Odniosę się po raz ostatni do tematu, bo nie mam zamiaru walczyć z czyimis przekonaniami. Jednak stwierdzenia, żę coś jest zupełnie nie tak, jeśli to kobieta wykonuje pierwwszy krok( w sensie, że kategorycznie nie może do tewgo dochodzić) nawet nie skomentuję..
Za dużo w niektórych wypadkach założeń czy spekulacji, to "obdzieranie z męskości" to już śmiech na sali. Kiedyś, w mądrej wypowiedzi jakiejś kobiety, zapytanej właśnie o takie rzeczy, pojawiło się stwierdzenie, że ona to lubi. Zwyczajnie czuje satysfakcję, jak czasami(nie sprecyozwane jak częstso) sama przejmuje inicjawę. Oczywiście, jak czuje, żę facet jej się podoba i ona jemu. Najważniejsze jednak jest to, że NIE MA tam u niej tych sztywnych kategorii: albo czarne albo białe, inaczej mówiąc: albo to facet zaprasza albo spierd...Dopuszcza do siebie, że może być i tak, i tak. Sama to zresztą podkreślała.
Żadnego "obdzierania z męskości" nie ma, tak samo jak wnioskowania na temat faceta na tej jedynej podstawie. Ot zwyczajnie, dziewczyna NIE ZAWSZE tak robi, ale nie widzi w tym nic zdrożnego dla siebie ani tym bardziej nie ocenia faceta przez pryzmat, że on się może wahać podejść pierwszy i gdzieś zaprosić/zagadać.Można przypuszczać, że raz zaprosi ją facet, raz ona. NIe ma tam żadnych sztywnych ram, że "ty powinieneś zawsze zrobić to a ja tamto". O to w tym chodzi.
Z zreszta od niezobowiązującego flirtu częstso się zaczyna.. Tak, czasami te pozabiologiczne elementy naszego zachowania są równie ciekawe 
Deep mże miała rację, twierdząc, że ja torchę inaczej podchodzę, ale to może wynika z tego, że naprawdę nie ślinię się na widok każdej kobiety i nie mam od razu w głowie scenariusza, jak ją "wyrwać", rzucają wszystko inne w piz...I tu nie chodzi o śmiałość, ale właśnie o to, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji człowiek musi mieć ochotę na zawieranie znajomości, jakkolwiek by się one nie kończyły.
Kiedyś, tuż po studiach, byłem sobie z kumplem w pubie u mnie w mieście. Siedzimy, popijamy to i owo, gadamy. Kątem oka widziałem, że w naszą stronę spoglądają dwie dziewoje, zerkają, odwracają wzrok, uśmiechają się itp. CO zatem? Mam od razu rzucić wszystko i lecieć do nich na skrzydłach, bo dostałem sygnał zainteresowania..
No nie, bo zasadniczo wtedy chciałem sobie z dobrym kolegą na spokojnie pogadać. Cała wielka filozofia
Tym bardziej, że Kolega był zajęty, więc co robię? Mówię mu: : Sorki P, ale na godzinie "X" widzę dwie fajne niunie/torpedy i musze spróbować szczęścia...?"
Gdybym był sam, to może bym i podszedł..Musiały biedaczki cierpieć, bo p[rzeszły koło nas i jeszcze pląsały nam na parkiecie obok, zdziwione pewnie, że nie zareagowaliśmy..
Jeśli chodzi o aborcję, to nie lubię się mieszać w prywatne sprawy kobiet a za tkowe uważam właśnie to prawo. Tępemu betonowi, który nawet zrozumieć nie potrafi, że w pewnych schorzeniach dziecka, wynikających ze śmiertelnych wad rozwojowych, NIC nie pomoże i tak się nie przetłumaczy.