Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
bagienni_k napisał/a:

Dzieci? Parcie na potomstwo?

Oj, to chyba ostatnia kwestia, którą bym chciał zrealizować w życiu smile

To i tak nieźle,chyba humor dopisuje zwykle to jest "rzeź niewiniątek" smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Czy wielu facetów nie chce dzieci to nie wiem, ale tacy na pewno są. Sygnalizuj to wyraźnie na początku znajomości i upewnij się jeszcze podczas wchodzenia w związek. Nie ma sensu wchodzić z kimś związek jeśli nie ma porozumienia w tej fundamentalnej kwestii. Żyj normalnie, poznawaj facetów, w końcu trafisz na takiego z którym przypadniecie sobie do gustu.

68

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
uleshe napisał/a:

Mam wrażenie że autorka tematu żyje za dużo w swojej głowie. Głowie pełnej strachu. Nie ma odpowiedniego kandydata na faceta, ale już się martwi czy jej przyszłe dziecko będzie miało pracę albo czy starczy jej pieniędzy na dodatkowe zajęcia dla potomka. Nie lepiej skupić się na tym co tu i teraz i na tym co możesz zrobić aby poprawić jakość swego życia? Boisz się ciąży to może zwyczajnie nie czytaj o złych doświadczeniach na ten temat innych ludzi tylko o tych dobrych.

Te myśli plany, szczegółowe scenariusze. To dla mnie brzmi jak byś się chciała za wszelką cenę uchronić. To chyba pokłosie tego nieudanego związku. A z drugiej strony te marzenia pragnienia, że aż śnisz o tym dziecku.

Dość celna uwaga
Ja wiem, że tak jest, bo sama to zauważyłam. Przez to, że spotykam na swojej drodze facetów, jakich spotykam to czuję właśnie taki wewnętrzny strach. Dokładnie tak, jak to tu opisałeś i chyba sama próbuję sobie coś wmówić, wyprzeć. Fakt, że nie chciałabym mieć dzieci z pierwszym lepszym. Musiałabym kogoś kochać, komuś ufać, żeby się na taki krok zdecydować. A niestety trafiałam na facetów, co totalnie nie byli w moim typie, albo byli zajęci, albo niezainteresowani. Do tego wychowywana byłam w rodzinie, gdzie tata był zawsze wobec mnie chłodny i obojętny a mama podchodziła do wszystkiego twardą ręką. A ja zawsze byłam bardzo wrażliwą osobą (WWO- niedawno mnie ktoś uświadomił, że istnieje nawet taki termin). I jakoś tak chyba mi w życiu brakuje miłości. Nawet złapałam się na jednego toksyka. Cieszę się, że się pojawił, bo wiem teraz, z czym to się je, ale no wkurza mnie to, że nie mogę znaleźć nikogo ciekawego. A na prawdę nie mam wysokich wymagań. Chciałabym kogoś podobnego do mnie. Nigdy nie szukałam księcia z bajki, ale jak się ktoś mną zainteresował, to był wręcz aseksualny i nie byłam w stanie nawet się zmusić do całowania z taką osobą (brzydzą mnie płyny ustrojowe obcych ludzi)
Dlatego ja wiem, gdzie leży przyczyna tego strachu. Pracuję nad tym i już i tak jest progres, w porównaniu do wcześniejszych lat

Be. napisał/a:

Dla mnie ogólnie niedorzeczne jest to, że dzisiejsze kobiety:

1) Nie mają pojęcia o mężczyznach i nie interesują się nimi jako ludźmi
2) Nie chcą stałego związku, za to zaliczają na ilość

A jednocześnie robią sobie dzieci, zmuszają je do życia w rozbitych rodzinach i hodują potem doroslych z problemami, grunt że ona mogła się "spełnić". A jak się syn urodzi to już w ogóle zagadka co z nim...

Ale to samo jest z dzisiejszymi facetami. Więc nie ma co rzucać na konkretną płeć
I ja tego nie popieram

M!ri napisał/a:
Be. napisał/a:

To co ja opisałem robią nie jakieś karyny z klubu w Wawce, a całkiem normalne, zwykle dziewczyny.

Jak wokół Ciebie taka norma to tylko współczuć


Be. napisał/a:

Edit: Tak btw to było badanie i wyszło, że faceci o wiele więcej wiedzą o kobietach niż kobiety o facetach.

Czy to było w tym samym kraju nad Wisłą w którym mężczyźni uznają stosunek przerywany za antykoncepcję? xD


Be. napisał/a:

by poczuć chęć na dziecko tak jak kobieta.

Nie wiem czy zauważyłeś tongue ale jesteś w wątku gdzie to kobiety narzekają, że mężczyźni namawiają (a wręcz żądają) dzieci

A co faceci mogą takiego więcej wiedzieć o kobietach, niż my o facetach? Myślałam, że to zależy od osoby, czy interesuje się psychologią czy nie, ale może głupia jestem i się mylę
I taaaa, żaden facet nie będzie chciał wrobić losowa kobietę na dziecko- leżę ze śmiechu. Mój były chłopak, z którym byłam bardzo krótko był narcyzem, żeby nie powiedzieć socjopatą i piotrusiem panem- z każdego po trochu. Po miesiącu znajomości chciał się ze mną przespać. Bez zabezpieczeń. Pytam go, gdzie ma gumki, a ten taki zawiedziony, "spuścił powietrze", mówi "nie mam". Następnym razem kupił. Pytam, czy to Durexy czy inne Skyny to powiedział "nie interesuj się"
Dopiero rano zobaczyłam, że to nieznajoma firma a w internecie koszt jednej prezerwatywy to 60groszy- tak mu na mnie zależało. Oczywiście jedna gumka pękła (na szczęście daleko ode mnie, bo taka była "trwała") a  druga się zsunęła. Zdjął i chciał założyć ponownie. Miałam dość i powiedziałam, że koniec tego. Wyśmiał mnie, że jestem "wystraszona". A ja mu mówię, że mam akurat dni płodne, że nie mam innych zabezpieczeń, a on:"No i co z tego?". Wkurzyłam się strasznie. Niedługo potem się rozeszliśmy, bo on nie tylko w tej kwestii był głupi. I nie, to nie był niedouczony 15latek. To 27letni (wtedy) ratownik medyczny.
Ale jakby mi zrobił dziecko to by pierwszy uciekł gdzie pieprz rośnie. Więc nie tylko baby nie myślą, z kim sobie dzieci robią

MagdaLena1111 napisał/a:

Z mojej perspektywy więcej facetów niż kobiet jest zainteresowanych posiadaniem dzieci. Czym kobiety są bardziej świadome kosztów i odpowiedzialności, związanych z posiadaniem dziecka, tym więcej ich oporów wobec rozmnażania się. Bo jakby dzisiejszy świat nie poszedł do przodu i faceci nie byli zaangażowani w rodzicielstwo, to i tak kobiety ponoszą trudy ciąży, porodu i połogu. Potem zazwyczaj więcej czasu poświęcają dziecku. Macierzyństwo wiąże się też często z większymi kosztami emocjonalnymi dla nich, bo jak są świadome, to wiedzą, jak bardzo więź i najmłodsze lata życia dziecka przekładają się na jego późniejsze życie. Już nie mówiąc o presji społecznej i oczekiwaniach co do roli matki i poświęceń z tym związanych :-/
Cały ten obraz jest po prostu zniechęcający przez brzemię odpowiedzialności. Chyba lepiej w tym przypadku być nieświadomym niczego człowiekiem kierującym się instynktem ;-)

Dokładnie tak. Choćby ojciec dziecka stawał na głowie, to większość spada na matkę tak czy siak. Ja ostatnio słyszałam o korporacjach medycznych, które mają taki tryb pracy, że jak kobieta zajdzie w ciążę to jak wróci to nie będzie miała pracy, bo na jej miejscu będzie inny pracownik. To ma być to zabezpieczenie kobiet w ciąży? Jedna kobieta na jakimś forum pisała, że zarabiała 15 tysięcy w korpo w branży IT. Torebki za kilka tyś to był dla niej mały wydatek. Do tego znała 2 języki obce i coś tam jeszcze, a po ciąży nie może nigdzie pracy znaleźć. Może to kłamstwo, a może nie, ale fakt, że kobiety w ciąży zwolnić nie można, ale po ciąży już tak
Nie wspomnę o ciąży i porodzie. Ja bym pracowała ile się da, żeby zarobić na prywatny szpital. Państwowych porodów sobie nie wyobrażam, wywaliłam je ze świadomości. Do tego nasz rząd, który krzyczy, że w PL jest za dużo cesarek i trzeba coś z tym zrobić (gdzie moja tokofobia jest jak najbardziej wskazaniem do cc, a boję się, że niedługo będzie uznana za paranoję)
W tym kraju się absolutnie nie zachęca kobiet do rodzenia dzieci

Diamanda napisał/a:

Wiesz, tak jak widzę też Twoje inne posty, to straaasznie wszystko analizujesz, rozważasz, itp. Ok nie jest to złe, ale mam wrażenie u Ciebie to trochę przesadne, roztrząsasz milion dwieście różnych wariantów, zdarzeń, wersji itp. Sama mam podobnie, ale może nie do takiego stopnia, i wiem że to mocno utrudnia życie, bo ciągle coś rozbijasz na setki scenariuszy. A zycie, cóż, samo przynosi nie raz rozwiązania, albo zmiany i nasze analizy są o kant tyłka rozbić. Jedyne co to jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do posiadania dziecka, to lepiej się na nie nie decyduj. Konsekwencje na całe życie, i za bardzo nie  do naprawienia.

Ja wiem. Mam taki typ osobowości, że wszystko analizuję. Wkurza mnie to, ale nic z tym nie zrobię, bo to cecha charakteru. Czasem jest bardzo pomocna, a czasem wkurzająca.
Ja wiem, że jak są wątpliwości, to lepiej się nie decydować, ale co, jeśli facet będzie namawiał? A ja teraz nie wiem, powiem "może za x lat" a za te x lat tego nie poczuję?

69 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-08 15:57:39)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Dla Ciebie Autorko znalazłaby się jedna rada: mniej tych szczegółowych rozkmin, analiz czy kalkulacji, które miałyby wybiegać aż tak do przodu. Mniej tworzenia miliona scenariuszy i możliwości rozwoju danej sytuacji.

Nie możesz znaleźć nikogo do związku, bo być możę szukasz jednak tego ideału, kytóry by pasował to Twojej wizji nieskazitelnej miłości. Nie możesz chyba dojść do tego wniosku, że nie ma ludzi bez wad, chcesz tylko dostrzegać zalety a wady uważasz za przeszkodę na dalszym etapie tworzenia znajomości. Najgorsze u takich wrażliwych osób może być to, że jeśli ktoś(kokolwiek) nie spełni ich oczekiwań, choćby odrzuci uczuie na początkowym etapie, to będą to w sobie kumulować i od razu szukać potem dziury w całym u każdego kandydata.
Może najpierw to przeprawcuj a potem pomyśl o związku czy o dzieciach. Nie ma w mojej wypowiedzi ani krzty złośliwości, tylko widzę jak bardzo idealistycznie podchodzisz do wszystkiego. Zastanawia mnie np dlaczego prawie zawsze, jeśli ktoś się Tobą zainteresował, był dla Ciebie całkowicie nieatrakcyjny? Tym bardziej, jeśli takich przypadków było stosunkowo dużo..Z kolei dlaczego pociągali Ciebie akurat ci zajęci?

Co do dzieci, to naprawdę ludzie dzisiaj widzą, że to niewątpliwie duże obciążenie czasowe, finansowe czy po prostu wolą spędzić te swoje lata inaczej..Być może tendencja ta jest zróżnicowana regionalnie, ale nie ma co krzywo patrzeć na tych, którzy rezygnują z rodzicielstwa(z różnych powodów). Tym bardziej, jeśli sytuacja ekonomiczna temu nie sprzyja.
Współczuję np tym młodym rodzicom, którzy akurat teraz, mając średnio stabilną sytuację materialną są postawieni przed takim wyborem. Wszystkie usługi czy towary drożęją a czasami tymi dziećmi nie ma się kto zająć. U mnie w rodzinie młodzi kuzyni mieli to szczęście, że ich rodzice zajmowali się  wnukami a młodzi mieli czas aby się rozwijać.

70 Ostatnio edytowany przez JedynyRealista (2022-05-08 20:15:40)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Zyjemy w wolnym swiecie wiec jak nie chcesz miec dzieci to... ich nie rob.


ale

YellowStar napisał/a:

4. Dzieci kosztują. Ceny idą w dół, pensje stoją w miejscu. Niby będę miała wkład do mieszkania od rodziców i to dość duży, ale i tak pensja np. 5 tyś w większym mieście to wcale nie tak duża pensja. Może wzrosnąć, ale może nie wzrosnąć, bo inflacja coraz większa. Do tego teraz uchodźcy, którzy może nam miejsca pracy pozajmują (bo tania siła robocza)

Pieniadze pieniadze... Po pierwsze to uchodzcow wcale tak duzo nie ma a bedzie coraz mniej bo Ukraina jest trupem demograficznym gorszym od Polski... a wlasnie trup demograficzny... Dzieci rodzi sie coraz mniej a ludzie zyja coraz dluzej a to znaczy ze za jakies 50 lat bedzie ogorm zchorowanych staruszkow ktorymi nie bedzie sie mial kto opiekowac. I teraz napisze cos bardzo kontrowersyjnego, system emerytalny w Polsce to piramida finansowa i patrzac na jej dzialanie to osoby nie posiadajace dzieci nie powinny dostawac emerytur bo nie bedzie sie na nie w przyszlosci kto mial skladac. Jak to rozwiazac? Mozna przebudowac system emerytalny tak by byl sprawiedliwy i kazdy odklada na siebie ale to jeszcze bardziej zmniejszy dzietnosc bo calkowicie wyeliminuje rodziny wielo dzietne gdzie matka lub ojciec rezygnuja z pracy by zajac sie dziecmi. Emigracja? Skad? Praktycznie wszystkie regiony kulturowo do Europy podobne maja te same problemy... UE niestety nie ma lepszego pomyslu niz to co sie dzieje wiec chca ulatwic tu przyjazd pracownikom z Maroka, Tunezji i Algerii (to polki napewno akurat ucieszy). Wiec szykuje nam sie swietlana przyszlosc smile
Wedlug niektorych prognoz by utrzymac wzrost gospodarczy w 2050 roku nawet do 40% Polskiego spoleczenstwa nie bedzie Polakami.

71

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
JedynyRealista napisał/a:

I teraz napisze cos bardzo kontrowersyjnego, system emerytalny w Polsce to piramida finansowa i patrzac na jej dzialanie to osoby nie posiadajace dzieci nie powinny dostawac emerytur bo nie bedzie sie na nie w pszyszlosci kto mial skladac.

Nie wszyscy MOGĄ mieć dzieci wink
to tak jak z bykowym.

72

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Przepraszam, a co ze składkami emerytalnymi pobieranymi z WYNAGRODZENIA ZA PRACĘ lub PRZYCHODU niezależnie od tego czy posiada się dzieci czy nie?

73 Ostatnio edytowany przez jjbp (2022-05-08 19:56:31)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Są też osoby które lepiej żeby dzieci po prostu nie miały. Chyba że ktoś zakłada, że lepiej żeby podatnik się urodził a co mu rodzina niezdolna do wychowania zrobi w głowie to już trudno.

74 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-05-08 20:51:49)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Nie czytałam wszystkich postów, więc przepraszam że nie podepnę w dyskusję ale tylko wyrażę własny osąd. Otóż moim zdaniem to zależy i to od wielu kwestii. Ja osobiście uważam, że jest coraz mniej facetów, którzy do takiej odpowiedzialności ciągnie. Może funkcjonuję w specyficznym środowisku ale mało który 20-latek, a nawet wczesny 30-latek chce takie zobowiąznaia. Zresztą to też tyczy kobiet. Naprawdę coraz mniej znam młodych par, które decydują dość szybko na dziecko (świadomie). Jeśli już to są zwykle wpadki lub mniej lub bardziej celowe działanie by wyrwać z domu. Czasy są jakie są i czasem samemu ciężko utrzymać, a co dopiero z dzieckiem. Te 500+ to kropla w morzu.
Dlatego mam wątpliwości czy niechęć do dziecka jest przejawem braku dojrzałości czy wręcz przeciwnie. Wiem, że są osoby które w młodym wieku mogą sobie na nie pozwolić bo mają zaplecze finansowe ale jeśli nie mają to decyzja (świadoma) szczególnie w młodym wieku to wręcz heroizm.
Może powiem brutalnie ale bzykać każdy chce, podejmować odpowiedzialność już niekoniecznie.
Też inna kwestia czy ktoś nie chce dziecka bo nie, bo nie lubi, nie czuje instynktu czy właśnie z powodu kwestii życiowych/materialnych zwleka.

75

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Pewni i sa tacy, dla których jeden i drugi powód odgrywa rolę smile

76

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

a najciekawsze i tak jest to, że czasami to można się zarzekać, obawiać, nie lubić.. a potem się i tak odmienia wszystko - życie weryfikuje... wiadomo - dziecko to wydatek, kłopot, odpowiedzialność, zmiana życia całkowita no i tu potrzebna jest wspierająca osoba bo samej to ciężko, choc też się da - musi (pomijam oczywistą oczywistość że kobieta ponosi wiekszą zmianę chocby cielesną - taka biologia..), zwierzak też.. rodzi odpowiedzialność o wiele mniejszą ale jednak.. 
ale podyskutować sobie można... temat ciekawy do przeanalizowania, wwowcy chyba tak mają.. rozkminiają, kombinują milion wariantów, taka ich natura a życie i tak swoje..

77

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
bagienni_k napisał/a:

Dla Ciebie Autorko znalazłaby się jedna rada: mniej tych szczegółowych rozkmin, analiz czy kalkulacji, które miałyby wybiegać aż tak do przodu. Mniej tworzenia miliona scenariuszy i możliwości rozwoju danej sytuacji.

Nie możesz znaleźć nikogo do związku, bo być możę szukasz jednak tego ideału, kytóry by pasował to Twojej wizji nieskazitelnej miłości. Nie możesz chyba dojść do tego wniosku, że nie ma ludzi bez wad, chcesz tylko dostrzegać zalety a wady uważasz za przeszkodę na dalszym etapie tworzenia znajomości. Najgorsze u takich wrażliwych osób może być to, że jeśli ktoś(kokolwiek) nie spełni ich oczekiwań, choćby odrzuci uczuie na początkowym etapie, to będą to w sobie kumulować i od razu szukać potem dziury w całym u każdego kandydata.
Może najpierw to przeprawcuj a potem pomyśl o związku czy o dzieciach. Nie ma w mojej wypowiedzi ani krzty złośliwości, tylko widzę jak bardzo idealistycznie podchodzisz do wszystkiego. Zastanawia mnie np dlaczego prawie zawsze, jeśli ktoś się Tobą zainteresował, był dla Ciebie całkowicie nieatrakcyjny? Tym bardziej, jeśli takich przypadków było stosunkowo dużo..Z kolei dlaczego pociągali Ciebie akurat ci zajęci?

Co do dzieci, to naprawdę ludzie dzisiaj widzą, że to niewątpliwie duże obciążenie czasowe, finansowe czy po prostu wolą spędzić te swoje lata inaczej..Być może tendencja ta jest zróżnicowana regionalnie, ale nie ma co krzywo patrzeć na tych, którzy rezygnują z rodzicielstwa(z różnych powodów). Tym bardziej, jeśli sytuacja ekonomiczna temu nie sprzyja.
Współczuję np tym młodym rodzicom, którzy akurat teraz, mając średnio stabilną sytuację materialną są postawieni przed takim wyborem. Wszystkie usługi czy towary drożęją a czasami tymi dziećmi nie ma się kto zająć. U mnie w rodzinie młodzi kuzyni mieli to szczęście, że ich rodzice zajmowali się  wnukami a młodzi mieli czas aby się rozwijać.

Taki mam charakter. Mówiąc mi "mniej analizuj" to tak, jakbyś komuś powiedział "przestań być miły, bądź chamski". To cecha charakteru, można nad nią pracować, ale nie wyeliminujesz jej, bo to część nas samych

A nawet gdybym szukała ideału- to co z tego? To nie jest tak, że każdy szuka dla siebie kogoś, przy kim czułby się szczęśliwy? Przy kim czułby te słynne "motylki" w brzuchu? Wiem, że są osoby, które z desperacji biorą pierwszego lepszego, bo "zegar biologiczny tyka", ale ja taka nie jestem. Nie toleruję np. chamstwa, zdrad, olewania i nie pozwolę się tak traktować i nie uważam tego za wygórowane wymagania. Cenię spokój, wrażliwość, lojalność. Może fakt, że to wyidealizowana wizja, ale sama taka jestem i nie uważam, żebym była jakaś super wyjątkowa. Chcę kogoś, przy kim będę się dobrze czuła). Trochę mnie też to śmieszy, bo kiedyś założyłam wątek pt"czy związek introwertyka z ekstrawertykiem jest możliwy" i opisałam tam pewną sytuację to mi ludzie pisali, że to wygląda, jak "wybór z rozsądku", a nie miłość, a jak piszę, że wymagam tylko uczuć (zakochania) to teraz, że mam za wysokie wymagania i szukam ideału. Nie ma ideałów ludzie, ale jednak chyba istnieją jakieś uczucia? No chyba, że wszyscy się wiążą ze sobą z rozsądku, a ja o tym nie wiem....to zwracam honor

"Zastanawia mnie np dlaczego prawie zawsze, jeśli ktoś się Tobą zainteresował, był dla Ciebie całkowicie nieatrakcyjny? Tym bardziej, jeśli takich przypadków było stosunkowo dużo..Z kolei dlaczego pociągali Ciebie akurat ci zajęci?"- zaręczam Ci, że mnie też to zastanawia. I to bardzo. Jednak wbrew pozorom nie było tych przypadków bardzo dużo, bo to nie tak, że się na mnie co chwilę ktoś rzuca, a ja daję kosza. Obracam się w kobiecym środowisku, mało poznaję nowych facetów. Teraz, gdy chodzę na imprezy to większość to pary, ewentualnie singielki. Chłopaków singli jest malutko.
Jak poznałam na imprezie czy przez znajomych jakiegoś chłopaka to starałam się z nim chociaż na jedną randkę wyjść. Nie skreślałam nikogo od razu. Tylko jeśli nie ma uczucia, to czy warto było ciągnąć to dalej? I to takie oszukiwanie drugiej osoby, bo uważam, że każdy zasługuje na miłość a bycie z kimś, żeby tylko być, bez uczucia, a na siłę jest dla mnie zwykłym oszustwem. Jedna znajoma mówiła "Daj mu szansę, miłość przyjdzie potem" i chodziłam z tym chłopakiem na randki, ale z każdą kolejną mnie coraz bardziej denerwował. Kolejny tak samo. To były przeciwieństwa tego, co mi się podobało (głównie chodzi o charakter). Nie wiem, czemu akurat takich przyciągam, ale to mnie wkurza już powoli. Za to ja nigdy nie gustowałam ani w modelach, ani w bad boyach. Chłopaki, którzy mi się podobali byli przeróżni z wyglądu, ale łączyło ich jedno- podobny charakter. Lubię spokojnych, nawet trochę nieśmiałych facetów. Nigdy mi się szaleni imprezowicze nie podobali, ciepłe kluchy też nie. Ja wiem, że to brzmi źle, takie stwierdzenie "Ciepła klucha", ale no jeśli facet nic sam nie potrafi zrobić to jak go nazwać? Umawiałam się kiedyś z takim. Nie potrafił wybrać pizzy, kazał to zrobić mnie, a gdy ja wybrałam to było narzekanie, że czemu taka i wyśmianie jej. Super "dojrzałość".
Zwalam to na pech. Bo co innego? Chętnie się dowiem. Sądzę, że po prostu nie dane mi było trafić na kogoś w moim guście. Tacy istnieją. Czasami zazdroszczę kobietom ich mężów i zastanawiam się, skąd one takich wytrzasnęły, ale no co ja poradzę, że ja takich nie poznaję? Jakby się chociaż taki jeden trafił....
Praktycznie nigdy nie miałam sytuacji, żebym ja się spodobała chłopakowi i on jednocześnie mi. Zawsze to było jednostronne.
Gadałam ze znajomym, opisałam mu dokładnie, jacy faceci się mną interesowali, to on sam powiedział, że jest zażenowany takimi facetami i się nie dziwi, że nie mogłam z nimi wytrzymać, więc to nie tak, że ja mam dość, bo jak opowiadam innym, co tacy wyprawiali, to się dziwią, że w ogóle się z kimś takim umówiłam (a chciałam dać szansę bo "a nóż zaiskrzy)
Do tego niestety wchodzę w taki wiek, że co fajniejszy to widzę, że zajęty. Zupełnie tak, jakbym przespała jakiś moment w życiu, gdy inne kobiety "wyjadały" z rynku fajnych chłopaków. Fakt, że obracam się w kobiecym gronie, do tego miałam ostatnimi laty masę nauki i stresu, więc to nie sprzyjało amorom i główną winę zwalam na to. Do tego miasto, gdzie fajnych facetów na prawdę nie ma za dużo (opinie również moich znajomych), bo nie ma u mnie politechniki (na której jest najwięcej facetów) i w ciągu roku akademickiego większość wyjeżdża do sąsiednich większych miast studiować kierunki techniczne.
O przepraszam, zwracam honor- był jeden, któremu się spodobałam. On mi też. Założyłam nawet wątek "Czy on chciał mnie tylko zaliczyć?" i tam wszyscy zgodnie mówili, że mam o nim zapomnieć. Sytuacja nie była taka oczywista, bo podałam za mało szczegółów, ale fakt, że gość na całej imprezie u znajomych za mną łaził. Pamiętam, że jak mnie zobaczył, gdy wyciągnęłam do niego rękę to aż mu dech odebrało i stał jak sparaliżowany, a jak więcej wypił to za mną łaził i chciał zaciągnąć do siebie do mieszkania, ale się nie zgodziłam. Zrzuciłam to na brak doświadczenia z kobietami (bo jego podryw był nieudolny) i alkohol. Jednak potem za namową koleżanki napisałam do niego i mnie zlał. A pisałam 2 razy, więc nie to, że zapomniał odpisać. A to był jeden jedyny chłopak, który się mną w jakiś sposób zainteresował i ja nim też (bo nie był zły, był w moim guście), ale uznałam, że chciał tylko seksu, więc zapomniałam o nim, bo jak ktoś mnie olewa, bo nie poszłam do niego na noc, to sorry, ale nie
Dlatego ja to zrzucam na pech, bo jak to inaczej nazwać? Gdyby mi ktoś wskazał, co jest źle...ale pytam czasem znajomych to nikt nie potrafi odpowiedzieć, sami się dziwią:"Jak taka fajna, ładna i mądra dziewczyna może być sama?!". Byłam w pracy wakacyjnej, wszyscy dookoła w moim wieku, każdy w parze i byli zdziwieni, że ja jestem sama

No sytuacja w kraju jest ciężka. Wszystko drożeje, a pensje stoją w miejscu. Dlatego ja się tego boję. Myślałam o wyjeździe za granicę, ale żeby wyjechać do takiego UK musiałabym mieć certyfikat z angielskiego na poziomie zaawansowanym. Uczę się, ale czy podołam to zobaczymy

JedynyRealista napisał/a:

Pieniadze pieniadze... Po pierwsze to uchodzcow wcale tak duzo nie ma a bedzie coraz mniej bo Ukraina jest trupem demograficznym gorszym od Polski... a wlasnie trup demograficzny... Dzieci rodzi sie coraz mniej a ludzie zyja coraz dluzej a to znaczy ze za jakies 50 lat bedzie ogorm zchorowanych staruszkow ktorymi nie bedzie sie mial kto opiekowac. I teraz napisze cos bardzo kontrowersyjnego, system emerytalny w Polsce to piramida finansowa i patrzac na jej dzialanie to osoby nie posiadajace dzieci nie powinny dostawac emerytur bo nie bedzie sie na nie w przyszlosci kto mial skladac. Jak to rozwiazac? Mozna przebudowac system emerytalny tak by byl sprawiedliwy i kazdy odklada na siebie ale to jeszcze bardziej zmniejszy dzietnosc bo calkowicie wyeliminuje rodziny wielo dzietne gdzie matka lub ojciec rezygnuja z pracy by zajac sie dziecmi. Emigracja? Skad? Praktycznie wszystkie regiony kulturowo do Europy podobne maja te same problemy... UE niestety nie ma lepszego pomyslu niz to co sie dzieje wiec chca ulatwic tu przyjazd pracownikom z Maroka, Tunezji i Algerii (to polki napewno akurat ucieszy). Wiec szykuje nam sie swietlana przyszlosc smile
Wedlug niektorych prognoz by utrzymac wzrost gospodarczy w 2050 roku nawet do 40% Polskiego spoleczenstwa nie bedzie Polakami.

Ciekawa teoria i spostrzeżenia

Roxann napisał/a:

Nie czytałam wszystkich postów, więc przepraszam że nie podepnę w dyskusję ale tylko wyrażę własny osąd. Otóż moim zdaniem to zależy i to od wielu kwestii. Ja osobiście uważam, że jest coraz mniej facetów, którzy do takiej odpowiedzialności ciągnie. Może funkcjonuję w specyficznym środowisku ale mało który 20-latek, a nawet wczesny 30-latek chce takie zobowiąznaia. Zresztą to też tyczy kobiet. Naprawdę coraz mniej znam młodych par, które decydują dość szybko na dziecko (świadomie). Jeśli już to są zwykle wpadki lub mniej lub bardziej celowe działanie by wyrwać z domu. Czasy są jakie są i czasem samemu ciężko utrzymać, a co dopiero z dzieckiem. Te 500+ to kropla w morzu.
Dlatego mam wątpliwości czy niechęć do dziecka jest przejawem braku dojrzałości czy wręcz przeciwnie. Wiem, że są osoby które w młodym wieku mogą sobie na nie pozwolić bo mają zaplecze finansowe ale jeśli nie mają to decyzja (świadoma) szczególnie w młodym wieku to wręcz heroizm.
Może powiem brutalnie ale bzykać każdy chce, podejmować odpowiedzialność już niekoniecznie.
Też inna kwestia czy ktoś nie chce dziecka bo nie, bo nie lubi, nie czuje instynktu czy właśnie z powodu kwestii życiowych/materialnych zwleka.

500+ to jak mówisz "kropla w morzu"
Dzieci kosztują i to im starsze tym więcej. Na początku pieluchy, zupki, smoczki, a to jeszcze nic. Potem podręczniki szkolne, trzeba dziecko jakoś ubrać, żeby nie chodziło w porozdzieranych ubraniach, do tego jakieś zajęcia dodatkowe, jeśli dziecko będzie miało pasję, potem jakby chciało iść na studia to też fajnie by było umożliwić to dziecku
Dlatego ja sądzę, że decyzja o nie posiadaniu potomstwa nie jest widzimisie. Ci, którzy ją podejmują myślą raczej dojrzale i myślą o przyszłości. Gorzej z tymi, któzy robią dziecko z przypływu emocji myśląc "jakoś to będzie". A znam osobę, która mieszkała w bloku, w niecałych 70metrach z 5 innymi osobami (w sumie 6 osób). Ta osoba potem do domu na święta wracać nie chciała...

cześka8 napisał/a:

a najciekawsze i tak jest to, że czasami to można się zarzekać, obawiać, nie lubić.. a potem się i tak odmienia wszystko - życie weryfikuje... wiadomo - dziecko to wydatek, kłopot, odpowiedzialność, zmiana życia całkowita no i tu potrzebna jest wspierająca osoba bo samej to ciężko, choc też się da - musi (pomijam oczywistą oczywistość że kobieta ponosi wiekszą zmianę chocby cielesną - taka biologia..), zwierzak też.. rodzi odpowiedzialność o wiele mniejszą ale jednak.. 
ale podyskutować sobie można... temat ciekawy do przeanalizowania, wwowcy chyba tak mają.. rozkminiają, kombinują milion wariantów, taka ich natura a życie i tak swoje..

Bardzo mi miło, że ktoś mnie próbuje zrozumieć <3
Mnie ten temat ciekawi, bo dużo obserwuję (mimowolnie nawet) i widzę, jak życie się toczy. To nie są rzeczy odrealnione. Przecież nie rozkminiam tego, czy kosmici istnieją czy nie, tylko to są tematy dość poważne i życiowe i nie uważam tych rozkmin za dziecinne czy coś
I to prawda, każdemu może się w pewnym momencie odmienić

78

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
Roxann napisał/a:

ale mało który 20-latek, a nawet wczesny 30-latek chce takie zobowiąznaia..

Skoro główną funkcją ojca jest zapewnienie bytu, to oczywiste, że zanim się zachce dzieci, potrzeba się 'ustawić' zawodowo.
Zawsze tak było, jest i będzie, że mężczyźni zdecydowanie później od kobiet mają ochotę na rodzicielstwo.
Stąd też dyżurny forumowy problem: ona w wieku 25 lat już nie może wytrzymać, a on +/- rówieśnik ani myśli o dziecku.
I oboje mają uzasadnione racje.

79

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
noben napisał/a:
Roxann napisał/a:

ale mało który 20-latek, a nawet wczesny 30-latek chce takie zobowiąznaia..

Skoro główną funkcją ojca jest zapewnienie bytu, to oczywiste, że zanim się zachce dzieci, potrzeba się 'ustawić' zawodowo.
Zawsze tak było, jest i będzie, że mężczyźni zdecydowanie później od kobiet mają ochotę na rodzicielstwo.
Stąd też dyżurny forumowy problem: ona w wieku 25 lat już nie może wytrzymać, a on +/- rówieśnik ani myśli o dziecku.
I oboje mają uzasadnione racje.

To ja jestem jakaś dziwna, ale ja jednak też wolę się najpierw "ustawić" zawodowo, bo różne sytuacje są w życiu i nie chciałabym być na utrzymaniu faceta. Owszem, chciałabym, żeby facet był w stanie zapewnić mi i potencjalnemu dziecku byt, ale no dzisiejsza jedna pensja mało kiedy wystarcza na utrzymanie rodziny nawet takiej 2+1, żeby żyć na w miarę godnych warunkach, muszą pracować oboje

80

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
YellowStar napisał/a:
noben napisał/a:
Roxann napisał/a:

ale mało który 20-latek, a nawet wczesny 30-latek chce takie zobowiąznaia..

Skoro główną funkcją ojca jest zapewnienie bytu, to oczywiste, że zanim się zachce dzieci, potrzeba się 'ustawić' zawodowo.
Zawsze tak było, jest i będzie, że mężczyźni zdecydowanie później od kobiet mają ochotę na rodzicielstwo.
Stąd też dyżurny forumowy problem: ona w wieku 25 lat już nie może wytrzymać, a on +/- rówieśnik ani myśli o dziecku.
I oboje mają uzasadnione racje.

To ja jestem jakaś dziwna, ale ja jednak też wolę się najpierw "ustawić" zawodowo, bo różne sytuacje są w życiu i nie chciałabym być na utrzymaniu faceta. Owszem, chciałabym, żeby facet był w stanie zapewnić mi i potencjalnemu dziecku byt, ale no dzisiejsza jedna pensja mało kiedy wystarcza na utrzymanie rodziny nawet takiej 2+1, żeby żyć na w miarę godnych warunkach, muszą pracować oboje

'woleć' sobie możesz, niestety biologia nie daje kobietom zbyt dużego pola manewru i czekanie z dziećmi na 'ustawienie' zawodowe może się równać brakowi dzieci. Tym bardziej jeśli chcesz więcej niż jedno, albo przynajmniej nie masz pewności, że nie chcesz więcej. Okno czasowe jest naprawdę ciasne.
Faceci w tym względzie mają zdecydowanie większy luz, zresztą stąd zapewne masowe odejścia od żon w okolicach 40-tki .- bo one już nie bardzo do rodzenia dzieci, a facetom dopiero się odpala opcja na potomstwo.

81

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
noben napisał/a:
YellowStar napisał/a:
noben napisał/a:

Skoro główną funkcją ojca jest zapewnienie bytu, to oczywiste, że zanim się zachce dzieci, potrzeba się 'ustawić' zawodowo.
Zawsze tak było, jest i będzie, że mężczyźni zdecydowanie później od kobiet mają ochotę na rodzicielstwo.
Stąd też dyżurny forumowy problem: ona w wieku 25 lat już nie może wytrzymać, a on +/- rówieśnik ani myśli o dziecku.
I oboje mają uzasadnione racje.

To ja jestem jakaś dziwna, ale ja jednak też wolę się najpierw "ustawić" zawodowo, bo różne sytuacje są w życiu i nie chciałabym być na utrzymaniu faceta. Owszem, chciałabym, żeby facet był w stanie zapewnić mi i potencjalnemu dziecku byt, ale no dzisiejsza jedna pensja mało kiedy wystarcza na utrzymanie rodziny nawet takiej 2+1, żeby żyć na w miarę godnych warunkach, muszą pracować oboje

'woleć' sobie możesz, niestety biologia nie daje kobietom zbyt dużego pola manewru i czekanie z dziećmi na 'ustawienie' zawodowe może się równać brakowi dzieci. Tym bardziej jeśli chcesz więcej niż jedno, albo przynajmniej nie masz pewności, że nie chcesz więcej. Okno czasowe jest naprawdę ciasne.
Faceci w tym względzie mają zdecydowanie większy luz, zresztą stąd zapewne masowe odejścia od żon w okolicach 40-tki .- bo one już nie bardzo do rodzenia dzieci, a facetom dopiero się odpala opcja na potomstwo.

Z tym, że kobieta ma jakiś "tykający zegar" a facet nie to powoli przechodzi w stereotyp, bo najnowsze badania pokazują, że jakość nasienia również bardzo spada po 40 roku życia.
A jeszcze inne badania- widziałam opinię jednej pani doktor- mówią, że mamy plagę niepłodnych 20letnich mężczyzn (trzymanie laptopów na kolanach, obcisłe spodnie, to wszystko przegrzewa jądra)
Poza tym czy każdy musi mieć tuzin dzieci? Ja tam jeśli bym się na dziecko kiedyś zdecydowała to musiałabym mieć męża, mieszkanie, stałą pracę i odłożone pieniądze. I na pewno zdecydowałabym się jeśli już to na jedno dziecko, a później. Bo po co się spieszyć?
Ostatnie kilka lat to miałam niezły zapiernicz na studiach, stres. Nigdzie nie wyjeżdżałam, bo nie miałam kasy (ani z kim, bo chłopaka też nie miałam), za to dużo mozolnej pracy za darmo. Gdybym teraz miała faceta to i tak nie zdecydowałabym się na dziecko, bo chciałabym jednak trochę odpocząć, odstresować się, gdzieś wyjechać, coś zwiedzić, zapisać się na jakieś zajęcia dodatkowe....a nie ładować się od razu w pieluchy. Moja mama urodziła 2 zdrowych dzieci po 30stce. Moje dwie ciocie urodziły zdrowe dzieci mając po 45 lat, gdzie je podziwiam, bo nie wiem, czy w tym wieku chciałoby mi się dzieckiem zajmować, ale fakt, że one się zdecydowały i chyba są zadowolone. Dlatego sądzę, że nie ma się z czym spieszyć, jeśli chodzi o dzieci. Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

82

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
noben napisał/a:
YellowStar napisał/a:
noben napisał/a:

Skoro główną funkcją ojca jest zapewnienie bytu, to oczywiste, że zanim się zachce dzieci, potrzeba się 'ustawić' zawodowo.
Zawsze tak było, jest i będzie, że mężczyźni zdecydowanie później od kobiet mają ochotę na rodzicielstwo.
Stąd też dyżurny forumowy problem: ona w wieku 25 lat już nie może wytrzymać, a on +/- rówieśnik ani myśli o dziecku.
I oboje mają uzasadnione racje.

To ja jestem jakaś dziwna, ale ja jednak też wolę się najpierw "ustawić" zawodowo, bo różne sytuacje są w życiu i nie chciałabym być na utrzymaniu faceta. Owszem, chciałabym, żeby facet był w stanie zapewnić mi i potencjalnemu dziecku byt, ale no dzisiejsza jedna pensja mało kiedy wystarcza na utrzymanie rodziny nawet takiej 2+1, żeby żyć na w miarę godnych warunkach, muszą pracować oboje

'woleć' sobie możesz, niestety biologia nie daje kobietom zbyt dużego pola manewru i czekanie z dziećmi na 'ustawienie' zawodowe może się równać brakowi dzieci. Tym bardziej jeśli chcesz więcej niż jedno, albo przynajmniej nie masz pewności, że nie chcesz więcej. Okno czasowe jest naprawdę ciasne.
Faceci w tym względzie mają zdecydowanie większy luz, zresztą stąd zapewne masowe odejścia od żon w okolicach 40-tki .- bo one już nie bardzo do rodzenia dzieci, a facetom dopiero się odpala opcja na potomstwo.

To równie dobrze można powiedzieć, że facet też nie ma czasu na ustawienie się zawodowo. Przecież ona ma czas do narodzin dziecka, a on ma czas... do narodzin dziecka?

A z tym masowym odejściem w okolictach 40tki to bym akurat uważał. Na samym tym forum jest mnóstwo tematów o rozpadach związków w tym wieku i o dziwo wynika to przeważnie z tego, że to kobieta znajduje kochanka. To kobiety w okolicach 40tki mają strzał hormonalny i załącza im się zwiększona chcica akurat, bo to ostatni moment na dziecko. No i kolejna sprawa jest taka, że dzisiejsze 20-30 letnie kobiety to chodzące daddy issues, które właśnie polują na ustawionych starszych fagasów - a nie odwrotnie. Dla żony to zwykły nudny mąż (i frajer), a taka 20tka oczy jak 5 złotych jak go widzi, bo szansa na ustawione życie i bezpieczeństwo. No i tak potem rodzi się wielka miłość;).

83

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Post w stylu " rodzice zrobili mi krzywdę dlatego nie będę mieć dzieci i to ja mam rację."


Jeżeli posiadanie dzieci postrzegasz jako parcie a nie potrzebę to mijasz się w ogóle z istota macierzyństwa.

Nic na siłę. Ja sam nie chciałem dzieci ale przyszedł moment ze  cos się zmieniło i poczułem POTRZEBĘ. to takie coś co wychodzi ze środka człowieka.

Jeśli tego nie czujesz to po prostu używaj antykoncepcji a nie rób gownoburzy na forum.

84

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
Be. napisał/a:
noben napisał/a:
YellowStar napisał/a:

To ja jestem jakaś dziwna, ale ja jednak też wolę się najpierw "ustawić" zawodowo, bo różne sytuacje są w życiu i nie chciałabym być na utrzymaniu faceta. Owszem, chciałabym, żeby facet był w stanie zapewnić mi i potencjalnemu dziecku byt, ale no dzisiejsza jedna pensja mało kiedy wystarcza na utrzymanie rodziny nawet takiej 2+1, żeby żyć na w miarę godnych warunkach, muszą pracować oboje

'woleć' sobie możesz, niestety biologia nie daje kobietom zbyt dużego pola manewru i czekanie z dziećmi na 'ustawienie' zawodowe może się równać brakowi dzieci. Tym bardziej jeśli chcesz więcej niż jedno, albo przynajmniej nie masz pewności, że nie chcesz więcej. Okno czasowe jest naprawdę ciasne.
Faceci w tym względzie mają zdecydowanie większy luz, zresztą stąd zapewne masowe odejścia od żon w okolicach 40-tki .- bo one już nie bardzo do rodzenia dzieci, a facetom dopiero się odpala opcja na potomstwo.

To równie dobrze można powiedzieć, że facet też nie ma czasu na ustawienie się zawodowo. Przecież ona ma czas do narodzin dziecka, a on ma czas... do narodzin dziecka?

A z tym masowym odejściem w okolictach 40tki to bym akurat uważał. Na samym tym forum jest mnóstwo tematów o rozpadach związków w tym wieku i o dziwo wynika to przeważnie z tego, że to kobieta znajduje kochanka. To kobiety w okolicach 40tki mają strzał hormonalny i załącza im się zwiększona chcica akurat, bo to ostatni moment na dziecko. No i kolejna sprawa jest taka, że dzisiejsze 20-30 letnie kobiety to chodzące daddy issues, które właśnie polują na ustawionych starszych fagasów - a nie odwrotnie. Dla żony to zwykły nudny mąż (i frajer), a taka 20tka oczy jak 5 złotych jak go widzi, bo szansa na ustawione życie i bezpieczeństwo. No i tak potem rodzi się wielka miłość;).


100%

85 Ostatnio edytowany przez jjbp (2022-05-10 14:33:34)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
YellowStar napisał/a:

Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Trochę rozumiem Twoje rozterki autorko. Kiedyś to myślałam że w wieku w którym jestem już będę zaczynała myśleć o ślubie i rodzinie a tymczasem im dalej jestem w moich 'twenties', tym bardziej widzę jak bardzo obecny moment jest niewłaściwy na dziecko.

86

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
jjbp napisał/a:
YellowStar napisał/a:

Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Smieciodieta i lata łykania hormonów.
Moze te 40stki były mądrzejsze niż te 30stki?

87 Ostatnio edytowany przez jjbp (2022-05-10 14:45:02)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
apropo_defacto napisał/a:
jjbp napisał/a:
YellowStar napisał/a:

Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Smieciodieta i lata łykania hormonów.
Moze te 40stki były mądrzejsze niż te 30stki?

Może, a może ciało ciału nierówne. Różnie się ludzie starzeją i różnie ich organizmy działają. Wszak przypadki zajścia w ciążę migusiem po odstawieniu hormonów branych latami czy też nawet od pominietej tabletki też istnieją smile

88

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
jjbp napisał/a:
apropo_defacto napisał/a:
jjbp napisał/a:

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Smieciodieta i lata łykania hormonów.
Moze te 40stki były mądrzejsze niż te 30stki?

Może, a może ciało ciału nierówne. Różnie się ludzie starzeją i różnie ich organizmy działają. Wszak przypadki zajścia w ciążę migusiem po odstawieniu hormonów branych latami czy też nawet od pominietej tabletki też istnieją smile

Prawda to.
Zreszta na płodność jak się okazuje, wpływa nawet farba do włosów.

89

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Robiąc plan na życie, lepiej jednak bazować na ogólnie działających zasadach, a nie ekstremalnych, wręcz folklorystycznych przykładach.

Bo prawda jest taka, że względny luz w temacie zachodzenia w ciążę to jest do trzydziestki. Potem już robi się nerwowo, a wiek 45 dla bardzo wielu jest zupełną abstrakcją.

90 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-10 21:57:30)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Znowu przykład z tą pizzą.. big_smile
Trochę to śmieszne a trochę dziwne, choć może i niepokojące. BO jednak skoro przy takich pierdołąch ktoś nie potrafi podjąc normalnej decyzji, to co będzie przy poważniejszych problemach?

Szukanie ideałów jest z góy skazane na porażkę, bo ich nie ma. Ludzie mają jednak sporo wad, i jakoś razem ze sobą żyją..Mimo szczerych zapewnień wielu osób, ma się wrażęnie, że już te kilka wad(jakie by nie były), to problem nei do przejścia dla drugiej strony.
Gorzej jeśli potem coś z człowieka wychodzi, bo z kolei, jeżeli bierze się "towar" w nadziej, że się go przerobi, wychowa czy wytresuje, to z góry skazane jest to na porażkę.

91

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
Be. napisał/a:

To równie dobrze można powiedzieć, że facet też nie ma czasu na ustawienie się zawodowo. Przecież ona ma czas do narodzin dziecka, a on ma czas... do narodzin dziecka?

A z tym masowym odejściem w okolictach 40tki to bym akurat uważał. Na samym tym forum jest mnóstwo tematów o rozpadach związków w tym wieku i o dziwo wynika to przeważnie z tego, że to kobieta znajduje kochanka. To kobiety w okolicach 40tki mają strzał hormonalny i załącza im się zwiększona chcica akurat, bo to ostatni moment na dziecko. No i kolejna sprawa jest taka, że dzisiejsze 20-30 letnie kobiety to chodzące daddy issues, które właśnie polują na ustawionych starszych fagasów - a nie odwrotnie. Dla żony to zwykły nudny mąż (i frajer), a taka 20tka oczy jak 5 złotych jak go widzi, bo szansa na ustawione życie i bezpieczeństwo. No i tak potem rodzi się wielka miłość;).

Czy ja wiem, czy to tylko wina kobiet? Przecież jest masa facetów, którzy mają kryzys wieku średniego i wtedy odchodzą do jakiejś kochanki. A co do kobiety i jej chcicy na dziecko koło 40stki- możliwe, ale jednak sporo kobiet w tym wieku już ma dzieci i nie chce więcej
Z tym daddy issues może być prawda. Żadna 20stka nie spojrzy na dużo starszego faceta z wielkiej miłości. Zazwyczaj za tym stoi kasa

apropo_defacto napisał/a:

Post w stylu " rodzice zrobili mi krzywdę dlatego nie będę mieć dzieci i to ja mam rację."


Jeżeli posiadanie dzieci postrzegasz jako parcie a nie potrzebę to mijasz się w ogóle z istota macierzyństwa.

Nic na siłę. Ja sam nie chciałem dzieci ale przyszedł moment ze  cos się zmieniło i poczułem POTRZEBĘ. to takie coś co wychodzi ze środka człowieka.

Jeśli tego nie czujesz to po prostu używaj antykoncepcji a nie rób gownoburzy na forum.

No fakt, mi też ktoś powiedział, że prawdopodobnie to wina moich rodziców, że nie chcę mieć dzieci, ale co z tym mogę zrobić? Muszę to przepracować i tyle
No ja tak odbieram dzieci- zastanawiam się, po co je ludzie mają, ale nie wiem, czy to nie jest jakiś odruch obronny z powodu facetów, na których trafiam i mój mózg się w ten sposób "broni", żeby nie wpaść z pierwszym lepszym. Tak to sobie tłumaczę
Właśnie- to trzeba chyba poczuć tą "potrzebę". Nic na siłę
Widzisz, dla Ciebie g*wno problem, a ja mam bałagan w głowie

jjbp napisał/a:
YellowStar napisał/a:

Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Trochę rozumiem Twoje rozterki autorko. Kiedyś to myślałam że w wieku w którym jestem już będę zaczynała myśleć o ślubie i rodzinie a tymczasem im dalej jestem w moich 'twenties', tym bardziej widzę jak bardzo obecny moment jest niewłaściwy na dziecko.

Dokładnie. Dlatego nie ma co generalizować. Bardzo źle na płodność wpływa stres. Jeśli ktoś prowadzi stresujący tryb życia to nawet mając 20 lat może urodzić dziecko, które nie jest okazem zdrowia
Co do drugiego akapitu- właśnie. Ja też x lat temu myślałam, że w tym wieku to ja już ślub będę planować. A ja się sama czuję jak taki większy dzieciak. Czasem zapominam, ile mam lat i łapię się na tym, że nie mam już 20, tylko kilka więcej. Do tego czuję się nie wyszumiana, tzn. ostatnie kilka lat to była ciężka praca i siedzenie w książkach. Chciałabym zobaczyć jakiś kawałek świata, jechać na jakieś wakacje, ale na razie nie mam na to pieniędzy, ani możliwości (moje koleżanki albo nigdzie nie wyjeżdżają, albo jeżdżą z chłopakami)

apropo_defacto napisał/a:
jjbp napisał/a:
YellowStar napisał/a:

Dzisiaj 30stka to jeszcze młodość

Niby tak aczkolwiek płodność to jest sprawa baaaardzo indywidualna. Sama znam przypadki gdzie dziewczyna 30-35 lat, niby okaz zdrowia, a jak chciała zajść w ciążę to się okazywało że już jest problem. W sumie węcej znam takich przypadków niż 40 latek które zaszły naturalnie i urodziły bez komplikacji.

Smieciodieta i lata łykania hormonów.
Moze te 40stki były mądrzejsze niż te 30stki?

Tak też nie można mówić, bo to nie jest jeszcze do końca przebadane. Na razie mówi się, że tabletki antykoncepcyjne nie wpływają na płodność w przyszłości, ale ciężko to zbadać, jednak nie można tylko na to zrzucać winę
Znam osoby, co hormonów nigdy nie brały, a też zajść w ciążę latami nie mogły

noben napisał/a:

Robiąc plan na życie, lepiej jednak bazować na ogólnie działających zasadach, a nie ekstremalnych, wręcz folklorystycznych przykładach.

Bo prawda jest taka, że względny luz w temacie zachodzenia w ciążę to jest do trzydziestki. Potem już robi się nerwowo, a wiek 45 dla bardzo wielu jest zupełną abstrakcją.

No wszędzie krzyczą, że najlepszy wiek dla kobiety do zajścia w ciążę i urodzenia dziecka to 20-26 lat. Tylko ja się pytam- gdzie tu studia? Gdzie jakaś stabilizacja? Nawet mając męża studenta kto to potencjalne dziecko miałby utrzymać?
Poza tym jest masa kobiet, które nie mogą zajść w ciążę w wieku lat 20, a są takie30+, co odstawią hormony, ustabilizują organizm i od razu są w ciąży. Dlatego nie ma co generalizować. Każdy organizm jest inny

bagienni_k napisał/a:

Znowu przykład z tą pizzą.. big_smile
Trochę to śmieszne a trochę dziwne, choć może i niepokojące. BO jednak skoro przy takich pierdołąch ktoś nie potrafi podjąc normalnej decyzji, to co będzie przy poważniejszych problemach?

Szukanie ideałów jest z góy skazane na porażkę, bo ich nie ma. Ludzie mają jednak sporo wad, i jakoś razem ze sobą żyją..Mimo szczerych zapewnień wielu osób, ma się wrażęnie, że już te kilka wad(jakie by nie były), to problem nei do przejścia dla drugiej strony.
Gorzej jeśli potem coś z człowieka wychodzi, bo z kolei, jeżeli bierze się "towar" w nadziej, że się go przerobi, wychowa czy wytresuje, to z góry skazane jest to na porażkę.

No bo to przykład neutralny. Było więcej, ale musiałabym bardzo dużo tłumaczyć i wdawać się w szczegóły, a po co?
No ale właśnie mi o to chodzi- nawet nie o to, że ktoś tej pizzy nie umiał wybrać. Są tacy, dla których smak byłby obojętny, ale ten gość nie potrafił, kręcił nosem, a mnie wyśmiał, jak już złożyłam za nas zamówienie (a to była zwykła pizza, nic śmiesznego)

Sądzę, że nie ma ludzi, którzy szukają ideałów. Każdy raczej zdaje sobie sprawę z tego, że tacy ludzie nie istnieją.
Jednak fakt jest taki, że są ludzie, do których czujemy pociąg seksualny i są tacy, którzy są dla nas aseksualni.
Czy warto więc się wiązać z tym drugim, na siłę (krzywdząc też tą osobę), żeby udowodnić światu, że nie szuka się ideału? A nie lepiej poszukać tej pierwszej osoby? Z którą będziemy szczęśliwi?
Ja bym nie potrafiła się związać z kimś na siłę. Wymagań też dużych nie mam. Zwalam to na pech i tyle

92

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
YellowStar napisał/a:

Poza tym jest masa kobiet, które nie mogą zajść w ciążę w wieku lat 20, a są takie30+, co odstawią hormony, ustabilizują organizm i od razu są w ciąży. Dlatego nie ma co generalizować. Każdy organizm jest inny

Jak dziesięcioletnie dziecko brniesz w teorie, które są nie do obrony.

Im kobieta młodsza, tym łatwiej zajść w ciążę. To jest żelazna zasada, z którą nie ma co polemizować. I owszem - nie tylko można generalizować, ale wręcz trzeba.

93

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Samo takie pytanie od razu sugeruje, że po raz tu kolejny — móżdżek i pytanie 6-latka. Kobiety same się orają i kompromitują swoją totalną głupotą!

94 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-05-14 09:59:51)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Jest poważne podejrzenie, że mężczyźni nie mogą zajść w ciąże. To oczywiście ich wina. smile Ale gdyby mogli, to by tak nie chojrakowali, cwele jedne. Dziecko to by chciał, ale urodzić już nie. smile

95

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Autorko, ale tu nie chodzi o wiązanie się z byle kim, ale o sam fakt, żę dla niektórych zdecydowana większość osób, jakie spotykają na swojej drodze jest dla nich byle kim/aseksualna/nieodpowiednia.

Ciężko tu podawać konktretne przykłady, na jakiej podstawie jest to osądzane, ale w przypadku kobiet, to mam wrażenie, że jest jeden wspólny mianownik. Jeśli nie zaiskrzy od razu, nawet zanim ktoś sie zdecyduje na spotkanie a widuje się gdzieś przypadkowo raz czy kilka razy, to już nie ma co w ogóle próbować. Po prostu te "widełki atrakcyjności" są bardzo wąskie, a pewnie z czasem będą coraz węższe.
Nie mówię tu, że akurat tak jest u Ciebie, ale każda historia, gdzie ktoś pragnie koniecznie kogoś poznać a mu nie wychodzi, wywołuje u mnie takie reklesje, że może po prostu nie dopuszcza do siebie opcji, aby dać szansęsię jakiejś relacji rozwinąć, bo oczekuje, że to coś psrawi, iż nagle wybuchnie między nimi namiętność i wszystko się samo potoczy.
Problem nie dotyczy tylko kobiet, bo akurat nawet tu, na forum, mamy także męskie historie o podobnym przebiegu.

Inaczej mówiąc: ktoś bardzo by chciał, ale mu cały czas nie wychodzi...

96

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
bagienni_k napisał/a:

Nie mówię tu, że akurat tak jest u Ciebie, ale każda historia, gdzie ktoś pragnie koniecznie kogoś poznać a mu nie wychodzi, wywołuje u mnie takie reklesje, że może po prostu nie dopuszcza do siebie opcji, aby dać szansęsię jakiejś relacji rozwinąć, bo oczekuje, że to coś psrawi, iż nagle wybuchnie między nimi namiętność i wszystko się samo potoczy.

Jeśli trafi swój na swego, to samo leci. smile Kłopot jest w tym, że ktoś szuka atrakcji typu adoracja, orbitowanie. Nie chcąc w zamian dawać nic. Jedna z użytkowniczek bodajże Magdalena, świetnie i dosadnie to określiła, że ktoś nie chce twojego serca, ale albo tylko uwagi, albo twojego ciała. No trochę zmieniłem tą wypowiedź, bo mówimy o dwóch płciach. smile

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Zasada jest prosta, zeby miec dziewczyne  czy kobiete a potem kaszojada... nie mozesz byc brzydki smile

98

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Ha. To trochę jak u mnie. Raz tylko miałam instynkt w wieku 25 lat, ale na krótko. Ja nie chce mieć dzieci, raczej nie będę mieć. Mogę zaadoptować. Albo wychowywać partnera dziecko które ma. Osobiście czasy mnie przerażają, ja sobie  nie radzę emocjonalnie z tym co dookoła, a jak może sobie poradzić dziecko? I co ze mnie miałaby być za matka skoro przeraża ja świat. Mam już 33 lata, za długo jestem sama, ciężko byłoby mi zmienić swoje życie tak diametralnie. Poza tym, jestem ciocia wielokrotna, ilość kasy, czasu jaki poswiecam i poświęciłam, sprawia że czuje iż moje macierzyństwo jest zaspokojone.
Ale właśnie z facetami, oni mają mega ciśnienie. Raz mi facet napisał, że nie może i nie chce się ze mną spotykać, bo czuje ze nie chce dzieci, bo ile razy on wspominał, ze fajnie będzie mieć dziecko to ja nigdy nic nie odpowiadalam, więc wg niego ja tylko udaje że chce, a on nie ma czasu. Słusznie, kiedyś unikałam, mówiłam, że może kiedyś będę chciała. Teraz mówię, że raczej nie.

99

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Ja mam 33 la i zawsze w moich marzeniach, w planach, pojawiała się wizja założonej rodziny z dziećmi. Niemniej życie to zweryfikowało, zresztą nie tylko to. Kiedyś na przykład, gdy byłem młodszy, chciałem mieć dziewczynę, która podobnie jak ja, jest przysłowiową "czystą kartą" (ja nie miałem nigdy dziewczyny). Ale życie zweryfikowało to i wiem, że znalezienie takiej dziewczyny jest praktycznie niemożliwe. Podobnie zaczynam podchodzić do kwestii założenia rodziny. Zdaję sobie sprawę, że z tym też może być różnie. Wydaję mi się, że gdybym pokochał z wzajemnością jakąś kobietę, która nie chce mieć dzieci, byłbym w stanie to zaakceptować. Zwłaszcza, że nie wiadomo czy, a jeśli tak to kiedy udałoby mi się wejść w związek. Wspominam o tym, bo późne macierzyństwo to też nic fajnego.

100

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
noben napisał/a:

Jak dziesięcioletnie dziecko brniesz w teorie, które są nie do obrony.

Im kobieta młodsza, tym łatwiej zajść w ciążę. To jest żelazna zasada, z którą nie ma co polemizować. I owszem - nie tylko można generalizować, ale wręcz trzeba.

Kompletnie nie zrozumiałaś, o co chodzi. Młode ciało jest bardziej płodne niż starsze
Jednak to się tyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn
Jakość nasienia też spada z wiekiem
Rozumiesz teraz?
A Ty czytasz regularnie publikacje naukowe, że twierdzisz, że teorie pisane przez naukowców są nie do obrony? To niby nie jest zachowanie 10letniego dziecka?
Bo widzisz, naukowcy chyba wiedzą jednak więcej, tak sądzę, a dla Twojej wiadomości- badania są przeprowadzane regularnie.

bagienni_k napisał/a:

Autorko, ale tu nie chodzi o wiązanie się z byle kim, ale o sam fakt, żę dla niektórych zdecydowana większość osób, jakie spotykają na swojej drodze jest dla nich byle kim/aseksualna/nieodpowiednia.

Ciężko tu podawać konktretne przykłady, na jakiej podstawie jest to osądzane, ale w przypadku kobiet, to mam wrażenie, że jest jeden wspólny mianownik. Jeśli nie zaiskrzy od razu, nawet zanim ktoś sie zdecyduje na spotkanie a widuje się gdzieś przypadkowo raz czy kilka razy, to już nie ma co w ogóle próbować. Po prostu te "widełki atrakcyjności" są bardzo wąskie, a pewnie z czasem będą coraz węższe.
Nie mówię tu, że akurat tak jest u Ciebie, ale każda historia, gdzie ktoś pragnie koniecznie kogoś poznać a mu nie wychodzi, wywołuje u mnie takie reklesje, że może po prostu nie dopuszcza do siebie opcji, aby dać szansęsię jakiejś relacji rozwinąć, bo oczekuje, że to coś psrawi, iż nagle wybuchnie między nimi namiętność i wszystko się samo potoczy.
Problem nie dotyczy tylko kobiet, bo akurat nawet tu, na forum, mamy także męskie historie o podobnym przebiegu.

Inaczej mówiąc: ktoś bardzo by chciał, ale mu cały czas nie wychodzi...

No tak. Sądzę, że każdy normalny człowiek nie patrzy na każdego przechodnia jak na potencjalnego kandydata na męża/żonę. No dobra, znam jeden wyjątek- koleżanka, która bardzo chciała wyjść za mąż, a nie mogła chłopaka spotkać. Malowała się nawet do wynoszenia śmieci przed blok, bo "a nóż spotkam tego jedynego". Sądzę jednak, że takich osób nie ma za wiele i większość jednak w jakiś sposób się poznaje

Z tym iskrzeniem od razu to też tak łatwo nie jest. Miałam kolegę. Lubiłam go, ale nic więcej. Z wyglądu nie mój typ, specyficzne poczucie humoru. Po pół roku znajomości wydarzyła się taka sytuacja, że miałam większe problemy z zaliczeniem pewnego przedmiotu. On mi pomagał w nauce i dosłownie pewnego dnia, wychodząc z wykładu (jesteśmy razem na jednym roku) olśniło mnie, że coś do niego czuję. Byłam bardzo zakochana. Więc to, że od razu nie iskrzy to nic nie znaczy. Chociaż fakt, najwięcej związków powstaje wtedy, gdy iskrzy od razu, ale są też związki przyjacielskie, powstałe po czasie, sama takie znam

"ale każda historia, gdzie ktoś pragnie koniecznie kogoś poznać a mu nie wychodzi, wywołuje u mnie takie reklesje, że może po prostu nie dopuszcza do siebie opcji, aby dać szansęsię jakiejś relacji rozwinąć, bo oczekuje, że to coś psrawi, iż nagle wybuchnie między nimi namiętność i wszystko się samo potoczy."- no dobrze, ale co możemy z tym zrobić? Sądzę, że albo jest chemia między ludźmi albo nie. Miałam raz sytuację, że byłam zauroczona w chłopaku. Wtedy jeszcze byłam nieśmiała i tylko obserwowałam go z boku (sam początek studiów). Jednak nie podobał mi się on, a wyobrażenie o nim. Potem, na domówce u znajomej mieliśmy okazję poznać się bliżej. Ja się wtedy odkochałam, bo on się okazał kimś zupełnie innym, a za to ja mu się spodobałam. Poszłam z nim na kilka randek. Starałam się sobie wmówić, że nie jest źle. Znajoma mnie do niego bardzo namawiała "daj mu szansę, miłość przyjdzie z czasem", ale nie przychodziła. I co wtedy? Wmówić sobie na siłę, że jesteśmy zauroczeni?
Ja to zaobserwowałam u siebie- gdy wpadnie mi w oko jakiś chłopak, to włącza mi się myślenie życzeniowe, wyszukuję najdrobniejszych oznak zainteresowania. Ostatnio, jak mi wpadł w oko chłopak, wcześniej on się mną zainteresował i zanim do niego napisałam, byłam tak pewna, że coś z tego wyjdzie, że prawie rozgadałam wszystkim, że mam nowego chłopaka, haha (na szczęście w porę się ogarnęłam). A jak jest chłopak, który mi się nie podoba, to mimo że na siłę próbuję znaleźć jakieś plusy za, to nie wychodzi. Mam coś takiego, że np. nie potrafię się pocałować czy przespać z obcą osobą. Nawet nie za bardzo lubię, gdy siedząc na ławce czy coś ktoś mnie dotyka. Denerwuje mnie to od zawsze. Dlatego, żeby zbliżyć się do danej osoby ktoś taki musi mnie pociągać. Chociaż odrobinę. Bez chemii nie da rady. Brzydko mówiąc- brzydzę się takiej osoby dotykać, mieć kontakt z płynami ustrojowymi tej osoby. Wiem, ze nie jestem jedyną osobą na świecie, która tak ma. Dlatego nie rozumiem do końca tego komentarza, bo niby jak się można zmusić do uczucia?

Legat napisał/a:

Jeśli trafi swój na swego, to samo leci. smile Kłopot jest w tym, że ktoś szuka atrakcji typu adoracja, orbitowanie. Nie chcąc w zamian dawać nic. Jedna z użytkowniczek bodajże Magdalena, świetnie i dosadnie to określiła, że ktoś nie chce twojego serca, ale albo tylko uwagi, albo twojego ciała. No trochę zmieniłem tą wypowiedź, bo mówimy o dwóch płciach. smile

Właśnie
Gdy spotka się odpowiednią osobę, to samo to jakoś leci

WiosnaLatoZima napisał/a:

Ha. To trochę jak u mnie. Raz tylko miałam instynkt w wieku 25 lat, ale na krótko. Ja nie chce mieć dzieci, raczej nie będę mieć. Mogę zaadoptować. Albo wychowywać partnera dziecko które ma. Osobiście czasy mnie przerażają, ja sobie  nie radzę emocjonalnie z tym co dookoła, a jak może sobie poradzić dziecko? I co ze mnie miałaby być za matka skoro przeraża ja świat. Mam już 33 lata, za długo jestem sama, ciężko byłoby mi zmienić swoje życie tak diametralnie. Poza tym, jestem ciocia wielokrotna, ilość kasy, czasu jaki poswiecam i poświęciłam, sprawia że czuje iż moje macierzyństwo jest zaspokojone.
Ale właśnie z facetami, oni mają mega ciśnienie. Raz mi facet napisał, że nie może i nie chce się ze mną spotykać, bo czuje ze nie chce dzieci, bo ile razy on wspominał, ze fajnie będzie mieć dziecko to ja nigdy nic nie odpowiadalam, więc wg niego ja tylko udaje że chce, a on nie ma czasu. Słusznie, kiedyś unikałam, mówiłam, że może kiedyś będę chciała. Teraz mówię, że raczej nie.

Mnie też właśnie przeraża świat i to, w jaką stronę idzie. Też jestem ciocia i kuzynka, wiele razy zajmowałam się dziećmi, po których wyjściu czułam się wyssana z energii
Teraz sądzę, że za mało wiem jeszcze o życiu i o samej sobie, nie mam partnera, więc niby temat dzieci mnie nie dotyczy, ale boję się, że jak spotkam w końcu fajniejszego faceta, to jednak padnie pytanie o te dzieci. I co mam powiedzieć? "Na razie na pewno nie, a co będzie za kilka lat to zobaczymy"? Taki facet nie chciałby mieć pewności, że laska będzie chciała mieć dziecko za te kilka lat?
Nie wiem, czasem mam wrażenie, że najlepsze lata życia i kształtowania młodzieńczej osobowości przesiedziałam w książkach, stresie, odizolowana od ludzi. I jak ludzie przeżywają jakieś różne związki, nie związki, to ja jestem opóźniona w rozwoju. Co prawda spotykałam się z chłopakami, ale to było krótko. Najdłuższy "Związek" trwał kilka miesięcy, nawet nie wiem, czy mogę nazwać to związkiem. I nie był z miłości, przynajmniej z mojej strony. Czuję się nie wyszumiana. Może to jest problem? Sama już nie wiem
Dlatego niektórym może się to wydawać głupie, ale to jest bardzo poważna życiowa decyzja a nie wybór smaku lodów na patyku
Ja się tylko boję, że jak się zakocham ze wzajemnością, to żeby nie stracić partnera to pójdę na kompromis i zdecyduję się na dziecko. Tylko czy to jest dobra droga?
A co do facetów- znajoma miała kiedyś na badoo ustawione, że nie chce dzieci, to faceci pisali do niej nie żeby ją poznać, tylko zszokowani, że jak to ona nie chce dzieci i w ogóle

pawlo.waw napisał/a:

Ja mam 33 la i zawsze w moich marzeniach, w planach, pojawiała się wizja założonej rodziny z dziećmi. Niemniej życie to zweryfikowało, zresztą nie tylko to. Kiedyś na przykład, gdy byłem młodszy, chciałem mieć dziewczynę, która podobnie jak ja, jest przysłowiową "czystą kartą" (ja nie miałem nigdy dziewczyny). Ale życie zweryfikowało to i wiem, że znalezienie takiej dziewczyny jest praktycznie niemożliwe. Podobnie zaczynam podchodzić do kwestii założenia rodziny. Zdaję sobie sprawę, że z tym też może być różnie. Wydaję mi się, że gdybym pokochał z wzajemnością jakąś kobietę, która nie chce mieć dzieci, byłbym w stanie to zaakceptować. Zwłaszcza, że nie wiadomo czy, a jeśli tak to kiedy udałoby mi się wejść w związek. Wspominam o tym, bo późne macierzyństwo to też nic fajnego.

Tak, tylko co znaczy "późne macierzyństwo"? Bo dla niektórych to wiek 25, dla innych 35 a dla jeszcze innych 45. Z ciekawości pytam
Bardzo mi przykro, że nie udało Ci się założyć rodziny sad
Właśnie nie ma jednej żelaznej zasady. Czasem są osoby, niezbyt atrakcyjne z wyglądu (ale wygląd to pół biedy), z charakteru wredne, a mają partnerów. A  czasem są osoby, dość atrakcyjne, sympatyczne, które nikogo sobie znaleźć nie mogą
Dlatego zrzucam to na pech, ewentualnie brak umiejętności podrywania innych ludzi (ale jak się ma szczęście i spotyka "właściwą" osobę to się z nią zdobywa doświadczenie)
Dlatego mówię- to wcale nie takie proste

101 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-16 17:53:03)

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Związków powstałych z czasowej przyjaźni akurat pare znam i wcale nie jest to takie niemożliwe, jak niektórzy sądzą. Akurat ci,  których mam na myśli, znali się wcześniej przynajmniej kilka lat, pozostając w relacjach koleżeńskich. I jakoś  po czasie oboje coś do siebie poczuli. Zatem chodzi raczej o to, żę jeśli nawet ludzie się znają, to po czasie może przecież coś się zrodzić, bo panuje takie trochę dziwne podejście, żę skoro obojga nie połączy nic OD RAZU, to potem już raczej będzie to wąpliwe. Dodam, że to ludzie bliżęj 30-stki, więc podchodzą do związku bardziej dojrzale niż ci ledwo 20-latkowie..
Natomiast jak coś jest tylko z jednej strony, to już nic się na to nie poradzi...Grunt, żęby nie przejmować się tym aż tak, bo "on/ona mnie nie chce a ja się tak staram!"

102

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
bagienni_k napisał/a:

Związków p[owstałych z czasowej przyjaźni akurat pare znam i wcale nie jest to takie niemożliwe, jak niektórzy sądzą. Akurat ci, o których mam na myśli, znalki się wczesniej przynajmnije kilka lat, pozostając w relacjach koleżeńskich. I jakoś  po czasie oboje coś do soiebie poczuli. Zatem chodzi raczej o to, żę jeśli nawet ludzie się znają to po czasie może przecież coś się zrodzić, bo panuje takie trochę dziwne podejście, żę skoro obojga nie połączy nic OD RAZU, to potem już raczej będzie to wąpliwe. Dodam, że to ludzie bliżęj 30-stki, więc podchodzą do związku bardziej dojrzale niż ci ledwo 20-latkowie..
Natomiast jak coś jest tylko z jednej strony, to już nic się na to nie poradzi...Grunt, żęby nie przejmować się tym aż tak, bo "on/ona mnie nie chce a ja się tak staram!"

Dokładnie. Często ci, którzy są w takich związkach zrodzonych z przyjaźni mówią, że to ich najlepszy związek, bo oparty na koleżaństwie. A dzisiaj niestety mam wrażenie, że coraz więcej osób zaczynałoby od seksu. Czytałam pewnego bloga napisanego przez faceta, że dzisiaj mamy takie czasy, że faceci są nauczeni, żeby iść tam, gdzie jest seks. Np. jedna dziewczyna nie chce się od razu z facetem przespać, więc on znajdzie następną, która poprzednią jeszcze wykopie z jego łóżka (jego słowa). I niby mówił, że takie dziewczyny są na raz, nie na partnerki do związków, bo facet chce być z taką, co takim trendom nie ulega, ale ja zaobserwowałam coś innego- gdy nie chciałam po imprezie u znajomych iść z nowo poznanym chłopakiem (którego tam poznałam) do niego na noc, to mnie olał. Pisałam do niego później, to nawet nie udawał, że chce mnie bliżej poznać.
W każdym razie przeraża mnie ta tendencja. Nie jestem święta, ale chciałabym mieć chociaż kilka tygodni, żeby poznać chłopaka i stwierdzić, czy go lubię, a nie , że "jak nie pójdziesz ze mną do łóżka to cię kopnę w tyłek"
Moim marzeniem było zawsze wejść w taką relacją ze stopy koleżeńskiej. Co prawda nie wykluczałam innych możliwości, ale na pewno nigdy nie wykorzystywałam tyłka z nadzieją, że zakocha się od pierwszego seksu...a mam wrażenie, że to dzisiaj popularne

103

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
YellowStar napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Związków p[owstałych z czasowej przyjaźni akurat pare znam i wcale nie jest to takie niemożliwe, jak niektórzy sądzą. Akurat ci, o których mam na myśli, znalki się wczesniej przynajmnije kilka lat, pozostając w relacjach koleżeńskich. I jakoś  po czasie oboje coś do soiebie poczuli. Zatem chodzi raczej o to, żę jeśli nawet ludzie się znają to po czasie może przecież coś się zrodzić, bo panuje takie trochę dziwne podejście, żę skoro obojga nie połączy nic OD RAZU, to potem już raczej będzie to wąpliwe. Dodam, że to ludzie bliżęj 30-stki, więc podchodzą do związku bardziej dojrzale niż ci ledwo 20-latkowie..
Natomiast jak coś jest tylko z jednej strony, to już nic się na to nie poradzi...Grunt, żęby nie przejmować się tym aż tak, bo "on/ona mnie nie chce a ja się tak staram!"

Dokładnie. Często ci, którzy są w takich związkach zrodzonych z przyjaźni mówią, że to ich najlepszy związek, bo oparty na koleżaństwie. A dzisiaj niestety mam wrażenie, że coraz więcej osób zaczynałoby od seksu. Czytałam pewnego bloga napisanego przez faceta, że dzisiaj mamy takie czasy, że faceci są nauczeni, żeby iść tam, gdzie jest seks. Np. jedna dziewczyna nie chce się od razu z facetem przespać, więc on znajdzie następną, która poprzednią jeszcze wykopie z jego łóżka (jego słowa). I niby mówił, że takie dziewczyny są na raz, nie na partnerki do związków, bo facet chce być z taką, co takim trendom nie ulega, ale ja zaobserwowałam coś innego- gdy nie chciałam po imprezie u znajomych iść z nowo poznanym chłopakiem (którego tam poznałam) do niego na noc, to mnie olał. Pisałam do niego później, to nawet nie udawał, że chce mnie bliżej poznać.
W każdym razie przeraża mnie ta tendencja. Nie jestem święta, ale chciałabym mieć chociaż kilka tygodni, żeby poznać chłopaka i stwierdzić, czy go lubię, a nie , że "jak nie pójdziesz ze mną do łóżka to cię kopnę w tyłek"
Moim marzeniem było zawsze wejść w taką relacją ze stopy koleżeńskiej. Co prawda nie wykluczałam innych możliwości, ale na pewno nigdy nie wykorzystywałam tyłka z nadzieją, że zakocha się od pierwszego seksu...a mam wrażenie, że to dzisiaj popularne

Nie każdy facet taki jest. Przykładem mogę być ja. Chcę poznać dziewczynę, spędzać z nią wspólnie czas, a na seks się nie nastawiam w pierwszej kolejności. Zresztą jeszcze seksu w życiu nie uprawiałem, o czym wspominam w innym wątku na forum, więc nie mam takiego parcia, by poznać dziewczynę w tym celu. Nie powiem, byłoby fajnie spróbować tego, ale mogę poczekać, jeśliby dziewczyna tego też chciała. Zwłaszcza, że już i tak tyle lat czekam. Tym samym chcę poznać dziewczynę, ale nie w tym konkretnym celu. Znam też innych facetów, którzy są sami i też takie mają podejście. Myślę, że to nieprawda, że każdy facet szuka tylko seksu. Są tacy, ale nie wszyscy. smile

104

Odp: Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?
pawlo.waw napisał/a:

Nie każdy facet taki jest. Przykładem mogę być ja. Chcę poznać dziewczynę, spędzać z nią wspólnie czas, a na seks się nie nastawiam w pierwszej kolejności. Zresztą jeszcze seksu w życiu nie uprawiałem, o czym wspominam w innym wątku na forum, więc nie mam takiego parcia, by poznać dziewczynę w tym celu. Nie powiem, byłoby fajnie spróbować tego, ale mogę poczekać, jeśliby dziewczyna tego też chciała. Zwłaszcza, że już i tak tyle lat czekam. Tym samym chcę poznać dziewczynę, ale nie w tym konkretnym celu. Znam też innych facetów, którzy są sami i też takie mają podejście. Myślę, że to nieprawda, że każdy facet szuka tylko seksu. Są tacy, ale nie wszyscy. smile

Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy tacy są

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest wielu facetów, którzy mają parcie na dziecko?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024