Witaj.
Zacznę od tego, że spróbuję odpowiedzieć ci na twoje podstawowe pytanie, a mianowicie czy dobrze zrobiłaś stawiając mu taki warunek.
Otóż moim zdaniem to bez znaczenia, czego ty od niego zażądałas, ponieważ on i tak zrobi to, co mu pasuje, a ty prędzej czy później przystaniesz na jego warunki. Rzecz skończy się tak, że przetrzyma cię przez święta i sylwestra, może będzie pisał do ciebie jakieś bzdety, czyli dawał ci pożywkę, może nawet urwie się na godzinkę, dwie by spotkać się z tobą, ale generalnie będzie grał na czas. Ty zostaniesz skutecznie przez niego skołowana i rozmiękczona, a potem załatwi sprawę z tobą tak, że dalej będzie cię bzykał na swoich dyżurach w miejscu twojej pracy,tyle tylko że będziecie już oficjalnie rozmawiać o jego rzekomym rozwodzie. On całymi latami może cię tak zwodzić i raz będzie ci ściemniał, że już, już złożył pozew, innym razem stwierdzi, że to nie takie proste, potem oznajmi ci, że żona złożyła pozew, no na każde wasze spotkanie będzie miał gotowa bajeczkę. Ty będziesz łykała to wszystko, bo zależy ci na tym facecie i coraz bardziej będziesz uzależniona od niego psychicznie oraz emocjonalnie, a on zrobi z tobą, co zechce. Wyplątać ci się z tego w miarę upływu czasu będzie coraz trudniej, bo tak to już jest z toksykami. Im więcej dasz ty, tym mniej otrzymasz.
Jesteś na przegranej pozycji, ponieważ tak naprawdę nie łączy was kompletnie nic, poza bzykaniem i gadkami szmatkami w łóżku. Nie spędzaliscue razem czasu, nigdzie nie wyjechaliście, on nie zna twojej rodziny, znajomych itd mówiąc krotko, wy nie jesteście ze sobą nawet zżyci, więc z czym do ludzi?
Tak naprawdę nie masz przecież żadnych atutów, poza tym, że pociagasz go fizycznie i że facet lubi pogadać z tobą przez chwilę po bzykaniu.
Może jesteś młodsza od jego żony, może i ładniejsza, ale uwierz mi, to nie znaczy nic. Nie rozwala się małżeństwa, nie rusza się dorobku swojego życia dla kochanki, której tak naprawdę nawet dobrze się nie zna. Ty też nie znasz tego człowieka, bo ani dnia nie spędziliście razem pod tym samym dachem, więc guzik o nim wiesz.
Te znajomość można o kant doopy rozbić, ale ja uważam, że dalej będziesz to ciągnęła, bo dasz się wkręcić w jego gadki i latami będziesz czekała aż on się rozwiedzie. No cóż.
Wszystkiego dobrego mimo wszystko.