Młode małżeństwo i duży kryzys - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Młode małżeństwo i duży kryzys

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 88 z 88 ]

66

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie. 
Świadomość mam, że ogólna atmosfera w domu nie sprzyja większej ochocie na seks.

Johnny, co Ty na mnie projektujesz? Może sam masz problem z alkoholem, co?
Słuchaj (czytaj) uważnie: są tutaj tacy, którzy by sobie rękę razem z łbem dali urżnąć, że to przez alkohol prawka nie mam. A w społeczeństwie istnieje przekonanie, że utrata prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu świadczy o tym, że delikwent od tego alkoholu jest uzależniony. Dlatego podkreśliłem kilka razy, że nie jestem alkoholikiem. Nie jest to rozpaczliwe próba samooszukiwania, bo nie dopuszczam do siebie myśli o nałogu, tylko prawda. Zaskoczyłeś?

Farmer, nie mam chorych ambicji, że ja MUSZĘ zarabiać więcej od żony. Ale myślisz, że ona mi nie dogryza z powodu zarobków i utraty pj? Że to przeszło bez echa u nas i w ogóle jakby nic się nie stało? Jest sielsko i anielsko?

Agnes, może i masz rację, bo niezdrowo emocjonalnie reaguje.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Janina Daily napisał/a:

To było tak, że Karol szedł ulicą, szedł i nagle potknął się o coś leżącego na chodniku, do końca nie wiadomo o co, ale najpewniej o zdrowy rozsądek, który już dawno w naszym społeczeństwie sięgnął bruku. No i co Wam powiem, Karol się wywalił. Runął jak płaszczka na kostkę brukową, jęknął dwa razy, leży. Oglądał wystarczająco wiele razy „Szpital” na Tewałenie, by wiedzieć, że ma krwotok wewnętrzny i trochę też wiedział to dlatego, że ojezuchryste, jak bardzo go bolało. Na szczęście Karol miał... nie, nie lekarza. Przyjaciół Karol miał. I wiecie, Karol tak leży i przychodzi jego sąsiad Mirosław, i mówi: „cześć, Karol, co słychać?”, a Karol mówi: „a wiesz, Mirek, dość słabo, krwotok wewnętrzny mam, wstać nie mogę”, a Mirek na to mówi, że „wiesz, Karol, ja miałem kiedyś taką koleżankę...”. Bo wiecie, wszystkie rzetelne dyskusje merytoryczne tak się właśnie zaczynają w naszym kraju – od tego, że ktoś miał kiedyś taką koleżankę. No i Mirek miał kiedyś taką koleżankę i ona miała koleżankę, i ta koleżanka czytała w gazecie, że na krwotok wewnętrzny to najlepsze jest jedzenie orzechów, bo one mają dużo takiego czegoś, aminokwasu czy tam innej witaminy, co to nikt z nas nie wie, co to jest, bo ma bardzo długą nazwę, więc na pewno działa. I wiecie co? I Karol zjadł orzecha. I umarł.

Głupi ten Mirek, nie? Człowiek ma krwotok wewnętrzny, a ten mu sugeruje zjedzenie orzecha. Niemniej to jest historia prawdziwa i takich historii codziennie wydarza się mnóstwo. To jest historia o ludziach ciężko chorych, którzy otrzymują dobre rady, by jeść orzechy, wziąć się w garść, nadać sobie indiańskie imię (to Beata Pawlikowska) albo „mówić do siebie fajnymi głosami” (to Mateusz Grzesiak).

O człowieku z epizodami maniakalnymi, któremu poradzono kupić sobie psa i chodzić z nim na spacery, to wyzdrowieje.

I tym, któremu po dwóch latach bezsenności wyjaśniono, że musi po prostu jeść więcej orzechów, bo koleżanka to ma koleżankę, co po orzechach lepiej śpi.

No i oczywiście – klasyk gatunku – tych wszystkich, którzy leżą w łóżku z depresją, zamiast po prostu wziąć się w garść.

Przecież w gruncie rzeczy, jak się nad tym pomyśli, to zaburzenia psychiczne to taki trochę krwotok wewnętrzny dla emocji i rozumienia. Niewidoczny dla innych, bardzo bolesnych, czasem śmiertelny. Nie zawsze musimy wiedzieć, co powiedzieć, ale warto zawsze pamiętać, czego nie.

Dziś Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Pamiętajmy o tych, dla których to nie jest tylko notatka w kalendarzu. I dla których ta walka nie skończy się dziś równo o północy.

68 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-02-23 18:51:01)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie.

Sa mezczyzni przy ktorych w pol roku twoja zona bylaby zdrowa i usmiechnieta boginia seksu.
Ty mowisz teraz jak grupa znajomych, z ktora mozna wyjsc sie zabawic ale gdy w trakcie tej zabawy wydarzy sie jakas tragedia po ktorej potrzebujemy wsparcia to znajomi mowia "nara" bo przestales byc zabawny.

69 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-02-23 18:55:04)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:

Johnny, co Ty na mnie projektujesz? Może sam masz problem z alkoholem, co?
Słuchaj (czytaj) uważnie: są tutaj tacy, którzy by sobie rękę razem z łbem dali urżnąć, że to przez alkohol prawka nie mam. A w społeczeństwie istnieje przekonanie, że utrata prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu świadczy o tym, że delikwent od tego alkoholu jest uzależniony. Dlatego podkreśliłem kilka razy, że nie jestem alkoholikiem. Nie jest to rozpaczliwe próba samooszukiwania, bo nie dopuszczam do siebie myśli o nałogu, tylko prawda. Zaskoczyłeś?

.

Akurat w tamtym momencie Johnny nie był przeciwko Tobie,na moje oko oczywiście.
Fakt z tym prawkiem zrobił się poboczny wątek tak bywa
czasem na forum na zimne się dmucha taki jego urok

Tu jakby od drugiej strony,trochę podobna historia  z poronieniem w tle, nieco inna narracja i więcej różnic
ale czy aby na pewno ?

https://www.netkobiety.pl/t129238.html

70

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie. 
Świadomość mam, że ogólna atmosfera w domu nie sprzyja większej ochocie na seks.

A gdzie ja napisałam, że masz teraz ją zachęcać do seksu? Napisałam, żebyś zastanowił się nad tym, czego ona teraz potrzebuje, a nie nad tym, czego Ty chcesz.
Mnie mąż musiał pilnować, żebym jadła. Czaisz? Bo bym nie jadła. Nie wstałabym z łóżka, cały dzień patrzyłabym w ścianę i to byłoby najlepsze zajęcie na świecie. Tak, długo tak można ciągnąć.
A wiele się w temacie nie zmienia, bo jak dziewczyna ma męża, który emocjonalnie jest na poziomie ameby, to musi nad tym pracować sama. Zapewne widzi, że wsparcie z Twojej strony ma na poziomie ujemnym, to jej się odechciewa jeszcze bardziej.

Ona ma depresję. Wszystko wtedy spada na liście priorytetów. Wiesz, teraz tak myślę, że Ty faktycznie usuwając się z jej życia zrobisz jej największą przysługę, jaką jesteś w stanie zrobić.

71

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
paslawek napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Johnny, co Ty na mnie projektujesz? Może sam masz problem z alkoholem, co?
Słuchaj (czytaj) uważnie: są tutaj tacy, którzy by sobie rękę razem z łbem dali urżnąć, że to przez alkohol prawka nie mam. A w społeczeństwie istnieje przekonanie, że utrata prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu świadczy o tym, że delikwent od tego alkoholu jest uzależniony. Dlatego podkreśliłem kilka razy, że nie jestem alkoholikiem. Nie jest to rozpaczliwe próba samooszukiwania, bo nie dopuszczam do siebie myśli o nałogu, tylko prawda. Zaskoczyłeś?

.

Akurat w tamtym momencie Johnny nie był przeciwko Tobie,na moje oko oczywiście.
Fakt z tym prawkiem zrobił się poboczny wątek tak bywa
czasem na forum na zimne się dmucha taki jego urok

Tu jakby od drugiej strony,trochę podobna historia  z poronieniem w tle, nieco inna narracja i więcej różnic
ale czy aby na pewno ?

https://www.netkobiety.pl/t129238.html

Słucham? Napie***** któryś z kolei post, sugerujący mój problem z alko.

72

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Lady Loka napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie. 
Świadomość mam, że ogólna atmosfera w domu nie sprzyja większej ochocie na seks.

A gdzie ja napisałam, że masz teraz ją zachęcać do seksu? Napisałam, żebyś zastanowił się nad tym, czego ona teraz potrzebuje, a nie nad tym, czego Ty chcesz.
Mnie mąż musiał pilnować, żebym jadła. Czaisz? Bo bym nie jadła. Nie wstałabym z łóżka, cały dzień patrzyłabym w ścianę i to byłoby najlepsze zajęcie na świecie. Tak, długo tak można ciągnąć.
A wiele się w temacie nie zmienia, bo jak dziewczyna ma męża, który emocjonalnie jest na poziomie ameby, to musi nad tym pracować sama. Zapewne widzi, że wsparcie z Twojej strony ma na poziomie ujemnym, to jej się odechciewa jeszcze bardziej.

Ona ma depresję. Wszystko wtedy spada na liście priorytetów. Wiesz, teraz tak myślę, że Ty faktycznie usuwając się z jej życia zrobisz jej największą przysługę, jaką jesteś w stanie zrobić.

Nie zauważyłaś- czy może zauważyć nie chciałaś - że ona ma pretensje do mnie i to w temacie, o którym wie, że jest dla mnie punktem zapalnym?

73 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-02-23 19:29:38)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Lady Loka napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie. 
Świadomość mam, że ogólna atmosfera w domu nie sprzyja większej ochocie na seks.

A gdzie ja napisałam, że masz teraz ją zachęcać do seksu? Napisałam, żebyś zastanowił się nad tym, czego ona teraz potrzebuje, a nie nad tym, czego Ty chcesz.
Mnie mąż musiał pilnować, żebym jadła. Czaisz? Bo bym nie jadła. Nie wstałabym z łóżka, cały dzień patrzyłabym w ścianę i to byłoby najlepsze zajęcie na świecie. Tak, długo tak można ciągnąć.
A wiele się w temacie nie zmienia, bo jak dziewczyna ma męża, który emocjonalnie jest na poziomie ameby, to musi nad tym pracować sama. Zapewne widzi, że wsparcie z Twojej strony ma na poziomie ujemnym, to jej się odechciewa jeszcze bardziej.

Ona ma depresję. Wszystko wtedy spada na liście priorytetów. Wiesz, teraz tak myślę, że Ty faktycznie usuwając się z jej życia zrobisz jej największą przysługę, jaką jesteś w stanie zrobić.

Loka też trochę ochłoń,nie jesteś żoną Autora a to dość istotne
Nie zawsze traktowanie ludzi jednakowo w depresji się sprawdza i jest skuteczne tak samo w odzyskiwaniu zdrowia
Tu może być sto różnych wariantów zachowań i dodatkowych wtórnych skutków
Nie jest tak że jak ktoś jest w depresji to jest tylko smutny i przygnębiony,ale charakter ma czysty jasny i piękny
żal po stracie też ma swoje etapy,etapy złości, gniewu, buntu,niezgody
W takich stanach czasem wychodzą bardzo ciemne, mroczne strony charakteru właśnie w depresji pod jej wpływem
To trudne i ciężkie wyzwanie dla związku już sama depresja daje w kość jako taka
Nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest uległość, tolerowanie,akceptowanie hurtem, wszelkich zachowań, podczas depresji bo to depresja o nie nie nie
Ta choroba ma to do siebie że ludzie robią też rzeczy złe podłe,wredne,ze złości i tłumionych emocji, takie których normalnie by nie zrobili,może nie jest to powszechne ale jest coś takiego,więc ocenianie Autora jako tego gorszego, bardziej złego i bardziej winnego tylko dlatego, że miewa dość i jest mu też ciężko,miewa wątpliwości to też nie najlepszy sposób na rozwiązanie konfliktów,nie da się osobie z depresją tak pobłażać we wszystkim,
niestety bywa tak że uruchamiają się chore mechanizmy i egoizm/egocentryzm  ulega wykoślawieniu, trzeba bardzo uważać żeby to nie przeszło w fazę wygodnego układania się w depresji wykorzystywania jej do jakichś niegodnych celów i tworzenia czegoś co jest uzależnieniem od choroby,czyli nieświadomym mimowolnym podtrzymywaniem depresyjnych stanów, depresja ma wiele twarzy a nie jedną
Pominę wątek roli i oczekiwań płci wobec płci bo to mało istotne jak dla mnie,
ale czy osobom z depresją więcej wolno, są uprzywilejowane i na wszystko należy pozwalać, godzić się bezkrytycznie i bezrefleksyjnie ?

74 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-02-23 19:26:26)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
JohnyBravo777 napisał/a:
Twierdzenie JohnegoBravo

Twierdzenie dotyczy obserwacji na forum netkobiety, ktore zdaje sie potwierdzac, co nastaje:

---

Ludzie, ktorzy przychodza na forum przechodza przez trzy etapy:

Etap 1: Autor uwaza, ze: ludzie, ktorzy go nie znaja osobiscie sa bardziej obiektywni.

Jerry9 napisał/a:

Chciałem zobaczyć, jak inne osoby spoza bliskiego kręgu, które nas nie znają, nie są w żaden sposób zaangażowane emocjonalnie, to widzą.

Etap 2: Autor dostaje odpowiedzi, ktore nie pasuja do tego w jaki sposob chce sam widziec siebie.

Lady Loka napisał/a:

Każde słowo, które tu o żonie piszesz pokazuje, że jednak masz wyjebongo w kosmos na to, co to dla niej znaczy. I tak, empatii nie masz za grosz.

Etap 3: Autor uwaza, ze: ludzie, ktorzy go nie znaja osobiscie sa mniej obiektywni.

Jerry9 napisał/a:

Bo Ty mnie znasz osobiście, że wiesz, jaki poziom empatii mam?

Nie wierzę w to, co czytam. Chyba ktoś podkradł konto JB big_smile. Całkiem dobrze się to czyta, a już myślałam, że nigdy się do Ciebie nie odezwę, po tym co zrobiłeś smile.

Swoją drogą, dajcie gościowi dorosnąć. Do obowiązków męża nie dorósł. Jest dopiero po 30, więc poważne życie dopiero się zaczyna. Będzie musiał uporać się z rozwodem, poszukiwaniem pracy, depresją, brakiem prawa jazdy i pewnie jest coś na rzeczy w temacie alkoholizmu, bo gdyby było przekroczenie sumy punktów, od razu by to napisał. Może też był wypity i zbiegł z miejsca wypadku. Za to też jest przecież utrata prawa jazdy. Jedyne co bym autorowi sugerowała to marsz do psychiatry. Szykuje się dłuuuuuga, życiowa zima.

75

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
paslawek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Lady loka, ona nie chce albo nie potrzebuje bliskości. Odsuwa się, libido spadło. Nie ma co porównywać tego z tym, co mieliśmy na początku, niebo a ziemia. Dlugo można tak ciągnąć? Pewnie są i tacy, którzy mogą latami nie bzykać, nie potrzebują tego, ale to mniejszość. Depresja zrobiła swoje, antydepresanty też, to nie oczekiwałem, że będzie miała ochotę, co logiczne dla mnie było, ale to już sporo trwa, a wiele nie zmienia się z tym temacie. 
Świadomość mam, że ogólna atmosfera w domu nie sprzyja większej ochocie na seks.

A gdzie ja napisałam, że masz teraz ją zachęcać do seksu? Napisałam, żebyś zastanowił się nad tym, czego ona teraz potrzebuje, a nie nad tym, czego Ty chcesz.
Mnie mąż musiał pilnować, żebym jadła. Czaisz? Bo bym nie jadła. Nie wstałabym z łóżka, cały dzień patrzyłabym w ścianę i to byłoby najlepsze zajęcie na świecie. Tak, długo tak można ciągnąć.
A wiele się w temacie nie zmienia, bo jak dziewczyna ma męża, który emocjonalnie jest na poziomie ameby, to musi nad tym pracować sama. Zapewne widzi, że wsparcie z Twojej strony ma na poziomie ujemnym, to jej się odechciewa jeszcze bardziej.

Ona ma depresję. Wszystko wtedy spada na liście priorytetów. Wiesz, teraz tak myślę, że Ty faktycznie usuwając się z jej życia zrobisz jej największą przysługę, jaką jesteś w stanie zrobić.

Loka też trochę ochłoń,nie jesteś żoną Autora a to dość istotne
Nie zawsze traktowanie ludzi jednakowo w depresji się sprawdza i jest skuteczne tak samo w odzyskiwaniu zdrowia
Tu może być sto różnych wariantów zachowań i dodatkowych wtórnych skutków
Nie jest tak że jak ktoś jest w depresji to jest tylko smutny i przygnębiony,ale charakter ma czysty jasny i piękny
żal po stracie też ma swoje etapy,etapy złości, gniewu, buntu,niezgody
W takich stanach czasem wychodzą bardzo ciemne, mroczne strony charakteru właśnie w depresji pod jej wpływem
To trudne i ciężkie wyzwanie dla związku już sama depresja daje w kość jako taka
Nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest uległość, tolerowanie,akceptowanie hurtem, wszelkich zachowań, podczas depresji bo to depresja o nie nie nie
Ta choroba ma to do siebie że ludzie robią też rzeczy złe podłe,wredne,ze złości i tłumionych emocji, takie których normalnie by nie zrobili,może nie jest to powszechne ale jest coś takiego,więc ocenianie Autora jako tego gorszego, bardziej złego i bardziej winnego tylko dlatego, że miewa dość i jest mu też ciężko,miewa wątpliwości to też nie najlepszy sposób na rozwiązanie konfliktów,nie da się osobie z depresją tak podłażać we wszystkim,uruchamiają się chore mechanizmy i egoizm ulega wykoślawieniu trzeba uważać żeby to nie przeszło w fazę wygodnego układania się w depresji i tworzenia czegoś co jest uzależnieniem od choroby,czyli nieświadomym mimowolnym podtrzymywaniem depresyjnych stanów, depresja ma wiele twarzy a nie jedną
Pominę wątek roli i oczekiwań płci wobec płci bo to mało istotne jak dla mnie,
ale czy osobom z depresją więcej wolno, są uprzywilejowane i na wszystko należy pozwalać godzić się ?

W żadnym punkcie nie stawiam się w butach żony Autora. Napisałam tylko, że jego oczekiwanie seksu jest tutaj co najmniej dziwne.

Napisałam mu, co w tym momencie powinien zrobić - zapytać żony, czego ona w tym momencie potrzebuje i zacząć ją wspierać zamiast być bucem. To chyba nie jest znowu nie wiadomo jak wielkie oczekiwanie tongue

Tymczasem mamy babkę, która nie dość, że walczy z depresją, to jeszcze ma na głowie finanse i auto, bo Autor nawet tu jej niezbyt pomoże. A Autor się wkurza, że ona mu to wypomina.

76 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-02-23 19:48:44)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Johnny, co Ty na mnie projektujesz? Może sam masz problem z alkoholem, co?
Słuchaj (czytaj) uważnie: są tutaj tacy, którzy by sobie rękę razem z łbem dali urżnąć, że to przez alkohol prawka nie mam. A w społeczeństwie istnieje przekonanie, że utrata prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu świadczy o tym, że delikwent od tego alkoholu jest uzależniony. Dlatego podkreśliłem kilka razy, że nie jestem alkoholikiem. Nie jest to rozpaczliwe próba samooszukiwania, bo nie dopuszczam do siebie myśli o nałogu, tylko prawda. Zaskoczyłeś?

.

Akurat w tamtym momencie Johnny nie był przeciwko Tobie,na moje oko oczywiście.
Fakt z tym prawkiem zrobił się poboczny wątek tak bywa
czasem na forum na zimne się dmucha taki jego urok

Tu jakby od drugiej strony,trochę podobna historia  z poronieniem w tle, nieco inna narracja i więcej różnic
ale czy aby na pewno ?

https://www.netkobiety.pl/t129238.html

Słucham? Napie***** któryś z kolei post, sugerujący mój problem z alko.

To akurat jest proste jak budowa cepa dwie czy trzy osoby sugerowały to dlatego, że pewne prawdopodobieństwo mogło, może mieć miejsce
jeszcze przy tak nikłych informacjach od Ciebie, pole do domysłów,spekulacji istnieje spore - wszystko w życiu jest możliwe 
mnie to też specjalnie akurat nie dziwi, nie dziwi mnie też Twoja  reakcja na coś co być, może odebrałeś jako stereotypowe"stygmatyzowanie" albo jego próba, jeżeli tak zinterpretowałeś odczytałeś intencje w postach o alkoholu to się oburzyłeś bo tak masz,nie jest to jednak jedyna możliwa interpretacja
nie ma co się tak podniecać tym

77

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys

Z drugiej strony empatia powinna działać w obie strony.
Za swoją nieodpowiedzialność straciłeś prawko i dobra pracę, ale obydwoje z tym bardzo źle się czujecie i też nie ma sensu wypominanie bez końca, dołujące jeszcze bardziej partnera. To się nie wróci, więc trzeba zaakceptować, jeśli chce się być razem, jeśli nie, to zamiast się kłócić bez końca, powinniście się rozstać, bo za mocno działacie sobie na nerwy.
Żona może się obawiać powtórki z rozrywki i swoim zachowaniem, chce wymóc na Tobie męską decyzję o zakończeniu małżeństwa.

78

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
paslawek napisał/a:
Jerry9 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Akurat w tamtym momencie Johnny nie był przeciwko Tobie,na moje oko oczywiście.
Fakt z tym prawkiem zrobił się poboczny wątek tak bywa
czasem na forum na zimne się dmucha taki jego urok

Tu jakby od drugiej strony,trochę podobna historia  z poronieniem w tle, nieco inna narracja i więcej różnic
ale czy aby na pewno ?

https://www.netkobiety.pl/t129238.html

Słucham? Napie***** któryś z kolei post, sugerujący mój problem z alko.

To akurat jest proste jak budowa cepa dwie czy trzy osoby sugerowały to dlatego, że pewne prawdopodobieństwo mogło, może mieć miejsce
jeszcze przy tak nikłych informacjach od Ciebie, pole do domysłów,spekulacji istnieje spore - wszystko w życiu jest możliwe 
mnie to też specjalnie akurat nie dziwi, nie dziwi mnie też Twoja  reakcja na coś co być, może odebrałeś jako stereotypowe"stygmatyzowanie" albo jego próba, jeżeli tak zinterpretowałeś odczytałeś intencje w postach o alkoholu to się oburzyłeś bo tak masz,nie jest to jednak jedyna możliwa interpretacja
nie ma co się tak podniecać tym

I poszedł stadnie, bo ktoś napisał i zapalił światło w mózgu
Nie lubię, jak wmawia mi się bycie kimś, kim nie jestem.
Reaguje emocjonalnie, bo na chwilę obecną nie umiem spuścić z tonu i moczem osikać niektórych słów.

79

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
wieka napisał/a:

Z drugiej strony empatia powinna działać w obie strony.
Za swoją nieodpowiedzialność straciłeś prawko i dobra pracę, ale obydwoje z tym bardzo źle się czujecie i też nie ma sensu wypominanie bez końca, dołujące jeszcze bardziej partnera.

To próbuje przekazać przez cały wątek.

80

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:

Reaguje emocjonalnie, bo na chwilę obecną nie umiem spuścić z tonu i moczem osikać niektórych słów.

To chyba taka sama sytuacja jak masz z żoną. smile

81

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:
wieka napisał/a:

Z drugiej strony empatia powinna działać w obie strony.
Za swoją nieodpowiedzialność straciłeś prawko i dobra pracę, ale obydwoje z tym bardzo źle się czujecie i też nie ma sensu wypominanie bez końca, dołujące jeszcze bardziej partnera.

To próbuje przekazać przez cały wątek.

Emocje w Tobie tak mocno buzują, że niewiele potrzeba do Twego wybuchu. Skoro sam nie potrafisz (to nie zarzut) poradzić sobie z nimi (będącymi konsekwencjami trudnych wydarzeń), to może najwyższa pora, abyś skorzystał z pomocy psychoterapeuty?

82

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Lady Loka napisał/a:
Jerry9 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Każde słowo, które tu o żonie piszesz pokazuje, że jednak masz wyjebongo w kosmos na to, co to dla niej znaczy. I tak, empatii nie masz za grosz.

Bo Ty mnie znasz osobiście, że wiesz, jaki poziom empatii mam?
Myślisz, że mnie jest super hiper łatwo? Że mi miło z faktem, że zarabiam "marne" grosze (przy żonie i swoich zarobkach kiedyś)?
Że fajnie jest w małżeństwie, gdzie nawet nie ma szczególnie większej bliskości, rozmów, a człowiek dostaje coraz częściej kopa, że to za duży pośpiech był?

Wystarczy, że widzę, jak piszesz. I już widzę, że nie masz empatii. Jakbyś miał, to byś żonę wspierał zamiast ją ciągnąć na miasto.
A to, że nie ma bliskości to też Wasza wina.

Wiesz, wsparcie to naprawdę nie jest wielka filozofia. Zaczyna się od rozmowy o tym, czego żona potrzebuje. A nie czego Ty chcesz.

Ty też nie masz empatii. Nie umiesz się postawić w sytuacji autora. Praktycznie w każdym wątku wydajesz surowe oceny. Twoje rady nigdy nic nie wnoszą. Potrafisz tylko oceniać, nie umiesz doradzić.

Gość też przeżył osobisty dramat. Nie umiesz czytać? Ogarnij się z tymi swoimi ocenami, bo możesz łatwo sprawić komuś przykrość.

83

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Aaandrzej napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Bo Ty mnie znasz osobiście, że wiesz, jaki poziom empatii mam?
Myślisz, że mnie jest super hiper łatwo? Że mi miło z faktem, że zarabiam "marne" grosze (przy żonie i swoich zarobkach kiedyś)?
Że fajnie jest w małżeństwie, gdzie nawet nie ma szczególnie większej bliskości, rozmów, a człowiek dostaje coraz częściej kopa, że to za duży pośpiech był?

Wystarczy, że widzę, jak piszesz. I już widzę, że nie masz empatii. Jakbyś miał, to byś żonę wspierał zamiast ją ciągnąć na miasto.
A to, że nie ma bliskości to też Wasza wina.

Wiesz, wsparcie to naprawdę nie jest wielka filozofia. Zaczyna się od rozmowy o tym, czego żona potrzebuje. A nie czego Ty chcesz.

Ty też nie masz empatii. Nie umiesz się postawić w sytuacji autora. Praktycznie w każdym wątku wydajesz surowe oceny. Twoje rady nigdy nic nie wnoszą. Potrafisz tylko oceniać, nie umiesz doradzić.

Gość też przeżył osobisty dramat. Nie umiesz czytać? Ogarnij się z tymi swoimi ocenami, bo możesz łatwo sprawić komuś przykrość.

Akurat w tę konkretną sytuację niestety potrafię się wczuć aż za dobrze.

84

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Jerry9 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Jerry9 napisał/a:

Johnny, co Ty na mnie projektujesz? Może sam masz problem z alkoholem, co?
Słuchaj (czytaj) uważnie: są tutaj tacy, którzy by sobie rękę razem z łbem dali urżnąć, że to przez alkohol prawka nie mam. A w społeczeństwie istnieje przekonanie, że utrata prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu świadczy o tym, że delikwent od tego alkoholu jest uzależniony. Dlatego podkreśliłem kilka razy, że nie jestem alkoholikiem. Nie jest to rozpaczliwe próba samooszukiwania, bo nie dopuszczam do siebie myśli o nałogu, tylko prawda. Zaskoczyłeś?

.

Akurat w tamtym momencie Johnny nie był przeciwko Tobie,na moje oko oczywiście.
Fakt z tym prawkiem zrobił się poboczny wątek tak bywa
czasem na forum na zimne się dmucha taki jego urok

Tu jakby od drugiej strony,trochę podobna historia  z poronieniem w tle, nieco inna narracja i więcej różnic
ale czy aby na pewno ?

https://www.netkobiety.pl/t129238.html

Słucham? Napie***** któryś z kolei post, sugerujący mój problem z alko.

Chyba mamy tu po prostu samych siedzących za ekranem kompa, a prawie zero czynnych kierowców; gdyby było inaczej i gdyby jeździli sporo, to już by mieli możliwość uświadomić sobie że całkiem szybko statystyki (o ile takowe wskazujące na przewagę alko jako powodu utraty prawka w ogóle istnieją) ulegną zmianie i ludzie będą tracić prawka głównie przez... punkty (pamiętam jak w listopadzie dwa razy w ciągu trzech dni mnie sięgnęli; na szczęście w obu wypadkach pouczenie, bo tylko niewielkie -naście ponad limit, w tym za jednym bardzo podstępnie umieszczonym w lesie ograniczeniem - na prostej! - do 40). Na szczęście praktycznie zawsze jeżdżę w granicach tolerancji fotoradaru, a i niebiescy nie robią z siebie idiotów żeby haltować za jednocyfrowe przekroczenie lokalnego ograniczenia (czyli np. jak ktoś jedzie 58 w zabudowanym) wink

85

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys

Myślę, że możesz mieć problemy z alkoholem lub jakiś inny nałóg. Do tego poronienie - i się psuje. Każde z Was powinno pracować nad sobą, by być lepszą i silniejszą osobą, a potem co z za tym idzie, lepszym partnerem. To długa droga. Możesz odejść, zaproponować odpoczęcie od siebie. Tylko jeśli w tym czasie nie będziesz się rozwijał, zostaniesz w podobnym miejscu. Znajdziesz się w nim z inną osobą za jakiś czas.

Od czego zacząć pracę nad sobą? Od zastanowienia się, jaka jest przyczyna po Twojej stronie, bo ona gdzieś na pewno jest. Zwykle jest po obu stronach. A z Twojego postu nie wynika, abyś ją dostrzegał, myślę, ze jej nie widzisz.

86 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-02-27 16:27:50)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Nowe_otwarcie napisał/a:

ludzie będą tracić prawka głównie przez... punkty

I dlatego o ile autor przyznal sie, ze stracil prawko to ukrywa co bylo powodem bo jak napisal "gdy ktos straci prawko pod wplywem alkoholu to wszyscy mysla, ze to alkoholik" wink

87

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Nowe_otwarcie napisał/a:

Chyba mamy tu po prostu samych siedzących za ekranem kompa, a prawie zero czynnych kierowców; gdyby było inaczej i gdyby jeździli sporo, to już by mieli możliwość uświadomić sobie że całkiem szybko statystyki (o ile takowe wskazujące na przewagę alko jako powodu utraty prawka w ogóle istnieją) ulegną zmianie i ludzie będą tracić prawka głównie przez... punkty (pamiętam jak w listopadzie dwa razy w ciągu trzech dni mnie sięgnęli; na szczęście w obu wypadkach pouczenie, bo tylko niewielkie -naście ponad limit, w tym za jednym bardzo podstępnie umieszczonym w lesie ograniczeniem - na prostej! - do 40). Na szczęście praktycznie zawsze jeżdżę w granicach tolerancji fotoradaru, a i niebiescy nie robią z siebie idiotów żeby haltować za jednocyfrowe przekroczenie lokalnego ograniczenia (czyli np. jak ktoś jedzie 58 w zabudowanym) wink

A to powiem ci że wyjątkowego pecha musiałeś mieć.
Ja odkąd mam prawo jazdy, czyli 16 lat, nie miałem ani jednej kontroli, i ani jednego mandatu.
A swojego czasu jeździłem bardzo dużo do Austrii i do Danii.
Za to niebezpiecznych sytuacji z innymi kierowcami, bo jeździłem "za ślamazarnie", albo wpuściłem kogoś na rondzie, to nie zliczę w Polsce, włącznie z zajeżdżaniem mi drogi i wychodzeniem z samochodu.

88 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-02-28 07:33:16)

Odp: Młode małżeństwo i duży kryzys
Szeptuch napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Chyba mamy tu po prostu samych siedzących za ekranem kompa, a prawie zero czynnych kierowców; gdyby było inaczej i gdyby jeździli sporo, to już by mieli możliwość uświadomić sobie że całkiem szybko statystyki (o ile takowe wskazujące na przewagę alko jako powodu utraty prawka w ogóle istnieją) ulegną zmianie i ludzie będą tracić prawka głównie przez... punkty (pamiętam jak w listopadzie dwa razy w ciągu trzech dni mnie sięgnęli; na szczęście w obu wypadkach pouczenie, bo tylko niewielkie -naście ponad limit, w tym za jednym bardzo podstępnie umieszczonym w lesie ograniczeniem - na prostej! - do 40). Na szczęście praktycznie zawsze jeżdżę w granicach tolerancji fotoradaru, a i niebiescy nie robią z siebie idiotów żeby haltować za jednocyfrowe przekroczenie lokalnego ograniczenia (czyli np. jak ktoś jedzie 58 w zabudowanym) wink

A to powiem ci że wyjątkowego pecha musiałeś mieć.
Ja odkąd mam prawo jazdy, czyli 16 lat, nie miałem ani jednej kontroli, i ani jednego mandatu.
A swojego czasu jeździłem bardzo dużo do Austrii i do Danii.
Za to niebezpiecznych sytuacji z innymi kierowcami, bo jeździłem "za ślamazarnie", albo wpuściłem kogoś na rondzie, to nie zliczę w Polsce, włącznie z zajeżdżaniem mi drogi i wychodzeniem z samochodu.

Co Ci powiedzieć? Ja samych rutynowych kontroli (czyli stoją sobie i na kogo wypadnie, na tego bęc) miałem dobrych kilka (w tym co najmniej dwie-trzy nocne), ale jak na zwykłego zjadacza chleba jeżdżę sporo, kilka razy więcej od średniego przebiegu dla polskiego kierowcy i to najczęściej głównymi trasami, więc (praktycznie trasy niżej DW nie schodzą - na gminnej jeszcze mi się radiowozu nie udało uświadczyć - więc w najczęstsze miejsca polowań często wpadam). Mandaty w sumie dostałem trzy: jeden na ograniczeniu za Koszalinem (dosłownie niczym wioska z pamiętnej sceny "Misia", nawet kura tam na drugą stronę jezdni nie przechodzi, akurat "przypadkowo" mieli akcję; dość powiedzieć że dziś, po latach, tego ograniczenia już tam nie ma ), drugi raz w Warszawie gdy stadem jechaliśmy za kolegą do hotelu z okazji spotkania firmowego i nawigacja skierowała go na most zamknięty dla ruchu ogólnego, który... 20 minut później już był ogólnodostępny; oczywiście równie "przypadkowo" straż miejska polowała na zamiejscowych; trzeci raz na wylotówce ze Stalowej Woli na Nisko (2 x 2, gdzie zwyczajowo na takich dają 70 km/h, a tutaj akurat dali 50 w pakiecie z niebieskimi); aczkolwiek ten ostatni mandat chyba... nie pamiętam już dokładnie: 8 czy prawie 9 lat temu. Obecnie czyste konto smile

Co do drugiej kwestii czyli ślamazarności: do bardzo szybkich nie należę, na autostradzie często królowie lewego pasa walą mi długimi po oczach (zresztą gdybym chciał walić 140 km/h przez całą trasę po autostradzie, to pewnie baku by zabrakło), ale z drugiej strony zgadzam się że pewne zachowania w drugą stronę też są irytujące, a nadmierna uprzejmość też nie pomaga upłynnić ruchu (choć mam zdecydowanie więcej empatii wobec współużytkowników dróg niż np. standardowy KR, EBE, PN czy GWE wink

JohnyBravo777 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

ludzie będą tracić prawka głównie przez... punkty

I dlatego o ile autor przyznal sie, ze stracil prawko to ukrywa co bylo powodem bo jak napisal "gdy ktos straci prawko pod wplywem alkoholu to wszyscy mysla, ze to alkoholik" wink

Jakkolwiek moja wiara w mistycyzm i metafizykę jest dość słaba, to jednak zdarzają się sytuacje w których nawet zrobisz coś jeden jedyny raz i zostaniesz złapany, bo po prostu masz pecha że akurat tego dnia niebiescy stanęli tu (a nie w jednym z setki innych miejsc) czy ktoś przypadkowo postanowił przejrzeć jakieś inne dokumenty i jeszcze bardziej przypadkowo rzuciło mu się coś w oczy. Kiedyś przejąłem jedną służbową terenówkę, ku mojemu zdumieniu okazało się że nie miała aktualnych badań technicznych i akurat tego dnia mnie shaltowali (moje szczęście że tuż za mną jakieś gościa w passeratti złapali za prędkość, to kazali mi jechać bez sprawdzania czegokolwiek); żeby było śmieszniej, to dziś wszystkie dowody rejestracyjne aut flotowych są w centrali firmy, więc mogę tylko mieć nadzieję że osoba odpowiedzialna za flotę pilnuje terminów PT.

Posty [ 66 do 88 z 88 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Młode małżeństwo i duży kryzys

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024