bagienni_k napisał/a:Na flamenco to wystarczy popatrzeć i posłuchać, żeby odlecieć
Nie trzeba uciekać się do żadnych wygibasów 
A atrakcji przyrodniczych to jest tam cała masa: nie tylko ptaszki, ale i wieloryby, małpy, żenety, papugi a nawet..kameleony
Niestety nie wszystkie da radę zobaczyć w tak krótkim czasie. W stacji, gdzie spaliśmy gekony łaziły po suficie a chrząszcze łaziły po podłodze w WC 
W centrum? A to sobie u kogoś znajomego przekimam
Rowerem w Bieszczady? W sumie czemu nie? Skoro ludzie przemierzają w ten sposób całe kontynenty, to co tam te kilkaset km 
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/155001/ … kordyliery
Polecam, ciekawa lektura 
Skoro jesteś chętny, to może kiedyś wyjdzie takie spotkanko. Tylko potrzebujemy grupy, a nie tylko duet. Deep pewnie odpada, Pasławek mooooże, Adela na pewno, reszta - nie mam pojęcia 
Edit: dzięki za książkę, chociaż rowery to nie jest moja pasja. Właściwie, to nigdy nie była, nawet w młodości. Wrotki, rolki, łyżwy wolałam od roweru 
Ale w Andach jak byłam, to widziałam taki szalony rajd na rowerach górskich. Zjeżdżało się jak najszybciej na dół ścieżką ciągnącą się z wysokiej góry do jej podnóża. Pragnę podkreślić, że obok ścieżki była przepaść. Sława tego zjazdu była taka, że około 15% osób ulegało wypadkom, w tym upadku w przepaść. Mieliśmy w grupie takiego niezłego kolesia, w wieku około 60 lat, który zdecydował się na ten wyścig wraz z innymi uczestnikami z innych krajów. Jechał podobno jak wariat i skubany wygrał go! Mocarz! A dzień później jak nocowaliśmy w dżungli wyskoczył w stringach
na pływanie w Amazonce
Kompletny świr
. Pamiętam jak lotnisku w Polsce połowę jego walizki zajmowało jedzenie wzięte z Polski - całe mnóstwo kiełbasy krakowskiej sobie zapakował
to porozdzielał po uczestnikach po walizkach, bo mu się nadbagaż zrobił. Wszyscy się z niego nabijali wtedy, ale pod koniec wycieczki sępili o tą krakowską
. To była fajny miesiąc i fajna przygoda. Polecam Amerykę Południową - jest niesamowita.