Desperacja - co to właściwie oznacza? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Desperacja - co to właściwie oznacza?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 179 z 179 ]

131

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:
Misinx napisał/a:

Parafrazując powiedzenie jednego klasyka, to bym powiedział, że nie jest ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy big_smile Związek może się zacząć od wewnętrznego kompromisu, ale z czasem może się okazać, że ludzie się po prostu szczerze pokochają. Na podobnej zasadzie jak np. kolega, który z czasem okazuje się coraz bliższy i bliższy. I jakie wtedy ma znaczenie to co było na początku ? Żadne.

Właśnie znam osobiście takie relacje, tzn nie budowane od razu na początkowym wybichu namiętności. Wszystko rozwija się w miarę powoli, ludzie sa w stanie się dobrze poznać a nie tylko się sobą pozachwycać.Porónując to do pewnego procesu fizykochemicznego, nie spala się wszystko od razu szybko i gwałtownie, ale odywa etapami, które nie niszczą struktury smile

Mówimy o sytuacji, gdy nic nie rozwija się powoli. A wręcz stoi w miejscu lub się cofa. Mijają tygodnie i miesiące i jesteś pewien, że chcesz mieć tą osobę tylko za znajomego lub kolegę. Co wtedy dalej robić?

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale my tu nie o tym mówimy. My mowiny o sytuacji gdy, jak to określasz, początkowy kompromis NIE przeradza się w miłość. Nadal jest tak sobie, a ludzie decydują się być z kimś z desperacji, bo mnie inny już nie zechce.
Co do "miłości zycia" to przecież logiczne, że i za 30 lat można się rozwieść  . Jak się tak załozy, to po co eogole wchodzić w związki;D

A ja mówię o tym, że po pierwsze to co nam z zewnątrz wydaje się aktem desperacji, wcale nie musi tym być. A po drugie, nawet jeśli to desperacja, to wcale nie oznacza, że podyktowana nią decyzja jest zła. To jest kwestia indywidualna w każdym przypadku.

Jak dla mnie to jest słabe być z kimś, kogo się nie lubi, albo obrzydza fizycznie-moeie o sobie, nigdy nie umiałam się przełamać  inaczej już dawno byłabym mężatką. A raczej rozwódka po roku chyba yikes
Nie macie pojęcia jak to jest iść na randkę, bo nie trzeba wybrzydzać, podczas  gdy źle się czujecie przy tej osobie, a przy próbie kontaktu fizycznego jest jak z bratem .

Eehhh... Rossanka... Ja już pisałem, że pewne elementarne podstawy w związku muszą być, a jedną z nich jest to, że nie ma obrzydzenia do drugiej osoby. A Ty dalej swoje... Przyjmujesz jakieś warianty skrajne, zahaczające prawie o masochizm, a ja mam na myśli racjonalizm. Ty przyjmujesz do rozważań wariant jakby jakaś kobieta wręcz rzucała się na "korpusik z siusiakiem". No litości...

133

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

A ja mówię o tym, że po pierwsze to co nam z zewnątrz wydaje się aktem desperacji, wcale nie musi tym być. A po drugie, nawet jeśli to desperacja, to wcale nie oznacza, że podyktowana nią decyzja jest zła. To jest kwestia indywidualna w każdym przypadku.

Jak dla mnie to jest słabe być z kimś, kogo się nie lubi, albo obrzydza fizycznie-moeie o sobie, nigdy nie umiałam się przełamać  inaczej już dawno byłabym mężatką. A raczej rozwódka po roku chyba yikes
Nie macie pojęcia jak to jest iść na randkę, bo nie trzeba wybrzydzać, podczas  gdy źle się czujecie przy tej osobie, a przy próbie kontaktu fizycznego jest jak z bratem .

Eehhh... Rossanka... Ja już pisałem, że pewne elementarne podstawy w związku muszą być, a jedną z nich jest to, że nie ma obrzydzenia do drugiej osoby. A Ty dalej swoje... Przyjmujesz jakieś warianty skrajne, zahaczające prawie o masochizm, a ja mam na myśli racjonalizm. Ty przyjmujesz do rozważań wariant jakby jakaś kobieta wręcz rzucała się na "korpusik z siusiakiem". No litości...

Miałam tylko takie doświadczenia, co poradzę, nie zmienię przeszłości. Dlatego na hasło randka dostaje gęsiej skórki. Umawiasz się x facetem, z którym nie chcesz się umawiać, ale musisz, aby nie być wybredny no i nie chcesz zostać samą-tak wtedy myślałam.

134

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Misinx napisał/a:

Eehhh... Rossanka... Ja już pisałem, że pewne elementarne podstawy w związku muszą być, a jedną z nich jest to, że nie ma obrzydzenia do drugiej osoby. A Ty dalej swoje... Przyjmujesz jakieś warianty skrajne, zahaczające prawie o masochizm, a ja mam na myśli racjonalizm. Ty przyjmujesz do rozważań wariant jakby jakaś kobieta wręcz rzucała się na "korpusik z siusiakiem". No litości...

Nic dodać, nic ująć...

Może najlepiej pogodzić się z tym, że istnieje wokół nas spora populacja ludzi a niekoniecznie wszyscy mają wyrobiony taki sam schemat np na związek i jego powstawanie, jaki nam się wydaje jedynie słuszny? smile

135 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-04-29 10:43:58)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak dla mnie to jest słabe być z kimś, kogo się nie lubi, albo obrzydza fizycznie-moeie o sobie, nigdy nie umiałam się przełamać  inaczej już dawno byłabym mężatką. A raczej rozwódka po roku chyba yikes
Nie macie pojęcia jak to jest iść na randkę, bo nie trzeba wybrzydzać, podczas  gdy źle się czujecie przy tej osobie, a przy próbie kontaktu fizycznego jest jak z bratem .

Eehhh... Rossanka... Ja już pisałem, że pewne elementarne podstawy w związku muszą być, a jedną z nich jest to, że nie ma obrzydzenia do drugiej osoby. A Ty dalej swoje... Przyjmujesz jakieś warianty skrajne, zahaczające prawie o masochizm, a ja mam na myśli racjonalizm. Ty przyjmujesz do rozważań wariant jakby jakaś kobieta wręcz rzucała się na "korpusik z siusiakiem". No litości...

Miałam tylko takie doświadczenia, co poradzę, nie zmienię przeszłości. Dlatego na hasło randka dostaje gęsiej skórki. Umawiasz się x facetem, z którym nie chcesz się umawiać, ale musisz, aby nie być wybredny no i nie chcesz zostać samą-tak wtedy myślałam.

Desperacja nie polega na tym, że ktoś umawia się z kimś kto go obrzydza, z kim się nie chce umawiać itd. To już nie jest desperacja. To kompletny bezsens, żeby nie powiedzieć bardziej brutalnie... To gwałcenie samego siebie.

136

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Eehhh... Rossanka... Ja już pisałem, że pewne elementarne podstawy w związku muszą być, a jedną z nich jest to, że nie ma obrzydzenia do drugiej osoby. A Ty dalej swoje... Przyjmujesz jakieś warianty skrajne, zahaczające prawie o masochizm, a ja mam na myśli racjonalizm. Ty przyjmujesz do rozważań wariant jakby jakaś kobieta wręcz rzucała się na "korpusik z siusiakiem". No litości...

Miałam tylko takie doświadczenia, co poradzę, nie zmienię przeszłości. Dlatego na hasło randka dostaje gęsiej skórki. Umawiasz się x facetem, z którym nie chcesz się umawiać, ale musisz, aby nie być wybredny no i nie chcesz zostać samą-tak wtedy myślałam.

Desperacja nie polega na tym, że ktoś umawia się z kimś kto go obrzydza, z kim się nie chce umawiać itd. To już nie jest desperacja. To kompletny bezsens, żeby nie powiedzieć bardziej brutalnie... To gwałcenie samego siebie.

To ja miałam tylko takie randki sad

137

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Miałam tylko takie doświadczenia, co poradzę, nie zmienię przeszłości. Dlatego na hasło randka dostaje gęsiej skórki. Umawiasz się x facetem, z którym nie chcesz się umawiać, ale musisz, aby nie być wybredny no i nie chcesz zostać samą-tak wtedy myślałam.

Desperacja nie polega na tym, że ktoś umawia się z kimś kto go obrzydza, z kim się nie chce umawiać itd. To już nie jest desperacja. To kompletny bezsens, żeby nie powiedzieć bardziej brutalnie... To gwałcenie samego siebie.

To ja miałam tylko takie randki sad

To musisz sobie sama odpowiedzieć dlaczego w coś takiego się pakowałaś.

138

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Desperacja nie polega na tym, że ktoś umawia się z kimś kto go obrzydza, z kim się nie chce umawiać itd. To już nie jest desperacja. To kompletny bezsens, żeby nie powiedzieć bardziej brutalnie... To gwałcenie samego siebie.

To ja miałam tylko takie randki sad

To musisz sobie sama odpowiedzieć dlaczego w coś takiego się pakowałaś.

Ale już wie czemu
Po pierwsze, myślałam, że nie ma ideałów, że może jak się pospotykamy to coś z tego wyjdzie-nigdy nie wyszło
Po drugie-wystarczylo mi wtedy tylko, że ktoś się chcial ze mna umówić, żadnemu nie odmówiłam, bo cieszyłam się, że ktokolwiek chce się ze mną spotkać
A po trzecie, bałam się że zostanę sama, więc brzydko mówiąc nie przebierałam i brałam jak leci.
Młoda i głupia byłam.

139

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

To ciekawe..

Generalnie wiadomo, żę tych ideałów nie ma..Wy (kobiety) ciągle za nimi gonicie, nie tylko w kwestii partnera, bo pzecież wszystko w życiu musi być perfekcyjne. Potem, jak zechcecie kogoś poznać, to się okazuje, że jednak można z tymi nieidalnymi(czyt rzeczywistymi) facetami się związać. Z czasem, kiedy się lepiej poznajecie i budujecie trwały związek, może nawet partner nagle tym ideałem się staje. Jak widać, dużo kobiet potrafi tego dokonać.

140 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-29 11:26:32)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Współczuję Rossanka :-( Aż trudno w to uwierzyć, że miałaś tylko takie randki, bo gdzieś pisałaś, że uważasz, że jesteś ładna, masz też jakieś swoje osiągnięcia..
Takim zachowaniem nie tylko sobie robiłaś krzywdę, ale też według mnie nie jest to w porządku wobec drugiej osoby.

Ja  dostawałam rady "daj temu szansę, może się przekonasz"  kiedyś od koleżanki jak się zaczęłam spotykać z jednym chłopakiem, który jednak nie interesował mnie, nie czułam tego. Szczerze mówiąc to uważam, że takie rady mi zaszkodziły. Jak dawać szansę, to tam gdzie na prawdę się ją widzi a nie oszukiwać się, że coś jest inne niż się widzi. Jak dawać szansę, to komus kogo się przynajmniej bardzo lubi, ceni, a nie każdemu, kto wyciągnie rękę.

141

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

To ciekawe..

Generalnie wiadomo, żę tych ideałów nie ma..Wy (kobiety) ciągle za nimi gonicie, nie tylko w kwestii partnera, bo pzecież wszystko w życiu musi być perfekcyjne. Potem, jak zechcecie kogoś poznać, to się okazuje, że jednak można z tymi nieidalnymi(czyt rzeczywistymi) facetami się związać. Z czasem, kiedy się lepiej poznajecie i budujecie trwały związek, może nawet partner nagle tym ideałem się staje. Jak widać, dużo kobiet potrafi tego dokonać.

Sorki, tak czytam nie pamiętam, byłeś kiedyś w związku z kobietą?

142

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
aniuu1 napisał/a:

Współczuję Rossanka :-( Aż trudno w to uwierzyć, że miałaś tylko takie randki, bo gdzieś pisałaś, że uważasz, że jesteś ładna, masz też jakieś swoje osiągnięcia..
Takim zachowaniem nie tylko sobie robiłaś krzywdę, ale też według mnie nie jest to w porządku wobec drugiej osoby.

Teraz po 40 tak. Ale przed 30 ką uważałam siebie za głupią, nudną  grubą , brzydką i nieciekawą dziewczynę, która powinna się cieszyć  że ktokolwiek zwrócił na nią uwagę, dlatego umawiałam się na siłę.
Tak, głupie to było i nie w porządku w stosunku do mnie i innej osoby.
Ale to już dawne czas, mówimy o tym co było 15-20-25 lat temu.

143

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Ale nie o to przecież się rozchodzi!
Rozchodzi się o to, żę Wy za każdym razem podświadomie tych ideałów szukacie i w tym cały problem. Jak wszystko jest w porządku, to zawsze jednak znajdzie się coś, do czego można się przyczepić. Jak sie jednak okazuje, większość kobiet potrafi zejść na ziemię i  stworzyć związek z kimś, kto im odpowiada, ale ideałem nie jest. Bo jesteśmy tylko ludźmi a nie jakimiś wymarzonymi tworami czy wyobrażeniami. Niektóre(może nieliczne) z Was, za dużo marzycie i za bardzo unosicie się (lub chcecie unosić) nad ziemią w tym zakochaniu.Potem zakochanie pryska jak bańka mydlana i pojawia się rzeczywistość.

144

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Ale jednak Rossanko cały czas do tamtych czasów wracasz

Ja siebie z tamtych czasów uważam za niezbyt  mądrą  ale  to ma teraz jedynie historyczne znaczenie i jakby ktoś mi oddawał teraz te 20 lat to bym nie chciała z powrotem.
Jeśli teraz uważasz się za nie mniej atrakcyjną  i zdolną od innych kobiet to co Ci przeszkadza poznawać  atrakcyjnych dla siebie mężczyzn.?
Przecież jak ich nie ma w Twoim mieście bo są zwykle zajęci  to chyba nie macie kordonu policyjnego wokół  miasta?
Z góry uprzedzam ze odpowiedzi od " jestem już za stara" nie kupuję.

145

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Ale nie o to przecież się rozchodzi!
Rozchodzi się o to, żę Wy za każdym razem podświadomie tych ideałów szukacie i w tym cały problem. Jak wszystko jest w porządku, to zawsze jednak znajdzie się coś, do czego można się przyczepić. Jak sie jednak okazuje, większość kobiet potrafi zejść na ziemię i  stworzyć związek z kimś, kto im odpowiada, ale ideałem nie jest. Bo jesteśmy tylko ludźmi a nie jakimiś wymarzonymi tworami czy wyobrażeniami. Niektóre(może nieliczne) z Was, za dużo marzycie i za bardzo unosicie się (lub chcecie unosić) nad ziemią w tym zakochaniu.Potem zakochanie pryska jak bańka mydlana i pojawia się rzeczywistość.

Nie tylko kobiety tak robią smile Faceci też. Uparte trzymanie się wymarzonego ideału jest bez sensu, bo prawie zawsze jest coś co od tego odbiega.

146

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Ale nie o to przecież się rozchodzi!
Rozchodzi się o to, żę Wy za każdym razem podświadomie tych ideałów szukacie i w tym cały problem. Jak wszystko jest w porządku, to zawsze jednak znajdzie się coś, do czego można się przyczepić. Jak sie jednak okazuje, większość kobiet potrafi zejść na ziemię i  stworzyć związek z kimś, kto im odpowiada, ale ideałem nie jest. Bo jesteśmy tylko ludźmi a nie jakimiś wymarzonymi tworami czy wyobrażeniami. Niektóre(może nieliczne) z Was, za dużo marzycie i za bardzo unosicie się (lub chcecie unosić) nad ziemią w tym zakochaniu.Potem zakochanie pryska jak bańka mydlana i pojawia się rzeczywistość.

O czym Ty piszesz?
Ja piszę o tym, że nie potrafię być z kimś kogo nie lubię czy mnie drażni. Jak potem żyć z taką osobą w mieszkaniu gdy się nie można dogadać, albo się tej osoby nie znosi? Ale również nie potrafię,gdy lubię kogoś, ale tylko jako kolegę i nie potrafiłabym zmusić się do pójścia z nim do łóżka.
A Ty o jakichś ideałach.

147 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-29 11:39:44)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:

Teraz po 40 tak. Ale przed 30 ką uważałam siebie za głupią, nudną  grubą , brzydką i nieciekawą dziewczynę, która powinna się cieszyć  że ktokolwiek zwrócił na nią uwagę, dlatego umawiałam się na siłę.
Tak, głupie to było i nie w porządku w stosunku do mnie i innej osoby.

Rozumiem, nie wzięło się to przekonanie z nikąd i wiele młodych kobiet tak ma. Ważne, że to się zmieniło

bagiennik wydaje mi się bardzo powierzchowne to co napisałeś. Nie ma to jak wrzucić wszystkich do jednego worka "kobiety o zbyt wysokie wymaganiach", gdzie pod spodem problemy mogą być zupełnie różne. Mam wrażenie, że tak na prawdę masz problem z tym, że masz przekonanie, że nie jesteś w stanie spełnić wymagań kobiet, bo na pewno są za wysokie.

148

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Ela210 napisał/a:

Ale jednak Rossanko cały czas do tamtych czasów wracasz

Ja siebie z tamtych czasów uważam za niezbyt  mądrą  ale  to ma teraz jedynie historyczne znaczenie i jakby ktoś mi oddawał teraz te 20 lat to bym nie chciała z powrotem.
Jeśli teraz uważasz się za nie mniej atrakcyjną  i zdolną od innych kobiet to co Ci przeszkadza poznawać  atrakcyjnych dla siebie mężczyzn.?
Przecież jak ich nie ma w Twoim mieście bo są zwykle zajęci  to chyba nie macie kordonu policyjnego wokół  miasta?
Z góry uprzedzam ze odpowiedzi od " jestem już za stara" nie kupuję.


Ja takich poznaje cały czas, tylko jest jeden problem, oni mają żony. A jak się trafił ostatnio wolny, to z kolei on był niezainteresowany, tak się też zdarza.

149 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 11:53:00)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:

O czym Ty piszesz?
Ja piszę o tym, że nie potrafię być z kimś kogo nie lubię czy mnie drażni. Jak potem żyć z taką osobą w mieszkaniu gdy się nie można dogadać, albo się tej osoby nie znosi? Ale również nie potrafię,gdy lubię kogoś, ale tylko jako kolegę i nie potrafiłabym zmusić się do pójścia z nim do łóżka.
A Ty o jakichś ideałach.

Nie widzisz żadnego związku? Nie zastanawia Cię, dlaczego przez tak długi czas ciągle uznawałaś kolejnych facetów za "jedynie" przyjaciół/kolegów? To, żę Ci się z tyloma nie udało, nie świadczy o tym, że ciągle szukałaś kogoś lepszego, kogoś z kim rzeczywiście "zaiskrzy". Nie czujesz, żę wmawiałaś sobie, że coś Ci tam w nim nie pasuje, mimo, że mogło być OK?
Tak to z boku wygląda. Po prostu takie przypadki jak Twój zaczynają zwracać uwagę, bo przeciętna osoba prędzej czy później znajdzie kogoś, kto będzie jej odpowiadał, a Ty w kolejnych kandydatach nie widziałaś nic, co by CIę do nich przekonało. Z boku można odnieść wrażnie, że ich naprawdę nie zdążyłaś poznać a decyzję o ewentualnym związku opierałas jedynie na natychmiastowym wrażeniu, czy jest ta chemia czy jej nie ma. Na zasadzie: jeśli nie ma od razu, nigdy nie będzie. I to jest właśnie dla mnie całkiem błędne myślenie. Gdyby 99% populacji kobiet odnosiło porażki, to być może zgodziłbym się z Tobą, że ogólnie ciężko znaleźć atrakcyjnego i odpowiedniego faceta na tyle, aby z takim stworzyć związek. Tylko właśnie większość tych kobiet owych facetów znajduje.

aniuu1 napisał/a:

bagiennik wydaje mi się bardzo powierzchowne to co napisałeś. Nie ma to jak wrzucić wszystkich do jednego worka "kobiety o zbyt wysokie wymaganiach", gdzie pod spodem problemy mogą być zupełnie różne. Mam wrażenie, że tak na prawdę masz problem z tym, że masz przekonanie, że nie jesteś w stanie spełnić wymagań kobiet, bo na pewno są za wysokie.

Nic z tych rzeczy..Po pierwsze nie jestem od tego, żęby spełniać czyjeś wymagania i nie jest moim życiowym celem dostosowywać się do kogoś.
Nie jest to dla mnie poiwierzchowne, bo całkowicie rozumiem wymagania czy oczekiwania każdego człowieka, ale w graniach rozsądku. A zdarzają się przypadki zastanawiające, która raczej pokazują, że właśnie przyczyną takiego a nie innego stanu rzeczy nie są typowe wymagania a jakaś głębsza przyczyna lub, nie boję się tego słowa użyć, fałszywe czy specyficzne mniemanie o relacjach międzyludzkich.

Niepotrzebnie za każdym razem, kiedy poruszany jest temat kobiecych wymagań i ich ewentualnych wygórowaniach, to zarzucacie facetom, że mogą tych wymagań nie spełniać.
A może rzeczywiści eczasami warto się zastanowić, czy nie oczekujecie zbyt wiele?

150 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-29 11:49:59)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Nie no, nie ma się co oszukiwać, że kobieta 40 plus lat, która nie była nigdy w związku ma łatwo wejść w związek. Z kilku powodów tak na pewno nie jest.

Ważną sprawą, którą widać w innych postach, jest to, że Rossanka ma wciąż wewnątrzne przekonanie, że jest gorsza. I to pewnie wychodzi w kontakcie, oraz w działaniach. A nie musi przecież tak uważać, nie zależnie od tego co ma albo nie ma w życiu. Może nie być uważana za piękną, nie mieć dobrej pracy, a nie mieć też przekonania, że jest gorsza od innych.

Ja pamiętam czasy, kiedy uważałam, że moja praca jest nic nie warta. Nie byłam w stanie rozmawiać o pieniądzach i czekałam w duchu na moment kiedy każą mi zwracać wypłaty. To mimo tego, że wkładałam ze 150% wysiłku w pracę i byłam chwalona za dobre wykonanie. Wewnętrzne przekonania o których nie mówimy wprost wychodzą, przekładają się na działania.

151

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:
rossanka napisał/a:

O czym Ty piszesz?
Ja piszę o tym, że nie potrafię być z kimś kogo nie lubię czy mnie drażni. Jak potem żyć z taką osobą w mieszkaniu gdy się nie można dogadać, albo się tej osoby nie znosi? Ale również nie potrafię,gdy lubię kogoś, ale tylko jako kolegę i nie potrafiłabym zmusić się do pójścia z nim do łóżka.
A Ty o jakichś ideałach.

Nie widzisz żadnego związku? Nie zastanawia Cię, dlaczego przez tak długi czas ciągle uznawałaś kolejnych facetów za "jedynie" przyjaciół/kolegów? To, żę Ci się z tyloma nie udało, nie świadczy o tym, że ciągle szukałaś kogoś lepszego, kogoś z kim rzeczywiście "zaiskrzy". Nie czujesz, żę wmawiałaś sobie, że coś Ci tam w nim nie pasuje, mimo, że mogło być OK?
Tak to z boku wygląda. Po prostu takie przypadki jak Twój zaczynają zwracać uwagę, bo przeciętna osoba prędzej czy później znajdzie kogoś, kto będzie jej odpowiadał, a Ty w kolejnych kandydatach nie widziałaś nic, co by CIę do nich przekonało. Z boku można odnieść wrażnie, że ich naprawdę nie zdążyłaś poznać a decyzję o ewentualnym związku opierałas jedynie na natychmiastowym wrażeniu, czy jest ta chemia czy jej nie ma. Na zasadzie: jeśli nie ma od razu, nigdy nie będzie. I to jest właśnie dla mnie całkiem błędne myślenie. Gdyby 99% populacji kobiet odnosiło porażki, to być może zgodziłbym się z Tobą, że ogólnie ciężko znaleźć atrakcyjnego i odpowiedniego faceta na tyle, aby z takim stworzyć związek. Tylko właśnie większość tych kobiet owych facetów znajduje.

Czyli też wybrzydzasz, żadna Ci nie pasuje, inaczej już dawno byś był z jakąś. Nawet jeśli to nie byłby związek na poważnie, ale niezobowiazująca relacja tylko dla seksu dla obtlydwu stron.

152 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 12:04:01)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Po prostu w takim wypadku, sam bym się nad sobą głęboko zastanowił, jeśli przez tyle lat nie byłbym w stanie zaakceptowac nikogo i stworzyć z nim relacji, pomimo moich szczerych chęci. Musiałbym to przepracować, gdzie przede wszytkim pomyślałbym czy nie za wysoko stawiam poprzeczkę lub czy nie jestem w stanie nawiązać nici porozumienia i ją utrzymać.

edit: Nie Rossanko, nie wybrzydzam, bo po prostu nie szukam smile Nie rozglądam się aktywnie za partnerką a jak była kilkukrotnie szansa, to stwierdziłem, że nie jestem zainteresowany, bo nie szukam związku a kandydatki były odpowiednie czy wręcz wymarzone, aby coś zdziałać.
Jeśli chodzi o relację seksualną, to akurat zupełnie inne realia, jeśli potrafi się odzielić seks od związku.

aniuu1 napisał/a:

Ważną sprawą, którą widać w innych postach, jest to, że Rossanka ma wciąż wewnątrzne przekonanie, że jest gorsza.

Jeśli to prawda, to takie podejście z reguły widać i druga osoba to wyczuwa, przez co partner staje się dla nich nieatrakcyjny, bo czuje, że będzie musiał cały czas przekonywać, że jednak jest inaczej.

153

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Po prostu w takim wypadku, sam bym się nad sobą głęboko zastanowił, jeśli przez tyle lat nie byłbym w stanie zaakceptowac nikogo i stworzyć z nim relacji, pomimo moich szczerych chęci. Musiałbym to przepracować, gdzie przede wszytkim pomyślałbym czy nie za wysoko stawiam poprzeczkę lub czy nie jestem w stanie nawiązać nici porozumienia i ją utrzymać.

edit: Nie Rossanko, nie wybrzydzam, bo po prostu nie szukam smile Nie rozglądam się aktywnie za partnerką a jak była kilkukrotnie szansa, to stwierdziłem, że nie jestem zainteresowany, bo nie szukam związku a kandydatki były odpowiednie czy wręcz wymarzone, aby coś zdziałać.
Jeśli chodzi o relację seksualną, to akurat zupełnie inne realia, jeśli potrafi się odzielić seks od związku..

Tylko po co wchodzić w relacje dla samego seksu, skoro można mieć i relacje z człowiekiem- jako z partnerem do zwykłego codziennego życia plus do tego seks z nim? Po co spotykac sie z kimś tylko i wyłącznie dla seksu?



bagienni_k napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Ważną sprawą, którą widać w innych postach, jest to, że Rossanka ma wciąż wewnątrzne przekonanie, że jest gorsza.

Jeśli to prawda, to takie podejście z reguły widać i druga osoba to wyczuwa, przez co partner staje się dla nich nieatrakcyjny, bo czuje, że będzie musiał cały czas przekonywać, że jednak jest inaczej.

Tak, Tego oczekuję. Aby ktoś siedział ze mną za rękę na różowych poduszkach, patrzył mi w oczy i mówił" tak rossanka, wcale nie jesteś gorsza, a teraz pogłaszczę Cię po główce. A teraz powiedz mi o swoich problemach, będę Ci je rozwiązywał.

154 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 12:39:03)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

rossanka Nie chcę się tutaj powarzać po raz n-ty, ale wyobraź sobie, że są ludzie, którzy chcą i lubią się spotykać dla samego seksu, ewentualnie jakiś luźnych rozmów, natomiast zupełnie ich nie interesuje związek. Uświadom sobie, że nie wszyscy ludzie mogą podzielać Twoje podejście.
Jeśli ostatnie zdanie w Twoim poście jest prawdą(albo zbliżone do prawdy) to współczuję.

155

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

rossanka Nie chcę się tutaj powarzać po raz n-ty, ale wyobraź sobie, że są ludzie, którzy chcą i lubią się spotykać dl asamego seksu, ewentualnie jakiś luźnych rozmów, natomiast zupełnie ich nie interesuje związek. Uświadom sobie, że nie wszyscy ludzie mogą podzielać Twoje podejście.

A no to to sobie nie porozmawiamy w tym temacie, bo temat jest o desperacji, którą rozumiem jako bycie w relacji na siłę bo": co powie rodzina, sąsiadka, bo on jeden mnie chciał, bo gdzie ja innego znajdę, bo już jestem stara, więc czas sobie znaleźć kogokolwiek. Albo trwanie w relacjach, gdzie już dawno nie ma pary jako pary, ale jest taki układ, a każdy ma oddzielne życie, ale są ze sobą z przyzwyczajenia lub dopóki jedno nie znajdzie sobie kogoś innego.

Co do samych seksów dla seksów- co kto woli jakoś mnie to nigdy nie interesowało. Co innego spotykać się, sypiać ze sobą ale i dużo rozmawiać, gdzieś razem wyskocvzyć - ale bez większych planów, zobaczyć, co przyszłość przyniesie, bo kto to wie. Ślubu od razu nie trzeba.
A co innego spotykać sie tylko na seks. Na takie coś to mi szkoda by było czasu, no i nie potrafiłabym tego robić z pierwszy raz widzianym człowiekiem na oczy, albo z kimś, z kim widuję się jedynie przaez czas, jak uprawiam z nim seks. Nie umiałabym się nakręcić do obcego człowieka.

156

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

rossanka Nie chcę się tutaj powarzać po raz n-ty, ale wyobraź sobie, że są ludzie, którzy chcą i lubią się spotykać dl asamego seksu, ewentualnie jakiś luźnych rozmów, natomiast zupełnie ich nie interesuje związek. Uświadom sobie, że nie wszyscy ludzie mogą podzielać Twoje podejście.
Jeśli ostatnie zdanie w Twoim poście jest prawdą(albo zbliżone do prawdy) to współczuję.

To jest prawda najprawdziwsza prawda. Tylko po to szukam faceta by ten rozwiązał wszystkie moje problemy. Będę wtedy szczęśliwa.

157

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Desperacją można jak najbardziej nazwać takie relacje, gdzie samemu ma się wątpliwości, ale się na to decyduje, ze względu chociażby na presję otoczenia. Natomiast zastanawiające jest to, jeśli komuś przez tyle czasu nikt nie odpowiada, aby się związać, podczas gdy ludzie obok jednak tworzą szczęśliwe związki. Może po prostu źle dokonuje tych wyborów?
Co do seksu, to już nie raz o tym była mowa. Niech każdy kieruje się swoim przekonaniem, jednocześnie mając na uwadze, że inni moga mieć inaczej.

Natomiast rozwiązywaniem swoich problemów, powinniśmy się sami zajmować nie sądzisz?

158

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Desperacją można jak najbardziej nazwać takie relacje, gdzie samemu ma się wątpliwości, ale się na to decyduje, ze względu chociażby na presję otoczenia. Natomiast zastanawiające jest to, jeśli komuś przez tyle czasu nikt nie odpowiada, aby się związać, podczas gdy ludzie obok jednak tworzą szczęśliwe związki. ?

Normalnie, traf. Jedna osoba - spodoba jej się ktoś i okazuje się , ze z wzajemnością. Druga osoba- podoba się jej ktoś i okazuje się, ze ona jemu już nie.
Takich osób, aby nikomu nigdy, przez tyle czasu nikt nie odpowiadał - przyznam , nie znam takich sytuacji. Jedni częściej inni rzadziej, ale nie słyszałam, by ktoś przwżył 40 lat i nigdy w nikim  się nie zakochał, nie zauroczył, nie stracił dla kogoś głowy.

159

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Co do seksu, to już nie raz o tym była mowa. Niech każdy kieruje się swoim przekonaniem, jednocześnie mając na uwadze, że inni moga mieć inaczej.

To wiem, takich miałam pełno na Tinderze, Badoo, Sympatii, myślę, że do samego seksu nie miałabym problemu mieć kogokolwiek, nawet na dziś wieczór, jeśli by mi tak pasowało. Ale nie pasuje, jakoś tak nie umiem z obcym, którego nie znam.
Ale jak mówię co komu pasuje. Mnie interesują faceci, którzy oprócz seksu chcą i innych kontaktów, rozmów, spędzania czasu, wspólnych aktywności, wyjść i tak dalej. Spotykanie na sam seks - to jest dla mnie za mało, ale ja jkuż tak mam.

160 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2021-05-06 08:07:03)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Co do seksu, to już nie raz o tym była mowa. Niech każdy kieruje się swoim przekonaniem, jednocześnie mając na uwadze, że inni moga mieć inaczej.

To wiem, takich miałam pełno na Tinderze, Badoo, Sympatii, myślę, że do samego seksu nie miałabym problemu mieć kogokolwiek, nawet na dziś wieczór, jeśli by mi tak pasowało. Ale nie pasuje, jakoś tak nie umiem z obcym, którego nie znam.
Ale jak mówię co komu pasuje. Mnie interesują faceci, którzy oprócz seksu chcą i innych kontaktów, rozmów, spędzania czasu, wspólnych aktywności, wyjść i tak dalej. Spotykanie na sam seks - to jest dla mnie za mało, ale ja jkuż tak mam.

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

161

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
mmJUTnetPL napisał/a:
rossanka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Co do seksu, to już nie raz o tym była mowa. Niech każdy kieruje się swoim przekonaniem, jednocześnie mając na uwadze, że inni moga mieć inaczej.

To wiem, takich miałam pełno na Tinderze, Badoo, Sympatii, myślę, że do samego seksu nie miałabym problemu mieć kogokolwiek, nawet na dziś wieczór, jeśli by mi tak pasowało. Ale nie pasuje, jakoś tak nie umiem z obcym, którego nie znam.
Ale jak mówię co komu pasuje. Mnie interesują faceci, którzy oprócz seksu chcą i innych kontaktów, rozmów, spędzania czasu, wspólnych aktywności, wyjść i tak dalej. Spotykanie na sam seks - to jest dla mnie za mało, ale ja jkuż tak mam.

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

Zabawna historia smile
Co do randek z internetu to nie potrafiłabym iść z obca osoba na calosc, bo jej nie znam. Muszę kogoś polubić, bo tak całkiem oddzielić seks id uczuć nie umiem.  Pewnie jest to charakterystyczne dla mężczyzn, oni potrafią całkowicie oddzielić te dwie sfery, stąd popularność agencjitowarzyskich, tam uczuć nie potrzeba, przy czym nie chodzi już o jakąś is razu miłość, ale o Sympatie . Coś jakby kobieta była przedłużeniem ręki.
Ale moze i dobrze, że kobiety tak mają, bo boby za dużo zdrad big_smile

162

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
rossanka napisał/a:

To wiem, takich miałam pełno na Tinderze, Badoo, Sympatii, myślę, że do samego seksu nie miałabym problemu mieć kogokolwiek, nawet na dziś wieczór, jeśli by mi tak pasowało. Ale nie pasuje, jakoś tak nie umiem z obcym, którego nie znam.
Ale jak mówię co komu pasuje. Mnie interesują faceci, którzy oprócz seksu chcą i innych kontaktów, rozmów, spędzania czasu, wspólnych aktywności, wyjść i tak dalej. Spotykanie na sam seks - to jest dla mnie za mało, ale ja jkuż tak mam.

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

Zabawna historia smile
Co do randek z internetu to nie potrafiłabym iść z obca osoba na calosc, bo jej nie znam. Muszę kogoś polubić, bo tak całkiem oddzielić seks id uczuć nie umiem.  Pewnie jest to charakterystyczne dla mężczyzn, oni potrafią całkowicie oddzielić te dwie sfery, stąd popularność agencjitowarzyskich, tam uczuć nie potrzeba, przy czym nie chodzi już o jakąś is razu miłość, ale o Sympatie . Coś jakby kobieta była przedłużeniem ręki.
Ale moze i dobrze, że kobiety tak mają, bo boby za dużo zdrad big_smile

Właśnie o to chodzi, o zabawne historie smile same się piszą - potem masz gotową książkę i jest best-seler - czy ementaler... mniejsza... smile na pewno siedząc w pokoju za ekranem kompa trudno o takie super fajne historie smile - no jakoś te dzieci muszą na świat przychodzić, ja nie sądzę, że te bociany dadzo radę same smile

163 Ostatnio edytowany przez Królica (2021-05-07 18:53:39)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
aniuu1 napisał/a:

Nie no, nie ma się co oszukiwać, że kobieta 40 plus lat, która nie była nigdy w związku ma łatwo wejść w związek. Z kilku powodów tak na pewno nie jest

Moim zdaniem ma tak samo jak kobieta 40 plus która w związku była. Czyli w sumie w sam związek wejść łatwo, ale jaki to będzie związek to już inna para kaloszy.

164 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-05-07 20:34:24)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
rossanka napisał/a:

To wiem, takich miałam pełno na Tinderze, Badoo, Sympatii, myślę, że do samego seksu nie miałabym problemu mieć kogokolwiek, nawet na dziś wieczór, jeśli by mi tak pasowało. Ale nie pasuje, jakoś tak nie umiem z obcym, którego nie znam.
Ale jak mówię co komu pasuje. Mnie interesują faceci, którzy oprócz seksu chcą i innych kontaktów, rozmów, spędzania czasu, wspólnych aktywności, wyjść i tak dalej. Spotykanie na sam seks - to jest dla mnie za mało, ale ja jkuż tak mam.

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

Zabawna historia smile
Co do randek z internetu to nie potrafiłabym iść z obca osoba na calosc, bo jej nie znam. Muszę kogoś polubić, bo tak całkiem oddzielić seks id uczuć nie umiem.  Pewnie jest to charakterystyczne dla mężczyzn, oni potrafią całkowicie oddzielić te dwie sfery, stąd popularność agencjitowarzyskich, tam uczuć nie potrzeba, przy czym nie chodzi już o jakąś is razu miłość, ale o Sympatie . Coś jakby kobieta była przedłużeniem ręki.
Ale moze i dobrze, że kobiety tak mają, bo boby za dużo zdrad big_smile

Przecież kobiety też umieją oddzielić seks od uczuć, bo są właśnie agencje towarzyskie.
Ktoś tam musi pracować przecież smile

Nie dzielcie tego na płeć, bo to zależy od konkretnego człowieka czy umie oddzielić seks od uczuć.

165

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Britain Życzę powodzenie w dysputach z Koleżanką na ten temat smile Ja się już poddałem, kiedy za każdym razem twierdzi, jakoby to nie było możliwe, przynajmniej w wypadku kobiet.. smile

166

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
mmJUTnetPL napisał/a:
rossanka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

Zabawna historia smile
Co do randek z internetu to nie potrafiłabym iść z obca osoba na calosc, bo jej nie znam. Muszę kogoś polubić, bo tak całkiem oddzielić seks id uczuć nie umiem.  Pewnie jest to charakterystyczne dla mężczyzn, oni potrafią całkowicie oddzielić te dwie sfery, stąd popularność agencjitowarzyskich, tam uczuć nie potrzeba, przy czym nie chodzi już o jakąś is razu miłość, ale o Sympatie . Coś jakby kobieta była przedłużeniem ręki.
Ale moze i dobrze, że kobiety tak mają, bo boby za dużo zdrad big_smile

Właśnie o to chodzi, o zabawne historie smile same się piszą - potem masz gotową książkę i jest best-seler - czy ementaler... mniejsza... smile na pewno siedząc w pokoju za ekranem kompa trudno o takie super fajne historie smile - no jakoś te dzieci muszą na świat przychodzić, ja nie sądzę, że te bociany dadzo radę same smile

Ja bym się nie umiałam zmusić do seksu, z kim nie chce. Ale jak ktoś potrafi, czy chce, droga wolna, teraz jest pełno internetowych portali, telefonicznych aplikacji.

167 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-05-08 10:31:28)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:

Britain Życzę powodzenie w dysputach z Koleżanką na ten temat smile Ja się już poddałem, kiedy za każdym razem twierdzi, jakoby to nie było możliwe, przynajmniej w wypadku kobiet.. smile

U mnie jest to niemożliwe, bo tego nie czuje. Nie będę przecież uwrawiac seksu tylko dla seksu, z kimś, kogo pierwszy raz na oczy widzę, albo kogo po prostu znam, ale nie lubię, drażni mnie czy irytuje albo wzbudza odraze, chociaż wizualnie może być atrakcyjny ( ładne rysy twarzy, wysoki, wyrzeźbiona sylwetka, zadbany, dobrze ubrany etc). W jakim celu mam iść nim do łóżka?
Edit: To sam często chodzisz do łóżka z kobietami tylko dla seksu?

168

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Britan napisał/a:
rossanka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Co do seksu, to było tak: pierwsza randka i dziewczyna ostatecznie nie skorzystała z seksu, a ja jej na to: "dzięki, bo już się bałem, że będzie seks, a ja taki nie przygotowany" smile - no miałem podarte galoty, jakieś takie nie teges, wstyd by tylko był... smile - na co ona: "to może jednak?" smile

Zabawna historia smile
Co do randek z internetu to nie potrafiłabym iść z obca osoba na calosc, bo jej nie znam. Muszę kogoś polubić, bo tak całkiem oddzielić seks id uczuć nie umiem.  Pewnie jest to charakterystyczne dla mężczyzn, oni potrafią całkowicie oddzielić te dwie sfery, stąd popularność agencjitowarzyskich, tam uczuć nie potrzeba, przy czym nie chodzi już o jakąś is razu miłość, ale o Sympatie . Coś jakby kobieta była przedłużeniem ręki.
Ale moze i dobrze, że kobiety tak mają, bo boby za dużo zdrad big_smile

Przecież kobiety też umieją oddzielić seks od uczuć, bo są właśnie agencje towarzyskie.
Ktoś tam musi pracować przecież smile

Nie dzielcie tego na płeć, bo to zależy od konkretnego człowieka czy umie oddzielić seks od uczuć.

Tu się nie zgodzę. Pieniądze w prostytucji pozwalają zyskać przewagę nad mężczyzną klientem. To one oddzielają. To nie jest taka sama sytuacja jak kobieta bez takiego określnika relacji zewnętrznego wchodzi w układ tylko na seks co się tak naprawdę rzadko zdarza kobietom a częściej mężczyznom.

Poza wszystkim wcale nie jest rzadkie przywiazywanie się do stałych klientów co jest ryzykowne.

Różnica wynika z konstrukcji psychicznej i odmienności fizycznej i specyfiki samego aktu seksualnego.
Więc znaku równości tu nie ma.

169

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Co do prostytutek , to one nie tyle oddzielają seks od uczuć ale robią to dla pieniędzy.  To nie jest dla nich seks ale usługa. Obsuluzyc muszą każdego klienta nawet takiego, którego w normalnym życiu nie tknęły y kijem. To jest po prostu praca.
Tak jak ginekolog, on się nie podnieca przy każdej klientce, chociaż odlada ją i dotyka od dołu, bo to jest jego praca.

170

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Zapomniałam dopisać, gdyby panowie nie płacili prostytutkom, czy godziłyby się one na seks?

171

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:

Edit: To sam często chodzisz do łóżka z kobietami tylko dla seksu?

Nie widzę w tym absolutnie niczego zdrożnego, póki obie strony się na to godzą i nie obiecują sobie złotych gór.

172

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
bagienni_k napisał/a:
rossanka napisał/a:

Edit: To sam często chodzisz do łóżka z kobietami tylko dla seksu?

Nie widzę w tym absolutnie niczego zdrożnego, póki obie strony się na to godzą i nie obiecują sobie złotych gór.

Pytalam ,czy często to robisz.
Nie o to czy to coś zdrożnego, moralności w to nie mieszam, z resztą uważam, że ona nie ma tu nic do rzeczy.

173

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
Magnolia88 napisał/a:

W różnych wątkach często przewija się słowo "desperacja" zwłaszcza w kontekście poszukiwania miłości, ale czym ona tak właściwie jest? Zdesperowaną nazywa się najczęściej osobę intensywnie poszukującą związku lub skoncentrowaną na danej konkretnej osobie, lecz czy tak naprawdę da się stworzyć dłuższą stabilną relację z kimkolwiek/osobą, do której po prostu nie pasujemy? Nie lubię tego słowa bo właściwie niezbyt je rozumiem - nie da się być z kimś na siłę, gdy na każdym kroku wychodzą różnice, niedopasowanie i myślę, że każda, nawet najbardziej "zdesperowana" osoba to prędzej czy później  zauważy i sama uzna, że to bez sensu. Dlaczego więc tak wiele osób nazywamy desperatami w negatywnym kontekście, skoro sami pewnie odpuszczą jak zauważą, że to nie to?

W wątku obok kolega opisywał próby poznawania dziewczyn na ulicy, wielu forumowiczów było zdania, że może być przez płeć piękną odbierany jak desperat - i tego również nie rozumiem. Przykładowo pójdzie z tak poznaną dziewczyną na spacer, po rozmowie stwierdzi, że to nie to i odpuści kontynuowanie znajomości, dlaczego więc nazywać go desperatem? Szansę poznania kogoś trzeba sobie przecież dawać i stwarzać, a to chyba nie desperacja?

Ciekawa jestem zdania forumowiczów na ten temat smile


Mi się wydaje, że desperacja jest wtedy gdy wiesz że osoba spotyka się z kimś tylko dlatego, że ten ktoś chce się z nią spotkać. Jakby nie jest się wybieranym wśród innych a pierwsza lepsza opcja która chce w ogóle wejść w jakiś kontakt.

I tutaj powiem cos o sobie, ponieważ szukam faceta i już śmiać mi się z tego chce, bo wszyscy wiedzą ze znajomych że mam tindera i z każdym o tym gadam. Pomimo tego że autentycznie chce być w związku i chodzę na randki nie czuje sie desperatką gdyż iż chodzę na te randki na które chce (przysięgam, książkę o tym napisze) a jednak jak ktoś się otwarcie przyznaje, że szuka to się nazywa te osobę desperatem. To akurat bardzo nie fair bo szczęściu trzeba pomoc. I nie ma nic złego w tym, że te poszukiwania są aktywne.

Gdzieś przeczytałam, że bycie z facetem który był z wszystkimi kobietami którymi chciał być a wybrał ciebie jest najlepsze. Tak uważam, nie można być czyjąś opcja, bo zegar bije.

174 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-08 11:44:00)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
WendyW napisał/a:

Gdzieś przeczytałam, że bycie z facetem który był z wszystkimi kobietami którymi chciał być a wybrał ciebie jest najlepsze. Tak uważam, nie można być czyjąś opcja, bo zegar bije.

Też czytałam. No bo to też swego rodzaju trofeum. Nie tylko mężczyźni mają swoje "trofea" (to się w ogóle odmienia?), kobiety też.

175

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
rossanka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:
rossanka napisał/a:

Edit: To sam często chodzisz do łóżka z kobietami tylko dla seksu?

Nie widzę w tym absolutnie niczego zdrożnego, póki obie strony się na to godzą i nie obiecują sobie złotych gór.

Pytalam ,czy często to robisz.
Nie o to czy to coś zdrożnego, moralności w to nie mieszam, z resztą uważam, że ona nie ma tu nic do rzeczy.

Odpowiedź brzmi " Nie, nigdy"

176

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?

Mam jeden przykład swojej desperacji z przeszłości, myślę, że to może być jedna z definicji: desperacja to umawianie się z każdym, nue dlatego, że chcesz go bliżej poznawałam, że Cię zaciekawił jako osoba, że mo z nim spędzasz czas i niecierpliwie czekasz na spotkanie, ale desperacja jest wtedy, że spotykasz się z kimś, kto chce się spotykać z Tobą i to jest jedyne kryterium, dlaczego się z nim spotykasz.

177

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
R_ita napisał/a:
WendyW napisał/a:

Gdzieś przeczytałam, że bycie z facetem który był z wszystkimi kobietami którymi chciał być a wybrał ciebie jest najlepsze. Tak uważam, nie można być czyjąś opcja, bo zegar bije.

Też czytałam. No bo to też swego rodzaju trofeum. Nie tylko mężczyźni mają swoje "trofea" (to się w ogóle odmienia?), kobiety też.


Tylko mam na myśli raczej to, że mężczyzna czy kobieta po takich doświadczeniach gdzie brał co chciał /chciała powoduje, że nie masz ciśnienia, wiesz czego chcesz i nie musi to być miss World ani mister świata tylko masz na to luz i szlus. Kierujesz się innymi kryteriami, nie wiem jak to opisać.

Ale ja też mam akty desperacji z przeszłości. Oczywiście. Spotykałam się kiedyś z kolegą swojego byłego, bo wiedziałam, że ex zazdrości mu wszystkiego, sukcesu, pieniędzy, znajomości ale nie wyglądu. Byłam tak zdesperowana żeby mu dopiec kiedy mnie zostawił, że zasługuje na kogoś lepszego, że pomimo że mnie obrzydzał, był głupi i zły (a moze to ja byłam zła) spotykałam się z nim około 3 m-ce aż wybuchłam bo nie mogłam jego kretynizmu znieść. I kaca i niesmak do siebie mam do dziś.

178

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
WendyW napisał/a:
R_ita napisał/a:
WendyW napisał/a:

Gdzieś przeczytałam, że bycie z facetem który był z wszystkimi kobietami którymi chciał być a wybrał ciebie jest najlepsze. Tak uważam, nie można być czyjąś opcja, bo zegar bije.

Też czytałam. No bo to też swego rodzaju trofeum. Nie tylko mężczyźni mają swoje "trofea" (to się w ogóle odmienia?), kobiety też.


Tylko mam na myśli raczej to, że mężczyzna czy kobieta po takich doświadczeniach gdzie brał co chciał /chciała powoduje, że nie masz ciśnienia, wiesz czego chcesz i nie musi to być miss World ani mister świata tylko masz na to luz i szlus. Kierujesz się innymi kryteriami, nie wiem jak to opisać.

Ale ja też mam akty desperacji z przeszłości. Oczywiście. Spotykałam się kiedyś z kolegą swojego byłego, bo wiedziałam, że ex zazdrości mu wszystkiego, sukcesu, pieniędzy, znajomości ale nie wyglądu. Byłam tak zdesperowana żeby mu dopiec kiedy mnie zostawił, że zasługuje na kogoś lepszego, że pomimo że mnie obrzydzał, był głupi i zły (a moze to ja byłam zła) spotykałam się z nim około 3 m-ce aż wybuchłam bo nie mogłam jego kretynizmu znieść. I kaca i niesmak do siebie mam do dziś.

Ja z kimś, z kim zapoznała mnie koleżanka, podobno wpadłam mu w oko. Zapoznała nas, zaczęliśmy się spotykać, chociaż drażnił mnie, irytował, nie chciałam się z nim po paru tygodniach spotykać nawet na gruncie koleżeńskim,  tak mi działał na nerwy, ale zdespwr8wana stara 28 letnia panna-jak o sobie wtedy myślałam, nie powinna kręcić nosem, skoro ktoś ją chce . Sama siebie przekonywałam, że powinnam się bardziej postarać i przekonać do niego. Całość trwała może 3 miesiące. Spotykaliśmy się zawsze na mieście, szli gdzieś, myślałam, że z czasem się przełamie, ale nic takiego nie nastąpiło, nie chciałam go mieć nawet jako kolegi. Znajomość się skończyła, a potem byłam zła sama na siebie, było na początku już powiedzieć, że nic z tego nie będzie. To była jedyna tak długa znajomość na siłę. Potem już szybciej je ucinałam.

179 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2021-05-10 03:42:56)

Odp: Desperacja - co to właściwie oznacza?
WendyW napisał/a:

Gdzieś przeczytałam, że bycie z facetem który był z wszystkimi kobietami którymi chciał być a wybrał ciebie jest najlepsze. Tak uważam, nie można być czyjąś opcja, bo zegar bije.

Wg mnie facet może być z wieloma kobietami, to naturalne, no nie naraz, ale kolejno - inaczej by nie było gatunku chyba, gdyby było inaczej. Decyzja o wyborze jednej jedynej, to jest decyzja świadoma i wynika jedynie z kultury osobistej. Kiedy taki wybór następuje? No wg mnie jest wiele warunków do spełnienia, na pewno nie może to być desperacja - to wielki błąd się kierować czymś takim smile Z innej strony, to że np. facet zmienia kobiety nałogowo, to jest inny problem, bo nie ma wg mnie takiego faceta, co poznał wszystkie możliwe kobiety, z którymi by chciał być - zawsze znajdzie się kolejna. Dlatego wierność i lojalność to są prędzej cechy nabyte/wyuczone, wynikają ze świadomości kim się jest. Porzucanie kogoś jest pewnym felerem, ktoś robi tak, bo wg mnie nie jest dorosły, to raczej się powinno leczyć (mam na myśli ludzi przynajmniej z wyglądu dojrzałych, a ponieważ pozory mylą, dlatego trzeba to weryfikować, zawsze - dot. obu płci, nie tylko facetów).

Nie sądzę, że może być sytuacja najlepsza taka czy inna, każda jest najlepsza w danej chwili. Bo jest smile - skoro jest, to jest najważniejsza. Gdyby można było mieć kilka sytuacji w jednym momencie, to już chyba jest wtedy mowa o światach równoległych, ale to tylko w grach, zmieniasz ekran i już masz inną sytuację. W życiu się tak nie da smile

Posty [ 131 do 179 z 179 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Desperacja - co to właściwie oznacza?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024