie ponownie, aktualizacja tematu po miesiącu.

1. Dziś podjąłem kolejną próbę uspołecznienia się, a dokładniej poszedłem na festiwal ściśle związany z moimi zainteresowaniami. Było tam mnóstwo ludzi, w większości rodzin z dziećmi ale nie tylko. I to nie tylko jest tu najważniejszą kwestią. Było wielu samotnych facetów i dosłownie żadnej samotnej dziewczyny. Byłem tak ok 3h i poza standardowymi aktywnościami na tego typu festiwali czyli próbowanie jedzenie, picia, kupienie kilku drobiazgów i pooglądanie paru pokazów próbowałem też zagadywać do kilku dziewczyn, które choć przez chwilę były same. Prawie każda z tych dziewczyn mnie olała po ledwo kilku minutach rozmowy, jedna była wyjątkiem i pogadaliśmy dobre 30min. Ogólnie bardzo dobrze się z nią gadało i była mega fajną, sympatyczną dziewczyną na dodatek w tym samym wieku co ja i co najciekawsze to był pierwszy raz w moim życiu kiedy udało mi się porozmawiać z dziewczyną o naszych wspólnych zainteresowaniach. Wszystko było ładnie i pięknie do momentu, w którym się okazało, że jest zajęta. Ale i tak taka rozmowa to coś wręcz niesamowitego. Wnioski są takie, że powoli zaczynam rozumieć o czym przez cały czas pisze rakastankielia z tym byciem ignorowanym z tą różnicą, że u niego to występuje już po nawiązaniu kontaktu, a u mnie jeszcze przed. O tym żeby jakaś dziewczyna pierwsza zagadała nie ma nawet mowy, po tym co dziś widziałem to się wydaje całkowicie nieistniejącym zjawiskiem. Mam wrażenie, że ja też mam w sobie coś co odstrasza, zniechęca ludzi od samego patrzenia i co najgorsze kompletnie nie mam pojęcia co to może być.

2. Gary pewnie mnie za to zjedzie i najprawdopodobniej nie tylko on ale drugi raz poszedłem na wspomniany w pierwszym poście masaż. Ponownie zaznaczam iż nie jest to usługa seksualna. Tym razem było znacznie lepiej, atmosfera nie była taka drętwa i masażystka bardziej uczuciowo do tego podchodziła. Poza porównaniem z pierwszym masażem zauważyłem jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz. Bez wątpienia brakuje mi kontaktu fizycznego i taki masaż jest niesamowicie przyjemnym doświadczeniem ale jednak jest coś czego brakuje mi jeszcze bardziej. Najprostszej, najzwyklejszej rzeczy jaką jest rozmowa. Pewnie to brzmi aż śmiesznie ale prawda jest taka, że bardziej niż seksu bym chciał po prostu mieć koleżankę, przyjaciółkę, z którą mógłbym po prostu porozmawiać. 

Zarówno na tym festiwalu jak i później kiedy trochę pochodziłem po mieście, kawiarniach i restauracjach nasuwa mi się jeden wniosek. Miejsca publiczne całkowicie się nie nadają do szukania dziewczyny czy nawet zwykłej znajomości, trafić na dziewczynę, która w danym miejscu jest sama to już jest na prawdę spory wyczyn, a nawet jeśli to się uda to taka dziewczyna zwykle jest czymś zajęta i nie chce nawet porozmawiać. Kiedy tak chodziłem po tym festiwalu i później po mieście samotnie gdzie 90% innych ludzi była z kimś, w większości były to rodziny z dziećmi albo pary to czułem się niesamowicie okropnie. Kompletnie nie pasujący, jak totalny wyrzutek, to jest niesamowicie przykre uczucie kiedy patrzysz na ludzi, którzy są razem, rozmawiają, śmieją się, ogólnie cieszą się życiem, a ty nie możesz bo jesteś totalnie sam, nadzieja ulatuje w bardzo szybkim tempie. A co najciekawsze nadal nie czuję żadnej nienawiści do świata czy ludzi i nadal chcę walczyć dalej. Sam tego nie rozumiem, przecież po takich akcjach powinienem być totalnie zrezygnowany, a z jakiegoś powodu nie jestem.

41

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Po pierwsze gratuluję wychodzenia ze strefy komfortu i próbowania!

Ale odnośnie wrażeń… poznałeś na festiwalu nową osobę, z którą fajnie Ci się gadało przez 30 minut - gdzie to bycie ignorowanym, gdzie te złe „akcje” po których mógłbyś czuć zrezygnowanie do świata?

Myślałeś, żeby na jakimś forum czy przez fb poznać osoby z którymi następnie razem wybrałbyś się na tego typu festiwal?
Myślę, że to może być łatwiejsze niż poznawanie ludzi na żywo, którzy - jak sam zauważyłeś - z reguły w takie miesjca przychodzą już z kimś i nie są super zainteresowani, żeby nawiązywać zupełnie nowe znajomości.
Nie musi to wynikać z tego, że z Tobą jest coś nie tak - po prostu tak jest skonstruowane współczesne społeczeństwo, że  ludzie głównie zawierają nowe znajomości albo poprzez już istniejące (poznawanie znajomego znajomego), albo najpierw szukają osoby, a dopiero potem idą na wydarzenie.
Z drugiej strony są też oczywiście takie jednostki jak Ty, tylko że w mniejszości - jest szansa, że jak w końcu natrafisz na samotnie chodzącą po festiwalu laskę, to będziecie mieć dużo wspólnego. Tylko trzeba być cierpliwym i mieć świadomość tego mniejszego wyboru, niż większa część społeczeństwa.

Z ciekawości - co to za hobby konkretnie?:)

Mam nadzieję, że dużo fajnych nowych znajomości jeszcze przed Tobą.

42 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-04-29 22:57:47)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

2. Gary pewnie mnie za to zjedzie i najprawdopodobniej nie tylko on ale drugi raz poszedłem na wspomniany w pierwszym poście masaż.
....
.... że bardziej niż seksu bym chciał po prostu mieć koleżankę, przyjaciółkę, z którą mógłbym po prostu porozmawiać.

Oj nie zjedzie, nie zjedzie... Cieszę się, że chodzisz na te masaże. Idź tam dziesięć razy, a potem:



Jesteś sam. Pewnie po studiach i pracujesz. Masz pieniądze. Wiec wg mnie szkoda, że wydajesz je na masaże. Powinieneś szukać fajnej prostytutki. Porozmawiasz, zaznasz bliskości, seksu, wyjdziesz szczęśliwszy.

Możesz trafić na taką, co nie będzie chciała abyś szedł do domu. smile Ale to wymaga długiego szukania. Erodate albo datezone — tam przychodzą kobiety, które boją się dać ogłoszenie publiczne, a spotkają się za pieniądze (tag "konkretne spotkanie"). Nie trać czasu na te, co szukają seksu "dla przyjemności", bo nie umówisz się nigdy.

43

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Nie no serio idź lepiej na divy, zobaczysz jak to ciśnienie po tym leci, szczególnie jak ci się jakaś ładna trafi. Masaże to lipa trochę, sam myślałem żeby zobaczyć ale to kosztuje tyle samo więc mało się opłaca.

44

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Ach, i pytasz co może odstraszać ludzi - spójrz w lustro. Blackpill da ci odpowiedź.

45

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Husky napisał/a:

gdzie to bycie ignorowanym, gdzie te złe „akcje” po których mógłbyś czuć zrezygnowanie do świata?


Dziewczyna była zajęta, więc zupełnie inaczej traktuje poznanych facetów.  Sukces będzie można odtrąbić gdy Shinigami tak samo swobodnie porozmawia z dziewczyną, która jest sama.

Pamiętam jak wielkim odkryciem było dla mnie zauważenie w wieku 21-22 lat, że nieporównanie łatwiej rozmawiało mi się z dziewczynami które były w związkach niż z samotnymi.  Tak jakoś normalnie, swobodnie, po ludzku, sympatycznie, na luzie.  Gdy rozmawiałem z samotnymi, to albo była ściana natychmiastowego odrzucenia, albo dało się wyczuć barierę, jakieś napięcie.

46 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-30 09:43:31)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Husky napisał/a:

Po pierwsze gratuluję wychodzenia ze strefy komfortu i próbowania!

Ale odnośnie wrażeń… poznałeś na festiwalu nową osobę, z którą fajnie Ci się gadało przez 30 minut - gdzie to bycie ignorowanym, gdzie te złe „akcje” po których mógłbyś czuć zrezygnowanie do świata?

Myślałeś, żeby na jakimś forum czy przez fb poznać osoby z którymi następnie razem wybrałbyś się na tego typu festiwal?
Myślę, że to może być łatwiejsze niż poznawanie ludzi na żywo, którzy - jak sam zauważyłeś - z reguły w takie miesjca przychodzą już z kimś i nie są super zainteresowani, żeby nawiązywać zupełnie nowe znajomości.
Nie musi to wynikać z tego, że z Tobą jest coś nie tak - po prostu tak jest skonstruowane współczesne społeczeństwo, że  ludzie głównie zawierają nowe znajomości albo poprzez już istniejące (poznawanie znajomego znajomego), albo najpierw szukają osoby, a dopiero potem idą na wydarzenie.
Z drugiej strony są też oczywiście takie jednostki jak Ty, tylko że w mniejszości - jest szansa, że jak w końcu natrafisz na samotnie chodzącą po festiwalu laskę, to będziecie mieć dużo wspólnego. Tylko trzeba być cierpliwym i mieć świadomość tego mniejszego wyboru, niż większa część społeczeństwa.

Z ciekawości - co to za hobby konkretnie?:)

Mam nadzieję, że dużo fajnych nowych znajomości jeszcze przed Tobą.

Na kilka dziewczyn była tylko jedna, z którą udało mi pogadać więc te pozostałe, z których nic nie wyszło można chyba nazwać złymi "akcjami". Czy nie?

Myślałem o forach ale nie mogłem nic sensownego znaleźć, próbowałem grup na discordzie i też było słabo, z fb już nie korzystam bo jest dla mnie zbyt szkodliwy. Kiedyś próbowałem też przez fb i też nic z tego nie wychodziło. Ale tu masz rację, że przez internet z pewnością byłoby znacznie łatwiej nawiązać znajomość. W "realu" nie jestem w stanie prowadzić rozmowy na takim poziomie jak piszę choćby tu na forum, nie jest źle ale to wciąż nie ten poziom. Powiem szczerze, że teraz nawet nie pomyślałem o tym by poszukać kogoś na to wydarzenie. Kiedyś jeszcze próbowałem, a teraz nawet o tym nie pomyślałem. Chyba już za bardzo przyzwyczaiłem się do samotności co jest dla mnie jeszcze bardziej destrukcyjne. Tak jak piszesz, szansa na spotkanie na tego typu wydarzeniu dziewczyny podobnej do mnie istnieje ale nie wiem czy chcę wiedzieć jak mała jest na to szansa. Trzeba być baaardzo cierpliwym.

Hobby to anime, manga i ogólnie Japonia. Jestem w tym ponad 10 lat i siłą rzeczy mam tyle wiedzy, że mógłbym o tym rozmawiać godzinami. I to jest w tym najśmieszniejsze i najstraszniejsze jednocześnie, mimo bycia w temacie tyle czasu i posiadania sporej wiedzy nie mam nikogo z kim mógłbym o tym pogadać. Ta dziewczyna z festiwalu była pierwszą osobą jeszcze od czasów szkolnych czyli ładnych parę lat, z którą mogłem choć te 30 min porozmawiać na ten temat.

Gary napisał/a:

Oj nie zjedzie, nie zjedzie... Cieszę się, że chodzisz na te masaże. Idź tam dziesięć razy, a potem:

Jesteś sam. Pewnie po studiach i pracujesz. Masz pieniądze. Wiec wg mnie szkoda, że wydajesz je na masaże. Powinieneś szukać fajnej prostytutki. Porozmawiasz, zaznasz bliskości, seksu, wyjdziesz szczęśliwszy.

Możesz trafić na taką, co nie będzie chciała abyś szedł do domu. :) Ale to wymaga długiego szukania. Erodate albo datezone — tam przychodzą kobiety, które boją się dać ogłoszenie publiczne, a spotkają się za pieniądze (tag "konkretne spotkanie"). Nie trać czasu na te, co szukają seksu "dla przyjemności", bo nie umówisz się nigdy.

Faktycznie jestem sam, po studiach i pracuję, na dodatek jeszcze mieszkam z rodzicami więc sporą cześć pieniędzy odkładam. Tyle tylko, że są to bardzo marne pieniądze, na poziomie minimalnej więc nawet odkładając nie ma tego dużo, jak już nieraz pisałem te słabe zarobki to obecnie mój największy problem bo uniemożliwiają choćby wyprowadzenie się od rodziców czy zrobienie przeszczepu włosów ale na to co piszesz spokojnie by starczyło. O tych stronach, które podałeś nawet nie wiedziałem więc dzięki, sprawdzę je choć ciągle mam jakąś blokadę przez tym korzystaniem z usług prostytutek i nie wiem czy to dobrze czy źle. Ciągle myślę, że ten pierwszy raz powinien być niesamowity, magiczny i, że spodoba mi się to tak bardzo, że będę chciał coraz więcej, a bez stałego związku raczej się nie da. Gdybym chodził do prostytutki co tydzień czy nawet częściej to szybko przestałoby mnie na to stać.

ChuopskiChłop napisał/a:

Ach, i pytasz co może odstraszać ludzi - spójrz w lustro. Blackpill da ci odpowiedź.

Wątpię by to wygląd był tu problemem bo mój nie jest aż taki zły. Coś innego musi być na rzeczy.

Ryzyk Fizyk napisał/a:

Dziewczyna była zajęta, więc zupełnie inaczej traktuje poznanych facetów.  Sukces będzie można odtrąbić gdy Shinigami tak samo swobodnie porozmawia z dziewczyną, która jest sama.

Pamiętam jak wielkim odkryciem było dla mnie zauważenie w wieku 21-22 lat, że nieporównanie łatwiej rozmawiało mi się z dziewczynami które były w związkach niż z samotnymi.  Tak jakoś normalnie, swobodnie, po ludzku, sympatycznie, na luzie.  Gdy rozmawiałem z samotnymi, to albo była ściana natychmiastowego odrzucenia, albo dało się wyczuć barierę, jakieś napięcie.

No właśnie to jest ciekawe zjawisko, że z zajętą dziewczyną rozmawia się znacznie łatwiej niż z singielką. Czy ktoś dałby radę mi wyjaśnić dlaczego tak jest? Myśląc logicznie to powinno być na odwrót, wolna dziewczyna powinna być jeszcze bardziej chętna do poznania się i rozmowy, nawet jeśli nie planuje na obecną chwilę wchodzić w żadne związki to każda nowa znajomość jest chyba na plus. Czy kompletnie się mylę?

47

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

No właśnie to jest ciekawe zjawisko, że z zajętą dziewczyną rozmawia się znacznie łatwiej niż z singielką. Czy ktoś dałby radę mi wyjaśnić dlaczego tak jest? Myśląc logicznie to powinno być na odwrót, wolna dziewczyna powinna być jeszcze bardziej chętna do poznania się i rozmowy, nawet jeśli nie planuje na obecną chwilę wchodzić w żadne związki to każda nowa znajomość jest chyba na plus. Czy kompletnie się mylę?

Myślę, że to zalezy od sytucji i nie ma w tym reguły. Wydaje mi się jednak, że osoby zajęte mają więcej luzu w kontaktach z innymi, są w tym mniej wybredni bo nie patrzą na drugą osobę jak na potencjanego partnera czy partnerkę czy też niechcianego adoratora, nie obawiają się też oceny czy odrzucenia co jeszcze bardziej sprzyja naturalnej rozmowie.
Inna sprawa, że ludzie używają tego argumentu, by uniknąć niezręcznej sytuacji czy też by ten luz w rozmowie nie został odczytany jako flirt. Po prostu by na wstępie postawić pewne granice by ktoś sobie czegoś za dużo nie wyobrażał. Wtedy też łatwo odczytać inntencje drugiej osoby.
Inna sprawa, że single czy singielki mogą mieć problem z nawiązywaniem kontaktów lub awersję poprzez różne doświadczenia.

48

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Faktycznie jestem sam, po studiach i pracuję, na dodatek jeszcze mieszkam z rodzicami więc sporą cześć pieniędzy odkładam. Tyle tylko, że są to bardzo marne pieniądze, na poziomie minimalnej więc nawet odkładając nie ma tego dużo, jak już nieraz pisałem te słabe zarobki to obecnie mój największy problem bo uniemożliwiają choćby wyprowadzenie się od rodziców czy zrobienie przeszczepu włosów ale na to co piszesz spokojnie by starczyło.

Przeszczep włosów? Chrzanić to...
Mieszkanie u rodziców? Nie mam problemu...
Minimalna pensja -> dzieci rodzić nie będziesz, więc jednak powinieneś wykonywać prace odpowiedzialne i lepiej płatne. Bo kto zapłaci za lekarza albo pieluchy?




... przez tym korzystaniem z usług prostytutek ... Ciągle myślę, że ten pierwszy raz powinien być niesamowity, magiczny i,

To jak z jazdą na rowerze:   pierwszy raz na rowerze może będzie super, bo to na rowerze i w dodatku pierwszy raz.
W praktyce najlepiej jak już umiesz jeździć.
Lepiej mieć pierwszy raz za sobą.

Moim zdaniem na masażu jest do bani, a na seksie super.




.... że spodoba mi się to tak bardzo, że będę chciał coraz więcej

Na pewno tak będzie.

49

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Faktycznie jestem sam, po studiach i pracuję, na dodatek jeszcze mieszkam z rodzicami więc sporą cześć pieniędzy odkładam. Tyle tylko, że są to bardzo marne pieniądze, na poziomie minimalnej więc nawet odkładając nie ma tego dużo, jak już nieraz pisałem te słabe zarobki to obecnie mój największy problem bo uniemożliwiają choćby wyprowadzenie się od rodziców czy zrobienie przeszczepu włosów ale na to co piszesz spokojnie by starczyło.

Przeszczep włosów? Chrzanić to...
Mieszkanie u rodziców? Nie mam problemu...
Minimalna pensja -> dzieci rodzić nie będziesz, więc jednak powinieneś wykonywać prace odpowiedzialne i lepiej płatne. Bo kto zapłaci za lekarza albo pieluchy?

... przez tym korzystaniem z usług prostytutek ... Ciągle myślę, że ten pierwszy raz powinien być niesamowity, magiczny i,

To jak z jazdą na rowerze:   pierwszy raz na rowerze może będzie super, bo to na rowerze i w dodatku pierwszy raz.
W praktyce najlepiej jak już umiesz jeździć.
Lepiej mieć pierwszy raz za sobą.

Moim zdaniem na masażu jest do bani, a na seksie super.

.... że spodoba mi się to tak bardzo, że będę chciał coraz więcej

Na pewno tak będzie.

Ten przeszczep włosów to dla mnie dość poważna sprawa bo zawsze chciałem mieć dłuższe włosy. Choć z tym jest nawet ciekawy temat bo zawsze myślałem, że włosy mają mega znaczenie w kwestii wyglądy faceta, a ta dziewczyna z festiwalu, z którą udało mi się porozmawiać powiedziała mi wprost żeby w ogóle się tym nie przejmować bo ona w pełni rozumie, że można mieć taki problem i nie skreśliłaby faceta z tego powodu. I od razu mówię, że rozmowa sama jakoś zeszła na temat włosów, nie pytałem specjalnie żeby poznać jej zdanie na ten temat. W każdym razie skoro już jedna dziewczyna ma tak pozytywne zdanie to może jest takich więcej no chyba, że po prostu ona już nie zwraca uwagi na takie rzeczy bo sama jest w związku.

Wiem, że powinienem wykonywać bardziej odpowiedzialne i lepiej płatne pracę i wierz mi, że oddałbym wszystko co teraz mam by mieć taką pracę. Jedyne co na obecną chwilę przychodzi mi do głowy w kwestii pracy to wojsko ale tu można zapomnieć o czymś takim jak "lepiej płatne". Jedna użytkowniczka już mi pisała, że byłoby to wpadnięcie z deszczu pod rynnę chociażby w kwestii finansowej i trudno się nie zgodzić. Za lekarza i pieluchy nikt nie będzie musiał płacić bo w ogóle nie planuję mieć dzieci. Ale jest wiele rzeczy, które chciałbym kupić, i których chciałbym spróbować wcale nie jakichś drogich, nawet 5k netto na miesiąc spokojnie by mi wystarczyło no i oczywiście trochę czasu na to kupowanie i próbowanie.

Tyle już pisaliśmy o tych prostytutkach, a ja wciąż nie zapytałem cię o najważniejszą rzecz. Czy sam korzystałeś lub wciąż korzystasz z ich usług? Jeśli gdzieś już o tym pisałeś to sorry, musiałem nie zauważyć.

50

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Ten przeszczep włosów ... powiedziała mi wprost żeby w ogóle się tym nie przejmować

Nooo... faceci w ostatnich latach dopiero zaczaili że trzeba się na łyso zgolić jak czoło jest za wysokie.


Wiem, że powinienem wykonywać bardziej odpowiedzialne

No to jak wiesz, to tak zrób. Zero wymówek.



Tyle już pisaliśmy o tych prostytutkach, a ja wciąż nie zapytałem cię o najważniejszą rzecz. Czy sam korzystałeś lub wciąż korzystasz z ich usług? Jeśli gdzieś już o tym pisałeś to sorry, musiałem nie zauważyć.

Tak, z doświadczenia piszę przecież.

51 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-05-03 22:49:18)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:

No to jak wiesz, to tak zrób. Zero wymówek.

Nie no serio, użyłeś najgorszej odpowiedzi? Odpowiedź w stylu "niech bezdomny kupi sobie dom to przestanie być bezdomny". Doskonale wiem co powinienem zrobić, nie wiem JAK to zrobić. Żeby zmienić pracę trzeba wiedzieć na jaką, jakiej szukać, a najlepiej wiedzieć co chciałby się robić tym bardziej by była "lepiej płatna". Gdybym wiedział to w ogóle nie byłoby tej rozmowy.

52

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

No to jak wiesz, to tak zrób. Zero wymówek.

Nie no serio, użyłeś najgorszej odpowiedzi? Odpowiedź w stylu "niech bezdomny kupi sobie dom to przestanie być bezdomny". Doskonale wiem co powinienem zrobić, nie wiem JAK to zrobić. Żeby zmienić pracę trzeba wiedzieć na jaką, jakiej szukać, a najlepiej wiedzieć co chciałby się robić tym bardziej by była "lepiej płatna". Gdybym wiedział to w ogóle nie byłoby tej rozmowy.

NIe szukam pracy, ale orientuję się, że jest wiele ofert gdzie uczą wszystkiego od podstaw.

53

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:

Nie szukam pracy, ale orientuję się, że jest wiele ofert gdzie uczą wszystkiego od podstaw.

To jest ciekawe, ja dosłownie nigdy jeszcze nie widziałem oferty, w której było napisane, że uczą czegoś od podstaw. Zawsze, we wszystkich ofertach jakie kiedykolwiek widziałem było wymagane doświadczenie, to już nawet nie jest kwestia tego, że czegoś uczą, nawet ogłoszenia nie wymagające doświadczenia są ekstremalnie rzadkie i oczywiście nie mają nic wspólnego z byciem "lepiej płatną".

54

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Kolejna aktualizacja

Miałem ostatnio gorszy okres i dopadło mnie sporo negatywnych myśli przez co stwierdziłem, że nie mam zbyt wiele do stracenia i spróbuję posłuchać rady Garego. Mowa o skorzystaniu z usług prostytutki. I była to najgorsza decyzja w moim życiu, nigdy tak bardzo czegoś nie żałowałem. Nie dość, że ogłoszenie nie miało nic wspólnego z prawdą mimo iż miało pozytywne komentarze. Po niecałych 5min wyszedłem, jedyne do czego doszło to 1min seksu oralnego i było to tak okropne doświadczenie, że po prostu nie mogłem wytrzymać i wyszedłem. Nie dość, że zmarnowałem kasę to jeszcze wpadłem w totalną paranoję czy nie zaraziłem się czymś i teraz nie mogę przestać o tym myśleć ani też spać. Wybacz Gary wiem, że chciałeś dobrze i na początku ja też myślałem, że to mogłoby mi pomóc ale okazuje się, że w moim przypadku to nie zadziała. Nie da się tak z nieznajomą osobą, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie i jeszcze pośpiesza, nie ma w tym żadnej ekscytacji, żadnej przyjemności, żadnych uczuć poza odrazą do samego siebie. Mimo iż tak na prawdę do niczego nie doszło i wciąż jestem pełnoprawnym prawiczkiem to jeszcze nigdy nie czułem się tak paskudnie nie tylko z powodu samego faktu tego wydarzenia ale przede wszystkim ze strachu czy teraz nie zachoruję na coś. Teraz rozumiem dlaczego się mówi, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" tym bardziej, że ta ciekawość już mogła mnie kosztować zdrowie czy nawet życie.

55

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Kolejna aktualizacja

Miałem ostatnio gorszy okres i dopadło mnie sporo negatywnych myśli przez co stwierdziłem, że nie mam zbyt wiele do stracenia i spróbuję posłuchać rady Garego. Mowa o skorzystaniu z usług prostytutki. I była to najgorsza decyzja w moim życiu, nigdy tak bardzo czegoś nie żałowałem. Nie dość, że ogłoszenie nie miało nic wspólnego z prawdą mimo iż miało pozytywne komentarze. Po niecałych 5min wyszedłem, jedyne do czego doszło to 1min seksu oralnego i było to tak okropne doświadczenie, że po prostu nie mogłem wytrzymać i wyszedłem. Nie dość, że zmarnowałem kasę to jeszcze wpadłem w totalną paranoję czy nie zaraziłem się czymś i teraz nie mogę przestać o tym myśleć ani też spać. Wybacz Gary wiem, że chciałeś dobrze i na początku ja też myślałem, że to mogłoby mi pomóc ale okazuje się, że w moim przypadku to nie zadziała. Nie da się tak z nieznajomą osobą, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie i jeszcze pośpiesza, nie ma w tym żadnej ekscytacji, żadnej przyjemności, żadnych uczuć poza odrazą do samego siebie. Mimo iż tak na prawdę do niczego nie doszło i wciąż jestem pełnoprawnym prawiczkiem to jeszcze nigdy nie czułem się tak paskudnie nie tylko z powodu samego faktu tego wydarzenia ale przede wszystkim ze strachu czy teraz nie zachoruję na coś. Teraz rozumiem dlaczego się mówi, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" tym bardziej, że ta ciekawość już mogła mnie kosztować zdrowie czy nawet życie.

Naprawdę poszedłeś do prostytutki, bo ci jakiś Gary tak radził z forum?. Wiesz jakie to upokorzenie dla faceta iść na kurwy. Płacić za seks. Seks jest często powiązany z emocjami, uczuciami. Jak można płacić za udawany seks. Przecież to nawet przyjemności pewnie nie sprawia. No jak sam się przekonałeś.

Masz 27 lata litości nie pchaj się w coś takiego. Ja rozumiem, że niektórym jest ciężko w relacjach damsko męskich i są zdesperowani, ale bez przesady aby coś takiego wyczyniać.
Nie przyznawaj się do tego nigdy nikomu, żadnej dziewczynie nawet jak jakieś zaufasz. Bo zwieje w podskokach. W życiu bym nie chciała aby mój chłopak z prostytutek korzystał bo nie umiał nawiązać żadnej intymnej relacji z kobieta. To juz wolałabym aby był prawiczkiem. Nie słuchaj typów z forum. Przecież każda baba ci tu napisze że to okropne korzystać z takich usług.

56

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Armidak napisał/a:

Naprawdę poszedłeś do prostytutki, bo ci jakiś Gary tak radził z forum?. Wiesz jakie to upokorzenie dla faceta iść na kurwy. Płacić za seks. Seks jest często powiązany z emocjami, uczuciami. Jak można płacić za udawany seks. Przecież to nawet przyjemności pewnie nie sprawia. No jak sam się przekonałeś.

Masz 27 lata litości nie pchaj się w coś takiego. Ja rozumiem, że niektórym jest ciężko w relacjach damsko męskich i są zdesperowani, ale bez przesady aby coś takiego wyczyniać.
Nie przyznawaj się do tego nigdy nikomu, żadnej dziewczynie nawet jak jakieś zaufasz. Bo zwieje w podskokach. W życiu bym nie chciała aby mój chłopak z prostytutek korzystał bo nie umiał nawiązać żadnej intymnej relacji z kobieta. To juz wolałabym aby był prawiczkiem. Nie słuchaj typów z forum. Przecież każda baba ci tu napisze że to okropne korzystać z takich usług.

Nic przyjemnego? To było okropne, niesamowicie upokarzające i wręcz obrzydliwe, na samą myśl o tym robi mi się niedobrze. O tym, że nie będę się pchał w coś takiego mogę cię zapewnić, już nigdy więcej nawet nie zajrzę do ogłoszeń. Wciąż jestem prawiczkiem i tak jak piszesz wolałbym nim zostać do końca życia niż ponownie doświadczać czegoś takiego. Zaraz po możliwości zachorowania najbardziej boję się, że ktoś kiedyś się o tym dowie. Ja wtedy kompletnie nie myślałem, miałem totalną pustkę w głowie, nie wiem co mną kierowało, straciłem panowanie nad sobą i zrobiłem coś kompletnie bez namysłu, po raz pierwszy w życiu. Nawet jeśli bardzo szybko się wycofałem i uniknąłem znacznie gorszych rzeczy to i tak czuje się jak kompletny śmieć, na prawdę jeszcze nigdy nie miałem sytuacji, z którą tak ciężko mi sobie poradzić tym bardziej, że nikomu nie mogę o tym powiedzieć. Przyznam szczerze, że z powodu strachu o tą możliwość zachorowania nawet zaczęły mi powracać myśli samobójcze. Jeśli jakoś to przetrwam to podejrzewam, że przez jakiś czas i to pewnie długi nie wyjdę z domu nigdzie indziej niż do pracy.

Nie tylko Gary mi to polecał ale było jeszcze paru innych w różnych tematach, była nawet jedna kobieta, która pisała, że nie ma w tym nic złego. Forum to mój jedyny sposób komunikacji ze światem spoza domu i pracy, jedynie miejsce, w którym mogę z kimś porozmawiać.

Zauważ też jeszcze jedną kwestię, pierwsze co pomyślałaś to "bo nie umiał nawiązać żadnej intymnej relacji z kobietą", dlaczego właśnie to jest największym problemem dla większości kobiet, albo fakt, że ktoś musiał za to płacić? A nie powody, dla których zaczął chodzić do prostytutek, nie przedmiotowe traktowanie kobiet czy nawet ta możliwa choroba tylko właśnie "bo żadna go nie chciała". Dla mnie to nie byłoby zupełnie niczym dziwnym gdyby dziewczyna mająca na przykład 25-30 lat nigdy wcześniej nie była w związku bo wiem, że jest sporo takich ludzi i mają na prawdę różne sytuacje, rozumiem to, a już dla większości kobiet to jest całkowicie niezrozumiałe.

57

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Fajnie, że coś robisz. I ja myślę tak: na pewno wszystkie kontakty, choćby wymuszone, i obserwacje coś Ci dadzą, w sensie - zwiększą Twoje umiejętności, natomiast nie liczyłabym na to, że w takiej formie doprowadzą do poszerzenia grona znajomych.
Znaczy, ja wiem, że na filmach bohater wpada na bohaterkę, zaprasza ją na drinka, a ona jest cała w skowronkach; wierzę, że takie rzeczy czasami zdarzają się w życiu (zdaje się, że ktoś na forum wspominał, że poznał tak żonę), ale nie jest to na tyle częste, żeby uznać to za skuteczną metodę poznania kogokolwiek. Serio, nie mam wśród znajomych żadnego poznanego w ten sposób, podobnie osoby bliskie mi na tyle, że wiem, z kim utrzymują kontakty i skąd "mają znajomych". Żeby takie coś zadziałało, musiałbyś trafić na osobę, która też bardzo chce kogoś poznać (i spełnić przy tym pozostałe "warunki" koleżeństwa choćby), a to jest mało prawdopodobne. Jasne, tu na forum co drugi marudzi, że nie ma znajomych, ale w życiu większość ludzi jednak znajomych ma. I, jakkolwiek to zabrzmi, zagadujący obcy facet nie będzie spełnieniem ich marzeń. Jeżeli jesteś na tyle silny/odporny, możesz potraktować zagadywanie jako kolejne ćwiczenie, ale nie rób z tego metody na poznawanie koleżanek, bo się najpewniej rozczarujesz.
Ja bym jednak poszła w jakieś grupowe aktywności. Pamiętam, co pisałeś o pracy, że Ci to uniemożliwia itd., ale wciąż to moim zdaniem najlepsza rada. Tylko nie aktywności typu basen solo, bo tam to co najwyżej po paru wizytach będziesz mógł zagadać do ratowniczki, licząc, że Cię pamięta (a i tak będziesz dla niej jednym z tysięcy pływaków wink), a coś, co robi się regularnie w tej samej grupie. Cokolwiek. Tak się ludzie najczęściej poznają - szkoła, praca, wspólne treningi/lekcje/coś tam. Zobacz, że wszystko powyższe działa w jednakowy sposób: kontakty są wymuszone, przez co ludzie - chcąc nie chcąc - zbliżają się do siebie. W takiej sytuacji zanim kogoś zagadniesz, masz już kolegę/koleżankę. A jak Cię zagaduje znajomy, to nie masz go w nosie tak, jak obcego.

Aha, mi by nie przeszkadzało, gdyby mój partner był na masażu erotycznym. Może wolałabym, żeby nie był, ale w sumie wzbudziłoby to tylko moją ciekawość. Absolutnie nie miałabym też nic przeciwko prawiczkowi, ale przeciwko panu, który korzystał z usług prostytutki już tak. wink

58 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-05-29 00:24:14)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Kolejna aktualizacja

Miałem ostatnio gorszy okres i dopadło mnie sporo negatywnych myśli przez co stwierdziłem, że nie mam zbyt wiele do stracenia i spróbuję posłuchać rady Garego. Mowa o skorzystaniu z usług prostytutki. I była to najgorsza decyzja w moim życiu, nigdy tak bardzo czegoś nie żałowałem. Nie dość, że ogłoszenie nie miało nic wspólnego z prawdą mimo iż miało pozytywne komentarze. Po niecałych 5min wyszedłem, jedyne do czego doszło to 1min seksu oralnego i było to tak okropne doświadczenie, że po prostu nie mogłem wytrzymać i wyszedłem. Nie dość, że zmarnowałem kasę to jeszcze wpadłem w totalną paranoję czy nie zaraziłem się czymś i teraz nie mogę przestać o tym myśleć ani też spać. Wybacz Gary wiem, że chciałeś dobrze i na początku ja też myślałem, że to mogłoby mi pomóc ale okazuje się, że w moim przypadku to nie zadziała. Nie da się tak z nieznajomą osobą, która nie wygląda zbyt atrakcyjnie i jeszcze pośpiesza, nie ma w tym żadnej ekscytacji, żadnej przyjemności, żadnych uczuć poza odrazą do samego siebie. Mimo iż tak na prawdę do niczego nie doszło i wciąż jestem pełnoprawnym prawiczkiem to jeszcze nigdy nie czułem się tak paskudnie nie tylko z powodu samego faktu tego wydarzenia ale przede wszystkim ze strachu czy teraz nie zachoruję na coś. Teraz rozumiem dlaczego się mówi, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" tym bardziej, że ta ciekawość już mogła mnie kosztować zdrowie czy nawet życie.

To faktycznie musiałeś trafić bardzo źle. Komentarze pewnie fałszywe. Ale nie zrażaj się tak, bo to jak z pójściem do restauracji. Byłeś na masażu i byłeś zadowolony. Teraz byłeś u prostytutki i porażka totalna. Ale gdybyś z tą masażystką miał seks, to pewnie byłbyś zadowolony. Dlatego trzeba iść do fajnej prostytutki, a taką aby poznać, to pewnie trzeba czasami nadziać się na minę. Bo to tak, jakbyś jadł suchy chleb w domu, a ja bym Ci polecił wyjście do restauracji, no to poszedłeś do takiej co ma napis "Restauracja" i tam dostałeś okropną zupę z muchą na wierzchu.



Shinigami napisał/a:

... nie wygląda zbyt atrakcyjnie i jeszcze pośpiesza, nie ma w tym żadnej ekscytacji, żadnej przyjemności, żadnych uczuć poza odrazą do samego siebie.

Przykro mi, że na sam początek tak źle trafiłeś.
Nie zrażaj się jednak. Gdyby to wyglądało tak jak opisujesz, to panowie by na to nie wydawali pieniędzy.

59

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Armidak napisał/a:

Naprawdę poszedłeś do prostytutki, bo ci jakiś Gary tak radził z forum?. Wiesz jakie to upokorzenie dla faceta iść na kurwy. Płacić za seks. Seks jest często powiązany z emocjami, uczuciami. Jak można płacić za udawany seks. Przecież to nawet przyjemności pewnie nie sprawia. No jak sam się przekonałeś.

Mam nadzieję, że jesteś facetem.

Jak kobietą, to szczyt hipokryzji.

60

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

[... była nawet jedna kobieta, która pisała, że nie ma w tym nic złego. ...

Też tak uważam.

Z jakiego miasta jesteś? Bo jak Kraków, to napisz do mnie na priv.

61 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-05-29 07:36:08)

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
SaraS napisał/a:

Fajnie, że coś robisz. I ja myślę tak: na pewno wszystkie kontakty, choćby wymuszone, i obserwacje coś Ci dadzą, w sensie - zwiększą Twoje umiejętności, natomiast nie liczyłabym na to, że w takiej formie doprowadzą do poszerzenia grona znajomych.
Znaczy, ja wiem, że na filmach bohater wpada na bohaterkę, zaprasza ją na drinka, a ona jest cała w skowronkach; wierzę, że takie rzeczy czasami zdarzają się w życiu (zdaje się, że ktoś na forum wspominał, że poznał tak żonę), ale nie jest to na tyle częste, żeby uznać to za skuteczną metodę poznania kogokolwiek. Serio, nie mam wśród znajomych żadnego poznanego w ten sposób, podobnie osoby bliskie mi na tyle, że wiem, z kim utrzymują kontakty i skąd "mają znajomych". Żeby takie coś zadziałało, musiałbyś trafić na osobę, która też bardzo chce kogoś poznać (i spełnić przy tym pozostałe "warunki" koleżeństwa choćby), a to jest mało prawdopodobne. Jasne, tu na forum co drugi marudzi, że nie ma znajomych, ale w życiu większość ludzi jednak znajomych ma. I, jakkolwiek to zabrzmi, zagadujący obcy facet nie będzie spełnieniem ich marzeń. Jeżeli jesteś na tyle silny/odporny, możesz potraktować zagadywanie jako kolejne ćwiczenie, ale nie rób z tego metody na poznawanie koleżanek, bo się najpewniej rozczarujesz.
Ja bym jednak poszła w jakieś grupowe aktywności. Pamiętam, co pisałeś o pracy, że Ci to uniemożliwia itd., ale wciąż to moim zdaniem najlepsza rada. Tylko nie aktywności typu basen solo, bo tam to co najwyżej po paru wizytach będziesz mógł zagadać do ratowniczki, licząc, że Cię pamięta (a i tak będziesz dla niej jednym z tysięcy pływaków wink), a coś, co robi się regularnie w tej samej grupie. Cokolwiek. Tak się ludzie najczęściej poznają - szkoła, praca, wspólne treningi/lekcje/coś tam. Zobacz, że wszystko powyższe działa w jednakowy sposób: kontakty są wymuszone, przez co ludzie - chcąc nie chcąc - zbliżają się do siebie. W takiej sytuacji zanim kogoś zagadniesz, masz już kolegę/koleżankę. A jak Cię zagaduje znajomy, to nie masz go w nosie tak, jak obcego.

Aha, mi by nie przeszkadzało, gdyby mój partner był na masażu erotycznym. Może wolałabym, żeby nie był, ale w sumie wzbudziłoby to tylko moją ciekawość. Absolutnie nie miałabym też nic przeciwko prawiczkowi, ale przeciwko panu, który korzystał z usług prostytutki już tak. wink

Dzięki za kolejne rady, faktycznie chyba liczyłem na jakieś "magiczne" pierwsze spotkanie jak z romansów, a okazuje się, że nic z tego. Nie mam wyboru jak tylko spróbować jakichś grupowych aktywności ale obawiam się, że nie w najbliższym czasie. Przez tą ostatnią akcję ledwo mogę spojrzeć w lusto więc wątpię bym teraz mógł nawiązać nową znajomość z kimkolwiek, a szczególnie z kobietą. Ciągle mam myśli, że teraz żadna kobieta nie chciałby na mnie nawet spojrzeć.

SaraS mam jeszcze jedno pytanie, czy twoim zdaniem wycofałem się jeszcze w porę czy już przekroczyłem ostatnią granicę i jest za późno?

Gary wybacz ale zraziłem się już całkowicie i nie ma nawet mowy bym miał chociaż spróbować ponownie czegoś takiego. Zraziłem się nie tylko do korzystania z takich usług ale przynajmniej na obecną chwilę też do samego seksu. Przed tym bardzo chciałem go spróbować, dowiedzieć się jak to jest i nawet jeśli nic z tego nie wyszło, a ja wciąż niczego się nie dowiedziałem to teraz już nawet nie chcę. Na chwilę obecną totalnie straciłem zainteresowanie seksem czy w ogóle jakimkolwiek kontaktem fizycznym tym bardziej, że boję się tej ewentualnej choroby, a więc boje się też w ogóle dotknąć kogokolwiek. Jeśli po jakimś czasie mi to przejdzie to dobrze, jeśli nie to też dobrze, może przestanę w ogóle odczuwać potrzeby seksualne. Dodam jeszcze, że zarówno ty jak i parę innych osób z forum nie byliście jedynymi, którzy mi to doradzali, było jeszcze kilka osób(facetów) z mojego najbliższego otoczenia więc to nie tak, że ślepo posłuchałem rad nieznajomych z forum.

Co do miasta to jestem z okolic Warszawy.

62

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Ha. To jest dobre pytanie. Gdybym usłyszała taką historię, jaką tu przedstawiłeś, i uwierzyła w nią, to nie miałabym z tym problemu. Miałabym podejście na zasadzie: "młody był, głupi, miotał się, chciał sprawdzić, no i sprawdził". Na pewno jednak zażądałabym kompletu badań. wink Natomiast wszystko zależy od tego, czy sprawiałbyś wrażenie takie, że byłabym w stanie w to uwierzyć. Ale jeśli w RL odbierałabym Cię podobnie, to myślę, że bym uwierzyła.

Skoro mieszkasz blisko Warszawy, to na pewno masz multum zajęć do wyboru, również bezpłatnych.

63

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Gary napisał/a:

Przykro mi, że na sam początek tak źle trafiłeś.

Gary jest narcyzem. Nigdy nic nie jest jego wina.
Rzuca nieodpowiedzialnymi "radami" z pewnoscia siebie ignoranta po czym jak komus w wyniku tych rad stanie sie krzywda to zawsze jest wina kogos lub czegos innego (szczescia).

Shinigami - z plusow przynajmniej wiecej spokoju znajdziesz dzieki temu, ze nie bedziesz tyle myslal o seksie.
Partnerke tez Ci bedzie latwiej znalezc i lepiej dobrac bo bez presji na seks nie bedziesz bardziej cierpliwy a cierpliwosc daje lepsze rezultaty cokolwiek probuje sie osiagnac.

64

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

Przez tą ostatnią akcję ledwo mogę spojrzeć w lusto więc wątpię bym teraz mógł nawiązać nową znajomość z kimkolwiek, a szczególnie z kobietą.

Do pewnego stopnia Twój odbiór spotkania z protytutką jest taki jaki byłby dla przeciętnej osoby (nie sexoholika). Natomiast intensywność tego co teraz przeżywasz nasuwa skojarzenia z silną nerwicą - to już normalne nie jest. Każdemu zdarza się zrobić coś głupiego. Trudno, czasu nie cofniesz, wrzuć na luz - już nic nie możesz zrobić. Ale też świat się nie zawalił, nic się takiego nie stało, więc przestań się tak tym katować. Bądź dla siebie łagodniejszy.

Może trzeba spróbować lekoterapii?


Wysłałam Ci na maila co można w weekend porobić w Warszawie.

65

Odp: Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski
Shinigami napisał/a:

... zraziłem się ....nie ma nawet mowy bym miał chociaż spróbować ponownie czegoś takiego. .... straciłem zainteresowanie seksem czy w ogóle jakimkolwiek kontaktem fizycznym

Jedna porażka nie powinna przekreślać.



... ewentualnej choroby, a więc boje się też w ogóle dotknąć kogokolwiek. ...

To tak jakbyś autem pierwszy raz wyjechał na ulicę i miał stłuczkę. Zdarzają się wypadki, więc nie mogę powiedzieć, że nie. Ale wiesz jak to w ogóle wygląda.

Posty [ 1 do 65 z 160 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Uspołecznianie się - próby, sposoby, obserwacje i wnioski

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024