Uwaga, będzie dłuższy post. Każdy zwraca uwagę na wygląd, ale ja nie mam jakiś wygórowanych wymagań w tym zakresie. Najważniejsze, bym ja podobał się dziewczynie, a ona mnie, wtedy będzie super.
Tak na przekór temu jak odbieram wygląd kobiet, w kwestii mojego wyglądu dużo ostatnio się zmieniło. Mam nadzieję, że nie zostanę odebrany jak jakiś laluś, bo to nie o to chodzi, przesady w tym co robię nie dostrzegam. Po prostu to co pisałem wcześniej, że zmieniam wiele rzeczy w moim życiu, naprawdę robię. Po co? By w jakimś stopniu tą swoją atrakcyjność poprawić. I przyznam się, że to działa. Nieraz w życiu od kobiet słyszałem w różnych sytuacjach, że jestem przystojny. I nie chodzi tu o opinie mamy, cioci itp. tylko od kobiet niepowiązanych ze mną pokrewieństwem, czyli po prostu takich, które spotykałem w życiu. Ale to co się dzieje w ciągu ostatniego półtora miesiąca jest niezwykłe, bo bez wątpienia nastąpiło zwiększenie zainteresowania mną u kobiet i co jakiś czas słyszę od którejś, że jestem przystojny. A to ile osób (w tym facetów!) pochwaliło mój zarost, a właściwie to brodę, mogę liczyć w dziesiątkach. Przykładowo wczoraj były to trzy kobiety, takie naprawdę atrakcyjne, a dzisiaj kumpel, który sam ma fajną brodę. Ostatnio nawet znajomy Latynos, który ma piękną, czarną brodę i który ma bardzo duże powodzenie u kobiet, powiedział, że fajnie wyglądam z brodą. To jest naprawdę miłe. Zresztą broda to nie wszystko.
Wczoraj widziałem zdjęcia ze ślubu kolegi, na którym byłem świadkiem. Zdjęcia były wykonane wczesną wiosną zeszłego roku. Ogólnie to ja nigdy nie byłem gruby, ale akurat wtedy, a było to po zimie i zasiedzeniu się w mieszkaniu, w czasie pracy zdalnej, wyglądałem bardzo niekorzystnie. Utyty, „ulany” na gębie, z zarysami powstającego drugiego podbródka, włosy na głowie z zakolami, jakiś pryszcz na twarzy. Aż nie mogę patrzeć na te zdjęcia. O ile w niedługim czasie powróciłem do normalnej wagi, o tyle dalej byłem raczej typem suchoklatesa, o smukłej budowie i stosunkowo wysokim wzroście (191 cm), ale bez muskulatury. Ale już wtedy słyszałem pozytywne opinie od kobiet, w stylu, że mam pociągające rysy twarzy, wydatne kości policzkowe, piękne, niebieskie oczy i … piękne usta, świetnie nadające się do całowania. Nie powiem, bo choć zawsze krytycznie podchodziłem do swojego wyglądu, o tyle teraz ta moja broda, zaczęła nawet mnie podobać się na tej smukłej twarzy, a całość zaczęła wyglądać męsko. A prospos ust, to jest po prostu niezwykłe. Ja latami miałem z ich powodu kompleks, uważałem, że są zbyt wydatne. Do tego stopnia, że będąc młodym chłopakiem, który też chciał podobać się dziewczynom, starałem się je „ściaśnić” by nie wyglądały na wielkie. Dopiero po latach od samych kobiet dowiedziałem się, że te usta są dla nich (wiadomo, pewnie nie dla każdej) bardzo pociągające. Mega pozytywne zaskoczenie.
Zacząłem ćwiczyć i to dużo. Na płaskim brzuchu po wielu latach zaczęły ukazywać się zarysy „kaloryfera”. Ciało (klata, ręce, nogi zawsze miałem umięśnione od biegania i tańca) nabrały mięśni. Parę osób już zwróciło na to uwagę. Dużo biegam, jeszcze więcej tańczę. Zacząłem zdrowo się odżywiać. Wyrzuciłem (prawie) słodkości z mojej diety. Przycinam regularnie brodę. Od zeszłego roku włosy na głowie golę całkowicie. W tym tygodniu idę na wybielanie zębów. Staram się poprawić to co mogę i w granicach rozsądku, również tego finansowego.
Nie sądziłem, że po trzydziestce mogę mieć lepszą aktywność i być bardziej sprawny, niż będąc dwudziestolatkiem. To jest mega. Siły witalne mnie nie opuszczają, czuję się bardzo dobrze. Jednak to mi nie wystarcza i wyrabiam sobie Multisporta i zaczynam chodzić na siłownie.
Nie jestem trenerem motywacyjnym, jestem zwykłym chłopakiem, który postanowił coś ze sobą zrobić i to naprawdę przynosi efekty. Zainteresowanie kobiet wzrosło, ale to temat na osobnego posta, bo ten jest już bardzo długi. Zwłaszcza, że działam też na gruncie zawodowym.
Na portalach dla singli dostaję bardzo dużo wiadomości, tak, że ciężko mi to ogarnąć. Tindera i Badoo to już w ogóle nie ogarniam, mając tyle polubień. Zresztą nastawiam się na poznawanie ludzi w realnym świecie, a tych w przeciągu kilku tygodnia poznałem dwa razy tyle niż przez ostatnich kilka lat. Jakiś czas temu po raz pierwszy w życiu całowałem się z młodą, dwudziestoparoletnią ładną dziewczyną, poznaną przez internet. Spędziliśmy razem trochę czasu na mieście, a na koniec, ona sama (a jakże, przecież ze mnie dupa wołowa) zainicjowała to całowanie. Co jest śmieszne, ona nie wie, że to było moje pierwsze całowanie się, ale powiedziała to samo o czym wcześniej pisałem, że mam świetne usta do całowania. Dodam, że to raczej nie jest dziewczyna, której w głowie stały związek i stabilizacja, tylko pewnie woli przelotne romanse. Przynajmniej ja tak to odbieram. Widać, że ją kręcę pod kątem fizycznym, nie interesują jej przy tym moje pieniądze, zwłaszcza, że sama ma dobrze płatną pracę. Wspominam o tym w nawiązaniu do tego co było poruszone w poprzednich postach. Co będzie dalej, zobaczymy, kontakt mam. Nie wiem czy wchodzić w takie rzeczy, zwłaszcza, że jest zainteresowanie innych kobiet, starszych, w wielu zbliżonym do mojego, które mają inne, poważniejsze nastawienie do życia. Ale to temat na innego posta. Podsumowując, dalej jestem singlem, ale, kto wie, może już latem tego roku to się zmieni? Czy będę miał po raz pierwszy dziewczynę? Czas pokaże.