rossanka napisał/a: O czym Ty piszesz?
Ja piszę o tym, że nie potrafię być z kimś kogo nie lubię czy mnie drażni. Jak potem żyć z taką osobą w mieszkaniu gdy się nie można dogadać, albo się tej osoby nie znosi? Ale również nie potrafię,gdy lubię kogoś, ale tylko jako kolegę i nie potrafiłabym zmusić się do pójścia z nim do łóżka.
A Ty o jakichś ideałach.
Nie widzisz żadnego związku? Nie zastanawia Cię, dlaczego przez tak długi czas ciągle uznawałaś kolejnych facetów za "jedynie" przyjaciół/kolegów? To, żę Ci się z tyloma nie udało, nie świadczy o tym, że ciągle szukałaś kogoś lepszego, kogoś z kim rzeczywiście "zaiskrzy". Nie czujesz, żę wmawiałaś sobie, że coś Ci tam w nim nie pasuje, mimo, że mogło być OK?
Tak to z boku wygląda. Po prostu takie przypadki jak Twój zaczynają zwracać uwagę, bo przeciętna osoba prędzej czy później znajdzie kogoś, kto będzie jej odpowiadał, a Ty w kolejnych kandydatach nie widziałaś nic, co by CIę do nich przekonało. Z boku można odnieść wrażnie, że ich naprawdę nie zdążyłaś poznać a decyzję o ewentualnym związku opierałas jedynie na natychmiastowym wrażeniu, czy jest ta chemia czy jej nie ma. Na zasadzie: jeśli nie ma od razu, nigdy nie będzie. I to jest właśnie dla mnie całkiem błędne myślenie. Gdyby 99% populacji kobiet odnosiło porażki, to być może zgodziłbym się z Tobą, że ogólnie ciężko znaleźć atrakcyjnego i odpowiedniego faceta na tyle, aby z takim stworzyć związek. Tylko właśnie większość tych kobiet owych facetów znajduje.
aniuu1 napisał/a:bagiennik wydaje mi się bardzo powierzchowne to co napisałeś. Nie ma to jak wrzucić wszystkich do jednego worka "kobiety o zbyt wysokie wymaganiach", gdzie pod spodem problemy mogą być zupełnie różne. Mam wrażenie, że tak na prawdę masz problem z tym, że masz przekonanie, że nie jesteś w stanie spełnić wymagań kobiet, bo na pewno są za wysokie.
Nic z tych rzeczy..Po pierwsze nie jestem od tego, żęby spełniać czyjeś wymagania i nie jest moim życiowym celem dostosowywać się do kogoś.
Nie jest to dla mnie poiwierzchowne, bo całkowicie rozumiem wymagania czy oczekiwania każdego człowieka, ale w graniach rozsądku. A zdarzają się przypadki zastanawiające, która raczej pokazują, że właśnie przyczyną takiego a nie innego stanu rzeczy nie są typowe wymagania a jakaś głębsza przyczyna lub, nie boję się tego słowa użyć, fałszywe czy specyficzne mniemanie o relacjach międzyludzkich.
Niepotrzebnie za każdym razem, kiedy poruszany jest temat kobiecych wymagań i ich ewentualnych wygórowaniach, to zarzucacie facetom, że mogą tych wymagań nie spełniać.
A może rzeczywiści eczasami warto się zastanowić, czy nie oczekujecie zbyt wiele?