Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 82 ]

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że prosisz o rozwinięcie tego,  co napisałam o użyciu przez Ciebie zaimka 'moje'.

Proszę. smile
Do tej pory nie napisałaś ani jednego pozytywnego zdania o swoim mężu, wiele zatem o tym, jakim - delikatnie rzecz biorąc - kiepskim jest człowiekiem.
Wyjaśniasz, że Twoje dziecko jest związane z "nim", przy czym ów "on" jest... ojcem dziecka, żyje z nim pod jednym dachem, wychowuje go a miedzy dwoma panami są dobre relacje.
Powtarzam, w zacytowanym zdaniu słowo "moje" jest kolejną - nie wprost - opinią o mężu i traktowaniu go.

Rozumiem, faktycznie może to tak wyglądać, bo relacje między mną,a mężem nie są najlepsze, chociaż nie ma awantur,ale rozmyło się nasze pożycie.Ja z biegiem lat zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby"..moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". Wiem,że to nie jest do końca jego winą,że taki jest,ale na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

(...) zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby" (...)

Za słaby, powiadasz?


(...) moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". (...)

Dlaczego z tej opinii nie wyciągnęłaś wniosków?


(...) na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

I dobitnie to mu pokazujesz. Oprócz tego sporo pogardy i lekceważenia. Szacunku za to ani za grosz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-02 21:42:31)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że prosisz o rozwinięcie tego,  co napisałam o użyciu przez Ciebie zaimka 'moje'.

Proszę. smile
Do tej pory nie napisałaś ani jednego pozytywnego zdania o swoim mężu, wiele zatem o tym, jakim - delikatnie rzecz biorąc - kiepskim jest człowiekiem.
Wyjaśniasz, że Twoje dziecko jest związane z "nim", przy czym ów "on" jest... ojcem dziecka, żyje z nim pod jednym dachem, wychowuje go a miedzy dwoma panami są dobre relacje.
Powtarzam, w zacytowanym zdaniu słowo "moje" jest kolejną - nie wprost - opinią o mężu i traktowaniu go.

Rozumiem, faktycznie może to tak wyglądać, bo relacje między mną,a mężem nie są najlepsze, chociaż nie ma awantur,ale rozmyło się nasze pożycie.Ja z biegiem lat zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby"..moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". Wiem,że to nie jest do końca jego winą,że taki jest,ale na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

Dlaczego on miałby chcieć mieć z Tobą drugie dziecko i działać coś w kierunku większego mieszkania, w ogóle dlaczego miałby mieć ochotę cokolwiek działać w jakimkolwiek kierunku, skoro Ty go nie uważasz za mężczyznę?
Teściowie go potrzebują, potrzebują jego męskich czynów, więc dla nich to robi. A dla Ciebie po co miałby, skoro i tak wiesz lepiej, wiesz więcej, on nic nie umie, nie potrafi, nie chce, słaby jest... dziecko też chyba sama sobie zrobiłaś, skoro jest Twoje...  no to sama sobie działaj, podobno nie masz oczekiwań względem nikogo innego oprócz siebie...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

42 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-02 22:06:38)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

(...) zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby" (...)

Za słaby, powiadasz?


(...) moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". (...)

Dlaczego z tej opinii nie wyciągnęłaś wniosków?


(...) na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

I dobitnie to mu pokazujesz. Oprócz tego sporo pogardy i lekceważenia. Szacunku za to ani za grosz.

Uważam,że zamiast chować głowę w piasek, trzeba czasem działać i dlatego wszelkie moje prośby, rozmowy..schował głowę  w piasek, stąd tak moja znajoma powiedziała. Santapietruszka..skoro jest moim mężem, to powinien ze mną razem budować,a jemu czy jest zima czy lato, wszystko jedno, taką ma często postawę.
Oczekiwania mam takie,że jest moim mężem i razem powinniśmy coś tworzyć i czasem on też powinien wziąć sprawy w swoje ręce. Dziecko mamy wspólne i też powinien czuć się odpowiedzialny za jego przyszłość, tym bardziej że dziecko bardzo chciało zawsze mieć rodzeństwo. Ja nigdzie nie napisałam,że mój mąż wszystko robi  źle, także przestań się już czepiać mnie.

43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-01-02 22:05:36)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Albo niczego dotąd z naszych postów nie zrozumiałaś, albo udajesz, że nie zrozumiałaś.
Wszystko jedno, efekt jest taki sam.


Kiedy w południe przeczytałam to zdanie:

Tojeść rozesłana napisał/a:

(...) jestem bardzo wrażliwą osobą (...)


chciałam zareagować, ale ugryzłam się w język, mówiąc do siebie "Kobieto, może się mylisz." Teraz jednak, po coraz to nowych wyznaniach zrobię to, co zamierzałam. Jakiś czas temu napisałam (niestety ciągle aktualne zdania) że

Gdy ktoś używa wobec siebie terminu 'wrażliwa osoba', to omijam ją szerokim łukiem.
Dlaczego? Bo jej wrażliwość jest jednostronna.
Do tej pory wszystkie znane mi "wrażliwe osoby" były tak bardzo skoncentrowane na sobie i na tym, by nie być zranionymi przez otaczających je ludzi, że nie zauważały jednego: własnej agresji wobec tych wszystkich "gruboskórnych".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:

Albo niczego dotąd z naszych postów nie zrozumiałaś, albo udajesz, że nie zrozumiałaś.
Wszystko jedno, efekt jest taki sam.


Kiedy w południe przeczytałam to zdanie:

Tojeść rozesłana napisał/a:

(...) jestem bardzo wrażliwą osobą (...)


chciałam zareagować, ale ugryzłam się w język, mówiąc do siebie "Kobieto, może się mylisz." Teraz jednak, po coraz to nowych wyznaniach zrobię to, co zamierzałam. Jakiś czas temu napisałam (niestety ciągle aktualne zdania) że

Gdy ktoś używa wobec siebie terminu 'wrażliwa osoba', to omijam ją szerokim łukiem.
Dlaczego? Bo jej wrażliwość jest jednostronna.
Do tej pory wszystkie znane mi "wrażliwe osoby" były tak bardzo skoncentrowane na sobie i na tym, by nie być zranionymi przez otaczających je ludzi, że nie zauważały jednego: własnej agresji wobec tych wszystkich "gruboskórnych".

Nie znasz mnie,a oceniasz, nie masz pojęcia kim jestem i nie jestem tylko wrażliwa w obrębie siebie i skoncentrowana na sobie. Mam wielu znajomych i jeszcze nikt niczego takiego mi nie powiedział, że jestem skoncentrowana na sobie, wręcz przeciwnie, mogę być naiwna,ale na pewno nie skoncentrowana na sobie, także proszę nie wróżyć ze szklanej kuli.

45

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Santapietruszka..skoro jest moim mężem, to powinien ze mną razem budować,a jemu czy jest zima czy lato, wszystko jedno, taką ma często postawę.
Oczekiwania mam takie,że jest moim mężem i razem powinniśmy coś tworzyć i czasem on też powinien wziąć sprawy w swoje ręce. Dziecko mamy wspólne i też powinien czuć się odpowiedzialny za jego przyszłość, tym bardziej że dziecko bardzo chciało zawsze mieć rodzeństwo. Ja nigdzie nie napisałam,że mój mąż wszystko robi  źle, także przestań się już czepiać mnie.

Ale nie uważasz, serio, że Twoje "nie mam wobec nikogo oczekiwań" ewidentnie kłóci się z tym, co napisałaś i ogólnie piszesz we wszystkich swoich wątkach?

Wielokropek smile Jak zwykle w punkt smile Czy ja Ci już pisałam, że uwielbiam Twoje posty? Pewnie ze 100 razy big_smile A swoją drogą, dziękuję Ci za nie smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

46 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-01-02 22:26:47)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Moje rady (poraz kolejny):

1. terapia

2.zerwanie kontaktu z toksycznymi tesciami

3.staranie sie o wieksze lokum- masz kase, mozliwosci (tak zrozumialam): sprzedac klitke, wziac kredyt, kupic mieszkanie. Ale nie po to, by plodzic w bardzo zachwianym malzenstwie dalsze dzieci, patrz punkt 8.

4.naprawianie malzenstwa, moze razem na terapie. Troche wiecej szacunku i zrozumienia dla jego charakteru i tego, skad sie wywodzi

5. rezygnowac z roszczen wobec mieszkania babci, ktorego nie ma i nie bedzie

6.pozbyc sie metody gorzkich zalow do calego swiata, mniej krytyki do wszystkich o wszystko- tracisz na to energie, ktorej gdzies ci cabraknie

7. nie tracic energii na pomaganie, czy interesowanie sie problemami  innych, bo sama pomocy bardzo potrzebujesz

8. zrezygnowac z dalszego dziecka- walacego malzenstwa nikt jeszcze tym nie naprawil

Zauwaz, ze wszyscy podobnie myslimy, TY JEDNA INACZEJ.

To nie jest przypadek.

47

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Napisałam swą opinię (nie musisz się z nią zgadzać) na podstawie tego, co dobrowolnie tutaj na forum napisałaś.
Być może się mylę.
Być może znajomym nie przedstawiłaś się tak, jak nam tutaj na forum.
Być może znają Cię z innej strony.
Być może.



santapietruszko, pisałaś nie raz. Dziękuję raz jeszcze za dobre słowa. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

48 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-02 22:29:53)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
santapietruszka napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Santapietruszka..skoro jest moim mężem, to powinien ze mną razem budować,a jemu czy jest zima czy lato, wszystko jedno, taką ma często postawę.
Oczekiwania mam takie,że jest moim mężem i razem powinniśmy coś tworzyć i czasem on też powinien wziąć sprawy w swoje ręce. Dziecko mamy wspólne i też powinien czuć się odpowiedzialny za jego przyszłość, tym bardziej że dziecko bardzo chciało zawsze mieć rodzeństwo. Ja nigdzie nie napisałam,że mój mąż wszystko robi  źle, także przestań się już czepiać mnie.

Ale nie uważasz, serio, że Twoje "nie mam wobec nikogo oczekiwań" ewidentnie kłóci się z tym, co napisałaś i ogólnie piszesz we wszystkich swoich wątkach?

Wielokropek smile Jak zwykle w punkt smile Czy ja Ci już pisałam, że uwielbiam Twoje posty? Pewnie ze 100 razy big_smile A swoją drogą, dziękuję Ci za nie smile

Oczekiwania mam wobec niego jak każda żona do swojego męża, powiem więcej, moje oczekiwania są niczym, wobec tego czego "żądają" żony od mężów, ja taka nie jestem.Wiele znosiłam przez lata, nikt nie jest idealny,ale chciałam razem budować rodzinę,a on gdzieś zawsze był obok.Nawet miałam sen przed ślubem,że on mi gdzieś ucieka podczas ślubu w kościele..ja niewiele chcę, rozmowy-on nie lubi rozmawiać, nie jest typem rozmownej osoby..oki, jestem w stanie to zrozumieć,ale dbanie o wspólne dobro nasze jest po obu stronach, nie tylko po mojej. Chciałabym, by się w wielu sytuacjach ogarnął i był moim mężem,a nie drugim dzieckiem.

49 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-02 22:38:25)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:

Napisałam swą opinię (nie musisz się z nią zgadzać) na podstawie tego, co dobrowolnie tutaj na forum napisałaś.
Być może się mylę.
Być może znajomym nie przedstawiłaś się tak, jak nam tutaj na forum.
Być może znają Cię z innej strony.
Być może.



santapietruszko, pisałaś nie raz. Dziękuję raz jeszcze za dobre słowa. smile

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).
Co do moich znajomych, to jestem osobą, która wszystkie karty wykłada i jestem zawsze sobą, bardzo energiczną, esencjonalną, bez maski i każdy mnie zna,że mówię zawsze to, co myślę, dlatego typ taki jak teściowie mnie mogą nie trawić, chociaż nigdy im niczego złego nie zrobiłam.Dużo osób mnie szanuje,a nawet podziwia, bo robię dużo dobrego dla innych.Dobrej nocy.

50

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).

Oczywiście.



I cytaty, na zakończenie:

A. Phillips napisał/a:

Psychoterapia nie znajdzie odpowiedzi na konkretne pytania pacjenta, może być jedyne stworzeniem ryzyka, że on sam na nie odpowie.

Albert Einstein napisał/a:

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

51 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-02 23:04:04)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).

Oczywiście.



I cytaty, na zakończenie:

A. Phillips napisał/a:

Psychoterapia nie znajdzie odpowiedzi na konkretne pytania pacjenta, może być jedyne stworzeniem ryzyka, że on sam na nie odpowie.

Albert Einstein napisał/a:

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Żeby odpowiedzieć samemu na pytania, to potrzebny jest dialog,a nie monolog na 4 spotkaniach:-)

Gosia cyt"Moje rady (poraz kolejny):

1. terapia

2.zerwanie kontaktu z toksycznymi tesciami

3.staranie sie o wieksze lokum- masz kase, mozliwosci (tak zrozumialam): sprzedac klitke, wziac kredyt, kupic mieszkanie. Ale nie po to, by plodzic w bardzo zachwianym malzenstwie dalsze dzieci, patrz punkt 8.

4.naprawianie malzenstwa, moze razem na terapie. Troche wiecej szacunku i zrozumienia dla jego charakteru i tego, skad sie wywodzi

5. rezygnowac z roszczen wobec mieszkania babci, ktorego nie ma i nie bedzie

6.pozbyc sie metody gorzkich zalow do calego swiata, mniej krytyki do wszystkich o wszystko- tracisz na to energie, ktorej gdzies ci cabraknie

7. nie tracic energii na pomaganie, czy interesowanie sie problemami  innych, bo sama pomocy bardzo potrzebujesz

8. zrezygnowac z dalszego dziecka- walacego malzenstwa nikt jeszcze tym nie naprawil

Zauwaz, ze wszyscy podobnie myslimy, TY JEDNA INACZEJ.

To nie jest przypadek."

1,2 punkt oki, 3 punkt-nie wezmę kredytu niestety, nie mogę, 4 do zrobienia, 5 mąż twierdzi,że to tylko formalności i stąd ta dyskusja, 6,7 masz rację, 8 chcę mieć drugie dziecko.

52

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Cztery spotkania to ledwie preludium, czas potrzebny do sprecyzowania faktycznego problemu i zawiązania kontraktu między psychoterapeutą a klientem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:

Cztery spotkania to ledwie preludium, czas potrzebny do sprecyzowania faktycznego problemu i zawiązania kontraktu między psychoterapeutą a klientem.

"Klient" a raczej pacjent nie musi tego wiedzieć, prowadzący powinien poinformować o tym, bo idąc 4 razy i uprawiając monolog, to ja się niczego o sobie nie dowiedziałam.Nie twierdzę,że terapia jest zła, ale nie doczekałam dialogu z osobą terapeuty.

54

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Chciałaś się czegoś o sobie dowiedzieć w czasie czterech spotkań? Dlaczego nie zadałaś pytania? Dlaczego nie poprosiłaś psychoterapeutkę o rozwianie wątpliwości?
Czasem klient jest tak zestresowany, że część informacji mu ucieka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

55 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-02 23:29:05)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Wielokropek napisał/a:

Chciałaś się czegoś o sobie dowiedzieć w czasie czterech spotkań? Dlaczego nie zadałaś pytania? Dlaczego nie poprosiłaś psychoterapeutkę o rozwianie wątpliwości?
Czasem klient jest tak zestresowany, że część informacji mu ucieka.

Pani prosiła by mówić, mówiłam na 4 spotkaniach, to nie ja prowadziłam te spotkania, tylko Pani terapeutka. Teraz sobie sama zaprzeczasz, bo tyle o mnie wiesz,a twierdzisz,że 4 spotkania godzinne to mało by się o sobie czegoś dowiedzieć:-).

56

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Oczekiwania mam wobec niego jak każda żona do swojego męża, powiem więcej, moje oczekiwania są niczym, wobec tego czego "żądają" żony od mężów, ja taka nie jestem.Wiele znosiłam przez lata, nikt nie jest idealny,ale chciałam razem budować rodzinę,a on gdzieś zawsze był obok.Nawet miałam sen przed ślubem,że on mi gdzieś ucieka podczas ślubu w kościele..ja niewiele chcę, rozmowy-on nie lubi rozmawiać, nie jest typem rozmownej osoby..oki, jestem w stanie to zrozumieć,ale dbanie o wspólne dobro nasze jest po obu stronach, nie tylko po mojej. Chciałabym, by się w wielu sytuacjach ogarnął i był moim mężem,a nie drugim dzieckiem.

Czy bierzesz pod uwagę, że jego zachowanie może być wynikiem Twojego zachowania? I czy przypadkiem nie jest tak, że chcesz, aby ostatnie słowo zawsze należało do Ciebie, a jego zdanie liczy się wtedy, gdy pokrywa się z Twoim?
Ludzie często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo wpływają na otoczenie, a zwłaszcza na osoby, z którymi żyją pod jednym dachem. Taka wycofana postawa może być wynikiem nie tylko jego rodzinnego domu, ale także Twojego stosunku do męża, a ten - jak można wyczytać - nie jest specjalnie motywujący, by chcieć coś wspólnie (z naciskiem na 'wspólnie') budować.



-------------
Wiem, że niektórym osobom cytowanie selektywne sprawia problem, ale jeżeli chcesz coś zacytować, to po prostu skopiuj dowolnie wybraną treść i umieść ją pomiędzy tagami 'quote=tu nick autora tekstu' i '/quote', w miejsce górnych kresek wstawiając kwadratowe nawiasy, lub przyjrzyj się w jaki sposób to "działa", gdy użyjesz funkcji "cytuj". Jeżeli nadal coś nie wyjdzie, to po prostu zgłoś to raportem - poprawię smile. Nie jest to jednak sztuka specjalnie trudna do opanowania, nawet jeśli na początku na taką wygląda.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

57

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmiesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? – spytał samuraj.
- Do darczyńcy – odpowiedzieli uczniowie.
- To samo dotyczy zawiści, złości i obelg – rzekł ich nauczyciel.  Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która je nosi w sobie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

58 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-01-08 22:56:45)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Cyt.Olinka: "Czy bierzesz pod uwagę, że jego zachowanie może być wynikiem Twojego zachowania? I czy przypadkiem nie jest tak, że chcesz, aby ostatnie słowo zawsze należało do Ciebie, a jego zdanie liczy się wtedy, gdy pokrywa się z Twoim?
Ludzie często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo wpływają na otoczenie, a zwłaszcza na osoby, z którymi żyją pod jednym dachem. Taka wycofana postawa może być wynikiem nie tylko jego rodzinnego domu, ale także Twojego stosunku do męża, a ten - jak można wyczytać - nie jest specjalnie motywujący, by chcieć coś wspólnie (z naciskiem na 'wspólnie') budować."

Olinka, nie sądzę, starałam się latami..zawsze gotowa do dyskusji, mąż okłamywał mnie wielokrotnie np. w sprawach picia. Ja mam bardzo wyczulony węch, alkohol wyczuję z kilometra, wielokrotnie mówił,że nie pije, zarzekał się, kiedy poczułam od niego alkohol..po chwili znajdowałam puste puszki po piwach.Nawet przykład z dziś, mąż ma chore gardło, zawsze jak ma chore gardło, to leży garnek z gorącą wodą, w którym on grzeje zimne piwo.Z racji,że chowa przede mną, ma je np. w samochodzi,a dziś jest zimno, to przynosi do domu w torbie,a następnie grzeje je w garnku z gorącą wodą, zamyka się u dziecka w pokoju, ja wchodzę i czuję od niego piwo..pytam..piłeś?,a on,że nie, pytam jeszcze 3 razy, za każdym razem odpowiada,że nie a skąd...ale ja czuję piwo i szukam, patrzę, garnek z gorącą wodą.Pytam go czy grzał piwo w tym garnku?,a on że sok dla dziecka grzał..dotykam soku wskazanego, sok jest zimny,a woda w garnku gorąca..otwieram szafkę w biurku dziecka..stoją dwa piwa, jedno wypite całkiem, drugie zaczęte...I mówię, po co mnie znowu okłamałeś?..a on na to"jestem dorosły", zawsze ten argument podawał,ale dopiero wtedy jak odkryłam,że pił, sam się nie przyzna.

59

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Znasz męża od dzieciństwa, wiedziałaś z jakiej rodziny pochodzi i jaki jest; wycofany, pozbawiony inicjatywy, bierny. Czyżbyś należała do tej grupy kobiet, które wierzą, że on po ślubie się zmieni (na lepsze)?

Tojeść rozesłana napisał/a:

Mąż przyszedł do mnie z jedną para butów, spodni, rodzice nie dali mu nic, moi rodzice mu kupowali, bo chodził w dziurawych spodniach, tak się poznaliśmy, nie interesowali się nim.Następnie ja mu kupowałam, on zamieszkał u mnie, pobraliśmy się, dzięki mojej ciężkiej pracy mamy kawalerkę.

Gdy przyszedł do Ciebie w tych jednych butach i podartych portkach nie miał raczej 16 lat, a pewnie z 10 więcej. Dlaczego uważasz, że to rodzice powinni ubierać i dbać o dorosłego faceta? Czy on nie pracował, że Ty i Twoi rodzice musieliście "zaadoptować sierotę"? Nie dziw się więc, że czujesz się teraz jakbyś miała drugie dziecko, on zawsze taki był, a Ty dokonałaś wyboru.
Jeśli dobrze policzyłam, obydwoje dobijacie 40-tki. Nie rozumiem, jak i dlaczego od tylu lat teściowie są solą w Twoim oku? Nie masz poczucia, że sama sobie zatruwasz życie, czy może ten wieczny żal jest Ci potrzebny do szczęścia, bo lubisz się użalać?
Może czas wreszcie pogodzić się z faktem, że tacy już są i nie zmienią się, nie oczekiwać, nie grzebać w przeszłości, tylko zająć się realnymi problemami, lub cieszyć z tego, co masz?
Przy okazji, czy wobec swoich rodziców też masz takie pretensje, też nie masz z nimi dobrego, ciepłego kontaktu, dlaczego bardziej przeżywasz zachowanie teściów? Nie możesz wreszcie odpuścić i po prostu zdystansować się do nich, przestać przeżywać i czekać na cud przemiany?
Po co Ci oni do szczęścia potrzebni, po co Ci dwoje niesympatycznych ludzi na urodzinach syna?
Ja swoim dzieciom organizowałam urodziny w gronie ich rówieśników i były szczęśliwe, dziadkowie zawsze mieszkali daleko.

Jedno, o co mogłabyś zawalczyć, to mieszkanie po jego babci. Nie rozumiem, dlaczego godzicie się na mieszkanie w ciasnocie, jeśli wykupiliście tamto mieszkanie i prawnie należy do Was? W tym wypadku obydwoje wykazujecie się indolencją.

60 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-01-03 09:06:16)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Podpinam sie pod odpowiedz Josz, dzieki za madre slowa (=adoracja, a jakze).

Twierdzisz Autorko, ze jestes energiczna.
Moim zdaniem energie, ktora byc moze posiadasz,  kanalizujesz niewlasciwie.
Zloscisz sie ciagle na tesciow, to cie zzera i dobija. Po jakiego wujaszka ci te kontakty? Ze co? ze sa dziadkami? twoj syn jest duzy, niech sobie sam chodzi do babci na ciasto, po 50 zlotych, po dobre rady, na rosolek (=po to jest babcia).
Ty odetnij sie od nich.

Nie naprawisz malzenstwa drugim dzieckiem w warunkach, jake teraz macie. Twoj maz jest alkoholikiem i biernym, niezdarnym towarzyszem zycia. Ja powiem kolokwialnie : widzialy galy....teraz musisz mu postawic ultimatum. Alkohol, albo ja. Potrafisz? Z czasem bedzie coraz gorzej, bedzie pil wiecej, 4 piwka mu nie starcza. Taki jest niestety system tego nalogu....
Co do tego mieszkania, to jak sie tak upierasz, to sprawe zalatwcie prawnie. Gorzkie zale na forum tego nie rozwiaza....tu musze tez stwierdzic, ze to jest jakas niebywala indolencja zyciowa. Was obu. Narzekasz ciagle na twojego meza. Rozumiem cie. Jesli opisywane przez ciebie sytuacje sa prawdziwe, to on jest niezdara i olewacz. Posiada malo zyciowej inteligencji.
I TY Z NIM CHCESZ MIEC DRUGIE DZIECKO??? mozna sie tylko zlapac za glowe....Pewnie po cichu myslisz, ze on przestanie pic i wskoczy w niego energia zyciowa, jesli urodzisz drugie dziecko.
A ja znajac zycie ci powiem: bedzie jeszcze gorzej.
Podejmuj decyzje zyciowe nie z rozmachem, ale z rozmyslem.
I przestan wisiec emocjonalnie na tesciach. To beznadziejni ludzie, po co ci taki ktos w twoim zyciu?

Powodzenia.

61 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-03 12:42:30)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Gosia1962 napisał/a:

Podpinam sie pod odpowiedz Josz, dzieki za madre slowa (=adoracja, a jakze).

Twierdzisz Autorko, ze jestes energiczna.
Moim zdaniem energie, ktora byc moze posiadasz,  kanalizujesz niewlasciwie.
Zloscisz sie ciagle na tesciow, to cie zzera i dobija. Po jakiego wujaszka ci te kontakty? Ze co? ze sa dziadkami? twoj syn jest duzy, niech sobie sam chodzi do babci na ciasto, po 50 zlotych, po dobre rady, na rosolek (=po to jest babcia).
Ty odetnij sie od nich.

Nie naprawisz malzenstwa drugim dzieckiem w warunkach, jake teraz macie. Twoj maz jest alkoholikiem i biernym, niezdarnym towarzyszem zycia. Ja powiem kolokwialnie : widzialy galy....teraz musisz mu postawic ultimatum. Alkohol, albo ja. Potrafisz? Z czasem bedzie coraz gorzej, bedzie pil wiecej, 4 piwka mu nie starcza. Taki jest niestety system tego nalogu....
Co do tego mieszkania, to jak sie tak upierasz, to sprawe zalatwcie prawnie. Gorzkie zale na forum tego nie rozwiaza....tu musze tez stwierdzic, ze to jest jakas niebywala indolencja zyciowa. Was obu. Narzekasz ciagle na twojego meza. Rozumiem cie. Jesli opisywane przez ciebie sytuacje sa prawdziwe, to on jest niezdara i olewacz. Posiada malo zyciowej inteligencji.
I TY Z NIM CHCESZ MIEC DRUGIE DZIECKO??? mozna sie tylko zlapac za glowe....Pewnie po cichu myslisz, ze on przestanie pic i wskoczy w niego energia zyciowa, jesli urodzisz drugie dziecko.
A ja znajac zycie ci powiem: bedzie jeszcze gorzej.
Podejmuj decyzje zyciowe nie z rozmachem, ale z rozmyslem.
I przestan wisiec emocjonalnie na tesciach. To beznadziejni ludzie, po co ci taki ktos w twoim zyciu?

Powodzenia.

Co do powyższej wypowiedzi, to faktycznie tak było,że mieliśmy po 15 lat, chodziliśmy już ze sobą i mogło to tak wyglądać,że mojego męża przygarnęłam ja i moja rodzina. Chodził w dziurawych ubraniach, jego rodzice się nim interesowali bardzo mało. Trudno ocenić towarzysza życia mając naście lat, wtedy było silne uczucie, spotykaliśmy się.
Gosia, jestem energiczna i faktycznie może być tak,że czasem pakuję moją energię nie zawsze tam, gdzie powinnam, za bardzo się przejmuję w wielu sytuacjach i to mnie spala, to fakt.O rodzicach nie pisałam swoich, bo to jest temat rzeka..w innym temacie mogę opisać. Co do dziecka, to ja bardzo chciałam drugie dziecko nie dla ratowania związku czy żeby tym cokolwiek załatwić.Co do picia męża, to postawiłam mu ultimatum,ale on jest na nie głuchy i udaje głupa więc nie wiem co mam dalej zrobić?..on twierdzi,że nie wyprowadzi się, bo nie ma gdzie.Niekoniecznie z nim to drugie dziecko, bo jeśli by mi się w życiu ułożyło bez niego, to chciałabym mieć jeszcze to drugie dziecko,ale on nie chce się wyprowadzić...Z indolencją życiową moją się zgodzić nie mogę, cały czas prosiłam, rozmawiałam,mąż twierdził że to po jego babci mieszkanie i on się tym zajmie...do dziś się nie zajął, okłamuje mnie co do swojego picia, być może okłamuje mnie i tutaj.

62

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:
Gosia1962 napisał/a:

Podpinam sie pod odpowiedz Josz, dzieki za madre slowa (=adoracja, a jakze).

Twierdzisz Autorko, ze jestes energiczna.
Moim zdaniem energie, ktora byc moze posiadasz,  kanalizujesz niewlasciwie.
Zloscisz sie ciagle na tesciow, to cie zzera i dobija. Po jakiego wujaszka ci te kontakty? Ze co? ze sa dziadkami? twoj syn jest duzy, niech sobie sam chodzi do babci na ciasto, po 50 zlotych, po dobre rady, na rosolek (=po to jest babcia).
Ty odetnij sie od nich.

Nie naprawisz malzenstwa drugim dzieckiem w warunkach, jake teraz macie. Twoj maz jest alkoholikiem i biernym, niezdarnym towarzyszem zycia. Ja powiem kolokwialnie : widzialy galy....teraz musisz mu postawic ultimatum. Alkohol, albo ja. Potrafisz? Z czasem bedzie coraz gorzej, bedzie pil wiecej, 4 piwka mu nie starcza. Taki jest niestety system tego nalogu....
Co do tego mieszkania, to jak sie tak upierasz, to sprawe zalatwcie prawnie. Gorzkie zale na forum tego nie rozwiaza....tu musze tez stwierdzic, ze to jest jakas niebywala indolencja zyciowa. Was obu. Narzekasz ciagle na twojego meza. Rozumiem cie. Jesli opisywane przez ciebie sytuacje sa prawdziwe, to on jest niezdara i olewacz. Posiada malo zyciowej inteligencji.
I TY Z NIM CHCESZ MIEC DRUGIE DZIECKO??? mozna sie tylko zlapac za glowe....Pewnie po cichu myslisz, ze on przestanie pic i wskoczy w niego energia zyciowa, jesli urodzisz drugie dziecko.
A ja znajac zycie ci powiem: bedzie jeszcze gorzej.
Podejmuj decyzje zyciowe nie z rozmachem, ale z rozmyslem.
I przestan wisiec emocjonalnie na tesciach. To beznadziejni ludzie, po co ci taki ktos w twoim zyciu?

Powodzenia.

Co do powyższej wypowiedzi, to faktycznie tak było,że mieliśmy po 15 lat, chodziliśmy już ze sobą i mogło to tak wyglądać,że mojego męża przygarnęłam ja i moja rodzina. Chodził w dziurawych ubraniach, jego rodzice się nim interesowali bardzo mało. Trudno ocenić towarzysza życia mając naście lat, wtedy było silne uczucie, spotykaliśmy się.
Gosia, jestem energiczna i faktycznie może być tak,że czasem pakuję moją energię nie zawsze tam, gdzie powinnam, za bardzo się przejmuję w wielu sytuacjach i to mnie spala, to fakt.O rodzicach nie pisałam swoich, bo to jest temat rzeka..w innym temacie mogę opisać. Co do dziecka, to ja bardzo chciałam drugie dziecko nie dla ratowania związku czy żeby tym cokolwiek załatwić.Co do picia męża, to postawiłam mu ultimatum,ale on jest na nie głuchy i udaje głupa więc nie wiem co mam dalej zrobić?..on twierdzi,że nie wyprowadzi się, bo nie ma gdzie.Niekoniecznie z nim to drugie dziecko, bo jeśli by mi się w życiu ułożyło bez niego, to chciałabym mieć jeszcze to drugie dziecko,ale on nie chce się wyprowadzić...Z indolencją życiową moją się zgodzić nie mogę, cały czas prosiłam, rozmawiałam,mąż twierdził że to po jego babci mieszkanie i on się tym zajmie...do dziś się nie zajął, okłamuje mnie co do swojego picia, być może okłamuje mnie i tutaj.

Ma gdzie, ma mieszkanie po babci... Kawalerka jest wasza wspólna? Jeżeli nie to walizki za drzwi jeżeli tak to sprzedajecie, dzielicie się $$ i każde idzie w swoją stronę... Prosiłaś dwa lata, ja bym straciła cierpliwość i przeszła do najcięższych możliwych argumentów.

63 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-01-03 14:29:29)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Jeszcze jest jedna kwestia, bardzo wazna, tutaj (chyba) jeszcze nie poruszona: kochasz go?


Jesli tak, to ratuj malzenstwo, idz z nim na terapie, nazwiij temat alkoholu po imieniu (on jest uzalezniony, niewazne, ile pije).
Jesli nie- ewakuuj niedorajde do mamusi, do tego mieszkania po babci, gdziekolwiek. NIE MA TAK, ZE ON NIE CHCE.

Widzisz, niby spryciula i cwaniura jestes, a skupiasz sie na 3 rzeczach, ktore chwilowo nie powinny byc twoimi priorytetami:
-mieszkanie po  jakiejstam babci
-zimnota emocjonalna durnowatych tesciow
-parcie na drugie dziecko, ktore w twojej sytuacji byloby katastrofalnym przedsiewzieciem.


Bierz problemy za glowe, a nie za dupe.

Zacznij ukladac to, co najwazniejsze: sprawy malzenskie, mieszkaniowe, nalog meza, twoje emocje/DDA-problem.

Jestes emocjonalnie niestabilna, ja to czuje przez klawiature.

Chcesz wiedziec, co ja bym zrobila?

Jesli meza juz nie kochasz, to walizka i do mamusi. Niech tam sobie ze swoim tatusiem piwkuje do woli.
Chcesz, zeby twoje CALE ZYCIE naznaczone bylo alkoholem?
Jesli sie na to zgadzasz, to jestes mocno wspoluzalezniona i rowniez potrzebujesz terapii.

64 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-03 20:25:28)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Gosia1962 napisał/a:

Jeszcze jest jedna kwestia, bardzo wazna, tutaj (chyba) jeszcze nie poruszona: kochasz go?


Jesli tak, to ratuj malzenstwo, idz z nim na terapie, nazwiij temat alkoholu po imieniu (on jest uzalezniony, niewazne, ile pije).
Jesli nie- ewakuuj niedorajde do mamusi, do tego mieszkania po babci, gdziekolwiek. NIE MA TAK, ZE ON NIE CHCE.

Widzisz, niby spryciula i cwaniura jestes, a skupiasz sie na 3 rzeczach, ktore chwilowo nie powinny byc twoimi priorytetami:
-mieszkanie po  jakiejstam babci
-zimnota emocjonalna durnowatych tesciow
-parcie na drugie dziecko, ktore w twojej sytuacji byloby katastrofalnym przedsiewzieciem.


Bierz problemy za glowe, a nie za dupe.

Zacznij ukladac to, co najwazniejsze: sprawy malzenskie, mieszkaniowe, nalog meza, twoje emocje/DDA-problem.

Jestes emocjonalnie niestabilna, ja to czuje przez klawiature.

Chcesz wiedziec, co ja bym zrobila?

Jesli meza juz nie kochasz, to walizka i do mamusi. Niech tam sobie ze swoim tatusiem piwkuje do woli.
Chcesz, zeby twoje CALE ZYCIE naznaczone bylo alkoholem?
Jesli sie na to zgadzasz, to jestes mocno wspoluzalezniona i rowniez potrzebujesz terapii.

Nie jestem  żadną cwaniurą i spryciulą, chciałam mieć normalny dom z mężem i normalną rodzinę.Dlatego go nie rozliczałam z wielu rzeczy.Pewnie na swój sposób go kocham,ale czuję się bardzo skrzywdzona tym co zrobił i tym czego nie zrobił,a bardzo wiele nie zrobił, nie rozmawiał, wszelkie problemy zamiatał pod dywan,a jak zaczynałam mówić, to wychodził lub piwkował wieczorami w ciszy. Wielokrotnie płakałam przed snem,a on sobie poszedł spać i nie miał z tym problemu, że mi jest źle. Najbardziej dla mnie bolesne było to,że on nie rozmawia ze mną, zawsze jak jest problem i jak chcę porozmawiać, to on jakby się zamyka, zamiast rozmawiać to jest wtedy z jego strony cisza, dlatego wszelkie problemy są zamiatane pod dywan,albo zawsze je odkładał na póżniej i piętrzyły się latami. To nie jest tak,że skupiam się na mieszkaniu po jakiejś tam babci,ale to wszystko razem złożone do kupy daje obraz naszego małżeństwa, do czego razem doszliśmy i do czego nie doszliśmy.Ja wyprułam żyły,żeby założyć firmę, on nie poświęcił się z niczym..zawsze tylko płynął ze mną jak pasażer okrętu, coś tam zrobił,ale całym okrętem sterowałam ja.Nie mam parcia na drugie dziecko z nim, napisałam tylko,że bardzo bym chciała mieć drugie dziecko-ogólnie, bo w tym aspekcie również mój mąż się nie wywiązał, bo zawsze nie był wystarczająco gotowy, majętny, chętny i zawsze było coś,żeby nie rozmawiać o tym..Nie wiem czy jestem niestabilna emocjonalnie, na pewno bardzo dużą rolę u mnie grają emocje,a ze wszystkim jestem sama..Wczoraj nakryłam go kolejny raz na piciu i ukrywaniu alkoholu w biurku dziecka i powiedziałam mu po raz kolejny i dobitnie,ze ma się wyprowadzić, na co on że nie ma gdzie się wyprowadzić (bo jeszcze nie załatwił mieszkania po babci,a z rodzicami on nie chce...).Ja powiedziałam,że mnie to nie interesuje, krzyku nie było, na spokojnie mu powiedziałam, dziecko częściowo słyszało rozmowę i jak zasypiało, to mówi do mnie"mamusiu, ale Ty się nie rozwiedziesz z tatą?, ja potrzebuję taty, ja chcę mieć codziennie tatę".A dziś rano dziecko znowu ze łzami w oczach mi mówiło,że nie przeszkadza mu,że tata wypije piwo..dziecko go tłumaczyło i prosiło mnie, bym się nie rozwodziła z nim.Ja na to,że wszystko będzie dobrze i żeby się nie przejmował, bo to są sprawy dorosłych.A mój mąż na to wszystko cyt"porozmawiajmy razem wszyscy..z dzieckiem....On miesza dziecko w nasze sprawy osobiste..dramat..powiedziałam mężowi,że ja nie będę rozmawiać z nim i z dzieckiem, bo to nie są sprawy dziecka tylko między nami..

65 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-01-04 09:09:04)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Latwo nie masz.

Masz dwie mozliwosci: nie robic nic i zyc, jak dotychczas. Denerwowac sie beznadziejnymi tesciami, znosic pijanstwo meza, marzyc o dzidziusiu, gniesc sie w malej klitce, zyc u boku cichego, niezdarnego, biernego alkoholika. Wiele kobiet tak zyje, potem w wieku 60 lat sa smutne, pomarszczone, zgorzkniale i narzekaja, ze przespaly zycie. To te babcie, ktore na starosc sa klotliwe, roszczeniowe, zlosliwe i wiecznie marudzace. Chcesz taka byc?

Mozesz walczyc i sytuacje zmienic.

Tutaj wszystko zalezy od ciebie.Nie znam tak naprawde do konca twojej sytuacji, nie wiem, na ile masz tupet, sile i mozliwosc twojego meza po prostu sie...pozbyc.
Ja bym sie pozbyla wszelkimi sposobami, ktore bym probowala zastosowac, lacznie z wystawieniem walizek i zmiana zamkow w drzwiach.
Nikt nie poruszyl tu sprawy waszej intymnosci. Jak ty mozesz z takim niedorajda, wiecznie smierdzacym piwskiem sie kochac, chocby nawet go pocalowac? Jesli sie szanujesz, nie powinnas tego robic- ale tu nasuwa mi sie pytanie: czy taka mloda kobieta musi rezygnowac z takiej pieknej rzeczy, jaka jest intymna bliskosc?

Ja jestem radykalna, kocham zycie, wygode, wlasny komfort i spokoj duszy. Zycie z biernym alkoholikiem-niezdara, to nic, co bym mogla wytrzymac. Jestes mloda, zycie jeszcze przed toba.

Decyzja nalezy do ciebie, rady na tym Forum, to tylko pisanina nieznajomych  ludzi, ktorzy nie chca ci wprawdzie  zle doradzic, ale nie siedza w twojej skorze.
To, ze napisalam "cwaniura i spryciula", mialo byc raczej pozytywne.
Kobieta ma byc w zyciu sprytna i cwana, bo inaczej zginie, tym bardziej, gdy przyszlo jej zyc w Polsce, w kraju,  gdzie nowa ustawa probuje  przekonac o tym,  ze jednorazowe pobicie przez faceta to nie przemoc (!).

Ja powiem tak: trafilas z tym facetem (i jego rodzina) dosyc beznadziejnie. Czy bedziesz to dalej ciagnac, czy nie, zalezy TYLKO OD CIEBIE.

Ja ci zycze madrych decyzji.
Jesli chodzi o twojego syna, to ja go rozumiem. Jemu ziemia usuwa sie spod stop i dla niego to wielka tragedia. Ale on sytuacji jeszcze zupelnie nie ogarnia i nie pojmuje.
Trwanie w zlym malzenstwie tylko ze wzgledu na dzieci jest bledem.
Za 10 lat on spakuje plecak i opusci dom rodzinny, a ty zostaniez z dobrze zaawansowanym alkoholikiem w malutkim mieszkaniu i bedziesz miala wrazenie, ze zycie ucieklo ci przez palce.

To jest tylko i wylacznie moje osobiste zdanie na ten temat.
Ja jestem silna, waleczna, wygodna, samodzielna i mam niebywaly tupet zyciowy.
Zawsze dobrze na tym wychodzilam.

66

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Poczytaj watek: "Wyprowadzilam sie, mimo, ze go kocham" na ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD.

Moze da ci do myslenia....

67 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2019-01-04 13:31:07)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Rozumiem, faktycznie może to tak wyglądać, bo relacje między mną,a mężem nie są najlepsze, chociaż nie ma awantur,ale rozmyło się nasze pożycie.Ja z biegiem lat zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby"..moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". Wiem,że to nie jest do końca jego winą,że taki jest,ale na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

Hmm.mam takie niejasne wrażenie,ze Ty postrzegasz siebie zupełnie inaczej niż inni-np Twoja przyjaciółka.
Ty piszesz o sobie:

Tojeść rozesłana napisał/a:

To nie ma znaczenia,że mam 3 tematy na forum, od tego jest forum by rozmawiać.Nie musisz odpisywać. Mam takie dylematy, ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą, mam wokół siebie wiele ludzi, w pracy klientów, z którymi nie zawsze sobie radzę, stąd mój temat o klientach. Mam męża, który jest ciepłą kluską, czuję się ze wszystkim bardzo często sama.Z racji,że jestem społecznikiem i bardzo rozmowną osobą, to gromadzą się w koło mnie nie zawsze tacy ludzie, którzy mają czyste intencje, stąd mój temat o koleżance, przez którą zostałam w jakiś sposób skrzywdzona.Jestem DDA i mam często problem z intencjami ludzi, daję im szansę nawet wtedy, kiedy nie są tego warci, dlatego w swoim życiu niekiedy zaznawałam tego typu sytuacji i dlatego tak bardzo bolało mnie,że teściowie są zimni.Ktoś, kto miał normalny dom może tego nie zrozumieć, ja tego domu nie miałam będąc dzieckiem. Rozmowa to nie narzekanie, tylko próba rozwiązywania problemów.Owszem, ze mną jest coś nie tak, za bardzo zawsze kochałam, za bardzo się przywiązywałam, za bardzo ufam i wierzę w to, że ktoś ma tak samo dobre intencje jak ja.

Owszem,jesteś wrażliwą osobą-ale wyłącznie na swoim punkcie smile
Inni mają poddać się Twoim pomysłom ustawiania im życia i przyjąć Twoje poglądy i opinie jako własne.Jeśli jest inaczej to Cię krzywdzą,są zgryźliwi i chamscy?
Mam takie wrażenie,że Ty nie chcesz porady.Ty chcesz być nieustannie utwierdzana w słuszności Twoich poglądów i zamiarów.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Chciałam zapytać na forum jak inni to widzą, czy powinnam odciąć się od teściów, bo siedzenie z nimi podczas świąt mi nie służy i robienie dobrej miny do złej gry.
Starałam się, byłam zawsze u nich podczas świąt, ze względu na męża i dziecko,ale nic się nie zmieniło na plus,a liczyłam kiedyś na to, no ale nie na wszystko mamy wpływ.

Doskonale wiesz,jaka jest odpowiedź na Twoje pytanie.Ba,sama sobie tu wielokrotnie na nie odpowiedziałaś.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).
Co do moich znajomych, to jestem osobą, która wszystkie karty wykłada i jestem zawsze sobą, bardzo energiczną, esencjonalną, bez maski i każdy mnie zna,że mówię zawsze to, co myślę, dlatego typ taki jak teściowie mnie mogą nie trawić, chociaż nigdy im niczego złego nie zrobiłam.Dużo osób mnie szanuje,a nawet podziwia, bo robię dużo dobrego dla innych.Dobrej nocy.

A Ty chciałabyś by adorowano właśnie Ciebie? smile

Niezbyt jasno odpowiedziałaś na pytanie:

Lady Loka napisał/a:

Przepraszam bardzo, ale skoro wykupiliście mieszkanie babci, to macie przecież na to jakieś papiery, prawda? (...)

A jeżeli macie papiery, że mieszkanie jest Wasze, to z tymi papierami idziecie do lokatorów i dajecie im miesiąc na wyprowadzkę. Plus sprawa w sądzie dla teścia za rozporządzanie nie swoim mieszkaniem i wio.

Tojeść rozesłana napisał/a:

A co do pytania o teścia jak to zrobił,że wynajął mieszkanie, które my spłacaliśmy, to już odpowiadam-przekupił babcię i ona dawała mu upoważnienia, sama żyjąc narzekała,że jej mieszkanie wynajmuje,że wyrzucają jej rzeczy na śmieci..itd..Teść jej powiedział,że musi jej mieszkanie wynajmować,żeby mieć na jej leki i inne..

To w końcu jak jest z tym Waszym mieszkaniem? Masz na to jakieś potwierdzenia,dokumenty?
Ps.Masz bardzo fajny nick.Uwielbiam tojeść,mam jej pełno w ogrodzie smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

68 Ostatnio edytowany przez Tojeść rozesłana (2019-01-04 16:30:36)

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
gojka102 napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Rozumiem, faktycznie może to tak wyglądać, bo relacje między mną,a mężem nie są najlepsze, chociaż nie ma awantur,ale rozmyło się nasze pożycie.Ja z biegiem lat zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby"..moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". Wiem,że to nie jest do końca jego winą,że taki jest,ale na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

Hmm.mam takie niejasne wrażenie,ze Ty postrzegasz siebie zupełnie inaczej niż inni-np Twoja przyjaciółka.
Ty piszesz o sobie:

Tojeść rozesłana napisał/a:

To nie ma znaczenia,że mam 3 tematy na forum, od tego jest forum by rozmawiać.Nie musisz odpisywać. Mam takie dylematy, ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą, mam wokół siebie wiele ludzi, w pracy klientów, z którymi nie zawsze sobie radzę, stąd mój temat o klientach. Mam męża, który jest ciepłą kluską, czuję się ze wszystkim bardzo często sama.Z racji,że jestem społecznikiem i bardzo rozmowną osobą, to gromadzą się w koło mnie nie zawsze tacy ludzie, którzy mają czyste intencje, stąd mój temat o koleżance, przez którą zostałam w jakiś sposób skrzywdzona.Jestem DDA i mam często problem z intencjami ludzi, daję im szansę nawet wtedy, kiedy nie są tego warci, dlatego w swoim życiu niekiedy zaznawałam tego typu sytuacji i dlatego tak bardzo bolało mnie,że teściowie są zimni.Ktoś, kto miał normalny dom może tego nie zrozumieć, ja tego domu nie miałam będąc dzieckiem. Rozmowa to nie narzekanie, tylko próba rozwiązywania problemów.Owszem, ze mną jest coś nie tak, za bardzo zawsze kochałam, za bardzo się przywiązywałam, za bardzo ufam i wierzę w to, że ktoś ma tak samo dobre intencje jak ja.

Owszem,jesteś wrażliwą osobą-ale wyłącznie na swoim punkcie smile
Inni mają poddać się Twoim pomysłom ustawiania im życia i przyjąć Twoje poglądy i opinie jako własne.Jeśli jest inaczej to Cię krzywdzą,są zgryźliwi i chamscy?
Mam takie wrażenie,że Ty nie chcesz porady.Ty chcesz być nieustannie utwierdzana w słuszności Twoich poglądów i zamiarów.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Chciałam zapytać na forum jak inni to widzą, czy powinnam odciąć się od teściów, bo siedzenie z nimi podczas świąt mi nie służy i robienie dobrej miny do złej gry.
Starałam się, byłam zawsze u nich podczas świąt, ze względu na męża i dziecko,ale nic się nie zmieniło na plus,a liczyłam kiedyś na to, no ale nie na wszystko mamy wpływ.

Doskonale wiesz,jaka jest odpowiedź na Twoje pytanie.Ba,sama sobie tu wielokrotnie na nie odpowiedziałaś.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).
Co do moich znajomych, to jestem osobą, która wszystkie karty wykłada i jestem zawsze sobą, bardzo energiczną, esencjonalną, bez maski i każdy mnie zna,że mówię zawsze to, co myślę, dlatego typ taki jak teściowie mnie mogą nie trawić, chociaż nigdy im niczego złego nie zrobiłam.Dużo osób mnie szanuje,a nawet podziwia, bo robię dużo dobrego dla innych.Dobrej nocy.

A Ty chciałabyś by adorowano właśnie Ciebie? smile

Niezbyt jasno odpowiedziałaś na pytanie:

Lady Loka napisał/a:

Przepraszam bardzo, ale skoro wykupiliście mieszkanie babci, to macie przecież na to jakieś papiery, prawda? (...)

A jeżeli macie papiery, że mieszkanie jest Wasze, to z tymi papierami idziecie do lokatorów i dajecie im miesiąc na wyprowadzkę. Plus sprawa w sądzie dla teścia za rozporządzanie nie swoim mieszkaniem i wio.

Tojeść rozesłana napisał/a:

A co do pytania o teścia jak to zrobił,że wynajął mieszkanie, które my spłacaliśmy, to już odpowiadam-przekupił babcię i ona dawała mu upoważnienia, sama żyjąc narzekała,że jej mieszkanie wynajmuje,że wyrzucają jej rzeczy na śmieci..itd..Teść jej powiedział,że musi jej mieszkanie wynajmować,żeby mieć na jej leki i inne..

To w końcu jak jest z tym Waszym mieszkaniem? Masz na to jakieś potwierdzenia,dokumenty?
Ps.Masz bardzo fajny nick.Uwielbiam tojeść,mam jej pełno w ogrodzie smile

Bardzo dziękuję Ci Gosia za odpowiedź.Co do pożycia, to go nie ma wcale..dodam,że jestem atrakcyjną kobietą, mam duże powodzenie u mężczyzn. Jednak mój mąż potrafi się zamknąć w sobie i 2 miesiące nie ogarnie się, bo jak są dyskusje o jego piciu, to on to zawsze odbierał jak atak i mnie unikał, ma takie podejście,że mu truję i pewnie dlatego nie ma na co liczyć.A ja czekam jak on się ogarnie, bo tak jak napisałaś wyżej..ze śmierdzącym piwskiem nie mam ochoty iść do łóżka.On tego jednak nie rozumie i twierdzi,że ja przesadzam, przez co właśnie zamyka się w sobie, sądząc,że znowu mam jakieś nieuzasadnione pretensje o nic. W związku z tym nasz seks serio jest raz na 2 miesiące..ja bym chciała częściej,ale niestety nie mogę pokonać tej bariery i udać,że nic się nie dzieje więc jest normalne życie, dom, obiad, praca i zero rozmów na ten temat, w zasadzie od lat już o tym nie rozmawiamy, bo mój mąż ogólnie bardzo mało rozmawia i nie lubi rozmawiać, przez co ja czuję się permanentnie pokrzywdzona, bo nie spełnia moich potrzeb jako kobiety, potrzeby bliskości i rozmowy, która jest mega ważna dla mnie.On by to widział tak,żebym ja nie skupiała się na pierdołach, tylko normalnie z nim szła do łóżka, po czym nie będziemy ze sobą rozmawiać znowu,a ja tak nie potrafię..czekałam jak się ogarnie,a on jest inny i nie potrzebuje bliskości w takim wymiarze jak ja więc jestem teraz na progu decyzji..znowu mnie oszukał 2 stycznia,że nie pił,a pił...pomimo,że ustalaliśmy już to i wiedział jakie jest na ten temat moje zdanie.Widać potrzebuje pić, skoro 1 stycznia na Sylwestra pił, oki..Sylwester,,nic nie mówiłam,a już 2 giego znowu potrzebował się napić.Kazałam mu się wyprowadzić,a on na to,że na razie nie ma gdzie, bo jeszcze nie załatwił z babci mieszkaniem i że jestem dla niego za surowa, bo są mężowie podli,źli,a on taki nie jest i on nie poczuwa się do tego,że coś robi nie tak...zawsze powtarzał,że nic złego nie robi,że to tylko 2 piwa.Ja jednak twardo obstaję przy swoim i mówię mu,że umowa była i nie interesuje mnie co masz mi do powiedzenia, bo wina nie jest moja, sam wybrałeś piwo, nie rodzinę. Nie miałam w stosunku do niego wielkich oczekiwań, nie musiał zarabiać po 10 tysięcy bym go kochała, nie żądałam od niego wczasów w Egipcie, nigdzie mnie nie zabierał, rozmowa dla niego była stratą czasu, bo dla niego to pierdoły i on lubi tak żyć jak ten motylek, byle do następnego dnia, tygodnia, roku, zero planów, bo co tu planować, samo wyjdzie.Od pewnego momentu czułam,że on mnie ciągnie w dół i że robię się taką kwoką, co ma gotować, prać, sprzątać..on nie sprząta i jak twierdzi-nie lubi gotować,a ja się o to muszę martwić. Ogólnie mąż jest takim spokojnym misiem, co niby nikomu krzywdy nie robi,ale też mało ogólnie robi, taka trochę huba na drzewie, co sobie jest i nikogo nie zabija, po prostu sobie jest. Dziecko mu na głowę weszło, on dziecku na wszystko prawie pozwala.Prosiłam wielokrotnie,że mamy małą przestrzeń życiową i ważne jest to, byśmy mieli dla siebie chwilę czasu więc nie proponuj dziecku o 22 godzinie nowej gry na telefonie, tylko dziecko ma iść spać,ale on jak grochem i że ja się czepiam.Dlatego dziecko też woli tatę misia, niż mamusię, która każe iść spać, bo z tatą on niczego nie musi.Dziecko go urabia na każdym polu i w dużej mierze się to odbija na mnie, bo ja też nie mogę odpocząć, bo dziecko też robi jak on, nie sprzątnie po sobie, jest lekko nieogarnięte. Dziecko lubi grać w gry, mężowi to nie przeszkadza, nawet jak dziecko gra cały dzień.Prosiłam nie raz, jeśli masz więc je czasu ode mnie, to idź z nim na basen, czy na piłkę go zapisz. Ale mąż na to, że dziecko nie chce i nic z tym nie zrobił, a ja widzę, że dziecko się nudzi niekiedy i za dużo gra w gry.

Gojka-jestem osobą, która buduje i tworzy i walczy całe życie,a mój mąż zawsze miał taryfę ulgową, bo był ciepły miś, spokojny, pantofle, zawias jak się zepsuł 2 lata temu tak do dziś nie zrobił, pomimo moich 50 próśb, niczego w domu nie zrobi, gwoździa nie przybije bo odpowiada,że młotka nie ma...to jest jakiś dramat, ja mam już dość takiego życia z niezaradnym życiowo facetem. Kocham go..pewnie dlatego tyle wytrzymałam:-(((.
Co do dokumentów na mieszkanie to ma je mój mąż, bo to jego babcia była, ja ich nie miałam w ręku, on od dawna twierdzi,że cyt"załatwia"..sprawy z mieszkaniem..

69

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Rozumiem, faktycznie może to tak wyglądać, bo relacje między mną,a mężem nie są najlepsze, chociaż nie ma awantur,ale rozmyło się nasze pożycie.Ja z biegiem lat zrozumiałam,że on jest dla mnie "za słaby"..moja przyjaciółka powiedziała kiedyś coś takiego,że ja go cyt"wykastrowałam". Wiem,że to nie jest do końca jego winą,że taki jest,ale na pewnym etapie życia zaczęła mi przeszkadzać jego kluskowatość misiowata.

Hmm.mam takie niejasne wrażenie,ze Ty postrzegasz siebie zupełnie inaczej niż inni-np Twoja przyjaciółka.
Ty piszesz o sobie:

Tojeść rozesłana napisał/a:

To nie ma znaczenia,że mam 3 tematy na forum, od tego jest forum by rozmawiać.Nie musisz odpisywać. Mam takie dylematy, ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą, mam wokół siebie wiele ludzi, w pracy klientów, z którymi nie zawsze sobie radzę, stąd mój temat o klientach. Mam męża, który jest ciepłą kluską, czuję się ze wszystkim bardzo często sama.Z racji,że jestem społecznikiem i bardzo rozmowną osobą, to gromadzą się w koło mnie nie zawsze tacy ludzie, którzy mają czyste intencje, stąd mój temat o koleżance, przez którą zostałam w jakiś sposób skrzywdzona.Jestem DDA i mam często problem z intencjami ludzi, daję im szansę nawet wtedy, kiedy nie są tego warci, dlatego w swoim życiu niekiedy zaznawałam tego typu sytuacji i dlatego tak bardzo bolało mnie,że teściowie są zimni.Ktoś, kto miał normalny dom może tego nie zrozumieć, ja tego domu nie miałam będąc dzieckiem. Rozmowa to nie narzekanie, tylko próba rozwiązywania problemów.Owszem, ze mną jest coś nie tak, za bardzo zawsze kochałam, za bardzo się przywiązywałam, za bardzo ufam i wierzę w to, że ktoś ma tak samo dobre intencje jak ja.

Owszem,jesteś wrażliwą osobą-ale wyłącznie na swoim punkcie smile
Inni mają poddać się Twoim pomysłom ustawiania im życia i przyjąć Twoje poglądy i opinie jako własne.Jeśli jest inaczej to Cię krzywdzą,są zgryźliwi i chamscy?
Mam takie wrażenie,że Ty nie chcesz porady.Ty chcesz być nieustannie utwierdzana w słuszności Twoich poglądów i zamiarów.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Chciałam zapytać na forum jak inni to widzą, czy powinnam odciąć się od teściów, bo siedzenie z nimi podczas świąt mi nie służy i robienie dobrej miny do złej gry.
Starałam się, byłam zawsze u nich podczas świąt, ze względu na męża i dziecko,ale nic się nie zmieniło na plus,a liczyłam kiedyś na to, no ale nie na wszystko mamy wpływ.

Doskonale wiesz,jaka jest odpowiedź na Twoje pytanie.Ba,sama sobie tu wielokrotnie na nie odpowiedziałaś.

Tojeść rozesłana napisał/a:

Oki, widzę,że to forum wzajemnej adoracji:-).
Co do moich znajomych, to jestem osobą, która wszystkie karty wykłada i jestem zawsze sobą, bardzo energiczną, esencjonalną, bez maski i każdy mnie zna,że mówię zawsze to, co myślę, dlatego typ taki jak teściowie mnie mogą nie trawić, chociaż nigdy im niczego złego nie zrobiłam.Dużo osób mnie szanuje,a nawet podziwia, bo robię dużo dobrego dla innych.Dobrej nocy.

A Ty chciałabyś by adorowano właśnie Ciebie? smile

Niezbyt jasno odpowiedziałaś na pytanie:

Lady Loka napisał/a:

Przepraszam bardzo, ale skoro wykupiliście mieszkanie babci, to macie przecież na to jakieś papiery, prawda? (...)

A jeżeli macie papiery, że mieszkanie jest Wasze, to z tymi papierami idziecie do lokatorów i dajecie im miesiąc na wyprowadzkę. Plus sprawa w sądzie dla teścia za rozporządzanie nie swoim mieszkaniem i wio.

Tojeść rozesłana napisał/a:

A co do pytania o teścia jak to zrobił,że wynajął mieszkanie, które my spłacaliśmy, to już odpowiadam-przekupił babcię i ona dawała mu upoważnienia, sama żyjąc narzekała,że jej mieszkanie wynajmuje,że wyrzucają jej rzeczy na śmieci..itd..Teść jej powiedział,że musi jej mieszkanie wynajmować,żeby mieć na jej leki i inne..

To w końcu jak jest z tym Waszym mieszkaniem? Masz na to jakieś potwierdzenia,dokumenty?
Ps.Masz bardzo fajny nick.Uwielbiam tojeść,mam jej pełno w ogrodzie smile

Bardzo dziękuję Ci Gosia za odpowiedź.Co do pożycia, to go nie ma wcale..dodam,że jestem atrakcyjną kobietą, mam duże powodzenie u mężczyzn. Jednak mój mąż potrafi się zamknąć w sobie i 2 miesiące nie ogarnie się, bo jak są dyskusje o jego piciu, to on to zawsze odbierał jak atak i mnie unikał, ma takie podejście,że mu truję i pewnie dlatego nie ma na co liczyć.A ja czekam jak on się ogarnie, bo tak jak napisałaś wyżej..ze śmierdzącym piwskiem nie mam ochoty iść do łóżka.On tego jednak nie rozumie i twierdzi,że ja przesadzam, przez co właśnie zamyka się w sobie, sądząc,że znowu mam jakieś nieuzasadnione pretensje o nic. W związku z tym nasz seks serio jest raz na 2 miesiące..ja bym chciała częściej,ale niestety nie mogę pokonać tej bariery i udać,że nic się nie dzieje więc jest normalne życie, dom, obiad, praca i zero rozmów na ten temat, w zasadzie od lat już o tym nie rozmawiamy, bo mój mąż ogólnie bardzo mało rozmawia i nie lubi rozmawiać, przez co ja czuję się permanentnie pokrzywdzona, bo nie spełnia moich potrzeb jako kobiety, potrzeby bliskości i rozmowy, która jest mega ważna dla mnie.On by to widział tak,żebym ja nie skupiała się na pierdołach, tylko normalnie z nim szła do łóżka, po czym nie będziemy ze sobą rozmawiać znowu,a ja tak nie potrafię..czekałam jak się ogarnie,a on jest inny i nie potrzebuje bliskości w takim wymiarze jak ja więc jestem teraz na progu decyzji..znowu mnie oszukał 2 stycznia,że nie pił,a pił...pomimo,że ustalaliśmy już to i wiedział jakie jest na ten temat moje zdanie.Widać potrzebuje pić, skoro 1 stycznia na Sylwestra pił, oki..Sylwester,,nic nie mówiłam,a już 2 giego znowu potrzebował się napić.Kazałam mu się wyprowadzić,a on na to,że na razie nie ma gdzie, bo jeszcze nie załatwił z babci mieszkaniem i że jestem dla niego za surowa, bo są mężowie podli,źli,a on taki nie jest i on nie poczuwa się do tego,że coś robi nie tak...zawsze powtarzał,że nic złego nie robi,że to tylko 2 piwa.Ja jednak twardo obstaję przy swoim i mówię mu,że umowa była i nie interesuje mnie co masz mi do powiedzenia, bo wina nie jest moja, sam wybrałeś piwo, nie rodzinę. Nie miałam w stosunku do niego wielkich oczekiwań, nie musiał zarabiać po 10 tysięcy bym go kochała, nie żądałam od niego wczasów w Egipcie, nigdzie mnie nie zabierał, rozmowa dla niego była stratą czasu, bo dla niego to pierdoły i on lubi tak żyć jak ten motylek, byle do następnego dnia, tygodnia, roku, zero planów, bo co tu planować, samo wyjdzie.Od pewnego momentu czułam,że on mnie ciągnie w dół i że robię się taką kwoką, co ma gotować, prać, sprzątać..on nie sprząta i jak twierdzi-nie lubi gotować,a ja się o to muszę martwić. Ogólnie mąż jest takim spokojnym misiem, co niby nikomu krzywdy nie robi,ale też mało ogólnie robi, taka trochę huba na drzewie, co sobie jest i nikogo nie zabija, po prostu sobie jest. Dziecko mu na głowę weszło, on dziecku na wszystko prawie pozwala.Prosiłam wielokrotnie,że mamy małą przestrzeń życiową i ważne jest to, byśmy mieli dla siebie chwilę czasu więc nie proponuj dziecku o 22 godzinie nowej gry na telefonie, tylko dziecko ma iść spać,ale on jak grochem i że ja się czepiam.Dlatego dziecko też woli tatę misia, niż mamusię, która każe iść spać, bo z tatą on niczego nie musi.Dziecko go urabia na każdym polu i w dużej mierze się to odbija na mnie, bo ja też nie mogę odpocząć, bo dziecko też robi jak on, nie sprzątnie po sobie, jest lekko nieogarnięte. Dziecko lubi grać w gry, mężowi to nie przeszkadza, nawet jak dziecko gra cały dzień.Prosiłam nie raz, jeśli masz więc je czasu ode mnie, to idź z nim na basen, czy na piłkę go zapisz. Ale mąż na to, że dziecko nie chce i nic z tym nie zrobił, a ja widzę, że dziecko się nudzi niekiedy i za dużo gra w gry.

Gojka-jestem osobą, która buduje i tworzy i walczy całe życie,a mój mąż zawsze miał taryfę ulgową, bo był ciepły miś, spokojny, pantofle, zawias jak się zepsuł 2 lata temu tak do dziś nie zrobił, pomimo moich 50 próśb, niczego w domu nie zrobi, gwoździa nie przybije bo odpowiada,że młotka nie ma...to jest jakiś dramat, ja mam już dość takiego życia z niezaradnym życiowo facetem. Kocham go..pewnie dlatego tyle wytrzymałam:-(((.
Co do dokumentów na mieszkanie to ma je mój mąż, bo to jego babcia była, ja ich nie miałam w ręku, on od dawna twierdzi,że cyt"załatwia"..sprawy z mieszkaniem..

Nie mam nicka Gosia ani nawet nie mam tak na imię.Z każdym kolejnym zdaniem utwierdzam się w przekonaniu,że odpowiadasz na nie mój post big_smile big_smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

70

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Co do dokumentów na mieszkanie to ma je mój mąż, bo to jego babcia była, ja ich nie miałam w ręku, on od dawna twierdzi,że cyt"załatwia"..sprawy z mieszkaniem..

Czyli tak naprawdę to pewnie mieszkanie jest ustawowo teścia, bo dostał je w spadku. Ewentualnie teściowej, nie wiem, z czyjej strony babcia. I guzik macie do gadania, a nie, że teść poza Waszymi plecami wynajął, a Wam się należy...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

71

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Twój mąż wyniósł z domu wzorzec związku nie partnerskiego, tylko osoby mocno dominującej z mocno uległą. A ponieważ powielamy nasze wzorce,  a on sam jest uległy, znalazł dominującą partnerkę - Ciebie. I stworzyliście na pewnym poziomie związek podobny do związku teścia z teściową. Ty jesteś odpowiednikiem teścia smile I pomimo wszystkich minusów oboje czerpiecie z tego również pewne emocjonalne korzyści - zapoznaj się z treścią pojęcia koluzja. Osobną kwestią jest, że Ty jako DDA wpasowałaś się,  jak mi się wydaje w schemat "DDA - bohatera" - za wszystko odpowiedzialna, nie mogąca odpuścić kontroli. Kontrola jest Twoim sposobem na poczucie bezpieczeństwa. Terapia by się przydała, żebyście nie skończyli tak:

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
santapietruszka napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Co do dokumentów na mieszkanie to ma je mój mąż, bo to jego babcia była, ja ich nie miałam w ręku, on od dawna twierdzi,że cyt"załatwia"..sprawy z mieszkaniem..

Czyli tak naprawdę to pewnie mieszkanie jest ustawowo teścia, bo dostał je w spadku. Ewentualnie teściowej, nie wiem, z czyjej strony babcia. I guzik macie do gadania, a nie, że teść poza Waszymi plecami wynajął, a Wam się należy...

Nie, bo mąż jest prawowitym właścicielem tego mieszkania z chwilą śmierci babci, była sprawa spadkowa na której uprawomocniono taki wyrok sądowy.

73

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Tojeść rozesłana napisał/a:

Co do dokumentów na mieszkanie to ma je mój mąż, bo to jego babcia była, ja ich nie miałam w ręku, on od dawna twierdzi,że cyt"załatwia"..sprawy z mieszkaniem..

Czyli tak naprawdę to pewnie mieszkanie jest ustawowo teścia, bo dostał je w spadku. Ewentualnie teściowej, nie wiem, z czyjej strony babcia. I guzik macie do gadania, a nie, że teść poza Waszymi plecami wynajął, a Wam się należy...

Nie, bo mąż jest prawowitym właścicielem tego mieszkania z chwilą śmierci babci, była sprawa spadkowa na której uprawomocniono taki wyrok sądowy.

No to jakie w takim razie są jeszcze sprawy do załatwienia oprócz wypowiedzenia umowy najemcom?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
GG 66781850

74

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.
Tojeść rozesłana napisał/a:

Nie, bo mąż jest prawowitym właścicielem tego mieszkania z chwilą śmierci babci, była sprawa spadkowa na której uprawomocniono taki wyrok sądowy.

Rozumiem o co Ci chodzi, ale dopowiem w kwestii formalnej, bo nastąpiło przekłamanie - sąd orzeka i dopiero od momentu orzeczenia mija jakiś termin, zwykle jest to 14 lub 21 dni na uprawomocnienie się wyroku lub postanowienia. Chodzi mi o to, że to nie na sprawie spadkowej uprawomocniono ten wyrok sądowy, ale na niej stwierdzono, że mąż jest prawnym właścicielem mieszkania, potem dopiero to stwierdzenie stało się prawomocne.

W każdym razie na tę chwilę teść nie ma prawa do mieszkania, a upoważnienia wygasły z chwilą śmierci babci, więc przedłużanie umowy najmu odbywa się bezprawnie, tym bardziej, że nie spodziewam się, żeby była ona zawarta aż tak długoterminowo. Wystarczy uświadomić o tym teścia i lokatorów, żeby temat w zasadzie sam się rozwiązał.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

75

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Uważam, że kwestia tego mieszkania jest dla Was bardzo istotna, szczególnie gdy w trójkę z dzieckiem gnieździcie się w kawalerce. Najwyraźniej Twój mąż boi się przeciwstawić ojcu i tym samym skazuje Was, swoją rodzinę na życie w niewygodzie, pozwalając ojcu panoszyć się.
Jeżeli on odziedziczył to mieszkanie w spadku po babci, która zmarła 5 lat temu, to już dawno powinien wnieść do sądu sprawę o nabycie spadku i wyegzekwować swoje prawa do tego mieszkania. Jednakże w jakimś momencie napisałaś, że wspólnie wykupiliście to mieszkanie, więc jak to jest, zainwestowałaś także własne pieniądze w coś, do czego nie masz teraz prawa?
Na Twoim miejscu nie zajmowałabym się relacją z teściami, tylko naciskała męża na uregulowanie sprawy tego mieszkania, w interesie Waszej rodziny.

76

Odp: Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Tojeść rozesłana wiesz, co ja przede wszystkim widzę w tym wątku? DDA z kupą nieprzepracowanych problemów. Miotasz się ze swoimi emocjami, nie potrafisz nad nimi panować, jesteś roszczeniowa (sorry, ale skarżenie się, że rodzice męża nic nie dali to roszczeniowość, bo rodzice nie mają obowiązku dawania czegokolwiek dorosłym dzieciom), drażliwa, reagujesz agresywnie na krytykę. Łatwo wpadasz z jednych skrajnych emocji w drugie (Twoim rodzice raz są strasznymi alkoholikami, raz tymi dobrymi, którzy utrzymywali Twojego męża, kiedy jego właśni rodzice mięli go gdzieś). Niełatwo się tak żyje. Nie myślałaś o terapii?

Po drugie jak wiele DDA powielasz schematy, od których teoretycznie chciałaś uciec. Znałaś męża od dziecka, wiedziałaś jaki jest, a mimo to za niego wyszłaś. Na co liczyłaś? Wyzywanie go teraz od życiowych niemot nic nie da. Widziały gały, co brały. Teraz sprawa się już rypła. Możesz go podstawić pod ścianą i próbować zmienić, ale nie spodziewałabym się cudów.

Co do mieszkania dostałaś już rady. Bez sensu brać kredyt, jeśli mieszkanie jest prawnie własnością męża. Trzeba tylko wymówić umowę lokatorom. Zmuś do tego męża albo niech spada na drzewo.

Posty [ 39 do 76 z 82 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zimni teściowie, problemy z mężem..chłodne spotkania rodzinne, śmierć.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018