Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 90 z 90 ]

66

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Szeptuch napisał/a:

To nie im ma się on podobać tylko jej,bo to ona ( docelowo) ma założyć z nim rodzinę i z nim żyć.

...wobec czego całkiem wskazane byłoby nie stawać na dzień dobry w kontrze względem całej jej rodziny, tylko starać się zyskać jako-taką sympatię i aprobatę z ich strony, tym bardziej że są z sobą mocno zżyci.

Stawianie kwestii na ostrzu noża -albo ja albo oni, po pierwsze gwarantuje same problemy w znajomości, po drugie funduje gehennę samej dziewczynie(kobiecie-jak kto woli), którą podobno kocha.

Paradoksalnie Autor zachowuje się tak samo jak jej rodzice, też chce kontrolować i ustawiać jej zachowania. Ot- trafił swój na swego, stąd konflikt.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
noben napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

To nie im ma się on podobać tylko jej,bo to ona ( docelowo) ma założyć z nim rodzinę i z nim żyć.

...wobec czego całkiem wskazane byłoby nie stawać na dzień dobry w kontrze względem całej jej rodziny, tylko starać się zyskać jako-taką sympatię i aprobatę z ich strony, tym bardziej że są z sobą mocno zżyci.

Stawianie kwestii na ostrzu noża -albo ja albo oni, po pierwsze gwarantuje same problemy w znajomości, po drugie funduje gehennę samej dziewczynie(kobiecie-jak kto woli), którą podobno kocha.

Paradoksalnie Autor zachowuje się tak samo jak jej rodzice, też chce kontrolować i ustawiać jej zachowania. Ot- trafił swój na swego, stąd konflikt.

Ja tego tak nie widzę.
Czytając jego posty dostrzegam bardzo zakochanego faceta który stara się uświadomić  kobiecie w jak bardzo złej sytuacji życiowej się znajduje.
Choćby z prostego faktu ze jej rodzice wiecznie żyć nie będą, że o fakcie tego że nie przeżyją za nią jej własnego życia nie wspomnę.
Nie widzę tu symetrii: Z jednej strony totalna kontrola z drugiej chęć wsparcia i pomoc w wkroczeniu w dorosłość którą już dawno powinna mieć za sobą.
To tak jak byś powiedziała że uświadomienie alkoholika jest złe bo to znaczy że chcesz aby żył" tak i tak"
tutaj mamy taka samo sytuacje,tez mamy osobę uzależnioną.
Moim zdaniem uświadamianie jest chwalebne a nie warte wzgardy.
Choć oczywiście daremne, bo tak jak napisałem to  najpierw sam uzależniony musi sobie zdać sprawę z uzależnienia.

68

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

To nie jest 'sytuacja życiowa'; to jest niesamodzielna osobowość i specyficzny charakter.
Gdyby (jakimś cudem) ona postanowiła żyć samodzielnie, na własny rachunek, to stanie się zupełnie inną osobą - nie tą, która spotyka się z Autorem.

Inna opcja jest taka, że z uzależnienia od rodziców przejdzie na uzależnienie od Autora; zresztą zdaje mi się, że jemu o to chodzi....

Tak czy siak, z tej mąki chleba nie będzie.

69

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Ja nie widzę sensu kontynuowania tego związku. Dziewczyna ma nieodciętą pępowinę, plus poważne zaburzenia względem charakteru i osobowości. Oczywiście Autor może namówić ją na terapię, ale ja słabo widzę jej chęć uczestniczenia. Nawet jak pójdzie, to pewnie tylko dlatego by go udobruchać, a za jego plecami będzie latała do mamusi z raportem, i tyle z tego będzie.

Autor, Ty z siebie nie rób białorycerza, bo kiepsko na tym wyjdziesz- z jej rodzina nie wygrasz, a tylko wkrecisz sie w  ich machinę i to na miejscu niżej niż pod wycieraczką.

70

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Szeptuch, odpisuję wywołana do odpowiedzi.
Ja uważam, że lizanie się na środku ulicy, niezależnie od odległości od domu jest przegięciem. Na pewne zachowania jest miejsce w domu, na osobności. Co innego się cmoknąć, a co innego wsadzać język w gardło. Ja nie lubię oglądać ludzi, którzy tak robią, więc sama publicznie tego nie robię.

Co do nocowania, to też uważam, że jak się chce samodzielności w tej kwestii, to się idzie i wynajmuje mieszkanie razem czy też osobno, a nie uświadamia rodziców, że ich dziecko dzisiaj w nocy idzie uprawiać seks.
Twoja sytuacja jest inna od sytuacji Autora, więc i podejście do Was było inne. Tu mamy rodziców, którzy się na takie coś nie zgadzają. Moi rodzice mają podobne podejście, więc my po prostu zamieszkaliśmy wtedy razem, zaczęliśmy się sami utrzymywać i nikt nie miał nic do gadania. Dopóki się mieszka z rodzicami, to tak to wygląda niestety.
Pytanie czy ona chce/jest gotowa na seks. Szczerze wątpię. Może dlatego też takie nocowanie jej samej nie odpowiada.

71

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Lady Loka napisał/a:

Szeptuch, odpisuję wywołana do odpowiedzi.
Ja uważam, że lizanie się na środku ulicy, niezależnie od odległości od domu jest przegięciem. Na pewne zachowania jest miejsce w domu, na osobności. Co innego się cmoknąć, a co innego wsadzać język w gardło. Ja nie lubię oglądać ludzi, którzy tak robią, więc sama publicznie tego nie robię.

Co do nocowania, to też uważam, że jak się chce samodzielności w tej kwestii, to się idzie i wynajmuje mieszkanie razem czy też osobno, a nie uświadamia rodziców, że ich dziecko dzisiaj w nocy idzie uprawiać seks.
Twoja sytuacja jest inna od sytuacji Autora, więc i podejście do Was było inne. Tu mamy rodziców, którzy się na takie coś nie zgadzają. Moi rodzice mają podobne podejście, więc my po prostu zamieszkaliśmy wtedy razem, zaczęliśmy się sami utrzymywać i nikt nie miał nic do gadania. Dopóki się mieszka z rodzicami, to tak to wygląda niestety.
Pytanie czy ona chce/jest gotowa na seks. Szczerze wątpię. Może dlatego też takie nocowanie jej samej nie odpowiada.

Z całym szacunkiem, kobieta, która w wieku 26 lat mieszka z rodzicami, lata do nich z każdą pierdołą, musi pytać sie o pozostanie na noc poza domem jak nastolatka, to raczej male ma szanse na bycie niedziewicą. Pomijając czy obściskiwanie się na ulicy jest koszerne- ja tego też nie lubię, bo nie mam ochoty brac udziału w czyimś życiu intymnym- to jej relacje z rodzicami są nieźle porąbane.

72

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Beyondblackie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Szeptuch, odpisuję wywołana do odpowiedzi.
Ja uważam, że lizanie się na środku ulicy, niezależnie od odległości od domu jest przegięciem. Na pewne zachowania jest miejsce w domu, na osobności. Co innego się cmoknąć, a co innego wsadzać język w gardło. Ja nie lubię oglądać ludzi, którzy tak robią, więc sama publicznie tego nie robię.

Co do nocowania, to też uważam, że jak się chce samodzielności w tej kwestii, to się idzie i wynajmuje mieszkanie razem czy też osobno, a nie uświadamia rodziców, że ich dziecko dzisiaj w nocy idzie uprawiać seks.
Twoja sytuacja jest inna od sytuacji Autora, więc i podejście do Was było inne. Tu mamy rodziców, którzy się na takie coś nie zgadzają. Moi rodzice mają podobne podejście, więc my po prostu zamieszkaliśmy wtedy razem, zaczęliśmy się sami utrzymywać i nikt nie miał nic do gadania. Dopóki się mieszka z rodzicami, to tak to wygląda niestety.
Pytanie czy ona chce/jest gotowa na seks. Szczerze wątpię. Może dlatego też takie nocowanie jej samej nie odpowiada.

Z całym szacunkiem, kobieta, która w wieku 26 lat mieszka z rodzicami, lata do nich z każdą pierdołą, musi pytać sie o pozostanie na noc poza domem jak nastolatka, to raczej male ma szanse na bycie niedziewicą. Pomijając czy obściskiwanie się na ulicy jest koszerne- ja tego też nie lubię, bo nie mam ochoty brac udziału w czyimś życiu intymnym- to jej relacje z rodzicami są nieźle porąbane.

Nigdzie nie napisałam, że nie są, bo są. Tylko ja też rozumiem taki brak komfortu w informowaniu rodziców, że będzie nocować u chłopaka.
Są rodziny, w których rodzicom nie robi to różnicy, a są normalne i zdrowe rodziny, w których rodzice się na to nie godzą i też mają do tego prawo.
Jak pełnoletnia i zarabiająca na siebie kobieta ma problem z zasadami w domu rodzinnym, to najwyższa pora na to, żeby się z tego domu wyprowadziła.

73

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Loka, oczywiście, że jeżeli mieszka z rodzicami, to w ich domu trzyma się ich zasad. To troche jak wynajem domu- pewne rzeczy są w umowie akceptowane, a inne nie. Tylko, że to nie powinno dotyczyć tego co robi jako DOROSLA osoba poza domem, z kim śpi i czy w ogóle, bo to jest jej prywatny biznes. Zachowanie jej rodziców jest wysoce niestosowne.

Jeżeli chce żyć według własnych zasad, to faktycznie powinna się wyprowadzić, ale ja to cieńko widzę, bo pępowina u niej jest nie tyle nieodcięta, co ze stali zespawana. Jak dla mnie, facet marnuje czas przy niej.

74

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Beyondblackie napisał/a:

Loka, oczywiście, że jeżeli mieszka z rodzicami, to w ich domu trzyma się ich zasad. To troche jak wynajem domu- pewne rzeczy są w umowie akceptowane, a inne nie. Tylko, że to nie powinno dotyczyć tego co robi jako DOROSLA osoba poza domem, z kim śpi i czy w ogóle, bo to jest jej prywatny biznes. Zachowanie jej rodziców jest wysoce niestosowne.

Jeżeli chce żyć według własnych zasad, to faktycznie powinna się wyprowadzić, ale ja to cieńko widzę, bo pępowina u niej jest nie tyle nieodcięta, co ze stali zespawana. Jak dla mnie, facet marnuje czas przy niej.

Facet chce pępowinę z rodzicami zastąpić pępowiną ze sobą, a to też nie brzmi zbyt zdrowo tak generalnie.
Nastawianie dziecka kontra rodzice tak bardzo, jak tutaj próbuje to robić Autor, jak dla mnie stoi w całkowitej sprzeczności z działaniem w szerokopojętym interesie tej dziewczyny.
Rodzice ją skrzywdzili, ale facet wcale nie pomaga.

Więc tak czy inaczej ten związek bez przyszłości.

75

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Zgadzam się. Rodzice trzymaja ja pod kloszem, a Autor chce to zastąpić innym kloszem. Ta kobieta to typowa osoba z zależnym zaburzeniem osobowości i dużym poziomem neurotyczności, które wymagaja leczenia jeżeli się na takowe zdecyduje. Jego przejęcie kontroli nad nią niczego nie zmieni, za to spowoduje kwas w rodzinie, bo poczują, że im ją "ukradł".

Nie widzę przyszłości tego związku.

76

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Heh, gdyby Autor faktycznie chciał realnie pomóc tej całej Kasi, to powinien z nią zerwać, wyjaśniając powody.

JEŚLI jej faktycznie na nim zależy, to wstrząs spowodowany zerwaniem może ją zainspirować do realnych działań. W przeciwieństwie do jego rozmów z niedoszłymi teściami ponad jej głową.
Z tym, że słabo widzę to zerwanie w kontekście wspólnej pracy. Błędy, szkolne błędy na każdym kroku! Autor naprawdę ma wybitny talent do robienia sobie pod górkę.

77 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-05-04 21:31:51)

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Lady Loka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Szeptuch, odpisuję wywołana do odpowiedzi.
Ja uważam, że lizanie się na środku ulicy, niezależnie od odległości od domu jest przegięciem. Na pewne zachowania jest miejsce w domu, na osobności. Co innego się cmoknąć, a co innego wsadzać język w gardło. Ja nie lubię oglądać ludzi, którzy tak robią, więc sama publicznie tego nie robię.

Co do nocowania, to też uważam, że jak się chce samodzielności w tej kwestii, to się idzie i wynajmuje mieszkanie razem czy też osobno, a nie uświadamia rodziców, że ich dziecko dzisiaj w nocy idzie uprawiać seks.
Twoja sytuacja jest inna od sytuacji Autora, więc i podejście do Was było inne. Tu mamy rodziców, którzy się na takie coś nie zgadzają. Moi rodzice mają podobne podejście, więc my po prostu zamieszkaliśmy wtedy razem, zaczęliśmy się sami utrzymywać i nikt nie miał nic do gadania. Dopóki się mieszka z rodzicami, to tak to wygląda niestety.
Pytanie czy ona chce/jest gotowa na seks. Szczerze wątpię. Może dlatego też takie nocowanie jej samej nie odpowiada.

Z całym szacunkiem, kobieta, która w wieku 26 lat mieszka z rodzicami, lata do nich z każdą pierdołą, musi pytać sie o pozostanie na noc poza domem jak nastolatka, to raczej male ma szanse na bycie niedziewicą. Pomijając czy obściskiwanie się na ulicy jest koszerne- ja tego też nie lubię, bo nie mam ochoty brac udziału w czyimś życiu intymnym- to jej relacje z rodzicami są nieźle porąbane.

Nigdzie nie napisałam, że nie są, bo są. Tylko ja też rozumiem taki brak komfortu w informowaniu rodziców, że będzie nocować u chłopaka.
Są rodziny, w których rodzicom nie robi to różnicy, a są normalne i zdrowe rodziny, w których rodzice się na to nie godzą i też mają do tego prawo.
Jak pełnoletnia i zarabiająca na siebie kobieta ma problem z zasadami w domu rodzinnym, to najwyższa pora na to, żeby się z tego domu wyprowadziła.

Wybacz ale dalej mi nie wytłumaczyłaś co jest zdrożnego w tym że rodzice wiedza o tym ze ich pełnoletni/a syn/córka będąc w związku chce lub uprawia seks? oni nie byli młodzi?
Gdyby mój syn (W przyszłości bo teraz ma 10 lat)  powiedział mi o tym że ma dziewczynę i  chce rozpocząć swoje życie seksualne to byłbym dumny, bo to oznacza że wykonałem swoja robotę jako ojciec i ufa mi na tyle żeby o tym zemną porozmawiać.
Gdyby poprosił o "wolną chatę" i żebym to załatwił z mamą to też nie było by problemu.
Przypomniał bym mu zasady bezpiecznego seksu i  ewentualnie zapytał czy zamiast wolnej chaty nie woli  jakieś większych pieniędzy żeby mógł wynająć jakiś fajny hotel.
Po prostu widzę ze mamy kompletnie inne spojrzenie na role rodziców w związku. Dla mnie jest ona zawsze wspierająca decyzje dziecka, a to czy dziecko mieszka jeszcze ze mną bo np chce odłożyć sam na wkład własny na mieszkanie czy nie, nie ma znaczenia bo to samodzielna jednostka a nie moja własność która mogę dowolnie rozporządzać

78

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Szeptuch napisał/a:

Tamiraa
noben

Tylko przypomnę że tutaj jest  mowa o 26 letniej dorosłej kobiecie a nie 16 latce.
To nie im ma się on podobać tylko jej,bo to ona ( docelowo) ma założyć z nim rodzinę i z nim żyć.
Czytając takie tematy człowiek uświadamia sobie jakie niesamowite wręcz szczęścia miał w życiu.
Trafić na wspaniała żonę to już jest cud, a dostać jeszcze od życia wspaniałych teściów i to zarówno od strony żony jak i od strony zmarłego męża żony to chyba słowo "cud" jest za małe.
Mamy wspólny obiad w 7 na weekend muszę chyba pomyśleć o jakimś fajnym prezencie dla teściów, bo widząc jak człowiek mógł trafić to docenia to co ma.

Szeptuch, gratuluję szczęścia w życiu, warto je doceniać.

Normalnie można tak myśleć, że rodzicom może się nie podobać, a grunt, że młodzi sobie podobają, ale w przypadku tej rodziny to niemożliwe, bo działa system naczyń połączonych.  Poza tym wcale nie jestem pewna czy rzeczywiście Kasia jest zakochana.  Nie diagnozowałabym jej pod względem zaburzeń, to może zrobić specjalista. Nigdy nie wiadomo jak się potem zachowa.

79 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-05-05 08:16:52)

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Beyondblackie napisał/a:

Ta kobieta to typowa osoba z zależnym zaburzeniem osobowości i dużym poziomem neurotyczności, które wymagaja leczenia jeżeli się na takowe zdecyduje

Myślę że takie teksty jeszcze bardziej rozgrzeją uczucia autora postu do Kasi. smile Bo on bardzo lubi "białorycerzować", on chce tę Kasię zbawić, uratować. Pewnie gdy czyta że to osoba potrzebująca pomocy, to widzi to jako wyzwanie dla siebie.

80

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
madoja napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ta kobieta to typowa osoba z zależnym zaburzeniem osobowości i dużym poziomem neurotyczności, które wymagaja leczenia jeżeli się na takowe zdecyduje

Myślę że takie teksty jeszcze bardziej rozgrzeją uczucia autora postu do Kasi. smile Bo on bardzo lubi "białorycerzować", on chce tę Kasię zbawić, uratować. Pewnie gdy czyta że to osoba potrzebująca pomocy, to widzi to jako wyzwanie dla siebie.

Oczywiście, to żadna diagnoza, ale tak laicko to z boku wygląda. Tylko, że Autor to też nie terapeuta i się tym nie powinien zajmować. Ta Kasia sama siebie niech odnajdzie.

Dlatego też pisalam, że ten związek nie ma przyszłości.

81

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Witam. Ja tu widzę bardzo dużo różnych spraw do dyskusji, ale postaram się krótko odpowiedzieć. Oczywiście ten związek nie ma przyszłości. Autor po pierwsze jest osobą dorosłą i powinien zadać sobie pytanie, czy bycie z Kasią taką jaką Ona jest mu odpowiada. Związek nie jest po to, żeby kogoś całkowicie przerabiać na swoją modlę.  Poza tym ja w rodzicach Kasi nie widzę nic.zlego, że zabraniają jej się obściskiwać publicznie w samochodzie i nocować poza domem..Jeśli mieszka z rodzicami to musi pewne zasady respektować. Ja też kiedyś niestety słuchałam niepoważnej.osoby, która ze mną była
Moi rodzice i znajomi mnie ostrzegali, a ja ich nie słuchałam i zbuntowałam się w tym czasie i bardzo tego żałuję. Okazało się, ze w ciężkich chwilach i jak pojawił się problem.to mogłam liczyć jednak na rodziców i rodzinę. A facet okazał się nieodpowiedzialny i głupi. Może po prostu Kasi.pasuje mieszkać.z.rodzicami. Ma dopiero 26 lat. Jeszcze może kogoś poznać kto ją zaakceptuje taką jaką Ona jest.

82

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
Karina 36 napisał/a:

Witam. Ja tu widzę bardzo dużo różnych spraw do dyskusji, ale postaram się krótko odpowiedzieć. Oczywiście ten związek nie ma przyszłości. Autor po pierwsze jest osobą dorosłą i powinien zadać sobie pytanie, czy bycie z Kasią taką jaką Ona jest mu odpowiada. Związek nie jest po to, żeby kogoś całkowicie przerabiać na swoją modlę.  Poza tym ja w rodzicach Kasi nie widzę nic.zlego, że zabraniają jej się obściskiwać publicznie w samochodzie i nocować poza domem..Jeśli mieszka z rodzicami to musi pewne zasady respektować. Ja też kiedyś niestety słuchałam niepoważnej.osoby, która ze mną była
Moi rodzice i znajomi mnie ostrzegali, a ja ich nie słuchałam i zbuntowałam się w tym czasie i bardzo tego żałuję. Okazało się, ze w ciężkich chwilach i jak pojawił się problem.to mogłam liczyć jednak na rodziców i rodzinę. A facet okazał się nieodpowiedzialny i głupi. Może po prostu Kasi.pasuje mieszkać.z.rodzicami. Ma dopiero 26 lat. Jeszcze może kogoś poznać kto ją zaakceptuje taką jaką Ona jest.

Ludzie... Mieszkanie w rodzinnym domu nie sprawia że jest się własnością rodziców, zwierzakiem który musi funkcjonować na zasadach jakich pan sobie wymyśli.
Jak rodzice postanowią że z toalety korzystamy tylko do 20 to też ma się zastosować ? Nie róbmy z życia komedii, choć w tym przypadku raczej dramatu.

Ona ma już 26 lat a nie dopiero.
Na tej stronie są setki tematów o tym jak trudno znaleźć kogoś po 30.
Dodatkowo z każdym rokiem jej niesamodzielność będzie się raczej pogłębiać a nie malec. Już o to rodzice się zatroszczą.

Nikt normalny jej nie zechce ( widać y autor też ma już dość ) bo nikt normalny nie będzie miał ochoty na życie w trójkącie z jej rodzicami.

83

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Autorze, przeczytałam w całości Twój wątkowy post i serdecznie współczuję, że wpakowałeś się w taki układ. Toksyczność ludzi potrafi człowieka wykończyć psychicznie (co przekłada się somatycznie na fizykę również), a absurd zachowań powoduje, że człowiek zaczyna się zastanawiać czy sam postępuje właściwie i zaczyna mieć wątpliwości, czy jego świat jest normalny. I choć to, jak widzisz świat i "normalność" jest mocno zbieżny pewnie z większością percepcji innych, to popełniasz pewne błędy w myśleniu i podejściu do swojej sprawy.

Z tego co widzę, to chyba jesteś mocno zaangażowany w tą relację. Może powinieneś zapytać siebie samego dlaczego tak bardzo Ci na tym zależy ? Na pewno to oraz kilka innych rzeczy, sprawia, że nie podejmujesz swoich decyzji i kroków racjonalnie. Ale o tym później, jeśli będziesz chciał wysłuchać co ja widzę.

Nie pochylałam się nad wszystkimi postami, które pojawiły się pod Twoim wątkiem (niektóre zwyczajnie zignorowałam po pierwszym zdaniu, bo były nie do przyjęcia dla mnie), ale musisz się z tym liczyć, że do każdego Twojego zdania ktoś się przyczepi, bo tak już jest na tym forum (mimo, iż długo tu nie jestem, ale było to dla mnie od początku wyraźnie widoczne), a pewnie wolałbyś, aby ktoś podszedł do tego całościowo i czytał trochę między wierszami (a ładnie piszesz i składasz zdania więc czytało się to dobrze big_smile - sorry musiałam rozluźnić trochę atmosferę, ale naprawdę tak sądzę).

Co do wątkowej Kasi : ta osoba ma ze sobą bardzo poważny problem i myślę, że nawet głębokie zaburzenie, ale jakie to nie mnie teraz wyrokować, bo dla Ciebie nie ma to znaczenia. Grunt, że do niego samego lub do jego pogłębienia przyczynili się z pewnością rodzice. I tu być może punkt dla Ciebie, że to zauważyłeś, chociaż skierowałeś swą złość tylko na rodziców rzeczonej Kasi. Pamiętaj, że ona w tym układzie również występuje. Niezależnie jaki jest przyczynek i geneza tego "rodzinnego układu" taki otrzymałeś stan zastany i należy się z nim pogodzić. Kasia w tej rodzinie czuje się chroniona i ma do nich 100% zaufania gdyż ostrzegają ją przed całym złym i strasznym światem (bo według nich tylko tak mogą ją uchronić od zła, czyli nie pozwalać jej żyć), co nie raz udowodnili ograniczając jej spotkania z jakimikolwiek ludźmi przez całe jej życie. No nie sparzy się Kasia, jak nie dadzą jej zapałek. Prawda? A kolejni amatorzy czy inne przyjaciółki zdemonizują na tyle, że Kasia jeszcze bardziej uwierzy w zło tego świata. Niestety widzę tu też niezdrową chęć kontroli jej przez rodziców, a to podlega pod kolejne poważne zaburzenie. Smutne to, ale z tego co piszesz, niestety prawdziwe. I tu kończąc, Kasia u nich czuje się bezpieczna, bo to oni wyjaśniają jej świat i to ten jedyny i prawdziwy, ba, na każdym kroku udowadniają jej, że od początku mieli rację, a to ona czasem błądzi. Czy to jest chore? Tak. Czy Ty możesz coś z tym zrobić? Nie.

Co do Ciebie Zagubiony_1 : emocję związane z Kasią ograniczają Twój rozsądek. Rozsądek powinien Ci podpowiedzieć: "A daj sobie z tym spokój, po co Ci to?", ale zaangażowanie w tą sprawę nie pozwala na taki tor myślenia. Myślę, że oprócz samych romantycznych uczuć Ty też wykazujesz pewną cechę, która idealnie wpasowuje się w tą historię. Chcesz ratować ludzi, jawnie nie zgadzasz się na niesprawiedliwość, jak widzisz zagubionego kotka to pomożesz znaleźć mu dom itd. Widzisz i kierujesz się jakby szóstym zmysłem wyczuwając emocje i prawdziwość ludzkich charakterów i intencji. Wyraźnie podkreślam, to nie jest nic złego, bo przecież wiele dobra z tego płynie i nie daj się wbić w strefę cynizmu i arogancji, jak by pewnie tu niektórzy chcieli. Ale czy trochę się zgadza z Twoim podejściem do życia?

Co do całości sprawy: W związku z tym, że mam do czynienia z osobami z różnymi zaburzeniami oraz z niektórymi byłam nawet w relacjach (nawet bardzo bliskich), to powiem Ci tylko jedno: jeśli sami nie są świadomi/nie chcą/boją się to ich nie jesteś w stanie uratować. Nie da się pomóc/uratować na siłę. Ja wiem, że to bolesne i można to potraktować jako osobistą porażkę, ale niestety nic na to nie poradzisz. To tak jak z osobami uzależnionymi, jeśli same nie zechcą, to się nie zmienią. Da się z takimi osobami żyć, pewnie, że tak, ale dla partnera takiej osoby, to gigantyczny wysiłek psychiczny i ciągła walka, a czasem niestety wakacje lub całe pozostałe życie w psychiatryku.

I teraz kilka teoretycznych opcji:

1. ratujesz siebie i uciekasz z tej relacji, pozostaje smak porażki, pewnie kiedyś przejdzie, lub po głębszym przemyśleniu smutna akceptacja rzeczywistości
2. pozostajesz w relacji, dźwigasz ten ciężar "naprawy" za Was oboje, walczysz z okutą w stal rodziną i samą partnerką, być może osiągasz nawet sukces, że udaje Ci się przekonać ją, że takie podejście rodziców jest dla niej złe i powinna się uwolnić. Macie pierwszą poważniejszą sprzeczkę, dziewczyna pędzi do rodziców i szuka ratunku, bo zawsze wszystko jej tłumaczyli i mieli racje, a Ty pozostajesz tym najgorszym w świecie świnią i tracisz dziewczynę na zawsze. I znowu porażka, a nawet gorsza, bo zainwestowałeś już naprawdę wiele, łącznie z 100% siwizną włosów i trzęsącymi się rękami.
3. pozostajesz w relacji, dziewczyna ma już dość maminej spódnicy, zabieracie się do auta na koniec świata, nie kontaktujecie się z jej rodziną. Wreszcie wolni! Jednak po czasie jej podświadomość i wpajane przez lata "zasady życiowe" dają o sobie znać, bo nie ma tej maminej spódnicy, która wszystko z nią omawiała i tłumaczyła. I zostaje Kasia sama samiuteńka i przerażona na końcu świata, bo partner to nie to samo co rodzina. To przecież obcy człowiek.
4. Kasia stwierdza w wyniku jakiś dramatycznych wydarzeń, że coś w niej pękło, udaje się do DOBREGO psychologa, który rozpoczyna jej diagnozę i terapię, być może też zaprasza na nią jej rodziców. Kasia jest już świadoma, że żyje w toksycznym środowisku, ale wrodzone i wypracowane instynkty mimo wszystko dają o sobie znać przez cały czas. Do końca życia żyje w lęku przed strasznym światem, bo nie da się jej samej wykasować, to cała ona. A Ty lub ktoś inny przez cały czas prowadzicie ją za rączkę i zapewniacie, że wszystko jest w porządku.

Wszystkie te teorie i komentarze mogą być zupełnie nietrafne, za co z góry przepraszam, ale wnioskuje na podstawie tego co otrzymałam w tekście. Niezależnie do celności komentarza spróbuj spojrzeć na to innym okiem. Może jeśli chcesz wyjaśnienia, to udaj się sam do psychologa i wszystko przedstaw szczerze jak na spowiedzi, bo widzę, że analiza jest Ci jakaś potrzebna, aby się uspokoić i podjąć jakąś decyzję co dalej.

84

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Szczerze, to żal mi tej dziewczyny.

Trochę Ciebie nie rozumiem Autorze, że chcesz ją nawracać, bo siłą ją do niczego nie zmusisz, nawet jeśli rzeczywiście coś do niej czujesz. W wielu wypadkach osoba o takim podejśćiu staje się dla innych jakby aseksualna, dlatego dziwi Twoje zdeterminowanie. Dziewczyna prawdopodbnie zgotowała sobie to na własne życzenie, i teraz nie może się z tego wyplątać. Wygląda na to, że jej to pasuje.

85

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Tak jak napisałam wcześniej. Tak czy inaczej  taki związek nie ma przyszłości. Widzisz jaka dziewczyna jest. I musisz się zastanowić czy Ci to pasuje, czy nie?. Choćbyś nie wiem jak bardzo chciał nie zmienisz.jej na siłę. Są tylko dwie drogi: albo pozostać w takim związku, albo go zakończyć.

86

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Całkowicie się zgadzam z Evergreen, Kasia ma jakieś zaburzenie a jej rodzice zamiast w tym pomóc to jeszcze to pogłębiają. Nawet nie wyobrażam sobie życia z taką kobietą, jeśli wszystko musi przedyskutować z mamą, nawet smsy przeczytać (WTF??!!). A sprawę w urzędzie potrafi chociaż załatwić? Czy jeździ z mamą, bo jeszcze przypadkiem mający gorszy dzień urzędnik będzie dla niej niemiły.
Przedyskutuj z nią ten temat, może Kasia będzie chciała się zmienić i zacząć żyć samodzielnie. Jeśli nie, to uciekaj bo szczęścia przy niej nie zaznasz.

87

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Po co Ty w ogóle wchodziłeś z nią w związek? Poznałeś kobietę, przy której hormony w Twoim ciele zapewniły Ci "haj zakochania", niestety dziewczyna w wielu kwestiach nie pasuje do wyobrażeń Twojej wymarzonej partnerki, więc postanowiłeś "ulepić ją" po Twojemu. To tak nie działa. Człowiek powinien wchodzić w związek z osobą, która odpowiada mu powiedzmy w 80%, zaakceptować te pozostałe 20% i pod żadnym pozorem nie próbować w nie ingerować, namawiać do zmiany. Ty natomiast postanowiłeś "ulepszyć" tę dziewczynę być może z jednego z dwóch powodów: 1) zauważyłeś, że trafiłeś na "podatny grunt" i ta misja ma szanse powodzenia; 2) sam masz problemy ze sobą, nie potrafisz się odnaleźć w związku z kimś komu nie trzeba "pomagać" (mają tak czasem najstarsze osoby z rodzeństwa z rodzin, w których brakowało miłości/uwagi). Nie wróżę temu związkowi przyszłości.
Dziewczyna jest jaka jest, być może trafi kiedyś na osobę z podobnym podejściem do życia i będzie  z nim szczęśliwa. Natomiast ona sama raczej nie czuje się nieszczęśliwa w swoim życiu i nie widzi potrzeby zmian (a przynajmniej tak było zanim poznała Ciebie). Jeżeli sama kiedyś dojdzie do wniosku, że chce coś zmienić, to jak najbardziej możesz jej wtedy udzielić wsparcia czy rady. Jednak to ona musi tego chcieć, nie Ty.

88

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Podzielone zdania w powyższym wątku pokazują idealnie, jak bardzo odmiennie traktowane sa takie "dorosłe dzieci", jeśli są kobietami a jak, jeśli to faceci..

89

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?
bagienni_k napisał/a:

Dziewczyna prawdopodbnie zgotowała sobie to na własne życzenie, i teraz nie może się z tego wyplątać. Wygląda na to, że jej to pasuje.

Nie, bagienni_k ona nie zna innego świata, bo nie została do niego dopuszczona. To tak, jakbyś żył w czasach głębokiej komuny, nie znał świata poza kurtyną, wszyscy wokół zachwalaliby ten system i mówili, że na zachodzie jest zło i rozpusta, a ci, którzy mówią inaczej, to wrogowie Twojego społeczeństwa. Też zaczniesz tak mówić, lub wręcz mówisz tak od początku i nie czujesz dyskomfortu. Zobacz jak zachowują się obecnie Rosjanie, a i Polacy czasem też. Widzą tylko jedną opcję, i nasza Kasia też tak widzi. Być może nasz Autor jest tym wrogiem nr 1 bo pokazuje jej inny świat, chciałby zrobić coś dobrego. Ale przyznanie się Kasi, że można inaczej i cała jej rodzina nie ma racji, wiąże się z tym, że cały jej świat runie na dno i rozpadnie się na milion kawałków. I nie pozostanie kompletnie nic, bo w tej rodzinnej relacji nie ma Kasi, jako pewnej osobowości, bo nigdy nie istniała. Jej zdania nie uznawało się prawdopodobnie nigdy, a nawet jeśli kiedyś coś próbowała, to pokazano jej gdzie jest jej miejsce. Co innego gdyby ktoś wyszedł z w miarę funkcyjnej rodziny i wpadł nagle w taki klimat - jak nasz Autor. Żaba z wrzątku wyskoczy, a nasza Żaba Kasia się ugotowała na miękko i czuje, że to miłe bezpieczne ciepełko tylko. Trudno to zrozumieć, jeśli nie się było w tej sytuacji.

90

Odp: Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Opowiedziałam ten wątek mojej mamie i powiedziała  że u nas w mieście też była taka rodzina.
Dziewczyna wyszła za mąż i ułożyła sobie życie późno, bo po 40 i jeszcze udało jej się urodzić dziecko, ale to wszystko nastąpiło dopiero po śmierci matki, bo wcześniej nie było szans. Też takie akcje odwalała jak Ci ludzie tu przytoczeni.

Posty [ 66 do 90 z 90 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nadopiekuńczy rodzice dziewczyny czy moje przerważliwienie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024