rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 482 ]

111

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Kiedy wczoraj psycholog jej tłumaczył, że jej decyzje wywołują skutki nie tylko dla niej i że nie da się tak po prostu tego "ominąć", była wyraźnie poirytowana. Myślę, że jej wyobrażenie jest mniej więcej takie, że kiedy już się przeprowadzi z małą na drugi koniec Polski, a kontakty z ojcem będą niemal żadne, to mała szybko zapomni o tacie i będzie "z głowy". A kasa z podziału majątku i alimenty zostaną.

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jeszcze chwila i to ja się będę musiała tłumaczyć z decyzji tej kobiety hmmm

113

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
mallwusia napisał/a:

Jeszcze chwila i to ja się będę musiała tłumaczyć z decyzji tej kobiety hmmm

Hmm, bo jesteś jednostronna i patrzysz z perspektywy kobiety wolnej , która może stanowić o tym czego aktualnie jej się CHCE. A chcenie kobiety bo tak i już może jest ok, kiedy się nie ma dziecka i męża. Wtedy można leciec wolno i na drugi kontynent w stronę własnego szczęścia.
Smuci mnie ta historia i to,ze tak egoistycznie myśli Twoja partnerka ale mam wrażenie ,że jest w jakiejś okropnej fazie. Szkoda ,że dziecko najmniej dla niej znaczy i liczy się ona.

114

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jesteś w wielkim błędzie, ale to nie o mnie jest ten wątek, więc nie będę Cię z niego wyprowadzać.

115

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

"Kiedy wczoraj psycholog jej tłumaczył, że jej decyzje wywołują skutki nie tylko dla niej i że nie da się tak po prostu tego "ominąć", była wyraźnie poirytowana. "

Twoja prtnerka nie jest sobą ,ktrej sie cokolwiek wytlumaczy.Groch o scianę.

Matka nie była zadowolona z Waszego związku na początku prawda? zapewne tłumaczyla i co?wytłumaczyła?

Twoja partnerka nie wydaje sie byc człowiekiem do którego słowa docierają.Czyny człowieku ...postaw granice.Ty jesteś strona w związku.Ty jesteś ważny jak część związku.
On chce ona realizuje. Problem jest taki,ze na osobę z ujawnioną kwota dochodu może zadziałąć tylk fakt /polityka czynów.Ona w tej chwili wymaga od Ciebie ,zebyś

swoim kosztem i kosztem córki ustawił ją finansowo tak jak sobie obmysliła.Ty nie jesteś dla niej ważny.

Poza tym zbliża się do 40 stki prawda?wiesz jaki to wiek dla kobiety?wzmożonej aktywności seksualnej.Poleci za sexem daleko w jej przypadku w swoje rodzinne strony . Ten jej dół spowodowany jest w moim odczuciu  poczuciem zawodu "nie tak miało być,nie jest tak jak ja chcę". Z Twojego opisu wyłania sie taki obraz .A Ty smęcisz i nic nie robisz.....Pomyśł co mógłbyś zmienic na jeden dzień? zamilknąć? tez będzie szok.cokolwiek.Odnoszę wrażenie ,ze kulisz sie jak spaniel i nadopiekuńczo jak belfer;) tłumaczysz i tłumaczysz.postaw wreszcie jedynke i zostaw "siedziec" na drugi rok .

116

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Byłem u adwokata (pani adwokat, ściśle rzecz biorąc). Powiedziała, że statystyki są niekorzystne, ale to nie znaczy, że nie da rady nic zrobić. Doradziła jeszcze zaczekać - przynajmniej do wizyty (wizyt?) u wspomnianej wcześniej psycholog dziecięcej i jakichś efektów/rezultatów oraz reakcji mojej "eks" na ewentualne kategoryczne pragnienie córki pozostania ze mną. Z drugiej strony, powiedziała, że o ile do końca lutego/początku marca nie nastąpi żaden rozsądny kompromis, czy też zmiana stanowiska na korzystniejsze z punktu widzenia np. moich kontaktów z córką, to trzeba wówczas zacząć działać (z pewnych powodów proceduralno-logistycznych, między innymi).

W kwestiach materialnych również doradziła nie spieszyć się. Stwierdziła, że biorąc pod uwagę stan faktyczny, tu akurat czas jest dla mnie właściwie korzystny. To mojej "eks" musi zależeć w tym aspekcie bardziej niż mnie i to ona musi podejmować jakieś ruchy, jeżeli chce szybkich rozliczeń. Ja mogę jeszcze zaczekać.

A w domu? Po pracy spędziłem trochę czasu z córką (byliśmy w jej ulubionej pierogarni, itp.), potem krótka "rozmowa" (bez obecności małej) z "eks", w której ponownie dowiedziałem się, że byłem samym złem i że np. "nigdzie nie chciałeś wychodzić, a czasem trzeba, chociaż dla zdrowia" (stek bzdur - nie uwzględniający w ogóle tego, jak było - czyli że niemal nigdy nie mieliśmy z kim małej zostawić, że często ona nie chciała albo że np. zamiast wspólnych wyjść damsko-męskich wolała babskie spotkania w gronie wyłącznie damskim, itd.). Na końcu stwierdziła, kiedy nieco wymiękając sad powiedziałem, że w ogóle nie liczy się z tym, że praktycznie zabije relacje małej ze mną, że "i tak wiecznie siedziałeś przy komputerze i szczerze mówiąc, teraz mnie to mało rusza i mam to w dupie" (cytat). Następnie wyszła do koleżanki. Stara się też wyraźnie na maksa ograniczać mój czas z małą i wyraźnie rozpoczęła "rywalizację o względy".

117

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zadbaj o kontakt z córką podczas ferii, tak żebyś mógł wiedzieć co tam sie dzieje.
I na Twoim miejscu bym spytała partnerki jakie atrakcje przewiduje dla corki, bo sam pobyt u dziadków to raczej słabo dla 10latki, a może wizyty u nowego przyjaciela mamy?

118

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Na feriach będzie tam to przyszłej niedzieli. Ale z tym kontaktem może być trochę ciężko, bo (to akurat prawda) dom dziadków jest położony w takim miejscu, gdzie różnie bywa np. z zasięgiem sieci komórkowej. Z netem też bywa problematycznie. Heh... Czasami mi się wydaje, że wszystko się jednocześnie sprzysięgło przeciwko mnie...

Tak, trochę jestem, jak spaniel - smętny, rozbity, itp. No, ale trudno mi, k...a, biegać po ścianach, jak na kresce i cieszyć japiszona niczym radosny techno-boy. wink Z drugiej strony, nie uważam siebie za "wór żałości". Ale to mało istotne teraz - na pewno jednak nie jestem zaniedbanym kloszardem w swetrze do kostek.

Na pytanie zadane wprost, czy przypadkiem nie zamierza się tam na tych feriach spotkać z nowym facetem przy małej, zaprzeczyła i dodała: "to nie jest to miejsce i ten czas". Więc wygląda na to, że tak naprawdę jednak planuje szybką przeprowadzkę do niego, a nie żadne tam mieszkanie niedaleko swoich rodziców. No i gdzie w takim razie mam się przeprowadzić, Mallwusia? Wygląda na to, że muszę kupić caravan, żeby "w razie czego" pojechać za córką na pół roku tu, na pół roku tam, na rok jeszcze gdzie indziej... Beznadzieja. Naprawdę nie wierzę, że to się dzieje. Można przestać kochać, nawet zacząć nienawidzić, ale  po co te gierki..? Przy tym wszystkim ona zawsze mówiła o sobie, że jest "fajną dziewczyną", a ja tego nie doceniam...

119

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jesteś ojcem, niepozbawionym praw rodzicielskich, z tego wynika chociażby to że bedziesz sie z corką widywał i jeśli partnerka bedzie utrudniać to jest na to paragraf!
Obawiasz sie wciąż tego co partnerka zrobi, jakbyś nie miał do niczego praw! Chce wywieźć dziecko, sad sie zgodzi, ale niech dowozi Ci corke co 2tyg.na weekendy! Niech pozna smak konsekwencji!
@Mallwusia...chyba lubisz gołębie to je puszczaj wolno! Ale nie kiedy w gre wchodzi dziecko!

120

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Autorze, niestety musisz się pogodzić z wyborem Twojej partnerki. Wiadomo, że łatwo nie będzie a możliwe że najgorsze przed Tobą gdy już faktycznie się wyprowadzi. Możesz mieć żal do niej, że nie próbowała ratować Waszej relacji gdy dokonywały się w niej pewne przemiany i nie rozmawiała o problem, a robiła to wyłącznie w formie wyrzutów. Niestety brak dojrzałości u dorosłej osoby jest całkiem powszechnym zjawiskiem. Odbije się jej to czkawka w kolejnej relacji.

Największy problem dotyczy jednak dziecka. Jej decyzja wywraca jego dotychczasowy świat do góry nogami i przy okazji pozbawia ojca. Gdyby chciała po prostu odejść, to w trosce o dziecko wyprowadziła by się nieopodal. Niestety jej zauroczenie jest dla niej ważniejsze niż dobro córki. Bardzo dużo czasu poświęcasz na pracę, więc moim zdaniem powinna ona wychowywać się dalej przy matce. Chyba, że uważasz sądzisz iż możesz przemodelować swoje życie pod samotne wychowywanie jej - spróbuj powalczyć. Niestety sytuacja dość patowa, gdyż do tanga trzeba dwojga.

Sprawy majątkowe. Tutaj bądź całkowicie nieugięty i bezwzględny. Jeśli masz zapisane w akcie notarialnym 40% swojego wkładu, koniecznie zachowaj je dla siebie. Wychodzi na to, że pozostałe 60% w całości pochłonie spłatę kredytu, więc partnerka odejdzie z pustymi rękoma, stąd wynika jej frustracja. Próbuje Cię zmanipulować wykorzystując córkę (paskudne postępowanie). Miej jednak świadomość, że te pieniądze są dla niej na nowy start a nie dla córki. Dziecko nie zobaczy z tych pieniędzy ani grosze. Wspierał będziesz dziecko poprzez alimenty. Z nimi też nie przesadzaj. Dobrze oceń potrzeby dziecka i miej na uwadze, że żona też w pewnym zakresie musi je zaspokajać z własnych środków. Najlepiej w połowie co jest jednak mało prawdopodobne, więc pewnie będziesz musiał dorzucić ciut więcej. Inny kwestiami finansowymi się nie martw, to już jest jej problem, nie Twój. Zabezpiecz siebie na nowy start. Za kilka miesięcy jej nie będzie w Twoim życiu i nie będziesz miał prawa się interesować co ona robi (sama nawet to zadeklarowała). Zatem nie będziesz musiał się martwić czy kupiła sobie mieszkanie z kochankiem, czy też mieszka kątem u rodziców. Dziecku będzie tak samo dobrze/źle tu czy tu.

121 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-01-23 20:17:30)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Z tego co wiem jeśli sąd zasądzi kwote alimentów powiedzmy na 500zl to partnerka musi wykazać, że ona także dysponuje taką kwotą na dziecko.
Z samych alimentów na dziecko nie poszaleje. A alimenty dla niej wchodziłyby w gre gdyby z powodu rozstania ona znalazłaby sie w niedostatku i jej poziom życia znacznie by spadł.
Uderzyło mnie teraz jedno:ona o tym psychologu dla corki mówi bo liczy że Mała Ciebie pogrąży. Przed sądem napewno poruszy jaki to byłeś agresywny na skrzyżowaniu i przy sznurówce ,i ona biedna , zastraszona, w depresji, musi odejść. No po prostu musi. Ona bedzie Ciebie obarczać winą.

122 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-01-23 20:42:55)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Z tego co wiem jeśli sąd zasądzi kwote alimentów powiedzmy na 500zl to partnerka musi wykazać, że ona także dysponuje taką kwotą na dziecko.
Z samych alimentów na dziecko nie poszaleje. A alimenty dla niej wchodziłyby w gre gdyby z powodu rozstania ona znalazłaby sie w niedostatku i jej poziom życia znacznie by spadł.
Uderzyło mnie teraz jedno:ona o tym psychologu dla corki mówi bo liczy że Mała Ciebie pogrąży. Przed sądem napewno poruszy jaki to byłeś agresywny na skrzyżowaniu i przy sznurówce ,i ona biedna , zastraszona, w depresji, musi odejść. No po prostu musi. Ona bedzie Ciebie obarczać winą.

Bardzo możliwe, że każde moje "jprdl" urośnie do rangi zbrodni katyńskiej - mimo, że ona, delikatnie mówiąc, również nigdy nie panowała nad językiem, ani innymi zachowaniami (wspomniałem już o trzaskaniu drzwiami, rzucaniu się do mnie z pięściami, etc.). Nawet wczoraj już miałem próbkę u psychologa. Kiedyś w trakcie kłótni rzuciła się do mnie z pięściami, a ja (jestem dość silny) nie bardzo wiedząc, co robić, lekko ją odepchnąłem i upadła na pupę. W rozmowie w gabinecie opisała to praktycznie jako akt rozmyślnej przemocy z mojej strony - dopiero, kiedy wyraźnie zaprzeczyłem mówiąc "proszę cię, przecież oboje wiemy, jak było", strzeliła głupią minę i przestała... sad

W zaistniałej sytuacji, jeżeli chodzi o kwestie materialne, to chyba dosyć oczywiste, że dla córki (jak zawsze) jestem w stanie zrobić wszystko, ale nie chciałbym właśnie "finansować" fanaberii mojej "eks"...

123

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

I właśnie akcje "jprdl" w jej wykonaniu należałoby udokumentować na nagraniu.

Po prostu myślę, że Twoja partnerka ma swój plan. No i niestety uważa Ciebie za mięczaka, jest zaczepna, nie ukrywa że ma już kogoś na oku, puszy sie i nazywa cieniasem w Twoim własnym domu.
Jest pewna ,że z Tobą wygra. Niech tak myśli, a Ty rób swoje, nie marnuj czasu tylko zbieraj dowody.

124

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Jesteś ojcem, niepozbawionym praw rodzicielskich, z tego wynika chociażby to że bedziesz sie z corką widywał i jeśli partnerka bedzie utrudniać to jest na to paragraf!
Obawiasz sie wciąż tego co partnerka zrobi, jakbyś nie miał do niczego praw! Chce wywieźć dziecko, sad sie zgodzi, ale niech dowozi Ci corke co 2tyg.na weekendy! Niech pozna smak konsekwencji!
@Mallwusia...chyba lubisz gołębie to je puszczaj wolno! Ale nie kiedy w gre wchodzi dziecko!

Obawiam się, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Autor był u prawnika:

Powiedziała (w skrócie), że szanse zawsze są, ale praktyka pokazuje to, co pokazuje

oraz u psychologa:

Psycholog mocno też apelował, żeby nie podejmować żadnych radykalnych działań w rodzaju właśnie rozpoczynania walki poprzez prawników, itd

Od początku mówię to samo, nic więcej. Nie każ mi się tłumaczyć za decyzje tej kobiety, co ja mam z nimi wspólnego?

125

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Tylko ten psycholog nie widział jej "w akcji"...

126

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
mallwusia napisał/a:

Obawiam się, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Nie obawiaj się, zwyczajnie pomijam niektòre Twoje wpisy, np.pitolenia "daj jej wolność"...

mallwusia napisał/a:

Nie każ mi się tłumaczyć za decyzje tej kobiety, co ja mam z nimi wspólnego?

Naprawde nie oczekuje wyjaśnień.

127

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Jesteś ojcem, niepozbawionym praw rodzicielskich, z tego wynika chociażby to że bedziesz sie z corką widywał i jeśli partnerka bedzie utrudniać to jest na to paragraf!
Obawiasz sie wciąż tego co partnerka zrobi, jakbyś nie miał do niczego praw! Chce wywieźć dziecko, sad sie zgodzi, ale niech dowozi Ci corke co 2tyg.na weekendy! Niech pozna smak konsekwencji!

Tak, w teorii tak to wygląda. Teoretycznie jak jeden rodzic wyjedzie daleko z dzieckiem to na połowę zasądzonych spotkań z dzieckiem ma dziecko wozić do drugiego rodzica. Albo na wszystkich spotykają się w połowie. W praktyce bywa inaczej. Mój kolega jeździ  na każde spotkanie z dzieckiem do miejsca pobytu dziecka (ma zasądzone co drugi weekend) bo "matka boi się zostawić go z dzieckiem sam na sam". Dodam, że nie ma mowy o innych spotkaniach jak w domu teściów dokąd matka z dzieckiem wyjechała. Spacer do parku odbywa się wyłącznie w asyście mamusi, która "i tak bardzo się boi przebywać z ojcem dziecka ale chroni je i dla jego dobra się poświęca". Dodam, że strach matki przed ojcem dziecka jest bez sensu. Tu nawet nie ma kłamliwych oskarżeń przed sądem, że "bił jak nikt nie widział, a ja ukrywałam". Matka nic takiego nie powiedziała. Ona "boi się co ojciec może zrobić" takie mgliste stwierdzenia przed sądem. Wszelkie opinie psychologów i innych osób opiniujących o ojcu są jak najlepsze.
I co na to sąd? Spotkania tylko w obecności matki. Ojciec nie może zabierać dziecka aby przebywać z nim sam na sam.
Jestem kobietą i w tym kraju, gdzie depczą moje prawa jako kobiety na wielu płaszczyznach, poprawia mi humor , że chociaż jako matka wygrywam.   Po obiektywnych rozważaniach pytam jednak: czy to tak powinno być?
Uważaj więc bo prawo swoje a praktyka swoje (w granicach prawa oczywiście.

128

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jestem kobietą i w tym kraju, gdzie depczą moje prawa jako kobiety na wielu płaszczyznach

A co to za płaszczyzny, jeśli to nie tajemnica.

129

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Jesteś ojcem, niepozbawionym praw rodzicielskich, z tego wynika chociażby to że bedziesz sie z corką widywał i jeśli partnerka bedzie utrudniać to jest na to paragraf!
Obawiasz sie wciąż tego co partnerka zrobi, jakbyś nie miał do niczego praw! Chce wywieźć dziecko, sad sie zgodzi, ale niech dowozi Ci corke co 2tyg.na weekendy! Niech pozna smak konsekwencji!
@Mallwusia...chyba lubisz gołębie to je puszczaj wolno! Ale nie kiedy w gre wchodzi dziecko!

nie żebym był czepliwy, w tym kraju paragrafem sobie można, sporadyczne przypadki na tym paragrafie jadą,
trudno BIERNOŚĆ wykazać, jako formę utrudniania kontaktów

brać jednak odpowiedzialność za matkę, która własne potomstwo traktuje przedmiotowo i do własnych celów, wydaje się trudnym i nie możliwym smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

130

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Autorze , nie macie ślubu więc kwestia " rozwodu " i w ogóle rozstania to tylko wola jednej jak widać strony.

A może Twoja ex prawie powinna od razu skoczyć w swoje szczęście ??? co ją trzyma ?
Zaproponuj może żeby od już budowała swoją przyszłość - szukała pracy, mieszkania ...a jak się urządzi to mała do niej dojedzie ...żeby córce stres ograniczyć.

Być może matka Twojego dziecka zgodzi się na to …  w sumie to by świadczyło o rzeczywistej trosce o dziecko. zabierając ją do niesprawdzonego środowiska (praca, mieszkanie ) naraża siebie i dziecko na olbrzymi stres.
Dla Was to byłby czas sprawdzenia - Ty czy podołasz samotnej opiece, ona czy tak łatwo odnajdzie się w nowym miejscu ….
Miałbyś czas na załatwienie spraw , bo kobieta z pewnością skupi się na swoim szczęściu.


Skoro nie chce z Tobą naprawiać..to niech buduje swoje szczęście.. a Ty jako kochający facet puszczasz ją wolno …. niech będzie szczęśliwa.
Ale musisz to umiejętnie jej przedstawić … żeby pomyślała ze to dobry pomysł …

Co do walki o opiekę - poszukaj instytucji mających doświadczenie z obroną praw ojca  , poczytaj np. blog prawaojca.pl
i tak jak ktoś radził... postaraj się o opinię psychologa o woli dziecka …
I najważniejsze !
zbieraj informacje, przygotuj dowody ….  szykuj się jak na wojnę ! Szykuj oręże - nie musisz go używać jeśli sytuacja nie będzie tego wymagała ale wiedzieć powinieneś wszystko !
I nie informuj jej co robisz w sprawie, to jest obcy człowiek teraz....  wiele zależy od Ciebie jak pokierujesz sprawą ! zbieraj jak najwięcej informacji na swoją korzyść

kilka pytań
- kto płacił raty kredytu ? z czyjego konta ?
- kto kupował sprzęty ( rachunki imienne , zamówienia internetowe , potwierdzenia z konta .. )
- sprawdź wyciągi z konta - co i jak płaciłeś
- samochód - kto utrzymywał, tankował i pani korzystała
Często rozliczenia finansowe sprowadzają na ziemię roszczeniowe osoby i mona tych info użyć w negocjacjach .

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

131

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

chceuciekacstad, fajny plan.
Jest jednak przeszkoda - kasa.

Żeby wyjechać i zacząć układać sobie życie , potrzebna jest kasa.
Najlepiej jak największa. Czyli sprzedaż  mieszkania, samochodu itd.

Gdyby kasa na rozruch się znalazła i coś jej przekazywać to ale w obecności notariusza.

132

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Cóż, niestety, kolejny raz chyba muszę już powiedzieć, że coraz bardziej krystalizuje się postawa mojej "eks" wobec mnie jako cieniasa i przegrywa. Chwilami mam wrażenie, że to jeden z jej najważniejszych celów - pokazać mi, że ona teraz może wszystko i że nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Mija zaledwie drugi dzień od wspólnej wizyty u psychologa, a coraz bardzie nasila się jej, co tu dużo mówić, chamstwo wobec mnie. Kiedy jej odpowiadam spokojnie na obelgi, że przecież nie musimy w taki sposób rozmawiać, ona mówi na przykład "nie będziesz mi mówił, co mi wolno, a co nie!". I tym podobne. Strasznie jej też chyba zależy, żeby mała nie myślała, że wyjazdy mamusi w dwa ostatnie weekendy to były wyjazdy z "tym panem". Nie, ja małej nie nakręcam - po prostu moja "eks" jest w prawdziwym amoku (sms-y, facebook, telefony od 6/7 rano, itp.), więc mała to widzi. A raz, czy dwa zajrzała jej do telefonu i się wyświetlił "pan", więc - ponieważ jest inteligentna - szybko pokojarzyła fakty.

Jak już pisałem kilka razy chyba, jej "oficjalny" plan to ukończenie przez małą drugiego półrocza, w którym to czasie ona sobie (cytuję) "wynajmie mieszkanie w X i znajdzie tam pracę". X to miasto (ok. 50 tys mieszkańców) kilka kilometrów od wsi, w której mieszkają jej rodzice i dwie siostry z córkami. Kiedy ją zapytałem, czy to nie jest zwykły blef i czy nie zamierza po prostu wkrótce się przeprowadzić do Krakowa (gdzie mieszka jej nowy facet), zaczęła kluczyć i szyderczo pytać: "a co? przeprowadzisz się za nami?". Do mnie jest nastawiona już otwarcie wrogo - powiedziałbym nawet, że ZNACZNIE bardziej niż ma to jakikolwiek sens w sytuacji nawet niezwykle ostrego konfliktu. Do tego jeszcze miksuje swoje antydepresanty z  piwem i winem (wczoraj wzięła córkę na 2 godziny do koleżanki, a córka powiedziała mi, że wypiła tam dwa piwa, natomiast po powrocie "wychyliła" jeszcze pół butelki wina) i staje się momentami naprawdę nieprzyjemna. Ale potem dzwoni mamusia i szczebiocze do telefonu jak podlotek, więc pewnie jej matka nawet nie bierze pod uwagę "odlotów" córki. O zbieraniu dowodów na to wszystko raczej chyba można zapomnieć, bo musiałbym mieć w domu kamery i system nagrywania. To są rzeczy praktycznie nie do zarejestrowania. Jedyne, co - ale nie chcę iść w tym kierunku, przynajmniej teraz - to że mała sama ciągle mi mówi: "tato, mama znowu piła u Kaśki, śmiały się głupio i dziwnie zachowywały".

Jest więc, generalnie, dosyć beznadziejnie. W tym sensie, że rozmowy na spokojnie raczej przeprowadzić się nie da, nie wspominając już o wyjaśnianiu/ustalaniu czegokolwiek. Wyczuwam, że - jak tu piszą niektórzy - jestem dla niej już tylko "materiałem do wyciśnięcia", a dobro małej równa się dla niej jej dobru.

Co do finansów, całym tym bajzlem zarządzałem ja. Wpłaty za raty szły/dalej idą z mojego konta w CHF. 99% wszelkich zakupów szło z moich kont/kart. Telefony, internet, telewizja, etc. - wszystko jest na mnie i ja to zawsze opłacałem. Samochód tankowałem zawsze tylko ja. Ona ma prawo jazdy, ale nie prowadziła tego auta, bo się bała jeździć samochodem dla niej za dużym. Natomiast ja używałem tego auta prawie wyłącznie w celach rodzinnych. Wożenie jej do/z pracy, dziecka do/ze szkoły, zakupy, wakacje, lekarze, apteki, itd.

133 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-01-24 13:33:04)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku nie pomylę się chyba jeżeli zasugeruję Ci zastosowanie metody 34 kroków (znajdziesz przez wyszukiwarkę),odetniesz się dzięki temu od eks.będziesz spokojniejszy i przytomniejszy bardziej odporny na te jazdy fundowane przez "naspidowaną" eks .Teraz nie żyjesz do końca swoim życiem.
Wielu ludziom pomogło  tu na forum.
Zadbaj o Siebie bardziej .

Trzymaj się i nie daj się.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

134

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Czy już odciąłeś ją od Twoich pieniędzy czy nadal ją sponsorujesz? Proponuję po cichu wynieść wszystkie ważne papiery z domu(nie wiadomo co z nimi ona może zrobić)Masz w telefonie opcje dyktafon to ją używaj, zawsze gdy jesteście razem ma być włączony. Jej wyjazdy na weekendy musisz mieć udokumentowane - w czasie rozprawy sadowej może chcieć wmówić sądowi że obawia się pozostawić Tobie córkę pod opieką.
Skontaktuj się z dzielnicowym - taki ruch wyprzedzający, gdyby chciała Ciebie podać o znęcanie. Dzielnicowy ma obowiązek sporządzenia notatki z rozmowy z Tobą - w tym momencie musisz myśleć o skrajnych zachowaniach partnerki i zakładać że będzie chciała dla Ciebie jak najgorzej.

135 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-24 12:52:28)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

..... O zbieraniu dowodów na to wszystko raczej chyba można zapomnieć, bo musiałbym mieć w domu kamery i system nagrywania. To są rzeczy praktycznie nie do zarejestrowania. Jedyne, co - ale nie chcę iść w tym kierunku, przynajmniej teraz - to że mała sama ciągle mi mówi: "tato, mama znowu piła u Kaśki, śmiały się głupio i dziwnie zachowywały".

Co do finansów, całym tym bajzlem zarządzałem ja. Wpłaty za raty szły/dalej idą z mojego konta w CHF. 99% wszelkich zakupów szło z moich kont/kart. Telefony, internet, telewizja, etc. - wszystko jest na mnie i ja to zawsze opłacałem.

Chłopie nie bądź doopa Jasiu. Dyktafon uruchamiany głosem kosztuje 300 zł. Mały rejestrator-kamerka (sportowy, samochodowy) uruchamiamy ruchem 300-500. Wychodzisz to włączasz. Płacisz za telefon to masz chyba wgląd w bilingi. Zbierasz wyciągi bankowe, co kto płacił. Notatnik i wpisujesz codziennie jej zachowanie, wydarzenia.  Nie musisz tego wykorzystywać, ale krytycznej sytuacji może być bezcenne.

136 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-01-24 13:26:54)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
zwyczajny gość napisał/a:

Chłopie nie bądź doopa Jasiu. Dyktafon uruchamiany głosem kosztuje 300 zł. Mały rejestrator-kamerka (sportowy, samochodowy) uruchamiamy ruchem 300-500. Wychodzisz to włączasz. Płacisz za telefon to masz chyba wgląd w bilingi. Zbierasz wyciągi bankowe, co kto płacił. Notatnik i wpisujesz codziennie jej zachowanie, wydarzenia.  Nie musisz tego wykorzystywać, ale krytycznej sytuacji może być bezcenne.

Marku to są praktyczne rady i korzystaj bo sam ogromnie się deprecjonujesz, jakby tej "kobiecie" udało sie wmówić Ci Twoją rolę. Cienias i frajer, po wsze czasy, amen.
Tak nie musi być! Tzn.niech ona dalej tak myśli, przestanie być czujna, zrobi coś głupiego co może kiedyś sie przyda!
No uszy do góry i walcz!

Najbardziej przegrasz jak w swojej głowie dasz jej wygrać już teraz!

137

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Wg adwokat, z którą rozmawiałem (pytałem o to) w wolnym związku fakt, że ona mnie zdradza, może mieć znaczenie o tyle jedynie, o ile ma to wpływ na opiekę nad córką - można jej np. zarzucić, że wyjeżdżając sobie na weekendy, zaniedbuje należytą opiekę nad dzieckiem. Coś mi mówi, że sama się zorientowała, co do tego aspektu i pewnie dlatego tak jej zależy, żeby mała myślała, że te wyjazdy to były "z panią Renatą"...

Gadżety szpiegowskie... Dyktafon (czy rejestrator dźwięku innego rodzaju) może - chociaż to zapewne będzie mega trudne, bo ona unika kontaktu werbalnego ze mną, jak tylko może, wykaże jedynie, że ona czasem traci panowanie nad sobą i że czasem powie coś bardzo nieprzyjemnego. Może i warto, nie wiem... Ale sensu działania z kamerką nie widzę za bardzo - mam ją nagrać z lampką wina, czy szklanką piwa..? Albo powie, że to był sok, albo, że jedna, mała lampka - co ja miałbym tym udowodnić..? Billingi i wyciągi z kont to co innego - ok, to mam/mogę mieć. Przygnębiające to wszystko strasznie...

Mała cieszy się na wyjazd do dziadków, których lubi/kocha, a jednocześnie cały czas mi powtarza, że ona będzie mieszkać ze mną, że nikt jej stąd nie zabierze, że jeżeli mama chce, to niech sobie jedzie, itp. Ma-sa-kra... sad

138 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-24 15:31:09)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ty to jesteś jednak mało ogarnięty smile. Chcesz znać jej plany, z kim cię zdradza.......do tego służy dyktafon.
Kiedy pod twoją nieobecność będzie swobodnie rozmawiać przez telefon z kochankiem, matką, siostrą......
Pisałeś, że do ciebie startuje z pięściami.....kamerka.
Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny smile

139

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
zwyczajny gość napisał/a:

Ty to jesteś jednak mało ogarnięty smile. Chcesz znać jej plany, z kim cię zdradza.......do tego służy dyktafon.
Kiedy pod twoją nieobecność będzie swobodnie rozmawiać przez telefon z kochankiem, matką, siostrą......
Pisałeś, że do ciebie startuje z pięściami.....kamerka.
Chcesz pokoju? Szykuje się do wojny smile

P.S. Nie boisz się, że mała po feriach zostanie już u rodziców partnerki?

140

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

"Mało ogarnięty", mówisz..? Może i masz rację. No, taki ze mnie old-schoolowy dziad, który nie sądził, że spotka go po tylu latach ze strony, wydawało się, najbliższej osoby, coś takiego. Normalni ludzie siadają i spokojnie rozmawiają o problemach. A ja z dnia na dzień, tuż po świętach i powrocie z, jakby powiedział nastolatek, "totalnie ryjącej beret" terapii antynowotworowej, zostałem nagle Wrogiem Nr 1. Wciąż, rzeczywiście, chyba tego nie "ogarniam"... sad

141

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

"Mało ogarnięty", mówisz..? Może i masz rację. No, taki ze mnie old-schoolowy dziad, który nie sądził, że spotka go po tylu latach ze strony, wydawało się, najbliższej osoby, coś takiego. Normalni ludzie siadają i spokojnie rozmawiają o problemach. A ja z dnia na dzień, tuż po świętach i powrocie z, jakby powiedział nastolatek, "totalnie ryjącej beret" terapii antynowotworowej, zostałem nagle Wrogiem Nr 1. Wciąż, rzeczywiście, chyba tego nie "ogarniam"... sad

Przepraszam, może zbyt ostro .....ale musisz się zmobilizować i walczyć o to co zostało. A zwłaszcza o córkę.
Niestety masz przeciwnika, który konsekwentnie realizuje swoje plany. Musisz być silny.

142

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
zwyczajny gość napisał/a:

musisz się zmobilizować i walczyć o to co zostało. A zwłaszcza o córkę.

Tylko o córkę może walczyć.
Oni nie są małżeństwem. Więc zdrada, bilingi, wyjazdy,  wyzywanie - tego nie trzeba dokumentować, bo w sprawie o opiekę nad dzieckiem się nie przyda.
A co może się przydać? Tego trzeba by dowiedzieć się od prawnika, który zna się na tego typu sprawach i wie jak te niewielkie szanse ojca minimalnie jakimiś kruczkami zwiększyć.

143 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-25 14:03:32)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
mallwusia napisał/a:
emilia.ja napisał/a:

Jesteś ojcem, niepozbawionym praw rodzicielskich, z tego wynika chociażby to że bedziesz sie z corką widywał i jeśli partnerka bedzie utrudniać to jest na to paragraf!
Obawiasz sie wciąż tego co partnerka zrobi, jakbyś nie miał do niczego praw! Chce wywieźć dziecko, sad sie zgodzi, ale niech dowozi Ci corke co 2tyg.na weekendy! Niech pozna smak konsekwencji!
@Mallwusia...chyba lubisz gołębie to je puszczaj wolno! Ale nie kiedy w gre wchodzi dziecko!

Obawiam się, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Autor był u prawnika:

Powiedziała (w skrócie), że szanse zawsze są, ale praktyka pokazuje to, co pokazuje

oraz u psychologa:

Psycholog mocno też apelował, żeby nie podejmować żadnych radykalnych działań w rodzaju właśnie rozpoczynania walki poprzez prawników, itd

Od początku mówię to samo, nic więcej. Nie każ mi się tłumaczyć za decyzje tej kobiety, co ja mam z nimi wspólnego?

Hm... mallwusia czyżby w celu wzmocnienia swojej pozycji w sądzie rodzinnym, autor miał sobie przygruchac murzynke ?
Wtedy ograniczenie praw czy kontaktu z ojcem , byłoby traktowane jako próba zubożenia dziecka o kontakty z odmienna kultura czy inna mniejszością smile

144

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Robi się coraz mniej "fajnie". Dzisiaj moja "eks" z córką wyjechały na pierwszą połowę ferii do dziadków. Pociągiem IC. Może na stacji w Krakowie dosiądzie się "wujek". Oby nie.

Ze względu na córkę, zawiozłem je z bagażami na dworzec. Kiedy wróciłem z garażu po walizki, usłyszałem już na klatce schodowej krzyki. Okazało się, że trwa kłótnia o buty. Wg córki, mama stwierdziła, że córka nie pojedzie w tych i tych, bo "tata je kupił". Mama zaprzeczyła, córka powiedziała, żeby nie kłamała, bo przed chwilą nią szarpała za włosy i rzuciła ją na łóżko. Mama, naturalnie, znowu zaprzeczyła. Wszystko w mocno nieprzyjemnym tonie.

Na dworcu usiadła "kilometr" od nas. Kiedy pomagałem im zająć miejsca i rozlokować bagaż, niemal wyrzuciła mnie z pociągu, chociaż było wystarczająco dużo czasu na wszystko.

Po godzinie sms-y od małej - nie może uruchomić SIMSów z platformy internetowej. Zmieniam hasło, wysyłam dane, nic. Telefon od mamy, pyskówka z jej strony, zakończona: "Szkoda gadać". Po moim kolejnym telefonie i serii pytań, okazuje się, że... w pociągu po prostu nie ma WI-FI. Zimno, smutno, zostałem w domu z psem, który nic nie rozumie... sad

145 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-01-25 20:11:30)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

UPDATE sad

Jestem cały czas w kontakcie telefonicznym/sms-owym z córką. Pamiętacie, jak pisałem, że moja "eks" obiecała mi, że teraz, nagle, w czasie wyjazdu na ferie, nie pojawi się przy Małej "wujek". No i... pojawił się. Mała mi pisze przerażona, że wsiadł do pociągu, którym jadą, że mama chciała, żeby z nim usiadł w przedziale, a kiedy Mała się nie zgodziła, wyszli na korytarz i tam "on głaszcze mamę po plecach i się całują". Po kilku SMS-ach Mała napisała, że musi kończyć i odezwie się potem.

Obiecywała, mówiąc, że "to nie ten czas i miejsce". Powiedzcie mi, czy to tak powinno wyglądać? Czy w ten sposób w życie Małej ma być wprowadzany nowy facet mamy..? Ja naprawdę jestem mało "ogarnięty", bo... dzieje się kolejna rzecz, której sobie nie wyobrażałem nawet. :(kc

Dziecko jest wystraszone, zestresowane i setki kilometrów od domu. Po jaką cholerę ją tam wiozła? Nie mogła po prostu pojechać na tydzień do niego sama? Przecież Mała to nie "żywa tarcza" i czuje.

146

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem co Ci poradzić, Marek, przykro mi. Ponieważ córka to nie przedmiot przypisany do matki, to jak jej tam gdzie jedzie żle będzie, to pojedż po nią i już.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

147

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Mała mi powiedziała, że facet powiedział do niej: "Jak nie wysiądziesz z mamą, to ja cię siłą wyciągnę z pociągu".

148 Ostatnio edytowany przez Rafał Poznań (2019-01-25 20:49:30)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marek Twoja była partnerka jest najzwyczajniej głupia i nieogarnięta. Nie tak powinno wyglądać wprowadzenie nowego wuja w życie małej. Da się to zrobić bez emocji rozciągnąć w czasie ale niestety są kobiety które mają to w dupie bo liczy się tylko JA JA i JA.. Dziecko i jego emocje wykracza w takiej sytuacji poza zakres ogarnięcia tego rozumem takiej kobiety. Mam nadzieje że w końcu przestaniesz jęczeć na tym forum i doprowadzisz do sytuacji że mała będzie z Tobą. Moje prywatne zdanie jest takie że rodzic który tak się zachowuje dla którego emocje dziecka nic nie znaczą powinien być pozbawiony praw rodzicielskich albo mieć je ograniczone do najistotniejszych decyzji. I nie chodzi mi o rozwód rozstanie tylko taką sytuację którą autor opisuje.
Ja na Twoim miejscu wsiadłby w auto pojechał po to dziecko.
Ah jeszcze jedno poproś dziecko aby takie info wysyłała sms. Dowody przydadzą się w sądzie

149

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Rafał, ja cały czas pracuję i myślę nad tym, co zrobić. Nie siedzę biernie na tyłku, chociaż może moje teksty sprawiają takie wrażenie. Tutaj zajrzałem w desperacji po porady/opinie i wiele ich otrzymałem, za co bardzo Wam wszystkim dziękuję. A dalej piszę m.in. dlatego, że sytuacja się zmienia BARDZO dynamicznie i że wolę porozmawiać tutaj z Wami niż ze znajomymi, którzy udzieliliby mi kilku "standardowych" porad i poklepali po pleckach. Na razie Mała mi napisała, że jedzie teraz z dziadkami i mamą samochodem do domu dziadków. Czyli "wujek" się ewakuował. Jeżeli Mała mi napisze, że mam przyjechać, na pewno tak zrobię. Ale nie chcę tam robić awantury "na całą wioskę" - mógłbym stracić panowanie nad sobą, a tego nie chcę, bo potem wykorzystają to przeciwko mnie w sądzie.

150

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku i właśnie takie akcje jak ta z szarpaniem dziecka mogłbyś mieć udokumentowane dzięki kamerce o ktòrej ktoś tu pisał.
Partnerki nie bedzie przez tydzień, zainstalowałabym coś w domu, tam gdzie spedzają najwiecej czasu.

Wielu forumowiczow daje Ci tutaj naprawde sensowne rady i chyba wszyscy kibicujemy żeby Twoja còrka została bliżej Ciebie. Ja chętnie sie dowiem co u Was słychać, więc pisz.

151 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-25 22:27:36)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie rozumiem, dlaczego miałbyś robić awantury przy całej wiosce? i w jakim celu?
Wystarczy stanowcza i krótka informacja dla żony i teściów w spokojnym tonie z adnotacją, że jak córka będzie chciała, to przywieziesz ją z powrotem.
Masz potrzebę robienia jakiegoś teatru? To nie to miejsce.
Masz dostęp do bilingu tel. córki? poproś ją , by z mamą kontaktowała się sms.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

152 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-01-25 22:52:20)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

Nie rozumiem, dlaczego miałbyś robić awantury przy całej wiosce? i w jakim celu?
Wystarczy stanowcza i krótka informacja dla żony i teściów w spokojnym tonie z adnotacją, że jak córka będzie chciała, to przywieziesz ją z powrotem.
Masz potrzebę robienia jakiegoś teatru? To nie to miejsce.
Masz dostęp do bilingu tel. córki? poproś ją , by z mamą kontaktowała się sms.

Może się zbyt skrótowo wyraziłem. Ja nie mam żadnej potrzeby robienia awantury, czy "teatru". Ale moja "eks" i jej rodzina to nie są spokojni "miłośnicy baletu" i gdybym tam teraz przyjechał, na pewno "spotkanie" nie przebiegłoby bezkonfliktowo. "Eks" wyslałem po sms-ach córki o obecności i zachowaniu nowego faceta w pociągu wiadomość sms informującą spokojnie, że córka mnie poinformowała, co się dzieje, że się boi i że nie tak to miało wyglądać, tym niemniej proszę, żeby nie postępowała w taki sposób, że córka nie będzie sie czuła bezpiecznie i będzie zestresowana. Mała wie, że może w każdej chwili do mnie wysyłać wiadomości i dzwonić. Na razie tyle. O tych billingach to nie do końca rozumiem - że będąc tam u dziadków z mamą, Mała ma wysyłać sms-y do niej?

153

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Mała mi powiedziała, że facet powiedział do niej: "Jak nie wysiądziesz z mamą, to ja cię siłą wyciągnę z pociągu".

Z drugiej strony tym postępowaniem matka kopie sobie głęboki rów w stosunkach z córką. W starciu o opiekę może mieć znaczenie dla sądu.
Jakby był źle to bierz samochód i zabierz córkę do domu.

154

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Marku i właśnie takie akcje jak ta z szarpaniem dziecka mogłbyś mieć udokumentowane dzięki kamerce o ktòrej ktoś tu pisał.

Też o tym pomyślałem. Jeżeli córka nie zmyślała to film z takiego zdarzenia mógłby być decydujący. Szkoda, że nas nie posłuchałeś.
Jeżeli chodzi o relacje dzieci trzeba być ostrożnym, bo dzieci lubią koloryzować a celem twojej córki jest obecnie zostać z tobą.  Czas z matką będzie teraz ci opisywać w czarnych barwach (wyolbrzymiając, czasami wręcz kłamiąc) żeby zdopingowac cię do działania.

155 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-01-25 23:16:11)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Moim zdaniem musisz uspokoić córkę, wkońcu to ona najbardziej odczuje zaognienie sytuacji miedzy Tobą a partnerką.
Nie chcesz przecież żeby Mała kłóciła sie z matką kiedy dokoła sami sprzymierzeńcy mamusi.

Jeśli jednak bedziesz otrzymywał niepokojące wiadomości od córki, nie jedź po nią/do niej sam, lepiej by był z Tobą ktoś/świadek,kto albo nagra spotkanie albo zaświadczy jak było. Sądze że Twoja wizyta u rodziny partnerki będzie przebiegała ostro. Teściowa od razu na Twój widok uderzy w lament jak podczas najazdu hunów.

Niestety bezczelność, kłamliwość i arogancja Twojej partnerki (wujek już sie w pociągu pojawił!) zmusza do sprytniejszych ,długofalowych działań. Musisz mieć plan, cokolwiek zrobisz pomyśl jaki masz na to dowòd gdy pójdziesz do sądu.

156

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie, na pewno nie zmyślała. Sam niejednokrotnie byłem świadkiem, jak reagowała histerycznie, przeraźliwie wręcz się drąc na małą i nią szarpiąc, kiedy ta była uparta i nie chciała czegoś zrobić. Wiem, że dzieci lubią "podkoloryzować", ale w to akurat wierzę bez zastrzeżeń. Natomiast kamerka w domu to naprawdę ciężka sprawa. Po pierwsze, trudno byłoby ją zamieścić gdziekolwiek tak, żeby ona tego nie zauważyła - wiecznie wszędzie w domu coś robi, poprawia, ustawia, etc. Po drugie, ma taki styl "domowania", że cały czas biega po mieszkaniu i musiałbym tych kamerek mieć chyba z 5-6, bo nie wiadomo, gdzie, kiedy i co "zmaluje".

157

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Co do kamerek poszukaj trochę.  Może być w ładowarce do telefonu,  w myszce do komputera,  w pokojowym termometrze,  w ramce do zdjęcia,  w radio,  w pendrivie,  w obudowie telefonu , w kubku, długopisie czy żarówce.
Nie szukaj wymówek tylko działaj.

158

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

A jeśli znowu pomiesza leki z alkoholem i wydrze sie na córke? Wyszarpie? Nie byłoby dobrze mieć to nagrane kiedy przed sądem ona będzie grać cudowną matke polke?
I nie obraź sie, ale ona nie bedzie rozważać po co sięgnąć by osiągnąć cel, każdy sposób bedzie dobry. I tak okaże sie że to Ty jesteś furiatem, przez Ciebie ona jest w depresji a dziecko w nerwach.
Co do instalacji kamerki poszukaj detektywa, oni sie znają calkiem nieźle, podpowie gdzie i jak zamontować kamerke. Pare dni masz. Przecież nie musisz z tego skorzystać.
Tylko przy kolejnym konflikcie może mogłbyś dojśc do prawdy.

159

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Początek dnia fatalny. Zadzwoniłem na numer stacjonarny do domu rodziców mojej "eks". Chciałem porozmawiać chwilę z Małą, bo - jak wspominałem - tam z zasięgiem jest problem i nie odebrała komórki. Słuchawkę podniosła matka mojej byłej. Usłyszawszy mój głos, przybrała ton cmentarny i zawołała Małą: "Ktoś dzwoni do ciebie!" Mała się bawiła z kuzynką (córką tej siostry, która ma w tamtym domu swoje "mieszkanie" na piętrze i niemal nie schodzi na dół podobno, nie odzywając się za bardzo nawet do swoich rodziców), zeszła i wyraźnie zniecierpliwiona rzuciła mi parę zdawkowych zdań pytając, czy może zadzwonić później. Oczywiście byłem dla niej bardzo miły i powiedziałem, że jasne. Poszło szybkie "no to pa" i pobiegła.

Czy ja zwariowałem? Czy to tylko zwykła chęć "wybawienia się" z niewidzianą od pół roku kuzynką? Czy to już wynik wczorajszych/dzisiejszych rozmów z mamą i dziadkami..? Gdyby wszystko było "po staremu", pewnie by mnie to szybkie "pa" tak nie dźgnęło, a teraz chodzę po ścianach i myśli tłuką mi się po głowie... sad

160

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Kolego przerobiłem taką samą historię jak Twoja wprawdzie moja córka jest nieco starsza ale układ był w zasadzie identyczny jak ten twój. Miałem dokładnie takie same obawy jak ty czy nowy facet zastąpi ojca i czy dziecko o mnie zapomnij więc mogę ci teraz napisać nie zastąpi i dziecko o Tobie nie zapomni nie masz się co nakręcać. Dziecko w tym wieku żyje chwilą Teraz jest ona i kuzynka a Ty jesteś gdzieś z boku daleko i nie myśli o Tobie tylko o zabawie będzie z Tobą ty będziesz ważny. Jeszcze nie raz usłyszysz zdawkowe pa albo że nie ma czasu z Tobą rozmawiać ale w głowie i w sercu na pewno będzie ciebie miała. Ja mój temat już wprawdzie zamknąłem moja była małżonka też miała plany jak to stworzyć nową rodzinę z nowym wujkiem i moją córką w roli głównej No i niestety  nie udało się jej a dziecko jest w tej chwili ze mną. Z matką otrzymuje normalne relacje ale mieszkać nie ma zamiaru. Niestety z mojego punktu widzenia Ty w tej chwili nie jesteś w stanie nic zrobić. Dodatkowo odległość na którą córka się wyprowadzi daje bardzo małe pole manewru.

161

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Czyli Twoim zdaniem, Rafał, nie mam szans w walce o to, żeby córka zamieszkała ze mną..?

162

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Szanse masz ale jeśli spojrzymy na to przez orzecnictwo sądów odkładając emocje na bok to mimo że dobrze życze to słabo  to widzę. Wczoraj czytałem właśnie na ten temat artykuł w Gazecie Prawnej i obecnie tylko w 40% sądy przyznają dziecko matce na wyłączność ale to nie znaczy że pozostałe 60% przypada ojcom po prostu w 60 procentach rodzice po rozwodzie wychowują dzieci wspólnie ale zdecydowanie częściej mieszka ono z matką. Trudno powiedzieć czy taki jest trend czy po prostu ojcowie często odpuszczają walkę o mieszkanie wspólnie z dzieckiem bo jednak samotne ojcostwo jest sporym wyzwaniem ale takie są fakty. Na opiekę naprzemienną też nie ma żadnych szans ze względu na zmianę szkoły w dodatku jestem wręcz pewien że jak dziecko wyjedzie to babcia i matka zrobią małej pranie mózgu. Dlatego musisz działać teraz nagrywać opinie psychologów dobry prawnik może wtedy się uda.

163

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Chyba jednak nie pozostanie mi nic innego, jak próba ustalenia miejsca zamieszkania córki przy mnie i to jak najszybciej. Piszę tak dlatego, że właśnie miałem drugą próbkę tego, jak mogą wyglądać moje kontakty z Małą z perspektywy jej ewentualnego pobytu tam, te prawie 600km ode mnie. Mała wysłała mi kilka SMS-ów i napisała, żebym zadzwonił. Nie, nic się wielkiego nie działo - po prostu chciała porozmawiać chwilkę. No i najpierw wybrawszy z 10 razy numer jej komórki nie mogłem się połączyć. Tam jest, jak pisałem, problem z zasięgiem. Mała nie jest na tyle rozeznana w tym, gdzie trzeba z telefonem stanąć, żeby złapać zasięg, a - cóż - mama jej w tym nie pomoże. No więc ustaliliśmy, że zadzwonię może na Skype. Pięć prób i nic. Dobra, piszę Małej, żeby zeszła na dół i odebrała stacjonarny. Oczywiście, zaraz podbiegła mama i włączyła tryb głośnomówiący, a w tle usłyszałem, jak nagle i babcia, i dziadek, i ciocia, i .... wie, kto jeszcze - wszyscy w jednej chwili nagle zapragnęli czegoś od Małej. Tak więc rozmowa nie była zbyt długa, ani zbyt łatwa. sad

164 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-26 17:04:05)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Rafał Poznań napisał/a:

Szanse masz ale jeśli spojrzymy na to przez orzecnictwo sądów odkładając emocje na bok to mimo że dobrze życze to słabo  to widzę. Wczoraj czytałem właśnie na ten temat artykuł w Gazecie Prawnej i obecnie tylko w 40% sądy przyznają dziecko matce na wyłączność ale to nie znaczy że pozostałe 60% przypada ojcom po prostu w 60 procentach rodzice po rozwodzie wychowują dzieci wspólnie ale zdecydowanie częściej mieszka ono z matką. Trudno powiedzieć czy taki jest trend czy po prostu ojcowie często odpuszczają walkę o mieszkanie wspólnie z dzieckiem bo jednak samotne ojcostwo jest sporym wyzwaniem ale takie są fakty. Na opiekę naprzemienną też nie ma żadnych szans ze względu na zmianę szkoły w dodatku jestem wręcz pewien że jak dziecko wyjedzie to babcia i matka zrobią małej pranie mózgu. Dlatego musisz działać teraz nagrywać opinie psychologów dobry prawnik może wtedy się uda.

Tak to wygląda, bo niestety w większości faceci nie są zainteresowani dziećmi. Z reguły to matka jest opiekunką na co dzień, bardziej związana z dziećmi.  Do tego alkoholizm, przemoc, wyjazd zagranicę....itp. itd.
Taka jest rzeczywistość. A potem sądy rozstrzygają z automatu.
Te 40% na wyłączność to wynik patologii małżonka.

Autor musi walczyć.....niestety niezupełnie czystymi metodami......a przed sądem nagrania, trzeba wykazać brak pracy partnerki, skłonność do alkoholu......i najważniejsze wola dziecka z kim chce mieszkać.

165

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Trochę mi się nastrój poprawił - Mała zadzwoniła do mnie sama, niespodziewanie, ze swojej komórki, i bardzo fajnie nam się rozmawiało. Można powiedzieć, że się "ukryła" przed dziadkami i mamą na górze u kuzynki. Tam jej nikt nie podsłuchiwał i złapała zasięg, więc udało nam się normalnie porozmawiać. Znowu wspomniała o spotkaniu mamy w pociągu z "tym obleśniakiem" (cytat). Napisała mi potem w sms (zaznaczam, że ja nic jej nie mówiłem na takie tematy), że "ona o tym wszystkim powie w sądzie" (!).  Potem jeszcze wysłała mi parę fajnych sms-ów (np. z fotką króliczka kuzynki). Jest ogólnie kochana bardzo. smile

Co do tego, co i jak "wykazywać", to na pewno adwokat mi dokładnie objaśni już po oficjalnym wniosku o zabezpieczenie miejsca zamieszkania. Na ostatnim spotkaniu, pani mecenas mówiła mi m.in., że sąd rozpatruje stan faktyczny, a nie czyjeś plany. Czyli np. bierze pod uwagę, jakie który z rodziców jest w stanie zapewnić warunki mieszkaniowe i finansowe. Brak potwierdzonego adresu zamieszkania, czy zatrudnienia lub chociażby promesy zatrudnienia, wg słów prawniczki, będzie na pewno brany pod uwagę w przypadku deklaracji mojej "eks" o wyprowadzce na drugi koniec Polski. No, chyba, że załatwiła te sprawy lub zdąży załatwić. Ja, niestety, złudzenia co do jej gry fair utraciłem ostatecznie z powodu tej historii z "panem w pociągu". Wyraźnie mi obiecała, że tak się to nie będzie odbywać, zarzekając się, etc. To, wg mnie, bardzo poważne złamanie (resztek) zasad. smile

Posty [ 111 do 165 z 482 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018