Ja serio mam poczucie humoru, ale niestety w głównym temacie wątku nie żartuję. Staram się podchodzić do tematu z dystansem, ale czasami różnie bywa. Zwłaszcza mnie to dobija, że jestem coraz starszy. Ja wiem, że raczej nie znajdę tu zrozumienia w tej kwestii, bo Wy już macie doświadczenia i w związkach i w intymnych relacjach. Ja nie i choć staram się trzymać, to nie wiem szczerze, czy mi się uda coś zmienić w tym zakresie. Zaraz minie pół roku, a u mnie pomimo starań dalej nic w temacie. Będę oczywiście dalej działał, ale raczej w tym roku nie sądzę, bym stracił dziewictwo. Może jakimś cudem znajdę pierwszą w życiu dziewczynę i to byłoby super. Jakby któraś/któryś z Was zobaczył, jak wygląda to jak się staram, ile rzeczy chcę zmienić, jak pracuję nad sobą, to może przestalibyście twierdzić, że moja samotność, to tylko i wyłącznie moja wina. Ile to razy jakaś dziewczyna, z którą pisałem, po umówieniu na jakiś spacer, kawę, czy kolację, wystawiła mnie? To też moja wina? Pewnie tak, bo przecież gdybym był jeszcze bardziej atrakcyjny, nie wystawiałaby mnie. W zeszłym roku zorganizowałem na kilku grupach dla singli, spotkanie grupowe, na piwko itp. Ono było otwarte dla wszystkich. Przyszli sami faceci. O ile w stosunku do siebie mogę nie być być obiektywny, to popatrzyłem na tych chłopaków (i choć jestem hetero, mogę kogoś ocenić pod kątem atrakcyjności) i myślę sobie, fajne chłopaki, niczego im nie brakuje. Wygląd w porządku, praca również (a to branża IT, a to prawnik i inne ciekawe zawody). A każdy sam i każdy mówił, że nie jest łatwo znaleźć dziewczynę. O ile ja mogę być jakimś trefnym okazem według Was, o tyle ilość takich singlów, których poznałem wskazuje, że nie o wszystko można obwinić faceta, w kontekście jego samotności, czy prawactwa.