Czy to sprawa na policję? Psychopata - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to sprawa na policję? Psychopata

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez CoZrobicWTymTemacie (2019-07-02 17:21:30)

Temat: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Witam,

Byłam w związku 8 - miesięcznym, podczas którego zamieszkaliśmy razem.

W swoim życiu bardzo dużo przeszłam, byłam zgwałcona co skończyło się nerwicą lękową, depresją, PTSD. Brałam dużo narkotyków i narobiłam długów, które spłaciłam przyparta do muru, spotykając się z pewnym mężczyzną. Przeszłam terapię i już jestem wolna od tych problemów i wspomnień. Ma to znaczenie w tym temacie, że mój ex o tym wiedział i teraz wykorzystuje przeciwko mnie.

W pewnym momencie chłopak zaczął być agresywny, zaczęło się od małych rzeczy, skończyło na sporych. Moja odpowiedzialność w tym temacie polega na tym, że nie odeszłam kiedy trzeba było i w pełni biorę za to odpowiedzialność. Nie wiem czemu, myślałam, że mu pomogę, i uważam, że byłam dla niego złotą kobietą, jednak on nie potrafił poradzić sobie ze sobą. Włożyłam w ten związek wszystko i do końca byłam fair.

Jako, że jestem bardzo silną osobą, ciężko u mnie wywołać takie reakcje jak płacz, jakieś załamanie itd, więc mimo, iż sytuacje były między nami BARDZO ciężkie, radzę sobie. Dlatego też większość osób z otoczenia nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ten człowiek jest zaburzony.

Część sytuacji: Zabieranie rzeczy, zamykanie w domu, szarpanie, łapanie za gardło, grożenie zabiciem siebie, moich rodziców, mnie, przyjaciół, próba złamania ręki, masa siniaków, próba spowodowania wypadku autem (groził zabiciem nas), masa bardzo dziwnych i chorych zachowań (wśród innych osób też), wyzywanie, wyrzucenie z domu w trybie natychmiastowym, w nocy (nie byłam na umowie, tylko on był), a na koniec zamknięcie w domu od 22 poprzedniego dnia do 14 następnego, wraz z bardzo dużą przemocą psychiczną i fizyczną, absolutne potrzaskanie mojego telefonu na drzazgi.

Wszystko to znosiłam, większość tych rzeczy to był nasz ostatni wspólny tydzień lub już po rozstaniu. Mimo np. próby zabicia w aucie, poszłam z nim do psychologa dla par, bo o to prosił. Poszłam z nim do pracy, żeby go nie wystawić. Mimo wyrzucenia z domu, odbierałam kiedy miał ataki paniki żeby mu pomóc. To wszystko po rozstaniu, mimo że chciałam już zająć się sobą i kosztowało mnie sporo psychicznie. Dałam sobie wejść na głowę.

Poszedł do psychiatry, zdiagnozowali go z załamaniem nerwowym i depresją. Oczywiście wszystko moja wina. To, że mnie bił, też.

I teraz tak, zostali w to wciągnięci jego znajomi, ja chciałam tylko pieniądze za telefon i się od tego odciąć, ale zamiast mi je dać bez gadania to się ze mną targują i coś we mnie pękło.

Mam na niego dowody - nagrania z akademika, jak mnie nachodzi w nocy, jak wybiega zabierając telefon, nagrania głosowe jak się przyznaje do tych rzeczy, nagrania głosowe z tego przetrzymywania ostatniego, gdzie był wobec mnie bardzo brutalny, mam nagrane rozmowy telefoniczne, wymiany smsowe, świadków.

Są to kolejno :
189 - Pozbawienie człowieka wolności,
190 - Groźby karalne,
217 - Naruszenie nietykalności cielesnej,
288 - Zniszczenie cudzej rzeczy
207 - Znęcanie się

Chciałam dobrze ale i we mnie coś pękło. Czy zgłosić to na policję? Minusem jest fakt, iż publicznym faktem stałaby się moja przeszłość.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Nie bardzo rozumiem nad czym ty się zastanawiasz. Facet grozi ci, bije, wykorzystuje, a ty się zastanawiasz czy się bronić? Zostaw go w spokoju. Niech pobije kolejna kobietę. Niech cię nachodzi, może dorwie w ciemnym zaułku. Ale nikt się nie dowie o tym że miałaś w życiu kilka zakrętów, które i tak większość ludzi ma głęboko w dupie.
Kobiety zawsze będą dla mnie nieodgadnioną tajemnicą. Jak można dać się bić, poniżać i jeszcze dbać o kata? Czy naprawdę jest w tobie tak mało godności? Nie ogarniam tego. Nie twierdzę że mnie nie możnaby pobić. Ale zrobiłbym wszystko aby osobnik który by się na to poważył skończył w więzieniu.

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
Lagrange napisał/a:

Nie bardzo rozumiem nad czym ty się zastanawiasz. Facet grozi ci, bije, wykorzystuje, a ty się zastanawiasz czy się bronić? Zostaw go w spokoju. Niech pobije kolejna kobietę. Niech cię nachodzi, może dorwie w ciemnym zaułku. Ale nikt się nie dowie o tym że miałaś w życiu kilka zakrętów, które i tak większość ludzi ma głęboko w dupie.
Kobiety zawsze będą dla mnie nieodgadnioną tajemnicą. Jak można dać się bić, poniżać i jeszcze dbać o kata? Czy naprawdę jest w tobie tak mało godności? Nie ogarniam tego. Nie twierdzę że mnie nie możnaby pobić. Ale zrobiłbym wszystko aby osobnik który by się na to poważył skończył w więzieniu.

A no na przykład nad tym, że moja mama nie wie o gwałcie, i częściowo czułaby się winna (skomplikowana sytuacja) ?
Nad tym, że jest mściwą bestią, nie wiem, co na policji i w sądzie mógłby nawymyślać, nie wiem co mi mógłby zrobić.
Sam proces byłby dla mnie niepotrzebnym bólem, mógłby się ciągnąć miesiącami, latami. Jest kosztowny, a obecnie pieniądzem nie śmierdzę.
Także jest to dla mnie zagwozdka, dlatego proszę o rady, nie oceny.

4

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Ani rad, ani ocen. smile

Do tej pory wymieniasz wady skierowania sprawy na policję, to pozwala przypuszczać, iż skłaniasz się zostawić wszystko tak, jak jest. Są, według Ciebie, jakieś plusy złożenia przez Ciebie zeznań? Jak wypada bilans?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
Wielokropek napisał/a:

Ani rad, ani ocen. smile

Do tej pory wymieniasz wady skierowania sprawy na policję, to pozwala przypuszczać, iż skłaniasz się zostawić wszystko tak, jak jest. Są, według Ciebie, jakieś plusy złożenia przez Ciebie zeznań? Jak wypada bilans?

Plusem na pewno jest to, że dostałby, na co zasłużył. Dodatkowo dla wszystkich postronnych osób stałoby się jasne, jaka była prawda, bo spotyka mnie z tego powodu dużo nieprzyjemności... Może dostałby odpowiednie leczenie. Następna kobieta miałaby ostrzeżenie i/lub z górki w razie gdyby coś się stało. Prawdopodobnie otrzymałabym jakieś odszkodowanie

Bilans - ciężko powiedzieć...

6

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Twój ostatni post jest kolejnym dowodem na to, że decyzję już podjęłaś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
CoZrobicWTymTemacie napisał/a:

Sam proces byłby dla mnie niepotrzebnym bólem, mógłby się ciągnąć miesiącami, latami. Jest kosztowny, a obecnie pieniądzem nie śmierdzę.
Także jest to dla mnie zagwozdka, dlatego proszę o rady, nie oceny.

A ten proces to, przepraszam, w związku z czym, że ma być kosztowny? O odszkodowanie?
Zgłaszasz się na policję, składasz zeznania, policja ewentualnie kieruje sprawę do prokuratury i delikwent, jeśli znajdą się ku temu podstawy, będzie sądzony z mocy prawa. Ty będziesz tylko stroną, ale nie musisz zakładać mu sprawy cywilnej.

8

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Zgłoś zawiadomienie na policję. Masz dowody. Zajmie się tym prokuratura.
Twoja przeszłość nie ma tu nic do rzeczy. Tu chodzi o Twoją przyszłość.
Zerwij z nim jakikolwiek kontakt i unikaj go. Nigdy nie zostawaj z nim sama, nie jeździj do niego. Olej jego znajomych, to nie o nich chodzi a o to, że masz prawo się bronić przed psycholem.
Jeśli koleś naopowiada, że zostałaś zgwałcona, to jakie to ma znaczenie, dla akurat tej sprawy? To przejdzie bez echa.

9 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-07-03 07:36:11)

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
CoZrobicWTymTemacie napisał/a:

Witam,

Byłam w związku 8 - miesięcznym, podczas którego zamieszkaliśmy razem.

W swoim życiu bardzo dużo przeszłam, byłam zgwałcona co skończyło się nerwicą lękową, depresją, PTSD. Brałam dużo narkotyków i narobiłam długów, które spłaciłam przyparta do muru, spotykając się z pewnym mężczyzną. Przeszłam terapię i już jestem wolna od tych problemów i wspomnień. Ma to znaczenie w tym temacie, że mój ex o tym wiedział i teraz wykorzystuje przeciwko mnie.

W pewnym momencie chłopak zaczął być agresywny, zaczęło się od małych rzeczy, skończyło na sporych. Moja odpowiedzialność w tym temacie polega na tym, że nie odeszłam kiedy trzeba było i w pełni biorę za to odpowiedzialność. Nie wiem czemu, myślałam, że mu pomogę, i uważam, że byłam dla niego złotą kobietą, jednak on nie potrafił poradzić sobie ze sobą. Włożyłam w ten związek wszystko i do końca byłam fair.

Jako, że jestem bardzo silną osobą, ciężko u mnie wywołać takie reakcje jak płacz, jakieś załamanie itd, więc mimo, iż sytuacje były między nami BARDZO ciężkie, radzę sobie. Dlatego też większość osób z otoczenia nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ten człowiek jest zaburzony.

Część sytuacji: Zabieranie rzeczy, zamykanie w domu, szarpanie, łapanie za gardło, grożenie zabiciem siebie, moich rodziców, mnie, przyjaciół, próba złamania ręki, masa siniaków, próba spowodowania wypadku autem (groził zabiciem nas), masa bardzo dziwnych i chorych zachowań (wśród innych osób też), wyzywanie, wyrzucenie z domu w trybie natychmiastowym, w nocy (nie byłam na umowie, tylko on był), a na koniec zamknięcie w domu od 22 poprzedniego dnia do 14 następnego, wraz z bardzo dużą przemocą psychiczną i fizyczną, absolutne potrzaskanie mojego telefonu na drzazgi.

Wszystko to znosiłam, większość tych rzeczy to był nasz ostatni wspólny tydzień lub już po rozstaniu. Mimo np. próby zabicia w aucie, poszłam z nim do psychologa dla par, bo o to prosił. Poszłam z nim do pracy, żeby go nie wystawić. Mimo wyrzucenia z domu, odbierałam kiedy miał ataki paniki żeby mu pomóc. To wszystko po rozstaniu, mimo że chciałam już zająć się sobą i kosztowało mnie sporo psychicznie. Dałam sobie wejść na głowę.

Poszedł do psychiatry, zdiagnozowali go z załamaniem nerwowym i depresją. Oczywiście wszystko moja wina. To, że mnie bił, też.

I teraz tak, zostali w to wciągnięci jego znajomi, ja chciałam tylko pieniądze za telefon i się od tego odciąć, ale zamiast mi je dać bez gadania to się ze mną targują i coś we mnie pękło.

Mam na niego dowody - nagrania z akademika, jak mnie nachodzi w nocy, jak wybiega zabierając telefon, nagrania głosowe jak się przyznaje do tych rzeczy, nagrania głosowe z tego przetrzymywania ostatniego, gdzie był wobec mnie bardzo brutalny, mam nagrane rozmowy telefoniczne, wymiany smsowe, świadków.

Są to kolejno :
189 - Pozbawienie człowieka wolności,
190 - Groźby karalne,
217 - Naruszenie nietykalności cielesnej,
288 - Zniszczenie cudzej rzeczy
207 - Znęcanie się

Chciałam dobrze ale i we mnie coś pękło. Czy zgłosić to na policję? Minusem jest fakt, iż publicznym faktem stałaby się moja przeszłość.....

"Byłam" znaczy, że uwolniłaś się od gościa?
Masz prawo zgłosić to wszystko policji lub prokuraturze.
Policji postępowanie będzie szybsze. Prokuraturę powiadamiając, musisz liczyć się ze zwłoką, bo prokurator i tak zleci sprawę policji. "Takimi pierdołami" prokuratura bezpośrednio, nie zajmuje się.
Od oceny, co przestępstwem ściganym z urzędu jest, a co prywatnemu oskarżeniu podlega lub wykroczeniem jedynie prokuratura jest i ewentualnie  sąd, gdy akt oskarżenia do niego trafi. Nie ma co wymienić artykułami Kk przewin byłego już, a szczegółowo przygotować się do złożenia spójnego zawiadomienia o przestępstwie.
Bo moim zdaniem, art. 207 par. 1 ma zastosowanie dla całości. Niektóre elementy wymagają wniosku o ściganie.

facet po przejściach

10

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
CoZrobicWTymTemacie napisał/a:

Witam,

Byłam w związku 8 - miesięcznym, podczas którego zamieszkaliśmy razem.

W swoim życiu bardzo dużo przeszłam, byłam zgwałcona co skończyło się nerwicą lękową, depresją, PTSD. Brałam dużo narkotyków i narobiłam długów, które spłaciłam przyparta do muru, spotykając się z pewnym mężczyzną. Przeszłam terapię i już jestem wolna od tych problemów i wspomnień. Ma to znaczenie w tym temacie, że mój ex o tym wiedział i teraz wykorzystuje przeciwko mnie.

W pewnym momencie chłopak zaczął być agresywny, zaczęło się od małych rzeczy, skończyło na sporych. Moja odpowiedzialność w tym temacie polega na tym, że nie odeszłam kiedy trzeba było i w pełni biorę za to odpowiedzialność. Nie wiem czemu, myślałam, że mu pomogę, i uważam, że byłam dla niego złotą kobietą, jednak on nie potrafił poradzić sobie ze sobą. Włożyłam w ten związek wszystko i do końca byłam fair.

Jako, że jestem bardzo silną osobą, ciężko u mnie wywołać takie reakcje jak płacz, jakieś załamanie itd, więc mimo, iż sytuacje były między nami BARDZO ciężkie, radzę sobie. Dlatego też większość osób z otoczenia nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ten człowiek jest zaburzony.

Część sytuacji: Zabieranie rzeczy, zamykanie w domu, szarpanie, łapanie za gardło, grożenie zabiciem siebie, moich rodziców, mnie, przyjaciół, próba złamania ręki, masa siniaków, próba spowodowania wypadku autem (groził zabiciem nas), masa bardzo dziwnych i chorych zachowań (wśród innych osób też), wyzywanie, wyrzucenie z domu w trybie natychmiastowym, w nocy (nie byłam na umowie, tylko on był), a na koniec zamknięcie w domu od 22 poprzedniego dnia do 14 następnego, wraz z bardzo dużą przemocą psychiczną i fizyczną, absolutne potrzaskanie mojego telefonu na drzazgi.

Wszystko to znosiłam, większość tych rzeczy to był nasz ostatni wspólny tydzień lub już po rozstaniu. Mimo np. próby zabicia w aucie, poszłam z nim do psychologa dla par, bo o to prosił. Poszłam z nim do pracy, żeby go nie wystawić. Mimo wyrzucenia z domu, odbierałam kiedy miał ataki paniki żeby mu pomóc. To wszystko po rozstaniu, mimo że chciałam już zająć się sobą i kosztowało mnie sporo psychicznie. Dałam sobie wejść na głowę.

Poszedł do psychiatry, zdiagnozowali go z załamaniem nerwowym i depresją. Oczywiście wszystko moja wina. To, że mnie bił, też.

I teraz tak, zostali w to wciągnięci jego znajomi, ja chciałam tylko pieniądze za telefon i się od tego odciąć, ale zamiast mi je dać bez gadania to się ze mną targują i coś we mnie pękło.

Mam na niego dowody - nagrania z akademika, jak mnie nachodzi w nocy, jak wybiega zabierając telefon, nagrania głosowe jak się przyznaje do tych rzeczy, nagrania głosowe z tego przetrzymywania ostatniego, gdzie był wobec mnie bardzo brutalny, mam nagrane rozmowy telefoniczne, wymiany smsowe, świadków.

Są to kolejno :
189 - Pozbawienie człowieka wolności,
190 - Groźby karalne,
217 - Naruszenie nietykalności cielesnej,
288 - Zniszczenie cudzej rzeczy
207 - Znęcanie się

Chciałam dobrze ale i we mnie coś pękło. Czy zgłosić to na policję? Minusem jest fakt, iż publicznym faktem stałaby się moja przeszłość.....


Rada ode mnie jest jedna: masz jeszcze dużo do przepracowania na kolejnej terapii, gdyby poprzednia terapia była skuteczna nigdy byś na nie pozwoliła na takie traktowanie. Jesteś silna kobieta ale w złym tego słowa znaczeniu. Tu nie chodzi oto, że się nie załamałaś czy że nie płaczesz. Tu chodzi o to, że na to pozwalałaś (bicie, znęcanie psychiczne, zamykanie itp.) i nadal pośrednio pozwalasz bo gościu jeśli nie złożysz zawiadomienia to nie poniesie za to żadnych konsekwencji, będzie czuł się bezkarny i nadal może cię gnębić. Jedynie ty źle na tym wyjdziesz bo on już ci psuje opinię, jak sama zauważyłaś. Niepotrzebnie poszłaś z nim na terapię par, do psychiatry i do pracy. On na to nie zasłużył. Jesteś współuzależniona i jesteś kobietą która kocha za bardzo (swojego oprawcę). Nie targuj się o telefon ze znajomymi, daj mu termin na otrzymanie pieniędzy a jak nie to zgłaszasz sprawę na policję. Zastosuj metodę zero kontaktu z nim i jego otoczeniem.
I nie chroń ludzi przed nimi samymi, nawet matkę ochraniasz. Zajmij się sobą, siebie chroń i siebie kochaj, nikomu nic nie jesteś dłużna.
Dowody masz bardzo dobre, powinny w zupełności wystarczyć.
Powodzenia

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"
Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Dostaję telefony i wiadomości od jego znajomych, bardzo przykre.
Napisałam do jego mamy dziś i poinformowałam ją o wszystkim, i, że zgłaszam to na policję.
Byłam na posterunku, przedstawili mi jak to będzie wyglądać, gdy odzyskam dane z telefonu złożę zawiadomienie.
Byłam też u psychoterapeuty, zaczynam terapię.

12

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
CoZrobicWTymTemacie napisał/a:

Dostaję telefony i wiadomości od jego znajomych, bardzo przykre.
Napisałam do jego mamy dziś i poinformowałam ją o wszystkim, i, że zgłaszam to na policję.
Byłam na posterunku, przedstawili mi jak to będzie wyglądać, gdy odzyskam dane z telefonu złożę zawiadomienie.
Byłam też u psychoterapeuty, zaczynam terapię.

Brawo!

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"
Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Wieczorem dostałam informację, że nie dostanę pieniędzy, a jego mama nie zareagowała i mnie zablokowała.
Dla mnie to niepojęte, że Ci ludzie nie rozumieją powagi sprawy.
Przecież ten człowiek może nawet trafić do więzienia!? Nie rozumiem jakim cudem nie próbują się ze mną dogadać, tylko jeszcze mnie lekceważą i zaogniają sytuację. Mija tydzień od tego zdarzenia, i nie mam już kontaktu z nikim od jego strony. Nie mam telefonu do jego ojca, mam za to adres zamieszkania w innym mieście i dziś jeszcze tam ze szwagrem pojadę, może on mi pomoże i naświetle mu, jak bardzo poważna jest to sprawa.
Po tym nie zostaje mi już nic innego, jak zebrać wszystkie dowody i naprawdę narobić mu problemów. Nikt mi nie zarzuci, że chciałam dobrze bo ten cały tydzień znosiłam ich obrazy, lekceważenie, przedłużanie sprawy. Czuję się kompletnie zignorowana z moim problemem przez ludzi, którzy są jego źródłem. Już nie obchodzą mnie pieniądze, odzyskiwanie danych może kosztować tysiące, ale trudno. Dopiero pendrive z nagraniem jak mnie bije, przetrzymuje i wyzywa otworzy im oczy?
Jestem niemal pewna, że to on mydli im oczy, jak on może aż tak nie rozumieć konsekwencji swoich czynów?

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Zrezygnowałam z jechania do jego Ojca. Od tego jest policja i prawo żeby takie sprawy wyjaśniać.

15

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata
CoZrobicWTymTemacie napisał/a:

Dostaję telefony i wiadomości od jego znajomych, bardzo przykre.
Napisałam do jego mamy dziś i poinformowałam ją o wszystkim, i, że zgłaszam to na policję.
Byłam na posterunku, przedstawili mi jak to będzie wyglądać, gdy odzyskam dane z telefonu złożę zawiadomienie.
Byłam też u psychoterapeuty, zaczynam terapię.

Gratuluję decyzji, życzę wytrwałości i trzymam kciuki. Mimo iż czeka cię drogą przez mękę, to nie załamuj się. Tacy faceci zasługują na to żeby ktoś nauczył ich gdzie ich miejsce.

16

Odp: Czy to sprawa na policję? Psychopata

Brawo, tak właśnie powinno postępowanie z psycholem wygladać. Z nim i nikim z jego kręgu się juz nie kontaktuj, jedynie z policją. Dasz radę!

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to sprawa na policję? Psychopata

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018