rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 345 ]

39 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2019-01-20 16:41:04)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Ona mówi, że "nie będzie tu siedzieć sama". Ale sama tu nie jest - ma przyjaciółki, koleżanki... A do rodziców wyjeżdżała 2 razy w roku. (...)
Sam już nie wiem - może ta odległość od matki, ojca tak też na nią działały..?

Twoja partnerka nie wzbudza we mnie sympatii, bo nie lubię takich egoistów jak ona, ale rozumiem ją w jednym względzie - przy takiej odległości od domu i najbliższych mogła się czuć osamotniona. Niby jest mąż i są koleżanki, chęć rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu, praca, jest dorosła, ale niektórzy po prostu tęsknią do starego, znajomego otoczenia, chociaż ono idealne nie było. Może tak było z nią.

To samo teraz ona chce zafundować dziecku. sad Wyrwanie z korzeniami i tęsknotę za ukochanym tatą i wszystkim, co zna (odległość 600 km!). No i "wujka". Ale tak mają egoiści. Niby się dzieci przyzwyczajają do tych sytuacji, nowych parnerów rodziców, ale czy są tak naprawdę szczęśliwe?...

DarekDV napisał/a:

Dla mnie był/jest to jednak szok, bo - przyznaję się uczciwie - nie sądziłem, że ona sobie kogoś znajdzie i że to będzie rozwiązaniem problemów. sad Chyba, że od dłuższego czasu mnie okłamywała, a ja miałem nadzieję na "reset" naszego związku..

Dla wszystkich zazwyczaj jest to szok, a ten nowy facet to nic innego jak katalizator rozpadu związku w głębokim kryzysie. W takiej sytuacji kłamstwa, agresja, ataki, brak szacunku , obarczanie winą za wszystko, często absurdalne zarzuty są na porządku dziennym.

Tobie, autorze, życzę zdrowia i siły.

A, i dla mnie to prawdziwą depresję ma ten wujek, co to z łóżka nie wstaje. Często za "depresją" jednego z partnerów w długoletnich związkach (cudzysłów zamierzony) stoi uwikłanie się w relację z osobą trzecią.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
paslawek napisał/a:
emilia.ja napisał/a:

Do Mallwusia : Czyli lepsze życie przy Mamie z depresją niż przy Tacie który zaklnie na skrzyżowaniu?
Absurd! Mamunie nowy facet puści bokiem i dopiero sie problemy psychiczne pogłębią!
I nie ignorujcie że "ona sie leczy" i szafa gra, niektóre osoby i tak z tego nie wychodzą latami, a inne to prowadzi do autodestrukcji (znam taka historie).
Wiec sorry, ale partnerka autora zwyczajnie chce spróbowac czegoś nowego i tyle.
Nie sądze by oddalenie od rodziny doprowadziło do jej kłopotów bo 1)ma grono znajomych i koleżanek tam gdzie mieszka, 2)z rodziną też sie raczej średnio rozumie skoro co chwila w konflikcie z siostrami.

Zgadzam się z Tobą. Partnerka Autora ma klasyczne objawy bycia na tęgim haju z powodu zauroczenia kolegą z przeszłości czyli wspomnieniem-złudzeniem, w dodatku Autor wspomniał że bierze antydepresanty i popija a to w depresji każdego rodzaju jest co najmniej nierozsądne .
Taka faza kończy się,wyczerpuje,męczy i przychodzi straszny dół .


Tego, czy ją "puści bokiem" nie wiemy... Mnie on wygląda na takiego gościa, który po prostu czekał w samotności internetu (jest informatykiem, btw.) na okazję wydobycia się z samotności po rozstaniu z żoną i dziećmi i... ją znalazł. Ale to moja czysto intuicyjna ocena.

41

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:
MarekDV napisał/a:

Ona mówi, że "nie będzie tu siedzieć sama". Ale sama tu nie jest - ma przyjaciółki, koleżanki... A do rodziców wyjeżdżała 2 razy w roku. (...)
Sam już nie wiem - może ta odległość od matki, ojca tak też na nią działały..?

Twoja partnerka nie wzbudza we mnie sympatii, bo nie lubię takich egoistów jak ona, ale rozumiem ją w jednym względzie - przy takiej odległości od domu i najbliższych mogła się czuć osamotniona. Niby jest mąż i są koleżanki, chęć rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu, praca, jest dorosła, ale niektórzy po prostu tęsknią do starego, znajomego otoczenia, chociaż ono idealne nie było. Może tak było z nią.

To samo teraz ona chce zafundować dziecku. sad Wyrwanie z korzeniami i tęsknotę za ukochanym tatą i wszystkim, co zna (odległość 600 km!). No i "wujka". Ale tak mają egoiści. Niby się dzieci przyzwyczajają do tych sytuacji, nowych parnerów rodziców, ale czy są tak naprawdę szczęśliwe?...

DarekDV napisał/a:

Dla mnie był/jest to jednak szok, bo - przyznaję się uczciwie - nie sądziłem, że ona sobie kogoś znajdzie i że to będzie rozwiązaniem problemów. sad Chyba, że od dłuższego czasu mnie okłamywała, a ja miałem nadzieję na "reset" naszego związku..

Dla wszystkich zazwyczaj jest to szok, a ten nowy facet to nic innego jak katalizator rozpadu związku w głębokim kryzysie. W takiej sytuacji kłamstwa, agresja, ataki, brak szacunku , obarczanie winą za wszystko, często absurdalne zarzuty są na porządku dziennym.

Tobie, autorze, życzę zdrowia i siły.

A, i dla mnie to prawdziwą depresję ma ten wujek, co to z łóżka nie wstaje. Często za "depresją" jednego z partnerów w długoletnich związkach (cudzysłów zamierzony) stoi uwikłanie się w relację z osobą trzecią.



Ona na pewno tęskni do rodziny. Czasem mam wrażenie, że ja byłem po prostu doraźnym lekiem (nieprzemyślanym) na istniejący dawno temu potężny konflikt między nią a jej mamą. Wtedy jakby "uciekła" do mnie, a teraz ucieka "ode mnie"... sad

42

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Ona na pewno tęskni do rodziny. Czasem mam wrażenie, że ja byłem po prostu doraźnym lekiem (nieprzemyślanym) na istniejący dawno temu potężny konflikt między nią a jej mamą. Wtedy jakby "uciekła" do mnie, a teraz ucieka "ode mnie"... sad

I wydaje mi się po przeczytaniu Twojego wątku, że tu jest podstawowy problem, nie koniecznie ta nowa znajomość.
Skoro uciekła od problemów do Ciebie, to też by tłumaczyło, dlaczego na początku było pięknie a potem powoli zaczęło się coraz gorzej układać. I jak napisałeś zaraz po pojawieniu się córki a wiadomo, że dziecko to dodatkowy obowiązek, ogromna odpowiedzialność.
Ja bym tak łatwo nie osądzała, ani nie przekreślała żony, szczególnie po tym jak napisałeś, że ostatnio mieliście sporo problemów, które się nawarstwiły, śmierć Twego ojca, reakcja matki, Twoja choroba. Może po prostu ją to wszystko przerosło i tak jak kiedyś chce uciec i zacząć od nowa, bez problemów, ale tak się nie da, tzn. to nie jest rozwiązanie. Zapewne wtedy nawiązała kontakt z tym dawnym kolegą, może się wzajemnie wspierali. On po rozwodzie, ona z problemami. Może namów ją na leczenie, spróbuj do niej dotrzeć, na spokojnie wytłumacz, że ucieczka od problemów nie jest ich rozwiązaniem. Że nie może w to wciągać dziecka itd.

43 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2019-01-20 17:05:23)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Roxann napisał/a:

Może namów ją na leczenie,


Ona przecież już się leczy. Doczytaj.

Roxann napisał/a:

spróbuj do niej dotrzeć, na spokojnie wytłumacz, że ucieczka od problemów nie jest ich rozwiązaniem. Że nie może w to wciągać dziecka itd.

Jakie to proste, prawda? smile Ona nie jest dzieckiem, dobrze wie co robi i ma od dawna plan.

44

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

To nie ja ją przekreślam, ale ona mnie. Nie chciała/nie chce słyszeć o żadnej terapii (poza ewentualną wizytą u psychologa, który - w jej mniemaniu - kiedy przekona się, jaki ze mnie drań - od razu doradzi, żeby córka mieszkała z nią), kategorycznie chce odejść i na swoich warunkach.

Czy je do końca przemyślała i czy jej "plan" jest sensowny, realistyczny, odpowiedzialny - to inna kwestia...

45 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-01-20 17:20:59)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:
Roxann napisał/a:

Może namów ją na leczenie,


Ona przecież już się leczy. Doczytaj.

Roxann napisał/a:

spróbuj do niej dotrzeć, na spokojnie wytłumacz, że ucieczka od problemów nie jest ich rozwiązaniem. Że nie może w to wciągać dziecka itd.

Jakie to proste, prawda? smile Ona nie jest dzieckiem, dobrze wie co robi i ma od dawna plan.

Niekoniecznie musi tak być. Dużo ich ostatnio w życiu spotkało. Nawet dorosłe osoby pewne rzeczy mogą przerosnąć i nie potrafią myśleć racjonalnie, wydaje im się że 'ucieczka' to będzie lek na wszystko. A ona, tzn jego żona ma bardzo trudną, toksyczną? rodzinę.
A piszę  tak trochę z własnego doświadczenia, bo sama przez wiele lat "uciekałam", z tymże ja nie miałam dziecka, ale wychowanie w toksycznym środowisku sprało mi "mózg". Dopiero jakiś czas temu powiedziałam "STOP". To we mnie jest problem. Nie można cały czas uciekać i zaczynać od nowa. Zmianę trzeba zacząć od siebie a potem próbować pomóc bliskim

Edit: Leczenie, leczeniu nie równe... nie wystarczy brać depresanty (ja ich nigdy nie brałam), chodzi o znalezienie problemu. I chęci rozwiązania go.

46 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2019-01-20 17:27:53)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Czasem mam wrażenie, że ja byłem po prostu doraźnym lekiem (nieprzemyślanym) na istniejący dawno temu potężny konflikt między nią a jej mamą. Wtedy jakby "uciekła" do mnie, a teraz ucieka "ode mnie"... sad

To prawdopodobne.

Jeśli dobrze liczę, to związałeś się wtedy z 22-letnią dziewczyną. Bardzo młodziutką. Z pewnością niedojrzałą życiowo - to mogła być "ucieczka". Starszy, dojrzały facet może zaimponować takim młodym siksom i przede wszystkim dać im poczucie bezpieczeństwa.

Jak chcesz to podejmij jeszcze jakąś próbę "ratowania" związku, niektórzy się muszą "wyszumieć", "zrozumieć" błąd, może dostać kopa w d*pę od życia, docenić, co się miało, rozczarować nowym, przekalkulować coś, itd. Jak masz krótką pamięć, to może będziesz w stanie dla dziecka żyć z jego matką pod jednym dachem.

@Roxann, a ja uważam, że w obecnej sytuacji autor powinien skupić się na sobie, swoim zdrowiu (czytałaś, co przeszedł?) fizycznym i psychicznym.

47

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:

@Roxann, a ja uważam, że w obecnej sytuacji autor powinien skupić się na sobie, swoim zdrowiu (czytałaś, co przeszedł?) fizycznym i psychicznym.

To prawda. Ale może na wyrost są opinie że żona uciekać chce do innego (taki dział więc rozumiem), bo uważam, że oboje powinni się skupić na zdrowiu własnym by myśleć o uzdrowieniu związku.

48

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Tak, była młoda (niecałe 23 lata), ja miałem niecałe 35 i byłem juz po rozwodzie (bez dzieci, związek się rozpadł, bo ja ciągle wyjeżdżałem - weekend w weekend, parę ładnych lat, a żona zostawała w domu, no i...). Matka mojej jeszcze obecnej partnerki była z nią wtedy w dużym konflikcie, a jak sie dowiedziała, że córka chce sie związać ze starszym ponad 11 lat rozwodnikiem, to też sie zdrowo wkurzyła. Potem sie niby unormowały te nasze relacje, ale wielkiej chemii nigdy nie było. A partnerka, kiedy już z mamą się pogodziła, wyraźnie odczuwała brak jej i ojca w pobliżu. To było ewidentne. Ja (jedynak z rodziny pełnej lodu) nie zawsze to rozumiałem i czasem mnie drażniły 2 godzinne rozmowy telefoniczne. Z drugiej strony, sam oceniam, że cierpię na jakiś uczuciowy deficyt, bo też mi się wiecznie wydawało, że ona mi za mało okazuje swoje uczucia. Potem przyszła jej depresja, a ja z kolei w kłótniach krzyczałem do niej, że może by mi trochę odpuściła, skoro wlaśnie sie dowiedziałem, że mam raka albo np. skoro wlaśnei wróciłem z terapii radiojodem, itp. Niezły kołowrotek, co..? Ale wierzyłem cały czas, że gdzieś tam, głębiej, jest to coś nierozerwalnego (jak mi się wydawało). No i śliczna córeczka, która oboje (chyba tak mogę powiedzieć) BARDZO MOCNO kochamy. I piesek, który jest z nami prawie 12 lat. Może gadam od rzeczy, ale myślałem, że jest... dom - taki fundament, którego nic nie rozpieprzy. I się POMYLIŁEM.

49 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-01-20 18:40:03)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Jeszcze jedna sprawa. Pisałem już chyba, że ona wyśmiała moje propozycje terapii dla ratowania związku, mówiąc, że takie terapie miałyby sens kilka lat temu. Ale powiedziała, że może się zgodzić na wizytę/wizyty u psychologa, żeby wspólnie porozmawiać o tym, jak postępować względem dziecka. Psycholog, u którego ja byłem sam, również powiedział, że to może mieć sens. Ona, oprócz tego, mówi, że chciałaby także, żeby córka SAMA rozmawiała o tej sytuacji i naszych relacjach domowych z psychologiem (cytuję: "my będziemy siedzieć na korytarzu, a Miśka niech rozmawia, niech powie, jak było i jest").

Czy to ma sens..?

50

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Tak, była młoda (niecałe 23 lata), ja miałem niecałe 35 i byłem juz po rozwodzie (bez dzieci, związek się rozpadł, bo ja ciągle wyjeżdżałem - weekend w weekend, parę ładnych lat, a żona zostawała w domu, no i...). Matka mojej jeszcze obecnej partnerki była z nią wtedy w dużym konflikcie, a jak sie dowiedziała, że córka chce sie związać ze starszym ponad 11 lat rozwodnikiem, to też sie zdrowo wkurzyła. Potem sie niby unormowały te nasze relacje, ale wielkiej chemii nigdy nie było. A partnerka, kiedy już z mamą się pogodziła, wyraźnie odczuwała brak jej i ojca w pobliżu. To było ewidentne. Ja (jedynak z rodziny pełnej lodu) nie zawsze to rozumiałem i czasem mnie drażniły 2 godzinne rozmowy telefoniczne. Z drugiej strony, sam oceniam, że cierpię na jakiś uczuciowy deficyt, bo też mi się wiecznie wydawało, że ona mi za mało okazuje swoje uczucia. Potem przyszła jej depresja, a ja z kolei w kłótniach krzyczałem do niej, że może by mi trochę odpuściła, skoro wlaśnie sie dowiedziałem, że mam raka albo np. skoro wlaśnei wróciłem z terapii radiojodem, itp. Niezły kołowrotek, co..? Ale wierzyłem cały czas, że gdzieś tam, głębiej, jest to coś nierozerwalnego (jak mi się wydawało). No i śliczna córeczka, która oboje (chyba tak mogę powiedzieć) BARDZO MOCNO kochamy. I piesek, który jest z nami prawie 12 lat. Może gadam od rzeczy, ale myślałem, że jest... dom - taki fundament, którego nic nie rozpieprzy. I się POMYLIŁEM.

Może nie wszystko stracone. Oboje weszliście w związek z 'brakami' emocjonalnymi. Ostatnio mieliście kumulację problemów.
Wyciszcie się. Porozmawiajcie na spokojnie, jeśli jeszcze możecie.. może nawet te ferie dobrze Wam zrobią. Rozwalić rodzinę zawsze 'można', tylko po co?
Piszę tak bo przy takich problemach w siłę nowej znajomości żony nie wierzę. Myślę, że to ją przerosło... że może w rodzinie coś złego stało i chce być bliżej.

51

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Jeszcze jedna sprawa. Pisałem już chyba, że ona wyśmiała moje propozycje terapii dla ratowania związku, mówiąc, że takie terapie miałyby sens kilka lat temu. Ale powiedziała, że może się zgodzić na wizytę/wizyty u psychologa, żeby wspólnie porozmawiać o tym, jak postępować względem dziecka. Psycholog, u którego ja byłem sam, również powiedział, że to może mieć sens. Ona, oprócz tego, mówi, że chciałaby także, żeby córka SAMA rozmawiała o tej sytuacji i naszych relacjach domowych z psychologiem (cytuję: "my będziemy siedzieć na korytarzu, a Miśka niech rozmawia, niech powie, jak było i jest").

Czy to ma sens..?

Trudno powiedzieć, bo znamy relacje tylko z jednej Twojej strony. Ale to, że chce rozmawiać z psychologiem w spr. dziecka to chyba dobrze. A czy to dobry pomysł by dziecko samo rozmawiało? 10 lat to dużo i mało. Dziecko łatwo zmanipulować... przekupić.
Pamiętam jak moja koleżanka się rozwodziła. Uważam, że jest b dobrą matką ale wiadomo wymaga, trzyma dyscyplinę, lekcje mycie zębów, nie jedzenie śmieciowego jedzenia.. itd. a ojciec na wszystko przymyka oko.. Kto lepszy w oczach dziecka? To trudne sprawy.. ale u Was dochodzi jej ewentualny wyjazd na 2 koniec Polski a nie kilka ulic dalej. To zmienia sytuację. W ogóle się dziwię, że Twoja żona takie coś chce zaserwować dziecku, jeśli jemu dobrze tu gdzie jest.

52

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Ale powiedziała, że może się zgodzić na wizytę/wizyty u psychologa, żeby wspólnie porozmawiać o tym, jak postępować względem dziecka. Psycholog, u którego ja byłem sam, również powiedział, że to może mieć sens. Ona, oprócz tego, mówi, że chciałaby także, żeby córka SAMA rozmawiała o tej sytuacji i naszych relacjach domowych z psychologiem (cytuję: "my będziemy siedzieć na korytarzu, a Miśka niech rozmawia, niech powie, jak było i jest").

Czy to ma sens..?

Moim zdaniem ma. Pod warunkiem, że córka będzie CHCIAŁA rozmawiać z psychologiem. Ona ma jednak świadomość tego, że jej decyzja o rozbiciu rodziny krzywdzi dziecko - stąd pomysł na profesjonalną pomoc.


Roxann napisał/a:

Rozwalić rodzinę zawsze 'można', tylko po co?

Do NIEWŁAŚCIWEJ osoby to piszesz, Roxann.

Roxann napisał/a:

Piszę tak bo przy takich problemach w siłę nowej znajomości żony nie wierzę.

Filtrujesz przez pryzmat własnej historii z "prezesem". Kilka historii z tego forum (w tym moja) pokazuje jednak coś zgoła innego, więc na dwoje babka wróżyła.

Choć osobiście uważam (jak już pisałam wcześniej), że ten facet to pionek w grze, impuls do odejścia ze związku, w którym partnerka od dawna jest w "depresji" przez autora, bo taka z nim od lat nieszczęśliwa.

Anyway, w tym wątku należy się skupić jak pomóc przede wszystkim DZIEWCZYNCE. No i ojcu, który tu pisze, też, bo ewidentnie krzywda jego dziecka go boli.

53

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:
Roxann napisał/a:

Piszę tak bo przy takich problemach w siłę nowej znajomości żony nie wierzę.

Filtrujesz przez pryzmat własnej historii z "prezesem". Kilka historii z tego forum (w tym moja) pokazuje jednak coś zgoła innego, więc na dwoje babka wróżyła.

Choć osobiście uważam (jak już pisałam wcześniej), że ten facet to pionek w grze, impuls do odejścia ze związku, w którym partnerka od dawna jest w "depresji" przez autora, bo taka z nim od lat nieszczęśliwa.

Anyway, w tym wątku należy się skupić jak pomóc przede wszystkim DZIEWCZYNCE. No i ojcu, który tu pisze, też, bo ewidentnie krzywda jego dziecka go boli.

Ale nie porównuj mojej historii czy innych które działy się "na miejscu".. czy z nudy... tu chodzi o jakiegoś odległego faceta z którym się znała lata temu ... a problemy w związku są ewidentne... nie ma tak że Autor pisze było dobrze i nagle żonie odbiło bo zaczęła pisać z innym, widzisz róznicę?

54

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Roxann, z nas dwóch to ty nie czytasz tego wątku uważnie. W tym moich postów.

55 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-01-20 20:12:32)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:

Roxann, z nas dwóch to ty nie czytasz tego wątku uważnie. W tym moich postów.

Być może ale tego małżeństwa mi szkoda bo nie uważam że "typowy" romans je zniszczył tylko mają problemy...wewnętrzne.
Typowy w sensie niby było dobrze ale pojawił kolega...

56

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

@Roxann i I-See , Z tematu autora przechodzicie niepotrzebnie do jakiejś przepychanki na słowa.
Szkoda że nie mamy tu kogoś kto był w podobnej sytuacji i dałby Markowi praktyczne rady...
Wszyscy sobie GDYBAMY ...

57

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

@Roxann i I-See , Z tematu autora przechodzicie niepotrzebnie do jakiejś przepychanki na słowa.
Szkoda że nie mamy tu kogoś kto był w podobnej sytuacji i dałby Markowi praktyczne rady...
Wszyscy sobie GDYBAMY ...

Ale jakie przepychanki.. chyba jesteś przewrażliwiona.. w żadne przepychanki nie wdaję i I See myślę, że to potwierdzi,,
Ja praktyczne rady dałam.. by nie skupiał na ew romansie tylko na ich wewnętrznych problemach.

58 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2019-01-20 21:41:36)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Roxann napisał/a:

I See myślę, że to potwierdzi

Potwierdzam.

Minimalne odniesienie się do moich jak i Roxann doświadczeń (choć skrajnie różnych) są jak najbardziej aktualne w temacie autora. Wnioski z lektury wysuwa on SAM, sam decyduje czy są mu przydatne czy nie.

59

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Roxann napisał/a:
MarekDV napisał/a:

Ona na pewno tęskni do rodziny. Czasem mam wrażenie, że ja byłem po prostu doraźnym lekiem (nieprzemyślanym) na istniejący dawno temu potężny konflikt między nią a jej mamą. Wtedy jakby "uciekła" do mnie, a teraz ucieka "ode mnie"... sad

I wydaje mi się po przeczytaniu Twojego wątku, że tu jest podstawowy problem, nie koniecznie ta nowa znajomość.
Skoro uciekła od problemów do Ciebie, to też by tłumaczyło, dlaczego na początku było pięknie a potem powoli zaczęło się coraz gorzej układać. I jak napisałeś zaraz po pojawieniu się córki a wiadomo, że dziecko to dodatkowy obowiązek, ogromna odpowiedzialność.
Ja bym tak łatwo nie osądzała, ani nie przekreślała żony, szczególnie po tym jak napisałeś, że ostatnio mieliście sporo problemów, które się nawarstwiły, śmierć Twego ojca, reakcja matki, Twoja choroba. Może po prostu ją to wszystko przerosło i tak jak kiedyś chce uciec i zacząć od nowa, bez problemów, ale tak się nie da, tzn. to nie jest rozwiązanie. Zapewne wtedy nawiązała kontakt z tym dawnym kolegą, może się wzajemnie wspierali. On po rozwodzie, ona z problemami. Może namów ją na leczenie, spróbuj do niej dotrzeć, na spokojnie wytłumacz, że ucieczka od problemów nie jest ich rozwiązaniem. Że nie może w to wciągać dziecka itd.

Mysle ze to co piszesz,nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.Ale napewno sa ludzie latwowierni.I rozumiem ze mozesz do nich nalezec.
Jakby tesknila za rodzina to by do niej wyjezdzala wczesniej.
Nagla zmiana nastawienia do partnera o 180 stopni.Oznacza zafascynowanie kims innym.A wczesniej nie chciala przez tyle lat wyjezdzac?Przeciez to dziecko nie ma roku tylko 10.

60 Ostatnio edytowany przez trzezwy (2019-01-20 22:23:10)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:
MarekDV napisał/a:

Czasem mam wrażenie, że ja byłem po prostu doraźnym lekiem (nieprzemyślanym) na istniejący dawno temu potężny konflikt między nią a jej mamą. Wtedy jakby "uciekła" do mnie, a teraz ucieka "ode mnie"... sad

To prawdopodobne.

Jeśli dobrze liczę, to związałeś się wtedy z 22-letnią dziewczyną. Bardzo młodziutką. Z pewnością niedojrzałą życiowo - to mogła być "ucieczka". Starszy, dojrzały facet może zaimponować takim młodym siksom i przede wszystkim dać im poczucie bezpieczeństwa.

Jak chcesz to podejmij jeszcze jakąś próbę "ratowania" związku, niektórzy się muszą "wyszumieć", "zrozumieć" błąd, może dostać kopa w d*pę od życia, docenić, co się miało, rozczarować nowym, przekalkulować coś, itd. Jak masz krótką pamięć, to może będziesz w stanie dla dziecka żyć z jego matką pod jednym dachem.

@Roxann, a ja uważam, że w obecnej sytuacji autor powinien skupić się na sobie, swoim zdrowiu (czytałaś, co przeszedł?) fizycznym i psychicznym.


Ratowac zwiazek to znaczy go nie ratowac.Szacunek do samego siebie to podstawa w zwiazku.Czy uwazasz ze on bedzie dla niej atrakcyjny,jesli ja przyjmie z otwartymi ramionami po jej nieudanym romansie?

61 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2019-01-20 22:38:31)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Myślę, że rzadko bo rzadko, ale zdarzają się ludzie, którzy doceniają taki gest, jak wybaczenie romansu. Ja znam niestety takie "relacje", gdzie szacunek i uczucie po takich "jazdach" nie wróciło. Nielicznym się udaje odbudować związki. Dlatego też napisałam o "życiu pod jednym dachem z matką dziecka".

Czujesz tę subtelną różnicę?

Edit
Sorry za literówki, piszę na telefonie.

62

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
trzezwy napisał/a:

Mysle ze to co piszesz,nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.Ale napewno sa ludzie latwowierni.I rozumiem ze mozesz do nich nalezec.
Jakby tesknila za rodzina to by do niej wyjezdzala wczesniej.
Nagla zmiana nastawienia do partnera o 180 stopni.Oznacza zafascynowanie kims innym.A wczesniej nie chciala przez tyle lat wyjezdzac?Przeciez to dziecko nie ma roku tylko 10.

Mysle ze piszesz tak bo taki dział.  Ja sama wyjechalam od rodziny młodo i rzadko widywałam bo była toksyczna. ..ZmIana natstawienia też nie musi od razu oznaczac fascynację 2 osoba. ..czasem za dużo się dzieje za bardzo ktoś zranić czy za dużo problemów. .nie wszyscy dają z tym radę

63

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Oczywiście nagrywasz te jej akcje i jak pije po antydepresantach? Bo jeśli nie, to jesteś baaardzo głupiutki i aż nie dziwne e ona cię tak traktuje.
Jeśli pije codziennie to jest alkoholiczką, jestem w szoku że w ogóle rozpatrujesz scenariusz że twoja córka wyjedzie z alkoholiczką na lekach na drugi koniec Polski...

64

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
I_see_beyond napisał/a:

Myślę, że rzadko bo rzadko, ale zdarzają się ludzie, którzy doceniają taki gest, jak wybaczenie romansu. Ja znam niestety takie "relacje", gdzie szacunek i uczucie po takich "jazdach" nie wróciło. Nielicznym się udaje odbudować związki. Dlatego też napisałam o "życiu pod jednym dachem z matką dziecka".

Czujesz tę subtelną różnicę?

Edit
Sorry za literówki, piszę na telefonie.

Teraz rozumiem, bo tym razem napisalas to w cudzyslowie (:

65

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Roxann napisał/a:
trzezwy napisał/a:

Mysle ze to co piszesz,nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.Ale napewno sa ludzie latwowierni.I rozumiem ze mozesz do nich nalezec.
Jakby tesknila za rodzina to by do niej wyjezdzala wczesniej.
Nagla zmiana nastawienia do partnera o 180 stopni.Oznacza zafascynowanie kims innym.A wczesniej nie chciala przez tyle lat wyjezdzac?Przeciez to dziecko nie ma roku tylko 10.

Mysle ze piszesz tak bo taki dział.  Ja sama wyjechalam od rodziny młodo i rzadko widywałam bo była toksyczna. ..ZmIana natstawienia też nie musi od razu oznaczac fascynację 2 osoba. ..czasem za dużo się dzieje za bardzo ktoś zranić czy za dużo problemów. .nie wszyscy dają z tym radę


Napewno sa wyjatki od reguly.Ale zauwaz ze ta druga osoba jest.Sam autor o niej wspomina.Bo takie informacje ma od swojej partnerki.
Jesli tej kobiecie zalezalo,to takie problemy jak utrata ojca partnera czy jego choroba,powinny ja zblizac do niego.Tak na logike.No chyba ze kobiety maja odwrotnie.

66 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-01-20 23:17:36)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
trzezwy napisał/a:

Napewno sa wyjatki od reguly.Ale zauwaz ze ta druga osoba jest.Sam autor o niej wspomina.Bo takie informacje ma od swojej partnerki.
Jesli tej kobiecie zalezalo,to takie problemy jak utrata ojca partnera czy jego choroba,powinny ja zblizac do niego.Tak na logike.No chyba ze kobiety maja odwrotnie.

Tak ale czasem zwyczajnie przerastają. .a ona z tym wszystkim była daleko od swojej rodziny. .tzn nie wiem jaj było. .ale bym tak szybko nie wyrokowała ze to szystko to na pewno jej romans
Edit: albo jak ktoś wcześniej napisał ma próblem z alkoholem?
Dla mnie ta kobieta z sobą przede wszystkim ma problem... nie romans tu jest problemem

67

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Roxann napisał/a:

Dla mnie ta kobieta z sobą przede wszystkim ma problem... nie romans tu jest problemem

Tak bo romanse odloty to ucieczka od siebie albo próby ucieczki i "wierzchołek góry lodowej ".

68 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-01-21 11:07:11)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Wyjechała gdzieś w sobotę rano i wróciła wczoraj ok. 20:00. Cały czas używa komórki, której bilingi mogę sprawdzić, więc - chociaż kłamała, że jedzie w góry z koleżanką i jej facetem - myślę, że pojechała albo do swojego nowego faceta albo z nim gdzieś tam. Tak na logikę wynika z historii SMS-ów i rozmów. W międzyczasie dzwoniła dwa razy do mnie, żeby poprosić małą do telefonu i pytała ją, co robi, etc. To straszne, ale wygląda na to, że tak, jak kiedyś, na początku naszej znajomości, jeździła przez pół Polski do mnie na weekendy, tak teraz pojechała do niego... Po powrocie (i cały czas) odnosi się do mnie tonem surowego urzędnika kontroli skarbowej. Lód. Mam wrażenie, że nawet jakby zależy jej trochę, żeby pokazać, że jestem dla niej już tylko powietrzem. A może... po prostu tak jest i już. Dzisiaj rano sprawdziłem billing online na jej telefonie - ledwie wyszedłem z małą do szkoły, od razu telefon, a potem sms-y...

Mała cały czas śpi ze mną w pokoju, w którym ja sypiałem sam przez kilka ostatnich lat. Klei się do mnie, czasem popłakuje, mówi, że mnie kocha i chce zostać ze mną. Ale kilka razy pokazywałą też "focha" - nie wyspała się, więc nie chciała iść do szkoły, na przykład. Mam wrażenie, że moja "eks" (chyba to jest już właściwe określenie, skoro jeździ się spotykać w weekendy z innym facetem cały czas jeszcze mieszkając ze mną) cieszy się, kiedy mała "fochuje". Kiedy ja coś mówię albo np. muszę zmobilizować małą do szkoły i ciężko to idzie, pojawia się u niej ironiczny uśmieszek. Ale nie miała oporów, żeby "ot tak" zapytać mnie o problemy z zawieszającym się laptopem.

Do osoby piszącej o rejestrowaniu: mam za nią po domu chodzić z kamerą, czy z telefonem? Przecież to niedorzeczne. Poza tym, to nie jest tak, że ona non-stop "chleje i szaleje". Ale często sięga po piwo albo wino i jestem niemal w 100% pewien (widać, że jej nastrój się zmienia), że staje się wtedy niemiła, agresywna, itp. A niekiedy robi to, co mówiłem wcześniej - w sekundę podnosiła rozmowę do temperatury wrzenia, a każda opinia inna od jej spotykała się z reakcjami w stylu trzaskania drzwiami, krzyków, obelg, itd.

69

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nagrywanie jej zachowania czy tez kontaktów z gachem nie ma sensu. Nie jesteście małżeństwem i do niczego się to nie przyda. Masz problem i to duży. A mianowicie zabezpieczenie kontaktu z córką. Tak naprawdę wiele zależy od partnerki. Ale to nie znaczy ze masz jej pozwolić po sobie jeździć. Musisz wyznaczyć pewne granice które nie pozwolisz przekroczyć.
Na pewno powinieneś na spokojnie z nią porozmawiać ale nie rób tego w mieszkaniu tylko w miejscu publicznym żebyście mogli bez krzyku porozmawiać.
I właściwie możesz przestać się łudzić to co było nie wróci.

70

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
maku2 napisał/a:

Nagrywanie jej zachowania czy tez kontaktów z gachem nie ma sensu. Nie jesteście małżeństwem i do niczego się to nie przyda. Masz problem i to duży. A mianowicie zabezpieczenie kontaktu z córką. Tak naprawdę wiele zależy od partnerki. Ale to nie znaczy ze masz jej pozwolić po sobie jeździć. Musisz wyznaczyć pewne granice które nie pozwolisz przekroczyć.
Na pewno powinieneś na spokojnie z nią porozmawiać ale nie rób tego w mieszkaniu tylko w miejscu publicznym żebyście mogli bez krzyku porozmawiać.
I właściwie możesz przestać się łudzić to co było nie wróci.


Ja się już (chyba) nie łudzę, że "to, co było, wróci". Po prostu dostałem "strzał" i staram się jakoś pozbierać. No i, przede wszystkim, myślę o córce. Przeczytałem już sporo o takich rozstaniach, przeczytałem rady/opinie wyrażone w tym wątku i nadal nie jestem pewien, co zrobić. Z jednej strony, chciałbym powalczyć, żeby mała została ze mną. Z drugiej strony, boję się, że kiedy zacznę taką walkę i ją ewentualnie przegram, to niezależnie od rozstrzygnięć sądowych (typu wyznaczenie dni/okresów spotkań z ojcem, itd.), moja "eks" w realu MOCNO mi utrudni kontakty z dzieckiem i one zamrą. No i ta odległość. A przeprowadzka tak po prostu w jej strony to nie jest też odpowiedź - nie zarabiam wyłącznie przez internet, a - poza tym - skąd mogę wiedzieć, gdzie NAPRAWDĘ ona zamierza się przeprowadzić, czy po pół roku nie zmieni miejsca zamieszkania z rodzinnych stron na, na przykład, mieszkanie nowego faceta, itd. Już mi zapowiedziała, że jak się przeprowadzi, to "jej życie ma mnie nie obchodzić i co ona potem zrobi to jej sprawa". To tylko sygnalizuje, że w tej kwestii również mnie okłamuje. To, niestety, nie jest osoba - nigdy nie była, w sumie - z którą się właśnie da usiąść i na spokojnie cokolwiek omówić. U niej, sprzeciw wobec własnego pomysłu równa się awantura. Nie ma kompromisu...  Niby jesteśmy umówieni u psychologa (jeszcze ma potwierdzić), żeby z nim we troje porozmawiać o małej. Ale czy to coś da...?

71

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Warto spróbować może przy osobie trzeciej coś się uda postanowić. Jak nie a się wyprowadzi i będzie problem to pozostaje Tobie tylko droga sądowa.

72

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
emilia.ja napisał/a:

Do Mallwusia : Czyli lepsze życie przy Mamie z depresją niż przy Tacie który zaklnie na skrzyżowaniu?
Absurd! Mamunie nowy facet puści bokiem i dopiero sie problemy psychiczne pogłębią!
I nie ignorujcie że "ona sie leczy" i szafa gra, niektóre osoby i tak z tego nie wychodzą latami, a inne to prowadzi do autodestrukcji (znam taka historie).
Wiec sorry, ale partnerka autora zwyczajnie chce spróbowac czegoś nowego i tyle.
Nie sądze by oddalenie od rodziny doprowadziło do jej kłopotów bo 1)ma grono znajomych i koleżanek tam gdzie mieszka, 2)z rodziną też sie raczej średnio rozumie skoro co chwila w konflikcie z siostrami.


To sąd rodzinny zadecyduje w razie czego, co będzie mniejszym złem w tym konkretnym przypadku, a nie my tutaj, na podstawie zdawkowych, jednostronnych opinii.

Moje rady wynikają z tego, że autor nie ma szans na opiekę nad małą, dlatego powinien stale zapewniać córeczkę, że cokolwiek się stanie, on ZAWSZE będzie przy niej. I nie eskalować konfliktu ( po co to śledzenie partnerki???), bo tego związku już od dawna nie ma, a wzajemne zaostrzanie animozji i walki odbiją się tylko na dziewczynce.

73

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ale to "śledzenie" nie jest tematem moich rozmów z nią. Tutaj tylko o tym wspomniałem - jej nie robiłem żadnych "wyrzutów", ani nawet nie poruszyłem tematu. Kiedy mówiła PRZED wyjazdem, że chce spędzić weekend w górach z przyjaciółką i jej facetem, wówczas odparłem, że nie ma przecież sensu, żeby tak mi kłamała, bo sytuacja jest raczej jasna. Ale nie byłem wobec niej ani napastliwy, ani agresywny. Po prostu stwierdziłem fakt.

Dlaczego uważasz, że nie mam żadnych szans?

74

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

...dlatego, że ona nie jest matką dysfunkcyjną, a Ty zaś nie jesteś ideałem.

"...No i śliczna córeczka, która oboje (chyba tak mogę powiedzieć) BARDZO MOCNO kochamy."


Spróbujcie się jakoś porozumieć dla dobra dziewczynki.

maku2
"Na pewno powinieneś na spokojnie z nią porozmawiać ale nie rób tego w mieszkaniu tylko w miejscu publicznym żebyście mogli bez krzyku porozmawiać.
I właściwie możesz przestać się łudzić to co było nie wróci."

w pełni popieram

75 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-21 13:48:13)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
mallwusia napisał/a:

...dlatego, że ona nie jest matką dysfunkcyjną, a Ty zaś nie jesteś ideałem.

"...No i śliczna córeczka, która oboje (chyba tak mogę powiedzieć) BARDZO MOCNO kochamy."


Spróbujcie się jakoś porozumieć dla dobra dziewczynki.

Nie patrzysz na kwestie dobra dziecka obiektywnie i może się zdarzyć , sad rodzinny tez nie będzie patrzył obiektywnie.

Ideałem nikt nie jest .
I chwała Bogu smile

To, ze ktoś jest cholerykiem nie znaczy ze jest gorszy od sangwinika, melancholika czy flegmatyka.
To typu temperamentu , a rzadko kiedy zdarza się „czysty” typ temperamentu. To ze ktoś sobie zaklnie w tej czy innej sytuacji , jest niestety dość częste .

Natomiast plany zabrania dziecka na ogromna odległość od jej miejsca zamieszkania i zupelna zmiana środowiska , to plany zrobienia dziecku rewolucji w jego życiu.
To, że okolicach nowego środowiska mieszka pare osób które zna, nie zmienia faktu, że jest to rewolucja.
Zreszta, z tego co pisze autor, ta przeprowadzka miałaby być do miejsca w którym dziecko miałoby znacznie mniejsze możliwości rozwoju niż obecnie .
Jeżeli dodać do tego planu przeprowadzki, brak planu co do lokum, brak planów co do warunków w których dziecko miałoby spać , uczyć się i bawić , praktyczne zerwanie więzi z ojcem i konieczność przebywania z nowym facetem matki, a dla niej zupełnie obcym facetem na dodatek problemy psychiczne matki - skoro bierzesz psychotropy to ktoś musi je przepisywać czyli musi leczyć się u psychiatry (psycholog nie przepisze psychotropów ) to jedyną obiektywna decyzją jest pozostawienie córki w tym środowisku w którym jest i tym rodzicem który , chociaż nieidealny , to jednak o wiele bardziej gwarantujący stabilny rozwój dziecka.

Oczywiście, świat nie jest idealny a sady tez bywają subiektywne.

Ale, żeby dopomóc szczęściu trzeba działać .
A w tym przypadku chodzi o szczęście córki .

Zreszta, reakcja córki mówi sama za siebie.
Zna środowisko w które chce je zabrać matka i jest tym przerażona .

76 Ostatnio edytowany przez emilia.ja (2019-01-21 14:23:04)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Możesz patrzeć jak córka odjeżdża z myślą "zrobilem wszystko" ,a możesz "nie zrobiłem nic".
Dodatkowo uważam że nic nie jest przesądzone! Kto powiedział że ojciec nie ma szans!? Napewno są mniejsze ale są!
Boisz sie że partnerka Ci dokuczy jak bedziesz walczył o corke, ale pamietaj że każdy ma słabe strony! Ty sie boisz jej, a skąd wiesz czy ona nie boi sie np.o alimenty na dziecko? O podział mieszkania? O to że z 1walizeczką wyjedzie te 600km jsk Ciebie wkurzy!?
Każdy ma słaby punkt!
Myśle że bedzie chciała sie szybko zmyć do nowego życia, bedzie Cie przekonywać by sprawy załatwic szybko, nie musisz iśc jej na reke.
I pamietaj -jej nowy przyjaciel nie chce trudności tylko fajnego związku, bywa i tak że taki przyjaciel zawija kite jak widzi schody, dlatego nigdy nic nie wiadomo. Płacząca za ojcem 10latka to nie jest to w co przyjaciel chce sie pchać!

P.S. Szukaj dobrego prawnika i umów sie jak najpredzej, doradzi najlepiej, może rozwieje Twoje obawy.

Posty [ 39 do 76 z 345 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018