Poczucie zmarnowanego życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poczucie zmarnowanego życia

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 451 z 451 ]

391

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Pisałam, że miałam taki przypadek w rodzinie. "Drugi nowy rodzic" był praktycznie nikim dla dzieci.

rossanka, bo im to dziecko starsze ( a i nie zawsze wtedy) tym ten 'nowy drugi rodzic' jest praktycznie nikim. Może się stać kimś więcej, ale to już zalezy od wzajemnych relacji, sympatii, akceptacji, poszanowania. Poza tym więzy krwi tez nikomu nie gwarantują bycie dla kogoś kim więcej jak nikim wink

Na szczęście tylko teoretyzujemy.
smile
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię,  teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała,  że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka, bo im to dziecko starsze ( a i nie zawsze wtedy) tym ten 'nowy drugi rodzic' jest praktycznie nikim. Może się stać kimś więcej, ale to już zalezy od wzajemnych relacji, sympatii, akceptacji, poszanowania. Poza tym więzy krwi tez nikomu nie gwarantują bycie dla kogoś kim więcej jak nikim wink

Na szczęście tylko teoretyzujemy.
smile
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię,  teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała,  że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Oprócz eks żony chłopina może mieć jeszcze matkę, ojca, siostrę itd...

393

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:

V

SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:

A jakby jego matka miała pretensje, że dlaczego rozmawiasz z jej dzieckiem o problemach w szkole, czy kupiłaś takie a takie spodnie (ona by kupiła inne, ), że to nie Twoja sprawa?

rossanko, Ty tak na serio? To bym jej powiedziała, żeby mnie o to pozwała tongue A póki co może mnie cmoknąć dowolnie gdzie chce wink

Dokładnie! Kogo to obchodzi? Każdy żyje po swojemu. I jedno z drugim niewiele ma wspólnego...

No właśnie nie. Jak sobie bierzesz faceta z dzieckiem, to bierzesz faceta i dziecko w pakiecie, więc się musisz dostosować.

394 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-18 17:22:51)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Na szczęście tylko teoretyzujemy.
smile
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię,  teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała,  że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Oprócz eks żony chłopina może mieć jeszcze matkę, ojca, siostrę itd...

I zazwyczaj ma. Tak samo jak druga żona. Każdy z nas jest uwikłany w jakieś relacje rodzinne. Ale akurat z wszystkich możliwych świadectwo wystawione mi przez ex-żonę mnie by nie interesowało. wink

395

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:

V

SonyXperia napisał/a:

rossanko, Ty tak na serio? To bym jej powiedziała, żeby mnie o to pozwała tongue A póki co może mnie cmoknąć dowolnie gdzie chce wink

Dokładnie! Kogo to obchodzi? Każdy żyje po swojemu. I jedno z drugim niewiele ma wspólnego...

No właśnie nie. Jak sobie bierzesz faceta z dzieckiem, to bierzesz faceta i dziecko w pakiecie, więc się musisz dostosować.

Absolutnie nie masz racji. Jesteś w związku z facetem, reszta to okoliczności. A dostosowywać się trzeba do różnych rzeczy, kiedy się z kimś jest...

396

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka, bo im to dziecko starsze ( a i nie zawsze wtedy) tym ten 'nowy drugi rodzic' jest praktycznie nikim. Może się stać kimś więcej, ale to już zalezy od wzajemnych relacji, sympatii, akceptacji, poszanowania. Poza tym więzy krwi tez nikomu nie gwarantują bycie dla kogoś kim więcej jak nikim wink

Na szczęście tylko teoretyzujemy.
smile
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię,  teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała,  że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

397 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-18 17:33:32)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

A ja, w tym co poruszyła rossanka, widzę inny problem - zazdrość o przeszłość.



rossanka napisał/a:

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Mówisz o manipulowaniu uczuciami.  Manipulować może nie tylko ex-żona, może matka nie akceptująca synowej, rodzeństwo z którym mocno związany jest małżonek, manipulować i próbować wpływać na postępowanie mogą przyjaciele, znajomi. I jeśli mówisz o manipulacji dziećmi, to masz chyba na mysli bardzo małe dzieci, które są takiej manipulacji podatne, i z takiej manipulacji wyjdą poobijane psychicznie. W takich przypadkach takim rodzicom ogranicza się prawa rodzicielskie. Bo to już nie są żarty - leczenie własnych frustracji na dzieciach.

398

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:

Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie.

Aha wink

399

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Na szczęście tylko teoretyzujemy.
smile
Ironia losu jednak istnieje, nie wiadomo kogo się spotka.
Wywód hipotetycznych dzieci przyszlego oblubienca koncze, bo mówię,  teraz to takie bicie piany.
Ale obawę bym miała,  że te dzieci mnie będą miały za nic, ex żona tym bardziej.
A jakby co, to facet mając do wyboru mnie a swoje dzieci, jeśli jest oddany dzieciom i zależy mu na nich, to zawsze wybierze je a nie mnie. To po co mi taki związek.

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Ross, jak to czytam, to przychodzi mi do głowy, że macie z Milka76 bardzo wiele wspólnego...

400

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:

V
Dokładnie! Kogo to obchodzi? Każdy żyje po swojemu. I jedno z drugim niewiele ma wspólnego...

No właśnie nie. Jak sobie bierzesz faceta z dzieckiem, to bierzesz faceta i dziecko w pakiecie, więc się musisz dostosować.

Absolutnie nie masz racji. Jesteś w związku z facetem, reszta to okoliczności. A dostosowywać się trzeba do różnych rzeczy, kiedy się z kimś jest...

Nie facet i dziecko to facet i dziecko. Jak takiego"biore" to nie wystawiam dziecka za drzwi, nie kasuje nr telefonu do dziecka i nie wrzucam jego zdjęć,  ono zawsze będzie,  nie ważne czy ma teraz 5 lat czy 15. Biorąc kogoś z dzieckiem wpuszczam do swojego zycia też dziecko. To jest dodatkowy człowiek,  a nie coś na półce. Jak nas odwiedzi, to muszę się też nim zająć,  ugotować,  czasem coś pomóc,  uprac,  może coś kupić do szkoły,  czy do ubrania.
wink
Ironia losu by teraz była,  jakbym sobie wykrakała. big_smile

401

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Ross, jak to czytam, to przychodzi mi do głowy, że macie z Milka76 bardzo wiele wspólnego...

Też chciałam to napisać smile

402

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka, o ile o sympatię dzieci można zabiegać, i to jest dla mnie zrozumiałe, o tyle nie rozumiem, dlaczego miałoby mnie obchodzić za kogo mnie będzie miała ex-żona mojego aktualnego męża - tego to już autentycznie nie czaję.

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Ross, jak to czytam, to przychodzi mi do głowy, że macie z Milka76 bardzo wiele wspólnego...

Bo To moje drugie konto.

403

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:

No właśnie nie. Jak sobie bierzesz faceta z dzieckiem, to bierzesz faceta i dziecko w pakiecie, więc się musisz dostosować.

Absolutnie nie masz racji. Jesteś w związku z facetem, reszta to okoliczności. A dostosowywać się trzeba do różnych rzeczy, kiedy się z kimś jest...

Nie facet i dziecko to facet i dziecko. Jak takiego"biore" to nie wystawiam dziecka za drzwi, nie kasuje nr telefonu do dziecka i nie wrzucam jego zdjęć,  ono zawsze będzie,  nie ważne czy ma teraz 5 lat czy 15. Biorąc kogoś z dzieckiem wpuszczam do swojego zycia też dziecko. To jest dodatkowy człowiek,  a nie coś na półce. Jak nas odwiedzi, to muszę się też nim zająć,  ugotować,  czasem coś pomóc,  uprac,  może coś kupić do szkoły,  czy do ubrania.
wink
Ironia losu by teraz była,  jakbym sobie wykrakała. big_smile

Ross, to kompletnie tak nie działa... Być może też utknęłaś w pewnym sposobie myślenia... Chociaż oczywiście takie twoje święte prawo.

404

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Ross, jak to czytam, to przychodzi mi do głowy, że macie z Milka76 bardzo wiele wspólnego...

Bo To moje drugie konto.

To już chyba czwarte by było....

405

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:

A ja, w tym co poruszyła rossanka, widzę inny problem - zazdrość o przeszłość.



rossanka napisał/a:

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Mówisz o manipulowaniu uczuciami.  Manipulować może nie tylko ex-żona, może matka nie akceptująca synowej, rodzeństwo z którym mocno związany jest małżonek, manipulować i próbować wpływać na postępowanie mogą przyjaciele, znajomi. I jeśli mówisz o manipulacji dziećmi, to masz chyba na mysli bardzo małe dzieci, które są takiej manipulacji podatne, i z takiej manipulacji wyjdą poobijane psychicznie. W takich przypadkach takim rodzicom ogranicza się prawa rodzicielskie. Bo to już nie są żarty - leczenie własnych frustracji na dzieciach.

Tak, miałam na myśli małe dzieci.
Ale dziwi mnie jedno, jakas nagonka się tu zrobiła.
Każdy ma prawo do swoich preferencji (jak w życiu będzie,  to też się okaze), a tu się podniosło larum.
Jak na tematach, gdzie faceci się żalą,  że kobiety ich nie chca, bo są za niscy. Przecież to tylko jedna  cecha.
Jak na podsta wie jednej cechy można wyrokowac, że ktoś już szuka gwiazdki z nieba?
Poza tym to tylko forum;)
Sony-manipulacja to jest coś,  czego się należy wystrzegać w każdej relacji, nawet między koleżankami.  Nic dobrego z tego nie będzie.

406

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Dobra. Nie ważne, ile kont. Ważne, że ten kto nie ryzykuje, nie pije szampana.;)

407

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:

Absolutnie nie masz racji. Jesteś w związku z facetem, reszta to okoliczności. A dostosowywać się trzeba do różnych rzeczy, kiedy się z kimś jest...

Nie facet i dziecko to facet i dziecko. Jak takiego"biore" to nie wystawiam dziecka za drzwi, nie kasuje nr telefonu do dziecka i nie wrzucam jego zdjęć,  ono zawsze będzie,  nie ważne czy ma teraz 5 lat czy 15. Biorąc kogoś z dzieckiem wpuszczam do swojego zycia też dziecko. To jest dodatkowy człowiek,  a nie coś na półce. Jak nas odwiedzi, to muszę się też nim zająć,  ugotować,  czasem coś pomóc,  uprac,  może coś kupić do szkoły,  czy do ubrania.
wink
Ironia losu by teraz była,  jakbym sobie wykrakała. big_smile

Ross, to kompletnie tak nie działa... Być może też utknęłaś w pewnym sposobie myślenia... Chociaż oczywiście takie twoje święte prawo.

Utkniecie w pewnym sposobie myslenia  dotyczy paru osób na forum. Ale ok, każdy ma prawo do swoich przemyśleń.

408

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:

Dobra. Nie ważne, ile kont. Ważne, że ten kto nie ryzykuje, nie pije szampana.;)

Sony. No bo co można było odpisać?
Nie lubię takich słownych przepychanek. Dajcie ludziom żyć.
Z resztą to wątek Milki, który się trochę rozbił o jakieś hipotetycznych historie, które jeszcxe nie miały miejsca i nie wiadomo,  czy będą miały.

409

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Dobra. Nie ważne, ile kont. Ważne, że ten kto nie ryzykuje, nie pije szampana.;)

Sony. No bo co można było odpisać?
Nie lubię takich słownych przepychanek. Dajcie ludziom żyć.
Z resztą to wątek Milki, który się trochę rozbił o jakieś hipotetycznych historie, które jeszcxe nie miały miejsca i nie wiadomo,  czy będą miały.

Ross, to tylko dyskusja. Jak zawsze.

410

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Dobra. Nie ważne, ile kont. Ważne, że ten kto nie ryzykuje, nie pije szampana.;)

Sony. No bo co można było odpisać?
Nie lubię takich słownych przepychanek. Dajcie ludziom żyć.
Z resztą to wątek Milki, który się trochę rozbił o jakieś hipotetycznych historie, które jeszcxe nie miały miejsca i nie wiadomo,  czy będą miały.

Ross, to tylko dyskusja. Jak zawsze.

Oczywiście. Tylko dyskusja.

411 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-18 17:51:20)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A ja, w tym co poruszyła rossanka, widzę inny problem - zazdrość o przeszłość.



rossanka napisał/a:

Miałam już kończyć,  ale jeszcze odpowiem.
Kolosalne znaczenie. Jeśli ex Cię nie polubi, a nawet tylko nie będzie tolerować,  to dzieci zrobią to samo. Już je ex odpowiednio nastawi na ciebie, chociaż nie wiem jakbyś się starala, to się sypie prędzej czy później,  bo dla nich będziesz obca. A w razie konfliktu, ojciec wybierze swoje dzieci. Chyba, że jest ogólnie nieodpowiedzialny, ma gdzieś swoje dzieci i widział je ostatnio lata temu. Ale takiego, to się nie bierze pod uwagę jako partnera,  nie ważne,  czy któraś jest panną czy ma swoje dzieci i jest po rozwodzie.

Mówisz o manipulowaniu uczuciami.  Manipulować może nie tylko ex-żona, może matka nie akceptująca synowej, rodzeństwo z którym mocno związany jest małżonek, manipulować i próbować wpływać na postępowanie mogą przyjaciele, znajomi. I jeśli mówisz o manipulacji dziećmi, to masz chyba na mysli bardzo małe dzieci, które są takiej manipulacji podatne, i z takiej manipulacji wyjdą poobijane psychicznie. W takich przypadkach takim rodzicom ogranicza się prawa rodzicielskie. Bo to już nie są żarty - leczenie własnych frustracji na dzieciach.

Tak, miałam na myśli małe dzieci.
Ale dziwi mnie jedno, jakas nagonka się tu zrobiła.
[...]

Nie nagonka, tylko określone zapatrywanie. Jeśli jakaś kobieta boi się wchodzić w relację z mężczyzną posiadającym dzieci, to niech nie wchodzi w te relacje, jeśli uważa, że tylko z kawalerem bez zobowiązań (tzn. bez dzieci) jest w stanie stworzyć szczęśliwy związek.

Jednak, jak dla mnie zabieranie się w wieku czterdziestu dwóch lat do poszukiwań kandydata na męża od strony kryterium sytuacji życiowej jest strzelaniem sobie w piętę, o ile oczywiście ktoś na siłę musi się znaleźć. wink

412

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A ja, w tym co poruszyła rossanka, widzę inny problem - zazdrość o przeszłość.





Mówisz o manipulowaniu uczuciami.  Manipulować może nie tylko ex-żona, może matka nie akceptująca synowej, rodzeństwo z którym mocno związany jest małżonek, manipulować i próbować wpływać na postępowanie mogą przyjaciele, znajomi. I jeśli mówisz o manipulacji dziećmi, to masz chyba na mysli bardzo małe dzieci, które są takiej manipulacji podatne, i z takiej manipulacji wyjdą poobijane psychicznie. W takich przypadkach takim rodzicom ogranicza się prawa rodzicielskie. Bo to już nie są żarty - leczenie własnych frustracji na dzieciach.

Tak, miałam na myśli małe dzieci.
Ale dziwi mnie jedno, jakas nagonka się tu zrobiła.
[...]

Nie nagonka, tylko określone zapatrywanie. Jeśli jakaś kobieta boi się wchodzić w relację z mężczyzną posiadającym dzieci, to niech nie wchodzi w te relacje, jeśli uważa, że tylko z kawalerem bez zobowiązań (tzn. bez dzieci) jest w stanie stworzyć szczęśliwy związek.

Jednak, jak dla mnie zabieranie się w wieku czterdziestu dwóch lat do poszukiwań kandydata na męża od strony kryterium sytuacji życiowej jest strzelaniem sobie w piętę.

Bo ja wiem, każdy ma jakieś swoje wymogi.
Co do Milki (mam nadzieję że to przeczyta), wydaje mi się,  że za dużo kalkuluje i wymyśla.
Założenie,  że ma być taki, taki i taki, i mieszukać tu i tu, i chcieć tego i tego - to nie realne.
Ale określenie paru cech-to już jest zdrowe.
Coś na zasadzie szukam faceta spokojnego, praktykujacego katolika,  takiego, który nie chce mieć dzieci- są to rozsadne wymogi, bo jest ich garstka i są to istotne rzeczy dla szukającej. Jeśli zaś dodaj do tego:ma mieszkać max 10 km ode mnie, mieć 170-177cm wzrostu, ważyć 80-82 kg,  co miesiąc czytać 3 książki,  nie lubić kawy i mieć  starazem siostry-do już są wymogi, ktorych nikt nie spełni(chociaż kto wie:).
Trzymać się szyptywnych ram jest bez sensu, bo nie znajdzie się takiej osoby. Ale parę wytycznych trzeba mieć. Inaczej będzie,  wszystko jedno jaki jest byle by byl:(

413

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tak, miałam na myśli małe dzieci.
Ale dziwi mnie jedno, jakas nagonka się tu zrobiła.
[...]

Nie nagonka, tylko określone zapatrywanie. Jeśli jakaś kobieta boi się wchodzić w relację z mężczyzną posiadającym dzieci, to niech nie wchodzi w te relacje, jeśli uważa, że tylko z kawalerem bez zobowiązań (tzn. bez dzieci) jest w stanie stworzyć szczęśliwy związek.

Jednak, jak dla mnie zabieranie się w wieku czterdziestu dwóch lat do poszukiwań kandydata na męża od strony kryterium sytuacji życiowej jest strzelaniem sobie w piętę.

Bo ja wiem, każdy ma jakieś swoje wymogi.
Co do Milki (mam nadzieję że to przeczyta), wydaje mi się,  że za dużo kalkuluje i wymyśla.
Założenie,  że ma być taki, taki i taki, i mieszukać tu i tu, i chcieć tego i tego - to nie realne.
Ale określenie paru cech-to już jest zdrowe.
Coś na zasadzie szukam faceta spokojnego, praktykujacego katolika,  takiego, który nie chce mieć dzieci- są to rozsadne wymogi, bo jest ich garstka i są to istotne rzeczy dla szukającej. Jeśli zaś dodaj do tego:ma mieszkać max 10 km ode mnie, mieć 170-177cm wzrostu, ważyć 80-82 kg,  co miesiąc czytać 3 książki,  nie lubić kawy i mieć  starazem siostry-do już są wymogi, ktorych nikt nie spełni(chociaż kto wie:).
Trzymać się sztywnych ram jest bez sensu, bo nie znajdzie się takiej osoby. Ale parę wytycznych trzeba mieć. Inaczej będzie,  wszystko jedno jaki jest byle by byl:(

414 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2018-11-18 18:06:48)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie nagonka, tylko określone zapatrywanie. Jeśli jakaś kobieta boi się wchodzić w relację z mężczyzną posiadającym dzieci, to niech nie wchodzi w te relacje, jeśli uważa, że tylko z kawalerem bez zobowiązań (tzn. bez dzieci) jest w stanie stworzyć szczęśliwy związek.

Jednak, jak dla mnie zabieranie się w wieku czterdziestu dwóch lat do poszukiwań kandydata na męża od strony kryterium sytuacji życiowej jest strzelaniem sobie w piętę.

Bo ja wiem, każdy ma jakieś swoje wymogi.
Co do Milki (mam nadzieję że to przeczyta), wydaje mi się,  że za dużo kalkuluje i wymyśla.
Założenie,  że ma być taki, taki i taki, i mieszukać tu i tu, i chcieć tego i tego - to nie realne.
Ale określenie paru cech-to już jest zdrowe.
Coś na zasadzie szukam faceta spokojnego, praktykujacego katolika,  takiego, który nie chce mieć dzieci- są to rozsadne wymogi, bo jest ich garstka i są to istotne rzeczy dla szukającej. Jeśli zaś dodaj do tego:ma mieszkać max 10 km ode mnie, mieć 170-177cm wzrostu, ważyć 80-82 kg,  co miesiąc czytać 3 książki,  nie lubić kawy i mieć  starazem siostry-do już są wymogi, ktorych nikt nie spełni(chociaż kto wie:).
Trzymać się sztywnych ram jest bez sensu, bo nie znajdzie się takiej osoby. Ale parę wytycznych trzeba mieć. Inaczej będzie,  wszystko jedno jaki jest byle by byl:(

Nikt nie mówi o braku wymagań. Chodzi o ich dostosowanie do wieku. A oprócz wymagań ważne też jest otwarcie się na drugiego człowieka. Zrozumienie, że może nie spełnia wszystkich, ale w zamian ma coś innego, np. dobrze czujemy się w jego towarzystwie itd.

415

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Ale właśnie te wymogi wiele komplikują, bo bardzo zawężają pole poszukiwań. Dlatego piszę o tym żeby zamiast wymogów znać jedynie swoje ograniczenia, to czego w żaden sposób nie jest się w stanie zaakceptować. Nie kreować  litanii przesłanek pozytywnych, które na dodatek muszą być spełnione bezwzględnie. Tym samym dać sobie szansę na poznawanie, na dotarcie do kogoś.

416

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:

Ale właśnie te wymogi wiele komplikują, bo bardzo zawężają pole poszukiwań. Dlatego piszę o tym żeby zamiast wymogów znać jedynie swoje ograniczenia, to czego w żaden sposób nie jest się w stanie zaakceptować. Nie kreować  litanii przesłanek pozytywnych, które na dodatek muszą być spełnione bezwzględnie. Tym samym dać sobie szansę na poznawanie, na dotarcie do kogoś.

Przecież to samo napisałam. Że za dużo wymogów sprawi, że się nie znajdzie takiego człowieka.
Ale jakieś trzeba mniec.
Np katoliczka nie weźmie sobie rozwodnika,  bo jeżeli jej zależy na ślubie kościelnym,  to musi to być kawaler, albo wdowiec? ?I to też musi być osoba wiary katolickiej anie prawosławny kawaler.
Jakieś wymogi każdy ma. Za wiele nie wskazane, ale powiedzmy, pewne założenia trzeba mieć.
O . Na przykład ja nie wyobrażam sobie mieć męża marynarza, którego nie ma  po 4 miesiące w domu. I co. I wolno mi. Nikt mnie nie będzie teraz przekonywał,  że mąż marynarz to skarb, bo może być opiekuńczy,  wierny, kochający. Co z tego, jak go nie będzie tyle w domu, a dla mnie na przykład może to być problemem.
Z kolei inna męza  marynarza i jest szczęśliwa.

417

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Aga30 napisał/a:
rossanka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Bo ja wiem, każdy ma jakieś swoje wymogi.
Co do Milki (mam nadzieję że to przeczyta), wydaje mi się,  że za dużo kalkuluje i wymyśla.
Założenie,  że ma być taki, taki i taki, i mieszukać tu i tu, i chcieć tego i tego - to nie realne.
Ale określenie paru cech-to już jest zdrowe.
Coś na zasadzie szukam faceta spokojnego, praktykujacego katolika,  takiego, który nie chce mieć dzieci- są to rozsadne wymogi, bo jest ich garstka i są to istotne rzeczy dla szukającej. Jeśli zaś dodaj do tego:ma mieszkać max 10 km ode mnie, mieć 170-177cm wzrostu, ważyć 80-82 kg,  co miesiąc czytać 3 książki,  nie lubić kawy i mieć  starazem siostry-do już są wymogi, ktorych nikt nie spełni(chociaż kto wie:).
Trzymać się sztywnych ram jest bez sensu, bo nie znajdzie się takiej osoby. Ale parę wytycznych trzeba mieć. Inaczej będzie,  wszystko jedno jaki jest byle by byl:(

Nikt nie mówi o braku wymagań. Chodzi o ich dostosowanie do wieku. A oprócz wymagań ważne też jest otwarcie się na drugiego człowieka. Zrozumienie, że może nie spełnia wszystkich, ale w zamian ma coś innego, np. dobrze czujemy się w jego towarzystwie itd.

Tego nie wiadomo.  Milka pisze, że widziała się z nim na żywo tylko raz,  a po jednym,  razie trudno jej stwierdzić.
A że nie powiedziała zdecydowanie nie, uważam,  że jakaś nic sympatii się zawiązała i szkoda to zaprzepascic. Wydaje się, że ją zainteresował inaczej nie rozkminiałaby  na forum tylko już dawno o nim zapomniała.

418

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

419

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

To zawsze jest kwestia bardzo indywidualna. I te "kryteria" wyboru i jakaś "chemia" między ludźmi. I rzeczywiście nie warto się kierować niczym innym jak swoim własnym gustem, przekonaniami, potrzebami etc.

420

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

Estera witaj.
Ale sama zmieniłas myślenie, jak już poznałaś "kandydata",a wcześniej myślałam jak myślałaś smile. A równie dopbrze mogłaś poznać bedzietnego i się w nim zakochać, kto wie.
Bo tak też może być. Nie chcę mężczyzny z dziecmi, ale kto wie kogo spotkam? Moze zakocham się w takim, co to ma już dzieci? Jasne, ze wtedy moze będę mówiła inaczej.
Na tą chwilę sobie tego nie wyobrażam.
Ale równie dobrze mogę spotkać bezdzietnego.
Albo wcale nie spotkać.
Będę miała 72 lata i będę dalej pisała na forum: post numer 1 989 028 od x-lat szukam faceta, szukam i nigdy nikogo nie poznałam - a na kolanach siedział mi będzie kot, za dywaniku pies, a na oknie kanarek wink
44 lata - i zdrowe dziecko, to super, tylko się cieszyć. smile

421 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-18 19:21:38)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

rossanka Będziesz coraz starsza, z roku na rok, a nie coraz młodsza, więc prawdopodobieństwo spotkania bezdzietnego będzie drastycznie malało, bo i zasięg wiekowy, co do Panów, spośród których będziesz mogła wybierać, będzie rósł. wink Za pewien czas to będą panowie, którzy nie tylko mają dzieci, ale i wnuki. wink

422

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

Estera witaj.
Ale sama zmieniłas myślenie, jak już poznałaś "kandydata",a wcześniej myślałam jak myślałaś smile. A równie dopbrze mogłaś poznać bedzietnego i się w nim zakochać, kto wie.
Bo tak też może być. Nie chcę mężczyzny z dziecmi, ale kto wie kogo spotkam? Moze zakocham się w takim, co to ma już dzieci? Jasne, ze wtedy moze będę mówiła inaczej.
Na tą chwilę sobie tego nie wyobrażam.
Ale równie dobrze mogę spotkać bezdzietnego.
Albo wcale nie spotkać.
Będę miała 72 lata i będę dalej pisała na forum: post numer 1 989 028 od x-lat szukam faceta, szukam i nigdy nikogo nie poznałam - a na kolanach siedział mi będzie kot, za dywaniku pies, a na oknie kanarek wink
44 lata - i zdrowe dziecko, to super, tylko się cieszyć. smile

Rossanka kiedys w wieku 37 lat poznałam kawalera, bez dzieci - no idealnie wręcz, zakochałam się i co? Rozleciało sie po 1,5 roku, bo Panu sie odwidziało, pomylił zauroczenie z miłością. 2 lata się nie mogłam pozbierać po tym związku. Między innymi dlatego tez znalazłam to forum i długo na nim siedziałam. Miałam inny nick. Ja już dziękuję kawalerom ok 40-tki. Teraz już wiem, że to ryzykowny "towar" Może ci poharatać psychikę tak że wyklądujesz u psychologa.

423

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:

rossanka Będziesz coraz starsza, z roku na rok, a nie coraz młodsza, więc prawdopodobieństwo spotkania bezdzietnego będzie drastycznie malało, bo i zasięg wiekowy, co do Panów, spośród których będziesz mogła wybierać, będzie rósł. wink

Szczerze, to liczę się z tym, że zostanę sama, skoro do 40 się nie udało.
Oczywiście pewności nie ma, może kogoś znajdę.
Kiedyś się bardzo bałam, samotności, teraz już nie.
Ale nie uważam się za specjalnie unikatową, jeśli ja istnieję jako zwykła 40latka bez dzieci, musi gdzieś istnieć jakiś męski odpowiednik. smile
Jak mnie pokocha i nie będzie mu przeszkadzało, ze może dziecka nie będzie, to super. Jak nie  - nie zwykłam zmuszać do uczuć i do związku tych, którzy mnie nie chcą. smile

424

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

Rossanka kiedys w wieku 37 lat poznałam kawalera, bez dzieci - no idealnie wręcz, zakochałam się i co? Rozleciało sie po 1,5 roku, bo Panu sie odwidziało, pomylił zauroczenie z miłością. 2 lata się nie mogłam pozbierać po tym związku. Między innymi dlatego tez znalazłam to forum i długo na nim siedziałam. Miałam inny nick. Ja już dziękuję kawalerom ok 40-tki. Teraz już wiem, że to ryzykowny "towar" Może ci poharatać psychikę tak że wyklądujesz u psychologa.

Chyba miałyśmy tego samego kawalera wink
Ale zobacz, kawaler - to znaczy, że nie miał żony - i to tyle. Mógł być w związku np 5 lat czy 9 i się rozeszli. Równie dobrze mógłby być rozwodnikiem.
A przewronie zapytam, rozwodnik - z jakiegoś powodu mu nie wyszło - też może być z nim coś "nie tak " smile
(do rozwodników nic nie mam, chyba, że był rozwód, bo zdradzał albo bił żonę czy coś tam jeszcze)

425

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka Będziesz coraz starsza, z roku na rok, a nie coraz młodsza, więc prawdopodobieństwo spotkania bezdzietnego będzie drastycznie malało, bo i zasięg wiekowy, co do Panów, spośród których będziesz mogła wybierać, będzie rósł. wink

Szczerze, to liczę się z tym, że zostanę sama, skoro do 40 się nie udało.
Oczywiście pewności nie ma, może kogoś znajdę.
Kiedyś się bardzo bałam, samotności, teraz już nie.
Ale nie uważam się za specjalnie unikatową, jeśli ja istnieję jako zwykła 40latka bez dzieci, musi gdzieś istnieć jakiś męski odpowiednik. smile
Jak mnie pokocha i nie będzie mu przeszkadzało, ze może dziecka nie będzie, to super. Jak nie  - nie zwykłam zmuszać do uczuć i do związku tych, którzy mnie nie chcą. smile

Nie wiem. Strasznie to jakieś schematyczne dla mnie. Szukanie odpowiednika. A nie lepiej dopełnienia? wink

426

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Rossanka, nie sądzisz, że aby zakochać się trzeba sobie otworzyć coś w głowie, dać pozwolenie na to, by to mógł być dzieciaty Pan..?
a tak jak Sony uważam, że jak 40 latka oczekuje kawalera tylko, to zawęża sobie szansę do minimum. Raczej spora szansa na rozwodnika z dziećmi.

427

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:
rossanka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

rossanka Będziesz coraz starsza, z roku na rok, a nie coraz młodsza, więc prawdopodobieństwo spotkania bezdzietnego będzie drastycznie malało, bo i zasięg wiekowy, co do Panów, spośród których będziesz mogła wybierać, będzie rósł. wink

Szczerze, to liczę się z tym, że zostanę sama, skoro do 40 się nie udało.
Oczywiście pewności nie ma, może kogoś znajdę.
Kiedyś się bardzo bałam, samotności, teraz już nie.
Ale nie uważam się za specjalnie unikatową, jeśli ja istnieję jako zwykła 40latka bez dzieci, musi gdzieś istnieć jakiś męski odpowiednik. smile
Jak mnie pokocha i nie będzie mu przeszkadzało, ze może dziecka nie będzie, to super. Jak nie  - nie zwykłam zmuszać do uczuć i do związku tych, którzy mnie nie chcą. smile

Nie wiem. Strasznie to jakieś schematyczne dla mnie. Szukanie odpowiednika. A nie lepiej dopełnienia? wink

Hmm. Wydaje mi się, że odpowiednik jest lepszym słowem, bo dopełnienie - to takie, jakby Ci ktoś miał pozapełniać dziury. smile
Nie wiem Sony, kiedyś bardzo szukałam, nawet są tu gdzieś moje wpisy, ale teraz żyję sobie po prostu  i jak ktoś będzie to będzie fajnie , jak nie to będzie inaczej, ale też nie tragicznie.
Przecież na siłę nikogo nie zwiąże ani też sama na siłę się z kimś nie sparuję.
Tak sobie luźno klepię na forum. wink

428

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Rossanka kiedys w wieku 37 lat poznałam kawalera, bez dzieci - no idealnie wręcz, zakochałam się i co? Rozleciało sie po 1,5 roku, bo Panu sie odwidziało, pomylił zauroczenie z miłością. 2 lata się nie mogłam pozbierać po tym związku. Między innymi dlatego tez znalazłam to forum i długo na nim siedziałam. Miałam inny nick. Ja już dziękuję kawalerom ok 40-tki. Teraz już wiem, że to ryzykowny "towar" Może ci poharatać psychikę tak że wyklądujesz u psychologa.

Chyba miałyśmy tego samego kawalera wink
Ale zobacz, kawaler - to znaczy, że nie miał żony - i to tyle. Mógł być w związku np 5 lat czy 9 i się rozeszli. Równie dobrze mógłby być rozwodnikiem.
A przewronie zapytam, rozwodnik - z jakiegoś powodu mu nie wyszło - też może być z nim coś "nie tak " smile
(do rozwodników nic nie mam, chyba, że był rozwód, bo zdradzał albo bił żonę czy coś tam jeszcze)

Miał bardzo "latającą" żonę smile

429

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Ela210 napisał/a:

Rossanka, nie sądzisz, że aby zakochać się trzeba sobie otworzyć coś w głowie, dać pozwolenie na to, by to mógł być dzieciaty Pan..?
a tak jak Sony uważam, że jak 40 latka oczekuje kawalera tylko, to zawęża sobie szansę do minimum. Raczej spora szansa na rozwodnika z dziećmi.

Nie spotkałam jeszcze takiego.
Zwykle byli to kawalerowie bez dzieci, którzy mi się podobali, ale ja im już nie albo na odwrót.
Z rozwodników z dziećmi w swoim otoczeniu akurat miałam kobiety- rozwodniczki. Z mężczyzn - to byli jacyś dalsi znajomi. Albo znam takich, którzy mają już 2gą żonę.
Nikt mi teraz nie przychodzi do głowy w otoczeniu. Tzn żaden wolny rozwodnik.

430

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

A propo kawalerów po 40-tce. Z doświadczenia wiem, że jak się facet (nie kobieta) nie ożenił do tej pory to marne szanse, że poleci ochoczo z wami do ołtarza. Nie łatwo im zrezygnować ze swojej wolności i swoich przyzwyczajeń. Piszę to z doświaczenia, bo znam paru takich. Kobiety maja inne podejscie.

431

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

A propo kawalerów po 40-tce. Z doświadczenia wiem, że jak się facet (nie kobieta) nie ożenił do tej pory to marne szanse, że poleci ochoczo z wami do ołtarza. Nie łatwo im zrezygnować ze swojej wolności i swoich przyzwyczajeń. Piszę to z doświaczenia, bo znam paru takich. Kobiety maja inne podejscie.

To prawda. I z tymi przyzwyczajeniami też.
Równie trudno znaleźć sensownego faceta, nawet jak się nie ma takich restrykcyjnych kryteriów...

432

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Rossanka kiedys w wieku 37 lat poznałam kawalera, bez dzieci - no idealnie wręcz, zakochałam się i co? Rozleciało sie po 1,5 roku, bo Panu sie odwidziało, pomylił zauroczenie z miłością. 2 lata się nie mogłam pozbierać po tym związku. Między innymi dlatego tez znalazłam to forum i długo na nim siedziałam. Miałam inny nick. Ja już dziękuję kawalerom ok 40-tki. Teraz już wiem, że to ryzykowny "towar" Może ci poharatać psychikę tak że wyklądujesz u psychologa.

Chyba miałyśmy tego samego kawalera wink
Ale zobacz, kawaler - to znaczy, że nie miał żony - i to tyle. Mógł być w związku np 5 lat czy 9 i się rozeszli. Równie dobrze mógłby być rozwodnikiem.
A przewronie zapytam, rozwodnik - z jakiegoś powodu mu nie wyszło - też może być z nim coś "nie tak " smile
(do rozwodników nic nie mam, chyba, że był rozwód, bo zdradzał albo bił żonę czy coś tam jeszcze)

Miał bardzo "latającą" żonę smile

Też.
Kawaler mógł mieć "latającą partnerkę ":)
Ale ale, nie rozumiem o co taki hałas.
Jakbym napisała, ze nie chce z a męża ateisty to by mi napisali ludzie: to poszukaj sobie katolika. Nikt by mnie nie namawiał, na przekonanie się do niewierzącego.
Dziwne.

433 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-18 19:43:14)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Rossanka, nie sądzisz, że aby zakochać się trzeba sobie otworzyć coś w głowie, dać pozwolenie na to, by to mógł być dzieciaty Pan..?
a tak jak Sony uważam, że jak 40 latka oczekuje kawalera tylko, to zawęża sobie szansę do minimum. Raczej spora szansa na rozwodnika z dziećmi.

Nie spotkałam jeszcze takiego.
Zwykle byli to kawalerowie bez dzieci, którzy mi się podobali, ale ja im już nie albo na odwrót.
Z rozwodników z dziećmi w swoim otoczeniu akurat miałam kobiety- rozwodniczki. Z mężczyzn - to byli jacyś dalsi znajomi. Albo znam takich, którzy mają już 2gą żonę.
Nikt mi teraz nie przychodzi do głowy w otoczeniu. Tzn żaden wolny rozwodnik.

spotkałaś, tylko nie zauważyłaś.  My kobiety mamy niesamowitą zdolność do niezauważania dookoła mężczyzn, jeśli nam nie odpowiadają.
A Oni nie zbliżają się, jak czują to NIE z daleka.

PS zgodność poglądów na świat, to co innego- to podstawowe dopasowanie, a nie zewnętzne okoliczności.
Poza tym, nikt nie namawia.. Tylko piszemy o zmniejszeniu szans- statystyka..

434

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

A propo kawalerów po 40-tce. Z doświadczenia wiem, że jak się facet (nie kobieta) nie ożenił do tej pory to marne szanse, że poleci ochoczo z wami do ołtarza. Nie łatwo im zrezygnować ze swojej wolności i swoich przyzwyczajeń. Piszę to z doświaczenia, bo znam paru takich. Kobiety maja inne podejscie.

To trzeba szukać takich 10 lat młodszych smile
Będą chętni smile
Tak tak, wiem, jestem stara, pomarszczona, z nadwagą i po 40 stce, młodszy na mnie nie spojrzy wink

435

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Ela210 napisał/a:

spotkałaś, tylko nie zauważyłaś.  My kobiety mamy niesamowitą zdolność do niezauważania dookoła mężczyzn, jeśli nam nie odpowiadają.
A Oni nie zbliżają się, jak czują to NIE z daleka.

Nikt mi taki nie przychodzi do głowy.
Przypomniał mi się tylko jeden, po rozwodzie, żona znalazła innego, ale nie było z jego strony zainteresowania ani z mojej. Znajomość jakoś umarła śmiercią naturalną.
Ale rzeczywiście był taki ktoś. Poznaliśmy się przez internet.
Aha, on nie miał dzieci.

436

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chyba miałyśmy tego samego kawalera wink
Ale zobacz, kawaler - to znaczy, że nie miał żony - i to tyle. Mógł być w związku np 5 lat czy 9 i się rozeszli. Równie dobrze mógłby być rozwodnikiem.
A przewronie zapytam, rozwodnik - z jakiegoś powodu mu nie wyszło - też może być z nim coś "nie tak " smile
(do rozwodników nic nie mam, chyba, że był rozwód, bo zdradzał albo bił żonę czy coś tam jeszcze)

Miał bardzo "latającą" żonę smile

Też.
Kawaler mógł mieć "latającą partnerkę ":)
Ale ale, nie rozumiem o co taki hałas.
Jakbym napisała, ze nie chce z a męża ateisty to by mi napisali ludzie: to poszukaj sobie katolika. Nikt by mnie nie namawiał, na przekonanie się do niewierzącego.
Dziwne.

Rossanko, wydaje mi się, że nikt cię nie namawia na przekonanie się do czegoś, a jedynie zachęca do poszerzenia możliwości. Dla ciebie samej. Bo być może właśnie sama je sobie bardzo mocno ograniczyłaś.
Z mojego np punktu widzenia, masz duzo większe szanse na znalezienie sensownego faceta właśnie dlatego, że nie masz dzieci...

437

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chyba miałyśmy tego samego kawalera wink
Ale zobacz, kawaler - to znaczy, że nie miał żony - i to tyle. Mógł być w związku np 5 lat czy 9 i się rozeszli. Równie dobrze mógłby być rozwodnikiem.
A przewronie zapytam, rozwodnik - z jakiegoś powodu mu nie wyszło - też może być z nim coś "nie tak " smile
(do rozwodników nic nie mam, chyba, że był rozwód, bo zdradzał albo bił żonę czy coś tam jeszcze)

Miał bardzo "latającą" żonę smile

Też.
Kawaler mógł mieć "latającą partnerkę ":)
Ale ale, nie rozumiem o co taki hałas.
Jakbym napisała, ze nie chce z a męża ateisty to by mi napisali ludzie: to poszukaj sobie katolika. Nikt by mnie nie namawiał, na przekonanie się do niewierzącego.
Dziwne.

Piszę tu z perspektywy osoby, która do pewnego momentu w swoim życiu, będąc panną po 40-tce, bez zobowiązań, miała dosłownie takie same podejście do wyboru partnera życiowego jak Ty i Mila, naprawdę. Dlatego napisałam wcześniej, że czytam wątek Twoj i Mili i tak jak bym siebie czytała z przed kilku lat. Ale w pewnym momencie spasowałam i zaryzykowałam związek wbrew swoim zasadom. Nie żałuję.

438

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

rossanka Pytanie z innej beczki - a Ty w ogóle lubisz dzieci?

439

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Miał bardzo "latającą" żonę smile

Też.
Kawaler mógł mieć "latającą partnerkę ":)
Ale ale, nie rozumiem o co taki hałas.
Jakbym napisała, ze nie chce z a męża ateisty to by mi napisali ludzie: to poszukaj sobie katolika. Nikt by mnie nie namawiał, na przekonanie się do niewierzącego.
Dziwne.

Rossanko, wydaje mi się, że nikt cię nie namawia na przekonanie się do czegoś, a jedynie zachęca do poszerzenia możliwości. Dla ciebie samej. Bo być może właśnie sama je sobie bardzo mocno ograniczyłaś.
Z mojego np punktu widzenia, masz duzo większe szanse na znalezienie sensownego faceta właśnie dlatego, że nie masz dzieci...

Dlatego napisałam, że jakkolwiek nie wyobrażam sobie faceta z dzieckiem, to nie wiem, czy w przyszłości nie spotkam takiego z dzieckiem - przecież tego nie przewidzę.
Na dziś tego nie widzę i tyle.
Co bedzie nie wiem, zamierzam być szczęśliwa na ile będę mogła. Tyle mogę zrobić.
Co do szans - no akurat moje dwie koleżanki rozwódki z dziecmi znalazły sobie mężów i to kawalerów bezdzietnych.
Na statystyki i szanse nie patrze, bo to się ma nijak do życia.
Jakie miałam szanse, ze w wieku 40 lat (41), będę nadal sama i bez dziecka ? A jednak tak jest.
Ale mniejsza o to, to jeszcze nie koniec świata przecież.

440

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
SonyXperia napisał/a:

rossanka Pytanie z innej beczki - a Ty w ogóle lubisz dzieci?

Szczerze, swoje chciałam mieć, ale za cudzymi nie przepadam (tzn np nie zaglądam do wózka sąsiadkom, nie wyrywam na ręce itd).
Wyjątkiem są dzieci kuzynek, moich koleżanek, kogoś z rodziny.

441

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

Piszę tu z perspektywy osoby, która do pewnego momentu w swoim życiu, będąc panną po 40-tce, bez zobowiązań, miała dosłownie takie same podejście do wyboru partnera życiowego jak Ty i Mila, naprawdę. Dlatego napisałam wcześniej, że czytam wątek Twoj i Mili i tak jak bym siebie czytała z przed kilku lat. Ale w pewnym momencie spasowałam i zaryzykowałam związek wbrew swoim zasadom. Nie żałuję.

Estera, rozumiem wszystko, tylko Ty takiego mężczyznę poznałaś, więc mogłaś zaryzykowac. A ja sobie tylko teorytezuję.
Jak na razie żaden się nie kręci. Jak takiego poznam (tzn z dziecmi)to się będę zastanawiać co i jak.
Jak na razie główne kryterium, to ma być wolny (nie żadna separacja, a jak kawaler to bez żadnej kobiety u boku).
Ale mówię na razie to teoria. Teraz mam inne rzeczy na głowie. A że teraz jestem chora i zaraz zwariuję w domu, to sobie siedze na forum:)

442

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Piszę tu z perspektywy osoby, która do pewnego momentu w swoim życiu, będąc panną po 40-tce, bez zobowiązań, miała dosłownie takie same podejście do wyboru partnera życiowego jak Ty i Mila, naprawdę. Dlatego napisałam wcześniej, że czytam wątek Twoj i Mili i tak jak bym siebie czytała z przed kilku lat. Ale w pewnym momencie spasowałam i zaryzykowałam związek wbrew swoim zasadom. Nie żałuję.

Estera, rozumiem wszystko, tylko Ty takiego mężczyznę poznałaś, więc mogłaś zaryzykowac. A ja sobie tylko teorytezuję.
Jak na razie żaden się nie kręci. Jak takiego poznam (tzn z dziecmi)to się będę zastanawiać co i jak.
Jak na razie główne kryterium, to ma być wolny (nie żadna separacja, a jak kawaler to bez żadnej kobiety u boku).
Ale mówię na razie to teoria. Teraz mam inne rzeczy na głowie. A że teraz jestem chora i zaraz zwariuję w domu, to sobie siedze na forum:)

Jeszcze powtórzę, co napisałam wczesniej. Panowie po 40-tce mają zwykle dzieci już nastolatki albo i 20-latki. One mają juz swój świat, swoje towarzystwo, z którymi wolą spędzać czas niż z rodzicami. Zawzyczaj tez mieszkają z matką.

443

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Piszę tu z perspektywy osoby, która do pewnego momentu w swoim życiu, będąc panną po 40-tce, bez zobowiązań, miała dosłownie takie same podejście do wyboru partnera życiowego jak Ty i Mila, naprawdę. Dlatego napisałam wcześniej, że czytam wątek Twoj i Mili i tak jak bym siebie czytała z przed kilku lat. Ale w pewnym momencie spasowałam i zaryzykowałam związek wbrew swoim zasadom. Nie żałuję.

Estera, rozumiem wszystko, tylko Ty takiego mężczyznę poznałaś, więc mogłaś zaryzykowac. A ja sobie tylko teorytezuję.
Jak na razie żaden się nie kręci. Jak takiego poznam (tzn z dziecmi)to się będę zastanawiać co i jak.
Jak na razie główne kryterium, to ma być wolny (nie żadna separacja, a jak kawaler to bez żadnej kobiety u boku).
Ale mówię na razie to teoria. Teraz mam inne rzeczy na głowie. A że teraz jestem chora i zaraz zwariuję w domu, to sobie siedze na forum:)

Jeszcze powtórzę, co napisałam wczesniej. Panowie po 40-tce mają zwykle dzieci już nastolatki albo i 20-latki. One mają juz swój świat, swoje towarzystwo, z którymi wolą spędzać czas niż z rodzicami. Zawzyczaj tez mieszkają z matką.

Nie wiem, Jak będzie to będzie, jak poznam, to się będę zastanawiała, jak nie to nie. Na portalach nie szukam od dawna, po prostu sobie żyję, mam swoje małe radości, staram się by było mi dobrze. Był czas, że bardzo wariowałam z samotności, szukałam gorączkowo, na szczęście w porę otrzeźwiałam, bo nie tędy droga.

444

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Estera, rozumiem wszystko, tylko Ty takiego mężczyznę poznałaś, więc mogłaś zaryzykowac. A ja sobie tylko teorytezuję.
Jak na razie żaden się nie kręci. Jak takiego poznam (tzn z dziecmi)to się będę zastanawiać co i jak.
Jak na razie główne kryterium, to ma być wolny (nie żadna separacja, a jak kawaler to bez żadnej kobiety u boku).
Ale mówię na razie to teoria. Teraz mam inne rzeczy na głowie. A że teraz jestem chora i zaraz zwariuję w domu, to sobie siedze na forum:)

Jeszcze powtórzę, co napisałam wczesniej. Panowie po 40-tce mają zwykle dzieci już nastolatki albo i 20-latki. One mają juz swój świat, swoje towarzystwo, z którymi wolą spędzać czas niż z rodzicami. Zawzyczaj tez mieszkają z matką.

Nie wiem, Jak będzie to będzie, jak poznam, to się będę zastanawiała, jak nie to nie. Na portalach nie szukam od dawna, po prostu sobie żyję, mam swoje małe radości, staram się by było mi dobrze. Był czas, że bardzo wariowałam z samotności, szukałam gorączkowo, na szczęście w porę otrzeźwiałam, bo nie tędy droga.

Patrz na charakter i żeby tez nie był życiowym nieudacznikiem. Niech dzieci nie będą dla ciebie główną i PIERWSZĄ przeszkodą, bo mozesz sie minąc naprawdę z wartościowym człowiekie, który wart jest Ciebie i Ty jego. Jak by nie było, troche Cie tu podczytywałam kiedyś i wydajesz się bardzo fajną kobietką i oczywiście wartościową.

445

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

estera14, gratulacje:)))fajnie ci sie ulozylo.

446

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Jeszcze powtórzę, co napisałam wczesniej. Panowie po 40-tce mają zwykle dzieci już nastolatki albo i 20-latki. One mają juz swój świat, swoje towarzystwo, z którymi wolą spędzać czas niż z rodzicami. Zawzyczaj tez mieszkają z matką.

Nie wiem, Jak będzie to będzie, jak poznam, to się będę zastanawiała, jak nie to nie. Na portalach nie szukam od dawna, po prostu sobie żyję, mam swoje małe radości, staram się by było mi dobrze. Był czas, że bardzo wariowałam z samotności, szukałam gorączkowo, na szczęście w porę otrzeźwiałam, bo nie tędy droga.

Patrz na charakter i żeby tez nie był życiowym nieudacznikiem. Niech dzieci nie będą dla ciebie główną i PIERWSZĄ przeszkodą, bo mozesz sie minąc naprawdę z wartościowym człowiekie, który wart jest Ciebie i Ty jego. Jak by nie było, troche Cie tu podczytywałam kiedyś i wydajesz się bardzo fajną kobietką i oczywiście wartościową.

Teraz się zaczerwieniłam smile Nie przypominaj mi moich pierwszych postów, bo przez długi czas byłam jedną wielką jęczącą bułą, chociaż zapierałam się, że nie nie, nie ja.
Ale cóż, miałam swoje wady, nad którymi pracowałam (a teraz mam nowe wink )
Zupełnie się nie dziwię, dlaczego w tamtym okresie nie wychodziło mi z mężczyznami, bo z takim podejściem to się nie mogło udać wink
Tak tak, patrzę na charakter, w końcu "na stare lata" pokumałam chyba, o co tu chodzi, tzn co robiłam źle.  smile

447

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
ananasowa napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

estera14, gratulacje:)))fajnie ci sie ulozylo.

Dziękuję smile)
Mój przykład pokazuje, jak sie moze życie i los odmienić pannie po 40-tce o 360 stopni smile)

448

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
Estera14 napisał/a:
ananasowa napisał/a:
Estera14 napisał/a:

Tak sobie podczytuję ten wątek i aż śmiać mi się chce. Jeszcze parę lat temu byłam dosłownie w takiej samej sytuacji jak Milka i miałam takie same podąglądy i "zasady" jak ona oraz jak widać rossanka. Jak bym czytała swoje mysli z przed kilku lat. Tez miałam takie oczekiwania a byłam panną po 40-tce z czystym kontem (bezdzietna). Jak to się zmienia punkt widzenia od punktu siedzenia smile)) Poznałam rozwodnika z 2 dzieci w moim wieku. Milion obaw dokładnie takich, o jakich pisze rossanka. Zaryzykowałam, związałam się, bo wydawał sie przyzwoitym facetem, a dzieci........................ hehe, facet po czterdziestce to juz ma dzieci nastolatki. Oni mają swój świat, swoje towarzystwo, nie spędzają weekendów i popołudni z tatusiem i mamusią tylko wybierają swoich rówiesników. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zupełnie nie mam z nimi problemów, nie wtrącam sie do ich wychowania, bo to nie moje dzieci, mają swoich rodziców. One są na tyle dorosłe, ze też nie robią jakiś scen zazdrości o mnie. Jest całkiem normalnie. Tu obalił się mój pierwszy stereotyp "dzieci faceta to problem. Teraz obalę następny stereotym myślenia Milki - urodziłam pięknego zdrowego synka w wieku 44 lat. Ciąża przebiegła książkowo, mały dostał 10 pkt i chowa sie dobrze. Piękny i zdrowy chłopczyk, moje największe szczęście. Można? Można. Dziewczyny mają rację w 100% co tu piszą. Milka i Rossanka - zmieńcie myslenie. smile

estera14, gratulacje:)))fajnie ci sie ulozylo.

Dziękuję smile)
Mój przykład pokazuje, jak sie moze życie i los odmienić pannie po 40-tce o 360 stopni smile)

WOW. I to się nazywa historia z happy endem wink Pewnie, nie ma co załamywać rąk, tylko iść do przodu.

449

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Nie kazdy z przeszłoscia i z barkiem doswiadczen jest zly . i tez mozna zycie ulozyc swoje zycie .
Rozwodnik nie jest tredowatym .
I nieraz wlasnie warto postawic na jedna karte .
A duzo zalezy od nas samych

450

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
elzbieta47 napisał/a:

Nie kazdy z przeszłoscia i z barkiem doswiadczen jest zly . i tez mozna zycie ulozyc swoje zycie .
Rozwodnik nie jest tredowatym .
I nieraz wlasnie warto postawic na jedna karte .
A duzo zalezy od nas samych

Oczywiscie. Wiadomo, że dla panny bezdzietnej rozwodnik z dziećmi to nie jest szczyt marzeń, ale co tu się oszukiwać, po 40-tce to kawalerowie są zwykle zatwardziali w swoich przyzwyczajeniach i może chcieli by coś zmienić ale to juz raczej w teorii smile Więc będzie taki deklarował ożenek, ale jak przyjdzie co do czego to boczkiem się wycofa, lub jest to ryzykowny "towar" i lepiej takiego mijac z daleka. Mam to przerobione. Ktoś powie, że panna po 40-tce to tez cos z nią nie tak. Niekoniecznie, kobieta bardziej pragnie rodziny, ślubu, stabilizacji, ale różnie jej się w życiu układa lub natrafia na takich lekkoduchów i traci swoje najlepsze lata na takich typów, którzy wgonią ją w wiek. Po latach jeden, drugi, trzeci taki związek okazuje się wydmuszką i nawet się nie obejrzysz jak dobijasz 40-tki.

451

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Myślałam ostatnio o temacie i doszłam do wniosku, że czuła bbym,  że zmarnowałam życie,  gdybym w przeszłości  marnowała okazje,  nie próbowała, nie starala się , marzyła o czymś,  ale nie podjęła ani jednego kroku aby to osiągnąć. Jak rowniez, gdybym nie starala sie i nie zmieniala sytuacji, ktore mi nie odpowiadaly. To się tyczy również innych obszarów życia,  nie tylko miłosnego.
Zmarnowane życia,  to pojęcie kojarzy mi się z taką biernoscia  i podaniem losowi.

Posty [ 391 do 451 z 451 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poczucie zmarnowanego życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024