M!ri napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:M!ri napisał/a:Problem z Wami jest taki, że wkładacie w usta interlokutorów twierdzenia, które nigdy nie padły.
Ani ja ani nikt w tym wątku nie pisze, że nie ma szczęśliwych matek i dziecko zawsze oznacza katastrofę, której się później żałuje.
Należycie do tych szczęśliwych? Super, gratulacje tak trzymać. Dla mnie jednak dziecko byłoby koszmarem, nie mam co do tego wątpliwości i to, że istnieją pozytywne historie w żaden sposób tego nie zmienia.
Przecież to jest kontynuacja Twojej dyskusji z Loką z innego wątku, w którym przekonywałaś ją, że na pewno noga jej się poślizgnie, a „świat i ludzie” ;-) ją zawiodą i sparzy się na swoich oczekiwaniach. To była próba ewidentnego przekonania Loki, że macierzyństwo oznacza równię pochyłą w dół, dół,.dół,..
Loka jak na razie jest takim samym teoretykiem jak każdy inny, a wypowiada się z zadufaniem godnym kogoś, kto co najmniej wychował całe przedszkole robiąc w trakcie tego doktorat.
Tak, jestem pewna, że ten jej idealny plan się nie uda, bo idealne plany i ich idealna realizacja nie istnieją w przyrodzie. O ironio, matki to potwierdziły.
Przede wszystkim M!ri, ja już jedno dziecko mam. Zmarłe, ale dalej jest moim dzieckiem, a ja dalej jestem matką i Twoje zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni. Więc wszystkie teksty o tym, jak to życia nie zaznałam, matką nie byłam i dzieci nie mam uważam za potwornie nie na miejscu.
Druga sprawa jest taka, że jesteś maksymalną hipokrytką. Bo Ty dzieci nie masz, co nie przeszkadza Ci wypowiadać się w samych negatywach na temat ich posiadania, jakbyś wychowala ich kilka i zrobiła doktorat z tego, jak bardzo uprzykrzają one matkom życie. Wypowiadasz się na temat zarzyganych ubrań jakbyś co najmniej z trójkę wychowała i nabrała doświadczenia życiowego przy ciężkich dzieciach.
I mam taki plan jaki mam na mój powrót do pracy i na życie z dzieckiem i widzę po innych, że on jest całkowicie wykonalny, a biorąc pod uwagę to, że rozmawiałam o dzieciach z dzieciatymi koleżankami i żadna z nich mojej wizji nie wyśmiała, każda mówiła, że jak najbardziej wykonalne, to jednak ich opinie traktuje jako bardziej wjarygodne, zwłaszcza patrząc na to, że Ty swoją opinię na temat dzieci oparłaś w 100% na tym, co znalazłaś na żalowych grupach w internecie. Masz jakąś misję robienia z kobiet umęczonych, nawet kiedy one tego nie chcą?
Nikt Ci dzieci rodzić nie kazał. Nikt nie napisał, że robisz głupio czy że rodzenie dzieci to cel życiowy kobiety. Raczej wszyscy zaakceptowali Twoją decyzję, bo i nie ma co z nią dyskutować, to Twoja decyzja i super, że się jej trzymasz. Tylko teraz daj innym podejmować swoje decyzje zamiast im opowiadać, jak to będzie traumatycznie żyć z niemowlakiem.
Naprawdę taka dyskusja nie ma sensu, bo już pomijając rozmowę ze mną, to odleciałaś tak daleko, że wmawiasz ludziom z dziećmi, że na pewno ich życie z dziećmi nie było tak kolorowe, jak oni sami to przedstawiają, co jest absurdem totalnym.
Edit. Nigdzie w tamtym temacie nie pisałam o ludziach, którym życie nie wyszło albo się potknęli po drodze... odnosiłam się do konkretnego argumentu o tym, że kobieta z automatu powinna dostawać alimenty od męża na siebie, bo urodziła dziecko, nawet jeżeli od urodzenia dziecka minęło ponad 20 lat.