30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 51 52 53 54 55 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3,381 do 3,445 z 31,047 ]

3,381

Odp: 30lat i cały czas sam

Ok , ja mam blokadę przed prostytutkami tzn nie mógłbym jakoś , bo co to za interes jak kobietę  zadowolę i jeszcze jej płacić będę musiał .:)

Zobacz podobne tematy :
Odp: 30lat i cały czas sam

Haha  Ty serio sądzisz że one mają z tego przyjemność? big_smile

3,383

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Haha  Ty serio sądzisz że one mają z tego przyjemność? big_smile

Hmm Ok
Jeżeli facet śmierdzi, jest grubasem
albo starym prykiem ,zgadzam się przyjemności nie ma , ale jeżeli przychodzi przeciętny, albo atrakcyjny ?

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Haha  Ty serio sądzisz że one mają z tego przyjemność? big_smile

Hmm Ok
Jeżeli facet śmierdzi, jest grubasem
albo starym prykiem ,zgadzam się przyjemności nie ma , ale jeżeli przychodzi przeciętny, albo atrakcyjny ?

One są w pracy. Pomyśl o tym od tej strony.

3,385

Odp: 30lat i cały czas sam

Ja nigdy bym nie poszedł na prostytutkę tańszą niż 500zł/h. Poniżej tych kwot są za bardzo rozwiązłe.

3,386 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-21 10:43:03)

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
emphatic25 napisał/a:

Po prostu męzczyzna się wstydzi. Bo jest od zawsze ustawiany że ma być MĘSKI, ma nie płakać, ma być twardy.  Słaby facet przepada w hierarchii, u facetów i u kobiet.  Dlatego tłumi wszystko w sobie a na końcu kupuje sznur, mimo że rano przecież mówił dzień dobry i był uśmiechnięty.

Psycholog mówiła coś w tym stylu.

Coś w tym jest. Nawet banalny przykład, jedziesz do obcego miasta i gubisz drogę. Kobieta zatrzyma się i będzie pytać przechodniów. Mężczyzna będzie się starał sam dotrzeć do celu, nie przyzna się, że zabłądził. Trochę to anegdotyczne, ale tak jest.

Ale też co znaczy słaby facet? Nie wrzucajmy wszystki ch do jednego worka.
Co innego jak facet rozklei się, bo urodziło mu się dziecko, czy zmarł ojciec, a co innego jak popłacze się, bo sprzedawczyni krzywo na niego spojrzała.


Jest w tym sporo prawdy

To jest po prostu zakorzenione w każdym z nas. Nawet może być tak, że taki przeciętny facet o drogę zapyta, ale np jego partnerak azacnie mu robić wyrzuty, ęż nie poradził sobie sam czy nie sprawdził..
I co wtedy?
Ano urażona męska duma..No, może nie u wszystkich..:)

Jeśli nawet facet się nie rozklei czy nie popradnie w rozpacz, to zazwyczaj sam próbuje wzsystko rozwiązać czy zwyczajanie w inny sposób opanować emocje.
Na swoim przykładzie mogę powiedzieć jedynie to,że kiedy ktoś bliski umiera, to nic nie jest w stanie powstrzymać łez.
Natomiast, póki co, w przypadku przepbytej groźnej choroby, jedyne na co było mnei stać to maksymalny wku*w, wyrzucenie z siebie złości i gniewu przez pierwsze kilkanaście minut, wsparte kopnięciem drzwi w domu a potem już było tylko lepiej.
Na pewno, najgorsze co można zrobić to siąść i płakać, użalając się nad swoim losem. Szczególnie, jeśli ma to trwać długo i często. Może jeszcze jakiś czas temu, zwrócenie się o pomoc do specjalisty było dziwnie odbierane, ale myślę, że teraz byłbym na to gotowy, licząć, żę fachowiec mi pomoże smile

3,387

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Haha  Ty serio sądzisz że one mają z tego przyjemność? big_smile

Hmm Ok
Jeżeli facet śmierdzi, jest grubasem
albo starym prykiem ,zgadzam się przyjemności nie ma , ale jeżeli przychodzi przeciętny, albo atrakcyjny ?



Ten ponoć był przeciętny, a patrz jaka miła.   https://files.fm/f/569mn4vwu         akcja od 4:40

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:
rossanka napisał/a:
emphatic25 napisał/a:

Po prostu męzczyzna się wstydzi. Bo jest od zawsze ustawiany że ma być MĘSKI, ma nie płakać, ma być twardy.  Słaby facet przepada w hierarchii, u facetów i u kobiet.  Dlatego tłumi wszystko w sobie a na końcu kupuje sznur, mimo że rano przecież mówił dzień dobry i był uśmiechnięty.

Psycholog mówiła coś w tym stylu.

Coś w tym jest. Nawet banalny przykład, jedziesz do obcego miasta i gubisz drogę. Kobieta zatrzyma się i będzie pytać przechodniów. Mężczyzna będzie się starał sam dotrzeć do celu, nie przyzna się, że zabłądził. Trochę to anegdotyczne, ale tak jest.

Ale też co znaczy słaby facet? Nie wrzucajmy wszystki ch do jednego worka.
Co innego jak facet rozklei się, bo urodziło mu się dziecko, czy zmarł ojciec, a co innego jak popłacze się, bo sprzedawczyni krzywo na niego spojrzała.


Jest w tym sporo prawdy

To jest po prostu zakorzenione w każdym z nas. Nawet może być tak, że taki przeciętny facet o drogę zapyta, ale np jego partnerak azacnie mu robić wyrzuty, ęż nie poradził sobie sam czy nie sprawdził..
I co wtedy?

Przesadzacie chyba. Jakoś żaden nie wstydzi się pytać o drogę GPSu. wink

3,389

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Przesadzacie chyba. Jakoś żaden nie wstydzi się pytać o drogę GPSu. wink

Akurat w tym przypadku tez tak myśle, Panie w dużych sklepach mnie przez to nienawidzą.

3,390 Ostatnio edytowany przez diana45 (2022-02-21 11:53:31)

Odp: 30lat i cały czas sam

I następny stereotyp leci...facet przyjdzie, włoży i od razu kobieta ma przyjemnośc, nawet jeżeli to 15 klient tego wieczoru.
wiem, bo z nimi rozmawiałam
Prowadziłam pizzerię niedaleko agencji, rozmawiałam nieraz, po paru latach są zgorzkniałe, sfrustrowane, nie umieją z tego zrezygnować.
I wszystkie świetnie udają a niektórzy dają się nabierać smile
I w zasadzie myślą by zarobić jak najwięcej kasy a nie o przyjemnościach

3,391 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-02-21 12:23:29)

Odp: 30lat i cały czas sam
diana45 napisał/a:

I następny stereotyp leci...facet przyjdzie, włoży i od razu kobieta ma przyjemnośc, nawet jeżeli to 15 klient tego wieczoru.
wiem, bo z nimi rozmawiałam
Prowadziłam pizzerię niedaleko agencji, rozmawiałam nieraz, po paru latach są zgorzkniałe, sfrustrowane, nie umieją z tego zrezygnować.
I wszystkie świetnie udają a niektórzy dają się nabierać smile
I w zasadzie myślą by zarobić jak najwięcej kasy a nie o przyjemnościach

A jednak dostrzegam niespójność tego co napisałaś. Ze względu na to co podkreśliłem. Czyżby jak zwykle było tak, że kobiety pewne rzeczy wolą trzymać w tajemnicy? Znaczy wiesz tyle ile ci powiedziały i sama sobie dopowiesz. Zgorzknienie i frustracja po latach, może np. wynikać z tego, że nie są już młode.

3,392

Odp: 30lat i cały czas sam

Niczego sobie nie dopowiadam,tajemnice są przed klientami a nie przed obcymi kobietami. Fakt, może nie nie umieją, raczej uważają że nie umieją.
zawsze było tak samo, przychodziły młode, fajne sympatyczne dziewczyny które po paru tygodniach, miesiącach  zamieniały się w wulgarne, nerwowe kobiety. To jest bardzo stresujący zawód.
dlatego dziwie się że ktos może uważać życie prostytutki za niekończącą się przyjemność.

3,393

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:

Zgorzknienie i frustracja po latach, może np. wynikać z tego, że nie są już młode.

Aha, i dlatego, że tak bardzo lubią tę "pracę" i dostarcza im tak dużo, jak twierdzicie, przyjemności, to tak często muszą sobie pomagać jakimiś używkami i mówią o ogromnym psychicznym obciążeniu. Wystarczy posłuchać lub przeczytać kilka wywiadów, żeby wiedzieć, że jakąkolwiek przyjemność odczuwają bardzo rzadko i to z naprawdę wyjątkowymi klientami. Tak że tego...

Johnny89 napisał/a:

albo starym prykiem ,zgadzam się przyjemności nie ma , ale jeżeli przychodzi przeciętny, albo atrakcyjny ?

Skąd ten pomysł, wniosek na podstawie czego?

diana45 napisał/a:

I wszystkie świetnie udają a niektórzy dają się nabierać smile
I w zasadzie myślą by zarobić jak najwięcej kasy a nie o przyjemnościach

Oczywiście. Klient zadowolony, dowartościowany i z podbitym ego, daje większą szansę na to, że wróci ponownie. Tak to się kręci.
Naprawdę dziwi mnie, że ktoś w ogóle mógł wpaść na pomysł, że to co tam się dzieje, to obustronna frajda cool.

3,394

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:

Aha, i dlatego, że tak bardzo lubią tę "pracę" i dostarcza im tak dużo, jak twierdzicie, przyjemności, to tak często muszą sobie pomagać jakimiś używkami i mówią o ogromnym psychicznym obciążeniu. Wystarczy posłuchać lub przeczytać kilka wywiadów, żeby wiedzieć, że jakąkolwiek przyjemność odczuwają bardzo rzadko i to z naprawdę wyjątkowymi klientami. Tak że tego...

Proszę nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Odpowiadam tylko za swoje wypowiedzi. Nie za bardzo chce mi się wnikać w dusze prostytutek. Ale te panie przecież mogą zajmować się znacznie łatwiejszymi zawodami np. spawacz, czy cały dzień zacierać tynki na elewacjach, albo popracować na 3 zmiany w jakieś fabryce. Przyjemność zapewniona. Wybrały trudniejszy zawód. smile Z tego co wiem to alkoholizm, narkomania, czy wypalenie zawodowe nie dotyczy tylko prostytutek, ale też każdego innego zawodu. Ostatnio słyszałem, że powiesił się dyrektor szkoły. Ten to musiał mieć łatwo i ile przyjemności z wykonywanego zawodu.

3,395

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:
Olinka napisał/a:

Aha, i dlatego, że tak bardzo lubią tę "pracę" i dostarcza im tak dużo, jak twierdzicie, przyjemności, to tak często muszą sobie pomagać jakimiś używkami i mówią o ogromnym psychicznym obciążeniu. Wystarczy posłuchać lub przeczytać kilka wywiadów, żeby wiedzieć, że jakąkolwiek przyjemność odczuwają bardzo rzadko i to z naprawdę wyjątkowymi klientami. Tak że tego...

Proszę nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Odpowiadam tylko za swoje wypowiedzi. Nie za bardzo chce mi się wnikać w dusze prostytutek. Ale te panie przecież mogą zajmować się znacznie łatwiejszymi zawodami np. spawacz, czy cały dzień zacierać tynki na elewacjach, albo popracować na 3 zmiany w jakieś fabryce. Przyjemność zapewniona. Wybrały trudniejszy zawód. smile Z tego co wiem to alkoholizm, narkomania, czy wypalenie zawodowe nie dotyczy tylko prostytutek, ale też każdego innego zawodu. Ostatnio słyszałem, że powiesił się dyrektor szkoły. Ten to musiał mieć łatwo i ile przyjemności z wykonywanego zawodu.

Spawacz czy budowlaniec to wbrew pozorom latwiejsze.
Wyobraź sobie, że sam pracujesz w agencji ale dla kobiet. Przychodzą kobiety aby mieć seks za pieniądze z facetem. Ale nie są to młode, ładne dziewczyny, zadbane kobiety, tylko jak leci. Są i nieatrakcyjne, zniszczone, o różnym stopniu higieny, które zupełnie nie kręcą Cię fizycznie 50 latki po 3 porodach, albo bardzo otyłe, 130kg żywej wagi, albo takie, którym śmierdzi z ust,  albo zaniedbane 25 latki, które poza wiekiem nie maja nic do zaoferowania, brzydkie jak noc, albo jakieś frustratki których nikt nie chce, z porypanym charakterem i odpychającym wyglądem, albo takie, na bakier z higieną, beż zębów, w brudnej bieliźnie, albo czyste, ale zupełnie dla Ciebie nie pociągające, a Ty masz zapłacone i musisz odbyć z nimi stosunek, bo młode, ładne i zadbane do seksu nie potrzebują mieć faceta z agencji i takich w agencji nie zobaczysz. Ile byś wytrzymał? Tydzień stosunków z kobietami z którymi nie chcesz mieć stosunków?
Poza tym to strasznie ryje potem psychikę. Tynkowanie ścian psychiki nie ryje, choć jest ciężkim zajęciem fizycznym.

3,396

Odp: 30lat i cały czas sam

Są same sobie winne, chcą łatwej kasy to niech teraz ćpają żeby zagłuszyć sumienie smile  No ale 1000 złotych dniówki nie zarobią w żadnej innej branży.  Co gorsza, jak powiedział sam Lew-Starowicz  takie kobiety, zresztą wszystkie kobiety, są wstanie bardzo łatwo zapomnieć o swojej przeszłości, i udawać niewiniątko przy nowym partnerze.  Jeszcze by do tego doszło żebym współczuł jakimś pozalewanym dziewuszkom które mają już w sobie całą tablice mendelejewa

3,397

Odp: 30lat i cały czas sam

Myślę, że to, jaki zawód ryje psychikę to już kwestia indywidualna. Akurat panie lekkich obyczajów sa tutaj skrajnym przykładem. Natomiast skoro nie mogą wytrwać w takiej profesji psychicznie, to pytanie brzmi dlaczego tego nie rzucą? Pomijam zastrzaszanie czy jakieś inne zagrożęnia, ale mam na myśli bardziej dylemat między odczuciami a korzyściami finansowymi, tym bardziej, jeżeli nie są absolutnie postawione pod ścianą(nie wykluczam takich, które się oddają, by zarobić na siebie czy dziecko, spłacają długi itp.)

3,398

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Czyli masz 185 i nie miałeś nigdy dziewczyny ?

185cm wzrostu

28 lat

Ilość związków: 0
Ilość koleżanek w całym życiu: 1
Ilość koleżanek na stan dzisiejszy: 0

Mnie i tak nie przebiłeś.
Jesteśmy w tym samym wieku, nawet wzrost ten sam z tą różnicą że w moim przypadku w tych trzech rubrykach wszędzie można wstawić 0.

3,399 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-21 14:29:12)

Odp: 30lat i cały czas sam

W jakich kręgach Wy się obracacie że nie macie nawet koleżanki?

A tutaj na forum też się nie udaje poznać żadnej znajomej?

yikes

3,400

Odp: 30lat i cały czas sam

W moim przypadku żeby było "śmieszniej" to mieszkam w Warszawie więc w "teorii" o poznanie kogoś nowego nie powinno być trudno, nic bardziej mylnego.
Myślę że powodem tego stanu rzeczy jest jakaś specyficzna aura którą krąży wokół mnie, która sprawia że dla kobiet zawsze byłem przezroczysty.

A jeśli chodzi o te forum to jeszcze swego czasu kilka lat temu jak próbowałem kogoś poznać (niekoniecznie dziewczynę) to zawsze ale to zawsze te wielce narzekające na samotność nagle stąd ni zowąd z owej samotności się wyleczyły i nikogo już nie szukały (nawet na stopie koleżeńskiej).
Także to co ludzie piszą to jedno a co robią to drugie.

3,401

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

W jakich kręgach Wy się obracacie że nie macie nawet koleżanki?

A tutaj na forum też się nie udaje poznać żadnej znajomej?

yikes

Zacznijmy od tego, że trzeba zdefiniować słowo koleżanka.

Ale to i tak tak nie działa. wink Powiedźcie szczerze wink ilu macie kolegów. Tylko kolegów, a nie "chętnych na związek, którzy czekają w kolejce i liczą, że się miejsce zwolni/byliby chętni jakbyście tylko skinęły palcem."

3,402

Odp: 30lat i cały czas sam

Przytoczę tu panom, że przecietny wiek smierci prostytutki to... 37 lat. Faktycznie to zajebisty zawód jest. Już nie pisząc o tym, że codziennie są narażone na pobicie, totalne rozrypanie narządów płciowych, choroby weneryczne i uzależnienia. Wyobrażenie, że pani lekkich obyczajów to jakaś nimfomanka, która jest uzalezniona od seksu to jedna wielka bzdura.

Odp: 30lat i cały czas sam
Znerx napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

W jakich kręgach Wy się obracacie że nie macie nawet koleżanki?

A tutaj na forum też się nie udaje poznać żadnej znajomej?

yikes

Zacznijmy od tego, że trzeba zdefiniować słowo koleżanka.

Ale to i tak tak nie działa. wink Powiedźcie szczerze wink ilu macie kolegów. Tylko kolegów, a nie "chętnych na związek, którzy czekają w kolejce i liczą, że się miejsce zwolni/byliby chętni jakbyście tylko skinęły palcem."

No fakt, koleżanka koleżance nierówna. Tylko kolegów, znajomych - mam głównie z pracy, generalnie z kręgu zawodowego. W różnym wieku, a czy jakiś czeka w kolejce do mnie, to nie wiem big_smile Po  prostu serio ciężko jest mi sobie wyobrazić że ktoś może w ogóle nie mieć żadnego kontaktu z płcią przeciwną (specyficzny zawód, praca, tryb życia?).

3,404 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-21 15:54:10)

Odp: 30lat i cały czas sam

Szczerze, to jeszcze bym zrozumał, gdyby facet mieszkał na zapadłej prowincji i nie mógł się stamtąd wydostać..Akurat wieś działa na wiele Pań jak święcona woda na diabła smile Ale w dużym mieście, Warszawie jeszcze do tego, która jest chyba najbardziej sfeminizowanym miastem w tym kraju??

Ok, nawet jak się nie widzi na horyzoncie kandydatki, tudzież żadna nie chce nawiązać znajomości(w realu lub w sieci), to GDZIE należy się obracać, żeby nie mieć znajomych czy koleżanek? Może pracować w zawodach, gdzie praktycznie żadnych kobiet się nie spotyka a takich dzisiaj jest już naprawdę mało...A poza pracą z domu nie wychodzić?

3,405

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Tylko kolegów, znajomych - mam głównie z pracy, generalnie z kręgu zawodowego. W różnym wieku, a czy jakiś czeka w kolejce do mnie, to nie wiem big_smile Po  prostu serio ciężko jest mi sobie wyobrazić że ktoś może w ogóle nie mieć żadnego kontaktu z płcią przeciwną (specyficzny zawód, praca, tryb życia?).

I co z nimi robisz?
Utrzymujecie towarzyskie kontakty poza pracą? Czy to jednak tylko znajomi z roboty?

Czyli tez nie masz kolegów. cool

3,406

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:

Proszę nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Odpowiadam tylko za swoje wypowiedzi. Nie za bardzo chce mi się wnikać w dusze prostytutek. Ale te panie przecież mogą zajmować się znacznie łatwiejszymi zawodami np. spawacz, czy cały dzień zacierać tynki na elewacjach, albo popracować na 3 zmiany w jakieś fabryce. Przyjemność zapewniona. Wybrały trudniejszy zawód. smile Z tego co wiem to alkoholizm, narkomania, czy wypalenie zawodowe nie dotyczy tylko prostytutek, ale też każdego innego zawodu. Ostatnio słyszałem, że powiesił się dyrektor szkoły. Ten to musiał mieć łatwo i ile przyjemności z wykonywanego zawodu.

Nie stosuję odpowiedzialności zbiorowej, odniosłam się do tego co napisałeś, choć faktycznie wynikało również z wypowiedzi innych Panów.
W każdym razie jestem chyba ostatnią osobą, która ma zamiar bronić honoru, psychiki czy w ogóle wyborów prostytutek, a tym bardziej użalać się nad ich losem. Oczywiście pomijam tutaj sytuacje, kiedy kobiety są do tego zmuszane.
Jeśli ktoś podejmuje określoną decyzję, powinien liczyć się z jej konsekwencjami, a jeśli sam siebie sprowadza do roli przedmiotu do używania, to nie powinien być zaskoczony, że dokładnie tak jest potem traktowany.

Na marginesie dodam, że przez jakiś czas miałam możliwość obserwować jak to wszystko wygląda z boku, bo tak się niefortunnie złożyło, że mieszkanie na półpiętrze mojej klatki schodowej wynajęły panie na cichą agencję. Mnie to bardziej bawiło niż bulwersowało, zwłaszcza, że nie było uciążliwe, ale efekt był taki, że kiedy wieść się rozniosła, to umowa najmu została wypowiedziana w trybie natychmiastowym.
Co mnie bawiło? Głównie mijani na schodach faceci, na których twarzach widać było wyraźne zażenowanie, a nierzadko udawali, że idą na wyższe piętro, po czym jak tylko zamknęłam drzwi swojego mieszkania szybko zawracali lol, ale też sam fakt, że wystarczyło na te panie popatrzyć, aby nie mieć wątpliwości co się tam odbywa. Niby miłe, niby zadbane, ale było w nich coś wyraźnie niepokojącego.

3,407

Odp: 30lat i cały czas sam
emphatic25 napisał/a:

Są same sobie winne, chcą łatwej kasy to niech teraz ćpają żeby zagłuszyć sumienie smile  No ale 1000 złotych dniówki nie zarobią w żadnej innej branży.  Co gorsza, jak powiedział sam Lew-Starowicz  takie kobiety, zresztą wszystkie kobiety, są wstanie bardzo łatwo zapomnieć o swojej przeszłości, i udawać niewiniątko przy nowym partnerze.  Jeszcze by do tego doszło żebym współczuł jakimś pozalewanym dziewuszkom które mają już w sobie całą tablice mendelejewa

Nie wiem czy są sobie winne czy nie. Ja bym się brzydziła spać z facetami, z którymi nie chcę kontaktu seksualnego. I to w hurtowych ilościach. Niedobrze aż się robi.
Ale lwestia finansowa je kusi, nie mnie jak mówię oceniać. Gdyby miały to robic za darmo, to agencje świeciłyby pustkami. Chyba,  z e trafiłaby się jakas nimfomanka.
Ze strony faceta tez to jednak nie ciekawie wygląda, odbywa stosunek nie dlatego, że chce się kochaś z dokładnie tą kobietą, ale chce sobie tylko włożyć i wyjąć i jak widać obojętnie w kogo. (sorry za dosadność).
Ale co poradzić ten preceder to chyba jest od czasów starożytnych, jest zapotrzebowanie to jest usługa.

3,408 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-02-21 15:57:41)

Odp: 30lat i cały czas sam

dubel

3,409

Odp: 30lat i cały czas sam
emphatic25 napisał/a:

Są same sobie winne, chcą łatwej kasy to niech teraz ćpają żeby zagłuszyć sumienie smile  No ale 1000 złotych dniówki nie zarobią w żadnej innej branży.

Czytałam jakiś czas temu zestawienie zarobków prostytutek wykonane przez firmę Sedlak & Sedlak, czyli dla mnie wiarygodną, i to wcale nie wygląda tak kolorowo. Owszem, są takie, które wyciągają kilkanaście tysięcy miesięcznie, ale większość osiąga zarobki w przedziale 5-7 tysięcy, a czasem jeszcze mniej, co zależy od miejsca zamieszkania, wieku, atrakcyjności (głównie figury), sposobu w jaki zarabiają. Przyznam, że mnie to niebywale zaskoczyło, bo raz, że spodziewałam się o wiele większych kwot, a dwa - nie wiem czym te kobiety się kierują, że za tak przeciętne pieniądze podejmują decyzję, by zajmować się tak paskudną i, bądź co bądź, poniżającą profesją.

3,410

Odp: 30lat i cały czas sam

Być może, czasami istotne jest nie to, ile ktoś zarabia, ale jak te pieniądze inwestuje/wydaje..W przypadku owych Pań, mam dośc jednoznaczne skojarzenia..(chyba, że rzeczywiscie to jakiś szczególny przypadek i muszą opłacać podstawowe potrzeby czy opłacac kogoś..)

3,411 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-21 17:14:28)

Odp: 30lat i cały czas sam
Znerx napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Tylko kolegów, znajomych - mam głównie z pracy, generalnie z kręgu zawodowego. W różnym wieku, a czy jakiś czeka w kolejce do mnie, to nie wiem big_smile Po  prostu serio ciężko jest mi sobie wyobrazić że ktoś może w ogóle nie mieć żadnego kontaktu z płcią przeciwną (specyficzny zawód, praca, tryb życia?).

I co z nimi robisz?
Utrzymujecie towarzyskie kontakty poza pracą? Czy to jednak tylko znajomi z roboty?

Czyli tez nie masz kolegów. cool

Utrzymujemy sporadycznie. Koleżeńskie. Dlatego są kolegami, znajomymi. Typowa pracownicza lub zawodowa integracja.
Bardziej prywatne, aktualnie utrzymuję z jednym znajomym (on jednak nie stoi w kolejce do mnie ) Więc nie wiem co zmierzasz wykazać pisząc, że nie mam kolegów. Nie mam aktualnie co najwyżej żadnego adoratora tongue
Kontakty towarzyskie mam mocno ograniczone z uwagi na brak czasu który poświęcam innym zajęciom.

3,412

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Być może, czasami istotne jest nie to, ile ktoś zarabia, ale jak te pieniądze inwestuje/wydaje..W przypadku owych Pań, mam dośc jednoznaczne skojarzenia..(chyba, że rzeczywiscie to jakiś szczególny przypadek i muszą opłacać podstawowe potrzeby czy opłacac kogoś..)

Wydaje mi się, że większość prostytutek to ma normalnie męża i rodzinę.

Olinka napisał/a:

wykonane przez firmę Sedlak & Sedlak, czyli dla mnie wiarygodną, i to wcale nie wygląda tak kolorowo. Owszem, są takie, które wyciągają kilkanaście tysięcy miesięcznie, ale większość osiąga zarobki w przedziale 5-7 tysięcy, a czasem jeszcze mniej, co zależy od miejsca zamieszkania, wieku, atrakcyjności (głównie figury), sposobu w jaki zarabiają. Przyznam, że mnie to niebywale zaskoczyło, bo raz, że spodziewałam się o wiele większych kwot, a dwa - nie wiem czym te kobiety się kierują, że za tak przeciętne pieniądze podejmują decyzję, by zajmować się tak paskudną i, bądź co bądź, poniżającą profesją.

Dzisiaj to i tak chyba powoli ucieka do netu.
Onlyfans czy jakiś podobny serwis jako reklama, social media, twitter, instagram i sprzedaż fantów dla fetyszystów. Będzie z tego więcej kasy i zero dotykania.

No i covid wink oraz rozwój inteligentnych sex zabawek. Od lat były takie patenty... ale przyszłość prostytucji to pewnie będzie wyglądać tak:
- stream wideo (opłacany od minuty),
- + dopłata za możliwość zdalnej penetracji.

Nie ma żądnego technicznego problemu, żeby parować takie zabawki przez internet z użyciem np. wifi.
Tak to widzę. Płatna miłość XXI wieku.


ps.
Wynajem lalek, tych takich nowoczesnych na szkielecie, na godziny już był... w Chinach - ale zakazali. lol

3,413

Odp: 30lat i cały czas sam
emphatic25 napisał/a:
Johnny89 napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Haha  Ty serio sądzisz że one mają z tego przyjemność? big_smile

Hmm Ok
Jeżeli facet śmierdzi, jest grubasem
albo starym prykiem ,zgadzam się przyjemności nie ma , ale jeżeli przychodzi przeciętny, albo atrakcyjny ?



Ten ponoć był przeciętny, a patrz jaka miła.   https://files.fm/f/569mn4vwu         akcja od 4:40

Napisze tak, ciężko się tego słuchało, pomijam odcinek współżycia, ale fakt dziewczyna miła ,chociaż po głosie gościa i jego wymowie jakoś wiedziałem że to przegryw,dla mnie upokorzenie ,i te udawane jęki dzizys

3,414

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Mnie i tak nie przebiłeś.
Jesteśmy w tym samym wieku, nawet wzrost ten sam z tą różnicą że w moim przypadku w tych trzech rubrykach wszędzie można wstawić 0.

Czyli u mnie: 1, 0, 0
a u Ciebie: 0, 0, 0

Prawie wychodzi na jedno i to samo big_smile Zważywszy, że pkt u mnie to tylko i wyłącznie 1 koleżanka z przeszłości.

Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

W jakich kręgach Wy się obracacie że nie macie nawet koleżanki?

A tutaj na forum też się nie udaje poznać żadnej znajomej?

yikes

Tutaj jest to awykonalne, zobacz na ostatnich kilku stronach jak mnie atakowały i torpedowały użytkowniczki pokroju Olinka, Rossanka czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

3,415

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

Dostanie za to klapsa.

3,416

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

Dostanie za to klapsa.

Potwierdzam, lubi to takie plasss


PunBB bbcode test

3,417

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Utrzymujemy sporadycznie. Koleżeńskie. Dlatego są kolegami, znajomymi. Typowa pracownicza lub zawodowa integracja.
Więc nie wiem co zmierzasz wykazać pisząc, że nie mam kolegów. Nie mam aktualnie co najwyżej żadnego adoratora tongue
Kontakty towarzyskie mam mocno ograniczone z uwagi na brak czasu który poświęcam innym zajęciom.

Czyli znajomi z roboty.
Pokazanie, że w sumie to się koleżanek nie miewa? Chyba, że jest się czarnym chadem. wink

Chociaż coś w tym jest. Znajomości damsko-męskie są w większości właśnie takie. Znajome z pracy, z którymi nie masz nic wspólnego poza "integracyjnym wyjściem całą grupą na przysłowiowe piwo" albo "chętne na związek". Więc nic dziwnego, że chłopaki nie mają koleżanek.
Znajomości koleżeńskie są raczej jednopłciowe.

Bardziej prywatne, aktualnie utrzymuję z jednym znajomym (on jednak nie stoi w kolejce do mnie )

Tak uważasz?

To powiedz "sprawdzam". cool

3,418

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Mnie i tak nie przebiłeś.
Jesteśmy w tym samym wieku, nawet wzrost ten sam z tą różnicą że w moim przypadku w tych trzech rubrykach wszędzie można wstawić 0.

Czyli u mnie: 1, 0, 0
a u Ciebie: 0, 0, 0

Prawie wychodzi na jedno i to samo big_smile Zważywszy, że pkt u mnie to tylko i wyłącznie 1 koleżanka z przeszłości.

Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

W jakich kręgach Wy się obracacie że nie macie nawet koleżanki?

A tutaj na forum też się nie udaje poznać żadnej znajomej?

yikes

Tutaj jest to awykonalne, zobacz na ostatnich kilku stronach jak mnie atakowały i torpedowały użytkowniczki pokroju Olinka, Rossanka czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

Nieprawda. To Ty atakowałeś i torpedowales. Klasyczna manipulacja.

3,419

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:

Nieprawda. To Ty atakowałeś i torpedowales. Klasyczna manipulacja.

Zauważyłem, że kobiety uwielbiają używać słowa ,,manipulacja" big_smile
Ciekawe dlaczego? Hmm... Czyżby mężczyźni byli tacy źli dla nich?

Jeżeli masz do mnie jakieś żale czy przykrości to wal śmiało - teraz.

3,420

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tutaj jest to awykonalne, zobacz na ostatnich kilku stronach jak mnie atakowały i torpedowały użytkowniczki pokroju Olinka, Rossanka czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

To może przypomnij sobie co na Twój temat pisałam zanim dałeś nam popis swoich mondrości, niemal rywalizując w wymyślaniu kolejnych absurdalnych twierdzeń z kolegą Kremik. Sam byłeś zaskoczony w jak pozytywny sposób Cię odbieram. Niestety, no cóż, to co zadziało się później, pokazało Cię z zupełnie innej strony, a mi kazało drastycznie zweryfikować swoją opinię.
I nie, to nie były żadne ataki, a jedynie brak zgody na narzucanie nam jakichś wydumanych, wykopowych teorii, które nijak się mają do ogółu kobiet, co z uporem maniaka forsowałeś, zupełnie przy tym nie zwracając uwagi, kiedy pisałyśmy "to nie zawsze tak działa, bo na przykład ja tak nie mam", co z automatu zbijało Twoje "wszystkie kobiety tak mają". Na takie generalizacje z zasady nie może być zgody.

I o ile wcześniej jak najbardziej mogłabym się z Tobą "pokoleżankować", o tyle na tym etapie już wiem, że jesteś z innej, obcej mi bajki.

3,421 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-22 02:21:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Znerx napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Utrzymujemy sporadycznie. Koleżeńskie. Dlatego są kolegami, znajomymi. Typowa pracownicza lub zawodowa integracja.
Więc nie wiem co zmierzasz wykazać pisząc, że nie mam kolegów. Nie mam aktualnie co najwyżej żadnego adoratora tongue
Kontakty towarzyskie mam mocno ograniczone z uwagi na brak czasu który poświęcam innym zajęciom.

Czyli znajomi z roboty.
Pokazanie, że w sumie to się koleżanek nie miewa? Chyba, że jest się czarnym chadem. wink

Chociaż coś w tym jest. Znajomości damsko-męskie są w większości właśnie takie. Znajome z pracy, z którymi nie masz nic wspólnego poza "integracyjnym wyjściem całą grupą na przysłowiowe piwo" albo "chętne na związek". Więc nic dziwnego, że chłopaki nie mają koleżanek.
Znajomości koleżeńskie są raczej jednopłciowe.

Nie zrozumieliśmy się. Mnie po prostu dziwi, że ktoś w relatywnie młodym wieku nie ma grona znajomych, w którym byłby także kobiety. Dopuszczam jednak myśl, że nie każdy prowadzi czy prowadził jednakowe życie towarzyskie.



Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tutaj jest to awykonalne, zobacz na ostatnich kilku stronach jak mnie atakowały i torpedowały użytkowniczki pokroju Olinka, Rossanka czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.


Wisienka na torcie big_smile

Która to już z kolei?



Psycholog Na Niby napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

czy nawet Panna Szlachetnego Rodu.

Dostanie za to klapsa.

Obiecanki cacanki, erotoman gawędziarz.

3,422

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Obiecanki cacanki, erotoman gawędziarz.

Zostaw już na boku tą wiarę w męskie charaktery. Weź sobie jakiegoś południowca, najlepiej Włocha - satysfakcja zapewniona. tongue

3,423

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Obiecanki cacanki, erotoman gawędziarz.

Spoufalałaś się z Niemcem, pewnie jeszcze czarnoskórym. Historia niczego Cie nie nauczyła..

3,424

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Szczerze, to jeszcze bym zrozumał, gdyby facet mieszkał na zapadłej prowincji i nie mógł się stamtąd wydostać..Akurat wieś działa na wiele Pań jak święcona woda na diabła smile Ale w dużym mieście, Warszawie jeszcze do tego, która jest chyba najbardziej sfeminizowanym miastem w tym kraju??

Ok, nawet jak się nie widzi na horyzoncie kandydatki, tudzież żadna nie chce nawiązać znajomości(w realu lub w sieci), to GDZIE należy się obracać, żeby nie mieć znajomych czy koleżanek? Może pracować w zawodach, gdzie praktycznie żadnych kobiet się nie spotyka a takich dzisiaj jest już naprawdę mało...A poza pracą z domu nie wychodzić?

Nie rozumiem twojego zdziwienia.
Wcale nie trzeba się starać aby nie mieć żadnej koleżanki ponieważ w naszym wieku praktycznie każda jest zajęta a często partnerom nie uśmiecha się jak ich sympatia zawiera znajomość z facetem wink
Dodaj do tego fakt że zdecydowana większość ma swoją grupkę znajomych i obcych do siebie nie dopuszcza a mnie jak nie wpuszcza się drzwiami to oknem nie wchodzę.

To tyle jeśli chodzi o koleżanki, o kolegów jest łatwiej bo też i faceci są bardziej otwarci na nowe znajomości ale z kobietami to dramat zawsze był.

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Obiecanki cacanki, erotoman gawędziarz.

Zostaw już na boku tą wiarę w męskie charaktery. Weź sobie jakiegoś południowca, najlepiej Włocha - satysfakcja zapewniona. tongue

Zero satysfakcji, bo nie podoba mi się ten typ urody. Tak, wiem, badania naukowe itd. big_smile

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Wcale nie trzeba się starać aby nie mieć żadnej koleżanki ponieważ w naszym wieku praktycznie każda jest zajęta a często partnerom nie uśmiecha się jak ich sympatia zawiera znajomość z facetem wink
Dodaj do tego fakt że zdecydowana większość ma swoją grupkę znajomych i obcych do siebie nie dopuszcza a mnie jak nie wpuszcza się drzwiami to oknem nie wchodzę.

To tyle jeśli chodzi o koleżanki, o kolegów jest łatwiej bo też i faceci są bardziej otwarci na nowe znajomości ale z kobietami to dramat zawsze był.

Koleżanki ze szkoły średniej - żadnych? Koleżanki ze studiów - żadnych? Koleżanki z pracy - żadnych? Grono znajomych - wyłącznie sami mężczyźni?

3,427

Odp: 30lat i cały czas sam
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Koleżanki ze szkoły średniej - żadnych? Koleżanki ze studiów - żadnych? Koleżanki z pracy - żadnych? Grono znajomych - wyłącznie sami mężczyźni?

Też mi się to dziwne wydaje.

Nawet jak celowo obracalam się w męskich kręgach, bo tak mi było wygodniej, to przecież naturalne, że jakieś koleżanki na studiach czy w pracy miałam, choćby z tego prostego faktu, że one tam studiowały czy pracowały. Nie wiem jakim odludkiem by trzeba było być, by z żadną przynajmniej słowa nie zamienic.

3,428 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-22 11:31:43)

Odp: 30lat i cały czas sam

Tom94 Widzisz, a ja się z kolei Tobie dziwię...

Ok, zostawmy na chwilę kwestie partnerki, ale przecież tak zupełnie na chłodno: CO trzeba robić, żeby nie mieć żadnych znajomych? Zakladam, że poznajac ludzi nie da się obracać w towarzystwie wyłącznie jednej płci, więc automatycznie w grę wchodzą także koleżanki. Chyba, że naprawdę ktoś się zajmuje specyficzną branżą, ale takowych jednak jest skrajnie mało. Poza tym, istnieją znajomi ze szkoły, studiów, sąsiedzi..Kiedy człowiek się angażuje w jakies inne zajęcia, zainteresowania itp. - no z kimś musi się spotykać..

Sam obracam się w takiej branży, gdzie ludzi łączy pasja(która często jest też zawodem i pracą zarobkową) skupiającą osoby obojga płci, w przeróżnym wieku..Generalnie ciężko jest tam znaleźć kogoś z pary, kto miałby pretensje, żę druga strona pozostaje w koleżeńskich relacjach z innymi osobami przeciwnej płci. Ludzie są tak serdeczni w stosunku do siebie, żę czasami się wydaje, jakby byli wolni smile No, zwyczajnie nie zamykają się w swojej skorupie związkówej. Myślę, że jednak takich jest zdecydowana większość, przynajmniej ja się takowymi otaczam. Zresztą można sobie wyobrazić, jak jedna strona w związku reaguje, kiedy ta druga stopniowo próbuje zamknąć ich życie w bańce: przecież normalnie ludzie, mając swoich znajomych, pragną ich przedstawić swojemu partnerowi. Nie wiem też, w jakim środowisku trzeba się obracać, żeby nie móc nawiązywać zwykłych, koleżeńskich relacji. Nie zauważyłem też, żeby kobiety nie były otwarte na nowe znajomości, wręcz przeciwnie - raczej to Panie sa bardziej aktywne towarzysko i jeśli tylko mają ciekawy charakter to bez problemu udaje im się nawiązywać kontakty.
Nie mówię, że każdy ma tych koleżanek czy znajomych na pęczki i się z nimi widuje często, ale jednak są. big_smile Sa to realnie żyjący ludzie, choćby znajomi z pracy, studió, kursów, szkoły czy nie wiem, skąd jeszcze..


Tom94 brzmisz tak, jakby dostanie się do jakiejś grupy ludzi, pociągałoby za sobą trudnośći tego typu, jak w czasie wojny, kiedy ktoś chciał dołączyć do konspiracji i trzeba go było sprawdzić czy nie jest szpiclem..Nie wiem, czy człowiek musi roztaczać wokół siebie jakąś odpychającą aurę, żeby wszędzie patrzyli na niego wrogo...

3,429

Odp: 30lat i cały czas sam
Beyondblackie napisał/a:
Panna Szlachetnego Rodu napisał/a:

Koleżanki ze szkoły średniej - żadnych? Koleżanki ze studiów - żadnych? Koleżanki z pracy - żadnych? Grono znajomych - wyłącznie sami mężczyźni?

Też mi się to dziwne wydaje.

Nawet jak celowo obracalam się w męskich kręgach, bo tak mi było wygodniej, to przecież naturalne, że jakieś koleżanki na studiach czy w pracy miałam, choćby z tego prostego faktu, że one tam studiowały czy pracowały. Nie wiem jakim odludkiem by trzeba było być, by z żadną przynajmniej słowa nie zamienic.

Tak, koleżanki na studiach to rzecz święta. Piwo/obiad za notatki to była uczciwa cena.

3,430

Odp: 30lat i cały czas sam

Powiem wam, że my to żyjemy w jakieś bańce chaty z dala. A są na świecie piękne historie, przekraczające granice naszej ciasnej i przaśnej wyobraźni. Jak ta.
https://twitter.com/n1derwalen/status/1 … 1314879490

3,431

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nieprawda. To Ty atakowałeś i torpedowales. Klasyczna manipulacja.

Zauważyłem, że kobiety uwielbiają używać słowa ,,manipulacja" big_smile
Ciekawe dlaczego? Hmm... Czyżby mężczyźni byli tacy źli dla nich?

Jeżeli masz do mnie jakieś żale czy przykrości to wal śmiało - teraz.

Coś się tak do mnie przyczepił, za dużo czasu masz?

3,432

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nieprawda. To Ty atakowałeś i torpedowales. Klasyczna manipulacja.

Zauważyłem, że kobiety uwielbiają używać słowa ,,manipulacja" big_smile
Ciekawe dlaczego? Hmm... Czyżby mężczyźni byli tacy źli dla nich?

Jeżeli masz do mnie jakieś żale czy przykrości to wal śmiało - teraz.

Coś się tak do mnie przyczepił, za dużo czasu masz?

Casus belli.

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nieprawda. To Ty atakowałeś i torpedowales. Klasyczna manipulacja.

Zauważyłem, że kobiety uwielbiają używać słowa ,,manipulacja" big_smile
Ciekawe dlaczego? Hmm... Czyżby mężczyźni byli tacy źli dla nich?

Jeżeli masz do mnie jakieś żale czy przykrości to wal śmiało - teraz.

Coś się tak do mnie przyczepił, za dużo czasu masz?

Może mu się podobasz i tak nieudolnie zagaduje? big_smile

3,434

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Sam obracam się w takiej branży, gdzie ludzi łączy pasja(która często jest też zawodem i pracą zarobkową) skupiającą osoby obojga płci, w przeróżnym wieku..Generalnie ciężko jest tam znaleźć kogoś z pary, kto miałby pretensje, żę druga strona pozostaje w koleżeńskich relacjach z innymi osobami przeciwnej płci. Ludzie są tak serdeczni w stosunku do siebie, żę czasami się wydaje, jakby byli wolni smile No, zwyczajnie nie zamykają się w swojej skorupie związkówej. Myślę, że jednak takich jest zdecydowana większość, przynajmniej ja się takowymi otaczam. Zresztą można sobie wyobrazić, jak jedna strona w związku reaguje, kiedy ta druga stopniowo próbuje zamknąć ich życie w bańce: przecież normalnie ludzie, mając swoich znajomych, pragną ich przedstawić swojemu partnerowi. Nie wiem też, w jakim środowisku trzeba się obracać, żeby nie móc nawiązywać zwykłych, koleżeńskich relacji. Nie zauważyłem też, żeby kobiety nie były otwarte na nowe znajomości, wręcz przeciwnie - raczej to Panie sa bardziej aktywne towarzysko i jeśli tylko mają ciekawy charakter to bez problemu udaje im się nawiązywać kontakty.

Przyznam, że mnie również dziwi, że Tom uważa, że znalezienie zwykłej koleżanki to jest jakiś ogromy problem, co więcej, dlatego, że znajome z otoczenia są w związkach. Oczywiście pozostaje kwestia, jak ktoś wcześniej słusznie zauważył, co rozumie się pod pojęciem "koleżanka", bo przecież sam fakt, że ktoś jest z kimś związany nikogo nie zamyka, a przynajmniej nie powinien, na nawiązywanie zwykłych, towarzyskich kontaktów. Ja sama zawsze miałam znajomych płci męskiej i to niezależnie od statusu związkowego. Były one bardziej zażyłe, kiedy byłam sama i mniej absorbujące czasowo, kiedy byłam w związku, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by z kimś zwyczajnie nie porozmawiać czy nie umówić się na niezobowiązującą kawę czy jakieś inne wyjście tylko dlatego, że mam partnera czy rodzinę.

Coś mi tu zgrzyta i albo istotnie mówimy o czymś innym, albo coś jest nie tak, bo na przykład Tom wysyła do otoczenia sygnały, które jasno pozwalają odczuć, że chodzi mu o coś więcej niż koleżeństwo, a wtedy rzeczywiście może to sprawiać pewną trudność.

3,435

Odp: 30lat i cały czas sam

Czytam ten wątek z partyzanta od jakiegoś czasu. Trochę mnie to wszystko bawi. W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja". A konkretnie wokół swoich wyimaginowanych lub realnych niedostatków. A gdzie ty miejsce dla 2 osoby. Każda normalna kobieta zwieje w podskokach słysząc 100 raz o brodach, szkieletach, łopatkach... wink Po 2 co ci panowie mają do zaoferowania kobiecie oprócz tego że istnieją i zamiatają powietrze w dwutlenek węgla? Raczej niewiele.

3,436

Odp: 30lat i cały czas sam
Anna Renard napisał/a:

Czytam ten wątek z partyzanta od jakiegoś czasu. Trochę mnie to wszystko bawi. W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja". A konkretnie wokół swoich wyimaginowanych lub realnych niedostatków. A gdzie ty miejsce dla 2 osoby. Każda normalna kobieta zwieje w podskokach słysząc 100 raz o brodach, szkieletach, łopatkach... ;) Po 2 co ci panowie mają do zaoferowania kobiecie oprócz tego że istnieją i zamiatają powietrze w dwutlenek węgla? Raczej niewiele.


A Ty co masz do zaoferowania mężczyźnie oprócz piersi i dziury między nogami? ja wiem że w dzisiejszych czasach to wystarcza i można leżeć i pachnieć a beciak opłaci wszystko. Ale tak racjonalnie, co możesz zaoferować partnerowi? czy po prostu wyznajesz zasadę że to facet ma się starać, że to facet ma imponować i że to facet ma mieć a ja mam tylko być i pachnieć, i jeszcze powinien dziękować że mnie ma.       Dlaczego kur** utworzyło się przekonanie że to facet ma czymś imponować, jak nie pozycją społeczną, to pieniędzmi, samochodem, dlaczego ciągle słyszę *A co ty możesz zaoferować kobiecie* a co to ja jestem caritas?  planujemy związek, ślub, dzieci, wpisz co chcesz,  to pracujemy na to we dwoje, mamy kredyt to MAMY GO WE DWOJE a nie że ja go mam, dzielimy wspólnie życie więc dzielimy je na dwoje, a nie że ja pracuje po 12 godzin a Julka po 8h w salonie kosmetycznym gdzie przyjęła trzy osoby na piłowanie paznokci ma dość i jest wyczerpana.   Niech się w końcu skończy to wykorzystywanie mężczyzn i że to mężczyzna ma mieć.  Mam drągala między nogami, prosze sie o niego bić i rywalizować, tak jak robią beciaki i simpy o możliwość powąchania krocza danej pani, sąw stanie upodlić się do granic możliwości i  zrobić wszystko.        Tfu

3,437

Odp: 30lat i cały czas sam
Anna Renard napisał/a:

W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja".

Znowu ten kobiecy matrix. smile Daj już spokój. Faceci nie są stworzeni dla kobiet. Ileż to wątków nawet na tym forum, facetów obracających się wokół kobiety. A one ich nie szanują, dokuczają, wykorzystują, robią własnych mechaników, budowlańców, czy męskie koleżanki do wyżalenia się i wypłakania.

3,438 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-22 14:43:28)

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:
Anna Renard napisał/a:

W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja".

Znowu ten kobiecy matrix. smile Daj już spokój. Faceci nie są stworzeni dla kobiet. Ileż to wątków nawet na tym forum, facetów obracających się wokół kobiety. A one ich nie szanują, dokuczają, wykorzystują, robią własnych mechaników, budowlańców, czy męskie koleżanki do wyżalenia się i wypłakania.

O masz! Mechaników! Kolejny który umie wymienić koło w samochodzie i jego wartość wywindowała w górę  big_smile

3,439 Ostatnio edytowany przez Anna Renard (2022-02-22 14:48:17)

Odp: 30lat i cały czas sam

emphatic25 - coś tam, skoro jednak mam męża. Nie wiem co to beciak i raczej nie chcę wiedzieć. Co do zarobków... Dlaczego mam pracować 12h skoro jestem w stanie zarobić przez 5 godzin więcej niż ty przez 12? Dla sportu? Żeby się upodlić? O kredytach się nie wypowiem, bo mnie nie dotyczy.

Legat mechanika to mam sprawdzonego od lat. Koleżanki do żalenia też mam. Nie potrzebuję ani nie chcę gadać o takich sprawach z mężem. Nie wiem skąd ta moda robienia z chłopa psipsiuły.  Wykorzystuję męża w kuchni i w łóżku. Ale tam to sam chce. big_smile

Panno, widzisz umieją koło wymienić, a  kobiety nawet koleżanki sobie znaleźć nie. No nie wiem. Wolę płacić za wymianę kół niż za seks i towarzystwo. big_smile Mniej dołujące.

3,440

Odp: 30lat i cały czas sam

Wyjaśnijmy pewną rzecz......
Dla mnie koleżanką jest ta osoba z którą spędzam czas, mam podobny światopogląd i zainteresowania itp itd
Wszelakie pogaduchy w pracy czy na studiach  nie traktuję w kategorii znajomości.

Nie zmienia to jednak faktu że zawsze był problem aby nawiązać jakąkolwiek znajomość z dziewczyną......a to miała faceta, a to była koleżanką mojego kolegi i ze mną z różnych powodów przyjaźnić się nie chciała, a to pracuje, a to uczy się,  zawsze było jakieś ale.
Myślę że to jest kwestia jakiejś specyficznej aury wokół mnie, po prostu mówiąc łagodnie nie przypadam do gustu kobietom.

W każdym bądź razie problemem nie jest to że kogoś szukam i wysyłam sygnały zainteresowania, w tej kwestii już od 7 lat jestem pogodzony z losem samotnego żywotu.
Z ciekawości chciałem sprawdzić jakiś czas temu czy przyjaźń z kobietą jest możliwa, w moim przypadku jak widać nie.

3,441 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-22 15:15:30)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Wyjaśnijmy pewną rzecz......
Dla mnie koleżanką jest ta osoba z którą spędzam czas, mam podobny światopogląd i zainteresowania itp itd
Wszelakie pogaduchy w pracy czy na studiach  nie traktuję w kategorii znajomości.

Nie zmienia to jednak faktu że zawsze był problem aby nawiązać jakąkolwiek znajomość z dziewczyną......a to miała faceta, a to była koleżanką mojego kolegi i ze mną z różnych powodów przyjaźnić się nie chciała, a to pracuje, a to uczy się,  zawsze było jakieś ale.

Mówisz o tej aurze już któryś raz z kolei. W to pojęcie, jak do przepastnego wora, można tak naprawdę wrzucić wszystko, wszystkie możliwe przyczyny braku zainteresowania Tobą przez kobietę nawet w roli koleżanki. I tu się zapala ta przysłowiowa czerwona lampka. Bo to jest naprawdę coś specyficznego. Pomijam wygląd, bo ten dla kolegowania się nie ma żadnego znaczenia. Pozostaje Twoje usposobienie, charakter, zachowanie się w przełożeniu na kontakty z kobietami. Nie bliżej nieokreślona aura. To konkretny w nas samych powodują, że mamy bądź nie mamy znajomych, przyjaciół, partnerów.

Trudno się odnieść do Twojego przypadku, ponieważ piszesz bardzo ogólnikowo i enigmatycznie.

PS. Aura kojarzy mi się z poświatą. A tej nad głową raczej nie masz.

3,442

Odp: 30lat i cały czas sam

Tom, ciężko powiedzieć, bo oględnie opisujesz.

Z różnych powodów nie chcialabym się z kimś kolegować bliżej: robi wrażenie agresywnego i ogólnie niezrównoważonego, nie mamy żadnych wspólnych zainteresowań, wydaje sie być creepem, jest facetem co uważa, że pozjadał wszystkie rozumy albo jest tak malo kontaktowy, że jedyne co można z niego wyciągnąć to pojedyncze słowa. Do wyboru, do koloru. Nie wiem co jest nie tak z Tobą, bo za malo informacji mam.

3,443

Odp: 30lat i cały czas sam
Anna Renard napisał/a:

Czytam ten wątek z partyzanta od jakiegoś czasu. Trochę mnie to wszystko bawi. W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja". A konkretnie wokół swoich wyimaginowanych lub realnych niedostatków. A gdzie ty miejsce dla 2 osoby. Każda normalna kobieta zwieje w podskokach słysząc 100 raz o brodach, szkieletach, łopatkach... wink Po 2 co ci panowie mają do zaoferowania kobiecie oprócz tego że istnieją i zamiatają powietrze w dwutlenek węgla? Raczej niewiele.

Robi się w tym wątku ,coraz ciekawiej smile Nie dość że wolicie wyższych i czarnych to na dodatek okazuje się że powietrze  wam marnuje ...  mogłem się urodzić jako Mokebe

3,444

Odp: 30lat i cały czas sam

To ja dodam coś od siebie odnośnie koleżeństwa damsko męskiego, ale takiego naprawdę koleżeństwa z dzwonieniem do siebie, umawianiem do kina czy na koncert czy na wycieczkę rowerową, bez żadnych seksualnych podtekstów. Myślę, że taka przyjaźń jest możliwa ale z gejem.
Z doświadczenia powiem, że mnie się nie udało stworzyć takiej przyjaźni, zawsze dosłownie za każdym razem, gdy myślałam, o fajny kolega, okazywało się, że chciał czegoś więcej, " kolezenstwo" ucinało się w momencie, gdy wychodziło, że to dla mnie kolega a nie kandydat na partnera.
Ja umiem oddzielić, ograniczyć sytuację, gdy mam do czynienia tylko z kolegą i nic dalej z tego nie będzie  od sytuacji, gdy mężczyzna może stać się partnerem.
Obecnie mam kolegów, ale na zasadzie znajomych. Gdy się widzimy pogadamy chwile, pozartujemy, a potem każde z nas idzie do siebie. Nie ma wspólnych wyjść sam na sam do kina czy na spacer, nie ma rozmów na WhatsApp, nie ma wspólnego spędzania czasu.
Myślę, że pomogłam.
Myślę, że to zdrowe podejście.

3,445

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:
Anna Renard napisał/a:

Czytam ten wątek z partyzanta od jakiegoś czasu. Trochę mnie to wszystko bawi. W sumie panowie mają jeden problem. Ich życie koncertuje się wokół własnego "ja". A konkretnie wokół swoich wyimaginowanych lub realnych niedostatków. A gdzie ty miejsce dla 2 osoby. Każda normalna kobieta zwieje w podskokach słysząc 100 raz o brodach, szkieletach, łopatkach... wink Po 2 co ci panowie mają do zaoferowania kobiecie oprócz tego że istnieją i zamiatają powietrze w dwutlenek węgla? Raczej niewiele.

Robi się w tym wątku ,coraz ciekawiej smile Nie dość że wolicie wyższych i czarnych to na dodatek okazuje się że powietrze  wam marnuje ...  mogłem się urodzić jako Mokebe

I ładnych z twarzy. Co z tego, że czarny i wysoki jak brzydki.
I bogatych.
Co z tego, jak czarny, wysoki I piękny z twarzy jak biedny.

Posty [ 3,381 do 3,445 z 31,047 ]

Strony Poprzednia 1 51 52 53 54 55 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024