Psycholog - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 75 z 75 ]

39

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:

Czyli mam nie rezygnować z niego jednak? I owszem wiem że to głównie moja praca ale sam nie dam rady dlatego potrzebuję pomocy.


Co do uwiedzenia owszem po prostu boje się podejść do kobiety. Boje się że mnie odrzuci, wyśmieje albo coś innego. A nawet jeśli to się bardzo stresuję i brak mi tematów do rozmów od razu. W internecie to co innego bo tutaj można powiedzieć że jestem w swoim żywiole. Dlatego też chciałbym to przenieść na życie realne.


Nie znam Cie, wiec nie wiem, jak zaawansowane sa Twoje problemy, ale w swoim poscie chciałam tylko Ci pokazac, ze terapia to nie jest kilka spotkan - to dluzsze zobowiązanie, taka umowa glownie z samym sobą. To, co miales teraz to prawdopodobnie tylko rozeznanie się terapeutki, poznanie Ciebie. Potem dobry terapeuta proponuje kontrakt, który określa cele i przyblizona dlugosc trwania terapii. Wspolnie omawiacie, co chcialbys osiągnąć, i czy jest możliwe. To dluzszy proces. Wiec warto mieć swiadomosc, ze jest to również obciążenie, także finansowe i podjąc decyzje o rozpoczęciu psychoterapii swiadomie, rozwazajac wszystkie plusy i minusy. Dobrze tez rozeznac się w osobie terapeuty, bo jest mnóstwo szamanow teraz, sprawdzić opinie, certyfikaty, czy poddaje się superwizji, no i jaki nurt reprezentuje.

Nie podejmuje się radzic Ci, czy masz rezygnować czy nie, bo nie wiem, czy faktycznie potrzebujesz terapii, to musisz sam wiedzieć. Jeśli masz jedynie problem z przełamaniem się do dziewczyn, i  ograniczone srodki, to może faktycznie lepiej przeznaczyć je na jakies warsztaty uwodzenia czy cos, tam trochę pomagają nabrać pewności siebie, choć cudow bym się po tym nie spodziewala. Można tez wziąć udział w jakies kilkudniowej grupie rozwojowej, na rynku jest trochę ofert. Tam pomoga Ci spojrzeć na siebie oczami innych ludzi, i pomoga zobaczyć, co moznaby zmienić, by mieć lepsze rezultaty w kontaktach z innymi.

Powodzenia.

Byle na przekór...:P
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Psycholog

Yyyy.. koniecznie dowiedz sie czy to psychoterapeuta czy jedynie psycholog. Jakie szkoly ukonczyla, jaki to nurt. Btw.psycholog jak i terapeuta nie daja rad sad a polecenie filmu typu Sekret mnie mocno dziwi. Brzmi jak pojscie na skroty (niekoniecznie wlasciwe). Jesli chcesz, podeslij mi na maila namiary na te osobe - jestem mocno w temacie wiec sluze pomoca smile

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"

41

Odp: Psycholog

Pewność siebie jest pustym sloganem wymyślonym przez kołczuf, aby wyciągać od ludzi pieniądze. Liczy się rutyna, a tą, jak sama nazwa wskazuje, zdobywa się metodą małych kroków.

Jakiś czas temu, toczyłem tu z koleżankami dysputę o oporach, przed prowadzeniem samochodu. Większość ludzi, niezaznajomionych z tematem, twierdzi, że należy wziąć dodatkowe jazdy z instruktorem. Ja uparcie twierdzę, że należy zacząć od wieczornych wojaży po pustych drogach i stopniowo wypuszczać się na większy ruch. Podobnie jest z mówieniem w języku obcym - jest blokada, zaczyna się od prostych zdań i z czasem nie wie się, kiedy zaczyna się płynnie mówić. Tę samą metodę proponuję Tobie. Zacznij od nawiązywania relacji z dziewczętami, które oceniasz, powiedzmy 2/10 i stopniowo zwiększaj obroty. Z czasem nabierzesz rutyny. Pytanie czy tego potrzebujesz, bo im większa rutyna - tym większe prawdopodobieństwo trafienia na niewłaściwą osobę.

42

Odp: Psycholog
Grasse napisał/a:

Pewność siebie jest pustym sloganem wymyślonym przez kołczuf,.


Na szczęście uzytkownik Grasse czuwa i w razie czego oprotestowuje :8


ps. Zacząles już te wieczorne wojaże za kierownicą, czy na razie to tylko teoria? smile

Byle na przekór...:P

43

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:
Grasse napisał/a:

Pewność siebie jest pustym sloganem wymyślonym przez kołczuf,.

ps. Zacząles już te wieczorne wojaże za kierownicą, czy na razie to tylko teoria? smile

Nie, moja Ty najpiękniejsza, boję się bardziej niż pójścia na ruski front.

44

Odp: Psycholog
Grasse napisał/a:
Benita72 napisał/a:
Grasse napisał/a:

Pewność siebie jest pustym sloganem wymyślonym przez kołczuf,.

ps. Zacząles już te wieczorne wojaże za kierownicą, czy na razie to tylko teoria? smile

Nie, moja Ty najpiękniejsza, boję się bardziej niż pójścia na ruski front.


Zbytek łaski z tymi komplementami, użytkowniku Grasse.., a co do wojaży zachęcam (byle nie było ofiar w ludziach..).

Byle na przekór...:P

45 Ostatnio edytowany przez interfire (2019-02-08 16:07:12)

Odp: Psycholog

Dodam, że oprócz sumiennej praktyki w kontakcie z dziewczynami, dobrze byłoby rozwijać w sobie lekko zboczoną wyobraźnię. Jak np. leżysz sam przed snem, to sobie wyobrażaj, jak rżniesz się namiętnie z koleżanką, która Ci się skrycie podoba. xd

Możesz też sobie poczytać „Watsjajana Mallanaga – Traktat o miłowaniu” - szczególnie polecam czysty oryginał. Można znaleźć pdf po polsku. Wymaga trochę wysiłku zrozumienia i szukania znaczeń poszczególnych skojarzeń, ale to właśnie takie coś rozwija tę wyobraźnię.

46

Odp: Psycholog

Ja tylko pamiętam, że jak zerwałem z toksyczną osobą moja pewność siebie znacząco wzrosła … potem brak praktyki i jakoś znów gorzej. Wszystko kwestia wprawy.

47

Odp: Psycholog

Nieśmiały, a takie pytanie. Czy rozmawiałeś o tym wszystkim ze swoim najbliższym gronem?

pom, pom, pom

48

Odp: Psycholog
Kjara napisał/a:

Yyyy.. koniecznie dowiedz sie czy to psychoterapeuta czy jedynie psycholog. Jakie szkoly ukonczyla, jaki to nurt. Btw.psycholog jak i terapeuta nie daja rad sad a polecenie filmu typu Sekret mnie mocno dziwi. Brzmi jak pojscie na skroty (niekoniecznie wlasciwe). Jesli chcesz, podeslij mi na maila namiary na te osobe - jestem mocno w temacie wiec sluze pomoca smile

Ok podeslalem namiary na tego psychologa. Ogólnie to widzę że faktycznie przychodzę i opowiadam jej o sobie zamiast coś robic i pracować nad sobą.


Lucyfer666 napisał/a:

Nieśmiały, a takie pytanie. Czy rozmawiałeś o tym wszystkim ze swoim najbliższym gronem?

Najbliższym gronem, tzn?. Z kolegą, rodzina?. Bo z kolegą to owszem.


I jak mówiłem w internecie jestem całkiem dobry nawet w tych sprawach bo nie raz udało mi się wyciągnąć nagie fotki od kobiet ale chciałbym to przenieść na życie realne. Co do poznawania kobiet 2/10 to miałem kilka spotkań z kobietami które mi się nie podobały ale czułem że to zmuszanie się i nic z tego nie było. Ogólnie to nie celuje też do kobiet 10/10 czy coś po prostu w miarę możliwości do moich.

49

Odp: Psycholog

Internet jest świetną maską wiesz... Nie zmienia to nic, że w prawdziwym życiu wychodzi prawdziwa twarz.

pom, pom, pom

50 Ostatnio edytowany przez interfire (2019-02-08 22:27:49)

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:

I jak mówiłem w internecie jestem całkiem dobry nawet w tych sprawach bo nie raz udało mi się wyciągnąć nagie fotki od kobiet ale chciałbym to przenieść na życie realne.

O proszę, czyli jesteś całkiem skutecznym zdobywcą nagich fotek od kobiet. W internecie.

A w świecie realnym zdobywca działa na zasadzie: "Jak wsadzić swój własny kluczyk do dziurki"(realnej)(cielesnej)(czującej).

51

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:

Czy psycholog pomoże mi stać się pewna siebie osoba abym w końcu nie bał się zagadać do kobiety a tym bardziej na luzie z nią rozmawiać?.  Na codzien nie mam problemu z załatwieniem czegoś itd najgorzej jest kiedy poznaje kogoś nowego. Podobnie w pracy nie potrafię krzyknąć itd i dlatego robię wszystko posłusznie choc nie zawsze powinienem. Tak więc myślicie że psycholog da mi to czego potrzebuje?. Pytam bo będę musiał za wizyty płacić a jak wiadomo każdy grosz się liczy tym bardziej dla młodego człowieka.

Znaczy ja w dzieciństwie bylem az za bardzo pewny siebie wszystko zmieniło sie w sumie chyba w gimnazjum i jesli chodzi o przeszłość to owszem bo często mi powtarzają ze nia żyje. I poki co mam kase tylko wole sie upewnić czy psycholog mi faktycznie pomoże sie stac pewnym siebie szczególnie w kontaktach z kobietami bo kasy marnować nikt nie lubi wink


Nie wiem, czy psycholog pomoże. W sumie to niby w czym i niby jak? Przeznaczeniem odpłatnie godziny na pogadanki dwóch cioteczek Irenek przy placku i kawie? Przecież po godzinie wizyta się skończy i tak czy siak będziesz musiał wrócić do "realu" i dopiero tam się mierzyć z przeciwnościami, a nie na tej kozetce.

Co prawda sama nie korzystałam, ale z tego co słyszałam tu i tam, to... radziłabym ci najpierw samemu zabrać się za siebie. - Jeśli czujesz, żeś za bardzo pokorny w różnych sytuacjach, to spróbuj nie być pokornym tak gdzie rzeczywiście uważasz, ze masz rację.. Boisz się dziewczyn - to zagadaj do jednej, piątej, dziesiątej. A może masz jakiegoś niegłupiego kumpla, któremu jeszcze idzie z kobietami? Pogadaj z nim, może cos ci doradzi. A przynajmniej spróbuj.
No nie wiem, psycholog to już chyba opcja dla takich bardziej ociężałych, którzy naprawdę nie są w stanie zdać sobie sprawy, wyobrazić sobie, przeanalizować czegoś tam w sobie i obok siebie, lub po prostu dla tych lubiących o sobie opowiadać. A traumy z prawdziwego zdarzenia też chyba żadnej nie masz, że już tylko "fachowa ręka" pomoże, co?
Najpierw spróbuj samodzielnie.

52

Odp: Psycholog
marakujka napisał/a:
Nieśmiały777 napisał/a:

Czy psycholog pomoże mi stać się pewna siebie osoba abym w końcu nie bał się zagadać do kobiety a tym bardziej na luzie z nią rozmawiać?.  Na codzien nie mam problemu z załatwieniem czegoś itd najgorzej jest kiedy poznaje kogoś nowego. Podobnie w pracy nie potrafię krzyknąć itd i dlatego robię wszystko posłusznie choc nie zawsze powinienem. Tak więc myślicie że psycholog da mi to czego potrzebuje?. Pytam bo będę musiał za wizyty płacić a jak wiadomo każdy grosz się liczy tym bardziej dla młodego człowieka.

Znaczy ja w dzieciństwie bylem az za bardzo pewny siebie wszystko zmieniło sie w sumie chyba w gimnazjum i jesli chodzi o przeszłość to owszem bo często mi powtarzają ze nia żyje. I poki co mam kase tylko wole sie upewnić czy psycholog mi faktycznie pomoże sie stac pewnym siebie szczególnie w kontaktach z kobietami bo kasy marnować nikt nie lubi wink


Nie wiem, czy psycholog pomoże. W sumie to niby w czym i niby jak? Przeznaczeniem odpłatnie godziny na pogadanki dwóch cioteczek Irenek przy placku i kawie? Przecież po godzinie wizyta się skończy i tak czy siak będziesz musiał wrócić do "realu" i dopiero tam się mierzyć z przeciwnościami, a nie na tej kozetce.

Co prawda sama nie korzystałam, ale z tego co słyszałam tu i tam, to... radziłabym ci najpierw samemu zabrać się za siebie. - Jeśli czujesz, żeś za bardzo pokorny w różnych sytuacjach, to spróbuj nie być pokornym tak gdzie rzeczywiście uważasz, ze masz rację.. Boisz się dziewczyn - to zagadaj do jednej, piątej, dziesiątej. A może masz jakiegoś niegłupiego kumpla, któremu jeszcze idzie z kobietami? Pogadaj z nim, może cos ci doradzi. A przynajmniej spróbuj.
No nie wiem, psycholog to już chyba opcja dla takich bardziej ociężałych, którzy naprawdę nie są w stanie zdać sobie sprawy, wyobrazić sobie, przeanalizować czegoś tam w sobie i obok siebie, lub po prostu dla tych lubiących o sobie opowiadać. A traumy z prawdziwego zdarzenia też chyba żadnej nie masz, że już tylko "fachowa ręka" pomoże, co?
Najpierw spróbuj samodzielnie.

Jeśli chodzi o kumpli to mam 2-3 takich zaufanych i w sumie tyle i oni mają już kogoś więc niezbyt da się. Co do próbowania samodzielnie to też niezbyt bo samemu to w sumie nie dam rady, po prostu brak mi tego przelamaiania się w dodatku próbowałem przez internet i same porażki dlatego też mnie to zniechęciło. Potrzebuję po prostu kogoś kto mi doradzi i pomoże pozbyć się lekow i nabrać pewności siebie dlatego psycholog to najlepsza metoda. Oczywiście wiem że to głównie praca że sobą ale dzięki tym radom i terapii może a końcu choc w pewnym stopniu stanę się pewny siebie i znajdę kogoś w przyszłości.

53

Odp: Psycholog

Nieśmiały777, a co ci dokładnie jest, że boisz się pokazywać swoje zdjęcia? Co w tobie wg ciebie jest nie tak, że się boisz?

54 Ostatnio edytowany przez Nieśmiały777 (2019-02-10 17:21:17)

Odp: Psycholog
marakujka napisał/a:

Nieśmiały777, a co ci dokładnie jest, że boisz się pokazywać swoje zdjęcia? Co w tobie wg ciebie jest nie tak, że się boisz?

Noszę okulary. Wydaje mi się że też po prostu twarz. Kiedyś wysłałem swoje zdjęcie kobietom i to był mój ostatni kontakt z nimi. Dlatego teraz się boje. Na zdjęciach też jest podstawą wyglądać na pewnego siebie.

55

Odp: Psycholog

Nieśmiały - może spraw sobie jakieś nietuzinkowe oprawki? Wystaw potem focię na fb, zobacz ile znajomych skomentuje i jak, a potem wal z tym na portal. Przynajmniej może uda ci się wyjść na zdystansowanego.

Przeczytałam ten wątek i nie dziwi mnie to (choć się nie znam), że psycholog zalecił ci  oglądanie filmików. W końcu sam zauważył, żeś "wcaleś nie taki niepewny", to w czym jest problem? Obejrzysz sobie filmiki, spróbujesz je zastosować i ok.

Pisałeś, że idziesz do psychologa, aby podbudować swoją samoocenę. Co jeśli mogę, psycholog mówił tobie o samoocenie jako takiej, poczuciu wartości? Jak ją definiował?

I tak, jak pisano - psycholog to nie psychoterapeuta. Ten drugi lubi bardziej gmerać w przeszłości (często nieskutecznie, a same terapie są dość podejrzane). A z psychologiem możesz tak na szybko ustalić plan działania... bieżącego, i to jest fajne. Właśnie, pisałeś że jakieś rozwiązania tam notujesz na karteczkach i ... stosowałeś je już?
A od lęków jest psychiatra - na twoją biochemię zapisze inną biochemię i będzie lepiej.

56

Odp: Psycholog

Ja lubię psychologów, to pożyteczny zawód, kiedyś chodziłam do takiego jednego, którego bardzo lubiłam. Zawsze lepiej wygadać się psychologowi, który jest obiektywny niż rodzinie, która nic nie zrozumie i przy rodzinie jest wstyd mówić na niektóre tematy jak np. o nieśmiałości.

57

Odp: Psycholog
marakujka napisał/a:

Nieśmiały - może spraw sobie jakieś nietuzinkowe oprawki? Wystaw potem focię na fb, zobacz ile znajomych skomentuje i jak, a potem wal z tym na portal. Przynajmniej może uda ci się wyjść na zdystansowanego.

Przeczytałam ten wątek i nie dziwi mnie to (choć się nie znam), że psycholog zalecił ci  oglądanie filmików. W końcu sam zauważył, żeś "wcaleś nie taki niepewny", to w czym jest problem? Obejrzysz sobie filmiki, spróbujesz je zastosować i ok.

Pisałeś, że idziesz do psychologa, aby podbudować swoją samoocenę. Co jeśli mogę, psycholog mówił tobie o samoocenie jako takiej, poczuciu wartości? Jak ją definiował?

I tak, jak pisano - psycholog to nie psychoterapeuta. Ten drugi lubi bardziej gmerać w przeszłości (często nieskutecznie, a same terapie są dość podejrzane). A z psychologiem możesz tak na szybko ustalić plan działania... bieżącego, i to jest fajne. Właśnie, pisałeś że jakieś rozwiązania tam notujesz na karteczkach i ... stosowałeś je już?
A od lęków jest psychiatra - na twoją biochemię zapisze inną biochemię i będzie lepiej.

Ogólnie co do zdjęć myślałem zapłacić jakiemuś profesjonalnemu fotografowi za sesje. Co myślicie? pomoże to? W koncu bedzie wiedział jak ustawić do zdjęć i sprawić abym wyglądał jak najlepiej. Hmm a co do psychologa to w sumie spodziewałem sie czegoś innego niz oglądanie filmów, chciałem jakis rad po prostu a co mi filmiki dadza? Tam, nie ma żadnych rad tylko jeden jest związany z programowaniem umysłu a drugi z samoocena. I ogolnie to po prostu nie mam depresji tylko taki stan nijaki nic mnie w zyciu nie cieszy, nie jestem pewny siebie jak już mówiłem i powiedziała tez ze musimy pracować nad moja samoocena i innymi cechami. I własnie poszedłem do psychologa i psychoterapeuty w jednym jak mi radzono.

nika05 napisał/a:

Ja lubię psychologów, to pożyteczny zawód, kiedyś chodziłam do takiego jednego, którego bardzo lubiłam. Zawsze lepiej wygadać się psychologowi, który jest obiektywny niż rodzinie, która nic nie zrozumie i przy rodzinie jest wstyd mówić na niektóre tematy jak np. o nieśmiałości.

Otoz to. Tylko jak wybrać tego odpowiedniego bo w sumie nadal nie wiem czy chodzić do niej czy poszukać innego.

58

Odp: Psycholog

Niesmialy, terapeuta nie daje rad, w tym caly szkopuł. Pomaga przyjrzeć się przyjrzeć się Tobie, zdarzeniem, Twoim odczuciom dotyczącym roznych zagadnień, ale nie daje rad. To może stwarzać frustracje czy zlosc na to, ale wtedy tez cos się uruchamia.

Byle na przekór...:P

59

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:

I  w sumie po części tak jest, ona się pyta co u mnie i tak rozmawiamy głównie o przeszłości, o kobietach i czasami nawet jakieś rady da, często coś zapisuje na kartce i powtarza że musimy się potem na tym skupić (pewnie na tych cechach nad którymi muszę popracować) ale ciągle piszecie o terapii a ja nawet nie wiem jak ona ma wyglądać?. To jest jakieś pisanie na kartkach swoich mocnych i słabych stron czy coś innego?. Bo ogólnie to fakt pyta się od odczucia i wgl. Ale po prostu to mi nic nie pomaga ok może trochę jest mi lepiej bo się wygadam ale przecież licza się efekty a po tych 4 spotkaniach nadal ich brak.  Nie wiem może to trzeba czasu i tysiąc złotych więcej?. Chciałem tylko zyskać pewność siebie ale nie sądziłem że to będzie tak kosztowne.

Wydaje mi się, że mogłeś nie trafić na terapeutę dla siebie odpowiedniego.
Jeśli szukasz szybkich efektów i krótkiej terapii nastawionej na konkretny cel, to szuka psychterapii poznawczo-behawioralnej.
Jeśli szukasz zrozumienia siebie i większej akceptacji siebie, wzrostu samooceny - przygotuj się na miesiące pracy - pracy własnej, trudnej, czasem ze łzami, złością, frustracją, czasem pracą bardzo nieprzyjemną i tak trudną, że chce się uciec. Szukaj terapii np. gestalt czy egzystencjalnej.

Terapia głównie polega na rozmowie. Czynnikiem "leczącym" można nazwać właśnie kontakt z drugą osobą i prawdziwe, autentyczne spotkanie, dzięki któremu dowiadujesz się więcej i więcej o sobie, i na tej podstawie postanawiasz zrobić kroki w kierunku zmiany. A druga osoba pomaga Ci rozplątać myśli, dotrzeć do sedna, przejść przez trudne emocje związane z tą podróżą, podpowiedzieć, gdy sam nie wiesz, co robić, być, towarzyszyć, wesprzeć.

Moja terapia była krótka (12 spotkań w 6 miesięcy), efekty są długotrwałe. Była trudna - bardzo dużo przeżywałam. Nasze spotkania polegały tylko na rozmowie. Efekty natychmiastowe były tylko takie, że nie odbierałam telefonów od matki. Cała reszta przychodziła bardzo powoli i do tej pory (2 lata po) czuję, że ta terapia nadal się dzieje, nadal pracuje - nadal sobie wypisuję rzeczy, które udało mi się danego dnia osiągnąć i dzięki tej ciagłej pracy nad sobą nauczyłam się sama doceniać i jest mi przez to lepiej. Po jakimś czasie odkryłam, że dzięki temu wierzę  w siebie i mogę napisać magisterkę. Czy terapia ma polegać na zifentyfykowaniu swoich słabych i mocnych stron? Może. Może to być jeden z elementów, a może to być główny cel terapii - to zależy do Ciebie, czy tego potrzebujesz.

Na jakiego rodzaju efekty liczysz - po czym konkretnie poznasz, że terapia jest skuteczna? Ile razy coś ma się wydarzyć, że poczujesz, że "tak, to działa"?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

60

Odp: Psycholog
Monoceros napisał/a:
Nieśmiały777 napisał/a:

I  w sumie po części tak jest, ona się pyta co u mnie i tak rozmawiamy głównie o przeszłości, o kobietach i czasami nawet jakieś rady da, często coś zapisuje na kartce i powtarza że musimy się potem na tym skupić (pewnie na tych cechach nad którymi muszę popracować) ale ciągle piszecie o terapii a ja nawet nie wiem jak ona ma wyglądać?. To jest jakieś pisanie na kartkach swoich mocnych i słabych stron czy coś innego?. Bo ogólnie to fakt pyta się od odczucia i wgl. Ale po prostu to mi nic nie pomaga ok może trochę jest mi lepiej bo się wygadam ale przecież licza się efekty a po tych 4 spotkaniach nadal ich brak.  Nie wiem może to trzeba czasu i tysiąc złotych więcej?. Chciałem tylko zyskać pewność siebie ale nie sądziłem że to będzie tak kosztowne.

Wydaje mi się, że mogłeś nie trafić na terapeutę dla siebie odpowiedniego.
Jeśli szukasz szybkich efektów i krótkiej terapii nastawionej na konkretny cel, to szuka psychterapii poznawczo-behawioralnej.
Jeśli szukasz zrozumienia siebie i większej akceptacji siebie, wzrostu samooceny - przygotuj się na miesiące pracy - pracy własnej, trudnej, czasem ze łzami, złością, frustracją, czasem pracą bardzo nieprzyjemną i tak trudną, że chce się uciec. Szukaj terapii np. gestalt czy egzystencjalnej.

Terapia głównie polega na rozmowie. Czynnikiem "leczącym" można nazwać właśnie kontakt z drugą osobą i prawdziwe, autentyczne spotkanie, dzięki któremu dowiadujesz się więcej i więcej o sobie, i na tej podstawie postanawiasz zrobić kroki w kierunku zmiany. A druga osoba pomaga Ci rozplątać myśli, dotrzeć do sedna, przejść przez trudne emocje związane z tą podróżą, podpowiedzieć, gdy sam nie wiesz, co robić, być, towarzyszyć, wesprzeć.

Moja terapia była krótka (12 spotkań w 6 miesięcy), efekty są długotrwałe. Była trudna - bardzo dużo przeżywałam. Nasze spotkania polegały tylko na rozmowie. Efekty natychmiastowe były tylko takie, że nie odbierałam telefonów od matki. Cała reszta przychodziła bardzo powoli i do tej pory (2 lata po) czuję, że ta terapia nadal się dzieje, nadal pracuje - nadal sobie wypisuję rzeczy, które udało mi się danego dnia osiągnąć i dzięki tej ciagłej pracy nad sobą nauczyłam się sama doceniać i jest mi przez to lepiej. Po jakimś czasie odkryłam, że dzięki temu wierzę  w siebie i mogę napisać magisterkę. Czy terapia ma polegać na zifentyfykowaniu swoich słabych i mocnych stron? Może. Może to być jeden z elementów, a może to być główny cel terapii - to zależy do Ciebie, czy tego potrzebujesz.

Na jakiego rodzaju efekty liczysz - po czym konkretnie poznasz, że terapia jest skuteczna? Ile razy coś ma się wydarzyć, że poczujesz, że "tak, to działa"?

Terapia bedzie działać jak poczuje ze jestem sobą, nie stresuje sie, będę mial sile i odwagę podejść do obcej kobiety i porozmawiać. Po prostu poczuje ze mam inne myślenie i nastawienie do siebie i swiata. No i jak mówiłem moj główny cel to zyskać pewność siebie. Sam nie dalem rady i nie dam dlatego pomoc takiego specjalisty wydawało mi sie dobrym rozwiązaniem ale po tym co piszecie to mam mętlik w głowie. Czy jest sens nadal pchać w to kase.

61

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

[

Na jakiego rodzaju efekty liczysz - po czym konkretnie poznasz, że terapia jest skuteczna? Ile razy coś ma się wydarzyć, że poczujesz, że "tak, to działa"?

Terapia bedzie działać jak poczuje ze jestem sobą, nie stresuje sie, będę mial sile i odwagę podejść do obcej kobiety i porozmawiać. Po prostu poczuje ze mam inne myślenie i nastawienie do siebie i swiata. No i jak mówiłem moj główny cel to zyskać pewność siebie. Sam nie dalem rady i nie dam dlatego pomoc takiego specjalisty wydawało mi sie dobrym rozwiązaniem ale po tym co piszecie to mam mętlik w głowie. Czy jest sens nadal pchać w to kase.

I liczysz, że po 4 spotkaniach będą takie efekty? 1. czuję, że jestem sobą, 2. umiem sobie radzić ze stresem, 3. mam siłę i odwagę rozmawiać z obcymi osobami, 4. mam inne nastawienie do siebie, 5. mam inne nastawienie do świata

Nie wiem, być może ktoś Ci powiedział, że psychoterapia jest jak lekarstwo, ale to nie jest tak, że weźmiesz 4 pigułki i jesteś "zdrowy". To wszystko - myślenie, postawy, poczucie własnej wartości, panowanie nad stresem, odwaga - to są rzeczy, które człowiek kształtuje przez całe życie od urodzenia, a Ty chcesz to zmienić w parę spotkań - no to tak nie działa. Pochodzisz do porządnego terapuety przez rok - może osiągniesz te liczne i skomplikowane cele, jakie sobie postawiłeś.

Jeśli chcesz osiągnąć bardzo szybko jedną z tych prostszych rzeczy (np. panowanie nad stresem albo umiejętność rozmawiania z ludźmi) to możesz poszukać sobie warsztatów z radzenia sobie ze stresem, albo treningu umiejętności interpersonalnych, gdzie dostajesz narzędzia. ALe też nie licz na magiczne efekty w ciągu dwoch dni, bo to nie jest realne.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

62

Odp: Psycholog
Monoceros napisał/a:
Nieśmiały777 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Na jakiego rodzaju efekty liczysz - po czym konkretnie poznasz, że terapia jest skuteczna? Ile razy coś ma się wydarzyć, że poczujesz, że "tak, to działa"?

Terapia bedzie działać jak poczuje ze jestem sobą, nie stresuje sie, będę mial sile i odwagę podejść do obcej kobiety i porozmawiać. Po prostu poczuje ze mam inne myślenie i nastawienie do siebie i swiata. No i jak mówiłem moj główny cel to zyskać pewność siebie. Sam nie dalem rady i nie dam dlatego pomoc takiego specjalisty wydawało mi sie dobrym rozwiązaniem ale po tym co piszecie to mam mętlik w głowie. Czy jest sens nadal pchać w to kase.

I liczysz, że po 4 spotkaniach będą takie efekty? 1. czuję, że jestem sobą, 2. umiem sobie radzić ze stresem, 3. mam siłę i odwagę rozmawiać z obcymi osobami, 4. mam inne nastawienie do siebie, 5. mam inne nastawienie do świata

Nie wiem, być może ktoś Ci powiedział, że psychoterapia jest jak lekarstwo, ale to nie jest tak, że weźmiesz 4 pigułki i jesteś "zdrowy". To wszystko - myślenie, postawy, poczucie własnej wartości, panowanie nad stresem, odwaga - to są rzeczy, które człowiek kształtuje przez całe życie od urodzenia, a Ty chcesz to zmienić w parę spotkań - no to tak nie działa. Pochodzisz do porządnego terapuety przez rok - może osiągniesz te liczne i skomplikowane cele, jakie sobie postawiłeś.

Jeśli chcesz osiągnąć bardzo szybko jedną z tych prostszych rzeczy (np. panowanie nad stresem albo umiejętność rozmawiania z ludźmi) to możesz poszukać sobie warsztatów z radzenia sobie ze stresem, albo treningu umiejętności interpersonalnych, gdzie dostajesz narzędzia. ALe też nie licz na magiczne efekty w ciągu dwoch dni, bo to nie jest realne.

A jeżeli pochodzisz przez rok czasu i nie będzie żadnych efektów, to nie licz na jakikolwiek zwrot pieniędzy. Bo normalnie na tym świecie jest tak, że jak się bierze hajs, to się daje w zamian coś dobrego. A dla tych ludzi takie rozumowanie jest czymś obcym i nieznanym. Nastaw się na to, że płacisz za kota w worku, żeby potem nie być niepotrzebnie rozczarowanym.

63 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-02-13 17:04:00)

Odp: Psycholog
Nieśmiały777 napisał/a:

Ogólnie co do zdjęć myślałem zapłacić jakiemuś profesjonalnemu fotografowi za sesje. Co myślicie? pomoże to? W koncu bedzie wiedział jak ustawić do zdjęć i sprawić abym wyglądał jak najlepiej. Hmm a co do psychologa to w sumie spodziewałem sie czegoś innego niz oglądanie filmów, chciałem jakis rad po prostu a co mi filmiki dadza?

Tylko abyś nie przesadził w drugą stronę - że będziesz znacznie odbiegać na fotach od rzeczywistości.
No tak, te filmiki... nie wiem co na nich było, ale równie dobrze można by powiedzieć, że słuchanie i rozmawianie z psychologiem (czy z kimkolwiek innym) to też tylko słuchanie/rozmowa, i co ci te rozmowy dadzą, bo to tylko rozmowy?
Wiesz jak to jest  - czlowiek boi się czegoś tam zrobić, wydaje mu się to takie straszne, dopóki tego nie zrobi: np. nauka pływania lub zdawanie po raz pierwszy w życiu jakiegoś egzaminu. Wiec może wskocz do tej głębokiej wody, zagadaj do jednej i dziesiątej, aż sam stwierdzisz, ze nie taki diabeł straszny.  Poza tym - "nie od razu Kraków zbudowano", więc też nie nastawiaj się też, że od razu z dnia na dzień się zmienisz, czy będziesz korzystać z psychologa lub różnych podejrzanych pasychoterapii czy będziesz starał się samemu z sobą walczyć.

Zedytuję jeszcze.
Bo tak sobie teraz myślę, że pociągające w ludziach jest co? Ano osobowość. Gdy ta jest ok, to przestaje się zwracać uwagę na brzydki nos, nie takie okulary czy rysy. A u ciebie tej osobowości chyba nie ma za bardzo - bo patrząc na to, że zamiast poswięcić ten czas (czy też kasę) na realizację jakichś tam swoich ulubionych zajęć, które by cię realnie satysfakcjonowały, to wolisz przeznaczyć go na "puszczanie bąków z wrażenia nad sobą samym". Poświęcanie zbyt dużych ilości czasu na zastanawianie się nad sobą samym nie poprawi ci tej osobowości, ani tym bardziej jej nie wymieni. Po prostu najlepiej abyś ułożył sobie plan działania, zastanowił się nad własnymi zachowaniami i zaczął to wszystko powoli wdrażać. I tyle - a resztę czasu przeznacz na coś satysfakcjonującego... bo tylko przynajmniej jako tako zadowolony facet może myśleć o powodzeniu, a nie frustrat.

64

Odp: Psycholog
interfire napisał/a:

A jeżeli pochodzisz przez rok czasu i nie będzie żadnych efektów, to nie licz na jakikolwiek zwrot pieniędzy. .

A dlaczego mialby liczyc na zwrot pieniędzy? Przeciez sukces w terapii nie zależy wyłącznie od terapeuty. Czasem ktoś nie chce pracować, tylko chce żeby terapeuta za niego odwalil calą robote.

Byle na przekór...:P

65

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

A dlaczego mialby liczyc na zwrot pieniędzy? Przeciez sukces w terapii nie zależy wyłącznie od terapeuty. Czasem ktoś nie chce pracować, tylko chce żeby terapeuta za niego odwalil calą robote.

Po prostu jestem człowiekiem, który nie lubi być robionym w konia na pieniądze. Nie rozumiem o co chodzi w tym "Przeciez sukces w terapii nie zależy wyłącznie od terapeuty. Czasem ktoś nie chce pracować, tylko chce żeby terapeuta za niego odwalil calą robote." ja jako klient nie jestem od rozumienia na czym polega terapia. Płacę i chcę coś w zamian. W czymś się mylę czy co? (bo nie wiem czemu nagle wyskoczyłaś do mnie z pretensjami)? Mogę spełnić "polecenia" terapeuty, czemu nie, ale jeżeli nie ma po dłuższym czasie żadnych efektów całej "terapii", to jak to inaczej nie nazwać, jak zwykłym nieudacznictwem? Wogóle tak naprawdę nie rozumiem całego sensu psychoterapii, mimo iż sporo w tym czymś przebywałem i sporo na te tematy czytałem. To był dla mnie czas totalnie zaprzepaszczony, zmarnowany i wogóle wiedza z zakresu tego całego nowoczesnego systemu religijnego do niczego mi się nie przydaje .

Nieśmiały777 napisał/a:

Podobnie w pracy nie potrafię krzyknąć

Właśnie sobie pomyślałem: co sprawia, że potrafię na kogoś krzyknąć? A raczej powinienem powiedzieć: co sprawia, że POZWALAM sobie na kogoś krzyknąć (bo ja jednak wolę być miłym i zrównoważonym człowiekiem). Pozwalam sobie, gdy np. widzę jak ktoś robi coś, co oceniam jako ZŁE. Poziom krzyku zależy od tego, jak bardzo oceniam to jako ZŁE i jak bardzo jestem pewny tego, że jest to ZŁE i jak bardzo ważna jest dla mnie cała sytuacja, którą oceniam jako ZŁĄ. To się odnosi do systemu wartości. System wartości musiałem już kiedyś przemyśleć, odpowiadając sobie na pytania: co jest dla mnie dobre, miłe, opłacalne, a co jest dla mnie złe, niedobre, niemiłe, nieopłacalne. Im bardziej mam złożony ten system wartości, tym trudniej mnie pokonać w dyskusji.

Np. Należy zarabiać na siebie pieniądze, bo dzięki pieniądzom przetrwam w społeczeństwie, bo nikt nie będzie utrzymywał darmozjada, bo pieniądze mogą dać mi coś przyjemnego, ponieważ niektóre dziewczyny bardzo lubią pieniądze (ale ja za takimi nie przepadam)
Albo: Należy rozwijać swój umysł, żeby nie być głupim człowiekiem, żeby dobrze zarabiać na siebie, żeby być trudnym do oszukania, żeby umieć powiedzieć coś ciekawego w towarzystwie, żeby podobać się większej ilości dziewczyn
Albo: Należy rozwijać swoje ciało, żeby było zdrowe, żeby umysł skuteczniej pracował, żeby umieć się obronić, żeby dobrze wyglądać, żeby podobać się większej ilości dziewczyn
Albo: Lenistwo jest złe, ponieważ będąc leniem nic się nie rozwijam, przez co mogę stać się zakompleksionym, zacofanym człowiekiem, a z tego powodu podobałbym się mniejszej ilości dziewczyn
Albo: Papierosy są złe, ponieważ palenie mąciło mój umysł, jak paliłem cuchnęło ode mnie dymem papierosowym a ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy, przez co podobałem się mniejszej ilości dziewczyn

66 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-02-16 22:47:07)

Odp: Psycholog
interfire napisał/a:
Benita72 napisał/a:

A dlaczego mialby liczyc na zwrot pieniędzy? Przeciez sukces w terapii nie zależy wyłącznie od terapeuty. Czasem ktoś nie chce pracować, tylko chce żeby terapeuta za niego odwalil calą robote.

Po prostu jestem człowiekiem, który nie lubi być robionym w konia na pieniądze. Nie rozumiem o co chodzi w tym "Przeciez sukces w terapii nie zależy wyłącznie od terapeuty. Czasem ktoś nie chce pracować, tylko chce żeby terapeuta za niego odwalil calą robote." ja jako klient nie jestem od rozumienia na czym polega terapia. Płacę i chcę coś w zamian. W czymś się mylę czy co? (bo nie wiem czemu nagle wyskoczyłaś do mnie z pretensjami)? Mogę spełnić "polecenia" terapeuty, czemu nie, ale jeżeli nie ma po dłuższym czasie żadnych efektów całej "terapii", to jak to inaczej nie nazwać, jak zwykłym nieudacznictwem? Wogóle tak naprawdę nie rozumiem całego sensu psychoterapii, mimo iż sporo w tym czymś przebywałem i sporo na te tematy czytałem. To był dla mnie czas totalnie zaprzepaszczony, zmarnowany i wogóle wiedza z zakresu tego całego nowoczesnego systemu religijnego do niczego mi się nie przydaje .

No niestety to tak nie działa, ze płacisz i wymagasz, i cos dzieje się poza tobą. Niestety nie. Dlatego zrozumienie tego, czym jest terapia, jest tak trudne, a odrzucenie (pracy nad sobą ) tak łatwe. Terapeuta poswieca ci swój czas, i swoje doświadczenie, zgodne ze swoja wiedzą, wyksztalceniem i swoimi kompetencjami; - czy ty z tego skorzystasz, zależy wyłącznie od ciebie. Wiec wymaganie, żeby ter oddal ci kase, jeśli nie ma efektow, jest absurdalne. Jeżeli ktoś odrzuca zalozenia terapii na wstępie i nie ma zaufania i wiary w jej powodzenie, to nie daje sobie szansy na korzystanie z tej formy pracy nad sobą.
Nie mam zludzen, ze cie "nawroce", bo pamiętam cie z watku miss, i wiem, ze nie ufasz terapeutom i terapii, ale wiesz… to, ze ty nie odnalazles się w terapii, nie oznacza, ze ktoś inny nie skorzysta, np. Niesmialy, i tylko o to mi chodzi. Jeśli ty znalazles inna drogę, to ok, ale komus może pomoc akurat terapia. Nie traktuj swoich uprzedzen jako jedynej prawdy, bo szkodzisz.

Byle na przekór...:P

67

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

No niestety to tak nie działa, ze płacisz i wymagasz, i cos dzieje się poza tobą. Niestety nie. Dlatego zrozumienie tego, czym jest terapia, jest tak trudne, a odrzucenie (pracy nad sobą ) tak łatwe.

Nic z tego nie rozumiem. Nie umiem Twojego gadania sobie wytłumaczyć inaczej jak tym, że Twój umysł pracuje skrajnie odmiennie od mojego i akceptuje coś, czego mój by nigdy nie zaakceptował. Ja płacę, więc wymagam. Tak zawsze było, i tak powinno być. A jak ktoś łamie tę zasadę jak chce, to tak jakby tworzył jakieś państwo w państwie. Nie rozumiem tego.

Benita72 napisał/a:

Terapeuta poswieca ci swój czas, i swoje doświadczenie, zgodne ze swoja wiedzą, wyksztalceniem i swoimi kompetencjami; - czy ty z tego skorzystasz, zależy wyłącznie od ciebie. Wiec wymaganie, żeby ter oddal ci kase, jeśli nie ma efektow, jest absurdalne.

No ale co jeśli wiedza takiego terapeuty do niczego sensownego bądź dobrego mnie nie doprowadziła???

Benita72 napisał/a:

Jeżeli ktoś odrzuca zalozenia terapii na wstępie i nie ma zaufania i wiary w jej powodzenie, to nie daje sobie szansy na korzystanie z tej formy pracy nad sobą.

Masz rację.

Benita72 napisał/a:

to, ze ty nie odnalazles się w terapii, nie oznacza, ze ktoś inny nie skorzysta, np. Niesmialy, i tylko o to mi chodzi. Jeśli ty znalazles inna drogę, to ok, ale komus może pomoc akurat terapia. Nie traktuj swoich uprzedzen jako jedynej prawdy, bo szkodzisz.

Weź się, o czym Ty bredzisz? Komu szkodzę? Jak? Nieśmiały jest wolnym człowiekiem, ma własny rozum, więc zrobi tak, jak sam zdecyduje. W którymś miejscu nakłaniałem go do rezygnacji z terapii? Tylko napisałem, że Ci ludzie jakby nie rozumieją, jak działa na tym świecie pieniądz i tyle. Może mu ktoś taki pomoże. Przecież nie twierdzę, że nie. "Nie traktuj swoich uprzedzen jako jedynej prawdy" Irytują mnie tacy ludzie jak Ty. Za kogo Ty mnie masz? Czy ja gdzieś napisałem, że moja racja jest jedyną racją? Nie zgadasz się? Masz inną rację? To dyskutujemy jak ludzie kulturalni. Ale z szacunku do autora i jego problemów nie sądzę, aby tutaj było odpowiednie miejsce. Odsyłam Cię do wątku gdzieś tu na forum "leczenie mi nie pomaga". Albo załóż nowy.

68

Odp: Psycholog

Szkodzisz, propagując błędne przekonania na temat terapii. Jeżeli mu wmawiasz, jak na watku miss, ze terapeuci to zlo, to jest to przekonanie, które nie tylko nie pomaga, ale szkodzi.

I, tak dlas jasności, ja nie mam z tym problemu, ja WIEM, ze terapia może dzialac i może pomoc, wiec nie będę nigdzie latac po watkach, gdzie mnie odsyłasz. To autor tu ma problem, a ty skutecznie w tym momencie od jego rozwiązania go oddalasz, szkalując terapeutow.

I, tak, wiem, ze cie irytuję, jak wiele osob tu na forum. Ze niby wiem lepiej. Coz. Po rpsotu wypowiadam się w watkach, na temat których mam swoje zdanie. Jak się na czyms nie znam (np. polityka) to się nie wypowiadam, może stad wrazenie, ze się mądrze.

Byle na przekór...:P

69

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

Szkodzisz, propagując błędne przekonania na temat terapii. Jeżeli mu wmawiasz, jak na watku miss, ze terapeuci to zlo, to jest to przekonanie, które nie tylko nie pomaga, ale szkodzi.

Ja tylko wiem, że MI takie coś nie pomaga i tylko i wyłącznie o tym gadam. Nie zgadzam się z tą religią na bardzo fundamentalnym poziomie. Ktoś bierze hajs, ma obowiązek dać w zamian coś dobrego. Nie dał - ma ten hajs zwrócić. Brzydzę się ludźmi, co biorą hajs, a niczego dobrego w zamian nie dają.

Benita72 napisał/a:

I, tak dlas jasności, ja nie mam z tym problemu, ja WIEM, ze terapia może dzialac i może pomoc, wiec nie będę nigdzie latac po watkach, gdzie mnie odsyłasz. To autor tu ma problem, a ty skutecznie w tym momencie od jego rozwiązania go oddalasz, szkalując terapeutow.

Ja też nie mam problemów ze zrozumieniem, że terapia MOŻE na kogoś działać. Przestań mi zarzucać takie coś, jakbym był kimś, kto decyduje za Nieśmiałego, co ma robić. Ma chłop swój rozum.

Benita72 napisał/a:

I, tak, wiem, ze cie irytuję, jak wiele osob tu na forum. Ze niby wiem lepiej. Coz. Po rpsotu wypowiadam się w watkach, na temat których mam swoje zdanie. Jak się na czyms nie znam (np. polityka) to się nie wypowiadam, może stad wrazenie, ze się mądrze.

Jesteś tylko człowiekiem, więc jesteś kimś, kto może się mylić. Masz swoją rację, rozumiem, nie to jest irytujące, tylko gadanie do mnie jakby z pozycji dominującej. Jakby sobie myślisz, że to Ty tu decydujesz, co może być prawdziwe a co nie, bo pewnie sobie myślisz, że w tym swoim zdaniu jesteś absolutnie nieomylna. Jeszcze raz: jak spotyka się dwoje ludzi o odmiennej racji, odmiennym zdaniu, to ze sobą kulturalnie dyskutują. Bo takie są zasady kultury. Bo jak te zasady panują i są przestrzegane, to łatwiej się myśli. A jak się łatwiej myśli, to myśli się skuteczniej i tym samym skuteczniej działa na tym świecie. Dlatego tak bardzo nie lubię chamstwa.

70

Odp: Psycholog
interfire napisał/a:

Ja tylko wiem, że MI takie coś nie pomaga i tylko i wyłącznie o tym gadam. Nie zgadzam się z tą religią na bardzo fundamentalnym poziomie. Ktoś bierze hajs, ma obowiązek dać w zamian coś dobrego. Nie dał - ma ten hajs zwrócić. Brzydzę się ludźmi, co biorą hajs, a niczego dobrego w zamian nie dają.


.

Ok. Ale wiesz, co mysle, dlaczego terapia na ciebie nie dzialala? Bo zakładasz zlą wolę terapeuty, uważasz wlasnie, ze chce cie oszukać, oskubać z pieniędzy, wykorzystać, czyli dzialac na swoją korzyść twoim kosztem, a nie, ze chciał ci pomoc w twoich problemach. Moim zdaniem, ok, subiektywnym, o to chodzi. I majac takie nastawienie, nie ma szans, by to miało pomoc. Problemem jest nastawienie danej osoby do terapeuty, ale to nie jedyny problem, to odzwierciedla tez nastawienie ogolnie do ludzi, i relacji.

Byle na przekór...:P

71

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

Ok. Ale wiesz, co mysle, dlaczego terapia na ciebie nie dzialala? Bo zakładasz zlą wolę terapeuty, uważasz wlasnie, ze chce cie oszukać, oskubać z pieniędzy, wykorzystać, czyli dzialac na swoją korzyść twoim kosztem, a nie, ze chciał ci pomoc w twoich problemach. Moim zdaniem, ok, subiektywnym, o to chodzi. I majac takie nastawienie, nie ma szans, by to miało pomoc. Problemem jest nastawienie danej osoby do terapeuty, ale to nie jedyny problem, to odzwierciedla tez nastawienie ogolnie do ludzi, i relacji.

No to źle myślisz. Iść na terapię z założeniem, że zostanę oskubany i oszukany na pieniądze i jednocześnie płacić, to jakiś skrajny imbecylizm. Po prostu PO DŁUŻSZYM CZASIE uznałem, że ten człowiek w niczym mi nie pomógł, więc jaki jest sens dłużej do niego przychodzić? U następnego to samo: PO DŁUŻSZYM CZASIE uznałem, że ten człowiek w niczym mi nie pomógł, więc nic mi nie pomoże. Aż w końcu uznałem, że jestem człowiekiem myślami wykraczającym poza reguły terapii, więc coś takiego jak terapia nigdy mi nie pomoże.

72

Odp: Psycholog
interfire napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Ok. Ale wiesz, co mysle, dlaczego terapia na ciebie nie dzialala? Bo zakładasz zlą wolę terapeuty, uważasz wlasnie, ze chce cie oszukać, oskubać z pieniędzy, wykorzystać, czyli dzialac na swoją korzyść twoim kosztem, a nie, ze chciał ci pomoc w twoich problemach. Moim zdaniem, ok, subiektywnym, o to chodzi. I majac takie nastawienie, nie ma szans, by to miało pomoc. Problemem jest nastawienie danej osoby do terapeuty, ale to nie jedyny problem, to odzwierciedla tez nastawienie ogolnie do ludzi, i relacji.

No to źle myślisz. Iść na terapię z założeniem, że zostanę oskubany i oszukany na pieniądze i jednocześnie płacić, to jakiś skrajny imbecylizm. Po prostu PO DŁUŻSZYM CZASIE uznałem, że ten człowiek w niczym mi nie pomógł, więc jaki jest sens dłużej do niego przychodzić? U następnego to samo: PO DŁUŻSZYM CZASIE uznałem, że ten człowiek w niczym mi nie pomógł, więc nic mi nie pomoże. Aż w końcu uznałem, że jestem człowiekiem myślami wykraczającym poza reguły terapii, więc coś takiego jak terapia nigdy mi nie pomoże.


Ok, rozumiem. Jedyne, co mi przychodzi od glowy, to to, ze może ani z jednym, ani drugim terapeutą nie byles do końca szczery, nie ujawniales się z emocjami, zloscią, tylko tlumiles emocje w sobie. Bo raczej mniej prawdopodobne, ze trafiles na dwóch patalachow pod rząd.

Byle na przekór...:P

73 Ostatnio edytowany przez interfire (2019-02-17 12:50:34)

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

Ok, rozumiem. Jedyne, co mi przychodzi od glowy, to to, ze może ani z jednym, ani drugim terapeutą nie byles do końca szczery, nie ujawniales się z emocjami, zloscią, tylko tlumiles emocje w sobie. Bo raczej mniej prawdopodobne, ze trafiles na dwóch patalachow pod rząd.

Po prostu miałem kiedyś specyficzne, rzadko spotykane zainteresowania (filozofia, umysł, matematyka, informatyka, sztuczna inteligencja) ale przez nasz durny system edukacyjny jakby o nich zapomniałem. Musiałem sobie przypomnieć. Żaden terapeuta mi w tym nie pomógł. I pewnie nigdy by mi nie pomógł. I takie coś jeszcze, że nie wiedziałem jak tutaj działa takie coś jak prawo, sądy, państwa, rynek. Z tą wiedzą jakoś lżej mi się funkcjonuje na tym świecie.

74

Odp: Psycholog

Hm, zrobiliśmy trochę offtopa Niesmialemu, mam nadzieję, ze się nie obrazi, a może cos z tego dla siebie wezmie.

Byle na przekór...:P

75

Odp: Psycholog
Benita72 napisał/a:

Hm, zrobiliśmy trochę offtopa Niesmialemu, mam nadzieję, ze się nie obrazi, a może cos z tego dla siebie wezmie.

Zasługujesz na klapsa.

Posty [ 39 do 75 z 75 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018