Aga tylko czy jeśli człowiek się nagnie do rzeczywistości, porzuci swoje wartości to będzie szczęśliwy?
Wątpię.
A zdajesz sobie sprawę z tego, że z roku na rok będziesz jeszcze bardziej zgorzkniała, nieszczęśliwa i wyobcowana ? Czytam Cię od kilu lat i nie widzę żebyś chociaż starała się spojrzeć na swoją z innej strony.
Też mam takie wrażenie. Milka pamiętam cie z 2016 tak samo wtedy pisałaś.
W tym wątku nie chciałaś rad tylko chciałaś się wygadać. Szczerze czy ułożyło Ci. Czy czujesz się jeszcze gorzej, bo ja mam wrazenie, że to drugie. Masz dopiero 42 lata a nie 82.
Rossanka bo życie w samotności zbyt wielkiego sensu nie ma. Nie ma się co łudzić. No chyba ze komuś samotność odpowiada, samotne spacery, wyjazdy, święta.
Aga tylko czy jeśli człowiek się nagnie do rzeczywistości, porzuci swoje wartości to będzie szczęśliwy?
Wątpię.
A co by Ci dało szczęście? Dobra, porzucmy już to dziecko. Zalozmy, że nie będziesz już go mieć sama napisałaś, To co innego da Ci szczęście?
Rossanka czuję się tak samo. Ani lepiej ani gorzej. Po prostu nijak.
Rossanka bo życie w samotności zbyt wielkiego sensu nie ma. Nie ma się co łudzić. No chyba ze komuś samotność odpowiada, samotne spacery, wyjazdy, święta.
Ale dla kogo sensu nie ma? Dla Twoich rodziców, rodzeństwa, czy kozynow, czy koleżanek czy sąsiadek? Kto ci tak powiedział?
Rossanka czuję się tak samo. Ani lepiej ani gorzej. Po prostu nijak.
Załóżmy, że masz to dziecko, dlaczego sądzisz, że nabralabys chceci do życia?
Aga tylko czy jeśli człowiek się nagnie do rzeczywistości, porzuci swoje wartości to będzie szczęśliwy?
Wątpię.
Kwestia wyboru tego co ważniejsze. Jeśli np. ważniejsze jest, by facet nie był po rozwodzie i nie miał swoich dzieci, co w przypadku mężczyzn 40+ jest rzadkością, to ja nie mam nic do dodania. Albo jeśli np. ważniejsze jest, by facet był z okolicy, bo z takim z innego miasta nie można spotykać się w weekendy lub wyjechać na wakacje, to ja też nie mam nic do dodania. I to chyba nie jest kwestia wartości, tylko czegoś innego...
Rossanka bycie z kimś. Znalezienie bratniej duszy ale bez naginania czy porzucania swoich wartości jak to niektórzy proponują.
Nie mam za sobą przeszłości w postaci zobowiązań i tego oczekuje od drugiej osoby.
Sony nie jak każdemu z nas bo zdecydowanej większości udaje się spełnić te podstawowe pragnienia.
Ponadto ciężko jest jeśli człowiek otoczony jest ludźmi którzy są spełnieni w tych obszarach w których ja się nie spełniłam. Poczucie niedopasowania na każdym kroku potęguje wyobcowanie.
Owszem, jak każdemu z nas. Nie każdy jednak obnosi się ze swoim niespełnieniem w życiu. Dla Ciebie jednak papierkiem lakmusowym Twojego własnego szczęścia jest szczęście innych ludzi, które to szczęście i tak postrzegasz przez pryzmat własnych pragnień i oczekiwań. Równie dobrze mogłabyś sie tu użalać, że masz krzywe zęby, a koleżanka ma proste, i Twoje nieszczęście polega na tym, że teraz kiedy stać Cię na założenie aparatu ortodontycznego, niestety z medycznego punktu widzenia niewiele Ci on już pomoże, w związku z tym pozostaniesz nieszczęśliwa z krzywymi zębami, podczas kiedy koleżanka dożyje swoich dni z prostymi. Nie na tym polega szczęście.
Aga widzę ze ciężko Tobie zrozumieć ze ktoś może kierować się w życiu wartościami i nie złamie ich tylko po to żeby przez chwilę poczuć szczęście. Pisałam przecież ze spore znaczenie ma dla mnie możliwość ślubu koscielnego wiec z tej prostej przyczyny rozwodnicy nie wchodzą w grę.
142 2018-11-12 14:44:33 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-11-12 15:01:17)
Rossanka bycie z kimś. Znalezienie bratniej duszy ale bez naginania czy porzucania swoich wartości jak to niektórzy proponują.
Nie mam za sobą przeszłości w postaci zobowiązań i tego oczekuje od drugiej osoby.
W ten sposób prawdopodobnie nigdy nic u ciebie się nie zmieni. Tak, jak napisały dziewczyny powyżej: trzeba nieco elastyczności...
Aga widzę ze ciężko Tobie zrozumieć ze ktoś może kierować się w życiu wartościami i nie złamie ich tylko po to żeby przez chwilę poczuć szczęście. Pisałam przecież ze spore znaczenie ma dla mnie możliwość ślubu koscielnego wiec z tej prostej przyczyny rozwodnicy nie wchodzą w grę.
W moim odczuciu to nie tyle kwestia wartości, co pewnego "snobizmu": ma być takie, a nie inne. Słabe te twoje wartości, skoro aż tak ciebie unieszczęśliwiły...
A co do odległości. Aga nie każdy pracuje w takiej branży ze może zmienić pracę bez większego problemu. W wieku 40 plus każdy jest już w jakimś miejscu i uwierz nie zawsze jest możliwa zmiana. Wiec rodzi się pytanie czy warto pchać się w taką znajomość. Owszem jeśli komuś zależy tylko na przygodzie to jak najbardziej.
Rossanka bycie z kimś. Znalezienie bratniej duszy ale bez naginania czy porzucania swoich wartości jak to niektórzy proponują.
Nie mam za sobą przeszłości w postaci zobowiązań i tego oczekuje od drugiej osoby.
O dziecku, nie zapewnie cie, że będziesz miała. Ale faceta jescze śmiało możesz jakiegoś kiedyś miec. Co prawda jest ciężej, bo większość żonata, ale nie jest to niemożliwe. Bezdzietni też się zdarzają i po rozwodach. Tu Cię do niczego nie naginam, bo każdy ma jakieś swoje poglądy.
Ram nie Tobie oceniać moje wartości.
Ale widzę ze na tym forum wszelka inność niemile widziana.
Ponieważ kolejne posty tego wątku coraz bardziej przypominają te z zamkniętego, napisanego pod kolejnym nick'iem, przypomnę tylko to, co autorka napisała dwa dni temu w pierwszym poście:
(...) Od razu mówię, że nie oczekuję żadnych złotych rad ani tym bardziej współczucia. Zwłaszcza od osób, której w tej materii (rodzina, dzieci ) są spełnione. Pisze bardziej po to żeby się wygadac bo w życiu realnym nie mam komu.(...)
Rossanka tak szczerze a Ty związałabys się z rozwodnikiem ze zobowiązaniami?
Ponieważ kolejne posty tego wątku coraz bardziej przypominają te z zamkniętego, napisanego pod kolejnym nick'iem, przypomnę tylko to, co autorka napisała dwa dni temu w pierwszym poście:
milka76 napisał/a:(...) Od razu mówię, że nie oczekuję żadnych złotych rad ani tym bardziej współczucia. Zwłaszcza od osób, której w tej materii (rodzina, dzieci ) są spełnione. Pisze bardziej po to żeby się wygadac bo w życiu realnym nie mam komu.(...)
Ja akurat jej rad nie daje, bo pamiętam co napisała, nie poradzę jej jak kogoś poznać i wyjść za mąż. Rozmawiam tylko o jej samopoczuciu, a doszłam do wniosku, że takie biadolenie na forum nic Milce nie daje, oprócz tego, że jeszcze gorzej się czuje.
Pisalam już, że ona nie ma 82 lat ale dopiero 42. Jeszcze ze 20 lat do emerytury jak to się mówi.
Ram nie Tobie oceniać moje wartości.
Ale widzę ze na tym forum wszelka inność niemile widziana.
No wiesz, ty dopiero przed chwilą oceniłaś wartości Agi.
A oceniać sobie mogę, co chcę. Jak każdy.
Ram poza tym na razie moje rozważania i poglądy na temat rozwodnikow to czysta teoria. Nie musiałam sprawdzać w praktyce z tej prostej przyczyny ze żaden rozwodnik nie był mną zainteresowany. A i rozwodnicy w moim otoczeniu to głównie mężczyźni, którzy w głównej mierze przyczynili się do tego sami czyli krótko mówiąc albo alkoholicy albo ci co zdradzili i z nową partnerka nie wyszło i zostali sami. Wiec pchać się w ich ramiona byłoby czystym szaleństwem.
Rossanka tak szczerze a Ty związałabys się z rozwodnikiem ze zobowiązaniami?
Pisałam już gdzieś, ale niechcący będzie że napisze jeszcze raz. Rozwodnik mi nie przeszkadza. Różnie się ludziom układa.
Z dzieckiem jest już gorzej, przeszkadzały by mi 2 powody (bo samo dziecko nie jest problemem, chyba bym dała radę je wychowac, a przynajmniej bym się starala)
1. Dziecko zawsze by było najważniejsze u ojca (co jestem w stanie zrozumiec), ja bym była numer dwa.
2. Zawsze w tle jest była żona, a z tego co czytam na forach, to nowa "macocha" często bywa "nieładnie" opisywana.
Chyba, że matka zrzeklaby się dziecka i mogłabym je adoptować jako własne - ale w życiu nie słyszałam o takich przypadkach.
153 2018-11-12 15:02:39 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-12 15:04:13)
Ram nie Tobie oceniać moje wartości.
Ale widzę ze na tym forum wszelka inność niemile widziana.
Postrzegasz własne szczęście przez pryzmat szczęścia innych ludzi, szczęścia, które w rzeczywistosci może być czystą ułudą i fikcją.
Czy przyszło Ci kiedyś na myśl, że ta szczęśliwa, w Twoich oczach, kobieta z dwójką dzieci, co wieczór w ukryciu płacze w poduszkę nad swoim zmarnowanym zyciem, bo urodzenie dzieci przekreśliło jej szansę na skończenie studiów i znalezienie dobrej pracy, i teraz jest "kurą domową" (bez urazy dla pań poświęcających się prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci), bez wykształcenia, bez pracy, bez własnych pieniędzy, która w zaciszu życia małżeńskiego pokornie znosi np. władcze zachowanie męża, a wychodząc codziennie z domu robi dobrą minę do złej gry.
Czy naprawdę w tak łopatologiczny sposób trzeba Ci wyjaśniać elementarne kwestie?
Ram nie oceniam wartości Agi. Ma prawo mieć swoje. Tylko napisałam ze jej ciężko zrozumieć mój punikt widzenia bo ma inny światopogląd. To miałam na myśli. I tyle w temacie wartości. Każdy ma prawo mieć swoje.
155 2018-11-12 15:04:53 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-11-12 15:05:26)
Ram poza tym na razie moje rozważania i poglądy na temat rozwodnikow to czysta teoria. Nie musiałam sprawdzać w praktyce z tej prostej przyczyny ze żaden rozwodnik nie był mną zainteresowany. A i rozwodnicy w moim otoczeniu to głównie mężczyźni, którzy w głównej mierze przyczynili się do tego sami czyli krótko mówiąc albo alkoholicy albo ci co zdradzili i z nową partnerka nie wyszło i zostali sami. Wiec pchać się w ich ramiona byłoby czystym szaleństwem.
Ja akurat nie to miałam na myśli. Tylko to, że może warto zaktualizować hierarchię wartości, skoro obecną nas nie prowadzi dobrą drogą?
Sama znam to z życia i wiem, że czasami należy się zatrzymać i szczerze pogadać z samym sobą, bo nasze przekonania w międzyczasie zwyczajnie się "przeterminowały".
156 2018-11-12 15:06:05 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-12 15:08:24)
Jej hierarchią wartości, są wartości będące na pozór atrybutami innych ludzi. I tu jest problem. Automatyzm myślenia - inni są szczęśliwi, bo mają właśnie to, czego ja nie mam.
Jej hierarchią wartości, są wartości będące na pozór atrybutami innych ludzi. I tu jest problem.
Tak. Chyba trochę tak jest... A pozory tak często mylą, prawda...?
Ja tylko na chwilę.
Ela210 napisał/a:Instynkt macierzyński jest tak silny, ze jak już masz dziecko, to znajdujesz w sobie siłę ogromną, o którą byś się nie posądzała i robisz rzeczy, których byś wcześniej nie zrobiła.
Nie ma z tym dyskusji..W ciąży jeszcze można mieć milion wątpliwości, a potem już jesteś jak silne zwierzę i drapieżne..Tak to urządzone.:)Hm... . Na pewno? Zawsze?
Macierzyństwo, nawet w tzw. młodym wieku, wyłącznie jako pasmo radości i szczęśliwości? A może rzeczywistość jest jednak inna?
To, jak często w mych postach, pytania retoryczne.
Nie napisałam, że radości i szczęśliwości tylko. Ale siły na pewno. Wynikającej z instynktu.
Ram akurat sa pewne wartości które się nie przeterminuja.
Rossanka ja podobnie uważam co do posiadania dzieci z poprzedniego małżeństwa czy związku.
Sony to nie te czasy ze kobiety dla rodziny rzucają studia. Dzisiaj kobiety łączą prace z życiem rodzinnym. I szczerze w swoim pokoleniu nie znam żadnej kobiety która rzuciła studia prace dla rodziny. Znam natomiast kobiety które niezbyt się garnely do nauki i pracy wiec szybko założyły rodziny i utkwiły przy garach.ale to był ich wybór. Te co chciały się wykształcić to studia skończyły.
Sony ale ja nie oceniam poziomu szczęśliwości innych ludzi.
Ja piszę o swoich odczuciach o swoich brakach niespełnieniach.
Ram akurat sa pewne wartości które się nie przeterminuja.
Rossanka ja podobnie uważam co do posiadania dzieci z poprzedniego małżeństwa czy związku.
Sony to nie te czasy ze kobiety dla rodziny rzucają studia. Dzisiaj kobiety łączą prace z życiem rodzinnym. I szczerze w swoim pokoleniu nie znam żadnej kobiety która rzuciła studia prace dla rodziny. Znam natomiast kobiety które niezbyt się garnely do nauki i pracy wiec szybko założyły rodziny i utkwiły przy garach.ale to był ich wybór. Te co chciały się wykształcić to studia skończyły.
Milko, niemniej jednak z jakiegoś powodu jesteś tu, gdzie jesteś. Gdzieś w tym jest przecież jakiś procent twojej własnej sprawczości.
Nie napisałam, że radości i szczęśliwości tylko. Ale siły na pewno. Wynikającej z instynktu.
Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu.
163 2018-11-12 15:18:02 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-11-12 15:24:49)
Ram akurat sa pewne wartości które się nie przeterminuja.
Rossanka ja podobnie uważam co do posiadania dzieci z poprzedniego małżeństwa czy związku.
Sony to nie te czasy ze kobiety dla rodziny rzucają studia. Dzisiaj kobiety łączą prace z życiem rodzinnym. I szczerze w swoim pokoleniu nie znam żadnej kobiety która rzuciła studia prace dla rodziny. Znam natomiast kobiety które niezbyt się garnely do nauki i pracy wiec szybko założyły rodziny i utkwiły przy garach.ale to był ich wybór. Te co chciały się wykształcić to studia skończyły.
Te casusy z życia to tylko przykłady, że szczęście ma różne oblicza - czego Ty kompletnie nie dostrzegasz. Mierzysz szczęście innych ludzi własną miarą. Widzisz ich szczęśliwych, a to nie to samo że oni są szczęśliwi i spełnieni.
Sony ale ja nie oceniam poziomu szczęśliwości innych ludzi.
Ja piszę o swoich odczuciach o swoich brakach niespełnieniach.
vs.
Sony nie jak każdemu z nas bo zdecydowanej większości udaje się spełnić te podstawowe pragnienia.
Ponadto ciężko jest jeśli człowiek otoczony jest ludźmi którzy są spełnieni w tych obszarach w których ja się nie spełniłam. Poczucie niedopasowania na każdym kroku potęguje wyobcowanie.
Czyje podstawowe pragnienia?
Komu udaje się spełnić?
I czy oby na pewno udaje?
Teraz będzie banalnie.
Trzeba być szczęśliwym że sobą, od wewnątrz.
To ciężka praca, niektórym się nie udaje. A niektórym przeciwnie, chociaż trochę to trwa.
Życie też nie jest koncertem życzeń, nie zawsze dostaje się to co się chce, czasem trzeba długo poczekać ale gwarancji i tak nie ma.
Milka- zacznij od środka, nad budowaniem samej siebie, może Ci to przynieść zaskakujące rezultaty.
Ale Milka Tobie to przeszkadza co masz, czy nie?
Sony chęć posiadania kogoś bliskiego u swojego boku, spełnienie się w roli matki to chyba pragnienia większości kobiet. Owszem są wyjątki. I wiekszoci udaje się je w większym lub mniejszym stopniu zrealizować. Większość kobiet w moim wieku jest już od dawna w związkach, posiada dzieci A czy są szczęśliwe i w jakim stopniu to nie mnie to oceniać. I myśl ,że Kowalska spod czwórki może ma męża i 2 dzieci ale pewnie płacze w poduszkę bo mąż niedobry a dzieci też nie takie idealne,a studia rzuciła itp. Itd. jakoś nie wpływa na wzrost mojego poczucia szczęścia.
Sony chęć posiadania kogoś bliskiego u swojego boku, spełnienie się w roli matki to chyba pragnienia większości kobiet. Owszem są wyjątki. I wiekszoci udaje się je w większym lub mniejszym stopniu zrealizować. Większość kobiet w moim wieku jest już od dawna w związkach, posiada dzieci A czy są szczęśliwe i w jakim stopniu to nie mnie to oceniać. I myśl ,że Kowalska spod czwórki może ma męża i 2 dzieci ale pewnie płacze w poduszkę bo mąż niedobry a dzieci też nie takie idealne,a studia rzuciła itp. Itd. jakoś nie wpływa na wzrost mojego poczucia szczęścia.
A co wpływa?
Ty po prostu wiesz lepiej że większość kobiet chce tak jak Ty, więc jeśli one tak mają to = są spełnione, nie mają = nie są spełnione. To jest jak grochem o ścianę.
Rossanka ale ciężko byc szczęśliwym jeśli nie ma się z nim dzielić tych codziennych chwil.kiedy jest się po prostu samotnym. Czy samotne spacery, wycieczki, wakacje, wyjazdy do kina na dłuższą metę mogą człowieka cieszyć?
Sony ale ja piszę wyraźnie ze guzik mnie obchodzi czy sąsiadka spod 4 matka 2 dzieci i żona jest spełniona czy nie.
Ja wiem jedno ja jestem niespełniona i samotna.
Chętnie zapytałabym się Milki- co chciałaby TERAZ zmienić ? Zakładając, bo tak zakłada, że dzieci mieć nie będzie. i co dalej ?
Poza tym skoro wyszła za mąż ma 2 dzieci to chyba chciała. A czy czuje się spełniona to już jej odczucia które nijak nie wpływają na mój poziom szczęścia.
Rossanka ale ciężko byc szczęśliwym jeśli nie ma się z nim dzielić tych codziennych chwil.kiedy jest się po prostu samotnym. Czy samotne spacery, wycieczki, wakacje, wyjazdy do kina na dłuższą metę mogą człowieka cieszyć?
Masz być z tym wszystkim sama szczęśliwa. A jak w przyszłości by się kos znalazł, to jeszcze lepiej. W tej chwili jak byś kogoś poznała, to się na nim po prostu uwiesisz a on ucieknie.
Co lubisz robić w wolnych chwilach? Co Cię interesuje? Jaka jesteś osobą? Jak wyglądasz, dbasz o siebie?
Mahika pisałam że chciałabym mieć kogoś u swojego boku kogoś do dzielenia radości i troski dnia codziennego.
Ja w tej chwili nie mam nawet nikogo z kim mogłabym od tak poprostu wyjść na wspólny spacer.
Rossanka może Ty masz jakąś przyjaciółkę czy dobra koleżankę która Ci rekompensuje chociaż w minimalnym stopniu brak partnera (o ile go nie masz, nie wiem czy dobrze wywnioskowalam ),z którą możesz spontanicznie wyjść na spacer czy do kina, pojechać na urlop. Ja nawet takiej osoby nie mam. Człowiek jest istotą społeczną i nic tego nie zmieni.
Rossanka może Ty masz jakąś przyjaciółkę czy dobra koleżankę która Ci rekompensuje chociaż w minimalnym stopniu brak partnera (o ile go nie masz, nie wiem czy dobrze wywnioskowalam ),z którą możesz spontanicznie wyjść na spacer czy do kina, pojechać na urlop. Ja nawet takiej osoby nie mam. Człowiek jest istotą społeczną i nic tego nie zmieni.
A co obecnie robisz w tym kierunku aby mieć koleżankę?
Nie nie mam partnera i dzieci, dlatego po części cie rozumiem (parę lat temu też przez to przechodzilam), dlatego tak się produkuje w tym wątku.
Rossanka nie mam jakiś wielkich pasji ot zwyczajnie lubię poczytać, obejrzeć dobry film, spacery, wycieczki,język obcy. Wyglad to rzecz gustu ale ludzie dają mi mniej niż mam. W pracy jestem raczej lubiana, raczej niekonfliktowa, ale wiadomo nikt sobie na głowę nie pozwoli wejść.
Hm co robię? Ciężko coś robić gdy wkoło same mężatki dzieciate i pójdą z Tobą na kawę jeśli one mają akurat czas,na urlop z tobą nie pojadą bo mają rodzinę .Dodam ze mieszkam w małej miescinie wiec nie mam wielkich możliwości poznania kogoś w zbliżonym wieku i podobnej sytuacji i jeszcze żeby mieć wspólny język.
Hm co robię? Ciężko coś robić gdy wkoło same mężatki dzieciate i pójdą z Tobą na kawę jeśli one mają akurat czas,na urlop z tobą nie pojadą bo mają rodzinę .Dodam ze mieszkam w małej miescinie wiec nie mam wielkich możliwości poznania kogoś w zbliżonym wieku i podobnej sytuacji i jeszcze żeby mieć wspólny język.
Czyli nic nie robisz?
Rossanka nie mam jakiś wielkich pasji ot zwyczajnie lubię poczytać, obejrzeć dobry film, spacery, wycieczki,język obcy. Wyglad to rzecz gustu ale ludzie dają mi mniej niż mam. W pracy jestem raczej lubiana, raczej niekonfliktowa, ale wiadomo nikt sobie na głowę nie pozwoli wejść.
Na miejscu faceta umówiła bys sie z taką kobieta jaka jesteś?
Rossanka nie wiem nie jestem facetem; -)
Miałam trochę randek w swoim życiu wiec chętni byli. Ale wiadomo ze do tanga trzeba dwojga. ..i czasami rozum swoje a serce swoje. ..
Rossanka nie wiem nie jestem facetem; -)
Miałam trochę randek w swoim życiu wiec chętni byli. Ale wiadomo ze do tanga trzeba dwojga. ..i czasami rozum swoje a serce swoje. ..
Chodziło mi o to, czym możesz faceta zaciekawić.
Czy samotne spacery, wycieczki, wakacje, wyjazdy do kina na dłuższą metę mogą człowieka cieszyć?
Czasem tak, a czasem nie. Jak się jest w związku też potrzeba regularnie odpocząć od partnera. Potrzeba równowagi.
Rossanka trudne pytanie. Patrząc na ludzi w związkach każdy jest inny każdego co innego przyciąga.
Na pewno nie mam zadziornego charakteru ani nie sprawiam ( i nie jestem) wrażenia kobiety zbyt silnej.
Słyszałam natomiast od mężczyzn (od tych których poznałam w ostatnim czasie ) ze sprawiam wrażenie osoby spokojnej pogodnej i to własnie ich przyciągnęło ze do mnie napisali i później chcieli się spotkać. Ale że nic z tych znajomości nie wyszło to wiesz.
Ram właśnie potrzebna jest równowaga. U mnie już dawno została zachwiana. I to dość poważnie. ....
Rossanka trudne pytanie. Patrząc na ludzi w związkach każdy jest inny każdego co innego przyciąga.
Na pewno nie mam zadziornego charakteru ani nie sprawiam ( i nie jestem) wrażenia kobiety zbyt silnej.
Słyszałam natomiast od mężczyzn (od tych których poznałam w ostatnim czasie ) ze sprawiam wrażenie osoby spokojnej pogodnej i to własnie ich przyciągnęło ze do mnie napisali i później chcieli się spotkać. Ale że nic z tych znajomości nie wyszło to wiesz.
Spokojna, pogodna.,.. A dalej?
Rossanka cokolwiek napiszę to będzie moja subiektywna ocena własnej osoby. Ktoś inny może mnie odebrać zupełnie inaczej.
Na portalu randkowym na którym zamieściłam zdjęcie dość często dostawałam wiadomości w których mężczyźni komplementowali mój wygląd, uśmiech. Chociaż wygląd to tez rzecz gustu.
Rossanka cokolwiek napiszę to będzie moja subiektywna ocena własnej osoby. Ktoś inny może mnie odebrać zupełnie inaczej.
Na portalu randkowym na którym zamieściłam zdjęcie dość często dostawałam wiadomości w których mężczyźni komplementowali mój wygląd, uśmiech. Chociaż wygląd to tez rzecz gustu.
Mnie inni nie obchodzą. Mnie ciekawi, co Ty o sobie sądzisz? Jaka jesteś?
Spokojna, wrażliwa, szczera, uparta .
Bezkompromisowa
Jeśli chodzisz na randki, spotykasz się z mężczyznami to jakieś szanse na związek masz. Kwestia tego co z tym zrobisz.
Mahika ale co z czym zrobię?
Jakie masz podejście do tych randek. Czy przypadkiem nie masz zbytniego parcia na związek, czym potencjalnie odstraszasz mężczyzn itp. Generalnie chodzi o to jaki jest Twoj wkład, i ten pozytywny i negatywny, w te znajomości.
Dzięki Sony
Czy masz w sobie otwartość na bycie w związku. Czy jesteś w stanie zrezygnować z tego co masz (jeśli jesteś sama od dłuższego czasu to trudno będzie przestawiać się na bycie z drugą osobą ), czy jesteś gotowa na ustępstwa ??
Ja całe lata miałam mega wielkie parcie na bycie z kimś i to mnie tak zaślepiało, że nie zdawałam sobie sprawy, że ja nie jestem na to gotowa. Już od początku szukałam dziury w całym, robiłam wszystko, by nic z tego nie wyszło, no i nie wychodziło.
Spokojna, wrażliwa, szczera, uparta .
Chodziło mi o opis a nie o wymienianie cech. Coś w stylu: jestem inteligentną kobietą, bardzo wymagającą ale i jednocześnie leniwa, lubię jak ktoś mnie rozpieszcza, lubię zmiany w życiu, chciałabym zwiedzać świat i założyć hodowlę dogów arlekinów. Nienawidzę życia z zegarkiem w ręku i wizyt niespodziewanych gości. Nie widzę siebie jako gospodyni domowej, uwielbiam życie w wielkim mieście... o mniej więcej coś takiego. Opis.
Rossanka na forum jestem anonimowa i niech tak zostanie .nie chciałabym aż tak się opisywać żeby ktoś mógł mnie zidentyfikować :-)