Męcząca matka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 95 z 95 ]

61 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-25 13:20:35)

Odp: Męcząca matka
Kleoma napisał/a:

Lady Loka

Ja napisałam przecież, że nie gra coś w czasie gdy są bez rodziny. Wieczorami.  Siedzą w domu lub tylko spacer gdy mogliby pójść całować się do kina czy na kolację do restauracji.

Tak samo można powiedzieć że mama sobie przecież moze odpocząć wieczorami jak brat już w swoim pokoju się szykuje do spania, no gdzie problem?

Ano tu problem że odpoczynek to nie do końca upchnięcie wolnej godziny między praca, zakupami i zmywaniem garów (tudzież innymi obowiązkami dnia codziennego), a realny czas w którym można odetchnąć i poświęcić czas własnym potrzebom (również związkowym)

Zobacz podobne tematy :

62 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-08-25 13:42:04)

Odp: Męcząca matka

Partner autorki jest dorosły. Mniemam, ze niezależny finansowo bo pracuje jak autorka wspomniała.
Mieszkają 30 minut drogi autem a więc co najmniej 30 km dalej.
On może się odciąć od tej rodziny, odwiedzać ich na Wielkanoc i Boże Narodzenie.
A jednak nie robi tego, opiekuje się bratem gdy tylko ma czas. Kosztem czasu, który mógłby spędzić sam na sam z autorką.
I to raczej się nie zmieni.
Zapowiedział autorce, że jeśli ona nie zmieni swojego nastawienia do sytuacji jaka jest to popsuje się między nimi.
My możemy sobie tu pisać co powinien, jak to rozegrali inni ludzie, inne matki chorych dzieci a on swoje wie i zrobi.
Autorka ma wybór.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

63 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-25 13:41:21)

Odp: Męcząca matka

Nie rozumiem tych porównań że albo się opiekuje w każdej wolnej chwili albo zrywa kontakt i tylko Wielkanoc i Wigilia

64

Odp: Męcząca matka
Kleoma napisał/a:

Lady Loka

Ja napisałam przecież, że nie gra coś w czasie gdy są bez rodziny. Wieczorami.  Siedzą w domu lub tylko spacer gdy mogliby pójść całować się do kina czy na kolację do restauracji.

No ale nie idą, bo jak chcą iść, to idzie z nimi brat. Pewnie z inicjatywy partnera, który jak podejrzewam, jest po prostu tak nauczony, że się brata zabiera, albo żeby sam nie siedział, albo żeby odciążył matkę. Tak czy inaczej to matka tutaj powinna powiedzieć synowi, żeby zaczął żyć własnym życiem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

65

Odp: Męcząca matka
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Lady Loka

Ja napisałam przecież, że nie gra coś w czasie gdy są bez rodziny. Wieczorami.  Siedzą w domu lub tylko spacer gdy mogliby pójść całować się do kina czy na kolację do restauracji.

No ale nie idą, bo jak chcą iść, to idzie z nimi brat. Pewnie z inicjatywy partnera, który jak podejrzewam, jest po prostu tak nauczony, że się brata zabiera, albo żeby sam nie siedział, albo żeby odciążył matkę. Tak czy inaczej to matka tutaj powinna powiedzieć synowi, żeby zaczął żyć własnym życiem.

Jeśli  wieczorem w piątek są kilkadziesiąt km od matki i brata to przecież mogą iść gdzie chcą sami, bez brata i matki.
Ale nie idą. Dlaczego?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

66

Odp: Męcząca matka

Myślę, że to oburzające, że w piątek wyjść z domu nie chcą, chcą (albo chce autorka) w sobotę czy niedzielę. Takie chcenie powinno być prawnie zabronione.


Faktem jest, co napisałam na początku wątku, że wszystko "rozbija się" o zdanie chłopaka autorki, a ona albo zaakceptuje stan rzeczy, albo będąc z nim frustracja jej będzie rosła, albo pożegna się z nim.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

67 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-08-25 14:14:13)

Odp: Męcząca matka
jjbp napisał/a:

Nie rozumiem tych porównań że albo się opiekuje w każdej wolnej chwili albo zrywa kontakt i tylko Wielkanoc i Wigilia

Bo mógłby bez problemu zerwać kontakt gdyby opieka nad bratem mu doskwierała.
Nie jest zależny od rodziny mieszkaniowo czy finansowo.
Na utyskiwania matki, że za mało czasu im poświęca mógłby jakieś wytłumaczenie znaleźć. I po prostu nie przyjechać.
Wątpliwe czy ona pojechałaby do niego z chorym i na siłę mu go narzuciła.
Lecz on tak nie robi.
Ma widać wewnętrzną potrzebę pomocy im.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

68

Odp: Męcząca matka

Ja kompletnie nie rozumiem dlaczego partner Autorki upiera sie, że ona powinna z nim dzielić opieke nad bratem. Przecież dla niej to w zasadzie obca osoba, która, jak pisalam wcześniej, opiekunów już ma w osobach rodziców. W jego rodzinie musi panować niezła toksyka dzięki której on jest wmanipulowywany w poczucie winy kiedykolwiek chcialby się postawić. Jeżeli problem jest juz teraz, to co będzie kiedy oni wezmą ślub i urodzą się dzieci? Też będzie ciągle oczekiwanie, że najważniejszy dla niego ma być brat? No, nie róbmy se jaj.

Ja, na przykład, zdaję sobie sprawę, że moja teściowa jest w takim wieku, że będzie wkróce wymagać opieki. Na szczęście nie ma żadnych problemów z pamięcią, ale miała operacje na biodrze i jej poruszanie jest utrudnione. Oczywiście musieliśmy o tym porozmawiać i znaleźć jakieś wyjście z sytuacji, ale mojemu partnerowi do glowy by nie przyszło by bez żadnych ustaleń ze mną zwalić mi ją na głowę. A móglby jak pan w tym wątku oczekiwać, że ja sie mam dostosować do potrzeb jego rodziny.

69 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-25 15:22:30)

Odp: Męcząca matka
Kleoma napisał/a:
jjbp napisał/a:

Nie rozumiem tych porównań że albo się opiekuje w każdej wolnej chwili albo zrywa kontakt i tylko Wielkanoc i Wigilia

Bo mógłby bez problemu zerwać kontakt gdyby opieka nad bratem mu doskwierała.
Nie jest zależny od rodziny mieszkaniowo czy finansowo.
Na utyskiwania matki, że za mało czasu im poświęca mógłby jakieś wytłumaczenie znaleźć. I po prostu nie przyjechać.
Wątpliwe czy ona pojechałaby do niego z chorym i na siłę mu go narzuciła.
Lecz on tak nie robi.
Ma widać wewnętrzną potrzebę pomocy im.

Ja myślę że to coś więcej niż zwykła wewnętrzna potrzeba pomocy bliskim jak każda chwila ktora poświęci na siebie i swój związek ma w tle grane poczucie winy i pretensje.

Ogólnie zgadzam się z Tobą że chłop dorosły i nie ma co go autorka próbować zmieniać, natomiast wypracować albo przynajmniej porozmawiać o kompromisie można.

70

Odp: Męcząca matka

Rozmowa o kompromisie? Hm... .

Trochę o chłopaku autorki, a dokładniej o tym, jak on widzi opisaną sytuację i co ma zamiar zrobić z ich związkiem

WiosennyDeszcz napisał/a:

(...) On uważa ze ja się czepiam o to samo i nie wyjdzie mam jak tak się będę dalej zachowywać. (...)

On nie zmieni swego zachowania, nie ograniczy wizyt/spotkań z rodziną i/lub bratem. Jeśli autorka dalej będzie wymagała/chciała/proponowała ograniczenia opieki nad bratem, kiedy żyją i są sprawni rodzice, to związek zakończy się a winną tego będzie autorka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

71 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-25 15:50:11)

Odp: Męcząca matka

Autorka pisała, że na początku źle podchodziła do tematu, przez co chłopak odebrał jej postawę jako pretensje. Rozumiem, ze takie sytuację się zdarzają, mi też się zdarzyło w związku wyrazić swoje oczekiwania lub zdanie w taki sposób, że krzywo wyszło i druga osoba odczuła że na nią naskoczyłam, pomimo że nie to było moja intencją i tak naprawdę meritum tego co miałam do zakomunikowania miało ręce i nogi (tylko forma nieadekwatna). Zdarza się. Tak więc osobiście nie widzę nic złego w próbie naprostowania tematu i porozmawiania jeszcze raz o wzajemnych oczekiwaniach. Że wyjdzie nikt nie obieca, ale jeśli faktycznie źle podeszła do tematu to why not

72

Odp: Męcząca matka
Lady Loka napisał/a:

jak ten facet miał wtłaczane przez większość życia, że jest odpowiedzialny za brata,


Oczywiście, że jest odpowiedzialny.
Nikt z odrobiną przyzwoitości nie oleje niezdolnego do samodzielnej egzystencji rodzeństwa.
Więc w tej sytuacji docelowo jest raczej oczywiste, że ten brat stale będzie w pobliżu, zwłaszcza wobec starości czy śmierci rodziców.

73

Odp: Męcząca matka
noben napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

jak ten facet miał wtłaczane przez większość życia, że jest odpowiedzialny za brata,


Oczywiście, że jest odpowiedzialny.
Nikt z odrobiną przyzwoitości nie oleje niezdolnego do samodzielnej egzystencji rodzeństwa.
Więc w tej sytuacji docelowo jest raczej oczywiste, że ten brat stale będzie w pobliżu, zwłaszcza wobec starości czy śmierci rodziców.

Ale my właściwie nie wiemy w jakim stanie jest ten brat i jak wielkiej potrzebuje opieki.
Tak czy inaczej jeżeli rodzice są sprawni, to na ten moment to rodzice są za niego odpowiedzialni, a nie brat. To rodzice powinni mu zorganizować zajęcia przez dzień, a nie wciskać bratu i jego partnerce.
To jest uniemożliwianie drugiemu dziecku życia i założenia rodziny.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

74

Odp: Męcząca matka
noben napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

jak ten facet miał wtłaczane przez większość życia, że jest odpowiedzialny za brata,


Oczywiście, że jest odpowiedzialny.
Nikt z odrobiną przyzwoitości nie oleje niezdolnego do samodzielnej egzystencji rodzeństwa.
Więc w tej sytuacji docelowo jest raczej oczywiste, że ten brat stale będzie w pobliżu, zwłaszcza wobec starości czy śmierci rodziców.

Nie, za brata są odpowiedzialni jego rodzice jako prawni opiekunowie. Jeżeli chodzi o partnera Autorki, to może się on wykazywać pomocną postawą wynikającą z oczywistych uczuć braterstwa i to ladne, ale obowiązku żadnego nie ma. To jest chora sytuacja kiedy jego matka wymaga od niego, żeby postawil swoje życie i związek na drugim planie, bo jej jest tak wygodniej. I ta wygodnicka, roszczeniowa postawa nie zniknie kiedy on się ożeni i będzie miał wlasne dzieci. Napiszę tylko tyle: to będzie bardzo krótkie malżeństwo, bo Autorka będzie w końcu miała dosyć bycia zawsze tą złą, co biednego synusia mamusi chce mieć jako męża i ojca, a nie jako darmową pomoc dla teściowej.

75

Odp: Męcząca matka
Beyondblackie napisał/a:

Nie, za brata są odpowiedzialni jego rodzice jako prawni opiekunowie.

To jest sytuacja wymagająca podejścia niepomiernie subtelniejszego, niż truizmy - wybacz- o przepisach.
Matka z całą pewnością drży o przyszłość niepełnosprawnego dziecka i w tej intencji zapewne pielęgnuje w chłopaku Autorki potrzebę opieki nad nim.

Nie mnie, ani Tobie osądzać, czy jest to wygodnictwo, czy obawa, że jak starszy syn raz przestanie się zajmować młodszym, to już na dobre i młodszy ostatecznie skończy w przytułku.

Tutaj żadne - tak lubiane na Forum - ostre cięcia nie mają racji bytu.

Autorka, wiążąc się z chłopakiem w takiej a nie innej sytuacji rodzinnej, z automatu godzi się na wynikające z tego niedogodności.
Druga sprawa - znalezienie rozsądnych granic. To już sprawa między chłopakiem, a jego matką. Autorka może tu posłużyć dyskretną i przemyślaną radą.
Pretensje i ultimata niepotrzebnie uprzykrzą zerwanie, które w przypadku ich użycia i tak nastąpi.

Na pewno próba zrozumienia motywacji każdej ze stron jest tu punktem wyjścia do jakiegokolwiek działania - a nie podział na dobrych i złych.

76

Odp: Męcząca matka
noben napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Nie, za brata są odpowiedzialni jego rodzice jako prawni opiekunowie.

To jest sytuacja wymagająca podejścia niepomiernie subtelniejszego, niż truizmy - wybacz- o przepisach.
Matka z całą pewnością drży o przyszłość niepełnosprawnego dziecka i w tej intencji zapewne pielęgnuje w chłopaku Autorki potrzebę opieki nad nim.

Nie mnie, ani Tobie osądzać, czy jest to wygodnictwo, czy obawa, że jak starszy syn raz przestanie się zajmować młodszym, to już na dobre i młodszy ostatecznie skończy w przytułku.

Tutaj żadne - tak lubiane na Forum - ostre cięcia nie mają racji bytu.

Autorka, wiążąc się z chłopakiem w takiej a nie innej sytuacji rodzinnej, z automatu godzi się na wynikające z tego niedogodności.
Druga sprawa - znalezienie rozsądnych granic. To już sprawa między chłopakiem, a jego matką. Autorka może tu posłużyć dyskretną i przemyślaną radą.
Pretensje i ultimata niepotrzebnie uprzykrzą zerwanie, które w przypadku ich użycia i tak nastąpi.

Na pewno próba zrozumienia motywacji każdej ze stron jest tu punktem wyjścia do jakiegokolwiek działania - a nie podział na dobrych i złych.

Noben, ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Sytuacje, kiedy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne są trudne i wymagają poświęcenia całej rodziny. Tylko bardzo łatwo jest przegiąć i tak naprawdę zniewolić całą rodzinę. Bo pozostałe rodzeństwo nie jest w stanie sobie ułożyć życia, jeżeli cały czas muszą się zajmować niepełnosprawnym rodzeństwem. Tymczasem to nie powinien być obowiązek rodzeństwa. Rodzic takiego dziecka powinien zadbać o to, żeby owszem, rodzeństwo nie zostawiło w przyszłości brata/siostry samego sobie, ale żeby też byli w stanie ułożyć sobie normalne dorosłe życie. Założyć własne rodziny, mieć własne dzieci.

Tak czy inaczej niepełnosprawne rodzeństwo w końcu przejdzie na ich utrzymanie. Tyle, że do tego czasu to oni mogą pomagać, bo chcą. Nawiązywać kontakt, bo chcą. Pomóc rodzicom, jeżeli rodzice sobie nie radzą. Pomóc w znalezieniu jakichś zajęć dla niepełnosprawnej osoby.
Przede wszystkim jeżeli tylko jest taka możliwość to sprawić, żeby ta niepełnosprawna osoba była w stanie jak najlepiej funkcjonować samodzielnie albo z lekką pomocą.
Autorka nie napisała o stopniu niepełnosprawności brata. Nie napisała też, ile brat ma lat, czy radzi sobie sam, tak naprawdę wróżymy z fusów bo niewiele wiemy.

Tyle, że w dalszym ciągu temu facetowi (w sensie facetowi Autorki) rodzice zrobili po prostu wielką krzywdę, bo on sobie nigdy życia nie ułoży z żadną dziewczyną. Żadna nie będzie chciała chodzić na randki z bratem. No chyba, że tutejsze forumowe obrończynie smile chociaż nie jestem jakoś przekonana czy faktycznie chciałybyście takiej sytuacji, że np. idziecie z własnym dzieckiem na plac zabaw, a do tego jeszcze niepełnosprawny brat partnera, bo akurat matka chce mieć luzy, a przecież Wy i tak wychodzicie. Brat sobie też życia nie ułoży nawet z pomocą, bo wymaga opieki cały czas, bo tak jest nauczony. No i klops. Dla mnie to błąd rodziców.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

77

Odp: Męcząca matka
noben napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Nie, za brata są odpowiedzialni jego rodzice jako prawni opiekunowie.

To jest sytuacja wymagająca podejścia niepomiernie subtelniejszego, niż truizmy - wybacz- o przepisach.
Matka z całą pewnością drży o przyszłość niepełnosprawnego dziecka i w tej intencji zapewne pielęgnuje w chłopaku Autorki potrzebę opieki nad nim.

Nie mnie, ani Tobie osądzać, czy jest to wygodnictwo, czy obawa, że jak starszy syn raz przestanie się zajmować młodszym, to już na dobre i młodszy ostatecznie skończy w przytułku.

Tutaj żadne - tak lubiane na Forum - ostre cięcia nie mają racji bytu.

Autorka, wiążąc się z chłopakiem w takiej a nie innej sytuacji rodzinnej, z automatu godzi się na wynikające z tego niedogodności.
Druga sprawa - znalezienie rozsądnych granic. To już sprawa między chłopakiem, a jego matką. Autorka może tu posłużyć dyskretną i przemyślaną radą.
Pretensje i ultimata niepotrzebnie uprzykrzą zerwanie, które w przypadku ich użycia i tak nastąpi.

Na pewno próba zrozumienia motywacji każdej ze stron jest tu punktem wyjścia do jakiegokolwiek działania - a nie podział na dobrych i złych.

To, że jego matka wywiera na niego ciąglą presję i wpędza go w poczucie winy, daje mi jasny obraz tego jakie mechanizmy panują w tej rodzinie. To jest normalne wyręczanie się własnym synem, a że wtłaczała mu to całe życie, wątpię, że nagle teraz ustąpi bez postawienia jej jasnych granic. I to jest rola dla partnera Autorki by zamiast latać na każde skinienie palcem, potrafił wyraźnie powidzieć: Przyjadę na x godzin w dany dzień, ale poza tym jestem zajęty, bo mam swoje życie.

Oczywiście istnieje duże prawdopodobieństwo, że on jest tak wytresowanym maminsynkiem, iż nie będzie w stanie się tak postawić i związek z Autorką się rozpadnie. Ale tak jak jest nie może być, bo ona w końcu pęknie.

78

Odp: Męcząca matka

''Co gryzie Gilberta Grape'a'' się kłania.

79 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-25 20:12:33)

Odp: Męcząca matka
WiosennyDeszcz napisał/a:

Ja mogę mu pomoc jak najbardziej w opiece nad bratem ale nie kosztem całego naszego życia. Któregoś dnia i tak może tak być ze weźmiemy go do siebie do domu ale jesteśmy młodzi i chyba tez z życia coś możemy mieć prawda? A brat ma rodziców.

Tak tylko zacytuje odnośnie brania brata do siebie - autorka chyba się z tym liczy.

Noben napisał/a:

Druga sprawa - znalezienie rozsądnych granic. To już sprawa między chłopakiem, a jego matką. Autorka może tu posłużyć dyskretną i przemyślaną radą.

Jeśli chłopak z autorka chce układać życie to jej zdanie liczy się nieco bardziej niż 'dyskretna rada'.

I każdemu, ale to każdemu w tej sytuacji całkowite i bezwzgledne oddanie się jednemu zadaniu (tj opiece nad bratem) rozwali życie. Nie da się żyć i ładować energii w jedną jedyną rzecz. A może i się da ale liczmy się z wieloma ofiarami takiego podejścia. Tak więc i matka, i chłopak, i autorka, i każda inna osoba włączona w sprawę potrzebuje odskoczni dla własnego zdrowia psychicznego. Dlatego kompromis i granice super ale między wszystkimi uczestnikami, a nie wybrańcami. Szczególnie jak wszyscy uczestnicy dalej żyją i mają się na tyle dobrze by podzielić się opieką smile

80

Odp: Męcząca matka
jjbp napisał/a:

Jeśli chłopak z autorka chce układać życie to jej zdanie liczy się nieco bardziej niż 'dyskretna rada'.

Oczywiście, że tak. Problem w tym, że chłopak Autorki być może chce układać sobie z nią życie, ale na własnych zasadach, w ogóle nie patrząc na całość relacji również przez pryzmat jej osoby. On uważa, że z jego strony wszystko jest w porządku, a to ona stwarza jakieś sztuczne problemy. Ba, w ogóle nie przewiduje kompromisów, o czym mówi choćby ten fragment wypowiedzi Autorki:

WiosennyDeszcz napisał/a:

(...) On uważa ze ja się czepiam o to samo i nie wyjdzie nam jak tak się będę dalej zachowywać.

W domu doświadcza manipulacji ze strony matki, bo nie wiem jak inaczej nazwać permanentne wbijanie syna w poczucie winy, a teraz przekazuje to dalej choćby w postaci takich stwierdzeń jak zacytowane. Przecież jedyne co ma to na celu, to podkreślenie, że jeśli związek się nie uda, to dlatego, że ONA nie okazała się dość wyrozumiała, czyli w sumie wystarczająco dobra. Toksyna toczy toksynę.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

81

Odp: Męcząca matka
noben napisał/a:

Autorka, wiążąc się z chłopakiem w takiej a nie innej sytuacji rodzinnej, z automatu godzi się na wynikające z tego niedogodności.

Nie. To chłopak w takiej sytuacji powinien przemyśleć, czy jest w stanie tworzyć z kimś związek. Jest dorosły, jeżeli na to się zdecydował, autorka ma pełne prawo oczekiwać bycia w związku i wszystkiego, co z tego wynika. Nie musi myśleć za niego i zastanawiać się, czy on może, czy jej prawa będą ograniczane itd. Powtórzę: dorosły facet. Decyduje się na związek? To niech weźmie za to odpowiedzialność, bo w tym momencie ma w życiu kogoś, z kim wiąże przyszłość i o kogo powinien dbać bardziej niż o brata. Nie chce/nie umie tego pogodzić? To on się nie nadaje do związku, nie autorka.

82

Odp: Męcząca matka

@Wiosenny deszcz, podpowiem coś, może akurat pomoże w twojej sprawie.
Można zapytać w gminie w której mieszka ta niepełnosprawna osoba (a konkretnie w ośrodku pomocy społecznej) o program asystent osoby niepełnosprawnej, lub opieka wytchnieniowa. Brat męża na pewno ma stopień niepełnosprawności, dzięki temu ma szansę na przydzielenie mu takiego asystenta, który spędza z nim czas, może z nim gdzieś pojechać, pomóc zalatwić sprawę urzędową. Jest to odciążenie też dla matki. NIe ma tu wymogów finansowych, jedynie to orzeczenie. Zazwyczaj taki asystent ma np. 30 - 40 godzin w miesiącu dla tej osoby. Opieka wytchnieniowa z kolei może polegać na tym, że np. brat w ramach programu będzie mógł skorzystać z tygodniowego wyjazdu do ośrodka, gdzie ma zapewnioną opiekę, żeby osoba nim się opiekująca mogła trochę odpocząć.

83

Odp: Męcząca matka
SaraS napisał/a:

z kim wiąże przyszłość i o kogo powinien dbać bardziej niż o brata.

To chyba jednak nie Tobie, ani nikomu postronnemu oceniać, co kto powinien.

84

Odp: Męcząca matka

To nie jest ocena, tylko opinia. Moje zdanie jest właśnie takie: nie zbuduje się dobrego związku z kimś, dla kogo nie jest się priorytetem. I nie ma znaczenia, czy ważniejsze jest dobro brata, wyjścia z kumplami czy zachcianki mamusi. Partner/partnerka ma prawo oczekiwać, że ich relacja będzie ważniejsza od pozostałych. Jeśli nie jest, nie ma co sobie zawracać głowy, bo w takim układzie nigdy nie będzie miał/miała nic do powiedzenia ani nie będzie mogła na drugiej stronie polegać.

85

Odp: Męcząca matka

Wydaje się, że w tej sytuacji potrzebny - jak to często bywa - złoty środek. Rzeczywiście tak jest na pewno, że matka niepełnosprawnego dziecka przygotowuje syna do przejęcia opieki nad bratem, gdy będzie taka potrzeba. Potrafię zroumieć lęk matki o los niepełnosprawnego syna. Może nie do końca sobie zdaje sprawę z tego, że angażując brata już teraz tak mocno, może unieszczęśliwić także jego. Bo przez to on także może stać się w przyszłości samotny i sfrustrowany. Z drugiej strony jego samotność jest dla niej gwarantem, że podejmie się w przyszłości pełnej opieki nad bratem. Bo z żoną, dziećmi nigdy nie wiadomo. Mogłaby z czasem mieć na niego większy wpływ (przecież kochałby swoje dzieci, pewnie bardziej niż brata, nie chciałby, by żona zabrała je i się wyprowadziła).
Może więc nawet mniej lub bardziej świadomie odciąga teraz chłopaka od partnerki, bardziej niż bieżąca sytuacja tego wymaga.

Wydaje mi się, że chłopiec partnerki musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, jak chce ułożyć swoje życie. Jeśli chce, by w jego życiu było miejsce dla kobiety, a w przyszłości na stworzenie z nią rodziny, musi też znaleźć dla niej czas, energię. Inaczej będzie tracił każdą partnerkę. A jeśli któraś jakimś cudem zostanie, będzie nieszczęśliwa.

Myślę, że tylko rozmowa coś jest w stanie zmienić. Może powinnaś na jakiś czas się odsunąć, dać mu czas na to,by zastanowił się, jak widzi Wasze dalsze relacje. 
Jeśli będzie się upierał, że problem nie istniej, a tylko Ty się czepiasz, rzeczywiście pomyśl o rozstaniu.
I nie, nie masz obowiązku się poświęcać. Możesz wiele zrobić dla partnera, także dla osoby, która dla niego jest ważna, ale masz prawo też oczekiwać, że ion dostrzeże Ciebie i Twoje potrzeby.

86

Odp: Męcząca matka
Diamanda napisał/a:

@Wiosenny deszcz, podpowiem coś, może akurat pomoże w twojej sprawie.
Można zapytać w gminie w której mieszka ta niepełnosprawna osoba (a konkretnie w ośrodku pomocy społecznej) o program asystent osoby niepełnosprawnej, lub opieka wytchnieniowa. Brat męża na pewno ma stopień niepełnosprawności, dzięki temu ma szansę na przydzielenie mu takiego asystenta, który spędza z nim czas, może z nim gdzieś pojechać, pomóc zalatwić sprawę urzędową. Jest to odciążenie też dla matki. NIe ma tu wymogów finansowych, jedynie to orzeczenie. Zazwyczaj taki asystent ma np. 30 - 40 godzin w miesiącu dla tej osoby. Opieka wytchnieniowa z kolei może polegać na tym, że np. brat w ramach programu będzie mógł skorzystać z tygodniowego wyjazdu do ośrodka, gdzie ma zapewnioną opiekę, żeby osoba nim się opiekująca mogła trochę odpocząć.

No tak zamknac niepełnosprawnego w ośrodku, bo egoistka chce zagarnąć partnera dla siebie i życia poza nią mieć nie może. Przecież oni razem mieszkają, a brat mieszka daleko. Nie zapominajmy o tym.

87

Odp: Męcząca matka
Candy2 napisał/a:

No tak zamknac niepełnosprawnego w ośrodku, bo egoistka chce zagarnąć partnera dla siebie i życia poza nią mieć nie może. Przecież oni razem mieszkają, a brat mieszka daleko. Nie zapominajmy o tym.

Przepraszam, że tak wprost, ale - czy Ty potrafisz w ogóle czytać ze zrozumieniem?
Jak się mają Twoje posądzenia o zamknięcie niepełnosprawnego w ośrodku, do tego co naprawdę napisała Diamanda?

Diamanda napisał/a:

Można zapytać w gminie w której mieszka ta niepełnosprawna osoba (a konkretnie w ośrodku pomocy społecznej) o program asystent osoby niepełnosprawnej, lub opieka wytchnieniowa.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

88 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-08-28 13:08:32)

Odp: Męcząca matka

Jakie zamknąć w ośrodku? Tygodniowy wyjazd raz do roku to zamknąć w ośrodku? A wysłanie zdrowego dziecka na kolonię to w takim razie równoznaczne z porzuceniem i wydziedziczeniem tongue Candy Ty chyba inny wątek czytasz niż reszta tongue

89

Odp: Męcząca matka

Dokładnie, nic nie pisze o zamykaniu w ośrodku. Te programy maja na celu odciążenie np. Rodziców od opieki nad niepełnosprawnym. Pomimo że nasz rząd jest jaki jest, tak uważam że te programy sa dość mądrze pomyślane. Pisze o tym, bo mogłoby to odciążyć matkę partnera i jego samego od opieki. Taki asystent sprawdza się bardzo dobrze, pracuje przy tych programach o wiele osób sobie bardzo to chwali i są zadowoleni.

90 Ostatnio edytowany przez zrzutekranu (2021-08-28 14:34:24)

Odp: Męcząca matka

Ciężki temat autorko ci powiem. Znam trochę, tylko trochę ten ból z autopsji bo w ramach ogarniania swojej kiedyś zaćpanej dupy rzucając się w wir zajęć jeździłem na wolontariaty dla niepełnosprawnych (pobyt od dwóch do czterech tygodni, jeździłem wielokrotnie). Podopieczni od wózkowych nie kontaktowych, po autystyków, aż wreszcie osoby sparaliżowane w znacznej części ale świadome. No,  cały misz-masz. Po dwóch tygodniach oprócz fizycznego wykończenia mózg był zlasowany. A ci ludzie, rodziny tych osób żyli z nimi na co dzień.
Uważam, że z postawą jaką przejawia twój facet gotujesz sobie piekło.
Zabrzmi to wstrętnie ale sam bym się nie związał z kobietą w takiej sytuacji - chyba, że właśnie osoba chora byłaby w ośrodku na stale, zabierana co jakiś czas.
Zabrzmi to wstrętnie ale gdyby moje dziecko wykazywało znaczną niepełnosprawność nie zdecydowałbym się na jego posiadanie, jeśli to możliwe czy wychowanie. Bo dla mnie to czysty egoizm ze strony rodziców, balsam na ich sumienie. Jacy my heroiczni. A potem płaczą jak się trochę otworzą. A potem czują ulgę gdy to dziecko wreszcie odejdzie.
Wszystkich którzy nie znają tematu zapraszam na wolontariat, machnąć z jeden dwa turnusy. I samemu wyrobić sobie zdanie.
I proszę nie demonizować mi tu autorki. Bo jak na razie to ona wykazuje znacznie więcej rozsądku niż jej facet.

91

Odp: Męcząca matka

Ale tu nie chodzi tylko o opiekę nad bratem, ale też o to, że autorce po prostu nie podoba się, że oni ciągle spędzają czas z jego rodziną. Chciałaby chyba żeby byli bardziej niezależni, chciałaby mieć większy wpływ na to co robią, jak spędzają czas.

"Raz mama go opieprzyła że są ferie a on nie zajmuje się bratem. Przypominam, ze oboje pracujemy. W te wakacje brat jest z nami wszędzie. Na koncertach, na basenie. We dwoje siedzimy tylko w domu albo ewentualnie spacer. Większe wypady tylko z jego rodzina. On nie chce słuchać ze to nienormalne wychodzić z nimi wszędzie. Jak jedziemy do nich na weekend przykładowo jesteśmy tam o 13 a wracamy o 23. On uważa ze ja się czepiam o to samo i nie wyjdzie mam jak tak się będę dalej zachowywać"

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

92

Odp: Męcząca matka
aniuu1 napisał/a:

Ale tu nie chodzi tylko o opiekę nad bratem, ale też o to, że autorce po prostu nie podoba się, że oni ciągle spędzają czas z jego rodziną. Chciałaby chyba żeby byli bardziej niezależni, chciałaby mieć większy wpływ na to co robią, jak spędzają czas.

"Raz mama go opieprzyła że są ferie a on nie zajmuje się bratem. Przypominam, ze oboje pracujemy. W te wakacje brat jest z nami wszędzie. Na koncertach, na basenie. We dwoje siedzimy tylko w domu albo ewentualnie spacer. Większe wypady tylko z jego rodzina. On nie chce słuchać ze to nienormalne wychodzić z nimi wszędzie. Jak jedziemy do nich na weekend przykładowo jesteśmy tam o 13 a wracamy o 23. On uważa ze ja się czepiam o to samo i nie wyjdzie mam jak tak się będę dalej zachowywać"

No ale to też jest normalne.
Dorosły, pracujący, samodzielnie żyjący facet nie przyjeżdża na ferie szkolne spędzać czasu z rodziną. To już nie ten etap i jego mama też musi się tego nauczyć.
Akurat ten temat przerobiłam na skórze partnera, u niego też były takie oczekiwania.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

93

Odp: Męcząca matka
Candy2 napisał/a:

No tak zamknac niepełnosprawnego w ośrodku, bo egoistka chce zagarnąć partnera dla siebie i życia poza nią mieć nie może. Przecież oni razem mieszkają, a brat mieszka daleko. Nie zapominajmy o tym.

Chęć spędzania czasu wolnego z partnerem nie jest egoizmem, tylko czymś normalnym. To, że razem mieszkają, niczego nie zmienia. Nie może być tak, że z autorką tylko codzienność, a wszelkie rozrywki - z bratem. Bo co to za podział? Razem śpią i sprzątają chałupę, więc ma być szczęśliwa i zrozumieć, że w każdej wolnej chwili będzie im towarzyszył brat chłopaka?

Piszesz tak, jakby oni musieli wynagrodzić bratu chłopaka, że razem mieszkają. No rzeczywiście, jak dorosły facet śmiał zamieszkać z partnerką.
Ani chłopak, ani autorka nie muszą bratu wynagradzać niczym tego, że razem mieszkają, bo to naturalna kolej rzeczy. Nie jest to krzywda wyrządzona autystycznemu bratu.
Ani chłopak, ani autorka nie muszą mu też wynagradzać w żaden sposób tego, że jest niepełnosprawny, bo - znowu - to nie jest krzywda, którą musieliby odpokutować.
Natomiast dorosły facet, który zdecydował się z własnej woli na związek, a zachowuje się, jakby wciąż jego podstawową komórką rodzinną była mamusia z braciszkiem, jest niepoważny. Albo nie traktuje poważnie partnerki.

94 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-08-28 17:05:09)

Odp: Męcząca matka
Lady Loka napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Ale tu nie chodzi tylko o opiekę nad bratem, ale też o to, że autorce po prostu nie podoba się, że oni ciągle spędzają czas z jego rodziną. Chciałaby chyba żeby byli bardziej niezależni, chciałaby mieć większy wpływ na to co robią, jak spędzają czas.

"Raz mama go opieprzyła że są ferie a on nie zajmuje się bratem. Przypominam, ze oboje pracujemy. W te wakacje brat jest z nami wszędzie. Na koncertach, na basenie. We dwoje siedzimy tylko w domu albo ewentualnie spacer. Większe wypady tylko z jego rodzina. On nie chce słuchać ze to nienormalne wychodzić z nimi wszędzie. Jak jedziemy do nich na weekend przykładowo jesteśmy tam o 13 a wracamy o 23. On uważa ze ja się czepiam o to samo i nie wyjdzie mam jak tak się będę dalej zachowywać"

No ale to też jest normalne.
Dorosły, pracujący, samodzielnie żyjący facet nie przyjeżdża na ferie szkolne spędzać czasu z rodziną. To już nie ten etap i jego mama też musi się tego nauczyć.
Akurat ten temat przerobiłam na skórze partnera, u niego też były takie oczekiwania.

Nie mówię, że nie jest normalne (ani nienormalne). Co komu odpowiada. Mnie też by to nie odpowiadało.
Może też to być taką strategią matki na przytrzymanie dzieci przy sobie. Takie pragnienie nie jest rzadkością.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

95

Odp: Męcząca matka

Przykro mi, ale tak naprawdę masz dwa wyjścia - albo zaakceptować sytuacje albo się rozstać.
Takie osoby, jak twój chłopak, nie zmienia się.

Miałam kiedyś podobnego, poddałam się. Był cudowny, ale miał zaszczepione uzależnienie od matki. Matka od małego nim manipulowała i żonglowala, jak chciała. My co prawda mieszkaliśmy 400km od niej, ale i tak dawała się we znaki choćby 2 godzinnymi pogaduchami dosłownie o niczym przez telefon. Dopóki ona się nie rozłączyła, mój nie potrafił powiedzieć jej, ze musi już kończyć. Nie mieliśmy prawa wyjechać gdziekolwiek na wczasy czy ferie, bo oczywistym było, ze każde wolne najpierw od studiów, potem od pracy, to wyjazd do jego domu i wożenie ‚mamuski’ na zakupy, do siostrzyczki, do kościółka, na cmentarz. Nie moglismy pojechać nawet nad jezioro, bo mamuśka sobie wymyśliła, ze tego dni chce jechać na cmentarz i mój potulnie mi wciskał, ze następnego dnia pojedziemy nad jezioro, gdzie następnego dnia pogoda miała się zepsuc. Długo prosiłam i tłumaczyłam, ze przecież ona ma męża, ma rower, ma autobus, ja pracuje i chciałabym odpocząć na urlopie a nie robić dżemy i lepić pierogi z jego matka czy jezdzic z nią na zakupy po sto kg cukru i tysiąc litrów oleju.
Miarka się przebrała, jak miałam bardzo męczący rok, nowa wymagająca praca, choroba i smierć mojego ojca i marzenie, żeby wyjechać na urlop do jakiegoś ciepłego kraju, a usłyszałam wtedy, ze na urlop pojedziemy jak zawsze do jego mamuśki, ze przecież tam tez wypoczne. To był ostatni nasz wspólny tydzień. Spakowalam manaty i tyle mnie było. Owszem, było mi bardzo trudno, ale to był jedyny rozsądny krok.

Od tego czasu minęło 8 lat, przyjaźnimy się, dzięki temu wiem, ze sytuacja się wiele nie zmieniła. Dalej ukrywa się z rozmowami z mamuśka po katach, dalej przy każdej wolnej chwili jedzie do mamuśki i robi za jej parobka, szofera, kucharza, sprzątacza itd.

Przykro mi, ale te matki zaszczepiły im taka uległość od małego i ciężko byłoby się tego pozbyć. Może u ciebie być inaczej, ale szanse niestety są niewielkie, szczególnie, ze poza sama wymagająca matka jest jeszcze ten chory brat, wiec matka tym bardziej ma jak wpędzać twojego chłopaka w poczucie winy.

Posty [ 61 do 95 z 95 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021