mój nowy facet, moje stare problemy i wahania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

66

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Ech. Tak to Ty nigdy żadnemu facetowi nie zaufasz.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-12 11:46:52)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Niestety obawiam się że masz rację. Przez moje leżące na dnie Pacyfiku poczucie wartości zawsze będę uważała że jestem jedynie zabawką, którą trzeba tylko wykorzystać a w międzyczasie walczyć o inną, lepszą. Tylko że ja nigdy nawet bym nie pomyślał o skoku w bok mając partnera a co dopiero pisać komuś bezpośrednio o takich pomyslach...niby ją od tego odwodzil, no ale miał namawiać? Wystarczy że wypytywal, jak się im układa...badanie gruntu. Bardzo często poruszana tu na forum kwestia. Sprawdzanie na ile dziewczyna jest chętna i w jakiej formie jest jej związek. A co to za problem powiedzieć jakiejś lasce że się ją kocha. Ona wie o mnie, ale jak ona taka chętna na puszczanie się, to czemu mój by nie chciał jednak wziąć przykładu? A zwłaszcza że on został już zdradzony, ona niby też. Kolejne co ich łączy...

68

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Niestety obawiam się że masz rację. Przez moje leżące na dnie Pacyfiku poczucie wartości zawsze będę uważała że jestem jedynie zabawką, którą trzeba tylko wykorzystać a w międzyczasie walczyć o inną, lepszą. Tylko że ja nigdy nawet bym nie pomyślał o skoku w bok mając partnera a co dopiero pisać komuś bezpośrednio o takich pomyslach...niby ją od tego odwodzil, no ale miał namawiać? Wystarczy że wypytywal, jak się im układa...badanie gruntu. Bardzo często poruszana tu na forum kwestia. Sprawdzanie na ile dziewczyna jest chętna i w jakiej formie jest jej związek. A co to za problem powiedzieć jakiejś lasce że się ją kocha. Ona wie o mnie, ale jak ona taka chętna na puszczanie się, to czemu mój by nie chciał jednak wziąć przykładu? A zwłaszcza że on został już zdradzony, ona niby też. Kolejne co ich łączy...

Jezu, to już kolega koleżanki nie może się zapytać, jak jej się w związku układa?
Nie wchodź w związki, nigdy. To nie ma sensu w Twoim przypadku.

69

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Jasne że może bo mnie ludzie też pytają. Ale nie wdaje się w intymne szczegóły... A tam już zalatywalo sporą intymnościa. Pewnych rzeczy nie mówi się zwyklym znajomymi których rzekomo widziało się jedynie kilka razy w życiu. Przynajmniej on przy takiej wersji obstaje.

Żeby nie było, ja mu zaproponowalam, że usunę się z jego życia i zejdę z jego drogi do szczęścia bo nie chcę by przeze mnie cierpiał i zrywal obiecujaca znajomość. Zasugerowalam, by ją przeprosił zarówno od siebie jak i ode mnie lub ze ja sama przeprosze że tak wyszło. Żeby ją poprosił o drugą szansę. Nie chciał. Napisał za to to mi. No tak, widać ona może nie z nim planowała ten skok w bok a we mnie ma zaspokojenie swoich potrzeb.

70

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

I w jaki sposób ten facet miałby Cię jeszcze przekonać, że mu na Tobie zależy?

Echhh. Wio na terapię, kobieto. Albo sama odejdź skoro Ci tam tak źle, ale to, że mu mówisz, że jak mu źle to odejdziesz, to jest szantaż emocjonalny.

71 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-12 13:21:10)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Nie wiem czym mnie przekona i czy przekona. Chcialabym dać mu kredyt zaufania ale bardzo je nadszarpnal. Najgorsze jest to, że krzywdzimy się oboje a moje uczucia do niego to tez coś więcej niż sympatia.

Ale dziwi mnie to jak skrajne są opinie ludzi. Wcześniej czytałam że jestem z socjopata i że dziwne jest wyznawanie miłości po 5 miesiącach, a teraz obrona.

Aha i ja go nie szantażowalam. Ja zaproponowalam że znikne z jego życia jeśli tylko mi to powie. Żadnego szantażu, zwykła propozycja bo tknelo mnie sumienie że moglam zniszczyć coś ważnego dla niego ale póki jest szansa, by kuł żelazo póki gorące.
Jedynie co to kazałam mu dokonać wyboru - albo ja jestem nr 1 albo ona. I gdyby wybrał ją to mój ruch byłby chyba oczywisty...a jak nie miałbym prawa ingerować w jego decyzję.

72

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Tylko ta Twoja propozycja to jest szantaż emocjonalny.

I ja nigdy nie pisałam, że on jest socjopatą. Ja uważam, że każdy mówi kocham w swoim tempie. Mój mąż mi powiedział po 2 tygodniach i żyjemy. Mogę uważać, że to naiwne i że nie do końca przemyślane, ale każdy to robi w swoim tempie, więc też nie traktuję tego jako wyznacznik i wyrocznię. A znam takich, co mówili dopiero po 3 latach.

Twój problem nie polega na tym, że on nadszarpnął zaufanie, tylko na tym, że uwidziałaś sobie, że ta dziewczyna jest dla Ciebie zagrożeniem i cokolwiek ten gość by nie zrobił, to Ty i tak uznajesz, że Twoja racja jest Twojsza i koniec.

Terapia.

73

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

CCC intuicja Ci podpowiada dobrze, Twój facet nie jest w porządku.
Mówić to można wszystko, ale fakty są takie, że on tamtej poświęcał mnóstwo czasu i dążył do spotkań. To mi wykracza poza koleżeństwo, bo zwykłej koleżanki nie wypytuje się, czy już wstała i zjadła śniadanko, bez jaj.

74

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

CCC nie daj sobie wmówić jakimś nie wiadomo skąd damom, że jesteś chora. Bardzo dobrze czujesz. Zakochany facet tak się nie zachowuje, tak zachowuję się zwyczajny gnojek. Ot, co. I może z powodu takiego gnojka, to Ty masz iść na terapię? Wolne żarty! Dobrze czujesz i dobrze dedukujesz, ten gnojek to zwykły bawidamek. Daj sobie z nim spokój.

Wyobraź sobie, je jesteście małżeństwem, macie dzieci i on wtedy, po 10 latach małżeństwa, wywija Ci znowu taki numer.

75

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Loka, wiem że jesteś na nnie cięta i nigdy mnie nie poprzesz bo dla Ciebie jestem po prostu chora i wszustko co stwierdze to moje wymysły.
Naprawdę nic złego się nie stało? Że mój chłopak pisząc ze mną i w międzyczasie wyznajac mi miłość, bzdurzyl sobie ze swoją koleżanka i to non stop. Wyraźnie naosoalam że nie mam nic przeciwko koleżankom bo ja też mam wielu koelgow, ale na litość, ja tak nie robię bo bym czuła jakbym go zdradzała. To gra na dwa fronty. Trzymanie się mnie bo jestem i będę wierna a jednocześnie zabieganie o względy innej. Czuje się z tym okropnie i uważam że mam do tego prawo...przeciez jakbym tego nie odkryła to to trwałoby dalej!

76

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Loka, wiem że jesteś na nnie cięta i nigdy mnie nie poprzesz bo dla Ciebie jestem po prostu chora i wszustko co stwierdze to moje wymysły.
Naprawdę nic złego się nie stało? Że mój chłopak pisząc ze mną i w międzyczasie wyznajac mi miłość, bzdurzyl sobie ze swoją koleżanka i to non stop. Wyraźnie naosoalam że nie mam nic przeciwko koleżankom bo ja też mam wielu koelgow, ale na litość, ja tak nie robię bo bym czuła jakbym go zdradzała. To gra na dwa fronty. Trzymanie się mnie bo jestem i będę wierna a jednocześnie zabieganie o względy innej. Czuje się z tym okropnie i uważam że mam do tego prawo...przeciez jakbym tego nie odkryła to to trwałoby dalej!

Tak czy inaczej patrząc na Twoją historię uważam, że potrzebujesz terapii. Czy jestem cięta? Uważam, że duzo problemów do tej relacji wprowadzasz sama. Uważam, że stosujesz nieczyste zagrania, szantaże emocjonalne. Uważam, że takie sprawy da się załatwić bez robienia awantur.

Tyle, że ja nie kieruję się w życiu schematami wziętymi z forum, typu, że jak pisze, to na pewno szuka okazji, tylko patrzę na to, jak sytuacja wygląda realnie. Ja też mam kolegów, koledzy mają żony, a różne rodzaje rozmów się nam zdarzały po drodze. Doradzaliśmy sobie również czasami w kwestii naszych związków. Nie widzę w tym nic złego, bo czasami jest taka potrzeba.
Niektóre znajomości mają też takie fazy większego pisania i mniejszego pisania. Oni są w fazie większego. Zwróciłabym na to uwagę tylko w jednym momencie, czyli kiedy facet byłby ze mną, a jednocześnie intensywnie pisał co chwilę do tamtej. W innym przypadku olałabym sprawę, bo jakbym sprawdzała każdy dźwięk messengera u mojego faceta, to bym oszalała. Nie mówiąc o tym, że w życiu nie pozwoliłabhm sama się sprawdzać.

Facet nieustannie zapewnia Cię o tym, że Ty jesteś dla niego ważniejsza. Pozwala Ci na Twoje aferki, pozwolił Ci czytać ich rozmowy, ograniczył kontakt, bo tak mu kazałaś, mówi Ci, że mu zależy, nie skorzystał z okazji z tamtą kiedy była wolna i nie korzysta z okazji teraz, kiedy szuka bolca.
Jeżeli dla Ciebie to nie są wystarczające rzeczy, dalej czujesz się niepewnie, dalej czujesz zagrożenie i dalej masz problemy, to zamiast drążyć temat lepiej jest po prostu z gościem się pożegnać i znaleźć takiego bez koleżanek, a potem mu założyć klapki na oczy, zeby nie widział żadnej młodszej i ladniejszej niż Ty. Bo inaczej to zwariunesz w końcu.

Ja będąc w tak świeżym związku po prostu wrzuciłabym na luz zamiast przeżywać jak mrówka okres. Spędzałabhm z nim normalnie czas, tworzyła swoje i się nie przejmowała. Pójdzie do tamtej? Krzyżyk na drogę, nie był mnie wart. Kontakt im się wypali naturalnie? No to luz, święty spokój nastanie. Nie bałabym się o kolejne takie sytuacje, bo wtedy już będzie inaczej.
A on jakby chciał Cię zdradzić, to byś o niej nie wiedziała.

77

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
123Sprawdzam napisał/a:

CCC nie daj sobie wmówić jakimś nie wiadomo skąd damom, że jesteś chora. Bardzo dobrze czujesz. Zakochany facet tak się nie zachowuje, tak zachowuję się zwyczajny gnojek. Ot, co. I może z powodu takiego gnojka, to Ty masz iść na terapię? Wolne żarty! Dobrze czujesz i dobrze dedukujesz, ten gnojek to zwykły bawidamek. Daj sobie z nim spokój.

Wyobraź sobie, je jesteście małżeństwem, macie dzieci i on wtedy, po 10 latach małżeństwa, wywija Ci znowu taki numer.

Dokładnie tak. Albo do tamtej czuje miętę i czeka tylko, aż się jej relacja popsuje, dając sygnały, że u niego też nie jest OK, albo to bawidamek. W dodatku wybuchowy nerwus, który nie potrafi panować nad emocjami. Szkoda sobie zawracać nim głowę i tracić czas, bo to nie rokuje dobrze.
A to, że autorka ma niskie poczucie wartości i porównuje się z tamtą urodą i wiekiem to już inna sprawa.

78 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-12 14:15:52)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Loka, ja się z Tobą zgadzam, masz dużo racji. Tylko że ja nie potrafię tak odpuścić, nie przejmować się, bo boję się zranienia. Wiem że nie wytrzymałabym zdrady, upokorzenia, porzucenia. Poza tym o koleżance dowiedziałam się przez przypadek. Odkryłam miniaturkę na messengerze bo jak wysyłał mi screeny to ona ciągle tam była. Kiedyś wspomniał że ma koleżankę z pracy ale nie wymienił jej ani imienia ani nazwiska, ale o swojej przyjaciółce opowiedział, a mimo że to przyjaciółka, nie pisze z nią aż tyle, ba, nawet rzadko. Więc ja uważam że on ją przede mną po prostu ukrył. A los sprawił że ja to odkryłam. I teraz mam. Może lepiej było żyć w nieświadomosci i pozwolić się upokarzac?

79

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

A los sprawił że ja to odkryłam

Nic nie dzieje się bez przyczyny.

A ludzie różnie to nazywają, jedni losem, drudzy karmą, a jeszcze inni aniołem stróżem.

80 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-01-12 15:05:01)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Loka, ja się z Tobą zgadzam, masz dużo racji. Tylko że ja nie potrafię tak odpuścić, nie przejmować się, bo boję się zranienia. Wiem że nie wytrzymałabym zdrady, upokorzenia, porzucenia. Poza tym o koleżance dowiedziałam się przez przypadek. Odkryłam miniaturkę na messengerze bo jak wysyłał mi screeny to ona ciągle tam była. Kiedyś wspomniał że ma koleżankę z pracy ale nie wymienił jej ani imienia ani nazwiska, ale o swojej przyjaciółce opowiedział, a mimo że to przyjaciółka, nie pisze z nią aż tyle, ba, nawet rzadko. Więc ja uważam że on ją przede mną po prostu ukrył. A los sprawił że ja to odkryłam. I teraz mam. Może lepiej było żyć w nieświadomosci i pozwolić się upokarzac?

No tak, tylko zastanów się, czy w swoim lęku przed zranieniem nie dochodzisz do absurdów, w których właśnie sama bojkotujesz to co się rozwija. I po to jest terapia. Nie da się być w związku, otworzyć się na drugiego człowieka i mu zaufać bez otwierania się na potencjalne zranienie.
Czy to jest upokorzeniem, że on pisze z inną. Dla mnie nie.

Ale tak jak już pisałam, jesteście razem 5 miesięcy. Jak Ci nie pasuje to się ewakuuj zamiast rozkminiać.

Edit. A tym co twierdzą, że wmawiamy CC terapię polecam lekturę poprzedniego wątku i poczytania o tym, jaką CC ma historię związku. I nie piszę tego, żeby jakoś Cię, CC obrazić. Uważam, że po tamtej sytuacji to normalne że człowiek się boi zaufać. Po to są terapeuci właśnie, żeby to przepracować.

81 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-12 16:43:58)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Loka, już raz byłam zdeterminowana, żeby odejść od niego, ale dałam szansę bo chciałam i dalej chcę zaufać. Za bardzo się z nim zżyłam, zeby teraz to nie bolało. Tak naprawdę czy z nim zerwę czy on dalej będzie miał kontakt z tą dziewczyną, obie opcje będą bolesne dla mnie. Boję sie samotności. Lubię czuć przy sobie bliskość drugiej osoby, troszczyć się o kogoś i chciałabym aby ktoś troszczył się o mnie. Ja naprawdę mam dobre chęci, nie jest moim celem niszczenie czegokolwiek lub kogokolwiek. Ale moja niska samoocena i nieufność powodują pewne moje złe zachowania. A nasila to fakt, ze się zaangażowałam...jestem bardzo uczuciowa i dlatego tak boję się zranienia. Marzę, aby między nami się ułożyło, żebyśmy oboje sobie ufali, żebyśmy sie dogadywali i byli swoimi podporami na dobre i na złe. Ale dla mnie takie pisanie z "tylko koleżanką" jest chyba nie do przełkniecia...

I tak jak ktoś wyżej napisał - dążenie do spotkań. Bo jak inaczej nazwać propozycję spotkania w celu degustacji wina własnej produkcji? I co, upiją się i skońćzy się seksem? Bo wątpie żeby i mnie na takie spotkanie zaprosił.

To naprawdę nie wyglądało ciekawie a sam fakt że trwało minimum miesiąc...po prostu dla mnie to granie na dwa fronty i sprawdzanie, gdzie może sobie wiecej pozwolić i jak przygotować sobie dobry grunt. By trzymać kontakt z tamtą a jednoczesnie poświecać czas mi, bo wiadomo, to ja rozkladam nogi. Musi być bardzo zdeterminowany na seks skoro chce mu się wydawać pieniądze na nasze wspólne wyjazdy albo kręci go poligamia - chociaż zawsze uparcie temu zaprzeczał. Mam wrażenie też, że wzrosła mu ostatnio pewność siebie - podejrzewam że to dzięki niej...w końcu taka dziewczyna tyle z nim gada...

82

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Szkoda, że w Twoim myśleniu nie na opcji, że wydaje kasę na Wasze wyjazdy bo po prostu chce z Tobą spędzić czas.
I w sumie to jest chyba najbardziej smutne w całym tym temacie.

83

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
Lady Loka napisał/a:

Szkoda, że w Twoim myśleniu nie na opcji, że wydaje kasę na Wasze wyjazdy bo po prostu chce z Tobą spędzić czas.
I w sumie to jest chyba najbardziej smutne w całym tym temacie.

Z nią chyba też skoro chce ją zaprosić na wino... Albo będąc na granicy do swojego namiotu. Bo u niego cieplej a jej tak zimno. Wierzysz że skończyłoby się siedzeniu obok siebie i piciu herbaty? Bo ja nie.

84

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Żadnej miłości tu nie ma. Z obu stron ten pseudozwiązek jest 'z braku laku'.
Z Tobą Autorko żaden normalny facet nie wytrzyma tygodnia, bo taka paranoiczna kontrola jest powodem do zrobienia papa środkowym palcem.
I to czy masz problemy z zaufaniem, czy poczuciem własnej wartości raczej nie będzie brane pod uwagę.

On też widocznie ma ochotę na coś innego, zresztą trudno się dziwić. Kontakt oparty na pretensjach i siermiężnych manipulacjach wręcz zachęca do szukania czegoś lepszego.

85 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-01-12 18:43:02)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Tak, jak Loka pisze: jeśli ktoś oczekuje czy wręcz żąda, aby pokazać mu treść wiadomości prywatnej z inną osobą, to należy mu pokazać drzwi. To jest jakaś paranoja..Facet robi co może, aby nawiązać bliską relację po czym zostaje to ropie*** z siłą "Tallboya" przez obsesyjne czy paranoiczne wręcz zachowanie.
Na dłuższą metę NIKT  nie jest w stanie znieść ciągłej kontroli..

No, chyba, że uznamy, iż nie można mieć znajomych czy koleżanek/kolegów płci przeciwnej...

86 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-01-12 23:01:16)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Autorko, ile osób, tyle i opinii oraz subiektywnych poglądów wypowiadających się w wątku.
Nie chcę powtarzać po innych, bo chyba już wystarczająco jesteś skołowana tym wszystkim.
Napiszę Ci coś z zupełnie innej beczki i postaram się streszczać.
Myślę, że przy rozważaniach czy jest sens ciągnąć ten ni to związek, ni to nie związek powinnaś zadać sobie pytanie czy masz odpowiednią konstrukcje psychiczną, by znosić takie rzeczy w swoich osobistych relacjach z danym facetem?
To że jest Ci potrzebna terapia, to fakt, jednak dla tej akurat znajomości, to właściwie bez znaczenia w jakiej jesteś teraz kondycji psychicznej.
Załóżmy, że przejdziesz całą terapię, a nawet sto terapii, to nadal przecież zostaniesz ze swoim problemem z tym konkretnie facetem.
Masz przecież taki a nie inny charakter, wykształcona osobowość i taka a nie inną wrażliwość. Nawet sto terapii pewnych Twoich cech nie zmieni. Określony trzon Twojej osobowości i tak pozostanie takim samym.
Zastanów się więc czy nadajesz się do takiej znajomości. Facet jest trudny i żeby było jeszcze trudniej jest wojskowym- czy nadajesz się na kobietę dla tego typu facetów?
Niektóre kobiety nadają się do takich facetów idealnie, ale czy Ty też do nich należysz?
Mam nadzieję, że rozumiesz w jakim kierunku zmierzam, ale dla ułatwienia napiszę tak- ja np prędzej nadawałabym się do związku z narcyzem niż np z brudasem, który ma dwie lewe ręce do roboty, typ powolniaka z serialu "Co ludzie powiedzą?"( może trochę nietrafiony przykład, bo powolniak da się przecież lubić)
no nie wytrzymałabym z kimś takim nawet jednego dnia, bo taki mam charakter. Istnieją jednak kobiety, które świetnie czują się z takimi facetami, bo mają nad nimi bytowa, finansowa kontrolę.
Jest jeszcze kilka innych uroczych typów, do których ja po prostu bym się nie nadawała np nie zniosłabym erotomana gawędziarza, który bez przerwy oblapialby mnie lapskami. Porzygalabym się przy kimś takim.


Zapytaj się więc sama siebie. Co da Ci ta znajomość, nawet jeśli przejdziesz przez sto terapii? Myślisz, że po pomyślnej terapii wszystko w tym człowieku będzie Ci nagle pasowało, a między wami się ułoży? Nawet jeśli zniknie ta konkretna od flirtu, to myślisz, że innych nie będzie?
Zwyczajnie jest- ten człowiek działa Ci po prostu na nerwy i żebyś usrala się po pachy nie zmienisz tego, to taka po prostu jestes.
Rozumiesz?

Albo masz do czegoś predyspozycje psychiczne, charakterologiczne itd, albo nie masz, czyli albo fundujesz sobie potencjalne komfortowe życie, albo wykańczalnie za życia.

87 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-13 14:03:07)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

ulle, nie działa mi na nerwy bo czekam na każde nasze spotkanie mimo wszystko... Zresztą ja sama chce wstąpić do armii.

Wczoraj doszliśmy do porozumienia. On obiecał że z własnej woli zakończy tą znajomość bo nie chce by cokolwiek stanęło nam na drodze do szczęścia a ja obiecałam mu zaufać.
Myślę że obojgu będzie ciężko - jemu przestać trzymać z nią kontakt a mi zaufać. Szczere to już wątpię czy te jego prośby o szansę, wyjaśnienia nie były na pokaz a ich relacja będzie trwać dalej... Mimo jego ciągłych zapewnień że to mnie kocha i ze mną chce być na dobre i na złe mimo wszystkich naszych nieporozumień i trudnych charakterów.
Ale...Ja chyba naprawdę nie nadaje się do związku. Tylko jak nauczyć się żyć samemu jeśli się tego nie potrafi? Wiem że w końcu można paść po czymś takim ale ja nie chcę być czyjąś drugą opcją... Tyle o tym się tutaj czyta jak podli i dwulicowi potrafią być faceci...

88

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Nie napisałam, że nie nadajesz się do związku, więc nie przekrecaj.
Napisałam tylko, żebyś mierzyła siły na zamiary, czyli nie upierała się na coś, co najwyraźniej nie jest dla Ciebie, do czego się nie nadajesz.
Skoro postanowiliście dać sobie szansę, to super, jednak jeśli zobaczysz, że wasz związek przypomina robienie kupy przy zatwardzeniu, to odpuść.
Naprawdę odpuść, bo tylko będziesz się meczyła, a ktoś męczył się będzie razem z Tobą.
Lęk przed samotnością to zła motywacja do tego, by budować zwiazek. To droga donikąd.
Tak czy siak życzę Ci powodzenia, chociaż cienko to widzę. No chyba że faktycznie tak w głębi serca Ty potrzebujesz faceta, który będzie krótko Cię trzymał i nie pozwoli sobie wejść na głowę. W takim przypadku jeszcze przez chwilę będziesz mu podskakiwała, az on na koniec weźmie cię za łeb i w pięć minut zrobi z Tobą porządek. Wtedy i terapeuta nie będzie Ci potrzebny, bo tak naprawdę będziesz zadowolona.
Jeśli natomiast jesteś raczej typem partnerki albo matki, to ja nie wyobrażam sobie, żeby wyszło Ci z tym facetem.

89 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-14 08:47:49)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

ulle, spokojnie, to ja stwierdziłam że chyba nie nadaje się do związku.
Dziekuje za rady, wezmę je sobie do serca.

Co do charakteru partnera... Mój były był bardzo miękki. Nie pasowało mi to, bo nie potrafił czasem właśnie uderzyć ręką stół i mnie wyhamowac, zamiast tego płakał co mnie jeszcze bardziej irytowalo. Za to ten... Czasami jest aż zbyt stanowczy do mojej dominującej natury. I weź to pogodz...

Dziś mam poznać jego mamę i siostrę. Zobaczymy jak mnie przedstawi. I czy wyrzuty sumienia go nie zjedzą.

90

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Życzę Ci miłego spotkania z jego rodziną i pamiętaj, nic na siłę. Bądź po prostu doba na tym spotkaniu, bo jeśli ktoś ma Cię polubić i zaakceptować, to taka jaka jesteś, a jeśli nie, to trudno.
Tak czułam, że ten facet pociąga Cię, ponieważ jest bardzo męski.
W waszym przypadku trafiła kosa na kamień.
Powodzenia.

91

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

On obiecał że z własnej woli zakończy tą znajomość...

W kontekście tego co opisałaś, to faktycznie dobrowolność niczym nieskrępowana.....

92 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-01-30 17:01:45)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Hej laski,
jestem po drugiej wizycie w jego domu i po spotkaniu z panią psycholog.

Zacznę od drugiego - pani psycholog słusznie stwierdziła, że i tak już "wpadłam do tunelu" więc wyjścia mam dwa - zaufać i wziąć na klatę możliwość cierpienia lub odejść i także cierpieć - bo jestem juz zbyt zaangażowana, żeby skończyć to bez emocji.

Czas u niego w domu przebiegł miło ze sporą zadrą - przeczytałam pozostałe wiadomości, których mi nie pokazał. I nie chciał pokazać, bo prosto z mostu przyznał, że MA COŚ DO UKRYCIA i NIE POKAŻE MI TEGO BO NIE CHCE MI STRACIĆ. Nie wytrzymałam i wymusiłam, by to zrobił.

"Znów się pokłóciliśmy, jak mnie wku*wia ta baba...", "spodnie (od munduru) Ci się opinają na pupie? wink", "ale wczoraj fotkę wstawiłaś...;)", "sama jesteś fajna xD"...lub wypytywanie koleżanki, czy jeśli znajomi w pracy dają mi drobne prezenty, to świadczy o tym, że czegoś więcej ode mnie chcą a ja się puszczam za tabliczkę czekolady? Szukanie porad u "koleżanki", która prosto z mostu pisze "koledze", że ma ochotę na skok w bok bo jej chłopak nie daje jej tego, czego potrzebuje big_smile

a z drugiej strony...

"nawet jak się pokłócimy to cholernie za nią tęsknię", "kombinuję jak tu spędzić czas z moją", "strasznie tęsknię za swoją...", "mam nadzieję, że to ta jedyna", "patrzę pozytywnie i mam nadzieję, że się dogadamy", "póki co nie mogę zapewnić jej takich warunków, jakie ona ma" (chodzi o to, ze ja mam dom, on mieszkanie)....

Takie rzeczy. A w rozmowach, które mi wysłał - pousuwane fragmenty. Była ostra awantura. Po tym wszystkim dodał ją do ignorowanych i rzekomo zerwał kontakt.

Pani psycholog potwierdziła moje wątpliwości, że to nie były "zwykłe koleżeńskie rozmowy", a coraz bardziej zacieśniająca się więź, wykraczająca poza ramy koleżeństwa, i która nieucięta w odpowiednim momencie, mogłaby przerodzic sie w coś więcej. Powiedziałam mu, że nie mogę mu zabronić żadnej znajomości i usunę się z jego/ich życia, wtedy ja nie będę musiała czuć się tą "drugą", a on będzie mógł swobodnie z nią kontynuować znajomość. A nuż w końcu dziewczyna rzuci tego swojego nieszczęśnika i da szansę jemu. Nie zgodził się.

Wybrałam sugestię nr 1 od pani psycholog i postanowiłam zaufać. Niestety nie umiem zapomnieć o tej dziewczynie i o tym, co tam między nimi było...ok, może i nie było takiego napięcia jak ze mną, no ale jakby nie patrzeć - póki co ze mną mógł uprawiać seks, nie z nią. On ciągle powtarza, że kocha, że wiąże ze mną przyszłość, że nie jest ze mną dla seksu bądź z "braku laku", że tak łatwo nie odpuści mimo wielu trudności i że jego czasem zbyt ostre słowa są tylko efektem złosci i wcale tak nie myśli...ale ja mimo swoich coraz glębszych uczuć, nie potrafię postawić tej kropki nad i, zapomnieć, zaufać i dać temu szansę.

Czy wy na moim miejscu byście odpuściły to czy dalej byście się zastanawiały, czy to nie jest po prostu próba uśpienia mojej uwagi? Bo mimo jego zapewnień ja nie wierzę, że on całkiem zapomni o tej dziewczynie i wytrzyma bez niej - w końcu raczej pęknie...

93

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Twój facet napisał do swojej koleżanki, że być może puszczasz się za tabliczkę czekolady? Dodając do tego wszystkie inne aspekty, nie wyobrażam sobie kontynuowania tej znajomości. Nie będzie Ci dobrze w tej relacji, opóźniasz coś, co i tak jest nieuniknione, czyli rozstanie. Facet potrzebuje jakichś dziwnych bodźców, sprawdza, na ile może sobie pozwolić, nie szanuje Cię, prowadzi grę i z Tobą, i z tamtą koleżanką. Nie można sobie na tyle pozwalać. Sama stwierdzasz, że już nie ma tego zaufania, że nie potrafisz zapomnieć. Robisz przykrość samej sobie, zostając przy nim. Zadbaj o siebie, skorzystaj z terapii, spójrz na związki w inny sposób i niech trafi Ci się ktoś, kto nie będzie Cię podejrzewał o puszczanie się i nie będzie prowokował koleżanki do flirtu.

94

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Syl,
to było tak, że ja mu prosto z mostu powiedziałam, że pracuję z dużą ilością ludzi (w większości mężczyzn) i czasem coś ktoś mi przyniesie. On wtedy wyleciał z tekstem, że nie ma nic za darmo i że na pewno każdy facet, który coś mi daje, chce ode mnie czegoś więcej...oczywiście mowa o seksie. Na nic moje zapewnienia, ze nawet jeśli to faceci, to znam ich kilka lat i przez te kilka lat dalej mnie do wyra nie zaciągnęli. Pytał ją, co o tym sądzi. Oczywiście ona potwierdziła, ze tak własnie jest. Tylko biedny albo nie zarejestrował albo zapomniał o tym, że powiedziałam czym są te "prezenty" - słodycze, jakiś drobny kosmetyk, kubek albo i...kawałek szynki.

Zapomniałam też dodać, że miałam "przyjemność" wymienić kilka zdań z tą koleżanką i wyjasniła mi, że z jej perspektywy to zwykła znajomość i wspomniała o tej rozmowie o prezentach. Dopiero jak jej wyjasniłam, czym one są, to przyznała mi rację.

Naprawdę uważacie, że przez 6 miesięcy można być aż tak wyrachowanym zwyrolem, tak mamić kobietę i to, że ciągle ze mną jest to wyłącznie kwestia nudy i seksu?

95

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Jezu. Szkoda, że pani psycholog pozwala Co na takid analizowanie cudzej korespondencji, której pokazanie wymusiłaś.

Ja analizować korespondencji nie będę. Natomiast Twoje zachowanie standardowo, co pisałam wcześniej. Nic nie zaskakujesz, nic się nie poprawia, zbojkotujesz sobie każdą relację.

96

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Pisałam ci już kiedyś, pisze ci i teraz - zostaw tego chłopaka bo na pewno nie zbudujesz z nim niczego skoro twierdzisz ze on

przez 6 miesięcy można być aż tak wyrachowanym zwyrolem, tak mamić kobietę i to, że ciągle ze mną jest to wyłącznie kwestia nudy i seksu?

I to już nawet nie jest ważne czy on smalił trochę cholewy czy nie, chodzi o to ze ty do niego nie masz szacunku i nie nabędziesz go, nawet jakby zaczął chodzić na rzęsach, wiec daj sobie spokój.

97

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Podsumujmy: jeśli Ty jesteś obsesyjnie zazdrosna, to ok.
Jeśli on, to jest psycholem i zwyrolem.

BTW - skąd Ty wytrzasnęłaś tę psycholog..?

98 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-01 10:01:41)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Uuu, tutaj to chyba sami psycholodzy sławy światowej skoro tak łatwo przychodzi wam krytykować innych zajmujących się tą profesja.

Podsumowując,
nieważne że wypisywal z koleżanką - ważne że ja się czepiam.

Nieważne że te rozmowy nosiły znamiona zdrady emocjonalnej (tematu tak często tu poruszanego) i ich treść mnie zabolała - ważne że się czepiam.

Dziewczyny, litości...fakt, zazdrosna jestem i nie uważam że to jest ok. On zazdrosny nie jest wcale. No to jak to jest? Ponoć nie ma miłości bez odrobiny zazdrosci?

Nie piszcie mi że go nie szanuje, bo nie wiecie jaka jestem wobec niego fejs tu fejs. A to co napisałam to nie było stwierdzenie faktu a zwykłe zastanawianie się, czy można kimś takim być.

99

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Ja też nie jestem zazdrosna o mojego męża. On o mnie też nie. I jest zdrowo, bo nie robimy sobie takich dzikich jazd.

Przeglądanie czyjejś korespondencji dla mnke kwalifikuje przeglądającego do natychmiastowego wykopu. I ciągle jestem pełna zdziwienia, że on Cię jeszcze nie wykopał ze swojego życia, bo zasługujesz na to naprawdę mocno.

100 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-01 10:29:07)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Loka, albo ja nie dopisałam albo Ty nie doczytałas.

Ja nie żądalam od niego pokazania tych rozmów. To była jego decyzja, że poprosi ją by mu je wysłała (bo on u siebie skasował, hmm, ciekawe czemu...)
Jedyne o co faktycznie poprosiłam to aby pokazał mi resztę. No i przy okazji odkryłam masę usuniętych i dotyczących mnie fragmentów....nic się nie stało, to ja jak zwykle straszna i chora :-)

Tak samo nie kazałam mu zrywać tej znajomości. Coś dziwnego że nie chciałam być drugą skoro on był dla mnie tym pierwszym i jedynym? Przecież powiedziałam że jestem skłonna usunąć się z jego życia, by mógł dalej swobodnie kontynuować tamtą znajomość. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, sory.

101

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

przeczytałam pozostałe wiadomości, których mi nie pokazał. I nie chciał pokazać, bo prosto z mostu przyznał, że MA COŚ DO UKRYCIA i NIE POKAŻE MI TEGO BO NIE CHCE MI STRACIĆ. Nie wytrzymałam i wymusiłam, by to zrobił.

vs

Ja nie żądalam od niego pokazania tych rozmów. To była jego decyzja

Sama sobie obiecuje zw to już ostatni raz kiedy pisze w tym temacie. W normalnym związku nikt na nikim nie wymusza niczego. W normalnym związku druga osoba nie wypisuje na Internecie ze jej chłopak/ dziewczyna to 'wyrachowany zwyrol'. W normalnym związku każde spotkanie nie kończy się kolejna kłótnia.

Nieważne że te rozmowy nosiły znamiona zdrady emocjonalnej (tematu tak często tu poruszanego) i ich treść mnie zabolała

jeśli tak uważasz to go zostaw, naprawdę po co się męczyć w czymś co i tak w twojej głowie nie ma sensu bo on gra na dwa fronty.
Jak już to sobie uzmysłowisz to będziesz potrafiła postawić kolejny krok.
Zresztą jak ty sobie wyobrażasz dalsze życie z tym kolesiem skoro na tym etapie to jak on baka puści to ty od razu podejrzewasz bóg wie co. Ze co chcecie razem zamieszkać, w planie dalszym jest małżeństwo i dzieci ?

102

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Zgadzam się z Lady Loka przeglądanie korespondencji innej osoby jest słabe.
Ale zachowanie tego chłopaka też nie jest ok. Powiedziałabym wprost co mi nie pasuje.  Poobserwowala czy następuje zmiana. Jak nie to żegnam. Szkoda czasu.

103 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-02-01 10:48:29)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Loka, albo ja nie dopisałam albo Ty nie doczytałas.

Ja nie żądalam od niego pokazania tych rozmów. To była jego decyzja, że poprosi ją by mu je wysłała (bo on u siebie skasował, hmm, ciekawe czemu...)
Jedyne o co faktycznie poprosiłam to aby pokazał mi resztę.

Nie wytrzymałam i wymusiłam, by to zrobił.

A potem po awanturzd postanowił zerwac z nią kontakt.

Ech, CC. Podtrzymuję to, co napisałam wcześniej - zbojkotujesz sobie każdy zwiazek. Każdy.
Facet Ci mówił setkę razy, że jest z Tobą, bo chce z Tobą być, a Ty i tak swoje i swoje i asekuracja i blok i cios.

Naprawdę nie rozumiesz, że tak się nie da budować związku?

Jak noe znasz faceta od przedszkola, to normalne jest to, że wchodzisz w kontekst, w którym on żyje. I on ma prawo mieć koleżanki. Ma prawo z koleżankami rozmawiać, tak, też o Tobie!!! Zwłaszcza, żw nic złego tam na Ciebie nie pisał. Natomiast Ty nie masz prawa mu ograniczać, z kim będzie miał kontakt, a z kim nie i nie masz prawa czytać jego prywatnych wiadomości.

To są naprawdę proste zasady wspólnego życia.

A jak uważasz, że gość jest furiatem, bo Ci się udało go sprowokować do awantur, to rzuć go i daj mu sobie znaleźć dziewczynę, która nie będzie wymagała treści jego rozmów.

Ta koleżanka to musi mieć niezły ubaw z Ciebie. Bo to paranoja. Gośc usuwa fragmenty rozmów, bo wie, że zrobisz awanturę, potem musi podbić do niej po te rozmowy, Ty z nią rozmawiasz, wszyscy Cię zapewniają, że między nimi nic nie ma, ale Ty wiesz lepiej, no nie? Bo Ty wiesz, że on na pewno woli ją, a z Tobą jest dla seksu. Bo Ty wiesz, ze byłaś druga, chociaż on Cię zapewniał, że nie.
No to ja Ci powiem, że guzik wiesz. Nie potrafisz słuchać, nie potrafisz rozmawiać, nie potrafisz zdrowo funkcjonować w związku. Jak nie ma adrenaliny, to sama sobie ją fundujesz.

No to osiągnęłaś swój cel, urwał z nią kontakt. Masz już plan na to, do czego się teraz przyczepisz? A jak pozna jakąś nową koleżankę to będzie mógl z nia czasem pisać, czy już wszystkie koleżanki mają być wywalone z jego życia?

104

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Każdy jest inny.  Ze względu na swoje doświadczenie życiowe , na cechy charakteru.
Mi może przeszkadzać jedno zachowanie partnera a drugiej osobie nie.
Trzeba stawiać granice i mówić co mi nie pasuje, co mogę tolerować co nie.
Jeśli chłopak/ dziewczyna mają całkowicie różne podejście to ciężko pogodzić.

105

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
Klaudia999 napisał/a:

Każdy jest inny.  Ze względu na swoje doświadczenie życiowe , na cechy charakteru.
Mi może przeszkadzać jedno zachowanie partnera a drugiej osobie nie.
Trzeba stawiać granice i mówić co mi nie pasuje, co mogę tolerować co nie.
Jeśli chłopak/ dziewczyna mają całkowicie różne podejście to ciężko pogodzić.

No i wtedy się ludzie rozstają. Zwłaszcza, jak to jest jeszcze świeży związek. A nie robi się intensywne korekty tego, co przeszkadza.

Ale inna sprawa to bojkotowanie relacji i prowokowanie takich zachowań, a to też mamy tutaj.

106 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-04 14:56:41)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Bbaselle, przeczytaj prosze jeszcze raz - tych pierwszych rozmów pokazania nie wymusiła, tylko te z wcześniejszego okresu - bo czułam, ze coś przede mną ukrywa no i intuicja nie zawiodła.

Przestańcie mi zarzucać, że zabraniam mu mieć koleżanki - wiem, ze ma przyjaciółkę, pokazał mi ją i ja nie mam nic przeciwko temu! Sama mam przyjaciela, o którym wie. Ale co innego ukrywac koleżanke, z którą prowadzi się całodniowe, intymne rozmowy, o której uwagę się zabiega, troszczy, ciągle wypisuje i komplementuje. No litości, jakoś ja swojemu przyjacielowi nie mam potrzeby tego mówić/pisać...poza tym on ma żonę, dziecko i prawie 50 lat i nie jest młodą, atrakcyjną i otwartą na skoki w bok laseczką.

Lady Loka, nic złego wg Ciebie, serio? Powiedz mi, co mi po czyichś słowach? Wyznaję zasadę, że nie słowa, a czyny są w życiu ważne. Czuję do niego to, co czuję. Jakim idiotą musiałby być jakikolwiek człowiek, zeby powiedzieć drugiej osobie, która szuka poważnego związku - wiesz, jestem z toba tylko dla seksu wiec pamiętaj, że jak ta czy tamta w końcu mnie zechce lub po prostu znajdę lepszą, to po prostu cię zostawię. No ludzie, takich rzeczy się nie mówi! Zwłaszcza, że nie mam do czynienia z idiotą. To co, mam wierzyć we wszystko co mi powie? Już raz kiedyś jeden taki mnie zapewniał...i co?

I przypominam, zerwanie przez niego kontaktu z koleżanką nie było moim celem! Powtarzam, zaproponowałam, że odejdę, by nie niszczyć ich relacji. Bo jeśli ona jest tak silna, to nie miałam i nie mam prawa dopuścić do tego, by musiał ją odpuścić. To on zdecydował, do niczego go nie zmuszałam. Zresztą, i tak w praniu wyjdzie wszystko - czy koleżanka dalej jest na tapecie i kim dla niego jestem ja.

Poza tym, ja nie ukrywam, ze mam problemy z poczuciem wartości, ogromne kompleksy...co z tego, ze ludzie wokół mówią inaczej. Jest mnóstwo ładniejszych dziewczyn wokół, więc dlaczego to mnie mój chłopak ma kochać? Skąd mam wiedzieć, że on nie bawi się moimi uczuciami? Czy wy od razu tak wierzyłyście we wszystko, co mówi wam wasz facet? Zresztą, każdy facet jest inny. Jak poprzedni za mną biegał, to ten jest bardziej dumny i wg mnie mniej uczuciowy. Nie wymagam broń boże, żeby się przede mną płaszczył itp. ale wg mnie bardziej mimo wszystko zabiegał o koleżankę niż o mnie...nadal boję się zranienia i odrzucenia. Pani psycholog potwierdziła, że cierpię na lęk przed samotnością i odrzuceniem. Być może to też jest przyczyną moich zachowań - przyjmuję agresywną, obronną postawę i bronię się przed swoimi uczuciami i nie wierzę w cudze do mnie...chcę zaufać i uwierzyć, ale nie umiem...

107 Ostatnio edytowany przez Klaudia999 (2022-02-04 14:59:27)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Bardzo się zakrecilas w tym temacie.  Emocje to zły doradca. Powiedz otwarcie co Ci nie pasuje.  I obserwuj. Tak i czyny i słowa. Jeżeli sytuacja dalej nie pasuje Tobie to do widzenia.
Idź na spacer, pobiegaj.Zyj swoim życiem.Miej pasje swoje i swoje zamiłowanie. Ochłonąć trzeba trochę i obserwować.
Zdystansuj się trochę.

108

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Należałoby zapytać, czy rzeczywiście te jego działania wobec tej koleżanki są tak groźne, za jakie je uważasz, bo mam co tego wątpliwości. Choćby nqa podstawie tegpo, co sama przyznajesz:

CCCatch napisał/a:

Poza tym, ja nie ukrywam, ze mam problemy z poczuciem wartości, ogromne kompleksy...co z tego, ze ludzie wokół mówią inaczej. Jest mnóstwo ładniejszych dziewczyn wokół, więc dlaczego to mnie mój chłopak ma kochać? Skąd mam wiedzieć, że on nie bawi się moimi uczuciami? Czy wy od razu tak wierzyłyście we wszystko, co mówi wam wasz facet? Zresztą, każdy facet jest inny. Jak poprzedni za mną biegał, to ten jest bardziej dumny i wg mnie mniej uczuciowy. Nie wymagam broń boże, żeby się przede mną płaszczył itp. ale wg mnie bardziej mimo wszystko zabiegał o koleżankę niż o mnie...nadal boję się zranienia i odrzucenia. Pani psycholog potwierdziła, że cierpię na lęk przed samotnością i odrzuceniem. Być może to też jest przyczyną moich zachowań - przyjmuję agresywną, obronną postawę i bronię się przed swoimi uczuciami i nie wierzę w cudze do mnie...chcę zaufać i uwierzyć, ale nie umiem...

Nie jesteś w stanie nikomu zaufać, to nic z tego nie będzie..

109

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Podserduszkowane zdjęcie koleżanki z pracy, a kolega jest wojskowym. Strasznie mi to śmierdzi.
Kolega wojskowy gdyby chciał, to co drugi weekend albo w tygodniu byłby u Ciebie, skoro nie mieszkacie daleko. Wielu wojskowych ma rodziny w jakiejś odległości, niektórzy przez pół Polski jeżdżą do domu, a co tydzień, góra co dwa, są z rodziną.
Wojskowi to dosyć specyficzne środowisko. Lubią trzymać się w swoim gronie, zawsze mają co robić i jakieś towarzystwo do zabawy. Jest z kim wypić, jest z kim wyjść do restauracji, czasem przy okazji z jakimiś kobietami się porozmawia i zatańczy...no wolność smakuje. Jeśli sprawy nie ruszyły od sierpnia i nadal spotykacie się jako zwykli znajomi, to moim zdaniem na takim etapie wszystko pozostanie.

110 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-05 16:41:25)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

To nie jest mój kolega, a chłopak. Oficjalnie jesteśmy razem, chociaż ja długo nie potrafiłam mu się określić co do statusu naszej relacji. To on mi wyznał miłość, nie ja jemu, chociaż głupi nie jest i na pewno domyśla się, że też go kocham.

Póki co on nie był u mnie w domu, ja u niego dwu albo trzykrotnie. Skłamałabym pisząc, ze on nie wykazuje chęci spotkań, bo prawie wszystkie inicjuje on...ja oczywiście na nie się zgadzam bo chce się z nim widywać. W tygodniu możemy się spotkać tylko po południu, a w weekendy zwykle całe dni. Z tego co on o sobie opowiadał, to nie lubi baletów, a razem czasami idziemy do jakiejś knajpy albo po prostu na wyjeździe zamawiamy pizzę i pijemy flaszkę lub wino.

Klaudia999, ciężko nie zaprzeczyć, ja mimo wszystkich swoich wad, w środku jestem bardzo uczuciowa i jak się w kimś zakocham, to nie istnieje nikt inny...jestem jak taki pies wpatrzony w właściciela. Mam swoje zajęcia, trenuję pole dance, spotykam się z koleżankami...ale on jest moim priorytetem - może to źle?

bagienni_k, on cały czas twierdzi, ze to tylko koleżanka, ale jak dla mnie to ta koleżanka bije w urodzie mnie na głowę....rozumiem to, że miał w niej odskocznię od naszych kłótni, mógł się jej zwierzać, ale we mnie ciągle siedzi myśl, ze to w nią "celuje/celował" i to nie ja jestem/byłam priorytetem...

Teraz siedzi na izolacji (covid) i praktycznie całe dnie siedzimy na kamerce i nie dochodzi do jakichś awantur...

111 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-05 17:11:29)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Wybacz, ale chyba naprawdę coś z Tobą nie tak, skoro oceniasz to, kim ona dla niego jest, wyłącznie na podstawie jej urody... (WTF?)

Skoro siedzi cały czas w Tobie ta myśl, że coś może tam gdzieś kiedyś być..To Ciebie niszczy a on mimo wszystko stara się jakoś z Tobą wytrzymać. Pomyśl DLACZEGO on od Ciebie uciekał i szukał zwyczajnego ukojenia i spokoju? Może miał zwyczajnie dość podejrzliwości i ciągłego wietrzenia zdrady? Jakie by nie było jego podejśćie do tamtej dziewczyny, najwidoczniej jest ono skutkiem a nie przyczyną..

112

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Nigdy nie czyń żadnego człowieka priorytetem. Czymś w rodzaju Boga. Miejj swój świat, swoje marzenia, znajomych. Partner nie może być bostwem. Rozmowa i szacunek to podstawa. Czym innym jest nie granie na dwa fronty. 
Przeżyłam coś dlatego jest tak a inaczej w twoich myślach, emocjach. To trzeba na terapi przepracować.
Zależy ci to normalne.
Musisz Ciebie w środku uporządkować.
Powiedzieć w rozmowie co Ci nie pasuje i obserwować.
Ochłonąć, zdynsansuj siebie . Facetowi jak zależy to uwierz mi będziesz wiedziała.

113 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-06 11:11:38)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

bagenni_k, no widzisz, takie są moje kompleksy...oceniać jej osobowość mogę wyłącznie na podstawie tego, co wyczytałam w rozmowach, czyli m.in. że dziewczyna mając chłopaka, szuka "kogoś na boku", ale to nie jest moja sprawa, lub uwielbia drogie prezenty i nakręca kolegów przeciw ich własnym dziewczynom.

On jest przeciwnikiem zdrady, bo ponoć sam został zdradzony, więc serio szukał u niej ukojenia? Poza tym on w międzyczasie ciągle pisał ze mną! A więc zjadł ciastko i miał ciastko. Albo jedno albo drugie...tylko dlaczego skoro miał mnie tak dosyć, po prostu mnie nie zostawił? Może podsuniecie jakiś pomysł, bo argument "bo cię kocham" do mnie nie trafia. Chodzi tylko o seks i zabicie nudy?

Klaudia999, to nie tak, że traktuję go jak bóstwo - ale jest dla mnie bardzo ważny. Najgorsze jest to, że ja nie potrafię rozpoznać czy jemu naprawdę zależy - niby ciągle piszemy, rozmawiamy, on chce się spotykać...ale tu pojawia się mój lęk przed odrzuceniem - po prostu boję się, że znajdzie kogoś innego i odejdzie. Nie czuję się pewnie. A to chyba nie tak powinno wyglądać...
Czasami mam wrażenie, że to właśnie mi bardziej zależy...że to ja czekam, ja tęsknię, a to moje uczucia by ucierpiały, gdybyśmy się rozstali. Ktoś wcześniej napisał, ze on być może znalazł mój czuły punkt i mnie w niego kopie...cokolwiek nie zrobię i tak będę cierpieć, a uwierzcie ze czasem mam ochotę rzucić to w cholerę i znów być sama, nie zastanawiac się, czy kocha, czy się podobam, czy jestem wystarczająca.... sad

114 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-02-07 00:24:58)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

To nie jest mój kolega, a chłopak. Oficjalnie jesteśmy razem, chociaż ja długo nie potrafiłam mu się określić co do statusu naszej relacji. To on mi wyznał miłość, nie ja jemu, chociaż głupi nie jest i na pewno domyśla się, że też go kocham.

Póki co on nie był u mnie w domu, ja u niego dwu albo trzykrotnie. Skłamałabym pisząc, ze on nie wykazuje chęci spotkań, bo prawie wszystkie inicjuje on...ja oczywiście na nie się zgadzam bo chce się z nim widywać. W tygodniu możemy się spotkać tylko po południu, a w weekendy zwykle całe dni. Z tego co on o sobie opowiadał, to nie lubi baletów, a razem czasami idziemy do jakiejś knajpy albo po prostu na wyjeździe zamawiamy pizzę i pijemy flaszkę lub wino.

Teraz siedzi na izolacji (covid) i praktycznie całe dnie siedzimy na kamerce i nie dochodzi do jakichś awantur...

To wygląda trochę inaczej niż wywnioskowałam z pierwszego postu.Czytając powtórnie Twoje wypowiedzi zauważyłam, że niemal w każdej wspominasz o lęku, że chłopak rzuci Cię dla ładniejszej dziewczyny albo znajdzie sobie inną. No cóż, w życiu tak już jest, że jeśli chcesz wejść w związek z drugim człowiekiem musisz się liczyć z możliwością rozstania. Takie po prostu jest życie. Boisz się cierpienia po rozstaniu, a w efekcie tego cały czas cierpisz będą w związku, bo szarpie Tobą lęk przed porzuceniem. Te porzucenia przerobiłaś już w swojej głowie tyle razy, i tyle razy już cierpiałaś w wyniku przeżywania własnych lęków, że właściwie nic nowego nie może Cię spotkać. Ten lęk przed odrzuceniem niszczy Ciebie i Waszą relację.

Najgorsze jest to, że ja nie potrafię rozpoznać czy jemu naprawdę zależy - niby ciągle piszemy, rozmawiamy, on chce się spotykać...ale tu pojawia się mój lęk przed odrzuceniem - po prostu boję się, że znajdzie kogoś innego i odejdzie. Nie czuję się pewnie. A to chyba nie tak powinno wyglądać.
To na pewno nie powinno tak wyglądać. Jedyną osobą, która może to zmienić jesteś Ty sama. Najlepiej poznacie się przez częste spotkania. Kilkudniowe wspólne wyjazdy powinny dać Ci dosyć dobry obraz Twojego chłopaka, taki wyjazd jest wart co najmniej dziesięciu randek. Jeśli on chce się spotykać to nie pozostaje nic innego jak właśnie to robić, bo tak najlepiej poznasz jego uczucia i intencje.
Jeśli myślisz o zakończeniu relacji w obawie przed porzuceniem to właściwie nie ma większego znaczenia kto to skończył, bo efekt będzie ten sam. W tej sytuacji nic nie ryzykujesz kontynuując związek, a możesz sporo zyskać.

115

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Charakter tej dziewczyny to jedno, chociaż już te wzmianki nie świadczą o niej dobrze. Natomiast jeśli rzeczywiście w takiej osobie on szukał spokoju, to może mówić wiele o tym, jak on się czuje w tej całej waszej relacji.
Wiadomo, że warto o wielu rzeczach rozmawiać, ale dla mnie jeżeli ktoś żali się ze swoich problemów obcej osobie, to może oznaczać, że jego partner "nie ułatwia mu" codziennego życia. Można się zastanowić dlaczego ktoś ucieka od rozmów? Może ma dość ciągłych pretensji i awantur? Być może wie, że czeka go coś niemiłego i dlatego ucieka? Taka pierwotna reakcja obronna. Próbuję sobie wyobrazić taką sytuację, gdzie nie jestem w stanie się z kimś porozumieć, bo zamiast rozmowy mam histerię czy bezpodstawne oskarżenia, chorobliwą zazdrośc i podejrzliwość? Albo zwyczjane wylobrzmymianie problemu okraszone zbędnymi emocjami?

Ja np. nie jestem w stanie dojśc do porozumienia z kimś, kto od razu bądź cały czas tkwi w negatywnych emocjach. Kłótnie, awantury i pretensje to nie jest mój świat - nie potrafię porozmieć się z osobą, którą rządzą emocje, tym bardziej jeśli są one bezpodstawne. Nie wytrzymałbym z osobą konfliktową a są takie, które chyba wprost przepadają za tego typu sposobami "rowiązywania problemów", gdzie nie liczy się treść a forma przekazu. Kiedy nieważne staje się to, co się zrobiło, ale to, jak mozna coś drugiej osobie zarzucić.
Zawsze można się na kogoś wydrzeć i mu coś zarzucić, tylko po co? Po co inwestować energię w wybuchy agresji, które niczego absolutnie nie przynoszą?

Jak sama piszesz, te emocje u Ciebie biorą się z tego leku przed odrzuceniem i niskim poczuciem własnej wartości, bo ciągle masz gdzieś z tyłu głowy to, że on może Ciebie zdradzić, z kimkolwiek zresztą..Pomyśl, czy to właśnie nie jest podstawa problemu, jak się objawia u Ciebie? Skutkiem tego są Twoje pretensje i ciągłe narzekanie na jego konatakty z innymi dziewczynami, jego ucieczka i ponownie Twoje pretensje?
Koło się zamyka.

116 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-10 09:54:47)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Agnes76, masz sporo racji...to tak jak powiedziała pani psycholog, nieważne czy z nim zostanę czy go zostawię, i tak będę cierpieć bo włożyłam już w te relacje mnóstwo energii i uczuć.
Wiem, że muszę pracować nad swoim poczuciem wartości i walczyć z kompleksami ale to jest tak trudne...ciagle wynajduje w sobie jakieś wady i niedoskonałości, ciągle się porównuję do innych. Nie potrafię nawet wyjaśniać skąd to się wzięło, bo rodzice nigdy nie narzucali mi żadnej presji ani nie porównywali...tak samo znajomi.

bagienni_k, ponowie pytanie - skoro tak mu było źle, że musiał uciekać do takiej koleżanki (i ponownie dodam że młodszej, atrakcyjnej i najwidoczniej spragnionej wrażeń), to DLACZEGO MNIE NIE ZOSTAWIŁ? Może masz jakiś pomysł? Przecież ja go nie trzymam w ten relacji na siłę, nie szantażuje itp itd...i znów powtórzę, byłam gotowa zniknąć, żeby nie psuć jego relacji z koleżanką. Hmm....moze brak chęci zerwania ze mną wynikał z faktu, iż koleżanka nic do niego więcej nie czuła oprócz jakiejś satysfakcji, że chłop miko posiadania dziewczyny, zarywa do niej? Może to, że to ja dawalam mu swoje ciało? Nad tym nikt się nie pochylił, tylko od razu jaka to ja zła że mam czelność snuć takie podejrzenia...

117 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-11 00:47:22)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Po pierwsze(niezależnie od tematu wątku) przestań sie ciągle porównywać z innymi! A już na pewno z innymi kobietami pod względem urody czy atrakcyjności, to jest jakaś plaga! Ty jestes sobą i, jak każdy człowiek, jesteś wyjątkowa. Jeśli ktokolwiek zechce z Tobą być, nie powinien słyszeć ciągle nad uchem: " Patrz, jaka tamat jest" czy coś w tym stylu. Uporczywie kopiesz pod sobą dołek takimi właśnie zachowaniami. Roztaczasz wokół siebie wizję osoby nieatrakcyjnej czy jakiegoś sortu drugiej kategorii. To jak samobiczowanie. Jeśli ktoś zdecyduje się z Tobą związać, to patrzy na Ciebie a nie na inne, jakieś tam niby atrakcyjniejsze dziewczyny.

Może to jedna z tych rzeczy, pzez które on właśnie tak się zachowuje? Jeszcze raz zadaja sobie pytanie czy jego zachowanie jest skutkiem czegoś czy przyczyną. Sądząc po Twoich wpisach i Twoim podejściu do siebie samej, raczej to pierwsze, bo najwidoczniej, mimo, że Cię kocha, nie jest w stanie z Tobą się dogadać.
Pytanie też, czy rzeczywiście jego zachowanie do tamtej można uznać za podryw? Ludzie generalnie piszą i zwierzają się znajomym obu płci ze swoich problemów,jak np mają kłopoty z partnerem/partnerką..Może on liczy na to, że po prostu weźmiesz się za siebie i przestaniesz być, w jego mniamaniu, zazdrosna i podejrzliwa. Nie znamy jego wersji a zazwyczaj w temataach zazdrości, zdanie obu stron może się bardzo różnić.

W pierwszym rzędzie pozbądź się tego przeświadczenia, żę każdy naokoło jest lepszy i bardziej wartościowy od Ciebie.

118

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Agnes76, masz sporo racji...to tak jak powiedziała pani psycholog, nieważne czy z nim zostanę czy go zostawię, i tak będę cierpieć bo włożyłam już w te relacje mnóstwo energii i uczuć.
Wiem, że muszę pracować nad swoim poczuciem wartości i walczyć z kompleksami ale to jest tak trudne...ciagle wynajduje w sobie jakieś wady i niedoskonałości, ciągle się porównuję do innych. Nie potrafię nawet wyjaśniać skąd to się wzięło, bo rodzice nigdy nie narzucali mi żadnej presji ani nie porównywali...tak samo znajomi.

No to masz jeden wybitny talent - wyszukiwanie w sobie niedoskonałości wink
Na pocieszenie powiem Ci, że nie Ty jedna. Porównywanie się do innych to nasz spadek po przodkach, podobnie jak wymyślanie, co złego może nas w życiu spotkać. Te zachowania pomagały  człowiekowi pierwotnemu przeżyć w nieprzyjaznym świecie przyrody, w którym czyhały na niego drapieżniki. Każdy z nich był szybszy albo silniejszy i miał większe zęby albo pazury do człowieka. Przewagę zapewniał człowiekowi mózg i jego zdolność do przewidywania co złego może mu się przytrafić. Człowiek samotny nie był w stanie utrzymać się przy życiu, stąd tak wielka potrzeba utrzymania się w grupie. Dlatego stale się porównywał do innych członków, żeby nie być gorszym od nich i zyskać  ich akceptację,  a czym wyższą pozycję w grupie zajmował, tym pewność na stałe miejsce w grupie była większa.
Dzisiaj nie musimy obawiać się utraty życia z powodu odrzucenia przez innych ludzi i możemy spokojnie spać w swoim łóżku w nocy albo chodzić po ulicach, jednak ten bezpieczny  okres jest ułamkiem życia człowieka na planecie i trudno by te pierwotne instynkty zniknęły.
Twoje lęki o porzucenie przez partnera i porównywanie się z innymi,  to właśnie pokłosie tamtych czasów. Nasze czasy też mają w tym swój udział - ludzi celowo wbija się w poczucie niskiej wartości by zmusić ich do określonych zachowań. Na tym doskonale bazują reklamy i każdy kto chce coś mu sprzedać, bo bez jego towaru  nie będzie taki, jaki być powinien.

Ludzie silni to zagrożenie dla wielkich tego świata. Trudno ich wykorzystać do swoich celów, w tym również do wojen. Człowiek musi mieć braki, które będzie chciał uzupełnić, ładując w to pieniądze zarobione pracą, taka współczesna forma niewolnictwa. Nikt Cię do niczego nie zmusza, sama chcesz być taka, jak nakazuje moda. Dlatego moda często się zmienia, a ludzie niemodni powinni czuć się niedowartościowani.
To tak w wielkim skrócie.

Na pewno jesteś taka jaka powinnaś być. Nikt nie jest doskonały. Na szczęście jesteśmy różni i dlatego potrafimy się uzupełniać.
Nasze życie to nie jest osiągnięcie jakichś celów, w tym szczęśliwego związku czy doskonałej pracy. Nasze życie to droga. Pewne rzeczy pomagają nam wygodnie tą drogę przejść, ale żadna z nich nie jest decydująca i gwarantująca szczęście. Twoja relacja to tylko składowa życia. Z partnerem czy bez nadal będziesz pracować, zarabiać na swoje życie w taki czy inny sposób, jakiś czas poświęcisz na sen i tylko niewielką część życia spędzisz na rozrywkach z partnerem. Tymczasem Ty w obecnej chwili zatracasz cały urok swojego życia martwiąc się jedynie tym, czy on będzie z Tobą przez kolejne lata czy pójdziesz tą droga bez niego. To wielkie marnotrawstwo życia. W tym lęku możesz przeżyć całe życie, bo zawsze będzie istniała możliwość, że coś się stanie i jego przy Tobie zabraknie. Uwierz w to, że jesteś na tyle silna i odpowiedzialna, że zawsze dasz sobie radę. Jesteś w stanie zapewnić sobie dobre, godne życie i zawsze znajdziesz ludzi, z którymi będziesz mogła dzielić swoje radości i smutki, że zawsze znajdzie się ktoś, kto poda pomocną dłoń. Nie jesteś sama i nigdy ne będziesz.

119 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-13 23:20:51)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

bagienni_k, Agnes76, ja wiem, że każdy człowiek jest wyjątkowy i wartościowy ale nie potrafię tego w sobie dostrzec. Spedziliśmy teraz ze soba weekend, u niego w domu. Było wspaniale ale co z tego, jak we mnie ciągle tkwi przeświadczenie, że to tylko iluzja, ułuda, złudzenie po to, aby mnie omamić i uśpić czujność. Mimo tego, ze okazywał mi naprawdę ogrom czułości, nie potrafię wyzbyc się uczucia panienki tylko do "jednego". On oczywiście zaprzecza. Nie potrafię zaufać, ze to naprawdę miłość. Łykam te słowa jak głupia nastolatka i karmię się własnie tymi złudzeniami. Osoby wypowiadające się w tym wątku i uważające, że nie powinnam wchodzić w związki, maja 100% racji. Chciałam, zeby następny weekend spedził u mnie, ale mimo, ze nadal bardzo tego chce, nie wiem czy nie lepiej bedzie to odwołać. I się po prostu pożegnać. Jaki jest sens bycia w związku skoro nie ufam w dobre i szczere intencje partnera...tak mnie to wykańcza, że miły wspolny weekend zakończył się dla mnie potokiem łez. Bo było naprawdę cudownie, ale widać moja naiwność nie zna granic....

120

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Jeśli miły wspólny weekend kończy się potokiem łez to nie jest dobrze.
Trudno by ktoś z boku jednoznacznie stwierdził, czy winny jest partner, czy wszystko wynika z przeświadczenia, które ciągle w Tobie tkwi. Tytuł wątku też jest dość znamienny - mój nowy facet, moje stare problemy i wahania.

Pisałaś wcześniej, że korzystasz z pomocy terapeuty. Postaraj się  z jego pomocą wzmocnić swoje poczucie wartości. Bez tego trudno Ci będzie zaufać innym.

121

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Miły, wspólny weekend zakończył się łzami, bo...? Znowu zarzuciałas mu coś, czego nie zrobił(nie robi), tak? Jeśli tak jest, to rzeczywiście facet jest chyba świętym, że z Tobą wytrzymuje..Nie wiem, jak inaczej można kogoś zapewniać o swoim uczuciu. CO według Ciebie miałby jeszcze zrobić, żebyś przestała go o cokolwiek podejrzewać?

122

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

bagienni_k, Agnes76, ja wiem, że każdy człowiek jest wyjątkowy i wartościowy ale nie potrafię tego w sobie dostrzec. Spedziliśmy teraz ze soba weekend, u niego w domu. Było wspaniale ale co z tego, jak we mnie ciągle tkwi przeświadczenie, że to tylko iluzja, ułuda, złudzenie po to, aby mnie omamić i uśpić czujność. Mimo tego, ze okazywał mi naprawdę ogrom czułości, nie potrafię wyzbyc się uczucia panienki tylko do "jednego". On oczywiście zaprzecza. Nie potrafię zaufać, ze to naprawdę miłość. Łykam te słowa jak głupia nastolatka i karmię się własnie tymi złudzeniami. Osoby wypowiadające się w tym wątku i uważające, że nie powinnam wchodzić w związki, maja 100% racji. Chciałam, zeby następny weekend spedził u mnie, ale mimo, ze nadal bardzo tego chce, nie wiem czy nie lepiej bedzie to odwołać. I się po prostu pożegnać. Jaki jest sens bycia w związku skoro nie ufam w dobre i szczere intencje partnera...tak mnie to wykańcza, że miły wspolny weekend zakończył się dla mnie potokiem łez. Bo było naprawdę cudownie, ale widać moja naiwność nie zna granic....

Czemu Ty kobieto za wszelką cenę negujesz to że ten facet może być w porządku ? Otwórz się na to co jest , jeśli Cię zrani to trudno przecież świat się nie skończy z powodu tego faceta . Teraz zamykasz się być może na naprawdę fajny udany związek bo ciągle myślisz , że on coś kręci ... Gorzej jeśli on jest szczerze zakochany i mu zależy a Ty nawet na chwilę nie odstawisz na bok swoich podejrzeń i się rozejdziecie.... Zastanów się czy nie warto choć trochę zaufać , zobaczyć jak to się rozwinie ?

123

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Uważam, że powinnaś przeczytać książkę "Chcę być kochana tak jak chcę". Znana i ceniona psychoterapeutka z wieloletnim doświadczeniem, prowadząca warsztaty dla kobiet, porusza w niej problemy podobne do opisanych przez Ciebie.  Może ta lektura pozwoli Ci spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście i będzie wskazówką nad czym powinnaś popracować, żeby Twoje relacje z mężczyznami układały się właściwie.

124 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-02-14 18:26:04)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Agnes76, naprawdę fantastycznie spędziliśmy czas, aż żal było, że weekend się kończy. I posiedzielismy sami, i z jego rodziną, i poszlismy na spacer, i uprawialiśmy zajebisty seks i ciągle się przytulaliśmy. Nie wiem czemu nagle we mnie coś znów pękło. Wieczorem jeszcze rozmawialiśmy na kamerce i wspominaliśmy, m.in. właśnie seks i on przyznał, ze po takim weekendzie nie musi się sam zaspokajać...(tak, przyznał się ze czasem ogląda porno co jeszcze bardziej zgniotło moje poczucie wartości ale z drugiej strony domyslam się, ze mnóstwo facetów będących w związku to robi), na co ja powiedziałam pół zartem pół serio, ze porno nie zastąpi ciepłej ci*ki. Uśmiechnął się i pokiwał głową. Poczułam się jak się poczułam. Dzisiaj miałam bardzo cięzki dzień, on zauważył ze cos jest nie tak i spytał czy jeśli chodzi o to, to źle mogłam go zrozumieć i jeśli było mi przykro to mnie przeprasza bo nie miał nic złego na myśli tylko nawiązywał do tego, że cieszymy się że jest nam ze sobą dobrze w łóżku...Przypuszczam, że przeczytam, że przesadzam, nadinterpretowuję itp. itd., ale ja po prostu chcę być dla niego kimś więcej nić "ciepłą ci*ką". Może niepotrzebnie wyskoczyłam z takim tekstem. Może jestem przewrażliwiona, nie wiem. Mało to typów, którzy tylko w jednym celu spotykają się z kobietami?

Dziekuję Ci bardzo za polecenie ksiązki - słyszałam gdzieś o niej, moze w końcu czas najwyższy sięgnąć po nią smile

Aneczka_296, ja po prostu nie wierzę w miłość, w to, że ktoś po prostu może szczerze i bezinteresownie kochać. Chyba, że rodzice - to co innego. Próbuję się otworzyć, próbuję zaufać, niestety nic z tego. Myślę - chociaż wcale broń boże nie oczekuję by było na odwrót - że w przypadku naszego rozstania to ja byłabym stroną bardziej cierpiącą. Ufam tylko dwóm mężczyznom w swoim życiu i nikomu innemu. To brzmi jak bełkot feministki, którą broń boże nie jestem, ale uważam że faceci uwielbiają się bawić kobiecymi uczuciami, pogrywać z nimi i wykorzystywać wyłącznie do jednego. Oczywiście sama uwielbiam seks, ale nie jest on dla mnie "wsadzeniem i wyjęciem", ale czymś więcej. Zwłaszcza jak w grę wchodzą uczucia, to seks to tylko super dodatek, który de facto powinien pogłębiać uczucie między dwojgiem ludzi a nie powodować zastanawianie się, czy druga strona chce po prostu się opróżnić, brzydko mówiąc.

bagienni_k, niczego mu nie zarzuciłam, naprawdę super spędziliśmy czas, 0 kłótni, sprzeczek - po prostu miód malina. Może dlatego poczułam sie tak bo było ZA DOBRZE? Tak dobrze, że aż niemożliwie że prawdziwie?
Nie potrafię odpowiedzieć, co kto musiałby zrobić, zeby zapewnić mnie o swoich uczuciach. Ja nie potrzebuję prezentów itp. itd. - wystarczy miłość, wierność i uczciwośc. Ale skad wiedziec, ze to wszystko się dostaje? Z mojej strony to jest, bo dla mnie spotykanie się z kimś wyłacznie dla seksu albo żeby robić komuś jakiekolwiek nadzieje zeby potem bezlitośnie złamać serce to okrucieństwo i rzecz nie do przyjęcia...można mi zarzucać, że jestem walnięta, że mam nierówno pod kopułą, ale nikt mi nie zarzuci braku wierności i zaangażowania bo nigdy się z tym nie zgodzę.

125

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Daleko mi do tego, by diagnozować Cię przez internet, jednak znam Twój wątek, Twoje wpisy i zaczynam zastanawiać się czy Ty przypadkiem nie masz borderline.

126

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
ulle napisał/a:

Daleko mi do tego, by diagnozować Cię przez internet, jednak znam Twój wątek, Twoje wpisy i zaczynam zastanawiać się czy Ty przypadkiem nie masz borderline.

Warty uwagi jest fakt, iż nie masz zamiar bawić się, jak inni tutaj, w lekarza i stawiać diagnozy ale powiem szczerze, że są chwile kiedy podzielam Twoje przypuszczenia. Albo coś ze mną jest nie tak i wynika to z jakiegoś zaburzenia albo jestem tak ekstremalnie nieufna i lękliwa w kwestii uczuć. Bo w innych aspektach życia nie przejawiam takich zachowań. Tylko jeśli chodzi o miłość i wszystko co z nią związane...

127

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

To może więc rzeczywiście coś jest na rzeczy?
Jednak może być i tak, że wcześniejsze zawody miłosne tak bardzo Cię zraniły, że na samą myśl o kolejnym rozczarowaniu i odrzuceniu aż trzesiesz się ze strachu.
Myślę, że ten paniczny strach nie przejdzie Ci nigdy. Masz po prostu taka a nie inną wrażliwość.
W znacznym stopniu też jestem do Ciebie podobna i wydaje mi się, że Cię rozumiem.
Dawno temu ( dzięki sprawom osobistym) straciłam ufność i spontaniczność w tych sprawach i chociaż spotykam się z kimś, to niemożliwością jest, bym oprócz przyjaźni z nutką romantyzmu mogła i chciała dać temu człowiekowi wiecej.
Ja może nie mam fobii na punkcie wykorzystania mnie seksualnego ( wiek swoje robi), lecz raczej każdego faceta posadzalabym o szukanie opiekunki na stare lata, coś w tym stylu, że cwaniak, nieźle chciałby się urządzić na moich plecach, całe życie hulał, a teraz szuka dobrej duszyczki na swoją starość ( tak na marginesie w pewnym wieku 99% rzeczywiście ma takie intencje).
Ja mam takie myślenie.
Tak więc i z Tobą może być tak, że niekoniecznie musisz mieć jakieś zaburzenie, tylko że dostałaś takiego łupnia, że ciężko będzie Ci otworzyć się na jakikolwiek związek. Może jedynie z impotentem mogłabyś czuć się bezpieczna, tak jak ja mogę tylko z facetem zdrowym, silnym, całkowicie i pod każdym względem niezależnym.
Współczuję Ci.

128

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
bagienni_k napisał/a:

Miły, wspólny weekend zakończył się łzami, bo...? Znowu zarzuciałas mu coś, czego nie zrobił(nie robi), tak? Jeśli tak jest, to rzeczywiście facet jest chyba świętym, że z Tobą wytrzymuje..Nie wiem, jak inaczej można kogoś zapewniać o swoim uczuciu. CO według Ciebie miałby jeszcze zrobić, żebyś przestała go o cokolwiek podejrzewać?


Co ona musiałaby zrobić z samą sobą, żeby przestać go o cokolwiek podejrzewać. On prawdopodobnie nic nie jest w stanie zrobić, nie jest to od niego zależne. smile

129

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
CCCatch napisał/a:

Agnes76, naprawdę fantastycznie spędziliśmy czas, aż żal było, że weekend się kończy. I posiedzielismy sami, i z jego rodziną, i poszlismy na spacer, i uprawialiśmy zajebisty seks i ciągle się przytulaliśmy. Nie wiem czemu nagle we mnie coś znów pękło. Wieczorem jeszcze rozmawialiśmy na kamerce i wspominaliśmy, m.in. właśnie seks i on przyznał, ze po takim weekendzie nie musi się sam zaspokajać...(tak, przyznał się ze czasem ogląda porno co jeszcze bardziej zgniotło moje poczucie wartości ale z drugiej strony domyslam się, ze mnóstwo facetów będących w związku to robi), na co ja powiedziałam pół zartem pół serio, ze porno nie zastąpi ciepłej ci*ki. Uśmiechnął się i pokiwał głową. Poczułam się jak się poczułam. Dzisiaj miałam bardzo cięzki dzień, on zauważył ze cos jest nie tak i spytał czy jeśli chodzi o to, to źle mogłam go zrozumieć i jeśli było mi przykro to mnie przeprasza bo nie miał nic złego na myśli tylko nawiązywał do tego, że cieszymy się że jest nam ze sobą dobrze w łóżku...Przypuszczam, że przeczytam, że przesadzam, nadinterpretowuję itp. itd., ale ja po prostu chcę być dla niego kimś więcej nić "ciepłą ci*ką". Może niepotrzebnie wyskoczyłam z takim tekstem. Może jestem przewrażliwiona, nie wiem. Mało to typów, którzy tylko w jednym celu spotykają się z kobietami?

O matko sałatko wink
Przecież chłopak nie powiedział, że jesteś dla niego ciepłą....tylko zgodził się z Twoim powiedzeniem,że porno nie zastąpi ciepłej....
Po drugie mogło go  zaskoczyć Twoje spostrzeżenie,  zabrakło mu słów, dlatego tylko uśmiechnął się i pokiwał głową.
Zupełnie to wszystko przemieszałaś i zaprowadziło Cie to do łez. Szkoda takiego miłego weekendu smile


Czytam ulle, rozumiem i szanuję Wasze przekonania, bo macie do nich prawo, jednak trudno mi się z tym zgodzić. Na pewno wpływ na moje  przekonania mają moje doświadczenia, podobnie jak to jest u Was.
Sporo swoich przekonań i zahamowań, a właściwie wszystkie, udało mi się przepracować i pozbyć się ich. Jako nastolatka ciągle słyszałam podobne twierdzenia - że mężczyźni chcą tylko jednego,a jak już dostaną to mnie rzucą i zostanę z dzieckiem. To była forma zabezpieczenia mnie przed złym losem. Tyle, że ja zawsze byłam silna i niezależna, dlatego trudno mnie przestraszyć. Doszłam do wniosku, że skoro na mężczyzn nie można liczyć, to trzeba tak żyć, żeby zawsze być panią swojego losu. I tak mam do dziś, pomimo wielu lat trwania w związku, w którym czuję się szczęśliwa. Nigdy się nie bałam, że mąż mnie zostawi, bo bez niego jestem w stanie całkiem dobrze żyć. Z pełną świadomością wybrałam taki zawód i pracę, by dobrze zarabiać i w razie potrzeby zapewnić byt sobie i dziecku. Nawet gdyby nagle coś się stało, to niczego bym nie żałowała. Przeżyliśmy kawał życia razem, były dobre i trudniejsze chwile, miałabym co wspominać i cieszyć się, że były. Ja nie poświęciłam kawałka swojego życia  mężczyźnie, ja go z nim spędziłam. Takie podejście daje mi wielką siłę i pozwala z odwagą patrzeć w przyszłość
Zwróciłam też uwagę na słowa :
lecz raczej każdego faceta posadzalabym o szukanie opiekunki na stare lata, coś w tym stylu, że cwaniak, nieźle chciałby się urządzić na moich plecach, całe życie hulał, a teraz szuka dobrej duszyczki na swoją starość ( tak na marginesie w pewnym wieku 99% rzeczywiście ma takie intencje).
Te intencje mogą być obopólne. Wzajemnie można się sobą opiekować, dbać o siebie i sprawiać, by wspólne życie miało urok i czar. Nie twierdzę, że z każdym mężczyzną można spędzić swoje życie, tylko   że w ten sposób najbardziej szkodzisz sobie samej. Rozumiem ograniczone zaufanie, bo ono jest zawsze potrzebne i chroni nas przed oddaniem swojego losu w cudze ręce. Całkowity brak zaufania potrafi sprawić że otaczamy się ochronnym murem, przez który nie przebije się nic, ani zło ani dobro.

130 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-02-14 23:04:14)

Odp: mój nowy facet, moje stare problemy i wahania
Agnes76 napisał/a:
CCCatch napisał/a:

Agnes76, naprawdę fantastycznie spędziliśmy czas, aż żal było, że weekend się kończy. I posiedzielismy sami, i z jego rodziną, i poszlismy na spacer, i uprawialiśmy zajebisty seks i ciągle się przytulaliśmy. Nie wiem czemu nagle we mnie coś znów pękło. Wieczorem jeszcze rozmawialiśmy na kamerce i wspominaliśmy, m.in. właśnie seks i on przyznał, ze po takim weekendzie nie musi się sam zaspokajać...(tak, przyznał się ze czasem ogląda porno co jeszcze bardziej zgniotło moje poczucie wartości ale z drugiej strony domyslam się, ze mnóstwo facetów będących w związku to robi), na co ja powiedziałam pół zartem pół serio, ze porno nie zastąpi ciepłej ci*ki. Uśmiechnął się i pokiwał głową. Poczułam się jak się poczułam. Dzisiaj miałam bardzo cięzki dzień, on zauważył ze cos jest nie tak i spytał czy jeśli chodzi o to, to źle mogłam go zrozumieć i jeśli było mi przykro to mnie przeprasza bo nie miał nic złego na myśli tylko nawiązywał do tego, że cieszymy się że jest nam ze sobą dobrze w łóżku...Przypuszczam, że przeczytam, że przesadzam, nadinterpretowuję itp. itd., ale ja po prostu chcę być dla niego kimś więcej nić "ciepłą ci*ką". Może niepotrzebnie wyskoczyłam z takim tekstem. Może jestem przewrażliwiona, nie wiem. Mało to typów, którzy tylko w jednym celu spotykają się z kobietami?

O matko sałatko wink
Przecież chłopak nie powiedział, że jesteś dla niego ciepłą....tylko zgodził się z Twoim powiedzeniem,że porno nie zastąpi ciepłej....
Po drugie mogło go  zaskoczyć Twoje spostrzeżenie,  zabrakło mu słów, dlatego tylko uśmiechnął się i pokiwał głową.
Zupełnie to wszystko przemieszałaś i zaprowadziło Cie to do łez. Szkoda takiego miłego weekendu smile


Czytam ulle, rozumiem i szanuję Wasze przekonania, bo macie do nich prawo, jednak trudno mi się z tym zgodzić. Na pewno wpływ na moje  przekonania mają moje doświadczenia, podobnie jak to jest u Was.
Sporo swoich przekonań i zahamowań, a właściwie wszystkie, udało mi się przepracować i pozbyć się ich. Jako nastolatka ciągle słyszałam podobne twierdzenia - że mężczyźni chcą tylko jednego,a jak już dostaną to mnie rzucą i zostanę z dzieckiem. To była forma zabezpieczenia mnie przed złym losem. Tyle, że ja zawsze byłam silna i niezależna, dlatego trudno mnie przestraszyć. Doszłam do wniosku, że skoro na mężczyzn nie można liczyć, to trzeba tak żyć, żeby zawsze być panią swojego losu. I tak mam do dziś, pomimo wielu lat trwania w związku, w którym czuję się szczęśliwa. Nigdy się nie bałam, że mąż mnie zostawi, bo bez niego jestem w stanie całkiem dobrze żyć. Z pełną świadomością wybrałam taki zawód i pracę, by dobrze zarabiać i w razie potrzeby zapewnić byt sobie i dziecku. Nawet gdyby nagle coś się stało, to niczego bym nie żałowała. Przeżyliśmy kawał życia razem, były dobre i trudniejsze chwile, miałabym co wspominać i cieszyć się, że były. Ja nie poświęciłam kawałka swojego życia  mężczyźnie, ja go z nim spędziłam. Takie podejście daje mi wielką siłę i pozwala z odwagą patrzeć w przyszłość
Zwróciłam też uwagę na słowa :
lecz raczej każdego faceta posadzalabym o szukanie opiekunki na stare lata, coś w tym stylu, że cwaniak, nieźle chciałby się urządzić na moich plecach, całe życie hulał, a teraz szuka dobrej duszyczki na swoją starość ( tak na marginesie w pewnym wieku 99% rzeczywiście ma takie intencje).
Te intencje mogą być obopólne. Wzajemnie można się sobą opiekować, dbać o siebie i sprawiać, by wspólne życie miało urok i czar. Nie twierdzę, że z każdym mężczyzną można spędzić swoje życie, tylko   że w ten sposób najbardziej szkodzisz sobie samej. Rozumiem ograniczone zaufanie, bo ono jest zawsze potrzebne i chroni nas przed oddaniem swojego losu w cudze ręce. Całkowity brak zaufania potrafi sprawić że otaczamy się ochronnym murem, przez który nie przebije się nic, ani zło ani dobro.

Rozumiem o czym piszesz i przed czym przestrzegasz.
Jednak Ty nie rozumiesz mnie.
Gdybym tak pokierowała swoim życiem, że któraś już dekadę zylabym z tym jednym mężczyzną np z mężem i on byłby dla mnie dobry, z wzajemnością oczywiście, to ja nie miałabym problemu z tym, że gdyby on nagle zachorował, coś by mu się stało, to ja opiekowałabym się jako kochającą go i szanująca wieloletnia żona.

Ja jednak nie mam takiej sytuacji. Na skutek swoich złych wyborów życiowych, tych w sferze osobistej jestem dzisiaj sama i skoro poznaje faceta, który też jest sam i jest w podeszłym wieku, ma różne choroby na przykład, to ja zastanawiam się czy na pewno chciałabym skończyć jako opiekunka starego dziada, który nie wiadomo jak w życiu żył ( może zdradzał, może chlal, może kogoś krzywdził itd), a na koniec dostałby nagrodę w mojej osobie.
To już wolałabym być sama, bo dość się w życiu nadawalam nieodpowiednim facetom.
Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić o co mi chodziło w poprzednim poście.

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój nowy facet, moje stare problemy i wahania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024