Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 66 z 66 ]

39

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Hrefi trzęsiesz gaciami ?

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Szczęśliwy facet nie idzie na dziwki. Tak samo z kobietami. Miał dosyć ciebie i twojego "trucia".... Czyli jak w każdym związku przyczyny szukać trzeba gdzie indziej niż tylko w zaspokajaniu popędu twojego męża. Zaczęło się sypać dużo wcześniej.
I żeby nie było, nie insynuuje tu twojej winy. Przyczyn tego że się posypało jest bardzo dużo.

41 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-07-13 07:13:08)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
M@r napisał/a:

Szczęśliwy facet nie idzie na dziwki. Tak samo z kobietami. Miał dosyć ciebie i twojego "trucia".... Czyli jak w każdym związku przyczyny szukać trzeba gdzie indziej niż tylko w zaspokajaniu popędu twojego męża. Zaczęło się sypać dużo wcześniej..

Niekoniecznie. Jest pewien procent mężczyzn, którzy tak czy inaczej, bez względu na sytuację związkową nie dochowuje wierności, mając to niejako w naturze. Tacy męzczyzni oczywiście nie powinni wchodzić w związki, albo szukac osoby, która będzie to akceptować.
Nie dokładajmy autorce na wyrost, bo nie wiadomo, jak u nich było.

42

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:

Jest trudno, cholernie trudno sad

Oboje jesteśmy przed czterdziestką, 18 lat po ślubie, miałam nadzieję się z tym człowiekiem zestarzeć, a to co mi teraz urządza, to jest jakiś hardkorowy rollercoaster.

Ja mimo wszystko próbowałam jeszcze z nim rozmawiać, nawet mówiłam, że jestem w stanie przez to przejść, ale on musi być przy mnie i mi w tym pomóc, stwierdził, że to dla niego za trudne. Uniósł się honorem (brzmi co najmniej kuriozalnie) i dziś w południe podpisał umowę najmu, w poniedziałek będzie się wyprowadzał. Jego zdaniem to że po poprzedniej zdradzie nie umiałam przejść nad nią do porządku dziennego i łatwo ze mną nie było (a jak, k***a, miało być???), powoduje, że teraz już mu się nie chce.
Dziś widzę, że głupia byłam strasznie, bo zdrowie mi się rozsypało, a on już wtedy kazał mi sobie znaleźć przyjaciela, żebym jemu się zwierzała, bo ma dosyć mojego trucia. To jest chore, ja wiem, ale pomimo wszystko nadal go kocham. Z drugiej strony rozum mówi, że to naprawdę nie ma już sensu, nie ma czego zbierać. Mało tego, słuchając co mówi i patrząc w jaki sposób się zachowuje, jestem w szoku, bo chwilami odnoszę wrażenie, że to psychiczne maltertowanie mnie sprawia mu przyjemność. Jest zimny, cyniczny, wyrachowany. Dla mnie odpychający.

Pozbieram się, bo innego wyjścia nie mam, ale teraz mam całą twarz spuchniętą od płaczu, czuję się emocjonalnie przeorana, fizycznie zmęczona. Nie zasługuje na to. Ja też nie zasłużyłam, wiem to na pewno.
I wiem, że jeszcze będzie dobrze, a bez niego może być tylko lepiej.

Rozumiem, że dla ciebie ten weekend będzie szczególnie trudny, bo pan wyprowadza się w poniedziałek, więc pewnie będzie pakował rzeczy i powoli przenosił się do wynajętego mieszkania.
Moja rada- żeby nie wiem, co działo się z tobą absolutnie nie płacz przy nim, nie chodź za nim i o nic go nie proś, niczego nie wyjaśniaj, nie próbuj załagodzić sytuacji i nie rób z siebie ofiary, chociaż się nią czujesz, co jest zrozumiałe.
Puść go wolno i zrób mu krzyżyk na drogę, niech idzie i niech giry po drodze połamie.

On powiedział ci, że nie chce mu się ciągnąć z tobą dalej, bo na wspomnienie tego, jak zachwywalas się po jego romansie jemu robi się niedobrze i woli się usunąć. W takim razie naprawdę nie powinnaś żałować rzekomej straty tego człowieka, bo jest on wyjątkowo bezczelny, a poza tym nie można żałować straty czegoś, czego tak naprawdę wcale się nie miało.
Ten facet najprawdopodobniej kogoś ma albo ma kogoś na oku, bo gdyby było inaczej nie byłby tak bardzo siebie pewny. Dla mnie to oczywiste.
Jesteś jeszcze młoda osobą i na pewno ułożysz sobie jeszcze życie z innym człowiekiem, a nawet jeśli zostaniesz sama, to i tak będzie to lepsze od trwania w tego rodzaju związku. Ten chłop jest w pełni sił, zasmakował w zdradach, utwierdził się w przekonaniu, że z palcem w doopie znajdzie kolejne kobiety, więc wiadomo że ciebie ma za piąty gatunek kobiety, kule u nogi, której należy się pozbyć.
Gdybyś ty dzisiaj miała silne poczucie własnej wartości i była pewna, że ułożysz sobie życie zgodnie ze swoimi marzeniami, to tego faceta miałabyś głęboko w tyle. Wiedziałabys, że sama też świetnie dasz sobie radę. Twój problem polega więc na tym, że ty kompletnie w siebie nie wierzysz i uważasz, że bez tego haremowego zginiesz marnie. Nie lubisz życia bez niego, on natomiast życie bez ciebie będzie bardzo lubił. To ciebie boli i dlatego cierpisz.
Ciężkie czasy przed tobą, ale niestety życie składa się także z trudnych chwil, gdy człowieka bardzo, bardzo boli.
Trzymam kciuki za ciebie.

43 Ostatnio edytowany przez Azaia (2019-07-13 13:25:11)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
M@r napisał/a:

Szczęśliwy facet nie idzie na dziwki. Tak samo z kobietami. Miał dosyć ciebie i twojego "trucia".... Czyli jak w każdym związku przyczyny szukać trzeba gdzie indziej niż tylko w zaspokajaniu popędu twojego męża. Zaczęło się sypać dużo wcześniej.
I żeby nie było, nie insynuuje tu twojej winy. Przyczyn tego że się posypało jest bardzo dużo.

Nigdzie nie zapewniałam, że na pewno był szczęśliwy, ale starałam się, wiele rzeczy w sobie zmieniłam, a jeśli pojawiają się problemy, to się o nich po prostu rozmawia, sygnalizuje, mówi o swoich oczekiwaniach - tego nie było, były za to awantury, których głównym celem było wytknięcie mi niedociągnięć i to w sposób dosyć okrutny, a na pewno upokarzający. Tak, ja mam swoje uczucia i wtedy musiałam się z tym zmierzyć, więc czasem musiałam wejść w kokon i się na chwilę odsunąć.
Moim zdaniem to co się stało tylko pokazuje, że nie dorósł do bycia w poważnym związku. I w sumie im więcej nad tym myślę, tym bardziej nie chcę z nim być. To raczej forma jakiegoś emocjonalnego uzależnienia niż rozsądek.

ulle napisał/a:

Gdybyś ty dzisiaj miała silne poczucie własnej wartości i była pewna, że ułożysz sobie życie zgodnie ze swoimi marzeniami, to tego faceta miałabyś głęboko w tyle. Wiedziałabys, że sama też świetnie dasz sobie radę. Twój problem polega więc na tym, że ty kompletnie w siebie nie wierzysz i uważasz, że bez tego haremowego zginiesz marnie. Nie lubisz życia bez niego, on natomiast życie bez ciebie będzie bardzo lubił. To ciebie boli i dlatego cierpisz.

Dzięki, Twój post (cały) daje do myślenia. Mimo wszystko moje poczucie własnej wartości nie leży i nie kwiczy, nawet ta sytuacja, choć się tego mocno obawiałam, nim nie zachwiała. Nie boję się, że sobie nie poradzę, bo jestem zabezpieczona, mam jakiś stały dochód, mieszkanie, swój samochód, a nawet dwa, bo drugi do sprzedania, mam jakieś oszczędności. Jeśli dojdzie do rozwodu, to wyłącznie z orzekaniem o jego winie, a dowodów mam wystarczająco dużo, także na stosowaną przemoc psychiczną, co daje mi prawo do alimentów i wyrównania standardu życia (on jednak zarabia sporo więcej ode mnie). Jak się ogarnę, ale musi upłynąć trochę czasu zanim się pozbieram, co wydaje mi się normalne, to mogę całkiem nieźle stanąć na nogi.

ulle napisał/a:

On powiedział ci, że nie chce mu się ciągnąć z tobą dalej, bo na wspomnienie tego, jak zachwywalas się po jego romansie jemu robi się niedobrze i woli się usunąć. W takim razie naprawdę nie powinnaś żałować rzekomej straty tego człowieka, bo jest on wyjątkowo bezczelny, a poza tym nie można żałować straty czegoś, czego tak naprawdę wcale się nie miało.

Taaaak, bo jego zdaniem powinno być teraz miło i to ja powinnam pokazać, że mi zależy, a to tak nie działa, jak się niedojrzałemu gnojkowi wydaje.
Dziś z fazy rozpaczy przeszłam we wściekłość i jest mi z tym o wiele lepiej. Nawet nie wiem czy nie pomogę mu się pakować.

W ogóle wszystkim dziękuję za odzew, bardzo pomagacie mi poukładać sobie to wszystko w głowie.

Nie myśl za dużo. Stworzysz problem, którego przed chwilą jeszcze nie było.

44

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Zdrada zawsze jest z winy obu stron, to prawda znana od dawna, natomiast jakbym miała już wybierać, to szybciej bym wybaczyła z prostytutka czyli zdradę cielesną, nie uczuciową, ta druga boli bardziej, mam małe doświadczenie z tą drugą

45

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Istotka6 napisał/a:

Zdrada zawsze jest z winy obu stron, to prawda znana od dawna, natomiast jakbym miała już wybierać, to szybciej bym wybaczyła z prostytutka czyli zdradę cielesną, nie uczuciową, ta druga boli bardziej, mam małe doświadczenie z tą drugą

To tak nie działa, wina obu stron są niepowodzenia w związku. Ale w takiej sytuacji powinno się albo to przegadać i naprawić albo dojść do wniosku, że nie warto i zerwać. Jak ktoś zostaje w związku i zdradza to winnym samej zdrady jest  tylko zdradzający. Ja mam proste porównanie, zdradzający jest tzw "przestępca", zdradzony jest "ofiarą", kochanek "narzędziem zbrodni", a sama zdrada jest przestępstwem, mordem na związku. Nie wybielam osób zdradzonych, wiadomo, że jak w związku są problemy, łatwiej pójść na bok (oczywiście są jeszcze seksoholicy i osoby wyzbyte uczyć i tutaj nie ważne jest w ogóle zachowanie partnera bo i tak do zdrady dojdzie) ale to nie znaczy że zdradzony jest wspolwinny samego faktu zdrady.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

46

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:

(...) Dziś z fazy rozpaczy przeszłam we wściekłość i jest mi z tym o wiele lepiej. (...)

Bo wściekłość niesie ze sobą mnóstwo energii, dając pozytywnego kopa do działania. A jak pod jej wpływem determinacja wzrasta! big_smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

47 Ostatnio edytowany przez authority (2019-07-13 14:43:12)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Według mnie słowo zdrada jest złym określeniem zagranicą używa się określenia oszust cheat to lepiej to oddaje. Na oszustwie nie zbuduje się nic no poza polityką.....
A i to nie trwa wiecznie.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

48 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-07-13 21:40:30)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:

Jeśli dojdzie do rozwodu, to wyłącznie z orzekaniem o jego winie, a dowodów mam wystarczająco dużo, także na stosowaną przemoc psychiczną, co daje mi prawo do alimentów i wyrównania standardu życia (on jednak zarabia sporo więcej ode mnie).

To , że zarabia lepiej od Ciebie oznacza , że trzeba zawalczyć o alimenty dla siebie ? A co z powiedzeniem żyj i pozwól żyć innym. Współczuję przemocy jeśli takowa była ale jeśli wasz związek się kończy to znaczy , że faceta jeszcze za karę trzeba dojechać na kasę? Nie mówię jeśli miałabyś ciężkie warunki , brak kasy ok. jakiś czas można się wspomóc ale w obecnej sytuacji to wyrachowanie.






------------------
Jeśli w swoim poście posługujesz się cytatem, rób to, proszę, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości, które słowa są Twojego autorstwa, a które pochodzą z czyjejś wypowiedzi. Tym razem dokonałam edycji, ale w przyszłości proszę, abyś użył tagów 'quote' lub posłużył się zwykłym cudzysłowem.
Z pozdrowieniami, Olinka

49

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

@authority

Niczym nie trząsę. Nie trząsłem pierwszego dnia romansu ani teraz po prawie 2 latach.

Jestem naprawdę ciekawy co Nirvanka może mężowi zrobić jak ją kolejny raz zdradzi bo moim zdaniem nic mu nie jest  wstanie zrobić. Jedynie straszy.

@Azaia

Czumy chcesz z męża ciągnąć pieniądze? Tylko dlatego, że zarabia lepiej? Dlaczego ty nie zarabiasz równie dobrze? Mąż ci zabraniał się edukować, pracować czy starać się?

Twój mąż podziękował ci właśnie za współpracę. Miał do tego prawo bo jest człowiekiem wolnym a nie twoim niewolnikiem. Twoje plany zestarzenia sie razem, nie muszą być jego planami.

Stosujesz ciekawą argumentację. Typowo kobiecą - zmarnował mi życie, jakbym 18 lat temu wiedziała to bym może wybrała inaczej.

Twój mąż tak samo może powiedzieć o tobie. Zresztą pewnie tak sądzi.

Nie rozumiem dlaczego nie chcesz puścić go wolno, skoro rękoma i nogami mówi ci, że nie chce być już z tobą.

50

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Hrefi napisał/a:

@authority

Niczym nie trząsę. Nie trząsłem pierwszego dnia romansu ani teraz po prawie 2 latach.

Jestem naprawdę ciekawy co Nirvanka może mężowi zrobić jak ją kolejny raz zdradzi bo moim zdaniem nic mu nie jest  wstanie zrobić. Jedynie straszy.

@Azaia

Czumy chcesz z męża ciągnąć pieniądze? Tylko dlatego, że zarabia lepiej? Dlaczego ty nie zarabiasz równie dobrze? Mąż ci zabraniał się edukować, pracować czy starać się?

Twój mąż podziękował ci właśnie za współpracę. Miał do tego prawo bo jest człowiekiem wolnym a nie twoim niewolnikiem. Twoje plany zestarzenia sie razem, nie muszą być jego planami.

Stosujesz ciekawą argumentację. Typowo kobiecą - zmarnował mi życie, jakbym 18 lat temu wiedziała to bym może wybrała inaczej.

Twój mąż tak samo może powiedzieć o tobie. Zresztą pewnie tak sądzi.

Nie rozumiem dlaczego nie chcesz puścić go wolno, skoro rękoma i nogami mówi ci, że nie chce być już z tobą.

Nie dramatyzuj, Hrefi. Nikt go na siłę nie trzyma. A resztę sąd rozstrzygnie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

51

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Ela210,
dobrze mamo smile

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-07-13 19:36:07)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Marzy Ci się..:: D

I trochę za stary jesteś na to:)

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

53 Ostatnio edytowany przez Azaia (2019-07-13 20:59:04)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Morfeusz1 napisał/a:

To , że zarabia lepiej od Ciebie oznacza , że trzeba zawalczyć o alimenty dla siebie ? A co z powiedzeniem żyj i pozwól żyć innym. Współczuję przemocy jeśli takowa była ale jeśli wasz związek się kończy to znaczy , że faceta jeszcze za karę trzeba dojechać na kasę? Nie mówię jeśli miałabyś ciężkie warunki , brak kasy ok. jakiś czas można się wspomóc ale w obecnej sytuacji to wyrachowanie.

Hrefi napisał/a:

Czumy chcesz z męża ciągnąć pieniądze? Tylko dlatego, że zarabia lepiej? Dlaczego ty nie zarabiasz równie dobrze? Mąż ci zabraniał się edukować, pracować czy starać się?

Twój mąż podziękował ci właśnie za współpracę. Miał do tego prawo bo jest człowiekiem wolnym a nie twoim niewolnikiem. Twoje plany zestarzenia sie razem, nie muszą być jego planami.

Stosujesz ciekawą argumentację. Typowo kobiecą - zmarnował mi życie, jakbym 18 lat temu wiedziała to bym może wybrała inaczej.

Twój mąż tak samo może powiedzieć o tobie. Zresztą pewnie tak sądzi.

Nie rozumiem dlaczego nie chcesz puścić go wolno, skoro rękoma i nogami mówi ci, że nie chce być już z tobą.

Na ten moment napisałam tylko, że mam taką możliwość, co znaczy, że nie muszę się go kurczowo trzymać, bo mam całkiem sporo możliwości, a Wy od razu wydaliście wyrok, wychwytując z całej wypowiedzi tylko to, na co z jakiegoś powodu jesteście wyczuleni, a potem zupełnie bez sensu wsiedliście na mnie, jakbym już napisała, że tak mam zamiar zrobić. Przecież można było wyczytać, że nie jestem nieporadna, ale czepiliście się tych stwierdzeń, które wyraźnie pokazują Wasze osobiste frustracje, obawy albo doświadczenia. Nie znam Waszych historii, ale odnoszę wrażenie jakbyście obawiali się stanąć po tej drugiej stronie.

A może wystarczy po prostu myśleć przed faktem, a nie po fakcie? Gdyby najpierw się ze mną rozstał, a nie dlatego, że zdrada wyszła na jaw, to i jego sytuacja byłaby przecież inna. 
Z drugiej strony ja się o tę sytuację nie prosiłam, dlaczego więc miałabym znacząco obniżać sobie standard życia?

Wielokropek napisał/a:

Bo wściekłość niesie ze sobą mnóstwo energii, dając pozytywnego kopa do działania. A jak pod jej wpływem determinacja wzrasta! big_smile

Oj tak! Nawet nie wiesz jak bardzo. Mój jeszcze mąż już mięknie.

Nie myśl za dużo. Stworzysz problem, którego przed chwilą jeszcze nie było.

54

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:

(...) Oj tak! Nawet nie wiesz jak bardzo. Mój jeszcze mąż już mięknie.

Nie w tej czy podobnej sytuacji, ale wiem.


Powodzenia w realizacji Twych celów. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

55

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Wielokropek napisał/a:

Powodzenia w realizacji Twych celów. smile

Dziękuję i wzajemnie.
Prawdę mówiąc na ten moment samą siebie zaskakuję, bo nie sądziłam, że postawiona pod ścianą potrafię być tak silna. Zagryzłam zęby, emocje odłożyłam na bok i zaczynam sobie to wszystko jakoś ukłądać i to nie tylko w głowie. Dociera do mnie nawet, że wyraźnie już po pierwszej zdradzie przestawiłam swoje myślenie tak bardzo, że teraz nie byłam już w tak wielkim szoku jak poprzednio i być może dzięki temu przeskoczyłam cały ten proces co najmniej o jakieś dwa, trzy tygodnie, czyli te najtrudniejsze. Jestem chyba bardziej siebie świadoma i lepiej na taką sytuację przygotowana.

Nie myśl za dużo. Stworzysz problem, którego przed chwilą jeszcze nie było.

56

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Azaia
Jest coś takiego w zdradzonych , że jakoś podświadomie wiemy , że ponowna zdrada może się zdążyć  i to nie tylko dlatego bo partner już kiedyś zdradził , to zawsze może się zdarzyć i z następnym partnerem , no cóż , życie idealne nie jest , do pierwszej zdrady chyba naiwnie wierzymy , że to nas nie spotka i nas nie dotyczy.
Mój poprzedni post o pieniądzach wynikał z obserwacji najbliższego otoczenia , jak ludzie rozstają się bez skrupułów robiąc sobie bagno z życia nakręcając spiralę nienawiści nie patrząc choćby na dobro dzieci i wspólnych kontaktów nawet ze względu na nie. Mojego kumpla zdradziła żona , spakowała się pod jego nieobecność i się wyprowadziła zabierając dzieci , wystąpiła oczywiście o alimenty najwyższe możliwe , zostawiła go z kredytem na dom i dojechała finansowo , czy to jest ok? Ludzie rozstają się z różnych powodów , oczywiście też i zdrady ale zawsze można być człowiekiem .

57

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Mam nadzieję, że chociaż po części w temacie. Byłam niedawno świadkiem rozmowy w gronie znajomych rodziców, a więc ludzi 50+, że wielu facetów, ich znajomych, tak "kocha i szanuje" swoje żony (dosłownie takie to były określenia, żaden sarkazm), że na seks chodzą do burdeli... bardzo mnie to od tamtej pory męczy, czy to jakieś częste zjawisko i co to w ogóle za podejście. Czyżby w Polsce panował stereotyp "dziwki i Madonny"? Że żona to świętość, a od spełniania fantazji są kochanki lub prostytutki? Mam nadzieję, że to tylko przypadek i taka próbka społeczeństwa, a nie jakieś większe zjawisko, ale mimo wszystko mnie to zmartwiło i przeczytałam też opinię jednego seksuologa, że po pewnym stażu żona już nigdy nie podnieca jak prostytutka, bo wiąże się z nią bagaż emocjonalny. To ja już wolałabym, by facet uczciwie odszedł i zostawił mnie dla innej kobiety, a nie tak wielbił i kochałby mnie jako żonę, a na seks chodził do innej i to za pieniądze. Dla mnie to upokarzające, gdyby mój facet sobie w taki sposób dogadzał i od swojego związku oczekiwałabym wzajemnego pożądania. Aż zaczynam nie mieć ochoty na dzieci, jeśli potem mam być postrzegana jako aseksualna "matka mojego dziecka", którą przede wszystkim należy szanować. Upokarzające też z tego względu, że nie sądzę by większość tych kobiet miała jakieś niesamowite walory i wiem, że stać by mnie było na coś lepszego i sama wolałabym mieć faceta, dla którego ja mogę być taką "dziwką", a nie kochaną żonką w domu.

58 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2019-07-14 00:26:19)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Maniola
50/50 śmiem twierdzić , kobiety nie są inne , niczym w Ciechocinku , podszepty , turnus mija a ja niczyja
https://youtu.be/b_KfnGBtVeA

59 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-07-14 00:53:39)

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
maniola napisał/a:

. Czyżby w Polsce panował stereotyp "dziwki i Madonny"? Że żona to świętość, a od spełniania fantazji są kochanki lub prostytutki? Mam nadzieję, że to tylko przypadek i taka próbka społeczeństwa, a nie jakieś większe zjawisko, ale mimo wszystko mnie to zmartwiło i przeczytałam też opinię jednego seksuologa, że po pewnym stażu żona już nigdy nie podnieca jak prostytutka, bo wiąże się z nią bagaż emocjonalny.

Raczej w Polsce panuje stereotyp "hrabiny".....bo skończyła się pora godowa, teraz tylko boli głowa......a facet jest często sprowadzony do roli bankomatu, mechanika, pomocy domowej....
Gdzie sex jest raz od Wielkiej Nocy (bo tobie tylko jeden o w głowie)....i na to trzeba sobie zasłużyć.....no w końcu jak już musisz.....tylko szybko.....
Pytanie dlaczego faceci tkwią w takim układzie? Bo dzieci, bo rodzina, bo wspólny kredyt, bo mają uprane i ugotowane.
To dla świętego spokoju by nie wysłuchiwać (marchewkę kupiłeś?) idą do burdelu, gdzie mają namiastkę czułości, gdzie poczują się mężczyzną....bez wysłuchiwania, bez starań i podchodów.
I nie jest prawdą, że żona nie podnieca.......podnieca, tylko jej najczęściej się nie chce.....i ma na to tysiące powodów.

60

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:

Może to przeżyłyście, a jeśli nie, to przynajmniej spróbujcie sobie wyobrazić, że zostałyście zdradzone. Która zdrada jest dla Was gorsza, bardziej upokarzająca - romans z emocjonalnym zaangażowaniem czy płatny seks z prostytutką?
Czy którąś można uznać, ocenić jako lżejszego kalibru?

O wiele gorsza jest zdrada z zaangażowaniem emocjonalnym niż zdrada oparta na samym seksie

61

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Azaia napisał/a:


Moim zdaniem to co się stało tylko pokazuje, że nie dorósł do bycia w poważnym związku.

18 lat razem i taki wniosek? Macie po 40 lat i za sobą prawie pół życia we dwoje pod jednym dachem.
Tak można mówić po max kilku latach a w twoim przypadku po pierwszej zdradzie ale nie po takim stażu.
Moim zdaniem brak dzieci też ma tu duży udział bo nic tak nie chroni przed zdradą jak ewentualność dużej straty lub szkody. On nie miał już w tym związku nic do stracenia, ani kasy, ani dzieci itd. Te słowa mogą ranić ale pisze je bardziej ku przestrodze innych niż by dołować ciebie.

62

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
M@r napisał/a:
Azaia napisał/a:


Moim zdaniem to co się stało tylko pokazuje, że nie dorósł do bycia w poważnym związku.

18 lat razem i taki wniosek? Macie po 40 lat i za sobą prawie pół życia we dwoje pod jednym dachem.
Tak można mówić po max kilku latach a w twoim przypadku po pierwszej zdradzie ale nie po takim stażu.
Moim zdaniem brak dzieci też ma tu duży udział bo nic tak nie chroni przed zdradą jak ewentualność dużej straty lub szkody. On nie miał już w tym związku nic do stracenia, ani kasy, ani dzieci itd. Te słowa mogą ranić ale pisze je bardziej ku przestrodze innych niż by dołować ciebie.

A co powiesz tym zdradzonym co mają dzieci ? I równie dużo lat w związku?
Jak ktoś chce ryzykować utratę tego co ma to zaryzykuje, nie ma znaczenia czy ma dzieci , samochód, psa i kota . Jeśli się jest egoistą nastawionym na spełnianie własnych zachcianek nie licząc się z uczuciami innych to nic takiego kogoś nie powstrzyma.

Autorko bardzo dobrze , że masz " zaplecze " i nie jesteś bezradna, ale z doświadczenia wiem , że owszem są przepisy i paragrafy i jak się to czyta to nawet człowiek jest w stanie uwierzyć, że prawo chroni słabszych i sprawdzonych, ale w praktyce to już inna bajka . Dla sytemu jesteś tylko nic nie znaczącą teczką z opisem kolejnych bzdur . Kolejną dana statystyczną do odhaczenia.

63

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Morfeusz1 napisał/a:

Azaia
Jest coś takiego w zdradzonych , że jakoś podświadomie wiemy , że ponowna zdrada może się zdążyć  i to nie tylko dlatego bo partner już kiedyś zdradził , to zawsze może się zdarzyć i z następnym partnerem , no cóż , życie idealne nie jest , do pierwszej zdrady chyba naiwnie wierzymy , że to nas nie spotka i nas nie dotyczy.
Mój poprzedni post o pieniądzach wynikał z obserwacji najbliższego otoczenia , jak ludzie rozstają się bez skrupułów robiąc sobie bagno z życia nakręcając spiralę nienawiści nie patrząc choćby na dobro dzieci i wspólnych kontaktów nawet ze względu na nie. Mojego kumpla zdradziła żona , spakowała się pod jego nieobecność i się wyprowadziła zabierając dzieci , wystąpiła oczywiście o alimenty najwyższe możliwe , zostawiła go z kredytem na dom i dojechała finansowo , czy to jest ok? Ludzie rozstają się z różnych powodów , oczywiście też i zdrady ale zawsze można być człowiekiem .

Czyli dokonałeś projekcji sytuacji z twojego otoczenia na sytuację Azaia, mimo iż tu sytuacja jest zupełnie inna. Sprytnie.

Człowiek będący w związku powinien najpierw ten związek zakończyć, a potem szukać przygód gdzie indziej. Tak jest uczciwej. Skoro oszukuje, wykorzystuje i poniża, powinien ponieść za to karę. I jak to określiłeś "dojechanie" finansowe jest bardzo dotkliwa formą. Potem Azaia może się wykazać miłosierdziem i temu dupkowi zostawić parę groszy, ale wtedy gdy to będzie jej wola i jej miłosierdzie.

64

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
Lagrange napisał/a:
Morfeusz1 napisał/a:

Azaia
Jest coś takiego w zdradzonych , że jakoś podświadomie wiemy , że ponowna zdrada może się zdążyć  i to nie tylko dlatego bo partner już kiedyś zdradził , to zawsze może się zdarzyć i z następnym partnerem , no cóż , życie idealne nie jest , do pierwszej zdrady chyba naiwnie wierzymy , że to nas nie spotka i nas nie dotyczy.
Mój poprzedni post o pieniądzach wynikał z obserwacji najbliższego otoczenia , jak ludzie rozstają się bez skrupułów robiąc sobie bagno z życia nakręcając spiralę nienawiści nie patrząc choćby na dobro dzieci i wspólnych kontaktów nawet ze względu na nie. Mojego kumpla zdradziła żona , spakowała się pod jego nieobecność i się wyprowadziła zabierając dzieci , wystąpiła oczywiście o alimenty najwyższe możliwe , zostawiła go z kredytem na dom i dojechała finansowo , czy to jest ok? Ludzie rozstają się z różnych powodów , oczywiście też i zdrady ale zawsze można być człowiekiem .

Czyli dokonałeś projekcji sytuacji z twojego otoczenia na sytuację Azaia, mimo iż tu sytuacja jest zupełnie inna. Sprytnie.

Człowiek będący w związku powinien najpierw ten związek zakończyć, a potem szukać przygód gdzie indziej. Tak jest uczciwej. Skoro oszukuje, wykorzystuje i poniża, powinien ponieść za to karę. I jak to określiłeś "dojechanie" finansowe jest bardzo dotkliwa formą. Potem Azaia może się wykazać miłosierdziem i temu dupkowi zostawić parę groszy, ale wtedy gdy to będzie jej wola i jej miłosierdzie.

Użyłem tego przykładu bo jestem ciekawy co autorka tematu o nim myśli .
Masz rację z tym , że powinno się jeden związek uczciwie zakończyć a dopiero zaczynać nowy , tyle w teorii a w praktyce ? Zazwyczaj o tym , że coś nie grało w związku często dowiadujemy się jak w małżeństwie pojawia się osoba trzecia , i co wtedy ? Karać ? bo ktoś nie postąpił w imię przysięgi małżeńskiej czy też przymuszać do bycia na siłę.

65

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
M@r napisał/a:

18 lat razem i taki wniosek? Macie po 40 lat i za sobą prawie pół życia we dwoje pod jednym dachem.

Wiem, że nie brzmi to dobrze, ale albo ja przez długi czas tego nie widziałam, albo jemu z czasem puściły hamulce i zaczął pokazywać swoje drugie oblicze i posuwać się coraz dalej. Coraz więcej w nim było agresji, fochów, coraz częściej kłamał, zaczynało ciągnąć go do alkoholu, zabawy i ogólnie kawalerskiego życia, za to mnie coraz bardziej odstawiał na boczny tor. Wydaje mi się, że ta prostytutka to już tylko efekt tej coraz bardziej postępującej beztroski, a pojawiła się głównie dlatego, że chciał zaspokoić swoją ciekawość. Coś tam zresztą na ten temat mętnie wspominał. Nie wiem, może to kryzys wieku średniego?

Na dzień dzisiejszy sprawy wyglądają tak, że zaczął wycofywać się z wyprowadzki, nawet pomimo tego, że wpłacił bezzwrotną w takiej sytuacji kaucję i prowizję dla agencji. Tym razem to ja mu jednak kazałam wynosić się ze swojego życia, bo mam dosyć tych huśtawek, niepewności, zastanawiania się co jeszcze się wydarzy. W końcu nie tak powinno wyglądać wspólne życie, że ktoś nadużywa twojego zaufania, nie szanuje cię, nie bierze pod uwagę twoich uczuć. Jak chce się bawić, niech się bawi, ale już beze mnie. Długo to wszystko cierpliwie znosiłam, ale może dobrze się stało, bo i ja dobiłam do ściany i zmusiło mnie to do konkretnego działania.

Przegadaliśmy wiele godzin, codziennie prawie do trzeciej w nocy, jestem już tym wszystkim wyczerpana i fizycznie zmęczona, ale wiem, że to jest dobra decyzja.

Lagrange napisał/a:

Człowiek będący w związku powinien najpierw ten związek zakończyć, a potem szukać przygód gdzie indziej. Tak jest uczciwej. Skoro oszukuje, wykorzystuje i poniża, powinien ponieść za to karę. I jak to określiłeś "dojechanie" finansowe jest bardzo dotkliwa formą. Potem Azaia może się wykazać miłosierdziem i temu dupkowi zostawić parę groszy, ale wtedy gdy to będzie jej wola i jej miłosierdzie.

Mam takie samo zdanie - gdyby najpierw mnie uczciwie poinformował i się ze mną rozstał, temat wyglądałby zupełnie inaczej, ale wybryk z dziwką przeorał mi psychikę i nie rozumiem dlaczego ja miałabym brać pod uwagę jego sytuację, jeśli on ze mną nie liczy się zupełnie. Na pewno też ważna jest czyjaś postawa, a widzę, że jeśli nie przystanę na jego warunki, to wcale nie ma zamiaru obejść się ze mną łagodnie, bo z wielu wcześniejszych ustaleń już zaczyna się wycofywać.

Nie myśl za dużo. Stworzysz problem, którego przed chwilą jeszcze nie było.

66

Odp: Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze
zwyczajny gość napisał/a:
maniola napisał/a:

. Czyżby w Polsce panował stereotyp "dziwki i Madonny"? Że żona to świętość, a od spełniania fantazji są kochanki lub prostytutki? Mam nadzieję, że to tylko przypadek i taka próbka społeczeństwa, a nie jakieś większe zjawisko, ale mimo wszystko mnie to zmartwiło i przeczytałam też opinię jednego seksuologa, że po pewnym stażu żona już nigdy nie podnieca jak prostytutka, bo wiąże się z nią bagaż emocjonalny.

Raczej w Polsce panuje stereotyp "hrabiny".....bo skończyła się pora godowa, teraz tylko boli głowa......a facet jest często sprowadzony do roli bankomatu, mechanika, pomocy domowej....
Gdzie sex jest raz od Wielkiej Nocy (bo tobie tylko jeden o w głowie)....i na to trzeba sobie zasłużyć.....no w końcu jak już musisz.....tylko szybko.....
Pytanie dlaczego faceci tkwią w takim układzie? Bo dzieci, bo rodzina, bo wspólny kredyt, bo mają uprane i ugotowane.
To dla świętego spokoju by nie wysłuchiwać (marchewkę kupiłeś?) idą do burdelu, gdzie mają namiastkę czułości, gdzie poczują się mężczyzną....bez wysłuchiwania, bez starań i podchodów.
I nie jest prawdą, że żona nie podnieca.......podnieca, tylko jej najczęściej się nie chce.....i ma na to tysiące powodów.

to prędzej jestem w stanie przełknąć, tzn. tak też wolałabym myśleć, że może te kobiety właśnie same nie wykazują żadnego zainteresowania tą sferą, stąd nie są postrzegane jako partnerki seksualne. że ci faceci znaleźli kobiety na żony, matki, ale może tam nigdy nie było erotyzmu. dla mnie czułość i kontakt fizyczny w tym seks są bardzo ważne i bardzo dziwią mnie takie układy, ale dziwi mnie, że tutaj wyraźnie podkreślali ci znajomi że oni tak bardzo kochają te swoje żony... i jedno mi się nie styka z drugim zupełnie

Posty [ 39 do 66 z 66 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada z prostytutką czy romans - co gorsze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018