Hej,
rozstaliśmy się z facetem jakiś czas temu (on zerwał), wiadomo, nie jest mi łatwo, ale jednak wiem, że to dobra decyzja. Nasz związek by nie przetrwał. Po jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. Widzieliśmy się też na kawę i jakiś spacer. No i po jakimś czasie pokłóciliśmy się. Poszło o to, że ja powiedziałam mu, że ktoś się pode mnie podszywa na tinderze i że się martwię (faktycznie ktoś się podszył). No i on spoko, poradził co robić itd. i zażartowałam, że zmienił piosenkę na tinderze i on się wtedy dopiero maks wkurzył, że on nie korzysta i w ogóle (ja nie mam z tym problemu, że korzysta czy coś) i nagle stwierdził, że nasze rozstanie jeszcze nie jest za mną, że niepotrzebnie robię sobie nadzieję, bo ciężko mi było przyjąć rozstanie, a teraz nagle mu mówię, że jest już to za mną i jesteśmy tylko i wyłącznie na stopie koleżeńskiej. Bo tak mu w tej kłótni pisałam, że jest to już za mną i jesteśmy na stopie koleżenskiej, bo tak czuję.
On zawsze proponował jakieś spotkanie, wyjście, żebym wpadła do niego na obiad i w ogóle. Od niego kontakt wychodził, a to on zerwał. Twierdzi, że to już wszystko jest za nim, ale mówi, że nie chce żadnych nowych osób poznawać. Powiedział, że pomoże przy przeprowadzce. I wkurza się w momencie, kiedy mówię, że jesteśmy na czysto, że wszystko za mną i że dla mnie wyjście wspólne gdzieś tam, nawet do sklepu to luz. I wkurza się kiedy mówię o jego Tinderze.
Uważacie, że on coś jeszcze czuje? Nie minęło wiele czasu, może z dwa miesiące.