Witajcie ponownie ...
IsaBella77, feniks35 oraz on88on
Niestety, macie rację … teraz człowiek powoli uświadamia sobie pewne rzeczy, zachowania … "on88on" - dobrze usłyszeć faceta mającego w przeszłości podobnego narcyza.
Co Wam mogę powiedzieć... po prostu się zakochałem, nie kalkulowałem ... przyznaje , mój błąd … tyle … biorąc pod uwagę ex małżeństwo , człowiek instynktownie nie chce powielać tych samych błędów i pragnie dać tej drugiej osobie wszystko co najlepsze ... - co do tematu "pijawki oraz narcyzmu" … śmieszne jest to że to ONA nazywała mnie cały czas NARCYZEM i zapatrzonym w siebie egoistą… nawet naszej psycholog próbowała to wmówić ale bezskutecznie … podsyłała mi nawet jakieś artykuły aby utrzymać mnie w tym przekonaniu; oczywiście to wyśmiałem ...
- Co do focha… Ona nigdy go nie miała … jeżeli coś jej nie pasowało po prostu to jasno przekazywała … nawet zbyt jasno i dosadnie … krzywym tekstem lub ciętą ripostą… „kur***, co za koleś, Chryste… „
To ja byłem tą osobą która łapała focha, przyznaję … ostatnimi czasy dość często (ona nazywała to „long face” ); po prostu miałem już dość, nie miałem siły tłumaczyć jej pewnych rzeczy … po prostu zamiast się kłocić, szedłem do drugiego pokoju … odtajić , poczekać aż nerwy miną … ona tego nie rozumiała , never … chwilę po kłótni i jakimś krzywym tekście po którym szlag mnie trafił przychodziła jak gdyby nigdy nic i miała pretensje że wychodzę, że się boczę .. że stroję focha, że wciąż się gniewam … człowiek miał łzy w oczach, kur** miałem ochotę jej przyłożyć …
- bardzo często po kolejnej awanturze … szedłem zrezygnowany spać do salonu, ona za mną z tekstem „o nie kur***, nie będziesz mnie ignorował” … to często było już późno w nocy … potrafiła siedzieć nade mną z godzinę i nie pozwalać mi zasnąć, nawet do 3:00 , zapalała światło, włączała muzykę... cały czas gadała, ściągała ze mnie kołdrę, zabierała poduszkę… groziła że jak nie wrócę do sypialni to nie pozwoli mi spać… parę razy spałem w spodniach i bluzie dresowej … a rano nieprzytomny do pracy … paranoja … Boże, teraz to do mnie dochodzi … w czym ja tkwiłem …
- przyznam Wam się szczerze … ostatnimi czasy, po kolejnych krzywych tekstach … po prostu wychodziłem z domu, szedłem do sklepu, kupowałem 100ml wódki i wypijałem ją na ławce przed blokiem … wiem że to chore, nienormalne i nieodpowiedzialne … ale uwierzcie mi … nie potrafiłem zrozumieć co znowu zrobiłem, o co znowu poszło …
- wystarczy że wspomniałem że nie miałem wcześniej do czynienia z tego typu zrachowaniami …. Słyszałem „to idź, wracaj kur** do byłej żony która dawała du** ; ona zawsze będzie najlepsza w Twoich oczach a ja jestem zerem”… bez komentarza ….
- miałem wrażenie że na niej te kłótnie albo nie robią wrażenia albo ich nie pamięta … słowo „spierd***” weszło jej w krew …. coraz częściej go używała …. na drugi dzień albo nawet tego parę godzin później chciała pójść do łóżka … nie chciałem, dla mnie to było nienormalne … ona odwrotnie … mówiła „kur** Paweł, ja się chce bzykać …. co, znowu nie będzie sexu? .. znasz mnie, jakie mam potrzeby … 40letnia babka potrzebuje sexu każdego dnia … co ja mam kur** robić?... mam się sama bzykać czy zorganizować sobie jakiegoś kochanka czy co ?” – bez komentarza ….
- za każdym razem kiedy mówiłem „ Olka, przestań, dlaczego, stop „ …. Mówiła „Paweł, to czemu ty jeszcze jesteś ze mną jesteś, jesteś przystojnym, mądrym facetem, 90% lasek na ulicy byłoby zainteresowanych twoją osobą ….znajdź sobie jakąś 20stkę albo 30stkę … najlepiej businesswoman …. żeby cie utrzymywała …”
- powiem Wam szczerze ze nawet jej rodzice (over 80) widzieli jej zachowanie ; ile to razy puszczała jakieś krzywe, kąśliwe teksty pod moim adresem … „ze gadam tylko o żarciu … że zająłem jej miejsce przy stole” … nawet oni ją strofowali aby trochę odpuścili .. uwierzcie mi, naprawę chciałem zaskarbić sobie ich sympatie … i chyba to mi się udało … oddzielną sprawą jest to że wciąż jej pomagają finansowo … co miesiąc dostaje od nich kopertę ….
- nie wiem dlaczego żyła cały czas w przeświadczeniu że „szukam kuchty domowej i gosposi, nie partnerki” … paranoja …. Ja tylko chciałem aby moja kobieta ugotowała coś od casu od czasu …. Naprawdę byłem wdzięczny za cokolwiek , nawet jeżeli było takie sobie ; jak wspomniałem nie miała dużego doświadczenia w gotowaniu …
Sam dobrze gotuję, na początku naszej znajomości głównie to ja siedziałem za garami …
- już nie wiem czy o tym wspomniałem wcześniej (sorry ale powoli się gubię) ale nawet w trakcie mojej wyprowadzki w zeszłym tygodniu w asyście policji zadzwoniła do mojej ex i razem uzgodniły że jestem leniem , traciłem każdą kolejną pracę…. I tą pewnie też strącę bo lubię żerować na dobrze sytuowanych kobietach które mnie sponsorują” .. Olka powiedziała jej „Anka, słuchaj Paweł ma super pracę ale nie daje rady … bo tam trzeba zapier*** a on jest przyzwyczajony do lenistwa, więc tą pewnie te straci ” … policjanci słuchali tej konwersacji i kur*** nie dowierzali … jakim trzeba być człowiekiem aby mówić takie rzeczy … wiedziała suka co przeszedłem w moim byłym małżeństwem … byłem ojcem, matką , niańka, gospodynią „ … - wierzcie mi, w takich chwilach chcesz chwycić za nóż i dźgać na oślep … nieważne o konsekwencje …
Na koniec przytoczę Wam sytuację sprzed 3 tygodni … to był m.in. kolejny przyczynek ku temu żeby powiedzieć wreszcie „dość” … że nie ważne co zrobię , nic nie wskóram …
Otóż moja pani miała urodziny ; pech chciał że w tym czasie miałem zaplanowaną delegacje za granicę … urodziny wypadały w środę … delegacja poniedziałek-czwartek… z uwagi na fakt że Ola nie lubiła nietrafionych prezentów, chciałem wybrać jej coś naprawdę przydatnego … niestety nie wiedziałem co .. wertowałem przez tydzień internet… I ostatecznie postanowiłem że nie kupię nic .. po prostu cos sobie wybierze i tyle ….
Niemniej jednak, w środę rano zadzwoniłem do niej z Niemiec, złożyłem serdecznie życzenia …. Puściłem takowe przez pierd*** FB (no bo jakże by o tym zapomnieć, nie wypada) … była przeszczęśliwa …
Niestety, na moje nieszczęście w międzyczasie dostała jakieś prezenty od koleżanki i kuzynki…
Wracając z lotniska w piątek po północy… zasuwałem po całej Wawie w poszukiwaniu nocej kwiaciarni … wreszcie kupiłem piękny bukiet, wcześniej na lotnisku kupiłem jakieś wypasione belgijskie czekoladki …
Przyjechałem , były podziękowania i buziaki … była szczęśliwa … ale zaraz potem było pytanie „ a czy mam jakiś malutki prezencik” …??? Powiedziałem że prawde mówiąc nie wiedziałem co kupić wiec ustalmy że sobie coś wybierze … padło na express do kawy … około 400zł , przyda nam się oboga … powiedziałem ok …
Niestety, rano w trakcie kiedy przygotowałem się do wyjścia do pracy … zdążyła uraczyć mnie na dzień dobry „ tak naprawdę Paweł to nie planowałeś mi nic kupić , prawda ? olałeś te moje urodziny , zgadza się ??? bo jeżeli tak by nie było planowałbyś kupić mi cos od miesiąca .. nawet jakąś drobnostkę , bilet do kina czy teatru, ja nie chce drogich prezentów; co oznacza że tak naprawdę MIAŁEŚ TE MOJE URODZINY W DUPIE” … tyle … i po co ja kupowałem te kwiaty i bombonierkę ??? równie dobrze mogłem dać jej buzi w policzek i na jedno by wyszło …
Kochałem ją nad życie ale powiedzcie mi … ile można mieć sił i chęci aby cały czas cos udowadniać …???
I ona bezczelnie potrafiła mi powiedzieć (i pewnie dalej żyje w takowym przekonaniu) że byłem/jestem pieprz*** egoistą i narcyzem nastawionym na „JA I MOJE POTRZEBY” … chora kobieta … jeszcze się przekona co znaczy egoista …
P.S. niemal zapomniałem, w trakcie przeprowadzki jak wynosiłem resztę swoich reczy, skoczyła butami i rozdeptała drona którego kupiłem mojemu synowi na urodziny … pierd*** suk*.
A to wszystko jest dziełem Oli, niepozornej, pięknej, prze inteligentnej dziewczyny … duszy towarzystwa … osobie której nie da się nie lubić … ostatnio powiedziała mi że koledzy i koleżanki z byłej pracy nazywają ją „światełkiem” i dziwią się jak „Ola, jak ten twój facet może cię tak nie doceniać i gnębić psychicznie, tak fantastyczną ciepłą osobę ??? ” …
Bo niestety nikt inny nie mieszka, nie żyje z Olą … i z jej drugą , ciemniejszą połówką” …