Już nie wiem co mam robić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już nie wiem co mam robić

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66

Odp: Już nie wiem co mam robić
bagienni_k napisał/a:

Autorze, to trzeba pisać od razu tak ważne kwestie, jak obustronne zaangażowanie. Skoro z czasem się przerodziło się to w związek, to zmienia postać rzeczy. Chociaż z tym kredytem to podejrzana sprawa. Generalnie, żęby przekonać bank do udzielenia kredytu, trzeba się nieźle nagimnastykować. Skoro CI na niej zalezy, to spróbój jej pomóc tak, aby ją wesprzeć. niekoniecznie finansowo.

Natomiast co do naiwności kobiet w przekazywaniu obcym osobom kasy to już mnie nic nie zdziwi..

Wiem, wiem poprostu...napisałem to w przypływie emocji też także mogło być parę rzeczy niewyjaśnionych do końca

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Nie wiem właśnie - sam się zastanawiałem jak to wyszło, ze mu tyle pieniędzy dała. Na początku wgl umowy nie spisali żadnej ale jak o tym usłyszałem to powiedziałem żeby leciała do niego i podpisywała. No i naszczęscie się udało - ale gość wisi pieniądze nie tylko jej ale 10 innym osobom i z pewnych źródeł wiem, że siedzi w holandii i tam pracuje ale to i tak nic nie zmienia bo kredyt jest na nią chociaż ona ruszyła tą sprawę w sądzie i może coś jej sie uda zrobić bo postępowanie jest w toku.

No to chociaż tyle, co jednak nie zmienia faktu, że tego zwrotu raczej szybko nie doczeka.
Nie wiem kim tamten facet jest dla tej dziewczyny i co jej powiedział/naobiecywał, że z taka łatwością mu tą kasę dała/pożyczyła. Mi się to trochę kojarzy z oszustami matrymonialnymi. No chyba, że obiecał jej jakieś udziały, duże odsetki (co  wątpliwe skoro nie mieli spisanej umowy) czy pracę.
Ogólnie dziewczyna jest w beznadziejnej sytuacji i to na własne życzenie. Zapewne też dostała "nauczkę" za swoją naiwność, którą zapamięta do końca życia.
Pytanie, czy wiedząc co wiesz, chcesz nadal z nią być czy nie. Jeśli tak, to jak pisałam wyżej nie wyobrażam sobie byś np. nie interesował czy ma za co żyć.
Przy stałej pracy powinna dać sobie radę, chociaż jeżeli jej płaca to najniższa krajowa, a do tego dochodzą koszty najmu mieszkania, życia + kredyt, to no... nie ciekawie. Może dlatego chce znów razem zamieszkać (o ile dobrze zrozumiałam)?
Możesz ale nie musisz na to godzić. Ty już sam powinieneś podjąć decyzję i albo jesteście razem i jakoś jej pomagasz choćby z tym wspólnym mieszkaniem by miała łatwiej albo odcinasz. Nie wyobrażam sobie, że jesteście razem a ona np. nie ma za co kupić sobie jedzenia a Ciebie to nie rusza. Oczywiście nie mówię, że powinieneś ją utrzymywać ale ona przecież chyba pracuje? 
Istnieje jakaś szansa, że tą kasę odzyska choć pewnie nie będzie to łatwe.
Ciężka sprawa.

68

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:
bartbart napisał/a:

Nie wiem właśnie - sam się zastanawiałem jak to wyszło, ze mu tyle pieniędzy dała. Na początku wgl umowy nie spisali żadnej ale jak o tym usłyszałem to powiedziałem żeby leciała do niego i podpisywała. No i naszczęscie się udało - ale gość wisi pieniądze nie tylko jej ale 10 innym osobom i z pewnych źródeł wiem, że siedzi w holandii i tam pracuje ale to i tak nic nie zmienia bo kredyt jest na nią chociaż ona ruszyła tą sprawę w sądzie i może coś jej sie uda zrobić bo postępowanie jest w toku.

No to chociaż tyle, co jednak nie zmienia faktu, że tego zwrotu raczej szybko nie doczeka.
Nie wiem kim tamten facet jest dla tej dziewczyny i co jej powiedział/naobiecywał, że z taka łatwością mu tą kasę dała/pożyczyła. Mi się to trochę kojarzy z oszustami matrymonialnymi. No chyba, że obiecał jej jakieś udziały, duże odsetki (co  wątpliwe skoro nie mieli spisanej umowy) czy pracę.
Ogólnie dziewczyna jest w beznadziejnej sytuacji i to na własne życzenie. Zapewne też dostała "nauczkę" za swoją naiwność, którą zapamięta do końca życia.
Pytanie, czy wiedząc co wiesz, chcesz nadal z nią być czy nie. Jeśli tak, to jak pisałam wyżej nie wyobrażam sobie byś np. nie interesował czy ma za co żyć.
Przy stałej pracy powinna dać sobie radę, chociaż jeżeli jej płaca to najniższa krajowa, a do tego dochodzą koszty najmu mieszkania, życia + kredyt, to no... nie ciekawie. Może dlatego chce znów razem zamieszkać (o ile dobrze zrozumiałam)?
Możesz ale nie musisz na to godzić. Ty już sam powinieneś podjąć decyzję i albo jesteście razem i jakoś jej pomagasz choćby z tym wspólnym mieszkaniem by miała łatwiej albo odcinasz. Nie wyobrażam sobie, że jesteście razem a ona np. nie ma za co kupić sobie jedzenia a Ciebie to nie rusza. Oczywiście nie mówię, że powinieneś ją utrzymywać ale ona przecież chyba pracuje? 
Istnieje jakaś szansa, że tą kasę odzyska choć pewnie nie będzie to łatwe.
Ciężka sprawa.


Wiem co masz na myśli tylko widzisz...o to chodzi, że ona o wszystko zawsze obwinia mnie. Nawet na wigilię do swojej rodziny mnie nie zaprosiła bo powiedziała, że ,,kogoś kto jej tyle bólu sprawił nie będzie do swojej rodziny brała'' i o to chodzi, że ja sie boję, że jak z nią zamieszkam teraz to ja za wszystko będę płacił. Po za tym u mnie mieszka mama i ja proponowałem mojej dziewczynie wlasnie zeby zamieszkała ze mną i mamą to już by nie musiała płacić za mieszkanie i jedzenie a ona stwierdziła , że w takiej atmosferze nie będzie siedziała - także sory ale ona gardzi jakąkolwiek moją pomocą.

69

Odp: Już nie wiem co mam robić

Problem jest taki, że ona Ciebie o wszysatko obwinia i manipuluje faktami. Sama nie może się pogodzić z tym, żę popełniła błąd z oferowaniem tamtemu kasy i teraz nie może przyjąć tego do wiadomości.

70

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Wiem co masz na myśli tylko widzisz...o to chodzi, że ona o wszystko zawsze obwinia mnie. Nawet na wigilię do swojej rodziny mnie nie zaprosiła bo powiedziała, że ,,kogoś kto jej tyle bólu sprawił nie będzie do swojej rodziny brała'' i o to chodzi, że ja sie boję, że jak z nią zamieszkam teraz to ja za wszystko będę płacił. Po za tym u mnie mieszka mama i ja proponowałem mojej dziewczynie wlasnie zeby zamieszkała ze mną i mamą to już by nie musiała płacić za mieszkanie i jedzenie a ona stwierdziła , że w takiej atmosferze nie będzie siedziała - także sory ale ona gardzi jakąkolwiek moją pomocą.

Sorry, że to napiszę ale moja intuicja mi podpowiada, że może i Ty w jakiś sposób się zaangażowałeś ale ona nie do końca i na boku kręciła z tamtym facetem. W końcu mieliście układ więc teoretycznie mogła. Tamten ją wykorzystał a ona za wszystko wini Ciebie i z tego co piszesz jedyne czego od Ciebie oczekuje to wsparcia finansowego, i to większego niż (jednorazowe) 1000 zł. Ona przecież tamtemu facetowi wszystkie oszczędności oddała, a nawet zadłużyła na potęgę (sarkazm).
Słabo to widzę.

71

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:
bartbart napisał/a:

Wiem co masz na myśli tylko widzisz...o to chodzi, że ona o wszystko zawsze obwinia mnie. Nawet na wigilię do swojej rodziny mnie nie zaprosiła bo powiedziała, że ,,kogoś kto jej tyle bólu sprawił nie będzie do swojej rodziny brała'' i o to chodzi, że ja sie boję, że jak z nią zamieszkam teraz to ja za wszystko będę płacił. Po za tym u mnie mieszka mama i ja proponowałem mojej dziewczynie wlasnie zeby zamieszkała ze mną i mamą to już by nie musiała płacić za mieszkanie i jedzenie a ona stwierdziła , że w takiej atmosferze nie będzie siedziała - także sory ale ona gardzi jakąkolwiek moją pomocą.

Sorry, że to napiszę ale moja intuicja mi podpowiada, że może i Ty w jakiś sposób się zaangażowałeś ale ona nie do końca i na boku kręciła z tamtym facetem. W końcu mieliście układ więc teoretycznie mogła. Tamten ją wykorzystał a ona za wszystko wini Ciebie i z tego co piszesz jedyne czego od Ciebie oczekuje to wsparcia finansowego, i to większego niż (jednorazowe) 1000 zł. Ona przecież tamtemu facetowi wszystkie oszczędności oddała, a nawet zadłużyła na potęgę (sarkazm).
Słabo to widzę.


Dlatego to jest bardzo dziwna sytuacja ale.. kolejna sprawa ona by mogła mieć ten kredyt już dawno spłacony gdyby ,,za przeproszeniem'' sie puszczała więc wydaje mi się , że dzi*wką nie jest. Ma znajomego który jest lekarzem i zarabia 30 tysiecy na miesiąc i nie raz jej proponował seks za pieniądze i nigdy się nie zgodziła. Czyli na zdrowy rozsądek wychodzi na to, że kur*ą nie jest

72

Odp: Już nie wiem co mam robić

Jeśli tak się sytuacja przedstawia, to nie masz czego żałować..

73

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Dlatego to jest bardzo dziwna sytuacja ale.. kolejna sprawa ona by mogła mieć ten kredyt już dawno spłacony gdyby ,,za przeproszeniem'' sie puszczała więc wydaje mi się , że dzi*wką nie jest. Ma znajomego który jest lekarzem i zarabia 30 tysiecy na miesiąc i nie raz jej proponował seks za pieniądze i nigdy się nie zgodziła. Czyli na zdrowy rozsądek wychodzi na to, że kur*ą nie jest

Ja nigdzie nie napisałam, że jest. Tylko, że nie traktuje Cię poważnie i że najprawdopodobniej z tamtym znajomym coś ją łączyło i myślała, że pożyczając a raczej dając mu kasę, w jakiś sposób udowodni mu swoją "miłość", w końcu gdyby byli razem to dołożyłaby do wspólnego biznesu.

74

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:
bartbart napisał/a:

Dlatego to jest bardzo dziwna sytuacja ale.. kolejna sprawa ona by mogła mieć ten kredyt już dawno spłacony gdyby ,,za przeproszeniem'' sie puszczała więc wydaje mi się , że dzi*wką nie jest. Ma znajomego który jest lekarzem i zarabia 30 tysiecy na miesiąc i nie raz jej proponował seks za pieniądze i nigdy się nie zgodziła. Czyli na zdrowy rozsądek wychodzi na to, że kur*ą nie jest

Ja nigdzie nie napisałam, że jest. Tylko, że nie traktuje Cię poważnie i że najprawdopodobniej z tamtym znajomym coś ją łączyło i myślała, że pożyczając a raczej dając mu kasę, w jakiś sposób udowodni mu swoją "miłość", w końcu gdyby byli razem to dołożyłaby do wspólnego biznesu.


Możliwe ale nie mam pojęcia

75

Odp: Już nie wiem co mam robić

Bart a widziałeś w ogóle jakieś "kwity" na ten wzięty kredyt ?

dobrze że doprecyzowałeś pewne niejasności.
Daj sobie spokój z tą dziewczyną relacja jak na moje oko jest już  za bardzo uszkodzona ,a dziewczyna roszczeniowa ma mnóstwo uraz i obwinia Ciebie za swoje błędy ,bardziej niż Ty ma mętną postawę .
Nie daj i nie rób z siebie ofiary.

76

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Możliwe ale nie mam pojęcia

Wygląda na to, że teraz oczekuje od Ciebie takiego samego 'poświęcenia' i dowodów miłości, jakie ona dała tamtemu facetowi.
No bo sorry ale nie wyobrażam sobie, że jakiś pierwszy lepszy znajomy przychodzi do niej i prosi o 60 tys., a ona bez zastanowienia mu daje przy okazji zadłużając. Mnóstwo kobiet zostaje w taki czy podobny sposób naciągnięte przez faceta obiecującego wspólną, świetlaną przyszłość. Powody różne, rozkręcający biznes, chora matka czy nie wiem co jeszcze. No jak nie pomożesz ukochanemu?

77 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-27 14:03:06)

Odp: Już nie wiem co mam robić
paslawek napisał/a:

Bart a widziałeś w ogóle jakieś "kwity" na ten wzięty kredyt ?

dobrze że doprecyzowałeś pewne niejasności.
Daj sobie spokój z tą dziewczyną relacja jak na moje oko jest już  za bardzo uszkodzona ,a dziewczyna roszczeniowa ma mnóstwo uraz i obwinia Ciebie za swoje błędy ,bardziej niż Ty ma mętną postawę .
Nie daj i nie rób z siebie ofiary.


Nigdy nie widziałem niczego ale też może przez to, że nie zapytałem bo jak zaczęła mieć do mnie o wszystko problemy to też mnie to zraniło (faceci też mają uczucia) .
Ostatnio czytałem artykuł na temat toksycznych kobiet no i jota w jotę jakbym czytał o niej...

No właśnie mnie też ( o dziwo) po jakimś czasie zaczęło to zastanawiać czemu tyle pieniędzy mu dała. Ona zawsze broniła się tym, że jest łatwowierna. Mnie też kiedyś na początku mało znało a pożyczyła mi 4 tysiące bez problemu bo potrzebowałem ale ja oddałem jej po tygodniu także... : ) i też od kogoś pożyczyła w tamtym momencie żeby dać mi także mogę uwierzyć w to, że jest łatwowierna. Tylko z drugiej strony 4 tysiące to nie 60

78

Odp: Już nie wiem co mam robić

No ale skoro ona podpisała z nim umowę, to może iść z tą umową do sądu i doprowadzić do tego, żeby kredyt był przepisany na niego. To jest wykonalne.
Wprawdzie to się ociera trochę o wyłudzenie, skoro on zapewne nie ma zdolności kredytowej, skoro wisi kasę tylu osobom, ale to może już lepiej ponieść konsekwencje tej głupoty niż spłacać kredyt, który się wzięło na kogoś?

79 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-02-27 14:27:49)

Odp: Już nie wiem co mam robić
Lady Loka napisał/a:

No ale skoro ona podpisała z nim umowę, to może iść z tą umową do sądu i doprowadzić do tego, żeby kredyt był przepisany na niego. To jest wykonalne.
Wprawdzie to się ociera trochę o wyłudzenie, skoro on zapewne nie ma zdolności kredytowej, skoro wisi kasę tylu osobom, ale to może już lepiej ponieść konsekwencje tej głupoty niż spłacać kredyt, który się wzięło na kogoś?

Sprawa podobno już jest w sądzie.
Istnieje możliwość na przepisanie kredytu na niego, kiedy to ona go wzięła na siebie? Chyba nie jest to takie proste.
Jeśli facet zbankrutował, a wierzycieli jest wielu, to chyba obowiązuje jakaś "kolejka".
Jeżeli ma jakiś majątek, nieruchomości itd., i nie będzie reagował na wezwania do zapłaty, to wtedy sprawa chyba trafia dla komornika?
Nie znam się za bardzo na tych kwestiach, jeśli się mylę, poprawcie mnie.

80

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No ale skoro ona podpisała z nim umowę, to może iść z tą umową do sądu i doprowadzić do tego, żeby kredyt był przepisany na niego. To jest wykonalne.
Wprawdzie to się ociera trochę o wyłudzenie, skoro on zapewne nie ma zdolności kredytowej, skoro wisi kasę tylu osobom, ale to może już lepiej ponieść konsekwencje tej głupoty niż spłacać kredyt, który się wzięło na kogoś?

Sprawa podobno już jest w sądzie.

No to już niech ona się z tym buja.

Bart, skoro się rozstaliście, a ona rzuca Ci jakimiś takimi dziwnymi tekstami, to pozwól jej samej się w tym kisić, a Ty na przyszłość wybieraj mądrzej.

81

Odp: Już nie wiem co mam robić
Lady Loka napisał/a:
Roxann napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No ale skoro ona podpisała z nim umowę, to może iść z tą umową do sądu i doprowadzić do tego, żeby kredyt był przepisany na niego. To jest wykonalne.
Wprawdzie to się ociera trochę o wyłudzenie, skoro on zapewne nie ma zdolności kredytowej, skoro wisi kasę tylu osobom, ale to może już lepiej ponieść konsekwencje tej głupoty niż spłacać kredyt, który się wzięło na kogoś?

Sprawa podobno już jest w sądzie.

No to już niech ona się z tym buja.

Bart, skoro się rozstaliście, a ona rzuca Ci jakimiś takimi dziwnymi tekstami, to pozwól jej samej się w tym kisić, a Ty na przyszłość wybieraj mądrzej.


No ja nie mam zamiaru wgl jakiegokolwiek kontaktu z nią utrzymywać. Zrobiła ze mnie najgorszego gdzie ja wobec niej miałem tylko dobre intencje a to, że ona nie widziała albo nie chciała zobaczyć mej pomocy i wsparcia to już jej sprawa. Ona zawsze tylko wszystko widzała ze swojej perspektywy - z mojej nigdy nie : ) jakakolwiek próba wytłumaczenia jej czegokolwiek to było jak gadanie do ściany także...

82

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Tylko z drugiej strony 4 tysiące to nie 60

Są kobiety, które maja taka przypadłość. Bardzo łatwo obracają pieniędzmi, niekoniecznie swoimi, nie licząc się z ich wartością. Rodzi to, tak jak u twojej całą lawinę problemów.

83 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-02-27 14:37:24)

Odp: Już nie wiem co mam robić
Ein napisał/a:

Zwięźle, krótko i na temat.
Manipulatorka level ekspert. Szuka naiwnego który pomoże jej spłacić ten kredyt (o ile w ogóle go ma) A z tymi oponami to ręki opadli...

Zastanowiłbym się na Twoim miejscu bo jak dla mnie to chodzący tokstk.
Najpierw próbuje Cie na litość, że się niczym nie interesujesz, masz ją w dupie a jak to nie pomoże to obraża się i "zrwya" z Tobą.
W dodatku załatwiasz jej pracę a ona takie teksty...

Z takimi osobami trzeba krótko.
Powiedz jej wprost: słuchaj, ja nie będę spłacał Twoich kredytów, rachunków i Cię utrzymywał. Mogę Ci pomóc (o ile chcesz) ale to Twój obowiązek a nie mój.

Obstawiam, że jakby się dowiedziała, że nie pomożesz jej tego spłacić to sama zakończy ten "związek" i zacznie szukać nowego łosia.

Nie pchaj się bagno...

Jaka manipulatorka? Dziewczyna cierpi, miota się więc emocje i to bardzo silne, przesiąknięte gniewem rozczarowaniem i żalem wychodzą z niej za każdym razem, a ty tu doradzasz jakieś z doopy "rady" że ona jest winna? Przecież ona szuka wsparcia, chce być chciana, kochana i ważna dla tego gościa. Komunikuje mu wprost i czytelnie co jej się nie podoba, a skoro facet ją olewa i zapewne coś tam obiecuje, po czym nie wywiązuje się z tego...bo na pewno tak jest to i ona w akcie rozpaczy i zrezygnowania zrywa z nim, ale wraca bo jest uzależniona od niego emocjonalnie, wraca bo tęskni. To jest toksyczny układ, oparty na seksie a takie właśnie są tak burzliwe, ktoś zawsze cierpi bardziej, ktoś zawsze w takim układzie jest bardziej zaangażowany. Żeby więc ocenić kobietę trzeba znać się na nich, a napewno trzeba zawsze spojrzeć na problem z obydwu stron a nie od razu doradzać jaka to manipulatorka jest! Nie wiedziałeś że kobiety kierują się często emocjami w przypadku relacji damsko męskich?
A teraz do autora : olewasz ją, nie interesujesz się nią zupełnie więc właściwie czego chcesz względem tej relacji? Dałeś dziewczynie nadzieję na coś więcej chyba, skoro tak się uzależniła od ciebie? Odpowiedz sobie na pytanie, czy ty coś do niej czujesz wogóle, czy tylko seks cię interesuje? Bo jeśli tylko seks to oszczędź dziewczynie nerwów i nadziei i zerwij z nią kontakt uczciwie, a nie obrażasz się i milczysz tygodniami co jeszcze bardziej ją zapewne dołuje i męczy a dodatkowo niepotrzebnei przeciąga czas i blokuje (milczenie to też rodzaj przemocy). Pomyślałeś o tym jakie spustoszenie w jej głowie zrobiłeś? Bo coś mi sie wydaje że naobiecywałeś jej w postaci słodkich słówek różne rzeczy  i na tych słówkach się skończyło? Weź wreszcie odpowiedzialność za swoje postępowanie i słowa i przede wszystkim patrz też na sytuację z jej punktu widzenia. Słuchaj co ona do ciebie mówi, a nie odbieraj jako atak!

84 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-27 14:47:28)

Odp: Już nie wiem co mam robić
Lady Loka napisał/a:

No to już niech ona się z tym buja.

Bart, skoro się rozstaliście, a ona rzuca Ci jakimiś takimi dziwnymi tekstami, to pozwól jej samej się w tym kisić, a Ty na przyszłość wybieraj mądrzej.


Tzn wiesz ,,na przyszłośc wubieraj mądrze'' ona na początku taka nie była - przez rok /półtorej roku to była zupełnie inna osoba - nagle zwrot o 180

Na przyszłosc radzę czytać dokładnie i ze zrozumieniem a nie ślepo kogoś bronić : ) napisałem, że układ był tylko na poczatku pozniej oboje zaczelismy do siebie miec uczucia i bylismy razem

Po za tym skończy z takimi ocenami bo mnie nie znasz : ) bronisz jej jakbyście się znali - każdy jest inny ; ) jakim prawem wzięła kredyt i mi o tym nie powiedziała gdzie jak sama wtedy stwierdziła byliśmy razem i wszystko na to wskazywało , że razem jesteśmy. Nie jestesmy dziećmi żby sobie mówić : ,,to co? chodzimy ze sobą czy nie? ''Ja  jej nie raz pokazywałem jak abrdzo mi zależy i ją kocham. Nie raz nawet jej mówiłem , że ją kocham a ona mi ani razu. Więc skończ z takim głupim gadaniem , że to układ opierający sie na seksie - bo na początku ja jej tak powiedziałem bo tak chciałem żeby było - ale później z moje jstrony po miesiacu czy dwoch pojawiły się uczucia do niej także gadanie, ze to tylko seks jest idiotyczne. Chciana i kochana była cały czas a to , że tego nie widziała to już nie moja wina ku*wa. Po za tym przepraszam bardzo ale co to ja nie mam prawa się obrazić ? : ) ja uczucia też mam. Kobiety nie są jedynymi które mają uczucia wiesz? : ) Ja też mam prawo się nie odzywać ile mi sie podoba skoro ona tak robi - mnie też można zranić tylko ona tego nigdy nie widzi bo TO ONA JEST WIECZNIE POSZKODOWANA - po za tym dla niej istnieje tylko to czego ona chce - także super fajnie, że próbujesz ze mnie robić debila i typowego faceta ale ja nie jestem typowym gościem który myśli tylko ch*jem - jak się z kimś spotykam to oddałbym tej osobie cały świat no ale sory za czyjeś po*ebane błędy nie będę płacił gdzie jakakolwiem z mojej strony pomoc to było dla niej ZA MAŁO : )

85

Odp: Już nie wiem co mam robić

TO JEST MOJA ODPOWIEDZ DO KOCHANIE123

Nie wiem dlaczego ktoś tu łaczy posty i odpowiedzi do dwóch osób jako jedna więc napiszę tutaj


Na przyszłosc radzę czytać dokładnie i ze zrozumieniem a nie ślepo kogoś bronić : ) napisałem, że układ był tylko na poczatku pozniej oboje zaczelismy do siebie miec uczucia i bylismy razem

Po za tym skończy z takimi ocenami bo mnie nie znasz : ) bronisz jej jakbyście się znali - każdy jest inny ; ) jakim prawem wzięła kredyt i mi o tym nie powiedziała gdzie jak sama wtedy stwierdziła byliśmy razem i wszystko na to wskazywało , że razem jesteśmy. Nie jestesmy dziećmi żby sobie mówić : ,,to co? chodzimy ze sobą czy nie? ''Ja  jej nie raz pokazywałem jak abrdzo mi zależy i ją kocham. Nie raz nawet jej mówiłem , że ją kocham a ona mi ani razu. Więc skończ z takim głupim gadaniem , że to układ opierający sie na seksie - bo na początku ja jej tak powiedziałem bo tak chciałem żeby było - ale później z moje jstrony po miesiacu czy dwoch pojawiły się uczucia do niej także gadanie, ze to tylko seks jest idiotyczne. Chciana i kochana była cały czas a to , że tego nie widziała to już nie moja wina ku*wa. Po za tym przepraszam bardzo ale co to ja nie mam prawa się obrazić ? : ) ja uczucia też mam. Kobiety nie są jedynymi które mają uczucia wiesz? : ) Ja też mam prawo się nie odzywać ile mi sie podoba skoro ona tak robi - mnie też można zranić tylko ona tego nigdy nie widzi bo TO ONA JEST WIECZNIE POSZKODOWANA - po za tym dla niej istnieje tylko to czego ona chce - także super fajnie, że próbujesz ze mnie robić debila i typowego faceta ale ja nie jestem typowym gościem który myśli tylko ch*jem - jak się z kimś spotykam to oddałbym tej osobie cały świat no ale sory za czyjeś po*ebane błędy nie będę płacił gdzie jakakolwiem z mojej strony pomoc to było dla niej ZA MAŁO : )

86

Odp: Już nie wiem co mam robić
IsaBella77 napisał/a:

Spróbuj może proszę użyć odnośników @+nick osoby której odpowiadasz?
Kopie poprzednich 5 postów w cytacie, na który odpowiadasz jednym zdaniem, sprawiają, że Twój watek staje się nieczytelny i nieprzejrzysty.


ok smile sory za zamieszanie hah

87

Odp: Już nie wiem co mam robić

bartbart, trudno stwierdzić czy ona czuła się przez Ciebie kochana, czy odbierała Twoje fochy jako oznaka zobojętnienia. Na pewno takie ciągłe kłótnie i ciche dni nie służą żadnemu związkowi. Ona też nie jest konsekwentna. Z jednej strony ma do Ciebie pretensje i oczekuje większego zaangażowania i troski, a z drugiej nie zaprasza Cię do swojej rodziny, nie chce do Ciebie wprowadzić (bo nie pasuje jej atmosfera) ale oczekuje, że będziesz ją wspierał finansowo.
Mało tego, jak proponujesz jej pomoc, to dla niej 1000 zł to za mało.
To się kupy nie trzyma!
Gdyby rzeczywiście potrzebowała pomocy, to by się cieszyła, że może zamieszkać u Ciebie, a tym samym zaoszczędzić choć trochę.

88

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:

bartbart, trudno stwierdzić czy ona czuła się przez Ciebie kochana, czy odbierała Twoje fochy jako oznaka zobojętnienia. Na pewno takie ciągłe kłótnie i ciche dni nie służą żadnemu związkowi. Ona też nie jest konsekwentna. Z jednej strony ma do Ciebie pretensje i oczekuje większego zaangażowania i troski, a z drugiej nie zaprasza Cię do swojej rodziny, nie chce do Ciebie wprowadzić (bo nie pasuje jej atmosfera) ale oczekuje, że będziesz ją wspierał finansowo.
Mało tego, jak proponujesz jej pomoc, to dla niej 1000 zł to za mało.
To się kupy nie trzyma!
Gdyby rzeczywiście potrzebowała pomocy, to by się cieszyła, że może zamieszkać u Ciebie, a tym samym zaoszczędzić choć trochę.


Właśnie dlatego napisałem na forum bo ja już sam nie wiem o co jej chodzi i nie rozumiem tego kompletnie. Czasami mi się wydaje, że ona sama nie wie czego chce. Tak gada o zamieszkaniu razem a ze swoimi ex tez mieszkała ( z każdym) a i tak się rozstali także. Jak dla mnie żeby stworzyć szczęsliwy związek to nie trzeba razem mieszkać. Jeśli jest dobrze to jest dobrze i nie ważne czy mieszkamy ze sobą czy nie - z reztą i tak się widywaliśmy codziennie także nie rozumiem tego też : )

89

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Właśnie dlatego napisałem na forum bo ja już sam nie wiem o co jej chodzi i nie rozumiem tego kompletnie. Czasami mi się wydaje, że ona sama nie wie czego chce. Tak gada o zamieszkaniu razem a ze swoimi ex tez mieszkała ( z każdym) a i tak się rozstali także. Jak dla mnie żeby stworzyć szczęsliwy związek to nie trzeba razem mieszkać. Jeśli jest dobrze to jest dobrze i nie ważne czy mieszkamy ze sobą czy nie - z reztą i tak się widywaliśmy codziennie także nie rozumiem tego też : )

Tutaj akurat się z Tobą nie zgodzę bo mieszkanie razem to jest coś naturalnego, kiedy jest się w związku. I tu nie chodzi tylko o częstotliwość spotkań ale ogólnie życie razem.
Jej pretensje byłyby bardziej zrozumiałe, gdybyście byli (czy ona była) w innej/lepszej sytuacji finansowej, wtedy ta chęć czy presja na zamieszkanie razem miałaby większy sens. A tak wygląda to na to, że ona po konflikcie z Twoją matką wyprowadziła i miała nadzieję, że pójdziesz za nią. Ty natomiast, z tego co zrozumiałam, przestałeś odzywać czy pytać jak sobie radzi.
Czyli co, miałeś matkę zostawić samą w mieszkaniu, które jest (jak podejrzewam) Twoje czy Wasze i coś z nią wynająć, a tym samym podwyższyć koszty życia nie tylko swoje ale też matki? Nikomu w portfel nie zaglądam ale podejrzewam, że Ty raczej też na kasie nie śpisz i w obecnej sytuacji, kiedy u niej krucho, mieszkanie u Ciebie jest znacznie korzystniejszym rozwiązaniem.
No chyba, że nie byłoby dla Ciebie i matki zbyt dużym obciążeniem zamieszkanie osobno. Tylko czy tej kobiecie można ufać? Czy w ogóle planujesz z nią przyszłość? W ogóle jakie są jej intencje? Czy potrzebuje Cię tylko do tego by jej koszty życia się zmniejszyły?
Czy konfliktu z matką nie można było jakoś zażegnać?

90

Odp: Już nie wiem co mam robić

Ze wspólnym mieszkaniem, to zapewne jest już mocno indywidualna sprawa. Pomijając finanse, to znam osobiście pary, które wprawdzie nie mieszkały wspólnie, ale widywali się tak często, że  poza spędzaniem nocy, to chyba większość czasu poświęcali sobie. Choć z czasem to wspólne mieszkanie jest nieuniknione.
Ta dziewczyna natomiast oczekuje od Ciebie oczywiście, że będziesz robił dokładnie to, czego ona od Ciebie oczekuje, bo nie widzi niczego poza czubkiem własnego nosa. Poza tym, że jest zwyczajnie skrajnie naiwna, co wykazała sytuacja z kredyte, to zwyczajnie obwinia Cię o wszystko, co tylko złe się w jej życiu wydarzyło. Zna sprawę, widzi jaka jest sytuacja z Tobą i Twoją matką, ale oczywiście postawa roszczeniowa się włącza.
Dziewczyna jest mocno niekonsekwentna i się zwyczajnie miota. Poza tym nie podejrzewałbym jej o tak czyste intencje wobec Ciebie, skoro ona komuś innemu daje taką kwotę? Kto rozsądny postępuje w ten sposób?

91

Odp: Już nie wiem co mam robić

Nie powinniście się schodzić. Bo myślicie różnie o życiowych sprawach i to nie wyjdzie.

92 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-02-27 16:26:11)

Odp: Już nie wiem co mam robić

Nie wiem, albo przeoczyłam, po ile oni mają lat ale... od samego początku to była delikatnie mówiąc dziwna relacja. On mówi, że interesuje go układ, ona zgadza ale idą do łóżka po kilku miesiącach. No to jaki układ?
Ona bierze za jego plecami tą nieszczęsną pożyczkę, a potem wini go m.in. za swoje kłopoty finansowe.
Niby są razem ale ciągle kłótnie i ciche dni. Do tego konflikt z jego matką, jej wyprowadzka i oczekiwania, że on wyprowadzi od matki i z nią zamieszka.
On natomiast ani od matki nie zamierza wyprowadzać, co też nią nie interesuje (podobno), jak sobie radzi.
Wprawdzie proponuje kasę (1000 zł) i dalsze mieszkanie z jego matką ale jej jego propozycje nie odpowiadają.
On niby chciał być razem ale bez wspólnego mieszkania, co ona odbierała jednoznacznie. Tym bardziej, że ją problemy finansowe przerosły, a on chciałby związku bez takich problemów.
Autor bynajmniej nie jest winien jej problemów finansowych. Głupota kosztuje. Ale trochę dziwi jego podejście do związku, mieszkania razem. Bo co, kobieta ma udawać, że wszystko ok? Skoro sobie nie radzi?
Moim zdaniem oboje nie dojrzeli do związku. 
Jaka rada?
1. Odciąć, nie mącić w głowie.
2. Spróbować pogodzić z matką i poczekać mieszkając razem na rozwój sytuacji w sądzie, w tym czasie starając odkuć.
3. Zamieszkać razem i wspierając poczekać na rozwój sytuacji w sądzie. Tymczasem starać jakoś polepszyć sytuację materialną.
4. Zostawić ją z problemami i być facetem z doskoku (najgorszy wybór).
Innej opcji nie ma. Chyba...
Niech se Autor wybiera ale moim zdaniem najlepsza dla nich pierwsza, w sumie w kolejności... choć dla faceta pewnie najlepsza ostatnia 4.
A nie, jest jeszcze opcja 5. Wspierać ją w tym by jakoś wykaraskała, pomagając o tyle o ile, a przynajmniej interesując co u niej.

93 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-02-27 16:46:42)

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

Po za tym czy twoim zdaniem jedynym wyznacznikiem tego, że komuś na kimś zależy jest spłacanie jego kredytu albo pomoc finansowa? : D albo to , że sie razem mieszka? bo dla mnie to śmieszne. Jak ktoś kogoś kocha to nie powinien wymagać żeby druga osoba pomagała mu finansowo

Oczywiście, że nie, ale nie odnosiłam się do tego bo moją uwagę zwróciły inne sprawy w pierwszym poście, który nie był zbyt jasny.

Moją uwagę też zwróciło to, że ona ma bardzo dużo żalu i może być toksyczną, trudną osobą. Jakoś nie widziałabym przeszłości związku gdyby ktoś nie widział mojego zaangażowania, w kółko wypominał mi błędy i rozmawiał w taki sposób "bo ty zawsze..", "bo ty nigdy.."..

Z tym kredytem to pokazuje, że jest naiwną osobą, może mało asertywną, nie mającą poczucia wartości pieniądza, może ma przekonanie, że zawsze należy pomagać. Ale nie ona jedyna tak dała się nabrać i nie ona jedna ma lekki stosunek do pieniędzy i te problemy nie dotyczą benajmniej wyłącznie kobiet. Na przykład ojciec mojej koleżanki też poręczył kiedyś koleżance z pracy kredyt z dobrego serca a potem musiał spłacać.

W zasadzie dalej nie rozumiem czego oczekujesz po tym wątku? Chyba potrzebujesz pogodzić się z końcem związku i poukładać w głowie?

94

Odp: Już nie wiem co mam robić

Żadna z opcji podanych przez Rox nie wydaje mi się rozsądna, bo sorry, ale jeśli kobieta żąda ode mnie koneicznie pomocy na tym etapie relacji i jeszcze obwinia mnie o całe zło, jakie ją spotyka, to ja dziękuje za takie emocjonalną karuzelę.

95

Odp: Już nie wiem co mam robić
bagienni_k napisał/a:

Żadna z opcji podanych przez Rox nie wydaje mi się rozsądna, bo sorry, ale jeśli kobieta żąda ode mnie koneicznie pomocy na tym etapie relacji i jeszcze obwinia mnie o całe zło, jakie ją spotyka, to ja dziękuje za takie emocjonalną karuzelę.

Nie żadna, tylko pierwsza. Odcinam.

96 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-27 18:42:15)

Odp: Już nie wiem co mam robić
aniuu1 napisał/a:

Oczywiście, że nie, ale nie odnosiłam się do tego bo moją uwagę zwróciły inne sprawy w pierwszym poście, który nie był zbyt jasny.

Moją uwagę też zwróciło to, że ona ma bardzo dużo żalu i może być toksyczną, trudną osobą. Jakoś nie widziałabym przeszłości związku gdyby ktoś nie widział mojego zaangażowania, w kółko wypominał mi błędy i rozmawiał w taki sposób "bo ty zawsze..", "bo ty nigdy.."..

Z tym kredytem to pokazuje, że jest naiwną osobą, może mało asertywną, nie mającą poczucia wartości pieniądza, może ma przekonanie, że zawsze należy pomagać. Ale nie ona jedyna tak dała się nabrać i nie ona jedna ma lekki stosunek do pieniędzy i te problemy nie dotyczą benajmniej wyłącznie kobiet. Na przykład ojciec mojej koleżanki też poręczył kiedyś koleżance z pracy kredyt z dobrego serca a potem musiał spłacać.

W zasadzie dalej nie rozumiem czego oczekujesz po tym wątku? Chyba potrzebujesz pogodzić się z końcem związku i poukładać w głowie?


Napisałem o całej sytuacji bo chciałem poznać opinię ludzi i wasze zdanie bo chciałem wiedzieć zeby miec pewność czy to przypadkiem może ja jestem tą złą osobą i powinienem ją bardziej wspierać

Roxann napisał/a:

Tutaj akurat się z Tobą nie zgodzę bo mieszkanie razem to jest coś naturalnego, kiedy jest się w związku. I tu nie chodzi tylko o częstotliwość spotkań ale ogólnie życie razem.
Jej pretensje byłyby bardziej zrozumiałe, gdybyście byli (czy ona była) w innej/lepszej sytuacji finansowej, wtedy ta chęć czy presja na zamieszkanie razem miałaby większy sens. A tak wygląda to na to, że ona po konflikcie z Twoją matką wyprowadziła i miała nadzieję, że pójdziesz za nią. Ty natomiast, z tego co zrozumiałam, przestałeś odzywać czy pytać jak sobie radzi.
Czyli co, miałeś matkę zostawić samą w mieszkaniu, które jest (jak podejrzewam) Twoje czy Wasze i coś z nią wynająć, a tym samym podwyższyć koszty życia nie tylko swoje ale też matki? Nikomu w portfel nie zaglądam ale podejrzewam, że Ty raczej też na kasie nie śpisz i w obecnej sytuacji, kiedy u niej krucho, mieszkanie u Ciebie jest znacznie korzystniejszym rozwiązaniem.
No chyba, że nie byłoby dla Ciebie i matki zbyt dużym obciążeniem zamieszkanie osobno. Tylko czy tej kobiecie można ufać? Czy w ogóle planujesz z nią przyszłość? W ogóle jakie są jej intencje? Czy potrzebuje Cię tylko do tego by jej koszty życia się zmniejszyły?
Czy konfliktu z matką nie można było jakoś zażegnać?


Milionerem nie jestem dlatego zaproponowałem jej , żeby zamieszkała u mnie i wtedy by nie musiała za nic płacić tylko za swój kredyt ale nie chciała bo powiedziała, że w takiej atmosferze siedzieć nie będzie. Chciałem jej nawet dać 1000zł to tez powiedziała, że za mało, że to ją nie ratuje itp także...a jakie są jej intencje to ja nie wiem bo ona sama nie wie. Zdaje mi się, że ma taki mętlik w głowie i podejmuje cały czas złe deczyje. Nie wiem co na ten temat myśleć poprostu

97 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-27 17:42:16)

Odp: Już nie wiem co mam robić

Tu nie chodzi o to, by wartościować kto jest złą osobą a kto dobrą.
Nie miałam z tego co Ty piszesz wrażenia że ona wymaga spłacania kredytu przez Ciebie. Z tego co zrozumiałam to chciała od Ciebie pożyczki większej od1000 zł? Powiedziałeś ostatnia wypłata więc może chodziło o taką samą jakiej udzieliła kiedyś Tobie: 4 tys?
Nie musiałeś się zgadzać, ale ona też nie musiała uznać za lepsze by zamiast pożyczki zamieszkać z twoją mamą.
Ok z punktu widzenia finansowego miało to może sens ale nie wiem jakie miała układy z  twoją mamą ? Skoro mowa o takiej atmosferze?.
Nie napisałeś jaka była jej propozycja rozwiązania waszych spraw.bo jakaś była?
Jak rozumiem nie utrzymywałeś jej tylko  pracowała? Popraw mnie jeśli się mylę?.

Jak dodać do tego wasze kłótnie i zostawianie jej na mieście to trochę powodów do zerwania miała.
Z kolei Ty mogłeś poczuć się niepewnie z jej zobowiązaniami. Więc wyjście: znaleźć kogoś na życie z kim nie będzie finansowych stresów.

98

Odp: Już nie wiem co mam robić

Ile macie lat?

99

Odp: Już nie wiem co mam robić
Ela210 napisał/a:

Tu nie chodzi o to, by wartościować kto jest złą osobą a kto dobrą.
Nie miałam z tego co Ty piszesz wrażenia że ona wymaga spłacania kredytu przez Ciebie. Z tego co zrozumiałam to chciała od Ciebie pożyczki większej od1000 zł? Powiedziałeś ostatnia wypłata więc może chodziło o taką samą jakiej udzieliła kiedyś Tobie: 4 tys?
Nie musiałeś się zgadzać, ale ona też nie musiała uznać za lepsze by zamiast pożyczki zamieszkać z twoją mamą.
Ok z punktu widzenia finansowego miało to może sens ale nie wiem jakie miała układy z  twoją mamą ? Skoro mowa o takiej atmosferze?.
Nie napisałeś jaka była jej propozycja rozwiązania waszych spraw.bo jakaś była?
Jak rozumiem nie utrzymywałeś jej tylko  pracowała? Popraw mnie jeśli się mylę?.

Jak dodać do tego wasze kłótnie i zostawianie jej na mieście to trochę powodów do zerwania miała.
Z kolei Ty mogłeś poczuć się niepewnie z jej zobowiązaniami. Więc wyjście: znaleźć kogoś na życie z kim nie będzie finansowych stresów.


Chodzi o to, że moim zdaniem ona sama nie wie czego chce. Ja zawsze wszystkiego musiałem się sam domyślać ona nigdy nic wprost nie powiedziała i wieczne tylko ja sie musiałem wszystkiego domyślać i wieczne spiny miała o np: bo ty sie nie interesujesz co u mnie, bo ty sie nie interesujesz moim życiem, masz mnie w dupie, nie kochasz mnie, nie pytasz czy mam pieniądze na opłaty, nie pytasz czy mam pieniądze na opony czyli nie zależy ci na moim bezpieczeństwie, nie pytasz czy załatwiłam pieniądze na cokolwiek, ja tylko wiecznie kase musze pożyczać itp itd. Sam gakt tego, że nie chciałą powiedzieć babci o kredycie (bo oprócz babci ma tylko dziadka i ojca alkoholika który sie nią nie interesuje) Potrafiła tylko mieć do mnie ciągłe pretensje. Ona może nie wymagała spłacenia kredytu przeze mnie ale wymagała na pewno pomocy finansowej gdzie jak chciałem jej dać 1000zł to dla niej to było za mało i obawiam się, że gdybyśmy zamieszkali razem gdzieś sami to płacenie w większej części za wszystko by spadło na mnie. Sam fakt tego, że nie chciała mieszkać u mnie z moją mamą bo tylko atmosfera jej przeszkadzała - ale w jej sytuacji to ja bym nie wybrzydzał bo chciałem pomóc i za nic nie musiała by płacić tak jak napisałem już w innych kilku postach. Ona nie miała żadnych propozycji ona tylko wymagała ode mnie i nic wprost nigdy nie powiedziała. Pomagaj mi finansowo, mieszkaj ze mną itp - ale nigdy wprost nie powiedziała tomek czy moglbys mi dolozyc do czynszu, tomek czy moglbys mi pomoc bo nie starczy mi na jedzenie itp zawsze tylko ja sie musialem wszystkiego domyslac a jak juz pytalem to robiła ze mnie najgorszego, że na siłe sie pytam. I tak - nie utrzymywałem jej tylko pracowała. I nie to nie było moje zostawianie jej na miescie - ona sama obrażona jak sie napiła to z wielimi fochami szła do domu i oczwyiście później narzekała, że jej nie odprowadzałem - gdzie tych sytuacji było kilka i sama z wilkim fochem szła. Najgorsze jest w ty mwszystkim, że ona tylko potrafiła wracać do tych naszych kłótni itp podczas kolejnych kłótni. Najlepsze jesto to, że jak sie klocilismy PRZEZ smsy bo ona inaczej nie potrafila rozmawiac to mówiła tak : ty ZAWSZE mnie zostawiasz na miescie, ty ZAWSZE mnie wyzywasz, ty ZAWSZE masz mnie w dupie, ty NIGDY mnie nie odprowadzasz itp - gdzie tak jak wspominałem sytuacji było może z 5 i a ona traktowała to jakby to sie ciagle działo - i nie. nie działo sie to ciągle - wiem, że dużo kobiet tutaj bedzie chcialo ze mnie zrobić najgorszego ale wcale tak nie bylo

100

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:

Ile macie lat?

ja 29 ona 24

101

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ile macie lat?

ja 29 ona 24

I abstrahując od jej kredytu nie widzisz nic 'złego' w związku na odległość kiedy nie mieszkasz z kobietą? Po co taki związek?
O co były kłótnie z matką? Chyba każda matka, tym bardziej 29-latka chciałaby by się ustatkował...

102

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:
bartbart napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ile macie lat?

ja 29 ona 24

I abstrahując od jej kredytu nie widzisz nic 'złego' w związku na odległość kiedy nie mieszkasz z kobietą? Po co taki związek?
O co były kłótnie z matką? Chyba każda matka, tym bardziej 29-latka chciałaby by się ustatkował...


ale ja pisałem, że proponowałem jej żeby zamieszkała u mnie to nie chciała

moja matka nigdy do niej o nic pretensji nie miała - to już znowu jest jej wymysł albo próba osiągnięcia czegos przez takie akcje

103 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-02-27 18:26:43)

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

ale ja pisałem, że proponowałem jej żeby zamieszkała u mnie to nie chciała

moja matka nigdy do niej o nic pretensji nie miała - to już znowu jest jej wymysł albo próba osiągnięcia czegos przez takie akcje

To dziwne, pisałeś, że przez kłótnie z Twoją matką ona wyprowadziła.

bartbart napisał/a:

- przez pare miesięcy jeszcze mieszkała u mnie a później się wyprowadziła na pokój bo mieliśmy konflikt z moją matką.

Więc jak?

104 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-27 18:57:42)

Odp: Już nie wiem co mam robić

ech,,komunikacja to leżała w tym zwiazku.
pewne rzeczy się ustala: na początek- moze przy następnej Ci się przyda dziewczynie:  Kochanie- nie będe sie domyślał- jak będziesz czegoś chciała- sama mi powiesz, bym wiedział OK?
propozycja zami9eszkania z matka była rozsadna.  o ile dałoby radę razem mieszkać- ale to byłoby wsparcie- wiec wtedy miałeś prawo wiedzieć wszystko o tym kredycie- i wspólnie ustalić co dalej.Żaden nBasnk nie przepisze kredytu na gościa bez zdolnosci kredytowej. z nim trzeba załatwić sprawę długu a z bankiem raty, może umorzenia odsetek.  jesli 10 isób dało mu prywatnie taką kasę to już niezły przekręt.
Z Twojej strony powinny paść pytania: czego oczekuje, wysłuchanie i ustalenia wspólne.

105

Odp: Już nie wiem co mam robić
Ela210 napisał/a:

Z Twojej strony powinny paść pytania: czego oczekuje, wysłuchanie i ustalenia wspólne.

To niby oczywiste ale moim zdaniem oboje są zbyt niedojrzali do takich rozmów i ponoszenia ich konsekwencji.

106

Odp: Już nie wiem co mam robić
bartbart napisał/a:

     
Chodzi o to, że moim zdaniem ona sama nie wie czego chce. Ja zawsze wszystkiego musiałem się sam domyślać ona nigdy nic wprost nie powiedziała i wieczne tylko ja sie musiałem wszystkiego domyślać i wieczne spiny miała o np: bo ty sie nie interesujesz co u mnie, bo ty sie nie interesujesz moim życiem, masz mnie w dupie, nie kochasz mnie, nie pytasz czy mam pieniądze na opłaty, nie pytasz czy mam pieniądze na opony czyli nie zależy ci na moim bezpieczeństwie, nie pytasz czy załatwiłam pieniądze na cokolwiek, ja tylko wiecznie kase musze pożyczać itp itd. Sam gakt tego, że nie chciałą powiedzieć babci o kredycie (bo oprócz babci ma tylko dziadka i ojca alkoholika który sie nią nie interesuje) Potrafiła tylko mieć do mnie ciągłe pretensje. Ona może nie wymagała spłacenia kredytu przeze mnie ale wymagała na pewno pomocy finansowej gdzie jak chciałem jej dać 1000zł to dla niej to było za mało i obawiam się, że gdybyśmy zamieszkali razem gdzieś sami to płacenie w większej części za wszystko by spadło na mnie. Sam fakt tego, że nie chciała mieszkać u mnie z moją mamą bo tylko atmosfera jej przeszkadzała - ale w jej sytuacji to ja bym nie wybrzydzał bo chciałem pomóc i za nic nie musiała by płacić tak jak napisałem już w innych kilku postach. Ona nie miała żadnych propozycji ona tylko wymagała ode mnie i nic wprost nigdy nie powiedziała. Pomagaj mi finansowo, mieszkaj ze mną itp - ale nigdy wprost nie powiedziała tomek czy moglbys mi dolozyc do czynszu, tomek czy moglbys mi pomoc bo nie starczy mi na jedzenie itp zawsze tylko ja sie musialem wszystkiego domyslac a jak juz pytalem to robiła ze mnie najgorszego, że na siłe sie pytam. I tak - nie utrzymywałem jej tylko pracowała. I nie to nie było moje zostawianie jej na miescie - ona sama obrażona jak sie napiła to z wielimi fochami szła do domu i oczwyiście później narzekała, że jej nie odprowadzałem - gdzie tych sytuacji było kilka i sama z wilkim fochem szła. Najgorsze jest w ty mwszystkim, że ona tylko potrafiła wracać do tych naszych kłótni itp podczas kolejnych kłótni. Najlepsze jesto to, że jak sie klocilismy PRZEZ smsy bo ona inaczej nie potrafila rozmawiac to mówiła tak : ty ZAWSZE mnie zostawiasz na miescie, ty ZAWSZE mnie wyzywasz, ty ZAWSZE masz mnie w dupie, ty NIGDY mnie nie odprowadzasz itp - gdzie tak jak wspominałem sytuacji było może z 5 i a ona traktowała to jakby to sie ciagle działo - i nie. nie działo sie to ciągle - wiem, że dużo kobiet tutaj bedzie chcialo ze mnie zrobić najgorszego ale wcale tak nie bylo

Pomijając już te cały kredyt, to niektóre, wydaje się, błahe powody, już skutecznie odstraszają od tej dziewczyny. Wychodzi ona tutaj troche na taką atencjuszkę i księżniczkę, skoro nie potrafi sie zwyczajnie z Autorem porozumieć. Oczekiwała wiecznego i nieustającego zainteresowania, co bardziej przypomina relację ojca z córką niż między partnerami, do tego te pretensje i narzekania..No ileż można?
Dziewczyna się zachowywała trochę jak rozkapryszona nastolatka...

107 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-02-28 12:13:29)

Odp: Już nie wiem co mam robić

Abstrahując od innych opisanych kwestii dla mnie odpowiedź na komunikaty:
"ty ZAWSZE mnie zostawiasz na miescie, ty ZAWSZE mnie wyzywasz, ty ZAWSZE masz mnie w dupie, ty NIGDY mnie nie odprowadzasz itp "
jest:
"ok skoro Ci tak ze mną źle to nie powinniśmy być razem".
Takie generalizacje to nie jest sposób na konstruktywną rozmowę.

108

Odp: Już nie wiem co mam robić

Przepraszam za obrzydliwy realizm, ale jeśli ona poza spłacaniem swojego kredytu nie ma pieniędzy na nic więcej, to nie mówimy tu o tym, że Autor mógłby jej jakąkolwiek sumę "pożyczyć".
Jeżeli ona nie ma z czego oddać, to możemy tu mówić wyłącznie o podarowaniu jej pieniędzy, to nie jest pożyczka kiedy ktoś długu nie oddaje.
Dodatkowo jej wymagania co do sumy (1000 to o wiele za mało) są naprawdę niesmaczne i niestosowne. Ktoś, kto ma prawdziwe problemy, przyjmuje każdą, najdrobniejszą nawet pomoc z wdzięcznością.

Przykro mi, ale jej wcale nie chodzi o związek, czy miłość, a o kasę.
Brakuje jej pieniędzy, więc manipuluje Autorem poprzez wywoływanie u niego poczucia winy.

109

Odp: Już nie wiem co mam robić
aniuu1 napisał/a:

Abstrahując od innych opisanych kwestii dla mnie odpowiedź na komunikaty:
"ty ZAWSZE mnie zostawiasz na miescie, ty ZAWSZE mnie wyzywasz, ty ZAWSZE masz mnie w dupie, ty NIGDY mnie nie odprowadzasz itp "
jest:
"ok skoro Ci tak ze mną źle to nie powinniśmy być razem".
Takie generalizacje to nie jest sposób na konstruktywną rozmowę.

Takie generalizacje świadczą jedynie o tym, że z tą osobą jest coś nie tak. Do tego nie potrafi ona konstruktywnie wyrażać swoich potrzeb.

Isabella77 w punkt!

110

Odp: Już nie wiem co mam robić

Wiem co macie na myśli i teraz bardziej widzę to, że ona manipulowała mną, choć to z siebie ciągle robiła ofiarę i mówiła, że to ja manipuluje nią. Sam fakt już tego, że gdy mieliśmy ciche dni przez prawie miesiąc to ona założyła konto na badoo i się z kimś spotkała. Oczywiści broniła się tekstami tpyu : ,,co to ja nie mam prawa poznać nowych ludzi? Mam prawo być z kimś kto będzie mnie szanował i nie będzie miał mnie w dupie'' - ona twierdzo, że to było jedno spotkanie a jej bliska koleżanka (moja tez) twierdzi, że wcale tak nie jest, że mówiła że sie dogadują dobrze z tamtym gościem itp także wgl słabe jest to, że w tak krótkim czasie ona potrafiła już się z kimś spotykać. Może szuka kogoś na szybko żeby ją ,,wspomógł'' finansowo. Dziewczyna zmieniła się o 180 stopni i to w tak krótkim czasie. Mętlik mam przez nią niezły bo jak wcześniej wspomniałem ma znajomego lekarza który zarabia 30 tysiecy na miesiac i proponował jej seks za pieniądze to nie chciała - także jeśli by chciałą szybko spłacić kredyt to pewnie by skorzystała a jednak nie korzysta także to też jest dziwne

111

Odp: Już nie wiem co mam robić

To, że jakiś facet tyle zarabia nie znaczy że chce spłacać jej długi. I jeszcze o nim Ci mówiła a Ty nad czymś zastanawiasz, serio?

112

Odp: Już nie wiem co mam robić

To wygląda tak, jakby ona dała swojemu koledze 60 tysięcy, które teraz ktoś musi jej zrekompensować.
To może być ktokolwiek. Niekoniecznie bartbart.

113

Odp: Już nie wiem co mam robić
Roxann napisał/a:

To, że jakiś facet tyle zarabia nie znaczy że chce spłacać jej długi. I jeszcze o nim Ci mówiła a Ty nad czymś zastanawiasz, serio?


Nie zrozumiałem. Co masz na myśli?

114

Odp: Już nie wiem co mam robić
IsaBella77 napisał/a:

To wygląda tak, jakby ona dała swojemu koledze 60 tysięcy, które teraz ktoś musi jej zrekompensować.
To może być ktokolwiek. Niekoniecznie bartbart.


Teraz to już mi się tylko wydaje, że ona szuka kogoś kto pomoże jej z kredytem ale też do końca pewny nie jestem bo ze swoim znajomym lekarzem (który zarabia bardzo dużo miesięcznie) nie chciała nic a proponował jej seks za pieniądze. Konto na badoo też miała jeden dzień po czym usunęła ale spotkała się z jakimś gościem z tego co mówiła to go spławiła jak zaczął jej gadać o związku a jej koleżanka stwierdziła, że jej powiedziała , że sie dogadują także...

115

Odp: Już nie wiem co mam robić

Bartbart z tego co pisałeś to ona już próbowała ten związek kończyć. Nie jest ze związku zadowolona i chciała kogoś nowego znaleźć..

116

Odp: Już nie wiem co mam robić
aniuu1 napisał/a:

Bartbart z tego co pisałeś to ona już próbowała ten związek kończyć. Nie jest ze związku zadowolona i chciała kogoś nowego znaleźć..


Możliwe ale w takim razie po co się do mnie odzywała przez 2 miesiące, chciała się spotykać i zachowywała jakbyśmy dalej byli razem

117

Odp: Już nie wiem co mam robić

bartbart Odpowiedź wydaje się niestety tylko jedna: zwyczajnie trzymała Cię jako koło zapasowe, grając na dwa fronty.

118

Odp: Już nie wiem co mam robić
bagienni_k napisał/a:

bartbart Odpowiedź wydaje się niestety tylko jedna: zwyczajnie trzymała Cię jako koło zapasowe, grając na dwa fronty.



Bardzo możliwe. W tej sytuacji po tym wszystkim co się stało to już jestem w stanie w to uwierzyć

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Już nie wiem co mam robić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024