Czy mam szansę pokochać męża na nowo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 134 ]

66 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-11 14:04:09)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

Mam mentalność niewolnika i potrzebuję by ktoś nade mną z batem stał i mówił "rób to" zrób to" to bym robiła.

Nie, Ty zostałaś tak wychowana przez matkę. Inaczej nie potrafisz.
Znalazłaś faceta, który dał Ci poczucie bezpieczeństwa, spokojny, dobrze rokujący pod względem zawodowym. Prawdopodobnie, przeciwieństwo Twojego ojca.
Uciekłaś z domu, w coś, co miało być Twoim azylem.
Żyjesz wyobrażeniami, nie wiesz czy to co czujesz, było/jest miłością.
Chyba czas iść na własną terapię, zanim pójdziecie razem.


Wiem, że mama mi zrobiła wiele krzywdy tak mnie wychowując.
Co do ojca to właśnie on jest dla mnie właśnie, poza piciem, to był i jest dla mnie wzorem dobrego męża. Bardzo mądry, zaradny, dowcipny, troskliwy, kochający. W zasadzie w porównaniu z moim ojcem to Michał nie wypada za dobrze - no nie pije, to na plus.



A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce.


Nie no, ja psuję życie sobie i męzowi. Nigdy nie będzie facetem jakiego potrzebuję. Ale jestem tchórzem i nie umiem się zebrać w sobie na odwagę by go zostawić.


Oj tego nie wiesz- chyba że macie już romans długi- a chyba nie.. Zauraczają Cię pewne cechy, których do kompletu brakuje Michałowi- wad pewnie nie znasz..?
Zastanawiałam się właśnie- gdzie ten impuls?

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-01-11 19:09:34)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna napisał/a:

[...]Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce. [...]

Przeczytaj jeszcze raz ten fragment swojego postu.
A potem, jeszcze raz.
To "nie mogę z nim być", bo noszoną na rękach narzeczoną ma, mówi wszystko.
Mąż jest w odstawce od czasu poznania przez Ciebie pana świadka?
Czyli od ślubu przynajmniej, krótko mówiąc?
Powtórzę. Rozejdźcie się. Mama i tata w tym wypadku akurat, winy nie poniosą. Chociaż, zawsze lepiej, zrzucić część winy na kogo innego, gdy do tego dojdzie.

68

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

.  znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce.

Nie no, ja psuję życie sobie i męzowi. Nigdy nie będzie facetem jakiego potrzebuję. Ale jestem tchórzem i nie umiem się zebrać w sobie na odwagę by go zostawić.

No wiec przestań tkwić w rozpoczetym błedzie.
Fajnie że przyznajesz że jest KTOŚ kto zapiera dech. On jest widać do Ciebie bardziej podobny, spełnia Twoje dosc wysokie wymagania, przynajmniej wiesz o kogo Ci chodzi. Nie o męża.
Nie dranatyzujmy, średnio pary rozchodza sie po 5latach, mam paru znajonych po rozwodach we wczesnym stadium małżenstwa. Żyją ,jednym jest lepiej innym gorzej, reguły nie ma.

Ale powiem Ci jeszcze że w mojej szklanej kuli widze jak po stażu Twoj ex wyjeżdża sobie do pracy do Nowej Zelandii ,zaczyna wszystko na nowo i jest szczęśliwy-może mniej marudny a może nadal, ale przynajmniej nie bedzie obarczony poczuciem że jest niewystarczający.

69

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Excop, po męsku odezwałeś się w imię sprawiedliwości. Masz rację- to niesprawiedliwe wobec męża, który mógłby w ramionach innej wiele więcej znależć..
Moze i tak się skończy.. Widzisz tylko- ten "dureń" tą pokochał, więc może tak bez wystrzału nie poddawać się jeszcze? smile

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Wracamy do początku. W pierwszej, w Twoim wątku, swojej odpowiedzi zadałam Ci pytanie. Nie był to przypadek. Powtórzę:

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ale tak szczerze, co się wydarzyło, że nagle wszystko Ci w tym mężu przeszkadza? Porównujesz go z innymi facetami, popadasz w depresję, jesteś nieszczęśliwa, tak nagle?


Teraz już wiemy. Jest inny mężczyzna, który jest Twoim ideałem. Dlaczego od razu nie powiedziałaś?

71

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Wracamy do początku. W pierwszej, w Twoim wątku, swojej odpowiedzi zadałam Ci pytanie. Nie był to przypadek. Powtórzę:

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ale tak szczerze, co się wydarzyło, że nagle wszystko Ci w tym mężu przeszkadza? Porównujesz go z innymi facetami, popadasz w depresję, jesteś nieszczęśliwa, tak nagle?


Teraz już wiemy. Jest inny mężczyzna, który jest Twoim ideałem. Dlaczego od razu nie powiedziałaś?


No bo nie uważam że każdy jest ze swoim ideałem, myślę że czasem nie da się i trudno. Ja z nim nie będę nawet jak się rozstanę z Michałem. To jego najlepszy przyjaciel.
Pytanie czy da się kochać nieideała. Ja go tak kochałam, taką miłością może nie namiętną, ale kochałam. A teraz przestaję, a chcę nadal.

72

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

73

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Poker napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

EEE..no nie przesadzajmy- autorko, to romans, czy po prostu od czasu do czasu go widujesz i nie macie poza tym kontaktu?

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Pytanie czy da się kochać nieideała.

A Ty jesteś ideałem? Pewnie nie, a mąż Cię kocha.

Nie ma ideałów, są marzenia, wyobrażenia, postacie fikcyjne, które robią nam wodę z mózgu.
Nikt z nas nie jest ideałem, ale może być idealnym dla drugiej osoby. Wtedy ta osoba, bierze nas, takimi jakimi jesteśmy. Z całym naszym inwentarzem, z szafą wypełnioną szufladami  z napisami "wady i zalety".
Nie da się kochać kogoś tylko za zalety. Nie da się kogoś kochać i zmieniać tego człowieka na takiego "ze swoich snów".

75

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ela210 napisał/a:
Poker napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

EEE..no nie przesadzajmy- autorko, to romans, czy po prostu od czasu do czasu go widujesz i nie macie poza tym kontaktu?


Żaden romans, nie flitujemy nawet ze sobą i nie zrobiłabym tego. Jesteśmy we wspólnej paczce przyjaciół i tak po prostu myślę. Nigdy nie dałam mu tego odczuć.


Czy uważacie, że zaprzepaszczając taki związek, w którym już tak dobrze się znamy, mamy tyle wspomnień, planów i zostawiając się i zaczynając od zera ja i on możemy być szczęśliwsi? Mnie szczerze paraliżuje strach na myśl o rozstaniu, rozwodzie, wyprowadzce i szukaniu prawdziwej miłości teraz.

76 Ostatnio edytowany przez Markotny (2019-01-11 14:48:07)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Czytalem wpis i liczylem na przeczucie, ze jest ktos trzeci. No i bach. Stworzylas sobie idealny obraz znajomego i twoj maz nie ma szans. Z podejsciem autorki zaden facet nie bedzie jej pasowal. Wyglada na typowa ksiezniczke co szuka ksiecia na bialym koniu. Po raz kolejny potwierdza sie teza ze za dobrym mezem tez nie mozna byc.
Autorko powiedz mezowi co czujesz i Daj mu szanse by pokochal go Ktos z wadami i zaletami. A sobie Daj szanse zobaczyc jacy sa faceci. Jak cie kilku wykorzysta przez twoja naiwnosc to bedzie to dla ciebie cenna lekcja.

77

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Nie ma sensu prowadzić tej relacji.

Jesteście niekompatybilni z mężem, to po pierwsze. Po drugie, Ty męża nie kochasz. Wiesz co? Ja przeszłam 10 km w nocy, przy mrozie, by się pogodzić z narzeczonym, lata temu, kiedy popstrykaliśmy się o jakiegoś mojego absztyfikanta (on absztyfikował, ja nie byłam zainteresowana). Nie potrafiłam spać, nie byłam spokojna, dopóki się sytuacja nie wyjaśniła.

Wy sobie żyjecie jak brat i siostra, a nie małżeństwo.

78

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Beyondblackie napisał/a:

Nie ma sensu prowadzić tej relacji.

Jesteście niekompatybilni z mężem, to po pierwsze. Po drugie, Ty męża nie kochasz. Wiesz co? Ja przeszłam 10 km w nocy, przy mrozie, by się pogodzić z narzeczonym, lata temu, kiedy popstrykaliśmy się o jakiegoś mojego absztyfikanta (on absztyfikował, ja nie byłam zainteresowana). Nie potrafiłam spać, nie byłam spokojna, dopóki się sytuacja nie wyjaśniła.

Wy sobie żyjecie jak brat i siostra, a nie małżeństwo.

Dokładnie.

Już dość lat zmarnowanych.

79

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Nie mów mężowi, co czujesz teraz. Idżcie na tą terapię- tam się otwórzcie, w bezpiecznych warunkach.
Co tak wszyscy front zmieniliście na wieść o kimś innym w głowie? To jeszcze nie tragedia. Może i się rozstaną- zdążą.

80

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ja chyba jestem za mało odważna żeby podjąć taki krok już. Nie wiem czy całkiem się nie załamę w moim obecnym stanie ducha jak będę wracać do pustego mieszkania i jak będę musiała się zmierzyć ze skrzywdzeniem Michała, oporem rodziny i formalnościami rozwodowymi.

Jest za mało źle bym była pewna że powinnam odejść, a za mało dobrze, bym była szczęśliwa.

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ambiwalentna, najpierw powinnaś iść na własną terapię. Ty sama nie wiesz czego chcesz, czego Ci brakuje do szczęścia i to jest problem.
Musisz uspokoić myśli, zastanowić się co jest dla Ciebie ważne, może trochę odpuścić mężowi, lub samej wziąć trochę na swoje barki. Tzn. zaplanuj może jakiś wieczór, idźcie do kina. Naucz go tego romantyzmu, którego Ci brakuje. Pokaż mu, co jest dla Ciebie ważne. Może małymi kroczkami dojdziecie do jakiegoś porozumienia i może wtedy to małżeństwo przetrwa. Na siłę nic się nie uda.

82

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Ja chyba jestem za mało odważna żeby podjąć taki krok już. Nie wiem czy całkiem się nie załamę w moim obecnym stanie ducha jak będę wracać do pustego mieszkania i jak będę musiała się zmierzyć ze skrzywdzeniem Michała, oporem rodziny i formalnościami rozwodowymi.

Jest za mało źle bym była pewna że powinnam odejść, a za mało dobrze, bym była szczęśliwa.

Hmmm.
Czyli jesteś zbyt wygodnicka, żeby postąpić zgodnie ze swoimi przekonaniami i w imię własnej wygody będziesz trzymać się męża.
Jeśli myślisz o rozstaniu, to wiedz, że w żadnej sytuacji nie da się bezboleśnie i bez zawirowań przejść tego procesu.
Nie chcesz być z mężem, ale nie chcesz się też z nim rozstać, ciągle roztrząsając co będzie dla Ciebie korzystniejsze.
Chcesz, żeby on się zmienił i stał się kimś, kim nie był nigdy, a najlepiej aby ewoluował w swojego najlepszego przyjaciela.
Jednocześnie Ty zmienić się nie chcesz.
Jak dla mnie, możesz to roztrząsać i przez następnych 100 lat.
Jednak jeśli nie podejmiesz jakiejkolwiek decyzji, to absolutnie NIC się nie zmieni.

83

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Moim zdaniem bycie z egoistą i pesymistą powoduje obniżenie nastroju. Przebywanie z takimi ludźmi jest bardzo szkodliwe. Ja zazwyczaj takich ludzi eliminuje ze swojego otoczenia. Po prostu ludzie tacy źle na mnie działają i nie chcę nic bliższego kontaktu z nimi.
Autorka na pewno lepiej nie będzie się czuła. Moim zdaniem będzie tylko gorzej.
Rozwód to zła decyzja ale co zrobić jeśli jest się w ciężkiej sytuacji?????

84

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Ja chyba jestem za mało odważna żeby podjąć taki krok już. Nie wiem czy całkiem się nie załamę w moim obecnym stanie ducha jak będę wracać do pustego mieszkania i jak będę musiała się zmierzyć ze skrzywdzeniem Michała, oporem rodziny i formalnościami rozwodowymi.

Jest za mało źle bym była pewna że powinnam odejść, a za mało dobrze, bym była szczęśliwa.

Raczej jesteś "cichą wielbicielką " zauroczoną w przyjacielu Michała w dodatku "na głodzie " .Przyjaciel to taka gwiazdka na niebie nie osiągalna być może.

Idealizujesz przyjaciela - halucynujesz , deprecjonujesz męża to taki komplet jak euforia i depresja ,zaczynasz się przyzwyczajać do takiego życia w skrajnościach złudzeniami -  bardzo toksyczne to jest taka uczuciowa narkomania.

Na wspólnej terapii temat zauroczenia jest nie do obejścia, inaczej cały wysiłek i praca nad waszym związkiem pójdą na marne.

Zacznij od siebie dla siebie i wylecz to zauroczenie najpierw . Męza zostaw w spokoju on ma być może swój problem

85

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Dlaczego myślisz, że to jakiś wiodący temat będzie?
Jak terapeuta stwierdzi, że do indywidualnej się nadają- to im powie.

86

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Mam wrażenie że wiodącym tematem na terapii tej wspólnej może być raczej przemilczenie przez Autorkę zauroczenia.
To zaszkodzi nie pomoże ,oczywiście dobry terapeuta to się pozna w czym rzecz.
Michał straci zaufanie - nie wiem czy sobie poradzi z tym jeśli włoży wiele wysiłku w terapie.

87

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
paslawek napisał/a:

Mam wrażenie że wiodącym tematem na terapii tej wspólnej może być raczej przemilczenie przez Autorkę zauroczenia.
To zaszkodzi nie pomoże ,oczywiście dobry terapeuta to się pozna w czym rzecz.
Michał straci zaufanie - nie wiem czy sobie poradzi z tym jeśli włoży wiele wysiłku w terapie.

To nawet nie zauroczenie- tylko w jej głowie obrazek. kolega pewnie nic nie wie, bez przesady..

88

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ela210 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Mam wrażenie że wiodącym tematem na terapii tej wspólnej może być raczej przemilczenie przez Autorkę zauroczenia.
To zaszkodzi nie pomoże ,oczywiście dobry terapeuta to się pozna w czym rzecz.
Michał straci zaufanie - nie wiem czy sobie poradzi z tym jeśli włoży wiele wysiłku w terapie.

To nawet nie zauroczenie- tylko w jej głowie obrazek. kolega pewnie nic nie wie, bez przesady..

Tak też mi się wydaje na razie Autorka odlatuje ,ale chyba szybko i mocno.

89 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-01-11 16:54:58)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Ja chyba jestem za mało odważna żeby podjąć taki krok już. Nie wiem czy całkiem się nie załamę w moim obecnym stanie ducha jak będę wracać do pustego mieszkania i jak będę musiała się zmierzyć ze skrzywdzeniem Michała, oporem rodziny i formalnościami rozwodowymi.

Jest za mało źle bym była pewna że powinnam odejść, a za mało dobrze, bym była szczęśliwa.

Moim zdaniem zachowujesz się jak wygodna egoistka.
Krzywdzisz świadomie swojego męża i wiesz o tym doskonale.

90

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
themusik napisał/a:

Moim zdaniem bycie z egoistą i pesymistą powoduje obniżenie nastroju. Przebywanie z takimi ludźmi jest bardzo szkodliwe. Ja zazwyczaj takich ludzi eliminuje ze swojego otoczenia. Po prostu ludzie tacy źle na mnie działają i nie chcę nic bliższego kontaktu z nimi.
Autorka na pewno lepiej nie będzie się czuła. Moim zdaniem będzie tylko gorzej.
Rozwód to zła decyzja ale co zrobić jeśli jest się w ciężkiej sytuacji?????

Też tak uważam. Egoiści i ludzie bez empatii, zazdrośnicy, wieczni malkontenci ciągną w dół. Można przy nich zgorzknieć, stracić radość z życia.
Mąż autorki jest sfrustrowany, marudny, ale czy na pewno egoistyczny? Opiekuje się autorką, pomaga, nie jest typem dbającym tylko swój tyłek. Nawet i romantyzm potrafi z siebie wykrzesać, tylko że autorka chyba tego nie zauważa, porównując go z "ideałem.

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
mallwusia napisał/a:

Mąż autorki jest sfrustrowany, marudny, ale czy na pewno egoistyczny? Opiekuje się autorką, pomaga, nie jest typem dbającym tylko swój tyłek. Nawet i romantyzm potrafi z siebie wykrzesać, tylko że autorka chyba tego nie zauważa, porównując go z "ideałem.

Nie zauważa, bo to nie jest po jej myśli. Ona chce inaczej.
Nie wiem na jakiej podstawie ona porównuje go z jego przyjacielem, musiałaby z nim spędzać dużo czasu, by wiedzieć jaki jest naprawdę, a z tego co napisała Autorka, za często to się nie widują.
Najpierw żyła wyobrażeniami o idealnym mężu, teraz wyobrażeniami o przyjacielu.
Ambiwalentna, a co o Waszym związku mówią znajomi, rodzina? Mają Was za zgodne i udane małżeństwo?

92

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
ulle napisał/a:

Jesteś bowiem bardzo rozsądna, mądra i obiektywną osoba.

Niby z której strony ona jest mądra, rozsądna i obiektywna? Bo jak dla mnie to pozuje na wykształconą, a podejście do życia ma jak prosta baba ze wsi. Zaimponował jej pójściem na medycynę. No tak, wymarzony kierunek każdej babci dla wnuka. W ogóle to takie trochę typowe kierunki (prawo i medycyna) dla ludzi, którzy ciągną do awansu społecznego, bo im się to kojarzy z prestiżem. Poza tym byle szybko wyjść za mąż, obojętnie za kogo, a po ślubie wszystko magicznie zmieni się na lepsze i w ogóle tak fajnie było i ładna kiecka. Tak nie robią mądre, wykształcone i niezależne kobiety. Raczej takie zagubione mocno życiowo.

Mnie osobiście szkoda chłopa. Ma charakter, jaki ma, a teraz się babie przypomniało, że jednak jej się nie podoba i po 7 latach go rzuci. Jeszcze ją musiał przepraszać po drodze, że... jest sobą.

Autorko, spójrz czasem krytycznie na siebie, a nie tylko na męża. Choć to i tak pewnie skończy się rozwodem, bo facet też może nie wytrzymać takiego ciągłego suszenia głowy, że np. jest nietowarzyski, jak on widać lubi święty spokój.

93 Ostatnio edytowany przez Facet2019 (2019-01-11 19:27:54)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

#Entropia no dobra, ale autorka ukryła dwa fakty przed tą wypowiedzią ulle.

1) próby rozstania i wracania i to wielokrotne
2) ktoś na horyzoncie

Teraz to się łatwo pisze. Nikt tutaj nie jest jasnowidzem.

94

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Poker napisał/a:

#Entropia No dobra, ale aktorka ukryła dwa fakty przed tą wypowiedzią ulle.

1) próby rozstania i wracania i to wielokrotne
2) ktoś na horyzoncie

Nikt tutaj nie jest jasnowidzem.

Przecież już w jednym z pierwszych postów napisała, że jedynymi powodami, dla których dalej jest z mężem, to:

1. Posiadanie dużej ilości wspólnych znajomych
2. Wspólne wspomnienia
3. Znają siebie na wylot
4. Strach przed tym, że nikt inny jej nie pokocha.

Od samego początku nie było ani słowa o szacunku i miłości do męża. NIC.

Nikt nie jest jasnowidzem, wystarczy, że poczyta uważnie posty Autorki, która do żadnej mojej wypowiedzi się nie odniosła. Ciekawe, dlaczego.

95

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ja czytałam tylko pierwszy post autorki i już wrażenie było negatywne, a same powody wyjścia za mąż bardzo słabe.

96

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Wrócę do mojej pierwszego wpisu, choć cytował już go nie będę, bo i po co?
Jest odejście emocjonalne. Bez dwóch zdań.
Zdradą tego nie nazwę, póki ona sama, Ambowalentna, nie zda sobie z tego sprawy.
To, że tamten nic o tym nie wie (przynajmniej z tego wszystkiego tak wnioskuję), niczego niestety, nie zmienia.
Powód? Jak na początku...

97

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Cyngli napisał/a:

Przecież już w jednym z pierwszych postów napisała, że jedynymi powodami, dla których dalej jest z mężem, to:

1. Posiadanie dużej ilości wspólnych znajomych
2. Wspólne wspomnienia
3. Znają siebie na wylot
4. Strach przed tym, że nikt inny jej nie pokocha.

Od samego początku nie było ani słowa o szacunku i miłości do męża. NIC.

Nikt nie jest jasnowidzem, wystarczy, że poczyta uważnie posty Autorki, która do żadnej mojej wypowiedzi się nie odniosła. Ciekawe, dlaczego.

No tak widziałem, że autorka pominęła kilka różnych pytań postawionych i odpowiadała na te wygodniejsze lub te na, które chciała.

1,2,3,4 no zgadza się czyli przyzwyczajenie i lęk.

Entropia napisał/a:

Ja czytałam tylko pierwszy post autorki i już wrażenie było negatywne, a same powody wyjścia za mąż bardzo słabe.

A ok smile

98

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

„Tak nie robią mądre, wykształcone i niezależne kobiety. Raczej takie zagubione mocno życiowo.„

Myśle ze jestem mądra, no i mam wyższe wykształcenie, wiec tez wykształcona. Ale nie jestem niezależna i jestem zagubiona życiowo.

Napisałam w pierwszym poście ze się rozstaliśmy na pół roku, nie przemilczałam tego.

Ja tylko raz się zakochałam i to w nim, nie mogę nazwać tego ze podoba mi się przyjaciel męża zakochaniem. Myśle tylko ze bardziej byśmy do siebie pasowali.

A nie jestem z nim tylko dla tych powodów i z tych powodów nie wyszłam za niego.

Wyszłam bo go kochałam, tylko może to był błąd, bo przez to ze nigdy nie zakochałam się w nim tak, ze nie widziałam poza nim świata i udało mi się z nim być, tylko tak ze był moim kolega i po troszku coś się urodziło między nami to zawsze miałam z tylu głowy takie pytanie „czy może jednak powinnam czekać na taka miłość?”.


Ale myślałam ze to głupie bo życie to nie komedie romantyczne.

Rozstawalam się z bim bo się kłóciliśmy wtedy bardzo, a  wróciłam bo nikogo nie spotkałam z kim bym chciała być bardziej niż z nim. No i mu zależało na mnie, a ja czułam ze nadal go kocham.

A teraz po prostu nagromadziło się tak dużo sytuacji gdzie mi sprawił przykrość, gdzie pokazywał mi się jako taka ciagle marudzaca, chora i pesymistyczna ciapa, ze straciłam wiarę ze kiedyś będziemy szczęśliwi. Ciężko być sześliwa z mężem który tylko narzeka, nie umie podjąć żadnej decyzji samodzielnie, ciagle złe się czuje i zawsze musimy szukać apteki albo prosić kogoś o leki przeciwbólowe gdzie nie jestesmy.

Poza tym sama mam trudny czas i jestem w depresji. Która trochę spowodowało moje ciagle zamartwianie się.

Ja serio bym chciała najbardziej żeby on na tyle się ogarnął żeby był do zniesienia ze swoim marudzeniem i ogarnął się życiowo na tyle żebym wiedziała ze nie będzie mu ciagle złe szlo w pracy, bo nie będzie umiał sobie nic załatwić przez brak pewności siebie i brak zaradności. Czy to czyni ze mnie taka zła babę jeśli martwię się czy nie będę musiała w życiu wszystkiego sama nam organizować włącznie z jego kariera?

Aż taka sierota nie jestem, jakbym go nie doceniała to bym z nim tyle nie była, no i chyba bym szukała innego faceta jeśli ten by mi nie wystarczał. A nie robiłam tego.

Wiecie teraz jest taki czas ze już ja chce się ustabilizować. A mój mąż zachowuje się jakby nie był gotowy na przyjęcie roli odpowiedzialnego męża.

I tak powoli czuje ze to wszystko mnie przytłoczyło i nie mogę wykrzesać miłości z serca. Ale tez w ogóle nie czuje żadnych uczuć ostatnio poza smutkiem. W pracy prawie płacze i nie robię połowy obowiązków, śpię 10 godzin na dobę i nie mam siły nic robić, nawet zmęczy które lubiłam, nawet nie chce mi się oglądać filmów ani grać na PS, czyli zwykłych rozrywek wykonywać.

Wiec może myśle, po prostu zapętliłam się w jakieś matni złych myśli i uda mi się z tego wyjść. I wtedy może tez znów poczuje miłość.

Serio jesteście w związkach gdzie nie macie żadnych wątpliwości czy jesteście z właściwa osoba? Ja myślałam ze to normalne i biorąc ślub nie robiłam tego „z braku laku” tylko z miłości.

99 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-01-11 21:10:54)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Wiec może myśle, po prostu zapętliłam się w jakieś matni złych myśli i uda mi się z tego wyjść. I wtedy może tez znów poczuje miłość.

.

Według mnie wcale nie jesteś zła masz depresję pogubiłaś się i odleciałaś  - zdarza się ,jak wrócisz do Siebie to też na ziemię i wtedy

może okazać się że Twój Michał jest o wiele bardziej "kompatybilny" z Tobą niż się Tobie zdawało.

Trzymaj się

100 Ostatnio edytowany przez Facet2019 (2019-01-11 21:15:05)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

A nie jestem z nim tylko dla tych powodów i z tych powodów nie wyszłam za niego.

Wyszłam bo go kochałam, tylko może to był błąd, bo przez to ze nigdy nie zakochałam się w nim tak, ze nie widziałam poza nim świata i udało mi się z nim być, tylko tak ze był moim kolega i po troszku coś się urodziło między nami to zawsze miałam z tylu głowy takie pytanie „czy może jednak powinnam czekać na taka miłość?”.

Czemu za niego wyszłaś? ("bo go kochałam"). I co z przysięgą do grobowej deski? Już nieaktualna? Jak ta przysięga leci..

Ambiwalentna_ napisał/a:

Ja serio bym chciała najbardziej żeby on na tyle się ogarnął żeby był do zniesienia ze swoim marudzeniem i ogarnął się życiowo na tyle żebym wiedziała ze nie będzie mu ciagle złe szlo w pracy, bo nie będzie umiał sobie nic załatwić przez brak pewności siebie i brak zaradności.

A to co przed ślubem był inny? Widziały gały co brały.

Ambiwalentna_ napisał/a:

Wiecie teraz jest taki czas ze już ja chce się ustabilizować. A mój mąż zachowuje się jakby nie był gotowy na przyjęcie roli odpowiedzialnego męża.

No może, a Ty na rolę żony?

Ambiwalentna_ napisał/a:

I tak powoli czuje ze to wszystko mnie przytłoczyło i nie mogę wykrzesać miłości z serca. Ale tez w ogóle nie czuje żadnych uczuć ostatnio poza smutkiem. W pracy prawie płacze i nie robię połowy obowiązków, śpię 10 godzin na dobę i nie mam siły nic robić, nawet zmęczy które lubiłam, nawet nie chce mi się oglądać filmów ani grać na PS, czyli zwykłych rozrywek wykonywać.

Stany depresyjne, poważny problem.

____________________________________

Ambiwalentna_ napisał/a:

Serio jesteście w związkach gdzie nie macie żadnych wątpliwości czy jesteście z właściwa osoba? Ja myślałam ze to normalne i biorąc ślub nie robiłam tego „z braku laku” tylko z miłości.

Nie. Ja dla przykładu rozstałem się trzy tygodnie temu. Byliśmy ze sobą 3 lata. Ja ją zostawiłem - co prawda z innych powodów, i nie z żonę tylko dziewczynę, ale nie fantazjowałem o kimś innym.

Właściwie im dłużej Cie czytam, to mam wrażenie, że to jakiś szyderczy trolling.

101

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Autorko, przystojni, energiczni i romantyczni rycerze to tylko w trzeciorzędnych filmach.
Tobie potrzebny psycholog a nie terapia małżeńska. Bo tkwisz w depresji.

P.S. Coś trollowy ten wątek smile

102

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

A nie jestem z nim tylko dla tych powodów i z tych powodów nie wyszłam za niego.

Wyszłam bo go kochałam, tylko może to był błąd, bo przez to ze nigdy nie zakochałam się w nim tak, ze nie widziałam poza nim świata i (...)„czy może jednak powinnam czekać na taka miłość?”.

Nigdy z Twojej strony nie było szaleńczej.miłości. Czasu nie cofniesz.
O ile nawet próbuje Cie zrozumieć, to jednak przeszkadza mi robienie z Twojego męża zdziadziałego ciula w kalesonach.
Jest przystojny, wykształcony, zapieprzał na studiach kiedy inni sie bawili, tacy inni co śpiewają i wymiotują teczą bo świat jest piękny...
A ten ciul w kalesonach za pare lat sie otrzaska i dojdzie do wielu rzeczy o których ludzie elfy, kwiaty i wróżki beda mogli poczytać w gazecie.
Byłoby super jakbyś zrobiła porządek z sobą, ze związkiem i każdy z Was zbudowałby swoje szczescie gdzie indziej.

103 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2019-01-11 21:49:12)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ambiwalentna, w dużej mierze rozumiem o czym piszesz. Rozumiem również twojego męża. Niska samoocena to paskudna szmata, która sprawia, że człowiek przestaje przypominać samego siebie. Moim zdaniem powinniście o siebie jeszcze raz zawalczyć, pójść na terapię. Myślę, że tyle lat, mimo wszystko udanej relacji zasługuje, by o nią zawalczyć. Przyda się to tobie, ale przede wszystkim twojemu mężowi. To wszystko o czym piszesz - złe wyniki w nauce, złe samopoczucie, zawiść i egoizm biorą się w dużej części z tego, że przez wiele lat życia zapewne czuł się gorszy. Jeśli przepracuje porządnie to co mu leży na sercu, to będzie funkcjonować o wiele lepiej. To oczywiste, ze nie zmieni się nagle w towarzyskiego imprezowicza, ale będzie Michałem szczęśliwym, wciąż cichym, prawdopodobnie bardziej zadowolonym ze swojego życia. Człowiek nieszczęśliwy i wyrastający w kompleksach ma tendencję do egoizmu i poczucia skrzywdzonym, co również przekłada się na różne dziwne i niedojrzałe zachowania.

Na pierwszym i drugim roku moich studiów (farmacja) miałam spore problemy z nauką i zgraniem się z ludźmi, albo raczej czerpaniem satysfakcji z tych kontaktów. Spalałam się psychicznie na myśl o kolokwiach, egzaminach, bo ZAKŁADAŁAM już przed, że i tak nie zdam. Uczyłam się na pierwszy termin już z myślą o poprawce, toż to chore. Z takim podejściem nie można mieć dobrych wyników.
Odkąd ogarnęłam trochę mój czerepek, jestem po prostu szczęśliwsza i lepiej radzę sobie w życiu, na studiach radzę sobie fajnie. Życzę twojemu mężowi, by udało mu się trafić do odpowiedniej osoby i wyszedł z pułapki "taki jestem". Bardzo się cieszę, że sama z niej wyszłam, bo pewnie wciąż myślałabym, że bycie głupim przegrywem jest mi pisane.

104

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Serio jesteście w związkach gdzie nie macie żadnych wątpliwości czy jesteście z właściwa osoba?

Serio. A ze stanami depresyjnymi trzeba iść do lekarza, a nie na forum.

Piszesz, że go kochałaś, a potem, że ma same wady. To za co go kochałaś? Dziwna trochę taka miłość.

105

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Przyznaję,ze ciężko się Ciebie czyta.
Wyobraź sobie,że Michał przychodzi do Ciebie i mówi:"odchodzę.masz racje nie ma co ratować.Ty w lewo ja w prawo".
No i?

Masz wobec siebie i Męża mega wygórowane oczekiwania.Oboje nie jesteście idealni.
Teraz Michał jest na stażu.Na stazu to bywa troche fajnie i troche beznadziejnie.Jedni przeganiają inni chcą czegoś nauczyć.Pieniądze marne.
Mąż już zdał LEK? Moze mu to ciążyć tzn.przygotowania lub za mało punktów.Przed nim decyzja jaką rezydenture wybrać.Wierz mi to jest bardzo obciązający czas.Znam temat od kuchni ponieważ jedno z naszych dzieci właśnie rozpoczęło rezydenture. Zanim to nastąpiło przezyliśmy ocean marudzenia, wątpliwości prawie klimakterium;))  Ostatnie miesiące mieszka z nam i widze ,ze dopiero teraz zaczęła sie jazda w zyciu córki.Bądź przygotowana na tryb: je śpi wciąż sie uczy i znika z domu na 12 godzin.Będziecie się rzadziej widywac. Bedzie wchodził do szpitala zamykał za sobą drzwi Twojej/Waszej rzeczywistosci poczuje się pewniej i zacznie się zmieniać. Jeśli dobrze wybierze speckę urosną mu skrzydła;))

ok.Mój Mąż jest marudny jest pesymistą,często nie widze go miesiącami ,jest nudny i kochany ,jest bierny pomimo,że w pracy podejmuje adrenalinowe decyzje i jest super fachowcem. Przeżyliśmy dwa kryzysy .Bardzo oboje sie staralismy je przepracować.Pochodzi z toksycznego domu nie miał dobrego wzorca ojca.
Mysle,ze gdybym dzieliła włos podobnie jak Ty na 50 mikroniteczek mogłabym dac dość podobny opis mojego M. Na koncu drogi /bo juz prawie tam jesteśmy/ swietne było to,ze mój Mąz nie był nigdy odlotowcem,nie był imprezowiczem,był uczciwy,pracowity  i zawsze mogłam na nim polegac. Był i jest jak skała.
Myślę,ze jak tylko dojrzejesz i spojrzysz na siebie z dystansu macie szansę na fajne małzeństwo .Ale nie wieszaj wszystkich psów na swoim mężu.

106

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ambiwalentna, Ty nie wiesz sama czego chcesz! Urodziłaś się tylko po to by narzekać na cały świat. Małżeństwo to nie tylko igraszki miłosne i seks. To zwykłe życie. Ja nie widzę u Twojego męża wad tylko u Ciebie. Musisz koniecznie skorzystać z terapi. Jestem babcią,  znam życie, dlatego zajęłam  tu kawałek miejsca.
Życzę Ci jak najlepiej, abyś z tego wybrnęła. Ale zacznij od siebie, zanim rozejdziesz się ze swoim mężem.
Pozdrawiam.Irena

107

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Nie wiem jak to dokladnie sie dzieje, ale jest moment, ze dziewczyna staje się dla chłopaka jedyną, najlepszą i najpiękniejszą. Uświadomiłem sobie to zaledwie po tygodniu, jest tak niezmiennie od 8 lat. Dla chłopaka dziewczyna jest ważna bezwarunkowo, akceptowana ze wszystkimi wadami i zaletami, zawsze dostaje wsparcie takie jakie jest się w stanie dać. Byłem po tej drugiej stronie krytykowanej przez autorke, po tej od której zawsze wymaga się coraz więcej, której osiągnięcia nigdy nie są wystarczające, która nigdy nie będzie w stanie spełnić coraz wyższych wymagań, a która jednocześnie nie wymaga od dziewczyny niczego, bo tylko ona jest tą jedyną, najpiękniejszą, najlepszą, jakby dzieckiem kochanym bez warunków. Tak nie powinno być, wobec dziecka wymaga się w konstruktywny sposób, to coś czego nie umiałem i tak samo mąż autorki nie umie. Jej usmiechnieta śliczna buźka była jednym z największych powodów do radości, warta wielogodzinnych codziennych starań o zapewnienie wszystkich rzeczy które są potrzebne, i wszystkich romantycznych rozrywek jakie tylko mogły przyjść mi do głowy. Ona wiedziala ze jako kobieta jest najpiekniejsza i najbardziej pociągająca, mimo wieloletniej depresji. Można dać z siebie wszystko, ale dla dziewczyny nigdy nie będzie się wystarczająco dobrym, atrakcyjnym, zawsze będzie ktoś inny lepszy bardziej idealny. Chłopak myśli emocjami i kocha bezwarunkowo, dziewczyna logicznie kalkuluje czy się opłaca i w odpowiednim momencie dokonuje zmian albo mysli o tym, ten temat to pokazuje. Ciekawe że nigdzie na forum nie widzialem dziewczyny opisującej zadowolenie ze swojego związku, zawsze jest niezadowolenie. Dziewczyny albo dziecka nie da się zmusić do miłości, przychodzi moment usamodzielnienia się, gdy rodzice zostają sami a dziecko wybiera dla siebie dalszy etap życia, w lepszym miejscu, tak samo moze byc z dziewczyną. Może dla ciebie autorko, przyszedł taki czas, jaki dla mojej dziewczyny byl kilka miesięcy temu, po 8-letnim związku. Jako ten niezaradny chłopak/mąż będący po tej drugiej stronie, zrobilem wszystko co moglem, i wiedzialem że musze przyjac do wiadomosci że dziewczyna nie chce już być razem. Może ty jestes w tej samej sytuacji.

108

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Małpazielona napisał/a:

Przyznaję,ze ciężko się Ciebie czyta.
Wyobraź sobie,że Michał przychodzi do Ciebie i mówi:"odchodzę.masz racje nie ma co ratować.Ty w lewo ja w prawo".
No i?

Masz wobec siebie i Męża mega wygórowane oczekiwania.Oboje nie jesteście idealni.
Teraz Michał jest na stażu.Na stazu to bywa troche fajnie i troche beznadziejnie.Jedni przeganiają inni chcą czegoś nauczyć.Pieniądze marne.
Mąż już zdał LEK? Moze mu to ciążyć tzn.przygotowania lub za mało punktów.Przed nim decyzja jaką rezydenture wybrać.Wierz mi to jest bardzo obciązający czas.Znam temat od kuchni ponieważ jedno z naszych dzieci właśnie rozpoczęło rezydenture. Zanim to nastąpiło przezyliśmy ocean marudzenia, wątpliwości prawie klimakterium;))  Ostatnie miesiące mieszka z nam i widze ,ze dopiero teraz zaczęła sie jazda w zyciu córki.Bądź przygotowana na tryb: je śpi wciąż sie uczy i znika z domu na 12 godzin.Będziecie się rzadziej widywac. Bedzie wchodził do szpitala zamykał za sobą drzwi Twojej/Waszej rzeczywistosci poczuje się pewniej i zacznie się zmieniać. Jeśli dobrze wybierze speckę urosną mu skrzydła;))

ok.Mój Mąż jest marudny jest pesymistą,często nie widze go miesiącami ,jest nudny i kochany ,jest bierny pomimo,że w pracy podejmuje adrenalinowe decyzje i jest super fachowcem. Przeżyliśmy dwa kryzysy .Bardzo oboje sie staralismy je przepracować.Pochodzi z toksycznego domu nie miał dobrego wzorca ojca.
Mysle,ze gdybym dzieliła włos podobnie jak Ty na 50 mikroniteczek mogłabym dac dość podobny opis mojego M. Na koncu drogi /bo juz prawie tam jesteśmy/ swietne było to,ze mój Mąz nie był nigdy odlotowcem,nie był imprezowiczem,był uczciwy,pracowity  i zawsze mogłam na nim polegac. Był i jest jak skała.
Myślę,ze jak tylko dojrzejesz i spojrzysz na siebie z dystansu macie szansę na fajne małzeństwo .Ale nie wieszaj wszystkich psów na swoim mężu.


Wszystko idealnie w punkt .- takie życie

109

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ja rozumiem autorke. Jest bardzo powazna i madra kobieta. Jesli idzie sie na koncert z zona dla jej przyjemnosci, to chyba mozna zaspiewac "nananana-everybody-nananana". Czy to tak wiele?
Generalnie Twoj maz to maruda, zniechecony do zycia, zgorzknialy i niezadowolony z zarobkow mlody lekarz. W moim odczuciu to mezczyzna zalosny. Nie wiem jak mozna z kims takim wytrzymac. Masz wiele dobrej woli, ze wciaz z nim jestes. Popelnilas wiele bledow.

Naprawde nie jest trudno znalezc mezczyzne, ktory bedzie nas kochal i o nas dbal. Moj maz taki jest. Jest madrym dojrzalym czlowiekiem, zabawnym, przystojnym, wysoko postawionym mezczyzna. Wybaczyl mi nawet glupia przygode z zalosnym kolega z pracy(ktory bardzo naciskal na romans ze mna i padlam jego ofiara), w ktorym sie zauroczylam i zaszlam w ciaze. Nie wiem, tylko czy ma swiadomosc, ze wychowuje nie swoje dziecko, ale mam nadzieje ze sie nigdy o tym nie dowie big_smile big_smile.

110 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-01-12 17:17:02)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Krystyna_Pas napisał/a:

.

Naprawde nie jest trudno znalezc mezczyzne, ktory bedzie nas kochal i o nas dbal. Moj maz taki jest. Jest madrym dojrzalym czlowiekiem, zabawnym, przystojnym, wysoko postawionym mezczyzna. Wybaczyl mi nawet glupia przygode z zalosnym kolega z pracy(ktory bardzo naciskal na romans ze mna i padlam jego ofiara), w ktorym sie zauroczylam i zaszlam w ciaze. Nie wiem, tylko czy ma swiadomosc, ze wychowuje nie swoje dziecko, ale mam nadzieje ze sie nigdy o tym nie dowie big_smile big_smile.

Czyli, Ty męża kochać już nie musisz, jak rozumiem, bo to, co na zewnątrz ma większą wartość?
Składnia trochę namieszała, ale o Twojego rogacza chodzi przecież? Już mu współczuję małżonki.
Zapracowany, ale ważny, frajer, który sam sobie winien jest. Tak przynajmniej, mówią Twoje emotki na końcu. smile

111

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Emotki na końcu mówią nawet więcej. Dla mnie to zwykły troll.

112

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
ulle napisał/a:

Emotki na końcu mówią nawet więcej. Dla mnie to zwykły troll.

Też tak sądzę, ale aż zatrzęsło mną na tę bezczelność.
I o to w tym chodzi zapewne. smile

113

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Emotki wskazuja na to, ze kazdy ma prawo do zatrzymywania pewnej wiedzy dla siebie. To moja slodka tajemnica. Stad usmiech. Maz uwaza, ze to jego dziecko. Byc moze sie domysla prawdy, byc moze nie. Nie mam zamiaru go uswiadamiac. Drugie dziecko jest jego. A moja zdrada byla bledem.  Moglam wszystko utracic.
A dlaczego uwazasz Excop, ze meza nie kocham, na jakiej podstawie?
Bezczelni to wy jestescie z tym atakiem na mnie. Napisalam tylko to, co uwazam, a wy wmawiacie mi bezczelnosc i trollowanie. Dajcie spokoj ludzie.

114 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-01-12 17:51:32)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Krystyna_Pas napisał/a:

Emotki wskazuja na to, ze kazdy ma prawo do zatrzymywania pewnej wiedzy dla siebie. To moja slodka tajemnica. Stad usmiech. Maz uwaza, ze to jego dziecko. Byc moze sie domysla prawdy, byc moze nie. Nie mam zamiaru go uswiadamiac. Drugie dziecko jest jego. A moja zdrada byla bledem.  Moglam wszystko utracic.
A dlaczego uwazasz Excop, ze meza nie kocham, na jakiej podstawie?
Bezczelni to wy jestescie z tym atakiem na mnie. Napisalam tylko to, co uwazam, a wy wmawiacie mi bezczelnosc i trollowanie. Dajcie spokoj ludzie.

Chodzi wyłącznie o podejście do problemu Autorki, która męża przestała kochać.

Reszta, to Twoja sprawa i Twojego w błogiej nieświadomości pozostającego, ślubnego. Bo, gdyby się wydało... Strach pomyśleć przecież!? smile
Dlatego zapytałem wcześniej, czy jego miłość do Ciebie ma wystarczyć za dwoje?
Bo z "prezentem", którym go obdarzyłaś dla jego nazwiska, nie wygląda na to.

115

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

A co konkretnie masz mi do zarzucenia w kwestii podejscia do problemu autorki??
Uwazam ze autorka ma kiepskiego meza. Zgorzknialego niedorajde, niezaradnego zyciowo, ktory nie potrafi nawet bawic sie z nia na koncercie z jej ulubiona muzyka. Podejrzewam, ze kochanek tez z niego zaden. Takim zgorzknialym facetom z reguly brakuje wyobrazni - rowniez w lozku.

Gdyby sie wydalo... to mysle, ze by mi wybaczyl. Mialam prawo popelnic do bledu. Ten kolega naprawde bardzo sie za mna nachodzil, osaczyl mnie i naklonil do zdrady. Mialam pecha ze zaszlam z nim w ciaze. Jestem dobra zona. Reprezentuje mojego meza godnie. Podczas spotkan z jego klientami zachowuje sie kulturalnie. Znam jezyki. obce Jestem matka jego dzieci. Mysle ze dobrze wywiazuje sie ze swoich obowiazkow zony. Poza tym kocham go. Jest dobrym dla mnie i dla dzieci. Oczywiscie mam pewne uwagi ale idealow nie ma.

116

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Krystyna_Pas napisał/a:

A co konkretnie masz mi do zarzucenia w kwestii podejscia do problemu autorki??
Uwazam ze autorka ma kiepskiego meza. Zgorzknialego niedorajde, niezaradnego zyciowo, ktory nie potrafi nawet bawic sie z nia na koncercie z jej ulubiona muzyka. Podejrzewam, ze kochanek tez z niego zaden. Takim zgorzknialym facetom z reguly brakuje wyobrazni - rowniez w lozku.

Gdyby sie wydalo... to mysle, ze by mi wybaczyl. Mialam prawo popelnic do bledu. Ten kolega naprawde bardzo sie za mna nachodzil, osaczyl mnie i naklonil do zdrady. Mialam pecha ze zaszlam z nim w ciaze. Jestem dobra zona. Reprezentuje mojego meza godnie. Podczas spotkan z jego klientami zachowuje sie kulturalnie. Znam jezyki. obce Jestem matka jego dzieci. Mysle ze dobrze wywiazuje sie ze swoich obowiazkow zony. Poza tym kocham go. Jest dobrym dla mnie i dla dzieci. Oczywiscie mam pewne uwagi ale idealow nie ma.

Ideałów niie ma, mówisz?  Twój do takich chyba jednak należy, nieprawdaż? "Miłość wszystko wybaczy"?
Dosłownie - wszystko...

117

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Uwazam, ze bylam warta jego wybaczenia i najwidoczniej on tez tak uwaza a Tobie nic do tego. Jestem atrakcyjna i inteligentna kobieta. Mezczyzni sie za mna ogladaja.

Nie wiem, czemu mnie tak bardzo atakujesz. A moj maz jest wspanialym mezczyzna i kazdej kobiecie takiego zycze, chociaz nie kazda na takiego zasluguje.

Nie mam juz zamiaru odpisywac na Twoje zaczepki, bo szkoida mojego czasu.

Autorka wydaje sie byc ogarnieta zyciowo kobieta, ktora tkwi w relacji z mezczyzna, ktory na nia nie zasluguje. Autorko jesli to czytasz, to wiedz, ze powinnas czuc sie jak królowa przy swoim mezu. Tak masz byc traktowana i tak wychowuj swoje corki. Wtedy niczego nie beda w zyciu zalowac.

118 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-12 18:18:57)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Excop, nie karm trolla. Przecież to wymyślona historyjka. Nie ma czym się pasjonować...

119

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
santapietruszka napisał/a:

Excop, nie karm trolla. Przecież to wymyślona historyjka. Nie ma czym się pasjonować...

Przyznam, zaczęło mnie to bawić. Ale, doś na tym, Santa. smile

120 Ostatnio edytowany przez AloneWolf90 (2019-01-13 14:19:35)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Droga autorko, przeczytanie Twojego tematu zajęło mi dwie godziny, ale to, że zamilkłaś, oznacza, że wreszcie zrozumiałaś, że problem jest w Tobie, a nie w mężu... Dla mnie po przeczytaniu całego wątku wyławia się obraz kobiety wyrachowanej, toksycznej i egoistycznej, która robi wszystko pod publiczkę (nie rozwiedziesz się z mężem, bo rodzice są religijni, nie rozwiedziesz się, bo boisz się, że nikt Cię nie pokocha i jesteś z opcją rezerwą (którą nikt nie chce być i nikomu nie życzę), bo Twój "ideał" wielbi inną) i ogólnie bardziej przejmujesz się zdaniem innych niż swojego męża, zarzucasz swojemu mężowi, że krytykuję i obraża innych, a sama robisz mu to samo porównując go do jego świadka i swojego "ideału"... Ze swoim mężem nie jesteś szczera, bo to co on robi na głos Ty robisz w swojej głowie jemu...

Tak jak już napisali inni Twój mąż musi na swoje nieszczęście bardzo Cię kochać, bo dla mnie we związku obie strony powinny się wspierać, tymczasem Ty go dobijasz i jeszcze masz pretensje, że jest marudą... Ciężko być wesołym, gdy w jedynym miejscu, które powinno być azylem (domu) jest dobijany i poniżany przez własną ukochaną... Gdzie on ma się odbudować, nabrać sił do walki z szarą codziennością?

Może i masz studia skończone i zarabiasz więcej od niego, ale jak to ktoś napisał masz mentalność przysłowiowej baby ze wsi, chciałaś awansować społecznie i być ustawiona jako żona lekarza, a tu bieda i jesteś zła... Wykształcony człowiek to nie to samo co mądry człowiek... Trzeba włożyć trochę wysiłku i poczekać i już jesteś marudna... Nie potrafisz zrozumieć, że Twój mąż ma prawo się tak czuć jak się czuje, bo studia medyczne to jedne z najtrudniejszych jakie są i przez cały okres stażu zarabia mniej niż ludzie, którzy włożyli mniejszy wysiłek w edukację... Stąd pewnie niczego nie planuję teraz, bo sorry, ale na stażu pensje są bardzo niskie ciężko, żeby coś teraz zrealizował...

Nie potrafisz zrozumieć, że ludzie są różni... Twój mąż to typowy introwertyk, który dobrze czuję się w małym gronie, mimo to poszedł z Tobą na koncert Twojego ulubionego zespołu, ale dla Ciebie to za mało, zawiódł Cię, bo nie chciał śpiewać głupiego na na na na koncercie... Czy to naprawdę ważne? Czy to Twój mąż jest marudą czy Ty? To, że spędziłaś czas ze swoim ukochanym, który poszedł z Tobą na koncert Twojego zespołu by sprawić Ci przyjemność czy to nie prawdziwa miłość z jego strony? Tak samo, z Twoimi rodzicami, Twój mąż po prostu jest małomównym człowiekiem, nie jest duszą towarzystwa, nie znaczy to, że jest złym człowiekiem niechętnym do pomocy jak go oceniłaś... Niestety Ty kochasz Twoje wyobrażenie Jego, a nie jego, zacznij doceniasz to co masz, cieszyć się chwilami, a z czasem wszystko przyjdzie. wink Z cierpliwszą i mądrzejszą kobietą Twój mąż ma być szansę szczęśliwym człowiekiem..

Co do pytania tytułowego, jeśli nie zmienisz swojego podejścia i nie zmienisz się, to nie ma szans byś pokochała nie tylko męża, ale wątpię, by jakikolwiek mężczyzna był dla Ciebie idealny...

121 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-01-13 18:36:51)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ale ci tu nawrzucali.... Kazdy oczywiscie pisze i ocenia cie ze swojego  wlasnego punktu i widzenia ciebie w tym zwiazku oraz na podstawie wlasnych zyciowych doswiadczen. Nikt natomiast nie siedzi w twojej skorze i za ciebie zycia nie przezyje.

Moim zdaniem z tej maki (waszego zwiazku) dobrego chleba nie bedzie, co najwyzej zakalec.
Wyszlas z rodziny dysfunkcyjnej wiec sama tez jestes dysfunkcyjma i takiego tez dobralas partnera. To nie twoja wina, na tym etapie w "normalnym" facecie jeszcze sie nie moglas zakochac. To jest twoj pierwszy zwiazek i nie masz prawidlowego wzorca zwiazku  z wlasnej rodziny. Odtworzylas poniekad schemat wlasnej matki, domagajacej sie doskonalosci od dziecka (twojego meza). Marzysz o tym by stal sie jak twoj ojciec - tylko bez picia.

Nie macie jeszcze dzieci wiec odejsc byloby w miare latwo, ale jestes na to psychicznie jeszcze za slaba.  Sytuacja poniekad moze sie zmienic jesli ty znajdziesz kogos w kim sie zakochasz tak naprawde lub twoj maz spotka kobiete, ktora bedzie go caly czas podziwiac i wspolnie beda narzekac na caly swiat.
Czy twoj maz jest hipochondrykiem? Zawsze tak narzekal na urojone choroby czy zaczal dopiero jak zaczelas go przyciskac o zmiany? Hipochodria jest jedna ze strategi radzenia sobie z rzeczywistoscia, sa tylko trzy wiec wyboru wielkiego nie mial.

Jestes mloda i cale zycie przed toba. Nie zachodz teraz w ciaze bo to bedzie duze utrudnienie. Czytaj wszystkie mozliwe ksiazki na temat rozwoju osobistego, znajdz dobrego terapeute - starszego , doswiadczonego zyciowo a nie kogos dopiero po studiach. Jak sie wzmocnisz psychicznie i sie sama zmienisz to  twoj zwiazek tez sie zmieni. Nie twierdze ze na lepsze, ale ty bedziesz juz wtedy na tyle silna by odejsc lub wybrac inne rozwiazania.
W tej chwili twoje emocje sa spotegowane bo masz tzw. "trigger reaction" na cos co osobom z zewnatrz moze sie wydawac male  i nieistotne (na..na...na...) a w tobie wywoluje lawine emocji bo dolaczaja sie do tego "malego wydarzenia" wszystkie poprzednie podobne sytuacje, gdzie bylas zawiedziona zachowaniem meza. Jestes w chwili obecnej uwarunkowana (conditioned) na takie wlasnie reakcje, dlatego tez wpadlas w depresje, bo nie widzisz drogi wyjscia z tego zwiazku i szukasz racjonalnych wyjasnien dlaczego tak sie dzieje.

Jestes za slaba i bojaca sie samotnosci i dlatego nie mozesz  go zostawic a podswiadomie wiesz ze to nie jest twoj partner na zycie.

Poza rozwojem osobistym to zajmij sie sportem , zwroc uwage na odzywianie, zrob badania hormonow – wyklucz czynniki niezalezne od emocji. Jesli wszytko w porzadku to wez sie za siebie i jak bedziesz widziec, ze sama sie zmieniasz to radosc zycia wroci i wierze ze podejmiesz wlasciwe decyzje...

NB. Bylam w podobnym zwiazku wiele lat i mialam z nim dziecko....

122 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-01-14 01:44:12)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Są trzy rzeczy ktore unieszczesliwiaja Cie w mezu. Omowie je.
1. Nie jest Twojà bratnia duszą
2. Nie zachowuje sie w sytuacjach towarzyskich tak jak bys oczekiwała - odludek, introwertyk
3. Nie jest zaradny/inicjatywny

Komentarz:
1.  Chęć tego by miec w swoim zyciu takie " soul mate" nie jest przypadkowa. Wszyscy lubimy osoby podobne do nas. Jednak u niektorych ta potrzeba jest wyjątkowo silna, determinuje poczucie szczescia.
Bierze sie to jeszcze z okresu niemowlęctwa. Dziecko tworzy z matką cos na kształt fuzji - nie czuje swojej odrębnosci, w jego swiadomosci ja i mama to jedno. Oddalenie sie matki budzi strach. Dopiero pozniej powstaje faza indywidualizacji, o ile nie sa zaniedbane przez matke czynnosci opiekuncze wzgledem dziecka lub matka nie przesadzi w druga strone nadopiekunczoscia. Zaburzenie tego procesu ma ogromne reperkusje na dalsze zycie. Z dziecka wyrasta osoba ktora dazy wciaz do fuzji - połączenia z innym tzw obiektem ( tzn wazna dla siebie osobą) , najczesciej jest to partner. Fuzja oznacza ze czuc sie komfortowo mozna tylko w poczuciu jednakowosci, identycznosci, szuka sie w partnerze jakby przedluzenia swojej wlasnej osoby a kazda roznica odbierana jest jako zagrozenie i unicestwienie calej relacji. Jakby powiedzial terapeuta - to jest nieintegrowanie w sobie negatywnych cech drugiej osoby. Patrzysz na kogos jak w kawałkach - widzisz osobne elementy, wady zaburzaja Ci calosc. Nie integrujesz meza jako calosci.

W pewnej ksiazce bylo takie cwiczenie - pomaluj kartke a4 na 3 pasy - 2 w roznych kolorach i jeden czarny. Zagnij te pasy tak by widoczny byl tylko czarny kolor. Odpowiedz na pytanie. Jakiego koloru jest kartka?
Odpowiedz poprawna - kartka ma rozne kolory. Po prostu patrzysz w danej chwili na jeden jej fragment. Rozwin kartke. To wlasnie calosc. Twoja kartka.
Podobnie jest z Twoim mezem. On ma rozne cechy. Jest kim jest. To, ze nie spiewa z Toba " na -na -na" nie oznacza ze jest zlym czlowiekiem. Przezywasz to, ze jest inny niz Ty w sposob, ktory pokazuje, ze dla Ciebie to przekreslenie czegos dobrego miedzy Wami, zaprzeczenie wiezi. To chore. Jesli np moj partner skrzywi sie na cos co mi sie podoba (wczoraj stwierdzil ze film jest nudny)  - to nie traktuje tego jako zamach na nas i nasza relacje. To mnie nie sklania do mysli o niedopasowaniu i rozejsciu. Ja nie czuje tego jako "cios prosto w serce" a Ty tak. Bo dla Ciebie to jest zaprzeczenie fuzji - i cos na ksztalt smierci. Zupelnie jak dla noworodka. Podobno gdy dziecko nie widzi matki to przezywa to jako unicestwienie. Ono nie ma poczucia odrębnosci. Dla niego : nie ma matki = nie ma mnie.
U Ciebie ta faza jest zachwiana. Na skutek braku opiekunczosci we wczesnej fazie niemowlęctwa lub zaburzonego procesu indywidualizacji nie wyszlas z etapu fuzji. Potrzeba Ci uswiadomic ze roznice tego typu jak muzyczny gust czy stopien towarzyskosci to nie musi byc zaraz zagrozenie ani zaprzeczenie Waszych wiezi.
Tu przejde do sprawy nr 2. Introwertyzm Twojego partnera :
2.  Mam w rodzinie osobe po medycynie. Ci ludzie nie mieli normalnego zycia. Tam nie bylo miejsca na budowanie relacji spolecznych. Kiedy inni sie bawili, imprezowali, przezywali pierwsze milosci, studenci medycyny zakuwali od kolokwium do kolokwium, non stop. I tak czesto przez jakies 10 lat. To nie jest normalne zycie. To sa wyrzeczenia. To jest wszystko kosztem normalnosci, rozrywki, relacji. Tak ciezko Ci to zrozumiec??? Cos za cos. Po prostu. Zamiast dolowac meza i robic z niego na sile uposledzonego spolecznie, moze chwila refleksji najpierw? Czy chcesz byc jak Twoja matka która stala nad Toba i tylko wywierala presje kim masz byc i jak sie zachowywac i jakie oczekiwania spelnic? Tragiczne jest to ze powielasz schemat...robisz drugiemu czlowiekowi to co zgotowano Tobie....Masakra.

3. Zaradnosc meza.
Narzekasz na brak planow z nim. Jako stazysta to on moze miec guzik a nie plany. Jeszcze przez kolejne lata bedzie slabo, na rezydenturze. Twoj maz rozwinie skrzydla dopiero po specjalizacji. O ile go nie zamordujesz psychicznie do tego czasu.

Ja nie wiem ile egoizmu i egocentryzmu i roszczeniowosci trzeba miec zeby tak podchodzic do zwiazku jak Ty.

Powiem Ci wprost - to co Cie razi w mezu to po prostu LUSTRO - on jest odbiciem tego czego sama w sobie nie lubisz. Zarzuty ze on studiuje ale sie pomylil z zawodem - przeciez sama wybralas zle studia i to Cie boli. Zaradnosc i decyzyjnosc - sama jestes niezaradna i niedecyzyjna, nawet nie umiesz zdecydowac czy byc z nim czy nie. Baaa, nawet sie boisz byc sama. I to bardzo. Kto jest niezaradny???
Jestes jednym wielkim POZOREM siły, ktory swietnie Ci sie udawalo dotad maskowac przy mezu. Boisz sie odejsc bo jak odejdziesz to cala ta iluzja Twojej sily by runęla jak domek z kart.

Poza tym masz jeszcze jeden potezny problem - to jest zamaskowany lęk przed bliskoscia. Wybierasz partnera tak by sie moc od niego zdystansowac. Skonczysz jako kochanka zonatego - jestes idealną kandydatką. Bedziesz czula swoja upragnioną jednosc z facetem ktory bedzie odpowiedni moze mentalnie czy emocjonalnie ale niedostepny w inny sposob. Juz zreszta fantazjujesz o kims kto jest zajety.

Podsumowujac : masz mase problemow wlasnych. Zejdz z meza, nie probuj sie lepiej poczuc ciagle go naprawiajac, napraw sama siebie najpierw.

Swoją droga - niezle to wykombinowalas - najpierw wybierasz lekarza by sobie dodac splendoru...potem go ponizasz, - no skoro lekarz Ci nie dorasta do pięt - to w takim razie niezła z Ciebie sztuka. wink Sprytna jestes. Tak sobie kompensujesz zanizone poczucie wartosci. A ze jest takie - swiadczy o tym mysl ze odejdziesz od meza i bedziesz singielką.  A czegoż sie tak boisz? A moze dobrze wiesz jaka naprawde jestes? Wiesz...przy tym obecnym to wszystko jakos uchodzi...Bo on zapatrzony w Ciebie ( swojà drogą on tez powinien przemyslec jaka to siła destrukcyjna trzyma go w zwiazku z osobą tak niestabilną i labilną emocjonalnie jak Ty, oraz traktującą go przedmiotowo - wrocilas do niego bo nie mialas gdzie mieszkac, wybralas bo Ci imponowal, nie majac głębszych uczuc ).  Masz racje.  Sluszne Twoje obawy. Takiej niedojrzalosci inny facet nie musi tolerowac.

Masz mega problemy. I cechy narcystyczne. Masz tzw ranę narcystyczną co widac jak na dłoni.
Idz kobieto na terapie a porzadki malzenskie bedziesz robic pozniej.

123

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

zgadzam się z każdym słowem wypowiedzi Esthere .Mogę tylko dodać,ze narzekasz ze mąż nie jest zaradny.A prawda o Tobie? Jesteś dwa lata po studiach tek? i co aplikacja zaczęta? nie.rozwijasz się zawodowo? masz plan na życie zawodowe?
Jak Michał zacznie rezydenturę dopiero będzie jazda bez trzymanki.Studia raczej są łatwiejsze do ogarnięcia.Widzę to po mojej córce.Wśród bliskich mi ludzi mam lekarzy w tym zony lekarzy nie - lekarki.Jedna tak marudziła ,ze jest samotna ,bo on albo sie uczy albo w szpitalu az wymarudziła koniec małżeństwa.Choc wcześniej pełną garscią korzystała z jego pensji.Druga to samo wieczne pretensje ,bo cieie nigdy nie ma.Obaj panowie są fajnymi specjalistami odnoszą sukcesy zawodowe. i żeby nie było : mam w rodzinie paru prawników .Dużo pracują na swoją pozycję zawodową pracowali relatywnie krcej niz lekarza.Krócej studiowali z marszu dostali sie na aplikacje lub jedna osoba zrobiła glejt na doradce podatkowego.A Ty gdzie jesteś? ja i ja .a co Ty dajesz fajnego swojemu mężowi?

124

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ależ oni oboje się dobrali po jednych pieniądzach. Jedno i drugie "straciło" 5-6 lat studiów, jedno i drugie nie potrafi się zmobilizować do zmian, przy czym do tej pory to ona była tą bardziej ogarniętą życiowo i ewidentnie się tym zmęczyła.

125 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-01-14 19:08:47)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Przestancie dowalac dziewczynie.Jest mloda,  nie ma doswiadczenia zyciowego i jest w depresji. Ona tu napisala po pomoc czy jakies rozwiazania sytuacji w ktorej sie znajduje a nie po publiczne potepienie.
Jest wyksztalcona, ma studia, nie musiala wychodzic za doktora by poprawic sobie pozycje spoleczna. Nie musi tez pracowac jako prawnik, moze zmienic zawod, moze zalozyc swoj biznes, cale zycie przed nia.

W tym malzenstwie sie dusi i dusic sie bedzie nawet jak sie przymusi z uwagi na opinie rodzicow, wasza itp.

Dlaczego juz na poczatku drogi zyciowej ma postanowic ze bedzie do konca w ukladzie ktory jej wyraznie nie odpowiada. Moze jak odejdzie to bedzie samotna i moze  jej kolejne 5 zwiazkow nie bedzie udanych ale kazdy ja cos nauczy i jesli bedzie sie rozwijac to w koncu spotka tego mezczyne, ktory jej bedzie odpowiadac. Nikt sie nie rodzi z madrosciami, jak sie zachowywac w zyciu doroslym i jakich wybierac partnerow. Wzorujemy sie na rodzicach i jesli ten piewotny zwiazek byl zaburzony to nasz pierwszy zwiazek tez z reguly taki jest.

126 Ostatnio edytowany przez assassin (2019-01-14 19:45:16)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

"Czy mam szansę pokochać męża na nowo"

Z tego co tu da się wyczytać, to nie "na nowo" a "po raz pierwszy".

127

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Myślę, że kompletnie do siebie nie pasujecie z mężem. Chcesz na siłę zrobić z niego macho, wygadanego roześmianego od ucha do ucha faceta , który będzie przejmował inicjatywę.. podczas gdy w domu masz chyba domatora i do tego nieśmiałego. Albo zaakceptujesz go takim jakim jest, albo poszukaj szczęścia dalej. Wiesz co innego jest gdyby problem był taki, że mąż Ci w domu nie pomaga, wszystko na Twojej głowie , dziećmi się nie zajmuje.. ale tu w zasadzie no trudno coś mu zarzucić konkretnego. Nie śpiewał na koncercie?.. błagam, umarłabym ze wstydu gdyby ktoś mi kazał śpiewać trzymając się za ręce. Czego Ty oczekujesz w ogóle.. ? jednej kwestii nie rozumiem, być może nie doczytałam : Twój mąż nie pracuje? Ciągle się uczy? czy już ma jakiś staż a po prostu mniej zarabia?

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Autorka się ulotniła, szkoda.

129

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Dlaczego szkoda? Bo nie ma już większości forumek nad kim się pastwić? A te głębokie analizy psychologiczne (na jakże bogatym materiale źródłowym)... Jakże rozbrajające. smile

130 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-16 00:10:27)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorka się ulotniła, szkoda.

Bo szukała usprawiedliwienia dla swojej decyzji ale jej nie znalazła, wiec poszła szukać gdzie indziej.

Na jedno zwróciłam uwage :
- ojciec z problemem alkoholowym
i
- zdziwienie, że można kogoś kochać pomimo czegoś a nie za coś
Taka postawa „handlowa” w miłości - coś za coś , jak sobie zasłuży/żę - jest typowa dla osób o przebiegu DDxx np DDA.

Posty [ 66 do 130 z 134 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024