Żonaty facet i co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żonaty facet i co dalej?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 254 ]

66 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-17 17:34:06)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
TypowyCharlie napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Bo to ich misiaczki. Nie kochanek tongue



jaanna napisał/a:

jak widze Ty wolisz zyc jako nieswiadomy rogacz. TWOJ WYBOR.

Odpowiem. Na złość takiej szczerej potrzymałabym jeszcze chwilę misiaczka przy sobie. A moze i nawet do końca zycia jakby mi z nim dobrze było. tongue  To wszystko zależy od tego jaki byłby to misiaczek wink

Tylko nie zapomnij o masywnej prezerwatywie by Cię czymś taki misiaczek nie zaraził ;>

Wtedy poproszę kochankę misiaczka, żeby mi w ramach szczerości przedstawiła swoje badania big_smile Taka dobra kobieta chyba będzie troszczyła się także o moje zdrowie tongue
W przeciwnym razie pozwę babę o narażenie mojego zdrowia a nawet i życia tongue

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:
SonyXperia napisał/a:




Odpowiem. Na złość takiej szczerej potrzymałabym jeszcze chwilę misiaczka przy sobie. A moze i nawet do końca zycia jakby mi z nim dobrze było. tongue  To wszystko zależy od tego jaki byłby to misiaczek wink

Tylko nie zapomnij o masywnej prezerwatywie by Cię czymś taki misiaczek nie zaraził ;>

Wtedy poproszę kochankę misiaczka, żeby mi w ramach szczerości przedstawiła swoje badania big_smile Taka dobra kobieta chyba będzie troszczyła się także o moje zdrowie tongue
W przeciwnym razie pozwę babę o narażenie mojego zdrowia a nawet i życia tongue

Gorzej jak było ich o wiele więcej to będziesz mogła sobie szukać, igły w stogu siana ;d

68 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-17 17:45:04)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
TypowyCharlie napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Tylko nie zapomnij o masywnej prezerwatywie by Cię czymś taki misiaczek nie zaraził ;>

Wtedy poproszę kochankę misiaczka, żeby mi w ramach szczerości przedstawiła swoje badania big_smile Taka dobra kobieta chyba będzie troszczyła się także o moje zdrowie tongue
W przeciwnym razie pozwę babę o narażenie mojego zdrowia a nawet i życia tongue

Gorzej jak było ich o wiele więcej to będziesz mogła sobie szukać, igły w stogu siana ;d

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. wink 
Ale to wtedy nie bedzie już mój problem którą z nich misiaczek wybierze, pewnie będą biły sie między sobą o niego donosząc jedna drugiej na siebie  tongue
O ile poczuje sie w "obowiązku" zwolnić go dla nich. Bo chyba o to chodzi w owym informowaniu żon. wink

69

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

Nie mam zamiaru informować o niczym żony.  Jesli Ci ludzie beda zyc dalej razem to niech żyją.

I dobrze...odetnij sie od pana, nie daj soba manipulować i żyj swoim życiem. Poboli i przestanie a Ty wyciagniesz wnioski na przyszłość.
Nie Ty jedna bylas w takiej sytuacji, mnie kiedyś facet oszukiwal przez jakis czas tylko że ja nie mialam pojęcia że jest żonaty, kiedy sie "ryplo" zablokowalam gdzie sie tylko dało, wystarczy trochę silnej woli i wiary w siebie. Też Ci sie uda

70

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Wyszła tu chora dyskusja nie na temat. Mi tylko chodziło o upewnienie się że robię dobrze stawiając mezczyznie takie ultimatum. Ja nawet nie kazałam mu tego ogarniać już i wybierać. Ja zaproponowalam że nasze dalsze widywanie sie i kontakt telefoniczny beda mogly istniec tylko w momencie kiedy facet będzie formalnie wolny. Usłyszałam że taka opcja w grę nie wchodzi ponieważ do tego czasu facetowi odechce się rozwodu. No więc chyba sprawa jasna. Mężczyźni z tego forum, czy gdyby zależało wam na kobiecie nie zdolalibyscie takiego czegos przyjąć i załatwić by móc być z Tą kobieta?

71

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

Wyszła tu chora dyskusja nie na temat. Mi tylko chodziło o upewnienie się że robię dobrze stawiając mezczyznie takie ultimatum. Ja nawet nie kazałam mu tego ogarniać już i wybierać. Ja zaproponowalam że nasze dalsze widywanie sie i kontakt telefoniczny beda mogly istniec tylko w momencie kiedy facet będzie formalnie wolny. Usłyszałam że taka opcja w grę nie wchodzi ponieważ do tego czasu facetowi odechce się rozwodu. No więc chyba sprawa jasna. Mężczyźni z tego forum, czy gdyby zależało wam na kobiecie nie zdolalibyscie takiego czegos przyjąć i załatwić by móc być z Tą kobieta?

Wiesz co, ja bym się angażował w coś takiego jakbym był wolny. Inaczej na więcej niż przyjaźń by dana osoba liczyć w danym momencie nie mogła. Jeżeli bym chciał z nią się związać to bym jak najszybciej zmienił swój status aktualnego związku. Na dwa fronty jechać bym nie dał rady, wiem co ja bym czuł i nie chce by moja partnerka tego doświadczała.

72

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:

Kochanek nienawidza a misiaczkow przyjmuja.

Bo to ich misiaczki. Nie kochanek tongue



jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A potem jedna z druga dziwią się czemu ta żona ją od dziwek i ku***  zwyzywała big_smile A ona taka szczera, taka empatyczna przecież tylko prawdę powiedziała big_smile Maskara, jakie to jest żenujące, żeby obracać cudzego męża a potem polecieć do jego żony z prawdą.

jak widze Ty wolisz zyc jako nieswiadomy rogacz. TWOJ WYBOR.

Odpowiem. Na złość takiej szczerej potrzymałabym jeszcze chwilę misiaczka przy sobie. A moze i nawet do końca zycia jakby mi z nim dobrze było. tongue  To wszystko zależy od tego jaki byłby to misiaczek wink

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

73 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-17 18:55:24)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Miniona Cała ta dyskusja jest po części o Twojej sytuacji. Z kochankiem tak naprawdę niewiele Cię łączy. Spotkania w pracy, raptem trzy razy w miesiącu. Tak jak ktoś tu już napisał, to nawet nie jest romans. Obiecuje Ci rozwód, którego jak do tej pory nie wziął. Póki co wymyśla powody, dla których jest to niemożliwe - aktualnie są to nadchodzące Święta, a wiadomo takich rzeczy nie robi się w takim rodzinnym okresie. Wymówka wiarygodna, bo jednak nie wypada psuć rodzinie Świąt. Ale kluczem jest to zdanie

Miniona napisał/a:

Ja zaproponowalam że nasze dalsze widywanie sie i kontakt telefoniczny beda mogly istniec tylko w momencie kiedy facet będzie formalnie wolny. Usłyszałam że taka opcja w grę nie wchodzi ponieważ do tego czasu facetowi odechce się rozwodu.

Bardzo sprytna manipulacja. Wie, że tym na co czekasz i co Cię przy nim trzyma jest jego rozwód. Jeżeli z nim nie będziesz, to nie będzie rozwodu.  Mówiąc inaczej, jak z nim będziesz, to będzie o tym rozwodzie myślał, a jak nie to zostanie przy żonie. Więc Ty chcesz z nim być byleby ten rozwód uzyskał. I krąg się zamyka, bo jesteś z nim a rozwodu i tak nie ma.


jaanna napisał/a:

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

Żałosne to jest być bezczelną, impertynencką kochanką.

74

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

Jaanna, bardzo proszę o zaprzestanie osobistych wycieczek pod adresem innych forumowiczów.
Jeśli masz coś do wyjaśnienia z kimkolwiek, zrób to na płaszczyźnie wiadomości prywatnych.
Wątek innej użytkowniczki nie jest absolutnie miejscem do takich złośliwości, dodatkowo taki styl prowadzenia dyskusji jasno określony jest w regulaminie forum jako zdecydowanie nie akceptowalny.
Mod. IsaBella77

75 Ostatnio edytowany przez jaanna (2018-12-17 19:55:36)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
IsaBella77 napisał/a:
jaanna napisał/a:

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

Jaanna, bardzo proszę o zaprzestanie osobistych wycieczek pod adresem innych forumowiczów.
Jeśli masz coś do wyjaśnienia z kimkolwiek, zrób to na płaszczyźnie wiadomości prywatnych.
Wątek innej użytkowniczki nie jest absolutnie miejscem do takich złośliwości, dodatkowo taki styl prowadzenia dyskusji jasno określony jest w regulaminie forum jako zdecydowanie nie akceptowalny.
Mod. IsaBella77

Jeden post to juz osobiste wycieczki?? Pinadto jak to nie ma byc "osobiste" skoro wszyscy tutaj pisza o bardzo osobistych przezyciach...Wyrazam opinie odmienna od tego co napisala uzytkowniczka - napisala co ona by zrobila w tym przypadku a wiec w odpowiedzi  jej postepowanie ocenilam, czyzby to bylo zabronione?
..

76 Ostatnio edytowany przez jaanna (2018-12-17 19:54:19)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

Żałosne to jest być bezczelną, impertynencką kochanką.

To akurat nie podlega dyskusji. Nie pisze tego aby nie robic przykrosci autorce ktora jest kochanka. Choc chyba nie bezczelna.
Natomiast pozostanie z takim mezem na zlosc kochance jest rowniez zalosne.

77

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Autorko, a Ty naprawdę nie widzisz, że nie jesteś w żadnym związku- bo to co masz to i na romans za mało..
Nie brzmią Ci fałszywie obietnice rozwodu?
Gdzie to wasze wspólne życie poza pracą?

Taki szantaż to jak strzelanie do muchy z armaty..

78 Ostatnio edytowany przez ulle (2018-12-17 22:18:37)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Witaj.
Zacznę od tego, że spróbuję odpowiedzieć ci na twoje podstawowe pytanie, a mianowicie czy dobrze zrobiłaś stawiając mu taki warunek.
Otóż moim zdaniem to bez znaczenia, czego ty od niego zażądałas, ponieważ on i tak zrobi to, co mu pasuje, a ty prędzej czy później przystaniesz na jego warunki. Rzecz skończy się tak, że przetrzyma cię przez święta i sylwestra, może będzie pisał do ciebie jakieś bzdety, czyli dawał ci pożywkę, może nawet urwie się na godzinkę, dwie by spotkać się z tobą, ale generalnie będzie grał na czas. Ty zostaniesz skutecznie przez niego skołowana i rozmiękczona, a potem załatwi sprawę z tobą tak, że dalej będzie cię bzykał na swoich dyżurach w miejscu twojej pracy,tyle tylko że będziecie już oficjalnie rozmawiać o jego rzekomym rozwodzie. On całymi latami może cię tak zwodzić i raz będzie ci ściemniał, że już, już złożył pozew, innym razem stwierdzi, że to nie takie proste, potem oznajmi ci, że żona złożyła pozew, no na każde wasze spotkanie będzie miał gotowa bajeczkę. Ty będziesz łykała to wszystko, bo zależy ci na tym facecie i coraz bardziej będziesz uzależniona od niego psychicznie oraz emocjonalnie, a on zrobi z tobą, co zechce. Wyplątać ci się z tego w miarę upływu czasu będzie coraz trudniej, bo tak to już jest z toksykami. Im więcej dasz ty, tym mniej otrzymasz.
Jesteś na przegranej pozycji, ponieważ tak naprawdę nie łączy was kompletnie nic, poza bzykaniem i gadkami szmatkami w łóżku. Nie spędzaliscue razem czasu, nigdzie nie wyjechaliście, on nie zna twojej rodziny, znajomych itd mówiąc krotko, wy nie jesteście ze sobą nawet zżyci, więc z czym do ludzi?
Tak naprawdę nie masz przecież żadnych atutów, poza tym, że pociagasz go fizycznie i że facet lubi pogadać z tobą przez chwilę po bzykaniu.
Może jesteś młodsza od jego żony, może i ładniejsza, ale uwierz mi, to nie znaczy nic. Nie rozwala się małżeństwa, nie rusza się dorobku swojego życia dla kochanki, której tak naprawdę nawet dobrze się nie zna. Ty też nie znasz tego człowieka, bo ani dnia nie spędziliście razem pod tym samym dachem, więc guzik o nim wiesz.
Te znajomość można o kant doopy rozbić, ale ja uważam, że dalej będziesz to ciągnęła, bo dasz się wkręcić w jego gadki i latami będziesz czekała aż on się rozwiedzie. No cóż.
Wszystkiego dobrego mimo wszystko.

79 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-17 23:06:18)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:

Ciut zalosne zostawac z mezem zdradzaczem "na zlosc kochance"..
Najwieksza krzywde zrobilabys sobie. No ale moze jestes z tych na ktore maz pluje a one ze deszcz pada.

Żałosne to jest być bezczelną, impertynencką kochanką.

To akurat nie podlega dyskusji. Nie pisze tego aby nie robic przykrosci autorce ktora jest kochanka. Choc chyba nie bezczelna.
Natomiast pozostanie z takim mezem na zlosc kochance jest rowniez zalosne.

Zadecydowanie o własnym małżeństwie ma być żałosne? Inaczej niż chciała kochanka? No wybacz big_smile Żona ma do tego prawo. To jest jej małżeństwo.  I tu właśnie boli te kochanki. Czekały, próbowały "pomóc sprawie" a on i tak zostaje z żoną bądź żona zostaje z nim.

80

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:


Żałosne to jest być bezczelną, impertynencką kochanką.

To akurat nie podlega dyskusji. Nie pisze tego aby nie robic przykrosci autorce ktora jest kochanka. Choc chyba nie bezczelna.
Natomiast pozostanie z takim mezem na zlosc kochance jest rowniez zalosne.

Zadecydowanie o własnym małżeństwie ma być żałosne? Inaczej niż chciała kochanka? No wybacz big_smile Żona ma do tego prawo. To jest jej małżeństwo.  I tu właśnie boli te kochanki. Czekały, próbowały "pomóc sprawie" a on i tak zostaje z żoną bądź żona zostaje z nim.

Mnie kompletnie nie obchodzi na co liczy kochanka. I nie dokonywalabym wyboru kochance na zlosc. To nie rywalizacja.
A wlasciwie to wyboru dokonal maz-zdradzajac. Zostac z takim to ponizej godnosci.

81 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-18 00:25:29)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:

To akurat nie podlega dyskusji. Nie pisze tego aby nie robic przykrosci autorce ktora jest kochanka. Choc chyba nie bezczelna.
Natomiast pozostanie z takim mezem na zlosc kochance jest rowniez zalosne.

Zadecydowanie o własnym małżeństwie ma być żałosne? Inaczej niż chciała kochanka? No wybacz big_smile Żona ma do tego prawo. To jest jej małżeństwo.  I tu właśnie boli te kochanki. Czekały, próbowały "pomóc sprawie" a on i tak zostaje z żoną bądź żona zostaje z nim.

Mnie kompletnie nie obchodzi na co liczy kochanka. I nie dokonywalabym wyboru kochance na zlosc. To nie rywalizacja.
A wlasciwie to wyboru dokonal maz-zdradzajac. Zostac z takim to ponizej godnosci.

Ale jaki Jaanna masz problem? Chyba każdy sobie określa swoją godność jak komu pasuje.  Pytanie, dlaczego romans Twojego męża tak mocno zachwiał  Twoją godnością? Chodziło mu o to, by Ciebie poniżyć?? żartujesz?
Miał to gdzieś wtedy.
A o życiu dalszym z kimś lub nie nie decyduje urażona godność, tylko inne, ważniejsze sprawy w relacji.
Może i związek nie ma sensu, bo to wierzchołek góry problemów i nigdy nie będzie bliskości i zaufania- a może inaczej.
W każdym razie decyzja należy do męża i żony- a nie do kochanki czy kochanka. I myśli się wtedy nie o tym, czy kochanka będzie się złościć- skąd ten pomysł? Chyba egocentryczne myślenie kochanek- żona nie chce dać biedakowi rozwodu..

82

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:


Żałosne to jest być bezczelną, impertynencką kochanką.

To akurat nie podlega dyskusji. Nie pisze tego aby nie robic przykrosci autorce ktora jest kochanka. Choc chyba nie bezczelna.
Natomiast pozostanie z takim mezem na zlosc kochance jest rowniez zalosne.

Zadecydowanie o własnym małżeństwie ma być żałosne? Inaczej niż chciała kochanka? No wybacz big_smile Żona ma do tego prawo. To jest jej małżeństwo.  I tu właśnie boli te kochanki. Czekały, próbowały "pomóc sprawie" a on i tak zostaje z żoną bądź żona zostaje z nim.

No patrz, a ja się rozwiodłam z mężem romansującym i było mi wszystko jedno z kim on później będzie. Moja decyzja dotyczyła mojego związku, a nie była podyktowana rywalizacją z inna babą, o to kto zatrzyma faceta.
Ja nie chciałam i nie chcę żyć w załamaniu.
I wisi mi co boli kochanki. Zawiódł mnie mąż i nie miałam czasu ani przestrzeni myśleć o kochance bo byłam zajeta myśleniem o sobie.

83 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-18 01:05:34)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

A są kobiety, które się nie rozwodzą, którym nie jest wszystko jedno, i które nie chcą aby jakaś kochanka dyktowała im warunki jak mają postępować z własnym mężem. Słabe jest informowanie, że uwodzi się czyjegoś męża, w nadziei, że poinformowana kopnie go w tyłek. To jest najbardziej żałosne. A że może obydwoje są siebie warci, to już inna sprawa.

84

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Ela210 napisał/a:
jaanna napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Zadecydowanie o własnym małżeństwie ma być żałosne? Inaczej niż chciała kochanka? No wybacz big_smile Żona ma do tego prawo. To jest jej małżeństwo.  I tu właśnie boli te kochanki. Czekały, próbowały "pomóc sprawie" a on i tak zostaje z żoną bądź żona zostaje z nim.

Mnie kompletnie nie obchodzi na co liczy kochanka. I nie dokonywalabym wyboru kochance na zlosc. To nie rywalizacja.
A wlasciwie to wyboru dokonal maz-zdradzajac. Zostac z takim to ponizej godnosci.

Ale jaki Jaanna masz problem? Chyba każdy sobie określa swoją godność jak komu pasuje.  Pytanie, dlaczego romans Twojego męża tak mocno zachwiał  Twoją godnością? Chodziło mu o to, by Ciebie poniżyć?? żartujesz?
Miał to gdzieś wtedy.
A o życiu dalszym z kimś lub nie nie decyduje urażona godność, tylko inne, ważniejsze sprawy w relacji.
Może i związek nie ma sensu, bo to wierzchołek góry problemów i nigdy nie będzie bliskości i zaufania- a może inaczej.
W każdym razie decyzja należy do męża i żony- a nie do kochanki czy kochanka. I myśli się wtedy nie o tym, czy kochanka będzie się złościć- skąd ten pomysł? Chyba egocentryczne myślenie kochanek- żona nie chce dać biedakowi rozwodu..

Generalnie to chodzi o zakłamanie i falsz, niby miłość, niby prawda, niby moralność, a tutaj gromy bo kochanka może ewentualnie powiedzieć żonie o zdradach jej męża.
Przecież jak żonie nie przeszkadza to się nie rozwiedzie.
Jak mąż zdradza/romansuje to już podjął decyzję o wolnym rozwalaniu swojego związku,  więc jaka niby ta wspólna decyzja męża i żony? Kobieta może jedynie powiedziec ok, trudno, jakoś dam radę żyć z tym fantem.
I rozumiem to, ma do tego prawo. Ale oskarżanie innej/innych kochanek o rozwalanie zwiazku to jakiś absurd. Mam wrażenie, że  na tym forum więcej się wymaga od osób 3 niż od własnego współmałżonka.

Co do kochanka autorki to jest to panek, który zdradę ma przetrenowaną. Pewnie autorka nie jest pierwszą, ani ostatnią. Koleś ma wytrenowane techniki manipulacyjne i wpływanie przez poczucie winy.
Jasne, że należy zmykać od niego gdzie pieprz rośnie. Ten facet daje tylko cierpienie i rozchwianie emocjonalne. Pewnie lubi "świeżynki"- takie wieczne zdobywanie "dziewicy".
Dlaczego żona powinna wiedzieć? Bo to nie jest przypadkowy wybryk, szaleństwo okupione skruchą. On działa metodycznie i się nie zmieni.
Czy autorka powinna powiedzieć żonie - nie, bo wedle polskiej mentalności, jeszcze się okaże, że jest najokropniejszym winowajcą;)

Może kiedyś kobiet zaczną ze sobą współpracować i zrozumieją, że to faceci muszą się pilnować i to ich odpowiedzialność, której nie wolno rozmywać:)

85 Ostatnio edytowany przez Miniona (2018-12-18 08:02:13)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
ulle napisał/a:

Witaj.
Zacznę od tego, że spróbuję odpowiedzieć ci na twoje podstawowe pytanie, a mianowicie czy dobrze zrobiłaś stawiając mu taki warunek.
Otóż moim zdaniem to bez znaczenia, czego ty od niego zażądałas, ponieważ on i tak zrobi to, co mu pasuje, a ty prędzej czy później przystaniesz na jego warunki. Rzecz skończy się tak, że przetrzyma cię przez święta i sylwestra, może będzie pisał do ciebie jakieś bzdety, czyli dawał ci pożywkę, może nawet urwie się na godzinkę, dwie by spotkać się z tobą, ale generalnie będzie grał na czas. Ty zostaniesz skutecznie przez niego skołowana i rozmiękczona, a potem załatwi sprawę z tobą tak, że dalej będzie cię bzykał na swoich dyżurach w miejscu twojej pracy,tyle tylko że będziecie już oficjalnie rozmawiać o jego rzekomym rozwodzie. On całymi latami może cię tak zwodzić i raz będzie ci ściemniał, że już, już złożył pozew, innym razem stwierdzi, że to nie takie proste, potem oznajmi ci, że żona złożyła pozew, no na każde wasze spotkanie będzie miał gotowa bajeczkę. Ty będziesz łykała to wszystko, bo zależy ci na tym facecie i coraz bardziej będziesz uzależniona od niego psychicznie oraz emocjonalnie, a on zrobi z tobą, co zechce. Wyplątać ci się z tego w miarę upływu czasu będzie coraz trudniej, bo tak to już jest z toksykami. Im więcej dasz ty, tym mniej otrzymasz.
Jesteś na przegranej pozycji, ponieważ tak naprawdę nie łączy was kompletnie nic, poza bzykaniem i gadkami szmatkami w łóżku. Nie spędzaliscue razem czasu, nigdzie nie wyjechaliście, on nie zna twojej rodziny, znajomych itd mówiąc krotko, wy nie jesteście ze sobą nawet zżyci, więc z czym do ludzi?
Tak naprawdę nie masz przecież żadnych atutów, poza tym, że pociagasz go fizycznie i że facet lubi pogadać z tobą przez chwilę po bzykaniu.
Może jesteś młodsza od jego żony, może i ładniejsza, ale uwierz mi, to nie znaczy nic. Nie rozwala się małżeństwa, nie rusza się dorobku swojego życia dla kochanki, której tak naprawdę nawet dobrze się nie zna. Ty też nie znasz tego człowieka, bo ani dnia nie spędziliście razem pod tym samym dachem, więc guzik o nim wiesz.
Te znajomość można o kant doopy rozbić, ale ja uważam, że dalej będziesz to ciągnęła, bo dasz się wkręcić w jego gadki i latami będziesz czekała aż on się rozwiedzie. No cóż.
Wszystkiego dobrego mimo wszystko.

A właśnie wbrew temu co napisales zakończyłam to jednogłośnie i zerwalam kontakt z mężczyzna do zera. Nie mam już ochoty godzić się stale na czyjeś warunki i pokonywać oceanu dla człowieka który dla mnie nie przeskoczy kałuży. W dodatku kończąc teraz ten chory związek facet przyznał się że chce to załatwić z żoną polubownie żeby myślała że nie odchodzi do innej kobiety tylko że związek rozpada się ot tak A co za tym idzie twierdzil ze nie zamieszkalby ze mna od razu po rozwodzie tylko odczekać musielibysmy z rok żeby nikt nie myslal że jest chamen i odszedl do innej kobiety. Opadly mi rece jak to usłyszałam. Zaczynam życie od nowa. Muszę tylko się dźwignać ze wszystkim i ogarnąć. Mam nadzieję że dam radę odzyskać dawną energię.

86

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Miniona, nie znam cię osobiście, wiem nie wiem, jaki masz charakter, na ile potrafisz być stanowcza i konsekwentna, a na ile można cię ugłaskać, by po jakimś czasie moc lepić cie jak plastelinę. Może więc być i tak, że faktycznie skreslilas dandysa raz na zawsze, a może być tak, jak ja to przewidziałam. Teraz jesteś wkurzona, więc dużo może ci się wydawać. Czas pokaże i mam nadzieję, że od czasu do czasu napiszesz, co u ciebie.
Powiedział ci, że po rozwodzie przez rok będziecie mieszkać oddzielnie, bo on nie chce wyjść na sku.....la wśród ludzi? No szkoda, że nie powiedział, iż będzie tak w trosce o twoje dobre imię, żebyś nie wyszła na kur.....e. Powiem ci, że ten facet to dno dna i kilometr mułu.
Trzymam kciuki.

87

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:
ulle napisał/a:

Witaj.
Zacznę od tego, że spróbuję odpowiedzieć ci na twoje podstawowe pytanie, a mianowicie czy dobrze zrobiłaś stawiając mu taki warunek.
Otóż moim zdaniem to bez znaczenia, czego ty od niego zażądałas, ponieważ on i tak zrobi to, co mu pasuje, a ty prędzej czy później przystaniesz na jego warunki. Rzecz skończy się tak, że przetrzyma cię przez święta i sylwestra, może będzie pisał do ciebie jakieś bzdety, czyli dawał ci pożywkę, może nawet urwie się na godzinkę, dwie by spotkać się z tobą, ale generalnie będzie grał na czas. Ty zostaniesz skutecznie przez niego skołowana i rozmiękczona, a potem załatwi sprawę z tobą tak, że dalej będzie cię bzykał na swoich dyżurach w miejscu twojej pracy,tyle tylko że będziecie już oficjalnie rozmawiać o jego rzekomym rozwodzie. On całymi latami może cię tak zwodzić i raz będzie ci ściemniał, że już, już złożył pozew, innym razem stwierdzi, że to nie takie proste, potem oznajmi ci, że żona złożyła pozew, no na każde wasze spotkanie będzie miał gotowa bajeczkę. Ty będziesz łykała to wszystko, bo zależy ci na tym facecie i coraz bardziej będziesz uzależniona od niego psychicznie oraz emocjonalnie, a on zrobi z tobą, co zechce. Wyplątać ci się z tego w miarę upływu czasu będzie coraz trudniej, bo tak to już jest z toksykami. Im więcej dasz ty, tym mniej otrzymasz.
Jesteś na przegranej pozycji, ponieważ tak naprawdę nie łączy was kompletnie nic, poza bzykaniem i gadkami szmatkami w łóżku. Nie spędzaliscue razem czasu, nigdzie nie wyjechaliście, on nie zna twojej rodziny, znajomych itd mówiąc krotko, wy nie jesteście ze sobą nawet zżyci, więc z czym do ludzi?
Tak naprawdę nie masz przecież żadnych atutów, poza tym, że pociagasz go fizycznie i że facet lubi pogadać z tobą przez chwilę po bzykaniu.
Może jesteś młodsza od jego żony, może i ładniejsza, ale uwierz mi, to nie znaczy nic. Nie rozwala się małżeństwa, nie rusza się dorobku swojego życia dla kochanki, której tak naprawdę nawet dobrze się nie zna. Ty też nie znasz tego człowieka, bo ani dnia nie spędziliście razem pod tym samym dachem, więc guzik o nim wiesz.
Te znajomość można o kant doopy rozbić, ale ja uważam, że dalej będziesz to ciągnęła, bo dasz się wkręcić w jego gadki i latami będziesz czekała aż on się rozwiedzie. No cóż.
Wszystkiego dobrego mimo wszystko.

A właśnie wbrew temu co napisales zakończyłam to jednogłośnie i zerwalam kontakt z mężczyzna do zera. Nie mam już ochoty godzić się stale na czyjeś warunki i pokonywać oceanu dla człowieka który dla mnie nie przeskoczy kałuży. W dodatku kończąc teraz ten chory związek facet przyznał się że chce to załatwić z żoną polubownie żeby myślała że nie odchodzi do innej kobiety tylko że związek rozpada się ot tak A co za tym idzie twierdzil ze nie zamieszkalby ze mna od razu po rozwodzie tylko odczekać musielibysmy z rok żeby nikt nie myslal że jest chamen i odszedl do innej kobiety. Opadly mi rece jak to usłyszałam. Zaczynam życie od nowa. Muszę tylko się dźwignać ze wszystkim i ogarnąć. Mam nadzieję że dam radę odzyskać dawną energię.

Nawet, jeśli gość mówi prawdę o tym rozwodzie, wciąż byłabyś "tajemnicą"?
Żałosny kunktator. Wybrałaś jedyne, przy tym, dobre wyjście.
Gratuluję i życzę wszystkiego, co dobre. Wesołych świąt. smile

88

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Ela210 napisał/a:

Ale jaki Jaanna masz problem? Chyba każdy sobie określa swoją godność jak komu pasuje.  Pytanie, dlaczego romans Twojego męża tak mocno zachwiał  Twoją godnością? Chodziło mu o to, by Ciebie poniżyć?? żartujesz?
Miał to gdzieś wtedy.
A o życiu dalszym z kimś lub nie nie decyduje urażona godność, tylko inne, ważniejsze sprawy w relacji.
Może i związek nie ma sensu, bo to wierzchołek góry problemów i nigdy nie będzie bliskości i zaufania- a może inaczej.
W każdym razie decyzja należy do męża i żony- a nie do kochanki czy kochanka. I myśli się wtedy nie o tym, czy kochanka będzie się złościć- skąd ten pomysł? Chyba egocentryczne myślenie kochanek- żona nie chce dać biedakowi rozwodu..

to aby wybrac na złośc kochance to nie mój pomysł! tylko sonyxperia. Ja jestem przeciwna wyborom na złosc kochance. Natomiast uwazam że zona ma prawo wiedziec, Nawet jesli miałaby powiedziec jej kochanka bo tchórzliwy małzonek będzie zapewne kłamał do konca.
A co do wyboru- mąz nie dał swojej zonie wyboru, nie zapytał jej czy ma zdradzic czy nie.  Teraz zona może tylko wybrac czy potrafi zyc z kłamca i zdradzaczem.
Ponadto robisz jak to mówi moderator "persnalne wycieczki" do mnie ;-)
Nikt nie zachwiał moim poczuciem godnośc- BO JA JE MAM
Dlatego nie przyjmuje tłumaczeń od zbłakanego misiaczka. I nie akceptuje wielokrotnej pełnej zdrady (emocje+sex).
To ze wiele kobiet to akceptuje to ich sprawa. To one beda z tym zyc i patrzec sobie w oczy w lustrze. Ja tylko wyrazam SWOJĄ opinie.

89

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Tak.. Wszystkim kochankom które chcą żonę informować proponuję zrobić to od razu , przed 1 randką z mężem owych, bo potem w szale uniesienia nie będzie czasu..:)
powinien być na to jakiś formularz  specjalny z opłatą skarbową. wink

Ja niżej podpisana..... biorę sobie Pani męża.. za mojego kochanka...
i będę próbować/nie będę próbować * ( niepotrzebne skreślić) pozbawić  Panią tytułu żony.

podpis..

90

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Ela210 napisał/a:

Tak.. Wszystkim kochankom które chcą żonę informować proponuję zrobić to od razu , przed 1 randką z mężem owych, bo potem w szale uniesienia nie będzie czasu..:)
powinien być na to jakiś formularz  specjalny z opłatą skarbową. wink

Ja niżej podpisana..... biorę sobie Pani męża.. za mojego kochanka...
i będę próbować/nie będę próbować * ( niepotrzebne skreślić) pozbawić  Panią tytułu żony.

podpis..

Prawidłowo. Ja bym pewnie treść sformułował inaczej, coś w rodzaju: ja niżej podpisana jestem k....orniszonem i będę próbować skłonić Pani męża żeby bzykał mnie kiedy tylko się da, do tego żeby rzucił Panią i wasze dzieci, bo planuję być może żeby zapłodnił i mnie, bo choć w wyniku moich działań nie sprawdzi się jako ojciec waszych dzieci, to jako ojciec naszych dzieci będzie na pewno rewelacyjny!. Mam nadzieję, że nie będzie Pani żywić urazy o podjęte przeze mnie działania w imię zdrowej konkurencji i ułożymy sobie fajne relacje kiedy już Pani mąż stanie się moim mężem. Z wyrazami szacunku...

91

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tak.. Wszystkim kochankom które chcą żonę informować proponuję zrobić to od razu , przed 1 randką z mężem owych, bo potem w szale uniesienia nie będzie czasu..:)
powinien być na to jakiś formularz  specjalny z opłatą skarbową. wink

Ja niżej podpisana..... biorę sobie Pani męża.. za mojego kochanka...
i będę próbować/nie będę próbować * ( niepotrzebne skreślić) pozbawić  Panią tytułu żony.

podpis..

Prawidłowo. Ja bym pewnie treść sformułował inaczej, coś w rodzaju: ja niżej podpisana jestem k....orniszonem i będę próbować skłonić Pani męża żeby bzykał mnie kiedy tylko się da, do tego żeby rzucił Panią i wasze dzieci, bo planuję być może żeby zapłodnił i mnie, bo choć w wyniku moich działań nie sprawdzi się jako ojciec waszych dzieci, to jako ojciec naszych dzieci będzie na pewno rewelacyjny!. Mam nadzieję, że nie będzie Pani żywić urazy o podjęte przeze mnie działania w imię zdrowej konkurencji i ułożymy sobie fajne relacje kiedy już Pani mąż stanie się moim mężem. Z wyrazami szacunku...

Oba formularze do mnie przemawiają , proponuję petycję do sejmu w tej sprawie, żeby konkretna ustawa była i urząd.
Jestem za , podpiesuję się pierwa smile

92 Ostatnio edytowany przez jaanna (2018-12-18 10:10:15)

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Proponuje petycję dla męża
Ja niżej podpisany jestem zwykłym ..ujem i bzykam kochankę kiedy tylko mam na to ochotę. Jestem zakłamanym słabym człowiekiem. Mówię że cos się wypaliło między nami bo szczerze nie potrafie powiedziec Ci prawdy. Nie zwazam na Ciebie zono  i na nasze dzieci. Nie obchodzi mnie Wasz ból. Dbam o własną przyjemnosć. Ale gdy znudze sie kochankalub gdy Ty odkryjesz co się dzieje to prosze przyjmij mnie z powrotem. Przyrzekne i obiecam Ci wszystko. Będe chodził na psychoerapie, udowdnię że się zmieniłem..Choc sam w to nie wierzę. Nie moge obiecac że dochowam obietnicy bo tyle kobiet dookoła a ja jestem słaby i może znów będe potrzebował przyjaciółki która mnie zrozumie. Wybacz mi moją słabosc
Twój ukochany Maż

93

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Moi Państwo!
Skupmy się na Minionej. I jej decyzji o próbie przynajmniej, pokazania żonkosiowi, środkowego palca uniesionej i zewnętrznie obróconej ku adresatowi, dłoni. smile

94

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:

Proponuje petycję dla męża
Ja niżej podpisany jestem zwykłym ..ujem i bzykam kochankę kiedy tylko mam na to ochotę. Jestem zakłamanym słabym człowiekiem. Mówię że cos się wypaliło między nami bo szczerze nie potrafie powiedziec Ci prawdy. Nie zwazam na Ciebie zono  i na nasze dzieci. Nie obchodzi mnie Wasz ból. Dbam o własną przyjemnosć. Ale gdy znudze sie kochankalub gdy Ty odkryjesz co się dzieje to prosze przyjmij mnie z powrotem. Przyrzekne i obiecam Ci wszystko. Będe chodził na psychoerapie, udowdnię że się zmieniłem..Choc sam w to nie wierzę. Nie moge obiecac że dochowam obietnicy bo tyle kobiet dookoła a ja jestem słaby i może znów będe potrzebował przyjaciółki która mnie zrozumie. Wybacz mi moją słabosc
Twój ukochany Maż

To też fajne. Tak powinny być dwa druki a nie może jeszcze jeden dla żony ?? propozycje ?
I jeśli w tych trzech drukach byłaby zdogność to z takim kompletem do urzędu po...........

95

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:

Proponuje petycję dla męża […]

Jak mawia moja szanowna połowica wszystkiemu i tak są winne te !@#$%^, które biednych mężów wyrywają lol I ja się z tym całkowicie zgadzam! Jak się ma może 16 lat i zapoznaje chłopaka, to można radośnie oddać się rozwojowi znajomości. Jak się ma lat z 10 więcej i zapoznaje chłopaczka jeszcze starszego, to pierwsze pytanie powinno brzmieć - masz żonę? Na potwierdzenie tego jedyna prawidłowa reakcja, to w tył zwrot. Wszystko inne jest zwykłym draństwem.

96 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-12-18 10:33:34)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Excop napisał/a:

Moi Państwo!
Skupmy się na Minionej. I jej decyzji o próbie przynajmniej, pokazania żonkosiowi, środkowego palca uniesionej i zewnętrznie obróconej ku adresatowi, dłoni. smile

Miniona zapytała czy słusznie zrobiła stosując takie ultimatum.
Moim zdaniem tak - bo Ona liczy  na związek, Pan o tym opowiada zapewne, więc jakby jest to w regułach tej gry.
Natomiast większość zwraca uwagę, ze to tylko gra, mająca na celu wyłudzenie usług seksualnych- czyli obiecywanie rozwodu by mieć kochankę.
Więc ten szantaż w realnym życiu będzie nieskuteczny.  Jako coś w rodzaju uszczypnięcia by się obudzić- w sumie może być skuteczne.
A nuż 0,1  % szans, że to było szczere?

97

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Proponuje petycję dla męża […]

Jak mawia moja szanowna połowica wszystkiemu i tak są winne te !@#$%^, które biednych mężów wyrywają lol I ja się z tym całkowicie zgadzam! Jak się ma może 16 lat i zapoznaje chłopaka, to można radośnie oddać się rozwojowi znajomości. Jak się ma lat z 10 więcej i zapoznaje chłopaczka jeszcze starszego, to pierwsze pytanie powinno brzmieć - masz żonę? Na potwierdzenie tego jedyna prawidłowa reakcja, to w tył zwrot. Wszystko inne jest zwykłym draństwem.

Jakie to proste i prawdziwe, powinniśmy tego dzieci uczyć na pamięć jak tylko zaczynają mówić i powtarzać 3 razy dziennie do końca życia.

98

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Proponuje petycję dla męża […]

Jak mawia moja szanowna połowica wszystkiemu i tak są winne te !@#$%^, które biednych mężów wyrywają lol I ja się z tym całkowicie zgadzam! Jak się ma może 16 lat i zapoznaje chłopaka, to można radośnie oddać się rozwojowi znajomości. Jak się ma lat z 10 więcej i zapoznaje chłopaczka jeszcze starszego, to pierwsze pytanie powinno brzmieć - masz żonę? Na potwierdzenie tego jedyna prawidłowa reakcja, to w tył zwrot. Wszystko inne jest zwykłym draństwem.

Wygodnie.
A ja uważam że wszystkiemu sa winni ci "uje". Nikt ich siłą do zdrady nie zmusza. Maja wybór i go dokonują.
Jesli wiernosć meza opieramy na moralności innych kobiet to słabo świadczy o delikwencie.

99

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:

Jesli wiernosć meza opieramy na moralności innych kobiet to słabo świadczy o delikwencie.

Padł tu wniosek żeby w imię solidarności jajników poinformować małżonkę o charakterku męża. Otóż solidarność jajników powinna zapewniać, że kobieta kobiecie nie wykrada męża i ojca dzieci. Jest to jedyna sensowna solidarność jajników. Donos na męża kiedy się nie udało jest już tylko zwykłą, małą, podłą, mściwą próbą zniszczenia jemu życia. Bo to, że kochanica zakładała od początku zniszczenie życia jego żonie i dzieciom jest oczywiste od razu.

100

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

W dodatku kończąc teraz ten chory związek facet przyznał się że chce to załatwić z żoną polubownie żeby myślała że nie odchodzi do innej kobiety tylko że związek rozpada się ot tak A co za tym idzie twierdzil ze nie zamieszkalby ze mna od razu po rozwodzie tylko odczekać musielibysmy z rok żeby nikt nie myslal że jest chamen i odszedl do innej kobiety..

Przecież to co napisałaś jest straszne! Oszukuje i wykorzystuje was obie i obie dajecie się wodzić za nos. Kończ tą chorą znajomość, nie wracaj do niej i jeśli znajdziesz w sobie siłę i odwagę powiedz żonie. On nie kocha ani jednej z was, przypuszczam że w ogóle nie jest zdolny do miłości innej niż własna. Nie napiszę ci że jeśli zdobędziesz się na odwagę to żona będzie wdzięczna, nie będzie cierpiała, ale moim zdaniem także w ten sposób możesz uratować resztki własnej godności. Z tego co piszesz to jest to człowiek od którego każda normalna kobieta powinna trzymać się z daleka.

101

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Jesli wiernosć meza opieramy na moralności innych kobiet to słabo świadczy o delikwencie.

Padł tu wniosek żeby w imię solidarności jajników poinformować małżonkę o charakterku męża. Otóż solidarność jajników powinna zapewniać, że kobieta kobiecie nie wykrada męża i ojca dzieci. Jest to jedyna sensowna solidarność jajników. Donos na męża kiedy się nie udało jest już tylko zwykłą, małą, podłą, mściwą próbą zniszczenia jemu życia. Bo to, że kochanica zakładała od początku zniszczenie życia jego żonie i dzieciom jest oczywiste od razu.

Ładnie napisane, szkoda tylko że kobiety to takie mało solidarne z natury są

102 Ostatnio edytowany przez jaanna (2018-12-18 11:12:28)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
QuQu napisał/a:
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Jesli wiernosć meza opieramy na moralności innych kobiet to słabo świadczy o delikwencie.

Padł tu wniosek żeby w imię solidarności jajników poinformować małżonkę o charakterku męża. Otóż solidarność jajników powinna zapewniać, że kobieta kobiecie nie wykrada męża i ojca dzieci. Jest to jedyna sensowna solidarność jajników. Donos na męża kiedy się nie udało jest już tylko zwykłą, małą, podłą, mściwą próbą zniszczenia jemu życia. Bo to, że kochanica zakładała od początku zniszczenie życia jego żonie i dzieciom jest oczywiste od razu.

Ładnie napisane, szkoda tylko że kobiety to takie mało solidarne z natury są

Nie interesuje mnie solidarnosc jajników bo takiej nie ma. A czesto to zakompleksione kobiety dowartościowuja się wyrywaniem zonatych, wtedy czuja sie "lepsze od zon"

Natomiast zona winna znac prawdę. Niewazne od kogo. Oczywiście byłoby fajniej gdyby kochanica nie robiła tego w mściwy i ohydny sposób. Bo na poznanie prawdy od męża nie ma co liczyć.


Snake- zycie zonie i dzieciom zniczył MĄŻ. Mąż i ojciec.

103

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Ela210 napisał/a:
Excop napisał/a:

Moi Państwo!
Skupmy się na Minionej. I jej decyzji o próbie przynajmniej, pokazania żonkosiowi, środkowego palca uniesionej i zewnętrznie obróconej ku adresatowi, dłoni. smile

Miniona zapytała czy słusznie zrobiła stosując takie ultimatum.
Moim zdaniem tak - bo Ona liczy  na związek, Pan o tym opowiada zapewne, więc jakby jest to w regułach tej gry.
Natomiast większość zwraca uwagę, ze to tylko gra, mająca na celu wyłudzenie usług seksualnych- czyli obiecywanie rozwodu by mieć kochankę.
Więc ten szantaż w realnym życiu będzie nieskuteczny.  Jako coś w rodzaju uszczypnięcia by się obudzić- w sumie może być skuteczne.
A nuż 0,1  % szans, że to było szczere?

Szczere może i było, te dziesięć promili.
Co z tego? Nic.
Gość zaplanował ewentualne "gniazdko na boku". Nawet, gdy orzeczenie rozwodu się uprawomocni, była żona i tak, "za jaja" go trzymać będzie
Gdy orzeczony zostanie rozkład małżeństwa bez  wskazania winnego jego rozpadu.
Przez 10 lat przynajmniej. Bo fakt posiadania kochanki zatajony przecież ma być?
Chyba, że kochaś weźmie na siebie winę.
Nie weźmie, bo przecież, "wierny jest". smile

104

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

W dodatku kończąc teraz ten chory związek facet przyznał się że chce to załatwić z żoną polubownie żeby myślała że nie odchodzi do innej kobiety tylko że związek rozpada się ot tak A co za tym idzie twierdzil ze nie zamieszkalby ze mna od razu po rozwodzie tylko odczekać musielibysmy z rok żeby nikt nie myslal że jest chamen i odszedl do innej kobiety. Opadly mi rece jak to usłyszałam. Zaczynam życie od nowa. Muszę tylko się dźwignać ze wszystkim i ogarnąć. Mam nadzieję że dam radę odzyskać dawną energię.


Hahahaha sad
Wybacz ale to śmiech z hipokryzji tego facia.
Doskonale wie , że to co robi to skooo...two, nawet przed Tobą to przyznaje ale martwi się co inni powiedzą smile

To jakby przyszedł w pobliże Ciebie żeby sobie pierdnąć , obawiając się że inni powiedzą że śmierdzi .
Ale Tobie to już musi zapachnieć.

Żałosny.

Dobrze zrobiłaś że pogoniłaś tego palanta .

I te obiecanki - za rok, może dwa ale jeszcze mie teraz. Oby jego żona przejrzała na oczy i dała sobie szanse na ułożenie życia z kimś kto na to zasługuje .

105

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:

Natomiast zona winna znac prawdę. Niewazne od kogo. Oczywiście byłoby fajniej gdyby kochanica nie robiła tego w mściwy i ohydny sposób. Bo na poznanie prawdy od męża nie ma co liczyć.
Snake- zycie zonie i dzieciom zniczył MĄŻ. Mąż i ojciec.

Bzdura. Jeśli kochanica po fakcie leci do żony na skargę, to jest to tylko żałosny akt zemsty, a nie próba uświadomienia jej jakiego chama ma za męża. Problem w tym, że faceta zdradzającego żonę jestem w stanie zrozumieć. Nie z męskiej solidarności ale z powodu znajomości męskiej mentalności wink On może żonę zdradzać nawet ze zwykłej nudy i zakładać, że spędzi z nią całą resztę życia będąc czułym i opiekuńczym mężem. Oczywiście to co robi jest złe ale on to sobie wewnętrznie jakoś ogarnie, a żonie to lotto jeśli o niczym nie wie. Natomiast kochanica wyrywając takiego facet doskonale wie, że on źle postępuje wobec jednej kobiety i czego niby się spodziewa? Że ten mały, podły i kłamliwy facet jest taki tylko wobec tej jednej "starej" kobiety, a wobec niej będzie po prostu księciem z bajki? Szczyt naiwności jak dla mnie ale chyba większość kochanic jest po prostu strasznie naiwna.

106 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-18 12:31:14)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
jaanna napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ale jaki Jaanna masz problem? Chyba każdy sobie określa swoją godność jak komu pasuje.  Pytanie, dlaczego romans Twojego męża tak mocno zachwiał  Twoją godnością? Chodziło mu o to, by Ciebie poniżyć?? żartujesz?
Miał to gdzieś wtedy.
A o życiu dalszym z kimś lub nie nie decyduje urażona godność, tylko inne, ważniejsze sprawy w relacji.
Może i związek nie ma sensu, bo to wierzchołek góry problemów i nigdy nie będzie bliskości i zaufania- a może inaczej.
W każdym razie decyzja należy do męża i żony- a nie do kochanki czy kochanka. I myśli się wtedy nie o tym, czy kochanka będzie się złościć- skąd ten pomysł? Chyba egocentryczne myślenie kochanek- żona nie chce dać biedakowi rozwodu..

to aby wybrac na złośc kochance to nie mój pomysł! tylko sonyxperia. Ja jestem przeciwna wyborom na złosc kochance.[...]

Czytam że zostałam wywołana do tablicy. Więc powtórzę raz jeszcze - żona nie wybiera. Żona jeśli zechce może mężowi wybaczyć i z nim pozostać. I czy to będzie na złość kochance, czy to bedzie z miłości do męża czy z obu powodów łącznie, czy z wyrachowania, kochance nic do tego, i to niezależnie od tego, czy to ona uwodziła cudzego męża, czy dała się uwieść.

Niby dlaczego miałoby być zasadą, że żona poinformowana przez kochankę o romansie męża ma od męża odejść. Ktoś narzuca odgórnie takie reguły? Nie wiedziałam że taka informacja jest dla żony zobowiązująca. To może jeszcze niech te kochanki od razu żonom termin wyznaczają, w którym mają obowiązkowo kopnąć dla nich swojego męża w doopę. big_smile

Snake napisał/a:


Bzdura. Jeśli kochanica po fakcie leci do żony na skargę, to jest to tylko żałosny akt zemsty, a nie próba uświadomienia jej jakiego chama ma za męża. Problem w tym, że faceta zdradzającego żonę jestem w stanie zrozumieć. Nie z męskiej solidarności ale z powodu znajomości męskiej mentalności wink On może żonę zdradzać nawet ze zwykłej nudy i zakładać, że spędzi z nią całą resztę życia będąc czułym i opiekuńczym mężem. Oczywiście to co robi jest złe ale on to sobie wewnętrznie jakoś ogarnie, a żonie to lotto jeśli o niczym nie wie. Natomiast kochanica wyrywając takiego facet doskonale wie, że on źle postępuje wobec jednej kobiety i czego niby się spodziewa? Że ten mały, podły i kłamliwy facet jest taki tylko wobec tej jednej "starej" kobiety, a wobec niej będzie po prostu księciem z bajki? Szczyt naiwności jak dla mnie ale chyba większość kochanic jest po prostu strasznie naiwna.

A potem jedna z drugą zdziwiona, że on jednak się nie wyprowadził od żony, że żona go nie wyrzuciła. W akcie desperacji bywa że dzielnie nie odpuszczają i wydzwaniają do żony lub robią jej głuche telefony, lub czają się pod ich domem i odkrywają na nowo prawdę o jego życiu. big_smile

107

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Natomiast zona winna znac prawdę. Niewazne od kogo. Oczywiście byłoby fajniej gdyby kochanica nie robiła tego w mściwy i ohydny sposób. Bo na poznanie prawdy od męża nie ma co liczyć.
Snake- zycie zonie i dzieciom zniczył MĄŻ. Mąż i ojciec.

Bzdura. Jeśli kochanica po fakcie leci do żony na skargę, to jest to tylko żałosny akt zemsty, a nie próba uświadomienia jej jakiego chama ma za męża. Problem w tym, że faceta zdradzającego żonę jestem w stanie zrozumieć. Nie z męskiej solidarności ale z powodu znajomości męskiej mentalności wink On może żonę zdradzać nawet ze zwykłej nudy i zakładać, że spędzi z nią całą resztę życia będąc czułym i opiekuńczym mężem. Oczywiście to co robi jest złe ale on to sobie wewnętrznie jakoś ogarnie, a żonie to lotto jeśli o niczym nie wie. Natomiast kochanica wyrywając takiego facet doskonale wie, że on źle postępuje wobec jednej kobiety i czego niby się spodziewa? Że ten mały, podły i kłamliwy facet jest taki tylko wobec tej jednej "starej" kobiety, a wobec niej będzie po prostu księciem z bajki? Szczyt naiwności jak dla mnie ale chyba większość kochanic jest po prostu strasznie naiwna.

Kobiety zdradzające mężów " ze zwykłej nudy i zakładać że spędzi z mężem całą resztę życia będą czułą i kochającą żoną"- też będziesz tak usprawiedliwiać. To też się mieści w kobiecej mentalności. Tez to sobie wewnętrznie ogarnie. Pytanie czy takiem zdradzanemu mężowi też "to lotto"? Czy może lepiej żeby wiedział i mógł wybrać.

108

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:

Niby dlaczego miałoby być zasadą, że żona poinformowana przez kochankę o romansie męża ma od męża odejść. Ktoś narzuca odgórnie takie reguły? Nie wiedziałam że taka informacja jest dla żony zobowiązująca. To może jeszcze niech te kochanki od razu żonom termin wyznaczają, w którym mają obowiązkowo kopnąć dla nich swojego męża w doopę. big_smile

Nikt raczej takich reguł nie narzuca, jest raczej mowa o prawie wyboru gdy ma się świadomość jakiego ma się partnera.

109

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Snake napisał/a:
jaanna napisał/a:

Natomiast zona winna znac prawdę. Niewazne od kogo. Oczywiście byłoby fajniej gdyby kochanica nie robiła tego w mściwy i ohydny sposób. Bo na poznanie prawdy od męża nie ma co liczyć.
Snake- zycie zonie i dzieciom zniczył MĄŻ. Mąż i ojciec.

Bzdura. Jeśli kochanica po fakcie leci do żony na skargę, to jest to tylko żałosny akt zemsty, a nie próba uświadomienia jej jakiego chama ma za męża. Problem w tym, że faceta zdradzającego żonę jestem w stanie zrozumieć. Nie z męskiej solidarności ale z powodu znajomości męskiej mentalności wink On może żonę zdradzać nawet ze zwykłej nudy i zakładać, że spędzi z nią całą resztę życia będąc czułym i opiekuńczym mężem. Oczywiście to co robi jest złe ale on to sobie wewnętrznie jakoś ogarnie, a żonie to lotto jeśli o niczym nie wie. Natomiast kochanica wyrywając takiego facet doskonale wie, że on źle postępuje wobec jednej kobiety i czego niby się spodziewa? Że ten mały, podły i kłamliwy facet jest taki tylko wobec tej jednej "starej" kobiety, a wobec niej będzie po prostu księciem z bajki? Szczyt naiwności jak dla mnie ale chyba większość kochanic jest po prostu strasznie naiwna.

On "może sobie" zdradzac?. Ale zona ma prawo wiedziec.
Czuły i opiekunczy mąz zdradzacz... załosne. To zwykły kłamca.

A to z jakiego powodu robi to kochanka i czego sie spodziewa to mnie kompletnie nie interesuje.

110

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Niby dlaczego miałoby być zasadą, że żona poinformowana przez kochankę o romansie męża ma od męża odejść. Ktoś narzuca odgórnie takie reguły? Nie wiedziałam że taka informacja jest dla żony zobowiązująca. To może jeszcze niech te kochanki od razu żonom termin wyznaczają, w którym mają obowiązkowo kopnąć dla nich swojego męża w doopę. big_smile

Nikt raczej takich reguł nie narzuca, jest raczej mowa o prawie wyboru gdy ma się świadomość jakiego ma się partnera.

A przyszło Ci na myśl, że bywa i tak że ta świadomość istnieje, tylko jest tolerowana?

jaanna napisał/a:

A to z jakiego powodu robi to kochanka i czego sie spodziewa to mnie kompletnie nie interesuje.

Nie musi interesować Ciebie osobiście - to nie zmienia faktu, że donoszenie w zemście jest szczytem zakłamania. I ileż to jest potem tragedii "miłosnych" pt. on wybrał żonę, on wrócił do żony, on nie odszedł od żony.

111

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Kobiety zdradzające mężów " ze zwykłej nudy i zakładać że spędzi z mężem całą resztę życia będą czułą i kochającą żoną"- też będziesz tak usprawiedliwiać. To też się mieści w kobiecej mentalności. Tez to sobie wewnętrznie ogarnie. Pytanie czy takiem zdradzanemu mężowi też "to lotto"? Czy może lepiej żeby wiedział i mógł wybrać.

Też. Czemu miałbym to różnicować ze względu na płeć?


jaanna napisał/a:

On "może sobie" zdradzac?. Ale zona ma prawo wiedziec.

To niech go sobie inwigiluje. Ja osobiście znam przypadki kiedy wiem, że ktoś zdradza w małżeństwie i w życiu mi nie przyszło do głowy informować o tym małżonków tych ludzi. Nie moja broszka.

112

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Ważne że ten temat zdolalam z wielkim trudem zamknąć. Nie mam zamiaru nikogo informować. I wcinac się w czyjes życie. I tak zrobiłam to już wystarczająco mocno.  Czy ktoś z was może tylko ma sposób albo podpowiedź jak sobie to wszystko odciąć gruba kreska i zacząć żyć? Nie spałam dzisiaj cała noc. Zamiast pamiętać rzeczy źle przywołuje niepotrzebnie te dobre i jeszcze momentami jestem w stanie uwierzyć że to ja skrzywdzilam tego pana nie on mnie;) taka chyba chora natura. Lecze się na przewlekłą chorobę. Jutro jadę do lekarza na dość ważna wizytę. Mężczyzna wiedział że tam jadę. Jedyne co zawsze słyszałam to trzymaj się daj znać co tam dbaj o zdrowie. Zawsze jadę tam sama. Zawsze że wszystkim zmagam się sama. Przepraszam że to tu wylewamy te wszystkie twoje zale Ale ta sytuacja jest tak głupia że chyba nie mam komu w życiu realnym o tym powiedzieć. Kontaktowalam to forum jako upust własnych emocji i nadzieję na to że ktoś z was był właśnie w podobnej sytuacji i postawi mnie na nogi. Czas zacząć nowe życie. Tylko jakie to ciężkie. Dziewczyny chłopaki powiedzcie że się da.

113

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Niby dlaczego miałoby być zasadą, że żona poinformowana przez kochankę o romansie męża ma od męża odejść. Ktoś narzuca odgórnie takie reguły? Nie wiedziałam że taka informacja jest dla żony zobowiązująca. To może jeszcze niech te kochanki od razu żonom termin wyznaczają, w którym mają obowiązkowo kopnąć dla nich swojego męża w doopę. big_smile

Nikt raczej takich reguł nie narzuca, jest raczej mowa o prawie wyboru gdy ma się świadomość jakiego ma się partnera.

A przyszło Ci na myśl, że bywa i tak że ta świadomość istnieje, tylko jest tolerowana?

Ależ oczywiście, nawet nie musiało samo przychodzić. wink
Na takiej osobie kolejna informacja o zdradzie nie zrobi wrażenia, ale dla innych może być to impulsem żeby wreszcie zrobić coś ze swoim życiem.

Poza tym moim zdaniem błędnie zakładasz że poinformowanie żony o zachowaniu jej partnera może być tylko i wyłącznie podyktowane chęcią zemsty. Może być także podyktowane - otrzeźwieniem, uświadomieniem sobie kim facet jest, albo np budzącą się empatią...itd..
Takie doświadczenia mogą odnieść i pozytywny skutek nawet jeśli postępowało się egoistycznie - jak świnia.

Miniona
To ostanie zdanie jest też skierowane bezpośrednio do ciebie. Tak postępowałaś. Nie myślałaś o konsekwencjach, o żonie, tylko o sobie i o wyrwaniu faceta. I tak z tym facetem byłaś i byłabyś samotna. A twoje samopoczucie - jest trochę karą za bezmyślność i egoizm. Czy podczas trwania tej calej relacji zastanowiłaś się choć przez chwilę jak może się czuć jego żona i jak będzie się czuła kiedy zburzysz jej cały świat ( choć paradoksalnie  nadal uważam nadal że właśnie teraz powinnaś to zrobić wink bo raczej nie trafiłaś na wrażliwego, troskliwego faceta i myśle że żona też nie ma lekko. A jeśli nie radzisz sobie z odcinaniem się to wypisz sobie na kartce wszystkie sytuacje w jakich tak fatalnie cię potraktował i czytaj na dobranoc. A z pozytywów - wiesz już czego w życiu unikać i trzymaj się tej wiedzy. Bądż ostrożna w zawieraniu znajomości i nie leź z kimś do łózka na 1 rance jeśli interesuje cię głębszy związek i szybko angażujesz się emocjonalnie bo na to jesteś zbyt łatwowierna. I wyjdź do ludzi, nie siedź w domu, nie siedź na forum, nie rozkminiaj. Na wizytę u lekarza weź ze sobą przyjaciółkę albo kumpla a potem idźcie na piwo.

114 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-12-19 09:44:10)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
Miniona napisał/a:

. Czas zacząć nowe życie. Tylko jakie to ciężkie. Dziewczyny chłopaki powiedzcie że się da.

Da się, Miniona.
Może, przez jakiś czas, nieufna i obolała będziesz, ale to minie. Życie nie znosi próżni.
On, księciem z bajki nawet, za kilka miesięcy, za rok, czy coś, wydać się może. Bo dobre, wypiera złe we wspomnieniach. Choćby, to "dobre", fałszem przetykane było.
Moja sytuacja była inna, ale skutki podobne. Mnie dużo czasu zajęło, by nowym zacząć żyć, ale u Ciebie tak być nie musi. smile

115

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Do niesztampowego romansu, zajdź teraz do kompletu w  niesztampową ciążę. Przyspieszysz sprawy.

Dla mnie temat wygląda na trolowanie.

116

Odp: Żonaty facet i co dalej?
justa_pl napisał/a:

Do niesztampowego romansu, zajdź teraz do kompletu w  niesztampową ciążę. Przyspieszysz sprawy.

Dla mnie temat wygląda na trolowanie.

Możliwe, Justo, ale takich romansów było już mnóstwo.
Tych, które dzieją się teraz, tyle samo zapewne jest.  I wiele ich jeszcze będzie w przyszłości.
I wcale nie o forumowych historiach mówię jedynie.
Własne doświadczenia oraz dramaty wśród moich znajomych to potwierdzają.

117 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-19 12:29:10)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Nikt raczej takich reguł nie narzuca, jest raczej mowa o prawie wyboru gdy ma się świadomość jakiego ma się partnera.

A przyszło Ci na myśl, że bywa i tak że ta świadomość istnieje, tylko jest tolerowana?

Ależ oczywiście, nawet nie musiało samo przychodzić. wink
Na takiej osobie kolejna informacja o zdradzie nie zrobi wrażenia, ale dla innych może być to impulsem żeby wreszcie zrobić coś ze swoim życiem.

Poza tym moim zdaniem błędnie zakładasz że poinformowanie żony o zachowaniu jej partnera może być tylko i wyłącznie podyktowane chęcią zemsty. Może być także podyktowane - otrzeźwieniem, uświadomieniem sobie kim facet jest, albo np budzącą się empatią...itd..
Takie doświadczenia mogą odnieść i pozytywny skutek nawet jeśli postępowało się egoistycznie - jak świnia.
.

Jak przychodzi otrzeźwienie, to w ramach - chociażby minimalnej przyzwoitości - należałoby odejść skruszonym, z podkulonym ogonem.
To jest naprawdę szczyt hipokryzji - najpierw romansować z cudzym mężem, wiedząc o tym, że facet jest żonaty, a na koniec dowalić prawdą jego żonie i jeszcze uzasadnić to empatią. 
Nie ma empatii, kiedy w grę wchodzą uczucia i emocje oraz własne szczęście. Po nieudanych romansach zazwyczaj pozostaje żal i rozgoryczenie na byłego kochanka, a jego żona jest ostatnią osobą, na którą te emocje ma się prawo przelewać.

118

Odp: Żonaty facet i co dalej?

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

119 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-19 13:01:18)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

Hipokryzja ze strony tak postępującej kochanki na zakończenie romansu ma tyko jedno oblicze. To jest modelowy jej przykład. Można się na tym uczyć egoistycznego, bezdusznego postępowania. Największą hipokryzją jest udawanie przez kochankę ofiary.
Droga Żono, nie udało mi się z Twoim mężem, byłam na tyle głupia/nieudolna żeby go uwieść* tak aby sam chciał od Ciebie odejść, wiec czuje się w obowiązku poinformować Cię o tym, przecież powinnaś wiedzieć z kim masz do czynienia.

*wstaw dowolne

Wierzę w miłość, wierzę w zauroczenie, w porozumienie ciał i dusz, i co tam jeszcze, ale nie wierzę, że można mieć wodę zamiast mózgu i nie umieć oszacować prawdziwego charakteru i ryzyka takiej znajomości. To jest w pewnym sensie udawanie, a potem niejednokrotnie jest już tyko żal, rozpacz i pretensje, za które ostatecznie ktoś musi zapłacić.

120

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

big_smile big_smile 
naprawdę cytat dnia. smile Hipokryzja zinternalizowana do empatii..

121

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:

Jak przychodzi otrzeźwienie, to w ramach - chociażby minimalnej przyzwoitości - należałoby odejść skruszonym, z podkulonym ogonem.

Ha, ha ja sobie właśnie do kawy przeczytałem kolejny odcinek jak to znana aktorka została porzucona z malutkim dzieckiem przez bezdusznego faceta. Ciąża ponoć planowana, życie sobie z nim chciała układać, a on taki zimny drań. W odcinku poprzednim prawie uroniłem łezkę ze wzruszenia, niestety w odcinku bieżącym było, że bezduszny facet wciąż ma żonę od której nie ma zamiaru odchodzić, a z żoną ma czwórkę dzieci. Poza żoną ma jeszcze czwórkę dzieci z innymi kobietami, w tej liczbie już chyba wliczono dziecko z biedną, skrzywdzoną i porzuconą aktorką. Z załączonych informacji nie wynika żeby ta jego żona planowała niewiernego męża kopnąć w zadek ale najbardziej mnie jednak rozbawiło, że znana aktorka planuje życie, dziecko z facetem, który już machnął siódemkę dzieci kilku kobietom ale wciąż jest mężem jednej. No geniusz intelektu! Jeszcze narzeka, że na nią jakiś hejt poleciał, a na tego faceta nic, a co dopiero powiedzieć gdyby to ona tak się puszczała i ósemkę dzieci miała.

122

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

Hipokryzja ze strony tak postępującej kochanki na zakończenie romansu ma tyko jedno oblicze. To jest modelowy jej przykład. Można się na tym uczyć egoistycznego, bezdusznego postępowania. Największą hipokryzją jest udawanie przez kochankę ofiary.
Droga Żono, nie udało mi się z Twoim mężem, byłam na tyle głupia/nieudolna żeby go uwieść* tak aby sam chciał od Ciebie odejść, wiec czuje się w obowiązku poinformować Cię o tym, przecież powinnaś wiedzieć z kim masz do czynienia.

*wstaw dowolne

Wierzę w miłość, wierzę w zauroczenie, w porozumienie ciał i dusz, i co tam jeszcze, ale nie wierzę, że można mieć wodę zamiast mózgu i nie umieć oszacować ryzyka takiej znajomości. To jest w pewnym sensie udawanie, a potem niejednokrotnie jest już tyko żal, rozpacz i pretensje, za które ostatecznie ktoś musi zapłacić.

Nie ma jednego oblicza jeśli wyciągnie się z tej całej sytuacji lekcje na przyszłość, a ludzie też się uczą. I jak wcześniej pisałam żona ma prawo wiedzieć z kim ma do czynienia, niezależnie od źródła. Moim zdaniem autorka tego wątku właśnie się budzi i ma szansę postąpić właściwie. Jeśli czytasz jej posty to w twoim mniemaniu chce tej hipokryzji uniknąć a ja namawiam żeby była "hipokrytką" i uświadomiła zdradzaną żonę z kim ma do czynienia.  Co ciekawe nikt nie pomyślał i o "wrażliwym i kochającym mężu . który chce przeprowadzić  to bezbolesne rozstanie".  Powinno mu się upiec i powinien ponawijać makaron na uszy jeszcze kilku panienkom.

123 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-19 13:39:29)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

Mnie też to wygląda na nieczyste pobudki, mimo usilnych starań Autorki, aby przypudrować własne świństwa.

Jednak dla mnie motywy Autorki wątku nie miałyby znaczenia i byłabym wdzięczna za pokazanie z kim mam do czynienia, jeśli sama nie umiałabym dostrzec, że mi partner rogi przyprawia. Ale ja z tych, którzy nie lubią żyć w nieświadomości a trzeba wziąć pod uwagę, że są kobiety, którym życie w iluzji nie przeszkadza.

124

Odp: Żonaty facet i co dalej?
MagdaLena1111 napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

Mnie też to wygląda na nieczyste pobudki, mimo Twoich usilnych starań, aby przypudrować własne świństwa.

Jednak dla mnie Twoje motywy nie miałyby znaczenia i byłabym Ci wdzięczna za pokazanie z kim mam do czynienia, jeśli sama nie umiałabym dostrzec, że mi partner rogi przyprawia. Ale ja z tych, którzy nie lubią żyć w nieświadomości i trzeba wziąć pod uwagę, że są kobiety, którym życie w iluzji nie przeszkadza.

Hej! Pomyliłam ci się z autorką wątku smile

125 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-19 13:19:43)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Moim zdaniem zupełnie inaczej pojmujemy hipokryzję. Dla mnie bliższe hipokryzji są przedstawiane przez ciebie poglądy - czyli byleby się zona nie dowiedziała, bo przecież po co jej znać prawdę jak dobrze jej żyć w zakłamaniu?

Natomiast takie szokujące doświadczenia bardzo często pozwalają się otworzyć na innych ludzi i właśnie tą empatię obudzić.

Hipokryzja ze strony tak postępującej kochanki na zakończenie romansu ma tyko jedno oblicze. To jest modelowy jej przykład. Można się na tym uczyć egoistycznego, bezdusznego postępowania. Największą hipokryzją jest udawanie przez kochankę ofiary.
Droga Żono, nie udało mi się z Twoim mężem, byłam na tyle głupia/nieudolna żeby go uwieść* tak aby sam chciał od Ciebie odejść, wiec czuje się w obowiązku poinformować Cię o tym, przecież powinnaś wiedzieć z kim masz do czynienia.

*wstaw dowolne

Wierzę w miłość, wierzę w zauroczenie, w porozumienie ciał i dusz, i co tam jeszcze, ale nie wierzę, że można mieć wodę zamiast mózgu i nie umieć oszacować ryzyka takiej znajomości. To jest w pewnym sensie udawanie, a potem niejednokrotnie jest już tyko żal, rozpacz i pretensje, za które ostatecznie ktoś musi zapłacić.

Nie ma jednego oblicza jeśli wyciągnie się z tej całej sytuacji lekcje na przyszłość, a ludzie też się uczą. I jak wcześniej pisałam żona ma prawo wiedzieć z kim ma do czynienia, niezależnie od źródła. Moim zdaniem autorka tego wątku właśnie się budzi i ma szansę postąpić właściwie. Jeśli czytasz jej posty to w twoim mniemaniu chce tej hipokryzji uniknąć a ja namawiam żeby była "hipokrytką" i uświadomiła zdradzaną żonę z kim ma do czynienia.  Co ciekawe nikt nie pomyślał i o "wrażliwym i kochającym mężu . który chce przeprowadzić  to bezbolesne rozstanie".  Powinno mu się upiec i powinien ponawijać makaron na uszy jeszcze kilku panienkom.

Lekcje należy wyciągać na przyszlość dla siebie. Jeśli kochanka przejrzala na oczy i zobaczyła z kim ma do czynienia, to zawsze może odejść. Mea culpa, mea maxima culpa i do widzenia.
To jest tak kompletnie pozbawione resztek wstydu - informowanie kobiety o tym, że nie udało się wyrwać jej męża.
Ty naprawdę tego nie dostrzegasz? Że do tego sprowadza się ta informacja. Przekaz informacji jest jeden - nie udało mi się z pani mężem big_smile

126

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Hipokryzja ze strony tak postępującej kochanki na zakończenie romansu ma tyko jedno oblicze. To jest modelowy jej przykład. Można się na tym uczyć egoistycznego, bezdusznego postępowania. Największą hipokryzją jest udawanie przez kochankę ofiary.
Droga Żono, nie udało mi się z Twoim mężem, byłam na tyle głupia/nieudolna żeby go uwieść* tak aby sam chciał od Ciebie odejść, wiec czuje się w obowiązku poinformować Cię o tym, przecież powinnaś wiedzieć z kim masz do czynienia.

*wstaw dowolne

Wierzę w miłość, wierzę w zauroczenie, w porozumienie ciał i dusz, i co tam jeszcze, ale nie wierzę, że można mieć wodę zamiast mózgu i nie umieć oszacować ryzyka takiej znajomości. To jest w pewnym sensie udawanie, a potem niejednokrotnie jest już tyko żal, rozpacz i pretensje, za które ostatecznie ktoś musi zapłacić.

Nie ma jednego oblicza jeśli wyciągnie się z tej całej sytuacji lekcje na przyszłość, a ludzie też się uczą. I jak wcześniej pisałam żona ma prawo wiedzieć z kim ma do czynienia, niezależnie od źródła. Moim zdaniem autorka tego wątku właśnie się budzi i ma szansę postąpić właściwie. Jeśli czytasz jej posty to w twoim mniemaniu chce tej hipokryzji uniknąć a ja namawiam żeby była "hipokrytką" i uświadomiła zdradzaną żonę z kim ma do czynienia.  Co ciekawe nikt nie pomyślał i o "wrażliwym i kochającym mężu . który chce przeprowadzić  to bezbolesne rozstanie".  Powinno mu się upiec i powinien ponawijać makaron na uszy jeszcze kilku panienkom.

Lekcje należy wyciągać na przyszlość dla siebie. Jeśli kochanka przejrzala na oczy i zobaczyła z kim ma do czynienia, to zawsze może odejść. Mea culpa i do widzenia.
To jest tak kompletnie pozbawione resztek wstydu - informowanie kobiety o tym, że nie udało się wyrwać jej męża.
Ty naprawdę tego nie dostrzegasz? Że do tego sprowadza się ta informacja. Przekaz informacji jest jeden - nie udało mi się z pani mężem big_smile

I jeszcze jeden przekaz. Pani mąż jest s....m i być może oszukuje i Panią ( no chyba że Pani o tym wszystkim wie i akceptuje).

127 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-19 13:29:38)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

Nie ma jednego oblicza jeśli wyciągnie się z tej całej sytuacji lekcje na przyszłość, a ludzie też się uczą. I jak wcześniej pisałam żona ma prawo wiedzieć z kim ma do czynienia, niezależnie od źródła. Moim zdaniem autorka tego wątku właśnie się budzi i ma szansę postąpić właściwie. Jeśli czytasz jej posty to w twoim mniemaniu chce tej hipokryzji uniknąć a ja namawiam żeby była "hipokrytką" i uświadomiła zdradzaną żonę z kim ma do czynienia.  Co ciekawe nikt nie pomyślał i o "wrażliwym i kochającym mężu . który chce przeprowadzić  to bezbolesne rozstanie".  Powinno mu się upiec i powinien ponawijać makaron na uszy jeszcze kilku panienkom.

Lekcje należy wyciągać na przyszlość dla siebie. Jeśli kochanka przejrzala na oczy i zobaczyła z kim ma do czynienia, to zawsze może odejść. Mea culpa i do widzenia.
To jest tak kompletnie pozbawione resztek wstydu - informowanie kobiety o tym, że nie udało się wyrwać jej męża.
Ty naprawdę tego nie dostrzegasz? Że do tego sprowadza się ta informacja. Przekaz informacji jest jeden - nie udało mi się z pani mężem big_smile

I jeszcze jeden przekaz. Pani mąż jest s....m i być może oszukuje i Panią ( no chyba że Pani o tym wszystkim wie i akceptuje).

A ja w tym oszustwie czynnie uczestniczyłam, tylko że nieudolnie big_smile
Widzę, że niektóre kobiety lubią się błaźnić.
Emocje robią z ludźmi różne rzeczy.

128

Odp: Żonaty facet i co dalej?
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Lekcje należy wyciągać na przyszlość dla siebie. Jeśli kochanka przejrzala na oczy i zobaczyła z kim ma do czynienia, to zawsze może odejść. Mea culpa i do widzenia.
To jest tak kompletnie pozbawione resztek wstydu - informowanie kobiety o tym, że nie udało się wyrwać jej męża.
Ty naprawdę tego nie dostrzegasz? Że do tego sprowadza się ta informacja. Przekaz informacji jest jeden - nie udało mi się z pani mężem big_smile

I jeszcze jeden przekaz. Pani mąż jest s....m i być może oszukuje i Panią ( no chyba że Pani o tym wszystkim wie i akceptuje).

A ja w tym oszustwie czynnie uczestniczyłam, tylko że nieudolnie big_smile
Widzę, że niektóre kobiety lubią się błaźnić.
Emocje robią z ludźmi różne rzeczy.

No tego akurat nie wiemy, bo nie znamy trzeciej bohaterki historii.

129

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:

Hej! Pomyliłam ci się z autorką wątku smile

Dzięki, poprawiłam post.

130 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-12-19 13:36:27)

Odp: Żonaty facet i co dalej?
k@sia86 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
k@sia86 napisał/a:

I jeszcze jeden przekaz. Pani mąż jest s....m i być może oszukuje i Panią ( no chyba że Pani o tym wszystkim wie i akceptuje).

A ja w tym oszustwie czynnie uczestniczyłam, tylko że nieudolnie big_smile
Widzę, że niektóre kobiety lubią się błaźnić.
Emocje robią z ludźmi różne rzeczy.

No tego akurat nie wiemy, bo nie znamy trzeciej bohaterki historii.

Jeśli autorka chce może poinformować żonę kochanka, że sypiała z jej mężem na dyżurach. No problem. Jej sprawa.
Z całym szacunkiem dla autorki, bo to tak tylko w ramach przykładu takiego "empatycznego i godnego" zachowania się po. Będzie i humanitarnie, i elegancko, i z klasą i w ogóle.

Posty [ 66 do 130 z 254 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żonaty facet i co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024