(...)zdecydowanie bardziej wolę przytulanie, głaskanie, pocałunki. Tego to akurat nigdy dość w moim przypadku.
A masz może wolną siostrę?
Bez obaw, żartuję sobie tylko. Taki zgrywus ze mnie.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 14 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
(...)zdecydowanie bardziej wolę przytulanie, głaskanie, pocałunki. Tego to akurat nigdy dość w moim przypadku.
A masz może wolną siostrę?
Bez obaw, żartuję sobie tylko. Taki zgrywus ze mnie.
Traktowałeś ją jak koleżankę, a potem zaproponowałeś "chodzenie".
Coś robisz źle.
To ona mnie traktowała jak kolegę i trzymała na wyczuwalny dystans. Ale ileż można tak? Więc spróbowałem i zapytałem się, czy jest gotowa na wspólne chodzenie ze sobą. Nie chciała. To nie jest zła dziewczyna i choć nie wiecie o kim piszę, to nie chcę jej jakoś obgadywać, ale jedną rzecz powiem, według mnie to ona była niedojrzała. Gdyby tylko chciała to byśmy byli razem, a ja nie wypisywałbym w tym wątku, że nie miałem nigdy dziewczyny. Tak w ogóle to w czasie naszej znajomości ona zdradziła mi coś, co dla mnie było taką lampką ostrzegawczą. Ona była bardzo ładna, mądra, a nie była nigdy w związku tak jak ja. Kiedyś mi przyznała się, że wielu do niej facetów startowało, a jakiś Hiszpan to specjalnie przyjeżdżał dla niej do Polski, tak mu na niej zależało. Wtedy sobie pomyślałem, cholercia, żebym nie skończył jak ci inni faceci, którzy do niej startowali. No i co? Tak skończyłem. ![]()
Gary napisał/a:Traktowałeś ją jak koleżankę, a potem zaproponowałeś "chodzenie".
Coś robisz źle.To ona mnie traktowała jak kolegę i trzymała na wyczuwalny dystans. Ale ileż można tak? Więc spróbowałem i zapytałem się, czy jest gotowa na wspólne chodzenie ze sobą. Nie chciała. To nie jest zła dziewczyna i choć nie wiecie o kim piszę, to nie chcę jej jakoś obgadywać, ale jedną rzecz powiem, według mnie to ona była niedojrzała. Gdyby tylko chciała to byśmy byli razem, a ja nie wypisywałbym w tym wątku, że nie miałem nigdy dziewczyny. Tak w ogóle to w czasie naszej znajomości ona zdradziła mi coś, co dla mnie było taką lampką ostrzegawczą. Ona była bardzo ładna, a też nie miała nigdy chłopaka. Kiedyś mi przyznała się, że wielu do niej startowało, a jakiś Hiszpan to specjalnie przyjeżdżał dla niej do Polski, tak mu na niej zależało. Wtedy sobie pomyślałem, cholercia, żebym nie skończył jak ci inni faceci, którzy do niej startowali. No i co? Tak skończyłem.
Brak dotyku, brak zainteresowania nią samą, w tym erotycznego zainteresowania, brak bliskości. Były za to zamienniki... wycieczki, prezenty. To na emocje nie działa niestety. Nie da się tak kupić -- "ja bezpiecznie będę kupował/organizował, a ona wpadnie w emocje i będziemy się kochać". Myślę nawet, że kwiaty i prezenty i wycieczki są ważniejsze w związku niż na etapie podrywania.
garota de Copacabana napisał/a:(...)zdecydowanie bardziej wolę przytulanie, głaskanie, pocałunki. Tego to akurat nigdy dość w moim przypadku.
A masz może wolną siostrę?
Bez obaw, żartuję sobie tylko. Taki zgrywus ze mnie.
Siostrę mam, ale niestety jest od 4 lat mężatką ![]()
To dobrze wiedzieć Gary, jeżeli będę miał kiedyś następną okazję w przyszłości, to już będę mniej powściągliwy. I jak jakaś dziewczyna będzie chciała pójść do Muzeum Lotnictwa, to ją tam zabiorę.
A tak serio, myślę, że z tą J. to dobrze wyszło, że nie wyszło, bo różniliśmy się bardzo charakterami. Ale jeślibym kiedyś (oby!) miał jakąś okazję na przykład by objąć inną dziewczynę, albo nawet pocałować, to nie będę się wahał. Do tej pory nie miałem takiej okazji, ale jak to mawiał pewien trener piłkarski, trzeba sobie stwarzać okazje.
Pytanie, czy to potrafię? Jak coś, to podzielimy się rachunkiem za rekonstrukcję mojej szczęki, w sytuacji, gdy będę chciał pocałować jakąś dziewczynę, ale nie wyczuję tego, że ona nie będzie miała na to w ogóle ochoty.
pawlo.waw napisał/a:garota de Copacabana napisał/a:(...)zdecydowanie bardziej wolę przytulanie, głaskanie, pocałunki. Tego to akurat nigdy dość w moim przypadku.
A masz może wolną siostrę?
Bez obaw, żartuję sobie tylko. Taki zgrywus ze mnie.
Siostrę mam, ale niestety jest od 4 lat mężatką
... trzeba sobie stwarzać okazje.
Pytanie, czy to potrafię?
Trzeba stwarzać okazje.
Obawiam się, że zamiast okazji tworzysz wymówki. Jak wyżej -- "nie rozmawiam z nią, bo ona myśli że coś-tam-coś-tam, a pewnie nie jest z Warszawy... i to źle i tamto źle".
... gdy będę chciał pocałować jakąś dziewczynę, ale nie wyczuję tego, że ona nie będzie miała na to w ogóle ochoty.
Taaaak... bo nic nie objawiasz dziewczynie, nic nie czuje(cie), a tu nagle pocałunek...
To jak robić prezenciki i wycieczki i naaaagle "czy będziemy razem". Spłoszyła się.
Była tutaj taka historia, że on ją podrywał, poszli gdzieś na koc "oglądać gwiazdy", oglądali gwiazdy, na drugi dzień się obraziła. Dlaczego? Pewnie chciała czegoś więcej, ale przecież dziewczyna nie będzie dążyć do dotyku, całowania, zbliżenia.
Hahaha siostra ma wybuchowy charakter, aż dziw bierze, że mąż z nią wytrzymuje. Więc nie masz czego żałować ![]()
To fajnie, że wyszłaś z inicjatywą. Fajnie byłoby też coś takiego doświadczyć ze strony jakiejś dziewczyny.
Zastanawiam się, czy ta moja "czysta karta" i brak doświadczenia z kobietami, mogą odstraszać i zniechęcać kobiety? Wiadomo, ja się tym nie chwalę, a tutaj na forum poruszyłem tę kwestię, żeby podzielić się tym problemem. Ale bez powodu o tym nie mówię, ale czasami ta prawda wychodzi. Czy to bardzo nieatrakcyjna rzecz w oczach kobiet? Czy jest to powód do wstydu, a dla kobiet jest to informacja, stanowiąca tą przysłowiową czerwoną lampkę zapalającą się w głowie, która może podpowiadać im, że coś z tym chłopakiem może być nie tak?
To wszystko zależy - od faceta, od kobiety, od jakichś emocji, chemii między nimi.
Poznałam mojego męża, gdy byliśmy już po 30stce, ja z nieudanym dlugoletnim związkiem na koncie, a on "swieżynka"... Fakt, że wiele lat pracował za granicą i to nie sprzyjało u niego relacjom z kobietami, ale był nieśmiały, trochę wycofany, chociaż widziałam zainteresowanie mną:) i to ja pierwsza pocałowałam, pierwsza dążyłam do czułości, i ten jego brak doświadczenia czy brak inwencji w odkrywaniu nowości wcale mnie nie odstraszał
ale naprawdę strzała amora dopadła mnie szybko i tak łatwo się nie poddawalam
:D
Powodzenia:) może nie trafiłeś jeszcze na odpowiednią kobietę, ale musisz mieć oczy i uszy ciągle otwarte ![]()
To budujące Ewo co piszesz. I dziękuję za życzenia powodzenia. Mam nadzieję, że to się spełni.
Jakby tak można było przenieść się w czasie jak w tym filmie: "Powrót do przyszłości" i dać sobie, mającemu tak powiedzmy 18 lat, te wszystkie wskazówki. Ale bym tego gamonia z przeszłości jakim zapewne byłem, ogarnął. ![]()
Wizualnie ze zdjęć, które dałeś można powiedzieć, że masz twarz, która może się wielu kobietom podobać. Sylwetkę chyba też, bo nie jesteś opasły, nalany jak wielu Twoich rówieśników. Nie ubierasz się chyba też w stare, zniszczone i wygniecione łachmany. Wygląd więc nie stanowi tutaj problemu. Problem już być może w jakiś aspektach Twojej osobowości. Ale tutaj sobie gdybam i nie twierdzę, że tak jest. Może brakuje Ci poczucia humoru, albo jest ono ciężkostrawne ? Może jesteś zbyt wycofany ? Może małomówny ? Może desperackie pragnienie bliskości jest tak widoczne, że odstrasza kobiety ? Tego nie wiem. Rzucam tylko tematy do przemyślenia.
A może jest tak, że Twoja wielka tęsknota za posiadaniem kogoś bliskiego jest wprost proporcjonalna do strachu przed tym ?
Tak, staram się jakoś wyglądać, bycie zadbanym to podstawa. Wiem, że powinien głównie dla siebie zabiegać o takie rzeczy, ale staram się być szczupły też po to, by jakoś w ten sposób nie tracić u kobiet. Tańczę, ćwiczę, biegam, innymi słowy staram się być w dobrej formie. Jestem też zdrowym chłopakiem, tak wspominam o tym bo właśnie dzisiaj miałem wolne od pracy, ponieważ miałem takie profilaktyczne badania, wyniki wyszły idealne.
Moja osobowość prezentuje się w ten sposób: pogodny, wesoły kulturalny, chłopak, który wie jak się zachować w każdej okazji. Moje poczucie humoru raczej ludziom się podoba, często znajomi i nie tylko zrywali boki gdy coś śmiesznego powiedziałem.
Wiadomo, wszystko musi ze smakiem, bo można przesadzić w drugą stronę i okazać się zbyt dużym wesołkiem. Nie jestem wycofany, zdecydowanie bliżej mi do ekstrawertyka aniżeli introwertyka.
Pomyślałem sobie ostatnio, że mogę tracić u kobiet na mojej pozycji zawodowej. Tak, to jest mój największy minus. Owszem, obecna praca nie jest zła, poza tym jest bardzo odpowiedzialna i potrzebna, ale finansowo jest rozczarowująca. Dlatego to nie jest moje ostatnie słowo i wciąż tę swoją pozycję zawodową buduję i chcę czynić lepszą. Jednakże wiem, że na tym polu wielu mężczyzn w moim wieku prezentuje się lepiej (jeżeli bierzemy pod uwagę tu i teraz), więc tu tracę i muszę więcej od siebie włożyć, by to zmienić. Mam nadzieję, że w tym, najpóźniej w przyszłym roku, uda mi się zmienić pracę na lepszą. Pracuję w branży farmaceutycznej, więc możliwości rozwoju są, a już trochę tego doświadczenia w tej dziedzinie mam. Teraz na przykład intensywnie uczę się angielskiego, gdyż do dalszych awansów jest on mi bezwzględnie potrzebny i to na bardzo wysokim poziomie. Obecnie mój angielski oczywiście nie jest zły, ale musi być lepszy, bo dotyczyć ma bezpośrednich kontaktów biznesowych, a nie na przykład korespondencji mailowej (którą obecnie prowadzę czasami po angielsku).
To ostatnie zdanie jest ciekawe i sam się nieraz zastanawiałem nad tym. Na przykład ostatnio sobie wyobraziłem, że mam dziewczynę. Bo tak w ogóle to miałem nawet taki sen, że mam dziewczynę. Ale to było dziwne uczucie.
Super, fajne to było, ale dziwne. Wiadomo, trochę obaw jest, nazwałbym to takim lekkim niepokojem, ale równocześnie bardzo nęcącym, takim wręcz podniecającym. Trochę to jest jak jakaś niespodzianka, na którą się długo czekało. Wiem, że związek to nie są same miłe chwile, bo te gorsze też bywają, ale chcę w to wejść, świadom tego i mam nadzieję, że mi się to uda. Muszę na pewno dalej pracować nad sobą, nad tym, by być atrakcyjniejszym dla kobiet. One mają w czym wybierać, więc trzeba się postarać.
Mógłbyś zacząć od tego, że kobiety nie są jakimiś mitycznymi istotami-bogami, a facet to zwykły śmieć, który musi próbować im imponować. Taka...że tak powiem desperacja aż się z Ciebie wylewa. Ile minut dobierales awatar by jakas forumowiczka to zauważyła i rzuciła się na Ciebie? Po prostu jesteś bierny i brak Ci pewności siebie, nic więcej. A kobietami to się jeszcze rozczarujesz...
Tak, ja za bardzo idealizowałem kobiety. I rzeczywistość w tym zakresie okazała się być dla mnie mówiąc delikatnie zaskakująca. Słusznie, próbuję odrzucić myślenie, że jestem gorszy od kobiet. Dużo w tym zakresie się u mnie poprawiło. Myślę, że ta desperacja siedzi we mnie i co gorsza jej poziom z biegiem czasu będzie wzrastał. Pytanie na ile jestem w stanie ją wygasić, ukryć by nie zniechęcić do siebie zapoznawanych kobiet. Raczej mi się to udaje, bo jeszcze jakoś ją trzymam w ryzach. To co tu pisze na tym forum nie daje o mnie tej informacji, że potrafię tę desperację ukryć, bo tutaj celowo wyrzuciłem z siebie te wszystkie moje uczucia i to co we mnie siedzi. Ale w realnym świecie nie prezentuję siebie w ten sposób. Gdybym tak robił, strzelałbym sobie w kolano za każdym razem. Pewności siebie mi brakuje, ale bierny nie jestem. Nad doborem avataru w ogóle nie myślałem, mam też go na innym profilu. Po prostu zmniejszyłem jego rozmiar do wymaganego na tym forum.
Pomyślałem sobie ostatnio, że mogę tracić u kobiet na mojej pozycji zawodowej. Tak, to jest mój największy minus. Owszem, obecna praca nie jest zła, poza tym jest bardzo odpowiedzialna i potrzebna, ale finansowo jest rozczarowująca. Dlatego to nie jest moje ostatnie słowo i wciąż tę swoją pozycję zawodową buduję i chcę czynić lepszą. Jednakże wiem, że na tym polu wielu mężczyzn w moim wieku prezentuje się lepiej (jeżeli bierzemy pod uwagę tu i teraz), więc tu tracę i muszę więcej od siebie włożyć, by to zmienić.
A co to właściwie znaczy "finansowo rozczarowująca"? I dlaczego sądzisz, że tracisz w oczach kobiet ze względu na pracę?
Uwaga zaraz usłyszysz, że (tu wstaw rzecz o piekielnie dużym znaczeniu) nie ma znaczenia xd.
A teraz lekcja dla autora. Pisałeś gdzieś, że prawie sami faceci Ci odpowiadają...no to już wiesz co myślą o Tobie kobiety. Dodam tylko, że w tematach założonych przez kolesi, którzy np nie mogą się zdecydować między jedną a drugą typiara albo takich co piszą jacy są piękni i bogaci odpowiadających kobiet nie brakuje.
A skąd wiesz co Paweł zaraz usłyszy? Z fusów to wywróżyłeś?
pawlo.waw napisał/a:Pomyślałem sobie ostatnio, że mogę tracić u kobiet na mojej pozycji zawodowej. Tak, to jest mój największy minus. Owszem, obecna praca nie jest zła, poza tym jest bardzo odpowiedzialna i potrzebna, ale finansowo jest rozczarowująca. Dlatego to nie jest moje ostatnie słowo i wciąż tę swoją pozycję zawodową buduję i chcę czynić lepszą. Jednakże wiem, że na tym polu wielu mężczyzn w moim wieku prezentuje się lepiej (jeżeli bierzemy pod uwagę tu i teraz), więc tu tracę i muszę więcej od siebie włożyć, by to zmienić.
A co to właściwie znaczy "finansowo rozczarowująca"? I dlaczego sądzisz, że tracisz w oczach kobiet ze względu na pracę?
Nie jest satysfakcjonująca jeśli chodzi o wysokość zarobków. Co do drugiego pytania od razu dodam, że to nie jest tak według mnie, że kobiety pierwsze co robią przy zapoznawaniu się z jakimś facetem, to przysłowiowo zaglądają mu do portfela i to ile on zarabia jest dla nich najważniejsze. Ale takie pragmatyczne podejście w stylu oceny zaradności faceta na podstawie jego pozycji zawodowej, zarobków, czy nawet choćby potencjału, jest dla mnie zrozumiałe i nie jest niczym złym. I chyba niejedna z pań zwraca na to uwagę, tak myślę? I powtórzę, że to w moich oczach nic złego.
Uwaga zaraz usłyszysz, że (tu wstaw rzecz o piekielnie dużym znaczeniu) nie ma znaczenia xd.
A teraz lekcja dla autora. Pisałeś gdzieś, że prawie sami faceci Ci odpowiadają...no to już wiesz co myślą o Tobie kobiety. Dodam tylko, że w tematach założonych przez kolesi, którzy np nie mogą się zdecydować między jedną a drugą typiara albo takich co piszą jacy są piękni i bogaci odpowiadających kobiet nie brakuje.
Ja to doskonale rozumiem. Nie okłamuję siebie i jestem świadom swojej sytuacji. A ten wątek to bardziej chyba sposób na wygadanie się, co zresztą ma miejsce, zebranie rad (i serio, wiele tu pomocnych rad otrzymałem) a nie jest to sposób na przyciągnięcie kobiet, co ma samoczynnie miejsce, we wspomnianych przez Ciebie wątkach. W moim wątku na pierwszy plan wysunięty został temat braku doświadczenia z kobietami, a nie oszukujmy się, nie liczę na to, że którąś kobietę to zainteresuję. Ja serio jestem tego świadomy, że takie rzeczy kobiet nie kręcą i nie ma tu u mnie jakiś takich ukrytych zamiarów w stylu: "a napiszę, że jestem prawiczkiem, to na pewno jakaś kobieta chętna by się zapoznać, odezwie się". Ja naprawdę wiem, że to kobiet nie kręci. ![]()
Tak, ja zwracam uwagę na zaradność faceta. Mam przyjaciółkę, której mąż wprost powiedział, że nie będzie zmieniał pracy i szukał lepszej, bo ta, którą ma bardzo mu odpowiada. Nie chodziło bynajmniej o wysokość zarobków, ale o to, że szef nie stoi nad głową i jest służbowe auto do dyspozycji. Więc ona zaczęła zmieniać pracę (średnio co 2 lata) jak tylko coś lepszego pojawiało się na horyzoncie, bo kredyt sam się nie chciał spłacić. Ale to raczej wyjątek.
33 letni prawiczek to raczej dla wielu osób, które tu zaglądają, swego rodzaju "freak". Zazwyczaj ludzie kryją się z takimi rzeczami, a tutaj jakiś typ, czyli ja, postanowił "wyjść z szafy". Wydaję mi się, że to co robię, a mianowicie pisanie o tym publicznie, też nie jest do końca normalne i zastanawiam się jakie to ma znamiona, bo tak jak wspominałem wyżej, nie szukam przez to podstępnie jakiejś kobiety, ani też nie chcę współczucia. Czy to jakiś rodzaj emocjonalnego ekshibicjonizmu? To już prędzej. I to oczywiście też nie jest dobre, bo to pokazuje jakiś tam poziom mojej desperacji, czy frustracji, skoro teraz już mi wszystko jedno i mogę otwarcie pisać o takich rzeczach, reklamując to jeszcze swoją twarzą.
Coś Wam powiem jak ja to widzę. Nie jest dobrze, gdy jest się zdrowym emocjonalnie człowiekiem, nie zaznać na pewnych etapach życia, niektórych doświadczeń, jak związek z kimś, czy inicjacja. Brak tych rzeczy u normalnego człowieka prowadzi do powstania dysfunkcji, takich jak wspomniane przeze mnie niska samoocena, czy desperacja. Ja wiem, że człowieka są w stanie dotknąć większe tragedie od permanentnej samotności, na przykład choroby, ale jak tak patrzę na to z boku, jest to też na swój sposób przykre. Ja znam innych facetów w podobnej do mojej sytuacji. Nie wiem czy są prawiczkami, ale są samotni i bezskutecznie próbują znaleźć dziewczynę. Ich zachowania stanowią też dla mnie przestrogę, bo dostrzegam u nich to, co staram się wciąż jako tako trzymać w ryzach, a więc desperację. Potem krok do depresji, nałogów, w najgorszym przypadku - samobójstwa. U mnie oczywiście tego nie ma, ale nie wiem, czy na przykład za kilka lat się nie pojawi?
33 letni prawiczek to raczej dla wielu osób, które tu zaglądają, swego rodzaju "freak". Zazwyczaj ludzie kryją się z takimi rzeczami, a tutaj jakiś typ, czyli ja, postanowił "wyjść z szafy". Wydaję mi się, że to co robię, a mianowicie pisanie o tym publicznie, też nie jest do końca normalne i zastanawiam się jakie to ma znamiona, bo tak jak wspominałem wyżej, nie szukam przez to podstępnie jakiejś kobiety, ani też nie chcę współczucia
Normalne czy nienormalne, po prostu Cię to boli i chcesz się wygadać. Dużo to nie daje, ale przynajmniej pozwala na chwilową ulgę emocjonalną.
W temacie tego mojego avataru, o którym była mowa, ja doskonale wiem jak to może być odbierane - "biedny Pawełek, nie miał dziewczyny, opisuje jak bardzo ją chciał mieć, a wszystko to opatrzył avatarem, na którym nie prezentuje się najgorzej. Pewnie szuka w ten sposób atencji, poklasku, współczucia." I wiecie co, o ile współczucia nie szukam, o tyle faktycznie, jestem trochę łasy na komplementy. I to też jest dysfunkcja, starego kawalera, który nie miał nigdy dziewczyny. Jak ktoś nie otrzymywał nigdy komplementów, jak ktoś ma niską samoocenę, to próbuje, nawet w tak, nie oszukujmy się, trochę żenujący sposób, podbudować się, gdy na przykład ktoś o nim dobrze napisze. To jest słabe i ja to wiem, to zauważyłem u siebie, ale i u innych samotnych facetów, wrzucających swoje zdjęcia na przykład na grupy na fb, często opatrzone opisani, że nie jest się atrakcyjnym. To jest cholerna dysfunkcja, nabyta właśnie przez to poczucie niskiej samooceny, przez brak dziewczyny itp. Można się z tego śmiać, można to krytykować, można poczuć się zażenowanym, ale ja Wam pokazuję, jak to wygląda "od kuchni", od drugiej strony. A jest to, przepraszam za wyrażenie: "do dupy" i wiele trzeba się starać, by w tę żenadę nie wchodzić. U mnie różnie z tym bywa, tragedii nie ma, ale pewne niepokojące symptomy się pojawiają.
pawlo.waw napisał/a:33 letni prawiczek to raczej dla wielu osób, które tu zaglądają, swego rodzaju "freak". Zazwyczaj ludzie kryją się z takimi rzeczami, a tutaj jakiś typ, czyli ja, postanowił "wyjść z szafy". Wydaję mi się, że to co robię, a mianowicie pisanie o tym publicznie, też nie jest do końca normalne i zastanawiam się jakie to ma znamiona, bo tak jak wspominałem wyżej, nie szukam przez to podstępnie jakiejś kobiety, ani też nie chcę współczucia
Normalne czy nienormalne, po prostu Cię to boli i chcesz się wygadać. Dużo to nie daje, ale przynajmniej pozwala na chwilową ulgę emocjonalną.
Dokładnie, to jest coś jak takie oczyszczenie się wewnętrzne. Ja oczywiście chodziłem na terapię, tam też mówiłem pani terapeutce o tym co mnie boli, ale tutaj na ten moment to co robię też spełnia podobną rolę i na szczęście, nikt mnie nie obraził, (bo to serio nie jest miłe) nie zwyzywał, nie naśmiewał się, a wszelka krytyka mojej osoby była póki co naprawdę wyważona i rzeczowa. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. ![]()
Akurat w kwestii stanowiska czy rpozwoju zawodowego, to osobiśćie jestem baardzo umiarkowany.. Z jednaj strony oczywiste jest, że nikt nie będzie przymierał głodem czy żył z zasiłków za minimalną. Z drugiej jednak nie każdy lubi i chce ciągle się ścigać i brać więcej i więcej. Choćby dlatego, żę nie każdy nadaje się np. na kierownicze stanowisko.
Autorze, myślę, że sama fakt, żę się tutaj zwierzasz możę być dla Ciebie pewnego rodzaju pomocą.
Życzę Ci dobrego terapeuty, który da Ci się wygadać i przejmie się Twoim losem.
Edit: No skoro Ty i terapeuta uznaliscie, że wszystko jest ok to na pewno Twoje życie od tego momentu zmieniło się na lepsze...
Dzięki, obecnie nie chodzę na terapię, bo terapia się zakończyła, a ja nie mam jakiś problemów, który wymagałyby terapii, pomocy psychoterapeuty, psychologa. Nie mam depresji, ani innych stanów, które wymagałaby leczenia. Terapeuci mi to samo mówili. A to, że nie mam i nie miałem dziewczyny i to wszystko co Wam wyżej opisałem, to co określiłem mianem "dysfunkcji samotnego kawalera" to bardziej jest do przepracowania z jakimś trenerem od związków, który pomaga singlom. Była tu mowa wcześniej o tym. Muszę się za kimś takim rozejrzeć.
Autorze, myślę, że sama fakt, żę się tutaj zwierzasz możę być dla Ciebie pewnego rodzaju pomocą.
Kto wie, może lektura tego wątku przyda się jakiemuś facetowi, który przypadkiem tu trafi (ja to forum znalazłem wyszukując w Google tematów związanych z byciem prawiczkiem w późnym wieku, więc może ktoś trafi tu w analogiczny sposób?) będąc w podobnej sytuacji? Może to być dla niego pomocne choćby w tym, że będzie wiedział, że nie tylko on ma taki problem? I wtedy ten mój "coming out" miałby dodatkowy sens. ![]()
Ja mogę Ci tylko doradzić żebyś postarał się wyluzować, nie podkreślaj na każdym kroku że masz AŻ 33 lata i nie porównuj się do innych ludzi. Jak kobieta będzie zainteresowana Tobą to nie będzie jej przeszkadzało to że nie jesteś obeznany w temacie seksu. Na forum było niedawno kilka wątków samotnych kobiet które są w identycznej sytuacji co Ty. Piszę o wyluzowaniu , ponieważ kobiety zwłaszcza po 30 raczej czują się lepiej w towarzystwie facetów którzy sprawiają wrażenie że mają kontrolę nad swoim życiem. Nikt nie będzie chciał desperata i działa to w dwie strony. Faceci uciekają od kobiet które są zbyt chętne. Załóż konto na portalu randkowym, wydajesz się bardzo inteligentny, wrzuć krótki tekst o sobie, taki niby od niechcenia a jednak zabawny i w żadnym wypadku nie przedstawiaj siebie jako ofiary, prędzej księcia którego trzeba zdobyć. Wierzę że w ten sposób za niedługo kogoś poznasz. Tak naprawdę to nie bogate zainteresowania i szalone randki powodują że ludzie się ze sobą spotykają więc nie staraj się aż tak bardzo bo to zadziała na Twoją niekorzyść.
Ja mogę Ci tylko doradzić żebyś postarał się wyluzować, nie podkreślaj na każdym kroku że masz AŻ 33 lata i nie porównuj się do innych ludzi. Jak kobieta będzie zainteresowana Tobą to nie będzie jej przeszkadzało to że nie jesteś obeznany w temacie seksu. Na forum było niedawno kilka wątków samotnych kobiet które są w identycznej sytuacji co Ty. Piszę o wyluzowaniu , ponieważ kobiety zwłaszcza po 30 raczej czują się lepiej w towarzystwie facetów którzy sprawiają wrażenie że mają kontrolę nad swoim życiem. Nikt nie będzie chciał desperata i działa to w dwie strony. Faceci uciekają od kobiet które są zbyt chętne. Załóż konto na portalu randkowym, wydajesz się bardzo inteligentny, wrzuć krótki tekst o sobie, taki niby od niechcenia a jednak zabawny i w żadnym wypadku nie przedstawiaj siebie jako ofiary, prędzej księcia którego trzeba zdobyć. Wierzę że w ten sposób za niedługo kogoś poznasz. Tak naprawdę to nie bogate zainteresowania i szalone randki powodują że ludzie się ze sobą spotykają więc nie staraj się aż tak bardzo bo to zadziała na Twoją niekorzyść.
Dzięki za posta.
Zgadzam się z tym co piszesz. Tak wyluzowanie, to jest brak ciśnienia na znalezienie dziewczyny, dałoby mi wiele, ale nie ukrywam, że trudne jest to do osiągnięcia. Poznając kogoś nigdy tego nie wspominam, że nie miałem dziewczyny, a byciu prawiczkiem to już w ogóle absolutnie. Wiadomo, że jakbym kogoś znał długo, to pewnie by to wyszło, ale przy zapoznawaniu się to nigdy. Na tym forum nie nastawiam się na to, że kogoś poznam, więc piszę bez ogródek. Zastanawia mnie dlaczego, tu na forum każdy zakłada, że jestem desperatem w stosunku do kobiet? Wspominałem, że nie wykazuję desperacji w stosunku do kobiet i choć oczywiście nie musi mi na słowo nikt wierzyć, to ja analogicznie się zastanawiam, dlaczego wszyscy uważają, że jestem desperatem w stosunku do kobiet?
Czy ktoś mnie aż tak dobrze zna? Owszem na forum wypisałem rzeczy, które są dla mnie trudne, bolesne, bo to miało temu służyć, by się wygadać. Czy to trąci desperacją, pewnie tak, ale czemu tak wiele osób odnosi to do moich zachowań z realnego świata, albo nawet z korespondencji z kobietami, z portali dla singli? Czy ktoś mnie zna z realnego świata, albo z innych części interenetu, by mógł to stwierdzić? Cały czas jest domniemywanie, a ja się tłumaczę, że gdybym przejawiał desperację w stosunku do kobiet, byłbym gamoniem i strzelałbym sobie w kolano.
Na razie (oby tak dalej było) potrafię jeszcze racjonalnie myśleć i to myślenie przekuwać na działanie. ![]()
A prospos portali randkowych, dla zainteresowanych, opis z jednego z portali dla singli, jak ktoś chce, może powiedzieć, co by w nim poprawił. Będę wdzięczny.

del
Dzięki za pochylenie się nad tym ogłoszeniem i za rady.
Ja w sumie nie mam jakiegoś jednego opisu na wszystkie portale. Chyba najbardziej nietypowy mam na Tinderze.
Ciągle kombinuję, uważam, że nie mogę stać w miejscu, jak efektów brak. Ostatnio wymyśliłem coś takiego, jak widać pewne motywy jednak powatrzam. ![]()
Witajcie!
Mam wielką prośbę do mojej przyszłej dziewczyny. Czy mogłabyś zaznaczyć na tej mapce swoje położenie? Łatwiej będzie mi Cię znaleźć. Z góry dziękuję.
Kurczę znowu ucięło mi posta. Szlag!
Przepraszam za post pod postem, forum nie przesyła mi ich jednak w całości. Wrzucam wspomniany (może tym razem się uda przesłać całość?) mój przykładowy opis, wrzucony na jedną z grup dla singli:
Witajcie!
Mam wielką prośbę do mojej przyszłej dziewczyny. Czy mogłabyś zaznaczyć na tej mapce swoje położenie? Łatwiej będzie mi Cię znaleźć. Z góry dziękuję.
Pawlo, a na którym etapie u Ciebie następuje klapa, dochodzi w ogóle do jakiejś pierwszej randki?
Usunąłem akapity, więc będzie ciągły tekst, a kreski wyznaczają akapity. Ostatnia próba i mówię wszystkim dobranoc.
Witajcie! Mam wielką prośbę do mojej przyszłej dziewczyny. Czy mogłabyś zaznaczyć na tej mapce swoje położenie? Łatwiej będzie mi Cię znaleźć. Z góry dziękuję.
Witajcie!
Mam wielką prośbę do mojej przyszłej dziewczyny. Czy mogłabyś zaznaczyć na tej mapce swoje położenie? Łatwiej będzie mi Cię znaleźć. Z góry dziękuję.
Nie przekonuje mnie to. Przekombinowane ![]()
Ale co się rzuca w oczy to prosząco-przepraszający ton Twoich opisów. Takie grzeczne ciepłe kluchy. Podczas gdy warto być chociaż trochę zadziornym i pokazywać swoją pewność siebie.
Jak już chcesz iść w temat podróży to wstaw mapę z pinezką na machu picchu czy innego honolulu z opisem “Za rok o tej porze będę podziwiał tam zachód słońca. Jedziesz ze mną?”.
Pawlo, a na którym etapie u Ciebie następuje klapa, dochodzi w ogóle do jakiejś pierwszej randki?
Cześć, żeby była klapa, to musiałoby do czegoś dojść.
U mnie nie doszło.
Co do randek, dla mnie spotkanie się z kimś z portalu dla singli na przykład na kawę, to nie randka, bo dla mnie randki dopiero są wtedy, gdy jest jakieś uczucie między ludźmi, którzy się ze sobą umawiają, ale umownie mogę przyjąć, że takie zapoznawcze spotkanie to też jest randka. Tak byłem na takich randkach. Z niejedną dziewczyną, z którą udało mi się spotkać chciałem po tych pierwszych spotkaniach kontynuować znajomość. Jak było na tych spotkaniach? Dobrze, miło, sympatycznie, wesoło. Czegoś może w oczach tych kobiet u mnie zabrakło, albo inni, z którymi się spotkały, okazali się być atrakcyjniejsi. Dam sobie ręce uciąć, nogi, a nawet członka, że nie trąciłem na tych spotkaniach desperacją.
Dobrej nocy wszystkim ![]()
pawlo.waw napisał/a:Witajcie!
Mam wielką prośbę do mojej przyszłej dziewczyny. Czy mogłabyś zaznaczyć na tej mapce swoje położenie? Łatwiej będzie mi Cię znaleźć. Z góry dziękuję.
Nie przekonuje mnie to. Przekombinowane
Ale co się rzuca w oczy to prosząco-przepraszający ton Twoich opisów. Takie grzeczne ciepłe kluchy. Podczas gdy warto być chociaż trochę zadziornym i pokazywać swoją pewność siebie.
Jak już chcesz iść w temat podróży to wstaw mapę z pinezką na machu picchu czy innego honolulu z opisem “Za rok o tej porze będę podziwiał tam zachód słońca. Jedziesz ze mną?”.
Ale nie wkleił mi się cały post, tylko pierwszy akapit. A ten pierwszy akapit to tylko klucz do dalszej części. Coś to forum szwankuje. Ponawiałem próby wklejenia całości i na nic. Za którymś razem się poddałem, żeby nie spamować post pod postem.
Warto być zadziornym, ale ja tego nie potrafię. Ktoś mi powiedział, że jestem z tych dobrych chłopaków, których dziewczyny nie obchodzą. Jak ktoś potrafi ze mnie zrobić zadziornego zawadiakę, to będę mu wdzięczny. ![]()
Dajcie mi przykład jakiegoś takiego zadziornego tekstu, żebym wiedział jak to powinno wyglądać. Może powinienem przeglądać profile facetów, by coś podpatrzeć u nich, ale bardzo tego nie lubię.
Do jutra, dobrej nocy.
O matko. Ale ściana tekstu oO Problem w tym, że dziewczyny tych opisów za bardzo nie czytają, bo i tak mają nawał chętnych. A co dopiero tak długich, ciężko dotrwać do końca.
Po co ma udawać zadziornego skoro taki nie jest + do spotkań DOCHODZI? Problem chyba nie leży w opisie. Prędzej w babkach w samych sobie i ich dziwnych upodobaniach...
O matko. Ale ściana tekstu oO Problem w tym, że dziewczyny tych opisów za bardzo nie czytają, bo i tak mają nawał chętnych. A co dopiero tak długich, ciężko dotrwać do końca.
Ja myślę, że autora interesują raczej kobiety, które jednak czytają i dlatego moim zdaniem jego opis nie jest zły. Ja sam mając profil na Sympatii też stawiałem na większą ilość tekstu, niż mniejszą i to się spotykało często z dobrym odbiorem. Nawet jeśli nie dochodziło do randki. Po prostu im więcej napiszesz, tym dajesz drugiej stronie większą szansę na nawiązanie do czegoś w Twoim tekście. Tak można zacząć ciekawszą rozmowę, niż wyświechtanym "Co słychać ?". Co ja bym w tej kwestii doradził ? Może dodać jakąś szczyptę humoru ? Autoironii ? Bo jednak jest trochę mocno poważnie. Do tego dobre zdjęcia. Gary kiedyś polecał zainwestować w jakaś sesję u fotografa. To nie jest zły pomysł. No i uzbroić się w cierpliwość. Wbrew temu co głoszą także forumowi malkontenci w internecie można poznać kogoś bliskiego. Wszystkie moje relacje, łącznie z małżeństwem, to kobiety poznane przez internet, głównie na Sympatii. Obecna relacja to również kobieta z Sympatii. A autorze mnie też nie było w tej materii nigdy łatwo, bo zawsze byłem nieśmiały, introwertyczny i do tego niski. Ale da się ![]()
Problemem bywa to, że osoby które długo są same i tęsknią za bliskością czasami wpadają w pułapkę coraz większego idealizowania tego jak chciałyby, żeby wyglądał ich wymarzony związek. Tworzą sobie w głowie scenariusze i mało realne wizje. Same sobie budują presję, która ich potem spina, spala, stresuje.
Autorze, weź sobie ostatni akapit Kolegi wyżej pod uwagę..Mądry z niego chłop (tfu, mieszczuch
), więc myślę, że warto na tym się skupić. Sam tego nigdy nie przeżywałem i choć mam za sobą zaledwie kilka przelotnych znajomości, to w podobny sposób jawiły mi się kobiety, jak miałem te 14-15 lat. Tu akurat ten szczenięcy wiek nie ma nic do rzeczy sam w sobie, ale bardziej to, że widziałem w kobietach prawie zawsze "bóstwo" zamiast zwyłego człowieka
Teraz, najbardziej doceniam zwykłą, przyjacielską czy koleżeńską rozmowę z kobietą, okraszoną nieco odrobiną flirtu. Natomaist za żadne skarby nie wybrażam sobie takiego wyidealizowanego, romantycznego podejśćia, bo wiem, że poległbym na całej linii. Raz, że kobiety to odrzuca a dwa, że dla mnie jest zwyczajnie niesmaczne.
Co do tekstu, to z całą pewnością mogę stwierdzić, że nawet tak długi fragment jest znacznie lepszy od pojedycznego słowa czy samych znaków interpunkcyjnych.
No i chciałbym poznać cwaniaka, któremu się zmienilo podejście tak bardzo.
Na razie mamy tak:
Paweł szuka miłości, chce mieć wszystko, szuka zdrowego, stałego związku. No i to jest prawidłowe, ludzkie podejście...ale nie żyjemy w zbyt normalnych czasach pod tym względem i kobiety to odrzuca...
A docelowo ma być tak:
Ma wywalone, jak nie ta to inna, zamiast związku i miłości obraca kilka na raz, może nawet ma związek i zdradza, jest nieuchwytny a kobieta zamiast go wykorzystać drży o to by go przy sobie mieć, ale miłości tu nie będzie - bo to wszystko przyciąga kobiety...
No ja dam sobie rękę uciąć, że nikt takiego skoku nigdy nie wykonał. A doświadczenie wcale tego nie uczy, po prostu ktoś albo jest typem A albo B, zależy od wychowania w wieku 1-7...
Wiesz, generalnie zwykle ludzie nieco inaczej patrzą na świat jak mają 15 lat niż 20 czy potem 30 i więcej...
Oczywiście, ale tu się pojawi tylko coraz większe przytłoczenie i desperacja/rezygnacja.
Wszystkie prawiczki do burdelu i rozprawiczac za panstwowa kase 1x do roku...i sie skonczy to cale pierdzielenie... czemu ja , co ze mna nie tak, gdzie sa te kobiety...i na koncu pewnie terapia co wyjdzie 10x wiecej niz sprawna pani od dojenia meskich wackow
To nic nie da - skąd wiem? Bo byli tacy i...nic im to nie dawało, najwyżej częściej tam chodzili. Przecież są takie tematy na forum, cała masa... Zresztą tu nie chodzi o ruchanie, sperma mózg niektórym zalewa.
No i chciałbym poznać cwaniaka, któremu się zmienilo podejście tak bardzo.
Na razie mamy tak:
Paweł szuka miłości, chce mieć wszystko, szuka zdrowego, stałego związku. No i to jest prawidłowe, ludzkie podejście...ale nie żyjemy w zbyt normalnych czasach pod tym względem i kobiety to odrzuca...
A docelowo ma być tak:
Ma wywalone, jak nie ta to inna, zamiast związku i miłości obraca kilka na raz, może nawet ma związek i zdradza, jest nieuchwytny a kobieta zamiast go wykorzystać drży o to by go przy sobie mieć, ale miłości tu nie będzie - bo to wszystko przyciąga kobiety...
No ja dam sobie rękę uciąć, że nikt takiego skoku nigdy nie wykonał. A doświadczenie wcale tego nie uczy, po prostu ktoś albo jest typem A albo B, zależy od wychowania w wieku 1-7...
Pieprzysz jak potłuczony. Nie pierwszy raz zresztą. Nikt nie mówi autorowi, że ma zmienić swoje podejście na takie jak piszesz.
A ty nie potrafisz czytać. Opisałem tylko postawę gościa i postawę docelową - aktrakcyjna dla kobiet - bo kimś takim chciałby się stać. Zesrales się i śmierdzi Misinx, nie pierwszy raz. A gość jak podejścia nie zmieni to wszyscy dobrze wiemy co go czeka. Chowanie cudzych dzieci i robienie za absolutnego beta samca, żadnej miłości i wierności.
Edit: Dalej nie mogę uwierzyć jak bardzo zidiociales z wiekiem...
A ty nie potrafisz czytać. Opisałem tylko postawę gościa i postawę docelową - aktrakcyjna dla kobiet - bo kimś takim chciałby się stać. Zesrales się i śmierdzi Misinx, nie pierwszy raz. A gość jak podejścia nie zmieni to wszyscy dobrze wiemy co go czeka. Chowanie cudzych dzieci i robienie za absolutnego beta samca, żadnej miłości i wierności.
Ty za to jak się zesrasz to fiołkami pachnie ![]()
Pawlo, przy czytaniu pierwszego postu nasunęło mi się nieodparte wrażanie, że największą przeszkodą jest Twój strach przed przegraną.
Niby się skarżysz, ale produkujesz tysiące słów, żeby wyglądało, iż wina jest całkowicie poza Tobą.
Nie odbieraj mojej wypowiedzi jako ataku albo krytyki, tylko jako spostrzeżenie.
Ten strach przed przegraną całkowicie Cię blokuje i uniemożliwia swobodę działania. W rezultacie jesteś postrzegany jako ktoś niezaangażowany i wycofany. Ty nie robisz pierwszego ruchu aby nie przegrać i partnerka nie zrobi ruchu bo nie czuje że jesteś zainteresowany.
W życiu raz się przegrywa a raz wygrywa. Świat się nie skończy kiedy nie osiągniesz sukcesu. Przegrasz to szukasz kolejnej szansy i znowu grasz.
Zamiast kierować swoją energię na zacieśnianie znajomości, Ty kalkulujesz w głowie szansę sukcesu, i w efekcie jesteś zimny jak ryba. Pośmiać się i pogadać można z każdym, z zimnym chłopakiem też.
Jak dziewczyna Ci się podoba to ją pocałuj, od tego żadne z Was nie umrze. Czego się boisz?
Wykreśliłam to co działało na Twoją niekorzyść
M!ri zrobiła kawał dobrej roboty ale ja jeszcze dorzucę swoje spostrzeżenia dla pawlo.waw.
Z tego tekstu jednak bije desperacja. Cały jest ukierunkowany na szukanie stałego związku. Spróbuj tak jak radzili poprzednicy bardziej wyluzować. Pisz, że szukasz kogoś do wyjścia do kina, teatru, na kawę, przyjaźni a jak to się rozwinie to czas pokaże. Nie osaczaj kobiet jeszcze przed spotkaniem. Niech wiedzą, że to nie na jednorazowy seks, niech widzą kulturę, poczucie humor, pokaż tylko gotowość na coś większego a nie rób z tego celu. To wystarczy.
Nie wrzucałbym też takich pozowanych zdjęć jak to w awatarze. Niech ze zdjęć też bije trochę luzu.
Potem tylko zagaduj też bez obiecywania sobie czegokolwiek, bez ciągłego emanowania chęcią związku na stałe i bez mówienia, że jesteś niedoświadczony. W ten sposób powinno się pojawić więcej chętnych na spotkania. Jak po 20-tym spotkaniu, któraś Tobie się spodoba tzn, ze masz szczęście
. Do tego z każdego spotkania będziesz wyciągał nowe doświadczenia.
Kurczę znowu ucięło mi posta. Szlag!
NIestety ten portal ma taki zwyczaj, że wylogowuje jak nic nie robisz przez kilkanaście minut...
Czyli jak piszesz posta dłużej niż ten okres, to zdąży Cię wylogować.
Zanim naciśniesz "Wyślij", to w drugiej zakładce odśwież stronę netkobiety.pl, aby sprawdzić czy dalej jesteś zalogowany.
Przeczytałem twój opis z profilu... świetnie napisany...
Dzwonek alarmowy, kłamstewko, coś co może odpychać: oczywistym jest że szukasz osoby do związku... więc nie mów że interesuje Cię koleżeństwo... poza tym myślisz, że kobieta, która czyta ten profil też chce koleżeństwa? Raczej nieeee...
Ja bym pewnie jakieś takie mini-wtrącenie erotyczne albo seksualne dał... To co pisałeś tutaj na grupie -- bliskość, chodzenie za rękę, całowanie, seks.
Usunąłbym "bycie ważnym dla kogoś" bo to jednak obciążające... w związku ważne, ale tak na początku to brzmi jakby dać palec, a on złapał całą rękę.
Dzięki za wszystkie dzisiejsze wpisy i za każdą poradę.
Późno odpisuję, bo właśnie wróciłem z zajęć tanecznych. U mnie środy takie są, że po pracy lecę na zajęcia, i mam je aż do 22. Ciekawe wnioski macie, warte przemyślenia. Odnośnie mojego tekstu ogłoszenia z Sympatii. Właściwie tak jak wspominałem, nie mam stałego tekstu, który wklejam na każdy portal dla singli, na którym jestem, ale pewne motywy czasami się powtarzają. To ogłoszenie z Sympatii umieściłem jako przykład. Dzięki za wskazówki, wezmę je pod uwagę. Szczerze? Nie spodziewałem się, że bije z tego ogłoszenia desperacja, a już kompletnie nie przypuszczałbym, że z tak moim zdaniem bądź co bądź niewinnego tekstu, jakaś kobieta może wywnioskować, że chodzi w nim także o seks (a nie chodzi, bo szukam związku przede wszystkim). Ale wiadomo, różne są interpretacje. Myślałem również, że tekst jest kulturalny, a przy tym z humorem. Być może się myliłem. Dlatego dobrze znać opinię osób z boku. Oczywiście, gdy kogoś poznam nigdy nie piszę ani tego, że nie mam doświadczenia w związku, ani nie wspominam od razu, że mam z tyłu głowy związek z tą osobą (bo też i nie mam, na takie konkluzje trzeba czasu, by się lepiej poznać). Agnes76 - zasadniczo to ja przegrałem już i to wiele i tu nie ma profitów, bo straconych lat nie zwróci mi nikt. Ale czy boję się porażki? Bardziej boję się tego, że zawsze będę sam. Gdybym tego strachu nie miał i mówiąc słowami innych osób z tego wątku: "gdybym wewnętrznie bardziej wyluzował", byłoby mi łatwiej żyć. Na mój stosunek do kobiet ten mój wewnętrzny niepokój nie wpływa, bo go nie okazuję. Mam taką nadzieję. W moim pierwszym poście było wiele tłumaczeń, ale nie było też odżegnania się od winy, albo popełnionych przeze mnie błędów. To nie było tłumaczenie się kogoś, kto się chce ukazać jako niewinny, tylko to było szczere wytłumaczenie, objaśnienie sytuacji. Wiadomo, że popełniłem błędy w szukaniu dziewczyny. Pisałem o tym i ja, pisali inni. Ale czy naprawdę można tylko mnie obwiniać o to, że dotąd nie miałem dziewczyny? Czy dziewczyny są tylko od wybierania, a nawiązywanie relacji zależy tylko i wyłącznie od tego, jak się zaprezentuje mężczyzna? Chyba nie tylko? W jednym poście jestem odebrany jako mało zaangażowana osoba, w kolejnym natomiast, autorstwa innej osoby, ktoś wspomina coś zupełnie odwrotnego, i przestrzega abym tak nie dociskał. Tak więc zupełnie różne opinie.
Owszem, ja przegrywam cały czas na polu szukania dziewczyny, ale na pewno się nie poddaję. I nie jestem "zimny jak ryba", żeby ktoś mógł tak o mnie powiedzieć, to naprawdę musiałby mieć coś ze mną do czynienia w realnym świecie. Te wpisy na forum nie ukazują takich rzeczy o mnie, o moim charakterze. Dużo się śmieję, jestem pogodną osobą. Nie jestem sztywniakiem. Może ktoś uzna, że to też jest problem. Co inna osoba, to inna opinia. Tak już jest. ![]()
pawlo.waw napisał/a:Kurczę znowu ucięło mi posta. Szlag!
NIestety ten portal ma taki zwyczaj, że wylogowuje jak nic nie robisz przez kilkanaście minut...
Czyli jak piszesz posta dłużej niż ten okres, to zdąży Cię wylogować.
Zanim naciśniesz "Wyślij", to w drugiej zakładce odśwież stronę netkobiety.pl, aby sprawdzić czy dalej jesteś zalogowany.
Dzięki Gary za radę. Głupio to forum działa, muszę być czujnym na przyszłość.
Przeczytałem twój opis z profilu... świetnie napisany...
Dzwonek alarmowy, kłamstewko, coś co może odpychać: oczywistym jest że szukasz osoby do związku... więc nie mów że interesuje Cię koleżeństwo... poza tym myślisz, że kobieta, która czyta ten profil też chce koleżeństwa? Raczej nieeee...
Ja bym pewnie jakieś takie mini-wtrącenie erotyczne albo seksualne dał... To co pisałeś tutaj na grupie -- bliskość, chodzenie za rękę, całowanie, seks.
Usunąłbym "bycie ważnym dla kogoś" bo to jednak obciążające... w związku ważne, ale tak na początku to brzmi jakby dać palec, a on złapał całą rękę.
Fajne spostrzeżenia, dzięki.
A co do jakiejś aluzji erotycznej, czy to nie jest ryzyko, że jednak kogoś zniechęci? I jak mogłoby coś takiego wyglądać? Pytam się, bo tak szczerze moje ogłoszenia pod tym kątem zawsze były takie, hmm jakby to ująć... stonowane, sterylne. ![]()
Kiedyś, za kilka, kilkanaście lat napiszę poradnik w stylu: "Prawiczkiem byłem (albo jestem, w zależności jak mi się potoczy, albo nie potoczy życie
) i będę miał kopalnię wiedzy na podstawie tego wątku.
Jeżeli poniższe wypowiedzi dotyczą mojego posta to uściślam.
Nie spodziewałem się, że bije z tego ogłoszenia desperacja
W moim odczuciu jeżeli piszesz wprost, że szukasz stałego związku, dziewczyny, to trochę bije. Ale to jest odczucie subiektywne.
Myślałem również, że tekst jest kulturalny, a przy tym z humorem. Być może się myliłem.
Ja tego nie negowałem. Pisałem ogólnie, że taki powinien być tekst. Twój kulturalny jest. Co do poczucia humoru to się nie wypowiadam, bo to ma być Twoje poczucie humoru i nie mnie je oceniać.
Gary napisał/a:Przeczytałem twój opis z profilu... świetnie napisany...
Dzwonek alarmowy, kłamstewko, coś co może odpychać: oczywistym jest że szukasz osoby do związku... więc nie mów że interesuje Cię koleżeństwo... poza tym myślisz, że kobieta, która czyta ten profil też chce koleżeństwa? Raczej nieeee...
Ja bym pewnie jakieś takie mini-wtrącenie erotyczne albo seksualne dał... To co pisałeś tutaj na grupie -- bliskość, chodzenie za rękę, całowanie, seks.
Usunąłbym "bycie ważnym dla kogoś" bo to jednak obciążające... w związku ważne, ale tak na początku to brzmi jakby dać palec, a on złapał całą rękę.
Fajne spostrzeżenia, dzięki.
A co do jakiejś aluzji erotycznej, czy to nie jest ryzyko, że jednak kogoś zniechęci? I jak mogłoby coś takiego wyglądać? Pytam się, bo tak szczerze moje ogłoszenia pod tym kątem zawsze były takie, hmm jakby to ująć... stonowane, sterylne.
"związku, związku, związku" -- to jest odpychające...
"koleżeństwo mi wystarczy" -- nieprawdziwe...
Cała reszta super... Twoja praca wydaje się też ciekawa.
Dobrze, że było o bliskości...
Skoro jesteś prawiczkiem, to możesz napisać, że chciałbyś poznać kobietę, z którą możesz iść na spacer za rękę, zjeść kolację w nastrojowym otoczeniu, wieczorem wspólny prysznic, wino, seks, film, a rano wspólna kawa z uśmiechami.
Byle nie było jak z tą dziewczyną kiedyś–tam --- wycieczki, wycieczki, ... a potem nagle "czy będziemy razem chodzić".
A co do jakiejś aluzji erotycznej, czy to nie jest ryzyko, że jednak kogoś zniechęci?
Jak kobieta widzi, że ktoś ma normalne podejście, to nie zrazi. Bo przecież ona też chce seksu, bliskości, zabawy.
Pytam się, bo tak szczerze moje ogłoszenia pod tym kątem zawsze były takie, hmm jakby to ująć... stonowane, sterylne.
Dobrze być otwartym, nie robić tematu tabu. Jeśli chcesz zrobić coś, co nie urazi dziewczyny, to nie wahaj się. Zaczyna się od małych spraw typu "usiądę po przeciwnej stronie stolika, aby nie być napastliwym", "nie wezmę jej za rękę, bo co ona sobie pomyśli? a może nie chce?". Unikasz, unikasz, unikasz... a potem nagle byś chciał pocałować, a ona wtedy się wzdrygnie bo zaskoczona. Jak ten chłopak co z dziewczyną poszedł gwiazdy oglądać, oglądali gwiazdy, a potem ona się zdystanswała, i on nie wiedział dlaczego.
Raczej ciebie nie pocieszę jednakże ja uważam że skoro aż do teraz jesteś sam to zwyczajnie w świecie nie podobasz się kobietom, jesteś dla nich przezroczysty, nijaki i zwyczajnie aseksualny.
Wierz mi nie raz nie dwa na własnych oczach widziałem jak tworzą się związki i było widać ten błysk w oku kobiety, widać było że facet się podoba a jak facet podoba się kobiecie to trzeba naprawdę się postarać aby to spieprzyć, zwyczajnie kobieta wiele spraw ułatwia wtedy.
Skoro dla ciebie to jest czarna magia i sytuacja niespotykana dla ciebie to wnioski nasuwają się same.
Chcesz tak walić głową w mur? Frustrować się? Na coś co tak naprawdę nie do końca masz wpływ?
Moim zdaniem jedynie na co masz szansę to poznanie jakiejś dzieciatej panny średnio atrakcyjnej z urody przed 40stką która miała w sobie ze 100 kuta....., czy ciebie taka perspektywa satysfakcjonuje?
Oczywistym też jest że to będzie związek z braku laku a nie the best forever love którego chciałbyś doświadczyć.
Nie piszę tego bo ci źle życzę czy coś do ciebie mam ale chce ci postawić kawę na ławę i nie ściemniać że będzie zajebiście bo na 99% nie będzie.
Sam jestem w tej sytuacji co ty, co prawda jestem młodszy ale to wiele nie zmienia.
Ja przyjąłem taką strategię polegającą na tym że tam gdzie mnie nie chcą to nie wpraszam się na siłę, tak jest w przypadku kobiet.
Kobiety nie są w ogóle mną zainteresowane to i ja postanowiłem zdystansować się i całkowicie ten rozdział pod tytułem "związki" zamknąć do końca życia.
Łatwo nie było ale w życiu nie zawsze podejmuje się łatwe decyzje.
Także przeanalizuj swoją sytuacje i zastanów się czy warto brnąć w to dalej.
Wypowiedź Tom94 powinna Ci bardzo pomóc ![]()
Jak widzisz są jeszcze inni ludzie, którzy maja problemy podobne do Ciebie. I jak widzisz Ty jesteś jednak facetem, bo się nie poddajesz tak jak co niektórzy.
Słuchaj lepiej Garego i ogarniesz sprawę ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 14 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Smok Wawelski pożerający prawiczków, nie miałby źle.33-letni prawiczek
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024