Czy jest szansa na zmianę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest szansa na zmianę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

Temat: Czy jest szansa na zmianę

Rok temu po prawie trzech latach związku zamieszkałam z chłopakiem. Na początku nie było problemów, ale z biegiem czasu on przestał robić cokolwiek. Sprzątanie, pranie, gotowanie? On tego nie będzie robił, bo go to nie rozwija. Dodatkowo rozrzuca swoje brudne ubrania gdzie popadnie. Tak samo wygląda sprawa że śmieciami. Rzuca wszystko pod siebie. Kiedy próbuję o tym z nim porozmawiać obraża się i nie odzywa przez parę dni. Miałam już dość i jego brudne ubrania zbierałam z podłogi i kładłam na jego biurko, bo wiedziałam, że tam mu będą przeszkadzać. Usłyszałam, że próbuję trenować go jak psa. Niedawno urodziło nam się dziecko. Wszystko znów było na mojej głowie. Mała ma już prawie trzy miesiące, a on zmienił jej 1,5 pieluchy. Zajmuje się nią tylko wtedy gdy się obudzi jak ja gotuję obiad, albo idę się myć. O wstawianiu w nocy nie ma mowy, bo on się musi do pracy wyspać. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wychodził z kumplami w tygodniu i wracał o 4 nad ranem. Wtedy już niewyspanie w pracy nie przeszkadza. Byłam już taka przemęczona, że rozpłakałam się i powiedziałam, że musi zacząć mi pomagać, bo sama nie dam rady. Usłyszałam, że szantażuję go emocjonalnie.
Takie typy się zmieniają czy próżna nadzieja?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Rok temu po prawie trzech latach związku zamieszkałam z chłopakiem. Na początku nie było problemów, ale z biegiem czasu on przestał robić cokolwiek. Sprzątanie, pranie, gotowanie? On tego nie będzie robił, bo go to nie rozwija. Dodatkowo rozrzuca swoje brudne ubrania gdzie popadnie. Tak samo wygląda sprawa że śmieciami. Rzuca wszystko pod siebie. Kiedy próbuję o tym z nim porozmawiać obraża się i nie odzywa przez parę dni. Miałam już dość i jego brudne ubrania zbierałam z podłogi i kładłam na jego biurko, bo wiedziałam, że tam mu będą przeszkadzać. Usłyszałam, że próbuję trenować go jak psa. Niedawno urodziło nam się dziecko. Wszystko znów było na mojej głowie. Mała ma już prawie trzy miesiące, a on zmienił jej 1,5 pieluchy. Zajmuje się nią tylko wtedy gdy się obudzi jak ja gotuję obiad, albo idę się myć. O wstawianiu w nocy nie ma mowy, bo on się musi do pracy wyspać. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wychodził z kumplami w tygodniu i wracał o 4 nad ranem. Wtedy już niewyspanie w pracy nie przeszkadza. Byłam już taka przemęczona, że rozpłakałam się i powiedziałam, że musi zacząć mi pomagać, bo sama nie dam rady. Usłyszałam, że szantażuję go emocjonalnie.
Takie typy się zmieniają czy próżna nadzieja?

Posłużę się najpopularniejszą radą pojawiającą się na tym forum - uciekaj od tego niedojrzałego chłopaka gdzie pieprz rośnie!

3

Odp: Czy jest szansa na zmianę

I dlatego faceci to świnie. Facetów, którzy zajmą się rodziną to szukać ze świeczką. Ja bym już dawno się z tynim rozstała. Co to ma być, żeby nie pomagać własnej dziewczynie i swojemu dziecku Nie dorósł do tego by mieć i tworzyć rodzinę. Powinien
Ci zawsze i we wszystkim pomagać i nie ważne że zmęczony macie dziecko ! NIe da się być koleżanką, matką, przyjaciółką, kochanką, sprzątaczką itd na raz NIE!!!! to jest facet i powienien poczuć tą odpowiedzialnośc.

4

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Spróbuj może najpierw szczerze i spokojnie pogadać z partnerem. Rozstać się zawsze zdążycie.

5

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Rób za siebie, nie za niego.

Obowiązki domowe powinny być dzielone na pół. A nie że Ty robisz dookoła, a on leży, bo go to nie rozwija.

6 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-08-25 10:29:15)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

off top

7

Odp: Czy jest szansa na zmianę

a co on robi w domu?

8

Odp: Czy jest szansa na zmianę
sosenek napisał/a:

a co on robi w domu?

Pracuje z domu, więc cały czas jest na miejscu. Jest informatykiem, więc po godzinach tworzy aplikacje dla własnego użytku. Czasem zdarza się, że większość dnia przesypia, bo noc wcześniej pił z kolegami i go głowa boli. Wieczorami gra na Xboxie. Jedyne co uważa za swój obowiązek to wyniesienie śmieci.

9 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-08-25 16:58:03)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Autorko, a po co on ma się zmieniać, skoro będąc w takim wydaniu, w jakim jest czuje się doskonale i jak życie mu pokaxuje idzie w dobrym kierunku. Ty jesteś przecież jak dobrze nakręcony samograj, wszystko ogarniesz, a jemu przy tobie i ciepło, i czysto, i przytulnie.Czasem masz gorszy dzień i trochę pofurczysz, ale przecież zły humor mija Ci, wiec jaki problem?
To tylko Ty masz problem, on problemu nie ma.
Za długo żyje na świecie i za dużo rzeczy widziałam, by wierzyć w to, że taki człowiek może się zmienić. Człowiek zmienić się może tylko pod wpływem jakiegoś ekstremalnego wstrząsu, jakiegoś przeżycia, ale nigdy z własnej woli nie zmieni się z lepszej, według jego kryteriów, na gorsza wersję. No musiałby być głupi.
Jemu nie opłaca się zmieniać, bo bez żadnego wysiłku i tak ma wszystko.
Gdybyś wymierzyła leniowi kopen w doopen, to fakt byłaby szansa na to, że facet zacznie się ogarniać, ale istnieje też ryzyko, że i tak dalej miałby Cię w doopie i być może, uznałby że jest mu lepiej bez Ciebie.
Albo będziesz więc trzymała się dalej tego trutnia, albo raz na zawsze pogonisz go, a czas pokaże czy wyjdzie ci to na zdrowie.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-08-25 18:31:55)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
ulle napisał/a:

Autorko, a po co on ma się zmieniać, skoro będąc w takim wydaniu, w jakim jest czuje się doskonale i jak życie mu pokaxuje idzie w dobrym kierunku. Ty jesteś przecież jak dobrze nakręcony samograj, wszystko ogarniesz, a jemu przy tobie i ciepło, i czysto, i przytulnie.Czasem masz gorszy dzień i trochę pofurczysz, ale przecież zły humor mija Ci, wiec jaki problem?

Masz dużo racji w tym co piszesz. Duży błąd popełniłam, kiedy pokazałam mu, że wszystko dam radę sama ogarnąć. To, że wieczorem jestem padnięta i nie mam siły palcem ruszyć go nie obchodzi. O czasie dla siebie mogę pomarzyć chyba do czasu aż mała trochę podrośnie.

Mr_Str4nger napisał/a:

Posłużę się najpopularniejszą radą pojawiającą się na tym forum - uciekaj od tego niedojrzałego chłopaka gdzie pieprz rośnie!

Jeśli nie mielibyśmy córki tak pewnie bym już dawno zrobiła, ale wiem, że jeśli się wyprowadzę to mała zostanie bez ojca. Moje miasto rodzinne jest 130 km od tego w którym mieszkam. Jestem pewna, że wizyty mojego partnera u małej będą sporadycznie. Jeśli w ogóle się pofatyguje. Sama wychowywałam się bez ojca i wiem jak było mi przykro przy wielu okazjach. Szczególnie jak widziałam moich rówieśników z kochającymi ojcami.

11

Odp: Czy jest szansa na zmianę

post przeniesiony

Xxiwonkax3 napisał/a:

Mój partner ostatnio zaskakuje mnie swoją niedojrzałością. Nie zmieni pieluchy dziecku, bo się brzydzi. Jak ja to robię to odwraca wzrok. Wychodzi z kolegami co drugi dzień, żeby się napić lub pograć w gry. Ostatnio przeszedł samego siebie i powiedział, że zrobi sobie kanapkę z tą szynką co jest w lodówce jak mu skórkę odkroję. Czy 29 lat to nie najwyższa pora aby dorosnąć?

12

Odp: Czy jest szansa na zmianę

też odkrajam skórki z szynki:P

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Droga Xxiwonkax3

Na początku to nie słuchaj tych wszystkich porad na zasadzie abyś uciekała od tego faceta.
Ludzie z internetu piszą Ci byś zakończyła ten związek. Są to ludzie, którzy nawet nie widzieli Was na żywe oczy a już wydają takie mocne decyzje, których to największe owoce zbierze w przyszłości Twoje małe dziecko.

Wydaje mi się, że ten typ tak ma i nie widzi jakiegokolwiek powodu aby się zmienić, ponieważ Ty mu na to trochę pozwalasz.
Jak on rzuca spocone skarpety i gacie na podłogę to nie zbieraj ich i nie kładź mu na żadnym biurku czy coś takiego. Po prostu niech leżą na tej podłodze przez 3 miesiące i niech Twój partner żyje w tym syfie/smrodzie - jest to jedyny sposób aby się czegokolwiek nauczył.

Nie chce zmywać naczyń? To niech leżą w zlewie pół roku tworząc swój własny ekosystem, jak zabraknie czystych naczyń to niech sobie sam nakłada jedzenie na brudne talerze.

No jak to inaczej chcesz rozwiązać?

sosenek napisał/a:

też odkrajam skórki z szynki:P

Amen

14

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Mam wrażenie, że mężczyźni są wszyscy tacy sami pod pewnym względem- jak pokażesz że możesz coś zrobić sama to już tak zostanie. I ciężko to zmienić. Chociaż zdarza mi się o coś męża prosić żeby zrobił- odkurzanie, pranie. Więc może proś o pomoc w domowych obowiązkach.

15

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Nie wszyscy są tacy sami. Jest sporo facetów którzy są maniakami sprzątania i czystości i są czyści niż kobiety po których też sprzątają więc nie ma co generalizować. Kobiety też potrafią porzucać dzieci, śmiecić i nie dbać o obowiązki, czego dowodem są nawet niektóre zakładane tu tematy.

Autorko, to co przykre to fakt że ten chłop uważa że próba konstruktywnej rozmowy z Twojej strony to próba manipulacji. Fakt że gra na Xboxie i lata z chłopakami po nocach, mając na uwadze fakt że macie małe dziecko i jesteś przemęczona jest zwyczajnie smutne, wyrazy mojego współczucia.
Jeżeli jest informatykiem to zakładam finansowo dobrze zarabia, poproś go więc o wynajęcie pomocy i sprzątaczki bo nie zamierzasz dłużej robić za niego (postaw twarde granice).
Jeżeli finansowo Was na to nie stać to zdecydowanie nie wykonuje jego obowiązków za niego, niech leży w brudzie. Inaczej będziesz mu matkować a on Ciebie w ogóle przestanie postrzegać jako żonę. Co na to jego rodzice? koledzy? nie wstyd mu? gdyby to był mój kolega to bym go odwiedził i grubo pojechał, bo są granice absurdu, najwyżej byśmy się więcej nie spotykali ale traktować tak żonę z małym dzieckiem to należy się gruba bura. Nie wiem jakich on ma znajomych ale moi przyjaciele jak coś odwaliłem lub jak oni odwalali to wzajemnie sobie cisnęliśmy i nie dawaliśmy spokoju, na tym polega przyjaźń, jest formą mentoringu a nie tylko piwo i gierki.

16

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Droga Xxiwonkax3

Na początku to nie słuchaj tych wszystkich porad na zasadzie abyś uciekała od tego faceta.
Ludzie z internetu piszą Ci byś zakończyła ten związek. Są to ludzie, którzy nawet nie widzieli Was na żywe oczy a już wydają takie mocne decyzje, których to największe owoce zbierze w przyszłości Twoje małe dziecko.

Wydaje mi się, że ten typ tak ma i nie widzi jakiegokolwiek powodu aby się zmienić, ponieważ Ty mu na to trochę pozwalasz.
Jak on rzuca spocone skarpety i gacie na podłogę to nie zbieraj ich i nie kładź mu na żadnym biurku czy coś takiego. Po prostu niech leżą na tej podłodze przez 3 miesiące i niech Twój partner żyje w tym syfie/smrodzie - jest to jedyny sposób aby się czegokolwiek nauczył.

Nie chce zmywać naczyń? To niech leżą w zlewie pół roku tworząc swój własny ekosystem, jak zabraknie czystych naczyń to niech sobie sam nakłada jedzenie na brudne talerze.


Amen

I dziecko też ma żyć w tym syfie? Wdychać ten smród?
Największy owoc jaki zbierze ich dziecko po rozstaniu to zdrowie psychiczne, gdzie matka nie będzie znerwicowana, a tata flejtuchem, który czasami wraca nad ranem z libacji.

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Chyba sobie nie zdajesz sprawy jakie psychiczne konsekwencje dla dziecka ma to, że jest wychowywane tylko przez 1 rodzica.

18

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Nikt nie powiedział, że mama musi być samotna przez całe życie wink

Natomiast mnie wychowywali rodzice, którzy się całe moje dzieciństwo kłócili i nie wspominam tego dobrze.
Wolałbym, żeby się rozwiedli, ale zabrakło im odwagi. Za to znam ponad 20+ dzieci samotnych rodziców i nie mają żadnych traum.

Nadal pytam co z tym syfem? Dziecko ma tak żyć? W tym stresie i widząc rosnącą obojętność i nie daj Boże nienawiść?
Te wszystkie pomysły są spoko, gdyby nie to, autorce i dużemu dziecku urodziło się dziecko.

19

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Chyba sobie nie zdajesz sprawy jakie psychiczne konsekwencje dla dziecka ma to, że jest wychowywane tylko przez 1 rodzica.

Nie wiem czy to dotyczy wszystkich przypadków, ale na mnie mocno wpłynęło to, że byłam wychowywana tylko przez mamę. W dzieciństwie mocno przeżywałam, że go z nami nie ma. Dopiero jak dorosłam zrozumiałam, że w gruncie rzeczy jego śmierć wyszła nam na dobre, a mama powinna go zostawić już długo przed moimi narodzinami. Może też dlatego teraz tak słabo wybrałam, bo brak mi było tego męskiego wzorca.

20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-26 19:50:58)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wychodził z kumplami w tygodniu i wracał o 4 nad ranem. Wtedy już niewyspanie w pracy nie przeszkadza. Byłam już taka przemęczona, że rozpłakałam się i powiedziałam, że musi zacząć mi pomagać, bo sama nie dam rady. Usłyszałam, że szantażuję go emocjonalnie.
Takie typy się zmieniają czy próżna nadzieja?

Xxiwonkax3 napisał/a:

Czasem zdarza się, że większość dnia przesypia, bo noc wcześniej pił z kolegami i go głowa boli. Wieczorami gra na Xboxie. Jedyne co uważa za swój obowiązek to wyniesienie śmieci.

Xxiwonkax3 napisał/a:

Mój partner ostatnio zaskakuje mnie swoją niedojrzałością. Nie zmieni pieluchy dziecku, bo się brzydzi. Jak ja to robię to odwraca wzrok. Wychodzi z kolegami co drugi dzień, żeby się napić lub pograć w gry. Ostatnio przeszedł samego siebie i powiedział, że zrobi sobie kanapkę z tą szynką co jest w lodówce jak mu skórkę odkroję. Czy 29 lat to nie najwyższa pora aby dorosnąć?

Xxiwonkax3 napisał/a:

Dopiero jak dorosłam zrozumiałam, że w gruncie rzeczy jego śmierć wyszła nam na dobre, a mama powinna go zostawić już długo przed moimi narodzinami. Może też dlatego teraz tak słabo wybrałam, bo brak mi było tego męskiego wzorca.


Mój "radar" się włączył .
Możesz napisać coś więcej o swoim tacie jak umarł i trochę historii małżeństwa swojej mamy jak ona to widziała.Oczywiście jeżeli jesteś gotowa i chcesz - uszanuje brak odpowiedzi tylko że to może być ważne .Zarysowuje się pewien znany schemat po prostu,chociaż po ilości informacji to raczej jego  echo i cień.
Terminy ,których użyłaś w jednym z postów mogą świadczyć o tym że szukałaś kiedy tam już pomocy,ewentualnie jakichś odpowiedzi na temat wyboru obecnego partnera.Twój post z wątku Marceliny też coś tam podpowiada.
Nie śpiesz się z odpowiedzią jeżeli chcesz odpowiedzieć nie pali się mamy czas.

21 Ostatnio edytowany przez Xxiwonkax3 (2020-08-26 21:52:03)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
paslawek napisał/a:

Możesz napisać coś więcej o swoim tacie jak umarł i trochę historii małżeństwa swojej mamy jak ona to widziała.Oczywiście jeżeli jesteś gotowa i chcesz - uszanuje brak odpowiedzi tylko że to może być ważne .Zarysowuje się pewien znany schemat po prostu,chociaż po ilości informacji to raczej jego  echo i cień.
Terminy ,których użyłaś w jednym z postów mogą świadczyć o tym że szukałaś kiedy tam już pomocy,ewentualnie jakichś odpowiedzi na temat wyboru obecnego partnera.Twój post z wątku Marceliny też coś tam podpowiada.
Nie śpiesz się z odpowiedzią jeżeli chcesz odpowiedzieć nie pali się mamy czas.

Mówienie o moim ojcu przestało być dla mnie już bolesne. Umarł na wylew z powodu za dużej ilości alkoholu gdy miałam 8 lat. Jego zachowanie mocno odbiło mi się na psychice. Do dziś pamiętam jak zawsze powtarzał, że zabiję moją matkę, a ja z siostrą trafimy do domu dziecka. Choć byłam dzieckiem doskonale pamiętam  przerażenie jakie mi towarzyszyło kiedy znów wracał pijany i rozwalał drzwi siekierą, bo się przed nim zamykałyśmy. Moja mama kilka razy miała złamany nos i wielokrotnie została pobita. Nawet jak była ze mną w ciąży to została pobita o ostatnie 10 zł, których nie chciała oddać na alkohol dla niego. Ani mnie ani siostry nigdy nie uderzył. Jak nie pił był cudownym, kochającym ojcem. Problem w tym, że takie dni zdarzały się sporadycznie. Moja mama zawsze powtarzała, że sobie nie poradzi, że nie ma gdzie pójść. Wielokrotnie przyjeżdżała policja, ale nic nigdy nie zrobili. Najwyżej zostawał zabrany na 24 h, a potem wracał i była jeszcze większa awantura. Jestem bardzo ciekawa do jakich wniosków doszedłeś.

22 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2020-08-27 00:33:54)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego kobiety ciągną właśnie do takich alkoholików przemocowców i zakładają z nimi rodziny.

Widzisz droga autorko, przez to, że nie miałaś odpowiednich wzorców męskich w swoim rodzinnym domu, teraz być może wybrałaś na ojca swoich dzieci osobę, która nie do końca sprawdza się w tej roli, prawda?

Przyszly_maz napisał/a:

Nadal pytam co z tym syfem? Dziecko ma tak żyć? W tym stresie i widząc rosnącą obojętność i nie daj Boże nienawiść?

Moja odpowiedź brzmi: tak
Masz może jakieś lepsze rozwiązanie? Tylko nie pisz, że powinna od niego odejść bo dziecko wtedy zostanie bez ojca przez jakąś głupotę typu rzucanie skarpetek na dywan.

23

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Możesz napisać coś więcej o swoim tacie jak umarł i trochę historii małżeństwa swojej mamy jak ona to widziała.Oczywiście jeżeli jesteś gotowa i chcesz - uszanuje brak odpowiedzi tylko że to może być ważne .Zarysowuje się pewien znany schemat po prostu,chociaż po ilości informacji to raczej jego  echo i cień.
Terminy ,których użyłaś w jednym z postów mogą świadczyć o tym że szukałaś kiedy tam już pomocy,ewentualnie jakichś odpowiedzi na temat wyboru obecnego partnera.Twój post z wątku Marceliny też coś tam podpowiada.
Nie śpiesz się z odpowiedzią jeżeli chcesz odpowiedzieć nie pali się mamy czas.

Mówienie o moim ojcu przestało być dla mnie już bolesne. Umarł na wylew z powodu za dużej ilości alkoholu gdy miałam 8 lat. Jego zachowanie mocno odbiło mi się na psychice. Do dziś pamiętam jak zawsze powtarzał, że zabiję moją matkę, a ja z siostrą trafimy do domu dziecka. Choć byłam dzieckiem doskonale pamiętam  przerażenie jakie mi towarzyszyło kiedy znów wracał pijany i rozwalał drzwi siekierą, bo się przed nim zamykałyśmy. Moja mama kilka razy miała złamany nos i wielokrotnie została pobita. Nawet jak była ze mną w ciąży to została pobita o ostatnie 10 zł, których nie chciała oddać na alkohol dla niego. Ani mnie ani siostry nigdy nie uderzył. Jak nie pił był cudownym, kochającym ojcem. Problem w tym, że takie dni zdarzały się sporadycznie. Moja mama zawsze powtarzała, że sobie nie poradzi, że nie ma gdzie pójść. Wielokrotnie przyjeżdżała policja, ale nic nigdy nie zrobili. Najwyżej zostawał zabrany na 24 h, a potem wracał i była jeszcze większa awantura. Jestem bardzo ciekawa do jakich wniosków doszedłeś.

Odpowiem Ci tylko nie chce odpowiadać jakby " standardowo" bo to zbyt łatwe .
To bardzo bardzo delikatne i poważne sprawy za każdym razem nie da się po łebkach napisać zrób tak a masz pewność że będzie dobrze.Niech chwile pomyślę.

24

Odp: Czy jest szansa na zmianę
paslawek napisał/a:

Odpowiem Ci tylko nie chce odpowiadać jakby " standardowo" bo to zbyt łatwe .
To bardzo bardzo delikatne i poważne sprawy za każdym razem nie da się po łebkach napisać zrób tak a masz pewność że będzie dobrze.Niech chwile pomyślę.

Poczekam cierpliwie na Twoją odpowiedź. Tworząc ten post nie oczekiwałam, że ktoś mi powie zrób to czy tamto i znajdę cudowne rozwiązanie mojego problemu. Chyba takiego nie ma. Myślę, że czasem ciężko samemu  dostrzec podłoże psychiczne takiego, a nie innego wyboru, dlatego ciekawi mnie to do jakich wniosków doszedłeś.

25

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Agnieszk997 napisał/a:

I dlatego faceci to świnie. Facetów, którzy zajmą się rodziną to szukać ze świeczką. Ja bym już dawno się z tynim rozstała. Co to ma być, żeby nie pomagać własnej dziewczynie i swojemu dziecku Nie dorósł do tego by mieć i tworzyć rodzinę. Powinien
Ci zawsze i we wszystkim pomagać i nie ważne że zmęczony macie dziecko ! NIe da się być koleżanką, matką, przyjaciółką, kochanką, sprzątaczką itd na raz NIE!!!! to jest facet i powienien poczuć tą odpowiedzialnośc.

Nie wszyscy faceci to świnie. Tych dbających znaleźć łatwo - to Ci których kobiety z reguły nie wybierają wink . Gdybyście przy wyborze kierowały się opiekuńczoscią mężczyzny, dobrym charakterem - nie było by problemów... A tak, po paru latach latach zdziwienie że egoista się nie zmienił sam z siebie...

26

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Airuf napisał/a:

Nie wszyscy faceci to świnie. Tych dbających znaleźć łatwo - to Ci których kobiety z reguły nie wybierają wink . Gdybyście przy wyborze kierowały się opiekuńczoscią mężczyzny, dobrym charakterem - nie było by problemów... A tak, po paru latach latach zdziwienie że egoista się nie zmienił sam z siebie...

Zgadzam się, że nie wszyscy faceci to świnie, ale z tym, że ich łatwo znaleźć to już bym tak nie przesadzała. Czasem ciężko poznać egoistę. Większość mężczyzn na początku związku chce się pokazać z jak najlepszej strony, a potem jak im się już wydaje, że zdobyli kobietę to przestają się starać. Na początku mojego związku mój partner potrafił mi nawet tort na urodziny upiec. Nie mówiąc już o tym, że za każdym razem jak do niego przyjeżdżałam to miał czysto mimo, że mieszkał sam. Dopiero jak zaszłam w ciążę i z nim zamieszkałam to takie kwiatki zaczęły wychodzić.

27

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Mam pytanie, czy jeśli zostawisz z nim dziecko, i wyjdziesz, to będzie bezpieczne?
Możesz na próbę zostawić ich razem na dwie godziny. Ty na zakupy/do fryzjera/na spacer, a on z dzieckiem.
Jest w końcu ojcem, a pielucha przez dwie godziny wytrzyma. No chyba, że będzie kupa - ma wówczas zmienić ta pieluchę.
I powoli go przyzwyczajaj do tego, że Ty wychodzisz, a on zostaje z dzieckiem. I nie dyskutuj z nim na ten temat, nie tłumacz się.
Pogadaj z partnerem i wyjaśnij, że nie dajesz rady opiekować się maluchem, robić za kucharkę, sprzątaczkę, praczkę, prasowaczkę itd. I co on proponuje w tej sytuacji, które obowiązki może wziąć na siebie, żebyś miała łatwiej?
Za kilka miesięcy dziecko będzie miało rok a Ty albo będziesz szła na wychowawczy, albo do pracy. Jaki w takiej sytuacji proponuje on podział obowiązków?
Prosisz o konkretne rozwiązania, bo on jest przecież taki inteligentny. Na pewno ma (na już!) jakiś wspaniały pomysł.

28

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Marata napisał/a:

Mam pytanie, czy jeśli zostawisz z nim dziecko, i wyjdziesz, to będzie bezpieczne?
Możesz na próbę zostawić ich razem na dwie godziny. Ty na zakupy/do fryzjera/na spacer, a on z dzieckiem.
Jest w końcu ojcem, a pielucha przez dwie godziny wytrzyma. No chyba, że będzie kupa - ma wówczas zmienić ta pieluchę.
I powoli go przyzwyczajaj do tego, że Ty wychodzisz, a on zostaje z dzieckiem. I nie dyskutuj z nim na ten temat, nie tłumacz się.
Pogadaj z partnerem i wyjaśnij, że nie dajesz rady opiekować się maluchem, robić za kucharkę, sprzątaczkę, praczkę, prasowaczkę itd. I co on proponuje w tej sytuacji, które obowiązki może wziąć na siebie, żebyś miała łatwiej?
Za kilka miesięcy dziecko będzie miało rok a Ty albo będziesz szła na wychowawczy, albo do pracy. Jaki w takiej sytuacji proponuje on podział obowiązków?
Prosisz o konkretne rozwiązania, bo on jest przecież taki inteligentny. Na pewno ma (na już!) jakiś wspaniały pomysł.

Właśnie nie do końca jestem pewna czy dziecko jest z nim bezpieczne. Moja siostra patrząc jak on się zajmuje naszą córka stwierdziła, że nie dałaby mu pod opiekę nawet psa. Z tymi pieluchami to też nie wiem czy by zmienił, bo stwierdził, że jeżeli mała nie wierci się i nie płacze jak ma kupę w pieluszce to znaczy, że jej nie przeszkadza i może tak zostać.

29

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Rozumiem, że ojciec sam z siebie niezbyt interesuje się dzieckiem?

30

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Zielony_Domek napisał/a:

Rozumiem, że ojciec sam z siebie niezbyt interesuje się dzieckiem?

Przez pierwszy miesiąc ani trochę. Teraz jak mała zaczęła się do niego uśmiechać to weźmie ją czasem na 5 minut jak jest spokojna i w dobrym humorze. W innym przypadku nie.

31

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Właśnie nie do końca jestem pewna czy dziecko jest z nim bezpieczne. Moja siostra patrząc jak on się zajmuje naszą córka stwierdziła, że nie dałaby mu pod opiekę nawet psa. Z tymi pieluchami to też nie wiem czy by zmienił, bo stwierdził, że jeżeli mała nie wierci się i nie płacze jak ma kupę w pieluszce to znaczy, że jej nie przeszkadza i może tak zostać.

Ok. To zacznij od 30 minut zostawianie ich razem.
Powiedz, że wychodzisz, wrócisz za 30 minut i ma się zająć małą. I wyjdź.
Wróć po 30 minutach (nie wcześniej).
Powtarzaj codziennie o różnych godzinach wydłużając stopniowo czas. Nie tłumacz się i nie dyskutuj z nim.

32

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego kobiety ciągną właśnie do takich alkoholików przemocowców i zakładają z nimi rodziny.

Widzisz droga autorko, przez to, że nie miałaś odpowiednich wzorców męskich w swoim rodzinnym domu, teraz być może wybrałaś na ojca swoich dzieci osobę, która nie do końca sprawdza się w tej roli, prawda?

Przyszly_maz napisał/a:

Nadal pytam co z tym syfem? Dziecko ma tak żyć? W tym stresie i widząc rosnącą obojętność i nie daj Boże nienawiść?

Moja odpowiedź brzmi: tak
Masz może jakieś lepsze rozwiązanie? Tylko nie pisz, że powinna od niego odejść bo dziecko wtedy zostanie bez ojca przez jakąś głupotę typu rzucanie skarpetek na dywan.


VS:

Xxiwonkax3 napisał/a:

Właśnie nie do końca jestem pewna czy dziecko jest z nim bezpieczne. Moja siostra patrząc jak on się zajmuje naszą córka stwierdziła, że nie dałaby mu pod opiekę nawet psa. Z tymi pieluchami to też nie wiem czy by zmienił, bo stwierdził, że jeżeli mała nie wierci się i nie płacze jak ma kupę w pieluszce to znaczy, że jej nie przeszkadza i może tak zostać.

I tak, będę pisał to, czego tak się obawiasz: odejść od takiego typa, zrobić sobie przysługę, a dziecku oszczędzić traumy.

33

Odp: Czy jest szansa na zmianę

No to podziwiam Ciebie i myślenie, że chcesz zapewnić ojca dziecku, przecież z tego co mówisz, dziecko dla niego jest totalnie przezroczyste.

34 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-27 13:05:37)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Moja mama kilka razy miała złamany nos i wielokrotnie została pobita. Nawet jak była ze mną w ciąży to została pobita o ostatnie 10 zł, których nie chciała oddać na alkohol dla niego. Ani mnie ani siostry nigdy nie uderzył. Jak nie pił był cudownym, kochającym ojcem. Problem w tym, że takie dni zdarzały się sporadycznie. Moja mama zawsze powtarzała, że sobie nie poradzi, że nie ma gdzie pójść. .

Xxiwonkax3 napisał/a:

Jeśli nie mielibyśmy córki tak pewnie bym już dawno zrobiła, ale wiem, że jeśli się wyprowadzę to mała zostanie bez ojca.

Męski wzorzec to jedno.
Nie mamy w podświadomości tylko jednego wzorca .
Jest jeszcze wzorzec mamy powielasz zachowanie i postawę mamy,dajesz się powoli zniewalać .
Nikła szansa żeby on się zmienił jeżeli twój płacz już traktuje jak szantaż emocjonalny.
Twój chłopak jest wybitnie niedojrzały.Po tym co napisałaś o jego zachowaniu wobec córki on nie dorósł do bycia ojcem.
Wysoce prawdopodobne że wybrałaś jakby przeciwieństwo swojego ojca tylko jak wiesz to oparte było na  pozorach.
Twój chłopak pokazał Ci na początku inną stronę teraz Ciebie zaklepał,spacyfikował,uzależnił i pokazuje ciemne strony.
Nie każda  przemoc wygląda tak jak w Twojej przeszłości u ojca.Są rożne jej przejawy.
Bardzo prawdopodobne że Twój chłopak coraz bardziej zbliża się do uzależniania od alkoholu,lub jeszcze czegoś.
To spanie, uciekanie w gry po nocy.Niepokojące.Uzależniane różnie się rozwijają nieraz bardzo powoli różne są też typy uzależnionych osób.
Za chwilę Ty i córka będziecie mu jawnie przeszkadzać.Zdominował Ciebie w bardzo negatywnej formie.
doskonale zdaje sobie sprawę że chcesz za wszelką cenę ojca dla waszej córki i nie bardzo masz dokąd pójść.
To bliskie tyrani, rozzuchwala i daje poczucie władzy, chore poczucie władzy.
W głębi to dalej zależny psychicznie od "mamusi", obsrany ze strachu chłopczyk przed samodzielnością, z niską samooceną i poczuciem wartości przykrytym butą,pychą on zależy od innych a poczucie panowania tłumi jego lęki.
W pracy jest może świetny i radzi sobie znakomicie to dodaje mu pewności,na zewnątrz wygląda na zaradnego,niekoniecznie też teraz ma jakiekolwiek stosunki z matką też mógł uciec przed jej nadopiekuńczością,ale dalej jest zależny.
Te skarpety,niechlujstwo to objaw i to objaw niekoniecznie obowiązkowy, niektórzy mają odwał w drugą stronę różnie z tym jest.
Możesz z nim zostać i liczyć na cud,możesz z nim walczyć do upadłego chcąc go zmienić ,tylko że nasze wpływanie na innych jest mocno przeceniane a w takiej sytuacji jak u was musiałabyś przejąc dominacje nad nim przy okazji wywołasz swoje ciemne strony bo to bywa wojna na całego i do upadłego .
Możesz też zająć się swoim rozwojem, małymi krokami w stronę, poszerzania własnej przestrzeni niezależności i samodzielności ,stanowczości potrzeba do tego siły którą masz w sobie bo każdy może ją mieć czasem wymaga to pomocy fachowej.
Straszyć Ciebie nie ma co i wprowadzać w poczucie winy o wielu rzeczach po prostu możesz nie wiedzieć a niektóre wybory dokonywane są nieświadomie.
Przed każdą rozmową wyprostuj się, weź głęboki oddech i mów o tym  czego oczekujesz, mów też co czujesz, a nie co myślisz o partnerze on i tak jest impregnowany na wiedzę,rób to dla siebie takie ćwiczenia to nie czarna magia będziesz się uczyć panować nad sobą byle pierdoła nie wytrąci Ciebie z równowagi.Nabierzesz z czasem odwagi.To na pierwszy rzut ,na przetrwanie.
Jak pomożesz sobie pomożesz córce a z chłopakiem to naprawdę nie wiadomo ,nie ma cudownych recept jak zmienić go w dorosłego faceta skoro on chce się łatwo Twoim miedzy innymi kosztem prześlizgać przez życie.
Jeżeli zostawisz to tak jak jest to staniesz się taka jak on a wzajemne wykorzystywanie się będzie czymś "normalnym"a nie znam nikogo kto w takim układzie był szczęśliwy i stał się lepszy z tego nie wychodzi się czystym.

To co wcześniej napisała Ci Ulle jest istotne jak ktoś nie sięgnie dna to się nie zmieni dla siebie Twój tata przebijał kolejne aż do śmierci.
Ty teraz sięgasz w relacji z partnerem jakiegoś swojego dna wykorzystaj to ten kryzys na zmianę siebie bo jak zaczniesz iść ze sobą na kompromis z lęku to ugrzęźniesz na długie lata w nieszczęśliwym związku,który i tak bardzo możliwe że się rozleci .
To co napisał ci też Marata jest konkretne .
Nie możesz cały czas siedzieć w domu, wpływać na chłopaka możesz, mała kropla drąży skałę ale skutek nie do końca zależy od Ciebie.

35

Odp: Czy jest szansa na zmianę
paslawek napisał/a:

Męski wzorzec to jedno.
Nie mamy w podświadomości tylko jednego wzorca .
Jest jeszcze wzorzec mamy powielasz zachowanie i postawę mamy,dajesz się powoli zniewalać .
Nikła szansa żeby on się zmienił jeżeli twój płacz już traktuje jak szantaż emocjonalny.
Twój chłopak jest wybitnie niedojrzały.Po tym co napisałaś o jego zachowaniu wobec córki on nie dorósł do bycia ojcem.
Wysoce prawdopodobne że wybrałaś jakby przeciwieństwo swojego ojca tylko jak wiesz to oparte było na  pozorach.
Twój chłopak pokazał Ci na początku inną stronę teraz Ciebie zaklepał,spacyfikował,uzależnił i pokazuje ciemne strony.
Nie każda  przemoc wygląda tak jak w Twojej przeszłości u ojca.Są rożne jej przejawy.
Bardzo prawdopodobne że Twój chłopak coraz bardziej zbliża się do uzależniania od alkoholu,lub jeszcze czegoś.
To spanie, uciekanie w gry po nocy.Niepokojące.Uzależniane różnie się rozwijają nieraz bardzo powoli różne są też typy uzależnionych osób.
Za chwilę Ty i córka będziecie mu jawnie przeszkadzać.Zdominował Ciebie w bardzo negatywnej formie.
doskonale zdaje sobie sprawę że chcesz za wszelką cenę ojca dla waszej córki i nie bardzo masz dokąd pójść.
To bliskie tyrani, rozzuchwala i daje poczucie władzy, chore poczucie władzy.
W głębi to dalej zależny psychicznie od "mamusi", obsrany ze strachu chłopczyk przed samodzielnością, z niską samooceną i poczuciem wartości przykrytym butą,pychą on zależy od innych a poczucie panowania tłumi jego lęki.
W pracy jest może świetny i radzi sobie znakomicie to dodaje mu pewności,na zewnątrz wygląda na zaradnego,niekoniecznie też teraz ma jakiekolwiek stosunki z matką też mógł uciec przed jej nadopiekuńczością,ale dalej jest zależny.
Te skarpety,niechlujstwo to objaw i to objaw niekoniecznie obowiązkowy, niektórzy mają odwał w drugą stronę różnie z tym jest.
Możesz z nim zostać i liczyć na cud,możesz z nim walczyć do upadłego chcąc go zmienić ,tylko że nasze wpływanie na innych jest mocno przeceniane a w takiej sytuacji jak u was musiałabyś przejąc dominacje nad nim przy okazji wywołasz swoje ciemne strony bo to bywa wojna na całego i do upadłego .
Możesz też zająć się swoim rozwojem, małymi krokami w stronę, poszerzania własnej przestrzeni niezależności i samodzielności ,stanowczości potrzeba do tego siły którą masz w sobie bo każdy może ją mieć czasem wymaga to pomocy fachowej.
Straszyć Ciebie nie ma co i wprowadzać w poczucie winy o wielu rzeczach po prostu możesz nie wiedzieć a niektóre wybory dokonywane są nieświadomie.
Przed każdą rozmową wyprostuj się, weź głęboki oddech i mów o tym  czego oczekujesz, mów też co czujesz, a nie co myślisz o partnerze on i tak jest impregnowany na wiedzę,rób to dla siebie takie ćwiczenia to nie czarna magia będziesz się uczyć panować nad sobą byle pierdoła nie wytrąci Ciebie z równowagi.Nabierzesz z czasem odwagi.To na pierwszy rzut ,na przetrwanie.
Jak pomożesz sobie pomożesz córce a z chłopakiem to naprawdę nie wiadomo ,nie ma cudownych recept jak zmienić go w dorosłego faceta skoro on chce się łatwo Twoim miedzy innymi kosztem prześlizgać przez życie.
Jeżeli zostawisz to tak jak jest to staniesz się taka jak on a wzajemne wykorzystywanie się będzie czymś "normalnym"a nie znam nikogo kto w takim układzie był szczęśliwy i stał się lepszy z tego nie wychodzi się czystym.

To co wcześniej napisała Ci Ulle jest istotne jak ktoś nie sięgnie dna to się nie zmieni dla siebie Twój tata przebijał kolejne aż do śmierci.
Ty teraz sięgasz w relacji z partnerem jakiegoś swojego dna wykorzystaj to ten kryzys na zmianę siebie bo jak zaczniesz iść ze sobą na kompromis z lęku to ugrzęźniesz na długie lata w nieszczęśliwym związku,który i tak bardzo możliwe że się rozleci .
To co napisał ci też Marata jest konkretne .
Nie możesz cały czas siedzieć w domu, wpływać na chłopaka możesz, mała kropla drąży skałę ale skutek nie do końca zależy od Ciebie.

Powiem Ci, że z wieloma kwestiami trafiłeś w punkt. Jego matka jest nadopiekuńcza. Jeszcze jak z nią mieszkał to robiła mu codziennie kanapki do pracy. Nie mówiąc już o tym, że nadal utwierdza go w przekonaniu, że dzięki temu, że coś dla niego zrobi czuje się potrzebna. Na jego zachowanie też w dużej mierze wpływają właśnie wzorce rodzinne. U niego zawsze to ojciec o wszystkim decydował, a matka posłusznie wykonywała rozkazy i nigdy się nie sprzeciwiała. Myślę, że poprostu próbuje to teraz przenieś na naszą relację i obraża się jak się mu sprzeciwiam. Z pracą również masz rację. Trzeba mu przyznać, że jest dobry w tym co robi, bo mam okazję testować jego aplikacje. Mam dokąd pójść, ale bardziej się zastanawiam czy to co robi mój partner jest dostatecznym powodem, żeby pozbawiać małej ojca. Bardzo podoba mi się to stwierdzenie " impregnowany na wiedzę" tak bardzo jest w tym przypadku trafione. Mojemu chłopakowi nie da się przetłumaczyć, że coś robi źle, albo w czymś nie ma racji. Będzie się upierał do upadłego i robił po swojemu. Nie jestem typem osoby rozstawiającej ludzi po kątach, więc łatwo było mnie zdominować.  Muszę jednak coś z tą sytuacją zrobić, bo niedługo stanę się zgoszkniałą jedzą i przestanie mnie cokolwiek cieszyć. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę tkwić w toksycznym związku tylko ze względu na dziecko.

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Przyszly_maz napisał/a:

I tak, będę pisał to, czego tak się obawiasz: odejść od takiego typa, zrobić sobie przysługę, a dziecku oszczędzić traumy.

Nigdy w życiu nie słuchaj takich porad jak powyżej. Ktoś z internetu daje Ci takie rady a potem najbardziej będzie cierpiało Twoje dziecko.

37

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nigdy w życiu nie słuchaj takich porad jak powyżej. Ktoś z internetu daje Ci takie rady a potem najbardziej będzie cierpiało Twoje dziecko.

Dziecko wychowane w rodzinie toksycznej, gdzie rodzice nie darzą się szacunkiem, nie mówiąc już o miłości - będzie cierpiało o wiele bardziej.
Toksyczny dom to piekło dla dziecka i pułapka, z której może wydostać się dopiero po wielu latach.
Wtedy najczęściej jego psychika jest już tak zniszczona, że zaczyna nieświadomie powielać schematy w jakich się wychowało - z resztą, innych nie zna.
Tylko takie.
W taki sposób powstają kolejne pokolenia tatusiów, który nie wiedzą w jaki sposób trzymać dziecko, bo przecież co to za różnica, skoro z obu końców cieknie. Którzy poza pracą zawodową potrafią tylko grać/ oglądać telewizję/ siedzieć godzinami w necie, a ich samodzielność w dbaniu o siebie i o swoje otoczenie ogranicza się do kupna piwka.
I matek - które wiążąc się z powyższymi i decydując się na założenie rodziny z podobnymi typami - po jakimś czasie mają do wyboru, albo do końca życia odrywać jego brudne skarpety przyschnięte do talerza z penicyliną i z resztkami jedzenia, albo nakładać na te talerze jedzenie dla dziecka.

38

Odp: Czy jest szansa na zmianę
IsaBella77 napisał/a:

Dziecko wychowane w rodzinie toksycznej, gdzie rodzice nie darzą się szacunkiem, nie mówiąc już o miłości - będzie cierpiało o wiele bardziej.
Toksyczny dom to piekło dla dziecka i pułapka, z której może wydostać się dopiero po wielu latach.
Wtedy najczęściej jego psychika jest już tak zniszczona, że zaczyna nieświadomie powielać schematy w jakich się wychowało - z resztą, innych nie zna.
Tylko takie.
W taki sposób powstają kolejne pokolenia tatusiów, który nie wiedzą w jaki sposób trzymać dziecko, bo przecież co to za różnica, skoro z obu końców cieknie. Którzy poza pracą zawodową potrafią tylko grać/ oglądać telewizję/ siedzieć godzinami w necie, a ich samodzielność w dbaniu o siebie i o swoje otoczenie ogranicza się do kupna piwka.
I matek - które wiążąc się z powyższymi i decydując się na założenie rodziny z podobnymi typami - po jakimś czasie mają do wyboru, albo do końca życia odrywać jego brudne skarpety przyschnięte do talerza z penicyliną i z resztkami jedzenia, albo nakładać na te talerze jedzenie dla dziecka.

Tak się zastanawiam czy piszesz z własnego doświadczenia czy takie zdanie wyrobiłaś na podstawie obserwacji, bo wiem jak na mnie wpłynął ojciec, który się awanturował i bił, ale nie wiem czy podobnie wpływa takie zachowanie jak odpisałaś. U nas nie wygląda to tak, że wydzieramy się na cały dom podczas kłótni. Jest po prostu wymiana zdań, a potem mój partner się do mnie nie odzywa, bo wielce obrażony. Chcę spróbować, bo jednak kiedyś było nam ze sobą dobrze, ale nie wiem czy mam walczyć za wszelką cenę. Jeśli to w przyszłości ma wpłynąć na to, że moja córka dokona złego wyboru tak jak ja to będę wiedzieć, że nie warto.

39 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-08-27 20:55:58)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Autorko, wracam na Twój wątek.
Ja zawsze, gdy słyszę o takich przypadkach, jaki Ty opisałaś mówię " ten facet przedłużył sobie dzieciństwo " i właściwie wszystko na ten temat.
Jesteś w patowej sytuacji i tak naprawdę nie masz nawet żadnej osoby, która mogłaby Ci pomoc.
Kamil napisał, że bardzo pomocnym mógłby okazać się np jakiś jego kumpel, który wszedłby mu na ambicję i nieco wyprostował.
Na jego matkę nie możesz liczyć, bo to przecież ona zrobiła z niego kalekę, dorosłe dziecko kompletnie nienadające się do funkcjonowania w rodzinie.
Jak nisko trzeba upaść, by dopuścić do sytuacji, by drugi człowiek musiał sprzątać jego brudy.
Normalną rzeczą jest, że każdy modli się o to, by do końca życia zachować sprawność i samodzielność, by nie być dla nikogo ciężarem. Ludzie obłożnie chorzy naprawdę bardzo cierpią widząc ciężka i brudna pracę wokół nich. Woleliby umrzeć niż patrzeć na męczarnie bliskich.
Tu natomiast mamy młodego, silnego i zdrowego chłopa, który nie ma za grosz ambicji i nawet męskiego honoru.
Nie dość, że bez oporów pozwala sprzątać swoje brudy kobiecie, która dzieli z nim życie na co dzień, to jeszcze wręcz tego żąda, bo on jest od wyższych spraw, a proza życia niech zajmuje się kobieta.
Dla mnie to nie jest mężczyzna. To rozwydrzony dorosły chloptas i nie wyobrażam sobie, jakim cudem ja miałabym szanować kogoś takiego.
To nie powinno być tak, że on ma Ci w czymś pomagać. Dlaczego pomagać? On ma tak samo, jak Ty zajmować się dzieckiem i domem. A cóż to ma znaczyć?
Chce być głowa rodziny i o wszystkim decydować? Niech więc zacznie od tego, żeby posprzątać gnój spod siebie, który sam narobił.
Jesteś matką maleńkiego dziecka. Wiadomo ile masz roboty, zgryzot, obowiązków, do usrania jest tego wszystkiego. I teraz wyobraź sobie, że jako matce samotnie wychowującej dziecko obowiązków przy dziecku nie ubywa- fakt, dalej jesteś zarobiona.
Spada Ci jednak z głowy ten chłop. Wyobraź sobie o ile mniej roboty bys miała. Miałabyś czysto w fomu przez cały czas. Przecież ty przez tego księcia udzielnego non stop wykonujesz syzyfowa robotę.
Ileż można tak wytrzymać? Nawet anioł cierpliwości nie wytrzymałby czegoś takiego. Sprzatniesz w domu, ugotujesz, ogarniesz dziecko i wszystko po kolei i już myślisz, że chwilę spokojnie sobie usiądziesz, by odpocząć, a tu goowno z tego, idziesz i patrzysz, znowu nasyfil, znowu narobił gnoju wokół siebie.
I jakby tego było mało, to jeszcze się stawia, bo jego robota w domu uwsteczniać a nie rozwija. No masakra.

On się nie zmieni, bo gdy inni jego rówieśnicy rośli i rozwijali się wielokierunkowo on zatrzymał się w pewnym obszarze przystosowania do życia w grupie na poziomie nastolatka. Nogi mu urosły, łeb też, dostał barów i rozwinęły się jego klejnoty, wygląda jak dorosły facet, ale gdybyś miała moc oceny jego rozwoju psychicznego, emocjonalnego i społecznego, to aż by Cię zatkało z wrażenia.
I w tym wszystkim to jego nastawienie do Ciebie. Nic z nim nie zrobisz.

40

Odp: Czy jest szansa na zmianę
ulle napisał/a:

Autorko, wracam na Twój wątek.
Ja zawsze, gdy słyszę o takich przypadkach, jaki Ty opisałaś mówię " ten facet przedłużył sobie dzieciństwo " i właściwie wszystko na ten temat.
Jesteś w patowej sytuacji i tak naprawdę nie masz nawet żadnej osoby, która mogłaby Ci pomoc.
Kamil napisał, że bardzo pomocnym mógłby okazać się np jakiś jego kumpel, który wszedłby mu na ambicję i nieco wyprostował.
Na jego matkę nie możesz liczyć, bo to przecież ona zrobiła z niego kalekę, dorosłe dziecko kompletnie nienadające się do funkcjonowania w rodzinie.
Jak nisko trzeba upaść, by dopuścić do sytuacji, by drugi człowiek musiał sprzątać jego brudy.
Normalną rzeczą jest, że każdy modli się o to, by do końca życia zachować sprawność i samodzielność, by nie być dla nikogo ciężarem. Ludzie obłożnie chorzy naprawdę bardzo cierpią widząc ciężka i brudna pracę wokół nich. Woleliby umrzeć niż patrzeć na męczarnie bliskich.
Tu natomiast mamy młodego, silnego i zdrowego chłopa, który nie ma za grosz ambicji i nawet męskiego honoru.
Nie dość, że bez oporów pozwala sprzątać swoje brudy kobiecie, która dzieli z nim życie na co dzień, to jeszcze wręcz tego żąda, bo on jest od wyższych spraw, a proza życia niech zajmuje się kobieta.
Dla mnie to nie jest mężczyzna. To rozwydrzony dorosły chloptas i nie wyobrażam sobie, jakim cudem ja miałabym szanować kogoś takiego.
To nie powinno być tak, że on ma Ci w czymś pomagać. Dlaczego pomagać? On ma tak samo, jak Ty zajmować się dzieckiem i domem. A cóż to ma znaczyć?
Chce być głowa rodziny i o wszystkim decydować? Niech więc zacznie od tego, żeby posprzątać gnój spod siebie, który sam narobił.
Jesteś matką maleńkiego dziecka. Wiadomo ile masz roboty, zgryzot, obowiązków, do usrania jest tego wszystkiego. I teraz wyobraź sobie, że jako matce samotnie wychowującej dziecko obowiązków przy dziecku nie ubywa- fakt, dalej jesteś zarobiona.
Spada Ci jednak z głowy ten chłop. Wyobraź sobie o ile mniej roboty bys miała. Miałabyś czysto w fomu przez cały czas. Przecież ty przez tego księcia udzielnego non stop wykonujesz syzyfowa robotę.
Ileż można tak wytrzymać? Nawet anioł cierpliwości nie wytrzymałby czegoś takiego. Sprzatniesz w domu, ugotujesz, ogarniesz dziecko i wszystko po kolei i już myślisz, że chwilę spokojnie sobie usiądziesz, by odpocząć, a tu goowno z tego, idziesz i patrzysz, znowu nasyfil, znowu narobił gnoju wokół siebie.
I jakby tego było mało, to jeszcze się stawia, bo jego robota w domu uwsteczniać a nie rozwija. No masakra.

On się nie zmieni, bo gdy inni jego rówieśnicy rośli i rozwijali się wielokierunkowo on zatrzymał się w pewnym obszarze przystosowania do życia w grupie na poziomie nastolatka. Nogi mu urosły, łeb też, dostał barów i rozwinęły się jego klejnoty, wygląda jak dorosły facet, ale gdybyś miała moc oceny jego rozwoju psychicznego, emocjonalnego i społecznego, to aż by Cię zatkało z wrażenia.
I w tym wszystkim to jego nastawienie do Ciebie. Nic z nim nie zrobisz.

Już wcześnie to zauważyłam, że mój partner zatrzymał się w rozwoju. Jak się poznaliśmy byliśmy na tym samym etapie. Nie zdziwiło mnie to, bo mężczyźni zazwyczaj dojrzewają wolniej (Jest między nami 7 lat różnicy). Tylko, że ja międzyczasie wyprowadziłam się z domu i usamodzielniłam się całkowicie. Wynajmowałam mieszkanie z kucharzem, więc wykorzystałam okazję żeby nauczyć się gotować. Do tego zrozumiałam, że obowiązków domowych nie wykonują krasnolidki. Studiowałam i pracowałam jednocześnie by móc je opłaci. Jednocześnie odkładałam pieniądze, by nigdy nie musieć nikogo o nie prosić gdybym akurat pracę straciła i nie mogła znaleźć nowej. Teraz mam więcej oszczędności niż on mimo, że zawsze zarabiałam mniej i musiałam opłacić studia i mieszkanie. Do tego teraz dziecko, które również wpłynęło na mój rozwój. On natomiast zatrzymał się na tym poziomie na którym byliśmy te trzy lata temu. Koledzy średnio pomocni. Tak jak on wieczne dzieciaki. Jedyny jakikolwiek wpływ na jego zachowanie ma szwagier. Moja siostra zawsze mi powtarza, że mam anielską cierpliwość do wszystkiego.

41 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-08-28 16:27:50)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Jestem wieloletnim informatykiem, a bardziej szczegółowo senior programistą. Więc ten sam krąg, jak chłopak autorki tematu. Wiek podobny, 28 lat.
W naszym środowisku tak jest, że kobiety są no nie wiem drugą kategorią człowieka? Jak ja mówiłem, że razem ze swoją kobietą sprzątałem, dzieliłem się obowiązkami, pomagałem jak tylko mogłem, to oni mnie wyśmiali i drwili, że jestem pantoflem. Potem jak mnie brutalnie rzuciła to się nabijali, że trzeba być twardym, a nie pi"dą. Mieli zdanie, że pomaganie w czymkolwiek kobiecie jak pracujesz i jesteś głową rodziny to zachowanie niegodne mężczyzny i prosta droga do jej utraty, bo pokazujesz słabość i uległość.

A najbardziej przeraził mnie tekst jednego typka który mówił, że zarabia od swojej kobiety 10 razy więcej i nie ma mowy aby w czymkolwiek jej pomagał w domu czy przy dzieciach.
Mimo, że ona też pracowała, nie mieli niani ani nikogo do pomocy. I faktycznie tyle zarabiał, bo to architekt oprogramowania.

Dobrze to też widać na imprezach. Gdzie tylko ja i koleżanki sprzątaliśmy. Reszta męskiej części miała wyrąbane.
Oczywiśćie nie obywało się bez drwin w moją stronę.

Mnie sprzątać po sobie nauczyła mama, tą samą metodą o której ktoś wcześniej pisał. Czyli jak nie posprzątasz po sobie to leży brudne aż zacznie żyć własnym życiem.
To pomogło zakodować mi do głowy, że sprzątam po sobie i pomagam innym.

42 Ostatnio edytowany przez HardBreaker (2020-08-28 16:45:35)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Rok temu po prawie trzech latach związku zamieszkałam z chłopakiem. Na początku nie było problemów, ale z biegiem czasu on przestał robić cokolwiek. Sprzątanie, pranie, gotowanie? On tego nie będzie robił, bo go to nie rozwija.

On pracuje? Ty nie pracujesz? Daje Ci pieniądze? Z czego żyjecie?

43

Odp: Czy jest szansa na zmianę
HardBreaker napisał/a:

On pracuje? Ty nie pracujesz? Daje Ci pieniądze? Z czego żyjecie?

On pracuje zdalnie z domu. Ja aktualnie jestem od 3 miesięcy na macierzyńskim. Wiadomo macierzyński od najniższej krajowej to nie są kokosy, więc on zarabia więcej niż ja dostaję. Pieniędzy mi nie daje. Wszystkie wydatki staramy dzielić się po równo.

44

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:

W naszym środowisku tak jest, że kobiety są no nie wiem drugą kategorią człowieka?

To ciekawe. To właściwie ja go zmobilizowałam do zmiany pracy, bo wcześniej się bał zaryzykować, a Ty mi mówisz, że zepchnęłam się tym do roli podczłowieka. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, ale jak tak teraz myślę nad tym co powiedziałeś to widzę w tym sens. W firmie mają jedną kobietę to się zawsze wypowiada o niej niepochlebnie, że się nie nadaje, więc może coś w tym być.

45

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Wiadomo macierzyński od najniższej krajowej to nie są kokosy, więc on zarabia więcej niż ja dostaję. Pieniędzy mi nie daje. Wszystkie wydatki staramy dzielić się po równo.

Wiesz nie każdy facet będzie zajmował się małym dzieckiem. Znam takich wujków co do 3 lat wogóle się nie dotykali do dzieci a potem byli świetnymi ojcami i dobrze je wychowali. Ale oni pracowali na utrzymanie całej rodziny a nie tylko na siebie. Powinnaś stanowczo porozmawiać ze swoim partnerem bo może on jeszcze nie zauważył że ma rodzinę i trzeba mu to uzmysłowić. Jeśli nic do niego nie dotrze to zostaje podjąć bardziej radykalne środki jak rozstanie i alimenty.

46

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Xxiwonkax3, nie publikuj, proszę, posta pod postem, to niezgodne z naszymi zasadami. Używaj opcji „edytuj”.

47 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-08-28 19:35:36)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:
HardBreaker napisał/a:

On pracuje? Ty nie pracujesz? Daje Ci pieniądze? Z czego żyjecie?

On pracuje zdalnie z domu. Ja aktualnie jestem od 3 miesięcy na macierzyńskim. Wiadomo macierzyński od najniższej krajowej to nie są kokosy, więc on zarabia więcej niż ja dostaję. Pieniędzy mi nie daje. Wszystkie wydatki staramy dzielić się po równo.

Zdalnie, a wcześniej kiedy musiał jeździć do biura?
Ja jak zacząłem pracę zdalną gdzieś w okolicach marca to stałem się meeega leniuchem.
To na prawdę rozleniwia człowieka. Miałem okres miesiąca, że naczynia żyły własnym życiem. O ubrania jakoś potrafiłem zadbać, bo mam fioła na punkcie wyglądu.
Dopiero jak babcia wprowadziła się do mnie na dwa tygodnie to potrafiłem się ogarnąć i do teraz trzymam fason.

Miałem wracać do biura dwa miesiące temu, ale z jakiegoś powodu dalej nas trzymają zdalnie.

Xxiwonkax3 napisał/a:
Britan napisał/a:

W naszym środowisku tak jest, że kobiety są no nie wiem drugą kategorią człowieka?

To ciekawe. To właściwie ja go zmobilizowałam do zmiany pracy, bo wcześniej się bał zaryzykować, a Ty mi mówisz, że zepchnęłam się tym do roli podczłowieka. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, ale jak tak teraz myślę nad tym co powiedziałeś to widzę w tym sens. W firmie mają jedną kobietę to się zawsze wypowiada o niej niepochlebnie, że się nie nadaje, więc może coś w tym być.

Kobiety pracujące w IT mają jak pączki w maśle wink Chociaż to też pewnie zależy od firmy.

Napisałem jak to u mnie w firmie wygląda gadka między "samcami". Wiadomo to tylko słowa, mogli kłamać aby podbudować ego i wyjść na bardziej męskich.
Chociaż z tego co się dowiedziałem to niektórzy na pewno nie kłamali.

48

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:

Zdalnie, a wcześniej kiedy musiał jeździć do biura?
Ja jak zacząłem pracę zdalną gdzieś w okolicach marca to stałem się meeega leniuchem.
To na prawdę rozleniwia człowieka. Miałem okres miesiąca, że naczynia żyły własnym życiem. O ubrania jakoś potrafiłem zadbać, bo mam fioła na punkcie wyglądu.
Dopiero jak babcia wprowadziła się do mnie na dwa tygodnie to potrafiłem się ogarnąć i do teraz trzymam fason.

Miałem wracać do biura dwa miesiące temu, ale z jakiegoś powodu dalej nas trzymają zdalnie

On tak samo od połowy marca z domu pracuje. U nich kto chce to może wrócić do biura, ale mój partner woli pracować z domu. Jak wyjechałam na tydzień do mamy to u nas też naczynia zaczęły żyć własnym życiem. Strach było do nich podchodzić.

49

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Zaczęłam wcielać w życie plan robienia rzeczy tylko dla siebie i dla córki. Po trzech dniach był już taki syf, że pozbierał śmieci spod siebie. Pomyślałam, że to dobry znak, ale ciężko mi było wytrzymać w tym brudzie. Pojechałam na prawie tydzień z córką do swojej mamy, żeby nie musieć na to patrzeć. Dziś wróciłam. Śmieci już zaczęły żyć własnym życiem, a zapach z lodówki odrzuca na kilometr. Nie mówiąc już o lepiącej się podłodze i wylewającym się praniu z kosza. Chyba prędzej zwariuję niż go przekonam do dzielenia obowiązków w domu. Jak takie rzeczy mogą ludziom nie przeszkadzać.

50

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Zaczęłam wcielać w życie plan robienia rzeczy tylko dla siebie i dla córki. Po trzech dniach był już taki syf, że pozbierał śmieci spod siebie. Pomyślałam, że to dobry znak, ale ciężko mi było wytrzymać w tym brudzie. Pojechałam na prawie tydzień z córką do swojej mamy, żeby nie musieć na to patrzeć. Dziś wróciłam. Śmieci już zaczęły żyć własnym życiem, a zapach z lodówki odrzuca na kilometr. Nie mówiąc już o lepiącej się podłodze i wylewającym się praniu z kosza. Chyba prędzej zwariuję niż go przekonam do dzielenia obowiązków w domu. Jak takie rzeczy mogą ludziom nie przeszkadzać.

No i dzis bym wrocila z powrotem do mamy i siedziala tam, az sam nie zadzwoni. Nie ma zmian, to nie ma co wracac na stare smieci wink.

51

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Zaczęłam wcielać w życie plan robienia rzeczy tylko dla siebie i dla córki. Po trzech dniach był już taki syf, że pozbierał śmieci spod siebie. Pomyślałam, że to dobry znak, ale ciężko mi było wytrzymać w tym brudzie. Pojechałam na prawie tydzień z córką do swojej mamy, żeby nie musieć na to patrzeć. Dziś wróciłam. Śmieci już zaczęły żyć własnym życiem, a zapach z lodówki odrzuca na kilometr. Nie mówiąc już o lepiącej się podłodze i wylewającym się praniu z kosza. Chyba prędzej zwariuję niż go przekonam do dzielenia obowiązków w domu. Jak takie rzeczy mogą ludziom nie przeszkadzać.

A jak się Tobie wydaje, czy jemu brud nie przeszkadza, czy po prostu jest leniwy/wygodny i oczekuje, że ktoś się zajmie sprzątaniem?

52

Odp: Czy jest szansa na zmianę
MagdaLena111 napisał/a:

A jak się Tobie wydaje, czy jemu brud nie przeszkadza, czy po prostu jest leniwy/wygodny i oczekuje, że ktoś się zajmie sprzątaniem?

Po części i jedno i drugie. Jest leniwy na tyle, że ma o wiele większą tolerancję na brud niż ja. Sprząta tylko wtedy, kiedy się o coś przewraca.

53

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Zaczęłam wcielać w życie plan robienia rzeczy tylko dla siebie i dla córki. Po trzech dniach był już taki syf, że pozbierał śmieci spod siebie. Pomyślałam, że to dobry znak, ale ciężko mi było wytrzymać w tym brudzie. Pojechałam na prawie tydzień z córką do swojej mamy, żeby nie musieć na to patrzeć. Dziś wróciłam. Śmieci już zaczęły żyć własnym życiem, a zapach z lodówki odrzuca na kilometr. Nie mówiąc już o lepiącej się podłodze i wylewającym się praniu z kosza. Chyba prędzej zwariuję niż go przekonam do dzielenia obowiązków w domu. Jak takie rzeczy mogą ludziom nie przeszkadzać.

Autorko, ten facet to zwyczajny len i brudas. Tak właśnie będzie wyglądało Twoje życie, jeśli z nim zostaniesz.
Chyba doszłaś już do ściany, prawda?
Chcąc nie chcąc musisz podjąć konkretną decyzję i potem wcielic ja w życie. Nie ma tu o czym dywagować, bo sprawa jest prosta.
Tak naprawdę jedynym czynnikiem blokującym Twoja decyzję na nie jest córka, bo chciałabyś, by mała miała ojca na co dzień, a nie żyła tak, jak Ty bez ojca. Niestety ale w życiu jest tak, że historie lubią się powtarzac.
Twoja mama ułożyła sobie życie z awanturnikiem pijakiem, a Ty zwiazalas się z brudasem. Ciekawe czy chociaż o swoją czystość osobista on dba, czy też włazi Ci do łóżka brudny i śmierdzący, bo i tak przecież może być.
Musisz się po prostu na coś zdecydować. Tak więc albo zostajesz, zawijasz rękawy i dalej ciągniesz ten wózek, albo bierzesz dziecko i zaczynasz nowe życie, być może długo, długi jeszcze, jako matka samotnie wychowująca dziecko. Rozważ, co będzie lepsze dla Ciebie i dla Twojej córki, jednak weź pod uwagę także i to, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Czy lepiej, żeby mała non stop widziała Cię umordowana i zniechęcona, smutna i zrezygnowaną, czy lepiej byłoby jej z matką radosna i szczęśliwą, o ile oczywiście potrafilabys być szczęśliwa bez faceta.
Dalej- nie wiem, jak poradziłabym sobie sama pod względem finansowym, ale o ile dobrze pamiętam, to Ty wnosisz do domu jakieś 2500 zł, a on zarabia dwa razy więcej, jednak nie daje Ci całej kasy, tylko odlicza od zarobionej kwoty tyle, ile ty zarabiasz i robi to w taki sposób, że oddaje Ci połowę z tego, co wydajesz na życie. Jednym słowem Ty wyczyszczasz swoje konto doszczętnie, a on miesiąc w miesiąc wzbogaca się o zarobione nadwyżkę. Policz więc sobie, ile zarobił na fakcie, że siedzisz pod jego dachem z dzieckiem w ciągu np roku. 2500 razy 12. Nieźle, prawda? Jeśli on te pieniądze trzyma przy doopie, to ładnie się na Tobie wzbogaca. Chciałabym móc pozwolić sobie na to, by co miesiąc odkładać sobie 2500 zł.
Tak więc Ty z tego związku wyjdziesz gola i wesoła z dzieckiem na ręku i tak naprawdę nie wiadomo, w którą stronę masz pójść stojąc z reklamówka swoich i dziecka rzeczy, a on zostanie w mieszkaniu z niezłą kasa odłożona przez te kilka lat ( oczywiście nie wiem czy odkłada sobie te kasę, czy raczej wszystko przehula, ja po prostu zakładam, że ma te pieniądze, bo okoliczności temu sprzyjają, by ją mieć).

Tak więc siądź spokojnie i przekalkuluj sobie, co byłoby najlepszym dla Ciebie rozwiązaniem.
Zwracam Ci też uwagę na to, że do tej pory nie pomyślał o tym, by zalegalizować wasz związek. Ciekawe dlaczego? Czyżbyś Ty nigdy nie chciała zostać jego żoną?

54

Odp: Czy jest szansa na zmianę

To odwracając pytanie: po co z nim jesteś? Jakie korzyści masz z tego, że z nim jesteś, co pozytywnego dzieje się w Twoim życiu dlatego, że on w nim jest?

55 Ostatnio edytowany przez Xxiwonkax3 (2020-09-04 18:16:39)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
ulle napisał/a:

Autorko, ten facet to zwyczajny len i brudas. Tak właśnie będzie wyglądało Twoje życie, jeśli z nim zostaniesz.
Chyba doszłaś już do ściany, prawda?
Chcąc nie chcąc musisz podjąć konkretną decyzję i potem wcielic ja w życie. Nie ma tu o czym dywagować, bo sprawa jest prosta.
Tak naprawdę jedynym czynnikiem blokującym Twoja decyzję na nie jest córka, bo chciałabyś, by mała miała ojca na co dzień, a nie żyła tak, jak Ty bez ojca. Niestety ale w życiu jest tak, że historie lubią się powtarzac.
Twoja mama ułożyła sobie życie z awanturnikiem pijakiem, a Ty zwiazalas się z brudasem. Ciekawe czy chociaż o swoją czystość osobista on dba, czy też włazi Ci do łóżka brudny i śmierdzący, bo i tak przecież może być.
Musisz się po prostu na coś zdecydować. Tak więc albo zostajesz, zawijasz rękawy i dalej ciągniesz ten wózek, albo bierzesz dziecko i zaczynasz nowe życie, być może długo, długi jeszcze, jako matka samotnie wychowująca dziecko. Rozważ, co będzie lepsze dla Ciebie i dla Twojej córki, jednak weź pod uwagę także i to, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Czy lepiej, żeby mała non stop widziała Cię umordowana i zniechęcona, smutna i zrezygnowaną, czy lepiej byłoby jej z matką radosna i szczęśliwą, o ile oczywiście potrafilabys być szczęśliwa bez faceta.
Dalej- nie wiem, jak poradziłabym sobie sama pod względem finansowym, ale o ile dobrze pamiętam, to Ty wnosisz do domu jakieś 2500 zł, a on zarabia dwa razy więcej, jednak nie daje Ci całej kasy, tylko odlicza od zarobionej kwoty tyle, ile ty zarabiasz i robi to w taki sposób, że oddaje Ci połowę z tego, co wydajesz na życie. Jednym słowem Ty wyczyszczasz swoje konto doszczętnie, a on miesiąc w miesiąc wzbogaca się o zarobione nadwyżkę. Policz więc sobie, ile zarobił na fakcie, że siedzisz pod jego dachem z dzieckiem w ciągu np roku. 2500 razy 12. Nieźle, prawda? Jeśli on te pieniądze trzyma przy doopie, to ładnie się na Tobie wzbogaca. Chciałabym móc pozwolić sobie na to, by co miesiąc odkładać sobie 2500 zł.
Tak więc Ty z tego związku wyjdziesz gola i wesoła z dzieckiem na ręku i tak naprawdę nie wiadomo, w którą stronę masz pójść stojąc z reklamówka swoich i dziecka rzeczy, a on zostanie w mieszkaniu z niezłą kasa odłożona przez te kilka lat ( oczywiście nie wiem czy odkłada sobie te kasę, czy raczej wszystko przehula, ja po prostu zakładam, że ma te pieniądze, bo okoliczności temu sprzyjają, by ją mieć).

Tak więc siądź spokojnie i przekalkuluj sobie, co byłoby najlepszym dla Ciebie rozwiązaniem.
Zwracam Ci też uwagę na to, że do tej pory nie pomyślał o tym, by zalegalizować wasz związek. Ciekawe dlaczego? Czyżbyś Ty nigdy nie chciała zostać jego żoną?

Tak masz rację. Trochę mi żal. Nie rozumiem jak można przez ponad dwa lata grać innego człowieka niż się jest naprawdę. Trzeba mu przyznać, że w tym jest dobry.
Odkąd pracuje zdalnie myje się co  3 dni.  Ostatnio widziałam stan jego konta. Jeśli to wszystko co ma to ja potrafiłam więcej zaoszczędzić niż on. Finansowo oczywiście, że lepszym rozwiązaniem byłoby go rzucić, bo wracając do rodzinnego domu mogłabym zaoszczędzić na czynszu, a i jakieś alimenty na małą bym wywalczyła. Sądzę, że dobrowolnie by nie płacił.
Na początku pogadywał o ślubie, ale zawsze było to jak urodzisz, bo teraz nie będziemy cię stresować w ciąży, a potem później to ogarniemy, bo teraz ten koronawirus.   Dowiedziałam, że teraz to nie, ale później to by mu się opłacało jakby wchodził na wyższy próg podatkowy to by się mógł ze mną rozliczać. Na początku ciąży chciałam tego ślubu, ale teraz wydaje mi się, że pogorszyło by to tylko moją i tak beznadziejną sytuację.

monoceros napisał/a:

To odwracając pytanie: po co z nim jesteś? Jakie korzyści masz z tego, że z nim jesteś, co pozytywnego dzieje się w Twoim życiu dlatego, że on w nim jest

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nic pozytywnego już nie wnosi do mojego życia. Jest moim pierwszym poważnym chłopakiem, dlatego może tak mi jest teraz żal, że tak się to wszystko potoczyło. Okropnie się boję zostać samotną matką, więc chyba tylko to mnie jeszcze przy nim trzyma.

56

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Wobec tego tak naprawdę, to pod każdym względem bardziej opłacałoby Ci się go zostawić, szczególnie jeśli chodzi o finanse i wegetowanie w syfie.
Szok, że masz wgląd w stan jego konta. Okazuje się, że nawet pod tym względem jesteś od niego o niebo lepsza, bo przy tak małych środkach udało Ci się nawet zaoszczędzić więcej niż ten facet, chociaż on ma takie możliwości. No cóż, sama odpowiedź sobie na pytanie czy chcesz dalej to ciągnąć.
Napisałaś, że boisz się zostać matką samotnie wychowująca dziecko. Tak, to ciężki orzech do zgryzienia, ale mając takiego faceta, to nie wiem, co takiego musiałoby mnie w nim pociągać, żebym chciała z nim żyć.
Na dodatek, myje się co trzy dni. No ludzie. Ciekawe czy do dentysty chociaż chodzi i czy myje zęby, bo jakoś podejrzanie mi to wygląda. Swoje przyrodzenie myje co trzy dni, więc zapach musi bic od niego mocno po nozdrzach i jeszcze odór z ust niczym z grobowca.
Dziewczyno, co z Tobą nie tak, że pociąga Cię taki gościu. Piszesz poprawnie i można domyślać się, że jesteś inteligentna kobieta, lubisz czystość, jesteś zaradna, pracowita, ogarnięta życiowo itd więc co jest z Tobą, że chcesz takiego?

57 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-09-04 19:15:40)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Xxiwonkax3 napisał/a:

Autorko, ten facet to zwyczajny len i brudas. Tak właśnie będzie wyglądało Twoje życie, jeśli z nim zostaniesz.
Dowiedziałam, że teraz to nie, ale później to by mu się opłacało jakby wchodził na wyższy próg podatkowy to by się mógł ze mną rozliczać.

To nie do końca tak działa.
Zresztą żeby dojść do drugiego progu podatkowego to by musiał zarabiać dwa razy więcej, niż strzelam obecnie zarabia.
Manipulował Tobą.

58 Ostatnio edytowany przez Onaja12345 (2020-09-04 20:04:26)

Odp: Czy jest szansa na zmianę

A czy wiesz co on robi? jak zarabia? Czy po prostu widzisz to przy kompie więc myślisz że pracuje?
Pytam, bo może jest tak że on wcale nie pracuje tylko gra. Mój ex tak miał że gdy grał świat dla niego nie istniał, gdy mu przeszkadzałam (ugotowałam obiad albo chciałam żeby mi pomógł) robił się agresywny i uszczypliwy. I też praktycznie nic to nie obchodziło.

59 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-09-04 20:25:18)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Onaja12345 napisał/a:

A czy wiesz co on robi? jak zarabia? Czy po prostu widzisz to przy kompie więc myślisz że pracuje?
Pytam, bo może jest tak że on wcale nie pracuje tylko gra. Mój ex tak miał że gdy grał świat dla niego nie istniał, gdy mu przeszkadzałam (ugotowałam obiad albo chciałam żeby mi pomógł) robił się agresywny i uszczypliwy. I też praktycznie nic to nie obchodziło.

Wystarczy podsłuchać co gada.
Musi mieć jakiś standup online. Nie wierzę, że nie ma.
Czyli ludzie z jego teamu spotykają się razem na microsoft teams, skype, ostatnio nawet na facebooku można tworzyć takie pokoje do pogawędek i gadają o tym co zrobili tego dnia, jakie mają plany na kolejne dni, jakie problemy itp.

Jeśli gada o czymś takim to spoko, a jak jego gadka bardziej przypomina jakby w coś grał to można coś podejrzewać.

Ale ja bym aż taki podejrzliwy nie był. Ajticy po prostu tak mają, że lubią sobie pograć.
W zasadzie są dni kiedy prawie nic nie robię i mogę sobie pozwolić na gierki z kolegami  w czasie godzin pracy. Ba były takie dni, że w godzinach pracy jeździłem na siłownię ^^
Są też dni deploymentu, czyli nikt nie rusza kodu, bo można coś rozwalić i koszta idą w setki tysięcy. Wtedy prawie nikt nic nie robi.

Co do konta. Pewnie jest na b2b, wiec możliwe, że ma drugie konto firmowe gdzie trzyma pieniądze.
A te do którego masz wgląd to konto prywatne.
Tak luźno tylko strzelam.

60

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:
Onaja12345 napisał/a:

A czy wiesz co on robi? jak zarabia? Czy po prostu widzisz to przy kompie więc myślisz że pracuje?
Pytam, bo może jest tak że on wcale nie pracuje tylko gra. Mój ex tak miał że gdy grał świat dla niego nie istniał, gdy mu przeszkadzałam (ugotowałam obiad albo chciałam żeby mi pomógł) robił się agresywny i uszczypliwy. I też praktycznie nic to nie obchodziło.

Wystarczy podsłuchać co gada.
Musi mieć jakiś standup online. Nie wierzę, że nie ma.
Czyli ludzie z jego teamu spotykają się razem na microsoft teams, skype, ostatnio nawet na facebooku można tworzyć takie pokoje do pogawędek i gadają o tym co zrobili tego dnia, jakie mają plany na kolejne dni, jakie problemy itp.

Jeśli gada o czymś takim to spoko, a jak jego gadka bardziej przypomina jakby w coś grał to można coś podejrzewać.

Ale ja bym aż taki podejrzliwy nie był. Ajticy po prostu tak mają, że lubią sobie pograć.
W zasadzie są dni kiedy prawie nic nie robię i mogę sobie pozwolić na gierki z kolegami  w czasie godzin pracy. Ba były takie dni, że w godzinach pracy jeździłem na siłownię ^^
Są też dni deploymentu, czyli nikt nie rusza kodu, bo można coś rozwalić i koszta idą w setki tysięcy. Wtedy prawie nikt nic nie robi.

Co do konta. Pewnie jest na b2b, wiec możliwe, że ma drugie konto firmowe gdzie trzyma pieniądze.
A te do którego masz wgląd to konto prywatne.
Tak luźno tylko strzelam.

Jesteś niesamowity. Uwielbiam czytac to, co piszesz.

61

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:

Co do konta. Pewnie jest na b2b, wiec możliwe, że ma drugie konto firmowe gdzie trzyma pieniądze.
A te do którego masz wgląd to konto prywatne.
Tak luźno tylko strzelam.

Też mi się tak wydaje. Co by robił z resztą pieniędzy, skoro jeszcze Autorka dokłada do 'interesu'? Nie ma opcji żeby wydawał tyle, a Ona by się nie zorientowała. Ja jako kobieta nie dałabym rady przepuszczać co miesiąc 2,5 tysiąca bo i na co? A skoro ma jakieś drugie konto, o którym Ona nie wie ... co to za związek ? I wygląda na to, że on specjalnie dał jej dostęp do tego konta, coś na zasadzie 'przecież dobrze widzisz, ze nie mam pieniedzy, czego chcesz'

62 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-09-04 21:03:35)

Odp: Czy jest szansa na zmianę
ulle napisał/a:

Jesteś niesamowity. Uwielbiam czytac to, co piszesz.

Chciałem pomóc. Jeśli bardziej szkodzę niż pomagam to wystarczy powiedzieć wprost, a nie dogryzać smile

63

Odp: Czy jest szansa na zmianę

Jasne, masz 100% racje. Tylko trochę słabo, że Autorka nie ma o tym pojęcia. Jestem przekonana, że specjalnie dał Jej dostęp tylko do tego 'łysego' konta. 
"Pszypadek ? Nie sondze' smile

64

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:
ulle napisał/a:

Jesteś niesamowity. Uwielbiam czytac to, co piszesz.

Chciałem pomóc. Jeśli bardziej szkodzę niż pomagam to wystarczy powiedzieć wprost, a nie dogryzać smile

Ależ ja napisałam tak, ponieważ naprawdę jestem pod wrażeniem, pod bardzo pozytywnym wrażeniem. Napisałeś tyle mądrych rzeczy, o których ja pojęcia nie mam. Twoje posty w tym wątku są bardzo cenne dla autorki.

65

Odp: Czy jest szansa na zmianę
Britan napisał/a:
Onaja12345 napisał/a:

A czy wiesz co on robi? jak zarabia? Czy po prostu widzisz to przy kompie więc myślisz że pracuje?
Pytam, bo może jest tak że on wcale nie pracuje tylko gra. Mój ex tak miał że gdy grał świat dla niego nie istniał, gdy mu przeszkadzałam (ugotowałam obiad albo chciałam żeby mi pomógł) robił się agresywny i uszczypliwy. I też praktycznie nic to nie obchodziło.

Wystarczy podsłuchać co gada.
Musi mieć jakiś standup online. Nie wierzę, że nie ma.
Czyli ludzie z jego teamu spotykają się razem na microsoft teams, skype, ostatnio nawet na facebooku można tworzyć takie pokoje do pogawędek i gadają o tym co zrobili tego dnia, jakie mają plany na kolejne dni, jakie problemy itp.

Jeśli gada o czymś takim to spoko, a jak jego gadka bardziej przypomina jakby w coś grał to można coś podejrzewać.

Ale ja bym aż taki podejrzliwy nie był. Ajticy po prostu tak mają, że lubią sobie pograć.
W zasadzie są dni kiedy prawie nic nie robię i mogę sobie pozwolić na gierki z kolegami  w czasie godzin pracy. Ba były takie dni, że w godzinach pracy jeździłem na siłownię ^^
Są też dni deploymentu, czyli nikt nie rusza kodu, bo można coś rozwalić i koszta idą w setki tysięcy. Wtedy prawie nikt nic nie robi.

Co do konta. Pewnie jest na b2b, wiec możliwe, że ma drugie konto firmowe gdzie trzyma pieniądze.
A te do którego masz wgląd to konto prywatne.
Tak luźno tylko strzelam.

Nie mam wglądu do jego konta. Zobaczyłam jak robił przelew. Nie pracuje na b2b tylko na umowę o pracę. Całkiem możliwe, że ma jakieś inne konto o którym nie wiem, ale wyjścia z kumplami, gry na Xboxa, sprzęt elektroniczny też kosztuje, więc nie koniecznie ma jakieś inne oszczędności. Ja pochodzę z biednej rodziny, więc zostałam wychowana tak, że teraz oglądam każdą złotówkę, dlatego mam takie oszczędności. On wręcz przeciwnie. Zawsze miał to co chciał.
Widzę, że pracuje. Codziennie o 9.30 ma rozmowę. Właśnie o tym co zrobił, co planuje robić itp. Jest tak jak piszesz. Czasem cały dzień potrafi nie pracować, bo czeka na jakaś część kodu od swoich współpracowników i nie może dalej ruszyć. Takiej pracy z "ręką na sercu" to ma średnio 4 godziny dziennie.
Dobrze wiem, kiedy próbuje mną manipulować.
Nie wyjdę za niego za mąż. Mi to się ani trochę nie opłaca, a on nie zacznie nagle zarabiać tyle, żeby przejść na drugi próg podatkowy.
Macie dużo racji. Chyba nie mam co się bać, że zostanę samotną matką, bo już nią w pewnym sensie jestem.

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest szansa na zmianę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024