Kochana Alexytymino, juz prubowalam, na rozne sposoby,prosba, grosba, na trzeswo i po pijaku, i zawsze to samo. A to nie jest typ strusia chowajacego glowe w piasek. Nieraz uslyszalam od niego niejedno gorzkie slowo prawdy, no i zawsze wychodzilismy z tego zalozenia, ze lepsza najgorsza prawda niz najlepsze klamstwo. Cholera, jestem taka sfrustrowana i chyba najbardziej mnie wkurza, ze to nie mialo znaczenia, zupelnie jak dziwka za darmo z ktorej nie umial skorzystac. Ale to jeszcze nie koniec. Teraz powoli czuje jak odchodzi szok i ustepuje miejsca ludzkiej zlosci i checi odwetu. A bedzie bolalo. Najgorsze jest to, ze z natury nie jestem msciwa, ale ta sprawa nie moze odejsc ani z mojego serca ani swiadomosci. Mam nadzieje, ze czas zlagodzi te wszystkie negatywne uczucia pozwalajac rozwinac sie tym lepszym, bo niesadze aby mozna bylo dlugo zyc w takim zawieszeniu. Ciezko jest mi go przekreslic, bo nigdy mnie nie zawiodl, zawsze moglam na niego liczyc, no i mimo swoich wad jest wartosciowym czlowiekiem. Zaden obibok, po pracy dodatkowa praca przy remoncie domu, dzieciaki ogarniete, zapedzone do roboty. Wiem, zenigdy nie znalazlabym drugiego takiego. No i doskonale sie uzupelniamy. Dla mnie od samego poczatku bylo jasne, ze tomoja druga polowa.Dla niego chyba tez. Dlatego tak ciezko jest mi zrozumiec to wszystko. Ale nie ma co plakac, trzeba brac sie do roboty.
Dobrej nocki
wiesz chyba za bardzo starasz sie zrozumiec swojego meza, musi do ciebie wreszcie dotrzec ,ze TEGO NIE DA SIE ZROZUMIEC,TO TRZBA PRZEJSC ,NIE DOSZUKUJ SIE DRUGIEGO DNA,mowi ci ze nie wie dlaczego tak sie stalo???????????BO TAK JEST ,nie wierzysz mi skorzystaj z uslug terapeuty ,mieszkasz w uk z tego co zrozumialam ,przeciez mozesz skorzystac z angielskiego terapeuty,sa swietni/wiem co mowie/musisz sie uporac z emocjami ,zaczac zyc dla siebie i z mysla o sobie ,na razie pierwsze co rzuca sie w oczy to towje wieczne pytania ,,DLACZEGo,,
ja napisze ci co powiedzial mi moj terapeuta,z 20 letnim stazem,,nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego ,poprostu w tamtej chcwili rzadzil nim instynkt,NIE OPARL SIE POKUSIE,DLA NIEGO TA POKUSA BYLA ZBYT SILNA,WSZYSTKO NA TEN TEMAT,nie szukaj drugiego dna ,pogodz sie z tym poprostu ,trudne ale do osiagniecia ,NIE MOZEMY SIE POGODZIC Z RYSA NA NASZYM OBRAZIE SZCZESCIA,NA NASZYM OBRAZIE MEZCZYZNY ,MNIE SIE WYDAJE ZE ON POPROSTU I MILOSC DO NIEGO BYLA NAJWAZNIEJSZA W TWOIM ZYCIU ,TERAZ JUZ STRACILAS PUNKT ODNIESIENIA sory za duze litery ale az chce mi sie krzyczec ,zebys wreszcie przejrzala ,nie mam cie wcale za idiotke/gdzies wczesniej tak napisalas,nie wiem czy dlatego ze ci tu nie przykaskuje,albo dlatego czy nie zale ,wiesz wiekszym wsparciem jest czasem potrzasniecie czlowiekiem ,skrzyczenie go niz nic nie dajaca klaka ,zacznij dostrzegac w sobie wartosc,a nie dzielic wlos na czworo,analizowac ,po raz enty co on powiedzial,co odpowiedziala ta dziewczyna,co powiedziala swojej matce ,to juz sie zdarzylo i samoudreczeniem jest rozdrapywanie tej rany,trzeba zyc da siebie ,nie koniecznie dla meza ktory w kazdej chwili moze wylizac jakas kuzynke ,tego sie naezy trzymac ,ty jestes najwazniejsza dla samej siebie...)))))))))