gdy on ma " za dużo " koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 98 ]

39

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

dziękuję za rady smile Może macie racje , ja nie mam takiego doświadczenia...mój najdluższy związek 3 lata hmm  Postanowiłam odpuścić , niech robi co chce  , ja się skupiłam na sobie. Czas pokażę..a pewno nie warto się uwieszać na partnerze i skupiać na nim ... To na pewno nie jest atrakcyjne. Nikogo nie zmuszę,żeby miał ze mną kontakt 24/24 i bedzie się spowiadał. Wasze rady dały mi dużo do myślenia.
Prawdą jest też ,że moja mama nastawiła mnie na " nie "... Ja wiem wiem , mam 32 lata a się mamy słucham . Może faktycznie nie ma w tym nic złego ,że ktoś ma dużo znajomych  i lubi z nimi spędzać czas. Postanowiłam robić to samo , odświeżyłam strae znajomości i będę więcej czasu spędzać z moimi znajomymi..

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

41

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Wzl napisał/a:

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

No właśnie, dla jednego człowieka te koleżanki będą niepokojące, dla kogoś innego ich brak. Dlatego warto od razu szukać kogoś o podobnych standardach, bo tak to zawsze przynajmniej jedna osoba będzie umęczona.

42

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ja wg mojego partnera mam za dużo kolegów, zwłaszcza że obracam się raczej w typowo męskich środowiskach. Tyle że on o tym wspomina raczej żartem na szczęście.
Zdziwiło mnie natomiast to, że w niektórych postach przewijało się coś o jakby grzecznościowym ograniczaniu kontaktu, gdy ktoś wejdzie w związek. Ja bym się dziwnie czuła, gdyby moi znajomi nagle mniej się odzywali, bo skończyłam radosne życie singielki. Wiadomo, kontakty będą rzadsze z tego względu, że zaczyna się spędzać czas z kimś, kogo wcześniej się w grafiku nie uwzględniało, ale żeby nagle mieli się nie/mniej odzywać? A co się niby między nami zmieniło?

43

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

moim zdaniem jesteście niedopasowani w kwestii stylu życia, umęczy cię to, lepiej odpuścić.

44

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
SaraS napisał/a:

Ja wg mojego partnera mam za dużo kolegów, zwłaszcza że obracam się raczej w typowo męskich środowiskach. Tyle że on o tym wspomina raczej żartem na szczęście.
Zdziwiło mnie natomiast to, że w niektórych postach przewijało się coś o jakby grzecznościowym ograniczaniu kontaktu, gdy ktoś wejdzie w związek. Ja bym się dziwnie czuła, gdyby moi znajomi nagle mniej się odzywali, bo skończyłam radosne życie singielki. Wiadomo, kontakty będą rzadsze z tego względu, że zaczyna się spędzać czas z kimś, kogo wcześniej się w grafiku nie uwzględniało, ale żeby nagle mieli się nie/mniej odzywać? A co się niby między nami zmieniło?

To chyba ja o tym pisałam. W moim przypadku wyglądało to tak, ze w momencie kiedy koledzy dowiadywali się ze mam kogoś to kontakt się osłabiał. Jeden kolega nawet tłumaczył się ze nie chce, aby były jakieś niedomowienia i problemy w moim związku. Odezwie się raz na jakiś czas ale napewno nie są to codziennie pogawędki.
Ja mam podobnie, jeżeli jakiś mój kolega ma dziewczynę to nie mecze go o spotkania i nie wypisuje non stop.

45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-27 11:50:27)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Przypomniały mi się początki mojego mieszkania z mężem. Wcześniej bardzo długo byłam sama (w sensie związkowym), mieszkałam z rodzicami  i rodzeństwem, potem jakiś czas byłam zupełnie sama w domu (tzw. opuszczone gniazdo, śmierć ojca, wyjazd mamy za granicę). Przyzwyczajona byłam do luźnego stylu życia, chodzenia swoimi drogami. Bardzo trudno było mi zaakceptować zmiany, czułam się jak w klatce, diabli mnie brali, że nie mogę sobie spontanicznie wracając z pracy wpaść do brata, wydłużyć sobie powrót jakimś spacerem czy ze spotkaną na ulicy koleżanką przysiąść gdzieś na lody, że muszę komuś spowiadać się i meldować, być na telefonie jak na smyczy.
Z czasem życie samo te zmiany wymusiło - pojawiło się dziecko, obowiązki, konieczność uzgadniania i planowania. To wymusiło na mnie inny tryb życia. Już nie zastanawiałam się, czy mi z tym źle, to po prostu było oczywiste. Jaka sytuacja, takie funkcjonowanie. Bardziej niż na tryb życia, zwróciłabym uwagę na takie cechy partnera jak odpowiedzialność. Powtórzę się, że być może żyje tak jak lubi, bo może sobie na to pozwolić.

46

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Piegowata, ale zmiana warunków życiowych to nie to samo co nakładanie sobie ograniczeń w spotykaniu znajomych.

Ja nie mogę pozwolić sobie na nagły wypad do innego miasta na cały dzień, bo mam dużego psa, który jak nie będzie porządnie wyprowadzany co kilka godzin, to dostanie hopla i zeżre mi kanapę. Jak gdzieś na dłużej jadę, to albo mój partner musi wziąć wolne, albo musze znaleźć dog sittera. I podobnie ludzie z dziećmi, z długimi godzinami pracy i innymi obowiązkami- po prostu istnieją wtedy zewnętrzne ograniczenia.

Ale, że przestaję się spotykać z przyjaciółmi, bo jestem w związku? To przecież niepoważne. Nie rzucę długoletniej znajomości do kosza tylko dlatego, że mam faceta.

47 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-28 00:11:16)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Beyondblackie, wiem, że nie to miało być głównym tematem wątku, ale przewija się w wypowiedziach Autorki obawa, że ma do czynienia z niefrasobliwym lekkoduchem. Takim, co to w nosie ma poważne sprawy, obowiązki, bo woli się szlajać i wysiadywać po ławkach. Nie dziwią mnie takie obawy. Dlatego uważam, że warto przyjrzeć się, jak u tego pana z odpowiedzialnością.
Ja również ani myślę rezygnować z przyjaciół będąc w związku, choć naturalną koleją rzeczy zeszli na dalszy plan, gdy zaczęłam żyć małżeństwem i rodzicielstwem. Uważam z perspektywy doświadczeń, że nie warto zaniedbywać tej sfery. To wzbogaca życie i nie skazuje nas wyłącznie na partnera. Wiadomo, że uwieszanie się na partnerze nie jest zdrowe, a poza tym, w razie niepowodzenia nie zostaje się osamotnionym (osamotnioną), pozbawionym wsparcia i życzliwości.
Mimo wszystko jestem też zdania, że należy mieć zwykłe wyczucie w kontaktach z zajętymi przyjaciółmi. Miałam ochotę palnąć w ucho (co zresztą zrobiłam, aczkolwiek tylko werbalnie) moją koleżankę, która pozwolała sobie na poufałe sms-y do mojego męża, mimo iż nie czułam zagrożenia mojego związku. Ale pewnych rzeczy jednak robić i mówić nie wypada.

48

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
ChristmasTree napisał/a:

moim zdaniem jesteście niedopasowani w kwestii stylu życia, umęczy cię to, lepiej odpuścić.

O! to, to..
Ajlawiusy przemijają i pozostaje ten wspólny lub zupełnie odmienny styl życia. Zrób sobie projekcję przyszłości.

Bycie razem w ścisłym związku i udzielanie się w jednym wspólnym towarzystwie nie musi być nudne. Ale oczywiście nie chroni przed zdradą - wiadomo... najlepsza przyjaciółka...
Nie chodzi więc o zabezpieczenie się w tym sensie, bo jak będzie chciał, to będzie Cię zdradzał z kilkoma na ławce lub z jedną gdzieś tam. Myślę o czymś innym: że w dobrym związku buduje się wspólnotę cielesną, duchową, intelektualną i do tego potrzebne są jednak podobne zamiłowania i zakres tolerancji, aby uniknąć toksyn. U Ciebie one już się pojawiły.

Słuchaj mamy! Jakbyś była moją córką, to tez bym radziła ci się wiązać z materiałem na dobrego męża, a nie dobrego kupla wink

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

49

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

50

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

51

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masakra co te kobietki na gorze piszą. Oczywiście, można mieć znajomych płci przeciwnej. Sama mam takich znajomych ale w większości z nich już zakończyłam znajomość ze względu na to ze chcieli czegoś więcej niż przyjaźni. Na pewno nienormalne jest to ze Twój facet pisze tyle z rzekomymi „koleżankami”. Można porozmawiac ale bez przesady nie ciagle

52 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-04-28 12:13:12)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
marta2101 napisał/a:

Autorko zaufaj swojej intuicji. Sama miałam i mam w całym życiu tylko kolegów. Teraz gdy 90% z nich jest w związkach małżeńskich nasze  kontakty się osłabiły, i to jest naturalne. Możemy liczyć na siebie gdy się coś złego dzieje, ale na codzien już kontaktu nie mamy, i mimo, że mnie to trochę smuci to wiem, że tak musi być. Koledzy probowali aranżować spotkania ze swoimi żonami, byśmy się zaprzyjaźniły ale to nie udało sie nigdy, zwłaszcza z ich stron. Denerwowały się samą moją obecnością. Ostatnio nawet na weselu, gdy moj przyjaciel ze studiow do mnie podchodził jego świeżo poślubiona od razu przybiegała.

Wiesz, że to co tu opisujesz jest chore? Ledwo poślubiona, jeszcze w kiecce ślubnej, a już się bała, że ją będzie zdradzał?! Spanikowane żony, bo jakaś inna kobieta jest za blisko ich męża, bo z niego takie ciacho, że każda by chciała, każda o nim marzy, jakby nie wiadomo jakiego Brada Pitta złapały, każda tylko knuje jak go skraść? big_smile żenada. Jakbym się miała tak bać o faceta, to wolałabym się nie wiązać w ogóle. To jest paranoja.

Nie doradzaj autorce, bo w niej też wywołujesz paranoję. Oni nawet ze sobą nie mieszkają, a ona już ma fochy, już jej przeszkadza, co on robi wieczorami i o której wstaje w weekend, to co będzie, gdyby doszło do wspólnego mieszkania? Odradzałabym jemu taki związek.

Oczy mi wychodzą na wierzch jak czytam tu niektóre porady, np zażądaj pokazania smsów. Jakby ode mnie ktoś zażądał tego, to by była nasza ostatnia rozmowa. A ludzie się zachowują jakby to było normalne, że można od partnera żądać czegoś takiego. To jest prywatna rozmowa, jego rozmówca/ rozmówczyni może sobie nie życzyć, by ktoś obcy to czytał.

Anulka napisał/a:

Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać

Same drobiazgi big_smile

Jest w tym facecie cokolwiek, co Ci sie podoba, co wg Ciebie robi dobrze? Bo ja widzę, ze wszystko na nie, wszystkie istotne rzeczy. Praca nie taka, wykształcenie nie takie, niewłaściwy twoim zdaniem sposób spędzania wolnego czasu, bo wiadomo, kino lepsze, bardziej wartościowe, niz spotkania ze znajomymi... hmm wszystko źle. To powinien, tamtego nie powinien... hmm

Po co Ty z nim jesteś? Chcesz by zmienił się dla Ciebie niemal o 100%, a Ty łaskawie będziesz go wspierać... A czy on potrzebuje tej zmiany i Twojego w tym wsparcia? Dlaczego nie znajdziesz faceta, który Ci odpowiada?

53

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano.
I nie, kobiety nie są z natury zazdrosne, a tłumaczenie tego w taki sposób jest po prostu głupie. Ma koleżanki to ma. Albo się z tym pogódź albo się z nim rozstań, bo inaczej będziesz mu truć nad głową zanim on sam Cię nie rzuci. I żadnego czytania smsów. Dajcie spokój, to nie przedszkole.

Nie wyobrażam sobie ucinać z kimś kontakt tylko dlatego, że nagle znalazł sobie dziewczynę. Jeżeli nasza relacja była relacją koleżeńską i taką relacją zostaje, to staram się poznać partnerkę kolegi tak, żeby ona nie czuła się zagrożona. Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy ograniczać specjalnie kontakt, bo on ma dziewczynę. Tak jak pisałam wcześniej, on dziewczynę zawsze może zmienić, a przyjaźń zostaje. Może Ty po prostu powiedz mu, że chcesz poznać jego koleżanki i jakoś bardziej wkręcić się w grono jego znajomych?
Mam kolegę, z którym znam się 10 lat. To jest dłużej niż zna go jego żona, wcześniej narzeczona i dziewczyna. To dłużej niż znam swojego partnera. Nie poświęciłabym 10 letniej przyjaźni dla partnera, którego znałabym np. rok.

Moim zdaniem, nie obraź się, ale brakuje Ci wyczucia. Twój Przyjaciel wieczory ma dla rodziny, dla żony, a nie dla Przyjaciółek. Czy Ty byś była zadowolona, gdyby do Twojego partnera po nocach wypisywały koleżanki? Leżycie w lóżku kochacie, się, a tu  drrrr, komórka dzwoni. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Mam przyjaciela, z którym trenuję, ale sama dobrze wiem, kiedy do niego napisać, a kiedy nie. Także z szacunku do jego partnerki.

54

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wg mnie to w ogóle nie powinno się do nikogo pisać o tej porze.

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-28 13:56:57)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

O kurczę, wszystko jedno, czy w czasie upojnej nocy dzwoni do mnie kolega czy koleżanka.  Po prostu nie odbieram w tym momencie, oddzwaniam jak mam czas. Gdzie tu problem?
Wszystko zależy od wyczucia i zwykłego dobrego wychowania.  wśród swoich znajomych mam zarówno takich do których mogę dzwonić w nocy o północy i jak również tych o których dobrze wiem że w określonych godzinach  dzwonić nie powinnam.
A co do pilnowania, to uważam, że w związku każdy powinien pilnować się sam.  Jeśli mój facet nie wie po co i dlaczego ze mną jest, to krzyżyk mu na drogę.  To że mi na kimś zależy, nie znaczy, że zależy za wszelką cenę i że nie mogę bez niego żyć.

56 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-28 14:10:58)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano.
I nie, kobiety nie są z natury zazdrosne, a tłumaczenie tego w taki sposób jest po prostu głupie. Ma koleżanki to ma. Albo się z tym pogódź albo się z nim rozstań, bo inaczej będziesz mu truć nad głową zanim on sam Cię nie rzuci. I żadnego czytania smsów. Dajcie spokój, to nie przedszkole.

Moim zdaniem, nie obraź się, ale brakuje Ci wyczucia. Twój Przyjaciel wieczory ma dla rodziny, dla żony, a nie dla Przyjaciółek. Czy Ty byś była zadowolona, gdyby do Twojego partnera po nocach wypisywały koleżanki? Leżycie w lóżku kochacie, się, a tu  drrrr, komórka dzwoni. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Mam przyjaciela, z którym trenuję, ale sama dobrze wiem, kiedy do niego napisać, a kiedy nie. Także z szacunku do jego partnerki.

Nie, bo ja zdaję sobie sprawę z tego, jaki ma tryb życia i z tego, że często nocami siedzi nad swoimi projektami i czasami prędzej odpisze mi o 2 w nocy niż o 12 w południe wink
poza tym sorry, ale ja jak leżę z partnerem w łóżku to mam internet wyłączony w telefonie, najczęściej telefon wyciszony albo w drugim pokoju.
Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie wink w sumie nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam później niż o 20, skoro sama o 22 chodzę spać. Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie.
Sorry dziewczyny, ja z przyjacielem znam się 10 lat, oboje partnerów mamy już jakiś czas i wiemy, kiedy możemy się ze sobą kontaktować wink i też wiem do kogo ze znajomych wypada a do kogo nie wypada pisać o takiej porze.
Co do mojego partnera to nie wtrącam się do tego, o której godzinie piszą do niego znajomi. Oboje mamy dokładnie takie samo podejście - jak nie mamy ochoty akurat odpisywać to nie odpisujemy.

edit. Ja w sumie zwykle mam czas na seks popołudniu tongue na pewno nie o 23. O 20 to już jest po wszystkim. To co, mam wszystkim znajomym powiedzieć, że do mnie się nie pisze między 16 a 20? big_smile nie wiem ile razy zdarzyło mi się, że w trakcie zadzwoniła moja mama albo mama mojego partnera big_smile wszystko jedno, skończymy to oddzwaniamy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

57

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
CatLady napisał/a:
Anulka napisał/a:

Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać

Same drobiazgi big_smile

Jest w tym facecie cokolwiek, co Ci sie podoba, co wg Ciebie robi dobrze? Bo ja widzę, ze wszystko na nie, wszystkie istotne rzeczy. Praca nie taka, wykształcenie nie takie, niewłaściwy twoim zdaniem sposób spędzania wolnego czasu, bo wiadomo, kino lepsze, bardziej wartościowe, niz spotkania ze znajomymi... hmm wszystko źle. To powinien, tamtego nie powinien... hmm

Po co Ty z nim jesteś? Chcesz by zmienił się dla Ciebie niemal o 100%, a Ty łaskawie będziesz go wspierać... A czy on potrzebuje tej zmiany i Twojego w tym wsparcia? Dlaczego nie znajdziesz faceta, który Ci odpowiada?

Przyznam rację, znalazłaś sobie partnera który pod wieloma względami Ci nie odpowiada a mimo wszystko próbujesz z nim budować relację. Nie tędy droga.

Druga sprawa - czy Ty widzisz w nim realną chęć zmiany? Tzn. nie tylko puste deklaracje, ale również jakieś działania w kierunku poprawy jego sytuacji życiowej?

Twoja mama ma mnóstwo racji. Spotykasz się z 31 letnim facetem, który kilka razy w tygodniu melanżuje na ławce ze znajomymi. To, że ma problem alkoholowy (którego może nie dostrzegasz) jest oczywiste. Zatem do listy praca, szkoła, rozwój dopisz jeszcze terapia, albo w dłuższej perspektywie odwyk. Widziałem mnóstwo ludzi po trzydziestym roku życia przy ławce z piwem. Po czterdziestce niewiele się u nich zmieniło, poza perspektywami. Nie mają już prawie żadnych.

58

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
CatLady napisał/a:

Wg mnie to w ogóle nie powinno się do nikogo pisać o tej porze.

Oczywiście, że tak.

I telefonu nie ściszam, bo gdyby naprawdę się coś stało komuś z moich bliskich czy przyjaciół, to nic bym o tym nie wiedziała.



Lady Loka - coś mieszasz, bo najpierw piszesz :

"Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano."

potem:
"Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie"

a jeszcze później:

"Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie."

59 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-28 16:11:05)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:

Lady Loka - coś mieszasz, bo najpierw piszesz :

"Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano."

potem:
"Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie"

a jeszcze później:

"Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie."

Ale co mieszam, bo w dwóch pierwszych wypowiedziach jest dokładnie to samo tongue że zdarza mi się pisać po 23, że nie oczekuję wtedy odpowiedzi od razu, że jak odpisze rano to odpisze no plus uzasadnienie.

W sumie drugi też się do tego odnosi. Gdyby działo się coś ważnego, to mogę napisać i o 4 nad ranem, bo wiem, że jeżeli potrzebuję pomocy to pomoc dostanę i tak samo działa to w drugą stronę. W takim wypadku bym pewnie dzwoniła zamiast pisać, ale to byłaby absolutnie awaryjna sytuacja i przez 10 lat naszej znajomości nie zdarzyło mi się z takiej możliwości korzystać. Chociaż wiem, że taką możliwość mam.

Żaden z moich postów nie oznacza, że piszę do niego tak codziennie, ba, w żadnym momencie nie powiedziałam, jak często mi się to zdarza.
Tak jak mówię, ja jednak naszą przyjaźń znam lepiej niż Wy i my po prostu takie rzeczy mamy dawno przegadane, czego zresztą jestem gorącą orędowniczką. W sensie, żeby z przyjaciółmi też rozmawiać o jakości relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

60

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Lady Loka

zupełnie co innego oznacza pisanie o każdej porze, bo "do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać", a pisanie w sytuacji awaryjnej. To drugie jest oczywiste, bo właśnie po to mamy przyjaciół, aby można było na siebie wzajemnie liczyć o każdej porze dnia i nocy.

Mój czas po pracy nie jest niestety rozciągalny jak guma w gaciach i przede wszystkim chcę go mieć dla najbliższych. Tak samo mają moi przyjaciele w związkach. Trzeba to uszanować.

61

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mallwusiu, a ja po raz trzeci powiem, że mamy przegadane to, kiedy możemy do siebie pisać i mamy też przegadane to, że nie wymagamy od siebie odpisywania od razu. Nawet jeżeli napiszę o 23 to on może odpisać mi o 3 w nocy a ja jemu o 7 rano. I tak, do rana zapomniałabym, a tak to piszę od razu.
Sorry, ja wiem jednak lepiej jak to u mnie wygląda wink nie wmówisz mi, że kot jest koniem, bo u Ciebie funkcjonuje to inaczej.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

62

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Lady
jeśli żona Twojego przyjaciela z całą pewnością mogłaby tu napisać  - " o jak fajnie, że mój mąż ma przyjaciółkę, która mu zawraca gitarę o każdej porze dnia i nocy", wtedy wszystko OK. Wszak różne są modele związku.

63 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-04-28 21:58:56)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Po kolejnym weekendzie spędzonym z moim facetem doszłam do przykrego związku ,że moje szczęście z kimś u boku przekreśla moja samoocena ..niska samoocena a bije to z kilometr jak sądzę ..
Ta chęć kontroli wynika z tego ,że ja się boje ,że kogoś lepszego spotka ( przecież każda jest lepsza niż ja )...Nie przeszkadza mi ,że się spotyka z przyjaciółmi ,ale obawiam się że są a tym towarzystwie interesujące kobiety z którymi potem pisze..
Kiedyś powiedział ,że nigdy nie miał problemów z kobietami potem że mial dwa poważne zwjZki 2 letnie a tak to kilkumiesięczne znajomości i było ich bardzo dużo . Tak sobie teraz uświadomiłam ,że mój niepokój zwiększył się po tej " fantastycznej" deklaracji .
Zawsze myślałam o nim inaczej ,że ma małe doświadczenie z kobietami i zależy mu na mnie a potem to się zmieniło .
Koniec końców zaczęłam mu od tamtej pory robić przytyki ,że ma nie chodzić ,że mnie to wkurza its o koleżankach nie powiedziałam w  sumie nic . Może i lepiej .
Widzę a nim dużo pozytywow . Przede wszystkim łączy nas hobby i świetnie się spędza czas ,poczucie humoru ,miłość do zwierząt . Mamy psy ,chodzimy na spacery .
Potem przyszło mi do głowy ,że może to on ma przy mnie też kompleksy . Zarabiam 2 x tyle co on , mam własne mieszkanie , wykształcenie ,znam 4 obce języki .. Może to imponować ( ale moja niska samoocena skutecznie spowodowała że mimo tego co osiągnęłam uważam się za śmiecia ).
To chyba ja jestem toksyczna sad i chyba racja ,że powinien znaleźć dziewczynę pewna siebie ,otwarta i uśmiechnięta . Niż sfiksowana marude ...Krzywo się popatrzy ,nie odezwie ..już mam wrażenie ,że mnie nie kocha . To jakiś koszmar co się dzieje w mojej głowie .
Fakt faktem zmienił się pod moim wsplywem ,ale tak jak piszecie to trochę chore próbować zmieniać dorosłego faceta ..
Trochę za bardzo się na nim uwiesilam zaniedbując siebie ,swoich znajomych . Na pewno to nie jest dla niego atrakcyjne ...Przykro mi że tak wyszło ,ale ja się mega mecze a mam taki wylewny charakter ,że od razu się uzewnętrznianiam sad
Szczerze mówiąc nie wiem jak dalej to będzie a jecsze dodam ,że tyka mi zegar biologiczny i szczerze mówiąc odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Mam jakąś fobie ,że zaraz skończę 32 lata i mogę już nigdy nie mieć dzieci ..Że on jest facetem oleje mnie a ja zostanę znowu sama . W poprzednim związku bardzo chcieliśmy dziecka a po poronieniu facet mnie porzucil . Mam jakąś obsesję ,że znowu tak będzie . To też musi bić z kilometra taka desperacja .

64

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

65

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
sunrider napisał/a:

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

To po co sobie mnie poznal skoro je zna o wiele.dluzej . Może lubi być adorowany zresztą ja nie mam pojęcia o czym on z nimi rozmawia ,piszę ...

66

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.

Mallwusiu, mam też kontakt z jego żoną wink może nie tak duży, ale jak ona coś potrzebuje, a ja akurat mogę jej pomóc, to też ze sobą piszemy. Ona też mogłaby do mnie pisać w nocy gdyby coś się działo i potrzebowałaby pomocy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

67

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.
cy.

Łatwo powiedzieć, ale to ciężko praca wbrew pozorom . Nawet terapia wiele nie zadziałała, ale to racja że jestem i czuje się toksyczna.

68

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.
cy.

Łatwo powiedzieć, ale to ciężko praca wbrew pozorom . Nawet terapia wiele nie zadziałała, ale to racja że jestem i czuje się toksyczna.

No lepiej przetrzepać facetowi telefon i patrzeć co pisze plus zabronić mu kontaktów z koleżankami i ograniczać jego wyjścia, bo Ty się czujesz niepewnie?

Nie masz pojęcia nad czym w sobie pracują inni więc nie zakładaj, że nie wiemy co mówimy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

69

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

No lepiej przetrzepać facetowi telefon i patrzeć co pisze plus zabronić mu kontaktów z koleżankami i ograniczać jego wyjścia, bo Ty się czujesz niepewnie?

Nie masz pojęcia nad czym w sobie pracują inni więc nie zakładaj, że nie wiemy co mówimy.

I cieszyć się z tego, że nie zdradził dlatego, że nie miał jak xd a nie dlatego że nie chciał. Po co komu zaufanie

70

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:

Lady Loka

zupełnie co innego oznacza pisanie o każdej porze, bo "do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać", a pisanie w sytuacji awaryjnej. To drugie jest oczywiste, bo właśnie po to mamy przyjaciół, aby można było na siebie wzajemnie liczyć o każdej porze dnia i nocy.

Mój czas po pracy nie jest niestety rozciągalny jak guma w gaciach i przede wszystkim chcę go mieć dla najbliższych. Tak samo mają moi przyjaciele w związkach. Trzeba to uszanować.

Oczywiście, że trzeba to uszanować, co nie oznacza jednak zakazu pisania o pewnych porach/ograniczania kontaktu do minimum. Pisać mogą do mnie wszyscy znajomi - tak, jak pisali, kiedy nie byłam w związku. "Uszanować" będzie oznaczało zrozumienie tego, że zmieniły mi się priorytety, że jest ktoś, komu poświęcę więcej czasu i muszę go jakoś wygospodarować, czyli bez fochów, jeśli nie zgodzę się na spontaniczne spotkanie czy odpiszę, kiedy znajdę chwilę. Przecież to, że nie mam nic przeciwko, żeby znajomi nie zmieniali nic w częstotliwości kontaktów ze mną, nie znaczy, że muszę być na każde zawołanie, że jak ktoś zadzwoni, to wyskoczę facetowi z łóżka i pójdę plotkować, a gdy napisze - wybiegnę z restauracji w podskokach, oznajmiając wesolutko, że umówiłam się z kumplami na browara, sorry, skarbie, taki mamy klimat, nie czekaj, wrócę późno. I właściwie przecież tak samo funkcjonowało to przed związkiem - też przecież nie zawsze ma się czas dla znajomych. Związek jedynie ten czas dodatkowo ogranicza.

I w drugą stronę u mnie też tak działa, więc to chyba nie tak, że mam całkowicie spaczone pojęcie na temat zasad w związku. Do przyjaciół/przyjaciółek odzywam się, kiedy mam ochotę, niezależnie od tego, czy mają drugą połówkę czy nie. Tyle że w żadnym wypadku nie oczekuję natychmiastowych odpowiedzi czy zgody na spotkanie. Ba, mam kolegę, wieloletniego, z niewieloletnią żoną i jeszcze mniej wieloletnim dzieckiem. Żona do pracy dojeżdża niemal 100 km, do tego praca zmianowa, w domu jest rzadko, z wiadomych względów jak jest, to święto, z oczywistych względów ciężar opieki nad dzieckiem spoczywa głównie na koledze. Absolutnie to rozumiem, co nie przeszkadza mi - gdy tylko jestem przejazdem - zameldować się trochę wcześniej: "Słuchaj, będę wtedy i wtedy, jak masz chwilę to kawa, coś?". No i wiadomo, w zdecydowanej większości czasu niet, ale zdarza się, że się uda. A wg niektórych osób tu piszących powinnam zamilknąć na wieki, bo a nuż wetnę się w małżeńskie powitania tudzież zacieśnianie więzów... (Zanim ktoś zarzuci, że koledze układ pasuje, a żonie niekoniecznie - nie sądzę. Jak już uda nam się spotkać, to - mimo że po pracy - często proponuje, że zajmie się dzieckiem, a my won, na drinka, żebyśmy mogli spokojnie paplać, mimo że praktycznie w ogóle się nie znamy).

Hm, może trochę za bardzo z przykładami z własnego życia wyskoczyłam, ale chciałam tylko zobrazować, skąd się wzięło moje zdanie, i eee... rozgadałam się pewnie niepotrzebnie.

Anulka1987 napisał/a:
sunrider napisał/a:

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

To po co sobie mnie poznal skoro je zna o wiele.dluzej . Może lubi być adorowany zresztą ja nie mam pojęcia o czym on z nimi rozmawia ,piszę ...

Anulka, skoro nie masz pojęcia, o czym on z nimi rozmawia, to skąd to adorowanie? Ja też piszę z kolegami, ale, no właśnie, kolegami, a nie adoratorami! Jakby mi partner próbował to sprowadzać do tego, że gadam z nimi, bo - nie wiem - potrzebuję męskiego zainteresowania czy coś w ten deseń, to bym się popukała po głowie. Albo jego. Też po głowie. Patelnią.

71 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-04-29 14:08:17)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Mamy po 31 lat i znamy się od października, nei mieszkamy razem ,ale już padły deklaracje ,że kochamy się .. Związek w sumie mamy udany ,ale jak wszędzie wzloty i upadki -docieramy się. Mój facet jest bardzo lubianą osobą, ma dużo znajomych a część z nich miałam okazję poznać. Nie przeglądam mu telefonu itp ,ale czasami kątem oka widzę,że ktoś pisze..a piszą jakieś " koleżanki" . Pojęcia nie mam co bo tego nie czytam ,ale dziwne bo nie poznałam ich a widzę ,ze kontakt mają regularny. Czasami też ktoś zadzwoni ...raz odbierze a innym razem nie ...bo nic ważnego. Naliczyłam ich ze 4 . Jak się zapytałam mówiąc ,że trochę dziwne mówi że normalne przecież,że znajomi piszą. Nie sądzę żeby ię potajemnie z nimi spotykał. Z drugiej strony on też nie sprawdza i nie pyta kto i po co do mnie pisze. Jak wyszłam na piwo z samymi kolegami dymu nie było o to ..dlatego też nie chce być ta złą stroną  i mu zabraniać.
Czy coś ze mną jest nie tak ? Bo wydaje mi się ,że to trochę dziwne żeby facet miał tyle koleżanek online...


4 to dużo? Ech, niektórzy mają po kilkanaście aktywnych (w sensie, że systematycznie spotykają się nierandkowo, gadają w pracy i poza nią).
Ot, chłopak jest towarzyski i lubiany. Nic więcej.

72

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Sara
Tak jak ktoś już wcześniej napisał, nie ma jednego dobrego wzorca i ważne, aby obojgu pasowało.

narielka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

No właśnie, dla jednego człowieka te koleżanki będą niepokojące, dla kogoś innego ich brak. Dlatego warto od razu szukać kogoś o podobnych standardach, bo tak to zawsze przynajmniej jedna osoba będzie umęczona.

podpisuję pod tym obiema łapkami


Co zaś do nie dzwonienia po nocach, to jest to elementarna zasada savoir vivre.


A tak z życia, to znam niestety 2 przypadki, kiedy takie przyjaźnie z mężami skończyły się dramatami. Znajoma była zdradzana przez wiele lat, "przyjaciółkę" znała i lubiła. Mężowi oczywiście bezgranicznie ufała, a teraz nie może się wykaraskać z ciężkiej depresji.

73

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mallwusia, ale ja również się z tym zgadzam. Wcześniej odnosiłam się do tego, że trzeba uszanować to, że ktoś jest/jest się w związku, tym, że nie pisze się ze znajomymi zbyt wiele. Dla mnie jedno z drugim się nie łączy, a już na pewno nie w takiej formie.

74

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego... Ja od kolegów odbieram telefony sugerując się ,że jak dzwonią tzn czegoś potrzebują....On tak nie robi i nie wiem co o tym myśleć.

75

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego... Ja od kolegów odbieram telefony sugerując się ,że jak dzwonią tzn czegoś potrzebują....On tak nie robi i nie wiem co o tym myśleć.

Popatrz na swoje reakcje. Normalna osoba stwierdziłaby: super, tak ceni czas ze mną, że nie odbiera w trakcie telefonu, ale muszę być dla niego ważna.

Ty myślisz: nie odbiera przy mnie telefonu, na pewno mnie zdradza.

Walcz o swoją pewność siebie, bo jeżeli ktoś ten związek rozwali to nie on a Ty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

76

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego...

Innymi słowy nie ponosisz żadnych negatywnych konsekwencji tego, że on ma kontakt z koleżankami. Przeszkadza Ci sam fakt, że taki kontakt istnieje. Nie przesadzaj, zwłaszcza że - jak sama piszesz - on w ten sam sposób traktuje kolegów. To przecież na plus, że nie ignoruje Ciebie i nie poświęca im czasu przeznaczonego na spotkania z Tobą.

Posty [ 39 do 76 z 98 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018