Zostawil i sie nie odzywa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostawil i sie nie odzywa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-23 23:21:23)

Temat: Zostawil i sie nie odzywa

Hej, zacznę moze od tego, że mamy za sobą 2 lata związku.  Nasze poprzednie dlugie związki byly toksyczne jego 10 lat a mój 7. Wcześniej uważałam, że jesteśmy na tyle dojrzali do związku ze zaangażowaliśmy się w 100%. Ufaliśmy sobie, poznawaliśmy, wspieraliśmy i żyliśmy jak to można tak nazwać. Ja snułam plany na przyszłość pamiętając co powtarzał na początku " wiem, że będziesz moja zona" "  bedziesz super matka naszych dzieci " itd.  Jedyna rzecza o którą się balismy to miejsce zamieszkania. Dzieliły nasz tylko i az 35km. On wyremontowal czesc długiego domu sam , lecz mieszkając na jednym podwórku z mamusia i siostra z jej rodzina. (Każdy oddzielne wejście) na wsi gdzie jest jeden mega drogi sklep i gdziekolwiek na wieksze zakupy czy szkoły czy gdziekolwiek to 10 km. Duze bezrobocie w tej gminie. A ja mieszkam w mieście,  małym ale wszystko co do życia trzeba jest . Mam stała prace , swoje mieszkanie choć mieszkam z młodsza siostra. I w super lokalizacji 3min pieszo do pracy. Wszystko było super , do 1 roku mial kryzys ( depresje wymyslona przez niego ) albo jesienno zimowa chandra. Nie odzywal sie chcial odpocząć a ja świrowałam do granic możliwości wypisywałam itd. Po tym jak przyjechal z kwiatami sie pogodziliśmy i znowu bylo wszystko ok. Spotykaliśmy się przez te 2 lata wtedy kiedy tylko mogliśmy. Każdy weekend , wolne, urlop, swieta, a od wiosny do jesieni nawet i w tygodniu.  ( nie jestem dobrym kierowca) . Przeżyliśmy mnóstwo dobrych i złych chwil. Ale ciagle gdzies z tyłu głowy co z zamieszkaniem razem. Ja robilam wszystko co w mojej mocy aby " sprzedać" moja miejscowosc . Ludzie patrząc na niego widzieli ze jak ryba w wodzie tutaj sie czuje . A ja u niego na wsi z typowa tesciowa na karku bardzo srednio. Rzadko sie klócilismy choć on jest ten milczacy starałam się zawsze jakos do niego podejsc i rozmawiać rozmawiać i rozmawiać choć od samego początku obiecaliśmy sobie zawsze rozmowy nie klótnie. No ale cóż. Przyszedl kolejny rok i znowu chandra... ta sama .. Tylko gorsza. Ja bym chciała zareczyn albo zamieszkania on ze mną.  On zamieszkania ja u niego i dopiero wtedy możemy cos planować razem tak mi powiedział choć wie ze kocham go najmocniej na świecie a z jego chandrami i niekiedy nie odzywaniem sie mialam obawy o jego uczucia. Jest strasznie uparty . I choć obiecał rozmowy niekiedy wybucha . I teraz tak bylo . Tydzien wczesniej zrobil mi urodzinowa niespodziankę z przyjaciółmi 3 tyg wczsnsiej powiedzial ze niedlugo beda zaręczyny.  I nic po jego słowach nie zostało..  stwierdził że jak by to była miłość by się starał a nie odpychal , ze nie wie vo do mnie czuje choć wie ze ja go bardzo kocham. Pozniej zmienił front kiedy powiedzialam ze zamieszkam z nim .. nie wierzyl ale uwierzył i wtedy ciach zerwał ze mną.. i to wszystko przez wiadomości... dzien pozniej napisał ze mi to powie na żywo bo go szczeniaków wyzywalam ze taki dojrzały a nie umie mi powiedzieć w twarz. Napisał ze przyjedzie w tyg po swoje rzeczy i mi powie bo chce się uwolnić i tak czekam juz 4 tyd leci . Nic się nie odzywa i go nie widac.. zawsze ja pisalam o wszystko i walczyłam o nas. Teraz cisza z mojej strony nie ponize sie juz. Kocham go najmocniej na świecie zaoferowałam mu cale moje serce niby doceniał tez kochal .. Ale ja nie rozumiem... chcial tak szybko się uwolnić i co ? Tu dluga historia jest aby to zrozumieć 3 dni bym pisala aby przybliżyć relacje ktora nas wiązała i to była miłość tylko nie wiem nie umiem dawać z siebie 50% zawsze 100 jak kogos kocham i jest to szczere .

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Gitta (2021-02-25 14:56:05)

Odp: Zostawil i sie nie odzywa
Aniula2030 napisał/a:

Hej, zacznę moze od tego, że mamy za sobą 2 lata związku.  Nasze poprzednie dlugie związki byly toksyczne jego 10 lat a mój 7. Wcześniej uważałam, że jesteśmy na tyle dojrzali do związku ze zaangażowaliśmy się w 100%. Ufaliśmy sobie, poznawaliśmy, wspieraliśmy i żyliśmy jak to można tak nazwać. Ja snułam plany na przyszłość pamiętając co powtarzał na początku " wiem, że będziesz moja zona" "  bedziesz super matka naszych dzieci " itd.  Jedyna rzecza o którą się balismy to miejsce zamieszkania. Dzieliły nasz tylko i az 35km. On wyremontowal czesc długiego domu sam , lecz mieszkając na jednym podwórku z mamusia i siostra z jej rodzina. (Każdy oddzielne wejście) na wsi gdzie jest jeden mega drogi sklep i gdziekolwiek na wieksze zakupy czy szkoły czy gdziekolwiek to 10 km. Duze bezrobocie w tej gminie. A ja mieszkam w mieście,  małym ale wszystko co do życia trzeba jest . Mam stała prace , swoje mieszkanie choć mieszkam z młodsza siostra. I w super lokalizacji 3min pieszo do pracy. Wszystko było super , do 1 roku mial kryzys ( depresje wymyslona przez niego ) albo jesienno zimowa chandra. Nie odzywal sie chcial odpocząć a ja świrowałam do granic możliwości wypisywałam itd. Po tym jak przyjechal z kwiatami sie pogodziliśmy i znowu bylo wszystko ok. Spotykaliśmy się przez te 2 lata wtedy kiedy tylko mogliśmy. Każdy weekend , wolne, urlop, swieta, a od wiosny do jesieni nawet i w tygodniu.  ( nie jestem dobrym kierowca) . Przeżyliśmy mnóstwo dobrych i złych chwil. Ale ciagle gdzies z tyłu głowy co z zamieszkaniem razem. Ja robilam wszystko co w mojej mocy aby " sprzedać" moja miejscowosc . Ludzie patrząc na niego widzieli ze jak ryba w wodzie tutaj sie czuje . A ja u niego na wsi z typowa tesciowa na karku bardzo srednio. Rzadko sie klócilismy choć on jest ten milczacy starałam się zawsze jakos do niego podejsc i rozmawiać rozmawiać i rozmawiać choć od samego początku obiecaliśmy sobie zawsze rozmowy nie klótnie. No ale cóż. Przyszedl kolejny rok i znowu chandra... ta sama .. Tylko gorsza. Ja bym chciała zareczyn albo zamieszkania on ze mną.  On zamieszkania ja u niego i dopiero wtedy możemy cos planować razem tak mi powiedział choć wie ze kocham go najmocniej na świecie a z jego chandrami i niekiedy nie odzywaniem sie mialam obawy o jego uczucia. Jest strasznie uparty . I choć obiecał rozmowy niekiedy wybucha . I teraz tak bylo . Tydzien wczesniej zrobil mi urodzinowa niespodziankę z przyjaciółmi 3 tyg wczsnsiej powiedzial ze niedlugo beda zaręczyny.  I nic po jego słowach nie zostało..  stwierdził że jak by to była miłość by się starał a nie odpychal , ze nie wie vo do mnie czuje choć wie ze ja go bardzo kocham. Pozniej zmienił front kiedy powiedzialam ze zamieszkam z nim .. nie wierzyl ale uwierzył i wtedy ciach zerwał ze mną.. i to wszystko przez wiadomości... dzien pozniej napisał ze mi to powie na żywo bo go szczeniaków wyzywalam ze taki dojrzały a nie umie mi powiedzieć w twarz. Napisał ze przyjedzie w tyg po swoje rzeczy i mi powie bo chce się uwolnić i tak czekam juz 4 tyd leci . Nic się nie odzywa i go nie widac.. zawsze ja pisalam o wszystko i walczyłam o nas. Teraz cisza z mojej strony nie ponize sie juz. Kocham go najmocniej na świecie zaoferowałam mu cale moje serce niby doceniał tez kochal .. Ale ja nie rozumiem... chcial tak szybko się uwolnić i co ? Tu dluga historia jest aby to zrozumieć 3 dni bym pisala aby przybliżyć relacje ktora nas wiązała i to była miłość tylko nie wiem nie umiem dawać z siebie 50% zawsze 100 jak kogos kocham i jest to szczere .

Nie wiem ile masz lat ani jakie ważnego rzeczy masz u niego ale odpuść sobie. Nie h je wyśle pocztą albo pojedź odebrać je z koleżanką.
Zajmij się sobą dziewczyno a w miłości, w związku to trzeba dawać i angażować się ale patrzeć też na to, co druga strona daje.
Odpuść sobie go, zablokuj, to nie jest ktoś Ciebie wart. Idź na terapię, bo widocznie nie przepracowałaś jeszcze tematu toksycznego związku.
Inwestuj w siebie i się rozwijaj, idzie wiosna, zobacz jak pięknie jest na dworze zacznij umawiać się na randki i wybierz spośród kandydatów kogoś odpowiedniego. Baw się i żyj, życie masz tylko jedno!
Edit: za co go kochasz? Czy tak według Ciebie wygląda miłość ?

3

Odp: Zostawil i sie nie odzywa

Cześć Autorko.
Przeczytałam uważnie Twój post.
Moim zdaniem on jest mocno przywiązany do swojej matki. Możliwe, że nawet z nią rozmawia na Twój temat oraz na temat ewentualnej przeprowadzki, a ona ma decydujące zdanie...
Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, który ewidentnie na koniec podkreślił, że ma duży dom z rodzicami ( i jeszcze rodzeństwem) i nikomu miejsca nie brakuje. Cytuję jego słowa. Dla mnie oznacza to, że nie wyprowadzi się stamtąd, a dobiega 40-stki. Nasza znajomość się zakończyła, nigdy nie chciałabym mieszkać z taką ferajną. Co innego pojechać raz na miesiąc w odwiedziny.
A Wy po ile lat macie? Odezwał się Twój od tamtego czasu?

4

Odp: Zostawil i sie nie odzywa

To chyba taki związek. Ja z problemami i ty z problemami - to sobie wzajemnie pomożemy. smile Jak dla mnie, to zbyt wiele was różni. Do tego nikt nie chce zostawić swojego świata. Znaczy wyjść z jakieś tam strefy komfortu. Na tyle ile potrafiliście staraliście się, ale chyba zbyt wiele bagaży, aby mogło się udać.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostawil i sie nie odzywa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024