Żonaty facet i co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żonaty facet i co dalej?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 254 z 254 ]

196

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Lady Loka napisał/a:
kejt38 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A ja akurat zgadzam się ze Snakiem wink
solidarność jajników powinna polegać na tym, że się nie zabiera innej kobiecie męża, partnera, faceta.
Człowiek w związku powinien być dla nas człowiekiem absolutnie niedostępnym pod tym kątem. Nawet jeżeli on sam próbuje to zmienić.
Tylko i wyłącznie w tym momencie partnerka może podziękować.
Bo donos? Jak już jest po fakcie? A po co. Trzeba było donieść zanim się z nim poszło do łóżka.

Z większości odpowiedzi wychodzi, że  nie o zdradę tu chodzi;). Tylko o to aby się nie wydało i żeby "wspaniały" mąż nie odszedł do innej.

Mam tutaj takie zagwozdki z forumowej logiki:
1. jak mąż ma 3 kochanki to która z nich jest najbardziej winna, czy może wina się rozkłada na 3 po równo?
2. jak oboje kochankowie są w małżeństwie i się w sobie zakochają, to które z nich jest bardziej winne rozbicia drugiemu małżenstwa? (mnie wychodzi (zgodnie z logiką snake), że kobieta-kochanka bo "daje" żonatemu to jest k...)
3.co jeśli kochanka nigdy nie planowała związku z żonkosiem, a tylko zabawy? Wtedy może powiedzieć o zdradach żonie?;)
4. co jeśli zdradzana żona jest majętna, ładna i ma wielu adoratorów. Czy może wtedy lepiej aby się dowiedziała i uzyskała szansę na lepszego męża?

I na koniec czy rzeczywiście jak kochanka powie żonie o zdradzie jej męża i owa żona wyrzuci tego męża z domu....to kochanka zaraz go złowi? Bo gdybym ja miała romans i mój kochaś chlapnał by coś mężowi to dałabym mu raczej kopa w doopę niż szansę na związek.

Ja nigdzie nie powiedziałam, że to w całości wina Autorki tematu, bo tak nie jest. Winni są oboje razem z mężem, bo oboje rozwalają małżeństwo tego faceta.

Nigdzie też nie powiedziałam, że nie wolno powiedzieć żonie o tym, co robi jej mąż. Ale w przypadku Autorki nie ma tu żadnej troski o żonę. Jest chęć zemsty na kochanku.

Ja jestem autorką posta i Ani razu w całym deszczu tej dyskusji nie powiedziałam że chce się na kimkolwiek mscic i komunikowac coś żonie. Temat nawiazal się w ogóle nie z mojej inicjatywy A mój wpis na tym forum miał w ogóle inny cel. Napisałam tu żeby uzyskać radę A nie później czytać rzeczy których w ogóle nie wyrazilam słowami i które ktoś rozkminia już w setnym wpisie. Tak czy siak bardzo dziękuję forumowiczom którzy odnieśli bezpośrednio do moich wpisów i wyrazili swoje opinie. Jest to dla mnie bardzo cenne na typ etapie. Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
jaanna napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Były tutaj tematy, w których kochanki uświadomiły żony o romansie ich mężów.

Żadna żona za to nie podziękowała. W większości one się czuły po prostu upokorzone.

Ja bym podziekowala. Oczywiscie gdyby odbylo to sie z klasa. Rozhisteryzowanej zlosliwej kochance nie podziekuje . A to ze poczuly sie upokorzone to niech mezom podziekuja.
Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.

Moim zdaniem kochanka może, a nawet powinna żonę zdradzającego poinformować, kiedy ten zataił przed nią fakt, że jest żonaty. W ramach przytaczanej tutaj wielokrotnie solidarności jajników powinno się też uświadomić żonę z kim żyje (choć to inna kategoria niż opisana w wątku, bo brak w tym punkcie osoby kochanki), kiedy pojawiają się jakieś próby uwodzenia, a tym bardziej wprost wyrażone tzw. niemoralne propozycje.
W przeciwnym razie podpisuję się obiema rękami, że na tym etapie nie byłoby to nic innego, jak zwykła zemsta rozgoryczonej obrotem spraw kochanki.

Cieszy zatem, że Miniona ma choć tyle zdrowego rozsądku, że pod wpływem gorzkiej prawdy, poczucia rozczarowania i w obliczu konieczności obejścia się smakiem nie dokona aktu zemsty, a przy okazji nie dokopie kobiecie, o której komfort do tej pory zupełnie nie dbała.

Generalnie to jest mi Ciebie, Autorko, żal, bo ulokowałaś swoje uczucia w kimś, kto nawet nie daje Ci namiastki związku i dostajesz jedynie ochłapy z pańskiego stołu, a ów pan nawet nie ma w sobie na tyle elementarnej przyzwoitości, o empatii nie wspominając, by potrafić wprost powiedzieć, że od żony nie odejdzie, stosując w zamian jakieś wybiegi i manipulacje, które na koniec mają pozwolić mu triumfalnie stwierdzić, że to przecież TY dokonałaś takiego wyboru - tu odnoszę się do kwestii Twojego ultimatum.

Dzięki tego typu radom i sugestiom Zaczęłam postrzegać to właśnie trochę tak jak piszesz. Żyłam w jakiejś matni. Zaslepiona trzema spotkaniami raz na jakiś czas myśląc że wszystkie zapewnienia o miłości są prawdziwe. Momentami wstyd mi przed sobą ze w ogóle weszłam w takie coś.

198

Odp: Żonaty facet i co dalej?

ja odwołując się do tego co piszenie nie rozumiem dlaczego NIE MÓWIĆ żonie o romansie ?? Mówić  i to od razu jak taki pajac zaproponuje romans ! Ma prawo wiedzieć ,że ma pod swoim dachem zdrajce !!!

199 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-12-20 13:06:03)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Anulka1987 napisał/a:

ja odwołując się do tego co piszenie nie rozumiem dlaczego NIE MÓWIĆ żonie o romansie ?? Mówić  i to od razu jak taki pajac zaproponuje romans ! Ma prawo wiedzieć ,że ma pod swoim dachem zdrajce !!!

Uspokój się, Anulo!
Nie zdrajca na tapecie jest przecież!
Jak zwykle, wszystko przybiera podobny obrót.
Miniona (nawet rozumiem znaczenie nicku),, sama zrozumiała, w czym rzecz. Przyjęła rady , rozważyła je. Znajomość" z żonkosiem, zakończyła.
Tak przynajmniej, twierdzi. A wierzę w to. smile

200

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Trzymam za Ciebie kciuki autorko abyś obstała przy swoim. W tym układzie cierpisz tylko Ty. Na początku na pewno będzie trudno ale gdy uwolnisz się od tego "uczucia" to zobaczysz jak życie nabierze barw. Nie zamykaj się na szczęście w swoim życiu bo jeszcze będzie dobrze smile

201 Ostatnio edytowany przez k@sia86 (2018-12-20 18:44:06)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
jaanna napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Były tutaj tematy, w których kochanki uświadomiły żony o romansie ich mężów.

Żadna żona za to nie podziękowała. W większości one się czuły po prostu upokorzone.

Ja bym podziekowala. Oczywiscie gdyby odbylo to sie z klasa. Rozhisteryzowanej zlosliwej kochance nie podziekuje . A to ze poczuly sie upokorzone to niech mezom podziekuja.
Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.

Moim zdaniem kochanka może, a nawet powinna żonę zdradzającego poinformować, kiedy ten zataił przed nią fakt, że jest żonaty. W ramach przytaczanej tutaj wielokrotnie solidarności jajników powinno się też uświadomić żonę z kim żyje (choć to inna kategoria niż opisana w wątku, bo brak w tym punkcie osoby kochanki), kiedy pojawiają się jakieś próby uwodzenia, a tym bardziej wprost wyrażone tzw. niemoralne propozycje.
W przeciwnym razie podpisuję się obiema rękami, że na tym etapie nie byłoby to nic innego, jak zwykła zemsta rozgoryczonej obrotem spraw kochanki.

Cieszy zatem, że Miniona ma choć tyle zdrowego rozsądku, że pod wpływem gorzkiej prawdy, poczucia rozczarowania i w obliczu konieczności obejścia się smakiem nie dokona aktu zemsty, a przy okazji nie dokopie kobiecie, o której komfort do tej pory zupełnie nie dbała.

Generalnie to jest mi Ciebie, Autorko, żal, bo ulokowałaś swoje uczucia w kimś, kto nawet nie daje Ci namiastki związku i dostajesz jedynie ochłapy z pańskiego stołu, a ów pan nawet nie ma w sobie na tyle elementarnej przyzwoitości, o empatii nie wspominając, by potrafić wprost powiedzieć, że od żony nie odejdzie, stosując w zamian jakieś wybiegi i manipulacje, które na koniec mają pozwolić mu triumfalnie stwierdzić, że to przecież TY dokonałaś takiego wyboru - tu odnoszę się do kwestii Twojego ultimatum.

Ja mam inną refleksję na ten temat. Wydaje mi się po prostu że wszyscy rozpatrują temat jak taka deklaracja a raczej informacja ze strony kochanki byłaby odebrana a nie co powinno zostać zrobione. A moim zdaniem i tu będę się upierać - wszyscy troje, tak troje powinni wiedzieć i uświadomić sobie co się działo.

202 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-20 19:29:13)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
Olinka napisał/a:
jaanna napisał/a:

Ja bym podziekowala. Oczywiscie gdyby odbylo to sie z klasa. Rozhisteryzowanej zlosliwej kochance nie podziekuje . A to ze poczuly sie upokorzone to niech mezom podziekuja.
Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.

Moim zdaniem kochanka może, a nawet powinna żonę zdradzającego poinformować, kiedy ten zataił przed nią fakt, że jest żonaty. W ramach przytaczanej tutaj wielokrotnie solidarności jajników powinno się też uświadomić żonę z kim żyje (choć to inna kategoria niż opisana w wątku, bo brak w tym punkcie osoby kochanki), kiedy pojawiają się jakieś próby uwodzenia, a tym bardziej wprost wyrażone tzw. niemoralne propozycje.
W przeciwnym razie podpisuję się obiema rękami, że na tym etapie nie byłoby to nic innego, jak zwykła zemsta rozgoryczonej obrotem spraw kochanki.

Cieszy zatem, że Miniona ma choć tyle zdrowego rozsądku, że pod wpływem gorzkiej prawdy, poczucia rozczarowania i w obliczu konieczności obejścia się smakiem nie dokona aktu zemsty, a przy okazji nie dokopie kobiecie, o której komfort do tej pory zupełnie nie dbała.

Generalnie to jest mi Ciebie, Autorko, żal, bo ulokowałaś swoje uczucia w kimś, kto nawet nie daje Ci namiastki związku i dostajesz jedynie ochłapy z pańskiego stołu, a ów pan nawet nie ma w sobie na tyle elementarnej przyzwoitości, o empatii nie wspominając, by potrafić wprost powiedzieć, że od żony nie odejdzie, stosując w zamian jakieś wybiegi i manipulacje, które na koniec mają pozwolić mu triumfalnie stwierdzić, że to przecież TY dokonałaś takiego wyboru - tu odnoszę się do kwestii Twojego ultimatum.

Ja mam inną refleksję na ten temat. Wydaje mi się po prostu że wszyscy rozpatrują temat jak taka deklaracja a raczej informacja ze strony kochanki byłaby odebrana a nie co powinno zostać zrobione. A moim zdaniem i tu będę się upierać - wszyscy troje, tak troje powinni wiedzieć i uświadomić sobie co się działo.

Dlaczego wszyscy rozpatrują temat jak taka informacja ze strony kochanki byłaby odebrana?
Bo zdają sobie sprawę, z prawdziwych intencji kochanki świadomej istnienia małżeństwa.
Celem kochanki jest mężczyzna. To dla niego przecież wdaje się w romans.
I dlatego taka informacja z jej strony nie ma dobrego wydźwięku (nawet jeśli ta żona jest jej za to "wdzięczna").
Dla mnie jest to wyższa szkoła zakłamania. Bez dwóch zdań.

203

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Ja mam inną refleksję na ten temat. Wydaje mi się po prostu że wszyscy rozpatrują temat jak taka deklaracja a raczej informacja ze strony kochanki byłaby odebrana a nie co powinno zostać zrobione.

Nie zgodzę się, bo tu chodzi przede wszystkim o intencje kochanki, a te na pewno nie są czyste. Poinformowanie żony o fakcie ma na celu dokopanie niewiernemu, za to żonę głównie upokarza. Bo kto jak kto, ale kochanka jest chyba ostatnią osobą, która ma prawo 'bawić się' w zbawiciela świata i 'rozdawcę dobra'. Dla mnie to jest hipokryzja level hard i nic więcej.

Owszem, gdyby to zadziało się zanim wdała się w romans, to uznałabym, że robi to dla dobra żony, ale nie wtedy, gdy mleko się rozlało, a nadzieje na wielką miłość i związek do grobowej deski rozpadły jak bańka mydlana. Na tym etapie nie ma już mowy o solidarności z największą ofiarą zaistniałej sytuacji, jest tylko chęć odbicia sobie i/lub ulżenia negatywnym emocjom. W każdym razie ja tak to widzę.

204 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-20 21:28:47)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Ja mam inną refleksję na ten temat. Wydaje mi się po prostu że wszyscy rozpatrują temat jak taka deklaracja a raczej informacja ze strony kochanki byłaby odebrana a nie co powinno zostać zrobione.

Nie zgodzę się, bo tu chodzi przede wszystkim o intencje kochanki, a te na pewno nie są czyste. Poinformowanie żony o fakcie ma na celu dokopanie niewiernemu, za to żonę głównie upokarza. Bo kto jak kto, ale kochanka jest chyba ostatnią osobą, która ma prawo 'bawić się' w zbawiciela świata i 'rozdawcę dobra'. Dla mnie to jest hipokryzja level hard i nic więcej.

Owszem, gdyby to zadziało się zanim wdała się w romans, to uznałabym, że robi to dla dobra żony, ale nie wtedy, gdy mleko się rozlało, a nadzieje na wielką miłość i związek do grobowej deski rozpadły jak bańka mydlana. Na tym etapie nie ma już mowy o solidarności z największą ofiarą zaistniałej sytuacji, jest tylko chęć odbicia sobie i/lub ulżenia negatywnym emocjom. W każdym razie ja tak to widzę.

A jakby tak olać intencje kochanki i skupić się na skutkach ujawnienia prawdy?

Wyobrażam sobie, że żona czuje, że coś niepokojącego dzieje się w jej związku. Nie mam na myśli rażących zaniedbań, ale np, mąż buja w obłokach, nie wychodzi w ogóle lub bardzo rzadko z inicjatywą  wspólnego spędzania czasu, nie jest zainteresowany sprawami żony. Podsumowując, jest gdzieś obok, ale tylko ciałem. Żona pyta, czy wszystko w porządku i jest uspakajana i wyciszana, że wszystko w porządku. Przyjmuje to do wiadomości, ale wyraźnie czuje, że jest traktowana przez męża jak stary mebel, do którego się przyzwyczaił. Ma może jakieś podejrzenia, ale czuje, że poniżej jej godności jest szperanie w telefonie lub posuwanie się do śledzenia męża samodzielnie lub przy pomocy profesjonalisty. Trwa w hibernacji, oszukiwana, ale nie ma na to żadnych dowodów. Musi wyciszać własne lęki, podejrzenia a to kosztuje ją sporo energii.
W takiej sytuacji dostarczenie konkretnych dowodów może być pomocne i przynieść ulgę, bo nie trzeba samej sobie wmawiać, że przeczucia i intuicja sprowadzają ja na manowce.

Oczywiście, zawsze jest ryzyko, że żona to kobieta, która sama traktuje męża jak stary fotel, który ma tylko być i wcale nie chce wiedzieć, że mąż na boku bzyka chętną łaskę.

205 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2018-12-20 22:14:45)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:
Olinka napisał/a:
jaanna napisał/a:

Ja bym podziekowala. Oczywiscie gdyby odbylo to sie z klasa. Rozhisteryzowanej zlosliwej kochance nie podziekuje . A to ze poczuly sie upokorzone to niech mezom podziekuja.
Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.

Moim zdaniem kochanka może, a nawet powinna żonę zdradzającego poinformować, kiedy ten zataił przed nią fakt, że jest żonaty. W ramach przytaczanej tutaj wielokrotnie solidarności jajników powinno się też uświadomić żonę z kim żyje (choć to inna kategoria niż opisana w wątku, bo brak w tym punkcie osoby kochanki), kiedy pojawiają się jakieś próby uwodzenia, a tym bardziej wprost wyrażone tzw. niemoralne propozycje.
W przeciwnym razie podpisuję się obiema rękami, że na tym etapie nie byłoby to nic innego, jak zwykła zemsta rozgoryczonej obrotem spraw kochanki.

Cieszy zatem, że Miniona ma choć tyle zdrowego rozsądku, że pod wpływem gorzkiej prawdy, poczucia rozczarowania i w obliczu konieczności obejścia się smakiem nie dokona aktu zemsty, a przy okazji nie dokopie kobiecie, o której komfort do tej pory zupełnie nie dbała.

Generalnie to jest mi Ciebie, Autorko, żal, bo ulokowałaś swoje uczucia w kimś, kto nawet nie daje Ci namiastki związku i dostajesz jedynie ochłapy z pańskiego stołu, a ów pan nawet nie ma w sobie na tyle elementarnej przyzwoitości, o empatii nie wspominając, by potrafić wprost powiedzieć, że od żony nie odejdzie, stosując w zamian jakieś wybiegi i manipulacje, które na koniec mają pozwolić mu triumfalnie stwierdzić, że to przecież TY dokonałaś takiego wyboru - tu odnoszę się do kwestii Twojego ultimatum.

Dzięki tego typu radom i sugestiom Zaczęłam postrzegać to właśnie trochę tak jak piszesz. Żyłam w jakiejś matni. Zaslepiona trzema spotkaniami raz na jakiś czas myśląc że wszystkie zapewnienia o miłości są prawdziwe. Momentami wstyd mi przed sobą ze w ogóle weszłam w takie coś.

Dobrze, że chociaż czasami, na przyszłość zakoduj sobie, aby facetów w związkach NIE tykać.



A propos wątku pobocznego, czy informować, czy też nie. Osobiście wolałabym wiedzieć. Prawda prędzej czy później wychodzi na jaw, zazwyczaj im prędzej, tym mniejsze zło.

206 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-20 23:05:07)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Ha ha Olać intencję, podziękować i oddać męża.
To ja już wiem, co robiłam źle big_smile Zamiast z żonatymi, umawiałam się z wolnymi tongue
Gdyby to w każdej sytuacji było takie proste.

207

Odp: Żonaty facet i co dalej?
mallwusia napisał/a:

Osobiście wolałabym wiedzieć. Prawda prędzej czy później wychodzi na jaw, zazwyczaj im prędzej, tym mniejsze zło.

Podpisuję się.

208

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:

A jakby tak olać intencje kochanki i skupić się na skutkach ujawnienia prawdy?

No nie wiem, dla mnie intencje są ogromnie ważne, bo w zależności od tego kto to robi, w jaki sposób i z jakich pobudek, prawda, nawet ta najtrudniejsza, może zaboleć mniej lub bardziej. Naprawdę nie potrafię jednego od drugiego oddzielić, bo upokorzenie jest trudną do przełknięcia emocją, a w takim przypadku kobieta raz, że czuje się upokorzona samym faktem bycia zdradzaną, a dwa - jeśli dowiaduje się o tym od żądnej zemsty kochanki, to na pewno nie jest jej z tym łatwiej. Już sama rozmowa, spojrzenie jej w oczy, próba opanowania emocji i co tam jeszcze może w takiej chwili mieć miejsce - naprawdę trzeba mieć w sobie trochę wyczucia, żeby nie dokopać leżącemu, a po prostu nie wierzę, że zawiedziona obrotem spraw kochanka w ogóle weźmie to pod uwagę.

Ja sama zdecydowanie wolałabym wiedzieć o romansie, zwłaszcza długotrwałym, ale z całą pewnością mogę napisać, że nie byłoby mi obojętne kto i dlaczego okazał się tym 'życzliwym'. Pomijając przy tym kwestię, że w ogóle udział jakichkolwiek osób trzecich w moim odczuciu jest niepożądany, bo to tylko utrudnia poukładanie spraw między małżonkami, bez względu na to, w którym kierunku pójdą.

209 Ostatnio edytowany przez QuQu (2018-12-21 10:59:21)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

A ile z Was , tych którzy " chcieliby wiedzieć " było w takiej sytuacji?
Kto z Was dowiedział się o romansie meza/żony i był "wdzięczny " za te wiedzę? ( bez względu na to kto powiedział o romansie )
A ja uważam, że wypowiadać się w tej kwestii powinni Ci, którzy taka wiedzę otrzymali.

210 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-12-21 10:58:27)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

...

211

Odp: Żonaty facet i co dalej?
QuQu napisał/a:

A ile z Was , tych którzy " chcieliby wiedzieć " było w takiej sytuacji?
Kto z Was dowiedział się o romansie meza/żony i był "wdzięczny " za te wiedzę? ( bez względu na to kto powiedział o romansie )
A ja uważam, że wypowiadać się w tej kwestii powinni Ci, którzy taka wiedzę otrzymali.
Teoretycznie to ja jestem .......... ( wstawić dowolne) a w rzeczywistości to ..... co unnego

Nie jesteśmy w społeczeństwie sami.Ja znam historię, nota bene bardzo mi bliską bo dotyczyła sąsiadki z którą teraz się przyjaźnie. Trochę podobnie i niepodobnie bo informacja od kochanki wyszła jak ta była już w ciąży. Chłop został  spakowany i wystawiony za drzwi.  Poszedł do kochanki. Było dużo bólu, łez, spraw sądowych , w tym karnej o włamanie do komputera w celu pozyskania danych ( dowodów zdrady). Kobita 2 lata dochodziła do siebie a  niedawno skończyła się sprawa rozwodowa, karna też - niestety musiała zapłacić jakieś odszkodowanie ale jak mi powiedziała kiedy przelała tą kasę poczuła się wreszcie wolna i wydaje mi się że jest z nią teraz lepiej niż w trakcie tego całego małżeństwa. Schudła, lepiej wygląda, zaczęła o siebie dbać. Kiedy dzieci są u ojca umawia się z przyjaciółmi, teraz postanowiła zrobić doktorat. Póki co nie rozgląda się za facetami, postawiła na siebie.  Gdyby dowiedziała się później , gdyby facet ciągnął akcje na 2 fronty straciłaby o wiele więcej czasu. A tak wszystko już za nią, swiat stoi otworem.

212

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
QuQu napisał/a:

A ile z Was , tych którzy " chcieliby wiedzieć " było w takiej sytuacji?
Kto z Was dowiedział się o romansie meza/żony i był "wdzięczny " za te wiedzę? ( bez względu na to kto powiedział o romansie )
A ja uważam, że wypowiadać się w tej kwestii powinni Ci, którzy taka wiedzę otrzymali.
Teoretycznie to ja jestem .......... ( wstawić dowolne) a w rzeczywistości to ..... co unnego

Nie jesteśmy w społeczeństwie sami.Ja znam historię, nota bene bardzo mi bliską bo dotyczyła sąsiadki z którą teraz się przyjaźnie. Trochę podobnie i niepodobnie bo informacja od kochanki wyszła jak ta była już w ciąży. Chłop został  spakowany i wystawiony za drzwi.  Poszedł do kochanki. Było dużo bólu, łez, spraw sądowych , w tym karnej o włamanie do komputera w celu pozyskania danych ( dowodów zdrady). Kobita 2 lata dochodziła do siebie a  niedawno skończyła się sprawa rozwodowa, karna też - niestety musiała zapłacić jakieś odszkodowanie ale jak mi powiedziała kiedy przelała tą kasę poczuła się wreszcie wolna i wydaje mi się że jest z nią teraz lepiej niż w trakcie tego całego małżeństwa. Schudła, lepiej wygląda, zaczęła o siebie dbać. Kiedy dzieci są u ojca umawia się z przyjaciółmi, teraz postanowiła zrobić doktorat. Póki co nie rozgląda się za facetami, postawiła na siebie.  Gdyby dowiedziała się później , gdyby facet ciągnął akcje na 2 fronty straciłaby o wiele więcej czasu. A tak wszystko już za nią, swiat stoi otworem.

I Ty jesteś przekonana ,że jej lepiej ? A skąd wiesz jak wyglądałoby jej życie, gdyby się nie dowiedziała? 
Czy Ty jesteś od tego ,żeby oceniać, że jej lepiej niż w małżeństwie ? Takiego życia chciała ? Taki miała plan na siebie ??
Nie , je myśłę, że poradziła sobie w trudnej sytuacji jaka ją spotkała, ale wcale nie chciała sobie z nią radzić, pewnie nawet nie wiedziała, że będzie musiała.
Dała radę, ale czy chciała ??
Łatwo się wypowiadać , jak człowiek patrzy na to wszystko "z boku ".
A wszystkim tym , którzy chcieliby wiedzieć o zdradzie swojego partnera, życzę aby ich ta wiedza ominęła, bo nie wiecie o czym mówicie.

213

Odp: Żonaty facet i co dalej?
QuQu napisał/a:

A ile z Was , tych którzy " chcieliby wiedzieć " było w takiej sytuacji?
Kto z Was dowiedział się o romansie meza/żony i był "wdzięczny " za te wiedzę? ( bez względu na to kto powiedział o romansie )
A ja uważam, że wypowiadać się w tej kwestii powinni Ci, którzy taka wiedzę otrzymali.

Hmm,  ja nie wiem jakbym zareagowała na newsa od kochanki exa, ale mnie poinformował osobisty mąż kochanki exa. tongue

Uważam że lepiej wiedzieć - a to już sprawa prywatna każdego co z wiedzą zrobi smile
Od wieków to właśnie posłańca ścinano tongue

Tak tu debatują wszyscy o intencjach kochanki - ze mściwa , że poniża żonę zdradzającego ,   że misia chce zabrać,..  a nie jej ...bo żony misiu przecie tongue  …. hehheeh

Ktoś tu nawet napisał" że prawa nie ma informować ,.. bawić się w zbawcę świata.... " ….

A ja powiem tak - za zdradę odpowiedzialny jest ten z zobowiązaniami ! ten  pani mąż i ta pana  żona ! nie osoby trzecie !

to oni opowiadają o złych mężach/ żonach ...to oni kłamią o sytuacji w związku lub jej nie chcą naprawiać. ...

Nad intencjami tych nam ślubujących/ zobowiązanych  się skupcie !
a informacja jest zawsze informacją - i każdy z nią niech robi co chce...  a doszukiwanie się intencji u osób trzecich... hmmm ..  jest przeniesieniem uwagi /odpowiedzialności … daleko od źródła problemu.
Bo co mi po intencjach kochanki męża - myślę że jakie by nie były i tak informacja do miłych nie należy .

214 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-12-21 12:07:37)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:


Ja sama zdecydowanie wolałabym wiedzieć o romansie, zwłaszcza długotrwałym, ale z całą pewnością mogę napisać, że nie byłoby mi obojętne kto i dlaczego okazał się tym 'życzliwym'. Pomijając przy tym kwestię, że w ogóle udział jakichkolwiek osób trzecich w moim odczuciu jest niepożądany, bo to tylko utrudnia poukładanie spraw między małżonkami, bez względu na to, w którym kierunku pójdą.

Skasowałem poprzedni post, bo odnosił się do wcześniejszego Twojego wpisu.
Brzmiał praktycznie, tak samo, jak brzmi Twój, obecnie cytowany. smile
Mimo wszystko, kto miałby być "zapalnikiem", wobec którego obojętnym być, nie sposób!?
Kochanka? Nie!!!
Po pierwsze, że to zemstą na żonkosiu zapewne, odebranym będzie. W nadziei, przez żonę, (że to nieprawda przecież!) i przewidzianym przez gościa, oczekiwanym ruchem zawiedzionej kochanki.
Po drugie, "...dlaczego ja tylko mam cierpieć? Niech ta "nieczuła ździra" (bo on na białym koni był przecież?), wie, kogo ma u boku!"  podobnie zabrzmi.
On, ów książę, nie wychyli się. Bo i po co?
Połówka zaś, ślepa lub pogodzona już z tej jego "naturą samca"  jest, prawdopodobnie.
Zdobyć wiedzę, to jedno. Sposobów, by ją zdobyć, jest sporo.
Który z nich, nie pozostawi po sobie niesmaku? Żaden!
Nawet, gdyby to, co powinno, oficjalnie, oczywiście, na wierzch miało zacząć wychodzić.
Kim personalnie (bo w telepatię nie wierzę), w tej sytuacji więc, heroldem hiobowym powinien być dla połowicy olewanej "co jakiś czas"?
By związkowi przy tym, nie zaszkodzić?
Kto sobie zaszkodził ? Autorka. Miniona, sarkastycznie.
Związkowi jej przełożonego (tak wnioskuję) szkodzi on sam.
Na ile szkodzi temu samemu jego partnerka, nie wiemy.
Kto pod topór głowę ma położyć w tej sytuacji? smile

215

Odp: Żonaty facet i co dalej?
QuQu napisał/a:
k@sia86 napisał/a:
QuQu napisał/a:

A ile z Was , tych którzy " chcieliby wiedzieć " było w takiej sytuacji?
Kto z Was dowiedział się o romansie meza/żony i był "wdzięczny " za te wiedzę? ( bez względu na to kto powiedział o romansie )
A ja uważam, że wypowiadać się w tej kwestii powinni Ci, którzy taka wiedzę otrzymali.
Teoretycznie to ja jestem .......... ( wstawić dowolne) a w rzeczywistości to ..... co unnego

Nie jesteśmy w społeczeństwie sami.Ja znam historię, nota bene bardzo mi bliską bo dotyczyła sąsiadki z którą teraz się przyjaźnie. Trochę podobnie i niepodobnie bo informacja od kochanki wyszła jak ta była już w ciąży. Chłop został  spakowany i wystawiony za drzwi.  Poszedł do kochanki. Było dużo bólu, łez, spraw sądowych , w tym karnej o włamanie do komputera w celu pozyskania danych ( dowodów zdrady). Kobita 2 lata dochodziła do siebie a  niedawno skończyła się sprawa rozwodowa, karna też - niestety musiała zapłacić jakieś odszkodowanie ale jak mi powiedziała kiedy przelała tą kasę poczuła się wreszcie wolna i wydaje mi się że jest z nią teraz lepiej niż w trakcie tego całego małżeństwa. Schudła, lepiej wygląda, zaczęła o siebie dbać. Kiedy dzieci są u ojca umawia się z przyjaciółmi, teraz postanowiła zrobić doktorat. Póki co nie rozgląda się za facetami, postawiła na siebie.  Gdyby dowiedziała się później , gdyby facet ciągnął akcje na 2 fronty straciłaby o wiele więcej czasu. A tak wszystko już za nią, swiat stoi otworem.

I Ty jesteś przekonana ,że jej lepiej ? A skąd wiesz jak wyglądałoby jej życie, gdyby się nie dowiedziała? 
Czy Ty jesteś od tego ,żeby oceniać, że jej lepiej niż w małżeństwie ? Takiego życia chciała ? Taki miała plan na siebie ??
Nie , je myśłę, że poradziła sobie w trudnej sytuacji jaka ją spotkała, ale wcale nie chciała sobie z nią radzić, pewnie nawet nie wiedziała, że będzie musiała.
Dała radę, ale czy chciała ??
Łatwo się wypowiadać , jak człowiek patrzy na to wszystko "z boku ".

A wszystkim tym , którzy chcieliby wiedzieć o zdradzie swojego partnera, życzę aby ich ta wiedza ominęła, bo nie wiecie o czym mówicie.

Wiem co mówi teraz a przez ostatnie lata robiłam za konfesjonał i było różnie,  lepiej, gorzej czasem wręcz strasznie, ale widzę co jest teraz. Poza tym fakt istnienia 2 a właściwie 3 dziecka na pewno kiedyś by wypłynął.
Natomiast jeśli chodzi o plan na siebie. Przecież nie da się zaplanować życia od A do Z. Musimy radzić sobie z sytuacjami które nas zaskakują  zmieniać i dostosowywać plany.  Ale żeby planować to trzeba mieć odpowiednie dane.

216

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Excop napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ja sama zdecydowanie wolałabym wiedzieć o romansie, zwłaszcza długotrwałym, ale z całą pewnością mogę napisać, że nie byłoby mi obojętne kto i dlaczego okazał się tym 'życzliwym'. Pomijając przy tym kwestię, że w ogóle udział jakichkolwiek osób trzecich w moim odczuciu jest niepożądany, bo to tylko utrudnia poukładanie spraw między małżonkami, bez względu na to, w którym kierunku pójdą.

Skasowałem poprzedni post, bo odnosił się do wcześniejszego Twojego wpisu.
Brzmiał praktycznie, tak samo, jak brzmi obecny.
Mimo wszystko, kto miałby być "zapalnikiem??
Kochanka? Nie!!!
Po pierwsze, że to zemsta na żonkosiu zapewne, odebranym będzie;
Po drugie, dlaczego ja tylko mam cierpieć? Niech ta "nieczuła ździra" (bo on na białym koni był przecież?), nie wie, kogo ma u boku, podobnie zabrzmi.
On, ów książę, nie wychyli się. Bo i po co?
Połówka jego zaś, ślepa lub pogodzona z "naturą samca" tego gościa jest.
Zdobyć wiedzę, to jedno. Sposobów, by ją zdobyć, jest sporo.
Który nie pozostawi po sobie niesmaku? Żaden!

Miałam dokładnie to samo napisać smile


Przenosimy nasze negatywne emocje poza sprawcę  naszych problemów   ... no bo jak tego misia -rycerza obwinić !
Przecież to te złe kochanki uwiodły nam misia tongue

217 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-12-21 15:44:17)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
chceuciekacstad napisał/a:

Przecież to te złe kochanki uwiodły nam misia tongue

Jak już wspomniałem, nie wiemy nic o roli szanownej w życiu kochasia.
Może być i tak, że on nie wie, że od jakiegoś czasu,przenośnie biorąc, Rudolfem jest. Od tego od CocaCola& Ltd, rozdawcy prezentów.
Nie zdziwiłbym się. smile
Pytanie, jak jego ego zareagowałoby w takim wypadku.
Tego, też nie wiemy.
Nic, poza relacją Autorki, nie wiemy. smile
Tak, "poza konkursem", chciałbym być obdarzonym wiedzą o porożu. Bezpośrednio. Bez wykrętów i tłumaczeń. Wnioski się liczą wtedy.
Wyciągane wcześniej przez jedną ze stron, a za późno przeważnie, przez drugą. Komunikacja, głupcze!
To, taka mała parafraza, słynnego powiedzenia sprzed lat. Gościa, który i tak miał, jak "wiedzący wiedzą",  swoje za uszami, czy miał mieć (polityczna poprawność)przed jego tragiczną śmiercią. sad

218

Odp: Żonaty facet i co dalej?
chceuciekacstad napisał/a:

Ktoś tu nawet napisał" że prawa nie ma informować ,.. bawić się w zbawcę świata.... "

Ja to napisałam, ale puenta była zupełnie inna, bo wynikało z niej, że takie 'naprawianie świata', kiedy wcześniej przyczyniło się do jego rujnowania, jest zwykłą hipokryzją, w dodatku podszytą złymi intencjami. Tym niemniej prawa odebrać nikomu nie można, ale nawet w takiej sytuacji warto zachować choć resztki przyzwoitości, nawet jeśli są to już tylko jej strzępki.

Swoją drogą osobą, która powinna poinformować, jest mąż, ale niewierni zwykle mają to do siebie, że są tchórzami. W takim układzie można na niego nacisnąć, żeby jednak zrobił co należy.

I jest jeszcze kwestia, na którą Excop zwrócił uwagę, a którą można już odnieść stricte do problemu Autorki - my tak naprawdę nic nie wiemy jakie małżeństwo tworzy kochanek Miniony i jak jest między nimi. Fakt faktem, że odchodzić od żony nie chce.

chceuciekacstad napisał/a:

Przenosimy nasze negatywne emocje poza sprawcę  naszych problemów   ... no bo jak tego misia -rycerza obwinić !
Przecież to te złe kochanki uwiodły nam misia tongue

Myślę, że to może wynikać z faktu, że jeśli ktoś dopuszcza do siebie myśl, żeby jednak niewiernemu wybaczyć i spróbować dalej wspólnie iść przez życie, to szuka argumentów, niekoniecznie świadomie, które za tym przemawiają, nawet jeśli bywają one zakłamane. Ot, takie oszukiwanie samego siebie. Wówczas to kochanka jest tym 'czynnikiem', który gdyby nie pojawił się na drodze misia, to małżeńska sielanka mogłaby trwać nieprzerwanie. Czy była sielanką, to już zupełnie inna bajka, ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób często się myśli.
Prawdą jest jednak, że to nikt inny, jak zdradzający ponosi winę za to co się stało, no chyba, że mu Bozia rozum i świadomość odebrała.

219 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-21 14:30:21)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

A jakby tak olać intencje kochanki i skupić się na skutkach ujawnienia prawdy?

No nie wiem, dla mnie intencje są ogromnie ważne, bo w zależności od tego kto to robi, w jaki sposób i z jakich pobudek, prawda, nawet ta najtrudniejsza, może zaboleć mniej lub bardziej. Naprawdę nie potrafię jednego od drugiego oddzielić, bo upokorzenie jest trudną do przełknięcia emocją, a w takim przypadku kobieta raz, że czuje się upokorzona samym faktem bycia zdradzaną, a dwa - jeśli dowiaduje się o tym od żądnej zemsty kochanki, to na pewno nie jest jej z tym łatwiej. Już sama rozmowa, spojrzenie jej w oczy, próba opanowania emocji i co tam jeszcze może w takiej chwili mieć miejsce - naprawdę trzeba mieć w sobie trochę wyczucia, żeby nie dokopać leżącemu, a po prostu nie wierzę, że zawiedziona obrotem spraw kochanka w ogóle weźmie to pod uwagę.

Dla mnie roztrząsanie intencji donosiciela, to odwracanie uwagi od tego, co jest istotne.
A istotne jest to, że ktoś - i nie jest to kochanka - kosztem współmałżonka, jego wiary i zaufania, robi sobie dobrze. Kochanek jest tylko instrumentem. W niejednej sytuacji wszyscy dookoła dobrze wiedzą o romansie a małżonek jeden jest zwodzony i trzymany w nieświadomości, bo chce wierzyć w przyzwoitość tego, którego poślubił.

Ks. Tischner powiedział coś w rodzaju, że zdrada jest przywilejem powiernika nadziei. Tę nadzieje składa się w ręce partnera, a nie obcej kobiety lub mężczyzny, ale niektórzy wolą wymagać od obcej baby lub faceta niż od własnego małżonka.
Litości, obca baba czy facet nie będą dbali o Wasz dobrostan, jak partner, w którego zawierzyliście nawet nie potrafi wykazać odrobiny szczerości i uczciwości.

220 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-21 16:08:18)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Nie ma ani jednego systemu prawnego czy religijnego, który nie brałby pod uwagę intencji. Chyba że totalitaryzmy wszelkie.
Co więcej, nawet prości ludzie te intencje intuicyjnie wyczuwają i one mają znaczenie przy ocenie moralnej każdej sytuacji. Ma to związek z inteligencją emocjonalną.

221

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Ela210 napisał/a:

Nie ma ani jednego systemu prawnego czy religijnego, który nie brałby pod uwagę intencji. Chyba że totalitaryzmy wszelkie.
Co więcej, nawet prości ludzie te intencje intuicyjnie wyczuwają i one mają znaczenie przy ocenie moralnej każdej sytuacji. Ma to związek z inteligencją emocjonalną.


ja nie neguję  znaczenia intencji w ogóle .

A ocena … jest zawsze oceną . …  i często bywa niesprawiedliwa .

Mamy skłonność do doszukiwania się " drugiego dna " i interpretowania innych ludzi tak jak nam pasuje smile.

I wielce wątpię , by prawdziwe intencje kochanki żeby "zona znała prawdę "  zostały docenione przez zdradzoną żonę .

Interpretujemy tak jak nam wygodnie , Olinka w tej kwesti napisała trafnie  :

"  jeśli ktoś dopuszcza do siebie myśl, żeby jednak niewiernemu wybaczyć i spróbować dalej wspólnie iść przez życie, to szuka argumentów, niekoniecznie świadomie, które za tym przemawiają, nawet jeśli bywają one zakłamane. Ot, takie oszukiwanie samego siebie. Wówczas to kochanka jest tym 'czynnikiem', który gdyby nie pojawił się na drodze misia, to małżeńska sielanka mogłaby trwać nieprzerwanie. Czy była sielanką, to już zupełnie inna bajka, ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób często się myśli.
Prawdą jest jednak, że to nikt inny, jak zdradzający ponosi winę za to co się stało, no chyba, że mu Bozia rozum i świadomość odebrała."

222 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-21 16:56:34)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Ale tu jest bardzo prosta do oceny sytuacja: Kochanka/czy kochanek są wiarygodni jako obrońcy prawdy jeśli informują o fakcie od razu  gdy się dowiedzą.( jak już muszą)
Nie ma tu miejsca na jakieś interpretacje osobiste
Gdy zrobią to gdy coś pójdzie nie po ich myśli- to... smile
Aż tak daleko w intencje żony kochanka nie wchodziłabym..

223 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-21 17:35:41)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
chceuciekacstad napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie ma ani jednego systemu prawnego czy religijnego, który nie brałby pod uwagę intencji. Chyba że totalitaryzmy wszelkie.
Co więcej, nawet prości ludzie te intencje intuicyjnie wyczuwają i one mają znaczenie przy ocenie moralnej każdej sytuacji. Ma to związek z inteligencją emocjonalną.


ja nie neguję  znaczenia intencji w ogóle .

A ocena … jest zawsze oceną . …  i często bywa niesprawiedliwa .

Mamy skłonność do doszukiwania się " drugiego dna " i interpretowania innych ludzi tak jak nam pasuje smile.

I wielce wątpię , by prawdziwe intencje kochanki żeby "zona znała prawdę "  zostały docenione przez zdradzoną żonę .

Interpretujemy tak jak nam wygodnie , Olinka w tej kwesti napisała trafnie  :

"  jeśli ktoś dopuszcza do siebie myśl, żeby jednak niewiernemu wybaczyć i spróbować dalej wspólnie iść przez życie, to szuka argumentów, niekoniecznie świadomie, które za tym przemawiają, nawet jeśli bywają one zakłamane. Ot, takie oszukiwanie samego siebie. Wówczas to kochanka jest tym 'czynnikiem', który gdyby nie pojawił się na drodze misia, to małżeńska sielanka mogłaby trwać nieprzerwanie. Czy była sielanką, to już zupełnie inna bajka, ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób często się myśli.
Prawdą jest jednak, że to nikt inny, jak zdradzający ponosi winę za to co się stało, no chyba, że mu Bozia rozum i świadomość odebrała."

Wydaje mi się, że przedstawiony sposób myślenia i samooszukiwania nie jest TYLKO domeną kogoś, kto chce niewiernemu wybaczyć i dalej żyć w stadle, ale także tych, którzy wybaczać nie mają komu, bo partner się zawinął do kochanki. To moja obserwacja stąd. Wydaje im się, że gdyby kochanka nie pojawiła się, nie mizdrzyła się, nie nadstawiała się, to dalej stanowiliby przykładną rodzinkę. Samooszukiwanie hard level.

224 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 18:00:07)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Ja również chciałabym wiedzieć o romansie. Co do zasady.
Natomiast czym innym jest to czy żona ma prawo do prawdy (ma - ja tego absolutnie nie neguję), a czym innym jest to, kto, w jakich okolicznościach i z jakich pobudek ją informuje, a jeszcze odmienną kwestią jest to, czy żona cokolwiek z tą wiedzą zrobi a jeśli tak to co - i czy w ogóle musi coś z tą wiedzą robić.
Z pewnością nie chciałabym dowiedzieć się o romansie od kochanki świadomej mojego istnienia, bowiem to zobowiązywałoby mnie do jakiejś reakcji w stosunku do niej, na którą pewnie nie miałabym ochoty, bo i po co, a która mogłaby też nie być w moim interesie, bo jednak w emocjach, to wiadomo co - różnie bywa. Natomiast nie uważam aby tą reakcją miał być rozwód z automatu z mojej inicjatywy.
Zresztą, nie wiem też jak to całe informowanie miałoby wyglądać - czy to miałoby być jakieś spotkanie? rozmowa? donos kochanki na samą siebie? Dla mnie jest to po prostu komiczne, i dlatego uważam, że kochanki robią tak  z żalu lub z desperacji. Jakoś tak mi to wynika z natury romansów z oczekiwaniem na przekształcenie w małżeński finał.

225 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-21 18:14:12)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:

Z pewnością nie chciałabym dowiedzieć się o romansie od kochanki świadomej mojego istnienia, bowiem to zobowiązywałoby mnie do jakiejś reakcji w stosunku do niej, na którą pewnie nie miałabym ochoty,

A to już Twój problem, że czułabyś się zobowiązana do jakichkolwiek reakcji.
Dla odmiany, ja nie czułabym się do niczego zobowiązana.

226 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 18:14:15)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Z pewnością nie chciałabym dowiedzieć się o romansie od kochanki świadomej mojego istnienia, bowiem to zobowiązywałoby mnie do jakiejś reakcji w stosunku do niej, na którą pewnie nie miałabym ochoty,

A to już Twój problem, że czułabyś się zobowiązana do jakichkolwiek reakcji.
Dla odmiany, ja nie czułabym się do niczego zobowiązana.

Problem byłby tej pani. Moja byłaby przyjemność. Czasami jednak odmawiam sobie przyjemności robienia innym problemów, bo szkoda mi na to czasu i mam do roboty inne, ważniejsze dla mnie rzeczy. Mogłoby się okazać, że taką rzecz stanowiłoby dla mnie np. odratowanie małżeństwa. I wcale nie na złość babie, które miała jakąś zachciankę, tylko jej nie wyszło.

Jednego jednak taka pani mogłaby być pewna - gdybym jej już miała dziękować, to tylko w nieuprzejmy sposób.

227

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Z pewnością nie chciałabym dowiedzieć się o romansie od kochanki świadomej mojego istnienia, bowiem to zobowiązywałoby mnie do jakiejś reakcji w stosunku do niej, na którą pewnie nie miałabym ochoty,

A to już Twój problem, że czułabyś się zobowiązana do jakichkolwiek reakcji.
Dla odmiany, ja nie czułabym się do niczego zobowiązana.

Problem byłby tej pani. Moja byłaby przyjemność. Czasami jednak odmawiam sobie przyjemności robienia innym problemów, bo szkoda mi na to czasu i mam do roboty inne, ważniejsze dla mnie rzeczy. Mogłoby się okazać, że taką rzecz stanowiłoby dla mnie np. odratowanie małżeństwa. I wcale nie na złość babie, które miała jakąś zachciankę, tylko jej nie wyszło.

Jednego jednak taka pani mogłaby być pewna - gdybym jej już miała dziękować, to tylko w nieuprzejmy sposób.

Chodzi o to, żeby na drugą osobę, tym bardziej obcego człowieka nie przerzucać odpowiedzialność za to, co samemu się pomyśli, poczuje czy zrobi. To Twój wybór, co pomyślisz, jak się poczujesz i co zrobisz.
A Ty kombinujesz, co poczujesz, jak Cię poinformuje taka lub inna osoba, jak się wtedy zachowasz. Wymagasz, eby obca baba skalkulowała, co Tobie sprawi lub nie sprawi przykrości i co Cię zmusi lub zniechęci do działania. Albo egocentryzm, albo paranoiczne myślenie.

228 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 18:26:01)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

A to już Twój problem, że czułabyś się zobowiązana do jakichkolwiek reakcji.
Dla odmiany, ja nie czułabym się do niczego zobowiązana.

Problem byłby tej pani. Moja byłaby przyjemność. Czasami jednak odmawiam sobie przyjemności robienia innym problemów, bo szkoda mi na to czasu i mam do roboty inne, ważniejsze dla mnie rzeczy. Mogłoby się okazać, że taką rzecz stanowiłoby dla mnie np. odratowanie małżeństwa. I wcale nie na złość babie, które miała jakąś zachciankę, tylko jej nie wyszło.

Jednego jednak taka pani mogłaby być pewna - gdybym jej już miała dziękować, to tylko w nieuprzejmy sposób.

Chodzi o to, żeby na drugą osobę, tym bardziej obcego człowieka nie przerzucać odpowiedzialność za to, co samemu się pomyśli, poczuje czy zrobi. To Twój wybór, co pomyślisz, jak się poczujesz i co zrobisz.
A Ty kombinujesz, co poczujesz, jak Cię poinformuje taka lub inna osoba, jak się wtedy zachowasz. Wymagasz, eby obca baba skalkulowała, co Tobie sprawi lub nie sprawi przykrości i co Cię zmusi lub zniechęci do działania. Albo egocentryzm, albo paranoiczne myślenie.



Jedyne "dziękuję" jakie taka pani mogłaby ode mnie usłyszeć - do spie**aj skąd przyszłaś. A co zrobiłabym z mężem, z własnym małżeństwem to moja sprawa.

To nie paranoja. Nie wysilaj się miedzy wierszami. To mój charakter.

A potencjalna kochanka, owszem, powinna skalkulować jak zareaguje żona. Wypadałoby nawet. Nie każdy docenia prawdę po trupach.

229 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-21 18:32:44)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Problem byłby tej pani. Moja byłaby przyjemność. Czasami jednak odmawiam sobie przyjemności robienia innym problemów, bo szkoda mi na to czasu i mam do roboty inne, ważniejsze dla mnie rzeczy. Mogłoby się okazać, że taką rzecz stanowiłoby dla mnie np. odratowanie małżeństwa. I wcale nie na złość babie, które miała jakąś zachciankę, tylko jej nie wyszło.

Jednego jednak taka pani mogłaby być pewna - gdybym jej już miała dziękować, to tylko w nieuprzejmy sposób.

Chodzi o to, żeby na drugą osobę, tym bardziej obcego człowieka nie przerzucać odpowiedzialność za to, co samemu się pomyśli, poczuje czy zrobi. To Twój wybór, co pomyślisz, jak się poczujesz i co zrobisz.
A Ty kombinujesz, co poczujesz, jak Cię poinformuje taka lub inna osoba, jak się wtedy zachowasz. Wymagasz, eby obca baba skalkulowała, co Tobie sprawi lub nie sprawi przykrości i co Cię zmusi lub zniechęci do działania. Albo egocentryzm, albo paranoiczne myślenie.



Jedyne "dziękuję" jakie taka pani mogłaby ode mnie usłyszeć - do spie**aj skąd przyszłaś. A co zrobiłabym z mężem, z własnym małżeństwem to moja sprawa.

To nie paranoja. Nie wysilaj się miedzy wierszami. To mój charakter.

A potencjalna kochanka, owszem, powinna skalkulować jak zareaguje żona. Wypadałoby nawet.

Ile ludzi, tyle reakcji, więc po co te kalkulacje?

A i tak cały czas chodzi przecież o to, że jakaś obca baba nie uwzględniała w swoich planach i zachowaniach mnie, mojej reakcji, moich potrzeb. Można tu odmieniać ja, mnie i mi przez wszystkie przypadki.

Kolejny raz powtórzę, że naiwnością jest oczekiwanie, żeby obca kobieta zadbała o Twoje uczucia. Ona dba o swoje a Ty musisz się zatroszczyć o swoje własne.

230 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 18:43:13)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Chodzi o to, żeby na drugą osobę, tym bardziej obcego człowieka nie przerzucać odpowiedzialność za to, co samemu się pomyśli, poczuje czy zrobi. To Twój wybór, co pomyślisz, jak się poczujesz i co zrobisz.
A Ty kombinujesz, co poczujesz, jak Cię poinformuje taka lub inna osoba, jak się wtedy zachowasz. Wymagasz, eby obca baba skalkulowała, co Tobie sprawi lub nie sprawi przykrości i co Cię zmusi lub zniechęci do działania. Albo egocentryzm, albo paranoiczne myślenie.



Jedyne "dziękuję" jakie taka pani mogłaby ode mnie usłyszeć - do spie**aj skąd przyszłaś. A co zrobiłabym z mężem, z własnym małżeństwem to moja sprawa.

To nie paranoja. Nie wysilaj się miedzy wierszami. To mój charakter.

A potencjalna kochanka, owszem, powinna skalkulować jak zareaguje żona. Wypadałoby nawet.

Ile ludzi, tyle reakcji, więc po co te kalkulacje?

Pewnie po to, po co ta dyskusja. Żeby sobie porozmawiać.
O możliwych ludzkich reakcjach.

I tu taka informacja, tym razem dla kochanek, tych lubiących nosić - że czasem mogą się ze swoim donosem odbić od ściany.

231

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:


Jedyne "dziękuję" jakie taka pani mogłaby ode mnie usłyszeć - do spie**aj skąd przyszłaś. A co zrobiłabym z mężem, z własnym małżeństwem to moja sprawa.

To nie paranoja. Nie wysilaj się miedzy wierszami. To mój charakter.

A potencjalna kochanka, owszem, powinna skalkulować jak zareaguje żona. Wypadałoby nawet.

Ile ludzi, tyle reakcji, więc po co te kalkulacje?

Pewnie po to, po co ta dyskusja. Żeby sobie porozmawiać.
O możliwych ludzkich reakcjach.

Takie info dla kochanek lubiących nosić - że czasem mogą się ze swoim donosem odbić od ściany.


Intuicja mi podpowiada, że kobieta, która wchodzi w relację z zajętym facetem lub też facet wchodzący w związek z zajętą kobietą ma głęboko w poważaniu stałego partnera swojego kochanka. Ważne jest to co ona czuje i niewiele poza tym
To, czy odbije się od ściany, czy przyjęta zostanie z radością ma dla niej takie samo znaczenie. Bo znowu ona daje upust tylko swoim emocjom i pragnieniom i dalej ma w poważaniu stałego partnera swojego kochanka.

232 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 18:50:39)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ile ludzi, tyle reakcji, więc po co te kalkulacje?

Pewnie po to, po co ta dyskusja. Żeby sobie porozmawiać.
O możliwych ludzkich reakcjach.

Takie info dla kochanek lubiących nosić - że czasem mogą się ze swoim donosem odbić od ściany.


Intuicja mi podpowiada, że kobieta, która wchodzi w relację z zajętym facetem lub też facet wchodzący w związek z zajętą kobietą ma głęboko w poważaniu stałego partnera swojego kochanka. Ważne jest to co ona czuje i niewiele poza tym
To, czy odbije się od ściany, czy przyjęta zostanie z radością ma dla niej takie samo znaczenie. Bo znowu ona daje upust tylko swoim emocjom i pragnieniom i dalej ma w poważaniu stałego partnera swojego kochanka.

I dlatego nie wyobrażam sobie, że miałabym takiej za cokolwiek dziękować ani być takiej wdzięczna za informację o romansie. Jak również uważam że właśnie przez takie wyrachowanie informowanie jest czystym egoistycznym zakłamaniem, a nie żadną tam uczciwością której nalezy wymagać i za którą należy być wdzięcznym kiedy się już dzieje.
Właśnie dlatego że taka kobieta ma tak naprawdę tę żonę głęboko w czterech literach.

233

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:

[
I dlatego nie wyobrażam sobie, że miałabym takiej za cokolwiek dziękować ani być takiej wdzięczna za informację o romansie. Jak również uważam że właśnie przez takie wyrachowanie informowanie jest czystym zakłamaniem.

Wątpię, żeby ona oczekiwała podziękowań i wdzięczności :-D

Zgoda, że informowanie jest wyrachowaniem i zakłamaniem, dorzucam złośliwość i mściwość. Co mnie obchodzi jakie pobudki ma obca baba, ważne, że jako odbiorca informacji wiedziałabym, na czym stoję i mogłabym przestać karmić się złudzeniami o szczęśliwej rodzince czy związku.

234 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 19:05:18)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

[
I dlatego nie wyobrażam sobie, że miałabym takiej za cokolwiek dziękować ani być takiej wdzięczna za informację o romansie. Jak również uważam że właśnie przez takie wyrachowanie informowanie jest czystym zakłamaniem.

Wątpię, żeby ona oczekiwała podziękowań i wdzięczności :-D

A jak widać są kochanki które uważają inaczej. A w nagrodę oczekują - oddania im męża.

235

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

[
I dlatego nie wyobrażam sobie, że miałabym takiej za cokolwiek dziękować ani być takiej wdzięczna za informację o romansie. Jak również uważam że właśnie przez takie wyrachowanie informowanie jest czystym zakłamaniem.

Wątpię, żeby ona oczekiwała podziękowań i wdzięczności :-D

A jak widać są kochanki które uważają inaczej. A w nagrodę oczekują - oddania im męża.

A niech sobie biorą tę nagrodę :-D

236 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 19:13:43)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wątpię, żeby ona oczekiwała podziękowań i wdzięczności :-D

A jak widać są kochanki które uważają inaczej. A w nagrodę oczekują - oddania im męża.

A niech sobie biorą tę nagrodę :-D

Problem w tym,że niektóre nagrody wcale nie chcą przechodzić z rąk do rąk lub mimo wszystko pozostają na miejscu jako pierwotne trofeum.

237 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-21 19:33:44)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A jak widać są kochanki które uważają inaczej. A w nagrodę oczekują - oddania im męża.

A niech sobie biorą tę nagrodę :-D

Problem w tym,że niektóre nagrody wcale nie chcą przechodzić z rąk do rąk lub mimo wszystko pozostają na miejscu jako pierwotne trofeum.

Co dokładnie masz na myśli?

To, że trofeum nagle zaczyna pałać wielką miłością do stałego partnera i za nic nie chce z domu wyjść, bo tak bardzo kocha, i okazuje się, że ten straszny kochanek uwiodł, zmanipulował, wykorzystał?

Czy chodzi o to, że zdradzony przestraszony wizją porzucenia i osamotnienia, zaczyna walczyć, aby zatrzymać trofeum w domu?

W pierwszym przypadku to rzeczywiście problem, bo trzeba się jeszcze poużerać z nim, ale w drugim, to mi nawet szkoda palca strzępić na pisanie.

238 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-21 20:15:13)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

A niech sobie biorą tę nagrodę :-D

Problem w tym,że niektóre nagrody wcale nie chcą przechodzić z rąk do rąk lub mimo wszystko pozostają na miejscu jako pierwotne trofeum.

Co dokładnie masz na myśli?

To, że trofeum nagle zaczyna pałać wielką miłością do stałego partnera i za nic nie chce z domu wyjść, bo tak bardzo kocha, i okazuje się, że ten straszny kochanek uwiodł, zmanipulował, wykorzystał?

Czy chodzi o to, że zdradzony przestraszony wizją porzucenia i osamotnienia, zaczyna walczyć, aby zatrzymać trofeum w domu?

W pierwszym przypadku to rzeczywiście problem, bo trzeba się jeszcze poużerać z nim, ale w drugim, to mi nawet szkoda palca strzępić na pisanie.

Dokładnie mam na myśli to, że w takiej sytuacji, ostateczna ocena męża,  jego miłości, przyczyn zdrady, późniejszego zachowania i generalnie  małżeństwa z nim należy do żony.

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Polecam Ci bardzo książkę Karoliny Wilczyńskiej "Ja Kochanka", koniecznie przeczytaj, jest tu dużo mądrych rzeczy, zapewniam że to Ci pomoże.

240

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:

Litości, obca baba czy facet nie będą dbali o Wasz dobrostan, jak partner, w którego zawierzyliście nawet nie potrafi wykazać odrobiny szczerości i uczciwości.

Owszem, ale wyraźnie następuje tu pomieszanie dwóch zagadnień.
Z jednej strony jest zdradzający małżonek, który jest nieuczciwy, nadużył zaufania, okłamuje, zdeptał przysięgę, pokazał, że za nic ma lojalność i szacunek - i to jest jedno zagadnienie. Z drugiej mamy kochankę, która co prawda niczego żonie nie przysięgała, nie jest jej winna ani małżeńskiej uczciwości, ani lojalności, ale nie tylko w znaczącym stopniu przyczyniła się do biegu wydarzeń, ale też naruszyła ogólnie przyjęte zasady etyki i zwykłej, ludzkiej uczciwości, której można oczekiwać od każdego, kto żyje w cywilizowanym społeczeństwie. Istnieje na przykład taka zasada, że z powodu własnych, egoistycznych pobudek nie krzywdzi się innych ludzi. I teraz, kiedy coś poszło nie po jej myśli, to nagle kochankę wzięło na 'uczciwość'? Raz jeszcze powtórzę - dla mnie to jest czystej postaci hipokryzja.

Dlatego właśnie uważam, że każde z tych zagadnień należy rozpatrywać oddzielnie i zamiast zastanawiać się czyja postawa zasługuje na większe potępienie, uczciwie uznać, że obydwie, ale każda w innej kategorii.

241

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Litości, obca baba czy facet nie będą dbali o Wasz dobrostan, jak partner, w którego zawierzyliście nawet nie potrafi wykazać odrobiny szczerości i uczciwości.

Owszem, ale wyraźnie następuje tu pomieszanie dwóch zagadnień.
Z jednej strony jest zdradzający małżonek, który jest nieuczciwy, nadużył zaufania, okłamuje, zdeptał przysięgę, pokazał, że za nic ma lojalność i szacunek - i to jest jedno zagadnienie. Z drugiej mamy kochankę, która co prawda niczego żonie nie przysięgała, nie jest jej winna ani małżeńskiej uczciwości, ani lojalności, ale nie tylko w znaczącym stopniu przyczyniła się do biegu wydarzeń, ale też naruszyła ogólnie przyjęte zasady etyki i zwykłej, ludzkiej uczciwości, której można oczekiwać od każdego, kto żyje w cywilizowanym społeczeństwie. Istnieje na przykład taka zasada, że z powodu własnych, egoistycznych pobudek nie krzywdzi się innych ludzi. I teraz, kiedy coś poszło nie po jej myśli, to nagle kochankę wzięło na 'uczciwość'? Raz jeszcze powtórzę - dla mnie to jest czystej postaci hipokryzja.

Dlatego właśnie uważam, że każde z tych zagadnień należy rozpatrywać oddzielnie i zamiast zastanawiać się czyja postawa zasługuje na większe potępienie, uczciwie uznać, że obydwie, ale każda w innej kategorii.

I to jest kwintesencją.

242 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-22 10:30:28)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Litości, obca baba czy facet nie będą dbali o Wasz dobrostan, jak partner, w którego zawierzyliście nawet nie potrafi wykazać odrobiny szczerości i uczciwości.

Owszem, ale wyraźnie następuje tu pomieszanie dwóch zagadnień.
Z jednej strony jest zdradzający małżonek, który jest nieuczciwy, nadużył zaufania, okłamuje, zdeptał przysięgę, pokazał, że za nic ma lojalność i szacunek - i to jest jedno zagadnienie. Z drugiej mamy kochankę, która co prawda niczego żonie nie przysięgała, nie jest jej winna ani małżeńskiej uczciwości, ani lojalności, ale nie tylko w znaczącym stopniu przyczyniła się do biegu wydarzeń, ale też naruszyła ogólnie przyjęte zasady etyki i zwykłej, ludzkiej uczciwości, której można oczekiwać od każdego, kto żyje w cywilizowanym społeczeństwie. Istnieje na przykład taka zasada, że z powodu własnych, egoistycznych pobudek nie krzywdzi się innych ludzi. I teraz, kiedy coś poszło nie po jej myśli, to nagle kochankę wzięło na 'uczciwość'? Raz jeszcze powtórzę - dla mnie to jest czystej postaci hipokryzja.

Dlatego właśnie uważam, że każde z tych zagadnień należy rozpatrywać oddzielnie i zamiast zastanawiać się czyja postawa zasługuje na większe potępienie, uczciwie uznać, że obydwie, ale każda w innej kategorii.

Olinko, gdybyś nie wycięłą wcześniejszej części mojej wypowiedzi zacytowanej przez Ciebie, to może dostrzegłabyś zdanie, w którym jest mowa, że skupianie się na intencjach kochanki jest odwracaniem uwagi od tego, który jest zobowiązany. Na siłę próbujesz przekonywać, że kochankowie są cokolwiek winni i w jakikolwiek sposób zobowiązani wobec stałych partnerów tych, z którymi romansują. Robisz wstawki o uczciwości i krzywdzeniu przez kochanków. Naprawdę? To, że pragnęłabyś, aby obcy dla Ciebie ludzie przy podejmowaniu swoich wyborów i decyzji kierowali się Twoim interesem, Twoim dobrostanem i Twoimi potrzebami jest myśleniem życzeniowym i przejawem egocentryzmu, bo niby dlaczego Twoje potrzeby, oczekiwania, życzenia miałyby dla obcego Ci człowieka mieć większy priorytet niż jego własne? Trochę to brzmi jakbyś wymagała od innych altruizmu. To może dla odmiany niech osoba zdradzona wykaże się altruizmem i zlituje się nad kochankiem, który z pewnością ma wiele deficytów skoro zdecydował się zostać kimś z doskoku i pochyli się nad jego emocjonalną biedą ;-)) Niech pokaże, że ma w sobie odrobinę empatii, potrafi wyjść poza swoje potrzeby i oczekiwania, dać potrzebom i oczekiwaniom kochanka priorytet nad własnymi i w ten sposób wykaże się altruizmem?
A tak serio to wystarczy jak nie będzie wymagało się od obcych ludzi, żeby w swoich działaniach skupiali się na cudzym zamiast na swoim interesie oraz na cudzych zamiast własnych potrzebach.

243

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:

Olinko, gdybyś nie wycięłą wcześniejszej części mojej wypowiedzi zacytowanej przez Ciebie, to może dostrzegłabyś zdanie, w którym jest mowa, że skupianie się na intencjach kochanki jest odwracaniem uwagi od tego, który jest zobowiązany. Na siłę próbujesz przekonywać, że kochankowie są cokolwiek winni i w jakikolwiek sposób zobowiązani wobec stałych partnerów tych, z którymi romansują. (...)

Zapewniam, że przeczytałam całość i to bardzo dokładnie, ale to zupełnie nie zmienia mojego podejścia do tematu. Raz jeszcze powtórzę - mąż i jego postępowanie to jedno, a kochanka i jej postępowanie to oddzielne zagadnienie. Pisząc o kochance nie umniejszam winy niewiernego męża - skąd ten pomysł? Tym niemniej od kochanki też wymagałabym choć odrobiny empatii i zwykłej przyzwoitości w postępowaniu względem kobiety zwanej żoną, nawet na tym etapie, a może zwłaszcza wtedy, gdy mleko już się rozlało, a ona została z zawiedzionymi nadziejami.

I tak, wyobraź sobie, że oczekuję od innych, że mnie tak po ludzku krzywdzić nie będą, nawet jeśli Ty nazywasz to egocentryzmem. Dla mnie są to jedne z podstawowych zasad życia w społeczeństwie: postępuj tak, aby inni przez Ciebie nie płakali. W przeciwnym razie to właśnie ich nazwę egoistami.

244 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-22 17:05:52)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:

wyobraź sobie, że oczekuję od innych, że mnie tak po ludzku krzywdzić nie będą, nawet jeśli Ty nazywasz to egocentryzmem. Dla mnie są to jedne z podstawowych zasad życia w społeczeństwie: postępuj tak, aby inni przez Ciebie nie płakali. W przeciwnym razie to właśnie ich nazwę egoistami.

Sęk w tym, że Ty nazywasz swoją krzwdą to, że ktoś dbając o swoje potrzeby, nie wziął pod uwagę Twoich. Wymagasz, żeby ktoś się domyślił, jakie są Twoje potrzeby, rozważył swoje i Twoje potrzeby i uznał, że jednak Twoje są ważniejsze niż jego własne :-D Właśnie to nazywam egocentryzmem - to wymaganie od obcych ludzi, żeby uznali Twoje potrzeby za ważniejsze niż ich własne.

Chciałabym posłużyć się jakimś przykładem dla zobrazowania tego, co mam na myśli, ale bez moralizowania, więc np. ubiegając się o przyjęcie na studia powinnam uwzględnić to, że jest kilka chętnych osób na jedno miejsce, uznać, że być może komuś bardziej należy się to, bo ciężej pracował itd. i wycofać się z ubiegania o przyjęcie w ogóle lub zadowolić się mniej obleganym kierunkiem. Czy tak? Tak, żeby Ciebie nie krzywdzić, bo Ty się tak starałaś przygotowując do matury?

245

Odp: Żonaty facet i co dalej?

MagdaLeno111, ja doskonale wiem o czym piszesz, ale po prostu się z Tobą nie zgadzam. Idąc takim tokiem rozumowania, jaki przedstawiasz, spokojnie można byłoby usprawiedliwić połowę czynów opisanych w kodeksie karnym jako tzw. zabronione, bo przecież jeśli ktoś ma, a ja nie mam, to bez spoglądania na czyjąś krzywdę mogę to sobie przygarnąć? To tak na szczęście NIE działa. Tutaj co prawda mamy 'zagarnianie' czyjegoś męża, co nie jest naszym prawem zabronione, ale są też zasady niepisane, zasady współżycia społecznego, jest etyka, moralność i tak dalej.

Wiesz, mnie jest z moim myśleniem całkiem dobrze i nie mam zamiaru tego rozpatrywać w takich kategoriach, że jeśli stoi przede mną obcy człowiek, to moje dobro ważniejsze jest ponad jego dobrem, bez względu na ofiary i koszty. Owszem, kieruję się w życiu również zasadą zdrowego egoizmu, ale to coś zupełnie innego niż to, do czego usiłujesz przekonywać.

Co mnie jednak zaskakuje, to fakt, że w takim skrajnie egoistycznym (choć wierzę, że nie zawsze tak jest) podejściu kochanek Ty nie widzisz nic niestosownego, o czym świadczyć może choćby ten fragment:

MagdaLena111 napisał/a:

Wymagasz, żeby ktoś się domyślił, jakie są Twoje potrzeby, rozważył swoje i Twoje potrzeby i uznał, że jednak Twoje są ważniejsze niż jego własne :-D

246

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Ech te skrzywdzone kochanki... Już przytaczałem medialny przykład jednej takiej porzuconej świeżo z dzieciaczkiem. Akcja się rozkręca, coraz więcej autorytetów się wypowiada lol Ona biedna, porzucona życie sobie z nim chciała układać, a on ją rzucił i kolejnej pani bachory zmajstrował. No krzywda jej się stała wielka! Jednakowoż nie usłyszałem w tych przerzucanych argumentach czegoś na temat krzywdy żony pana bohatera. Każda z kolejnych kochanek wynosi pod niebiosa swoją krzywdę ale, że one uczestniczyły w krzywdzie żony, to już do nich nie dociera. Jak to mówią karma wraca...

247

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:

Ech te skrzywdzone kochanki... Już przytaczałem medialny przykład jednej takiej porzuconej świeżo z dzieciaczkiem. Akcja się rozkręca, coraz więcej autorytetów się wypowiada lol Ona biedna, porzucona życie sobie z nim chciała układać, a on ją rzucił i kolejnej pani bachory zmajstrował. No krzywda jej się stała wielka! Jednakowoż nie usłyszałem w tych przerzucanych argumentach czegoś na temat krzywdy żony pana bohatera. Każda z kolejnych kochanek wynosi pod niebiosa swoją krzywdę ale, że one uczestniczyły w krzywdzie żony, to już do nich nie dociera. Jak to mówią karma wraca...

Otóż to. W całej tej sprawie dodatkowo zabawne jest, że owa pani zdaje się zupełnie nie rozumieć o co chodzi tym, którzy jej postawę krytykują. Nie dalej jak wczoraj przeczytałam, że nawet jakieś jej dobra osobiste podobno zostały naruszone (chodzi o krytykę) i sprawie przyjrzy się jej prawnik. No cóż, można i tak.

248 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-22 17:32:42)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Olinka napisał/a:

MagdaLeno111, ja doskonale wiem o czym piszesz, ale po prostu się z Tobą nie zgadzam. Idąc takim tokiem rozumowania, jaki przedstawiasz, spokojnie można byłoby usprawiedliwić połowę czynów opisanych w kodeksie karnym jako tzw. zabronione, bo przecież jeśli ktoś ma, a ja nie mam, to bez spoglądania na czyjąś krzywdę mogę to sobie przygarnąć? To tak na szczęście NIE działa. Tutaj co prawda mamy 'zagarnianie' czyjegoś męża, co nie jest naszym prawem zabronione, ale są też zasady niepisane, zasady współżycia społecznego, jest etyka, moralność i tak dalej.

Jeszcze nikt nie uznał „kradzieźy cudzej żony lub męża” za przestępstwo, chociaż zgodnie z 10 przejazaniami jest to grzeszne.
Jak myślisz, dlaczego nie jest to uznane za czyn karalny?
Może dlatego, że rzekoma krzywda, na którą się tu powołujesz jest tylko Twoim subiektywnym odczuciem. Rozumiem Twoje obawy, że pojawi się młodsza kobieta i Twój mąż może odstawić Cię w kąt, ale małżeństwo nic Tobie gwarantuje. I to na swoim mężu musisz skupić swoją ewentualną złość i żal, a nie kochance.


Olinka napisał/a:

Wiesz, mnie jest z moim myśleniem całkiem dobrze i nie mam zamiaru tego rozpatrywać w takich kategoriach, że jeśli stoi przede mną obcy człowiek, to moje dobro ważniejsze jest ponad jego dobrem. Owszem, kieruję się w życiu również zasadą zdrowego egoizmu, ale to coś zupełnie innego niż to do czego usiłujesz przekonywać.
Co mnie jednak zaskakuje, to fakt, że w takim skrajnie egoistycznym (choć wierzę, że nie zawsze tak jest) podejściu kochanek Ty nie widzisz nic niestosownego, o czym świadczyć może choćby ten fragment:

MagdaLena111 napisał/a:

Wymagasz, żeby ktoś się domyślił, jakie są Twoje potrzeby, rozważył swoje i Twoje potrzeby i uznał, że jednak Twoje są ważniejsze niż jego własne :-D

Mam dokładnie taką samą intuicję moralną jak Ty, co nie przeszkadza mi w dyskutowaniu ;-)

249

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:

I to na swoim mężu musisz skupić swoją ewentualną złość i żal, a nie kochance.

Jest takie stare, weterynaryjne powiedzonko o dawaniu i braniu. Całkiem życiowe. Czasem zdarza się, że jedna strona daje dużo czytelnych sygnałów, że chętnie by się pobawiło w coś a la romans. Wystarczy, że odbiorca tych sygnałów zachowa rozsądek i tematu nie ma. Nie każdy ten rozsądek ma w wystarczającej ilości i wtedy się różnie dzieje. Nie rozbijam tego na płcie, bo jest to uniwersalne. Owszem osoba zdradzana może mieć gros pretensji do osoby, która jej coś przysięgała ale nie mniej pretensji może mieć do wspólnika/wspólniczki tego procederu. Czasem łatwiej obciążyć nawet większą pretensją.

250

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:

Jeszcze nikt nie uznał „kradzieźy cudzej żony lub męża” za przestępstwo, chociaż zgodnie z 10 przejazaniami jest to grzeszne.

Są takie kraje i narody, gdzie się za to oficjalnie karze. To raz, a dwa - przecież wspomniałam, że w naszym systemie prawnym nie jest to karalne, ale... tu już nie będę powtarzać tego, co ledwo okienko wyżej napisałam.

MagdaLena111 napisał/a:

Może dlatego, że rzekoma krzywda, na którą się tu powołujesz jest tylko Twoim subiektywnym odczuciem. Rozumiem Twoje obawy, że pojawi się młodsza kobieta i Twój mąż może odstawić Cię w kąt, ale małżeństwo nic Tobie gwarantuje. I to na swoim mężu musisz skupić swoją ewentualną złość i żal, a nie kochance.

Ależ ja nie przeczę, że jest inaczej, co zresztą kilkukrotnie tutaj podkreśliłam. Zdrady winny jest mąż i to jego z takich czynów powinna za swoją krzywdę obciążyć żona. Kochanka to zupełnie inna kategoria rozważań. Tym niemniej jej udział w zaistniałej sytuacji jest niezaprzeczalny, nawet jeśli uznać, że jak nie ta, to byłaby inna.

Mówisz, że rozumiesz jakieś moje obawy? Rzecz w tym, że ja na dzień dzisiejszy ich nie mam, a na pewno nie z racji samego wieku, dlatego zapewniam, że przedstawiany tu przeze mnie pogląd na wiadomy temat ma zupełnie inne podłoże. I że niby jak młodsza, to z automatu lepsza? Niekoniecznie. Młodsze mają swoje atuty, ja mam swoje i z tymi moimi jestem bezkonkurencyjna big_smile

MagdaLena111 napisał/a:

Mam dokładnie taką samą intuicję moralną jak Ty, co nie przeszkadza mi w dyskutowaniu ;-)

Tu się w pełni ze sobą zgadzamy. Ja zresztą nie oczekuję, że mój rozmówca będzie podzielał moje poglądy, ważne, aby umieć pięknie (czytaj: na poziomie) się różnić wink.

251 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-22 18:18:18)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

I to na swoim mężu musisz skupić swoją ewentualną złość i żal, a nie kochance.

Jest takie stare, weterynaryjne powiedzonko o dawaniu i braniu. Całkiem życiowe. Czasem zdarza się, że jedna strona daje dużo czytelnych sygnałów, że chętnie by się pobawiło w coś a la romans. Wystarczy, że odbiorca tych sygnałów zachowa rozsądek i tematu nie ma. Nie każdy ten rozsądek ma w wystarczającej ilości i wtedy się różnie dzieje. Nie rozbijam tego na płcie, bo jest to uniwersalne. Owszem osoba zdradzana może mieć gros pretensji do osoby, która jej coś przysięgała ale nie mniej pretensji może mieć do wspólnika/wspólniczki tego procederu. Czasem łatwiej obciążyć nawet większą pretensją.

Nie wiem Snake, czy to o rozsądek w odczytywaniu sygnałów chodzi, tzn. wiem, że sygnały na pewno są a druga strona ich często nie widzi, ale to nie o rozsądek chodzi. Pewnie przeczytałeś to dużo więcej wątków niż ja i zauważyłeś, że pozornie nierozsądna strona jakby nie chciała zobaczyć tych sygnałów. Ale to nie wygląda tak, że świadomie odwraca wzrok, żeby nie widzieć, lecz jakby dopuszczenie tego do świadomości sprawiało tak wielki ból, że mózg to odcina. To nie jest racjonalne.
Tak, zdecydowanie ludzie wolą obwiniać za swoje samopoczucie dużo bardziej obcych ludzi niż siebie samego, ale dalej uważam, że to nie jest odwracanie uwagi od tego, że samemu się było „ślepym” na sygnały.



Olinka napisał/a:

Mówisz, że rozumiesz jakieś moje obawy? Rzecz w tym, że ja na dzień dzisiejszy ich nie mam, a na pewno nie z racji samego wieku, dlatego zapewniam, że przedstawiany tu przeze mnie pogląd na wiadomy temat ma zupełnie inne podłoże. I że niby jak młodsza, to z automatu lepsza? Niekoniecznie. Młodsze mają swoje atuty, ja mam swoje i z tymi moimi jestem bezkonkurencyjna big_smile.

Olinko, pewnie, że masz swoje atuty i obszary, w których jesteś bezkonkurencyjna. Lęki jednak mamy wszyscy, nawet Ci, co twierdzą, że ich nie mają. Można powiedzieć, że lęk jest wszechobecny.

252 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-22 20:35:23)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
Olinka napisał/a:

wyobraź sobie, że oczekuję od innych, że mnie tak po ludzku krzywdzić nie będą, nawet jeśli Ty nazywasz to egocentryzmem. Dla mnie są to jedne z podstawowych zasad życia w społeczeństwie: postępuj tak, aby inni przez Ciebie nie płakali. W przeciwnym razie to właśnie ich nazwę egoistami.

Sęk w tym, że Ty nazywasz swoją krzwdą to, że ktoś dbając o swoje potrzeby, nie wziął pod uwagę Twoich. [...]

Bo w tym kontekście, o którym rozmawiamy, tym jest właśnie krzywda.



Snake napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

I to na swoim mężu musisz skupić swoją ewentualną złość i żal, a nie kochance.

Jest takie stare, weterynaryjne powiedzonko o dawaniu i braniu. Całkiem życiowe. Czasem zdarza się, że jedna strona daje dużo czytelnych sygnałów, że chętnie by się pobawiło w coś a la romans. Wystarczy, że odbiorca tych sygnałów zachowa rozsądek i tematu nie ma. Nie każdy ten rozsądek ma w wystarczającej ilości i wtedy się różnie dzieje. Nie rozbijam tego na płcie, bo jest to uniwersalne. Owszem osoba zdradzana może mieć gros pretensji do osoby, która jej coś przysięgała ale nie mniej pretensji może mieć do wspólnika/wspólniczki tego procederu. Czasem łatwiej obciążyć nawet większą pretensją.

Kynologiczne tongue I nie tyle o rozsądek tu chodzi, lecz chyba o silną wolę. Jest taka piosenka Żądze, Elektrycznych Gitar - i tak mi się teraz przypomniało jak oni tam śpiewają Wszędzie dookoła czyha pokusa goła
Wszędzie gdzie się nie spojrzę
Chcę sobie zrobić dobrze

wink

253

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

Witam. Wątek pewnie setny z kolei jeśli chodzi o ten temat. Mam tylko pytanie. Niebardzo wiem czy slusznie postrzegam sprawę. Spotykam się z mężczyzna zonatym. Nie jest to sztampowy romans w którym chodzi o seks. Kochamy się. Problem mam jednak z tym że trwa to już ponad rok. Teraz wymówka mężczyzny są nadchodzące święta oraz fakt że nie odejdzie z niczym więc musi to wszystko ułożyć. Powiedziałam my zatem że spotykać się będziemy w momencie kiedy ogarnie rozwód. Do tego czasu nie. Facet nie widzi takiej opcji. Powiedział że pierwsze słyszy o czymś takim. I że jeśli teraz przestaniemy się widywać /A i tak są to spotkania ze 3 razy w miesiacu/ to oddalimy się od siebie i nie będzie chciał ze mną być i tego ułożyć. Podpowiedzcie proszę jak według Was powinno to wyglądać? Ja po prostu nie daje rady psychicznie prowadzić tej znajomości w taki sposób. Chce być z tym człowiekiem Ale jak załatwi formalności. Prośba o opinię


Trzymaj się mocno w swoim postanowieniu. Póki masz siłę.  Im dłużej jesteś kochanką,  tym jesteś słabsza.  Mówię z doświadczenia.  Jak będzie mu zależało,  to w zębach przyniesie papiery rozwodowe. Ale sądząc po jego manipulacjach,  to szkoda twojego czasu na czekanie. To egoista. Nie zależy mu ani na Tobie ani na żonie.

254

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:

Kynologiczne tongue I nie tyle o rozsądek tu chodzi, lecz chyba o silną wolę.

Ech... to przekleństwo mieć taką silną wolę. Ja to nawet po pijaku nie mogę zaszaleć, bo moje pijackie superego jest beznadziejnie konserwatywne i jak to ładnie niektórzy panowie określają "białorycerskie". W dłoń pocałuję, ramię podam, w mordę dam komu trzeba ale nijak nie wykorzystam białogłowy nawet jak miłe słówka szepcze do uszka i przylega kusząco tym i owym... tongue Do dupy taka silna wola.

Posty [ 196 do 254 z 254 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żonaty facet i co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024