SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Pisałam, że miałam taki przypadek w rodzinie. "Drugi nowy rodzic" był praktycznie nikim dla dzieci.
rossanka, bo im to dziecko starsze ( a i nie zawsze wtedy) tym ten 'nowy drugi rodzic' jest praktycznie nikim. Może się stać kimś więcej, ale to już zalezy od wzajemnych relacji, sympatii, akceptacji, poszanowania. Poza tym więzy krwi tez nikomu nie gwarantują bycie dla kogoś kim więcej jak nikim
Na szczęście tylko teoretyzujemy.
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię, teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała, że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.
rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.