jaanna napisał/a:Lady Loka napisał/a:Były tutaj tematy, w których kochanki uświadomiły żony o romansie ich mężów.
Żadna żona za to nie podziękowała. W większości one się czuły po prostu upokorzone.
Ja bym podziekowala. Oczywiscie gdyby odbylo to sie z klasa. Rozhisteryzowanej zlosliwej kochance nie podziekuje . A to ze poczuly sie upokorzone to niech mezom podziekuja.
Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.
Moim zdaniem kochanka może, a nawet powinna żonę zdradzającego poinformować, kiedy ten zataił przed nią fakt, że jest żonaty. W ramach przytaczanej tutaj wielokrotnie solidarności jajników powinno się też uświadomić żonę z kim żyje (choć to inna kategoria niż opisana w wątku, bo brak w tym punkcie osoby kochanki), kiedy pojawiają się jakieś próby uwodzenia, a tym bardziej wprost wyrażone tzw. niemoralne propozycje.
W przeciwnym razie podpisuję się obiema rękami, że na tym etapie nie byłoby to nic innego, jak zwykła zemsta rozgoryczonej obrotem spraw kochanki.
Cieszy zatem, że Miniona ma choć tyle zdrowego rozsądku, że pod wpływem gorzkiej prawdy, poczucia rozczarowania i w obliczu konieczności obejścia się smakiem nie dokona aktu zemsty, a przy okazji nie dokopie kobiecie, o której komfort do tej pory zupełnie nie dbała.
Generalnie to jest mi Ciebie, Autorko, żal, bo ulokowałaś swoje uczucia w kimś, kto nawet nie daje Ci namiastki związku i dostajesz jedynie ochłapy z pańskiego stołu, a ów pan nawet nie ma w sobie na tyle elementarnej przyzwoitości, o empatii nie wspominając, by potrafić wprost powiedzieć, że od żony nie odejdzie, stosując w zamian jakieś wybiegi i manipulacje, które na koniec mają pozwolić mu triumfalnie stwierdzić, że to przecież TY dokonałaś takiego wyboru - tu odnoszę się do kwestii Twojego ultimatum.