Facet co nie potrafi utrzymać rodziny . - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 86 ]

39

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Snake napisał/a:

Acha, bo nie mam dzieci i nie były one małe, a zły Snake to tylko bijał żonę żeby szybciej ogarniała dzieci, bo głodny siedzi.

Nie nerwuj się :P
Wiem, że masz dzieci, ale to chyba nie Ty ogarniałeś dom jak były małe ;)
Wiesz, już słyszałam taki tekst "będę mieć na wszystko czas" (przy małym dziecku), a w praniu wyszło zupełnie inaczej ;)
I nie jest to "nieogarnięty" mężczyzna.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
luc napisał/a:

Wiesz, już słyszałam taki tekst "będę mieć na wszystko czas" (przy małym dziecku), a w praniu wyszło zupełnie inaczej ;)
I nie jest to "nieogarnięty" mężczyzna.

Otóż to. Weźmy jeszcze pod uwagę, że męskie dbanie o dom zwykle wygląda jednak nieco inaczej od kobiecego. Skądś się w końcu wzięło powiedzenie o tzw. kobiecej ręce w prowadzeniu domu. Zresztą daleko szukać - dosłownie kilka dni temu usłyszałam od pani w agencji nieruchomości, gdy pytałam o stan jednego z mieszkań: "no wie pani, on dba o dom jak potrafi, jest czysto, ale wyraźnie brak tam kobiecej ręki".
Mój mąż też nieraz twierdził, że to pikuś, ale jak przychodziło co do czego, to już po dwóch-trzech dniach ogarniania domu i zajmowania się trzyletnim dzieckiem wszystko zaczynało wymykać mu się spod kontroli ;).

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

41

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

To znaczy czego nie robiłem? W domu, przy dzieciach? Dwie rzeczy owszem możesz wykluczyć. Nie rodziłem i nie karmiłem cyckiem. Ech kobiety... niby każda inna, a wszystkie takie same. Zawsze uważacie, że uprawiacie jakieś sztuki tajemne kiedy nas facetów w domu nie ma. Nawet moja matka jak się dowiedziała, że zostaję sam na 2 tygodnie z małym dzieckiem uznała za konieczne wsiąść w autobus i przyjechać ratować swoje dziecko i wnuczka. Przyznaję, że było to nawet miłe, bo rzadko mam okazję ją widywać, a co dopiero pobyć dłużej. Z wrażenia mogłem z ulgą paść na kanapę i omdlewającą dłonią zagarnąć do siebie puszkę z piwem...

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

42

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
krolowachlodu87 napisał/a:
Burzowy napisał/a:

A to w ogóle dziecko tego faceta jest? Bo brzmi trochę jak gdyby dzieciata kobieta spotykała się z facetem

@Znerx Skąd się to wzięło? Ano z zamierzchłej przeszłości, gdzie kobiety nawet jeśli chciały, to nie za bardzo mogły, a facet jak pracował, to  7 dni w tygodniu 3/4 doby. Masa kobiet o tym dalej marzy, a jeszcze więcej zdaje się na dominującego mężczyznę w ich życiu. Także to też nie jest taka łatwa kwestia, że po prostu ustalają, że żyją w partnerstwie, bo podświadomie może to kobiecie doskwierać jednak. A najlepiej nie mieć dzieci, wtedy masa problemów odchodzi :D.

Popieram :D Dzieci są dla tych co potrafią ogarnąć własne życie i jeszcze cudze przy okazji:D Najgorzej jak ktoś własnej kuwety nie ogarnia a się zabiera za potomstwo.

Zgadzam się, i to dotyczy mężczyzn i kobiet. Być świadomym siebie to połowa sukcesu i połowa drogi do tego, by nie spaprać sobie i komuś życia.
Tym bardziej dziwne jest, że osoby, które świadomie rezygnują z rozmnażania, bo wiedzą, że z takich czy innych powodów nie nadają się na rodziców, są piętnowane i nazywane egoistami. Szczególnie, jeśli są kobietami. Egoizm jest wtedy, gdy istnieją jakieś osoby wymagające naszej opieki, bo same sobie nie poradzą (dzieci, starzy rodzice) a my im tego nie dajemy, bo wybieramy siebie i swoje potrzeby oraz wygodę. Nie jest egoizmem odrzucenie rodzicielstwa, gdy ewentualne dzieci istnieją tylko jako idee w głowie.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

43

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Snake napisał/a:

To znaczy czego nie robiłem? W domu, przy dzieciach? Dwie rzeczy owszem możesz wykluczyć. Nie rodziłem i nie karmiłem cyckiem. Ech kobiety... niby każda inna, a wszystkie takie same. Zawsze uważacie, że uprawiacie jakieś sztuki tajemne kiedy nas facetów w domu nie ma. Nawet moja matka jak się dowiedziała, że zostaję sam na 2 tygodnie z małym dzieckiem uznała za konieczne wsiąść w autobus i przyjechać ratować swoje dziecko i wnuczka. Przyznaję, że było to nawet miłe, bo rzadko mam okazję ją widywać, a co dopiero pobyć dłużej. Z wrażenia mogłem z ulgą paść na kanapę i omdlewającą dłonią zagarnąć do siebie puszkę z piwem...

Nie wiem czego nie robiłeś ;)
Jestem w stanie przyjąć, że zajmowałeś się domem i dziećmi "na równi" z żoną.
Natomiast (o ile zdążyłam się zorientować), to nie zostawałeś z dziećmi i całym domem na głowie przez miesiące, a Twoja żona w tym czasie pracowała?
I żeby było jasne. Nie twierdzę, że Ty czy inny mężczyzna nie dałby rady ogarnąć domu. Uważam tylko, że Twoje stwierdzenie "miałbym wreszcie czas na swoje zainteresowania i swoje sprawy" w dużej mierze rozminęłoby się z rzeczywistością ;) I tylko tyle.

44

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

A ja uważam że owszem kobiety na swój sposób prowadzą w domu "sztuki tajemne" :D niektórzy faceci też mają do tego dryg ale większość z tego co widzę nie bardzo

45 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-03-12 08:52:25)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Olinka napisał/a:

Otóż to. Weźmy jeszcze pod uwagę, że męskie dbanie o dom zwykle wygląda jednak nieco inaczej od kobiecego. Skądś się w końcu wzięło powiedzenie o tzw. kobiecej ręce w prowadzeniu domu. Zresztą daleko szukać - dosłownie kilka dni temu usłyszałam od pani w agencji nieruchomości, gdy pytałam o stan jednego z mieszkań: "no wie pani, on dba o dom jak potrafi, jest czysto, ale wyraźnie brak tam kobiecej ręki".

Ha, ha kobieca dłoń w mieszkaniu, to nieposkromiona potrzeba rozmieszczania w nim do niczego nie potrzebnych pierduł po to żeby przeszkadzały i utrudniały życie. Te wazony, obrazki, bibeloty, zasłonki, firaneczki, których obecność terroryzuje mieszkańców "patrz, gdzie kopiesz piłkę!". Te dywaniki, narzutki, które służą głównie jako powód do awantur, że znowu pełno w nich okruchów chipsów. To jest wręcz fizjologiczna potrzeba kobiet do znaczenia swojego terytorium. Kobieta jak wchodzi na męskie terytorium od razu kombinuje jak je oznaczyć, jak pies obsikujący "swoje" płoty. Zaraz przyniesie coś niby nieznaczącego ale tak naprawdę jest to pierwsze uderzenie łomu o mur. Coś co inna kobieta niechybnie zauważy od razu. Ten teren jest już "obsikany", wara ci! Można kobiecie setki razy tłumaczyć: niczego tu nie dotykaj, nie sprzątaj tu, to nie jest bałagan, a i tak pewnego dnia przyjdzie się do domu i nic nie jest na swoim miejscu. Jest lepiej! Kobieca ręka zdecydowała, że jest lepiej! Raz małżonka zrobiła mi porządek z papierami. 20-30 kartonów pięknie posegregowała. Wróciłem, popatrzyłem i powiedziałem tylko - potrzebuję zaraz takich i takich dokumentów, ja teraz nie wiem, gdzie je włożyłaś więc masz pół godziny żeby je znaleźć. Przewaliła prawie wszystkie kartony w poszukiwaniu tych dokumentów żeby znaleźć je w jednym z ostatnich. Kobieca ręka... Rano poszedłem do garderoby i poszukując ciuchu na wyjście zrobiłem tam niezły kipisz. Skoro się nudzi i z nudów grzebie już w moich rzeczach znaczy, że za mało bałaganię "na jej terytorium" i trzeba to niedopatrzenie naprawić. Nie ma żywiołu bardziej szkodliwego niż kobieta, która się nudzi ;)

Olinka napisał/a:

Mój mąż też nieraz twierdził, że to pikuś, ale jak przychodziło co do czego, to już po dwóch-trzech dniach ogarniania domu i zajmowania się trzyletnim dzieckiem wszystko zaczynało wymykać mu się spod kontroli ;).

A mnie się nic nie wymykało spod kontroli. Dwa tygodnie zajmowania się samemu 2-latkiem i mieszkaniem było dla mnie super wypoczynkiem. Żonka wypoczywała sobie nad morzem, a ja w domu z maluchem. Teraz jak zostaję sam na parę dni z dwójka starszych dzieciaków, to dzieciaki szybko wchodzą na odpowiednie tory. Siedzi w domu trzech facetów, najedzeni, zadowoleni*, jest porządek i organizacja :P


* - jeden na pewno zadowolony, dzieci zapewne tęsknią za kobiecą ręką, która usłużnie za nich posprząta, umyje, poda, zabierze. Pod męskimi rządami muszą każdy wokół siebie utrzymywać porządek więc na dłuższą metę jest to zapewne męczące ;)

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

46

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
niepodobna napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Popieram :D Dzieci są dla tych co potrafią ogarnąć własne życie i jeszcze cudze przy okazji:D Najgorzej jak ktoś własnej kuwety nie ogarnia a się zabiera za potomstwo.

Zgadzam się, i to dotyczy mężczyzn i kobiet. Być świadomym siebie to połowa sukcesu i połowa drogi do tego, by nie spaprać sobie i komuś życia.

Gdyby dzieci mieli tylko ci co potrafią i chcą ogarniać swoje i ich życie to obawiam się że byśmy wyginęli jako gatunek.

47

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
uleshe napisał/a:
niepodobna napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Popieram :D Dzieci są dla tych co potrafią ogarnąć własne życie i jeszcze cudze przy okazji:D Najgorzej jak ktoś własnej kuwety nie ogarnia a się zabiera za potomstwo.

Zgadzam się, i to dotyczy mężczyzn i kobiet. Być świadomym siebie to połowa sukcesu i połowa drogi do tego, by nie spaprać sobie i komuś życia.

Gdyby dzieci mieli tylko ci co potrafią i chcą ogarniać swoje i ich życie to obawiam się że byśmy wyginęli jako gatunek.

Może nie było by tak źle, poszlibyśmy w końcu w jakość a nie w ilość :D

Mam rozwiązanie waszego problemu kto ma zostać w domu. Niania. Sprawiedliwie chodzicie do pracy i jeszcze jedno miejsce pracy tworzycie we własnym domu. Wy macie sprawiedliwy podział a system jest szczęśliwy bo więcej osób może pracować i płacić podatki :D

48

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
niepodobna napisał/a:

Tym bardziej dziwne jest, że osoby, które świadomie rezygnują z rozmnażania, bo wiedzą, że z takich czy innych powodów nie nadają się na rodziców, są piętnowane i nazywane egoistami. Szczególnie, jeśli są kobietami. Egoizm jest wtedy, gdy istnieją jakieś osoby wymagające naszej opieki, bo same sobie nie poradzą (dzieci, starzy rodzice) a my im tego nie dajemy, bo wybieramy siebie i swoje potrzeby oraz wygodę. Nie jest egoizmem odrzucenie rodzicielstwa, gdy ewentualne dzieci istnieją tylko jako idee w głowie.

dobre i popieram;) też słyszałem takie komentarze. egoizm bywa fajny;)

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D

49

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
nudny.trudny napisał/a:
niepodobna napisał/a:

(...) Nie jest egoizmem odrzucenie rodzicielstwa, gdy ewentualne dzieci istnieją tylko jako idee w głowie.

dobre i popieram;) też słyszałem takie komentarze. egoizm bywa fajny;)

Tylko który?

https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2016/01/f8971136314e4a0f27ccfd0352141552.jpg
:lol:

50

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Znerx dobre pytanie;)bo tak nieprecyzyjnie napisałem

niepodobna napisał/a:

Tym bardziej dziwne jest, że osoby, które świadomie rezygnują z rozmnażania, bo wiedzą, że z takich czy innych powodów nie nadają się na rodziców, są piętnowane i nazywane egoistami

oczywiście chodziło mi o to co pisała niepodobna tzn. świadome niepodejmowanie się rodzicielstwa. Niektórzy określają to jako egoizm, ja przyznawałbym im rację i odpowiadał że egoizm bywa fajny;)

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D

51

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

A mnie zastanawia jedno, jak to jest, że dzisiaj jest tyle ułatwień w życiu, pralki, kuchenki, suszarki, lodówki i cała reszta urzadzeń bez których nikt nie wyobraża sobie teraz życia, a kobieta mając jedno dziecko narzeka jak to jej ciężko i przypisuje temu jakieś wielkie osiągnięcie jakby zdobyla Mount Everest?? Dawniej rodziły po 4, nie było pralek, lodówek, elektryczności i całej reszty ułatwień i jakoś te dzieci wychowywały? Ba, jeszcze miały czas zapieprzać na polu jak mąż wrócił z pracy.

52 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 17:47:26)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Mathas troche inaczej się wychowywało dzieci kiedyś. Dawniej dzieci wychowywały dzieci a jak któres miało już z 8 czy 10 lat to samo szło zapieprzac na pole i średnio się nim ktoś przejmował a przynajmniej w tym sensie w jakim przejmujemy się naszymi dziećmi dziś. Więc tego nie idzie porównać.

53

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Kiedyś facet utrzymywał rodzinę bo było za dużo kasy a mało dostępnych towarów w sklepie. Teraz jest za dużo zachcianek a życie jest drogie.

Na Twoim miejscu jeśli zależy Ci na waszej wspólnej przyszłości to rusz tyłek a nie zgrywaj księżniczki.
Bez urazy.

Rozumiem chłopa bo jeśli nie macie małych dzieci i jesteś zdrowa to sam bym taką kobietę wygonił do pracy a nie pracował na jej lenistwo.

54

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Moja matka ogarniała czterech facetów w domu chodząc normalnie do pracy, mając pralkę Franię, wodę przez długie lata ze studni na ulicy, kuchnię opalaną węglem i takie tam udogodnienia dnia codziennego. Znalazła się w takim miejscu, na zadupiu Polski, przerywając bardzo dobre studia na może najlepszej wówczas uczelni w kraju. Wypuściła w świat facetów, którzy potrafili wokół siebie zrobić wszystko. No może z wyjątkiem mnie, bo ja nigdy nie mogłem się przekonać do maszyny do szycia. Głównie z powodu, że byłej lujem i nie zwracałem uwagi na to co na siebie wkładam. No ale igłą i nicią umiałem się posługiwać, bo to były czasy, gdy skarpety się cerowało, a nie kupowało nowe. Moi bracia za to z pomocą maszyny do szycia sami sobie przerabiali ciuchy. Umieliśmy gotować, utrzymywać wokół siebie porządek i takie tam. Potem zdarzało mi się w życiu słyszeć utyskiwania jakie to magiczne rzeczy potrafią tylko kobiety i zasadniczo pozytywnie zweryfikowałem tylko jedną pogłoskę. Facet nie potrafi urodzić dziecka tak jak kobieta. Cała reszta to bujda i aby dym w oczy.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

55

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Snake napisał/a:

Moja matka ogarniała czterech facetów w domu chodząc normalnie do pracy, mając pralkę Franię, wodę przez długie lata ze studni na ulicy, kuchnię opalaną węglem i takie tam udogodnienia dnia codziennego. Znalazła się w takim miejscu, na zadupiu Polski, przerywając bardzo dobre studia na może najlepszej wówczas uczelni w kraju. Wypuściła w świat facetów, którzy potrafili wokół siebie zrobić wszystko. No może z wyjątkiem mnie, bo ja nigdy nie mogłem się przekonać do maszyny do szycia. Głównie z powodu, że byłej lujem i nie zwracałem uwagi na to co na siebie wkładam. No ale igłą i nicią umiałem się posługiwać, bo to były czasy, gdy skarpety się cerowało, a nie kupowało nowe. Moi bracia za to z pomocą maszyny do szycia sami sobie przerabiali ciuchy. Umieliśmy gotować, utrzymywać wokół siebie porządek i takie tam. Potem zdarzało mi się w życiu słyszeć utyskiwania jakie to magiczne rzeczy potrafią tylko kobiety i zasadniczo pozytywnie zweryfikowałem tylko jedną pogłoskę. Facet nie potrafi urodzić dziecka tak jak kobieta. Cała reszta to bujda i aby dym w oczy.

O tym mówię. O takich kobietach można mówić o ciężkim macierzyństwie i ciężkim życiu, a nie dzisiaj kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a wychowanie jednego dziecka jest uważane za osiągnięcie na równi z lądowaniem na księżycu...

56

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

A ja dalej uważam że wychowanie nawet jednego dziecka jest dużym osiągnięciem. Może nie porownalabym tego do ladowania na księżycu ale mówimy tu o ukształtowaniu od 0 drugiego człowieka a nie o opiece nad jakimś chomikiem.

57

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

A ja dalej uważam że wychowanie nawet jednego dziecka jest dużym osiągnięciem. Może nie porownalabym tego do ladowania na księżycu ale mówimy tu o ukształtowaniu od 0 drugiego człowieka a nie o opiece nad jakimś chomikiem.

Ale to robią kobiety od tysięcy lat, jakoś 20-30 lat temu nikt nie gadał wszędzie dookoła jaką to wielką misje kobiety spełniają itd :P

58 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 18:58:47)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Mathas napisał/a:
jjbp napisał/a:

A ja dalej uważam że wychowanie nawet jednego dziecka jest dużym osiągnięciem. Może nie porownalabym tego do ladowania na księżycu ale mówimy tu o ukształtowaniu od 0 drugiego człowieka a nie o opiece nad jakimś chomikiem.

Ale to robią kobiety od tysięcy lat, jakoś 20-30 lat temu nikt nie gadał wszędzie dookoła jaką to wielką misje kobiety spełniają itd :P

Bo model wychowania był inny przez tysiące lat. Podejście inne, świat inny, rola kobiet trochę inna. Przykładowo 300 lat temu kobieta była głównie od rodzenia dzieci.
Ja uważam że to, że 50 czy 100 lat temu matka nie miała zbytniego uznania społecznego w swojej roli nie znaczy, że było lepiej. Czemu miałabym nie doceniać kobiet które wychowały i ukształtowały drugiego człowieka? Dla mnie to jest godne szacunku i uznania zarówno względem kobiet które teraz wychowują dzieci jak i tych które swoje odchowaly 50 lat temu.

59

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

A ja dalej uważam że wychowanie nawet jednego dziecka jest dużym osiągnięciem. Może nie porownalabym tego do ladowania na księżycu ale mówimy tu o ukształtowaniu od 0 drugiego człowieka a nie o opiece nad jakimś chomikiem.

Możesz sobie dziecko w wieku 0-12 lat kształtować dowolnie a potem stanie się ono nastolatkiem i wszystkie wartości jakie mu/jej wpajanow wyrzuci przez okno bo koledzy/koleżanki mają inne poglądy. Owszem nie dotyczy to wszystkich dzieci ale podział nie przebiega tak - te które sie "kształtowało" non-stop są ogarnięte a te wręcz zaniedbane są nieogarnięte. Każdy zna przykłady porządnych dzieci które wyrosły w "niewłaściwych" rodzinach i "zmarnowanych" dzieci które wyrosły we "właściwych" rodzinach. ( moja żona pochodzi w rodziny gdzie była przemoć, bicie, alkohol, zadłużone mieszkanie i pusta lodówka, z domu rodzinnego wyniosła strach a zdecydowanie jest ogarnieta i ukształtowana lecz zawdzięcza to sobie a nie rodzicom a już w szczególności matce).

60 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 19:01:14)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
foggy napisał/a:
jjbp napisał/a:

A ja dalej uważam że wychowanie nawet jednego dziecka jest dużym osiągnięciem. Może nie porownalabym tego do ladowania na księżycu ale mówimy tu o ukształtowaniu od 0 drugiego człowieka a nie o opiece nad jakimś chomikiem.

Możesz sobie dziecko w wieku 0-12 lat kształtować dowolnie a potem stanie się ono nastolatkiem i wszystkie wartości jakie mu/jej wpajanow wyrzuci przez okno bo koledzy/koleżanki mają inne poglądy. Owszem nie dotyczy to wszystkich dzieci ale podział nie przebiega tak - te które sie "kształtowało" non-stop są ogarnięte a te wręcz zaniedbane są nieogarnięte. Każdy zna przykłady porządnych dzieci które wyrosły w "niewłaściwych" rodzinach i "zmarnowanych" dzieci które wyrosły we "właściwych" rodzinach. ( moja żona pochodzi w rodziny gdzie była przemoć, bicie, alkohol, zadłużone mieszkanie i pusta lodówka, z domu rodzinnego wyniosła strach a zdecydowanie jest ogarnieta i ukształtowana lecz zawdzięcza to sobie a nie rodzicom a już w szczególności matce).

Foggy nie da się odrzucić i wyrzucić sobie z głowy wszystkiego z dzieciństwa. Jakby to było takie proste wywalić na śmietnik wszystko co Ci wpajano to by nikt na terapię nie chodził z traumami z dzieciństwa. To jak Cie ksztaltowano za dzieciaka w pewnej formie zostanie w Tobie na zawsze

61

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

Foggy nie da się odrzucić i wyrzucić sobie z głowy wszystkiego z dzieciństwa. Jakby to było takie proste wywalić na śmietnik wszystko co Ci wpajano to by nikt na terapię nie chodził z traumami z dzieciństwa. To jak Cie ksztaltowano za dzieciaka w pewnej formie zostanie w Tobie na zawsze

To prawda, zarówno złe jak i dobre rzeczy zostają na całe życie. Niemniej Twoją wypowiedz zrozumiałem troche tak jakoby kobieta była lepsza w "kształtowaniu" dziecka od mężczyzny, dlatego lepiej aby małe dziecko było wychowywane przez pracującego ojca i niepracującą matke niż niepracującego ojca i pracującą matke. Jakoby facet, nawet jesli ogarnie obowiązki domowe i bedzie "perfekcyjnym kurem domowym" to polegnie na polu wychowaniu i kształtowaniu dziecka.
BTW - kupki dziecka 0-24 miesiace są mniej uciążliwe niż opieka nad nastolatkniem i piszę to jako facet który z własnej woli został został z dzieckiem po macieżynskim żony i sudokrem nie by mi obcy.

62 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-03-12 19:18:36)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Tylko te dzieci są chyba jednak coraz gorzej wychowywane. Coraz mniej zaradne, coraz bardziej delikatne, uzależnione od komputerów, internetu, dzieci robią dzieci itd. Więc wygląda na to, że to wychowywanie nie wychodzi. Ja z pewnych przyczyn też mam za sobą parę miesięcy zajmowania się dziećmi w tym także upośledzonym. Nie wiem, może nadaję się do nietypowej dla faceta roli, ale te dzieci mi mówiły, że mnie kochają i uwielbiały spędzać ze mną czas, a ja lubiłem spędzać czas z nimi. Oczywiście jest to nudne i w ten sposób męczące po czasie, ale przede wszystkim bardzo bezstresowe w porównaniu do pogoni za karierą i utrzymywania rodziny. Trochę tak jest, że od facetów wymaga się tego co kiedyś, plus przejęcia części obowiązków kobiet i pomijając fakt, że bym umarł z nudów, to nie miałbym nic przeciwko byciu utrzymankiem ;-). Uważam też, że osoba siedząca w domu rzadko kiedy dobrze wychowa dziecko. Bo co taka mama ma wpoić dziecku? Że mu się należy? Tak naprawdę to nie jest żadne kształtowanie, bo same nie są ukształtowane. Te dzieci są głównie pozostawione sobie i rodzice pilnują by nie stała im się wyraźna krzywda i to tyle.

Moje obie starsze siostry mają dzieci, do samego niemal porodu chodziły do pracy, bo jak mówiły inaczej by umarły z nudów. Po urlopie zaraz do pracy i zabawa w nianie, ciocie, zabranie dziecka do pracy (kiedyś tak się często robiło) i takie tam. I są zdania, że mogłyby siedzieć w domu i nie pracować, ale jedna jest taka, że musi mieć swój hajs, bo lubi go rozwalać na ciuchy, a druga jest taka, że jak nie ma w co rąk włożyć, to zaraz szuka problemów, bo ją nosi :D. Więc nie rezygnują z pracy.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

63

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

Ja uważam że to, że 50 czy 100 lat temu matka nie miała zbytniego uznania społecznego w swojej roli nie znaczy, że było lepiej.

Ależ miały, tylko nikt nie traktował tego jako coś niezwykłego. Matki (czy ogólnie kobiety) robiły po prostu to co do nich należało. Teraz robią historię z robienia ćwierci tego co ich matki i babki, a wypuszczają w świat bachory w ćwierci tak wychowane jak one. Znaczy sobie nie radzą po prostu ;) Takie okrakiem na płocie ale to raczej niewygodne miejsce do siedzenia. Nawet z tego porodu i ciąży robi się teraz taką historię i histerię. Moja mamusia jak przyszło rodzić, to nagotowała żarcia dla chłopów, wzięła zwolnienie w pracy i poszła do szpitala urodzić młodszego brata. Parę dni później przyszła z nim sama na ręku do domu. Co prawda gdyby nie to, że ojciec leżał pod stołem z kontuzją, to pewnie by po nią poszedł ale nikomu innemu, łącznie z licznymi kobietami w rodzinie nie wpadło do głowy, że trzeba organizować jakąś uroczystą ekspedycję po kobietę po porodzie.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

64

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Foggy nie, absolutnie nie miałam na myśli że matka jest lepsza od ojca :) oboje rodziców kształtują dziecko, to oczywiste, odniosłam się do roli matki bo akurat ta była poruszana wyżej. Nie zrozumieliśmy się zatem po prostu :)

65

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Ale mimo wszystko Snake, to o czym piszesz to jest lekka przeginka w drugą stronę.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

66 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 19:31:37)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Snake moje zgadzanie się z Tobą ogranicza się chyba tylko do wątku Hrefiego :D zarzucasz innym, że współcześnie wywyzszaja rolę macierzyństwa o robią wielkie halo a sam demonizujesz współczesne matki. Chyba nie tedy droga jak chciałbyś wrócić do podejście macierzyństwo zwykła rzecz jak oddychanie czy bycie kasjerka w sklepie.
Poza tym opisujesz sytuację Twojej matki jakby to była jakaś norma. Jakoś moja mama z bratem byli wychowywani przez swoich mamę i tatę na spółkę z babcią bo oboje rodziców tyrali dziennie wiele godzin w pracy i nie zawsze mieli czas na wszystkie obowiązku rodzicielskie. Tak samo po moja mamę do szpitala rodzina przyjechała, ba przez parę tygodni pierwszych tygodni mieszkała z nią siostra która swoje dzieci już miała I chciała mamę wprowadzić w temat i zaoferować wsparcie. Więc nie była to norma że urodzenie dziecka to wydarzenie równie wielkie jak wyjście na bazar po kartofle.

67 Ostatnio edytowany przez Znerx (2019-03-12 19:29:09)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

50 czy 100 lat temu matka nie miała zbytniego uznania społecznego w swojej roli nie znaczy, że było lepiej. Czemu miałabym nie doceniać kobiet które wychowały i ukształtowały drugiego człowieka?

100+ lat temu, już nie mówiąc o dawniejszych czasach, to chyba inaczej wyglądało. Dzieci się "same chowały/opieka rodzeństwa" i pracowały na swoje utrzymanie od młodych lat. W warstwach wyższych to dzieci wychowywał jakiś niania, a matka się takimi rzeczami nie zajmowała. Potem np.: jakaś szkoła z internatem i to od młodszego wieku niż aktualnie.
Jeszcze dawnej? To przecież chłopców wychowywali mężczyźni. Tak było aż do XX wieku.

Wychowanie dziecka w rodzinieszlacheckiej w XVI i XVII wieku. Edyta Kahl napisał/a:

Jak podają rozmaite  przekazy,  do  około  7.  roku  życia  zaspokajano podstawowe potrzeby dzieci.  Pieczę nad potomstwem obojga płci  sprawowała matka lub niańka. Po tym okresie -  w myśl ówczesnych zwyczajów-  role  wychowawcze  rodziców  i  dalszy proces  wychowania  chłopców i  dziewcząt  sytuowały  się  odmiennie.  Matka  opiekowała  się  córkami, natomiast synowie przechodzili pod nadzór ojca. Różne wszak były cele edukacji obojga płci, insze -  jak to wyraził S. Petrycy-zabawy męskie (...)insze białogłowskie35.

Do 7 roku życia ;)

68 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 19:31:09)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Znerx napisał/a:
jjbp napisał/a:

50 czy 100 lat temu matka nie miała zbytniego uznania społecznego w swojej roli nie znaczy, że było lepiej. Czemu miałabym nie doceniać kobiet które wychowały i ukształtowały drugiego człowieka?

100+ lat temu, już nie mówiąc o dawniejszych czasach, to chyba inaczej wyglądało. Dzieci się "same chowały/opieka rodzeństwa" i pracowały na swoje utrzymanie od młodych lat. W warstwach wyższych to dzieci wychowywał jakiś niania, a matka się takimi rzeczami nie zajmowała. Potem np.: jakaś szkoła z internatem i to od młodszego wieku niż aktualnie.
Jeszcze dawnej? To przecież chłopców wychowywali mężczyźni. Tak było aż do XX wieku.

Wychowanie dziecka w rodzinieszlacheckiej w XVI i XVII wieku. Edyta Kahl napisał/a:

Jak podają rozmaite  przekazy,  do  około  7.  roku  życia  zaspokajano podstawowe potrzeby dzieci.  Pieczę nad potomstwem obojga płci  sprawowała matka lub niańka. Po tym okresie -  w myśl ówczesnych zwyczajów-  role  wychowawcze  rodziców  i  dalszy proces  wychowania  chłopców i  dziewcząt  sytuowały  się  odmiennie.  Matka  opiekowała  się  córkami, natomiast synowie przechodzili pod nadzór ojca. Różne wszak były cele edukacji obojga płci, insze -  jak to wyraził S. Petrycy-zabawy męskie (...)insze białogłowskie35.

Do 7 roku życia ;)

No właśnie. Dlatego według mnie ciężko jest porównać wychowanie kiedyś do wychowania dzis

69

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
jjbp napisał/a:

Więc nie była to norma że urodzenie dziecka to wydarzenie równie wielkie jak wyjście na bazar po kartofle.

No kartofle kupić, to była historia. Pamiętam wyprawy na wieś żeby od chłopa choć worek, dwa kupić ;)
Jasne, że młoda kobieta musiała dostać jakieś wsparcie i najczęściej jak od wieków dostawała je od innych kobiet, starszych, doświadczonych. Wracając do mojej mamusi ;) Jako, że była najmłodszą córką z licznej czeredy córek dziadka, przeznaczoną do szczytnych celów kariery nie nauczyła się w domu rodzinnym gotować. Tak w życiu wybrała, że trafiła ze studiów w stolicy do zajmowania się mężem i dziećmi. Nikt nie pytał czy umie gotować, żadna babcia nie przychodziła jej w tym pomagać. Chodziła do sąsiadki, która pół życia knajpę miała o poratowanie żeby jej pokazała jak się gotuje choć parę podstawowych rzeczy. Zawsze mi potem powtarzała, że nie znosi gotować ale co miała robić mają kilku chłopów do wykarmienia.
Za to zupełnie mimochodem, nie wiem czy to było celowe swoich synów wypuściła w świat umiejących wszystko w domu. Ugotować, uszyć, uprasować. Sami nauczyliśmy się dawać w mordę, to akurat ku zadowoleniu ojca. Piszę więc tu tylko dlatego, że gdybym nie umiał tego wszystkiego i tego wszystkiego nie raz nie robił, to pewnie dałbym się nabrać jakie to straszne wyzwania stoją przed kobietami w prowadzeniu domu. Moja żona choć świetnie wyszkolona przez teściową i obyta opieką na młodszym rodzeństwem po narodzinach naszego pierworodnego zestrachała się kompletnie. Ja się boję - weź ty! No i poza karmieniem wokół dziecka wszystko ja robiłem. Mycie, przebieranie, obcinanie, odkażanie, zasypywanie, nasmarowywanie, usypianie, kołysanie, nakładanie pół nocy kompresów na kolki albo grzanie suszarką, a rano do roboty. Nawet spałem sam z niemowlakiem na kanapie. Nikt mnie tego nie uczył, trzeba było - robiłem, nie zgłosiłem się do plebiscytu ojciec/matka roku.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

70 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 20:04:08)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

No zobacz tyle historii o mamusi a ja się dalej nie zgadzam że wychowanie dziecka to pestka :D przykro mi, po prostu inaczej na to chyba patrzymy

71

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

No nie pestka ale mnie jak dotąd się wydawało, że dziecko wychowują rodzice. Nie licząc rodzin z jednym rodzicem.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

72 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-03-12 23:28:06)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Ja to co mówisz potwierdziłam wyżej więc uznaje że to post nie o mnie i nie do mnie.
Nikt inny wyżej też nie twierdził że liczą się jedynie matki (chyba że coś przeoczyłam) w związku z czym niezbyt wiem do kogo się odnosisz.

73 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2019-03-12 23:51:02)

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Olinka napisał/a:
luc napisał/a:

Wiesz, już słyszałam taki tekst "będę mieć na wszystko czas" (przy małym dziecku), a w praniu wyszło zupełnie inaczej ;)
I nie jest to "nieogarnięty" mężczyzna.

Otóż to. Weźmy jeszcze pod uwagę, że męskie dbanie o dom zwykle wygląda jednak nieco inaczej od kobiecego. Skądś się w końcu wzięło powiedzenie o tzw. kobiecej ręce w prowadzeniu domu. Zresztą daleko szukać - dosłownie kilka dni temu usłyszałam od pani w agencji nieruchomości, gdy pytałam o stan jednego z mieszkań: "no wie pani, on dba o dom jak potrafi, jest czysto, ale wyraźnie brak tam kobiecej ręki".
Mój mąż też nieraz twierdził, że to pikuś, ale jak przychodziło co do czego, to już po dwóch-trzech dniach ogarniania domu i zajmowania się trzyletnim dzieckiem wszystko zaczynało wymykać mu się spod kontroli ;).

No cóż trudno się z tym nie zgodzić. Ten przyjemny zapach, ciepły dom, a nie deski i sofa na krzyż z 3 rzeczami... mój mąż sam mi przyznał, że teraz miałby ogromny problem w zamieszkaniu na dłuższy okres tylko w męskim gronie. Ma wyższe standardy odnośnie estetyki domu, jak i poziomu "zakurzenia" ;). W taki prawdziwym związku to jest fajne, że obie strony dopełniają się w różnych płaszczyznach życia.

Natomiast jeśli chodzi o podział ról w rodzinie to wszystko zależy od tego czy ktoś pozostaje z dzieckiem w domu, czy nie. Z tego właśnie Burzowy wynikają "wyższe" wymagania polegające, jak najbardziej równomiernym rozłożeniu obowiązków w rodzinie.
Nie widzę powodu, abym np. tylko ja miała zajmować się domem, dzieckiem i do tego chodzić do pracy, a mój mąż tylko zajmować się firmą i okazjonalnie (jak nie będzie zmęczony - tak jakby kobieta nie była zmęczona po pracy) dzieckiem. Praca jest mniej stresująca, bo jednak instynkt macierzyński ciągle nakazuje kobiecie myśleć do przodu i przewidywać różne sytuacje. Psychicznie się odpoczywa dla tego wiele kobiet woli zrezygnować z macierzyństwa, bądź pędem wraca do pracy. Wyjątki to kobiety wolące silnie tradycyjny podział ról oraz "madki" kombinatorki. Nie wiem, jak u Was Panowie przejawia się instynkt tacierzyński, chyba jako bezpośrednia opieka ogniska domowego :).

74

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Snake napisał/a:

Ha, ha kobieca dłoń w mieszkaniu, to nieposkromiona potrzeba rozmieszczania w nim do niczego nie potrzebnych pierduł po to żeby przeszkadzały i utrudniały życie. Te wazony, obrazki, bibeloty, zasłonki, firaneczki, których obecność terroryzuje mieszkańców "patrz, gdzie kopiesz piłkę!". Te dywaniki, narzutki, które służą głównie jako powód do awantur, że znowu pełno w nich okruchów chipsów. To jest wręcz fizjologiczna potrzeba kobiet do znaczenia swojego terytorium. Kobieta jak wchodzi na męskie terytorium od razu kombinuje jak je oznaczyć, jak pies obsikujący "swoje" płoty.

Snake, nie o tę 'kobiecą rękę' mi chodziło, choć nie przeczę, że sporo w tym racji, że kobiety lubią podkreślać swoją obecność w domu. Bardziej miałam jednak na myśli, że mężczyźni, na szczęście nie wszyscy, wielu rzeczy w domu nie widzą i często, co nie znaczy zawsze, są w zajmowaniu się nimi wybiórczy. To są drobiazgi, ale jak tych drobiazgów nazbiera się ileś tam, to zaczyna być to widoczne.
Być może nawet nie wiesz, a z Tobą jest podobnie? A nie wiesz, bo tego zwyczajnie... nie widzisz ;). Jeśli jednak nie, to od razu zwracam honor.

Na przykład mój mąż wiele rzeczy w domu zrobi, ale też wielu sam z siebie nie zrobi, bo ich po prostu nie zauważa, a są konieczne do ogarnięcia, żeby można było powiedzieć, że dom jest naprawdę zadbany. Mam tu na myśli każdy drobiazg, którego musi dotknąć czyjaś ręka, aby było tak po kobiecemu czysto. Wiesz o czym piszę? Nie wiem na przykład czy wpadłby na pomysł, żeby przetrzeć karnisz, umyć lampę (w końcu nie ma tego przed oczami :D) albo wiele innych rzeczy, których zaniedbanie stwarza wrażenie, że coś jest nie tak. O, choć irytują go paprochy na podłogach, z którymi dzielnie walczy z odkurzaczem w rękach, to już kurzu na meblach naprawdę nie zauważa.
Generalnie tu chyba ponownie sprawdza się zasada, że mężczyźni patrzą na dane zjawisko czy otoczenie całościowo, a my, kobiety, widzimy detale, ale to właśnie te detale tworzą domową całość.
Z drugiej strony kiedy mój małżonek zajmuje się męskimi pracami, to jest w tym wręcz pedantyczny i muszę przyznać, że męską rękę u nas bardzo widać i to bez konieczności proszenia czy przypominania. Wyraźnie tak jest jego umysł wycelowany.

Snake napisał/a:

Raz małżonka zrobiła mi porządek z papierami. 20-30 kartonów pięknie posegregowała. Wróciłem, popatrzyłem i powiedziałem tylko - potrzebuję zaraz takich i takich dokumentów, ja teraz nie wiem, gdzie je włożyłaś więc masz pół godziny żeby je znaleźć. Przewaliła prawie wszystkie kartony w poszukiwaniu tych dokumentów żeby znaleźć je w jednym z ostatnich. Kobieca ręka... Rano poszedłem do garderoby i poszukując ciuchu na wyjście zrobiłem tam niezły kipisz. Skoro się nudzi i z nudów grzebie już w moich rzeczach znaczy, że za mało bałaganię "na jej terytorium" i trzeba to niedopatrzenie naprawić. Nie ma żywiołu bardziej szkodliwego niż kobieta, która się nudzi ;)

A to nie, ja z kolei takich rzeczy nigdy nie robię. Raz, że chyba nigdy nie nudzę się na tyle, żeby na siłę szukać zajęcia, a dwa - mam taką zasadę, że nie ruszam co nie moje, a już na pewno nie uszczęśliwiam nikogo na siłę ;). 

Snake napisał/a:

A mnie się nic nie wymykało spod kontroli. Dwa tygodnie zajmowania się samemu 2-latkiem i mieszkaniem było dla mnie super wypoczynkiem. Żonka wypoczywała sobie nad morzem, a ja w domu z maluchem. Teraz jak zostaję sam na parę dni z dwójka starszych dzieciaków, to dzieciaki szybko wchodzą na odpowiednie tory. Siedzi w domu trzech facetów, najedzeni, zadowoleni*, jest porządek i organizacja :P

No to jednak się różnicie. Pamiętam na przykład taką sytuację, gdy pod moją nieobecność mój małżonek zajął się jakąś domową, męską robotą. Ja po całym, długim dniu wchodzę do domu z zakupami, które jeszcze na szybko zrobiłam, a mój maluch z wyraźnym ożywieniem biegnie do mnie do drzwi i wskazując rączką na zakupy smutnym głosikiem skarży na tatę: "ooo... mama mniam mniam, tata nie dzidzi mniam mniam" :D (to wierny cytat), bo mąż tak zajął się swoją robotą, że wszystko inne zostawił, łącznie z daniem dziecku jeść :D.
Lata praktyki na szczęście wiele w tym i podobnych tematach zmieniły ;), a najlepsze, że w pracy od zawsze musiał równocześnie ogarniać sto rzeczy naraz i z tym bez problemu dawał i nadal daje sobie radę.

Nawiązując jednak wprost do głównego tematu wątku, to w zasadzie wszystko zamyka się w tych trzech pytaniach Wielokropka:

Wielokropek napisał/a:

Dlaczego kobieta ma być na utrzymaniu męża? [Pytania retoryczne]
Dlaczego prace domowe mają być wyłącznie sprawą kobiety? [Pytanie retoryczne]
Dlaczego ktokolwiek w związku ma być parobkiem? [Pytanie retoryczne]

Edit:
Leśny_owocu, ładnie w kilku słowach ujęłaś to, co ja usiłowałam i na domiar złego nie tylko stworzyłam cały elaborat, ale nawet nie wiem czy udało mi się zagadnienie w pełni wyjaśnić ;).

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

75

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Nie czytałam komentarzy, więc odpowiem na pierwszy post. Jeśli jako kobieta mam wybór jakiemu facetowi rodzić dzieci, z jakim mieszkać, nie wiem... chajtać się itd... to bym sobie w życiu takiego nie chciała trafić, jakiego opisałaś. Wolałabym sobie wybrać lepszego. Ot co! ;)
A pracować to bym sobie i tak pracowała. No chyba, że bym dzieci porodziła to bym została z nimi w domu, by się móc nimi nacieszyć i urządzić oazę miłości dla ukochanego, by się móc nim nacieszyć. I bym chciała się w ogóle nacieszyć rodziną, więc jeśli miałabym z jakimś Panem taką rodzinę założyć, to z takim poganiaczem bym się nie cieszyła. Bo hola, hola ale o czym on mówi i do kogo w ogóle? Do lenia śmierdzącego czy do matki, kucharki, gosposi i kochanki w jednym? No hola, hola... Dzieci by podrosły to bym sobie znalazła zajęcie a pieniądze też chętnie bym jakieś dla rodziny przyniosła, gdyby partner nie wyrabiał czy miał gorszy okres. Ale to na innej zasadzie rozmowy niż to co napisałaś. Takiemu to figę z makiem, o! Niech się buja. Na cholerę mi zakładać rodzinę z takim? Niech sobie znajdzie inną naiwną. Bulwers na maksa;) Spalony i tak w ogóle to NEXT!!! :D

76

Odp: Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .
Snake napisał/a:
jjbp napisał/a:

Więc nie była to norma że urodzenie dziecka to wydarzenie równie wielkie jak wyjście na bazar po kartofle.

No kartofle kupić, to była historia. Pamiętam wyprawy na wieś żeby od chłopa choć worek, dwa kupić ;)
Jasne, że młoda kobieta musiała dostać jakieś wsparcie i najczęściej jak od wieków dostawała je od innych kobiet, starszych, doświadczonych. Wracając do mojej mamusi ;) Jako, że była najmłodszą córką z licznej czeredy córek dziadka, przeznaczoną do szczytnych celów kariery nie nauczyła się w domu rodzinnym gotować. Tak w życiu wybrała, że trafiła ze studiów w stolicy do zajmowania się mężem i dziećmi. Nikt nie pytał czy umie gotować, żadna babcia nie przychodziła jej w tym pomagać. Chodziła do sąsiadki, która pół życia knajpę miała o poratowanie żeby jej pokazała jak się gotuje choć parę podstawowych rzeczy. Zawsze mi potem powtarzała, że nie znosi gotować ale co miała robić mają kilku chłopów do wykarmienia.
Za to zupełnie mimochodem, nie wiem czy to było celowe swoich synów wypuściła w świat umiejących wszystko w domu. Ugotować, uszyć, uprasować. Sami nauczyliśmy się dawać w mordę, to akurat ku zadowoleniu ojca. Piszę więc tu tylko dlatego, że gdybym nie umiał tego wszystkiego i tego wszystkiego nie raz nie robił, to pewnie dałbym się nabrać jakie to straszne wyzwania stoją przed kobietami w prowadzeniu domu. Moja żona choć świetnie wyszkolona przez teściową i obyta opieką na młodszym rodzeństwem po narodzinach naszego pierworodnego zestrachała się kompletnie. Ja się boję - weź ty! No i poza karmieniem wokół dziecka wszystko ja robiłem. Mycie, przebieranie, obcinanie, odkażanie, zasypywanie, nasmarowywanie, usypianie, kołysanie, nakładanie pół nocy kompresów na kolki albo grzanie suszarką, a rano do roboty. Nawet spałem sam z niemowlakiem na kanapie. Nikt mnie tego nie uczył, trzeba było - robiłem, nie zgłosiłem się do plebiscytu ojciec/matka roku.

No właśnie kiedyś było łatwiej bo wystarczyło dobrze wykarmić aby rosło zdrowe i duże i rządziło w przedszkolu a teraz to musisz od małego wychowywać małego geniusza. Do podstawówki wystawiasz dzieciaka w wyścigu szczurów w walce o oceny, konkursy, olimpiady, języki obce, treningi a jeszcze wieczorem jak już myślisz że będziesz mieć spokój musisz prowadzić dyskusje z 6 latkiem dlaczego chce akurat nowego iphona i kto w klasie już takiego ma :D

Pewne wartości są uniwersalne i powtarzają się w każdym pokoleniu ale głównie musisz patrzeć w przyszłość kiedy myślisz o dzieciach. Kiedyś wystarczyło wykarmić i nauczyć ogarniać przestrzeń wokół siebie, posłać do szkoły. Teraz taki dzieciak miałby ciężej w życiu.
Także zgadzam się z głosami mówiącymi że wychowanie dziecka to sztuka w obecnych czasach i wymaga większych nakładów czasu i pieniędzy niż kiedyś. Ale jak już pisałam wcześniej, może w końcu pójdziemy w jakość a nie w ilość :))

Posty [ 39 do 76 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet co nie potrafi utrzymać rodziny .

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018