Czy mam szansę pokochać męża na nowo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 134 ]

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Przyznaję się, nie przeczytałam listu. Nie wiem czy Twój mąż go czytał, czy Wy w ogóle rozmawiacie?
W związku liczy się komunikacja, taka słowna, face to face, a nie wysyłanie listów z zażaleniami.


Ambiwalentna_ napisał/a:

Cóż, ja jednak go kochałam. Nigdy się nie zakochałam szaleńczo, pokochałam go z tymi jego wadami, ale zawsze je widziałam. To była taka trudna miłość.

Ale z jakimi wadami???? Ty nadal nie rozumiesz. To, co Ci w nim przeszkadza, to nie są wady, tylko ON TAKI JEST.


Ambiwalentna_ napisał/a:

Zostawiłam go w liceum po 6 miesiącach związku, przed studiami....

Ambiwalentna_ napisał/a:

Po 2 roku studiów znów go zostawiłam.

Ambiwalentna_ napisał/a:

Nie chciałam znów zamieszkać z nim od razu (mieszkaliśmy razem zawsze od początku studiów), ale już nie mogłam mieszkać u tej koleżanki  i nie miałam gdzie mieszkać, więc wróciłam do niego.

Wiesz kogo widzę? Dziewczynę, która sama  nie wie czego chce. Z braku laku, wzięłaś tego faceta za męża, bo nikogo innego nie było. Zamieszkałaś z nim, tylko dlatego, że nie mogłaś mieszkać u koleżanki! Trzeba mieć tupet. Gdybyś nie chciała z nim mieszkać, wynajęłabyś choćby pokój. 

Ambiwalentna_ napisał/a:

Na koncercie mnie tak strasznie rozczarował. Straszna bzdura, pomyślicie. Jak kocham Beatelsów, śpiewana była piosenka "Hey Jude" na głosy - te "na na na na" - najpierw kobiety, potem faceci. Wzięłam go za rękę, chciałam byśmy to razem zrobili, bo to spełnienie moich marzeń, wszyscy wokół śpiewają. Trzymam go za rękę, patrzę w oczy. A on nie chciał zaśpiewać głupiego "na na na" w tłumie ludzi. Dla mnie to było jak taki cios prosto w serce.

Zamiast docenić to, że poszedł z Tobą na Twój wymarzony koncert, czepiasz się, że nie brał w nim udziału tak, jakbyś tego oczekiwała. Może on nie znosi Paula, ale jednak poszedł z TOBĄ. Mogłabyś to docenić, bo gdyby miał Cię gdzieś, wcale by tam nie poszedł, tym bardziej, że za cenę biletu, można było sobie kupić naprawdę coś fajnego.

Ambiwalentna_ napisał/a:

Na wakacjach nie szukał porozumienia z moimi rodzicami. Był dal nich miły, ale nie rozmawiał dopóki ktoś go o coś nie zapytał.

Może chciał spędzić wakacje z Tobą, a nie Twoimi rodzicami?

Ambiwalentna_ napisał/a:

Tata z bratem szli wieszać lampki choinkowe na zewnątrz, dla mnie naturalne było to by Michał zaproponował pomoc. Ale nie zrobił tego, mówiłam mu że może im pomógłby, a on mówił że ee no chyba jakby chcieli pomocy to by powiedzieli.

To ilu jest potrzeba facetów, do wieszania lampek?

Czas dojrzeć Autorko, małżeństwo to nie zabawa,a życie to nie bajka. Ty nie wiesz czego chcesz, czepiasz się i jesteś niezadowolona, bo Twój mąż nie spełnia Twoich oczekiwań. Nie spełniał ich od samego początku, więc trzeba było nie brać z nim ślubu. Rozejdźcie się, niech każde z Was znajdzie tego jedynego.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Nie no, jak nie zaśpiewał "na na na", to pozamiatane, rozwód konieczny... Autorka, Ty byś może na siebie zerknęła zamiast wciąż wymieniać, jakie "wady" ma mąż? I tak jak ktoś już napisał - to nie są wady, on taki jest. Naprawdę istnieją ludzie, którzy nie śpiewają "na na na" na koncertach... po co Ty za niego w ogóle wychodziłaś, skoro zawsze po prostu taki był, tego pojąć nie mogę...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

41

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

No ok, ja tak naprawdę to bym naprawdę najbardziej chciała żeby prawdą było to, że ja jestem piedol***ta. Że powinnam być szczęśliwa i że mogę być, a tylko jakieś złe schematy w moim mózgu mi to uniemożliwiają.

Powiedzcie mi, czy czujecie w swoich związkach, że jesteście z "bratnią duszą". Bo mi tego brakuje. Ja i on mamy takie zupełnie inne wrażliwości. Czy to taka moja "mrzonka" i ludzie się tak nie czują kompatybilni nigdy. A może właśnie jak się ma takie samo spojrzenie na świat, to jest gorzej, a nie lepiej, tak jak mi się wydaje?

No i

Czy jest tu ktoś kto miał taki wielki kryzys w związku lub zna kogoś kto taki miał - taki kryzys właśnie w kwestii niepewności swoich uczuć - który pokonał i potem było już dobrze?

42 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-11 10:59:55)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Masz jakis zakodowany schemat, program spoleczny,jaki ktos powinien byc, jestes w 100% przekonana co powinno byc np.wpojone w dziecinstwie, nie znosisz innego punktu widzenia. Piszesz na cale strony czyjes wady, a sama swoich nie dostrzezesz. Mnie uderzyla ta inwestycja w związek....czyli wszystko co robilas bylo po to zeby dostac jakis efekt. Nie wychowalas sobie tak jak chcialas, nie usadzilas w roli meza bankomata glowy rodziny (czyli boga co potrafi wszystko) i teraz jestes zla ze ta twoja inwestycja nie zwrocila sie tak jak chcialas. Mam nadzieje ze odejdziesz, chlopak chwile pocierpi, a potem zobaczy w jakim egocentryzmie i roszczeniowosci zyl przez tyle lat i dla kogo sie staral kogo prosil o powrot tyle lat. Zycze mlodemu lekarzowi szczescia

Taki wielki kryzys?? Mloda kolezanko bo inaczej nie powiem juz. Wielki kryzys to jest maz alkoholik zamykajacy zone w domu i bijący codziennie, albo zdrady, odejscie do mlodszej bez slowa. Wez sobie zobacz inne tematy na forum to zobaczysz prawdziwe kryzysy.

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Powiedzcie mi, czy czujecie w swoich związkach, że jesteście z "bratnią duszą".

Tak, bo ja weszłam w ten związek z miłości, nie z desperacji i braku laku.

Ambiwalentna_ napisał/a:

Bo mi tego brakuje.

to po jaką cholerę w ogóle z nim zaczęłaś być? Po co to wszystko? Stracone lata.



Ambiwalentna_ napisał/a:

Czy jest tu ktoś kto miał taki wielki kryzys w związku lub zna kogoś kto taki miał - taki kryzys właśnie w kwestii niepewności swoich uczuć - który pokonał i potem było już dobrze?

Tak, miałam kryzys. Przestała kochać męża, rozwiodłam się i teraz jest dobrze.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

44

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
1990rusałka napisał/a:

Masz jakis zakodowany schemat, program spoleczny,jaki ktos powinien byc, jestes w 100% przekonana co powinno byc np.wpojone w dziecinstwie, nie znosisz innego punktu widzenia. Piszesz na cale strony czyjes wady, a sama swoich nie dostrzezesz. Mnie uderzyla ta inwestycja w związek....czyli wszystko co robilas bylo po to zeby dostac jakis efekt. Nie wychowalas sobie tak jak chcialas, nie usadzilas w roli meza bankomata glowy rodziny (czyli boga co potrafi wszystko) i teraz jestes zla ze ta twoja inwestycja nie zwrocila sie tak jak chcialas. Mam nadzieje ze odejdziesz, chlopak chwile pocierpi, a potem zobaczy w jakim egocentryzmie i roszczeniowosci zyl przez tyle lat i dla kogo sie staral kogo prosil o powrot tyle lat. Zycze mlodemu lekarzowi szczescia

Taki wielki kryzys?? Mloda kolezanko bo inaczej nie powiem juz. Wielki kryzys to jest maz alkoholik zamykajacy zone w domu i bijący codziennie, albo zdrady, odejscie do mlodszej bez slowa. Wez sobie zobacz inne tematy na forum to zobaczysz prawdziwe kryzysy.

Wiesz co? Taka odpowiedź jest dla mnie najbardziej pomocna. Ja chyba potrzebuję takiego kubła zimnej wody na łeb.

Ja chciałabym się tak zmienić, by móc go zaakceptować takim jaki jest. Czuję, że go niszczę i tylko pogarszam to co mi przeszkadza. A wiesz jaka jest jego jedna z zalet? Taka właśnie, że on nie czepia się do mnie o moje wady. Może gdyby czasem tak robił to by mi je uświadamiał.

Nie mówię że to jest "wielki kryzys" na skali możliwych kryzysów w związkach. Tylko taki wielki w kwestii tego co czuję w sercu.

45 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-11 11:22:21)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Rzeczywiście jesteś ambiwalentna, Ambiwalentna, bo w tym co piszesz jest masa sprzeczności. Sama nie wiesz czego chcesz, nie potrafisz się określić, nie wiesz dokąd zmierzasz, jaki obrać cel, jakiego chcesz partnera.
Potrzebujesz na początek zrobić porządek z sobą, zastanowić się, jak chcesz żyć, co jest dla Ciebie ważne, a co nieistotne. Ile z tego, co do tej pory zrobiłaś było Twoim pragnieniem, a ile zawdzięczasz wpływom otoczenia, rodziców, znajomych, kultury i ogólnie społeczeństwa. Może tylko chciałaś się wpasować w nieswoje ramy i te ramy teraz Cię uwierają. Może Twój mąż stał przez przypadek częścią nieTwojego scenariusza.
Moim zdaniem, taka zakręcona i ambiwalentna, niewiedząca, czego chcesz i dokąd zmierzasz zbędziesz dopóki nie zrobisz porządku z sobą.
Nie podejmuj teraz pochopnych decyzji. Twój mąż wydaje się porządnym człowiekiem, ale skoro chce się wpasować w Twoje ramy, to widać, że on sam też ma z sobą problemy. Nie dziwię się, że taki facet Cię nie kręci, jest nieciekawy a wręcz irytujący. On właściwie też powinien zająć się sobą.


Przeczytałam Twój post powyżej. Zwróć uwagę, że teraz też chcesz, żeby ktoś coś za Ciebie zrobił, żeby ktoś Cię skłonił do podjęcia jakichś kroków, żeby ktoś Cię zmobilizował, żeby coś się zadziało bez Twojej pracy nad sobą, żebyś się nie musiała wysilać za bardzo. Nie tędy droga.

46 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-11 11:20:55)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ciesze sie ze pomoglam.Moze on ma jakas ceche osobowosci, ktore sprawia ze tak sie zachowuje?Psycholog powinien zlokalizowac takie rzeczy. Slusznie ci tu piszą, on taki jest, dobrze ze jednak dopuszczasz inny punkt widzenia.Pokrecona Owieczka ja cos pamietam ze gdzies widzialam fragmenty Twojej historii i ze bylo mi smutno czytac. Mam nadzieje ze nie pomylilam z kims innym.

47

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

"...ale co raz rzadziej zdarza mi się w Tobie dostrzegać osobę, którą mogę podziwiać, szanować – a co raz częściej kogoś, kto zachowuje się w sposób dla mnie nie do przyjęcia– czasem nie do przyjęcia jako postać mojego męża, a czasem nie do przyjęcia jako osoba – wtedy, gdy obierasz taki pogardliwy pogląd na ludzi, gdy osądzasz kogoś po pozorach, źle komuś życzysz – wtedy gdy właśnie czuję, że nie jesteś człowiekiem o dobrem sercu.


Tak samo było u mojego byłego. Było mi z tym bardzo źle, gdy się to zaczęło nasilać. Jad, złość na innych, zawiść, osądzanie - zachowania, które wysysały ze mnie energię i radość z przebywania w jego towarzystwie. Wynikało to z jego osobistych niepowodzeń i frustracji.

Czy Twój mąż był taki zawsze?
Tak sobie myślę, że on może wybrał dla siebie zły zawód?? Ciężkie studia, a potem jak wiadomo, jeszcze trudniejszy okres po ich zakończeniu. Pewno jest przemęczony, sfrustrowany, rozgoryczony. Może, jeśli przez to przebrnie, będzie lepiej. Czy Ty rozumiesz jego zawodowe problemy w ogóle i specyfikę jego pracy??

48

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

Powiedzcie mi, czy czujecie w swoich związkach, że jesteście z "bratnią duszą".

Tak, bo ja weszłam w ten związek z miłości, nie z desperacji i braku laku.

Ambiwalentna_ napisał/a:

Bo mi tego brakuje.

to po jaką cholerę w ogóle z nim zaczęłaś być? Po co to wszystko? Stracone lata.



Ambiwalentna_ napisał/a:

Czy jest tu ktoś kto miał taki wielki kryzys w związku lub zna kogoś kto taki miał - taki kryzys właśnie w kwestii niepewności swoich uczuć - który pokonał i potem było już dobrze?

Tak, miałam kryzys. Przestała kochać męża, rozwiodłam się i teraz jest dobrze.


No a takie posty mi nie pomagają. Bo też nie wiem jak bardzo mogę się zmienić w akceptacji jego i też nie jest tak, że takich ludzi jak ja bym chciała żeby był Michał nie ma.

Dużo łatwiej zakończyć związek w którym się nie czuje, że druga osoba kocha.

A co jeśli ja zostawię swoje życie i potem będę po latach żałować?

A z drugiej strony - jeśli urodzi nam się dziecko, a ja nie będę mogła znieść męża bo każda drobna rzecz będzie mnie denerwowała?



Pokręcona Owieczka - mówisz że przestałaś kochać męża i go zostawiłaś. Ale też wyżej że czujesz że jesteś z bratnią duszą. Rozumiem, że teraz, a z mężem tak nie czułaś? Czy trudno było Tobie żyć po rozwodzie samej?



Ja myślę, że spróbuję na tej terapii. Spróbuję popracować nad sobą. Nie poddam tego tak łatwo, ale też nie zrobię tego co już robiliśmy, czyli nie będę na razie próbować powołać na świat dziecka.

49

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

No ok, ja tak naprawdę to bym naprawdę najbardziej chciała żeby prawdą było to, że ja jestem piedol***ta. Że powinnam być szczęśliwa i że mogę być, a tylko jakieś złe schematy w moim mózgu mi to uniemożliwiają.

Powiedzcie mi, czy czujecie w swoich związkach, że jesteście z "bratnią duszą". Bo mi tego brakuje. Ja i on mamy takie zupełnie inne wrażliwości. Czy to taka moja "mrzonka" i ludzie się tak nie czują kompatybilni nigdy. A może właśnie jak się ma takie samo spojrzenie na świat, to jest gorzej, a nie lepiej, tak jak mi się wydaje?

No i

Czy jest tu ktoś kto miał taki wielki kryzys w związku lub zna kogoś kto taki miał - taki kryzys właśnie w kwestii niepewności swoich uczuć - który pokonał i potem było już dobrze?

To trzeba było wybrać sobie na partnera bratnią duszę, a nie faceta, który Ciebie kochał i sobie pomyślałaś, że jakoś to będzie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

50

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Droga Ambiwalentna, im więcej czytam tym bardziej wydaje mi się, że budujesz ten związek na siłę.
To jak z wypracowaniem, jak masz natchnienie na początku to nawet jeśli stracisz wątek jakoś wybrniesz. Ty od początku rozważasz, analizujesz, porywu serca nigdy nie było, wiec teraz pcha Cie do przodu jakieś racjonalne podejście do życia.
Kryzysy napewno zdarzaj sie wielu parom, ale ...on Ciebie rozczarowuje co krok nawet drobiazgami ktòre moglabyś ignorować gdyby jego zalety powodowały Twój zachwyt.
Wydaje mi sie że nie pokochasz go.
Ktoś tu napisal o problemach innego kalibru-zdrada, nałogi, przemoc- nie obraź sie ,ale TO SĄ problemy które wiele par przezwycięża, bo sie kochają.
Tobie przeszkadza że on nie śpiewa, bo go nie kochasz.
Ale może sie myle.
Byliście już na terapii?

51

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
mallwusia napisał/a:

"...ale co raz rzadziej zdarza mi się w Tobie dostrzegać osobę, którą mogę podziwiać, szanować – a co raz częściej kogoś, kto zachowuje się w sposób dla mnie nie do przyjęcia– czasem nie do przyjęcia jako postać mojego męża, a czasem nie do przyjęcia jako osoba – wtedy, gdy obierasz taki pogardliwy pogląd na ludzi, gdy osądzasz kogoś po pozorach, źle komuś życzysz – wtedy gdy właśnie czuję, że nie jesteś człowiekiem o dobrem sercu.


Tak samo było u mojego byłego. Było mi z tym bardzo źle, gdy się to zaczęło nasilać. Jad, złość na innych, zawiść, osądzanie - zachowania, które wysysały ze mnie energię i radość z przebywania w jego towarzystwie. Wynikało to z jego osobistych niepowodzeń i frustracji.

Czy Twój mąż był taki zawsze?
Tak sobie myślę, że on może wybrał dla siebie zły zawód?? Ciężkie studia, a potem jak wiadomo, jeszcze trudniejszy okres po ich zakończeniu. Pewno jest przemęczony, sfrustrowany, rozgoryczony. Może, jeśli przez to przebrnie, będzie lepiej. Czy Ty rozumiesz jego zawodowe problemy w ogóle i specyfikę jego pracy??

Właśnie to jest myślę tak naprawdę jedna z gorszych rzeczy ostatnio w nim. Takich obiektywnie, co każdy chyba uzna za wadę, nie takich jak jego nieśmiałość.
Wydaje mi się, że trochę zawsze był taki trochę - teraz jak poznałam lepiej jego mamę to widzę, że to chyba on niej - on ciągle kogoś krytykuje i ocenia i uważa że tak jak ona robi to jest najlepiej i jedynie słusznie. Ale chyba też jest tu co raz gorzej.

Bez wątpienia wybrał zły zawód. Sam to wie i mówi. Znajomi, którzy imprezowali gdy on siedział w ksiązkach już mają super prace, bo są informatykami albo pracują w korpo/bankach. A on jest na stażu na którym nic się nie uczy i nikt się nim nie zajmuje i przez kolejne 6 lat będzie zarabiał mniej niż ja teraz. Ale tyle w to zainwestował wysiłku, że już tego nie rzuci. Ale właśnie nie umie się cieszyć sukcesem innych, tylko mówi żebym mu nic nie mówiła o tych ludziach bo go to denerwuje.

Ja wiem, że on ma ciężko z tą pracą. Gdybym wiedziała, że jak już mu ulży, jak dostanie się na rezydenturę, to będzie szczęśliwszy, nie taki marudny, nie taki rozgoryczony, zbolały, pesymistyczny i może jednak trochę pewniejszy siebie, to bym miała więcej nadziei w sercu.

Bo z takim człowiekiem naprawdę trudno mi być szczęśliwą.

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co jeśli ja zostawię swoje życie i potem będę po latach żałować?

A z drugiej strony - jeśli urodzi nam się dziecko, a ja nie będę mogła znieść męża bo każda drobna rzecz będzie mnie denerwowała?.

Moja historia jest zupełnie inna.

Żyjesz w zawieszeniu. A co jeśli nie zostawisz męża i po latach będziesz żałować zmarnowanych lat? Swoich i jego.
Zrób listę za i przeciw. Wyobraź sobie Was za 15 lat, widzisz Was razem?

Dziecko zazwyczaj się planuje, kiedy w związku jest zgoda i miłość. Dziecko nie jest ratunkiem dla małżeństwa, mam nadzieję, że nie myślisz teraz o zajściu w ciążę.

Jakiej rady oczekujesz? Co mogłoby Ci pomóc? Rozmawiasz z mężem o swoich wątpliwościach i uczuciach? Jak jest teraz między Wami?

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

53

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
emilia.ja napisał/a:

Droga Ambiwalentna, im więcej czytam tym bardziej wydaje mi się, że budujesz ten związek na siłę.
To jak z wypracowaniem, jak masz natchnienie na początku to nawet jeśli stracisz wątek jakoś wybrniesz. Ty od początku rozważasz, analizujesz, porywu serca nigdy nie było, wiec teraz pcha Cie do przodu jakieś racjonalne podejście do życia.
Kryzysy napewno zdarzaj sie wielu parom, ale ...on Ciebie rozczarowuje co krok nawet drobiazgami ktòre moglabyś ignorować gdyby jego zalety powodowały Twój zachwyt.
Wydaje mi sie że nie pokochasz go.
Ktoś tu napisal o problemach innego kalibru-zdrada, nałogi, przemoc- nie obraź sie ,ale TO SĄ problemy które wiele par przezwycięża, bo sie kochają.
Tobie przeszkadza że on nie śpiewa, bo go nie kochasz.
Ale może sie myle.
Byliście już na terapii?


Nie byliśmy jeszcze. Za 2 tygodnie.

Ech, czyli racjonalizacja i kompensacja, jaką stosuję przez chyba cały nasz związek, to nie jest normalne?
Takie coś w stylu, no dobra - nie mam porywów serca, ale mnie kocha i jest odpowiedzialny, no dobra, jest nieśmiały, ale mądry bardzo - to nie jest coś co każdy sobie w głowie robi?
Kochacie tak bezwarunkowo, za wady i zalety, a jak dzieje się coś co Wam przeszkadza to nie jest to takie że kwestionujecie swoje uczucia i to czy to właściwa osoba?

54

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co jeśli ja zostawię swoje życie i potem będę po latach żałować?

A z drugiej strony - jeśli urodzi nam się dziecko, a ja nie będę mogła znieść męża bo każda drobna rzecz będzie mnie denerwowała?.

Moja historia jest zupełnie inna.

Żyjesz w zawieszeniu. A co jeśli nie zostawisz męża i po latach będziesz żałować zmarnowanych lat? Swoich i jego.
Zrób listę za i przeciw. Wyobraź sobie Was za 15 lat, widzisz Was razem?

Dziecko zazwyczaj się planuje, kiedy w związku jest zgoda i miłość. Dziecko nie jest ratunkiem dla małżeństwa, mam nadzieję, że nie myślisz teraz o zajściu w ciążę.

Jakiej rady oczekujesz? Co mogłoby Ci pomóc? Rozmawiasz z mężem o swoich wątpliwościach i uczuciach? Jak jest teraz między Wami?


Wyobrażam sobie nas za 15 lat. Tylko chyba ciągle w takiej ulepszonej jego wersji, chyba zawsze tak za wiele sobie o nim wyobrażałam niż mogłam w rzeczywistości dostać. No ale nie jestem na 100% gotowa to poddać.
Rozmawiam z nim o tym wszystkim. Wszystko co Wam pisze on wie, włącznie z tym że nie jestem pewna czy go kocham.

On się szczerze chce dla mnie zmienić i poprawić. Między nami jest dziwnie teraz, bo ja jestem smutna i robię dobra minę do złej gry, on widzi to i mu przykro, poza tym ciągle ciężko mi tak naprawdę przestać rozmawiać o tym, czy damy radę uratować to małżeństwo. On twierdzi że tak no i jest bardzo zdeterminowany, chce isć na tą terapię, prosi bym mu dała czas.

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-11 12:06:08)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Autorko smile
Mam dobrą wiadomość- jesteś pie....nięta smile Jak my wszyscy - każdy w jakimś stopniu.
Mąż też, skoro do Ciebie wraca jak bumerang..

Twoje pir....cie to olbrzymi egocentryzm, a to co czujesz/czułaś do męża nie leżało obok miłości.
Plus olbrzymi- już teraz wiesz, że coś nie gra- masz odwagę się do tego przyznać i zmierzyć- super.
na moje oko- sami tego nie ogarniecie- więc szukajcie pomocy:
Z perspektywy kogoś, kto był 23 lata żoną męża nie śpiewającego nanana.. smile pesymisty- a ja uznałam, że taka jego uroda i wcale o to nie miałam żalu, w imię wolności i różnic między ludzmi- a kogo moje nanana drażniło, bo nie pasowało do obrazka wymarzonego- powiem- że ciężkie jest takie małżeństwo..
Chociaż możliwe- bo Twój mąż jest jak storczyk- 2 krople wody wystarczą, by zakwitł dla Ciebie.. ale On naprawdę Cię NIGDY nie zadowoli do końca..

Sama jestem ciekawa, czy jest dla Was szansa?
Miałaś wymagających rodziców? Czy takich bardziej lużnych, ciepłych?
Sama jesteś zadowolona ze swojego rozwoju?

Tu jest perła myślenia:

"Tylko chyba ciągle w takiej ulepszonej jego wersji, chyba zawsze tak za wiele sobie o nim wyobrażałam niż mogłam w rzeczywistości dostać. No ale nie jestem na 100% gotowa to poddać."

Wampirzyca z Ciebie, wiesz? big_smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

56

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:
mallwusia napisał/a:

"...ale co raz rzadziej zdarza mi się w Tobie dostrzegać osobę, którą mogę podziwiać, szanować – a co raz częściej kogoś, kto zachowuje się w sposób dla mnie nie do przyjęcia– czasem nie do przyjęcia jako postać mojego męża, a czasem nie do przyjęcia jako osoba – wtedy, gdy obierasz taki pogardliwy pogląd na ludzi, gdy osądzasz kogoś po pozorach, źle komuś życzysz – wtedy gdy właśnie czuję, że nie jesteś człowiekiem o dobrem sercu.


Tak samo było u mojego byłego. Było mi z tym bardzo źle, gdy się to zaczęło nasilać. Jad, złość na innych, zawiść, osądzanie - zachowania, które wysysały ze mnie energię i radość z przebywania w jego towarzystwie. Wynikało to z jego osobistych niepowodzeń i frustracji.

Czy Twój mąż był taki zawsze?
Tak sobie myślę, że on może wybrał dla siebie zły zawód?? Ciężkie studia, a potem jak wiadomo, jeszcze trudniejszy okres po ich zakończeniu. Pewno jest przemęczony, sfrustrowany, rozgoryczony. Może, jeśli przez to przebrnie, będzie lepiej. Czy Ty rozumiesz jego zawodowe problemy w ogóle i specyfikę jego pracy??

Właśnie to jest myślę tak naprawdę jedna z gorszych rzeczy ostatnio w nim. Takich obiektywnie, co każdy chyba uzna za wadę, nie takich jak jego nieśmiałość.
Wydaje mi się, że trochę zawsze był taki trochę - teraz jak poznałam lepiej jego mamę to widzę, że to chyba on niej - on ciągle kogoś krytykuje i ocenia i uważa że tak jak ona robi to jest najlepiej i jedynie słusznie. Ale chyba też jest tu co raz gorzej.

Bez wątpienia wybrał zły zawód. Sam to wie i mówi. Znajomi, którzy imprezowali gdy on siedział w ksiązkach już mają super prace, bo są informatykami albo pracują w korpo/bankach. A on jest na stażu na którym nic się nie uczy i nikt się nim nie zajmuje i przez kolejne 6 lat będzie zarabiał mniej niż ja teraz. Ale tyle w to zainwestował wysiłku, że już tego nie rzuci. Ale właśnie nie umie się cieszyć sukcesem innych, tylko mówi żebym mu nic nie mówiła o tych ludziach bo go to denerwuje.

Ja wiem, że on ma ciężko z tą pracą. dybym wiedziała, że jak już mu ulży, jak dostanie się na rezydenturę, to będzie szczęśliwszy, nie taki marudny, nie taki rozgoryczony, zbolały, pesymistyczny i może jednak trochę pewniejszy siebie, to bym miała więcej nadziei w sercu.

Bo z takim człowiekiem naprawdę trudno mi być szczęśliwą.

Ja także nie mogłam się cieszyć przy nim sukcesami innych, okropne to było, bo nawet gasił moją radość z sukcesów córki (nigdy nic nie powiedział wtedy miłego, że gratuluje, że super itd.). Obawiam się jednak, że to taki charakter sad

Ja w ogóle mam wrażenie, że Ty się zakochałaś kiedyś nie w nim, ale w wyobrażeniu o nim. Przystojny chłopak z super perspektywami, poważanym i dobrze płatnym zawodem. Wyobrażenia się zderzyły boleśnie z rzeczywistością i teraz wnerwia Cię w nim już wszystko - i to, co istotne i to, co jest bzdetą.
I też uważam, że na siłę chcesz ratować to małżeństwo.

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Wyobrażam sobie nas za 15 lat. Tylko chyba ciągle w takiej ulepszonej jego wersji...

Czyli nie wyobrażasz sobie Was, takimi jakimi teraz jesteście.


Ambiwalentna_ napisał/a:

On się szczerze chce dla mnie zmienić i poprawić. ...
On twierdzi że tak no i jest bardzo zdeterminowany, chce isć na tą terapię, prosi bym mu dała czas.

Matko, ale to jest smutne sad Musi Cię bardzo kochać.
Chcesz zmienić jego naturę, jego własne "ja". Ludzie to nie roboty, nie da się zmienić tego, jakimi jesteśmy. On, w imię miłości do Ciebie, jest gotowy na zmianę o 180 stopni. Jak myślisz, czy on wtedy będzie szczęśliwy sam ze sobą? Czy jeśli on Cię poprosi, byście poszli na kompromis, i żebyś Ty czasem zachowywała się tak jak on by chciał, zgodziłabyś się? Byłabyś szczęśliwa?

Terapia to dobre rozwiązanie. Przyjrzycie się sobie.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

58

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ela210 napisał/a:

Autorko smile
Mam dobrą wiadomość- jesteś pie....nięta smile Jak my wszyscy - każdy w jakimś stopniu.
Mąż też, skoro do Ciebie wraca jak bumerang..

Twoje pir....cie to olbrzymi egocentryzm, a to co czujesz/czułaś do męża nie leżało obok miłości.
Plus olbrzymi- już teraz wiesz, że coś nie gra- masz odwagę się do tego przyznać i zmierzyć- super.
na moje oko- sami tego nie ogarniecie- więc szukajcie pomocy:
Z perspektywy kogoś, kto był 23 lata żoną męża nie śpiewającego nanana.. smile pesymisty- a ja uznałam, że taka jego uroda i wcale o to nie miałam żalu, w imię wolności i różnic między ludzmi- a kogo moje nanana drażniło, bo nie pasowało do obrazka wymarzonego- powiem- że ciężkie jest takie małżeństwo..
Chociaż możliwe- bo Twój mąż jest jak storczyk- 2 krople wody wystarczą, by zakwitł dla Ciebie.. ale On naprawdę Cię NIGDY nie zadowoli do końca..

Sama jestem ciekawa, czy jest dla Was szansa?
Miałaś wymagających rodziców? Czy takich bardziej lużnych, ciepłych?
Sama jesteś zadowolona ze swojego rozwoju?

Skoro pytasz, to się otworzę w pełni, bo pytania są wcelowane w 100% w to co jeszcze jest źle w moim życiu:

Miałam wymagających rodziców, tatę kochanego, ale z problemem alkoholowym (nie bił nas ani mamy, ale wracał pijany często) mamę dla której nigdy nie byłam wystarczająco dobra, zawsze mnie porównywała z innymi w kwestiach ocen i pomocy jej, choć zawsze miałam czerwony pasek na świadectwie i  byłam bardzo posłuszna i nigdy nie mieli ze mną żadnych kłopotów wychowawczych. Zawsze mamę obchodziło "co inni pomyślą".
Do Michała też mi zaszczepiała wątpliwości "nie wiem jak sobie dacie radę tacy cisi i spokojni jesteście". Przed ślubem z nim powiedziała mi, że ona mi męża nie wybrała tylko ja sama więc nie chce nigdy usłyszeć, że się z nim rozwodzę.
Dla mnie mama była mega toksyczna, chyba przechodziła sama jakieś załamanie nerwowe, które na mnie wyładowywała, żyłam w domu jak obozie pracy, ciągle sprzątałam, bo mam była zafiksowana na punkcie porządku, mogłam z domu wychodzić rzadko i tylko do 22. Teraz już moja młodsza siostra ma o niebo lepiej, jest zupełnie inaczej. Jak się wyrwałam z domu na studia i zamieszkałam z Michałem to było cudownie. Sama decydowałam co robię i kiedy. Ale też z presji rodziców tak wcześnie wzięłam ślub.

Nie jestem zadowolona z moich studiów, straciłam 5 lat na studiowanie prawa, a nigdy nie chciałam tego robić, bo jestem dusza artystyczną - ale późno to zrozumiałam, myślałam, że "dosrosnę" do bycia poważną Panią adwokat. Teraz pracuję w marketingu, ale na stanowisku gdzie się nie rozwijam wcale. Chciałabym zostać grafikiem, bo lubię rysować, ale jestem tez ogromnym leniem i prokrastynatorem i nigdy nie udało mi sie samej wystarczająco zmotywować by się w czymś rozwijać. Mam nudne życie, bo choć lubię spotykać się ze znajomymi, to nie lubię inicjować spotkać, więc rzadko wychodzimy z domu, tak raz na 1,5 tygodnia spotykam sie z kimś znajomym. Tak to tylko praca i Michał. Nie robię nic by się rozwijać i to i problemy w związku wpędzają mnie w błędne koło nieszczęścia. Czuję że marnuję swoj potencjał i zycie ale nie mam siły i ochoty by coś z tym zrobić. Tzn. no zapisałam nas na terapię, a siebie do psychiatry i pisze tu, wiec mam tyle żeby szukać pomocy na zewnątrz. A sama nie mam siły się do czegoś samej zmotywować.

Więc taki klops. Mam mentalność niewolnika i potrzebuję by ktoś nade mną z batem stał i mówił "rób to" zrób to" to bym robiła.

59

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

nie jestem pewna czy zmiana na nowy model coś da big_smile masz strasznie sprecyzowane te wymagania a to utrudnia życie smile I może teraz wydaje ci się że tacy mężczyźni którzy je spełnią istnieją ale wydaje mi się że nie big_smile Myślę że jakbyś patrzyła bardziej ogólnikowo to byłoby ci łatwiej np widzieć romantyzm w jego gestach jak śniadanie, kubek kawy, to że na świąteczne prezenty wybiera coś co wie że chcesz a nie że ma robić dokładnie to co ty uważasz za romantyczne gesty czyli nanana na koncercie patrząc ci w oczy :DD
Jakiegoś długoletniego stażu za sobą nie mam ale cieszę się że chłopak nie ma co do mnie aż takich wymagań big_smile

60

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Opisałaś moją śp już teściową.. sad
Jak ja bym chciała, gdyby mój mąż poszedł na terapię w Twoim wieku, a nie po 40..
Może bylibyśmy razem, może byśmy się rozstali- ale to byłoby lepsze.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Mam mentalność niewolnika i potrzebuję by ktoś nade mną z batem stał i mówił "rób to" zrób to" to bym robiła.

Nie, Ty zostałaś tak wychowana przez matkę. Inaczej nie potrafisz.
Znalazłaś faceta, który dał Ci poczucie bezpieczeństwa, spokojny, dobrze rokujący pod względem zawodowym. Prawdopodobnie, przeciwieństwo Twojego ojca.
Uciekłaś z domu, w coś, co miało być Twoim azylem.
Żyjesz wyobrażeniami, nie wiesz czy to co czujesz, było/jest miłością.
Chyba czas iść na własną terapię, zanim pójdziecie razem.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

62 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-11 12:41:54)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Dobrze jest widziec ze nie jestes jak niektorzy  tylko przywiazana do tego co sama myslisz,a dopuszczasz jakies inne opinie.Dobrze ze to opisalas.Na terapii dowiesz sie o wiele wiecej.

Moze dlatego ze w dziecinstwie mialas tak jasno okreslone wymagania,teraz przenosisz to dalej na meza, potem moze na dzieci? To jest dobre czasami, jak masz jakies pozytywne konstruktywne wzorce. Ale byloby zle zrobic z drugiej osoby Twojego niewolnika. Piszesz ze sama bys tego chciala, a widze ze swoimi wymaganiami robisz tak z mezem. Moze teraz tu na forum, za 2tyg. na terapii bedziesz liczyc na podobne pokierowanie tym co masz dalej robic. Ale ogolnie milo widziec ze ta rozmowa ma poki co jakis konstruktywny przebieg, inaczej od randek internetowych albo matki chlopaka. Moze uda sie jakos wam pomoc.

Twoja mama patrzyla tak bardzo co inni pomysla.Zauwazylam u ciebie to samo, jak piszesz o lampkach choinkowych, dziewczynie niosacej ciezkie zakupy, nawet wlasnym rozwodzie, wszedzie tam widzialam taka troske o zdanie innych. Tak zgadzam sie to jest w jakims stopniu wazne zeby zyc w zgodzie z innymi. Ale pozwol sobie pomyslec ze to moze nie byc twoj glowny priorytet.

63

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Napisaliście to co sama wiem w głębi duszy. Wiem, ze przez to ze straciłam już cierpliwość do jego niezaradności i ciagle go krytykuje to robię mu wiele krzywdy. Ja wiem ze tak jest i on wie, rozmawiamy o tym. Ulle, jest dokładnie tak jak piszesz, Michał stracił w moich oczach autorytet. Nie umiem go za nic podziwiać już. Czuje się jakbym byla w związku z jakimś moim sługa niewolnikiem a ja nie chce tak. Nie chce żeby on robił rzeczy wbrew sobie bo to widać.

Tylko właśnie jest ten aspekt tego ze on nie wyobraża sobie życia beze mnie. On walczy mimo tego co się dzieje, wczoraj jak wróciłam z pracy po napisaniu tego posta to zrobił kolacje przy świecach w domu. Teraz rano - wstał i zrobił kawę i kanapki. No jak ja mogę go zostawić jak on się tak stara sad

Ja nawet go pytałam czy nie uważa, ze nie pasujemy do siebie. Ze ja sie go czepiam o rzeczy, które jeśli wina wcale nie sa. Ze po prostu nie mogę zaakceptować go takim jakim jest. On uważa, ze u każdego bym znalazła coś o co bym się czepiała. A może to tak by było?

Ja z całej siły bym chciała by on mi mogł znów jakoś zacząć imponować. On mówi ze jak już się dostanie na rezydenture, będzie pracował, to na pewno już nie będzie taki marudny i będzie bardziej zadowolony z życia, bo w końcu będzie robił to co chce.

Ja mam teraz w życiu, patrząc z boku, wszystko co chciałam kiedykolwiek.

A w środku zjada mnie okropne nieszczęście. Najłatwiejsza droga byłoby po prostu pokochać Michała jakoś na nowo, to jest to co naprawdę bym chciała zrobić.

Trudno mi z nim być teraz i nie jestem szczęśliwa, ale tez nie wyobrażam sobie mojego życia jako singielki. Ja nigdy tak naprawdę sama nie mieszkałam. Nie chodziłam na randki. Nie chce tego wcale.

Chce być w tym miejscu gdzie teraz tylko chce kochać męża.

Czy naprawdę nie mam z nim szans na szczęście?

PS ella Michał nie zajmuje się domem, tylko ostatnio jakoś dwa miesiące gdy ja naprawdę mam chyba stany depresyjne i na nic siły to zaczyna robić rzeczy sam. Tak to zawsze mi pomagal i robił to o co go prosiłam, ale gotowanie i sprzątanie to moja działka była. On się uczył.

PS2: właśnie jeszcze mała nadzieje pokładam w tym, ze mam depresje. Nie wiem co było pierwsze, czy moje niezadowolenie które mnie w nią wpędziło, czy ona przyszła tak z nikad. Może jakbym się z tego wyleczyła to bym mogła bardziej docenić Michała i jakoś uwolnić trochę miłości? Może przez nią mam takie zamrożone serce? Fakt, Michał nie ma wielu cech które są dla mnie ważne, ale tez mogę na nim polegać, nie zdradzi mnie, nie skrzywdzi. Kocha ponad wszystko.


a jaka Ty jesteś ? jakie masz plany na zycie ? karierę ?  co robisz po pracy ? jak spędzasz czas a jak byś chciała ???

Błędem jest wiszenie na mężu i oczekiwanie kiedy się zmieni, jak się zmieni,,, czy już w końcu się zmieni !
Tak jakby ta zmiana miała spowodować wieki przewrót i odmianę Twojego życia … i ma dać Ci jeszcze szczęście. !


Masz za męża człowieka z wartościami  doceń to i zostaw go ! smile  W sensie , pozwól mu zmieniać się w swoim tępię i zgodnie z swoimi potrzebami .
Chcesz zmian w życiu - pracuj nad sobą , nad swoją zmianą , nad sowimi planami - a szczęście daj sobie sama …..
Naucz się być szczęśliwa sama ...to emanuje szczęściem na innych ….  Skup się na sobie a nie na mężu …

Zajmij się "swoim" życiem, jesteś młoda …. związek powinien polegać na łączeniu dwóch światów … a nie ograniczaniu do jednego... i urabianiu męża/ zony na swoją modłę .

Co do męża chęci zmian   - jeśli rzeczywiście "sam chce" coś w sobie zmienić … dla siebie !! to go wspieraj.

Np. szkolenie pozytywnego myślenia , jak zmienić swoje myślenie- co według mnie jest podstawową rzeczą jaka trzeba zrobić żeby rozpocząć proces pracy nad sobą !
Czyli zmienić swoje myślenie ! 
Polecam blog Michała Pasterskiego i artykuł / szkolenie małe "jak zmienić swój sposób myślenia ".
ta zmiana jest potrzebna Tobie ….  może i męża zainteresuje smile

PS...doczytałam  teraz Twój opis siebie samej...  DO ROBOTY ..  zejdź z męża … weź się za siebie kobieto ! !! tongue

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

64

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

Mam mentalność niewolnika i potrzebuję by ktoś nade mną z batem stał i mówił "rób to" zrób to" to bym robiła.

Nie, Ty zostałaś tak wychowana przez matkę. Inaczej nie potrafisz.
Znalazłaś faceta, który dał Ci poczucie bezpieczeństwa, spokojny, dobrze rokujący pod względem zawodowym. Prawdopodobnie, przeciwieństwo Twojego ojca.
Uciekłaś z domu, w coś, co miało być Twoim azylem.
Żyjesz wyobrażeniami, nie wiesz czy to co czujesz, było/jest miłością.
Chyba czas iść na własną terapię, zanim pójdziecie razem.


Wiem, że mama mi zrobiła wiele krzywdy tak mnie wychowując.
Co do ojca to właśnie on jest dla mnie właśnie, poza piciem, to był i jest dla mnie wzorem dobrego męża. Bardzo mądry, zaradny, dowcipny, troskliwy, kochający. W zasadzie w porównaniu z moim ojcem to Michał nie wypada za dobrze - no nie pije, to na plus.

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce.

Nie no, ja psuję życie sobie i męzowi. Nigdy nie będzie facetem jakiego potrzebuję. Ale jestem tchórzem i nie umiem się zebrać w sobie na odwagę by go zostawić.

65

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

"czyli racjonalizacja i kompensacja, jaką stosuję przez chyba cały nasz związek, to nie jest normalne?
Takie coś w stylu, no dobra - nie mam porywów serca, ale mnie kocha i jest odpowiedzialny, no dobra, jest nieśmiały, ale mądry bardzo - to nie jest coś co każdy sobie w głowie robi?
Kochacie tak bezwarunkowo, za wady i zalety, a jak dzieje się coś co Wam przeszkadza to nie jest to takie że kwestionujecie swoje uczucia i to czy to właściwa osoba?"

Ojej...racjonalizacja jest bardzo dobra w gospodarce a kompensacja w przemyśle.
Takie myślenie względem męża/żony to.kalkulacja i mikroekonomia.

Przekonasz sie kiedy pokochasz bezwarunkowo- kiedy będziesz mamą, inna miłość nigdy nie jest całkowicie bezwarunkowa, ALE nie jest kalkulacją o jakiej piszesz.
Dla mnie normalne jest że są jakies tam problemy, różnice, no i po pięciu podejśviach do tematu wreszcie udaje Ci sie coś ustalić, uzgodnić i ...znowu chcesz go pożreć na śniadanie i ucałować , bo mimo że wiecznie bałagani , to przestał sikać do zlewu, gada z Tobą jak z nikim na świecie i nadal rozbraja Cie jego głupawa mina gdy kłamie że lubi Twoja mamę

66 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-11 13:04:09)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

Mam mentalność niewolnika i potrzebuję by ktoś nade mną z batem stał i mówił "rób to" zrób to" to bym robiła.

Nie, Ty zostałaś tak wychowana przez matkę. Inaczej nie potrafisz.
Znalazłaś faceta, który dał Ci poczucie bezpieczeństwa, spokojny, dobrze rokujący pod względem zawodowym. Prawdopodobnie, przeciwieństwo Twojego ojca.
Uciekłaś z domu, w coś, co miało być Twoim azylem.
Żyjesz wyobrażeniami, nie wiesz czy to co czujesz, było/jest miłością.
Chyba czas iść na własną terapię, zanim pójdziecie razem.


Wiem, że mama mi zrobiła wiele krzywdy tak mnie wychowując.
Co do ojca to właśnie on jest dla mnie właśnie, poza piciem, to był i jest dla mnie wzorem dobrego męża. Bardzo mądry, zaradny, dowcipny, troskliwy, kochający. W zasadzie w porównaniu z moim ojcem to Michał nie wypada za dobrze - no nie pije, to na plus.



A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce.


Nie no, ja psuję życie sobie i męzowi. Nigdy nie będzie facetem jakiego potrzebuję. Ale jestem tchórzem i nie umiem się zebrać w sobie na odwagę by go zostawić.


Oj tego nie wiesz- chyba że macie już romans długi- a chyba nie.. Zauraczają Cię pewne cechy, których do kompletu brakuje Michałowi- wad pewnie nie znasz..?
Zastanawiałam się właśnie- gdzie ten impuls?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

67 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-01-11 18:09:34)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna napisał/a:

[...]Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce. [...]

Przeczytaj jeszcze raz ten fragment swojego postu.
A potem, jeszcze raz.
To "nie mogę z nim być", bo noszoną na rękach narzeczoną ma, mówi wszystko.
Mąż jest w odstawce od czasu poznania przez Ciebie pana świadka?
Czyli od ślubu przynajmniej, krótko mówiąc?
Powtórzę. Rozejdźcie się. Mama i tata w tym wypadku akurat, winy nie poniosą. Chociaż, zawsze lepiej, zrzucić część winy na kogo innego, gdy do tego dojdzie.

facet po przejściach

68

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

.  znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa. Wiem, że trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu, ale co mam począć, jak on się zachowuje zawsze tak, że aż mi dech w piersi zapiera, sto procent robi wobec swojej narzeczonej i wobec innych ludzi i mówi to co ja uważam że się powinno i aż mi tak topnieje serce.

Nie no, ja psuję życie sobie i męzowi. Nigdy nie będzie facetem jakiego potrzebuję. Ale jestem tchórzem i nie umiem się zebrać w sobie na odwagę by go zostawić.

No wiec przestań tkwić w rozpoczetym błedzie.
Fajnie że przyznajesz że jest KTOŚ kto zapiera dech. On jest widać do Ciebie bardziej podobny, spełnia Twoje dosc wysokie wymagania, przynajmniej wiesz o kogo Ci chodzi. Nie o męża.
Nie dranatyzujmy, średnio pary rozchodza sie po 5latach, mam paru znajonych po rozwodach we wczesnym stadium małżenstwa. Żyją ,jednym jest lepiej innym gorzej, reguły nie ma.

Ale powiem Ci jeszcze że w mojej szklanej kuli widze jak po stażu Twoj ex wyjeżdża sobie do pracy do Nowej Zelandii ,zaczyna wszystko na nowo i jest szczęśliwy-może mniej marudny a może nadal, ale przynajmniej nie bedzie obarczony poczuciem że jest niewystarczający.

69

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Excop, po męsku odezwałeś się w imię sprawiedliwości. Masz rację- to niesprawiedliwe wobec męża, który mógłby w ramionach innej wiele więcej znależć..
Moze i tak się skończy.. Widzisz tylko- ten "dureń" tą pokochał, więc może tak bez wystrzału nie poddawać się jeszcze? smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Wracamy do początku. W pierwszej, w Twoim wątku, swojej odpowiedzi zadałam Ci pytanie. Nie był to przypadek. Powtórzę:

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ale tak szczerze, co się wydarzyło, że nagle wszystko Ci w tym mężu przeszkadza? Porównujesz go z innymi facetami, popadasz w depresję, jesteś nieszczęśliwa, tak nagle?


Teraz już wiemy. Jest inny mężczyzna, który jest Twoim ideałem. Dlaczego od razu nie powiedziałaś?

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

71

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Wracamy do początku. W pierwszej, w Twoim wątku, swojej odpowiedzi zadałam Ci pytanie. Nie był to przypadek. Powtórzę:

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ale tak szczerze, co się wydarzyło, że nagle wszystko Ci w tym mężu przeszkadza? Porównujesz go z innymi facetami, popadasz w depresję, jesteś nieszczęśliwa, tak nagle?


Teraz już wiemy. Jest inny mężczyzna, który jest Twoim ideałem. Dlaczego od razu nie powiedziałaś?


No bo nie uważam że każdy jest ze swoim ideałem, myślę że czasem nie da się i trudno. Ja z nim nie będę nawet jak się rozstanę z Michałem. To jego najlepszy przyjaciel.
Pytanie czy da się kochać nieideała. Ja go tak kochałam, taką miłością może nie namiętną, ale kochałam. A teraz przestaję, a chcę nadal.

72

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

73

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Poker napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

EEE..no nie przesadzajmy- autorko, to romans, czy po prostu od czasu do czasu go widujesz i nie macie poza tym kontaktu?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ambiwalentna_ napisał/a:

Pytanie czy da się kochać nieideała.

A Ty jesteś ideałem? Pewnie nie, a mąż Cię kocha.

Nie ma ideałów, są marzenia, wyobrażenia, postacie fikcyjne, które robią nam wodę z mózgu.
Nikt z nas nie jest ideałem, ale może być idealnym dla drugiej osoby. Wtedy ta osoba, bierze nas, takimi jakimi jesteśmy. Z całym naszym inwentarzem, z szafą wypełnioną szufladami  z napisami "wady i zalety".
Nie da się kochać kogoś tylko za zalety. Nie da się kogoś kochać i zmieniać tego człowieka na takiego "ze swoich snów".

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

75

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Ela210 napisał/a:
Poker napisał/a:
Ambiwalentna_ napisał/a:

A co do tego że nie ma takich facetów jak mój ideał w głowie - to tu jeszcze dodam coś co już zrobi ze mnie totalną jędzę.

Bo ja znam taki ideał. Tylko nie mogę z nim być. Bo to najlepszy przyjaciel mojego męża, nasz świadek. To jest mężczyzna z moich marzeń, z którym wiem że bym była szczęśliwa.

K.O.

Daj szansę Michałowi na szczęście, i zostaw go w spokoju.

EEE..no nie przesadzajmy- autorko, to romans, czy po prostu od czasu do czasu go widujesz i nie macie poza tym kontaktu?


Żaden romans, nie flitujemy nawet ze sobą i nie zrobiłabym tego. Jesteśmy we wspólnej paczce przyjaciół i tak po prostu myślę. Nigdy nie dałam mu tego odczuć.


Czy uważacie, że zaprzepaszczając taki związek, w którym już tak dobrze się znamy, mamy tyle wspomnień, planów i zostawiając się i zaczynając od zera ja i on możemy być szczęśliwsi? Mnie szczerze paraliżuje strach na myśl o rozstaniu, rozwodzie, wyprowadzce i szukaniu prawdziwej miłości teraz.

76 Ostatnio edytowany przez Markotny (2019-01-11 13:48:07)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Czytalem wpis i liczylem na przeczucie, ze jest ktos trzeci. No i bach. Stworzylas sobie idealny obraz znajomego i twoj maz nie ma szans. Z podejsciem autorki zaden facet nie bedzie jej pasowal. Wyglada na typowa ksiezniczke co szuka ksiecia na bialym koniu. Po raz kolejny potwierdza sie teza ze za dobrym mezem tez nie mozna byc.
Autorko powiedz mezowi co czujesz i Daj mu szanse by pokochal go Ktos z wadami i zaletami. A sobie Daj szanse zobaczyc jacy sa faceci. Jak cie kilku wykorzysta przez twoja naiwnosc to bedzie to dla ciebie cenna lekcja.

Posty [ 39 do 76 z 134 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018