Przeczytałam pół pierwszej strony i nie mogę uwierzyć w to, co czytam.
Dziewczyny, gdyby jakaś kobieta przyszła na forum i napisała, że dowiedzia a się o szokującej przeszłości seksualbej partnera to byście okazały jej zrozumienie i wsparcie. Ile razy pisałyście, że dziwkarza byście nie chciały, że przeszłość ma znaczenie? Czy to, że Autor jest mężczyzną aż tak wiele zmienia? Zero tekstów: okłamała cię, masz prawo znać prawdę...?
Ok, źle zrobił, że przeglądał pocztę... Być może jednak coś niepokoiło go na tyle, że zdobył się na taki krok. I teraz prosi o radę, mówi, że nie chce odejść przecież. Szczerze wyrzucił z siebie emocje (nawet i niecenzuralne), z którymi nie umie sobie poradzić. Moim zdaniem niekoniecznie oznacza to, że nie kocha żony, ale raczej jest objawem szoku - ona ukazała mu się z innej strony, jak obcy człowiek. Dla mnie 15 osób zaliczonych w rok, czy półtora byłoby także szokujące i tutaj się nie dziwię.
Dziwię się natomiast temu, że nie porozmawiałeś z narzeczoną. Dla mnie ta jej przeszłość też byłaby trudna do zaakceptowania, ale... to przeszłość. Zobacz, że to był czas po rozstaniu, może wtedy coś w niej pękło. Może sama wstydzi się teraz tamtego swojego zachowania. Porozmawiaj z nią. Macie Maluszka i wspólne plany. Spytaj ją o wszystko szczerze. Ludzie się zmieniają, nawracają i tak chyba tu jest. Nie dziwię się, że boli Cię jej kontakt z byłymi przygodnymi kochankami, o tym też jej powiedz. Szczerze.
Czy to, że miała taki okropny czas w swoim życiu i że była zdolna do czegoś takiego ją zupełnie przekreśla? Chyba nie, skoro chcesz z nią być. Świadomość jej przeszłości to jest jakiś ciężar, pytanie czy ona z tym skończyła. Wydaje się, że tak. Więc pogadaj z nią. Wygląda na to, że Cię kocha..
Przemyśl wszystko na spokojnie! I koniecznie pogadaj z nią. Inaczej jej niewypowiedIana przeszłość stanie między Wami.