Agnes76
Czy Ty masz dziecko?
Podobne tematy
Tylwyth Teg napisał/a:M!ri napisał/a:Rozumiem, że ze swojego doświadczenia mówisz? Jak nie, to poczytaj o matkach, które nie mają czasu nawet spokojnie iść pod prysznic.
Musisz być bardzo młodą i naiwną osobą jeżeli sądzisz, że wszystko “jakoś się ułoży” i wszystko się da. Są całe grupy na fb zrzeszające matki, które żałują macierzyństwa i najchętniej cofnęłyby czas. Im się nie ułożyło.
Z tego jednego zdania wszystko to wyczytałaś?!
A poza tym wszyscy zdrowi?
Przecież ja tylko stwierdziłam poniekąd słuszny fakt, że Autorka nie ma o dzieciach pojęcia.A Ty masz pojęcie, aby to oceniać?
No mam.
198 2022-10-11 09:30:37 Ostatnio edytowany przez IllaTidandi (2022-10-11 09:43:32)
anna.zakochana napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ja nie uważam, żeby obowiązkowe dzielenie urlopu było dobre. Czemu mamy mówić ludziom jak mają żyć tylko dlatego, że my uważamy, że kobieta powinna wrócić do pracy? Powinna być możliwość w obie strony. Jeżeli kobieta chce wrócić do pracy, powinna mieć taką możliwość, powinna być odpowiednia ilość żłobków, opieka itd, ale jeżeli kobieta nie chce wracać do pracy, to czemu ktokolwiek ma ją do tego zmuszać?
Kwestia ustalenia, że kobieta jest dojrzałym człowiekiem i potrafi razem z partnerem przedyskutować różne opcje i wybrać najlepszą dla ich rodziny i najlepszą dla siebie, swojej pracy i swojego zdrowia psychicznego.
Ale ja ogólnie jestem mocno przeciwna robieniu sztywnych ram na wszystko. Ludzie są dorośli i zadecydują, co dla nich dobre, tylko muszą być nauczeni, że mają taką możliwość.
i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.to tak jak z rewolucją rowerową w Holandii - w tym momencie tam mało kto chciałby zmienić sposób poruszania się po ulicy na inny niż rower, ogólnie im z tym dobrze. ale to nie stało się w ten sposób, że ludzie sobie stwierdzili że fajnie się przesiąść na rower. tam zostały wprowadzone duże ograniczenia dla samochodów, ułatwienia dla rowerzystów i niejako ludzie byli zmuszeni do poruszania się rowerem. i w ten sposób zmieniła się mentalność. kolejny przykład - Singapur, najczystszy kraj świata. i nikt już sobie tam nie wyobraża wyrzucić papierka na chodnik, lubią swoją czystość i mają takie nawyki. ale ta mentalność również nie powstała znikąd - wprowadzono ekstramalne kary za zaśmiecanie miejsc publicznych (bo mieli z tym problem)
więc żeby dać ludziom faktycznie wybór trzebaby najpierw ich do pewnych rzeczy zmusić. niestety taka nasza natura.
faceci muszą zmienić nastawienie że zostawanie w domu z dzieckiem uwłacza jakoś ich męskości a kobiety - że to facet ma przynosić kasę.Pierdolenia, ale Baran tego nie zrozumie.
Coz za wartosciowe wypowiedzi z tego konta ![]()
A wracajac bezposrednio do watku.
100% racji wczesniej w kwestii poruszonej przez Tylwyth Teg, ze ja z dziecmi nie miewam do czynienia nigdy: w mojej rodzinie dzieci nie ma, bo moje kuzynostwo tez jest w grupie ''nie wiem. moze kiedys'', wliczajac w to moja 36- letnia kuzynke.
Moi znajomi dzieci w 95% wiekszosci nie maja, wiec macie racje ze jestem w tym temacie zielona, oprocz tego ze obsesyjnie czytam rozne ksiazki, watki i podcasty zeby zobaczyc ze strony ''teoretycznej'' jak to wyglada z obydwu stron, aktualnie ''The Mother of All Jobs''. I oczywiscie, nie zastapi to bezposredniego kontaktu np z dziecmi moich znajomych (ktore dopiero musza sie urodzic
).
Odnosnie zmiany zdania: moze to dziwnie zabrzmi, ale mam mysli w glowie, ze kiedy moi blizsi znajomi zaczna miec dzieci w nadchodzacych latach to dobiero wtedy bede mogla ocenic co tak naprawde mysle w tej kwestii bo bede na ten temat niejako wystawiona i bede mogla te dzieci ''odczuc'' bezposrednio. Dlatego dalej jest jakakolwiek watla rozmowa o potencjalnej ''zmianie zdania''. Oczywiscie Teoretyzuje, ale nie wydaje mi sie ze moze to byc niemozliwe, bo moge prawdziwie zobaczyc jak to wyglada z ich perspektywy z podobnym zyciem do mojego. Moze mi to wtedy kliknac, lub moze mnie juz zupelnie odrzucic, tak uwazam z aktualnej perspektywy. Lub jak wspomniano, 'kreatywne' zycie moze sie znudzic.
Odnosnie zmiany zdania: moze to dziwnie zabrzmi, ale mam mysli w glowie, ze kiedy moi blizsi znajomi zaczna miec dzieci w nadchodzacych latach to dobiero wtedy bede mogla ocenic co tak naprawde mysle w tej kwestii bo bede na ten temat niejako wystawiona i bede mogla te dzieci ''odczuc'' bezposrednio. Dlatego dalej jest jakakolwiek watla rozmowa o potencjalnej ''zmianie zdania''. Oczywiscie Teoretyzuje, ale nie wydaje mi sie ze moze to byc niemozliwe, bo moge prawdziwie zobaczyc jak to wyglada z ich perspektywy z podobnym zyciem do mojego. Moze mi to wtedy kliknac, lub moze mnie juz zupelnie odrzucic, tak uwazam z aktualnej perspektywy. Lub jak wspomniano, 'kreatywne' zycie moze sie znudzic.
Nieprzygotowani znajomi, którzy prowadzą życie podobne do Twojego, mogą Ci jedynie wszystko obrzydzić.
Czy dziecko wszystko zmienia? Tak, o 180*. Na lepsze czy na gorsze? Zależy od człowieka. Czy będziesz musiała dużo poświęcić? Tak. W którą stronę to poświęcenie pójdzie, będzie zależało od Ciebie. Czy zapłacisz kiedyś za swój wybór? Tak, oczywiście, jak każdy za wszystko
Wiem jedno i to jest pewne. Jeśli nie będziesz gotowa w 100% poświęcić się i zrezygnować z siebie dla dziecka, to nie będziesz szczęśliwa, ani dziecko nie będzie szczęśliwe. Chcąc trzymać wszystkie sroki za ogon nie osiągniesz nic poza wielką frustracją.
I teraz spieszę tłumaczyć. Poświęcenie wszystkiego i siebie nie jest na zawsze i permanentne. Jest czasowe, a gdy jesteś mądra i dobrze to rozegrasz wrócisz do siebie i stanu pierwotnego, choć będziesz już inną kobietą
Wcale nie gorszą! Inną
Jednak jak to w życiu bywa, czasem trzeba poświęcić wszystko, aby potem móc odrywać kupony
Najlepiej jakbyś mogła porozmawiać z jakąś doświadczoną matką, która tak jak Ty miała karierę i z niej zrezygnowała dla dziecka ![]()
i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.
A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?
Czy będziesz musiała dużo poświęcić? Tak.
Dopytam.
Co przez to rozumiesz?
anna.zakochana napisał/a:i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?
https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinf … oszura.pdf
Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
anna.zakochana napisał/a:i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?
Dokładnie to mam na myśli mówiąc o niższych pensjach. Gap zależy od profesjo ale wynosi średnio 20%. Kobiety na tych samych stanowiskach, z tymi samymi obowiązkami i kompetencjami zarabiają mniej. Są badania na ten temat, Forbes Women cały numer miał na omówienie tematu.
Tylwyth Teg napisał/a:anna.zakochana napisał/a:i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?Dokładnie to mam na myśli mówiąc o niższych pensjach. Gap zależy od profesjo ale wynosi średnio 20%. Kobiety na tych samych stanowiskach, z tymi samymi obowiązkami i kompetencjami zarabiają mniej. Są badania na ten temat, Forbes Women cały numer miał na omówienie tematu.
Ale to nie ma nic wspólnego z dziećmi.
Problem jest światowy i dotyczy równości płci.
Tylwyth Teg napisał/a:anna.zakochana napisał/a:i ja też tylko jak ich nauczysz? mamy sytuację taką że "od zawsze" to głównie kobiety zostawały z dzieckiem w domu i z tego powodu mentalność jest jaka jest. niestety w większości dla rodziny najlepsze finansowo jest by facet pracował. a jest najlepsze bo kobiety mają niższe pensje a to znowu wynika m.in. z tego że mają gorszą pozycję na rynku pracy bo przecież kiedyś z dzieckiem zostaną. i mamy błędne koło.
jeśli byłoby rozwiązanie mniej siłowe to byłabym za nim, ale takiego nie widzę.A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinf … oszura.pdf
Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?
Tylwyth Teg napisał/a:Czy będziesz musiała dużo poświęcić? Tak.
Dopytam.
Co przez to rozumiesz?
Borze szumiący, wszystko. Już nie będzie mogła wstać pięknego ranka i stwierdzić, że jedzie do afryki pomagać ratować słoniątka. Albo, że w ogóle nie wstaje z łóżka, bo nie ma ochoty.
Dziecko to kotwica i ciężar na całe życie. Nie można oddać, gdy się znudzi.
jeneste92 napisał/a:Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?
Kiedyś musiała je urodzić, więc jest w plecy ze stażem w pracy. Poza tym taka nie będzie zostawać na nadgodziny i nie poświęci się pracy. Będzie miała więcej nieobecności.
jeneste92 napisał/a:Tylwyth Teg napisał/a:A jak myślisz, dlaczego od początków istnienia ludzi, to matka zostawała z dzieckiem w domu?
Przecież to czysto naturalne i biologiczne zachowanie. Ssaki tak mają, bo są ssakami.
Gdzie kobiety mają niższe pensje? Przykład.
Czy partner w kancelarii prawniczej, który jest kobietą ma niższą pensję od mężczyzny? Czy kasjerka na kasie ma niższą pensję od kasjera?https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinf … oszura.pdf
Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?
Tak samo to wygląda.
Np. kobieta 29 lat i mężczyzna 29 lat. Oboje zaczęli pracę w wieku 24 lat jako młodszy księgowy.
Ona ma 3,5 roku doświadczenia, bo przez 1,5 roku bawiła dziecko. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko samodzielny księgowy (lub wręcz młodszy księgowy, bo w czasie, gdy bawiła dziecko nastąpiło dużo zmian w podatkach i ona musi nadrobić te zmiany, co wymaga czasu).
On z kolei ma 5 lat doświadczenia, bo nie bawił dziecka. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko główny księgowy.
maku2 napisał/a:Tylwyth Teg napisał/a:Czy będziesz musiała dużo poświęcić? Tak.
Dopytam.
Co przez to rozumiesz?Borze szumiący, wszystko. Już nie będzie mogła wstać pięknego ranka i stwierdzić, że jedzie do afryki pomagać ratować słoniątka. Albo, że w ogóle nie wstaje z łóżka, bo nie ma ochoty.
Dziecko to kotwica i ciężar na całe życie. Nie można oddać, gdy się znudzi.
Chyba nie Ciebie pytałem ale ok.
To co napisałaś to totalna bzdura i dobrze o tym wiesz.
Dziecko to wybór człowieka jeżeli decydujesz się je mieć to zgadzasz się z tym że przez pewien czas - NIE całe życie - będziesz ograniczony i skończą się np. całonocne balangi.
Czyli pojedzie sobie do Afryki nie w tym to w przyszłym roku ratować biedne słoniątka - chociaż gdyby jej zależało na ratowaniu to taki cel znajdzie w Polsce.
Dziecko kotwica, całe życie???
Ciebie też spytam masz dziecko?
maku2 napisał/a:jeneste92 napisał/a:Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?Kiedyś musiała je urodzić, więc jest w plecy ze stażem w pracy. Poza tym taka nie będzie zostawać na nadgodziny i nie poświęci się pracy. Będzie miała więcej nieobecności.
Gdzie Ty pracujesz i co za bzdury piszesz?
Stażowe leci gdy kobieta jest zatrudniona i ciąża, macierzyński itd. tego nie wstrzymuje.
Praca ponad wszystko? To Twój cel w życiu?
maku2 napisał/a:jeneste92 napisał/a:https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinf … oszura.pdf
Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?Tak samo to wygląda.
Np. kobieta 29 lat i mężczyzna 29 lat. Oboje zaczęli pracę w wieku 24 lat jako młodszy księgowy.
Ona ma 3,5 roku doświadczenia, bo przez 1,5 roku bawiła dziecko. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko samodzielny księgowy (lub wręcz młodszy księgowy, bo w czasie, gdy bawiła dziecko nastąpiło dużo zmian w podatkach i ona musi nadrobić te zmiany, co wymaga czasu).
On z kolei ma 5 lat doświadczenia, bo nie bawił dziecka. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko główny księgowy.
A od kiedy "bawienie dziecka" jest odliczane od stażu pracy?
Tylko w jednym przypadku - gdy nie jest się zatrudnionym.
I dlaczego ona ma celować w niższe stanowisko? Bo kobieta? Bo z góry zakłada że nie da rady?
Tylwyth Teg napisał/a:Czy będziesz musiała dużo poświęcić? Tak.
Dopytam.
Co przez to rozumiesz?
Swój czas, swój rozkład dnia, tygodnia, miesiąca. Swoje priorytety. Siebie przede wszystkim, bo nie będziesz już najważniejszą osobą dla siebie. Styl życia i bycia.
Dziecko, to nie pies czy kot, że jest fajnym dodatkiem do naszego istnienia. To pełnowartościowy człowiek kompletnie zależny od Ciebie. Tak jak pisałam, największy projekt jaki przyjdzie realizować
Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
Dokładnie to mam na myśli mówiąc o niższych pensjach. Gap zależy od profesjo ale wynosi średnio 20%. Kobiety na tych samych stanowiskach, z tymi samymi obowiązkami i kompetencjami zarabiają mniej. Są badania na ten temat, Forbes Women cały numer miał na omówienie tematu.
Gdzie? Czy Forbes podał przykłady dokładne? Z ilością godzin i poświęconego czasu na pracę? Bo jeśli mężczyzna pracuje 8 godzin plus 4 godziny nadgodzin codziennie, plus jest kreatywny i przynosi wiele korzyści firmie, to wiadomo, że będzie zarabiał więcej niż kobieta na tym samym stanowisku, która robi tylko to, co należy do jej obowiązków przez 8 godzin dziennie. Stanowisko może być to samo, ale wkład pracy i poświęcony czas zupełnie inny.
Ostatnio Google zrobiło akcje w ramach "równości" i wyrównania pensji wszystkim pracownikom. Jak się okazało, wydali 9 mln dolarów na zrównanie pensji....uwaga... mężczyznom, bo się okazało, że to oni byli niedopłacani, a nie kobiety
Ale to nie ma nic wspólnego z dziećmi.
Problem jest światowy i dotyczy równości płci.
To ma własnie wszystko wspólne z dziećmi, ich posiadaniem, wychowaniem i czasem dla nich.
Nie ma czegoś takiego jak "równość płci", taki Twór nie istnieje i nie zaistnieje. Jest równość wobec prawa i ta jest większa niż się kobietom wydaje, bo one właśnie są rozliczane wg prawa, a nie płci, czyli dokładnie tak, jak chciały ![]()
- NIE całe życie -
Przez co najmniej 18 lat - to nie jest całe życie? Całą młodość poświęcić?
To co napisałaś to totalna bzdura i dobrze o tym wiesz.
Dziecko to wybór człowieka jeżeli decydujesz się je mieć to zgadzasz się z tym że przez pewien czas - NIE całe życie - będziesz ograniczony i skończą się np. całonocne balangi.
No właśnie! Wybór, decyzja - a Ty tutaj jak misjonarz próbujesz nawracać ludzi którzy zdecydowali inaczej. Jak Ciebie rajcuje bawienie dzieci to nikt Ci nie broni.
Czyli pojedzie sobie do Afryki nie w tym to w przyszłym roku ratować biedne słoniątka - chociaż gdyby jej zależało na ratowaniu to taki cel znajdzie w Polsce.
Dziecko kotwica, całe życie???
Bez dziecka ma się nieograniczoną wolność i można wszystko.
Ciebie też spytam masz dziecko?
To chyba oczywiste, że nie i nie chcę mieć. Dziecko to tylko kłopot, a do niczego nie jest potrzebne.
jeneste92 napisał/a:maku2 napisał/a:A gdy kobieta ma dzieci i przyjmuje się do pracy, to jak to wtedy wygląda?
No i o jakiej pracy piszesz?Tak samo to wygląda.
Np. kobieta 29 lat i mężczyzna 29 lat. Oboje zaczęli pracę w wieku 24 lat jako młodszy księgowy.
Ona ma 3,5 roku doświadczenia, bo przez 1,5 roku bawiła dziecko. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko samodzielny księgowy (lub wręcz młodszy księgowy, bo w czasie, gdy bawiła dziecko nastąpiło dużo zmian w podatkach i ona musi nadrobić te zmiany, co wymaga czasu).
On z kolei ma 5 lat doświadczenia, bo nie bawił dziecka. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko główny księgowy.A od kiedy "bawienie dziecka" jest odliczane od stażu pracy?
Tylko w jednym przypadku - gdy nie jest się zatrudnionym.
I dlaczego ona ma celować w niższe stanowisko? Bo kobieta? Bo z góry zakłada że nie da rady?
Nie chodzi o staż pracy w CV, na papierze. Nikt nikomu nie zabroni startować na dowolne stanowisko, ale przecież w toku rekrutacji trzeba się wykazać umiejętnościami. Czy jeśli po pół roku na stanowisku Junior pójdę na macierzyński, wychowawczy, a potem urodzę kolejne dziecko to powinnam potem startować na Senior?
Maku, jak wyglądało wychowywanie Twoich dzieci? Jak wpłynęło na karierę partnerki?
215 2022-10-11 12:00:50 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-10-11 12:04:39)
jeneste92 napisał/a:Tak samo to wygląda.
Np. kobieta 29 lat i mężczyzna 29 lat. Oboje zaczęli pracę w wieku 24 lat jako młodszy księgowy.
Ona ma 3,5 roku doświadczenia, bo przez 1,5 roku bawiła dziecko. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko samodzielny księgowy (lub wręcz młodszy księgowy, bo w czasie, gdy bawiła dziecko nastąpiło dużo zmian w podatkach i ona musi nadrobić te zmiany, co wymaga czasu).
On z kolei ma 5 lat doświadczenia, bo nie bawił dziecka. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko główny księgowy.A od kiedy "bawienie dziecka" jest odliczane od stażu pracy?
Tylko w jednym przypadku - gdy nie jest się zatrudnionym.
I dlaczego ona ma celować w niższe stanowisko? Bo kobieta? Bo z góry zakłada że nie da rady?
A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.
jeneste92 napisał/a:Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
Gdzie tutaj widzisz pretensje? Moja wypowiedź ma charakter informacyjny, a nie oceniający.
maku2 napisał/a:jeneste92 napisał/a:Tak samo to wygląda.
Np. kobieta 29 lat i mężczyzna 29 lat. Oboje zaczęli pracę w wieku 24 lat jako młodszy księgowy.
Ona ma 3,5 roku doświadczenia, bo przez 1,5 roku bawiła dziecko. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko samodzielny księgowy (lub wręcz młodszy księgowy, bo w czasie, gdy bawiła dziecko nastąpiło dużo zmian w podatkach i ona musi nadrobić te zmiany, co wymaga czasu).
On z kolei ma 5 lat doświadczenia, bo nie bawił dziecka. Więc przy zmianie pracy będzie celować w stanowisko główny księgowy.A od kiedy "bawienie dziecka" jest odliczane od stażu pracy?
Tylko w jednym przypadku - gdy nie jest się zatrudnionym.
I dlaczego ona ma celować w niższe stanowisko? Bo kobieta? Bo z góry zakłada że nie da rady?A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.Tylwyth Teg napisał/a:jeneste92 napisał/a:Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
Gdzie tutaj widzisz pretensje? Moja wypowiedź ma charakter informacyjny, a nie oceniający.
Ok, odniosłam się ogólnie do stanowiska równości płac. Skoro Twoja wypowiedź ma charakter czysto informacyjny to zgadzam się z nią całkowicie, bo tak właśnie wygląda wolny rynek ![]()
Swój czas, swój rozkład dnia, tygodnia, miesiąca. Swoje priorytety. Siebie przede wszystkim, bo nie będziesz już najważniejszą osobą dla siebie. Styl życia i bycia.
Dziecko, to nie pies czy kot, że jest fajnym dodatkiem do naszego istnienia. To pełnowartościowy człowiek kompletnie zależny od Ciebie. Tak jak pisałam, największy projekt jaki przyjdzie realizować
A...czy ta kobieta chciała mieć dziecko czy też "supraśl" zaliczyła wpadkę?
Bo jeżeli chciała to dlaczego nazywać to poświęceniem?
Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
Ja jeszcze bym dodał - skąd pewność że ona by awansowała?
To ma własnie wszystko wspólne z dziećmi, ich posiadaniem, wychowaniem i czasem dla nich.
A jak tak tego nie widzę. Kobiety mogą zarabiać mniej nawet gdy nie mają dzieci, tak? A zatem co do tego ma dziecko?
Nie ma czegoś takiego jak "równość płci", taki Twór nie istnieje i nie zaistnieje. Jest równość wobec prawa i ta jest większa niż się kobietom wydaje, bo one właśnie są rozliczane wg prawa, a nie płci, czyli dokładnie tak, jak chciały
Użyłem tego zwrotu żeby młode/zorientowane inaczej wiedziały o czym gadam.
jeneste92 napisał/a:Kobiety mają niższe pensje, bo płaci się stosownie do doświadczenia zawodowego i umiejętności. Gdy kobieta i mężczyzna mają podobne umiejętności i zostaną przyjęci do pracy tego samego dnia to zazwyczaj zarabiają tyle samo. Jednak po np. 2 latach ona zachodzi w ciążę i potem siedzi w domu z dzieckiem w sumie z rok-półtora. Jej kolega w tym czasie pracuje, zdobywa doświadczenie i awansuje. A ona wraca do pracy i zarabia 1000-2000 zł mniej od niego, mimo że startowali z takiego samego poziomu.
Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
anna.zakochana napisał/a:Dokładnie to mam na myśli mówiąc o niższych pensjach. Gap zależy od profesjo ale wynosi średnio 20%. Kobiety na tych samych stanowiskach, z tymi samymi obowiązkami i kompetencjami zarabiają mniej. Są badania na ten temat, Forbes Women cały numer miał na omówienie tematu.
Gdzie? Czy Forbes podał przykłady dokładne? Z ilością godzin i poświęconego czasu na pracę? Bo jeśli mężczyzna pracuje 8 godzin plus 4 godziny nadgodzin codziennie, plus jest kreatywny i przynosi wiele korzyści firmie, to wiadomo, że będzie zarabiał więcej niż kobieta na tym samym stanowisku, która robi tylko to, co należy do jej obowiązków przez 8 godzin dziennie. Stanowisko może być to samo, ale wkład pracy i poświęcony czas zupełnie inny.
Ostatnio Google zrobiło akcje w ramach "równości" i wyrównania pensji wszystkim pracownikom. Jak się okazało, wydali 9 mln dolarów na zrównanie pensji....uwaga... mężczyznom, bo się okazało, że to oni byli niedopłacani, a nie kobiety
tak, były podane dokładne statystyki, odszukam w wolnej chwili. i zgadzam się że jeśli mają inne kompetencje czy robią więcej to mogą dostawać wiecej. ale cały czas mówię o tym że mamy kompetencje X i X i kobiety zarabaią mniej.
oczywiście to wynika z wielu powodów, m.in. też mentalności i tego że kobiety są wychowywane w społeczeńśtwie jako te które mają być "ładne" a chłopcy "mądrzy". mężczyźni mają często lepsze mniemanie o sobie mając niższe kompetencje niż kobieta (żeby nie było - to zarzut wobec kobiet
) i w konsekwencji kobiety po prostu się nie cenią i np. słabo negocjują.
ale również fakt że mając do wyboru kobietę 30letnią z kompetencjami X i mężczyznę z komeptenjami X, też 30letniego, firma weźmie do pracy faceta bo ten nie pójdzie "bawić dziecka".
więc kobiety tą pozycję negocjacyjną mają gorszą i przez to te pensje też są niższe.
pomagam.pl/pbmdd9
Bardzo będzie wdzięczny za każdą pomoc
pomagam.pl/pbmdd9
Bardzo będzie wdzięczny za każdą pomoc
pomagam.pl/pbmdd9
Bardzo będzie wdzięczny za każdą pomoc
pomagam.pl/pbmdd9
Bardzo będzie wdzięczny za każdą pomoc
Tylwyth Teg napisał/a:Swój czas, swój rozkład dnia, tygodnia, miesiąca. Swoje priorytety. Siebie przede wszystkim, bo nie będziesz już najważniejszą osobą dla siebie. Styl życia i bycia.
Dziecko, to nie pies czy kot, że jest fajnym dodatkiem do naszego istnienia. To pełnowartościowy człowiek kompletnie zależny od Ciebie. Tak jak pisałam, największy projekt jaki przyjdzie realizowaćA...czy ta kobieta chciała mieć dziecko czy też "supraśl" zaliczyła wpadkę?
Bo jeżeli chciała to dlaczego nazywać to poświęceniem?
Ponieważ nasze życie i decyzje wymagają poświęceń
Nie twierdzę, że to jest złe poświęcenie, ale to nadal poświęcenie. Jeśli decydujesz się być specjalistą w danej dziedzinie, to poświęcasz swój czas, energię, bardzo często kontakty z przyjaciółmi, wolny czas i zasoby, by osiągnąć sukces. Chcesz tego sukcesu, ale nadal musisz być gotowy na poświęcenia.
Tylwyth Teg napisał/a:Czyli mają płacone adekwatnie do umiejętności, rozwoju i osiągnięć. Czyli skąd pretensja? Skoro ktoś ma kwalifikacje X, a po dwóch latach ma kwalifikacje X i Y, to wiadomo, że więcej dostanie niż ten, który ma tylko X. Rynek był bezlitosny i będzie bezlitosny, bez względy na to jak bardzo kobiety będą tupać nóżkami.
Ja jeszcze bym dodał - skąd pewność że ona by awansowała?
Jeśli by tego chciała, to by awansowała.
Tylwyth Teg napisał/a:To ma własnie wszystko wspólne z dziećmi, ich posiadaniem, wychowaniem i czasem dla nich.
A jak tak tego nie widzę. Kobiety mogą zarabiać mniej nawet gdy nie mają dzieci, tak? A zatem co do tego ma dziecko?
Rozmawiamy tu o zarobkach i posiadaniu dziecka. Kobieta z dzieckiem wypada z rynku, ma mniej czasu na poświęcenie się pracy. Jedno jest zawsze kosztem drugiego.
Jeżeli kobieta nie ma żadnych zobowiązań i nie awansuje, a chce, to musi włożyć więcej pracy. Jeśli nie chce włożyć więcej pracy, to nie zarabia więcej. Nikt nie zarabia więcej lub mniej tylko ze względy na płeć.
To chyba oczywiste, że nie i nie chcę mieć. Dziecko to tylko kłopot, a do niczego nie jest potrzebne.
Czyli tak naprawdę nie wiesz o czym piszesz bo tego nie doświadczyłaś ale piszesz o swoim wyobrażeniu.
Masz farta że rodzice inaczej uważali.
Przez co najmniej 18 lat - to nie jest całe życie? Całą młodość poświęcić?
Mam dziecko i młodości nie poświęciłem, nawet z żoną żałujemy że nie mamy drugiego. A młodość Ci minie tak czy inaczej.
No właśnie! Wybór, decyzja - a Ty tutaj jak misjonarz próbujesz nawracać ludzi którzy zdecydowali inaczej. Jak Ciebie rajcuje bawienie dzieci to nikt Ci nie broni.
Brak argumentu i zaczynają się przytyki?
Idąc Twoim tokiem myślenia - bawisz się w misjonarkę i próbujesz nawracać ludzi żeby zrezygnowali z posiadania dzieci?
To co tutaj robię normalni ludzie nazywają rozmową i nie namawiam autorki do posiadania dziecka tylko żeby puściła chłopa wolno.
Bez dziecka ma się nieograniczoną wolność i można wszystko.
Nie wiesz o czym piszesz.
Nie rozumiem walk w tym wątku? Przecież ten facet zdaje się pogodził się z faktem, że dzieci w tym związku nie będzie.
Co do praw kobiet, są one w oczywisty sposób sprzeczne z interesem społecznym. Społeczeństwa starzeją się, nie będzie miał kto pracować na emerytów, nie będzie rozwoju gospodarczego. Powstanie ogromny problem co zrobić z ludźmi starymi. Niestety jakby nie kombinować młode kobiety, to jedyne źródło rodzenia dzieci.
Z tego co czytam to Europę we wzroście gospodarczym utrzymuje południe i wschód. Ale i tutaj robi się kiepsko z dziećmi. Zapewne trzeba będzie sięgać po kraje bardziej ludne, ale niestety o zupełnie innej kulturze i innym podejściu światopoglądowym.
tak, były podane dokładne statystyki, odszukam w wolnej chwili. i zgadzam się że jeśli mają inne kompetencje czy robią więcej to mogą dostawać wiecej. ale cały czas mówię o tym że mamy kompetencje X i X i kobiety zarabaią mniej.
oczywiście to wynika z wielu powodów, m.in. też mentalności i tego że kobiety są wychowywane w społeczeńśtwie jako te które mają być "ładne" a chłopcy "mądrzy". mężczyźni mają często lepsze mniemanie o sobie mając niższe kompetencje niż kobieta (żeby nie było - to zarzut wobec kobiet
) i w konsekwencji kobiety po prostu się nie cenią i np. słabo negocjują.
ale również fakt że mając do wyboru kobietę 30letnią z kompetencjami X i mężczyznę z komeptenjami X, też 30letniego, firma weźmie do pracy faceta bo ten nie pójdzie "bawić dziecka".
więc kobiety tą pozycję negocjacyjną mają gorszą i przez to te pensje też są niższe.
O i właśnie te powody wpływają na zarobki. Bardzo słusznie zauważyłaś - mężczyźni lepiej i częściej negocjują, mają wyższe mniemanie o sobie i są bardziej nastawieni na konkurowanie. Kobiety z natury są łagodniejsze, bardziej ugodowe i nie umieją negocjować. Patrząc na to z tej strony to tak, to jest "wina" płci, po jedni mają takie, a inni inne predyspozycje, co nie oznacza, że jeśli kobieta będzie dobrą negocjatorką, będzie umiała się bić o swoje i będzie konkurencyjna to nie dostanie wyższej pensji , bo jest kobietą.
W stanach, duże korporacje mają problem z kobietami 30+ właśnie dlatego, że w tym wieku zmieniają im się priorytety i nawet jak są one na wysokich stanowiskach, mają bogatą karierę, to większość z niej rezygnuje, aby założyć rodzinę. Ale są kobiety, które trwają na swoich stanowiskach i są w 100% poświęcone prace i takie się docenia.
Wszystko o czym tu mówimy to nie jest kwestia niesprawiedliwości społecznej a priorytetów danej płci.
Nie rozumiem walk w tym wątku? Przecież ten facet zdaje się pogodził się z faktem, że dzieci w tym związku nie będzie.
Nic z tego, co napisała Autorka na to nie wskazuje. On raczej sam nie chce ich mieć teraz - zaraz, tylko w jakimś bliżej nieokreślonym czasie.
Nie chodzi o staż pracy w CV, na papierze. Nikt nikomu nie zabroni startować na dowolne stanowisko, ale przecież w toku rekrutacji trzeba się wykazać umiejętnościami. Czy jeśli po pół roku na stanowisku Junior pójdę na macierzyński, wychowawczy, a potem urodzę kolejne dziecko to powinnam potem startować na Senior?
Maku, jak wyglądało wychowywanie Twoich dzieci? Jak wpłynęło na karierę partnerki?
O jakiej pracy my mówimy, o pracy w korpo?
O jakiej kobiecie mówimy, takiej co chciała dziecko czy takiej co wpadła?
Jeżeli może startować na seniora to czemu nie jeżeli czuje się na siłach. Przeciez ona o tym decyduje.
M!ri napisał/a:To chyba oczywiste, że nie i nie chcę mieć. Dziecko to tylko kłopot, a do niczego nie jest potrzebne.
Czyli tak naprawdę nie wiesz o czym piszesz bo tego nie doświadczyłaś ale piszesz o swoim wyobrażeniu.
Muszę wsadzać rękę w ogień aby przekonać się że gorące? Serio?
Masz farta że rodzice inaczej uważali.
Chcieli dziecko to mieli. Łaski mi nie zrobili.
To co tutaj robię normalni ludzie nazywają rozmową i nie namawiam autorki do posiadania dziecka tylko żeby puściła chłopa wolno.
Chłop nie jest skuty kajdankami, może odejść jak mu się nie podoba.
M!ri napisał/a:Bez dziecka ma się nieograniczoną wolność i można wszystko.
Nie wiesz o czym piszesz.
Jak poświęciłeś się wychowywaniu dziecka to raczej Ty nie wiesz co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.
Czy ta kobieta zdecydowała się na dziecko?
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Czy o tym że facet "świnia" nie może rodzić dzieci?
bb8 napisał/a:Nie chodzi o staż pracy w CV, na papierze. Nikt nikomu nie zabroni startować na dowolne stanowisko, ale przecież w toku rekrutacji trzeba się wykazać umiejętnościami. Czy jeśli po pół roku na stanowisku Junior pójdę na macierzyński, wychowawczy, a potem urodzę kolejne dziecko to powinnam potem startować na Senior?
Maku, jak wyglądało wychowywanie Twoich dzieci? Jak wpłynęło na karierę partnerki?
O jakiej pracy my mówimy, o pracy w korpo?
O jakiej kobiecie mówimy, takiej co chciała dziecko czy takiej co wpadła?
Jeżeli może startować na seniora to czemu nie jeżeli czuje się na siłach. Przeciez ona o tym decyduje.
Jakie ma znaczenie wielkość firmy? I czy dziecko było z wpadki? Liczą się umiejętności. Karmiąc i przewijając ich się nie nabędzie, chyba że ktoś jest wychowawczynią w żłobku.
maku2 napisał/a:Nie wiesz o czym piszesz.
Jak poświęciłeś się wychowywaniu dziecka to raczej Ty nie wiesz co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
Tak się wtrące na marginesie, bo osobiście nie inetersują mnie cudze decyzje i uważam, że jak ktoś nie chce mieć dzieci, to absolutnie nie powinien ich mieć
Nieskrępowaną wolność natomiast dają duże pieniądze na koncie, a nie to, czy ktoś ma, albo nie ma dzieci. A duże pieniądze na koncie można zrobić i z dziećmi i bez ![]()
233 2022-10-11 12:43:40 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-10-11 12:46:38)
co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
A co to znaczy? Żyją tacy ludzie? Każdy przecież ma jakieś mniejsze czy większe zobowiązania, swoje uzależnienia i potrzeby, które żrą masę czasu i pieniędzy.
Nieskrępowaną wolność natomiast dają duże pieniądze na koncie
A gdzie tam. Wiesz jak uwiezieni są ci co mają kasę na koncie? Ile to stresu, trzeba to jakoś inwestować, bo inflacja zżera. ![]()
jeneste92 napisał/a:A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.Czy ta kobieta zdecydowała się na dziecko?
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Czy o tym że facet "świnia" nie może rodzić dzieci?
A Ty o czym piszesz? Bo my raczej rozmawiamy o kompetencjach i umiejętnościach i doświadczeniu.
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Oczywiście, że tak. Podważanie takich prostych stwierdzeń prowadzi do absurdu.
M!ri napisał/a:co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
A co to znaczy? Żyją tacy ludzie? Każdy przecież ma jakieś mniejsze czy większe zobowiązania, swoje uzależnienia i potrzeby, które żrą masę czasu i pieniędzy.
Nieskrępowana wolność jest wtedy gdy jestem ograniczana wyłącznie swoimi pieniędzmi i zdrowiem. Reszta jest już z kategorii "czy chcę". Mogę w każdej chwili wyjechać choćby i na biegun północny, zostawić wszystko za sobą i nie oglądać się za siebie.
Nieskrępowaną wolność natomiast dają duże pieniądze na koncie, a nie to, czy ktoś ma, albo nie ma dzieci. A duże pieniądze na koncie można zrobić i z dziećmi i bez
Pieniądze ułatwiają. Z dużymi pieniędzmi to można i surogatkę załatwić. I opiekunek tyle, że nie trzeba dzieci nawet widywać.
Ponieważ nasze życie i decyzje wymagają poświęceń
Nie twierdzę, że to jest złe poświęcenie, ale to nadal poświęcenie. Jeśli decydujesz się być specjalistą w danej dziedzinie, to poświęcasz swój czas, energię, bardzo często kontakty z przyjaciółmi, wolny czas i zasoby, by osiągnąć sukces. Chcesz tego sukcesu, ale nadal musisz być gotowy na poświęcenia.
Jeżeli ktoś podejmuje taką a nie inną decyzje i to jest jego decyzja to nie może mówić o poświęceniu.
- jeżeli decydujesz się na daną pracę/specjalizację to nie mów o poświęceniu bo Twoje aspirację poświeceniem nie są, bo nimi nie są i być nie mogą - to są Twoje wybory zmień wybór jeżeli uważasz że się poświęcasz
- jeżeli uważasz że dziecko to poświęcenie - to go nie miej i nie będziesz zmuszany do poświęceń
Praca, dziecko - jeżeli uważasz że to poświecenie to zmień decyzje a może nie będziesz zmuszany do poświecenia.
Jeśli by tego chciała, to by awansowała.
Chcieć a móc to różnica. Ona może chcieć ale decyduje ten co awansuje.
Rozmawiamy tu o zarobkach i posiadaniu dziecka.
Odniosłem się do tego
Dokładnie to mam na myśli mówiąc o niższych pensjach. Gap zależy od profesjo ale wynosi średnio 20%. Kobiety na tych samych stanowiskach, z tymi samymi obowiązkami i kompetencjami zarabiają mniej. Są badania na ten temat, Forbes Women cały numer miał na omówienie tematu.
Kobieta z dzieckiem wypada z rynku, ma mniej czasu na poświęcenie się pracy. Jedno jest zawsze kosztem drugiego.
Opisałaś całe życie - życie składa się z decyzji, decydujesz czemu poświęcisz więcej czasu. Życie dzieli się na etapy ale jeśli więcej inwestujesz/poświęcasz pracy to co to za życie.
Nie rozumiem walk w tym wątku?
Chodzi o to która mojsza jest ważniejsza o nic więcej.
Co do praw kobiet, są one w oczywisty sposób sprzeczne z interesem społecznym. Społeczeństwa starzeją się, nie będzie miał kto pracować na emerytów, nie będzie rozwoju gospodarczego. Powstanie ogromny problem co zrobić z ludźmi starymi. Niestety jakby nie kombinować młode kobiety, to jedyne źródło rodzenia dzieci.
Z tego co czytam to Europę we wzroście gospodarczym utrzymuje południe i wschód. Ale i tutaj robi się kiepsko z dziećmi. Zapewne trzeba będzie sięgać po kraje bardziej ludne, ale niestety o zupełnie innej kulturze i innym podejściu światopoglądowym.
To co nas czeka można zobaczyć we Francji lub Szwecji. Sama radość.
239 2022-10-11 13:25:13 Ostatnio edytowany przez maku2 (2022-10-11 13:52:47)
Jak poświęciłeś się wychowywaniu dziecka to raczej Ty nie wiesz co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
Dlaczego wmawiasz mi coś co nie miało miejsca?
Dlaczego przenosisz swoją wizję na mnie?
I nie kłam bo każdy ma jakieś zobowiązania.
A wolności nikt nigdy mi nie zabrał.
Czy masz partnera, męża?
maku2 napisał/a:Jak poświęciłeś się wychowywaniu dziecka to raczej Ty nie wiesz co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
Dlaczego wmawiasz mi coś co nie miało miejsca?
Dlaczego przenosisz swoją wizję na mnie?
I nie kłam bo każdy ma jakieś zobowiązania.
A wolności nikt nigdy mi nie zabrał.
Czy masz partnera, męża?
Maku, ale Ty się wijesz w tej swojej krucjacie. Skoro Twoje poświęcenie dla dziecka (w sensie czasu i wysiłku) "nie miało miejsca", to znaczy, że poświęciła się Twoja żona, co było od początku do udowodnienia. Dzieci się same nie obsługują przecież.
Nieskrępowana wolność jest wtedy gdy jestem ograniczana wyłącznie swoimi pieniędzmi i zdrowiem. Reszta jest już z kategorii "czy chcę". Mogę w każdej chwili wyjechać choćby i na biegun północny, zostawić wszystko za sobą i nie oglądać się za siebie.
Moja znajoma ostatnio pojechała do Grecji, tam miała wypadek, czego konsekwencją jest zniszczone biodro. Rozumiem, że u ciebie to z tych "czy chcę". Taki fragment z Biblii mi się przypomniał: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"
Jakie ma znaczenie wielkość firmy?
Nie wielkość tylko jaka to praca państwowa, prywatna, korporacja? Bo to ma znaczenie i zauważ praca/warunki/przepisy itd. różnią się.
I czy dziecko było z wpadki?
Jeżeli dziecko chciane to kobieta wie na co się pisze, tak?
Jeżeli tak to o co chodzi, o światową niesprawiedliwość/przepisy/naturę?
Liczą się umiejętności.
Oczywiście.
Karmiąc i przewijając ich się nie nabędzie
Nie. Ale jak wróci do pracy ich nie nabędzie?
Jeżeli zajmie wymarzone stanowisko trzy lata później to tragedia?
Czy wszystko jest wyścigiem szczur?
chyba że ktoś jest wychowawczynią w żłobku.
I dlatego pytałem o prace...czy wychowawczyni w przedszkolu robi karierę? Ekspedientka, żołnierka, nauczycielka, polityk itd.
maku2 napisał/a:jeneste92 napisał/a:A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.Czy ta kobieta zdecydowała się na dziecko?
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Czy o tym że facet "świnia" nie może rodzić dzieci?A Ty o czym piszesz? Bo my raczej rozmawiamy o kompetencjach i umiejętnościach i doświadczeniu.
Poważnie? Bo ja odnoszę wrażenie że o dzieciach i jak bardzo one przeszkadzają w karierze i wyrzeczenia i mniejsze zarobki itp.
maku2 napisał/a:Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Oczywiście, że tak. Podważanie takich prostych stwierdzeń prowadzi do absurdu.
A ktoś to podważa?
245 2022-10-11 13:52:35 Ostatnio edytowany przez bb8 (2022-10-11 13:53:23)
bb8 napisał/a:maku2 napisał/a:Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Oczywiście, że tak. Podważanie takich prostych stwierdzeń prowadzi do absurdu.
A ktoś to podważa?
Tak, Ty w przytoczonym cytacie.
M!ri napisał/a:Nieskrępowana wolność jest wtedy gdy jestem ograniczana wyłącznie swoimi pieniędzmi i zdrowiem. Reszta jest już z kategorii "czy chcę". Mogę w każdej chwili wyjechać choćby i na biegun północny, zostawić wszystko za sobą i nie oglądać się za siebie.
Moja znajoma ostatnio pojechała do Grecji, tam miała wypadek, czego konsekwencją jest zniszczone biodro. Rozumiem, że u ciebie to z tych "czy chcę". Taki fragment z Biblii mi się przypomniał: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"
Chcesz przez to powiedzieć, że wypadek to wina tego że pojechała do Grecji?
W Ciechocinku byłaby bezpieczna?
Uprawiam sporty ekstremalne. Już się otarłam o śmierć. Co będzie po mojej śmierci to już nie mój problem. Nie mam dzieci, więc nie muszę się o nie martwić.
maku2 napisał/a:maku2 napisał/a:Jak poświęciłeś się wychowywaniu dziecka to raczej Ty nie wiesz co to znaczy nieskrępowana niczym wolność i brak zobowiązań.
Dlaczego wmawiasz mi coś co nie miało miejsca?
Dlaczego przenosisz swoją wizję na mnie?
I nie kłam bo każdy ma jakieś zobowiązania.
A wolności nikt nigdy mi nie zabrał.
Czy masz partnera, męża?Maku, ale Ty się wijesz w tej swojej krucjacie.
Jesteś kolejną osobą która wie lepiej jak wyglądało/wygląda życie moje i mojej żony. Kolejną która robi ze mnie misjonarza na krucjacie - ciekawe że nie można mieć własnego zdania nie narażając się na przytyki.
My nie poświeciliśmy się dziecku, pracy.
Gdybym uważał że dziecko to poświecenie to bym go nie miał. Gdyby moja praca wymagała ode mnie poświecenia to bym ją zmienił.
Dla mnie to jasne a Wy w tym widzicie poświęcenie.
Jeżeli nie chcecie mieć dzieci to nie miejcie ale nie róbcie z tego czarnej dziury.
Skoro Twoje poświęcenie dla dziecka (w sensie czasu i wysiłku) "nie miało miejsca", to znaczy, że poświęciła się Twoja żona, co było od początku do udowodnienia. Dzieci się same nie obsługują przecież.
Jeżeli mówisz że moja żona się poświęciła bo urodziła dziecko - sugerujesz że ja facet mogłem to zrobić za nią?
Śmiało udowodnij mi że ja mogłem za nią to zrobić.
maku2 napisał/a:bb8 napisał/a:Oczywiście, że tak. Podważanie takich prostych stwierdzeń prowadzi do absurdu.
A ktoś to podważa?
Tak, Ty w przytoczonym cytacie.
Ja wiem że Ty wiesz ale ja nie wiem o co Ci tutaj chodzi. Możesz mi wskazać ten cytat ba ja tego nie widzę?
BB8, a bierzesz pod uwagę taki scenariusz, w którym kobieta nie uznaje opieki nad dzieckiem jako "poświęcania się"?
250 2022-10-11 14:11:46 Ostatnio edytowany przez bb8 (2022-10-11 14:14:03)
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
To jest ten cytat, niepotrzebnie go wycinałeś
nikt nikomu nie broni bronić swojego zdania, ale warto być konsekwentnym i nie sięgać po sprzeczne argumenty. Aha, no i nie trafiłeś, bo ja akurat mam dziecko w drodze. Ale nie wmawiam sobie, że ono nie wpłynie na moje dotychczasowe życie, w tym zawodowe, bo nie jestem naiwna.
Edit. A poniżej jeszcze cytat dla Loki:
poświęcenie (w sensie czasu i wysiłku)
ciekawe że nie można mieć własnego zdania nie narażając się na przytyki.
->
Dla mnie to jasne a Wy w tym widzicie poświęcenie.
Jeżeli nie chcecie mieć dzieci to nie miejcie ale nie róbcie z tego czarnej dziury.
Cieszyłeś się z posiadania dziecka to się ciesz, ale przyjmij do wiadomości, że dla innych to poświęcenie i czarna dziura.
To jest ten cytat, niepotrzebnie go wycinałeś
nikt nikomu nie broni bronić swojego zdania, ale warto być konsekwentnym i nie sięgać po sprzeczne argumenty. Aha, no i nie trafiłeś, bo ja akurat mam dziecko w drodze. Ale nie wmawiam sobie, że ono nie wpłynie na moje dotychczasowe życie, w tym zawodowe, bo nie jestem naiwna.
Jeszcze się z forum dowiesz, że kłamiesz, bo przecież matki macierzyństwo mogą widzieć wyłącznie na różowo. A w pieluchach nie jest kupa tylko brokat.
Chcesz przez to powiedzieć, że wypadek to wina tego że pojechała do Grecji?
W Ciechocinku byłaby bezpieczna?
W Ciechocinku też mogła zniszczyć sobie zdrowie.
Chodzi o to, że nasze życie nie jest w naszych rękach, mimo że wydaje się nam zupełnie inaczej. Co uczy pokory. Często jest tak, że coś dzieje się wbrew naszej woli.
maku2 napisał/a:Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
To jest ten cytat, niepotrzebnie go wycinałeś
nikt nikomu nie broni bronić swojego zdania, ale warto być konsekwentnym i nie sięgać po sprzeczne argumenty. Aha, no i nie trafiłeś, bo ja akurat mam dziecko w drodze. Ale nie wmawiam sobie, że ono nie wpłynie na moje dotychczasowe życie, w tym zawodowe, bo nie jestem naiwna.
Edit. A poniżej jeszcze cytat dla Loki:
bb8 napisał/a:poświęcenie (w sensie czasu i wysiłku)
W takim kontekścje zrobienie sobie obiadu już jest poświęceniem się.
Ja tego nie kupuję ani trochę.
Chcę mieć dziecko, to nie jest dla mnie poświęceniem się. Czas i wysiłek wydaję na wszystko związane z normalnym funkcjonowaniem. Wstanie z łóżka też jest poświęceniem się.
Po prostu są kobiety, które nie oczekują medalu za poświęcanie się macierzyństwu, bo po prostu tego chcą i nie ma co do tego dorabiać większej filozofii.
Loka, a ja jednak dostrzegam różnicę między zrobieniem sobie obiadu a wychowaniem dziecka. Ja generalnie znam Twój pogląd, jeszcze nawet z poprzedniego wątku, ale mój się od tamtego czasu nie zmienił.
Loka, a ja jednak dostrzegam różnicę między zrobieniem sobie obiadu a wychowaniem dziecka. Ja generalnie znam Twój pogląd, jeszcze nawet z poprzedniego wątku, ale mój się od tamtego czasu nie zmienił.
Czyli jednak trzeba robić z kobiet męczennice. Zapamiętam na przyszłość na te rozmowy, w których wszyscy tylko narzekają na to, jak mają źle.
O ja biedna, na badaniach dzisiaj byłam, myślałam, że mdłości mnie zabiją, ależ ja się poświęcam żeby być matką.
Może być?
maku2 napisał/a:Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
To jest ten cytat, niepotrzebnie go wycinałeś
nikt nikomu nie broni bronić swojego zdania, ale warto być konsekwentnym i nie sięgać po sprzeczne argumenty. Aha, no i nie trafiłeś, bo ja akurat mam dziecko w drodze. Ale nie wmawiam sobie, że ono nie wpłynie na moje dotychczasowe życie, w tym zawodowe, bo nie jestem naiwna.
Po kolei.
Po pierwsze widzisz na końcu znak zapytania?
Czy znak zapytania oznacza pytanie czy twierdzenie?
Po drugie nie manipuluj. Moja wypowiedz była skierowana do tej osoby i dotyczyła jej wypowiedzi
A gdzie ja napisałam o stażu pracy? Pisałam o DOŚWIADCZENIU zawodowym, a te zdobywa się wykonując obowiązki zawodowe. Gdy kobieta siedzi w domu i zmienia pieluchy to nie zdobywa od tego kompetencji zawodowych tylko dlatego, że czas płynie. Przeciwnie - z każdym miesiącem, gdy nie wykonuje służbowych obowiązków, jej wiedza i doświadczenie maleje, bo zapomina.
A celuje w niższe stanowisko, bo na wyższe nie ma umiejętności z powodu przerwy zawodowej. Bo nie tylko się nie rozwijała jak jej kolega, lecz wręcz cofała się w rozwoju zawodowym.
i napisałem
Czy ta kobieta zdecydowała się na dziecko?
Bo o czym my tu rozmawiamy że awansuje ten co ma większą wiedzę/doświadczenie?
Czy o tym że facet "świnia" nie może rodzić dzieci?
Gdzie ja napisałem to co mi zarzucasz? Nie manipuluj, nie wiesz spytaj.
bb8 napisał/a:Loka, a ja jednak dostrzegam różnicę między zrobieniem sobie obiadu a wychowaniem dziecka. Ja generalnie znam Twój pogląd, jeszcze nawet z poprzedniego wątku, ale mój się od tamtego czasu nie zmienił.
Czyli jednak trzeba robić z kobiet męczennice. Zapamiętam na przyszłość na te rozmowy, w których wszyscy tylko narzekają na to, jak mają źle.
O ja biedna, na badaniach dzisiaj byłam, myślałam, że mdłości mnie zabiją, ależ ja się poświęcam żeby być matką.
Może być?
Zapytaj lekarza o xonveę, jeśli wymioty nie dają żyć. (to na serio, mi pomogło).
M!ri napisał/a:Chcesz przez to powiedzieć, że wypadek to wina tego że pojechała do Grecji?
W Ciechocinku byłaby bezpieczna?
W Ciechocinku też mogła zniszczyć sobie zdrowie.
Chodzi o to, że nasze życie nie jest w naszych rękach, mimo że wydaje się nam zupełnie inaczej. Co uczy pokory. Często jest tak, że coś dzieje się wbrew naszej woli.
Czy to, że są zdarzenia niezależne od nas jakoś ogranicza naszą wolność w decydowaniu o sobie? Bo ja nie widzę związku.
bb8 napisał/a:Loka, a ja jednak dostrzegam różnicę między zrobieniem sobie obiadu a wychowaniem dziecka. Ja generalnie znam Twój pogląd, jeszcze nawet z poprzedniego wątku, ale mój się od tamtego czasu nie zmienił.
Czyli jednak trzeba robić z kobiet męczennice. Zapamiętam na przyszłość na te rozmowy, w których wszyscy tylko narzekają na to, jak mają źle.
O ja biedna, na badaniach dzisiaj byłam, myślałam, że mdłości mnie zabiją, ależ ja się poświęcam żeby być matką.
Może być?
Ty sobie na prawdę u nich grabisz.
wyłamujesz się z tego kultu matki polki, wiecznie uciemiężonej i zrzucającej odpowiedzialność za siebie na wszystko inne.
Gdzie za nasze wybory odpowiedzialność ponosimy tylko my.