Rozczarowanie podczas spotkania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Rozczarowanie podczas spotkania

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 277 ]

196

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

Mnie kiedyś jeden pan powiedział wprost, że "nie będzie ściemniał", o związku nie myśli. Doceniam uczciwość, ale wiem, że gdybym nie poruszyła sprawy, mogłoby się skończyć standardowo, bo podobał mi się: a więc moje angażowanie się i zawód. To była dla mnie lekcja, by się nie "czaić", rozmawiać, pytać, nie bać się tego.
Niektórym panom pewnie wygodniej, gdy kobieta nie pyta. Niektórym po prostu nie przychodzi to do głowy, bo skoro na to poszła, to chyba wiedziała, co robi, skoro oni myślą tak czy siak, to skąd mają wiedzieć, że ona myśli inaczej?
One oczekują, że on się nad nimi pochyli, zaopiekuje, odgadnie ich pragnienia, a oni, że dla niej będzie jasne to samo, co dla nich smile
Ja bym też chciała, żeby pewne rzeczy były oczywiste, ale niestety, nie jest to jasne dla wszystkich. Dla własnego dobra warto to uwzględnić.


Właśnie. Bo jakby od razu powiedział: wiesz co, nie szukam związku, ale mozemy iść na kolację, będzie miło, seks będzie miły - zgodziłabyś się?
Ale już jakby powiedział: wiesz, póki co nie szukam związku, może pójdziemy na kolację, będzie miło, seks będzie miły, nie wykluczam, że to może być wstęp do głębszej relacji, chyba sama się z tym zgodzisz, że nie jest to niemożliwe -  tu już byś się zastanowiła.

A przecież jeden i drugi przypadek to po prostu: seksu mi się chce, co Ci szkodzi, chodz, będzie miło.
Tylko, ze w drugim jest delikatna manipulacja, nie każdy to wychwyci.

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-07-10 12:49:44)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Zacznijmy od tego, że jakoś bardziej wyraźnie i bezpośrednio, niż teraz w tym wątku, nie mogłem tego wyrazić. Poza tym, zapoznając się z kimś, nie sądzę, abym specjalnie kogoś zwodził, mydląc oczy, że między nami jest wielkie uczucie, bo zwyczajnie po paru spotkaniach nie jest to możliwe. Wbrew pozorom, osoby niekoniecznie pragnące stałego związku mogą się zachowywać przyzwoicie. Poza tym, ja osobiście między stałym związkiem a samym seksem widzę jeszcze jakieś opcje pośrednie, ale ze zrozumiałych względów większość kobiet je odrzuci. Natomiast warto wyjść z tej ciemnej jaskini stereotypów, gdzie żadna kobieta nie toleruje niezobowiązującej przygody.
Co do zacytowanego przez Ciebie fragmentu mojej wypowiedzi, to akurat nie rozumiem zupełnie, w jaki sposób się on ma do mojego sposobu postrzegania relacji damsko-męskich? Wątpię, czy takie działanie, nawet jak ktoś marzy o stabilnym, dojrzałym związku, można uznać za rozsądne?

edit: Niektórym panom nie przychodzi do głowy, że można się zaangażować po kilku spotkaniach czy parotygodniowej znajomości lub spędzeniu jednej nocy razem - jest tez taka opcja smile

198 Ostatnio edytowany przez rossanka (2020-07-10 12:49:09)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

Zacznijmy od tego, że jakoś bardziej wyraźnie i bezpośrednio, niż teraz w tym wątku, nie mogłem tego wyrazić. Poza tym, zapoznając się z kimś, nie sądzę, abym specjalnie kogoś zwodził, mydląc oczy, że między nami jest wielkie uczucie, bo zwyczajnie po paru spotkaniach nie jest to możliwe. Wbrew pozorom, osoby niekoniecznie pragnące stałego związku mogą się zachowywać przyzwoicie. Poza tym, ja osobiście między stałym związkiem a samym seksem widzę jeszcze jakieś opcje pośrednie, ale ze zrozumiałych względów większość kobiet je odrzuci. Natomiast warto wyjść z tej ciemnej jaskini stereotypów, gdzie żadna kobieta nie toleruje niezobowiązującej przygody.
Co do zacytowanego przez Ciebie fragmentu mojej wypowiedzi, to akurat nie rozumiem zupełnie, w jaki sposób się on ma do mojego sposobu postrzegania relacji damsko-męskich? Wątpię, czy takie działanie, nawet jak ktoś marzy o stabilnym, dojrzałym związku, można uznać za rozsądne?

Bo tak jest: albo są kobiety, które marzą o uczuciu i seksie razem, dalej związek, dom dzieci itd, co tam kto chce, albo są takie chociaż osobiście to znam jedną, obecnie panna z dużym dzieckiem), dla której liczy się sam seks, nie muszą być uczucia, ona może To zrobić w toalecie dyskotekowej, za tydzień z kimś innym w hotelu, a za 3 dni jeszcze z kimś nowopoznanym w parku na ławce. Autentycznie, kobieta lat chyba 45, ale ona zawsze taka była, nie ważne czy miała 20 czy 40 lat.
Ze stanów pośrednich jest przyjaźń z bonusem, ale tu też wiele nie znajdziesz, bo większość kobiet zaangażuje się w czymś takim, a to tylko potem dla nich kłopot, bo miał być tylko seks, ona kocha, a on zdziwiony pyta ale Baśka, o co Ci chodzi, nie tak się umawialiśmy.

Wychodzi więc na to , że pozostaje tylko mydlenie oczu, bo na słowa wprost: ej ja chcę tylko miło spędzić czas, nic więcej ode mnie nie oczekuj, to się zgodzi tyko moja znajoma z pierwszego przykładu, ale ona jest jakimś wyjątkiem, w sumie jedną tylko taką znam. Potrafi poznać faceta w barze i tej samej nocy iść z nim do łóżka, ale musi być diabelnie dla niej przystojny, a dalej ona nie dba co się z nim dzieje. Do domu ich zwykle nie sprowadza, bo mieszka z nieletnim dzieckiem, więc warunków niema, chyba, ze dziecko do babci pojedzie. Tzn teraz to już nastolatek.

199 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-10 12:59:39)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Wiesz, Ross, nie wszyscy są w porządku. Nie wszyscy, nawet w porządku, myślą jak my. Doszłam do popartego lekturami wniosku: to ja muszę być swoim pierwszym opiekunem, rzecznikiem i wsparciem. Oczekiwania drugiej strony to jej sprawa i jeśli nie są zgodne z moimi, nie muszę się na nie godzić.
Myślę, że podstawą jest odpowiedzenie sobie na pytanie, czy ja naprawdę tego seksu chcę i tyle. A z wypowiedzi wielu kobiet wynika, że one chcą przez seks coś uzyskać, nie chcą go dla niego samego. No, czy to również nie pachnie manipulacją?
Z tamtym facetem byłam jeszcze zbyt niedoświadczona, by to wiedzieć. Dziś nawet gdyby mi obiecywał dozgonną miłość, gdybym była pewna, że mówi szczerze, chyba zbytnio od tego nie uzależniałabym swojego postępowania i nie poszłabym w seks nie będąc na niego gotowa.
A gdybym miała dziką ochotę... no cóż... mnie akurat ochota nie przychodzi od razu, bo seks jest dla mnie mocno intymny. Ale gdybym miała dziką ochotę, to przespałabym się, bo chcę, ale nie bo on mi coś obiecał (przecież żadna obietnica nie jest absolutną gwarancją).

200

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

Wiesz, Ross, nie wszyscy są w porządku. Nie wszyscy, nawet w porządku, myślą jak my. Doszłam do popartego lekturami wniosku: to ja muszę być swoim pierwszym opiekunem, rzecznikiem i wsparciem. Oczekiwania drugiej strony to jej sprawa i jeśli nie są zgodne z moimi, nie muszę się na nie godzić.
Myślę, że podstawą jest odpowiedzenie sobie napytanie, czy ja tego seksu chcę i tyle. A z wypowiedzi kobiet wynika, że one chcą przez seks coś uzyskać, nie chcą go dla niego samego.
Z tamtym facetem byłam jeszcze zbyt niedoświadczona, by to wiedzieć. Dziś nawet gdyby mi obiecywał dozgonną miłość, chyba zbytnio od tego nie uzależniałabym swojego postępowania i nie poszłabym w seks nie będąc na niego gotowa.
A gdybym miała dziką ochotę... no cóż... mnie akurat ochota nie przychodzi od razu, bo seks jest dla mnie mocno intymny. Ale gdybym miala dziką ochotę, to przespałabym się, bo chcę, ale nie bo on mi coś obiecał (przecież żadna obietnica nie jest absolutną gwarancją).

Zgadzam się z tym wszystkim. Tylko lubie mówienie wprost, a nie tak naokoło. Na portalach to samo było: przez maile och ach on też szuka stabilizacj, bratniej duszy, kochanki, żony w jednym a na spotkaniu - "to jaki seks lubisz"? Na takich "czarusiów" mam alergie. To już wolałam jak wprost na portalu pisali: hej zabawimy się wieczorem? Człowiek od razu wiedział z kim ma do czynienia. A nie dwa tygodnie jakieś bajki a na żywi wychodzi, ze szuka koleżanki do łózka. Tylko czas traciłam.

201 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-07-10 13:07:11)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Nie popadajmy znowu zawsze w takie skrajności. Jeśli zaś mamy swoje oczekiwania to o nich mówmy wprost, tu się zgodzę. Natomiast wszystko, o czym tutaj mówię, to raczej ciężko mi uznać za mydlenie oczu. Mówię wprost, jakie jest moje podejście i nie kryje się z tym. Gdyby któraś kobieta zgodziła się na układ FwB - nie ma najmniejszego problemu. Problem by się pewnie zaczął później, jak któraś strona chciałaby czegoś więcej..

202

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

Nie popadajmy znowu zawsze w takie skrajności. Jeśli zaś mamy swoje oczekiwania to o nich mówmy wprost, tu się zgodzę.

Ano właśnie. To zapobiega nieporozumieniom.

203 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-10 13:12:50)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

No też takich gości, co mydlą oczy, nie lubię, ale wtedy po prostu gdy wychodzi szydło z worka, odwracam się na pięcie i ani myślę żałować.
W tamtym panu, co to "nie będzie ściemniał" nieco się zauroczyłam, ale cieszę się, że zachowałam odrobinę przytomności i rozczarowanie bolało krótko.
Dziś nie zauroczę się na podstawie samego pisania. Mogę kogoś polubić, mogę uwielbiać rozmawiać, ale zawsze podchodzę na zasadzie "pożyjemy, zobaczymy".
Przecież nawet jeśli ktoś nie kłamie, że szuka stałego związku, zawsze jest prawdopodobne, że w realu jednak nie wypali.

204

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

No też takich gości, co mydlą oczy, nie lubię, ale wtedy po prostu gdy wychodzi szydło z worka, odwracam się na pięcie i ani myślę żałować.
W tamtym panu, co to "nie będzie ściemniał" nieco się zauroczyłam, ale cieszę się, że zachowałam odrobinę przytomności i rozczarowanie bolało krótko.
Dziś nie zauroczę się na podstawie samego pisania. Mogę kogoś polubić, mogę uwielbiać rozmawiać, ale zawsze podchodzę na zasadzie "pożyjemy, zobaczymy".
Przecież nawet jeśli ktoś nie kłamie, że szuka stałego związku, zawsze jest prawdopodobne, że w realu jednak nie wypali.

A wiesz, że ja też. Samo pisanie jest fajne jako wymiana myśli, ale ja się tak nie potrafię już zauroczyć. Musi być osoba na żywo. To jest zdrowsze podejście.

205 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-10 13:30:41)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Jeszcze jedno "ale".
Z tamtym gościem, co "nie ściemniał", jednak przeżyłam fajne chwile podczas pisania. Był  inteligetny, z poczuciem humoru, z wiedzą i polotem. Oboje lubiliśmy poezję, podsunął mi sporo ciekawych wierszy. Czy to nie fajne? Wspominam miło i z uśmiechem, wzięłam od niego to, czego chciałam, za resztę podziękowałam i tyle.
Uśmiecham się na wspomnienie tego pisania, a niektóre piosenki do dziś mi się z nim kojarzą.

Kiedyś żartowalam, że wszyscy autorzy romansów powinni "iść siedzieć" za nabijanie dziewczynom, a nawet bardzo dorosłym kobietom głów nierealistycznymi, kiczowatymi bzdurami.
Sama w małzeństwie przezywałam duże rozczarowanie, że tak bardzo rzeczywistość odbiega od marzeń.
Aczkolwiek z PP byłam marzeń znacznie bliżej. Ale i marzenia były mniej wygórowane.
Po prostu z wiekiem i wiedzą trochę się to wszystko w mojej głowie urealniło.

206 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-10 13:29:59)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Dubel

207

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

W takim razie wszystkie romanse książkowe, jak i ponad połowa ramówek programów w TV powinna być zdjęta z anteny.

208

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

W takim razie wszystkie romanse książkowe, jak i ponad połowa ramówek programów w TV powinna być zdjęta z anteny.

Oj tam... Bajeczki są fajne. Tylko nie zapominajmy, że to bajeczki smile

209

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Pies nie przymila się do człowieka, czując jednocześnie niechęć do niego. A jeśli człowieka lubi, to nie dystansuje się w obawie, że okaże zbyt dużo miłości - po prostu ją okazuje. Tylko my potrafimy tak komplikować nasze relacje.

Ach, żeby tak umieć, zamiast czaić się jak do jeża big_smile

Syl, a lubisz czytać? Znam przynajmniej dwie książki, w których główna bohaterka jest nauczycielką, więc mogłyby Ci się spodobać - "Alibi na szczęście" (i dalsze części) Anny Ficner-Ogonowskiej oraz "Słodkie życie" Krystyny Mirek smile

210

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Z przyjemnością przeczytałam Wasze wypowiedzi i trudno byłoby się z nimi nie zgodzić smile

Bagiennik, praca zdecydowanie wymagająca, a już szczególnie w "epoce wirusa" i zdalnego nauczania wink I chociaż wakacje też są pracowite, to nie równa się to z byciem dyspozycyjnym przez cały czas w okresie nauki... Dobrze, że mam poczucie spełnienia w tej pracy, gdyby tak nie było, to prawdopodobnie zajmowałabym się już czymś innym smile Zgadzam się się też z tym, że każda relacja dwojga ludzi jest w porządku, jeśli tylko nie zabraknie czystych intencji i szczerości.

Piegowata, oczywiście w życiu doświadczamy różnych rodzajów miłości i każda z nich, choć inna, jest piękna i wartościowa - w swoim ostatnim poście odniosłam się akurat do miłości między kobietą a mężczyzną. Mimo że jesteśmy w stanie fizycznie przeżyć bez tego uczucia, to ja osobiście również nie wyobrażam sobie życia, w którym nie doświadczałabym żadnej miłości,  szczególnie do świata przyrody i psów. Dobrze jest mieć świadomość, że nawet jeśli nie znajdzie się fajnego faceta, to i tak będzie komu okazać czułość i o kogo dbać smile Podoba mi się też Twoje podejście do poczucia szczęścia. Gdy się nad tym zastanawiam, to myślę, że dużo zależy od tego, co daje nam szczęście. Jeśli tracimy coś (lub kogoś), co stanowiło naszą pasję, część naszej tożsamości i z czym byliśmy bardzo związani emocjonalnie, to trudno później czerpać radość z innych, nieistotnych dla nas chwil. Trudno docenić też piękne chwile, które przeżyliśmy, gdy czujemy niedosyt, mamy poczucie straty, a nowa rzeczywistość wydaje się nijaka i nic nie może wypełnić emocjonalnej pustki. Wtedy można się zastanowić, czy krótkie chwile szczęścia warte były tego, co czujemy później. Ale to jest oczywiście bardzo subiektywne i zależy od sytuacji.

Szczęśliwych chwil pamiętam dużo, prawie wszystkie związane z moim czworołapkiem i wspólnymi wędrówkami. Przypominam sobie nasz wspólny spacer na wsi przez rozległe łąki wzdłuż małej rzeczki. Wczesny ranek, mroźne styczniowe powietrze, mgła i my. Był to najtrudniejszy czas w moim życiu, a jednocześnie najpiękniejszy. Ja jednak cały czas się zastanawiam, czy tracąc to, co było tak ważne, warto było w ogóle to mieć. Dużo chwil szczęścia, a potem tęsknota, której nic i nikt nie wyciszy. To chyba zależy od sytuacji. Każda relacja z mężczyzną zostawia coś dobrego, jednocześnie coś zabierając. O ile ta druga znajomość niewiele mi dała, ponieważ zbyt krótko trwała, to ta pierwsza umożliwiła mi poznać wielki świat i ciekawych ludzi, obcą kulturę i obcy język, poznać własne schematy zachowań, pomogła mi dojrzeć, zahartowała mnie, zmieniła na lepsze. Bardzo to wszystko doceniam, choć nie chciałabym już ani sekundy spędzić z tym człowiekiem i przeżyć choćby przez chwilę to wszystko, co się zdarzyło. Nawet do takich sytuacji mam pozytywne nastawienie i nie wypieram takich przeżyć - są one częścią nas, zostaliśmy przez nie ukształtowani i będziemy je w sobie nosić, więc można je tylko akceptować, wykorzystać w życiu to, co te wydarzenia zostawiły w nas najlepszego i poczuć, że dzięki temu nasze życie jest niepowtarzalne - nikt nie ma dokładnie takich samych przeżyć smile Chociaż oczywiście lepiej by było, gdyby pewne sytuacje pozostały tylko w naszej wyobraźni.

Drugiego człowieka jest ogólnie bardzo trudno poznać, szczególnie na odległość i gdy jesteśmy zauroczeni. O zdradzie partnera dowiedziałam się 2 lata później i to zupełnie przypadkowo. Ale ten związek był już emocjonalnie zakończony, więc nawet nie poczułam tego żalu, o którym wiele osób pisze w różnych wątkach. Zawsze fascynuje mnie to, jak nasz umysł radzi sobie w trudnych sytuacjach.

Umajona, relacje byłyby przyjemne, gdybyśmy się tak nie czaili i nie obchodzili się wzajemnie dookoła smile Ale jest to zdecydowanie utopia, sfera marzeń. Co nie znaczy, że nie warto do takich relacji dążyć, w końcu my sami jesteśmy za nie odpowiedzialni. Czytać uwielbiam, ale przyznam, że tych książek nie znam... Z przyjemnością się z nimi zapoznam i na pewno mi się spodobają - już wzbudziły moją ciekawość! wink

211 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-11 07:55:20)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

O ile Umajona wydaje mi się w swoich postach bardzo prawdziwa, o tyle czytając Syl odczuwam duży dysonans.

Ja, szczerze mówiąc, nie przepadam za tą współczesną kobiecą literaturą. Coś tam kiedyś czytałam, jakąś Grocholę, Kalicińską, ale już mi się to przejadło.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem bo byłam zawsze książkowym molem, ale dziś jeżeli mam czytać coś, co nie zostawi we mnie trwalszego osadu, głębszego wrażenia, to wolę nie czytać, tylko na przykład wyplewić ogródek.

No, to idę plewić, póki nie ma komarów ani upału smile

212

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Miałam kiedyś bliską relację z chłopakiem poznanym przez internet. Było świetnie, pisaliśmy kilka tygodni, rozmowy na Skype też. Byłam zauroczona nim. Jednak pewne jego zachowania dały mi do myślenia. I parę dni przed naszym pierwszym spotkaniem odwołałam to. Przeanalizowałam nasze rozmowy i stwierdziłam, że jeszcze za mało go znam. To była najlepsza decyzja. Chłopak wpadł w szał, były kłótnie itp. Stwierdzilam, że jest on za bardzo toksyczny i nie chcę tej znajomości. Po paru miesiącach odezwał się i spokojnie pisaliśmy. Przyznał wtedy, że chciał przyjechać do mnie tylko po jedno... Załamałam się, bo mimo, że już zerwaliśmy kontakt dawno, to ja go darzyłam uczuciem, a on okazał się zupełnie inną osobą. Dla niego to nie była relacja na tym samym poziomie co u mnie. Chciał tylko dobrać się do mnie. Od tamtego czasu dopiero po roku zdecydowałam się pisać z kimś poznanym przez internet. Myślałam o sobie, że jestem głupia, że znowu chce się nabrać na słowa faceta. Ale w sumie tylko popiszę i nic się nie stanie, bo nie będę wchodzić w głębszą relację. I wiesz co? W ciągu dwóch godzin od tych słów napisał do mnie pewien brunet 'cześć koniczynko'. Okazał się być cudowną osobą i moją bratnią duszą. A za dwa tygodnie bierzemy ślub.
Wiem, że teraz czujesz się zraniona i wątpisz w mężczyzn, ale widzisz jak los może się odwrócić. Tylko na to potrzeba czasu.

213

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Eh, zawód poważany, bo szerzysz oświatę, ale ja mam taką cierpliwość do dzieci, że już wiedziałem przed studiami, że nauczycielem nie zostanę smile Przynajmniej z tego szkolnictwa tzw "zwykłego". Prowadząc przez jakiś czas własną działalność, myślałem nad edukacją, ale prędzej chyba dla seniorów, lepiej byłoby mi się z nimi dogadać.
Psy i przyroda - Pani Prof od biologii? big_smile

Cloverek15 Super, ze w końcu znalazłaś szczęście smile Ale ciężko mi nie zauważyć tego, że poprzednio byłaś w stanie tak szybko się zauroczyć w człowieku, oglądając go jedynie przez kamerkę. Nie ulega wątpliwości, ze on zachował się jak zwykła świnia, ale nie o to mi chodzi. Raczej fakt, że nie widząc się ani razu z człowiekiem byłaś już zauroczona po kilku tygodniach samego pisania..

214 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-07-11 09:56:37)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Piegowata, pewne sprzeczności i różne dążenia są naturalne, nie jesteśmy kamiennymi posągami smile Napisałam wszystko zgodnie z tym, co myślę i czuję, nie ma w moich słowach fałszu. Po raz pierwszy przed kimkolwiek i gdziekolwiek tak się otworzyłam, ale trzeba mieć w takich sytuacjach świadomość, że można zostać niezrozumianym, co też jest normalne. Nie wydaje mi się, aby twierdzenie, że miłość jest ważna i przyznanie się do tego, że się jej potrzebuje, a z drugiej strony akceptacja tego, że jej nie ma i życie swoim życiem mogło wzbudzać dysonans, trochę to dla mnie zaskakujące... Do tej drugiej relacji też zmieniłam już nastawienie - dzięki Wam i z powodu czasu, który minął, a poniekąd mojego charakteru, nie potrafię się zamartwiać zbyt długo. Nauczyłam się podnosić szybko z porażek, w końcu świat nie będzie na mnie czekał, trzeba za wszystkim nadążyć. Nie zrobię sobie wolnego w pracy, żeby móc "poprzeżywać" nieudaną znajomość wink Uczucia są zawsze prawdziwe, choć mają prawo zmieniać się z biegiem czasu. Może właśnie te sprzeczne dążenia są przyczyną braku takiego życia prywatnego, jakiego bym sobie życzyła. O ile jest to coś, nad czym jeszcze muszę popracować, o tyle dysonansu w tym nie dostrzegam. Taka sprzeczność może też wynikać z tego, że gdy nie mamy tego, co jest dla nas najważniejsze, to szukamy ukojenia w tym, co jest bardziej dostępne i chyba tak było u mnie, gdy zaczęłam szukać relacji przez Internet. Zdecydowanie nie tędy droga, ale dopiero teraz to zauważyłam. Czasem i w nas samych pojawia się dysonans poznawczy, bo pełna wiedza nie jest nam dana od razu, trzeba do niej dotrzeć smile Muszę jeszcze raz się zastanowić, do czego chcę dążyć, bez czego tak naprawdę nie wyobrażam sobie życia i czy jest to możliwe do realizacji.
Ciekawe jest to, że będąc zupełnie szczerą, zostałam odebrana jako nieszczera. Może właśnie z tego powodu, ale nie mam na to wpływu. 

Cloverek, piękna historia, dziękuję smile Myślę, że właśnie ten czas jest w takich "poszukiwaniach" najbardziej istotny i niezrażanie się, a z drugiej strony - właściwe podejście, czyli bardziej wyważone i niezbyt emocjonalne na początku. Mnie to doświadczenie na ten moment bardzo zniechęciło. I chociaż już o tamtym facecie nie rozmyślam, to mam świadomość, że takich na portalach jest większość. I tu trzeba podjąć decyzję - albo pozostać (przynajmniej przez pewien czas) samemu, albo znów próbować i trafiać na niewłaściwych i może kiedyś się uda. Tylko już na maniaków seksualnych i graczy nie mam siły wink Czuję teraz spokój, nie ma przykrych emocji, potrafię cieszyć się małymi rzeczami i przy tym na jakiś czas pozostanę. Jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie?

Bagiennik, pani profesor od polskiego, a z zamiłowania przyrodnik smile Szczególnie miłośnik psów i sportów kynologicznych. Z moim psem trenowaliśmy obedience i to, co oboje uwielbialiśmy najbardziej, czyli tropienie użytkowe smile Piękny czas, ale zbyt krótki. Wychowałam się wśród zwierząt, blisko natury i to zawsze będzie mi bardzo bliskie. Szczególnie lubię lasy i, poza psami, dzikie zwierzęta, najbardziej koty wink Bezpośrednio po studiach też nie widziałam siebie w roli nauczyciela, dopiero po powrocie z zagranicy stwierdziłam, że spróbuję i poczułam, że to jest to smile Mogłabym zamienić tę pracę jedynie na szkolenie psów, ale oświata jest jednak bardziej stabilna... wink

215

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Przespałem połowę lekcji polskiego w liceum, chyba ma więcej w sobie umysłu ścisłego.. tongue

W moim przypadku niedoszły pan profesor od biologii a przyrodnik z zamiłowania i w sumie zawodu smile Choć teraz jest mały kryzys..Swego czasu, pracując, przebywałem w lesie częściej niż w domu, ale to złote czasy, które już minęły. Jak będzie pół na pół to w sumie OK..
Co do sprzeczności, to myślę, że każdy dopuszcza w myślach, że mogą zajść, jednak kiedy już nadchodzą labo się ich doświadcza, to czasami ciężko je ogarnąć..

216 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-11 11:42:10)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Hanka z "Alibi na szczęście" też jest polonistką smile A jej przyjaciółka stomatologiem. Dwa zupełnie różne charaktery big_smile
Mam sentyment do tej książki, już kilka razy po nią sięgałam...
I czeka na półce, gdybym znów potrzebowała ukojenia, uśmiechu, życiowych mądrości.
Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz smile
Choć wiadomo, każdy ma inne preferencje, jeśli chodzi o literaturę wink

A podzielisz się z nami, czym jest Twoja pasja, o której wspominałaś? smile

217 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-07-11 15:47:51)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

Cloverek15 Super, ze w końcu znalazłaś szczęście smile Ale ciężko mi nie zauważyć tego, że poprzednio byłaś w stanie tak szybko się zauroczyć w człowieku, oglądając go jedynie przez kamerkę. Nie ulega wątpliwości, ze on zachował się jak zwykła świnia, ale nie o to mi chodzi. Raczej fakt, że nie widząc się ani razu z człowiekiem byłaś już zauroczona po kilku tygodniach samego pisania..

Nie jest trudno zauroczyć się w kimś tylko przez kamerkę. Codzienne rozmowy, pisanie miłych sms-ów. Wracałam z zajęć i myślałam tylko żeby do niego zadzwonić. Byłam w nowym mieście, nie miałam nikogo z kim mogłabym porozmawiać. On mnie wysłuchiwał, doradzał, wspierał. Osoba poznana przez internet wydaje się być idealna, nie ma żadnych wad. Miałam 19 lat, wtedy człowiek też inaczej o wszystkim myśli, hormony buzują, emocje szaleją i te sprawy tongue

Syl, a nasze pierwsze spotkanie z obecnym narzeczonym? Zupełnie na luzie i bez spiny. Miło nam się pisało o wszystkim i o niczym, więc po jakimś czasie zaprosiłam go na domówkę, którą urządzaliśmy razem ze współlokatorami. Okazało się, że na żywo też rozmowa się klei i przegadaliśmy cały wieczór. Następne spotkanie było już sam na sam

Nie pisz, proszę, posta pod postem, to niezgodne z naszymi zasadami.

Moderatorka Cyngli

218

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

W sumie, jeśli byłaś wtedy tak młoda to może sporo tłumaczyć..

Widzisz, może być z tym różnie. Wy kobiety potraficie chyba zaangażować się błyskawicznie, niezależnie czy mowa o realu czy sieci, kiedy facet będzie jeszcze daleko od jakichkolwiek deklaracji,
jeśli nawet rzeczywiście mógłby z Wami kiedyś się związać. Oczekujecie zbyt często szybkich deklaracji i postanowień a niestety nie u wszystkich tak to działa.
Natomiast osobiście dla mnie jest niepojęte żeby, rozmawiając przez kamerkę czy
pisząc nawet, poczuć do kogoś cokolwiek więcej, niż poza sympatią na poziomie koleżeńskim. Ten wirtualny świat stwarza zwykłe iluzje czy idealne wyobrażenia o człowieku, podczas gdy w rzeczywistości może być zupełnie inaczej. Dopóki nie mam do czynienia z ŻYWYM człowiekiem obok mnie, to nic nie ma prawa powstać, bo co ja widzę? Czyjąś twarz na kamerce oi ileś tam rozmów czy SMS-ów.?Co to jest? Nic, tylko puste słowa i wyrazy, cokolwiek miałyby znaczyć i jakiej treści by nie były, gdzie ANI RAZU nie miałem okazji na żywo doświadczyć czyjeś obecności przy mnie. Zauroczyć się mogę w żywym człowieku a nie w przekazie wideo czy samych literkach tworzących miłe wyrazy...Dlatego właśnie budowanie czyjegoś obrazu, na podstawie idealnego wyobrażenia potrafi być tak złudna.

219

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Teraz ja to wszystko wiem. Pisanie smsów ma się nijak do realnej rozmowy. I nie wiem jak inne kobiety, ale rzeczywiście ja bardzo szybko się angażuję i daję całą siebie. Nawet obecnemu narzeczonemu pierwsza wyznałam miłość mimo, że jak się okazało, on nie był jeszcze na tym etapie. Cóż... Takie szybkie zakochiwanie raczej nie jest dobre. Gdyby i on okazał się draniem to pewnie by mnie wtedy wykorzystał i zostawił.

220

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Patrząc choćby po historiach tutaj opisywanych, to dość powszechne zjawisko. Z tego względu powstaje często mnóstwo niedomówień czy nieporozumień. Właśnie, kiedy ktoś jest na kompletnie innym etapie, powstaje wrażenie, że nas oszukuje, gdzie tymczasem po prostu nie jest jeszcze pewny swoich uczuć i gotowy do zmian. Potem dostaje się komuś takiemu, że jest niedojrzały czy beztroski..

221

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Bagiennik, obecnie też spędzam o wiele mniej czasu w lesie i na łąkach niż kiedyś i bardzo mi tego brakuje, ale sytuacja życiowa się zmieniła, a z nią sposób spędzania czasu. Zamieniłabym wszystkie przyjemności świata na spacer wśród drzew, ale ulubionego towarzysza już brak. Unikam takich miejsc, żeby nie mieć złudzenia jego obecności. 

Biologia zawsze była moim ulubionym przedmiotem, ale po długim namyśle zdecydowałam jednak pozostawić ją w sferze zainteresowań smile Od wielu osób słyszę, że albo się nudziły na lekcjach polskiego, albo ten przedmiot był dla nich zbyt skomplikowany... U nowo poznanych mężczyzn pojawia się zwykle napięcie i obawa przed błędami językowymi, gdy tylko napiszę, czym się zajmuję, a jeden od razu się ze mną pożegnał... wink Myślę, że jeśli chodzi o lekcje w szkole, to dużo zależy od nauczyciela. Ja zawsze polski lubiłam, a szczęścia do polonistów nie miałam... Za to zawsze miałam świetnych germanistów, którzy zarazili mnie sympatią do tego języka. Mam do niego ogromny sentyment i z przyjemnością go używam, gdy tylko mogę.

Umajona, moją pasją są właśnie psy - nie samo ich posiadanie, ale szkolenie, treningi i sport smile Poświęcałam na to każdą wolną chwilę i energię swojego psa, gdy tylko skończył 3 miesiące. Naszym ulubionym zajęciem było tropienie, czyli chodzenie po śladzie i poszukiwanie przedmiotów. Na komendę szukał i przynosił do mnie różne przedmioty lub szedł po wydeptanym wcześniej śladzie na łące lub w lesie, a po odnalezieniu osoby siadał przy niej i czekał na mnie. Bardzo praktyczna sprawa, gdy zdarzyło mi się zgubić rękawiczkę na polu lub nie mogłam znaleźć okularów w mieszkaniu wink Codziennie ćwiczyliśmy też aportowanie, czasem musiał poczekać na wyrzucenie przedmiotu i komendę zwalniającą, często musiał przynosić jedzenie, na przykład podaną mu wcześniej kość. Przynosił i podawał do ręki monety, kapcie, znalezioną na spacerze kiełbasę. Prowadziłam dzienniki szkolenia z obedience, ćwiczyliśmy codziennie podczas spacerów - 2 godziny przed moją pracą i 2 godziny po (z przerwami na zabawę), a w weekendy dłużej. Wszystkie komendy okazały się bardzo przydatne w codziennym życiu - na przykład wychodzenie z mieszkania na komendę, siadanie przed każdym przejściem dla pieszych, zostawanie w miejscu, zatrzymywanie się w marszu i biegu. Znał nazwy wielu przedmiotów i przynosił te, które wskazałam. Ale to nie ćwiczenia wzbudzały czułość, tylko zwykłe sytuacje. Ze względu na swoje rozmiary siadał często naprzeciwko mnie na kanapie w takiej pozycji, jak człowiek, przyglądał się sobie w lustrze, gdy go czesałam, nosił w pyszczku swoje zabawki do parku i chował głowę między kurtki na wieszaku, gdy trzeba było założyć szelki, których nie lubił. Przepraszam za off top - skróciłam, jak mogłam smile Psy, szczególnie myśliwskie, to moja największa miłość i prawdziwa pasja, która wykracza poza zwykłe zainteresowania - zawsze czuję jej niedosyt, daje mi najwięcej radości, pochłania bez reszty i sprawia, że nie odczuwam upływu czasu wink

Książkę na pewno przeczytam i podzielę się wrażeniami - myślę, że się nie rozczaruję smile Ostatnio czytam relacje żołnierzy z misji i biografie morderców, więc chętnie sięgnę po powieść  bardziej obyczajową, jeszcze raz dziękuję za podpowiedź!

Cloverek, jak dobrze, że zdarzają się tak pozytywne historie, jak Twoja... Daje nadzieję na istnienie facetów i szczerych, i z dobrymi intencjami. Sama świadomość tego jest przyjemna, nawet jeśli samemu nikogo takiego się nie spotka. Bardzo lubię takie szczęśliwe zakończenia, a może bardziej początki... Swoje też sobie tak wymarzyłam, ale moja naiwność w połączeniu z idealizacją rzeczywistości, perfekcjonizmem i brakiem szczęścia w relacjach z mężczyznami przyniosła odwrotny skutek smile Właśnie od tego pierwszego spotkania na żywo wszystko zależy. I oczywiście kolejnych może nie być, ale wspaniale by było, gdyby obie strony szybko podzieliły się swoimi odczuciami względem siebie wink

Kobiety zdecydowanie szybciej się angażują i okazują uczucia, gdyż tak już są zaprogramowane  - na relacje, na dbanie o innych, na budowanie rodziny - najchętniej poprosiłabym całą populację mężczyzn, żeby kobietom tego nie utrudniać, nie zniechęcać ich do tego swoim zachowaniem, nie sprawiać, że kobiety zamkną się w sobie, a ich potrzeby zostaną wyparte, tylko je w tym wspierać, docenić to, ewentualnie wprost powiedzieć, że ma się inne oczekiwania i niech każde idzie w swoją stronę smile

222

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

To nam naszego psa przez całe 16 lat nie udało się nauczyć aportowac big_smile Jak coś mu się rzuciło, to złapał i nie chciał oddać ;p

Byłam kiedyś na pokazie szkolenia psów ratowniczych GOPR, miałam okazję pobyć z nimi, pogłaskać - kochane psiaki smile Nawet na fb mam polubiona ich stronę i nieraz oglądam filmiki ze szkoleń, które są tam wrzucane. Na przykład odbywają się takie akcje, że ratownik jest zakopywany w śniegu (nikt by mnie na coś takiego nie namówił...) i pies musi go znaleźć. Na szczęście oczywiście znajduje smile Ciekawe rzeczy się dzieją na takich szkoleniach. Podziwiam smile

223

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Hee, trochę dziwnie odbieram słowa "spacer" wśród drzew, bo zazwyczaj sam wśród tych drzew nie spacerowałem, tylko poruszałem się trochę bardziej energicznie smile A w niektórych miejscach bardziej pasowało słowo "przedzierać", ale to już specyfika tego konkretnego lasu w północno-wschodniej Polsce smile
Zwierzaki potrafią dodać otuchy i kolorytu w życiu, o prawda smile Takie treningi i szkolenia, połączona zresztą ze świetną zabawą to musi być coś fantastycznego. Teraz to można zawsze zasięgnąć opinii behawiorysty a w innych krajach( choć nie wiem, czy też nie u nas) są chyba nawet specjalistyczne studia, traktujące o zachowaniu się, tresurze i hodowli zwierząt. Na weterynarii czy zootechnice tez chyba są jakieś podstawy etologii.
W każdym razie to frajda nawiązać tak bliski kontakt i porozumienie ze zwierzęciem. Mam paru znajomych, którzy pracują jako opiekunowie zwierząt w zoo i też nie narzekają na nudę smile

Co do angażowania się - naprawdę warto mieć świadomość i poczucie, że każda strona odbiera to inaczej. Pomijając przypadki, gdzie ktoś umyślnie chce się "zabawić" uczuciami innych, to uważam, że często mogą to być zwykłe niedomówienie i rozminięcie w oczekiwaniach, choćby czasowo. Ciężko oczekiwać, że ktoś się zaangażuje tak samo szybko jak  my i na zawołanie prawie znajdzie się na tym samym poziomie, na którym jesteśmy my. Dlatego też czasami nie rozumiem nacisku kobiet, jeśli chcą koniecznie facetowi nawet delikatnie zasugerować, że to już coś bardzo poważnego. Tymczasem taki chłop jest zwyczajnie pogubiony, bo uczciwie nie może powiedzieć, że się zaangażował, skoro rzeczywiście to jeszcze nie ten etap. Najbardziej uderzają potem takie opinie o rzekomej niedojrzałości czy nieodpowiedzialności - nie, bo tak samo facet może powiedzieć, że to wszystko dzieje się za szybko i po co zmieniać aktualny stan, jak nam się nie spieszy. Każdy patrzy z punktu widzenia swojego komfortu i tak to można przeciągać i obrzucać się zarzutami, zamiast zrozumieć odmienność czyjegoś spojrzenia..

224 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-07-12 11:19:14)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

- najchętniej poprosiłabym całą populację mężczyzn, żeby kobietom tego nie utrudniać, nie zniechęcać ich do tego swoim zachowaniem, nie sprawiać, że kobiety zamkną się w sobie, a ich potrzeby zostaną wyparte, tylko je w tym wspierać, docenić to, ewentualnie wprost powiedzieć, że ma się inne oczekiwania i niech każde idzie w swoją stronę smile

Oczywiście, niech faceci wezmą na siebie dbanie o kobiecy dobrostan. Niech faceci będą odpowiedzialni za zachowanie kobiet, żeby one mogły taplać się w świecie swoich wyobrażeń i nie traciły złudzeń :-P

Chętnie pozbyłabyś się odpowiedzialności za własne myśli, uczucia i zachowania. Wcześniej, w zdaniu, którego już nie zacytowałam w ogóle generalizujesz, że kobiety są zaprogramowane na szybsze angażowanie się. WTF :-O To kwestia czysto indywidualna. To, że Ty zakochujesz się we własnych wyobrażeniach, to nie jest właściwość kobiecej natury, ale Twoją predyspozycją. Warto mieć to na uwadze, zamiast przesuwać na zewnątrz odpowiedzialność za siebie.

225 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-12 11:49:51)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
MagdaLena1111 napisał/a:

Oczywiście, niech faceci wezmą na siebie dbanie o kobiecy dobrostan. Niech faceci będą odpowiedzialni za zachowanie kobiet, żeby one mogły taplać się w świecie swoich wyobrażeń i nie traciły złudzeń :-P

Coś w tym jest. Nie spojrzałam na to od tej strony w kontekście rozczarowań. Dzięki wink
Edit: Czasem kąsasz, ale to, co piszesz, daje do myślenia i okazuje się potrzebne.

226

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Jeśli każde "kąsanie" miałoby nieść podobne przesłanie czy powód do zastanowienia się nad swoimi emocjami, to ja poproszę o więcej "kąsania" na tym forum big_smile Wyobrażenia i złudzenia zdecydowanie za często kierują naszym życiem..

227

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Bagiennik, z Twoich komentarzy też dużo wyciągam wink Choćby z tego ostatniego tutaj:

bagienni_k napisał/a:

Co do angażowania się - naprawdę warto mieć świadomość i poczucie, że każda strona odbiera to inaczej. Pomijając przypadki, gdzie ktoś umyślnie chce się "zabawić" uczuciami innych, to uważam, że często mogą to być zwykłe niedomówienie i rozminięcie w oczekiwaniach, choćby czasowo. Ciężko oczekiwać, że ktoś się zaangażuje tak samo szybko jak  my i na zawołanie prawie znajdzie się na tym samym poziomie, na którym jesteśmy my. Dlatego też czasami nie rozumiem nacisku kobiet, jeśli chcą koniecznie facetowi nawet delikatnie zasugerować, że to już coś bardzo poważnego. Tymczasem taki chłop jest zwyczajnie pogubiony, bo uczciwie nie może powiedzieć, że się zaangażował, skoro rzeczywiście to jeszcze nie ten etap. Najbardziej uderzają potem takie opinie o rzekomej niedojrzałości czy nieodpowiedzialności - nie, bo tak samo facet może powiedzieć, że to wszystko dzieje się za szybko i po co zmieniać aktualny stan, jak nam się nie spieszy. Każdy patrzy z punktu widzenia swojego komfortu i tak to można przeciągać i obrzucać się zarzutami, zamiast zrozumieć odmienność czyjegoś spojrzenia..

W sumie to jest mniej więcej coś podobnego, co napisała Magda, tylko pod innym kątem.

Rzeczywiście, jakby to wszystko wziąć pod uwagę i o tym pamiętać, to byłoby o wiele mniej rozczarowań. A przynajmniej nie byłyby one takie dotkliwe.

228

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

To się niby wydaje oczywiste a tak trudne do zrealizowania..
W sumie, kiedy dwoje ludzi się poznaje, to odkrywają siebie nawzajem powoli, stopniowo, chcąc wyczuć, jakie ma partner zapatrywanie na daną kwestię. Jeśli bym znalazł kobietę z którą mi jest dobrze i chcę w przyszłości rzeczywiście założyć rodzinę, ale teraz np zależy mi na gromadzeniu funduszy czy ogólnie ustatkowaniu się, w potocznym tego słowa znaczeniu a ona tymczasem , po miesiącu znajomości wyjeżdża mi nagle, że chce już ślubu, narzekając przy okazji, że nie myślę przyszłościowo i nie mam żadnych planów.. Oczekuje zatem,  ze się  do niej dostosuję, wbrew swojemu komfortowi i aktualnym odczuciom, że może jeszcze o ten rok za wcześnie, bo chce skupić się na innych aspektach mojego życia i tego nie przeskoczę. W ilu przypadkach kobieta stwierdzi, że jestem "niedojrzałym maminsynkiem( gdzie matka może nie mieć nic do rzeczy), bo wolę żyć tak, jak żyję..Nie, chcę mieć pewność, że kobieta jest dla mnie kimś ważnym, chcę coś wpierw w życiu osiągnąć i móc się dzielić z nią tym szczęściem.*

*historia czysto hipotetyczna big_smile

229

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
umajona napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Oczywiście, niech faceci wezmą na siebie dbanie o kobiecy dobrostan. Niech faceci będą odpowiedzialni za zachowanie kobiet, żeby one mogły taplać się w świecie swoich wyobrażeń i nie traciły złudzeń :-P

Coś w tym jest. Nie spojrzałam na to od tej strony w kontekście rozczarowań. Dzięki wink
Edit: Czasem kąsasz, ale to, co piszesz, daje do myślenia i okazuje się potrzebne.

:-)
Też dziękuję :-) Chyba ;-)

230

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Kąśliwe uwagi są potrzebne, ale muszą być zgodne z rzeczywistością smile Nie mam ochoty przerzucić na nikogo odpowiedzialności za moje uczucia, nawet za poczucie bycia wykorzystaną odpowiadam ja sama. Ale zupełnie nie zmienia to faktu, że istnieje podział na męskość i kobiecość oraz różnice między płciami. Kobiety są z reguły bardziej uczuciowe, skłonne do szybszego angażowania się, opiekuńcze i nie wynika to z mojego postrzegania świata, a z biologii i uważam, że natury zmieniać nie trzeba. Te cechy mogą się oczywiście zmieniać w wyniku negatywnych doświadczeń z dzieciństwa lub spotykania niewłaściwych mężczyzn, nie każda kobieta będzie taka sama i to jest oczywiste. Jednak często jest tak, że zraniona kobieta nawet nieświadomie wypiera swoją kobiecość i próbuje usilnie manifestować na przykład swoją niezależność, choćby emocjonalną. Też jestem niezależna, moje poczucie szczęścia nie wiąże się z posiadaniem partnera, ale nie czuję potrzeby bycia mniej kobiecą niż jestem.

Drugą kwestią jest to, że jako gatunek stadny w pewnej mierze, już od narodzin,  jesteśmy zależni od innych - nasze emocje są odpowiedzią na zachowania innych. Absolutnie nie chodziło mi o to, żeby mężczyźni dbali o wszystkie kobiety świata i nosili je na rękach, to już nadinterpretacja. Odnoszę się cały czas do konkretnej sytuacji - gdy facet nie nie mówi kobiecie wprost, że nie jest zainteresowany związkiem, rozbudza w niej uczucia, korzysta z jej ciała, widzi, że ona chce czegoś więcej, wie, że ich potrzeby są inne, ale przeciąga tę sytuację, a potem znika, gdy poczuje się znudzony. Chodzi tylko o to, żebyśmy mieli świadomość tych różnic, żeby facet potrafił być szczery, bardziej empatyczny. W rzeczywistości mężczyźni chcą mieć kobietę uczuciową, wierną, świetną w łóżku i dbającą o dom, a gdy taką znajdują, przeszkadza im to, że się angażuje. A gdy znajdują kobietę, która nie chce się zaangażować, pytają na forum, co zrobić, żeby ją zdobyć - wszystko na przekór. To dopiero sprzeczność wink Zwyczajnie traktujmy innych tak, ja chcemy być traktowani - dobrze wiem, że to życzenie jest niemożliwe do realizacji, co nie znaczy, że nie powinno tak być. Żylibyśmy wtedy w lepszym świecie. I dopiero wtedy nie byłoby rozczarowań. O ile możemy być ostrożni i uważni w relacji (co tak naprawdę tylko blokuje jej rozwój), o tyle nie mamy całkowitego wpływu na to, czy nie zostaniemy wykorzystani - nikt nie ma swoich intencji wypisanych na czole, a i sami nie wiemy, na kogo trafiliśmy i możemy się tego dopiero po latach dowiedzieć. Za zupełnie nierealne uważam funkcjonowanie obok innych, bez reagowania na ich emocje i zachowania.
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         
Twierdzenie, że kobieta sama może wyczuć intencje faceta i że wystarczy znać go parę lat, żeby uniknąć przykrej sytuacji, mija się z rzeczywistością. Istnieją świetni manipulanci, którzy potrafią zwodzić miesiącami i nie ma możliwości się tego domyślić. Kobieta się angażuje, a facet, widząc to, nadal prowadzi grę. Potem kobieta poznaje prawdę i według Magdy nie powinna się czuć źle, bo przecież wszystkie uczucia zależą tylko od niej. Co więcej, facet miał prawo się tak zachowywać - przecież nie musi być wobec kobiety szczery, nie musi liczyć się z jej uczuciami, empatii w dzieciństwie też się nie nauczył. I to kobieta jest tą złą, że się pozwoliła wykorzystać wytrawnemu graczowi, który ją długo oszukiwał czułymi słówkami... Jest zupełnie inaczej i to ma niewiele wspólnego z moim rzekomym idealistycznym podejściem do relacji smile Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że mężczyzna nie powinien oceniać nowo poznanej kobiety swoimi kategoriami. To, że on chce tylko seksu i nie czuje negatywnych emocji po jednorazowej przygodzie, to nie znaczy, że kobieta też tak to odbiera. I wystarczyłoby, a oczywiste jest, że tak się dzieje rzadko, żeby facet wziął pod uwagę to, że z zasady kobieta różni się od niego, jest żywą, czującą istotą i może by tak szczerze z nią porozmawiać i powiedzieć o swoich intencjach zamiast grać i wykorzystywać. Ja żyję w zgodzie z pewnymi zasadami, których mnie kiedyś nauczono i sama jestem wobec innych szczera, otwarta, konkretna, zawsze mam na uwadze uczucia innych i trudno mi sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś manipuluje uczuciami innych, by zdobyć jakąś korzyść.

Poza tym nie ma nic złego w tym, że kobieta jest wrażliwa, uczuciowa, delikatna. Nie mylę tego z desperacją, naiwnością i pozwalaniem sobie na zbyt wiele. Kobiecość jest wspaniała, ale może zostać zgaszona, gdy wielokrotnie trafi na nieodpowiedzialną osobę. A każdy z nas jest odpowiedzialny za własne uczucia i uczucia bliskich osób - nie żyjemy w próżni i relacje z innymi są podstawą naszego życia. Trzeba zostać bardzo zranionym, by czuć rozdrażnienie na myśl o pewnych stałych, wynikających z natury cechach kobiety.


Przepraszam za długi wywód w tym temacie, mamy z Magdą zupełnie inne postrzeganie tej kwestii, a w samym poście trudno jest w pełni przedstawić swój tok myślenia, dlatego będzie można zaraz odnieść wrażenie, że im więcej o tym piszemy, tym mniej się rozumiemy smile

Zgadzam się z Wami co do tego, że nie można się zbyt szybko angażować i osobiście tego błędu już nie popełnię. Nie świadczy to o tym, że z natury za szybko się zakochuję i żyję wyobrażeniami. tylko przypomnę, że taka historia zdarzyła się w moim życiu raz i obecnie z tym facetem nie mam już nic wspólnego smile

Umajona, przy aportowaniu, jak we wszystkim, ważne są częste ćwiczenia i nagradzanie. Pies za przyniesienie czegoś musi dostać coś znacznie lepszego. U mnie za przyniesienie kości było czyste mięso w nagrodę, za patyk - nowa zabawka, za suszony stick do obgryzania - kurze żołądki i tak dalej smile I na początku nauki nie można psa ani razu oszukać, a potem tylko powoli zmniejszać nagrody. Pies musi wiedzieć, że to się opłaca, podobnie jest z przychodzeniem na zawołanie. Po wielu godzinach ćwiczeń pies robi wszystko automatycznie i nie zastanawia się, czy przynieść rzuconą piłkę. Jeśli ktokolwiek z Was planuje kiedyś psiaka, warto poczytać książki Zofii Mrzewińskiej, tam jest wszystko smile

Bagiennik, nie potrafiłabym podziwiać piękna przyrody, idąc zbyt szybko... To jest czas tylko na podziwianie natury, poczucie bycia blisko niej, zapomnienie o codziennych sprawach smile Jeśli chodzi o studia, w Polsce mamy już możliwość studiowania kynologii na Uniwersytecie, studia inżynierskie, nastawione na wykształcenie przyszłych hodowców, trenerów i groomerów. Podoba mi się Twoje podejście do kwestii zaangażowania. Druga osoba nie musi być w ogóle gotowa na związek, ale niech powie o tym na głos i nie zwodzi innych wink

231

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Nooo, Magdalena ma specyficzny styl i nie zawsze się z nią zgadzam, ale w tym przypadku przyznam jej rację.
Wyrastamy wśród wielu stereotypów, obiegowych opinii, nie uczy się nas myśleć, tylko serwuje gotowe i "jedynie słuszne" recepty na życie, nie uczy się samodzielnego rozumowania. Nie mówię, że wszędzie, żę zawsze, ale przecież widać to dookoła jak na dłoni.
Zrozumiem, jeśli pewne błędy popełnia kobieta pozbawiona doświadczeń, nieobyta, ale jest wiele kobiet, które nie uczą się na swoich błędach, tkwią uparcie w tej swojej krainie złudzeń. Nie próbują w ogóle - jak to gdzieś wyczytałam - wyjść ze swojej głowy.
Też kiedyś byłam młoda i nieobyta (nawet w dość zaawansowanym wieku, bo właśnie zabrakło mi doświadczenia), wiem, że można zauroczyć się na podstawie samego pisania. Wiem, że kobiety lubią być uczynne, opiekuńcze i pragną nieba przychylić tym, których kochają (Magdaleno, nie piszę o wszystkich kobietach, ale chyba jednak o większości). Wiem, że pragną ciepłych, dobrych słów jednak w pewnym  momencie życia warto już z bajek wyrosnąć. Dla własnego dobra i bezpieczeństwa emocjonalnego.
Dziś się nie zauroczę samym pisaniem, choć może jak najbardziej sprawiać mi ono przyjemność. Nie zwykłam się też szybko angażować, bo przecież nie znam człowieka.
Wolę po prostu się poznawać i weryfikować pierwsze, drugie i trzecie wrażenie. A uczucie niech się rozwija bez poganiania.

232

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Syl, ten dysonans być może jest czy był moim subiektywnym odczuciem.
Sądzę, że większość facetów odpowiedziałaby szczerze na pytanie, czego po relacji oczekują. Ale że kobieta nie pyta, to albo się nie domyślają, że jest jakiś problem, albo jest im tak wygodnie. Pytania bywają krępujące, ale warto je zadawać i mówić o własnych oczekiwaniach.
Kobieta (mężczyzna też) nie powinna oddawać siebie, gdy nie czuje się na to autentycznie gotowa. I tyle. Nie ma tu nic do rzeczy, co o niej kto pomyśli, ważne, co ona sama myśli o sobie.
Jeśli miała w głowie jakieś "ale" idąc do łóżka, to znaczy, że na ten krok nie była tak naprawdę gotowa.
Zawsze, Syl, jest możliwość, że się "nabierzesz", że facet okażę się jedynie konsumentem Twoich wdzięków i dlatego, to Ty masz wiedzieć, że chciałaś tego łóżka. Nawet jeśli potem on zachowa się nie tak, jakbyś chciała, Ty masz wiedzieć: "okej, poszłam z nim do łóżka, bo tak mi się podobało! Szkoda, że na łóżku się skończyło, ale postąpiłam w zgodzie z sobą".
A jeśli do tego łóżka nie masz ochoty iść, to nie dawaj się zwieść obietnicom. Poczekaj, aż naprawdę będziesz miała na to ochotę.

233 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-13 00:14:53)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Można być wrażliwą, uczuciową i delikatną, ale jednocześnie po prostu rozsądną, czyż nie?
A skoro już jesteśmy przy kwestii różnic płci, to prędzej jednak kobieta wczuje się w faceta niż odwrotnie, prędzej kobieta domyśli się (nawet tego czasem, czego nie ma) wink, niż facet. Już się o tym przekonałam.
Z chłopem konkretnie trzeba wink

Czytałam kiedyś felieton Danuty Wawiłow o tym, jak napisała do niej nastolatka, zwierzając się z miłosnego zawodu. Zakochała się w świetnym facecie i sama nie wiedziała kiedy i jak doszło do pocałunku i całej reszty. Potem wyznała chłopakowi uczucia i co się okazało? Że dla niego była to przyjaźń z seksem jako bardzo fajnym uzupełnieniem.
Potem było o tym, że kobiety i mężczyźni bardzo się nie rozumieją. One prawie od kołyski dążą do miłości, związków, a oni... tak średnio.

234

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Chyba ktoś tu zapomina, że ludzie są różni, a świat nie dzieli się na dwa mózgi - kobiet i mezczyzn... wink

235 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-13 10:27:26)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
jakról napisał/a:

Chyba ktoś tu zapomina, że ludzie są różni, a świat nie dzieli się na dwa mózgi - kobiet i mezczyzn... wink

Podział jest, że tak powiem, z grubsza smile
Indywidualne różnice są oczywiście. Jednak inaczej mi się rozmawia z ludzi w zależności od płci. Kobiety bywają okropnie małostkowe, ale za to w lot łapią i pojmują niedomówienia i wielokropki smile
Faceci są (z grubsza!) konkretni, ale czasem niekumaci wink.
Fajnie jest się uczyć siebie nawzajem.

236

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Jak czegoś nie ma, to tego nie ma smile Nie mogę udawać, że jest inaczej, poza tym lubię po prostu odbierać jasne sygnały, bo uważam je zwyczajnie za lepszy i użyteczniejszy środek komunikacji, zaś wszelkie motywy z podtekstami, domysłami czy przekazem niebezpośrednim odbieram, jako zbędną grę, marnującą tylko czas i nerwy. Zatem to nie chodzi nawet o to, czy ktoś to potrafi robić czy nie, ale o sam fakt, że wzbudza to we mnie zażenowanie i niechęć, poza tym nie widzę w tym nic ekscytującego.
To powinny sobie szczególnie zapamiętać kobiety, które sądzą, że potrafią wzbudzić w każdym facecie uczucia, niezależnie od tego, co on faktycznie do nich czuje. Może i to jest związane z faktem, że szybciej się angażują, ale efekt jest ten sam - nie da się kogoś zmusić do miłości, jeśli ten ktoś od samego początku wyraźnie daje nam to do zrozumienia, ale my uparcie tkwimy w jakiejś iluzji, że może coś tam jednak da się ugrać. Ważna jest przy tym interpretacja czyichś słów, gestów czy zachowań, i umiejętność właściwego ich odbierania. Jeśli ktoś sobie uroi, że się drugiej osobie spodobał, to może to prowadzić potem do niezręcznych czy nawet niebezpiecznych sytuacji.
Poza tym, zgadzam się kolejny już raz z przedmówczynią, jak również z Magdą. Strasznie nie lubię wpisywać się w wszelkie schematy. Pomimo niewątpliwych i oczywistych efektów, które wynikają z naszej biologii i systemu społecznego, nie da się każdego zachowania i podejścia tłumaczyć tylko nimi. Zresztą kluczową cechą przyrody żywej jest zmienność smile i właśnie warto patrząc zawsze indywidualnie na czyjeś potrzeby i oczekiwania. Dlatego te pytania i otwarte wyznawanie swoich pragnień może być pomocne, jeśli chcemy uniknąć rozczarowań. Nie warto z góry czegoś zakładać ani uważać pewnych spraw za oczywiste, bo przecież "JA tak uważam", to chyba druga osoba tez "powinna". Mając obok siebie kobietę, naprawdę wolałbym ją traktować jak człowieka, a nie jak kogoś/coś  mistycznego i cudownego, czemu mam oddawać cześć smile
Dlatego tak samo, jak facet nie powinien oceniać kobity swoją miarą, tak kobieta w żadnym wypadku nie powinna robić tego samego. Oboje muszą mieć świadomość, że druga strona ma inne potrzeby. Nie można zakładać, że którakolwiek z płci/rodzaju potrzeb jest tutaj uprzywilejowana, z takiego czy innego powodu. Problem z różnym tempem zaangażowania pojawia się właśnie tam, gdzie oboje chcą może i tego samego, ale nie w tym samym czasie i na tych samych zasadach. Zawsze, ta osoba, która bardziej zależy, czuje się poszkodowana. Dlaczego akurat tak? Dlaczego akurat to ona ma się czuć bardziej rozczarowana, że nie poszło akurat po JEJ myśli, tylko zupełnie inaczej? Z tego powodu przypisywanie drugiej stronie jakiejś odpowiedzialności za nasze odczucia i emocje, połaczone z narzekaniem i wieszaniem na kimś psów, uważam za zbyt wielkie uproszczenie. Zatem szczerość, otwartość i brak nieodmówień z OBU stron w stosunku do każdej. Każda ze stron powinna być tych różnic świadoma, także kobieta, która decyduje się na spędzenie nocy z facetem, wiedząc, że w sumie to prawie obcy człowiek, wiec nie należy wierzyć we wszystko to, co mówi. Unikajmy wartościowania jednego podejścia względem innego, bo wiadomo, żę zawsze jest ryzyko, że zostaniemy skrzywdzeni i oszukani. Nigdzie nie brakuje oszustów i manipulantów. Natomiast ma się wrażenie, że podejście osób, chcących się w pełni zaangażować, uznawane jest za jedyne słuszne i nawet, jak kobieta usłyszy, że innej ktoś zaproponował otwarcie i od razu luźny układ, bez zaangażowania, to następuje wielkie oburzenie i wyzwanie faceta od najgorszych, podczas gdy on OTWARCIE powiedział o swoich oczekiwaniach.

237

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

To powinny sobie szczególnie zapamiętać kobiety, które sądzą, że potrafią wzbudzić w każdym facecie uczucia, niezależnie od tego, co on faktycznie do nich czuje. Może i to jest związane z faktem, że szybciej się angażują, ale efekt jest ten sam - nie da się kogoś zmusić do miłości, jeśli ten ktoś od samego początku wyraźnie daje nam to do zrozumienia, ale my uparcie tkwimy w jakiejś iluzji, że może coś tam jednak da się ugrać. Ważna jest przy tym interpretacja czyichś słów, gestów czy zachowań, i umiejętność właściwego ich odbierania. Jeśli ktoś sobie u ch.

Z ciekawości,  to jak poznać,  że się ktoś interesuje czy jest po prostu miły, ,ale nic poza tym? Albo odwrotnie, jak uważać,  że ktoś nie jest po prostu miły ale ma głębsze zamiary?

238 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-07-13 12:11:17)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Absolutnie nie chodziło mi o to, żeby mężczyźni dbali o wszystkie kobiety świata i nosili je na rękach, to już nadinterpretacja. Odnoszę się cały czas do konkretnej sytuacji - gdy facet nie nie mówi kobiecie wprost, że nie jest zainteresowany związkiem, rozbudza w niej uczucia, korzysta z jej ciała, widzi, że ona chce czegoś więcej, wie, że ich potrzeby są inne, ale przeciąga tę sytuację, a potem znika, gdy poczuje się znudzony. Chodzi tylko o to, żebyśmy mieli świadomość tych różnic, żeby facet potrafił być szczery, bardziej empatyczny. W rzeczywistości mężczyźni chcą mieć kobietę uczuciową, wierną, świetną w łóżku i dbającą o dom, a gdy taką znajdują, przeszkadza im to, że się angażuje. A gdy znajdują kobietę, która nie chce się zaangażować, pytają na forum, co zrobić, żeby ją zdobyć - wszystko na przekór. To dopiero sprzeczność wink Zwyczajnie traktujmy innych tak, ja chcemy być traktowani - dobrze wiem, że to życzenie jest niemożliwe do realizacji, co nie znaczy, że nie powinno tak być. Żylibyśmy wtedy w lepszym świecie. I dopiero wtedy nie byłoby rozczarowań. O ile możemy być ostrożni i uważni w relacji (co tak naprawdę tylko blokuje jej rozwój), o tyle nie mamy całkowitego wpływu na to, czy nie zostaniemy wykorzystani - nikt nie ma swoich intencji wypisanych na czole, a i sami nie wiemy, na kogo trafiliśmy i możemy się tego dopiero po latach dowiedzieć. Za zupełnie nierealne uważam funkcjonowanie obok innych, bez reagowania na ich emocje i zachowania.

Dążenie do lepszego świata rozumiem, ale cóż jest to idealistyczna wizja, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Gdyż po prostu ludzie mają sprzeczne interesy, a przy tym do ich realizacji dążą w sposób najbardziej oszczędny.

Jako komentarz poniżej fragment „Ewolucji pożądania” Davida Bussa:
” Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą ponosić znaczne straty wskutek strategii stosowanych przez płeć przeciwną, szczególnie w kontaktach przelotnych. Mężczyźni mogą udawać zasoby i status, których nie mają, bądź zaangażowanie, pewność siebie i życzliwość, których nie czują, by tylko zapewnić sobie seksualny dostęp do kobiety. Kobiety, które dają się na to nabrać, oferują wartościowe dobro w postaci seksu poniżej jego rzeczywistej ceny. Odpłacają mężczyznom, nalegając na poważniejsze dowody zaangażowania uczuciowego bądź udając zainteresowanie kontaktem jedynie przelotnym, kiedy chcą pozyskać partnera na stałe. Niektórzy mężczyźni dają się zwabić, a ryzyko takie wliczone jest w koszty gry o seks przelotny.
Posługiwanie się przynętą seksualnej dostępności, choć niewątpliwie bardzo skuteczne w pozyskiwaniu partnerów przelotnych, jest też jednak strategią bardzo ryzykowną dla kobiety zainteresowanej związkiem trwałym. Mężczyźni starają się, bowiem za wszelką cenę unikać niewierności i promiskuityzmu u swoich stałych partnerek. Kobiety zmuszone są, więc do posługiwania się innymi strategiami przy poszukiwaniu partnera przelotnego, a innymi przy pozyskiwaniu partnera na stałe. Łatwiej, więc o kosztowny błąd w wypadku kobiet niż mężczyzn, których skuteczne strategie pozyskiwania partnerki są podobne w obu kontekstach. Mężczyzna może, więc w większym stopniu pozwolić sobie na luksus późniejszego zdecydowania, czy dana partnerka jest tylko na chwilę, czy na stałe. W wypadku kobiet jest to mniej możliwe, nasilając, bowiem szanse sukcesu na kontakt przelotny, z reguły obniżają możliwość pozyskania danego partnera na stałe.
Zarówno mężczyźni, jak i kobiety zachowują pewną dozę nieufności w stosunku do płci przeciwnej. Kobiety są powściągliwe seksualnie, wymagają oznak zaangażowania i długofalowych intencji, próbują także zorientować się, czy potencjalny partner nie jest zaangażowany gdzie indziej. Mężczyźni ukrywają swoje uczucia i oznaki zaangażowania. Próbują pozyskać seksualny dostęp do kobiety bez ponoszenia kosztów zaangażowania.”

Zwróć szczególną uwagę na fragment, w którym mowa o „dozie nieufności”, bo tutaj widzę u Ciebie jakiś niedostatek. Albo po prostu przelicytowałaś i tak, jak pisze Buss, zanęciłaś seksualną dostępnością, ale się nie opłaciło, bo na inny skutek liczyłaś ;-)

239

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
MagdaLena1111 napisał/a:

Dążenie do lepszego świata rozumiem, ale cóż jest to idealistyczna wizja, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Gdyż po prostu ludzie mają sprzeczne interesy, a przy tym do ich realizacji dążą w sposób najbardziej oszczędny.

Jako komentarz poniżej fragment „Ewolucji pożądania” Davida Bussa:
” Zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą ponosić znaczne straty wskutek strategii stosowanych przez płeć przeciwną, szczególnie w kontaktach przelotnych. Mężczyźni mogą udawać zasoby i status, których nie mają, bądź zaangażowanie, pewność siebie i życzliwość, których nie czują, by tylko zapewnić sobie seksualny dostęp do kobiety. Kobiety, które dają się na to nabrać, oferują wartościowe dobro w postaci seksu poniżej jego rzeczywistej ceny. Odpłacają mężczyznom, nalegając na poważniejsze dowody zaangażowania uczuciowego bądź udając zainteresowanie kontaktem jedynie przelotnym, kiedy chcą pozyskać partnera na stałe. Niektórzy mężczyźni dają się zwabić, a ryzyko takie wliczone jest w koszty gry o seks przelotny.
Posługiwanie się przynętą seksualnej dostępności, choć niewątpliwie bardzo skuteczne w pozyskiwaniu partnerów przelotnych, jest też jednak strategią bardzo ryzykowną dla kobiety zainteresowanej związkiem trwałym. Mężczyźni starają się, bowiem za wszelką cenę unikać niewierności i promiskuityzmu u swoich stałych partnerek. Kobiety zmuszone są, więc do posługiwania się innymi strategiami przy poszukiwaniu partnera przelotnego, a innymi przy pozyskiwaniu partnera na stałe. Łatwiej, więc o kosztowny błąd w wypadku kobiet niż mężczyzn, których skuteczne strategie pozyskiwania partnerki są podobne w obu kontekstach. Mężczyzna może, więc w większym stopniu pozwolić sobie na luksus późniejszego zdecydowania, czy dana partnerka jest tylko na chwilę, czy na stałe. W wypadku kobiet jest to mniej możliwe, nasilając, bowiem szanse sukcesu na kontakt przelotny, z reguły obniżają możliwość pozyskania danego partnera na stałe.
Zarówno mężczyźni, jak i kobiety zachowują pewną dozę nieufności w stosunku do płci przeciwnej. Kobiety są powściągliwe seksualnie, wymagają oznak zaangażowania i długofalowych intencji, próbują także zorientować się, czy potencjalny partner nie jest zaangażowany gdzie indziej. Mężczyźni ukrywają swoje uczucia i oznaki zaangażowania. Próbują pozyskać seksualny dostęp do kobiety bez ponoszenia kosztów zaangażowania.”

Zwróć szczególną uwagę na fragment, w którym mowa o „dozie nieufności”, bo tutaj widzę u Ciebie jakiś niedostatek. Albo po prostu przelicytowałaś i tak, jak pisze Buss, zanęciłaś seksualną dostępnością, ale się nie opłaciło, bo na inny skutek liczyłaś ;-)


W punkt! Kobiety też nieźle grają seksem.
Wszystko moim zdaniem sprowadza się do tego, żeby wiedzieć, czego się chce lub nie chce. I mieć odwagę nie ukrywać tego.
Dlaczego nie powiedzieć: słuchaj, nie czuję się teraz gotowa na seks, za mało cię znam, nie czuję się komfortowo, wolę to zrobić gdy już będziemy sobie bliżsi. Świetna weryfikacja, swoją drogą. Zainteresowany tylko seksem raczej się zmyje.
Z ręką na sercu - ile kobiet poszło do łóżka z czystej ochoty? No przecież on może odejść, jeśli usłyszy to, co napisałam wyżej. Może wykpi i wyśmieje, może powie, że glupia cnotka? Że coś z nią nie tak?
I co ona biedna wtedy zrobi?
Łatwo grać na niepewności siebie kobiet.

240 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-13 13:17:37)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
rossanka napisał/a:

Z ciekawości,  to jak poznać,  że się ktoś interesuje czy jest po prostu miły, ,ale nic poza tym? Albo odwrotnie, jak uważać,  że ktoś nie jest po prostu miły ale ma głębsze zamiary?

Nie jestem ekspertem, sama długo miałam rozterki będące udziałem Umajonej czy Syl, ale mnie się wydaje, że czas wszystko weryfikuje, że trzeba żyć normalnie i nie zamykać oczu. I nie trzymać się ślepo schematów, a raczej słuchać siebie. Nie handlować seksem.

Mnie szlag trafiał, że na pierwszych randkach faceci skracają dystans. Uciekałam bez słowa albo stawałam się opryskliwa. Potem ktoś mi powiedział (na forum), że niepotrzebnie oceniam siebie (oczywiście martwiłam się, że jakaś nienormalna jestem, że faceci mnie nie rozumieją, że nigdy nie spotkam kogoś, z kim mi "zagra"), że mogę zwyczajnie, po prostu nie mieć ochoty chodzić za rękę i tyle, bez nadintrepretacji i wielopiętrowych filozofii. Że muszę dokopać się do wiedzy, co jest "moje", a co narzucone z zewnątrz. Umajona, może pamiętasz z wątku o "dziwolągu"?
Z PP po prostu powiedziałam najspokojniej i najnormalniej, jak sprawa wygląda i nie było żadnych, naprawdę żadnych problemów.
Dzisiaj myślę, że demonizowałam sprawę, bałam się tego, co sama o sobie myślałam (coś ze mną nie tak). Dzisiaj nie obawiam się otwarcie powiedzieć, że czegoś tam nie chcę i nie przejmować się odrzuceniem. Okazuje się, że mogę być zaakceptowana (częściej niż sądzilam, o dziwo), a jeśli nie - to nie boje się tego, bo samotność mnie nie przeraża. I już wiem, że kto mnie ma zaakceptować, to zaakceptuje, że jeśli coś ma być moje, to będzie.

241

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

W pewnych sytuacjach raczej wiadomo, że ludzie są dla nas zwyczajnie mili, bo nie zakładam, że ekspedientka czy kelnerka jest mną zainteresowana, jeśli się do mnie miło uśmiecha smile Ogólnie, raczej nie upatruje się od razu w każdym zachowaniu kobiet zainteresowania mną jako facetem, tylko zwykłej ludzkiej uprzejmości smile
Jeżeli nie wyłoży się kart na stół, to potem powstają takie nieporozumienia, jak ucieczka czy zmiana zachowania na bardziej opryskliwy, jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli a druga strona się raczej tego nie spodziewała.

242

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

W pewnych sytuacjach raczej wiadomo, że ludzie są dla nas zwyczajnie mili, bo nie zakładam, że ekspedientka czy kelnerka jest mną zainteresowana, jeśli się do mnie miło uśmiecha smile Ogólnie, raczej nie upatruje się od razu w każdym zachowaniu kobiet zainteresowania mną jako facetem, tylko zwykłej ludzkiej uprzejmości smile
Jeżeli nie wyłoży się kart na stół, to potem powstają takie nieporozumienia, jak ucieczka czy zmiana zachowania na bardziej opryskliwy, jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli a druga strona się raczej tego nie spodziewała.

Przecież nie chodzi o to, że sprzedawca czy hydraulik czy taksówkarz jest miły, wiesz dobrze, o co chodzi. W tych przypadkach to są obcy ludzie i to zwykła kultura. Kiedy poznać że zależy? Bo okazuje się,ze pójście do łóżka, czyli już najbliższe zbliżenie, też o niczym nie świadczy, bo możesz się dowiedzieć, że jesteś po prostu koleżanką.

243 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-13 14:32:47)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Ja cieszyłabym się, że ktoś jest miły, ale nie spieszyłabym się z interpretowaniem tego na swoją korzyść. Tyle. Życie nauczyło mnie właśnie dozy nieufności.
Jest miło, ok., a co dalej - pożyjemy, zobaczymy.

244

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Dokładnie, jest miło, to trzeba się cieszyć tym , co jest i nie nastawiać się od razu na nie wiadomo co. Tak samo, jak JEDNO pójście do łóżka nic nie znaczy, tak samo nie warto od razu wnioskować po byciu miłym, że ktoś coś do nas czuje. Może prędzej po tym jak sam wypisuje i proponuje utrzymanie kontaktu?

245 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-13 21:44:35)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

Mnie szlag trafiał, że na pierwszych randkach faceci skracają dystans. Uciekałam bez słowa albo stawałam się opryskliwa. Potem ktoś mi powiedział (na forum), że niepotrzebnie oceniam siebie (oczywiście martwiłam się, że jakaś nienormalna jestem, że faceci mnie nie rozumieją, że nigdy nie spotkam kogoś, z kim mi "zagra"), że mogę zwyczajnie, po prostu nie mieć ochoty chodzić za rękę i tyle, bez nadintrepretacji i wielopiętrowych filozofii. Że muszę dokopać się do wiedzy, co jest "moje", a co narzucone z zewnątrz. Umajona, może pamiętasz z wątku o "dziwolągu"?
Z PP po prostu powiedziałam najspokojniej i najnormalniej, jak sprawa wygląda i nie było żadnych, naprawdę żadnych problemów.
Dzisiaj myślę, że demonizowałam sprawę, bałam się tego, co sama o sobie myślałam (coś ze mną nie tak). Dzisiaj nie obawiam się otwarcie powiedzieć, że czegoś tam nie chcę i nie przejmować się odrzuceniem. Okazuje się, że mogę być zaakceptowana (częściej niż sądzilam, o dziwo), a jeśli nie - to nie boje się tego, bo samotność mnie nie przeraża. I już wiem, że kto mnie ma zaakceptować, to zaakceptuje, że jeśli coś ma być moje, to będzie.

Tak, pamiętam smile

Moim zdaniem trzeba mieć odwagę, żeby powiedzieć otwarcie, że jeszcze nie jest się gotową i chciałoby się zaczekać. To znaczy trzeba mieć tą odwagę, gdy na facecie zależy i jest ryzyko, że on się zmyje. Tyle się czyta na forum różnych wypowiedzi panów, że nie mają zamiaru się spotykać z dziewczyną bez seksu, bo związek to seks hmm Wiem, że nie ma się co przejmować opinią kilku przypadkowych wypowiedzi, ale generalnie chyba mniej więcej tak to działa w dzisiejszych czasach. Co mnie też trochę zbałamuciło i dałam się podejść, choć chciałam jeszcze trochę czasu na wzajemne poznawanie się. Ale jednak choć chciałam tego czasu, to uwierzyłam, że w moim wieku to już się nie chodzi na randki, jak w młodzieńczych latach, tylko zaczyna się od łóżka. Swoją drogą, to ciekawe, że kobiety muszą się tłumaczyć z tego, że chcą jeszcze poczekać, jak by to było coś niestosownego, dziwnego, złego...

Fajnie, że spotkałaś takiego PP smile Kiedyś Ci pisałam, że nie wiadomo, dlaczego zgodził się dać Ci czas. Ale jeśli dlatego, że mu zależało na Tobie, jako na kobiecie, to tylko pozazdrościć i cieszyć się, że są tacy mężczyźni smile smile smile
Najważniejsze być w zgodzie z samą sobą. Nie robić czegoś ze strachu, z lęku, pod presją, że niby XXI wiek, czy cokolwiek innego.
Myślę, że to starodawne "jak kocha, to poczeka" ma sporo prawdy smile
Choć też nie jest gwarantowanym wyznacznikiem uczuć mężczyzny.

Nie wiem, dlaczego my, kobiety, tak się boimy przyznać, że potrzebujemy czasu. Jak by to było coś złego. Albo jak by świadczyło o tym, że nam na facecie nie zależy, bo gdyby zależało, to majtki same by sfruwały. Nieprawda - ja z tym "moim" mogłabym i chciałabym wszystko, tak mnie do niego ciągnie... smile Ale na wszystko jest czas i miejsce ;p

Oczywiście piszę o kobietach, które tego czasu i wytworzenia się więzi potrzebują, bo wiem, że nie każda potrzebuje.

246 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-07-13 21:22:20)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego w niektórych sytuacjach ludziom się tak trudno ze sobą komunikować i otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach. Tu już nie chodzi nawet o ten seks, który zresztą jest jakimś wyrazem fascynacji drugim człowiekiem i spełnieniem pragnień, ale o zwykły poziom zaangażowania i szybkość, z jaką się go osiąga. Nie odbierałbym jasnego przedstawienia sprawy jako tłumaczenia, bo jakaś strategia jest lepsza czy gorsza stosowniejsza czy też nie - jest po prostu inna u każdego, (czy też u danej płci). Jednego cieszą randki i wpatrywanie się wzajemnie w oczy innego łóżkowe przygody - ciężko uznać, że któraś z nich jest zła czy nieodpowiednia.
Może to będzie przykre, ale wiesz umajona, że ten facet już pewnie o Tobie nie pamięta?

247 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-13 21:46:44)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Ja tutaj nie wartościuję, co jest lepsze/gorsze.
Tylko daję sobie prawo do kierowania się tym, co rzeczywiście czuję. Dla mnie to jak eureka ;p
Nie wiem, jak inne dziewczyny, ale ja niestety odczuwam tą presję ze strony mężczyzn. Może niepotrzebnie smile

Edit: Bagiennik, jak tamtego komentarza nie pisałam w kontekście tamtego chłopaka, że on da mi czas big_smile Tak, z pewnością już nie pamięta.

248 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-07-13 21:26:46)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Mówiąc otwarcie o swoich potrzebach pewnie od razu odsiejesz spory odsetek napaleńców, którzy chcą tylko jednego i unikniesz w ten sposób rozczarowań..W każdym razie szczerość, otwartość i swoboda w komunikacji raczej pomagają niż szkodzą.
edit: OK, spoko, bo tak to zabrzmiało.. smile

249 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-13 21:38:06)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Najgorzej, jak się jest w kimś zauroczoną, bo to właśnie wtedy pojawia się ten lęk, że się go straci, i ta presja.
W innych sytuacjach nie ma takiego problemu wink

250

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Jak cały czas gdzieś siedzi z tyłu głowy ten lęk przed odrzuceniem, to się odczuwa chyba ten dyskomfort stres, ciągłe napięcie a czasami zaborczość i zazdrość. Ilu/ile takich było, którzy się tłumaczyli/ły w ten sposób: kocham/zależy mi, to "dbam"(kontrola, zaborczość itp.).

251 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-13 21:59:35)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Miałam na myśli raczej tą presję, że trzeba iść do łóżka, bo inaczej to znaczy, że mi się facet nie podoba, nie zależy mi, a poza tym dzisiaj tak trzeba, bo w związku musi być seks, a w ogóle to seks musi być dobry, więc zanim się wejdzie w związek, to trzeba sprawdzić, czy warto hmm

Wiem, bzdury, ale jednak gdzieś to siedzi.

Choć to nie takie zupełnie bzdury, bo wielu forumowiczów się chwali takim podejściem.

I dla mnie eureką jest przyznanie sobie prawa do postępowania w zgodzie z samą sobą smile Nawet jeśli dla innych to jest od dawna oczywiste, czego zazdroszczę ;p

252

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Właśnie to poczucie presji może okazać się fałszywe, wystarczy się odezwać i powiedzieć, co na sercu leży smile A jeśli nawet, to będziesz pewna już wcześniej, że się nie ma co w to pakować. Z drugiej strony naprawdę nie ma się co dziwić, jeśli dla większości osób, seks jest zupełnie naturalnym i stałym elementem związku, w dodatku ludzie pragną, żeby się udało. Naturalna kolej rzeczy smile

253

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Jeśli nie ma presji, to spoko... smile

Może po prostu miałam pecha, że tak się zauroczyłam akurat w kimś, kto tą presję wywierał, a próby rozmowy kończyły się jeszcze większą presją. I teraz patrzę na te sprawy przez ten pryzmat... Ach, żeby on wiedział, ile stracił big_smile Gdyby tylko okazał odrobinę cierpliwości ;p

Dlatego tak mnie ujęło podejście PP do Piegowatej, że aż się wydawało ono nierealne w kontraście z moim doświadczeniem.

254 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-13 23:59:58)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Umajona, nie wiem, Czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że jest to dość powszechy problem. z jednej strony kobiety spętane są stereotypem "łatwej", ale z drugiej - kobieta powściągliwa, wrażliwa, zdystansowana i niezbyt śmiała bywa obiektem kpin, głupich uwag i docinków.
Śmiem przypuszczać, że lęk przed taką właśnie etykietką niejedną kobietę, dziewczynę pchnął w męskie ramiona. Niejedna maskuje brak pewności siebie udawaną swobodą.
Odwaga przyszła mi, gdy uświadomiłam sobie, że przecież świetnie sobie radzę bez związku, więc najwyżej nadal będę sama  - to po pierwsze. Po drugie wpływ miało to, czego nauczyłam się dzięki dyskusjom na forum. Z PP spróbowałam innych niż zwykle zachowań i okazało się to bardzo pozytywnym i budującym, wzmacniającym doświadczeniem.
Umajona, jestem pewna, że właściwy człowiek i poczeka na Ciebie i pomoże przełamać opory, i nie wyśmieje Twojej "nieporadności".
PP jest przebojowym facetem, z niejednego pieca chleb jadł i niekoniecznie jest "grzecznym chłopcem", a jednak zaakceptował mnie taką jaką jestem.
A otwartość, powiem Ci, bardzo rozluźnia atmosferę. Pryska połowa stresu, a wzrasta bliskość i swoboda.

255

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

umajona wydaje mi się, że pierwszym, ale koniecznym krokiem będzie u Ciebie ostateczny koniec idealizowania i zachwytu nad tamtym facetem: jaki to on nie był cudowny i wspaniały, szczyt marzeń itp. Jak się pozbędziesz tego uwielbienia do faceta, którego ostatni raz widziałaś prawie pół roku temu to chyba będzie tylko lepiej..

256 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-07-14 00:02:07)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

Umajona, nie wiem, Czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że jest to dość powszechy problem. z jednej strony kobiety spętane są stereotypem "łatwej", ale z drugiej - kobieta powściągliwa, wrażliwa, zdystansowana i niezbyt śmiała bywa obiektem kpin, głupich uwag i docinków.
Śmiem przypuszczać, że lęk przed taką właśnie etykietką niejedną kobietę, dziewczynę pchnął w męskie ramiona. Niejedna maskuje brak pewności siebie udawaną swobodą.

Dokładnie... A bycie w zgodzie z samą sobą jest bezcenne. W sumie to od Ciebie zaczęłam się tego uczyć smile Cieszę się, że Cię "spotkałam" smile

Piegowata'76 napisał/a:

Umajona, jestem pewna, że właściwy człowiek i poczeka na Ciebie i pomoże przełamać opory, i nie wyśmieje Twojej "nieporadności".
PP jest przebojowym facetem, z niejednego pieca chleb jadł i niekoniecznie jest "grzecznym chłopcem", a jednak zaakceptował mnie taką jaką jestem.
A otwartość, powiem Ci, bardzo rozluźnia atmosferę.

Tu już mi brakło słów.... smile smile smile


Bagiennik, mocny kop też się przyda ;p

257

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Piegowata, zgadzam się z Tobą całkowicie… W tej relacji zabrakło mi rozsądku i dopuszczenia do głosu własnej intuicji, dlatego wiem, że sama dopuściłam do tego, jak się po tym spotkaniu czułam.  Na samej uczuciowości nie mogę polegać. Gdy myślę teraz o tej internetowej znajomości, to wydaje mi się, że przede wszystkim za bardzo się pospieszyłam. Na początku moją motywacją do znalezienia kogoś interesującego była ucieczka przed trudnymi emocjami po zakończeniu pierwszego związku. Byłam zmęczona tymi uczuciami, więc najpierw zaczęłam dużo pracować, a potem chciałam odwrócić swoją uwagę od tego, co się wydarzyło. Moim celem nie był związek, ale wzbudzenie w sobie nowych emocji, aby osłabić te, które były nie do zniesienia. Pamiętam, że podczas rejestracji na portalu pomyślałam, że nawet jeśli ktoś mnie teraz zrani, to te  przykre emocje będą lepsze od tych obecnych i jeśli ktoś sprawi, że chociaż na chwilę zapomnę o tamtych wydarzeniach, to i tak będzie warto. Potrzebowałam przerwy od tych emocji, a każdy inny sposób zawiódł. I zamiast przepracować poprzednie straty, zaczęłam szukać zastępstwa, czegoś, co pomoże mi wyprzeć obecne uczucia.
I tutaj rację miała Magda, starałam się znaleźć pocieszenie, ktoś miał ukoić zranione uczucia, a przecież nikt nie może być odpowiedzialny za moje dobre samopoczucie. Nie jest to wcale moje schematyczne zachowanie, taka sytuacja zdarzyła mi się pierwszy raz, ale zupełnie nie zmienia to faktu, że w żaden sposób sobie nie pomogłam - nie ma nowej relacji, a emocje z poprzedniej wróciły ze zdwojoną siłą. Nie spodziewałam się, że ma to na mnie jeszcze tak duży wpływ. Do tej pory wszystko było zagłuszane poprzez pracę i aktywność na portalu, a teraz czuję, że tylko wydawało mi się, że jest lepiej. Nie przeszłam odpowiednio pewnych etapów po zakończeniu pierwszego związku i z dopóki tego nie zrobię, to nie będę zdolna do nowego. Muszę sobie chyba pozwolić na przejście pewnego rodzaju żałoby i nie chcę, żeby to wpływało na kolejną relację, jeśli taka będzie mieć miejsce.
Świetne nawiązanie do teorii pożądania, trudno się z tą teorią nie zgodzić… U mnie zdecydowanie zabrakło tej dozy nieufności. Z jednej strony wynika to z mojego charakteru, a z drugiej - z poczucia tworzącej się emocjonalnej bliskości, o co tamten facet bardzo się postarał i moją ogólnie trudną sytuację uczuciową w tym momencie. To wszystko złożyło się na te wydarzenia.

Naiwnie to zabrzmi, ale na podstawie tego, jak przebiegała ta relacja, naprawdę byłam przekonana, że będzie też trwać po spotkaniu. Tak zdecydowanego wycofania się z relacji zupełnie się nie spodziewałam. Więc z jednej strony byłam pewna, że będziemy nadal ze sobą rozmawiać i spotykać się (o związku jeszcze na tym etapie nie myślałam), a z drugiej - po prostu chciałam tego seksu. Mimo swojego tradycyjnego podejścia do związków mam bardzo wysokie libido, a pierwszy seks z nim był świetny. W swoim poprzednim związku seks był przez 3 lata i ani razu nie było tak dobrze, jak z tym drugim. A jeśli coś sprawia przyjemność, to ma się ochotę to powtórzyć smile I przyznam szczerze, że obawiam się  tego, że już nie spotkam nikogo tak dopasowanego fizycznie do mnie. Może to był ten pierwszy i ostatni raz, kto wie… I mam takie poczucie marnowania się - ciało jeszcze fajne, ochota duża, a normalnego faceta do normalnej relacji brak. Trzeba przyznać, że jest to frustrujące wink Duży kłopot ma osoba, która ma duże potrzeby seksualne, ale bardzo tradycyjne podejście do samej relacji. A przecież z wiekiem będzie tylko trudniej, już nie jest tak, że można sobie powiedzieć, że ma się jeszcze dużo czasu na wszystko. I tak, jak to ujęła Magda : nie opłacił mi się seks z tym facetem. Nie żałowałabym niczego, co razem zrobiliśmy, gdyby relacja trwała - taki drobny szczegół smile Z drugiej strony zrobiłam z nim wszystko, czego chciałam spróbować, a nie mogłam się do tego przekonać z pierwszym partnerem. Ale i tu jest ˝ale˝ - kobieta się otwiera, oddaje, a potem zostaje odsunięta. Mimo wszystko jest to przykre, choć teraz już tego nie przeżywam.

Rossanka, bardzo dobre pytanie, sama się zastanawiam, jak rozpoznać czyjeś intencje. A zdolności do tego nie mam. Związek z pierwszym partnerem trwał 4 lata, były wyznania miłości, zapewnienia o wierności, choć żadnego potwierdzenia nigdy nie chciałam, szczere rozmowy, a pod koniec tego okresu dowiedziałam się, że jednak zdradził i to dawno temu, a był ze mną z powodu nacisku swojej rodziny, która uznała mnie za tzw. dobrą partię. Oczekiwał wygodnego życia w sferze finansowej, a dodatkowo miałam być dla niego ratunkiem w depresji i bodźcem do poprawy samopoczucia. Związek był z rozsądku, nie byłam zakochana. Nasze rodziny poznały się zanim zobaczyłam go na oczy, ale dałam mu szansę. Po kilku miesiącach od zamieszkania razem pokazał mi prawdziwą twarz, której nie mogłam wcześniej poznać. Więc jak poznać czyjeś prawdziwe intencje? Kiedy "kocham" znaczy "kocham", a nie: "chcę żyć wygodnie obok ciebie"? Ile znaczą słowa "jesteś miłością mojego życia", jeśli dowiadujesz się, że związek był zaaranżowany? Gdzie kończy się zdrowe zaufanie, a zaczyna naiwność? Nikt nam przecież wprost nie zdradzi swoich intencji. Facet z mojego ostatniego spotkania też wiedział, czego nie mówić smile

I tak właśnie w relacjach ciągle przewija się nieszczerość, brak próby zrozumienia drugiej osoby i przyjęcia do wiadomości, że może mieć ona inne podejście na przykład do seksu i związku. Zamiast tego pojawiają się gry i kombinowanie ...
Bagiennik, prawdą jest, że nie potrafimy się komunikować, cały czas wchodzimy w jakieś role zamiast być sobą, zwykle w obawie przed odrzuceniem. Moim zdaniem naprawdę nie ma nic złego w tym, że dwie osoby spotykają się tylko na seks, ale obie strony powinny być świadome celu spotkań. Jeśli jedna strona widzi zaangażowanie drugiej i kontynuuje taką formę relacji, dążąc do realizacji swoich potrzeb, to jest to przykre. Cała rzecz w tym, aby spotkać po drodze właściwą osobę smile Tylu jest przecież żonatych facetów, przynajmniej część z nich ożeniła się świadomie, więc istnieją tacy, którzy chcą stałego związku…

258 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-14 11:16:43)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Syl, emocjom warto się przyjrzeć. Wzięłam sobie do serca tego typu rady i sprawdza mi się to. Problem tylko w tym, że nie zawsze to takie proste.
Nie chodzi o to, by natychmiast iść za impulsem, a raczej właśnie odpowiedzieć sobie na pytanie: o co mi chodzi? Co mówi mi dana emocja? Czy naprawdę chcę miłości czy po prostu szukam zapomnienia o poprzedniej? - na przykład. Czasem dobrze się zatrzymać nad swoimi emocjonalnymi poczynaniami. No, właśnie, nie spieszyć się. Spontaniczność jest fajna, ale może nam mocno zaszkodzić, gdy ulegamy jej bez kontroli.
Warto znać siebie, swoje potrzeby i tego się trzymać.
Skoro chcę czegoś więcej niż seks na jedną noc (a nie znając gościa skąd możesz wiedzieć, czy on chce tego samego?), skoro wiem, że mnie akurat taki jednorazowy i przygodny nie służy, to po prostu poczekałabym, aż więź trochę okrzepnie, chociaż i wtedy różnie bywa. Ale wówczas nie masz do siebie pretensji że dałaś coś z siebie i nic nie dostałaś w zamian.
Z tego, co obserwuję, zawsze możemy zostać sami, dlatego zależy mi, żeby, choćbym nie wiem jak kochała, stać emocjonalnie na własnych nogach.
W dużej mierze teoretyzuję, ale przemyślenia też są potrzebne i ważne.
Chyba w ogóle w całym tym uczuciowym galimatiasie chodzi o to, by stać na własnych nogach. Idąc do łóżka też.


Na marginesie:
Dopiero teraz dotarło do mnie, co Bagiennik miał na myśli pisząc o "kopaniu" i utonięciu w wykopanym dole (niedokładnie przytaczam, ale tak to jakoś szło wink ). Tak dokładnie! Gdy próbowałam kogoś poznać, więcej temu towarzyszyło emocji negatywnych niż tych dobrych. A przecież dążę do polepszania sobie samopoczucia, więc to jakiś absurd (moja opinia), by je sobie tak skutecznie psuć. Nie szukam już zatem, szkoda czasu i nerwów.

259

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Kopanie porównałem do towarzyszących temu negatywnych emocji, natomiast sam efekt w postaci związku jako właśnie studnie bez dna, gdzie nie masz już takiego dostępu do świata na powierzchni, jak wcześniej.
A ten świat na powierzchni jest dla mnie najciekawszy smile

Problemem z komunikowaniem drugiej osobie własnych emocji może być to, że może czasami do końca nie wiemy, czego chcemy? Pośpiech i działanie impulsywne może przynieść sporo kłopotów i dlatego może się warto zastanowić. W komunikowaniu własnych potrzeb nie warto trzymać się tak kurczowo tego, że akurat "moje "potrzeby są zawsze ważniejsze czy jedynie słuszne. Warto się ich trzymać ale nie oczekiwać, że ta druga strona musi odczuwać tak samo. To co mnie czasami irytuje w ludziach, to właśnie próba uświadamiania mi, że w rzeczywistości, odczuwam coś dokładnie odwrotnego, niż to, o czym mówię. Tworzenie sobie w głowie iluzji czy wyobrażeń skutkuje potem gorzkimi rozczarowaniami. Swego czasu, kiedy miałem konto na jednym portalu, WYRAŹNIE zaznaczyłem, że jestem zainteresowany jedynie FLIRTEM( a było do wyboru również stały związek), po czym pisze do mnie dziewczyna zainteresowana.....stałym związkiem. Po co od razu na początku wchodzić na zupełnie dwie odmienne ścieżki? Ktoś taki oczekuje, żę i tak do tego związku dążę czy powinienem dążyć? Lub też zmienię zdanie po tym, jak ją poznam?

260 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-07-15 12:19:37)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

To jest chyba to słynne oczekiwanie, że on się zmieni. Albo nadzieja: a nuż... smile
Co do potrzeb moich i twoich, to ważne są jedne i drugie - ot, co. I jeśli idą w parze, to super, a jeśli nie - trzeba to uszanować i postąpić adekwatnie.
Jakie to wszystko proste w teorii smile
Podobno jestem dość spontaniczna, jednak bezkrytycznego podążania za emocjami nie popieram. Dla przykładu: pociągający jest dla mnie PP, do tego mam dzisiaj chandrę (mój stan zdrowia dal o sobie znać i mówi mi, że nordic-walking w większych dawkach już nie dla mnie) i chętnie bym się do niego przytuliła. Ma takie poczucie humoru, że rozbawiłby mnie jak nic. I pogadać tak z nim lubię.
No i co? Mam lecieć, a za chwilę zżymać się na jego nadużywanie alkoholu?
Wytrzymam z moja chandrą, na początek dobrej herbaty sobie zrobię, a po południu zadbam o moje kochane działkowe pomidorki (już są!!!).

Posty [ 196 do 260 z 277 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Rozczarowanie podczas spotkania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024