rossanka napisał/a:Do przykladu pkt 1 pasuje też facet, który za młodu lata za swoim typem, szaleje, lata mijają a potem okazuje się, że wszystkie fajne kobiety już dawno mają dzieci, mężów, musi więc zaniżać wymagania i żeni się z pierwsza lepsza.
A przykład 2 , dziewczyna jest za młodu niewidzialna dla facetów, więc jak się już zestarzeje i wybije jej 30 bierze w końcu takiego dla którego znacznie obniżą wymagania.
Teraz Twój opis jest kompletny.
Ps tylko skąd 30ka? Toż to młoda laska że świetnym ciałem i 4 dzieci może jeszcze urodzić spokojnie:) To jest sana młodość.( chybaze to pisze 17 latek, to 30 jest dkaniego stara).
Dałem przykład zarówno zepsutego faceta jak i kobiety, żeby nikt nie zarzucił mi stronniczości. Szczerze mówiąc mnie nie obchodzi czy ktoś zniża wymagaia czy nie. Ważne jest tylko to, czy druga osoba się tej osobie podoba. Że ta relacja jest szczera, a nie na zasadzie "nie podoba mi się totalnie ta osoba, denerwuje mnie, ale co będę sam/sama? Lepiej być z byle kim niż samemu"
Dla mnie ktoś, kto celowo jest z osobą, którą gardzi, nic do niej nie czuje, ale widzi w niej korzyści ze związku - jest z nią tylko po to, byleby nie czuć się samotny - jest obrzydliwy. Nie ważne jakiej płci jest ten osobnik.
Kobieta w wieku 30-40 lat jest już stara. Starzeje się mocno. Dodatkowo czasu nie oszukasz. Biologii nie oszukasz. Teraz się tak wmawia młodym kobietom, że do 40 masz czas - róbta co chceta. Potem chcesz np dziecko a tu ryzyko poważnych chorób, problemy z zajściem w ciąże. Ja nikomu nie mówię jak ma żyć, ale nie oszukujmy się, że lepiej dla kobiety zajść w ciąże przed 30 niż po 30. Nie mówię tutaj że ogólnie lepiej (bo np dziecko przeszkodzi w karierze), mam na myśli tylko kwestie zdrowotne i urodę. Niektórzy wolą wierzyć w kłamstwo. Mnie też babcia i mam mówiła, że przystojny ze mnie kawaler
Oj, kłamały mnie w żywe oczy
Tak teraz mówi się kobietom, że są młode nawet i po 40. Każdy wierzy w co chce, warto sobie zdawać tylko sprawę, że nie jesteśmy robotami i mamy swoje ograniczenia biologiczne. Faceci też.
Roxann napisał/a:Ja z tymi tezami Witolda nie mogę do końca zgodzić. Bo co to jest typ? Jak tak patrzę na swoich byłych w których byłam zakochana, to każdy był inny. Jeżeli facet myśli, że do pełni szczęścia wystarczy wyrwać długonogą młodą blondi o wymiarach 90:60:90 to gratuluję. Jednak taka kobieta może po ciąży roztyć, zachorować, cokolwiek. No i co wtedy?
Już któryś raz zauważyłam, że Witold bardzo delikatnie mówiąc "niekorzystnie" wypowiada o kobietach po 30-stce, stwierdzając, że szybko starzeją i są desperatkami. Ciekawe dlaczego? Podejrzewam, że dostał kosza od kilku takich i uważa, że kobiety w tym przedziale wiekowym powinny brać co leci bo lepiej nie będzie a tu zonk. Kobiety dalej mają wymagania może nawet większe niż te 20-stolatki i nie raz lepiej wyglądają, do tego dochodzi wykształcenie, zaradność życiowa czy też samodzielność co wielu szczególnie zakompleksionych mężczyzn (jak Witold) odstrasza dlatego stara się je dyskredytować by samemu poczuć lepiej.
Smutne..
A ty lubisz tak sobie przekolorywywać rzeczywistość co? Nikt nic nie napisał o idealnych z wyglądu modelkach. Każdy rozsądny facet nie weźmie sobie takiej idealnej z wyglądu do stałego związku - utrzymanie takiej kobiety kosztuje. Bo ona będzie chciała botox, powiększyć usta czy piersi. Są dziewczyny brzydkie, przeciętne, ładne i bardzo ładne. To są relatywne oceny - bardzo subiektywne. Dla mnie ładna, dla mojego kumpla brzydka - na tej zasadzie. Oczywiście jak facet celuje w te przeciętne lub ładne, olewając zarówno bardzo ładne jak i brzydkie to dostaje zaraz z liścia. Nie ma w tym nic złego, nawet jak ktoś pragnie modelki do szczęścia - proszę bardzo. Ja nie potępiam. Dziewczyna chce umieśnionego przystojniaka 190 jak z okładki? Nie ma w tym nic złego. Tylko na tym forum można się dowiedzieć, że jak ktoś ma jakiś swój typ odnośnie wyglądu to jest "zły". A branie sobie osoby "brzydkiej" to coś szlachetnego i godnego podziwu. No nie do końca.
Faceci potrafią przyznać, że wygląd jest bardzo ważny. Zasada jest prosta - kobieta jest ładna - przechodzi wstępną selekcję. Ale sam wygląd to za mało. Następuje etap drugi - dajemy jej szansę się wykazać od strony charakteru i osobowości. Okaże się, że jest ładna ale pusta? Dostanie kosza. Jak jest brzydka, to nie przechodzi wstępnej selekcji. Może się okazać, że ma super charakter, ale co mnie to obchodzi, jeżeli minimalnie się nie podoba fizycznie? Dostaje kosza za wygląd. Jest ładna dziewczyna i ma fajny charakter? No to działamy dalej. Związek lub seks lub ślub lub wszystko naraz 
Najpierw wygląd - potem charakter i wnętrze. Jedno drugiego nie zastąpi, samo jedno nie wystarczy, muszą istnieć obok siebie.
Czy dostaję kopa od kobiet po 30? Oczywiście no i co z tego? Ja nikomu wymagań nie zabraniam mieć. Spotykałem się z kobietami przed 30 i po 30 i powiem ci, że jest różnica w energii. Młodsza kobieta jest bardziej wyluzowana, pełna życia, werwy. Kobiety po 30 często są już sfrustrowane, zmęczone nieudanymi relacjami, beznadziejnymu facetami. Są zniecierpliwione i te ich wysokie wymagania wyglądają - śmiesznie. Działają na ich niekorzyść, bo kobieta przed 30 ma do zaoferowania przeważnie więcej. I nie mam na myśli tylko ładnego ciała, bo jak wspomniałem - energia i podejście jest całkiem inne - bardziej pozytywne. Młodsza kobieta ma do wyboru znacznie lepszych facetów. Kobieta po 30 też ma wybór, ale ograniczony. Ci wszyscy fajni faceci z rynku pierwotnego - znikneli, zostali sami faceci z odzysku, z rynku wtórnego, do remontu. Po nieudanych relacjach, rozwodach, bataliach sądowych, alimentach. Również wyprani z energii i sfrustrowani, wyłysiali czy z brzuszkiem
Fajnych facetów zapewne może policzyć na palach jednej ręki. A żeby jeszcze facet nie był alimenciarzem, toksyczny, potrafił się zaangażować, czegoś się dorobił, miał stabilną pracę i zgodził na ślub czy dzieci to już w ogóle pewnie nie lada wyzwanie znaleźć takiego, bo taki będzie miał powodzenie u młodszych albo będzie chciał seksu.
Ale przyznam, że powodzenie to zwodnicza rzecz. Co za różnica czy masz powodzenie w dziesiątkach czy w tysiącach? W końcu chodzi o to, żeby znaleźć tą jedną osobą. Możesz mieć takie szczęście, że po zerwaniu już na pierwszej odbytej randce z pierwszym poznanym facetem - zaskoczy. Akurat trafi się "ideał" za pierwszym razem.
Roxann napisał/a:Kiedyś kolega, który żenił się grubo po 30-stce, a był przystojny więc na pewno nie z powodu braku kandydatki, raczej ich nadmiaru, powiedział, że w ten sposób uniknął rozwodu do czy około 30-tki. Po prostu wybrał kobietę nie tylko piękną ale już zawodowo i pod względem charakteru ukształtowaną. Obecnie mają już 2-kę dzieci i są szczęśliwi a mu nie w głowie zdrady bo się "wyszumiał" za młodu.
Tak z ciekawości - czy ten facet wziął sobie rówieśniczkę - grubo po 30, kobietę po przejściach? Czy kilka lat młodszą, 5 lub nawet 10 lat? Ciekawi mnie bo znam dokładnie jeden taki przypadek w rodzinie - facet zwlekał długo, ale to wynikało raczej z braku powodzenia. Przynajmniej takie plotki krążyły w rodzinie, że bardzo nieśmiały. Nie "szumiał", ślub wziął grubo po 30 ale wziął sobie kobietę 8 lat młodszą, a nie rówieśniczkę. Nie mnie oceniać, ale raczej ona była bardziej atrakcyjna od niego - zarówno fizycznie jak i zawodowo, więc to również było dla mnie zaskoczenie bo przypadek zupełnie sprzeczny z moimi teoriami.
Ela210 napisał/a:Stąd 30 że Witold poluje na 30 ki i chce je postraszyć że już stare a jeszcze gorzej będzie
ale to nie takie proste w dobie globalizacji- na jakąś wioskę proponuję takie mądrości głosić.
Druga spraw w takich scenariuszach na swoje babka wróżyła- zależy od osoby, jej wrażliwości i zdolności do zachwytu druga osobą, wyznawanych wartosci - można mieć udany zwiazek startujący z rozsądku- ale na pewno nie z przekonania, że ta druga osoba jest kimś nas niegodnym. Współczuję takiego myślenia.
ale jak ktoś ma przekonanie, że kobiety największą wartoscią jest młodość to pozostaje mu dbać o kasę i prestiż i zawsze zmieni na młodszy model.
Kobieta z kasą też zawsze młodszych kochanków znajdzie nawet jak nie będzie atrakcyjna wizualnie czy intelektualnie czy osobowościowo.
Witold jest w sklepie z kobietami i ocenia "towary" sam też wystawiając się na ocenę.
Tak Elu, przejrzałaś mnie. Straszę tutaj kobiety, żeby obniżyły wymagania, a potem będę podrywał gdy będę miał szansę 
Nie no tak całkiem serio - dla mnie takie wmawianie kobietom, że są młode nawet po 40 to po prostu kłamstwo, tak samo jak mówienie "przystojny z ciebie kawaler" przez babcie i ciocie na rodzinnych spotkaniach. Są kobiety, które starzeją się bardzo szybko i są takie, które po 40 wyglądają jak 25 latki.
Ale wygląd to przecież nie wszystko. Po prostu w pewnym wieku dziecko może urodzić się zdrowe, a w pewnym chore. Ciąża jest bardzo dewastująca pod względem wyglądu dla kobiety. Młoda kobieta jak zajdzie w ciąże to po kilku miesiącach - wróci do stanu sprzed ciąży. Im starsza kobieta tym gorzej znosi ciąże. Może być tak, że kobieta do 35 będzie wyglądać mega atrakcyjnie, urodzi w wieku 35 lat i drastycznie uroda jej się pogorszy.
Ale nie widzę w tym nic złego, że ktoś chce odwlekać ciąże nawet do 40. W dwojga złego lepiej, żeby dziecko miało dojrzałego i odpowiedzialnego rodzica, którego po prostu stać aby zapewnić dziecku normalny dom i godny byt. Zbyt szybka ciąża bez zaplecza finansowego i braku możliwości zapewnienia dziecku podstawowych potrzeb (ze względów finansowych) to trochę egoizm. Więc nie dziwie się kobietom, że nawet po 30 ostro cisną z karierami, doktoratami itd. Tylko nie potrzebnie sobie wmawiają, że są młode i zawsze będą takie urodziwe. Bo przyjdzie szybko ściana i może być tak, że w przeciągu roku dwóch drastycznie szybko sie zestarzeją i będzie za późno. To raczej zależy mocno od genów, stylu życia, sportu, diety, stresu, snu itd. ALe też idealnie zdrowe życie nie jest gwarancją na sukces.
Roxann napisał/a:Ela210 napisał/a:Witold jest w sklepie z kobietami i ocenia "towary" sam też wystawiając się na ocenę.
Ale Witold sam przyznał, że retuszuje zdjęcia na portalach randkowych i uważa, że zagadanie kobiety w realu jest uwłaczające (co oznacza, że ma świadomość, że zostanie spławiony bo nie ma nic ciekawego do powiedzenia i nie wygląda tak dobrze jak na obrobionych zdjęciach
).
Czytanie ze zrozumieniem musiało ci kiepsko pójść na maturze? Bo ja nie wiem jak zagadywanie na żywo ma się wykluczać z podrywaniem na portalach randkowych? Autor tam pisał, że ma zamiar podchodzić "maszynowo" do różnych kobiet bez kontekstu. Po prostu idzie ładna laska ulicą - cyk, zagaduje. Więc wypowiedziałem się negatywnie o takim zagadywaniu, bo to niesmaczne. Ale nie mówiłem nic o zagadywaniu np: u znajomych na domówce. Albo w kółku różańcowym. Wspólny kontekst. I tak, przeważnie szukam na portalach. Ale to dlatego, że nie mam tyle okazji poznać "klasycznie" przez znajomych czy w pracy. A nie jestem płaczkiem co się użala że nie ma gdzie poznawać, wolę zdecydowane działanie - działam na portalach. Jak się zdarzy okazja na żywo to zagadam, ale nie "maszynowo" - musi być wspólny kontekst - koncert, domówka, wesele, wydarzenie, ławka w parku - cokolwiek. Wyraziłem dezoprabatę dla takiego zagadywania "z czapy" bez kontekstu na chybił-trafił. Jest różnica, gdy ktoś wychodzi z domu z nastawieniem "Dzisiaj zagadam do 20 kobiet" a "idę do parku poczytać książkę, potem przejadę się rowerem na basen. Nie jadę w celu podrywu, ale jak będzie jakaś fajna okazja to zagadam (przy okazji), jak nie to nie. Nic na siłę"
rossanka napisał/a:Biorą te, w których się zakochają.
A jak z wyrachowanie, to co to za związek? Z resztą kobieta też czuje, czy jest kochana, czy wybrana tylko dlatego, że ma mu dać dzieci. 
Nie ważna płeć - czy facet tak postępuje, czy kobieta, ale właśnie takim zachowaniem gardzę. Partner/partnerka ma spełnić zachciankę/cel i zostaje potraktowany przedmiotowo np: ma dać ślub "bo już w tym wieku wypada" albo niech da mi dziecko - a potem spada.
bagienni_k napisał/a:Wychodzi na to, że lepiej zawierać małżeństwa bliżej 30-stki niz 20-stki, pomijając czynniki czysto biologiczne...
Co do tych typów, to wydaje mi się, żę tu nieco Witold przesadza. Kurde, naprawdę wiele jest kanonów urodyt czy czynników, które tą urodę tworzą. DO tego dochodza jeszcze pozostałe cechy osobowiści, dlatego ostateczny wybór będzie czymś więcej, niż tylko zwracaniem uwagi na długie nogi i ładną figurę.
Ross, co do zakochania, to raczej nie decydowałbym się zakładać z kimkolwiek rodziny, będąc tylko na tym etapie..
Bo zamiast czytać ze zrozumieniem to sugerujesz się podkolorawaną i przekręconą wypowiedzią roxxan. Daj cytat w takim razie gdzie pisałem coś o ideałach z wyglądu czy modelkach.
Uroda jest niezaprzeczalnie ważnym czynnikiem. Ktoś kto to neguje jest totalnie niepoważny. Ale to się liczy tylko w takim kontekście, że druga połówka ma nam się podobać. Czy to oznacza bycie modelem/modelką? Jeśli tak, to ja na ulicy widzę same modelki i modelów, bo mi się podoba mnóstwo kobiet mijanych na ulicy. Nigdy w życiu bym do związku nie szukał modelki (zakładając, że w ogóle bym ja się jej spodobał, bo na 999% - nie spodobałbym się), bo to same problemy. Ale kobieta musi mieć w wyglądzie to coś. Nie musi mieć idealnych kształtów - musi być szczupła. Nie musi mieć idealnej twarzy - nie może mieć brzydkiej (subiektywnie dla mnie brzydkiej, dla kogoś mieć ma ładną twarz). Nie musi mieć idealnego tyłka czy dużych piersi - wystarczą przeciętne jeśli da się to tak "wyskalować".
Dopiero gdy ktoś podoba się z wyglądu - to przechodzi wstępną selekcję i sprawdzamy wnętrze, charakter. Wygląd jest równoznaczny z wnętrzem. Jak ktoś ma super wygląd, beznadziejne wnętrze - dostaje kosza. Jak ktoś się nie podoba fizycznie (nawet minimalnie, nie musi to być efekt "wow, ideał", ale ma choć trochę zachwycać) - to nie ma sensu sprawdzać wnętrza. Może mieć idealne wnętrze - ale to nie nadrobi wyglądu.
Te dwa czynniki są równoważne i muszą istnieć obok siebie. I napisałem dokładnie to co ty, słowo w słowo, kropka w kropkę. Nie sugeruj się przekoloryzowanymi wypowiedziami innych.
rossanka napisał/a:Z wyrachowanie nie da rady. Chociaż mam jeden przypadek. Koleżanka wyszła z mąż, przyznała się potem, że nie z miłości, ale podobało jej się, że był obrotny i zaradny, a ona chciała mieć dzieci, a on za nią latał to się zgodziła. Można więc i tak.
Fuj, aż mnie na wymioty wzięło. O B R Z Y D L I W E zachowanie. Czym to się różni od prostytucji? Niby faceci traktują kobiety przedmiotowo - ale to w tym przypadku facet to przedmiot do wykorzystania, "środek" do celu - posiadania dzieci i płacenia za nie. On w niej widzi anioła, będzie jej szczerze pożądał, pragnął czułości. Ona na samą myśl dzielenia intymności dostanie odruchów wymiotnych. Miłość w tym przypadku to zasobny portfel. Po urodzeniu dziecka zapewne będzie starać się go jakoś znosić, a jak nie wytrzyma to zażąda rozwodu. Nie wiem czy pochwalasz takie zachowanie? Mam nadzieję, że nie.
Najgorsze jest to, że większość społeczeństwa nie widzi w takim zachowaniu nic złego. No bo przecież ona chciała dziecka więc jest usprawiedliwiona. A jak facet źle potraktuje kobietę - to zaraz jest oburzenie, że piotruś pan albo przedmiotowo potraktował. Oba zachowania powinny być tak samo piętnowane. I nawet chyba w takim przypadku ślub powinien być nieważny i zostać unieważnieniony, ale nie ma takiej możliwości dla "dobra dziecka". Facet ma płacić za grzeszki kobiety.
Albo facet powinien zostać poinformowany na samym początku - "nie podobasz mi się, wole innych. Ale chcę żebyś to ty zafundował mi dziecko - z rozsądku. Namiętności w związku nie będzie bo mnie nie pociągasz.". Wtedy to jest okej, jeżeli facet będzie wiedział na co się pisze i się zgodzi.
No wyobraźcie sobie odwrotną sytuację. Zakochana kobieta bierze ślub z facetem. A ten po ślubie jej mówi, żę w sumie to ona mu się nie podoba i nigdy nie podobała, wręcz go irytuje. Ale wział z nią ślub bo dostał kosza od jej koleżanki. Jest zaradna i mu w domu posprząta, ugotuje - a on boi się samotności to sie z nią z rozsądku związał żeby ludzie na niego krzywo nie patrzyli i nie gadali, że jest gejem. Ale byłby krzyk "co za świnia, cham, prostak".