Mieszkasz z rodzicami z lenistwa i wyboru, a nie przymusu.
Wpadłem, żeby tak po prostu się wyżalić, korzystając z anonimowości.
W realnym świecie nie mam takiej możliwości, bo spotkałbym się ze zbyt dużym ostracyzmem.
Człowiek z wiekiem oswaja się z pewnymi rzeczami. Nie bez powodu mówi się, że czas leczy rany.
Gdybym powiedział sobie w wieku 20 lat, że mając prawie 40 lat (dokładnie 37), nie będę miał rodziny, ani nawet dziewczyny i nigdy nie będę w związku, zwaliłoby mnie to z nóg i załamało.
Ale czas płynął, a każdy upływający rok zmniejszał ten niepokój, bo oswajał z myślą, że po prostu to może się nie udać.
Ale są chwile, że bywa ciężko. Zwłaszcza wiosną i latem, gdy czuję się witalność w powietrzu i widzi wiele młodych par na ulicach. Świadomość, że nigdy się tego nie doświadczyło, tej czyjejś bliskości, bywa przytłaczająca. Do tego stopnia, że czasami mam wrażenie, że to się nie dzieje naprawdę. Gdy myślę, że najpewniej do końca życia przyjdzie mi żyć w celibacie, to naprawdę bywa ciężko.
I tak rok za rokiem. Wszelkie podejmowane starania okazały się marne. A teraz, gdy jestem coraz starszy, śmiało mogę powiedzieć, że zderzyłem się ze ścianą i dla kobiet właściwie nie istnieję. Jest to o tyle bolesne, bo czuję, że jako nieatrakcyjnego, nie odbierają mnie w ogóle tak, jakbym był mężczyzną, a jakimś ogniwem pośrednim. To jest w tym bardzo ciężkie, takie totalne wyautowanie, gdy znikasz dla kobiet i wiesz, że już się to nie zmieni.
Co mnie denerwuję, to brak zrozumienia gdy ludzie twierdzą, że to wszystko wina tego, co ma się w głowie. Z tym się całkowicie nie zgadzam. Gdyby charakter, a nie wygląd i pieniądze decydowały o powodzeniu, już dawno nie byłbym sam.
Przez wiele lat miałem motywację do działania, by wciąż próbować, zmieniać się, poprawiać to co mogę. Obawiam się, że po latach niepowodzeń, ta motywacja się skończyła. I naprawdę nie wiem skąd ją w sobie ją jeszcze wykrzesać.
Szkoda, że nie odniosłeś się do tego, co pisałem wcześniej, czyli:
Akurat tak się składa, że czytałem kiedyś ten wątek pawlo.waw i czy Ty przypadkiem nie pisałeś, że umawiałeś się z jakąś kobietą na randkę, z którą dochodziło do całowania i pieszczot?
Jeżeli tak, tzn. że podobasz / podobałeś się kobietom i są / były jakieś szanse, aby coś z tego urodzićKolejna sprawa - nie jesteś taki stary jak myślisz. 36 lat dla faceta to naprawdę spoko wiek (o ile dba o siebie), więc nie spisywałbym wszystkiego na straty.
Mogę wiedzieć w jaki sposób szukałeś kobiety do związku? Podchodziłeś do nich na ulicy, czy jak?
Nawet jak Ci się nie uda znaleźć kobiety, to przynajmniej masz tę świadomość, że próbowałeś i wiesz na czym stoisz.
Jakbyś nigdy nie spróbował, to na stare lata całymi dniami byś się katował myślami typu: ,,a może jakbym spróbował, to by się udało? Teraz nigdy się już tego nie dowiem".
Więc co prawda nie jesteś w tak fatalnej sytuacji, jak Ci się to wydaje.
Przecież Ty pisałeś kiedyś, że ustawiałeś się z jakąś dziewczyną i dochodziło do pieszczot, pocałunków itp.
Tez nigdy się nie spodziewałem tego że skończę tak jak skończę czyli jako 42 letni prawik nikomu tego nie życzę
To było w 2023 roku i od tamtej pory nic. Żadnych pieszczot nie było, jedynie parę pocałunków i tyle. Żaden związek. Dla tej dziewczyny pewnie byłem jednym z wielu.
Szkoda, że nie odniosłeś się do tego, co pisałem wcześniej, czyli:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Akurat tak się składa, że czytałem kiedyś ten wątek pawlo.waw i czy Ty przypadkiem nie pisałeś, że umawiałeś się z jakąś kobietą na randkę, z którą dochodziło do całowania i pieszczot?
Jeżeli tak, tzn. że podobasz / podobałeś się kobietom i są / były jakieś szanse, aby coś z tego urodzićKolejna sprawa - nie jesteś taki stary jak myślisz. 36 lat dla faceta to naprawdę spoko wiek (o ile dba o siebie), więc nie spisywałbym wszystkiego na straty.
Mogę wiedzieć w jaki sposób szukałeś kobiety do związku? Podchodziłeś do nich na ulicy, czy jak?
Nawet jak Ci się nie uda znaleźć kobiety, to przynajmniej masz tę świadomość, że próbowałeś i wiesz na czym stoisz.
Jakbyś nigdy nie spróbował, to na stare lata całymi dniami byś się katował myślami typu: ,,a może jakbym spróbował, to by się udało? Teraz nigdy się już tego nie dowiem".
Więc co prawda nie jesteś w tak fatalnej sytuacji, jak Ci się to wydaje.Przecież Ty pisałeś kiedyś, że ustawiałeś się z jakąś dziewczyną i dochodziło do pieszczot, pocałunków itp.
Nie idealizujcie aż tak życia w związku. Że każdy, kto ma dziewczynę/żonę, żyje jak jakiś szejk arabski i nie ma najmniejszych problemów w życiu. A wy cierpicie.
W sensie wiadomo, są super związki, ale pomyślcie, ilu ludzi męczy się ze sobą i gnije latami, a bo kredyt a bo dzieci. Może nie są prawiczkami/dziewicami, ale jak się męczą wzajemnie to pewnie i seksu nie mają.
Wyobraźcie sobie sytuacje, że wracacie po pracy domu, a tam czeka rozdarta, niestabilna żona, ma pretensje o wszystko, potem niegrzeczne dzieci chcą tylko od was pieniędzy. Wieczorem, możecie zapomnieć o seksie, bo żona po latach ma już was gdzieś. Nie rozchodzicie się, bo dzieci, kredyty itp Albo się rozchodzicie i stresujący rozwód, miesiące po sądach. Ewentualnie wracacie do wymarzonej, ukochanej jak z bajki a się okazuje, że ona skacze po hydrauliku, który naprawiał wam kran.
Naprawdę jest masa różnych sytuacji, i nie musicie się stawiać w takim świetle, że macie zupełnie najgorzej a pocałunek z dziewczyną to mistyczne przeżycie i dla takiej dziewczyny to już można życie oddać.
Doceńcie święty spokój, który macie. Nie mówię, aby nic nie zmieniać, ale też, aby nie wkręcać sobie, że najgorzej to nie mieć kobiety.
Najpierw zajmijcie się sobą, bo większość facetów tutaj (prawiczków) wydaje się skrajnie uległa wobec kobiet. Pocałunek, i można wręcz życie oddać. A takie zachowanie wiele kobiet wykorzysta w negatywny, egoistyczny sposób.
852 2026-04-26 21:58:40 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2026-04-26 22:02:56)
Jeśli chodzi o mnie, nie idealizuję związków. Patrzę na to dość realistycznie. Widzę, jak wielu ludzi jest nieszczęśliwych będąc w związku. Świadomość tego, że ktoś ma gorzej, nie jest dla mnie czymś, co sprawiałoby, że będę się czuł lepiej i że nagle stracę chęć dzielenia życia z kimś. Bo to pragnienie bliskości drugiej osoby jest we mnie głęboko zakorzenione.
Wydaję mi się, że jako ktoś, kto zapewne doświadczył życia w związku, moja perspektywa jest dla Ciebie kompletnie niezrozumiała. Pisząc ze swojej perspektywy, moja sytuacja życiowa, wcale nie wydaje się być zła. Po prostu, patrząc na mnie z Twojej perspektywy, chłopak, czyli ja, jest sam, nie on jeden, powinien się cieszyć, że ma spokój. Tyko widzisz, ja czuję coś zupełnie innego. Żeby spróbować to zobrazować, spójrz przez sekundę na życie z mojej perspektywy, a więc chłopaka, który to nigdy, ale to dosłownie nigdy, nie był choć trochę ważny dla jakiejś dziewczyny, który nigdy nie zaznał jak to jest być z kimś, iść pod rękę przez park, zjeść wspólnie śniadanie itp. Takie zwykle ludzkie rzeczy. Dla mnie to coś, czego nie doświadczyłem. Czuję się w ten sposób jakbym żył na pół gwizdka, jakby moje życie było niepełne, jakbym nie był mężczyzną, tylko kimś poślednim
Co najważniejsze, to nie jest tak, że chciałbym mieć dziewczynę z jakiś egoistycznych pobudek, bo mam taką zachciankę, albo jest to dla mnie jakiś cel na mojej liście życiowych osiągnięć. Ja nie jestem ideałem, ale naprawdę mam w sobie ogromne pokłady dobra i chciałbym to życie dzielić z kimś i żyć dla kogoś. Czy to coś złego?
Jestem właśnie na zagranicznym urlopie. Widzę mnóstwo par w różnym wieku. Może stąd ta tęsknota za bliską osobą, uaktywniła się we mnie?
Bardzo chciałbym zaznać uczucia bycia w związku, nawet mając świadomość rzeczy, o których wspominasz, że związki bywają różne. Tak, chcę zaryzykować i ewentualnie żałować, albo nie, aniżeli nie zaryzykować i żałować do końca życia, że nie próbowałem.
Obawiam się, że pomimo tego, co starałem się tu przekazać, nie zrozumiesz tego co czuję
Nasze życiowe doświadczenia są za bardzo różne.
Nie idealizujcie aż tak życia w związku. Że każdy, kto ma dziewczynę/żonę, żyje jak jakiś szejk arabski i nie ma najmniejszych problemów w życiu. A wy cierpicie.
W sensie wiadomo, są super związki, ale pomyślcie, ilu ludzi męczy się ze sobą i gnije latami, a bo kredyt a bo dzieci. Może nie są prawiczkami/dziewicami, ale jak się męczą wzajemnie to pewnie i seksu nie mają.
Wyobraźcie sobie sytuacje, że wracacie po pracy domu, a tam czeka rozdarta, niestabilna żona, ma pretensje o wszystko, potem niegrzeczne dzieci chcą tylko od was pieniędzy. Wieczorem, możecie zapomnieć o seksie, bo żona po latach ma już was gdzieś. Nie rozchodzicie się, bo dzieci, kredyty itp Albo się rozchodzicie i stresujący rozwód, miesiące po sądach. Ewentualnie wracacie do wymarzonej, ukochanej jak z bajki a się okazuje, że ona skacze po hydrauliku, który naprawiał wam kran.
Naprawdę jest masa różnych sytuacji, i nie musicie się stawiać w takim świetle, że macie zupełnie najgorzej a pocałunek z dziewczyną to mistyczne przeżycie i dla takiej dziewczyny to już można życie oddać.
Doceńcie święty spokój, który macie. Nie mówię, aby nic nie zmieniać, ale też, aby nie wkręcać sobie, że najgorzej to nie mieć kobiety.
Najpierw zajmijcie się sobą, bo większość facetów tutaj (prawiczków) wydaje się skrajnie uległa wobec kobiet. Pocałunek, i można wręcz życie oddać. A takie zachowanie wiele kobiet wykorzysta w negatywny, egoistyczny sposób.
Co najważniejsze, to nie jest tak, że chciałbym mieć dziewczynę z jakiś egoistycznych pobudek, bo mam taką zachciankę, albo jest to dla mnie jakiś cel na mojej liście życiowych osiągnięć. Ja nie jestem ideałem, ale naprawdę mam w sobie ogromne pokłady dobra i chciałbym to życie dzielić z kimś i żyć dla kogoś. Czy to coś złego?
Dzielić z kimś brzmi lepiej. "Żyć dla kogoś" już brzmi jak desperacja i co jak rozsypią Ci się związki? Koniec życia?
A jakie masz podejście do poprzednich partnerów swojej przyszłej partnerki? Nie będziesz miał problemu, z tym że ona nie będzie (najprawdopodobniej) dziewicą i będzie miała już za sobą kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu partnerów seksualnych?
Wiem, że to często problem u starszych prawiczków. Pytania typu "jaki był Twój seks z byłymi? jakie długie penisy mieli? który ja jestem w "rankingu"? Potrafią zabić libido i uczucie najbardziej zakochanej "nimfomanki".
Wielu takich facetów nie potrafi zaakceptować, że jego "wymarzona" miała życie seksualne, bawiła się, a oni nie.
854 2026-04-27 08:21:50 Ostatnio edytowany przez pawlo.waw (2026-04-27 08:23:55)
Trochę nie rozumiem jednej rzeczy. Jesteśmy na anonimowym forum, wątpię, żeby zależało Ci na jakimś nieznajomym chłopaku, takim jak ja. A odnoszę wrażenie, że cały czas chcesz mi zobrzydzić związek.
Wiem, że bywają nieudane związki. Uważam, że nie jest to powód, by rezygnować z szukania partnerki i dobrze, że ludzie pomimo przeciwności dalej chcą ze sobą być i zakładać rodziny.
Co do pytania o partnerów seksualnych hipotetycznej partnerki. Tak, to nie jest łatwy temat. Zdaję sobie sprawę, że mając 37 lat nie mam szans na związek z dziewicą, gdyż kobietom zdecydowanie łatwiej o inicjację seksualną.
Kilkadziesiąt partnerów seksualnych to chyba za dużo i realnie patrząc, żadna kobieta mająca tylu partnerów nie chciałaby się wiązać z niedoświadczonym prawiczkiem.
Co do sytuacji gdy kobieta miała partnerów seksualnych, a ja nie. Pytanie czy jej nie będzie przeszkadzać mój brak doświadczenia? Bo na to trzeba też spojrzeć i wydaję mi się, że to jest większy problem. Do tego stopnia, że moje szanse na inicjację seksualną są bardzo niskie.
pawlo.waw napisał/a:Co najważniejsze, to nie jest tak, że chciałbym mieć dziewczynę z jakiś egoistycznych pobudek, bo mam taką zachciankę, albo jest to dla mnie jakiś cel na mojej liście życiowych osiągnięć. Ja nie jestem ideałem, ale naprawdę mam w sobie ogromne pokłady dobra i chciałbym to życie dzielić z kimś i żyć dla kogoś. Czy to coś złego?
Dzielić z kimś brzmi lepiej. "Żyć dla kogoś" już brzmi jak desperacja i co jak rozsypią Ci się związki? Koniec życia?
A jakie masz podejście do poprzednich partnerów swojej przyszłej partnerki? Nie będziesz miał problemu, z tym że ona nie będzie (najprawdopodobniej) dziewicą i będzie miała już za sobą kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu partnerów seksualnych?
Wiem, że to często problem u starszych prawiczków. Pytania typu "jaki był Twój seks z byłymi? jakie długie penisy mieli? który ja jestem w "rankingu"? Potrafią zabić libido i uczucie najbardziej zakochanej "nimfomanki".
Wielu takich facetów nie potrafi zaakceptować, że jego "wymarzona" miała życie seksualne, bawiła się, a oni nie.
Wiosna, to chyba najgorszy moment dla takich jak my, bo dosłownie wszędzie widać pary w każdym wieku.
Wiesz, ja mam 32 lata i też nigdy nie byłem w związku ![]()
Nie ma co tak biadolić nad własnym losem, szkoda lat na płakaniu, nie lepiej coś sobie znaleźć? Jakieś Hobby.
Wiosna, to chyba najgorszy moment dla takich jak my, bo dosłownie wszędzie widać pary w każdym wieku.
Wiesz, ja mam 32 lata i też nigdy nie byłem w związku
Nie ma co tak biadolić nad własnym losem, szkoda lat na płakaniu, nie lepiej coś sobie znaleźć? Jakieś Hobby.
Niby co mamy robić jakie hobby składanie modeli ? ![]()
A co jest złego w składaniu modeli?
Wiesz, że jest to wbrew pozorom wymagające?
Bo bardzo łatwo ubabrać klejem taki model.
Ładne sklejenie i odpowiednie pomalowanie to sztuka, która potrafi dać satysfakcję.
A co jest złego w składaniu modeli?
Wiesz, że jest to wbrew pozorom wymagające?
Bo bardzo łatwo ubabrać klejem taki model.Ładne sklejenie i odpowiednie pomalowanie to sztuka, która potrafi dać satysfakcję.
No może jak lubisz ja nie mam cierpliwości wkurwił bym się i rzucił w cholerne ![]()
W temacie hobby, mam różne. Na przykład co ciekawe jestem tancerzem. A i modele składam, choć rzadko.
PS czy choć to forum kobiet, to głównie siedzą tu mężczyźni? ![]()
860 2026-04-27 18:54:19 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2026-04-27 18:54:59)
Na tym forum zarejestrowałem się prawie 11 lat temu i kiedyś były tu głównie jakieś mamuśki itp.
Potem zaczęło przybywać takich jak my i jednocześnie moderacja odeszła i tamte panie się zmyły, bo kto chciałby czytać tyle naszych niekontrolowanych wysrywów? ![]()
Ja modele sklejałem kiedyś, ale potem zaczęło mnie wkurwiać, że zaczynają zabierać mi coraz więcej miejsca i przestałem ![]()
Teraz to siłownia, rower, konsola do gier, jakieś wakacje zagraniczne itp.
Na tym forum zarejestrowałem się prawie 11 lat temu i kiedyś były tu głównie jakieś mamuśki itp.
Potem zaczęło przybywać takich jak my i jednocześnie moderacja odeszła i tamte panie się zmyły, bo kto chciałby czytać tyle naszych niekontrolowanych wysrywów?
Ja modele sklejałem kiedyś, ale potem zaczęło mnie wkurwiać, że zaczynają zabierać mi coraz więcej miejsca i przestałem
Teraz to siłownia, rower, konsola do gier, jakieś wakacje zagraniczne itp.
Sam jeździsz na te wakacje zagraniczne ?
Z rodziną.
Zwiedzanie świata w pojedynkę mnie nie kręci.
Czyli wygląda na to, że to trochę takie forum dla inceli. Taki Wykop 2.0, tyko gorzej działa.
Z rodziną.
Zwiedzanie świata w pojedynkę mnie nie kręci.
Przynajmniej masz bliskich
Czyli wygląda na to, że to trochę takie forum dla inceli. Taki Wykop 2.0, tyko gorzej działa.
Ja np nie jestem incelem ja lubię kobiety i szanuje je ![]()
Incel, to osoba, która nie potrafi stworzyć jakiejkolwiek relacji z kobietą.
Więc, czy na pewno nim nie jesteś?
Ja także nie mam niechęci do kobiet, bo byłoby to bezsensowne. Ale z tego co mi się wydaję, incel to ktoś, kto żyje w mimowolnym celibacie. Zresztą, to tyko jakaś etykieta.
Incel, to osoba, która nie potrafi stworzyć jakiejkolwiek relacji z kobietą.
Więc, czy na pewno nim nie jesteś?
No już sam nie wiem ![]()
869 2026-04-28 00:53:51 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-04-28 00:54:30)
Ale z tego co mi się wydaję, incel to ktoś, kto żyje w mimowolnym celibacie. Zresztą, to tyko jakaś etykieta.
To wtedy masa żonatych facetów byłaby incelami i mężatek incelkami. I osoby chore, niepełnosprawne również.
Może w ogóle z tym seksem jest tak, że na taki regularny to u mężczyzn może liczyć tylko garstka szczęśliwców, zwłaszcza tych najbardziej atrakcyjnych?
Mam 37 lat, dużo i mało, ale jeśli chodzi o dotychczasowy brak życia seksualnego, to jest tu ogólnie słabo, bo te młodzieńcze lata to był chyba najlepszy okres na takie rzeczy. Teraz siły nie te, a i libido niższe. Poza tym jaka kobieta chciałaby niedoświadczonego faceta w tym wieku? Czy to oznacza celibat do końca życia? Choć to mocno negatywnie działa na psychikę na to wygląda.
Piszecie o pasjach i zainteresowaniach. Mam ich sporo, bo nie lubię siedzieć w domu i jestem dość aktywną osobą. Ale to nie zastąpi pewnych rzeczy. Dobrze to wiemy.
W sumie tak sobie myślę, że skoro na realny związek mam małe szanse, to może chociaż na jakiś romans? Wiecie, żeby zobaczyć jak to jest. Ale i o to chyba nie będzie łatwo.
871 2026-04-28 11:18:07 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-04-28 11:18:47)
Może w ogóle z tym seksem jest tak, że na taki regularny to u mężczyzn może liczyć tylko garstka szczęśliwców, zwłaszcza tych najbardziej atrakcyjnych?
Mam 37 lat, dużo i mało, ale jeśli chodzi o dotychczasowy brak życia seksualnego, to jest tu ogólnie słabo, bo te młodzieńcze lata to był chyba najlepszy okres na takie rzeczy. Teraz siły nie te, a i libido niższe. Poza tym jaka kobieta chciałaby niedoświadczonego faceta w tym wieku? Czy to oznacza celibat do końca życia? Choć to mocno negatywnie działa na psychikę na to wygląda.
Piszecie o pasjach i zainteresowaniach. Mam ich sporo, bo nie lubię siedzieć w domu i jestem dość aktywną osobą. Ale to nie zastąpi pewnych rzeczy. Dobrze to wiemy.
W sumie tak sobie myślę, że skoro na realny związek mam małe szanse, to może chociaż na jakiś romans? Wiecie, żeby zobaczyć jak to jest. Ale i o to chyba nie będzie łatwo.
Wiadomo, że chyba najlepszy seks jest "za młodu" i tu się nie przeskoczy pewnych rzeczy. Jednak w naszym wieku facet jeszcze działa i również można działać. Chociaż też nie ukrywajmy, wchodzimy w ostatnie lata gdzie z możliwości realnego fajnego seksu, przejdziemy jedynie w możliwość rozmawiania, żartowania o tym i oglądania się za młodymi sąsiadkami. Biologia działa nieubłaganie i w jednym kierunku niestety.
To, że wychodzisz z domu to już duży procent sukcesu.
Czy najatrakcyjniejsi mają tylko szanse? Sam nie wiem. Myślę, że dużo robi też (najwięcej) zachowanie + środowisko. Większość facetów, jakich znałem, to powiedzmy, że żyje normalnie, od czasu do czasu jakiś związek, lub związek długoletni, ewentualnie sami. Jednak znam faceta około 40, który nie jest przystojny, ale ma duże powodzenie wśród młodszych dziewczyn. Ma dużą łatwość w nawiązywaniu romansów. Drugi, który podobnie ma powodzenie, jest znowu bardzo pewny siebie. "Na podrywie" jeśli dostał 10 odmów z rzędu, spływało to po nim. "Próbował" do skutku. To też, trzeba mieć odpowiednie cechy, bo normalnie to po X odmowie, większość się załamie.
Romans vs związek? Jak mam być szczery wydaje się, że romans to nawet lepsza opcja dla Ciebie. Nabrać trochę doświadczenia pozwoli, obycie z kobietami ułatwi "trudy" w związku, no i pozwoli się zabawić, wyluzować, a nie od razu jakieś poważne rzeczy.
W sumie tak sobie myślę, że skoro na realny związek mam małe szanse, to może chociaż na jakiś romans? Wiecie, żeby zobaczyć jak to jest. Ale i o to chyba nie będzie łatwo.
Zdajesz sobie sprawę, że to co my sobie wyobrażamy na temat relacji nie zawsze musi iść w parze z rzeczywistością?
Ja w całym swoim życiu całowałem się tylko z jedną laską - przed pocałunkiem myślałem, że moje życie się całkowicie odmieni, że w końcu DOŚWIADCZĘ tego itp.
W trakcie całowania się nagle całe motyle z brzucha zniknęły, bo dziewczyna miała nieświeży oddech i czułem się jakbym lizał się ze starym kapciem wujka Andrzeja.
Przeszła mi wtedy ochota na wszelkie buziaki i pieszczoty.
Wystarczyła jedna akcja żeby usunąć z mojej głowy całą tę wizję i otoczkę.
Aczkolwiek też tylko z nią uprawiałem seks i to była petarda nie do opisania.
Pamiętam jak leżała na brzuchu, a ja wchodziłem w nią od góry, w pewnym momencie jak dokonywałem penetracji, to ona ruszała tyłkiem do góry, a jak wyciągałem z niej swojego, to ona wracała tyłkiem do tapczanu.
Czyli doszło do podwojenia prędkości penetracji i wtedy było mi tak dobrze, że do tej pory mi głowę rozsadza na samą myśl. W tamtej chwili zachowywaliśmy się jak zwierzęta.
I to w dodatku było w zabezpieczeniu, bez tego to chyba bym zemdlał z przyjemności.
I miałem tylko jedną taką akcje na całe swoje życie i nikt mi nie wmówi, że ,,seks to tylko seks, nic specjalnego" - otóż nie! Jak się ludzie odpowiednio dobiorą, to zabawa może być lepsza niż dragi.
Aczkolwiek też tylko z nią uprawiałem seks i to była petarda nie do opisania.
Pamiętam jak leżała na brzuchu, a ja wchodziłem w nią od góry, w pewnym momencie jak dokonywałem penetracji, to ona ruszała tyłkiem do góry, a jak wyciągałem z niej swojego, to ona wracała tyłkiem do tapczanu.
Czyli doszło do podwojenia prędkości penetracji i wtedy było mi tak dobrze, że do tej pory mi głowę rozsadza na samą myśl. W tamtej chwili zachowywaliśmy się jak zwierzęta.
I to w dodatku było w zabezpieczeniu, bez tego to chyba bym zemdlał z przyjemności.I miałem tylko jedną taką akcje na całe swoje życie i nikt mi nie wmówi, że ,,seks to tylko seks, nic specjalnego" - otóż nie! Jak się ludzie odpowiednio dobiorą, to zabawa może być lepsza niż dragi.
Dobry opis
Czemu tylko raz z nią? ONS?
Najlepsze jest to, że jak się spróbuje seksu bez zabezpieczenia, to potem ten w zabezpieczeniu już tak nie smakuje, nawet może być problem ze wzwodem przy zakładaniu gumy.
Tak sobie myślę, że ten wątek założyłem cztery lata temu. Nie sądziłem, że będzie aż tak źle. Obawiam się, że w ciągu kolejnych czterech lat także się to nie zmieni.
Chciałbym jakoś z tym żyć, oswoić się. Poszedłbym na jakąś terapię, nawet nie po to żeby mi pomogło, bo w to nie wierzę. Chodziłem kilka lat i wydałem na to bardzo dużo pieniędzy i nic nie dało. Tylko sama możliwość wygadania się komuś bywa kojąca. Ale 250-300 zł co tydzień to dość dużo za to, bo tylko się komuś zwierzyć z problemów.
875 2026-04-29 17:05:07 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2026-04-29 17:06:01)
Dobry opis
Czemu tylko raz z nią? ONS?
Najlepsze jest to, że jak się spróbuje seksu bez zabezpieczenia, to potem ten w zabezpieczeniu już tak nie smakuje, nawet może być problem ze wzwodem przy zakładaniu gumy.
Czemu tylko z nią? Bo inne nie chciały się ze mną spotykać za free
A tak to z nią miałem może nie wiem 2 - 3 zbliżenia.
Chciałbym jakoś z tym żyć, oswoić się. Poszedłbym na jakąś terapię, nawet nie po to żeby mi pomogło, bo w to nie wierzę. Chodziłem kilka lat i wydałem na to bardzo dużo pieniędzy i nic nie dało. Tylko sama możliwość wygadania się komuś bywa kojąca. Ale 250-300 zł co tydzień to dość dużo za to, bo tylko się komuś zwierzyć z problemów.
Nie wiem, ja miałem tak, że wizyty u escortki i masażystek sprawiły, że moja frustracja spadła prawie do zera.
Raczej nie uzyskałbym takiego efektu u terapeuty.
Czemu tylko z nią? Bo inne nie chciały się ze mną spotykać za free
A tak to z nią miałem może nie wiem 2 - 3 zbliżenia.
Nie pytałem, czy tylko z nią, tylko czemu tylko tyle z tą akurat, jak było tak fajnie?
Zawsze można zadzwonić do niej ![]()
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Czemu tylko z nią? Bo inne nie chciały się ze mną spotykać za free
A tak to z nią miałem może nie wiem 2 - 3 zbliżenia.
Nie pytałem, czy tylko z nią, tylko czemu tylko tyle z tą akurat, jak było tak fajnie?
Zawsze można zadzwonić do niej
Sorki, przeczytałem bez zrozumienia.
Teraz przeczytałem ponownie - tym razem ze zrozumieniem.
Chodzi o to, że w tamtym czasie panicznie bałem się niechcianej ciąży.
Dziewczyna sobie potem robiła żarty, że jej się okres spóźnia itp., a ja prawie zawału dostawałem.
Tak mnie wkurzała tymi żartami, że odechciało mi się wszystkiego ![]()
Sorki, przeczytałem bez zrozumienia.
Teraz przeczytałem ponownie - tym razem ze zrozumieniem.Chodzi o to, że w tamtym czasie panicznie bałem się niechcianej ciąży.
Dziewczyna sobie potem robiła żarty, że jej się okres spóźnia itp., a ja prawie zawału dostawałem.Tak mnie wkurzała tymi żartami, że odechciało mi się wszystkiego
Polecam wazektomie, jedyny sposób na "niezależność" faceta w tej sprawie ![]()
Tylko na co mi wazektomia, skoro nie mam partnerek seksualnych haha.
880 2026-05-01 13:26:15 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-01 13:31:31)
No wazektomia, jest jedną z najskuteczniejszych dostępnych metod. Abstynencja w sumie też ![]()
No tylko mówię, jak się bałeś ciąży i nie chcesz dzieci, to taki zabieg jest spoko dla faceta. Ta opcja nie jest zła, nawet jak ktoś nie ma życia seksualnego. Bo można nie uprawiać seksu, nie wiem, 3 lata po zabiegu, ale raz nie wiem, coś wpadnie, niespodziewanie jakiś seks i... dziecko
Wiadomo, szansa nie duża, ale można raz uprawiać seks spontaniczny i dorobić się dziecka.
To musi być przemyślana decyzja. Ale czytałem na amerykańskich forach o tym, bo tam to jest popularne bardziej i różne historie były. Niektórzy, co się bali ciąży i mieli zablokowane życie seksualne to ich odblokowało na kobiety.
Zresztą patrz, jakby wazektomia była, to ta wcześniejsza laska by nie żartowała o ciąży i dłużej byście się może spotykali bo byś jej nie olał ![]()
Wiesz, to było sporo czasu temu i nawet wtedy nie myślałbym o wazektomii.
Zresztą nawet teraz też bym nie chciał poddawać się takiemu zabiegowi.
Jakbym poznał jakimś cudem jakąś kobietę, to dopiero wtedy zacznę myśleć, bo na spontaniczne ONS mam 0% szans ![]()
Z tym 0% to bym nie przesadzał, pewna jest tylko śmierć i podatki jak to mówią
Jakiś procent szansy zawsze jest.
Też racja.
Zatem przyjmijmy, że mam 0,0001% szans na ONS
Zatem i tak mało, aby bawić się w wazektomię.
Nie wiem, ja miałem tak, że wizyty u escortki i masażystek sprawiły, że moja frustracja spadła prawie do zera.
Raczej nie uzyskałbym takiego efektu u terapeuty.
Takie coś nie wchodzi u mnie w grę, wolę być już prawiczkiem do końca życia. Ja rozumiem, że są mężczyźni, którzy korzystają z takich usług. Nic mi do tego, to ich sprawa. Ja się nie nadaję do tego, takie coś niszczyłoby mi psychikę, gdy ma się świadomość, że idzie się do kogoś, kto bez pieniędzy ma Cię gdzieś, masz robić to i tamto, na czas itp. A po spotkaniu co? Pustka, powrót do samotnego domu. Nie, to by mnie niszczyło psychicznie. Seks za pieniądze to opcja dla tych, którzy mają do tego odpowiednie podejście. No i druga, ważna kwestia, bardzo bym się bał, żeby się czymś nie zarazić.
Zmieniając temat, przedstawiłem AI moją sytuację, w sumie dobrze opisał to, co siedzi we mnie:
"Niezaspokojona potrzeba przynależności: Człowiek to istota społeczna. Brak dziewczyny przez tyle lat to nie tylko brak seksu – to przede wszystkim brak potwierdzenia, że jest się dla kogoś ważnym, atrakcyjnym i wybranym. To naturalne, że boli.
Poczucie "zatrzymania w czasie": Możesz mieć wrażenie, że wszyscy wokół przeszli pewien etap inicjacji w młodości, a Ty zostałeś na peronie. To rodzi lęk, że przepaść jest już nie do zasypania (choć to nieprawda).
Samotność strukturalna: Kiedy brak bliskości trwa dekady, mózg zaczyna traktować ten stan jako jedyną możliwą rzeczywistość, co prowadzi do pesymizmu, o którym piszesz ("to mało realne")."
Co do tego, że są tu sami mężczyźni. Ogólnie moje założenie było takie, że jako chłopak, który był już po 30-stce i wciąż nie miał i jak się okazało, dalej nie ma i nie był nigdy z kobietą, chciałem poznać opinie kobiet na ten temat. Czy jestem już totalnie spalony itp. W realnym świecie żadnej kobiety nie zapytałbym się o to. A tu korzystając z anonimowości było mi łatwiej. Szkoda, że choć to Forum Kobiet, nie ma ich tu.
Wspolczuje wam chłopaki i wiem vo czujecie całe życie byłem sam ɓylo ty lko na przywitanie i pożegnanie calos w policzek i tyle
Nigdy nie wiedziałem nagiej kobiety na zywoco za wstyd
A tu korzystając z anonimowości było mi łatwiej. Szkoda, że choć to Forum Kobiet, nie ma ich tu.
Tutaj się dzieje coś innego. Generalnie jest coś takiego jak teoria martwego internetu i ma to spore uzasadnienie. Rzecz w tym, że internet coraz częściej jest zapełniany przez boty i treści marketingowe, a użytkownicy są spychani na margines (to już nawet grach komputerowych coraz częściej widać, gdzie tryby multiplayer niejednokrotnie są trybami single player + boty). Zresztą to samo jest z AI, choć ten Gemini i Grok jeszcze jako tako dają radę (ale ten ChatGPT czy Copilot to już 100% lewactwa i korporacjonizmu). Kiedyś była taka bardzo fajna strona już zapomniałem jak się nazywała (coś z PUA, samorozwojem), ale rzecz w tym że ktoś ją wykupił i ... uśmiercił. To było forum gdzie udzielało się wielu mężczyzn po związkach z kobietami (jakieś laski z ciekawości też tam zaglądały). Tak jak wszędzie też było trochę szumu, ale akurat tam było sporo wartościowych treści dzisiaj praktycznie nigdzie nie dostępnych. Były tam opisane wszelakie doświadczenia z kobietami zarówno z relacji krótkich jak i długoletnich. Doświadczenia mężczyzn często się pokrywały w pewnych punktach. Rozmowy były niejednokrotnie na wysokim poziomie bo było widać ten bagaż doświadczeń. Dzisiaj odtworzenie taki miejsc wydaje się niemożliwe bo raz, że korporacjonizm właściwie zawładnął treścią w internecie, a dwa że tamto pokolenie które tworzyło ówczesne treści ... odchodzi powoli albo też już im się nie chce, a nowe pokolenie to już inna bajka.
Jak się porówna poziom rozmów tutaj (nawet sprzed 10 lat), a tam to jest w ogóle przepaść. Przepaść doświadczeń, relacji, zrozumienia co się działo, itd.
Takie coś nie wchodzi u mnie w grę, wolę być już prawiczkiem do końca życia. Ja rozumiem, że są mężczyźni, którzy korzystają z takich usług. Nic mi do tego, to ich sprawa. Ja się nie nadaję do tego, takie coś niszczyłoby mi psychikę, gdy ma się świadomość, że idzie się do kogoś, kto bez pieniędzy ma Cię gdzieś, masz robić to i tamto, na czas itp. A po spotkaniu co? Pustka, powrót do samotnego domu. Nie, to by mnie niszczyło psychicznie. Seks za pieniądze to opcja dla tych, którzy mają do tego odpowiednie podejście.
Jestem w stanie zrozumieć co masz na myśli, bo jak skorzystam z takiej usługi, to też się czuję dziwnie, że ja musiałem płacić za coś mechanicznego, co inni mają za darmo i w dodatku z uczuciami.
Ale tak jak pisałem tego typu wizyty bardzo mocno zmniejszyły mi frustracje życiową.
Więc trzeba samemu ocenić, czy warto, czy nie.
Jeżeli frustracja jest jakaś niska, to raczej nie.
No i druga, ważna kwestia, bardzo bym się bał, żeby się czymś nie zarazić.
Jak odwiedzałem escortkę, to wizyty ograniczały się tylko do seksu oralnego w gumie.
Żeby się czymś zarazić w tego typu aktywności, to chyba trzeba być największym pechowcem w kraju.
A na masażach erotycznych czym możesz się zarazić? Co najwyżej grzybem jak wejdziesz pod prysznic w takim salonie i to wszystko.
Musiałbyś mieć jakieś otwarte rany na ciele żeby coś złapać.
Byłem dziś po raz pierwszy na terapii. Ogólnie fajnie, że można się komuś wygadać i ktoś cię wysłucha. Ale jakoś tak czuję, że nie zaskoczyła jeszcze współpraca z tą terapeutką. Nie wiem jak to będzie dalej, zobaczę na kolejnym spotkaniu.
Nie wiedziałem jak ona wygląda, dopóki nie zobaczyłem. Okazało się, że to bardzo atrakcyjna kobieta. Dla mnie to nie jest jakiś plus, bo to jest terapia i takie kwestie jak wygląd nie są istotne. Poza tym jakiś to mnie tak speszyło.
No i trochę kasy szkoda bo ogólnie takie coś jest dosyć drogie. Gdybym wiedział, że pomoże no to inaczej bym na to patrzył.
Byłem dziś po raz pierwszy na terapii. Ogólnie fajnie, że można się komuś wygadać i ktoś cię wysłucha. Ale jakoś tak czuję, że nie zaskoczyła jeszcze współpraca z tą terapeutką. Nie wiem jak to będzie dalej, zobaczę na kolejnym spotkaniu.
Nie wiedziałem jak ona wygląda, dopóki nie zobaczyłem. Okazało się, że to bardzo atrakcyjna kobieta. Dla mnie to nie jest jakiś plus, bo to jest terapia i takie kwestie jak wygląd nie są istotne. Poza tym jakiś to mnie tak speszyło.
No i trochę kasy szkoda bo ogólnie takie coś jest dosyć drogie. Gdybym wiedział, że pomoże no to inaczej bym na to patrzył.
Może jej się spodoba Twoja historia i stwierdzi, że "pomoże" Ci również jako kobieta..... ![]()
Takie kobiety, takich jak ja nie uważają nawet za mężczyzn.
Tak sobie czasami już myślę, że trudno, najwyżej zostanę do końca życia prawiczkiem. I tak już najlepsze lata aktywności seksualnej już za mną. Zresztą z tego co widzę po innym wątku, gdzie pisze 47-letni prawiczek, to jest możliwe.
Nie każdy jest stworzony do związków i kobiet. Sa na to rozwiązania ale tu trzeba waszych chęci, a nie siedzenia na forum i marudzenia ze kobiety są złe. One sa piękne wspaniałe i chcą żeby je kochać, a nie kurwa im marudzić
Nie narzekam na kobiety, a na forum robię wpis z częstotliwością raz na kilka tygodni, jedynie w tym tygodniu dałem wyjątkowo aż całe trzy wpisy.
Po pracy codzienne gdzieś wychodzę, głównie na zajęcia taneczne. Mam dużo kontaktu z ludźmi, bo nie jestem typem odludka. Oceniłeś mnie bardzo stereotypowo, choć mnie w ogóle nie znasz. Po prostu jest to zgodne z Twoją wizją świata, która wygląda tak: skoro chłopak jest sam, na pewno siedzi w domu i jest zgorzkniały.
W dzisiejszych czasach jest tak ciężko znaleźć dziewczynę zwykłym chłopakom, że aż ciężko w to może być uwierzyć komuś, kto na przykład sam jest w związku. Widzę to jak wielu naprawdę fajnych chłopaków, ogarniętych życiowo, jest singlami. Część dalej szuka, inni się poddali.
Nie każdy jest stworzony do związków i kobiet. Sa na to rozwiązania ale tu trzeba waszych chęci, a nie siedzenia na forum i marudzenia ze kobiety są złe. One sa piękne wspaniałe i chcą żeby je kochać, a nie kurwa im marudzić
Nie wiedziałem jak ona wygląda, dopóki nie zobaczyłem. Okazało się, że to bardzo atrakcyjna kobieta. Dla mnie to nie jest jakiś plus, bo to jest terapia i takie kwestie jak wygląd nie są istotne. Poza tym jakiś to mnie tak speszyło.
Atrakcyjna laska nie narzeka na zainteresowanie facetów.
Prawdopodobnie jest już po karuzeli i będzie Ci mówić co masz robić żeby zdobyć kobietę haha ![]()
896 2026-05-17 22:18:06 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-17 22:19:44)
W dzisiejszych czasach jest tak ciężko znaleźć dziewczynę zwykłym chłopakom, że aż ciężko w to może być uwierzyć komuś, kto na przykład sam jest w związku. Widzę to jak wielu naprawdę fajnych chłopaków, ogarniętych życiowo, jest singlami. Część dalej szuka, inni się poddali.
Patrząc na ogromną liczbę rozwodów i ogólnie, że ludzie często się rozstają, to pokazuje też, że znaleźć to nie znaczy nic. Znaleźć pierwszą dziewczynę i od razu mieć partnerkę na życie, lub przynajmniej na rozsądny okres, załóżmy te 5 lat związku/małżeństwa do rozstania. Tak więc aby trafić odpowiednio to trzeba znaleźć wiele dziewczyn. No, chyba że się ma farta, że za 1,2 czy 3 razem się trafia. Ale to marne szanse.
A może problemem jest właśnie to "szukanie". Że kobiety czują desperacje.
A ogólnie życie w związku/małżeństwie nie jest takie piękne w porównaniu do życia singla. Też nie mitologizujmy.
Tak naprawdę, "problem" prawictwa możesz rozwiązać za 300zł. Albo trochę więcej aby mieć fajniejszy pierwszy raz. Wyjdzie taniej niż terapia. A jak nie chcesz tak, to przynajmniej na masaż idź.
Patrząc na ogromną liczbę rozwodów i ogólnie, że ludzie często się rozstają, to pokazuje też, że znaleźć to nie znaczy nic.
W dużych miastach rozwody to prawie 50%
Do tego dodaj całą masę małżeństw, gdzie chcieliby wziąć rozwód, ale nie mogą, bo kredyt, bo dzieci, bo co ksiądz/rodzina powie.
Jeszcze trzeba dodać te wszystkie małżeństwa, które nie chcą się rozwieść, ale po prostu są nieudane, na zasadzie: ,,Mój Wiesiek, to tylko śpi przed telewizorem całymi wieczorami, nic do niego już nie czuję, ale jest kochany i utrzymuje dom, to go szanuje."
Czyli wychodzi, że takich naprawdę szczęśliwych małżeństw, to jest może nie wiem... Ok. 20%?
Cała reszta się męczy w mniejszy, bądź większy sposób.
A ogólnie życie w związku/małżeństwie nie jest takie piękne w porównaniu do życia singla. Też nie mitologizujmy.
W Niedziele rano wchodziłem do mieszkania i na klatce słyszałem jak sąsiedzi obok (w podobnym wieku - para) tak się kłócili, że jego dziewczynę słyszałem wyraźnie przez zamknięte drzwi
, potem widziałem chłopa jak szedł zmarnowany po ulicy - cały dzień mieli spieprzony.
A ja sobie poszedłem na super spacer, miałem bardzo dobry humor itp.
Więc związki, to nie jest tylko sielanka, są zdrady, kłótnie, rutyna, problemy etc.
Tak naprawdę, "problem" prawictwa możesz rozwiązać za 300zł. Albo trochę więcej aby mieć fajniejszy pierwszy raz. Wyjdzie taniej niż terapia. A jak nie chcesz tak, to przynajmniej na masaż idź.
Nigdy nie uprawiałem z kurtyzaną normalnego seksu, ale nie wiem czy stracenie prawictwa w taki sposób, to dobry pomysł.
Ja miałem to szczęście, że pierwszy seks uprawiałem z kobietą, która naprawdę na mnie leciała i było po prostu super.
U prostytutki masz spotkanie czysto mechaniczne nawet, gdy jest super atmosfera i tego nie zmienisz.
W dużych miastach rozwody to prawie 50%
Do tego dodaj całą masę małżeństw, gdzie chcieliby wziąć rozwód, ale nie mogą, bo kredyt, bo dzieci, bo co ksiądz/rodzina powie.
Jeszcze trzeba dodać te wszystkie małżeństwa, które nie chcą się rozwieść, ale po prostu są nieudane, na zasadzie: ,,Mój Wiesiek, to tylko śpi przed telewizorem całymi wieczorami, nic do niego już nie czuję, ale jest kochany i utrzymuje dom, to go szanuje."Czyli wychodzi, że takich naprawdę szczęśliwych małżeństw, to jest może nie wiem... Ok. 20%?
Cała reszta się męczy w mniejszy, bądź większy sposób.
Z tego powodu uważam, że najkorzystniejsze są krótsze związki. Jak już się zaczyna wypalać to przerywać to. Wydaje się, że lepiej mieć w życiu X gorących związków niż jeden stały na całe życie.
Zresztą i tak nie ma gwarancji, że na starość się nie zostanie samym, bo ta druga strona też może wcześniej tracić życie.
A w łóżku choćby się miało najpiękniejszą kobietę 10/10 to po roku lepiej będzie smakować taka 6/10, dlatego, że jest nowy bodziec.
To działa w dwie strony. Facet też musi zaakceptować, że po ślubie jego żonę bardziej podniecają inni faceci, a nie on. Nie sugeruje zdrady, mowie o sam fakt. To jest biologia.
Aczkolwiek uważam, że warto wejść w jakieś związki aby się o tym przekonać.
Rumunski_Zolnierz napisał/a:W dużych miastach rozwody to prawie 50%
Do tego dodaj całą masę małżeństw, gdzie chcieliby wziąć rozwód, ale nie mogą, bo kredyt, bo dzieci, bo co ksiądz/rodzina powie.
Jeszcze trzeba dodać te wszystkie małżeństwa, które nie chcą się rozwieść, ale po prostu są nieudane, na zasadzie: ,,Mój Wiesiek, to tylko śpi przed telewizorem całymi wieczorami, nic do niego już nie czuję, ale jest kochany i utrzymuje dom, to go szanuje."Czyli wychodzi, że takich naprawdę szczęśliwych małżeństw, to jest może nie wiem... Ok. 20%?
Cała reszta się męczy w mniejszy, bądź większy sposób.Z tego powodu uważam, że najkorzystniejsze są krótsze związki. Jak już się zaczyna wypalać to przerywać to. Wydaje się, że lepiej mieć w życiu X gorących związków niż jeden stały na całe życie.
Zresztą i tak nie ma gwarancji, że na starość się nie zostanie samym, bo ta druga strona też może wcześniej tracić życie.A w łóżku choćby się miało najpiękniejszą kobietę 10/10 to po roku lepiej będzie smakować taka 6/10, dlatego, że jest nowy bodziec.
To działa w dwie strony. Facet też musi zaakceptować, że po ślubie jego żonę bardziej podniecają inni faceci, a nie on. Nie sugeruje zdrady, mowie o sam fakt. To jest biologia.
Aczkolwiek uważam, że warto wejść w jakieś związki aby się o tym przekonać.
Małżeństwo jest najkorzystniejsze,ale teraz nie ma fajnych chłopaków, wiec ja nie bede miec meza,bo po co mi ?
kamil555x napisał/a:Rumunski_Zolnierz napisał/a:W dużych miastach rozwody to prawie 50%
Do tego dodaj całą masę małżeństw, gdzie chcieliby wziąć rozwód, ale nie mogą, bo kredyt, bo dzieci, bo co ksiądz/rodzina powie.
Jeszcze trzeba dodać te wszystkie małżeństwa, które nie chcą się rozwieść, ale po prostu są nieudane, na zasadzie: ,,Mój Wiesiek, to tylko śpi przed telewizorem całymi wieczorami, nic do niego już nie czuję, ale jest kochany i utrzymuje dom, to go szanuje."Czyli wychodzi, że takich naprawdę szczęśliwych małżeństw, to jest może nie wiem... Ok. 20%?
Cała reszta się męczy w mniejszy, bądź większy sposób.Z tego powodu uważam, że najkorzystniejsze są krótsze związki. Jak już się zaczyna wypalać to przerywać to. Wydaje się, że lepiej mieć w życiu X gorących związków niż jeden stały na całe życie.
Zresztą i tak nie ma gwarancji, że na starość się nie zostanie samym, bo ta druga strona też może wcześniej tracić życie.A w łóżku choćby się miało najpiękniejszą kobietę 10/10 to po roku lepiej będzie smakować taka 6/10, dlatego, że jest nowy bodziec.
To działa w dwie strony. Facet też musi zaakceptować, że po ślubie jego żonę bardziej podniecają inni faceci, a nie on. Nie sugeruje zdrady, mowie o sam fakt. To jest biologia.
Aczkolwiek uważam, że warto wejść w jakieś związki aby się o tym przekonać.
Małżeństwo jest najkorzystniejsze,ale teraz nie ma fajnych chłopaków, wiec ja nie bede miec meza,bo po co mi ?
Jeśli chcesz napić się mleka, to nie musisz od razu kupować krowy ![]()
Z tą terapeutką jakoś nie bardzo mi się rozmawiało. To nie jest tak, że ja oczekuję od niej jakiś ogromnej empatii, ale za bardzo automatycznie pochodzi do mnie, kompletnie nie wczuwając się. Dlatego zmieniam ją. Czasami tak jest. Taka chemia z terapeutą jest potrzebna.
To jak już z nią nie współpracujesz na tym poziomie, to w zasadzie nic nie ryzykujesz proponując jej coś prywatnie, jakieś wspólne wyjście, czy zaproszenie ją do siebie. Bo fizycznie pisałeś, że Ci się podoba, a numer telefonu na pewno masz do niej ![]()
Nie ma mowy, życie to nie scenariusz filmowy. Ona miała mnie totalnie gdzieś. To była relacja jak z klientem.