kolejne rozstanie - nie mam już siły - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejne rozstanie - nie mam już siły

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 120 ]

56

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Szkot napisał/a:
noc12345 napisał/a:

Tak, to były fajne miesiące i jako romans mogłabym uznać za udane. Jednak ja nie szukam/szukałam romansu. On dobrze o tym wiedział, ze przygody mnie nie interesują.

Jako dojrzała i atrakcyjna kobieta chyba już wiesz że ludzie potrafią kłamać aby osiągnąć swój cel..? Nie mówię że on z góry chciał tylko jednego bo tego nie wiem, ale zobacz jak skonstruowałaś wypowiedź: oznajmiłaś mu że przygody Cię nie interesują. A czy on również, sam z nieprzymuszonej woli ubiegając rozmowę na ten temat oznajmił Ci że przygody nie interesują jego..? Czy może powiedział coś w stylu: czas pokaże.

A jeszcze jedno, wyznał Ci miłość przed czy po pierwszym seksie..?

I w łóżku nawet po nie liczy się smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Szkot napisał/a:
noc12345 napisał/a:

Tak, to były fajne miesiące i jako romans mogłabym uznać za udane. Jednak ja nie szukam/szukałam romansu. On dobrze o tym wiedział, ze przygody mnie nie interesują.

Jako dojrzała i atrakcyjna kobieta chyba już wiesz że ludzie potrafią kłamać aby osiągnąć swój cel..? Nie mówię że on z góry chciał tylko jednego bo tego nie wiem, ale zobacz jak skonstruowałaś wypowiedź: oznajmiłaś mu że przygody Cię nie interesują. A czy on również, sam z nieprzymuszonej woli ubiegając rozmowę na ten temat oznajmił Ci że przygody nie interesują jego..? Czy może powiedział coś w stylu: czas pokaże.

A jeszcze jedno, wyznał Ci miłość przed czy po pierwszym seksie..?

Jako dojrzała kobieta umiem wyczuć kłamstwo/bajer. To nie były tylko słowa, były również czyny, które za nimi szły.

Nic mu nie oznajmiałam, rozmawialiśmy na ten temat i każde z nas się w nim wypowiadało. Nic w stylu "czas pokaże" nie padło.

Jeśli chodzi o wyznanie "miłości", tak jak już pisałam, była to neutralna sytuacja, ani nie po pierwszym ani przed pierwszym.
Jednak wydaje mi się, że te słowa maja znaczenie, w tym sensie, ze mogły do niego w pewnym momencie dotrzeć, tak realnie..., że zostały wypowiedzine (nota bene nie raz)

58

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:
noc12345 napisał/a:

??????

Widocznie mi się śniło. big_smile



****
No dobrze, nie zniknęło. Muszę się obudzić. smile

Nie pisz półsłówkami, nie bawi mnie to.....złośliwość również nie....

59

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Autorko, moim zdaniem jesteś trochę naiwna, nie gniewaj się, ze to mowię.
P pierwsze - tak już tu padlo, miesiąc znajomości i wyznania milosne.. no nie zartujmy. Raczej wskazuje to na delikatne "branie pod włos", swiadome, bądź nie.

Po drugie - jeśli jesteś nieufna, bo już się przejechalas i masz przykre doswiadczenia, boisz się zranienia, itd., to niestety, ale dzielenie się tymi obawami z gościem, z którym wchodzisz w związek, wcale Cie przed tym, czego się boisz, nie uchroni, raczej bym powiedziała, ze często przeciwnie, bo podajesz mu się, jak na tacy.
Wlasne lęki czy uprzedzenia lepiej przepracowac w samotności, albo z pomocą profesjonalną, a nie wchodzić z nimi w nowy związek.

Wyciągnij wnioski z tej znajomości (również ze swojego postepowania), a do nowego związku wejdziesz silniejsza.

60 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-07-03 11:30:17)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Benita72 napisał/a:

Autorko, moim zdaniem jesteś trochę naiwna, nie gniewaj się, ze to mowię.
P pierwsze - tak już tu padlo, miesiąc znajomości i wyznania milosne.. no nie zartujmy. Raczej wskazuje to na delikatne "branie pod włos", swiadome, bądź nie.

Po drugie - jeśli jesteś nieufna, bo już się przejechalas i masz przykre doswiadczenia, boisz się zranienia, itd., to niestety, ale dzielenie się tymi obawami z gościem, z którym wchodzisz w związek, wcale Cie przed tym, czego się boisz, nie uchroni, raczej bym powiedziała, ze często przeciwnie, bo podajesz mu się, jak na tacy.
Wlasne lęki czy uprzedzenia lepiej przepracowac w samotności, albo z pomocą profesjonalną, a nie wchodzić z nimi w nowy związek.

Wyciągnij wnioski z tej znajomości (również ze swojego postepowania), a do nowego związku wejdziesz silniejsza.

pełna zgoda. Nie bądż słaba, nie przyciągniesz drapieżników w 1 kolejności.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

61

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Nie piszę półsłówkami, w złośliwości też się nie bawię. :
Wieczorem przeczytałam Twój post (zacytowany poniżej), rano chciałam na niego odpowiedzieć i go nie znalazłam, uznałam, że został przez Ciebie usunięty. Po Twych pytajnikach szukałam i znowu posta nie znalazłam, wiec napisałam to, co napisałam, a że sprawa "chodziła mi po głowie", to uparłam się i przeglądałam posty do czasu znalezienia "zguby" - stąd ma uwaga o tym, że muszę się obudzić.

noc12345 napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

My, autorka i ja, o tym:

aaa... szczerość gwałtownie wybuchła w odpowiedzi na wcześniejsze smile Nie biczowałabym się tak.

Dziewczyny, przeprosiłam pana i podziękowałam za 3 miesiące....osobiście nie dałabym rady, więc zrobiłam to via sms

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

62

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

No to zwracam honor smile
Nie załapałam smile Ale kawy jeszcze wtedy nie piłam smile

Wielokropek napisał/a:

Nie piszę półsłówkami, w złośliwości też się nie bawię. :
Wieczorem przeczytałam Twój post (zacytowany poniżej), rano chciałam na niego odpowiedzieć i go nie znalazłam, uznałam, że został przez Ciebie usunięty. Po Twych pytajnikach szukałam i znowu posta nie znalazłam, wiec napisałam to, co napisałam, a że sprawa "chodziła mi po głowie", to uparłam się i przeglądałam posty do czasu znalezienia "zguby" - stąd ma uwaga o tym, że muszę się obudzić.

noc12345 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

aaa... szczerość gwałtownie wybuchła w odpowiedzi na wcześniejsze smile Nie biczowałabym się tak.

Dziewczyny, przeprosiłam pana i podziękowałam za 3 miesiące....osobiście nie dałabym rady, więc zrobiłam to via sms

63

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Ela210 napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Autorko, moim zdaniem jesteś trochę naiwna, nie gniewaj się, ze to mowię.
P pierwsze - tak już tu padlo, miesiąc znajomości i wyznania milosne.. no nie zartujmy. Raczej wskazuje to na delikatne "branie pod włos", swiadome, bądź nie.

Po drugie - jeśli jesteś nieufna, bo już się przejechalas i masz przykre doswiadczenia, boisz się zranienia, itd., to niestety, ale dzielenie się tymi obawami z gościem, z którym wchodzisz w związek, wcale Cie przed tym, czego się boisz, nie uchroni, raczej bym powiedziała, ze często przeciwnie, bo podajesz mu się, jak na tacy.
Wlasne lęki czy uprzedzenia lepiej przepracowac w samotności, albo z pomocą profesjonalną, a nie wchodzić z nimi w nowy związek.

Wyciągnij wnioski z tej znajomości (również ze swojego postepowania), a do nowego związku wejdziesz silniejsza.

pełna zgoda. Nie bądż słaba, nie przyciągniesz drapieżników w 1 kolejności.

Dziewczyny ku.czę, on nie był "drapieżnikiem" , naprawdę, rozpoznaje takich z daleka....no chyba, że ukryty głęboko i wyzwolony przeze mnie smile

Może i jestem trochę naiwna, chociaż pewne rzeczy gdzieś tam mnie zastanawiały, czy już były to czerwone lamki? Chyba nie aż tak no ale....

Dopytywał mnie o poprzednie związku, chciał wiele wiedzieć, drążył tematy...trochę mu opowiadałam, ale i w język się gryzłam.
Ja też pytałam, nie zawsze chciał odpowiedzieć na moje pytania...

Z tym wyznaniem, że obawiam się zranienia, to też nie wyszło tak po prostu, tylko z jego pytania dlaczego czasami czuje że nie otwieram się na 100%

Wydawał się naprawdę w porządku facetem, a coś czuję podskórnie, że okaże się, iż to kolejny typ z problemami ze sobą i nie pozamykanymi sprawami z przeszłości.

64

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

No i okazuje się, że czuję dobrze sad

Mój sms z przeprosinami miał właśnie ciąg dalszy....

Dostałam odpowiedź, że nie powinnam przepraszać, bo miałam rację, że jest tchórzem. Przestraszył się normalnego związku w którym czuł się bardzo dobrze i wolał się wycofać i uciec.

Odpisałam tylko, "co za bzdury" i że to jego wybory i decyzje

I ostatnia wiadomość, na która nawet nie wiem jak zareagować i chyba po prostu sobie daruję bo wkopię się w emocjonalny rolercoster

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

WTF !!!!

Koleś przekonuje mnie, zebym mu zaufała, a nie jest ze mną szczery?????? Ja chyba naprawdę naiwna jestem

65

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Znałam sporo osób, które mając za sobą różne doświadczenia bały się i robiły/zrobiły wszystko, by zwiać. Tyczyło to nie tylko związków, ale i pracy zawodowej. Tak bardzo się bały, że wolały być obrzucone różnymi epitetami, wolały spotkać się ze złością innych,  niż zaryzykować.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

66

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:

Znałam sporo osób, które mając za sobą różne doświadczenia bały się i robiły/zrobiły wszystko, by zwiać. Tyczyło to nie tylko związków, ale i pracy zawodowej. Tak bardzo się bały, że wolały być obrzucone różnymi epitetami, wolały spotkać się ze złością innych,  niż zaryzykować.

Ok, rozumiem, że ludzie maja różne problemy, strach jest paraliżujący...no ale, trzeba próbować je rozwiązywać, a nie tkwić latami w ich szponach.

67

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Czasem strach jest na tyle silny, że ucieczka jest jedynym możliwym rozwiązaniem, a na pewno jedynym znanym i opanowanym do perfekcji. Rozum, czasem, powoli wraca z długiego spaceru i następuje otrzeźwienie "Co ja takiego zrobiłam?". Ale i wtedy decyzja o zmianie sposobu postępowania nie jest ani łatwa, ani szybka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

68

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:

Czasem strach jest na tyle silny, że ucieczka jest jedynym możliwym rozwiązaniem, a na pewno jedynym znanym i opanowanym do perfekcji. Rozum, czasem, powoli wraca z długiego spaceru i następuje otrzeźwienie "Co ja takiego zrobiłam?". Ale i wtedy decyzja o zmianie sposobu postępowania nie jest ani łatwa, ani szybka.

Ok, rozumiem. Czy uważasz, ze jest to tego typu człowiek?

Możliwe, że faktycznie tak jest. Z tego co wiem, podczas trwania jego małżeństwa, wyprowadzał się z domu kilka razy. Jak to usłyszałam, od razu skwitowałam, ze uciekał. No ale światełko się nie zaświeciło sad

69 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-07-03 13:36:14)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Nie wiem, czy on uciekał ze swego małżeństwa.

Wierzysz swej intuicji, nie uważałaś i nie uważasz go za bawidamka, z Twego opisu wynika, że jego zaangażowanie było autentyczne, że był z Tobą i przy Tobie szczęśliwy. I nagle STOP. Może wtedy dopadł go strach?
Przyciśnięty do muru wyznał to, co wyznał i poprosił o utrzymanie kontaktu, przytomnie nie obiecując już niczego.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

70

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:

Nie wiem, czy on uciekał ze swego małżeństwa.

Wierzysz swej intuicji, nie uważałaś i nie uważasz go za bawidamka, z Twego opisu wynika, że jego zaangażowanie było autentyczne, że był z Tobą i przy Tobie szczęśliwy. I nagle STOP. Może wtedy dopadł go strach?
Przyciśnięty do muru wyznał to, co wyznał i poprosił o utrzymanie kontaktu, przytomnie nie obiecując już niczego.

tak właśnie było, czułam, że jest szczęśliwy, ze dobrze nam razem i nagle stop. Dlaczego? Nie rozumiem. Pytałam go, co się takiego wydarzyło, odpowiadał, ze nic, ze nie wie co się stało, co się z nim dzieje.

71

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:

(...) odpowiadał, ze nic, ze nie wie co się stało, co się z nim dzieje.

I to może być prawdą. Strach w takich wypadkach jest rzadko uświadamiany, a zachowania irracjonalne. By dojść do sedna trzeba popracować nad sobą, poszperać w niezbyt przyjemnych doświadczeniach, dokonać konfrontacji z uczuciami z nimi związanymi.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

72

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

jeszcze jedno być mogło:
zazdrośnik i pomyślał, że będzie  musiał się odganiać od gości róznych.
Przypomnij sobie czy mogło coś być takiego.. zaraz przed zerwaniem

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

73

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:
noc12345 napisał/a:

(...) odpowiadał, ze nic, ze nie wie co się stało, co się z nim dzieje.

I to może być prawdą. Strach w takich wypadkach jest rzadko uświadamiany, a zachowania irracjonalne. By dojść do sedna trzeba popracować nad sobą, poszperać w niezbyt przyjemnych doświadczeniach, dokonać konfrontacji z uczuciami z nimi związanymi.

I co ja mam z tym zrobić? Nie potrzebuję kolejnego faceta z problemami (już takiego miałam), chociaż z drugiej strony, kto problemów nie ma....

Jednak boję się takich relacji, niepewnych, nie do końca przewidywalnych. Ja jestem osobą zero jedynkową, ktoś jest ze mną, albo nie, ja z kims jestem albo nie...

To jest facet, który medytuje od kilku lat, z tego co mówił, pozwala mu to na głębsze zrozumienie siebie, W związku z tym myślałam, ze tego typu sytuacje nie będą miały miejsca.

74

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Ela210 napisał/a:

jeszcze jedno być mogło:
zazdrośnik i pomyślał, że będzie  musiał się odganiać od gości róznych.
Przypomnij sobie czy mogło coś być takiego.. zaraz przed zerwaniem

Nie, nigdy nie dałam mu powodów do zazdrości. Komplementował mnie codziennie, to prawda, uważał, że jestem piękną kobietą. Jednak wiedział, że nigdy nikogo nie zdradziłam, że jestem zagorzałą monogamistką.

75

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Nie odpowiem Ci, co masz zrobić.

Powtórzę: nadaliście swej relacji błyskawiczne tempo.
Nikt przytomny nie da gwarancji, że związek będzie trwały.
To, że medytuje i że ma większą samoświadomość nie znaczy, że jest świadomy wszystkich swych lęków lub też że całkowicie je wyeliminował.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

76

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

jeszcze jedno być mogło:
zazdrośnik i pomyślał, że będzie  musiał się odganiać od gości róznych.
Przypomnij sobie czy mogło coś być takiego.. zaraz przed zerwaniem

Nie, nigdy nie dałam mu powodów do zazdrości. Komplementował mnie codziennie, to prawda, uważał, że jestem piękną kobietą. Jednak wiedział, że nigdy nikogo nie zdradziłam, że jestem zagorzałą monogamistką.

Wierzę Ci- ale on mógł mimo wszystko być. I tego Ci nie mówić.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

77

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:

Nie odpowiem Ci, co masz zrobić.

Powtórzę: nadaliście swej relacji błyskawiczne tempo.

Może faktycznie on chciał zwolnić? Ale dlaczego w taki sposób?
Ja nic nie rozumiem. Jeśli ludziom jest dobrze, nic się nie wydarzyło, poznają się, spędzają ze sobą czas, to co nagle się dzieje??? Skąd to zwolnienie? Po co?

78 Ostatnio edytowany przez Szkot (2019-07-03 15:38:48)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Nie odpowiem Ci, co masz zrobić.

Powtórzę: nadaliście swej relacji błyskawiczne tempo.

Może faktycznie on chciał zwolnić? Ale dlaczego w taki sposób?
Ja nic nie rozumiem. Jeśli ludziom jest dobrze, nic się nie wydarzyło, poznają się, spędzają ze sobą czas, to co nagle się dzieje??? Skąd to zwolnienie? Po co?

W świetle tego nowego co napisałaś mogło być tak że przytłoczyła go szybkość z jaką rozwinęła się relacja. Sama napisałaś że zaskoczyła go Twoja otwartość... Każdy ma jakieś tam swoje tempo rozwoju relacji który uważa za optymalne, czy nie było tak że trochę przejęłaś inicjatywę w tym wszystkim i podkręciłaś obroty..? Wydajesz się być energiczną kobietą, może tak właśnie było? Być może w pierwszej chwili mu to nawet odpowiadało bo emocje i wogóle wow, ale w którymś momencie poczuł się przytłoczony... Więc jedyne co zostało to uciec do siebie, do swojej samotni. Być może kiedyś sobie też bardzo mocno wmówił że już zawsze będzie sam... no i to dodatkowo komplikuje sprawę.

Dlaczego zrobił to w taki sposób? Bo nie potrafi inaczej.

79

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Szkot napisał/a:
noc12345 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Nie odpowiem Ci, co masz zrobić.

Powtórzę: nadaliście swej relacji błyskawiczne tempo.

Może faktycznie on chciał zwolnić? Ale dlaczego w taki sposób?
Ja nic nie rozumiem. Jeśli ludziom jest dobrze, nic się nie wydarzyło, poznają się, spędzają ze sobą czas, to co nagle się dzieje??? Skąd to zwolnienie? Po co?

W świetle tego nowego co napisałaś mogło być tak że przytłoczyła go szybkość z jaką rozwinęła się relacja. Sama napisałaś że zaskoczyła go Twoja otwartość... Każdy ma jakieś tam swoje tempo rozwoju relacji który uważa za optymalne, czy nie było tak że trochę przejęłaś inicjatywę w tym wszystkim i podkręciłaś obroty..? Wydajesz się być energiczną kobietą, może tak właśnie było? Być może w pierwszej chwili mu to nawet odpowiadało bo emocje i wogóle wow, ale w którymś momencie poczuł się przytłoczony... Więc jedyne co zostało to uciec do siebie, do swojej samotni. Być może kiedyś sobie też bardzo mocno wmówił że już zawsze będzie sam... no i to dodatkowo komplikuje sprawę.

Dlaczego zrobił to w taki sposób? Bo nie potrafi inaczej.

Możliwe, że na samym początku byłam otwarta i przejęłam inicjatywę, ale później ewidentnie było to po jego stronie. Ja nie wyskakiwałam z wyznaniami, planami....

Opowiadał mi również, że po miesiącu od poznania żony, zamieszkali razem.

On nie chciał być sam, szukał kobiety.

Nie mogę tego pojąć...on mi nie powiedział, że chce zwolnić, tylko że potrzebuje czasu i chce zmienić relację na koleżeńską. Nie wiem czy pod wpływem przyciśnięcia do muru, czy nie, ale stało się.

80

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Rozumiem... cóż, jest pokręcony jak większość społeczeństwa. To że przycisnęłaś do muru raczej sprowokowało go do mówienia o tym co już dawno chodziło mu po głowie, nie sądzę aby nagle to wymyślił. Widziałaś że coś się dzieje niedobrego i on też to widział.

81

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:

Może faktycznie on chciał zwolnić? Ale dlaczego w taki sposób? (...)

Może dla niego tempo było za szybkie.
Może chciał zwolnić.
Może chciał zastanowić się nad waszą relacją.
Może potrzebował chwili, by pomyśleć o przyszłości.
Może... .
Może... .
Chcesz wiedzieć, nie spekulować? Zapytaj... jego.

(...) Jeśli ludziom jest dobrze, nic się nie wydarzyło, poznają się, spędzają ze sobą czas, to co nagle się dzieje??? Skąd to zwolnienie? Po co?

To, na co zwróciłam uwagę, to Twe myślenie w kategoriach: "albo wszystko, albo nic" i "mój sposób myślenia jest uniwersalny". Oba, mym zdaniem, są niebezpieczne i dla Ciebie, i dla bliskich Tobie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

82 Ostatnio edytowany przez noc12345 (2019-07-03 17:18:46)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Wielokropek napisał/a:
noc12345 napisał/a:

Może faktycznie on chciał zwolnić? Ale dlaczego w taki sposób? (...)

Może dla niego tempo było za szybkie.
Może chciał zwolnić.
Może chciał zastanowić się nad waszą relacją.
Może potrzebował chwili, by pomyśleć o przyszłości.
Może... .
Może... .
Chcesz wiedzieć, nie spekulować? Zapytaj... jego.

(...) Jeśli ludziom jest dobrze, nic się nie wydarzyło, poznają się, spędzają ze sobą czas, to co nagle się dzieje??? Skąd to zwolnienie? Po co?

To, na co zwróciłam uwagę, to Twe myślenie w kategoriach: "albo wszystko, albo nic" i "mój sposób myślenia jest uniwersalny". Oba, mym zdaniem, są niebezpieczne i dla Ciebie, i dla bliskich Tobie.

Pytałam...odpowiedź zawsze była jedna: nie wiem

"Albo wszystko albo nic" - odniosłam do relacji i bycia z kimś. Albo ktoś chce ze mną być albo nie, nie uznaje pół środków, układów. Albo próbujemy albo się rozstajemy.

83

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Z tego, co piszesz, wygląda na jakies uniki przed bliższą relacją czy zaangażowaniem.
Będą może podchody, albo zabawa w zurawia i czaple.
Nie wiem, ja na Twoim miejscu tez oczekiwałabym większego zdecydowania.

84

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Sam jako mężczyzna jestem w relacji po rozstaniu raczej tak z winy eks (znalazłą innego w trakcie trwania związku), z którą mam dzieci o które walczę i zabieram do siebie kiedy tylko to możliwe.

Czasem, też się waham co do obecnego związku bo wiem, że mogę pomylić się już raczej tylko raz i nie chciałbym, aby obecną partnerkę poniosło tak mocno jak autorkę tematu na ewentualną wieść o tym, że jednak potrzebuję czasu aby przemyśleć fakt, czy to ta jedyna.

85

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
amans napisał/a:

Sam jako mężczyzna jestem w relacji po rozstaniu raczej tak z winy eks (znalazłą innego w trakcie trwania związku), z którą mam dzieci o które walczę i zabieram do siebie kiedy tylko to możliwe.

Czasem, też się waham co do obecnego związku bo wiem, że mogę pomylić się już raczej tylko raz i nie chciałbym, aby obecną partnerkę poniosło tak mocno jak autorkę tematu na ewentualną wieść o tym, że jednak potrzebuję czasu aby przemyśleć fakt, czy to ta jedyna.

Najpierw trzeba pozamykać sprawy z przeszłości, mieć czystą głowę, nie mieć żalu do byłych partnerów, dopiero można wchodzić w nową relację. Wtedy dylematy rzadko się pojawiają.

A mylić się można całe życie, nic nie jest nam dane na zawsze. Możesz być pewny na 100 % i tak coś nie wyjdzie.

Życzę Ci zatem autorze mniej dylematów. Ciekawa również jestem czy rozmawiasz z obecną partnerką o swoich rozterkach?

86

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Benita72 napisał/a:

Z tego, co piszesz, wygląda na jakies uniki przed bliższą relacją czy zaangażowaniem.
Będą może podchody, albo zabawa w zurawia i czaple.
Nie wiem, ja na Twoim miejscu tez oczekiwałabym większego zdecydowania.

No właśnie o to zdecydowanie mi chodzi, a nie o słowa: "nie wiem". Dla mnie nie wiem oznacza, "nie chcę/nie umiem/nie mogę ci powiedzieć", albo po prostu przeciąganie nieuniknionego.

A zabaw w podchody nienawidzę, emocjonalnych potyczek...no wykańcza. Ja w relacji chcę czuć się bezpiecznie, a nie w wiecznym dylemacie.

87

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Mi się wydaje, że facet miał realne zamiary i chciał coś więcej, jednak przerazila go to do czego to wszystko zmierza z prędkością światła. Chciał pewnie wyhamować trochę tylko nie wiedział jak .
Osobiście powiem trochę przerażające jest to że zaraz po rozwodzie w takiej prędkości coś nowego się tworzy.
Ale to tylko jedna z możliwości.

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

88

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
dorias napisał/a:

Mi się wydaje, że facet miał realne zamiary i chciał coś więcej, jednak przerazila go to do czego to wszystko zmierza z prędkością światła. Chciał pewnie wyhamować trochę tylko nie wiedział jak .
Osobiście powiem trochę przerażające jest to że zaraz po rozwodzie w takiej prędkości coś nowego się tworzy.
Ale to tylko jedna z możliwości.

Tylko, ze to na razie do niczego wielkiego nie zmierzało, spotykaliśmy się, spędzaliśmy ze sobą czas. Oprócz planów poznania dzieci w przyszłości (wrzesień/październik) żadnych innych planów nie było.

Rozwód był formalnością, z zoną nie żyli już dawno. Pytałam go nie raz, czy ma te sprawy pozamykane, zawsze twierdził, że tak.

89

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:

No i okazuje się, że czuję dobrze sad

Mój sms z przeprosinami miał właśnie ciąg dalszy....

Dostałam odpowiedź, że nie powinnam przepraszać, bo miałam rację, że jest tchórzem. Przestraszył się normalnego związku w którym czuł się bardzo dobrze i wolał się wycofać i uciec.

Odpisałam tylko, "co za bzdury" i że to jego wybory i decyzje

I ostatnia wiadomość, na która nawet nie wiem jak zareagować i chyba po prostu sobie daruję bo wkopię się w emocjonalny rolercoster

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

WTF !!!!

Koleś przekonuje mnie, zebym mu zaufała, a nie jest ze mną szczery?????? Ja chyba naprawdę naiwna jestem


Współczuję Ci i życzę, żebyś szybko zrzuciła go ze swoich myśli i ciała. Nie zniechęcaj się do mężczyzn. Trafisz w końcu na właściwego. Jak ja smile

Mojej koleżance, w analogicznej sytuacji (oboje koło 40 l., on świeżo po rozwodzie, ona spragniona miłości i związku) facet wyznał szczerze po kilku miesiącach ściemy o miłości, jakoś tak: "Jest mi z tobą świetnie, jesteś cudowną i wartościową kobietą, ale ja marzę o seksie z kilkoma kobietami na raz i poznania tego wszystkiego, w czym mnie ograniczało małżeństwo".

Nie zgadzam się z pobocznym wątkiem o czasie, jaki musi upłynąć do ajlawiusów. Czasem wie się bardzo szybko, a czasem tylko tak się wydaje - nie sposób tego odróżnić, kiedy jest miłość, a kiedy złudzenie. Zobowiązanie w stosunku do osoby, z którą się wchodzi w relację, nie jest budowane na słowie "kocham". To tylko wyraz, ozdobnik. Za bardzo przywiązujemy do niego wagę, a lekceważymy sygnały nielojalności, kłamstwa, dwulicowości w zachowaniach.

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

90

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:
dorias napisał/a:

Mi się wydaje, że facet miał realne zamiary i chciał coś więcej, jednak przerazila go to do czego to wszystko zmierza z prędkością światła. Chciał pewnie wyhamować trochę tylko nie wiedział jak .
Osobiście powiem trochę przerażające jest to że zaraz po rozwodzie w takiej prędkości coś nowego się tworzy.
Ale to tylko jedna z możliwości.

Tylko, ze to na razie do niczego wielkiego nie zmierzało, spotykaliśmy się, spędzaliśmy ze sobą czas. Oprócz planów poznania dzieci w przyszłości (wrzesień/październik) żadnych innych planów nie było.

Rozwód był formalnością, z zoną nie żyli już dawno. Pytałam go nie raz, czy ma te sprawy pozamykane, zawsze twierdził, że tak.

Jak widać zdawało mu się że pozamykal rzeczywistość pokazała co innego.
To jest pierwsze co przyszło mi do glowy po przeczytaniu pierwszego posta.

Inna opcję które zostały wspomniane to:  jednak nie poukladal sobie wszystkiego po rozwodzie lub po prostu chciał zaszaleć i podnieść ego .

Ja osobiście opcja 1 lub 2 ale to on tylko wie jak było naprawdę.

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

91

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Niezwykła napisał/a:
noc12345 napisał/a:

No i okazuje się, że czuję dobrze sad

Mój sms z przeprosinami miał właśnie ciąg dalszy....

Dostałam odpowiedź, że nie powinnam przepraszać, bo miałam rację, że jest tchórzem. Przestraszył się normalnego związku w którym czuł się bardzo dobrze i wolał się wycofać i uciec.

Odpisałam tylko, "co za bzdury" i że to jego wybory i decyzje

I ostatnia wiadomość, na która nawet nie wiem jak zareagować i chyba po prostu sobie daruję bo wkopię się w emocjonalny rolercoster

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

WTF !!!!

Koleś przekonuje mnie, zebym mu zaufała, a nie jest ze mną szczery?????? Ja chyba naprawdę naiwna jestem


Współczuję Ci i życzę, żebyś szybko zrzuciła go ze swoich myśli i ciała. Nie zniechęcaj się do mężczyzn. Trafisz w końcu na właściwego. Jak ja smile

Mojej koleżance, w analogicznej sytuacji (oboje koło 40 l., on świeżo po rozwodzie, ona spragniona miłości i związku) facet wyznał szczerze po kilku miesiącach ściemy o miłości, jakoś tak: "Jest mi z tobą świetnie, jesteś cudowną i wartościową kobietą, ale ja marzę o seksie z kilkoma kobietami na raz i poznania tego wszystkiego, w czym mnie ograniczało małżeństwo".

Nie zgadzam się z pobocznym wątkiem o czasie, jaki musi upłynąć do ajlawiusów. Czasem wie się bardzo szybko, a czasem tylko tak się wydaje - nie sposób tego odróżnić, kiedy jest miłość, a kiedy złudzenie. Zobowiązanie w stosunku do osoby, z którą się wchodzi w relację, nie jest budowane na słowie "kocham". To tylko wyraz, ozdobnik. Za bardzo przywiązujemy do niego wagę, a lekceważymy sygnały nielojalności, kłamstwa, dwulicowości w zachowaniach.

Tak mi się właśnie intuicyjnie wydaje- że nie ma tego wyznaczonego czasu- a 3 lata osobnego życia to epoka.
I tak jak Ty myślę- że to tylko słowo.
To co u koleżanki autorki niepokoi, to że On jest po prostu nieszczery, ktoś komu zależy postara się wyartykułować sytuację w momencie wątpliwości,
Osobiście bym go sobie odpuściła chyba.
Tu Panowie pisali coś wcześniej o obawach, chęci zwolnienia, przyglądania się, by nie popełniać kolejnych błędów na które szkoda czasu..
Jak przy tym zwalnianiu odwracamy się do kogoś plecami, to trudno liczyć na jakikolwiek happy end.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

92

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Niezwykła napisał/a:
noc12345 napisał/a:

No i okazuje się, że czuję dobrze sad

Mój sms z przeprosinami miał właśnie ciąg dalszy....

Dostałam odpowiedź, że nie powinnam przepraszać, bo miałam rację, że jest tchórzem. Przestraszył się normalnego związku w którym czuł się bardzo dobrze i wolał się wycofać i uciec.

Odpisałam tylko, "co za bzdury" i że to jego wybory i decyzje

I ostatnia wiadomość, na która nawet nie wiem jak zareagować i chyba po prostu sobie daruję bo wkopię się w emocjonalny rolercoster

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

WTF !!!!

Koleś przekonuje mnie, zebym mu zaufała, a nie jest ze mną szczery?????? Ja chyba naprawdę naiwna jestem


Współczuję Ci i życzę, żebyś szybko zrzuciła go ze swoich myśli i ciała. Nie zniechęcaj się do mężczyzn. Trafisz w końcu na właściwego. Jak ja smile

Mojej koleżance, w analogicznej sytuacji (oboje koło 40 l., on świeżo po rozwodzie, ona spragniona miłości i związku) facet wyznał szczerze po kilku miesiącach ściemy o miłości, jakoś tak: "Jest mi z tobą świetnie, jesteś cudowną i wartościową kobietą, ale ja marzę o seksie z kilkoma kobietami na raz i poznania tego wszystkiego, w czym mnie ograniczało małżeństwo".

Nie zgadzam się z pobocznym wątkiem o czasie, jaki musi upłynąć do ajlawiusów. Czasem wie się bardzo szybko, a czasem tylko tak się wydaje - nie sposób tego odróżnić, kiedy jest miłość, a kiedy złudzenie. Zobowiązanie w stosunku do osoby, z którą się wchodzi w relację, nie jest budowane na słowie "kocham". To tylko wyraz, ozdobnik. Za bardzo przywiązujemy do niego wagę, a lekceważymy sygnały nielojalności, kłamstwa, dwulicowości w zachowaniach.

dziękuję Ci za ten wpis. Podobnie myślę, a po wcześniejszej dyskusji zgłupiałam smile

Też usłyszałam, ze dałam mu wiele, a on nie umiał się otworzyć. Zadałam kilka pytań, o to że nie rozumiem kilku rzeczy, jednak brak odpowiedzi utwierdza mnie w tym, ze on po prostu najzwyczajniej w świecie nie chce na nie odpowiadać. A wie, ze już nie może powiedzieć "nie wiem"

93

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Ela210 napisał/a:
Niezwykła napisał/a:
noc12345 napisał/a:

No i okazuje się, że czuję dobrze sad

Mój sms z przeprosinami miał właśnie ciąg dalszy....

Dostałam odpowiedź, że nie powinnam przepraszać, bo miałam rację, że jest tchórzem. Przestraszył się normalnego związku w którym czuł się bardzo dobrze i wolał się wycofać i uciec.

Odpisałam tylko, "co za bzdury" i że to jego wybory i decyzje

I ostatnia wiadomość, na która nawet nie wiem jak zareagować i chyba po prostu sobie daruję bo wkopię się w emocjonalny rolercoster

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

WTF !!!!

Koleś przekonuje mnie, zebym mu zaufała, a nie jest ze mną szczery?????? Ja chyba naprawdę naiwna jestem


Współczuję Ci i życzę, żebyś szybko zrzuciła go ze swoich myśli i ciała. Nie zniechęcaj się do mężczyzn. Trafisz w końcu na właściwego. Jak ja smile

Mojej koleżance, w analogicznej sytuacji (oboje koło 40 l., on świeżo po rozwodzie, ona spragniona miłości i związku) facet wyznał szczerze po kilku miesiącach ściemy o miłości, jakoś tak: "Jest mi z tobą świetnie, jesteś cudowną i wartościową kobietą, ale ja marzę o seksie z kilkoma kobietami na raz i poznania tego wszystkiego, w czym mnie ograniczało małżeństwo".

Nie zgadzam się z pobocznym wątkiem o czasie, jaki musi upłynąć do ajlawiusów. Czasem wie się bardzo szybko, a czasem tylko tak się wydaje - nie sposób tego odróżnić, kiedy jest miłość, a kiedy złudzenie. Zobowiązanie w stosunku do osoby, z którą się wchodzi w relację, nie jest budowane na słowie "kocham". To tylko wyraz, ozdobnik. Za bardzo przywiązujemy do niego wagę, a lekceważymy sygnały nielojalności, kłamstwa, dwulicowości w zachowaniach.

Tak mi się właśnie intuicyjnie wydaje- że nie ma tego wyznaczonego czasu- a 3 lata osobnego życia to epoka.
I tak jak Ty myślę- że to tylko słowo.
To co u koleżanki autorki niepokoi, to że On jest po prostu nieszczery, ktoś komu zależy postara się wyartykułować sytuację w momencie wątpliwości,
Osobiście bym go sobie odpuściła chyba.
Tu Panowie pisali coś wcześniej o obawach, chęci zwolnienia, przyglądania się, by nie popełniać kolejnych błędów na które szkoda czasu..
Jak przy tym zwalnianiu odwracamy się do kogoś plecami, to trudno liczyć na jakikolwiek happy end.

Właśnie o to wyartykułowanie mi chodziło cały czas. Niepewność zabija wszystko. Jeśli ktoś mówi o czasie, niech powie na co go potrzebuje, nic się nie dzieje bez przyczyny. Jeśli się przestraszył, to też mógł to powiedzieć.
On się ode mnie odwrócił, zostawił i olał. Miał gdzieś moje pytania i rozterki. Zostawił mnie z jednym wielkim znakiem zapytania.

94

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Daruj go sobie, Noc. Szkoda na takich czasu, bo oni nigdy nie są niczego pewni. To, że nagle zaproponował Ci jedynie koleżeństwo, wg mnie świadczy że niestety pojawiła się nowa kobieta. Zostałaś odstawiona na boczny tor. To nie jest miłe dla żadnej z nas. Zasługujesz na coś lepszego.

95

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Jak dla mnie wszystko u was działo się zbyt szybko wręcz błyskawiczne tępo, poznajcie się i już 'powazny' związek.
Wydaje mi się, że jego mogło to najzwyczajniej przytłoczyć...
Wiem, że będzie ciężko ale musisz sobie z nim dać spokój, zapomnieć. Tak jak napisałaś, że nie wyobrażasz sobie przyjaźni i bardzo dobrze, skoro teraz tak mówi to jego podejście nie zmieni się w najbliższym czasie, a taka znajomość mogłaby cię jeszcze bardziej ranić.

[tu był uporczywie wstawiany, nieregulaminowy link]

96

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Za wcześnie się zaangażowałaś w tę znajomość. Ledwie co znałaś faceta, a mu się oddałaś, wierząc jedynie jego słówkom.

97 Ostatnio edytowany przez authority (2019-07-06 00:02:00)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Autorko, moim zdaniem jesteś trochę naiwna, nie gniewaj się, ze to mowię.
P pierwsze - tak już tu padlo, miesiąc znajomości i wyznania milosne.. no nie zartujmy. Raczej wskazuje to na delikatne "branie pod włos", swiadome, bądź nie.

Po drugie - jeśli jesteś nieufna, bo już się przejechalas i masz przykre doswiadczenia, boisz się zranienia, itd., to niestety, ale dzielenie się tymi obawami z gościem, z którym wchodzisz w związek, wcale Cie przed tym, czego się boisz, nie uchroni, raczej bym powiedziała, ze często przeciwnie, bo podajesz mu się, jak na tacy.
Wlasne lęki czy uprzedzenia lepiej przepracowac w samotności, albo z pomocą profesjonalną, a nie wchodzić z nimi w nowy związek.

Wyciągnij wnioski z tej znajomości (również ze swojego postepowania), a do nowego związku wejdziesz silniejsza.

pełna zgoda. Nie bądż słaba, nie przyciągniesz drapieżników w 1 kolejności.

Dziewczyny ku.czę, on nie był "drapieżnikiem" , naprawdę, rozpoznaje takich z daleka....no chyba, że ukryty głęboko i wyzwolony przeze mnie smile

Może i jestem trochę naiwna, chociaż pewne rzeczy gdzieś tam mnie zastanawiały, czy już były to czerwone lamki? Chyba nie aż tak no ale....

Dopytywał mnie o poprzednie związku, chciał wiele wiedzieć, drążył tematy...trochę mu opowiadałam, ale i w język się gryzłam.
Ja też pytałam, nie zawsze chciał odpowiedzieć na moje pytania...

Z tym wyznaniem, że obawiam się zranienia, to też nie wyszło tak po prostu, tylko z jego pytania dlaczego czasami czuje że nie otwieram się na 100%

Wydawał się naprawdę w porządku facetem, a coś czuję podskórnie, że okaże się, iż to kolejny typ z problemami ze sobą i nie pozamykanymi sprawami z przeszłości.

A może to był łowca "ideałów" (dziewic, poszkodowanych przez los kobiet które miały co najwyżej jedną osobę). Znam takie osoby... Na tym portalu jest trochę takich frustratów co niektórzy uważają iż sami mogą sobie poużywać ile chcą a od kobiet wymagają dziewictwa. Może się mylę ale te wyznanie ale to było pierwsze moje skojarzenie. Takie osoby nigdy do tego się nie przyznają bo wiedza jak to będzie odebrane co najwyżej wychodzi to w  męskim gronie przy piwie. Takich ludzi należy unikać ponieważ po czasie łatwo zmieniają zdanie którego nie mają często też mają wielkie ego i są roszczeniowcami. To wyjdzie po zdjęciu maski. Oni szukają określonego typu kobiety. Pytanie czy te czyny miłości itp zachowanie było po tym jak cię dopytywał o związki czy wcześniej jeśli wcześniej to znaczy iż trafiłaś na dupka jeśli po to mogę się mylić. A własnie przesadna grzeczność chęć pomocy i przede wszystkim staromodność po tym tych ludzi poznasz. Oczywiście w swoim środowisku zachowują się inaczej. Tacy ludzie mają mało znajomych w dzieciństwie także mieli mało. Zawsze są introwertykami. Oczywiście nie wyciągaj pochopnych wzniosów o introwertykach większość taka nie jest ale wśród takich ludzi nie znajdziesz ekstrawertyków.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

98

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:

On się ode mnie odwrócił, zostawił i olał. Miał gdzieś moje pytania i rozterki. Zostawił mnie z jednym wielkim znakiem zapytania.

Nie do końca jest, jak piszesz. Być może na tym etapie było to już dla niego wygodne, ale zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwałaś, a przynajmniej głośno wyraziłaś:

noc12345 napisał/a:

Nie wytrzymałam...powiedziałam żeby spi..przał, żeby zostawił mnie w spokoju, że nie zgodzę się na żadne bycie znajomymi, ze nie dam rady się z nim spotykać w takiej sytuacji i że bardzo mnie zranił.

Moim zdaniem przestraszył go Twój wyraźny głód bycia z kimś. Być może nawet nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, ale możesz wysyłać sygnały, które na to wskazują. On zaś prawdopodobnie poczuł, że musi się zdystansować właśnie z odpowiedzialności za Twoje emocje i ewentualne późniejsze rozczarowanie, które mógł wywołać, by spokojnie zastanowić się czy jesteś kobietą, której szuka i chce z nią stworzyć poważny związek, a potem być może przejść z nią również przez życie. Często to właśnie ta presja, którą się odczuwa, zauważenie, że druga osoba za bardzo i za szybko się angażuje - powodują wycofanie. Z drugiej strony Twoja niemal paniczna reakcja na jego osłabiony kontakt mogła dodatkowo go w swoim myśleniu utwierdzić.

Jego błąd, że pewne słowa pojawiły się zdecydowanie przedwcześnie, ale zauroczenie niestety tak działa, że niektóre z emocji trudno jest nam realnie ocenić.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

99

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Och autorko jak ja Cie dobrze rozumiem i współczuję bo u mnie niestety bardzo podobna sytuacja, jak bym siebie czytała. Mogę podesłać Ci fajną książkę, duzo po jej przeczytaniu Ci sie rozjasni w głowie. Radzę zająć sie sobą a pana niezdecydowanego posłać do diabła...wiem łatwo powiedzieć....dużo siły życzę:-)

100 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2019-07-07 11:41:59)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
noc12345 napisał/a:

No to spróbuję podążyć:
Oboje się baliśmy ?????
Po moich stwierdzaniach, ze obawiam się zranienia on się przestraszył, ze może jednak to za szybko i nie chce mnie zranić i wykorzystywać?

Tak, boicie się zaangażować- to oczywiste podobieństwo. Dość powszechne na tym etapie życia, dlatego uważam że dzielenie się tym w początkach relacji jest właściwie zbędne, bo wg mnie niczego nie wnosi, tym bardziej, że teoretycznie może prowadzić wręcz do wycofania się potencjalnego partnera (jak Ty to zinterpretowałaś). Ja jednak proponuje inną interpretację.

Ale póki co ciąg dalszy mojego pytania (tzn. "rożnice")
Pierwsza różnica jest w tym, że kiedy Ty (na początku) bałaś się, on starał się ten strach rozwiać, przekonać Cię że warto spróbować. Pociągnął wtedy trochę ten związek do przodu, pomógł mu się "zawiązać" (tak to odbieram).
Jak Ty zareagowałaś, kiedy z kolei on się zawahał? Tu pierwsza róznica.
Oczywiście w tym momencie nie zdziwiłbym się gdybyś polemizowała- te dwa "zawahania" znacznie się rózniły... Ale polemika nie jest w tym momencie konieczna, bo poniżej kontynuacja.

Druga rożnica jest dla mnie trudniej opisywalna (i jednocześnie wg mnie ważniejsza).
Ujmę to tak, że Ty byłaś odważna (przełamałaś ten strach na początku związku) i konsekwentna w tej odwadze, on zaś tchóżliwy i chwiejny.
Co gorsza, by uzasadnić swoją decyzję "użył" instrumentalnie Ciebie przeczuwając że Cię "wykorzystuje". Moim zdaniem nie miał takiego prawa, przekroczył niejako swoje kompetencje- powinien dać Ci o tym zdecydować samej. Jednak on zdecydował za Was,  postawił Cię przed faktem dokonanym i tym samym pozbawił możliwości manewru - nie pozwolił sobie pomóc w tej trudnej dla siebie sytuacji.
Można podejrzewać, że zrobił tak dlatego żeby zamknąć sobie tą furtkę- żeby nie mierzyć się z problemem w samym sobie.
Bo zakładam (chciałbym w to wierzyć), że gdyby podzielił się swoimi wątpliwościami w innej (nie tak ostatecznej) formie, to mógłby liczyć na Twoje wsparcie (?)
W tym momencie musisz juz sobie sama szczerze odpowiedzieć na to retoryczne w gruncie rzeczy pytanie, w końcu pisałaś że "nie chcesz faceta z problemami"...

noc12345 napisał/a:

jak skutecznie wyselekcjonować tych co wiedzą co mówią?

Temat rzeka, ale ze "dwa grosze" dodam:

noc12345 napisał/a:

Z tym wyznaniem, że obawiam się zranienia, to też nie wyszło tak po prostu, tylko z jego pytania dlaczego czasami czuje że nie otwieram się na 100%
...
Dopytywał mnie o poprzednie związku, chciał wiele wiedzieć, drążył tematy...trochę mu opowiadałam, ale i w język się gryzłam.
Ja też pytałam, nie zawsze chciał odpowiedzieć na moje pytania...

... finalnie...

noc12345 napisał/a:

A mianowicie: że on tylko potrzebuje trochę czasu, nie chce kończyć tej relacji, przeprasza i ze dałam mu bardzo dużo a on nie do końca mógł się przede mną otworzyć

To się nazywa "projekcja" - Tobie przypisywał swoje obawy. To on się nie otwierał na 100 %, ale wolał zmierzyc się z czyimiś problemami i historią (Twoimi) niż ze swoimi (bo to znacznie łatwiejsze).
Zapytałas go (kiedy pytał Ciebie o te sprawy) wtedy o jego odczucia na ten temat? Czy się bał tak jak Ty? Czy jego rozwód i inne jego doświadczenia życiowe nie wpływają na Wasz związek, tak jak początkowo wpływały na Ciebie?

noc12345 napisał/a:

To jest facet, który medytuje od kilku lat, z tego co mówił, pozwala mu to na głębsze zrozumienie siebie,
...
Pytałam...odpowiedź zawsze była jedna: nie wiem.

Tu wybacz- wiem że nie jest Ci do śmiechu... ale zaśmiałem się z przekąsem. Wygląda na to, że wdrapałaś się na szczyt jego samoświadomości i znalazłaś jej kwintesencję - wielkie, błyszczące "NIE WIEM"
Ja nie medytuję, ale wydaje mi się, że ale gdybym to robił i chciałbym się tym z kimś podzielić, musiałbym być przygotowany na pytanie w rodzaju: "Co Ci ona dała, co dzięki niej zrozumiałeś, jak Ci pomogła?" itp.
Czy takie pytania padły z Twojej strony?

ad 2

noc12345 napisał/a:

Nie uważam również, że deklaracja miłości po miesiącu to "ważne słowa", tak jak już wyżej napisałam, nie odebrałam ich jako "kochania" tylko bardziej jako "zauroczenie" i nawet o tym powiedziałam.
Uważam jednak, ze inne wypowiadane słowa były istotne, że na moje obawy reagował w taki a nie inny sposób.

Nie chcę się czepiać, ale w pierwszym poście napisałaś:

noc12345 napisał/a:

Niedługo po tym padły z jego ust ważne słowa, usłyszałam, że mnie kocha.

a potem jeszcze to:

noc12345 napisał/a:

on nalegał na spotkania, fakt ja też ich chciałam, ale to był czas 2 godzin raz, dwa w tygodniu. Urwane chwile, między obowiązkami.

Ergo, w ciągu tych kilku miesięcy spędzony wspólnie czas to zaledwie kilkanaście, max kilkadziesiąt godzin...
Ale ok, zostawmy to, zwłaszcza że kilka razy to później doprecyzowałaś, a to nie ja tam byłem, a Ty.
Jeśli jednak przyjąć moją interpretację z poprzedniego punktu, to słowa "kocham Cię" nie tyle były wyrazem zauroczenia (tzn. pewnie też), ale raczej emanacją jego myślenia życzeniowego i sposobem na zagłuszenie jego obaw, które niemal od początku toczyły ten związek jak rak.

ad 3

noc12345 napisał/a:

Tak, to były fajne miesiące i jako romans mogłabym uznać za udane. Jednak ja nie szukam/szukałam romansu. On dobrze o tym wiedział, ze przygody mnie nie interesują.

Nie będzie w tym nic odkrywczego (ani pewnie pocieszającego) jesli powiem ,że ludzie często nie otrzymują tego co potrzebują. Jednak czasem, to czego nie chcą staje się "pomostami" do ostatecznego celu do którego dążą. Wątpię jednak, czy tak się stanie Twoim udziałem, jeśli za każdym razem będziesz akcentowała w takich sytuacjach swoją porażkę  i "czuła sie jak śmieć". Nie czujesz intuicyjnie że taka postawa nie prowadzi do niczego dobrego i źle wpływa na Ciebie?

101

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Ja też swojego czasu byłam w związku z rozwodnikiem i głównie słyszałam " nie wiem " więc dobrze Cię rozumiem . My byliśmy razem 2 lata planowaliśmy razem zamieszkać j dziecko ...a tu nagle znowu " nie wiem " ..Mówił ,że raz już przysięgał miłość więc trudno mu przechodzi przez gardło mi powiedzieć " kocham". Jak już związek doszedł do zaawansowanego etapu ( że też byłam taka cierpliwa ) wycofał się nagle ...Rzucił mnie dla swojej ex . Mimo ,że się rozstali to do siebie wrócili i to było źródłem jego niewiedzy uczuć co do mnie sad . On ja cały czas kochał ,rozstali się bo ona chciała a ja miałam być tamponem emocjonalnym .

102

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

No to po krótkiej przerwie....

Od kilku dni jestem na wakacjach, odpiczywam, przy okazji dystansuję się. Pan zaczą się odzywać, najpierw pytania jak się czuję, jak spędzam czas....odpowiadałam tak jak każdemu znajomemu. Wczoraj napisał, że tęskni bardzo...
Nie reaguję....coś bardzo tu nie gra...a ja mam dosyć huśtawek emocjonalnych....

103

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
meg75 napisał/a:
noc12345 napisał/a:

No to po krótkiej przerwie....

Od kilku dni jestem na wakacjach, odpiczywam, przy okazji dystansuję się. Pan zaczą się odzywać, najpierw pytania jak się czuję, jak spędzam czas....odpowiadałam tak jak każdemu znajomemu. Wczoraj napisał, że tęskni bardzo...
Nie reaguję....coś bardzo tu nie gra...a ja mam dosyć huśtawek emocjonalnych....

Przepraszam pomylilam sie i wyslalam pustą wiadomosc
. Noc moze masz ochote pogadac? Napisałam do Ciebie na priv

104 Ostatnio edytowany przez noc12345 (2019-08-23 15:02:36)

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Witajcie ponownie, minęły prawie dwa miesiące. Trochę się wydarzyło.

Nie wiem od czego zacząć....może od tego, ze po jakiś 2-3 tygodniach od zaistniałej sytuacji, dałam się namówić na spotkanie. Pan próbował wyjaśnić i wytłumaczyć swoje zachowanie. Padło parę informacji dotyczących jego przeszłości, relacji z matką. Dodatkowo stwierdził, że miał czas na przemyślenia i dzięki temu wie czego chce. Padło z jego strony, ze chciałby wrócić do tego co było, że chce nadal ze mną być, chce abym była "jego dziewczyną" To było jakiś miesiąc temu. Przez jakiś czas zastanawiałam się co z tym fantem zrobić i stwierdziłam, ze dam druga szansę, jednak bacznie obserwując co się będzie działo.

Zaczęliśmy się na nowo spotykać, jednak nasza relacja wcale nie wyglądała tak samo.

No i tu dochodzimy do obecnej sytuacji w której stoję na roztaju dróg....gdzieś w międzyczasie wydarzyła się jeszcze jedna "rzecz", która powinna być dla mnie niewątpliwie "czerwoną lampką", a mianowicie "zamężna przyjaciółka" i jej reakcja na moje istnienie....

P.S.
Naprędce - nie miałam wcześniej okazji, ale Twoje analizy były bardzo trafne.

105

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Analizy trafne, ale "jak żyć" nadal nie wiadomo?
Ja zechcesz to rozwiniesz temat.

106

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Naprędce napisał/a:

Ja zechcesz to rozwiniesz temat.

Przez ostatnie kilka dni próbuje się wyciszyć i spojrzeć na sytuację trzeźwym okiem.
Opisze najpierw kilka faktów:
- Pan jest nadal chwiejny. Dopóki nie był pewny czy zdecyduje się kontynuować naszą relację, był „aktywny”, miłe słowa, czyny, które pokazywały jego zainteresowanie moja osobą. W momencie kiedy stwierdziłam, ze otworzę się ponownie, Pan znowu się „wyciszył”. Słów brak, kontakt rzadszy. Zaczęłam się czuć jak w związku kilkuletnim a nie kilkumiesięczym. Jak wyraźnie powiedziałam, że brakuje mi ciepłych słów oraz większego zainteresowanie, usłyszałam, ze on taki nie jest (a wcześniej był?) i że chyba mam wyidealizowany obraz związku. Jednak ostatecznie uznał, że się postara.

- tak jak już wyżej wspomniałam, pojawiła się „przyjaciółka”. Wiedziałam wcześniej, że istnieje, że spotykają się czasami na chwilę, żeby porozmawiać i że traktuje ją jak siostrę. Oczywiście nie miałam nic przeciwko temu, temat dla mnie nie istniał, do pewnego momentu. Któregoś dnia spotkaliśmy się razem, „przyjaciółka”, jej mąż, Pan i ja. To co się wtedy wydarzyło do dzisiaj wywołuje we mnie odruch wymiotny. Przyjaciółka traktowała mnie jak powietrze, mimo kilku prób z mojej strony nawiązania kontaktu, ewidentnie była o mnie zazdrosna. Przez cały wieczór „wspominała” non stop wspólne chwile z moim Panem, wspólne wyjazdy (zaznaczę, ze wtedy była w separacji z mężem) oraz różne wydarzenia, próbowała pokazać mi jaki to oni maja super kontakt ze sobą. Do tego wszystkiego inicjowała kontakt fizyczny, który moim zdanie zarezerwowany jest raczej do bliższych relacji, łapała go za rękę, za kolano, przytulała się. Mój Pan na to nie reagował, nie zatrzymał tego. Zauważył, że coś ze mną nie tak, ale o swoich odczuciach powiedziałam, jak spotkanie się już skończyło.  Powiedziałam, co czułam widząc to wszystko,  ze nie chcę się z nią więcej spotykać, bo czuję się w jej towarzystwie źle i że mam żal do niego iż na cos takiego pozwolił. Stwierdził, najpierw, ze przesadzam, bo ona jest siostra i nic więcej. Jednak później, że faktycznie ona nigdy się tak nie zachowywała i że z nia porozmawia. Jednak dalszego ciągu nie znam. Jak raz zapytałam, to stwierdził żebym pozwoliła mu tę sprawę załatwić samemu.

- Przez ostatni czas spotykaliśmy się tylko u mnie, wakacje, dziecko na obozie, chata wolna . Po pracy Pan jechał do siebie po rzeczy, wieczorem przyjeżdżał do mnie i tak naprawdę za chwile szliśmy spać. Rano wychodził do pracy przede mną, w ciągu dnia zero kontaktu, wieczorem powtórka. Zaczęłam się czuć wykorzystywana. Wcześniej spędzaliśmy czas aktywnie, twierdził, ze tak właśnie lubi spędzać czas. Mnie to również pasowało.

- Ostatnie kilka dni nie widzieliśmy się w ogóle. Pan czuł się źle psychicznie. Myślę jednak sobie, źle się czuje ok. Martwiłam się, oferowałam swoja pomoc, z Pana strony, kontakt prawie zerowy, jeden sms dziennie.Dodatkowo wróciło moje dziecko, więc Pan nie mógł przyjeżdżać na noc. Jak tylko dziecko wyjechało Pan zaczął dopytywać czy jestem, w weekend mnie nie było o czym powiedziałam.

No i teraz mam ochotę „powiedzieć sprawdzam” tylko nie za bardzo wiem jak. Wszystkie te sytuacje spowodowały, ze relacja przestaje mi odpowiadać, jednak może wyolbrzymiam i chciałabym to zweryfikować.

107

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Co tu komentować. Dać sobie z nim spokój w trybie pilnym i już.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

108

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Olinka napisał/a:

Moim zdaniem przestraszył go Twój wyraźny głód bycia z kimś. Być może nawet nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, ale możesz wysyłać sygnały, które na to wskazują. On zaś prawdopodobnie poczuł, że musi się zdystansować właśnie z odpowiedzialności za Twoje emocje i ewentualne późniejsze rozczarowanie, które mógł wywołać, by spokojnie zastanowić się czy jesteś kobietą, której szuka i chce z nią stworzyć poważny związek, a potem być może przejść z nią również przez życie. Często to właśnie ta presja, którą się odczuwa, zauważenie, że druga osoba za bardzo i za szybko się angażuje - powodują wycofanie. Z drugiej strony Twoja niemal paniczna reakcja na jego osłabiony kontakt mogła dodatkowo go w swoim myśleniu utwierdzić.

Jego błąd, że pewne słowa pojawiły się zdecydowanie przedwcześnie, ale zauroczenie niestety tak działa, że niektóre z emocji trudno jest nam realnie ocenić.

tak sobie przeczytałam jeszcze posty sprzed miesiąca i zawiesiłam się na wpisie Olinki. I jeśli faktycznie na tamta chwilę Pan się przestraszył z tego powodu, to niestety ale w chwili obecnej ta teoria siada. Mimo, iż Pan przemyślał (podobno) i był już pewien, czego chce i jak to ujął "potrzebował tego czasu aby nabrać pewności", nijak ma się to do sytuacji, która miała miejsce po jego kolejnych deklaracjach.

109

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły

Myślę ze to żadna przyjaciółka tylko jego kochanka i szukają kogoś do trójkąta..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

110

Odp: kolejne rozstanie - nie mam już siły
Ela210 napisał/a:

Myślę ze to żadna przyjaciółka tylko jego kochanka i szukają kogoś do trójkąta..

Ela, humor mi poprawiłaś....tylko co w tym trójkącie miałby robić mąż "przyjaciółki";)?

Posty [ 56 do 110 z 120 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejne rozstanie - nie mam już siły

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018