Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

Temat: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Witam,
mam takie przemyślenia i chce żeby ktoś to potwierdził albo napisał swoje. Od 2 miesięcy poszukuje pracy, firma w której pracowałem się rozsypała, miałem umowę na czas określony i tyle. Jestem osobą bezrobotną, mam jakieś odłożone oszczędności no ale...czy wg Was jazda po firmach na rozmowy, szczególnie ileś etapów jest ok?
Podam przykład bo nie chce podawać szczegółów, np W-wa i Legionowo, dostajecie zaproszenie na rozmowę etap 1 do firmy XYZ, ok fajnie, wszystko jasne, rozstajecie się i jest telefon z zaproszeniem na etap 2, po czym kilka dni później informacja że inna osoba została wybrana wśród ostatecznych kandydatów.
Na pozór może normalna kolei rzeczy, ale 2 etap to rozmowa jaki typ umowy by odpowiadał, jaka stawka tak ostatecznie, od kiedy na 100% można zacząć pracę i czy przy ewentualnej kolejnej rekrutacji na inne stanowisko też byśmy byli chętni.
Pytanie za 100 pkt, nie można było tego wykonać przez e-mail? lub telefon? Lub po prostu nie można było tego ustalić podczas 1 etapu i w sumie jedynego?

W efekcie taki bezrobotny jak ja, przejechał 70-80 km,  35 zł około poszło na paliwo.

Czy to ma sens? nawet w Urzędzie Pracy mam zaświadczenie i mogę jeździć komunikacją w strefie miejskiej za darmo.

Czy nie uważacie że niektóre firmy i te ich procesy rekrutacji to gorzej niż na Wyższe Uczelnie?

To jest ten paradoks, musisz mieć pieniądze żeby szukać pracy. Oczywiście pomijam już (chociaż to też ma jakieś znaczenie), rozmowy o pracę na drugim końcu miasta, gdzie bilet kosztuje też swoje, dojechać trzeba nieraz kilkoma środka transportu,   jadąc np 25 min.


Ale co sądzicie o tych etapach czy to nie przesada? Mam 2-3 razy jeździć w jedno miejsce, marnować czas bezsensu?
Nie wiem właśnie po co to firmy robią, jakieś etapy, części itd.

Osoba bezrobotna nie ma na to pieniędzy, za kasę przeznaczoną na jazdę na głupi drugi etap, lepiej jechać np do konkretnej innej firmy i wręczyć CV albo chociażby np na jakieś targi pracy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jak rozumiem to ty starasz się o pracę a nie pracodawca o ciebie. Więc musisz zrobić to co pracodawca proponuje.
Może i proces rekrutacji możnaby przeprowadzić inaczej, ale wygodniej jest porozmawiać z kilkunastoma ludźmi ogólnie, a z dwoma-trzema o szczegółach. Ta druga część to 15 minut. Pomnożone przez 10 ludzi daje dwie i pół godziny gadania bez sensu o czymś co ich nie dotyczy. Firma dba o swoje, a nie twoje pieniądze.
Natomiast twoje argumenty o marnowaniu twojego czasu... Ty tak na serio? Bo co, jako bezrobotny spieszysz się gdzieś?
Szukasz pracy, musisz się postarać. Jak ci to nie pasuje, to szukaj w swojej okolicy. Mniej dojazdów, na rozmowę pójdziesz przy okazji zakupów, a i potem łatwiej dotrzeć.

3

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Ja mam na drugi koniec mojego miasta tak luźno licząc z godzinę, jak są korki to nawet i 1.5h, 25min to jest nic.

Ty chcesz mieć pracę, więc Ty masz się starać. Z takim podejściem odstraszasz od samego początku.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

O ile nie jesteś kimś wybitnym, to pracodawca ma 50 chętnych na twoje miejsce, którzy nie marudzą. Nie stać cię bilet jeździj rowerem albo chodź na piechotę. Czasu masz w bród.

Zresztą takie marudzenie już skreśla na starcie. Pracodawca zatrudni tego, komu zalezy na pracy...

5

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Powiem szczerze, macie dziwne podejście, a nie wydaje Wam się po prostu że to durny pomysł na dziwną rekrutację przez kogoś mądrego w firmie?

Lady Loka napisał/a:

Ja mam na drugi koniec mojego miasta tak luźno licząc z godzinę, jak są korki to nawet i 1.5h, 25min to jest nic.

Ok tylko Ty zarabiasz, to Twoja praca, mój znajomek jest agentem ubezpieczeniowym i ma 5k na miesiąc, ale jeździ po całym województwie do klientów, no i to rozumiem.
Natomiast kolejne etapy dziwnej rekrutacji, rozmowy o tym co było na 1 etapie są bezsensu.

Z resztą wg mnie jest rynek pracownika i bezsensu takie dyskusje

Pracodawca zatrudni tego kto będzie odpowiadał kwalifikacjami a do tego zaśpiewa najniższą kwotę, tak to wygląda. Niekoniecznie temu co będzie zależeć bo miałem pozytywne odpowiedzi od firm które traktowałem na luzaku, a i takie gdzie stawałem na głowie, jeździłem itd.

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

Powiem szczerze, macie dziwne podejście, a nie wydaje Wam się po prostu że to durny pomysł na dziwną rekrutację przez kogoś mądrego w firmie?

Lady Loka napisał/a:

Ja mam na drugi koniec mojego miasta tak luźno licząc z godzinę, jak są korki to nawet i 1.5h, 25min to jest nic.

Ok tylko Ty zarabiasz, to Twoja praca, mój znajomek jest agentem ubezpieczeniowym i ma 5k na miesiąc, ale jeździ po całym województwie do klientów, no i to rozumiem.
Natomiast kolejne etapy dziwnej rekrutacji, rozmowy o tym co było na 1 etapie są bezsensu.

Z resztą wg mnie jest rynek pracownika i bezsensu takie dyskusje

Pracodawca zatrudni tego kto będzie odpowiadał kwalifikacjami a do tego zaśpiewa najniższą kwotę, tak to wygląda. Niekoniecznie temu co będzie zależeć bo miałem pozytywne odpowiedzi od firm które traktowałem na luzaku, a i takie gdzie stawałem na głowie, jeździłem itd.


Twoje zdanie w tej kwestii potencjalnego pracodawcę obchodzi, jak pogłowie bydła rogatego w Mozambiku.

7

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jendrju - ja trochę rozumiem twoje podejście, szkoda zachodu na takie wycieczki, ale j.w. to ty ubiegasz się o pracę, a nie praca o ciebie.
W wielu firmach z założenia rekrutacja jest kilku etapowa i na tych kolejnych etapach odpadają kolejni kandydaci. Są firmy, w których szef wszystkich szefów podejmuje ostateczną decyzję (pomimo iż siedzi np. na końcu świata i będziesz go widział raz na rok) i np. to on chce rozmawiać z kilkoma kandydatami. W takiej sytuacji nie ma znaczenia, że wszystko jest dogadane. Może być też tak, że jest to kolejny test - jak znosisz takie sytuacje, jak bardzo jesteś zdesperowany, jak bardzo jesteś roszczeniowy, jak bardzo liczy się dla ciebie interes firmy, a własny...itp Każda firma ma swoje zasady działania, jeśli ci się nie podobają, to skreślaj te firmy zanim wsiądziesz w samochód i stracisz czas i pieniądze.

Skoro uważasz, że rynek jest pracownika, to następnym razem zaproponuj, by to szef przyjechał do ciebie i tak paliwo pójdzie w koszty firmy.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

8

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Z tym że ja już uczestniczyłem w wieloetapowych rekrutacjach i to nie chodzi o to że ogólnie dla mnie to głupie, tylko niech ma to sens, ręce i nogi tzn. II etap to np test kompetencji, językowy, czy ustalenie konkretnie np szkoleń, spotkanie z jakimiś guru itd

A nie II etap czyli spotkanie z tę samą osobą co w I etapie i znowuż rozmowy o zarobkach i od kiedy można przyjść do pracy, no sory dla mnie to głupie.
ale nie chodzi mi że rynek pracownika i że ma przyjeżdżać do kandydata (chociaż miałem już rekrutacje np w Mc Donald, gdzie koleś przyjechał do najbliższego dla mnie pod katem miejsca zamieszkania - także można?) tylko tu chodzi o szacunek i logiczne podejście, poza tym o ile to nie jest praca gdzie płacą z 3 tys na dzień dobry, to podobnych prac jest pełno, więc nikt nikomu łaski nie robi ze za 2200 netto kogoś zatrudni np.

Ja po prostu nie przypuszczałem że ten ich drugi etap to mówiąc brzydko idiotyzm, tu nie ma poparcia logicznego jak dla mnie no ale ok, no trzeba się godzić na to co pracodawca wymaga.

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Chłopie pracodawcy nie obchodzi co ty myślisz, czy coś jest głupie czy nie. Ty jesteś od wykonywania poleceń. Od pytania czy ktoś chce podwójne frytki. Czy sałatkę z sosem tysiąca wysp... Jak będziesz miał swoją firmę, to będziesz tam rządził prezesie.

10

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Ja jechalam na rozmowe o prace dwa razy, bo jeden z szefow stwierdzil ze na pierwszej rozmowie go nie bedzie i musialam specjalnie jechac drugi raz sie z nim spotkac.

No i co mialam zrobic? Wzielam i pojechalam.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Skoro łaski nie robią, to po co jeździsz? Skoro lepiej jeździć na targi pracy zamiast na drugi etap, to co Ty robiłeś na tym drugim etapie?
Jak już zostało powiedziane wyżej, pracodawca robi tak, żeby było wygodnie jemu. Jeśli kandydatowi to nie odpowiada, zgadzać się na rekrutację nie musi. Cenić się i stawiać wymagania pracodawcy można zawsze, tyle że sens takiego działania zależy od tego, co potencjalny pracownik ma do zaoferowania. Jeśli nic specjalnego, to i pracodawca nie zrobi dla niego niczego specjalnego.

12 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-16 17:07:56)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
czekoladazfigami napisał/a:

Chłopie pracodawcy nie obchodzi co ty myślisz, czy coś jest głupie czy nie. Ty jesteś od wykonywania poleceń. Od pytania czy ktoś chce podwójne frytki. Czy sałatkę z sosem tysiąca wysp... Jak będziesz miał swoją firmę, to będziesz tam rządził prezesie.

Jasne, to od dziś będę na Suwałki wysyłał CV, najlepiej taką co ma 5 etapów roll
Wydam 500 zł na podróże i będę zadowolony że sobie pojeździłem i pogadałem.

SaraS napisał/a:

Skoro łaski nie robią, to po co jeździsz? Skoro lepiej jeździć na targi pracy zamiast na drugi etap, to co Ty robiłeś na tym drugim etapie?

No cóż nie wiedziałem że II etap tak będzie wyglądać, ale czego się spodziewac od prywaciarzy z rozdmuchanym ego, dla którego liczy się tylko kasa?

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Pracodawca może mieć sobie rozdmuchane ego do takiego stopnia jaki mu się podoba. Ty jako szary pracownik masz się dostosować. Nie pasuje nie idź na rozmowę. Zresztą to śmieszne  jak się dorosły chłop skarży że nie ma skąd wziąć kasy. Zwłaszcza w okresie letnim, gdzie było mnóstwo fuch tymczasowych. Nawet na budowach do wynoszenia gruzu.

14

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

A no właśnie. Gdybym miała kogoś zatrudnić i doszłoby do mnie, że dla kandydata X problemem jest opłacenie przejazdu na rozmowę, to uznałabym, że mam do czynienia z osobą niezorganizowaną, nieumiejącą planować ani przewidywać, a przede wszystkim - niezaradną. Bezrobotny czy nie - nieważne, jeżeli komuś zależy, to takie pieniądze ogarnie.
Przy okazji wyobraziłam sobie reakcję pracodawcy na resztę rewelacji z tego tematu. No wszystko zrobił źle, kandydat zorganizowałby to o niebo lepiej, tylko - co niesamowite - to nasz pracodawca (ten zły prywaciarz z rozdmuchanym ego) ma firmę, a genialny reorganizator dopiero szuka pracy (mimo że rynek pracownika, a łaski, że pensja 2200 nikt nie robi).
Polecam autorowi dostosować wymagania do oferowanych umiejętności, ewentualnie odwrotnie.

15

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jendrju - chyba masz jakieś kosmiczne wyobrażenia. Ostatnio obserwowałam zmianę pracy mojego znajomego, który startował na topowe stołki za kilkadziesiąt tys. zł/miesięcznie i to on jeździł do firm, z wyjątkiem jednej, gdzie szefem był Niemiec i zrobili telekonferencję. Uważasz, że głupie są zasady panujące w firmie X... i chcesz w takiej głupiej firmie pracować??? załóż swoją firmę i wprowadź w niej mądre zasady, przy okazji rozwiążesz swój problem z pracą.
Twój problem jest o tyle zaskakujący, że przypuszczam - dla większość ludzi szukających pracy kwestia dojazdu na kolejny etap rozmów jest nieistotna, znacznie ważniejsze jest zakres obowiązków, wynagrodzenie, itp.
Poza twardymi kompetencjami - są jeszcze inne sprawy brane pod uwagę, chociażby dopasowanie do zespołu, podejście do pracy. O ile można się douczyć czegoś, to zmiana nastawienia jest znacznie trudniejsza i może dyskwalifikować taką osobę. Zastanów się, bo może jesteś super specjalistą, ale odpadasz, bo brakuje ci miękkich umiejętności.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

16 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-16 18:55:24)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

No to jestem ciekaw dlaczego akurat do Urzędu Pracy dostaje się zaświadczenie i sie jeździ za free, albo jest pomoc prawna dla bezrobotnych za free a Wy uważacie że bezrobotnemu kasa z nieba spada.
I serio wynosić gruz żeby na idiotyczną rozmowę mieć kasę na paliwo? Koń by się uśmiał, ja rozumiem na kurs taki czy siaki, jakieś sanepidowskie badania np jak ktoś startuje do spożywki ale nie na takie coś lol Na pewno zarobie kasę a potem ją wydam bo jakiś dziwny pracodawca realizuje swoje idiotyczne pomysły...i nie może jak człowiek przeprowadzić rekrutacji.....

Macie skrajnie inne podejście, no ale cóż każdy ma inne dopóki czegoś nie doświadczy i jego to nie dotyka.

17 Ostatnio edytowany przez czekoladazfigami (2019-10-16 19:01:09)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Po prostu ty masz wymagania z kosmosu. A nic w zamian nie oferujesz... Rób tak dalej. A skończysz pod mostem. Żaden pracodawca nie będzie się bujał z takim ananasem, zwłaszcza że ma 15 normalniejszych do wyboru. Snuj swoje żale dalej, ale złotówki na tym nie zarobisz. Ja latałam na rozmowy za granicę, zazwyczaj kasę zwracali za samolot czy hotel. Ale tu chodziło o otwieranie filii w Polsce, a nie sprzedaż frytek w Suwałkach.

18

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

No to jestem ciekaw dlaczego akurat do Urzędu Pracy dostaje się zaświadczenie i sie jeździ za free, albo jest pomoc prawna dla bezrobotnych za free a Wy uważacie że bezrobotnemu kasa z nieba spada.
I serio wynosić gruz żeby na idiotyczną rozmowę mieć kasę na paliwo? Koń by się uśmiał, ja rozumiem na kurs taki czy siaki, jakieś sanepidowskie badania np jak ktoś startuje do spożywki ale nie na takie coś lol Na pewno zarobie kasę a potem ją wydam bo jakiś dziwny pracodawca realizuje swoje idiotyczne pomysły...i nie może jak człowiek przeprowadzić rekrutacji.....

Macie skrajnie inne podejście, no ale cóż każdy ma inne dopóki czegoś nie doświadczy i jego to nie dotyka.

Jasne. Tak jakby nikt z nas nie szukał nigdy pracy big_smile
To bierz oferty z UP. Tam chyba zwracają za dojazdy:P ale jakie te oferty są to każdy wie.

Może ja mam idealistyczne podejście, ale dla mnie jak ktoś przez 2 miesiące nie może znaleźć pracy aktywnie szukając, to coś jest bardzo nie tak. Przerobiłeś już wszystkich możliwych pracodawców w Twojej okolicy?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

No to jestem ciekaw dlaczego akurat do Urzędu Pracy dostaje się zaświadczenie i sie jeździ za free, albo jest pomoc prawna dla bezrobotnych za free a Wy uważacie że bezrobotnemu kasa z nieba spada..

nie wiem, jak to jest z bezrobotnymi, ale czegoś nie ogarniam - co dostajesz z UP talon na paliwo, czy jakiś bilet na komunikację miejską?
Jesteś bezrobotny i wozisz się autkiem, a jednocześnie płaczesz na zbyt wygórowane wymagania pracodawców (kilkuetapowa rekrutacja)?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

20

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Przechodziłem wiele rekrutacji. Jeździłem na rozmowy po dwieście, trzysta kilometrów. Ale ja chciałem pracować w tych firmach i robić to co lubię. Skoro ty masz taki stosunek jaki tu zaprezentowałeś, to nawet do tej roboty za 2200, o której tu pisałeś, cię nie chcą. Ot i cała historia.

21 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-16 19:38:12)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
czekoladazfigami napisał/a:

Ale tu chodziło o otwieranie filii w Polsce, a nie sprzedaż frytek w Suwałkach.

Daj spokój ja zapiekanki będę sprzedawać a nie frytki

Lagrange napisał/a:

Przechodziłem wiele rekrutacji. Jeździłem na rozmowy po dwieście, trzysta kilometrów. Ale ja chciałem pracować w tych firmach i robić to co lubię. Skoro ty masz taki stosunek jaki tu zaprezentowałeś, to nawet do tej roboty za 2200, o której tu pisałeś, cię nie chcą. Ot i cała historia.

Ok ile takich rozmów odbyłeś z 2 etapami gdzie trzeba było trzysta km jechać? 5..6? czy może jedną jedyną w życiu???

Lagrange napisał/a:

Przechodziłem wiele rekrutacji. Jeździłem na rozmowy po dwieście, trzysta kilometrów. Ale ja chciałem pracować w tych firmach i robić to co lubię. Skoro ty masz taki stosunek jaki tu zaprezentowałeś, to nawet do tej roboty za 2200, o której tu pisałeś, cię nie chcą. Ot i cała historia.

No tak i pracodawca przeczytał przed chwilą cały temat i 4 dni temu zadzwonił że mnie nie chcą roll

22

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
czekoladazfigami napisał/a:

O ile nie jesteś kimś wybitnym, to pracodawca ma 50 chętnych na twoje miejsce, którzy nie marudzą. Nie stać cię bilet jeździj rowerem albo chodź na piechotę. Czasu masz w bród.

Zresztą takie marudzenie już skreśla na starcie. Pracodawca zatrudni tego, komu zalezy na pracy...

Chyba w marzeniach....

23

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

Ale tu chodziło o otwieranie filii w Polsce, a nie sprzedaż frytek w Suwałkach.

Daj spokój ja zapiekanki będę sprzedawać a nie frytki

Lagrange napisał/a:

Przechodziłem wiele rekrutacji. Jeździłem na rozmowy po dwieście, trzysta kilometrów. Ale ja chciałem pracować w tych firmach i robić to co lubię. Skoro ty masz taki stosunek jaki tu zaprezentowałeś, to nawet do tej roboty za 2200, o której tu pisałeś, cię nie chcą. Ot i cała historia.

Ok ile takich rozmów odbyłeś z 2 etapami gdzie trzeba było trzysta km jechać? 5..6? czy może jedną jedyną w życiu???

Lagrange napisał/a:

Przechodziłem wiele rekrutacji. Jeździłem na rozmowy po dwieście, trzysta kilometrów. Ale ja chciałem pracować w tych firmach i robić to co lubię. Skoro ty masz taki stosunek jaki tu zaprezentowałeś, to nawet do tej roboty za 2200, o której tu pisałeś, cię nie chcą. Ot i cała historia.

No tak i pracodawca przeczytał przed chwilą cały temat i 4 dni temu zadzwonił że mnie nie chcą roll

Wiem, że to może być intelektualnie nie do przeskoczenia, ale wspomniałem o reakcji pracodawcy na Twój stosunek do rekrutacji, a nie bezpośrednio na wypowiedzi na forum.
A jak chodzi o moje rozmowy, to zwykle tak było że na pięć- sześć wyjazdowek zdarzała się jedną z powtórną rozmową. Tyle że zwolniono mnie dwa razy w życiu, a na ogół to ja wypowiadałem umowę po znalezieniu nowej, lepszej pracy. Nawet jak mnie zwalniano, to nie udało mi się zaliczyć bezrobocia. Nie mam zrozumienia dla bezrobotnych, bo skoro na stacji gdzie tankuje pracują Ukraińcy, w sklepie gdzie kupuje Ukrainki, remont w domu robili mi Ukraińcy, to znaczy że roboty, nawet na moim zadupiu, jest w cholerę. Ale ktoś kto marudzi, że musi dwa razy jechać 20 minut na rozmowę jest dwa miesiące bez żadnej pracy. Czyżby przypadkowy zbieg okoliczności?

24 Ostatnio edytowany przez Averyl (2019-10-16 20:02:25)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
assassin napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

O ile nie jesteś kimś wybitnym, to pracodawca ma 50 chętnych na twoje miejsce, którzy nie marudzą. Nie stać cię bilet jeździj rowerem albo chodź na piechotę. Czasu masz w bród.

Zresztą takie marudzenie już skreśla na starcie. Pracodawca zatrudni tego, komu zalezy na pracy...

Chyba w marzeniach....


no coś w tym jest,
najprościej byłoby przeczekać do kolejnych wyborów, myślę, że wtedy będzie już tylu bezrobotnych, że na pewno zostaną nakarmieni kiełbasą wyborczą wink na pewno UP będzie zwracać kasę za taksówki jeśli ktoś wyrazi chęć pogadania z pracodawcą u niego w siedzibie.

Assassin być może pracodawca nie ma 50 chętnych do sprzedaży frytek, ale wymiana takiego pracownika to mała strata dla firmy, jeśli jednak szukasz pracy na stanowisku wymagającym wyższych kwalifikacji, to nawet jak jest 1 kandydat, to powinien być dobry. Dla firmy to strata dużych pieniędzy jeśli zrekrutują niewłaściwą osobą - i nie jest to tylko pensja w okresie próbny, ale wartość pracy, która powinna przynosić firmie zyska, no i ponowne poszukiwania.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

25

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Averyl napisał/a:
assassin napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

O ile nie jesteś kimś wybitnym, to pracodawca ma 50 chętnych na twoje miejsce, którzy nie marudzą. Nie stać cię bilet jeździj rowerem albo chodź na piechotę. Czasu masz w bród.

Zresztą takie marudzenie już skreśla na starcie. Pracodawca zatrudni tego, komu zalezy na pracy...

Chyba w marzeniach....


no coś w tym jest,
najprościej byłoby przeczekać do kolejnych wyborów, myślę, że wtedy będzie już tylu bezrobotnych, że na pewno zostaną nakarmieni kiełbasą wyborczą wink na pewno UP będzie zwracać kasę za taksówki jeśli ktoś wyrazi chęć pogadania z pracodawcą u niego w siedzibie.

Assassin być może pracodawca nie ma 50 chętnych do sprzedaży frytek, ale wymiana takiego pracownika to mała strata dla firmy, jeśli jednak szukasz pracy na stanowisku wymagającym wyższych kwalifikacji, to nawet jak jest 1 kandydat, to powinien być dobry. Dla firmy to strata dużych pieniędzy jeśli zrekrutują niewłaściwą osobą - i nie jest to tylko pensja w okresie próbny, ale wartość pracy, która powinna przynosić firmie zyska, no i ponowne poszukiwania.

Ależ ja się z tym zgadzam, konkretnie z drugą częścią wypowiedzi, ale raz, że ludzi do pracy nie ma, a dwa ludzie o wysokich kwalifikacjach się stąd wynoszą, z PL konkretnie, a trzy, to jednak jakieś minimum szacunku wypadałoby okazać człowiekowi, który w danej firmie chciałby pracować. M. in. takie traktowanie ludzi stoi za emigracją ludzi młodych.

26

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lagrange napisał/a:

Nie mam zrozumienia dla bezrobotnych, bo skoro na stacji gdzie tankuje pracują Ukraińcy, w sklepie gdzie kupuje Ukrainki, remont w domu robili mi Ukraińcy, to znaczy że roboty, nawet na moim zadupiu, jest w cholerę. Ale ktoś kto marudzi, że musi dwa razy jechać 20 minut na rozmowę jest dwa miesiące bez żadnej pracy. Czyżby przypadkowy zbieg okoliczności?

No tak w Niemczech też Polacy kostkę brukową układają, pokaż mi w PL Ukraińca w urzędzie miasta/gminy, w normalnej firmie jako handlowca czy lekarza bądź prawnika...poza tym skoro pracodawca, szczególnie prywaciarz może zatrudnić kogoś za 8 zł/h to po co ma płacić 15 Polakowi? woli Ukraińca, to się nie dziw że jest bezrobocie.

Do porządnych prac żaden pracodawca Ukraińca nie zatrudni a to fizycznych, konia do pracy jak najbardziej. Wiesz akurat stacja, gdzie się pracuje po nocach, można po zębach dostać od meneli co po ćwiartki przyszli, zimą przy -10 odśnieża się przed budynkiem czy pomaga komuś tankować LPG to akurat ostatnia dla mnie praca na która warto się silić.
Ja mówię o normalnych pracach.

27

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
assassin napisał/a:

Ależ ja się z tym zgadzam, konkretnie z drugą częścią wypowiedzi, ale raz, że ludzi do pracy nie ma, a dwa ludzie o wysokich kwalifikacjach się stąd wynoszą, z PL konkretnie, a trzy, to jednak jakieś minimum szacunku wypadałoby okazać człowiekowi, który w danej firmie chciałby pracować. M. in. takie traktowanie ludzi stoi za emigracją ludzi młodych.

Oczywiście, nie chodzi mi o wykorzystywanie osoby już na etapie rozmów, ani tym bardziej później!
Kiedyś opowiadała mi znajoma, że jedna firma zajmująca się tłumaczeniami robiła sprytny manewr - dawały kandydatom do pracy tekst do przetłumaczenia, ci się starali, by wypaść jak najlepiej, a potem firma składała całość do kupy i miała za friko tłumaczenie, a frajerom mówiła, że ktoś był jednak lepszy. Brrr!
Niezależnie od tego, nie ogarniam problemu Jendrja. Nie spotkałam się z czymś takim ani osobiście, ani wśród znajomych - jeśli był drugi etap, to na ogół dotyczył czegoś innego. Często jest tak, że w pierwszym etapie spotykasz się z bezpośrednim przełożonym, jesteś testowany z tego, co będziesz wykorzystywał w pracy, jeśli przejdziesz pozytywnie ten etap, to na drugim spotykasz się z np. HR czy jakimś dyr. finansowym i omawiasz np. kwestię formalne zatrudnienia. Nie widzę tu jakiegoś elementu nieszanowania kandydata.

A z tym wydawaniem kasy na bezsensowne podróże - to tak jakby sprzedawca miał pretensję, że narobił się z ofertą, a klient się nie zdecydował! Trochę szukanie pracy to też taka transakcja albo pracodawca cię "kupi" albo nie.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska
Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Nie mam zrozumienia dla bezrobotnych, bo skoro na stacji gdzie tankuje pracują Ukraińcy, w sklepie gdzie kupuje Ukrainki, remont w domu robili mi Ukraińcy, to znaczy że roboty, nawet na moim zadupiu, jest w cholerę. Ale ktoś kto marudzi, że musi dwa razy jechać 20 minut na rozmowę jest dwa miesiące bez żadnej pracy. Czyżby przypadkowy zbieg okoliczności?

No tak w Niemczech też Polacy kostkę brukową układają, pokaż mi w PL Ukraińca w urzędzie miasta/gminy, w normalnej firmie jako handlowca czy lekarza bądź prawnika...poza tym skoro pracodawca, szczególnie prywaciarz może zatrudnić kogoś za 8 zł/h to po co ma płacić 15 Polakowi? woli Ukraińca, to się nie dziw że jest bezrobocie.

Do porządnych prac żaden pracodawca Ukraińca nie zatrudni a to fizycznych, konia do pracy jak najbardziej. Wiesz akurat stacja, gdzie się pracuje po nocach, można po zębach dostać od meneli co po ćwiartki przyszli, zimą przy -10 odśnieża się przed budynkiem czy pomaga komuś tankować LPG to akurat ostatnia dla mnie praca na która warto się silić.
Ja mówię o normalnych pracach.

Zależy kto w jakim środowisku się obraca... Znam 2 lekarzy Ukraińców, architekta i nauczyciela języków obcych... Pewnie jeszcze parę innych osób. Wiesz jaką przewagę ma Ukrainiec nad Polakiem po pierwsze zna przynajmniej 3 języki. Szybko się uczy i się stara.

29

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Tylko o wyjątkowych pojedynczych przypadkach nie mówimy, ja nie znam żadnego a mam w rodzinie samych lekarzy i bywam w szpitalach i to nie jako pacjent, poza tym Polak też może znać  3 języki - polski, angielski i niemiecki.
Ciekaw jestem jakie języki zna Ukrainiec?

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

Tylko o wyjątkowych pojedynczych przypadkach nie mówimy, ja nie znam żadnego a mam w rodzinie samych lekarzy i bywam w szpitalach i to nie jako pacjent, poza tym Polak też może znać  3 języki - polski, angielski i niemiecki.
Ciekaw jestem jakie języki zna Ukrainiec?


Takie same jak w każdym innym kraju. Mój znajomy zna co najmniej 4 biegle. Rosyjski,  ukraiński, angielki i polski. Do tego bardzo dobrze porozumiewa się po niemiecku czy francusku. Ogarnia podstawy hiszpańskiego i włoskiego.  Ukraińcy z zasady bardzo często są dwujęzyczni, a nauka polskiego przychodzi im bardzo łatwo. Ba żeby Polacy takie ładne zdania budowali.

To ty jakiś wyrodny jesteś. Sami lekarze i jedna zakała. Taka prominentna familia to nikt nie może ci roboty załatwić?

31

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
czekoladazfigami napisał/a:
Jendrju napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Nie mam zrozumienia dla bezrobotnych, bo skoro na stacji gdzie tankuje pracują Ukraińcy, w sklepie gdzie kupuje Ukrainki, remont w domu robili mi Ukraińcy, to znaczy że roboty, nawet na moim zadupiu, jest w cholerę. Ale ktoś kto marudzi, że musi dwa razy jechać 20 minut na rozmowę jest dwa miesiące bez żadnej pracy. Czyżby przypadkowy zbieg okoliczności?

No tak w Niemczech też Polacy kostkę brukową układają, pokaż mi w PL Ukraińca w urzędzie miasta/gminy, w normalnej firmie jako handlowca czy lekarza bądź prawnika...poza tym skoro pracodawca, szczególnie prywaciarz może zatrudnić kogoś za 8 zł/h to po co ma płacić 15 Polakowi? woli Ukraińca, to się nie dziw że jest bezrobocie.

Do porządnych prac żaden pracodawca Ukraińca nie zatrudni a to fizycznych, konia do pracy jak najbardziej. Wiesz akurat stacja, gdzie się pracuje po nocach, można po zębach dostać od meneli co po ćwiartki przyszli, zimą przy -10 odśnieża się przed budynkiem czy pomaga komuś tankować LPG to akurat ostatnia dla mnie praca na która warto się silić.
Ja mówię o normalnych pracach.

Zależy kto w jakim środowisku się obraca... Znam 2 lekarzy Ukraińców, architekta i nauczyciela języków obcych... Pewnie jeszcze parę innych osób. Wiesz jaką przewagę ma Ukrainiec nad Polakiem po pierwsze zna przynajmniej 3 języki. Szybko się uczy i się stara.

Jezeli to lekarz, to znaczy, ze jest w Polsce juz od kilku ladnych lat. Nic dziwnego, ze w takim razie plynnie mowi po polsku. Jest masa nowych ukraincow, ktorzy naplyneli w ostatnich latach oraz Ci, ktorzy mieszkaja tu od lat. Ci nowi dziela na tych, co wpadli dorobic i doslownie leją na jezyk polski i obowiazki w pracy (mowia po ukraonsku i maja gdzies nawet m, czy ciebie zrozumieja, obracaja sie plecami i ida), a inni chca tu zostac i sumiennie pracuja. Nie mam nic przeciwko chwaleniu ukraincow(bo wielu z nich zasluzylo), ale mozna to robic bez srania do wlasnego poslania (sory ale mam dosc tej pedagogiki wstydu). Polacy to bardzo dobrzy pracownicy. A zagranicą to juz w ogole. Tak jak i ukraincy u nas. U siebie w Panstwie, za tamtejsze pieniadze byliby duzo mniej wydajni. My mamy tak samo.

He said "I'll tell you a little story 'bout the wicked witch of wonder"
Hell! No! Don't let her take my soul!!

32 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-17 12:47:52)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jovanna napisał/a:

Nie mam nic przeciwko chwaleniu ukraincow(bo wielu z nich zasluzylo), ale mozna to robic bez srania do wlasnego poslania (sory ale mam dosc tej pedagogiki wstydu).

[tu była niemerytoryczna treść - usunięte przez moderację]
Nie zauważyłem dotąd symptomów, jakże poetycko przez ciebie opisanego zachowania. Jak na razie krytyka dotyczyła Jędrusia i jego pogardy dla pracy, obcokrajowców i ogólnie otaczającego świata. Nasz Jędruś pisze o pracach za 2200-3000 do których nikt go nie chce. Za chwilę znów mówi z pogardą o ludziach którzy taką właśnie pracę dostali. Mówi z pogardą o Polakach w Niemczech wykonujących prace jego wielmoznosci niegodne, ale nie rozumie że czasy pracy na czarno i jumy to już zamierzchła historia. Teraz ogromna grupa Polaków wyjeżdża do pracy za granicą bo są świetnymi fachowcami i są lekarzami, prawnikami, informatykami, czy wreszcie pracują w zarządach firm. Jędruś z pogardą mówi o pracodawcy który mu kazał dwa razy jeździć na bezsensowne rozmowy i śmiał go nie zatrudnić.
Może coś mi umknęło, ale nie przeczytałem ani słowa o tym że Polacy są źli. Mowa była o tym że Jędrek to leń i musi zmienić swój stosunek do rekrutacji i późniejszej pracy.

33

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lagrange napisał/a:

Jak na razie krytyka dotyczyła Jędrusia i jego pogardy dla pracy, obcokrajowców i ogólnie otaczającego świata. Nasz Jędruś pisze o pracach za 2200-3000 do których nikt go nie chce.

A możesz wyjaśnić gdzie napisałem że nikt mnie nie chce? Jak widać kolejny raz braki ze szkoły pt "czytanie ze zrozumieniem", mało tego chwalenie Ukraińców zamiast martwić się że pracodawca nie zatrudni Polaka tylko woli tego co chce pracować za miskę ryżu. Przykre to jest że tego nie rozróżniasz i z rozbrajającą szczerością piszesz że konie robocze/woły robocze pt Ukraińcy zajmowali się remontem u Ciebie w domu.

34 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-17 18:06:32)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Jak na razie krytyka dotyczyła Jędrusia i jego pogardy dla pracy, obcokrajowców i ogólnie otaczającego świata. Nasz Jędruś pisze o pracach za 2200-3000 do których nikt go nie chce.

A możesz wyjaśnić gdzie napisałem że nikt mnie nie chce? Jak widać kolejny raz braki ze szkoły pt "czytanie ze zrozumieniem", mało tego chwalenie Ukraińców zamiast martwić się że pracodawca nie zatrudni Polaka tylko woli tego co chce pracować za miskę ryżu. Przykre to jest że tego nie rozróżniasz i z rozbrajającą szczerością piszesz że konie robocze/woły robocze pt Ukraińcy zajmowali się remontem u Ciebie w domu.

No to po kolei.
Napisałeś że dwa miesiące nie możesz znaleźć roboty. [tu była obraźliwa treść - usunięte przez moderację]
Czyli szukałeś, lub powinieneś szukać już dużo wcześniej. Czyli nikt cię nie chce.
W związku z pracowitością takich jak ty firma która robiła remont musiała zatrudnić Ukraińców. Czy ich lubię czy nie to byli pracowici, uczynni i w przeciwieństwie do Polaków którzy z nimi pracowali, chcieli zrobić robotę porządnie. Co Polacy spieprzyli, to chłopaki z Ukrainy potem poprawiali.
Nie martwi mnie to że pracowici ludzie dostają pracę. Wyjazd za granicę do pracy wymaga przedsiębiorczości, odwagi i pracowitości. I nie wstydzę się że chcę aby ludziom którzy mają te cechy się w życiu udało.

35

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Lagrange, jak już tak chcesz dyskutować i obrażać innych to nie ma problemu, owszem mnie nikt nie chce i 2 miesiące szukam pracy, Ciebie natomiast chcieli i zarabiasz takie kokosy że musisz szukać do remontu tanich firm, które oferują niewielkie stawki, psują rynek ale mają tanią siłe roboczą za pomocą obywateli ze wschodu. Myślisz się że każda firma budowlana zatrudnia Ukraińców, są takie co normalnie płaca pracownikom i jest wszystko ok tylko nie oferują takich stawek, pewnie gdyby Ci zaśpiewali cenę to byś z papci wyskoczył.
Tak się głupio składa że zawoziłem auto do mechanika - szefa który miał 2 Ukraińców a warsztat to był wynajęty garaż, ale ostatnio mi spartolili robotę i teraz jeżdżę do kolesia co ma zakład, biuro i normalnych chłopaków z Polski, wystawia faktury, przyjmuje zlecenie, dzwoni co jest grane z autem itd, sterylny, fajny zakład na poziomie.

No ale cóż coś za coś, on dużo więcej kasuje niż ów Pan z  Ukraińcami.
Nie oszukujmy się moja ciotka -emerytka też zatrudnia do sprzątania panią z Ukrainy, bo Polka chciała dużo więcej.

I zamiast wkurzać się że pracodawca kombinuje i nie chce normalnych stawek płacić Polakom jak się należy to cieszysz się bo mało zapłaciłeś bo czarne kozły wykonały robotę i dostały grosze. Tak to wygląda

36

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jendrju, ja nie bardzo rozumiem, czego miałaby dowodzić opowieść o warsztacie. Sam przecież najpierw skorzystałeś z tego pierwszego, tańszego. Czy gdyby było wszystko w porządku, szukałbyś i tak miejsca, w którym zapłacisz więcej? Dla zasady? Nie sądzę. A błędy mogą zdarzyć się każdemu, każdy może nie znać się na robocie, narodowość nie ma tu nic do rzeczy.

Zupełnie już natomiast nie rozumiem oburzenia, że ludzie wolą płacić mniej, co przecież równa się temu, że zostaje im więcej w kieszeni. Gdybyś dwóch pracodawców za ten sam zestaw obowiązków zaproponowało Ci różne wynagrodzenie, nie wybrałbyś tego, który płaci więcej? Dlaczego więc miałoby być dziwne czy godne potępienia (bo tak odbieram Twoje wypowiedzi) to, że pracodawca wybierze tego z kandydatów, któremu będzie mógł zapłacić mniej, jeżeli obaj będą w stanie wykonać daną robotę? Przecież to mechanizm jak w najzwyklejszych zakupach: porównujesz cechy produktów, które są dla Ciebie istotne. Jeżeli dwa telefony mają takie same parametry, a znacząco różnią się ceną, z reguły wybiera się tańszy. Jeżeli jeden telefon jest droższy, ale ma milion bajerów, a drugi - tańszy, jedynie z podstawowymi funkcjami, to musisz się zastanowić, czy kiedykolwiek te bajery Ci się przydadzą i czy są warte swojej ceny. Jeśli nie - znowu wybiera się tańszy. Pracodawca robi to samo. Nic w tym złego.

Swoją drogą, wybacz, ale z Twoich postów wyłania się obraz osoby, której zawsze źle i zawsze z czyjejś winy. Tak, wtedy jest łatwo, bo nie trzeba podejmować żadnych działań. Skoro to szefowie robią głupie rekrutacje, a Ukraińcy zabierają pracę Polakom, zawsze będzie można ponarzekać, znajdzie się też jakieś usprawiedliwionko niepowodzeń. Chciałbyś, żeby wszystko było po Twojemu, żeby to Tobie było wygodnie (jasne, każdy by chciał), ale jednocześnie uważasz, że jak ktoś inny robi coś dla własnej wygody/po swojemu, to już źle. No tak to nie działa. Może - zamiast narzekać - lepiej byłoby zrobić coś, by dla potencjalnych pracodawców stać się atrakcyjniejszym nabytkiem? Albo jeszcze lepiej - założyć coś swojego i idealistycznie zatrudniać tylko Polaków, same wysokie stawki oczywiście, rozmowy w zaproponowanym przez nich miejscu, wiesz, też tak w ramach lekcji o tym, jak to jest po drugiej stronie biurka.

37

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Jendrju, moje problemy i zarobki nie mają tu żadnego znaczenia.
Problem w tym, że byłem, jak to SaraS ładnie ujęła, po drugiej stronie biurka i prowadziłem rozmowy rekrutacyjne. Człowieka który na pretensje do całego świata a ambicje sięgające gwiazd omija się szerokim łukiem. A nie wyobrażasz sobie jak łatwo takiego wyczuć. Zanim doszedłem do tego co dziś mam, zaczynałem w swojej branży za pół najniższej krajowej. Dopiero po roku dostałem cały etat i to wymarzone minimum. Dziś wybieram oferty które mnie interesują, bo mam całą talię referencji od poprzednich pracodawców, certyfikaty że szkoleń, egzaminów, konferencji branżowych. Byłem szefem, ale mi się znudziło, więc wolę stanowiska techniczne. To co mam, osiągnąłem dzięki ciężkiej pracy i sporemu poświęceniu, dlatego nie szanuje ludzi którzy przychodzą, mało co umieją i krzyczą daj. Widzę młodych ludzi, którzy startują na kasie w Lidlu. Mają kasę na start i rozwijają się dalej. Uczą się, studiują, chcą czegoś więcej. I oni tą swoją małą łyżeczką się najedzą. Ty przyłazisz z chochlą i wrzeszczysz- do pełna.
Taki swój obraz stworzyłeś w tym temacie. Niestety to pracodawca ustala sposób rekrutacji i warunki zatrudnienia. Ty to albo przyjmujesz, albo odpuszczasz. Tyle że jeśli wszyscy stosują podobne warunki, to albo się z tym pogodzisz, albo jeszcze długo będziesz żył z zasiłku.

38 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-20 20:39:55)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Fakt jest taki, że niektóre firmy przesadzają z tymi procesami, ale w niektórych przypadkach warto zainwestować i spróbować swoich sił. Trzeba być jednak pewnym tego, że taką pracę się dostanie. Oczywiście podstawą jest dobre cv, możesz najpierw pokazać kilku osobom takie CV, może też coś doradzą. Następnie pewność siebie - podczas rozmów kwalifikacyjnych, jest naprawdę bardzo istotna. Warto przeczytać ten wpis [nieregulaminowy link] daje dużo wskazówek. I powodzenia, trzeba zawalczyć o swoją przyszłość smile

39 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-10-22 12:36:54)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

to się nie dziw że jest bezrobocie.

Bezrobocie pobija kolejne rekordy "niskosci" do pracy nie ida tylko Ci, ktorym sie wybitnie nie chce.

Jendrju napisał/a:

Wiesz akurat stacja, gdzie się pracuje po nocach, można po zębach dostać od meneli co po ćwiartki przyszli, zimą przy -10 odśnieża się przed budynkiem czy pomaga komuś tankować LPG to akurat ostatnia dla mnie praca na która warto się silić.
Ja mówię o normalnych pracach.

O to-to. Szlachta nie pracuje, co nie?

Miszczu, wymien ze trzy normalne prace (I stawki za ktore laskawie przyjdziesz do roboty).

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

40

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Dziwicie się, że nie macie pracy...to czego wy szukacie skoro wszystko wam nie pasuje?

41 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-22 21:06:25)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
tyafu napisał/a:

Bezrobocie pobija kolejne rekordy "niskosci" do pracy nie ida tylko Ci, ktorym sie wybitnie nie chce.

Jasne, przecież pracowałeś całe życie w Urzędzie Pracy, albo jeszcze lepiej w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki społecznej?

Praca owszem jest na produkcji.

tyafu napisał/a:

Miszczu, wymien ze trzy normalne prace (I stawki za ktore laskawie przyjdziesz do roboty).

Nie ma sprawy
- laborant
- biotechnolog
- bioinformatyk
- biolog terenowy


Jaka kasa? myślę że takie 2600 netto już można pomyśleć.



Tak przy okazji proponuje zapytać 50 latka czy pójdzie na umowę zlecenie pracować gdzie będzie podstawa i jakieś dodatki za sprzedaż, wciskanie coś komuś itd..  albo czy założy swoją firme dla potrzeb cwaniaków z ubezpieczeń którzy szukają "agentów" żeby mieć profity. Takich prac nie brakuje wiadomo.

Jak się pracowało w laboratorium po Biotechnologii to nagle na produkcje czy do Biedronki nie mam zamiaru iść za 1600 zł.
Bo to nie w tym cel, nie sztuka znaleźć obóz pracy, sztuka znaleźć pracę, która będzie kontynuacją życia zawodowego.


tyafu, możesz pochwalić się gdzie pracujesz ile zarabiasz, chociaż domyślam się że zacznie się "gimbaza" czyli wyimaginowane stanowisko pracy a w rzeczywistości 2300 netto 7-15...

42

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Gdybym miała taką dziurę w zatrudnieniu to i do biedronki bym poszła, żeby kasa była, jednocześnie szukając czegoś lepszego.

No i generalnie to chyba nie Tobie oceniac kto gdzie pracuje tongue kazda lepsza praca bedzie dla Ciebie wyimaginowanym stanowiskiem?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

43 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-10-23 10:53:18)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
tyafu napisał/a:

Bezrobocie pobija kolejne rekordy "niskosci" do pracy nie ida tylko Ci, ktorym sie wybitnie nie chce.

Jasne, przecież pracowałeś całe życie w Urzędzie Pracy, albo jeszcze lepiej w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki społecznej?

Praca owszem jest na produkcji.

Co jakis czas patrze we wskazniki GUS itp. oraz rozgladam sie po mojej miescinie I niedalekiej alglomeracji I widze ze roboty jest mnostwo, fakt duzo jest na tak wyszydzanej przez Ciebie produkcji.



Jendrju napisał/a:
tyafu napisał/a:

Miszczu, wymien ze trzy normalne prace (I stawki za ktore laskawie przyjdziesz do roboty).

Nie ma sprawy
- laborant
- biotechnolog
- bioinformatyk
- biolog terenowy


Jaka kasa? myślę że takie 2600 netto już można pomyśleć.

Tak przy okazji proponuje zapytać 50 latka czy pójdzie na umowę zlecenie pracować gdzie będzie podstawa i jakieś dodatki za sprzedaż, wciskanie coś komuś itd..  albo czy założy swoją firme dla potrzeb cwaniaków z ubezpieczeń którzy szukają "agentów" żeby mieć profity. Takich prac nie brakuje wiadomo.

Jak się pracowało w laboratorium po Biotechnologii to nagle na produkcje czy do Biedronki nie mam zamiaru iść za 1600 zł.
Bo to nie w tym cel, nie sztuka znaleźć obóz pracy, sztuka znaleźć pracę, która będzie kontynuacją życia zawodowego.

No coz, masz 50 lat  - I chcialbys znalezc prace w biotechnologii .... nie chce Cie martwic ale nie masz wielu atutow ... moja znajoma szukala pracy w takiej branzy I mimo dwoch jezykow biegle, studiow kierunkowych + podyplomowych nie znalazla pracy z satysfakcjonujaca oferta (tzn mala kasa). Niestety ale pomimo "rynku pracownika" albo dostosujesz sie I bedziesz pracowal jako laborant za kiepskie pieniadze albo przeprosisz sie z Biedra I produkcja albo bedziesz siedzial na bezrobociu.

Jendrju napisał/a:

Tak przy okazji proponuje zapytać 50 latka czy pójdzie na umowę zlecenie pracować gdzie będzie podstawa i jakieś dodatki za sprzedaż, wciskanie coś komuś itd..  albo czy założy swoją firme dla potrzeb cwaniaków z ubezpieczeń którzy szukają "agentów" żeby mieć profity. Takich prac nie brakuje wiadomo.

Te "cwaniackie" prace u prywaciarza to ok - zlo ale najwiekszym problemem z Toba jest to, ze pogardliwie wypowiadasz sie tez np. o pracy na stacji benzynowej, "ze trzeba odsniezac przy -10". NIe dziwie sie ze nie masz pracy.


Jendrju napisał/a:

Jaka kasa? myślę że takie 2600 netto już można pomyśleć.

Z tego co sie orientuje to Biedra/Lidl na wejscie daje 3500 brutto, takze tego ...


Jendrju napisał/a:

tyafu, możesz pochwalić się gdzie pracujesz ile zarabiasz, chociaż domyślam się że zacznie się "gimbaza" czyli wyimaginowane stanowisko pracy a w rzeczywistości 2300 netto 7-15...

Pracuje w korpo jako maly trybik, co pewnie wywola szereg pogardliwych uwag z Twojej strony, z pensja powyzej sredniej krajowej.


P.S.

Jendrju napisał/a:

a w rzeczywistości 2300 netto 7-15...

Mozesz wyjasnic czemu piszesz pejoratywnie o:
- pensji 2300 netto, skoro Twoje aspiracje to 2600
- godzinach pracy 7-15 ???

I na koniec. Kontaktuja sie co jakis czas ze mna rekruterzy z innych korpo I za te Twoje "dwa szejset" to mi sie nawet nie oplaca odbierac telefonu. Ale jak bede mial 50 lat tak jak Ty I bede szukal pracy, to te same pieniadze biore z pocalowaniem reki. Trzeba troche chlodnej oceny swojej sytuacji vs swoje oczekiwania.

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

44 Ostatnio edytowany przez Jendrju (2019-10-23 18:31:44)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Lady Loka napisał/a:

Gdybym miała taką dziurę w zatrudnieniu to i do biedronki bym poszła, żeby kasa była, jednocześnie szukając czegoś lepszego.

No i generalnie to chyba nie Tobie oceniac kto gdzie pracuje tongue kazda lepsza praca bedzie dla Ciebie wyimaginowanym stanowiskiem?

No tak jak Ty szukasz pracy kwadrans i od razu wiesz że jutro do pracy idziesz to faktycznie duża dziura wink
I rzeczywiście nie mi oceniać gdzie kto pracuje a przypadkowym osobom a mówiąc konkretnej loginom na forum warto oceniać moją sytuację życiową gdy zdaje się temat dotyczy czegoś innego.

Jendrju napisał/a:

Z tego co sie orientuje to Biedra/Lidl na wejscie daje 3500 brutto, takze tego ...

Jasne, ciekawe czemu w kółko szukają ludzi i faktycznie 2490 netto to szalona pensja za taką pracę, poza tym znowu jesteś błędzie jak z bezrobociem ale nie dziwi mnie to skoro jesteś jedynie klientem tego sklepu, mam kumpla co tam pracuje i na początek dają 2900 a 3500 po roku, rzeczywiście sporo płacą jak za targanie skrzynek, prace po godzinach i zapiernicz od poniedziałku do soboty.
Powiem tylko tyle że górnik to ma z 5 tys także może warto pomyśleć? czasem się nie dożyje do emerytury ale co tam.

I nie wiem gdzie napisałem że mam 50 lat...kolejny co ma braki ze szkoły o czytaniu ze zrozumieniem tekstu pisanego...

tak samo jak 2600 netto jako moja wymarzona pensja heh dobre.


tyafu napisał/a:

Mozesz wyjasnic czemu piszesz pejoratywnie o:
- pensji 2300 netto, skoro Twoje aspiracje to 2600
- godzinach pracy 7-15 ???

Nigdzie nie napisałem że to moje aspiracje, nie warto ciągle iść na skróty za to warto czytać porządnie ze zrozumieniem - pisałem o początkowej kwocie
Poza tym sam nie jesteś agentem, prywaciarzem na którego inni pracują, tylko zasuwasz od rana za pewnie podobne kwoty więc nie wiem czemu z pogardą się do mnie odnosisz ale no ok

Odnosisz się do mnie jakbyś co najmniej był prezesem klubu piłkarskiego albo jakieś firmy i tylko przyjeżdżał doglądać pracowników i patrzał czy 10 koła wpłynęło na konto.

45

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Gdybym miała taką dziurę w zatrudnieniu to i do biedronki bym poszła, żeby kasa była, jednocześnie szukając czegoś lepszego.

No i generalnie to chyba nie Tobie oceniac kto gdzie pracuje tongue kazda lepsza praca bedzie dla Ciebie wyimaginowanym stanowiskiem?

No tak jak Ty szukasz pracy kwadrans i od razu wiesz że jutro do pracy idziesz to faktycznie duża dziura wink
I rzeczywiście nie mi oceniać gdzie kto pracuje a przypadkowym osobom a mówiąc konkretnej loginom na forum warto oceniać moją sytuację życiową gdy zdaje się temat dotyczy czegoś innego.

No nie zdarzyło mi się nigdy szukać pracy dłużej niż 2 tygodnie wink a i te 2 tygodnie były jednorazową sprawą.
Zarabiam więcej niż określiłeś w swoich tekstach, nawet początkową kwotę miałam większą, a pracuję 7-15 i są to dla mnie godziny idealne wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

46

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
tyafu napisał/a:

Kontaktuja sie co jakis czas ze mna rekruterzy z innych korpo I za te Twoje "dwa szejset" to mi sie nawet nie oplaca odbierac telefonu. Ale jak bede mial 50 lat tak jak Ty I bede szukal pracy, to te same pieniadze biore z pocalowaniem reki. Trzeba troche chlodnej oceny swojej sytuacji vs swoje oczekiwania.

Bez przesady z tym wiekiem, zostaje tylko cmentarz w najbliższej perspektywie? wink W wieku 50 lat można wydajnie pracować i z głową, nawet w pracy fizycznej. Można przebierać w pracy i pracować na zlecenie, bez etatu. Jeśli ktoś jest solidnym pracownikiem, nie boi się utraty pracy, bo ma w zanadrzu kilka numerów telefonów, gdzie dobrą pracę dostanie od ręki. Znam fachowców na emeryturze, którzy mają co jakiś czas propozycje pracy. Sam dzwoniłem do jednego, żeby go dla siebie podnająć, ale na razie nie chce mu się, chociaż zapłacę tyle, ile powie.

A co do tamtej sytuacji, ja bym nie poszedł na drugie spotkanie za pracą za pieniądze poniżej średniej krajowej. Jedno spotkanie i odpowiedź: "nie" albo "tak" i na jaki okres ta praca? Jeżeli pracodawca jest tak nieogarnięty, że nie wie, kogo chce i czego oczekuje, co proponuje, to nie warto z nim współpracować.
A co do rekrutacji przez osoby z HR, to mam bardzo złe doświadczenia. Takiej niekompetencji, jak tam, nigdzie nie widuję. Oni naprawdę niewiele wiedzą i niewiele potrafią, a podejmują decyzje. Czasami jest tak, że ktoś im pasuje, a pracownik z niego żaden. Inny nie pasuje, a okazuje się świetnym pracownikiem i strzałem w dziesiątkę. Tak więc, dla mnie HR to loteria. Lepiej rozmawiać bezpośrednio z szefem i dopasować się do potrzeb firmy i swoich wymagań.

47 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-10-24 08:59:14)

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:

jesteś błędzie jak z bezrobociem

wyprowadz mnie prosze z tego bledu ....

Jendrju napisał/a:

I nie wiem gdzie napisałem że mam 50 lat...

Napisales to:

Jendrju napisał/a:

Tak przy okazji proponuje zapytać 50 latka czy pójdzie na umowę zlecenie pracować

I na tej podstawie zaryzykowalem stwierdzenie ze masz 50-tke.

Jendrju napisał/a:

tak samo jak 2600 netto jako moja wymarzona pensja heh dobre.

vs

Jendrju napisał/a:

Jaka kasa? myślę że takie 2600 netto już można pomyśleć.


Jendrju napisał/a:

Odnosisz się do mnie jakbyś co najmniej był prezesem klubu piłkarskiego albo jakieś firmy i tylko przyjeżdżał doglądać pracowników i patrzał czy 10 koła wpłynęło na konto.

Co robie zawodowo, to napisalem post wczesniej (chociaz ten prezes klubu, mmmmm) a odnosze sie do Ciebie tylko na podstawie postow, ktore napisales a z nich wylania sie obraz roszczeniowego, niezadowolonego goscia, ktory ma same wymagania I wszytko krytykuje a od siebie nie chce dac nic. Uwierz mi, takich ludzi sie latwo wylapuje na rekrutacji. Zobaczmy:

Jendrju napisał/a:

dają 2900 a 3500 po roku, rzeczywiście sporo płacą jak za targanie skrzynek, prace po godzinach i zapiernicz od poniedziałku do soboty.

Stacja benzynowa - be, Biedronka - be, gornik? - 5 kola ale w sumie tez be ...
Na szczescie nie ma w Polsce przymusu pracy wiec mozesz sobie spokojnie wylewac zale przed komputerem. Tak jak napisalem w pierwszym poscie, jak ktos chce to do pracy pojdzie, nawet targac skrzynki po godzinach.

Nie odpowiedziales na moje pytanie: czemu pogardliwie piszesz o pensji 2300 I godzinach 7-15 ?

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

48

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

To albo dzieciak, albo prowokacja.
Jak komuś zależy na pracy, to se nawet kupi bilet na samolot na drugi koniec świata, o ile nie jest to praca, do której nadają się tysiące kandydatów i szanse są takie jak w totku.
Poza tym:
1) pracuję w branży poniekąd HR i wiem, że jak ktoś jest "potrzebujący", to przejedzie całą Polskę, choć to wcale nie znaczy, że jego kandydaturę pozytywnie rozpatrzę, bo i tak popatrzę na kwalifikacje, a nie poświęcenie,
2) brat przeszedł pozytywnie rozmowy i dostał propozycje przeprowadzki do Grudziądza lub Bydgoszczy, choć liczył na Poznań lub Gdańsk,
3) mąż też miał dylemat czy jechać na rozmowę do Warszawy, gdy w firmie się coś posypało, ale zwolnili szefa, a nie menedżerów, więc mu ulżyło, że nie musi już szukać (teraz jest w swojej pracy rozchwytywany i jest w domu przy mnie, choć może tam mógł mieć zapewne więcej),
4) postawa "czy mi się to opłaca" - jeśli uważasz, że nie, to na każdej ulicy żyją żabki i biedronki, a Ukra pracują tam, bo naszym się nie chce...
Nawet w domu mam synalka, który, do wielu rzeczy jest "za zdolny", inne mu się "nie kalkulują", dalsza nauka na polibudzie jest "bezwartościowa"... itd... Wnerwia całą zapieprzającą na niego rodzinę na każdym kroku. To jest zaraza naszych czasów: brak odpowiedzialności za swój byt.

49

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
tyafu napisał/a:

Stacja benzynowa - be, Biedronka - be, gornik? - 5 kola ale w sumie tez be ...

A nie zastanawia Cię fakt, że skoro to taka cudowna praca dlaczego wciąż szukają ludzi? Czemu tam drzwiami i oknami ludzie nie walą?
A nie pomyślałeś że jak ktoś zatrudni się jako magazynier, w sklepie itd a wcześniej pracował na dużo wyższym stanowisku to raczej rzadko kto będzie chciał z nim współpracować?

Sam piszesz ze coś się wyczuwa na rekrutacji, tak samo widać pewne fakty w CV nikt nie potratuje kogoś poważnie kto pracował np w szkole, albo był kierownik działu handlowego w międzynarodowej firmie a nagle pracuje na kasie w Biedronce czy na stacji paliw
Od razu pytanie dlaczego w zawodzie nie chciał pracować? czy nie mógł znaleźć? aha coś z nim jest nie tak.

Znasz jakiegoś prawnika który na stacji paliw pracuje? chyba że emerytowany.

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Zapewniam cię, że dobry  a nawet średni ale obrotny prawnik nie  musi dorabiać na emeryturze...

51

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
Jendrju napisał/a:
tyafu napisał/a:

Stacja benzynowa - be, Biedronka - be, gornik? - 5 kola ale w sumie tez be ...

A nie zastanawia Cię fakt, że skoro to taka cudowna praca dlaczego wciąż szukają ludzi? Czemu tam drzwiami i oknami ludzie nie walą?
A nie pomyślałeś że jak ktoś zatrudni się jako magazynier, w sklepie itd a wcześniej pracował na dużo wyższym stanowisku to raczej rzadko kto będzie chciał z nim współpracować?

Sam piszesz ze coś się wyczuwa na rekrutacji, tak samo widać pewne fakty w CV nikt nie potratuje kogoś poważnie kto pracował np w szkole, albo był kierownik działu handlowego w międzynarodowej firmie a nagle pracuje na kasie w Biedronce czy na stacji paliw
Od razu pytanie dlaczego w zawodzie nie chciał pracować? czy nie mógł znaleźć? aha coś z nim jest nie tak.

Znasz jakiegoś prawnika który na stacji paliw pracuje? chyba że emerytowany.

A czy musisz wpisywać w CV wszystkie stanowiska i miejsca pracy? Ja mam momentami chęć walnięcia wszystkimi papierami i pójścia do biedry czy innego lidla - odpocząć. Jedyny problem, że wszyscy mnie tu znają, więc głupio byłoby tak na kasie...

Moja sąsiadka - biotechnolog - dostała propozycję roboty najwyżej sprzątaczki i... Spakowała walizki poleciała do Szwajcarii, zrobiła tam doktorat, pracuje w dużym koncernie i wykłada na uczelni.

Laborant? Laboratoria się teraz mnożą wszędzie. Szukaj, a znajdziesz.
Choć jakieś 15 lat temu znajoma mojej mamy owszem straciła taką robotę, bo było cięcie kosztów, ale poszła sprzątać cudze domy, pani mgr biologii i to przeżyła...
Koleżanka po studiach matematycznych była jeno menago w placówce McD...
Kolega, gdy mu firma informatyczna padła, poszedł na parkingowego do straży miejskiej...

Ech, życie pisze obecnie wszelakie zawodowe historie.

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Z drugiej strony barykady. Nawet nie wiecie jak trudno zdobyć dobrego pracownika smile
Dajesz ogłoszenie o zatrudnieniu ......no i przychodzi kilkaset aplikacji.
W 70% nie spełniają podstawowych warunków podanych w ogłoszeniu. Nie to wykształcenie, nie te kwalfikacje. Na co ci ludzie liczą?  Ale musisz je wszystkie przeczytać, opisać, posegregować.

Pozostałych kilkudziesięciu trzeba zaprosić na rozmowę. Ta wstępna rozmowa trwa 15-20 minut. I znów się okazuje, że ludzie w aplikacjach bajki opisują. Niby biegle mówi w obcych językach a tu ....ledwie duka, niby zna się na czymś, a tu ledwie ma pojęcie.

Tracisz kilka dni by wybrać kilkanaście osób z którymi to dopiero można rozmawiać o szczegółach. Sprawdzić kwalifikacje, wyobrażenie kandydata o zarobkach, jego chęci rozwoju i dalszego kształcenia, lojalności itp.
I nawet nie wspominam o jakiś testach sprawdzających kandydata pod względem współpracy w grupie, radzeniu sobie że stresem.
Często tak jest, że trafiasz na właściwą osobę i odpytywanie pozostałych staje się zbędne....to musisz im podziękować bez dodatkowych rozmów.
Mało kto zdaje sobie sprawę, jak istotny dla firmy jest właściwy dobór pracowników. Od tego zależy byt i konkurencyjność firmy. Bo jeden agresywny pracownik potrafi rozwalić dobrze funkcjonujący zespół. I szkód narobić.

53

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
zwyczajny gość napisał/a:

Z drugiej strony barykady. Nawet nie wiecie jak trudno zdobyć dobrego pracownika smile
Dajesz ogłoszenie o zatrudnieniu ......no i przychodzi kilkaset aplikacji.

Jeżeli oferta jest za 2200, to nie dziwię się, że ludzie nie traktują takiego pracodawcy poważnie i tych ofert nie na poważnie jest taka masa. Zajrzałem na konto po tym wątku, okazało się, że miałem o pensję minimalną więcej, niż myślałem, za ostatni miesiąc. Nie chodzi mi o to, żeby się chwalić, ale żeby nie było potrzeby zaglądania na konto co chwilę, bo pracodawca pieniądze na pewno przelał i są w pełnej kwocie, również za nadgodziny, a kwota jest wystarczająca do spokojnego życia i ma się rezerwę, jakby co, chociaż na pół roku. Wtedy można zająć się pracą na spokojnie, bez szukania nowej firmy.

54

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy
terk napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Z drugiej strony barykady. Nawet nie wiecie jak trudno zdobyć dobrego pracownika smile
Dajesz ogłoszenie o zatrudnieniu ......no i przychodzi kilkaset aplikacji.

Jeżeli oferta jest za 2200, to nie dziwię się, że ludzie nie traktują takiego pracodawcy poważnie i tych ofert nie na poważnie jest taka masa. Zajrzałem na konto po tym wątku, okazało się, że miałem o pensję minimalną więcej, niż myślałem, za ostatni miesiąc. Nie chodzi mi o to, żeby się chwalić, ale żeby nie było potrzeby zaglądania na konto co chwilę, bo pracodawca pieniądze na pewno przelał i są w pełnej kwocie, również za nadgodziny, a kwota jest wystarczająca do spokojnego życia i ma się rezerwę, jakby co, chociaż na pół roku. Wtedy można zająć się pracą na spokojnie, bez szukania nowej firmy.

Byłem po obu stronach. Praca w serwisie technicznym w średniej firmie. Rekrutuje pracowników. Nie ma jeszcze mowy o płacy i zakresie obowiązków. CV faceta z kaczuszką na głowie. Inne- facet z drugiego końca Polski. Itd. itp. Wybierasz z tego zoo dziesięciu. Wiesz że wśród nich 70% to małpy którym ktoś napisał dobre CV. No i z tych trzech ostatecznie wybranych, jak masz szczęście, to trafi się jeden kandydat na pracownika którego możesz przedstawić w kadrach. Pensja może nie rzucała na kolana, ale dziesiec lat temu trzy i pół tysiąca na start to też nie były moniaki. No i po tej drodze krzyżowej proszę pracownika żeby wykonał zadanie, a on mówi "za chwilę" bo napierdziela w szachy online. Może ja za miękki jestem, ale miałem dwóch podwładnych którzy pracowali równo ze mną. Za to po każdej rekrutacji miałem depresje. Na sto- dwieście podań jest jedno od potencjalnego pracownika. Reszta to jakaś cholerna patola. W końcu sam poszedłem na pracownika technicznego, bo kasa podobna, a mam święty spokój. I tylko pod nosem śmieje się z mojego teamleadera, bo co drugi tydzień musi przesłuchiwać małpy które i tak popracują miesiąc i polecą na zbity pysk.

55

Odp: Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

A ja z kolei mam pewne przemyślenia dotyczące rekrutacji i rekruterów.
Średnio 2/5 są ok reszta to jakieś dziwne statystyczne podchody, pytanie rekrutera o to czy się ma własne mieszkanie czy się wynajmuje albo rodzine, ile dzieci to raczej z banku przy kredycie albo od komornika a nie pracodawcy.
Poza tym są rekrutacje gdzie pracownik firmy się przygotował a są takie że patrzenie w CV i modlenie się do niego.
Wtedy nie wiadomo czy firma ma jakieś wymogi czy nie, czego w ogóle oczekuje od kandydata.

O iluś etapach, które są bezsensu już rozmawialiśmy, do tego brak info odnośnie zakończenia rekrutacji i ściema, jedna wielka ściema - co innego w ogłoszeniu co innego na miejscu. Inna umowa, inna pensja, co innego się oczekuje od kandydata itd
Rzeczy które warto umieć i są jako "mile widziane" nagle okazuje się że są obowiązkowe.

Pomijam już fakt, że w wielu dużych firmach, traktują Cię jak intruza,  pytasz się portiera, jednego człowieka i drugiego o to kto ma z Tobą przeprowadzić rozmowę i gdzie się udać a oni pytają Ciebie, np kto do Pana dzwonił, mimo iż mi się nie przedstawił.

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Osoba bezrobotna a jazda poza miasto na kilka etapów rozmowy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018