Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 90 z 90 ]

56

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lagrange napisał/a:

Wiesz że wśród nich 70% to małpy którym ktoś napisał dobre CV. No i z tych trzech ostatecznie wybranych, jak masz szczęście, to trafi się jeden kandydat na pracownika którego możesz przedstawić w kadrach. Pensja może nie rzucała na kolana, ale dziesiec lat temu trzy i pół tysiąca na start to też nie były moniaki. No i po tej drodze krzyżowej proszę pracownika żeby wykonał zadanie, a on mówi "za chwilę" bo napierdziela w szachy online.

Czytanie CV to styl działania dla leniwych, też brałem udział w rekrutacjach, wolę porozmawiać i z tego się dowiaduję większości. Dotychczas się nie naciąłem, ludzie jak ludzie, nie są idealni, ale u mnie, wszystko kończyło się pełnym sukcesem bez większych stresów.
Osobiście mam takie nastawienie, że w czasie pracy, zajmuję się wyłącznie pracą, a jeśli ktoś zagaduje, rozmawiam, o ile mi to nie przerywa pracy. Ale wiem, że nie każdy tak ma. Moje podejście, przekłada się na moją pensję, z czego jestem zadowolony, chociaż pracuję poniżej możliwości, ale to już nie mój problem.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

A ja z kolei mam pewne przemyślenia dotyczące rekrutacji i rekruterów.
Średnio 2/5 są ok reszta to jakieś dziwne statystyczne podchody, pytanie rekrutera o to czy się ma własne mieszkanie czy się wynajmuje albo rodzine, ile dzieci to raczej z banku przy kredycie albo od komornika a nie pracodawcy.
Poza tym są rekrutacje gdzie pracownik firmy się przygotował a są takie że patrzenie w CV i modlenie się do niego.
Wtedy nie wiadomo czy firma ma jakieś wymogi czy nie, czego w ogóle oczekuje od kandydata.

O iluś etapach, które są bezsensu już rozmawialiśmy, do tego brak info odnośnie zakończenia rekrutacji i ściema, jedna wielka ściema - co innego w ogłoszeniu co innego na miejscu. Inna umowa, inna pensja, co innego się oczekuje od kandydata itd
Rzeczy które warto umieć i są jako "mile widziane" nagle okazuje się że są obowiązkowe.

Pomijam już fakt, że w wielu dużych firmach, traktują Cię jak intruza,  pytasz się portiera, jednego człowieka i drugiego o to kto ma z Tobą przeprowadzić rozmowę i gdzie się udać a oni pytają Ciebie, np kto do Pana dzwonił, mimo iż mi się nie przedstawił.

Uhuhu... To Ty jeszcze rekrutacji nie znasz.
Jestem takim branżowym rekrutantem i obrywa mi się z obu stron.
Bo ktoś uważał, że ma kompetencje, a ja uważałam, że nie ma predyspozycji.
Bo pracodawcy podobało się CV, choć zgłaszałam wątpliwości, a potem na miejscu sp... swoją robotę.
Niestety mam też odgórne widełki, typu: "taki rodzaj doświadczenia, takie stanowisko, taki wiek". I mimo mojej dużej wiedzy i doświadczenia - traktują cię jak trybik w maszynce. I choć czasem wiem, że ktoś kto akurat nie spełnia pełnej listy warunków byłby lepszy od tego co ją spełnia, to g... mam do gadania...

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

W sumie ja szukam obecnie pracy kilka miesięcy i naprawdę słabo to widzę.

Tylko, że u mnie dochodzi jeszcze niepełnosprawność, jakbym był normalny jak wszyscy to pewnie byłoby mi lepiej.

To, że ktoś szuka pracy kilka miesięcy nie oznacza, że jest z nim coś nie tak (jak to pisali inni użytkownicy) czasami dużo zależy od branży (hossa/bessa) itp.

W jednej branży człowiek pod koniec szkoły średniej bez doświadczenia dostaje kilkanaście ofert pracy a w innej branży z 10 letnim doświadczeniem + mega umiejętnościami trzeba szukać pracy nawet kilka miesięcy. Tak więc Lady Loka pisanie, że jak ktoś szuka pracy kilka miesięcy i jest coś z nim nie tak - jest po prostu obraźliwe.

Kiedyś oglądałem wywiad z bardzo doświadczonym pilotem, który szukał pracy ponad rok(!) bo nie było w tamtym okresie zapotrzebowania.

Na jednej stronie gdzie wysyłam CV mam statystyki i tam jest napisane, że np. na stanowisko, które ja aplikuję wysłane zostało kilkaset innych CV
Mało tego, ok 60% wszystkich moich wysłanych CV nie zostało nawet otwarte lol

Czyli wysyłam CV, w informacji widzę, że kilkaset innych pracowników również wysłało CV na tę ofertę pracy - moje CV nie zostaje nawet otwarte smile
A tutaj ludzie piszą, że znajdują pracę w 2 tygodnie. Wierzę, że tak jest ale chyba jakieś inne sposoby.

Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy, w Biedronce obok mnie płacą 3500 brutto.
Są firmy specjalistyczne, które wymagają płynnej znajomości j. obcego + bardzo wysokich umiejętności analityczno/matematycznych + kompetencji miękkich + doświadczenia + studiów a potrafią oferować mniej niż w Biedronce.

To jest dopiero ciekawe lol

Co do Ukraińców to nic do nich nie mam ale pisane, że Ukrainiec na start zna 5 języków trochę mnie bawi smile
Jakie języki zna typowy Ukrainiec? Ukraiński Rosyjski Białoruski, łamany Polski + Angielski.
I cyk zna 5 języków, mimo, że pierwsze 3 są takie same, Polski jest bardzo podobny a Angielski jest inny big_smile

W zakładzie fryzjerskim, do którego chodzę wymienili zespół z polskiego na ukraiński i za każdym razem muszę sam poprawiać włosy po powrocie do domu bo partaczą pracę jak się tylko da...

Co do samego tematu

W pewnym sensie rozumiem autora. Trochę to jest ,,zabawne", że człowiek bezrobotny (bez przychodu) musi poświęcać pieniądze aby szukać tej pracy.
Tak samo jak paradoksem są koszty związane z pokonywaniem drogi z/do pracy.
Idziesz do pracy - zarabiasz pieniądze - wydajesz je na paliwo aby móc jeździć do tej pracy big_smile

No ale drogi autorze takie jest życie, jedna wielka dżungla.
Ja też w obecnej chwili jestem osobą bezrobotną, jak mi się skończą pieniądze to po prostu przestanę jeść i nie mam z tym bólu dupy. Takie jest życie, jedna wielka dżungla i trzeba to zaakceptować. Nie można się złościć na ziemię, że kręci się wokół słońca a nie na odwrót smile

W Polsce kilkanaście osób dziennie popełnia samobójstwo (m.in. z powodów finansowych).
Nie można znaleźć pracy -> nie ma się przychodu -> brakuje pieniędzy na jedzenie -> sznur - tak postępuje wiele osób i też tak będę musiał zrobić jak nie znajdę roboty, nie mam z tym problemu.

59

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

ło chłopie big_smile
a Ty znasz ten rosyjski, ukraiński i białoruski, żeby dokładnie powiedzieć, że niczym się nie różnią?
Wiesz jak trudno jest nauczyć się rosyjskiego właśnie przez to, że jest tak podobny w wymowie do polskiego?

Uważam i będę uważać, że szukanie pracy miesiącami oznacza, że coś jest nie halo. Gdybym straciła pracę i wiedziała, że skończą mi się pieniądze, poszłabym na kilka miesięcy byle gdzie, żeby mieć tylko ciągłość zarobków, jednocześnie szukając czegoś konkretnego.

Myślisz, że jak szukałam pracy, to wszyscy otwierali moje CV? big_smile dobre żarty. Na CV odpowiada średnio max 10 procent pracodawców, do których się je wyśle. A ja znalazłam pracę w 2 tygodnie i jestem z tego bardzo zadowolona i jest to możliwe. Tylko ja zamiast się bawić w wysyłanie CV skontaktowałam się z biurem HR, których w większych miastach jest masa wink oni mają całkiem dobre oferty, plus najczęściej znają osobiście ludzi z rekrutacji z miejsca, w które rekrutują i mają większe szanse na przepchnięcie CV dalej niż jakbyś wysłał je sam przez stronę. Są miejsca, gdzie rekrutacje są prowadzone ciągle. Są programy grantowe promujące wsadzanie CV znajomych do baz danych firmy. I w takich programach jak się wrzuci czyjeś CV w system to firma ma obowiązek skontaktować się z danym człowiekiem i zaprosić go na rozmowę. I widziałam ludzi, którzy właśnie tak znaleźli pracę wink więc da się, tylko trzeba chcieć.

Na moje konto na jednym z portali społecznościowych dotyczących pracy regularnie przychodzą wiadomości od rekruterów z nowymi ofertami. Jakbym chciała zmieniać pracę, to nawet 2 tygodnie bym nie szukała nowej.
Ale jak ktoś siedzi przed kompem i tylko wysyła CV jak leci a potem płacze, że nikt ich nie otwiera, to cóż. Można i tak.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Mam znajomego Rosjanina co nigdy w życiu się nie uczył białoruskiego/ukraińskiego a rozumie te języki w jakichś 95%
Te 3 języki są tak do siebie podobne, że powinno traktować je się jak jedno.

Widzisz pisałem Ci o bardzo doświadczonym pilocie, który przez rok nie mógł znaleźć pracy w zawodzie bo akurat był taki okres a Ty dalej swoje - też tak można.

I jeszcze jedna sprawa, branża branży nie równa.

Ty pracujesz w HR i jest to branża bardzo uproszczona:
1) human resources
2) kadry
3) zarządzanie zasobami ludzkimi
4) finanse, księgowość
5) kierowanie zespołem

coś jeszcze? smile
Pod moją branżę podchodzi kilkadziesiąt (jak nie kilkaset) różnych stanowisk
I do każdego stanowiska są inne wymagania. Muszę poświęcać kilka lat edukacji aby wpasować się moim profilem w jedno stanowisko z kilkuset różniących się.

Rozumiesz o czym piszę?

U mnie nie ma tak jak jest w HR czy np. w układaniu kafelek
Gościu, który kładzie kafelki wystarczy, że umie to robić. Jest jedno stanowisko - glazurnik, koniec kropka.

W mojej branży stanowisk jest kilkaset i do każdego są inne wymagania.

To, że Ty znasz więcej opcji szukania pracy nie upoważnia Cie do obrażania innych ludzi, którzy tego nie znają.

Dodatkowo ja jeszcze jestem osobą niepełnosprawną ale Ty nigdy nie zrozumiesz tego o czym piszę.

61 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-10-26 13:56:15)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Rumuński, ja akurat się rosyjskiego uczyłam. I wiesz, co innego słyszeć i zrozumieć, a co innego się potrafić w danym języku porozumiewać. Z Czechem też się dogadasz mówiąc do niego po polsku, ale to taka średnia opcja. Jak polak jedzie studiować w Czechach to pierwsze co, to ma naukę języka.
Tak samo Ukrainiec rosyjskiego czy białoruskiego. Ukraiński i rosyjski mają nawet delikatne różnice w cyrylicy.

Nie przeczytałeś tego, co napisałam wcześniej. Gdybym nie mogła znaleźć pracy to bym nie wybrzydzała tylko poszła do sklepu, żeby mieć jakąkolwiek kasę, a nie siedziałabym w miejscu i narzekała.
Nie znasz mnie i nie wiesz czy ja nie mam jakichś trudności, choroby czy niepełnosprawności, o której tutaj nie piszę. Nie wiesz, jak wygląda sytuacja w mojej rodzinie. Więc nie uważaj, że więcej Ci wolno, bo jesteś niepełnosprawny. Albo że jesteś przez to poszkodowany. Szukasz wymówek i tyle.
Jak w mojej branży nie umiem znaleźć pracy to szukam w innej na jakichś niższych stanowiskach i się przebranżawiam. To naprawdę nie jest takie trudne. A jak się jest dobrym, ale to serio dobrym specjalistą to praca sama do Ciebie przyjdzie.
Ty mi dajesz przykład pilota, ja mam koleżankę, która w ciągu 3 pierwszych lat po studiach zmieniała pracę kilkukrotnie, bo jest tak dobra w tym co robi, że zorientowani pracodawcy sami do niej przychodzą oferując jej bardzo konkurencyjną stawkę (i nie, nie pracuje w HRach smile ). Jest na tyle dobra, że pracodawcy opłaca się płacić jej za hotel w innym mieście, bo dziewczyna nie zdecydowała się za przeprowadzkę wink a człowiek bardzo doświadczony nie musi być człowiekiem, który jest dobry w tym co robi.

Swoją drogą nie trafiłeś zupełnie w stanowisko, na którym ja pracuję smile w HRach jak w każdej branży też trzeba mieć umiejętności. Do księgowania nie wezmą kogoś z ulicy. Tak samo do szkoleń nie wezmą kogoś, kto nie ma doświadczenia. Do zarządzania zespołem trzeba mieć konkretne kursy i konkretne umiejętności itd itp. Więc też do każdego działu są trochę inne wymagania. Im dalej tym większe.

A co do obrażania, po to jest forum, żeby komuś powiedzieć, jakie ma możliwości szukania pracy. Jeżeli ktoś ma to w nosie i woli siedzieć i jęczeć, że nie może znaleźć nic absolutnie nic, nigdzie go nie chcą itd? Jako uparty czlowiek będę twierdzić, że jeżeli jeździsz na rozmowy i NIGDZIE Cię nie chcą, to problem jest w Tobie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

62 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-10-26 14:21:09)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Lady Loka

Uważam, że to co tutaj opisujesz jest naprawdę bardzo wartościowe i ciekawe.
Mam wrażenie, że przez to iż mamy różne doświadczenia/światopoglądy (w tym konkretnym temacie) trudno będzie nam się dogadać i nie jest to nic złego, przecież każdy ma prawo do jakiegoś swojego zdania i jest to jak najbardziej zdrowe.
Ty masz jakieś swoje zdanie, ja też mam jakieś moje zdanie i jakoś to się kręci smile

Bardzo fajnie, że udało się wymienić poglądami.
Tylko chciałem jedną rzecz sprostować - ja nigdzie nie pisałem, że się użalam ze względu na swoją sytuację czy coś takiego.

Jak już pisałem wcześniej - życie jest dżunglą - biorę to wszystko na klatę.

Nigdzie się nie użalam smile

Już pisałem, że jak zabraknie mi pieniędzy na jedzenie z powodu braku przychodu to po prostu przestanę jeść - nie mam z tym bólu tyłka.
Po prostu umrę z głodu i nie będę płakał, że cały świat jest zły tylko będę miał świadomość, że jest to tylko moja wina.
Ale zobacz też z Twojego pkt. widzenia - wtedy nie będziesz musiała się ze mną tutaj męczyć i będziesz miała więcej spokoju ode mnie, to też jest plus smile

Nawet od jakiegoś czasu przestałem gotować, jadę tylko na chlebie i serze żółtym i na nikogo się nie złoszczę smile

63

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Widzisz, różnica jest taka, że Ty przestaniesz jeść, a ja pójdę do lidla, lewiatana, maca, zamiatania ulic, bo dla mnie każda praca jest lepsza od braku pracy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jak ktoś ma chęci i motywację do życia to jak najbardziej Twoje myślenie jest bardziej zdrowe.

65

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

U mnie nie ma tak jak jest w HR czy np. w układaniu kafelek
Gościu, który kładzie kafelki wystarczy, że umie to robić. Jest jedno stanowisko - glazurnik, koniec kropka.

Nie znasz fachu, a myślisz, że znasz :-)
Samo ułożenie to za mało na kafelkarza, trzeba jeszcze wiedzieć, jak te kafle rozłożyć, żeby się nie okazało, że w widocznym miejscu przy ścianie muszą być położone "ogryzki", bo nic innego się nie zmieści. Dobry kafelkarz ustali linie, gdzie zacznie i tak porozkłada kafle i dotnie, że całość będzie wyglądała harmonijnie, a nie z przypadku. Jeśli już robi łazienkę, to powinien znać sprzedawców, którzy mają dobrej jakości uzbrojenie łazienki atrakcyjnych cenach. Te same elementy można kupić trzy razy drożej.
Inwestor zapyta o hydraulikę, często również o elektrykę, to też trzeba zrobić, inaczej, inwestor będzie czekał na skończenie łazienki kilka miesięcy, zapłaci kilka razy drożej, a często będzie to zrobione dużo gorzej, niż by mogło być.

Dlatego fachowiec wykonuje swoją pracę z trzy tygodnie, ma za to dobrze zapłacone, a po kilku latach w takiej łazience nie pojawiają się ukryte wady

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Pisząc glazurnik/wykładanie kafelek miałem na myśli dokładnie to co napisałeś.
Przecież pisząc np. HR Manager nie mam na myśli smarkatej licealistki tylko wykwalifikowaną i wykształconą kobietę.
Pisząc o facecie wykładającym płytki nie mam na myśli amatora, który po skrzynce browarów i dwóch flaszkach zaczyna robotę tylko o konkretnym specjaliście, który siedzi w fachu X lat.

Miałem na myśli o to, że glazurnik to glazurnik. Hydraulik to hydraulik.

W mojej branży jest kilkadziesiąt (jak nie kilkaset) różnych stanowisk i ciężko jest się wstrzelić swoim profilem w każde z nich.

Tak samo księgowa. Ile może być odmian księgowych? 5? 10? albo pracownik na stacji benzynowej - jego zakres obowiązków będzie identyczny w 90% wszystkich stacji benzynowych na całym świecie.

67

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Miałem na myśli o to, że glazurnik to glazurnik. Hydraulik to hydraulik.

Właśnie o tym pisałem, że glazurnik to nie tylko glazurnik, jeśli ma odwalać sensowną robotę i brać dobre pieniądze

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

W mojej branży jest kilkadziesiąt (jak nie kilkaset) różnych stanowisk i ciężko jest się wstrzelić swoim profilem w każde z nich.

Ty już nie masz branży, jesteś długotrwale bezrobotnym. Może brutalne, ale osobiście uważam, że trzeba wykonywać taką pracę, która jest, a nie taką, której nie ma. ;-)
Można pogadać na temat różnych propozycji i pomysłów na pracę, ale najpierw musiałbyś mieć taką ochotę

68 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-10-26 20:54:16)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Wcześniej pisałem o wykwalifikowanym pilocie, który siedział rok na bezrobociu bo akurat wtedy nie było w ogóle zapotrzebowania na pilotów samolotów pasażerskich.

I co, dla niego też nie było branży bo był długotrwałym bezrobotnym? Gościu nie zmieniał branży tylko prze pękał rok i dalej jest pilotem.

Dużo rzeczy zależy od branży.

W dzisiejszych czasach hydraulik dostanie propozycje pracy zanim skończy szkołę.

Gdybym mieszkał w Warszawie to z moim CV pewnie już dawno miałbym pracę w swoim zawodzie bo w stolicy jest x10 więcej tego typu ofert pracy niż w mojej miejscowości.



Zresztą dwie rozmowy kwalifikacyjne mam za sobą. Jednej nie przeszedłem a z drugiej czekam na wyniki. W przyszłym tygodniu mam następne rozmowy do kolejnych 2 firm i kolejną rozmowę do następnej 3 firmy będę się umawiał na dzień/godzinę.

Może jest to kwestia tygodnia nim dostanę pracę a może nie? wszystko się okaże w swoim czasie.

69

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lady Loka napisał/a:

Widzisz, różnica jest taka, że Ty przestaniesz jeść, a ja pójdę do lidla, lewiatana, maca, zamiatania ulic, bo dla mnie każda praca jest lepsza od braku pracy.

Tylko problem taki, że zawracanie głowy pracodawcy i traktowanie pracy jako "przystanek" w sytuacji gdzie tym przystankiem ona nie jest, robiąc to świadomie to dla mnie trochę świnstwo.
Okej, sprzedaż rogali przed 11 listopada czy pączków przed tłustym czwartkiem, truskawek w sezonie gdzieś na rynku itd - to tak, ale w lidlach szuka się kogos na stałe, a potem co powiesz po miesiącu komuś adios?
No można wszystko tylko dla mnie to chamówa z lekka.

Jeśli chodzi o szybki zarobek kasy to ja lubię robić strony dla firm, głównie małych - robiłem coś takiego wiele razy, zdarza mi się że dostaje takie zlecenia, tylko jest inny problem kultura zleceń u nas, o ile idąc na pracy na umowę dostajesz kasę no bo musisz, o tyle w zleceniach pozostaje Ci sąd, jak ktoś nie płaci.
Po prostu 100 poprawek, nikt nigdy nie jest zadowolony w 100% i tylko żeby wycyckać drugiego. Albo poprawki


Ja po prostu muszę szukać pracy i tyle, tylko no szukanie w zawodzie nie jest proste bo tych ofert jest kilka a nie 100 tys jak obsługa klienta czy jakieś tam sklepy internetowe wszystko i nic.
Dlatego ja nie wiem jak można znaleźć pracę szybko, skoro mało ofert jest.

70

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Wcześniej pisałem o wykwalifikowanym pilocie, który siedział rok na bezrobociu bo akurat wtedy nie było w ogóle zapotrzebowania na pilotów samolotów pasażerskich.

I co, dla niego też nie było branży bo był długotrwałym bezrobotnym? Gościu nie zmieniał branży tylko prze pękał rok i dalej jest pilotem.

Gość miał podobne nastawienie do Twojego. Pilot może latać w każdej części świata, facet mógł latać gdzieś w Azji, ale wolał latać gdzieś "tutaj".
Ja też znam takiego pilota, ale on dopiero zaczynał latać, więc robił wszystkie prace, jakie były możliwe, zbierał doświadczenia, gdzie się dało i dopiął swego. Ale on dopiero zaczynał, więc takie postępowanie jest zrozumiałe.

71

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Znam super glazurnika, któremu znudziło się bycie tylko glazurnikiem, douczał się kolejnych rzeczy, a w końcu założył firmę budowlano-wykończeniową, która zrobi dom od pustej działki do stanu do zamieszkania smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

72

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lady Loka napisał/a:

Uważam i będę uważać, że szukanie pracy miesiącami oznacza, że coś jest nie halo.

To duże uproszczenie, rzeczywiście na stanowisku handlowca, księgowej, itp - może coś jest nie halo, ale jeśli jesteś specjalistą w jakiejś wąskiej dziedzinie, to tak jak w tym przykładzie z pilotem, można przez wiele miesięcy szukać i nic nie znaleźć, albo masz zakaz pracy u konkurencji przez ileś tam czasu i nagle okazuje się, że rynek pracy się drastycznie kurczy.
Wreszcie rzeczywiście może być coś "nie halo", ale nie w kwestii pracy, ale innych, związanych z człowiekiem np. znam osobę, która ma dużą wadę wymowy, zajmuje się IT, więc nie musi być wygadana, ale dla niej potwornym stresem są rozmowy o pracę, czy taka osoba nie zasługuje na pracę? Lepszy jest słabszy specjalista z piękną dykcją, czy super programista z wadą wymowy? Jest wiele osób, które nie potrafią się zaprezentować, bo zjada je stres, albo są nieśmiali, albo z in. powodu. Podobnie jest z osobami starszymi, które bywają niechętnie zatrudniane, z różnych powodów.
Rumunski_Zolnierz - dał dobry przykład z wynagrodzeniem w Biedronce. Jest duży deficyt specjalistów z uprawnieniami w budowlance, aby je uzyskać trzeba poza studiami, przez ileś lat zasuwać na budowie, a ponieważ jest za mało specjalistów, często tacy ludzie pracują za dwóch! No i co jest nie tak, jeśli po kilku latach ciężkiej pracy, szukasz czegoś z lepszym wynagrodzeniem niż w Biedronce? albo chcesz pracować w swoim mieście, wracać co wieczór do rodziny, zamiast siedzieć tygodniami gdzieś na drugim końcu Polski.

Trochę zmieniając temat - może ktoś wie, jedna rzecz mnie intryguje, rzeczywiście na tym reklamowanym portalu jest dużo ofert pracy, na które ludzie wysyłają swoje cv i przez miesiące status nie zmienia się nawet na "otwarta", a jedynie "dostarczona". Po co pracodawcy, w dobie ustawy o RODO, kupa cv, których nawet nie ogląda (no bo chyba nie w celu rekrutacji big_smile)?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Averyl w 100% się zgadzam z Twoim postem smile

Co do pytania to ja kiedyś miałem tak, że wysłałem CV. Miałem status tylko i wyłącznie ,,dostarczona" (Nie miała statusu ,,Otwarta") a mimo to - dostałem tam pracę lol
Czyli pracodawca jakoś otworzył moje CV ale status zamiast ,,Otwarta" miała dalej jako ,,Dostarczona" - to jest dopiero ciekawe big_smile

A nie raz mam tak, że np. ,,Rozpatrywana" - w co 3-4 aplikacji a po miesiącu zmienia się na ,,Odrzucona" albo w ogóle nie ma odzewu.

Właśnie na rozmowy jadę jak jest status albo ,,Dostarczona", albo ,,Otwarta" smile

74

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

No bo tam pewnie rekruter zmienia statusy ręcznie i mu się nie chce. To naprawdę nie jest największym problemem big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

75

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Nie jestem recruiterem, ale firma w której kiedyś pracowałem miała tak, że na jednym ze znanych portali było konto z którego dokumenty rekrutacyjne trafiały bezpośrednio na maila. Dziewczyny z kadr nigdy nie logowały się na portalu, bo wszystkie informacje miały na mailu. No i odpowiadały z tego maila, więc wiadomości na portalu rekrutacyjnym zawsze były w stanie dostarczone, nie otwarte, bo niby skąd tenże portal ma mieć wiedzę, że czytały maila czy nie. Wiem że szukanie pracy potrafi być frustrujące, ale nawet gdyby pracodawca części maili nie otworzył, to cóż? Nie wiem jakie informacje na prosto z profilu, ale jeśli jest informacja np. o wieku, to otwiera np tylko CV ludzi 30-35. Jego szlacheckie prawo.

76

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Tak podejrzewałam.
Słyszałam również, że często pierwszą selekcję przeprowadza program, który sprawdza zbieżność z ogłoszeniem i tak jak napisałeś, jeśli nie mieścisz się np. w przedziale wiekowym, to już na tym etapie odpadasz, no i to jest logiczne. Łatwość wysyłania cv musi odpowiadać łatwości selekcji, trudno by HRowiec analizował 100-200 nieodpowiednich kandydatów

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Ale zawsze mnie to zastanawiało.
Jak to jest, że np. na jakąś ofertę pracy zostało wysłane ponad 100 CV a mimo tego dostaję pracę big_smile
A nie jestem (jeszcze) jakimś super specjalistą, który kosi wszystkich po drodze.
To ciekawe co to musi być te pozostałe 90 ogłoszeń?

Ale kiedyś słyszałem też, że ludzie każdego pokroju wysyłają te CV
Np. stanowisko - główny księgowy
a CV potrafią wysyłać osoby, które tylko pracowały w Lidl na kasie.

I takich CV ,,od czapy" jest cała masa.

78

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ale zawsze mnie to zastanawiało.
Jak to jest, że np. na jakąś ofertę pracy zostało wysłane ponad 100 CV a mimo tego dostaję pracę big_smile
A nie jestem (jeszcze) jakimś super specjalistą, który kosi wszystkich po drodze.

big_smile big_smile big_smile dobre, kolo to czemu ty tak zmieniasz te prace? Może z wirusem wysyłasz cv? i te pozostałe są usuwane, ty łapiesz robotę, a po 3 miesiącach zmieniasz jak rękawiczki... a potem biedne dziewczyny z HR muszą znowu szukać wink

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Aż takim agentem to nie jestem żeby wysyłać CV z wirusem smile
A zmieniam pracę często bo albo to prezes zamyka całkowicie firmę, albo mi dziękują, albo mnie oszukują jak debila na pieniądzach itp. i tak już nawet nie liczę, w której firmie pracuje.

Na każdej rozmowie kwalifikacyjnej mam to punktowane, że bardzo często zmieniam pracę, no ale co ja mam zrobić jak mi dają wypowiedzenie albo zamykają przedsiębiorstwo??

80

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Aż takim agentem to nie jestem żeby wysyłać CV z wirusem smile
A zmieniam pracę często bo albo to prezes zamyka całkowicie firmę, albo mi dziękują, albo mnie oszukują jak debila na pieniądzach itp. i tak już nawet nie liczę, w której firmie pracuje.

Na każdej rozmowie kwalifikacyjnej mam to punktowane, że bardzo często zmieniam pracę, no ale co ja mam zrobić jak mi dają wypowiedzenie albo zamykają przedsiębiorstwo??

No ale to też chyba coś nie halo, że w absolutnie każdej firmie do której przychodzisz coś się dzieje. Przecież o zamknięciu firmy wiadomo dużo wcześniej. Jakoś też nie potrafię uwierzyć, że wszędzie tak kantują na pieniądzach, bo o takich przypadkach byłoby głośno, a w sumie znam jedną historię, gdzie pracownicy zgłaszali, że pracodawca kantuje i faktycznie wyszedł z tego proces.

Więc w większości przypadków Ci dziękują? No a jaki powód podają? Może warto po prostu jakoś popracować? Nie ma się co dziwić, że Ci to punktują za każdym razem, pracownik, który co kilka miesięcy zmienia pracę zapala dwie lampki w głowie rekrutera. Albo jest beznadziejny i nikt go nie chce na dłużej, albo on sam zmienia pracę, więc wymaga nie wiadomo czego i nie potrafi się dostosować.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

81

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Rumunski_Zolnierz - czyli jesteś amatorem jazd (poza miasto?) na kilka etapów rozmów big_smile lol big_smile

A czym się zajmujesz? no i w dużym mieście? (gdzie teoretycznie możesz wybierać przebierać wśród pracodawców jak w ulęgałach) czy jakieś mieścinie, gdzie biorą do roboty, każdego chętnego, który tylko przyjdzie na rozmowę.

Kiedyś słyszałam taką rozmowę z gostkiem, który uważał, że trzeba cały czas chodzić na rozmowy bo (!) może trafić się coś lepszego, jak również pracodawca też musi czuć, że może stracić pracownika, więc musi o niego dbać.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Normalnie pracuję w dużym mieście, z pracą ogólnie nie ma problemu ale jak chcesz szukać w określonej branży tak jak ja no to trzeba trochę się namęczyć albo mieć złoty strzał. Można sobie przebierać jak w ulęgałkach. Ja już po znalezieniu pracy muszę poświęcić sporo czasu na odwoływanie wszystkich zaplanowanych rozmów kwalifikacyjnych.

To rekruter jest taki ograniczony, że widzi tylko: ,,beznadziejny" albo ,,sam się zwalnia co chwila"? nie pomyśli, że może zamknęli firmę albo go oszukali jakoś? tylko te dwie pierwsze opcje widzi? smile

Ja jestem leniwy jeżeli chodzi o rozmowy kwalifikacyjne, jak mnie zapraszają na rozmowę a spotkanie ma się odbyć gdzieś za miastem to sam dziękuję i czekam na ofertę gdzieś bliżej miejsca zamieszkania. Wolę nawet trochę mniej zarobić ale mieć pracę (dosłownie) w zasięgu ręki niż zarobić te parę stów więcej i jeździć na drugi koniec metropolii big_smile

No bo co z tego, że w dalszej lokalizacji mogę zarobić te parę stów więcej jak na sam transport idzie też kilkaset złotych i do tego +1h jazdy w jedną stronę? No chyba żeby proponowali z tysiąc albo więcej to może i mógłbym jakoś przytrzymać te dojeżdżanie po godzinie ale tak to nie.

83

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Autora wątku chyba już nie ma, ale to dobrze podsumowuje temat. Na ogół rozmowy są w siedzibie, więc skoro wysiłkiem jest jazda na rozmowę, to jak potem taka osoba miałaby sobie radzić z dojazdami - zamiast zarabiać, każde dnia tracić kupę czasu i pieniędzy na dojazdy, bez sensu

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Życie to jedna wielka dżungla.
Pracodawca ma gdzieś, że jego potencjalny pracownik może wydawać ostatnie pieniądze na dojazdy do rozmowy kwalifikacyjnej tak samo jak pracownik ma gdzieś skąd jego potencjalny pracodawca weźmie pieniądze na jego wynagrodzenie nawet w najsłabszych miesiącach

Dżungla smile

85 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-30 01:31:37)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Averyl napisał/a:

Autora wątku chyba już nie ma, ale to dobrze podsumowuje temat. Na ogół rozmowy są w siedzibie, więc skoro wysiłkiem jest jazda na rozmowę, to jak potem taka osoba miałaby sobie radzić z dojazdami - zamiast zarabiać, każde dnia tracić kupę czasu i pieniędzy na dojazdy, bez sensu

Proponuje przeczytać temat jeszcze raz, nikt nie mówi o dojazdach do pracy, gdzie m.in za to jakby nie patrzeć masz płacone. Jak jest mobilny serwis AGD to za dojazd też kasuje, bo to jego praca i tak to się kalkuluje.
Jadąc na 2...3...4 etap który nic nie wnosi do rekrutacji po prostu wydajesz bezsensu pieniądze.
To jest tak jak spotykam w ofertach nadal w XXI wieku ogłoszenia gdzie pracodawca chce osobiście aby dostarczyć mu CV... roll dobrze że nie listem poleconym za potwierdzeniem odbioru i to priorytet za 10 zł

86

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Życie to jedna wielka dżungla.
Pracodawca ma gdzieś, że jego potencjalny pracownik może wydawać ostatnie pieniądze na dojazdy do rozmowy kwalifikacyjnej tak samo jak pracownik ma gdzieś skąd jego potencjalny pracodawca weźmie pieniądze na jego wynagrodzenie nawet w najsłabszych miesiącach

Dżungla smile

Żadna dżungla. Pracownik jest dla pracodawcy takim samym środkiem produkcji jak młotek czy obrabiarka. Chce kupić jak najtaniej, jak najlepszy "towar". Nie ma tu miejsca na empatię czy sentymenty. To bardzo prosta transakcja. Podobnie dla pracownika praca nie jest niczym innym niż sposobem na zdobycie środków na przeżycie. I szuka takiej która mu tych środków dostarczy w wymaganej ilości, a przy tym będzie zgodna z jego umiejętnościami.
To nie dżungla, tylko bardzo prosta transakcja. Obaj ufają że druga strona wywiąże się ze swoich zobowiązań. Pracodawca ma tak prowadzić firmę, aby zarobki pracownika były pewne. Pracownik ma tak pracować, żeby firma zarabiała na jego pracy.
Twoje określenie nadaje, zupełnie niepotrzebnie, tej operacji negatywny wydźwięk.

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lagrange napisał/a:

Twoje określenie nadaje, zupełnie niepotrzebnie, tej operacji negatywny wydźwięk.

Bo to jest jedna wielka dżungla.

To co Ty piszesz to już są warunki kiedy do tego zatrudnienia dojdzie.

Zauważyłem, że 90% nie rozumie tego co autor tematu ma na myśli.
Co innego jak pracujesz, zarabiasz pieniądze i wydajesz na dojazdy kilkaset złotych miesięcznie - to jest normalne, dojazdy do pracy opłacasz z tej pracy.

Autorowi chodziło o to, że osoba bezrobotna czyli taka, która nie posiada już normalnego dochodu musi wydawać swoje ostatnie pieniądze na kolejne etapy rekrutacji.

Niektórzy ludzie są w takiej sytuacji życiowej, że są po prostu spłukani. Mają chorych rodziców na utrzymaniu, muszą opiekować się rodzeństwem, mają jakieś choroby, leki, rehabilitacje i taki ktoś musi wydać ostatnie 20zł z portfela na dojazdy do kolejnych etapów rozmowy kwalifikacyjnej aby porozmawiać sobie o tym ,,gdzie widzi się pan/pani za 5 lat w tej firmie?".

I taki potencjalny pracodawca nigdy nie zapyta się: ,,przepraszam bardzo, jest pan bezrobotny, czy na pewno ma pan pieniądze aby dojechać na nasze spotkanie? może pozwolę sobie zwrócić koszty?"

Czegoś takiego nie ma i nie będzie bo życie to jedna wielka dżungla smile

Tak samo jak pracownik poleci do sądu bo jego szef nie płaci drugi miesiąc z rzędu i g. go to obchodzi, że szef ma jakieś długi, z których nie może wyjść, sąd, odszkodowanie i tak to jest.

Albo jak kobieta idzie na chorobowo/macierzyńsko/urlopowo/wychowawcze na 1,5 roku i po powrocie z pracy zwalnia się po dwóch tygodniach.

Albo jak pracodawca z dnia na dzień wyp...dala pracownika po 10 latach współpracy na bruk.

Dżungla

88

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Pomyśleć, że są pracodawcy, u których rekrutacja trwa czasami i 2 miesiące, bo tyle jest etapów i w czasie tych etapów ten pracodawca wymaga wykonania projektu, pracy za darmo, żeby zobaczyć, jak pracuje osoba, która się o to stanowisko ubiega big_smile normalnie szok, jak on tak może wymagać od bezrobotnego tyle zaangażowania, a jak nie przejdzie do dalszego etapu to mu za wykonaną pracę nie oddać kasy!

Rumuński, nikt nie zostaje zwolniony z dnia na dzień po 10 latach pracy. Istnieje coś takiego jak okres wypowiedzenia, który musi być dotrzymany, ewentualnie może być skrócony za porozumieniem stron. No chyba, że ktoś 10 lat robił na umowę-zlecenie, ale to już sam sobie jest winien, że nie zadbał o swoje. Tyle, że w takim wypadku też pracownik może iść do sądu. Tak samo jak przy umowie o pracę pracodawca wywala z dnia na dzień bez okresu wypowiedzenia, to też jest sprawa dla sądu i można spokojnie mieć z tego duże odszkodowanie.

Widzisz, życie może i jest dżunglą, tylko czemu Ty zamiast iść normalną ścieżką jak reszta społeczeństwa lecisz między drzewami na oślep i dziwisz się, że obrywasz lianami po twarzy?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

89 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-30 18:52:20)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lady Loka napisał/a:

Pomyśleć, że są pracodawcy, u których rekrutacja trwa czasami i 2 miesiące, bo tyle jest etapów i w czasie tych etapów ten pracodawca wymaga wykonania projektu, pracy za darmo, żeby zobaczyć, jak pracuje osoba, która się o to stanowisko ubiega big_smile normalnie szok, jak on tak może wymagać od bezrobotnego tyle zaangażowania, a jak nie przejdzie do dalszego etapu to mu za wykonaną pracę nie oddać kasy!

Oczywiście a potem się dostaje na umowe-zlecenie 1800 netto heh, jak są takie rekrutacje to przeważnie konkretna praca za konkretną gotówkę itd. Posłowie jeżdżą do W-wy ale mają 10 koła oraz wiele profitów. Przy normalnych pracach rekrutacja jest prosta i szybka.
W poniedziałek byłem w firmie farmaceutycznej na rozmowie i koleś sam stwierdził, że zaprasza 4 osoby bo nie będzie wszystkich 30 prosił którzy się zgłosili i szopek odstawiał i z tego wybierze jedną odpowiednią, a nie jakieś etapy itd bo poszukuje na jedno miejsce osobę a nie do magazynu 10-ciu.

Poza tym nie spotkałem się z czymś takim jak praca za darmo..jak się szuka kogoś na magazyn i np kandydat przychodzi i działa cały dzień - sprawdzając czy mu to pasuje a oni patrzą czy się nadaje to płacą mu za to, wiele szkoleń jest płatnych itd..jakiś test owszem ale nie konkretna praca.
Tym sposobem to można założyć sobie sklep internetowy i zapraszać poszczególne osoby na dzień i sprawdzać jak pracują a potem im dziękować i mieć zapewnioną obsługę zamówień big_smile

90

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pomyśleć, że są pracodawcy, u których rekrutacja trwa czasami i 2 miesiące, bo tyle jest etapów i w czasie tych etapów ten pracodawca wymaga wykonania projektu, pracy za darmo, żeby zobaczyć, jak pracuje osoba, która się o to stanowisko ubiega big_smile normalnie szok, jak on tak może wymagać od bezrobotnego tyle zaangażowania, a jak nie przejdzie do dalszego etapu to mu za wykonaną pracę nie oddać kasy!

Oczywiście a potem się dostaje na umowe-zlecenie 1800 netto heh, jak są takie rekrutacje to przeważnie konkretna praca za konkretną gotówkę itd. Posłowie jeżdżą do W-wy ale mają 10 koła oraz wiele profitów. Przy normalnych pracach rekrutacja jest prosta i szybka.
W poniedziałek byłem w firmie farmaceutycznej na rozmowie i koleś sam stwierdził, że zaprasza 4 osoby bo nie będzie wszystkich 30 prosił którzy się zgłosili i szopek odstawiał i z tego wybierze jedną odpowiednią, a nie jakieś etapy itd bo poszukuje na jedno miejsce osobę a nie do magazynu 10-ciu.

Poza tym nie spotkałem się z czymś takim jak praca za darmo..jak się szuka kogoś na magazyn i np kandydat przychodzi i działa cały dzień - sprawdzając czy mu to pasuje a oni patrzą czy się nadaje to płacą mu za to, wiele szkoleń jest płatnych itd..jakiś test owszem ale nie konkretna praca.
Tym sposobem to można założyć sobie sklep internetowy i zapraszać poszczególne osoby na dzień i sprawdzać jak pracują a potem im dziękować i mieć zapewnioną obsługę zamówień big_smile

Spoko spoko, ale ja nie pisałam o pracy na magazynie tylko o konkretnej robocie.
Jak np. chce się zostać managerem projektu w firmie to trzeba taki projekt przykładowy rozpisać. Jak się chce ogarniać produkty papierowe, to trzeba taki przykładowy produkt umieć zamówić taki dokładnie, jaki się chce itd itp. Jest to test, który sprawdza jak pracujesz, a nie praca, która coś da potencjalnemu pracodawcy. Ciągle jednak jest to praca wykonana za darmo dla kogoś innego wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 56 do 90 z 90 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018