Nie merle, nie o Tobie i nie do Ciebie to :-)
Ufff... ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężowie i ojcowie dlaczego na to pozwalacie?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Nie merle, nie o Tobie i nie do Ciebie to :-)
Ufff... ![]()
Ja bym temat tez potraktowała z drugiej strony: dlaczego matki, szczególnie młode, nie dopuszczają partnerów do dziecka? I nie chodzi o rozstanie. Matki mają tendencje do blokowania kontaktów ojciec-dziecko w sposób jak mówienie, że robisz to źle, daj mi go, idz lepiej zajmij się swoimi sprawami, sama to zrobie, a potem jak kobieta chce wyjechać na dwa dni to jest problem, ojciec nie wie jak się zająć. Widzę to u wielu par, które mają dziecko. Moja ulubiona historia to jak partner mojej koleżanki chcial z 4latkiem pojechać sam do stolicy, mial cos załatwić szybkiego i stwierdzil, ze wezmie małego i mu pokaze "trochę swiata". Oczywiście nie pojechali, a ile narzekań nasluchalam, że w ogole jak on myslal, ze to będzie wyglądało, tu na siku tu głodny tu zmęczony a jej chlopak nawet sam sobą zająć się nie potrafi!!
dlaczego matki, szczególnie młode, nie dopuszczają partnerów do dziecka? !
Bo JA to ZASADNICZO jestem za partnerstwem ALE..:
-dzieckiem jednak powinna się zajmować matka...
-ojciec to jest od zarabiania
-posprzątać w domu to wolę sama, bo facet, to tylko jeszcze większego syfu narobi
-no chyba mu już całkiem odbiło- żebym JA się miała zajmować wymianą opon???
-Boże, teściowa ma przyjść, a ja tylko 12 dań na obiad zrobiłam...
-na jak sam ma po sobie umyć kubek, przecież on ma dopiero 16 lat!
przy niemowlaku wielu Panów sprawdza się jako usypiacze, wbrew pozorom. potrafią tez sprawnie dzieciom zmienic pieluszki i nakarmić, jak sa większe świetnie się bawić.
czasem brakuje im wiedzy albo wyczucia w zakresie sygnalizowania potrzeb przez dziecko , albo nie doceniaja zagrożeń.
Mój sąsiad za ścianą strasznie fałszuje, a to przy nim maluch zasypia.
Jakoś w ogóle trudno czytać ten wątek. Taki żal wykładany na stół "bo kobietom to łatwiej / bo mężczyznom to łatwiej" pokazuje mi, jak łatwo jest trzymać się łatek, stereotypów, i je wypisywać, nie wiedząc, kto czyta i jakie miał życie.
Bingo. Tak naprawdę to każda płeć ma ciężko, ale która płeć żyje krócej? Kobiety przeciętnie 82, a mężczyźni tylko 74. A jak z wiekiem emerytalnym? 60 vs 65. Czyli średnio panie pobawią się na emeryturze 22 lata, a panowie 9. Jest różnica?
Nie jest to wina kobiet, tylko wszystkich, że mężczyźni tkwiący w wymuszonym na nich stereotypie "maczo" nie chodzą do lekarza, nie mówią o problemach, nie prosza o pomoc. Po części panowie sami sobie to robią. Po części odpowiada za to biologia, na którą nie mamy wpływu.
Czy to, że ktoś żyje dłużej / krócej wpływa na poziom szczęścia, zadowolenia, stresu?
Panowie tyrają dłużej i nie mają przerw w karierze związanych z ciąża i opieką nad noworodkami.
I dostają właśnie tę opcję, ale ilu mężczyzn korzysta z tacierzyńskiego? Pff. Sama wolę przepracować tygodnie a nie siedzieć w pieluchach. I mężczyźni świadomie sobie to wybierają, nie dlatego, że nie mogą mieć przerwy.
Przy czym znów, sam sobie człowiek decyduje, czy robi sobie przerwę w karierze, nikt nikogo nie zmusza do tyrania. Każdy ma wybór, jaką pracę podejmuje i ile wkłada w nią wysiłku. Nie ma obowiązku zarabiać 10k na rękę, utrzymać rodzinę można za mniej.
Akurat w dzisiejszym świecie to panowie musieli dużo więcej na siebie wziąć niż wcześniej. Ciągle oczekiwanie jest, że to mężczyzna zapewni byt rodzinie (ale jednocześnie będzie bardzo wspierał partnerkę w obowiązkach domowych i w opiece nad dziećmi), a w przypadku kobiety jej praca to "nice-to-have". Kobieta może wybrać karierę, mężczyzna wręcz musi. Mężczyźni żyją po prostu pod większą presją, nie bez powodu średnią długość życia obu płci dzieli aż 8 lat.
No spoko, tylko teraz jest tak, że większość kobiet RÓWNIEŻ pracuje. Nie znam zbyt wielu kobiet w obecnym pokoleniu, które uważają pracę za dodatek do życia, a nie konieczność. Kobiety też muszą brać na siebie o wiele więcej niż wcześniej, bo świat jaki budujemy, nie sprzyja ludziom.
Mężczyźni dostali nowe obowiązki w tym nowoczesnym świecie, a w tym samym czasie wszystkie ich dotychczasowe obowiązki zostały. Czy panie mogą powiedzieć o sobie to samo?
Tak.
Kotik7 napisał/a:dlaczego matki, szczególnie młode, nie dopuszczają partnerów do dziecka? !
Bo JA to ZASADNICZO jestem za partnerstwem ALE..:
-dzieckiem jednak powinna się zajmować matka...
-ojciec to jest od zarabiania
-posprzątać w domu to wolę sama, bo facet, to tylko jeszcze większego syfu narobi
-no chyba mu już całkiem odbiło- żebym JA się miała zajmować wymianą opon???
-Boże, teściowa ma przyjść, a ja tylko 12 dań na obiad zrobiłam...
-na jak sam ma po sobie umyć kubek, przecież on ma dopiero 16 lat!
He, he ja korzystając z popijania winka muszę zrobić sobie rachunek sumienia, w którym momencie zrobiłem coś źle i wylądowałem jak wylądowałem. Mogłem mieć fajne życie jak mój ojciec. Chodzić do roboty, oddawać kasę żonie, wszystko tzw. rodzinne mieć w nosie. Pod pozorem dokarmiania rodziny jeździć sobie na ryby albo na działkę. Pokopałbym sobie, szklarnię postawił, zwierzaczki pohodował i spokojnie chodził co wieczór na wódkę z kolegami. Co poszło nie tak?
Przez 25 lat związku z kobietą nie dałem jej dostępów do swojego konta w banku. Sam osobiście płacę prawie wszystkie rachunki, żona opłaca szkołę i zajęcia dzieci. Sam osobiście robię wszystkie zakupy zaopatrzeniowe do domu. Od bułek i mleka, poprzez proszki do prania, płukania do podpasek, wkładek i tamponów. Każdym ze swoich synów zajmowałem się w okresie niemowlęcym, bo żona się bała. Kąpanie, przebieranie, karmienie. Zakupy? Dzieciaka do samochodu i jazda do sklepu. Tam dzieciaka w wózek i zakupy. Jak mam fantazję to ugotuję coś albo upiekę. Nie chodzę na wódkę z kolegami. Jak piję to w domu. Owszem, mam wady. Nie piorę, nie prasuję, nie sprzątam. No, wokół siebie posprzątam. Mamy nową pralkę i nawet nie wiem jak się ją obsługuje.
Nie jest to wina kobiet, tylko wszystkich, że mężczyźni tkwiący w wymuszonym na nich stereotypie "maczo" nie chodzą do lekarza, nie mówią o problemach, nie prosza o pomoc. Po części panowie sami sobie to robią. Po części odpowiada za to biologia, na którą nie mamy wpływu.
Czy to, że ktoś żyje dłużej / krócej wpływa na poziom szczęścia, zadowolenia, stresu?
Nie twierdzę, że to wina kobiet. Oczywiście, że nie. Dłuższe życie nie równa się szczęśliwsze życie. Znów pełna zgoda.
Jestem jednak przekonany, że to właśnie poziom stresu głównie wpływa na zdecydowanie krótszą średnią życia mężczyzn, a 8 lat to przepaść (mój syn ma 6 lat, a ile zdążył się nauczyć, ile zdążył przeżyć).
I dostają właśnie tę opcję, ale ilu mężczyzn korzysta z tacierzyńskiego? Pff. Sama wolę przepracować tygodnie a nie siedzieć w pieluchach. I mężczyźni świadomie sobie to wybierają, nie dlatego, że nie mogą mieć przerwy.
Przy czym znów, sam sobie człowiek decyduje, czy robi sobie przerwę w karierze, nikt nikogo nie zmusza do tyrania. Każdy ma wybór, jaką pracę podejmuje i ile wkłada w nią wysiłku. Nie ma obowiązku zarabiać 10k na rękę, utrzymać rodzinę można za mniej.
Jasne, tylko potem mamy wątki takie jak ten, czyli generalnie: mężczyźni czemu z was takie pipy?
I żeby nie było. Wszystko ma swoje plusy i minusy. To co napisałem o długości życia, to prawda. Tak samo to, że mężczyźni więcej pracują (mówię o pracy stricte zawodowej). Ale druga strona medalu jest taka, że na tym samym stanowisku mężczyzna zarabia więcej. A co do pieluch, jeśli chodzi o naszego wspólnego syna, to praktycznie byłem jedynym, który zmieniał pieluchy i nie miałem z tym żadnego problemu. Wiele bym dał, żeby mieć pół roku wolnego z powodu mojej ciąży, ale jak słusznie zauważyłaś za pewne rzeczy odpowiada biologia, na którą nie mamy wpływu.
No spoko, tylko teraz jest tak, że większość kobiet RÓWNIEŻ pracuje. Nie znam zbyt wielu kobiet w obecnym pokoleniu, które uważają pracę za dodatek do życia, a nie konieczność. Kobiety też muszą brać na siebie o wiele więcej niż wcześniej, bo świat jaki budujemy, nie sprzyja ludziom.
OK, ale pomijasz sedno, które jest takie, że oczekiwanie społeczne jest takie, by mężczyzna pracował, bo inaczej to jakaś zniewieściała ciapa, utrzymanek. Oczywiście podobne zarzuty są kierowane w stronę kobiet utrzymanek, ale na to drugie przyzwolenie społeczne jest o wiele większe. I oczywiście możemy mówić, że co Cię tam obchodzi, co kto inny o Tobie pomyśli, ale osobiście chyba nie znam osoby, która miałaby 100% wywalone na to, co sądzą o niej inni.
Tak.
Jakie? Pytam bez przekory. Jako mężczyzna zapewne nie dostrzegam wielu rzeczy, które dla kobiet są oczywiste.
Dobre pytanie.
Może dlatego, że kobiety są bardziej odpowiedzialne, rozsądne, zdeterminowane w walce o swoje dzieci i rodzinę, dbające o dom i ognisko domowe , bardziej im zależy, nie są egoistkami dbającymi tylko o swoje wygody....i tak dalej i tak dalej..
Zero autorytetu...zero męskości na wszystkie pytania gotowi odpowiedzieć: Idź spytaj mamy...
Nie oceniaj wszystkich w ten sposób.....od pierwszego dnia życia moich dzieci byłem dobrym ojcem, opiekowała się nimi i wraz z upływem czasu uczyłem Je wszystkiego co mogło być w przyszłości dla nich dobre. Co za to dostałem.....kopa w dupe ....od 3 lat sam wychowuję córkę......więc nie pisz takich bzdur tylko zacznijcie drogie Panie wybierać sobie na partnerów mężczyzn A nie lalusi i cioty w rurkach.
Dobre pytanie.
Może dlatego, że kobiety są bardziej odpowiedzialne, rozsądne, zdeterminowane w walce o swoje dzieci i rodzinę, dbające o dom i ognisko domowe , bardziej im zależy, nie są egoistkami dbającymi tylko o swoje wygody....i tak dalej i tak dalej..
Może unikajmy takich generalizowań, bo akurat egoiści to są wszędzie spotykani i nie przekłada się to specjalnie na płeć. NIgdy bym nie pomyślał, że te wszystkie wymienione kryształowe cechy kobiet, nie są obce również facetom. Jednak dzięki wciąż głęboko zakozenionemu wzorcowi, to faceci harują na to, aby zapewnić rodzinie i dzieciom wszystko a tak często nie są doceniani. Dlatego też tak często poddani są tej presji, związanej z odpowiedzialnością, kiedy to od nich oczekuje się zawsze niemal perfekcyjności.
To, że faceci harują na dom nie wynika z zakorzenionych wzorców tylko z tego, że faceci na tych samych stanowiskach co kobiety zarabiają dużo więcej.
Kobiety zawsze dbały o dom tylko te zasługi przypisowano mężczyznom, bo kobiety nie miały głosu.
Dzisiaj widać kto tak naprawdę dba o dom, dzieci, rodzinę - kobiety, po prostu.
To, że faceci harują na dom nie wynika z zakorzenionych wzorców tylko z tego, że faceci na tych samych stanowiskach co kobiety zarabiają dużo więcej
He, he, he...
Kobiety zawsze dbały o dom tylko te zasługi przypisowano mężczyznom, bo kobiety nie miały głosu.
Ewolucja. Nic nie poradzisz. ![]()
To, że faceci harują na dom nie wynika z zakorzenionych wzorców tylko z tego, że faceci na tych samych stanowiskach co kobiety zarabiają dużo więcej.
Kobiety zawsze dbały o dom tylko te zasługi przypisowano mężczyznom, bo kobiety nie miały głosu.
Dzisiaj widać kto tak naprawdę dba o dom, dzieci, rodzinę - kobiety, po prostu.
Naprawdę nie przeginajmy, bo to się już robi niesmaczne i zaczyna przekraczać granicę zwykłych podśmiechujek z jednaj czy innej płci. Nie umniejszając ani kobietom, ani facetom, którzy te środki do domu przynoszą, to jakiś absurd, żeby robić z kogoś inwalidę, który nie potrafi nigdy się niczym zająć, poza praca zawodową. Powiedz to wszystkim ojcom, którzy wkładają swój wysiłek w wychowanie dzieci. Uważasz, że każdy facet bez wyjatku przestaje się interesować tym, co się w domu dzieje, jak wróci z pracy i położy kasę na stół?
Poza tym, czy każde małżeństwo to ludzie pracujący na tym samym stanowisku w tej samej branży, że trzeba wyliczać kto kiedy wiecej zarabia? Ile jest takich związków, gdzie to kobieta zarabia całkiem sporo? Poza tym nie zawsze przecież jest tak różowo, czasami jedna osoba nie pracuje, czasami jedna tą pracę straci, kiedy ta druga przejmuje stery..
Jestem jednak przekonany, że to właśnie poziom stresu głównie wpływa na zdecydowanie krótszą średnią życia mężczyzn,.
No to masz błędne przekonanie.
Różnica w średniej długości życia wynika z męskiego zamiłowania do szybkich motocykli, wspinaczki i samobójstw. Jeśli na 100 facetów 3 zabije się w wieku 20 lat, to leci średnia dla wszystkich.
Pozostali natomiast żyją mniej więcej tyle samo co kobiety.
Mężczyźni dostali nowe obowiązki w tym nowoczesnym świecie, a w tym samym czasie wszystkie ich dotychczasowe obowiązki zostały. Czy panie mogą powiedzieć o sobie to samo?
Przyznam że nie analizowałam tematu jakoś mega dogłębnie ale zawsze odnosiłam wrażenie że w obecnym świecie kobiety oprócz swoich tradycyjnych obowiązków chcą przejmować niektóre obowiązki "męskie", zaś mężczyźni mimo że by mogli nie są zbyt chętni do robienia tego samego tj. zabierania się za obowiązki "kobiece".
Aczkolwiek nie lubię generalizowania węc na pewno nie myślałam o tym jako o jakiejś złotej prawdzie i uniwerslnej zasadzie, raczej taka luźna obserwacja na podstawie jakichś znanych mi przykładów.
Ale to ciekawe że ktoś gdzieś tam ma zupełnie odwrotne wnioski ![]()
merle napisał/a:Jestem jednak przekonany, że to właśnie poziom stresu głównie wpływa na zdecydowanie krótszą średnią życia mężczyzn,.
No to masz błędne przekonanie.
Różnica w średniej długości życia wynika z męskiego zamiłowania do szybkich motocykli, wspinaczki i samobójstw. Jeśli na 100 facetów 3 zabije się w wieku 20 lat, to leci średnia dla wszystkich.
Pozostali natomiast żyją mniej więcej tyle samo co kobiety.
Przyznaję, że nie mam żadnych badań na ten temat poza własną obserwacją, ale i w mojej rodzinie i w sąsiedztwie jest zdecydowana przewaga starszych kobiet, babeczki po 70-80tce, którym mąż zmarł już jakiś czas temu.
Więc nie wiem czy ta różnica jest faktycznie tylko w motocyklach, wspinaczkach i samobójstwach. Ja sama mam dwie babcie, a dziadkowie zmarli parę lat temu. I właściwie moje babcie mają koleżanki i mało która ma jeszcze żyjącego męża.
Poza tym kobiety też popełniają samobójstwa, też się wspinają i też lubią ryzyko ![]()
No to masz błędne przekonanie.
Różnica w średniej długości życia wynika z męskiego zamiłowania do szybkich motocykli, wspinaczki i samobójstw. Jeśli na 100 facetów 3 zabije się w wieku 20 lat, to leci średnia dla wszystkich.
Pozostali natomiast żyją mniej więcej tyle samo co kobiety.
Ha, ha, no bo powszechnie wiadomo, że faceci z zamiłowania wstają rano, drapią się po jajach i wzdychają - a może sobie dziś dla odmiany strzelę samobója...? Nudno jakoś tak.
Przyznam że nie analizowałam tematu jakoś mega dogłębnie ale zawsze odnosiłam wrażenie że w obecnym świecie kobiety oprócz swoich tradycyjnych obowiązków chcą przejmować niektóre obowiązki "męskie", zaś mężczyźni mimo że by mogli nie są zbyt chętni do robienia tego samego tj. zabierania się za obowiązki "kobiece".
Najlepiej to na przykładach. Jakie to "męskie" obowiązki przejęły kobiety, których wcześniej nie wykonywały?
Co do "kobiecych" obowiązków, to nie wiem czy pamiętasz czasy, gdy wyjście na zewnątrz z wózkiem przez ojca, uznawane było za niemęską czynność. Jak było w domach nikt nie wie. Opowieści są różne. To odnośnie dzieci.
Jeśli chodzi o obowiązki domowe, to są one głównie przez kobiety wyolbrzymiane. Często używa się argumentu jestem jego praczką. Gdy samo pranie jest w pełni zautomatyzowane. Takim osobom należałoby dać do prania tarę i wtedy cos by można rzec o trudzie praczki.
Obowiązki domowe jak są dzielone? Nie wiem. Trzeba by było chodzić po domach i robić ankietę.
Kobiety zawsze dbały o dom tylko te zasługi przypisowano mężczyznom, bo kobiety nie miały głosu.
Dzisiaj widać kto tak naprawdę dba o dom, dzieci, rodzinę - kobiety, po prostu.
Dziwna teoria. Chyba błędna. Wiadomo, że to kobiety bardziej dbały o dom, a mężczyźni skupiali się na zapewnieniu bytu rodzinie. Tutaj bodaj snake opisał sytuację, że mężczyzna przynosił do domu pieniądze i oddawał je żonie, bo ta lepiej nimi gospodarowała. Mój ojciec dokładnie tak samo się wychował i przeniósł to potem na swoją rodzinę. Próbka mała, ale to nie są jakieś pojedyńcze przypadki.
A co do tego co dzisiaj widać? Bardzo generalizujesz. Natomiast chodzi o osiągnięcie pewnego kompromisu. Jeśli np pan zarabia ewidentnie więcej, ale przez to spędza więcej czasu w pracy, to chyba naturalnym powinno być, że pani w tym czasie trochę bardziej uczestniczy w wychowywaniu dzieci? I nie mówię tu o podziale 100% do 0%, tylko dajmy na to 60/40. Bo z jakiej paki ma być 50/50 skoro facet zaiwania na całą rodzinę i to jego dochód jest głównym źródłem utrzymania? Gdyby sytucja była odwrotna wtedy mężczyzna powinien więcej robić w domu. Nie jest to logiczne?
Poza tym, czy każde małżeństwo to ludzie pracujący na tym samym stanowisku w tej samej branży, że trzeba wyliczać kto kiedy wiecej zarabia? Ile jest takich związków, gdzie to kobieta zarabia całkiem sporo? Poza tym nie zawsze przecież jest tak różowo, czasami jedna osoba nie pracuje, czasami jedna tą pracę straci, kiedy ta druga przejmuje stery..
Dokładnie. Po co cokolwiek wyliczać? Przecież żyjemy razem jako rodzina. Nasze dochody i wydatki są wspólne. Praktycznie problem powinien pojawić się dopiero wtedy, kiedy jedno bardzo pragnie kariery, a musi z niej zrezygnować, bo drugie już tą karierę zrobiło i po prostu utrzymuje finansowo rodzinę. Tylko co z tego? W sensie w życiu nie można mieć wszystkiego. Zawsze trzeba z czegoś zrezygnować. W ekonomii to nazywa się koszt alternatywny, czyli koszt utraconych możliwości. Nie da sie mieć i zjeść ciastka jednocześnie.
No to masz błędne przekonanie.
Różnica w średniej długości życia wynika z męskiego zamiłowania do szybkich motocykli, wspinaczki i samobójstw. Jeśli na 100 facetów 3 zabije się w wieku 20 lat, to leci średnia dla wszystkich.
Pozostali natomiast żyją mniej więcej tyle samo co kobiety.
Sorry noben. Ani Ty, ani ja nie podajemy tutaj żadnych dowodów na swoje tezy, więc to taka bezproduktywna gadka. Są jednak kraje w Europie, gdzie różnica w długości życia to ledwie 3 lata, tymczasem w krajach byłego ZSRR ta różnica często wynosi ponad 10 lat. Może być tak, że mężczyźni częściej ryzykują lub więcej palą, czy więcej piją właśnie, żeby rozładować stres. Oczywiście jest jeszcze kwestia testosteronu, ale nie można upraszczać i powiedzieć, że jest jakaś jedna odgórna przyczyna. Mówimy teraz o Polsce i różnicy 8 lat i na pewno nie możemy tego wytłumaczyć tylko i wyłącznie większą skłonnością panów do ryzyka.
Przyznam że nie analizowałam tematu jakoś mega dogłębnie ale zawsze odnosiłam wrażenie że w obecnym świecie kobiety oprócz swoich tradycyjnych obowiązków chcą przejmować niektóre obowiązki "męskie", zaś mężczyźni mimo że by mogli nie są zbyt chętni do robienia tego samego tj. zabierania się za obowiązki "kobiece".
Zauważmy jeszcze, że to też zależy gdzie kto mieszka. Na wsiach ciągle mamy bardziej tradycyjny podział ról, a w miastach te role się zacierają. Bądźmy jednak szczerzy. To co zajmuje najwięcej czasu na pewnym etapie życie to praca, wychowywanie dzieci i dbanie o dom (szczególnie jeśli to faktycznie dom, nie mieszkanie). W domu jednorodzinnym najczęściej mężczyzna dba o "zewnątrz" domu, a kobieta o wnętrze. Sprawiedliwe? Myślę, że tak. Skoro mężczyzna więcej pracuje, kobieta więcej czasu spędza z dziećmi. Znów sprawiedliwe? Tak. Natomiast jeśli oczekiwanie jest, że mężczyzna będzie więcej pracował i zarabiał, a jednocześnie resztą obowiązków dzielą się po połowie, to sprawiedliwe nie jest. Dlatego też piszę o stresie. Z reguły większe zarobki = większy stres, szczególnie w korporacjach. Dlaczego tak ciężko jest przyjąć, że jako płcie jesteśmy inni? Że mężczyzna jest większy i silniejszy, ale dziecka nie urodzi? A kobieta bardziej wytrzymała na ból i uśredniając ma większe predyspozycje do opieki nad małymi dziećmi? Czemu nie możemy przyjąć, że po prostu się różnimy i to jest OKEJ, a co za tym idzie powinniśmy działać efektywnie, czyli dzielić się obowiązkami mniej więcej po równo, ale w zgodzie naszymi predyspozycjami?
Więc nie wiem czy ta różnica jest faktycznie tylko w motocyklach, wspinaczkach i samobójstwach. Ja sama mam dwie babcie, a dziadkowie zmarli parę lat temu. I właściwie moje babcie mają koleżanki i mało która ma jeszcze żyjącego męża.
Poza tym kobiety też popełniają samobójstwa, też się wspinają i też lubią ryzyko wink
"Wąski jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili" ![]()
Jeśli chodzi o obowiązki domowe, to są one głównie przez kobiety wyolbrzymiane. Często używa się argumentu jestem jego praczką. Gdy samo pranie jest w pełni zautomatyzowane. Takim osobom należałoby dać do prania tarę i wtedy cos by można rzec o trudzie praczki.
Zdaje mi się, że kobiety mają za dużo wolnego czasu, bo faceci wymyślili, zbudowali, a potem wyposażyli swoje domy i małżonki w:
- automatyczne pralki, suszarki, wyżymaczki, maglownice,
- odkurzacze, odkurzacze piorące, odkurzacze autonomiczne,
- zmywarki do naczyń,
- kuchenki mikrofalowe,
- roboty kuchenne, miksery, sokowirówki, blendery itp.
- żelazka,
- lodówki i zamrażarki (panie nie muszą już wekować, peklować, pasteryzować, biegać po lód).
Z chęcią poznam nazwisko choć jednej pani, która coś z tego sprzętu powyżej wymyśliła i skonstruowała. Jedno mi wystarczy.
Sorry noben. Ani Ty, ani ja nie podajemy tutaj żadnych dowodów na swoje tezy,
Tezy to masz Ty.
Ja bazuję na faktach.
Pierwsza z brzegu statystyka. Naprawdę, pierwsza:
Z chęcią poznam nazwisko choć jednej pani, która coś z tego sprzętu powyżej wymyśliła i skonstruowała. Jedno mi wystarczy.
Skoro wynalazcami sprzętów AGD byli faceci, to zaprzecza to tezie, że faceci nie zajmowali się obowiązkami domowymi. Kolejny feministyczny mit upadł. ![]()
Zdaje mi się, że kobiety mają za dużo wolnego czasu, bo faceci wymyślili, zbudowali, a potem wyposażyli swoje domy i małżonki w:
- automatyczne pralki, suszarki, wyżymaczki, maglownice,
- odkurzacze, odkurzacze piorące, odkurzacze autonomiczne,
- zmywarki do naczyń,
- kuchenki mikrofalowe,
- roboty kuchenne, miksery, sokowirówki, blendery itp.
- żelazka,
- lodówki i zamrażarki (panie nie muszą już wekować, peklować, pasteryzować, biegać po lód).
Z chęcią poznam nazwisko choć jednej pani, która coś z tego sprzętu powyżej wymyśliła i skonstruowała. Jedno mi wystarczy.
Jak jedno, to jedno
Josephine Cochrane.
Mogę podać więcej.
Dodam jeszcze tylko, że bardzo dlugo kobiety po prostu nie patentowały swoich wynalazków.
Skoro wynalazcami sprzętów AGD byli faceci, to zaprzecza to tezie, że faceci nie zajmowali się obowiązkami domowymi. Kolejny feministyczny mit upadł.
Bo to widzisz jest tak. Jak przez pokolenia tradycyjnie facetów omijały uciążliwości prac domowych, to ich uciążliwość średnio im zaprzątała głowę. Mogli nawet zakładać, że osobom zajmującym się obowiązkami domowymi sprawiają one przyjemność. No ale czasy się zmieniły, panie się zbuntowały - wy też sprzątajcie, gotujcie, pierzcie itd.! Panowie grzecznie się do tej prośby przychylili, zapoznali się z obowiązkami jakimi przez tysiące lat zmagały się ich kobiety i o zgrozo stwierdzili, że to męczące jest. Co w takiej sytuacji robi facet? Siada, myśli, bierze kartkę, ołówek, coś tam rysuje, liczy. Potem bierze narzędzia, pracuje i bach - odkurzacz! Albo pralka! No i teraz już ciach pranko do pralki i jest już czas siąść na werandzie i wypić zimne piwko. Zimne, bo wymyslił wcześniej lodówkę co by nie biegać jak głupi po lód od handlarza lodu...
Jak jedno, to jedno
Josephine Cochrane.
Nie liczy się. Zmywarkę zbudowała z pomocą swojego mechanika.
(...)Dokładnie. Po co cokolwiek wyliczać? Przecież żyjemy razem jako rodzina. Nasze dochody i wydatki są wspólne. Praktycznie problem powinien pojawić się dopiero wtedy, kiedy jedno bardzo pragnie kariery, a musi z niej zrezygnować, bo drugie już tą karierę zrobiło i po prostu utrzymuje finansowo rodzinę. Tylko co z tego? W sensie w życiu nie można mieć wszystkiego. Zawsze trzeba z czegoś zrezygnować. W ekonomii to nazywa się koszt alternatywny, czyli koszt utraconych możliwości. Nie da sie mieć i zjeść ciastka jednocześnie.Zauważmy jeszcze, że to też zależy gdzie kto mieszka. Na wsiach ciągle mamy bardziej tradycyjny podział ról, a w miastach te role się zacierają. Bądźmy jednak szczerzy. To co zajmuje najwięcej czasu na pewnym etapie życie to praca, wychowywanie dzieci i dbanie o dom (szczególnie jeśli to faktycznie dom, nie mieszkanie). W domu jednorodzinnym najczęściej mężczyzna dba o "zewnątrz" domu, a kobieta o wnętrze. Sprawiedliwe? Myślę, że tak. Skoro mężczyzna więcej pracuje, kobieta więcej czasu spędza z dziećmi. Znów sprawiedliwe? Tak. Natomiast jeśli oczekiwanie jest, że mężczyzna będzie więcej pracował i zarabiał, a jednocześnie resztą obowiązków dzielą się po połowie, to sprawiedliwe nie jest. Dlatego też piszę o stresie. Z reguły większe zarobki = większy stres, szczególnie w korporacjach. Dlaczego tak ciężko jest przyjąć, że jako płcie jesteśmy inni? Że mężczyzna jest większy i silniejszy, ale dziecka nie urodzi? A kobieta bardziej wytrzymała na ból i uśredniając ma większe predyspozycje do opieki nad małymi dziećmi? Czemu nie możemy przyjąć, że po prostu się różnimy i to jest OKEJ, a co za tym idzie powinniśmy działać efektywnie, czyli dzielić się obowiązkami mniej więcej po równo, ale w zgodzie naszymi predyspozycjami?(...)
merle Te dwa fragmenty Twojej wypowiedzi mogłyby zakończyć ten cały wątek
Krótko, zwięźle i wiadomo w czym rzecz:) Problem w tym, że z niektórymi faktami ciężko się wielu osobom pogodzić i przyjąć je za oczywistość.
Jak jedno, to jedno
Josephine Cochrane.
Mogę podać więcej.
Kobieta miała głowę na karku. Przedsiębiorca, polityk, wynalazca. ![]()
prego napisał/a:Skoro wynalazcami sprzętów AGD byli faceci, to zaprzecza to tezie, że faceci nie zajmowali się obowiązkami domowymi. Kolejny feministyczny mit upadł.
Bo to widzisz jest tak. Jak przez pokolenia tradycyjnie facetów omijały uciążliwości prac domowych, to ich uciążliwość średnio im zaprzątała głowę. Mogli nawet zakładać, że osobom zajmującym się obowiązkami domowymi sprawiają one przyjemność. No ale czasy się zmieniły, panie się zbuntowały - wy też sprzątajcie, gotujcie, pierzcie itd.! Panowie grzecznie się do tej prośby przychylili, zapoznali się z obowiązkami jakimi przez tysiące lat zmagały się ich kobiety i o zgrozo stwierdzili, że to męczące jest. Co w takiej sytuacji robi facet? Siada, myśli, bierze kartkę, ołówek, coś tam rysuje, liczy. Potem bierze narzędzia, pracuje i bach - odkurzacz! Albo pralka! No i teraz już ciach pranko do pralki i jest już czas siąść na werandzie i wypić zimne piwko. Zimne, bo wymyslił wcześniej lodówkę co by nie biegać jak głupi po lód od handlarza lodu...
A kobitka wymyśliła włókno do produkcji kamizelek kuloodpornych co by tym biednym chłopom d... (albo co inne) trudniej było przestrzelić ![]()
luc napisał/a:Jak jedno, to jedno
Josephine Cochrane.
Nie liczy się. Zmywarkę zbudowała z pomocą swojego mechanika.
Liczy się, liczy ![]()
Zresztą jak napisałam wcześniej: po pierwsze długo kobiety nie patentowały swoich wynalazków (że już nie wspomnę o przyczynianiu się w inny sposób do rozwoju nauki), po drugie takich nazwisk jest więcej.
Poza tym naprawdę ta licytacja jest bez sensu, bo przeciez nie uwzględnia całego kontekstu historycznych uwarunkowań.
I żeby nie było. Przychylam się do tego co napisał Merle.
Akurat zarabiam dużo więcej niż mój mąż. I co to zmienia? Nic. Pracami dzielimy się równo (oczywiście nie z matematyczną dokładnością). Mąż dużo zajmował się dziećmi (nawet był na urlopie wychowawczym i to w czasach kiedy nie było to popularne), wykonuje wiele prac domowych. Ja bez problemu umyję samochód (nie w myjni), skoszę trawę, narąbię drzewa. Itp itd
Decyzje w zasadniczych sprawach podejmujemy wspólnie.
Natomiast co do wychowania dzieci, to muszę przyznać, że mój mąż wykazywał się dużo większym rozsądkiem ode mnie i często musiał stopować moją nadopiekuńczość. Co tylko dzieciom na dobre wyszło. Syn od wczesnych lat zachęcany był (czasem goniony
) do różnych prac typu: używanie siekiery, ostrzenie noży itp.
Więc teza z pierwszego postu ma się nijak do rzeczywistości. To znaczy zapewne tak też bywa, ale to zależy od ludzi.
Tezy to masz Ty.
Ja bazuję na faktach.
Pierwsza z brzegu statystyka. Naprawdę, pierwsza:
Nie jestem w stanie otworzyć tego linku (connection not private), ale zakładam, że jest tam coś, co potwierdza Twoje tezy.
Wiesz, nie widzę sensu w takiej przepychance. W wielu miejscach czytałem, że wpływ na krótsze życie mężczyzn mają szerokorozumiane czynniki środowiskowe, genetyka też, ale w mniejszym stopniu.
I to by tłumaczyło, dlaczego w niektórych krajach różnica to ponad 10 lat, a w innych tylko 3. Więc jak widzisz testosteron, czy skłonność do ryzyka po prostu nie może tłumaczyć 8 lat różnicy, bo w przeciwnym wypadku te 8 lat byłoby mniej więcej wszędzie, nie byłoby pomiędzy krajami aż takiej rozbieżności.
Na pewno masz rację po części, ale skoro więcej odpowiedzialnych stanowisk okupują ciągle mężczyźni, a większa odpowiedzialność to większy stres (który jest przyczyną wielu chorób), zdrowy rozsądek mówi, że to też musi mieć wpływ na różnice w długości życia. Oczywiście stres to nie tylko odpowiedzialność, więc to tylko jeden z czynników.
A podaj Snake od kiedy to kobiety mają swobodny dostęp do politechnik?
Gdyby miały od średniowiecza już może dawno byłby prąd i te inne wynalazki. Więc jak chcesz dowodzić że koleżanki są głupsze to słabo Ci pójdzie.
Kopernik nie była kobietą ale mogłaby być. Pewnie niejedna Kopernik się zmarnowała na praniu męzowskich koszul na tarze.. ![]()
A warto sobie przypomnieć z jaką histerią spotkały się próby przyjęcia Skłodowskiej Curie do naukowego towarzystwa jak się Rejtanem kładli ![]()
Słabi mężczyźni zawsze się boją silnych kobiet, tylko że teraz coraz trudniej im przeciwko nim lobbować.
Ela210 ale czemu powtarzasz feministyczne manipulacje? Powiesz od kiedy mężczyźni mieli swobodny dostęp do politechnik?
Przecież Kopernik była kobietą! Tak słyszałam, więc z tymi wynalazkami sprzetu AGD przez mężczyzn , to bez przesady.
Calkowicie odbiegacie od tematu licytujac się ktora płeć jest lepsza czy gorsza.
Autor słusznie zauważył, że dzisiaj jest taki trend, że to kobiety częściej podejmują decyzję i zarządzają w domu, przejmują stery, mężczyźni jak gdyby są wycofani. Nie wiadomo czy z lenistwa czy z niemocy. Nie dotyczy oczywiscie to wszystkich ale jest to tak powszechne, że nie da się tego nie zauważyć.
A podaj Snake od kiedy to kobiety mają swobodny dostęp do politechnik?
Gdyby miały od średniowiecza już może dawno byłby prąd i te inne wynalazki. Więc jak chcesz dowodzić że koleżanki są głupsze to słabo Ci pójdzie.
Kopernik nie była kobietą ale mogłaby być. Pewnie niejedna Kopernik się zmarnowała na praniu męzowskich koszul na tarze..
A warto sobie przypomnieć z jaką histerią spotkały się próby przyjęcia Skłodowskiej Curie do naukowego towarzystwa jak się Rejtanem kładli
Słabi mężczyźni zawsze się boją silnych kobiet, tylko że teraz coraz trudniej im przeciwko nim lobbować.
Normalni natomiast mężczyźni to boją się takich kobiet co "małpują" najgłupsze ,cwane,sprytne niby ,najbardziej niszczące,szkodliwe "siłowe" zachowania mężczyzn z różnymi formami nacisku przemocy .Nic nowego pod słońcem tylko gadka niby inna,z pozoru inny bajer, metody te same niestety cały czas wydaje się że mało oryginalne bo niby wzorcowe takie obowiązkowo "męskie".
Słynnego "zamienił stryjek siekierkę na kijek" ,tego to i te silne mądre kobiety zauważyłem że się boją .
Ela210 ale czemu powtarzasz feministyczne manipulacje? Powiesz od kiedy mężczyźni mieli swobodny dostęp do politechnik?
Od zawsze syn miał większy dostęp do ogólnej edukacji. Oczywiście w rodzinach które było edukację stać.
Bardzo długo dziewczynek nie uczono przedmiotów ścisłych.
A jak zdobywały wiedzę przyrodniczą nierzadko lądowały na stosach. To są przykre ale fakty.
Kiedyś sama się zastanawiałam dlaczego tak strasznie cywilizacja wyhamowała w średniowieczu skoro starożytność już znała tyle rozwiązań technicznych.
Paslawek. Ciebie odrzucają takie.
A wielu wszystkie właściwie które mają z nim zdanie przeciwne i niemało takich.
Ale masz rację. Nie wszystkich.poprawiam się.
A warto sobie przypomnieć z jaką histerią spotkały się próby przyjęcia Skłodowskiej Curie do naukowego towarzystwa jak się Rejtanem kładli
To jednak nie do końca tak było.
Nie wiadomo na ile dwukrotna odmowa przyjęcia jej do francuskiego towarzystwa naukowego była spowodowana tym, że była kobietą, a na ile tym, że była Polką (jest wiele przekazów, że własnie ten drugi czynnik decydował, bo jednak Francuzi są ksenofobiczni). Nie bez znaczenia miał też wpływ jej romans z żonatym.
Natomiast już wcześniej została zatrudniona jako kierownik laboratorium (pracownik naukowy) na uniwersytecie - jako pierwsza kobieta.
A po śmierci męża przekazano jej katedrę na Sorbonie - znów jako pierwszej kobiecie.
Słabi mężczyźni zawsze się boją silnych kobiet,
A z tym to się zgodzę.
Czasami mam wrażenie, że jeśli ktoś się z czegoś wycofuje, to oprócz lenistwa czy niemocy dochodzi jeszcze uległość, wobec dominującej drugiej strony, która będzie bawić się w wojsko i wydawać polecenia, nie znosząc sprzeciwu. Działa to oczywiście w obie strony..
Ela210 napisał/a:A warto sobie przypomnieć z jaką histerią spotkały się próby przyjęcia Skłodowskiej Curie do naukowego towarzystwa jak się Rejtanem kładli
To jednak nie do końca tak było.
Nie wiadomo na ile dwukrotna odmowa przyjęcia jej do francuskiego towarzystwa naukowego była spowodowana tym, że była kobietą, a na ile tym, że była Polką (jest wiele przekazów, że własnie ten drugi czynnik decydował, bo jednak Francuzi są ksenofobiczni). Nie bez znaczenia miał też wpływ jej romans z żonatym.
Natomiast już wcześniej została zatrudniona jako kierownik laboratorium (pracownik naukowy) na uniwersytecie - jako pierwsza kobieta.Ela210 napisał/a:Słabi mężczyźni zawsze się boją silnych kobiet,
A z tym to się zgodzę.
Tak. Ale mężczyźni z towarzystwa naukowego też mieli romanse więc to słaby argument był ![]()
Tak. Ale mężczyźni z towarzystwa naukowego też mieli romanse więc to słaby argument był
Jasne.
Bo mężczyzna jak ma romans to macho, a kobieta to puszczalska
A tu jeszcze cudzoziemka w dodatku.
Sądzę, że był splot przyczyn.
prego napisał/a:Skoro wynalazcami sprzętów AGD byli faceci, to zaprzecza to tezie, że faceci nie zajmowali się obowiązkami domowymi. Kolejny feministyczny mit upadł.
Bo to widzisz jest tak. Jak przez pokolenia tradycyjnie facetów omijały uciążliwości prac domowych, to ich uciążliwość średnio im zaprzątała głowę. Mogli nawet zakładać, że osobom zajmującym się obowiązkami domowymi sprawiają one przyjemność. No ale czasy się zmieniły, panie się zbuntowały - wy też sprzątajcie, gotujcie, pierzcie itd.! Panowie grzecznie się do tej prośby przychylili, zapoznali się z obowiązkami jakimi przez tysiące lat zmagały się ich kobiety i o zgrozo stwierdzili, że to męczące jest. Co w takiej sytuacji robi facet? Siada, myśli, bierze kartkę, ołówek, coś tam rysuje, liczy. Potem bierze narzędzia, pracuje i bach - odkurzacz! Albo pralka! No i teraz już ciach pranko do pralki i jest już czas siąść na werandzie i wypić zimne piwko. Zimne, bo wymyslił wcześniej lodówkę co by nie biegać jak głupi po lód od handlarza lodu...
luc napisał/a:Jak jedno, to jedno
Josephine Cochrane.
Nie liczy się. Zmywarkę zbudowała z pomocą swojego mechanika.
Inteligentny człowiek wykorzystuje siłę roboczą która służy mu do stworzenia czegoś. Majster klepka zostanie w garażu. ![]()
To ilu wybitnych architektów się zatem nie liczy bo sami cegieł nie układali pod swój budynek (można tak mnożyć dalej)
Liczy się, liczy
No przecież jaja sobie robię
Niemniej ogólne prawidła są jakie są.
A podaj Snake od kiedy to kobiety mają swobodny dostęp do politechnik?
Bardzo celny argument. Kobiety już od kilku pokoleń mają niczym nieskrępowany dostęp do politechnik. No i? Zaszalały w światowej inżynierii? Po wiekach ucisku rozbiły bank?
Gdyby miały od średniowiecza już może dawno byłby prąd i te inne wynalazki. Więc jak chcesz dowodzić że koleżanki są głupsze to słabo Ci pójdzie.
Nie wiem co przeważnie dziewczynki 12-letnie rysują w kajetach ale ja i większość moich kolegów rysowaliśmy rozbudowane przekroje przez skomplikowane fortalicje, maszyny itp. Nie było dla mnie ciekawszej rzeczy jak to, jak jest zbudowany młyn, wielokrążek, przekładnia. Do dziś poezja kojarzy mi się z przekrojami przez skomplikowane maszyny, a już filmy pokazujące zasady ich działania, to odlot.
Kiedyś sama się zastanawiałam dlaczego tak strasznie cywilizacja wyhamowała w średniowieczu skoro starożytność już znała tyle rozwiązań technicznych.
No to już pojechałaś grubym zabobonem. Z tego co się orientuję rozpowszechnianym przez tzw. humanistów. Znaczy się, jak mawia inżynierski dowcip - ćwierć inteligentów. Bez obrazy rzecz jasna względem zacnej braci humanistycznej ![]()
Nic tam specjalnie nie wyhamowało, jedynie najpierw zgnił, a potem całkiem upadł system centralistycznej władzy Rzymu. Jeśli mówić o jakichś faktycznie mrocznych wiekach, to raptem 200-300 lat wokół momentu historycznego upadku Rzymu. V-VII wiek zwykłego chaosu związanego z upadkiem jednego systemu administracyjno - politycznego i kształtowania się nowego. Pod względem technicznym nic nie wyhamowało, a wręcz przeciwnie przyspieszyło. Między innymi dlatego, że system społeczny Rzymu był już całkowicie zmurszały i to on hamował postęp techniczny.
Tak jeszcze a propos dostępu do politechnik. Mój krajan 200 lat temu, mieszkając w zapomnianej przez Boga mieścinie, wśród malarycznych rozlewisk skonstruował sobie maszynę liczącą wykonującą pięć działań arytmetycznych. W sam raz do buchalterii, inżynierii, nauk matematycznych itd. W wolnych chwilach od liczenia machnął jeszcze dalmierz geodezyjny przydatny w inżynierii, a żeby usprawnić rolnictwo, to już z rozpędu tartak mechaniczny, młockarnię, żniwiarkę konną. Dzięki podobnym maszynom jeszcze przed wojną secesyjną większość żniw w USA wykonywano przy pomocy kombajnów.
Mój dziaduś skończył pięć klas szkoły podstawowej i gdzie mu tam politechniki w głowie, a ogarnął temat budowy maszyn, pieniędzy się na tym dorobił, a w wojsku miał przydział mobilizacyjny jako mechanik lotniczy. Na ówczesne standardy coś jakby mój sąsiad z warsztatem samochodowym miał przydział do obsługi F-35.
Ja zastanawiam się o jakim podziale obowiązków tu mówimy, chyba o samym takim przekonaniu, że praca (w zakładzie, firmie) jest trudniejsza i więcej warta niż "praca" z dziećmi w domu, czyli zajmowanie się nimi. Nie dziwne w takim razie, że pracownicy przedszkola, złobków tak mało zarabiają...
merle Nie wiem, skąd przekonanie, że niesprawiedliwe jest, jeśli mężczyzna ma pracę + obowiązki w domu, a kobieta ma zajmować się dziećmi + pozostałe obowiązki w domu, które wykonuje, kiedy mąż odpoczywa po pracy w domu.
Kobietom doszło to, że również muszą pracować, ciśnienie na to jest naprawdę spore (tutaj na forum coraz częściej padają porady do kobiet "znajdź pracę, usamodzielnij się" gdy mają dzieci pod opieką).
Nie dziwi mnie większe przyzwolenie, żeby kobieta nie pracowała - w końcu na jakiś czas i tak musi zrezygnować z pracy, jeśli chce urodzić dziecko i je wychować. Mężczyzna nie "musi". Więc ludziom to zakrzywia perspektywę.
Kobietom doszło to, że również muszą pracować
Zaraz, przecież to chyba jedno z głównych osiągnięć ruchu feministycznego? Ktoś was koleżanki nieźle wmanewrował!
chciałbyś Snake wiedzieć co sobie dziewczynki w kajecikach malują?
niedoczekanie. ale nie kwiatki.
Ilu męzczyzn z dostępem do wykształcenia przez stulecia potrzeba żeby wymyślić żarówkę ? - miliony.
Ile kobiet z dostępem do Uniwerku by odkryć rad i polon ? ![]()
dowcipami na temat humanistów mnie raczej nie zaskoczysz po tej ilości przyjęć, na których gościłam doktorów i profesorów nauk technicznych
![]()
Rzymianie mieli łażnie i akwedukty- a średniowieczni uważali ze nagość to bezeceństwo i boska obraza i bogobojni się nie myją, bo to prowadzi do grzechu..stąd opóżnienia w wymyśleniu pralki automatycznej ![]()
chciałbyś Snake wiedzieć co sobie dziewczynki w kajecikach malują?
niedoczekanie. ale nie kwiatki.
To akurat nic zdrożnego. Można przecież zostać w wieku dorosłym Darwinem.
Ilu męzczyzn z dostępem do wykształcenia przez stulecia potrzeba żeby wymyślić żarówkę ? - miliony.
Ile kobiet z dostępem do Uniwerku by odkryć rad i polon ?
A to jest błędny tok rozumowania. Większość odkryć i wynalazków jest ściśle powiązana z etapem rozwoju danego społeczeństwa. Można to określić rodzajem ciśnienia, które prędzej czy później gdzieś wygeneruje powstanie nowej teorii, wynalazku itp. Szczególnie, że wiele wynalazków i teorii powstało w praktycznie takiej samej postaci niezależnie od siebie w różnych miejscach świata. Oczywiście chwała indywidualnym odkrywcom i wynalazcom ale prawda jest taka, że jak nie ci konkretni, to byliby inni. Dekadę później, gdzie indziej ale byliby.
dowcipami na temat humanistów mnie raczej nie zaskoczysz po tej ilości przyjęć, na których gościłam doktorów i profesorów nauk technicznych
![]()
Rzymianie mieli łażnie i akwedukty- a średniowieczni uważali ze nagość to bezeceństwo i boska obraza i bogobojni się nie myją, bo to prowadzi do grzechu..stąd opóżnienia w wymyśleniu pralki automatycznej
Zakładam, że przyjęcia były udane więc nie było okazji w ich trakcie rozmawiać o średniowieczu ale zaiste z tym nie myciem, to kolejny zabobon. Zastanawiający zresztą, bo mamy XXI wiek, a więc czas kiedy już dawno rozwiano zabobony na temat średniowiecza.
Nie wiem kto ci takich głupot nagadał, że w średniowieczu się nie myto itd. Myto się jak najbardziej, we wszelakich przybytkach i sposobnościach. Może nie wiesz ale w Krakowie w XIV wieku było dwanaście łaźni publicznych. Takie łaźnie były praktycznie w każdej mieścinie. Nawet w zacofanej Polsce
Stosowano kąpiel jako formę rozrywki towarzyskiej, osobliwie na dworach monarchów i wśród arystokracji. Jeśli kościół z takim obyczajem walczył, to z bardzo prostych powodów. Tradycyjnie łaźnie były też miejscem świadczenia usług dodatkowych przez he, he dziewki łaziebne.
To o czym ty piszesz o tej nagości, obrazie, grzechu to już w ogóle nie średniowiecze ale światły czas renesansu tj. przełom XV i XVI wieku. Wtedy to ludzie, szczególnie po epidemiach pustoszących Europę w XV wieku, wysnuli sobie teorie o chorobie biorącej sobie na cel człowieka osłabionego kąpielą. Na dodatek nastąpił rozwój herezji w kościele katolickim i to właśnie heretycy różnej maści budowali swój światopogląd i wiarę na purytanizmie, który wyrażał się w skromności ubioru, obyczaju, zakazie nagości itp.
Średniowiecze to okres między V, a XV wiekiem kiedy więc przestano się myć, to jak pisałem zrobiono to za czasów światłego, pięknego Odrodzenia. Cokolwiek niestety śmierdzącego... I to niestety zostało człowiekowi na dłużej. Zapewniam cię, że wolałabyś spędzić wieczór z prostym, trzynastowiecznym mieszczaninem niż wykwintnym panem szesnasto - siedemnastowiecznym. No chyba, że w przypadku tego drugiego nie przeszkadzałby ci brud samoistnie odpadający od ciała i towarzyszące temu zapachy tłumione dużą ilością perfumy. Zresztą perfumy wszelkiego rodzaju na tym zrobiły karierę
Trzeba było jakoś maskować smród niemytych ciał. No ale to piękne, mądre Odrodzenie. Nie to co ciemne i mroczne Średniowiecze ![]()
Acha, akwedukty zniszczyły imperium rzymskie. Przy ich budowie używano rur ołowianych, które wiekami zatruwały organizmy ludzi mieszkających w każdym miejscu dotkniętym zdobyczami rzymskiej cywilizacji. Jest teoria tłumacząca postępujący upadek Rzymu wszechobecną ołowicą.
Ps. Co do tego nie mycia. Między innymi dlatego takie przerażenie i wzajemne niezrozumienie towarzyszyło kontaktom dworów polskich i francuskich w XVI wieku. Jak zjechało do Polski liczne towarzystwo francuskie z racji objęcia tronu przez Henryczka, to się okazało, że jest to towarzystwo śmierdzące i osobliwie zwykłe srać, gdzie popadnie. Taki był bowiem higieniczny zwyczaj na piękną i postępową Loarą. Tam już oddychano pełną piersią renesansem, a u nas wciąż hołdowano średniowiecznym zabobonom załatwiając się w latrynach.
były udane a gospodyni lubiana
dlatego rozmawiało się o wszystkim, o średniowieczu też i o poważycdh sprawach i o dupie Maryni. nie wuem jaką masz definicję udanego przyjęcia? O polityce w sensie aktualnie rządzących się nie rozmawiało. całe szczęście
Tylko mąż sie stresował czy przypadkiem dziekany i rektory krzywym okiem na niego nie spojrzą z powodu takiej żony, ale nic takiego nie nastąpiło ![]()
cudowne to były czasy, bo towarzystwo techniczne od strony męża, więc niech teraz nowa Pani X. zabawia gości
oburzony z lekka był zawsze jeden doktorek zwany bufonem przez innych, wiec chyba było w normie,.. w każdym razie przychodził. często ostentacyjnie spóźniony.
racja. moze Maria to przypadek bo do pewnych odkryć się dojrzewa- ale to nie ja sugerowałam ze kobiety nie robią odkryć technicznych.
teraz równie ważne będzie postęp biologiczny i społeczny- bo bez tego nie przetrwamy jako gatunek/
użycie rur ołowianych nie przekreśla całego wynalazku, tylko materiał takiego wniosku bym nie wyciągneła.
Zawsze też następował moment żartów z humanistów, do czasu gdy nie zarządzono że szlachetna akademia by awansować na uniwersytet musi dołozyć przedmiotów humanistycznych ![]()
użycie rur ołowianych nie przekreśla całego wynalazku, tylko materiał takiego wniosku bym nie wyciągneła
Jeśli chodzi o wynalazek, to zapewne jego ojcem jest jakaś chłopina co zbił dwie deszczułki co by se wodę przeciągnąć trochę dalej
Taka jest istota akweduktu. Reszta to kwestia nakładu kosztów. Elon Musk nie wynalazł rakiety. Nawet Wernher von Braun jej nie wynalazł. Budowali i budują ideologicznie to samo co 400 lat temu Kazimierz Siemionowicz czy 250 lat temu Józef Bem albo tysiąc lat temu chińskie ludziki
A jednak von Braun zapisał się jako konstruktor największej do dziś rakiety, a Musk zapisze się zapewne jako ten, który wysłał człowieka na Marsa. Nad powrotem się jeszcze pomyśli
No i von Braun dostał nieograniczone fundusze od rządu USA, a Musk wykłada swoje własne, wielkie funduszy, bo ma taki kaprys.
Zawsze też następował moment żartów z humanistów, do czasu gdy nie zarządzono że szlachetna akademia by awansować na uniwersytet musi dołozyć przedmiotów humanistycznych
Wiem, takie zabawy ludzi nauki. Ja na szczęście kończyłem starą, dobrą politechnikę bez ambicji ![]()
właśnie dlatego, że przyciągnięcie wody jest takie proste, jak i zrobienie jakiegoś ogrzewania ciepłą wodą, nie mogę pojąć, czemu ludzie się setkami lat tam umartwiali marznąc i śmierdząc.
chociaz nie wszyscy: zwiedzanie zamczyska w Malborku zaczyna się od kotłowni- takiej prawdziwej co ogrzewała całe zamczysko .
właśnie dlatego, że przyciągnięcie wody jest takie proste, jak i zrobienie jakiegoś ogrzewania ciepłą wodą, nie mogę pojąć, czemu ludzie się setkami lat tam umartwiali marznąc i śmierdząc.
chociaz nie wszyscy: zwiedzanie zamczyska w Malborku zaczyna się od kotłowni- takiej prawdziwej co ogrzewała całe zamczysko .
No ale sama sobie odpowiedziałaś, to kwestia nakładów kosztów. Średniowieczni, uwaga, średniowieczni mnisi wysupłali gotowiznę żeby taki system sobie obstalować. Co istotne zamek budowali od zera. To o tyle istotne, że był to rzadki zwyczaj, bo najczęściej rozbudowywano poprzednią budowlę. Tak powstał Wawel. Aczkolwiek są rezydencje w Polsce, gdzie nie takie cuda są. Wiele różnych udogodnień życia jest znanych od dawna tylko były zbyt drogie żeby były powszechnie stosowane. To tak jak Muskiem. Jego zasługą nie będzie wynalazek rakiety tylko sprawienie, że będzie tania jak barszcz.
Sam powiedziałeś, parę beczek przekrojonych.. no po prostu nie miesci mi się to jakoś w głowie że nic nie wymyślono. Materiały były dookoła.
Sam powiedziałeś, parę beczek przekrojonych.. no po prostu nie miesci mi się to jakoś w głowie że nic nie wymyślono. Materiały były dookoła.
Parę deszczułek, a to taka deseczka. Zbijasz dwie pod kątem prostym i masz najprostsze koryto do prowadzenia wody. Najstarszy, farmerski wodociąg.
To tak jakbyś się czepiała, że w przedwojennej Polsce większość dróg była tzw. drogami bitymi, a przecież materiały były dookoła i można było wzdłuż i wszerz Polski pociągnąć autostrady, które jako takie są obiektami inżynierskimi, często dość wyrafinowanymi. Akwedukt jak i autostrada, to przede wszystkim dutki, bardzo dużo dutków. Ktoś musi uznać, że celowe jest ich wydanie, bo:
- dobre drogi, to szybszy transport,
- dobre drogi, to bezpieczniejsze drogi,
- dobre drogi, to większy potencjał militarny, bo najczęściej wojny wygrywa ten, kto potrafi szybciej przerzucać wojska.
Tak na marginesie Rzymianie inwestowali potężne środki w drogi. Akwedukt, to często również droga, a poza tym zapewnienie dostaw wody w okolice ubogie w wodę. Ktoś policzył wydatki, spodziewane zyski i zdecydował - dostarczcie tą wodę. Tak to działa od zawsze.
U nas się nie budowało akweduktów ani łaźni, bo wszystkie moce intelektualne poświęcano na rozwój humanistyczny i społeczny...
Bez którego, jak wiadomo, bla bla bla...
P.S. Zdaje się że nie takie potężne środki Rzymianie inwestowali w drogi, jako że robili je żołnierze w wolnych chwilach, żeby im głupie pomysły nie przychodziły.
U nas się nie budowało akweduktów ani łaźni, bo wszystkie moce intelektualne poświęcano na rozwój humanistyczny i społeczny...
Bez którego, jak wiadomo, bla bla bla...P.S. Zdaje się że nie takie potężne środki Rzymianie inwestowali w drogi, jako że robili je żołnierze w wolnych chwilach, żeby im głupie pomysły nie przychodziły.
Jak Rzymianie budowali drogi i akwedukty za "u nas" odpowiadali Celtowie i Germanie, bo to oni zamieszkiwali wówczas ziemie tzw. polskie.
Oczywiście, że żołnierze również budowali drogi ale rzymska droga, to nie w kij dmuchał. Tam wchodził sandwicz różnych frakcji kamieni, które trzeba było nieraz ściągać z daleka. Wydobycie, transport, to kasa.
Jak Rzymianie budowali drogi i akwedukty za "u nas" odpowiadali Celtowie i Germanie, bo to oni zamieszkiwali wówczas ziemie tzw. polskie.
.
Znaczy wielką Lechię?
Snake napisał/a:Jak Rzymianie budowali drogi i akwedukty za "u nas" odpowiadali Celtowie i Germanie, bo to oni zamieszkiwali wówczas ziemie tzw. polskie.
.Znaczy wielką Lechię?
No za Cezara, to jeszcze Celtowie różnej maści, zaraz potem wyparły ich lub zasymilowały różne plemiona germańskie jak Goci. Nasi to realnie zawitali nad Wisłę około V-VI wieku znaczy się już po imperium rzymskim. Nic dziwnego skoro upadło ono między innymi z powodu nacisku plemion germańskich wędrujących ze wschodu na zachód.
Prego zauważyłem że w sprawach damsko męskich jesteś strasznym tradycjonalistą. Kobiety żyją dłużej ponieważ mają lepszy układ odpornościowy a NIE mniejszej pracy. Jest to wynik ewolucyjny ponieważ rodzą opiekują się dziećmi zwykle jedzenie wpierw same próbowały później pokarm podawały swoim dzieciom. jeszcze nie tak dawno kobiety praktycznie nie mogły być na kierunkach ścisłych pracować w męskich zawodach. W Obecnych czasach bardzo trudno nowego wymyślić coś nowego bez miliardów i sztabów naukowców. Imperium rzymskie nigdy nie upadło Cesarz zamienił się w papieża siedzibą nowego imperium rzymskiego jest Watykan. Zaczęło się od bardzo mądrego cesarza Konstantyna.
Monoceros napisał/a:Kobietom doszło to, że również muszą pracować
Zaraz, przecież to chyba jedno z głównych osiągnięć ruchu feministycznego? Ktoś was koleżanki nieźle wmanewrował!
Myli Ci się "musieć" z "mieć możliwość".
Snake napisał/a:Monoceros napisał/a:Kobietom doszło to, że również muszą pracować
Zaraz, przecież to chyba jedno z głównych osiągnięć ruchu feministycznego? Ktoś was koleżanki nieźle wmanewrował!
Myli Ci się "musieć" z "mieć możliwość".
Nie, nic mi się nie myli. To kobietom kiedyś się pomyliło, bo myślały, że mężczyźni pracują ot tak z fantazji, bo "mają taką możliwość". To tak nie działa, że bierzesz sobie tylko to co ci pasuje.
noben napisał/a:Snake napisał/a:Jak Rzymianie budowali drogi i akwedukty za "u nas" odpowiadali Celtowie i Germanie, bo to oni zamieszkiwali wówczas ziemie tzw. polskie.
.Znaczy wielką Lechię?
No za Cezara, to jeszcze Celtowie różnej maści, zaraz potem wyparły ich lub zasymilowały różne plemiona germańskie jak Goci. Nasi to realnie zawitali nad Wisłę około V-VI wieku znaczy się już po imperium rzymskim. Nic dziwnego skoro upadło ono między innymi z powodu nacisku plemion germańskich wędrujących ze wschodu na zachód.
Ciekawe jest to, że każdy ma jakąś swoją wersję historii. Ta o Germanach jest wersją niemiecką. A jeszcze wcześniej rzymską. Sugerującą ich przodków, bo to przecież ich przodkowie, zostali pogonieni z im należnych ziem. O co się nawet Hitler upomniał.
My znowu mamy jakieś tam, swoje wersje np. wielkiej Lechii, czy pochodzenia od śmiałych Wikingów. Przemilczając dość wstydliwe prawdopodobne pochodzenie. Wielu trudno przełknąć, że bohater narodowy i powieści Sienkiewicza Jeremi Wiśniowiecki był Rusem. A wymienieni Germanie (można rzec polscy), to też częśc naszej etnicznej układanki.
Nie dziwi zatem, że kobiety tez mają jakąś tam swoją wersję historii. Ba nawet trafiają się wersje alternatywne, jak to by średniowiecze mogło pięknie wyglądać, gdyby np. zamiast Hunów, czy Słowian, swój prym mogły wieść kobiety.
Ja zastanawiam się o jakim podziale obowiązków tu mówimy, chyba o samym takim przekonaniu, że praca (w zakładzie, firmie) jest trudniejsza i więcej warta niż "praca" z dziećmi w domu, czyli zajmowanie się nimi. Nie dziwne w takim razie, że pracownicy przedszkola, złobków tak mało zarabiają...
W moim odczuciu żadna praca nie jest warta więcej od innej. Natomiast praca zawodowa jest bardziej stresująca niż praca z własnymi dziećmi w domu. Nie lekceważyłbym czynniku stresu, bo gdy stres jest ogromny człowiek jest w pracy cały czas (miewałem takie chwile, gdzie byłem w pracy 24h na dobę, bo nawet śpiąc mój umysł szukał rozwiązania jakiegoś problemu).
merle Nie wiem, skąd przekonanie, że niesprawiedliwe jest, jeśli mężczyzna ma pracę + obowiązki w domu, a kobieta ma zajmować się dziećmi + pozostałe obowiązki w domu, które wykonuje, kiedy mąż odpoczywa po pracy w domu.
Kobietom doszło to, że również muszą pracować, ciśnienie na to jest naprawdę spore (tutaj na forum coraz częściej padają porady do kobiet "znajdź pracę, usamodzielnij się" gdy mają dzieci pod opieką).
Nie dziwi mnie większe przyzwolenie, żeby kobieta nie pracowała - w końcu na jakiś czas i tak musi zrezygnować z pracy, jeśli chce urodzić dziecko i je wychować. Mężczyzna nie "musi". Więc ludziom to zakrzywia perspektywę.
Ja tylko napisałem, że podział obowiązków powinien być mniej więcej po równo, wedle predyspozycji małżonków. Jeśli pan musi zawodowo pracować np średnio 12h dziennie, a pani 8h, to chyba naturalnym powinno być, że pani bierze trochę więcej na siebie w innych obowiązkach. Oczywiście w parze nie musi być podział 50/50, ale gdzieś tam powinno być blisko tego.
Mnie też nie dziwi to większe przyzwolenie, natomiast faktem jest, że takie przyzwolenie jest.
Naprawdę nie chcę iść w jakieś przepychanki, która płeć jest lepsza lub ma łatwiej (choć głęboko wierzę, że życie mężczyzn jest z reguły bardziej stresujące). Tylko nie podoba mi się to ciągle powtarzanie jakoby był jakiś kryzys męskości. Nie ma. Mężczyźni (tak jak i kobiety) są tacy sami jak 50, 150, 500, 1000 lat temu. Zmieniają się tylko okoliczności. I tak będzie dopóki genetyka nie zacznie zmieniać nas w nadludzi. Może jako ludzkość technologicznie się rozwinęliśmy, ale pojedyńcze osoby mają te same potrzeby, obawy i radości od zarania dziejów.
Naprawdę nie chcę iść w jakieś przepychanki, która płeć jest lepsza lub ma łatwiej (choć głęboko wierzę, że życie mężczyzn jest z reguły bardziej stresujące). Tylko nie podoba mi się to ciągle powtarzanie jakoby był jakiś kryzys męskości. Nie ma.
Jest. Kryzys męskości był od zarania dziejów. Bo mężczyźni są od budowania, a kobiety od urządzania. Urządzający musi cisnąć budującego, żeby dom szubko powstał, bo on chce go urządzać. Jeśli dom jest stary, to budujący musi go zburzyć i postawić nowy, żeby znowu urządzający mógł wejść i go na nowo urządzić.
Ciekawe jest to, że każdy ma jakąś swoją wersję historii. Ta o Germanach jest wersją niemiecką. A jeszcze wcześniej rzymską. Sugerującą ich przodków, bo to przecież ich przodkowie, zostali pogonieni z im należnych ziem. O co się nawet Hitler upomniał.
My znowu mamy jakieś tam, swoje wersje np. wielkiej Lechii, czy pochodzenia od śmiałych Wikingów.
Można mieć dowolną wersję natomiast nauka mówi, że Celtowie opanowali większość Europy między VII i V wiekiem p.n.e. Apogeum ich ekspansji, to V-IV wiek. Następnie stopniowo podporządkowywani przez Rzym, a z kolei od północy i wschodu wypierani lub wchłaniani przez nadciągające ludy germańskie. Na ziemiach polskich żyli między V i II wiekiem p.n.e. W tym czasie silny był już nacisk plemion germańskich, gdzie Germanowie północni i zachodni zasiedlali tereny nad Łabą i wędrowali na zachód i południe. Germanowie wschodni wędrując znad Dniestru zamieszkali m.in. na kilkaset lat między Wisłą, a Bugiem, na terenach Ukrainy, a po podziale na Ostrogotów i Wizygotów część pomaszerowała na południe i daleko na zachód. Bijąc po drodze nie raz Rzym i docierając ostatecznie do dzisiejszej Hiszpanii, gdzie zbudowali państwo, któremu kres przyniosła dopiero inwazja Arabów w VIII - IX wieku n.e. Gwoli ciekawostki wracając do rzeki Bug, to nazwa tej rzeki jest języka gockiego. Tak jak nazwa miasta Chełm (co zainteresuje może jedną koleżankę
). Tak jak gockiego pochodzenia jest nasze ha, ha prastare, polskie słowo chleb. Tak jak rzeki Odra i San, góry Bieszczady, słowa książę, pułk, lichwa, miecz, chlew ![]()
Na terenach Polski Goci obecnie są datowani do przełomu VI-VII wieku, gdy następował już napływ plemion słowiańskich. Tak na marginesie również przybywających znad Dniestru
Przemilczając dość wstydliwe prawdopodobne pochodzenie. Wielu trudno przełknąć, że bohater narodowy i powieści Sienkiewicza Jeremi Wiśniowiecki był Rusem. A wymienieni Germanie (można rzec polscy), to też częśc naszej etnicznej układanki.
To już tylko kwestia czyjegoś braku wykształcenia. Andrzej Kmicic był Litwinem, Oleńka była Litwinką. Wiśniowiecki był Rusinem, księciem z kniaziów ruskich wywodzących się z Rurykowiczów, a więc krewny carów rosyjskich
Sapieha był Rusinem. Radziwiłłowie byli Litwinami z książęcego rodu wywodzącego się od Giedymina, a więc krewni Jagiellonów. Sanguszkowie byli Litwinami. Sapieha wymieniany nie raz na kartach Potopu korespondencję swoją urzędową pisał po rusku, bo był to jeden z języków urzędowych I RP. Janusz Radziwiłł nie był takim zdrajcą jakim go Sienkiewicz uczynił, bo jako Litwin układem ze Szwedami ratował Litwę przed ostatecznym pogromem z rąk Rosjan i Kozaków, a pomoc z Korony Polskiej nie nadchodziła. Bogusław Radziwiłł po wojnie powrócił do łask, zaszczytów i wpływów.
Snake, szczerze mówiąc to te badania nad wędrówka ludów można o kant stołu. Archeogenetyka przewróciła do góry nogami te wszystkie spekulacje. Według tych badań to Słowianie są na naszych terenach o wiele starsi. I raczej wędrowali na wschód a nie odwrotnie. Tzw. gen słowiański (haplogrupa R1a1) jest na naszych terenach znacznie starszy i był spychany od południa i zachodu. Ten gen występuje później u Ariów i odnajdywany w kaście brahminów w Indii,
45% Niemców ma Słowiański rodowód....hahaha....a nawet 20% Szkotów..
Pasjonująca lektura. Zwłaszcza nad początkiem i rozwojem ludzkości.
Na mój gust to wędrówki ludów były raczej przesuwaniem się kultur i cywilizacji niż przemieszczaniem się ludzi.
Grupa ludzi zdobywała tereny, wprowadzała swoje rządy i cywilizacje....po czym przesuwali się dalej. Większość ludzi pozostawała.
Ale to już daleki off top ![]()
Snake, szczerze mówiąc to te badania nad wędrówka ludów można o kant stołu. Archeogenetyka przewróciła do góry nogami te wszystkie spekulacje.
Nic nie wywróciła, raczej bez sensu skupia się na wątku genetycznym, równie bezsensownym jak ślepe roztrząsanie rozwoju na podstawie kultury grobów jamowych czy kultury pucharów lejkowatych. Tyle samo nam mówią o ówczesnych mieszkańcach haplogrupy jak te puchary.
Według tych badań to Słowianie są na naszych terenach o wiele starsi. I raczej wędrowali na wschód a nie odwrotnie. Tzw. gen słowiański (haplogrupa R1a1) jest na naszych terenach znacznie starszy i był spychany od południa i zachodu. Ten gen występuje później u Ariów i odnajdywany w kaście brahminów w Indii)
Problem w tym, że chyba już od dawna nikt nie twierdzi, że różne grupy nie mogły przemieszczać się i mieszać. To jakimi językami te grupy się porozumiewały ma w zasadzie wtórne znaczenie. No może ma dla współczesnych twórców różnych, dziwnych teorii narodowościowych.
45% Niemców ma Słowiański rodowód....hahaha....a nawet 20% Szkotów.
Biorąc pod uwagę, że przodkowie jednych i drugich wymaszerowali kiedyś gdzieś z pomiędzy Dniestru i Dunaju, to co w tym dziwnego? W przypadku Niemców zresztą prawie całe wschodnie Niemcy, to tereny Słowian łużyckich i połabskich, w końcu zgermanizowanych. Do tego Śląsk słowiański, a przez wieki germanizowany. Przecież nikogo w Niemczech nie dziwi słowiańsko brzmiące nazwisko rodowitego Niemca z dziada, pradziada. Tak jak nikt się nie zastanawia nad niewątpliwie z niemieckiego pochodzącymi nazwiskami wielu rodowitych Polaków z dziada, pradziada. Choćby moje nazwisko ma ponoć niemiecki źródłosłów, a moi najdalej odnalezieni przodkowie pochodzą znad Sanu, oczywistej kolebki kraju Wiślan i Lędzian
Pasjonująca lektura. Zwłaszcza nad początkiem i rozwojem ludzkości.
Na mój gust to wędrówki ludów były raczej przesuwaniem się kultur i cywilizacji niż przemieszczaniem się ludzi.
Grupa ludzi zdobywała tereny, wprowadzała swoje rządy i cywilizacje....po czym przesuwali się dalej. Większość ludzi pozostawała.
Jeśli jak wskazałem w poprzednim poście mnóstwo oczywistych dla Polaka polskich słów ma swoje źródła w germańskich językach Gotów, to jest oczywiste, że aby doszło do takiej wymiany musiano obok siebie, razem ze sobą żyć całe pokolenia. Tworzyć związki, płodzić dzieci i zapewniam, że jakby się tych ludzi zapytać kto oni są, to odpowiedzieliby dokładnie tak samo jak ludzie zamieszkujący te tereny tysiąc lat później - panie, my tutejsi!
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężowie i ojcowie dlaczego na to pozwalacie?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024