Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

66 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka76 (2018-10-06 20:24:34)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witam Wszystkich

Uff ciężka historia. Aż trudno uwierzyć, że są takie kobiety, jak Aleksandra.

Primo42, dłuuugo czytałam Twoje wypowiedzi, czytałam komentarze i widzę, że na Forum jest dużo mądrych, przyjaźnie nastawionych osób, dobrych doradców.
Tak jak napisała IsaBella77, "zostałeś przemielony", zniszczono Twoje poczucie własnej wartości, zniszczono Ciebie jako mężczyznę i jako człowieka.
Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale nie powinieneś tęsknić za Olą, bo nie wyczytałam nic, co by ona dobrego dla Ciebie zrobiła.
Wszystko robiła dla swojej wygody, dla siebie, Ciebie w tym nie było.
Nie wyobrażam sobie, że można kochać, a jednocześnie tak ranić i niszczyć osobę, którą się kocha.
Jeżeli kogoś kochasz to chcesz przychylić nieba tej osobie, oddajesz to co masz  najlepsze, poświęcasz jej siebie, a nie krzywdzisz, wyzywasz, ranisz fizycznie i psychicznie.
To, że się z nią rozstałeś było najlepszą Twoją decyzją. Mam nadzieję, że wytrwasz w tym przekonaniu i z czasem zrozumiesz, że dobrze zrobiłeś.
Pewnie jeszcze długo będziesz sobie przypominał tę sytuację, ponieważ tak jak pisałeś zaciągnąłeś wiele kredytów. Z takiej spirali zadłużenia czasami trudno jest wyjść, ale wierzę, że Tobie się uda.
Wiesz, zastanawia mnie jedno, dlaczego zamierzasz nadal płacić za nią składki na jej ubezpieczenie? Za to co ona Tobie zrobiła? Pomyśl o tym, bo przecież to są też pieniądze, których Tobie teraz brakuje. Może lepiej przeznaczyć je na spłatę kolejnej raty. Pozwoli Ci to lepiej żyć, zapomnieć o tym wszystkim i stanąć na nogi.
Trzymam kciuki.
Powodzenia.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-10-06 18:50:33)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

off top, nie mające związku z tematyką wątku - nieregulaminowe, personalne wycieczki

68 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka76 (2018-10-06 19:22:55)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Primo42 napisał/a:

Dziewczyny, Forumkowicze;  proszę uwierzcie mi ... jestem facetem ...
Wiem, to moja historia jest tak nieprawdopodobna że to gotowy materiał na książkę ... a jednak jest prawdziwa ...
Jestem na takim zakręcie że każdy Wasz wpis to dla mnie "jakieś" światełko, jakaś wskazówka ... na każdy wpis czekam z utęsknieniem ...

Właśnie wynająłem mieszkanie ... zaczynam od nowa ... znowu od "0"; od początku ... nie mam juz siły zaczynać kolejny raz ...
I te cholerne 4 ściany .. nikogo więcej... mam tu w Wawie tylko jednego kolegę, nikogo innego ... mam tylko Was .. nie róbcie tego ...
kto nie wierzy, niech zadzwoni .. i sie przekona ...

Dlaczego mamy Ci nie wierzyć? Piszesz szczerze, od serca.
Trochę Ci się w życiu rozwaliło, ale powoli sobie to poukładasz.
Potrzeba na to czasu i pomocy, wsparcia dobrych ludzi.
Myślę, że tu na Forum takich znajdziesz.

Ja od siebie zawsze służę pomocą i radą. Pozdrawiam

Tak na marginesie, mam pytanie  Primo42, bo piszesz o dzwonieniu.
Jak się wyszukuje dane kontaktowe do innych uczestników Forum na kontach, telefony, maile, jestem tu nowa i nie znam jeszcze obsługi konta.
Czasamiu fajnie jest z kimś porozmawiać przez telefon, usłyszeć miły głos.

69

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witajcie ponownie ...
@Ela210 ...
Masz rację , od zawsze bałem się jak poradziłaby sobie z dzieckiem ... wielokrotnie wmawiała mi że często brakuje mi już cierpliwości, a w przypadku np jej depresji poporodowej musiałbym temu sprostać ... o ile depresja jest niestety dość częstym zjawiskiem, moje obawy dotyczyły jednak samego podejścia do macierzyństwa ... łatwo się mówi że będzie pięknie ...
Jestem ojcem ... wiem ile kosztuje to zdrowia i poświęcenia ...

@IsaBella77 ,
Bardzo, bardzo dziękuję ... mądre słowa .. chyba wreszcie przemówiły do mnie ...
Tym bardziej że są to słowa kobiety ... wielki szacunek ... dziękuję ...
Niestety, mam wrażenie że taka roszczeniowa postawa z jej mogłaby utrzymywać się bardzo dłuuuuugo ...

@Przyjaciółka76
Tak, masz rację ... jest tu wiele mądrych, pomocnych dusz ... dzięki Bogu ... byłoby ciężko bez Waszego wsparcia ...
Odnośnie dzwonienia , miałem na myśli w akcie desperacji po prostu podać w poście swój numer ...
Tez jestem nowy, nie wiem jeszcze jak to wszystko działa ...

Odnośnie mojego syna oraz Oli ... bardzo zależało mi aby sie polubili ... "wprowadzałem" Olę bardzo powoli, wcześniej rozmawiając z synkiem ... miał wtedy 7 lat ...
nie chciałem powielać idiotycznych zachowań jak moja ex, w ciągu 5 miesięcy mój syn poznał w sumie 3 nowych wujków ... koszmar .... nie mogłem tego przeżyć , jak można było jeszcze angażować w to dziecko ...
Niestety, Ola sama przyznała że "nie dała rady" , nie radziła sobie z moją większą atencją skierowaną na syna w trakcie naszych 3rójokwych weekendów u nas w mieszkaniu ...
Bardzo często narzekała że jest głośny, nieznośny itd ... bolało mnie to bardzo ... dopiero co go poznała ... było to dla mnie przykre, zwłaszcza że parę razy w trakcie tych weekendów Ola potrafiła w kłotni powiedzieć mi "spierd***" , przy dziecku ... nie rozumiałem jej zachowań , bo nie ugotowałem niedzielnego obiadu jak wcześniej obiecałem .... ona gotowała w tygodniu wiec moja kolej była w weekend ... nie ugotowałem .. kłótnia ... "spierd***".
Wiecie jak to jest, zarówno kobiety jak i faceci "sprawdzają" partnerów przez kontakt np. ze swoimi dziećmi ... jakie jest ich nastawienie, kontakt ...
U mnie było to różnie ... od naprawdę fajnej atmosfery pomiędzy synem a Olą, po chore kłótnie o nic ... mój syn to widział i słyszał.. później mamie opowiadał że "ciocia krzyczy na tatę" ... a moja ex miała satysfakcje ...
Po takich akcjach włącza nam się lampka ... "czy ta dziewczyna/facet jest naprawdę dobrym materiałem na matkę/ojca naszego dziecka" ??...

Odnośnie finansów... od ponad 3 lat mam pomysł na biznes ... niestety z powodu m.in rozwodu musiałem to "zawiesić na kołku" ...
Od początku Ola o tym wiedziała .. i wyczułem że bardzo się w tym temacie nakręciła ...
Wciąż mnie pytała kiedy zaczynam, zachęcała abym wreszcie wystartował... ze szkoda czasu, że czas działać ... kiedy mówiłem że jeszcze nie pora ... że jeszcze się waham, troche sie irytowała ... zarzucała mi że dużo gadam a nic nie robię... że jestem leniwy itd ... kurcze, szlag człowieka trafiał ... pracowałem , jednocześnie szukałem lepszej pracy ... na biznes juz nie starczało czasu ... i oczywiście "delikatne" porównania do ex męża, ze "Marcin nie lenił sie w domu, zawsze coś robił, nie tracił czas na głupią telewizję ... był bardzo pracowity ... ty dużo gadasz , mało robisz" ... przyznam że kurwica mnie wtedy brała ... kolejny raz "rycerz Marcin" na tapecie ... ten najlepszy, najukochańszy, niezastąpiony ... i wreszcie który nie chciał z nią dziecka i prosił aby usunęła ciąże ... paranoja...
Wracając do mojego pomysłu na biznes ... kiedyś wysłałem jej pare materiałów aby je przeczytała, zredagowała... krótko mówiąc pomogła mi odrobinę w tym temacie na samym początku... cisza, "0", nie zrobiła nic.. nawet chyba nie przeczytała tych danych ... później mówiła że nie miała czasu bo cały czas szukała pracy dla siebie i dla mnie ...
Reasumując, ten biznes też chodził jej po głowie ... zaproponowałem jej aby była dla mnie przez chwile "wirtualną" sekretarką ... w razie jakiegoś telefonu do mnie ... po przekierowaniu rozmowy (jeżeli nie mógłbym odebrać będąc na obecnym, etatowym stanowisku  ) miała by po prostu odebrać tel i porozmawiać .. celem poproszenia o parę danych potencjalnego klienta.
Nie powiedziała "kochanie, pewnie , pomogę ci na początku, nie ma spraw" ...  Powiedziała ..."a czy zatrudnisz mnie z jakąś pensją ??? .. co ja z tego będę miała"... koniec, tyle w tym temacie, nie wracałem już więcej do tematu tego biznesu ...
Słyszałem tylko " jesteś Paweł troche takim leniem, masz pomysł a go nie realizujesz " ... chyba nie musze nikomu tłumaczyć dlaczego nawet nie próbowałem zacząć ... bo po prostu do tego typu spraw potrzebny jest SPOKÓJ !!!!

70

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Ech Paweł, Paweł.
Im dłużej czytam to co piszesz, tym bardziej mam jaśniejszy obraz tej cudownej Oli.
Wiem już na co nie mogłam wpaść wcześniej.
Ale teraz już mam jej dokładny wizerunek !
Takie czarne, oble stworzonko.
Które jak się przypnie do człowieka, to nie odpadnie prędzej, niż jak się po grdykę porządnie jego krwi opije.

Tylko się cieszyć, że Twoja była pijawka nie wyssala z Ciebie wszystkiego do cna.

Znane jest Ci może pojęcie narcyzmu ?
Narcyz nie dość, że sam jest idealny i nieskazitelny, to jeszcze należna jest mu cała atencja i adoracja otaczającego go świata. Nikt i nic nie może być ważniejsze od niego. Nic nie może być ładniejsze. Należy narcyza uwielbiac i hołd mu oddawać. Bo jak nie, to obraza majestatu i FOCH.

Ale przyznaję szczerze, że takiego połączenia narcyza z egocentryczna pijawka jeszcze nie spotkałam. To może być naprawdę groźne.

71

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

A ja wyjsc z podziwu nie moge ze Autor chlipie za ta baba. Pal licho ze jej chodzilo tylko o kase (bo  jej plany to sie sprowadzaly wlasnie do kasy. Jak obsadzic Pawla w lepiej platnej pracy i miec wiecej na wycieczki, teatry, kursy tanca i torebki za kilka stow samej majac 1500 zl na reke). Pal licho ze ona miala ewidentne problemy psychiczne stad te ataki, napady agresji, pomysly z d.. typu zrobmy sobie dziecko mimo ze nie miala ani warunkow finansowych ani podejscia do dzieci. Dla mnie za ta zdrade polegajaca na knuciu z ex zona i opowiadanie klamliwych glupot nt Autora, ktore potem byla zona moglaby wykorzystac w walce o np ograniczenie mu praw rodzicielskich do ukochanego synka  zapodalabym takiej su.. takiego kopa w tylek ze dolecialaby spowrotem do swojego miasta i chalupy. Bo ja rozumiem poklocic sie, powiedziec dwa slowa za duzo ale wbijac noz w plecy najblizszej podobno osobie?? Tego nie tlumaczy zaden gniew.
W zwiazku z powyzszym slabo mi sie robi jak czytam jaka ta Ola byla dobra, ciepla, gotowala obiadki itp. No sorry a jaka miala byc, wylacznie zla? Jako rasowa pijawka musiala najpierw zblizyc sie dobrze do ofiary zeby na niej pozniej moc zerowac. No i udalo sie jej to doskonale. Wyssala Cie Autorze i finansowo i emocjonalnie bo zamiast poczuc ulge ze sie baby pozbyles Ty zyjesz w zalobie.

72 Ostatnio edytowany przez on88on (2018-10-07 14:02:13)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Odnośnie mojego syna oraz Oli ... bardzo zależało mi aby sie polubili ... "wprowadzałem" Olę bardzo powoli, wcześniej rozmawiając z synkiem ... miał wtedy 7 lat ...
nie chciałem powielać idiotycznych zachowań jak moja ex, w ciągu 5 miesięcy mój syn poznał w sumie 3 nowych wujków ... koszmar .... nie mogłem tego przeżyć , jak można było jeszcze angażować w to dziecko ...
Niestety, Ola sama przyznała że "nie dała rady" , nie radziła sobie z moją większą atencją skierowaną na syna w trakcie naszych 3rójokwych weekendów u nas w mieszkaniu ...

Zakichana Atencjuszka. W życiu nie masz ważniejszego człowieka niż twój syn, zawsze ale to zawsze działaj dla jego dobra, jak jej nie odpowiada sytuacja to trzeba drzwi pokazać, ale już w tym związku pokazałeś jaką jesteś pipą i ciepłą kluchą.


Bardzo często narzekała że jest głośny, nieznośny itd ... bolało mnie to bardzo ... dopiero co go poznała ... było to dla mnie przykre, zwłaszcza że parę razy w trakcie tych weekendów Ola potrafiła w kłotni powiedzieć mi "spierd***" , przy dziecku ... nie rozumiałem jej zachowań , bo nie ugotowałem niedzielnego obiadu jak wcześniej obiecałem .... ona gotowała w tygodniu wiec moja kolej była w weekend ... nie ugotowałem .. kłótnia ... "spierd***".
Wiecie jak to jest, zarówno kobiety jak i faceci "sprawdzają" partnerów przez kontakt np. ze swoimi dziećmi ... jakie jest ich nastawienie, kontakt ...
U mnie było to różnie ... od naprawdę fajnej atmosfery pomiędzy synem a Olą, po chore kłótnie o nic ... mój syn to widział i słyszał.. później mamie opowiadał że "ciocia krzyczy na tatę" ... a moja ex miała satysfakcje ...
Po takich akcjach włącza nam się lampka ... "czy ta dziewczyna/facet jest naprawdę dobrym materiałem na matkę/ojca naszego dziecka" ??...

Nie i zapewne nigdy już nie będzie miała dziecka. Ona ma 40 lat i wielkie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się z różnymi problemami o ile się zdecyduje, ale z tak niezrównoważoną kobietą to nakładasz sobie kaganiec do końca życia, chcesz tego? Druga sprawa ona bardziej gówno szanuje niż Ciebie nie widzisz tego? Chcesz tak żyć dla jakiś poje... zwrotów emocjonalnych, aż tak cipka ci przesłania oczy? Odetnij się od tego prostu jak nie dla siebie to dla syna.
Poznasz normalną kobietę to zrozumiesz w jakim bagnie się taplałeś(miałem to samo co ty , ale oprzytomniałem, ogarnąłem życie i priorytety) Problemy, że nie gotujesz a co zakichana atencjusza robi poza pierdzeniem w fotel, zarabiasz tworzysz dom i jeszcze kobieta traktuje cie gorzej niż jak gówno, przemyśl troche swoje życie.

Odnośnie finansów... od ponad 3 lat mam pomysł na biznes ... niestety z powodu m.in rozwodu musiałem to "zawiesić na kołku" ...
Od początku Ola o tym wiedziała .. i wyczułem że bardzo się w tym temacie nakręciła ...

Robisz dla niej za portfel z potencjałem na duży portfel. Jest z tobą bo cięzko jej już będzie znaleźć lepszą gałąź

Wciąż mnie pytała kiedy zaczynam, zachęcała abym wreszcie wystartował... ze szkoda czasu, że czas działać ... kiedy mówiłem że jeszcze nie pora ... że jeszcze się waham, troche sie irytowała ... zarzucała mi że dużo gadam a nic nie robię... że jestem leniwy itd ... kurcze, szlag człowieka trafiał ... pracowałem , jednocześnie szukałem lepszej pracy ... na biznes juz nie starczało czasu ... i oczywiście "delikatne" porównania do ex męża, ze "Marcin nie lenił sie w domu, zawsze coś robił, nie tracił czas na głupią telewizję ... był bardzo pracowity ... ty dużo gadasz , mało robisz" ... przyznam że kurwica mnie wtedy brała ... kolejny raz "rycerz Marcin" na tapecie ... ten najlepszy, najukochańszy, niezastąpiony ... i wreszcie który nie chciał z nią dziecka i prosił aby usunęła ciąże ... paranoja...

Ten facet prawdopodobnie był jej "szczytem" ty jesteś na doczepkę bo lepszy jakikolwiek facet niż żaden i tak przykro mi, że robisz za frajera dla niej.

73 Ostatnio edytowany przez Primo42 (2018-10-08 00:31:12)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witajcie ponownie ...
IsaBella77, feniks35 oraz on88on

Niestety, macie rację … teraz człowiek powoli uświadamia sobie pewne rzeczy, zachowania … "on88on" - dobrze usłyszeć faceta mającego w przeszłości podobnego narcyza.

Co Wam mogę powiedzieć... po prostu się zakochałem, nie kalkulowałem ... przyznaje , mój błąd … tyle … biorąc pod uwagę ex małżeństwo , człowiek instynktownie nie chce powielać tych samych błędów i pragnie dać tej drugiej osobie wszystko co najlepsze ...  - co do tematu "pijawki oraz narcyzmu" … śmieszne jest to że to ONA nazywała mnie cały czas NARCYZEM i zapatrzonym w siebie egoistą… nawet naszej psycholog próbowała to wmówić ale bezskutecznie … podsyłała mi nawet jakieś artykuły aby utrzymać mnie w tym przekonaniu; oczywiście to wyśmiałem ...

- Co do focha… Ona nigdy go nie miała … jeżeli coś jej nie pasowało po prostu to jasno przekazywała … nawet zbyt jasno i dosadnie … krzywym tekstem lub ciętą ripostą… „kur***, co za koleś, Chryste… „
To ja byłem tą osobą która łapała focha, przyznaję … ostatnimi czasy dość często (ona nazywała to „long face” ); po prostu miałem już dość, nie miałem siły tłumaczyć jej pewnych rzeczy … po prostu zamiast się kłocić, szedłem do drugiego pokoju … odtajić , poczekać aż nerwy miną … ona tego nie rozumiała , never … chwilę po kłótni i jakimś krzywym tekście po którym szlag mnie trafił przychodziła jak gdyby nigdy nic i miała pretensje że wychodzę, że się boczę .. że stroję focha, że wciąż się gniewam … człowiek miał łzy w oczach, kur** miałem ochotę jej przyłożyć …

- bardzo często po kolejnej awanturze … szedłem zrezygnowany spać do salonu, ona za mną z tekstem „o nie kur***, nie będziesz mnie ignorował” … to często było już późno w nocy … potrafiła siedzieć nade mną z godzinę i nie pozwalać mi zasnąć, nawet do 3:00 , zapalała światło, włączała muzykę... cały czas gadała, ściągała ze mnie kołdrę, zabierała poduszkę… groziła że jak nie wrócę do sypialni to nie pozwoli mi spać… parę razy spałem w spodniach i bluzie dresowej … a rano nieprzytomny do pracy … paranoja … Boże, teraz to do mnie dochodzi …  w czym ja tkwiłem …

- przyznam Wam się szczerze … ostatnimi czasy, po kolejnych krzywych tekstach … po prostu wychodziłem z domu, szedłem do sklepu, kupowałem 100ml wódki i wypijałem ją na ławce przed blokiem … wiem że to chore, nienormalne i nieodpowiedzialne … ale uwierzcie mi … nie potrafiłem zrozumieć co znowu zrobiłem, o co znowu poszło …

- wystarczy że wspomniałem że nie miałem wcześniej do czynienia z tego typu zrachowaniami …. Słyszałem „to idź, wracaj kur** do byłej żony która dawała du** ; ona zawsze będzie najlepsza w Twoich oczach a ja jestem zerem”… bez komentarza ….

- miałem wrażenie że na niej te kłótnie albo nie robią wrażenia albo ich nie pamięta … słowo „spierd***” weszło jej w krew …. coraz częściej go używała …. na drugi dzień albo nawet tego parę godzin później chciała pójść do łóżka … nie chciałem, dla mnie to było nienormalne … ona odwrotnie … mówiła „kur** Paweł, ja się chce bzykać …. co, znowu nie będzie sexu? .. znasz mnie, jakie mam potrzeby … 40letnia babka potrzebuje sexu każdego dnia … co ja mam kur** robić?... mam się sama bzykać czy zorganizować sobie jakiegoś kochanka czy co ?” – bez komentarza ….

- za każdym razem kiedy mówiłem „ Olka, przestań, dlaczego, stop „ …. Mówiła „Paweł, to czemu ty jeszcze jesteś ze mną jesteś, jesteś przystojnym, mądrym facetem, 90% lasek na ulicy byłoby zainteresowanych twoją osobą ….znajdź sobie jakąś 20stkę albo 30stkę … najlepiej businesswoman …. żeby cie utrzymywała …”

- powiem Wam szczerze ze nawet jej rodzice (over 80) widzieli jej zachowanie ; ile to razy puszczała jakieś krzywe, kąśliwe teksty pod moim adresem … „ze gadam tylko o żarciu … że zająłem jej miejsce przy stole” … nawet oni ją strofowali aby trochę odpuścili .. uwierzcie mi, naprawę chciałem zaskarbić sobie ich sympatie … i chyba to mi się udało … oddzielną sprawą jest to że wciąż jej pomagają finansowo … co miesiąc dostaje od nich kopertę ….

- nie wiem dlaczego żyła cały czas w przeświadczeniu że „szukam kuchty domowej i gosposi, nie partnerki”  … paranoja …. Ja tylko chciałem aby moja kobieta ugotowała coś od casu od czasu …. Naprawdę byłem wdzięczny za cokolwiek , nawet jeżeli było takie sobie ; jak wspomniałem nie miała dużego doświadczenia w gotowaniu …
Sam dobrze gotuję, na początku naszej znajomości głównie to ja siedziałem za garami …

- już nie wiem czy o tym wspomniałem wcześniej (sorry ale powoli się gubię) ale nawet w trakcie mojej wyprowadzki w zeszłym tygodniu w asyście policji zadzwoniła do mojej ex i razem uzgodniły że jestem leniem , traciłem każdą kolejną pracę…. I tą pewnie też strącę bo lubię żerować na dobrze sytuowanych kobietach które mnie sponsorują” .. Olka powiedziała jej „Anka, słuchaj Paweł ma super pracę ale nie daje rady … bo tam trzeba zapier*** a on jest przyzwyczajony do lenistwa, więc tą pewnie te straci ” … policjanci słuchali tej konwersacji i kur*** nie dowierzali … jakim trzeba być człowiekiem aby mówić takie rzeczy … wiedziała suka co przeszedłem w moim byłym małżeństwem … byłem ojcem, matką , niańka, gospodynią „ … - wierzcie mi, w takich chwilach chcesz chwycić za nóż i dźgać na oślep …  nieważne o konsekwencje …

Na koniec przytoczę Wam sytuację sprzed 3 tygodni … to był m.in. kolejny przyczynek ku temu żeby powiedzieć wreszcie „dość” … że nie ważne co zrobię , nic nie wskóram …
Otóż moja pani miała urodziny ; pech chciał że w tym czasie miałem zaplanowaną delegacje za granicę … urodziny wypadały w środę … delegacja poniedziałek-czwartek… z uwagi na fakt że Ola nie lubiła nietrafionych prezentów, chciałem wybrać jej coś naprawdę przydatnego … niestety nie wiedziałem co .. wertowałem przez tydzień internet… I ostatecznie postanowiłem że nie kupię nic .. po prostu cos sobie wybierze i tyle ….
Niemniej jednak, w środę rano zadzwoniłem do niej z Niemiec, złożyłem serdecznie życzenia …. Puściłem takowe przez pierd*** FB (no bo jakże by o tym zapomnieć, nie wypada) … była przeszczęśliwa …
Niestety, na moje nieszczęście w międzyczasie dostała jakieś prezenty od koleżanki i kuzynki…
Wracając z lotniska w piątek po północy… zasuwałem po całej Wawie w poszukiwaniu nocej kwiaciarni … wreszcie kupiłem piękny bukiet, wcześniej na lotnisku kupiłem jakieś wypasione belgijskie czekoladki …
Przyjechałem , były podziękowania i buziaki … była szczęśliwa … ale zaraz potem było pytanie „ a czy mam jakiś malutki prezencik” …??? Powiedziałem że prawde mówiąc nie wiedziałem co kupić wiec ustalmy że sobie coś wybierze … padło na express do kawy … około 400zł , przyda nam się oboga … powiedziałem ok …
Niestety, rano w trakcie kiedy przygotowałem się do wyjścia do pracy … zdążyła uraczyć mnie na dzień dobry „ tak naprawdę Paweł to nie planowałeś mi nic kupić , prawda ? olałeś te moje urodziny , zgadza się ??? bo jeżeli tak by nie było planowałbyś kupić mi cos od miesiąca .. nawet jakąś drobnostkę , bilet do kina czy teatru, ja nie chce drogich prezentów; co oznacza że tak naprawdę MIAŁEŚ TE MOJE URODZINY W DUPIE” … tyle … i po co ja kupowałem te kwiaty i bombonierkę ??? równie dobrze mogłem dać jej buzi w policzek i na jedno by wyszło …

Kochałem ją nad życie ale powiedzcie mi … ile można mieć sił i chęci aby cały czas cos udowadniać …???
I ona bezczelnie potrafiła mi powiedzieć (i pewnie dalej żyje w takowym przekonaniu) że byłem/jestem pieprz*** egoistą i narcyzem nastawionym na „JA I MOJE POTRZEBY” … chora kobieta … jeszcze się przekona co znaczy egoista …

P.S. niemal zapomniałem, w trakcie przeprowadzki jak wynosiłem resztę swoich reczy, skoczyła butami i rozdeptała drona którego kupiłem mojemu synowi na urodziny …  pierd*** suk*.

A to wszystko jest dziełem Oli, niepozornej, pięknej, prze inteligentnej dziewczyny … duszy towarzystwa … osobie której nie da się nie lubić … ostatnio powiedziała mi że koledzy i koleżanki z byłej pracy nazywają ją „światełkiem” i dziwią się jak „Ola, jak ten twój facet może cię tak nie doceniać i gnębić psychicznie, tak fantastyczną ciepłą osobę ??? ” …
Bo niestety nikt inny nie mieszka, nie żyje  z Olą … i z jej drugą , ciemniejszą połówką” …

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Dzień dobry.
Powodzenia Panu życzę, odbudowania siebie i po przepracowaniu wszystkiego co trzeba przepracować, ułożenia sobie życia na nowo.
Cieszę się, że w końcu wyłazi z Pana złość, znaczy idzie w dobrym kierunku wink
Pana historia przypomina mi moją, tyle tylko, że ja jestem na tej drodze kilka kroków dalej i już szczęśliwa.
Jeśli mogę coś podpowiedzieć...proszę skupić się na sobie, na tym co Pana cieszy, znaleźć w tym biegu coś co będzie Pana budować emocjonalnie, to mogą być malusieńkie drobiazgi, coś co z czasem spowoduje, że nie będzie Pan musiał być doceniany przez inną osobę, by poczuć się ważnym i mądrym człowiekiem.
Jest Pan takim. Jak odbuduje Pan to w sobie i nie będzie musiał czerpać aprobaty z oczu drugiej osoby dopiero wówczas będzie tak jak być powinno.
Przepraszam za wywód, ale odnoszę wrażenie, że właśnie to jest teraz u Pana najważniejsze, by nigdy więcej nie wejść w tak toksyczny związek.
Trzymam kciuki, z serca dobrego życzę.

75

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Chłopie, wybierasz okropne baby i jeszcze je idealizujesz. Przestań je usprawiedliwać i analizować każdy szczegół waszego pożycia. Przestań się poniżać. Oddziel przeszłość grubą kreską i wyciągnij wnioski. Pokaż dziecku, że ma fajnego ojca na którym można polegać i odpuść sobie związki (przynajmniej na razie).

76

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Primo42 napisał/a:

Witajcie ponownie ...
IsaBella77, feniks35 oraz on88on

Niestety, macie rację … teraz człowiek powoli uświadamia sobie pewne rzeczy, zachowania … "on88on" - dobrze usłyszeć faceta mającego w przeszłości podobnego narcyza.

Co Wam mogę powiedzieć... po prostu się zakochałem, nie kalkulowałem ... przyznaje , mój błąd … tyle … biorąc pod uwagę ex małżeństwo , człowiek instynktownie nie chce powielać tych samych błędów i pragnie dać tej drugiej osobie wszystko co najlepsze ...  - co do tematu "pijawki oraz narcyzmu" … śmieszne jest to że to ONA nazywała mnie cały czas NARCYZEM i zapatrzonym w siebie egoistą… nawet naszej psycholog próbowała to wmówić ale bezskutecznie … podsyłała mi nawet jakieś artykuły aby utrzymać mnie w tym przekonaniu; oczywiście to wyśmiałem ...

- Co do focha… Ona nigdy go nie miała … jeżeli coś jej nie pasowało po prostu to jasno przekazywała … nawet zbyt jasno i dosadnie … krzywym tekstem lub ciętą ripostą… „kur***, co za koleś, Chryste… „
To ja byłem tą osobą która łapała focha, przyznaję … ostatnimi czasy dość często (ona nazywała to „long face” ); po prostu miałem już dość, nie miałem siły tłumaczyć jej pewnych rzeczy … po prostu zamiast się kłocić, szedłem do drugiego pokoju … odtajić , poczekać aż nerwy miną … ona tego nie rozumiała , never … chwilę po kłótni i jakimś krzywym tekście po którym szlag mnie trafił przychodziła jak gdyby nigdy nic i miała pretensje że wychodzę, że się boczę .. że stroję focha, że wciąż się gniewam … człowiek miał łzy w oczach, kur** miałem ochotę jej przyłożyć …

- bardzo często po kolejnej awanturze … szedłem zrezygnowany spać do salonu, ona za mną z tekstem „o nie kur***, nie będziesz mnie ignorował” … to często było już późno w nocy … potrafiła siedzieć nade mną z godzinę i nie pozwalać mi zasnąć, nawet do 3:00 , zapalała światło, włączała muzykę... cały czas gadała, ściągała ze mnie kołdrę, zabierała poduszkę… groziła że jak nie wrócę do sypialni to nie pozwoli mi spać… parę razy spałem w spodniach i bluzie dresowej … a rano nieprzytomny do pracy … paranoja … Boże, teraz to do mnie dochodzi …  w czym ja tkwiłem …

- przyznam Wam się szczerze … ostatnimi czasy, po kolejnych krzywych tekstach … po prostu wychodziłem z domu, szedłem do sklepu, kupowałem 100ml wódki i wypijałem ją na ławce przed blokiem … wiem że to chore, nienormalne i nieodpowiedzialne … ale uwierzcie mi … nie potrafiłem zrozumieć co znowu zrobiłem, o co znowu poszło …

- wystarczy że wspomniałem że nie miałem wcześniej do czynienia z tego typu zrachowaniami …. Słyszałem „to idź, wracaj kur** do byłej żony która dawała du** ; ona zawsze będzie najlepsza w Twoich oczach a ja jestem zerem”… bez komentarza ….

- miałem wrażenie że na niej te kłótnie albo nie robią wrażenia albo ich nie pamięta … słowo „spierd***” weszło jej w krew …. coraz częściej go używała …. na drugi dzień albo nawet tego parę godzin później chciała pójść do łóżka … nie chciałem, dla mnie to było nienormalne … ona odwrotnie … mówiła „kur** Paweł, ja się chce bzykać …. co, znowu nie będzie sexu? .. znasz mnie, jakie mam potrzeby … 40letnia babka potrzebuje sexu każdego dnia … co ja mam kur** robić?... mam się sama bzykać czy zorganizować sobie jakiegoś kochanka czy co ?” – bez komentarza ….

- za każdym razem kiedy mówiłem „ Olka, przestań, dlaczego, stop „ …. Mówiła „Paweł, to czemu ty jeszcze jesteś ze mną jesteś, jesteś przystojnym, mądrym facetem, 90% lasek na ulicy byłoby zainteresowanych twoją osobą ….znajdź sobie jakąś 20stkę albo 30stkę … najlepiej businesswoman …. żeby cie utrzymywała …”

- powiem Wam szczerze ze nawet jej rodzice (over 80) widzieli jej zachowanie ; ile to razy puszczała jakieś krzywe, kąśliwe teksty pod moim adresem … „ze gadam tylko o żarciu … że zająłem jej miejsce przy stole” … nawet oni ją strofowali aby trochę odpuścili .. uwierzcie mi, naprawę chciałem zaskarbić sobie ich sympatie … i chyba to mi się udało … oddzielną sprawą jest to że wciąż jej pomagają finansowo … co miesiąc dostaje od nich kopertę ….

- nie wiem dlaczego żyła cały czas w przeświadczeniu że „szukam kuchty domowej i gosposi, nie partnerki”  … paranoja …. Ja tylko chciałem aby moja kobieta ugotowała coś od casu od czasu …. Naprawdę byłem wdzięczny za cokolwiek , nawet jeżeli było takie sobie ; jak wspomniałem nie miała dużego doświadczenia w gotowaniu …
Sam dobrze gotuję, na początku naszej znajomości głównie to ja siedziałem za garami …

- już nie wiem czy o tym wspomniałem wcześniej (sorry ale powoli się gubię) ale nawet w trakcie mojej wyprowadzki w zeszłym tygodniu w asyście policji zadzwoniła do mojej ex i razem uzgodniły że jestem leniem , traciłem każdą kolejną pracę…. I tą pewnie też strącę bo lubię żerować na dobrze sytuowanych kobietach które mnie sponsorują” .. Olka powiedziała jej „Anka, słuchaj Paweł ma super pracę ale nie daje rady … bo tam trzeba zapier*** a on jest przyzwyczajony do lenistwa, więc tą pewnie te straci ” … policjanci słuchali tej konwersacji i kur*** nie dowierzali … jakim trzeba być człowiekiem aby mówić takie rzeczy … wiedziała suka co przeszedłem w moim byłym małżeństwem … byłem ojcem, matką , niańka, gospodynią „ … - wierzcie mi, w takich chwilach chcesz chwycić za nóż i dźgać na oślep …  nieważne o konsekwencje …

Na koniec przytoczę Wam sytuację sprzed 3 tygodni … to był m.in. kolejny przyczynek ku temu żeby powiedzieć wreszcie „dość” … że nie ważne co zrobię , nic nie wskóram …
Otóż moja pani miała urodziny ; pech chciał że w tym czasie miałem zaplanowaną delegacje za granicę … urodziny wypadały w środę … delegacja poniedziałek-czwartek… z uwagi na fakt że Ola nie lubiła nietrafionych prezentów, chciałem wybrać jej coś naprawdę przydatnego … niestety nie wiedziałem co .. wertowałem przez tydzień internet… I ostatecznie postanowiłem że nie kupię nic .. po prostu cos sobie wybierze i tyle ….
Niemniej jednak, w środę rano zadzwoniłem do niej z Niemiec, złożyłem serdecznie życzenia …. Puściłem takowe przez pierd*** FB (no bo jakże by o tym zapomnieć, nie wypada) … była przeszczęśliwa …
Niestety, na moje nieszczęście w międzyczasie dostała jakieś prezenty od koleżanki i kuzynki…
Wracając z lotniska w piątek po północy… zasuwałem po całej Wawie w poszukiwaniu nocej kwiaciarni … wreszcie kupiłem piękny bukiet, wcześniej na lotnisku kupiłem jakieś wypasione belgijskie czekoladki …
Przyjechałem , były podziękowania i buziaki … była szczęśliwa … ale zaraz potem było pytanie „ a czy mam jakiś malutki prezencik” …??? Powiedziałem że prawde mówiąc nie wiedziałem co kupić wiec ustalmy że sobie coś wybierze … padło na express do kawy … około 400zł , przyda nam się oboga … powiedziałem ok …
Niestety, rano w trakcie kiedy przygotowałem się do wyjścia do pracy … zdążyła uraczyć mnie na dzień dobry „ tak naprawdę Paweł to nie planowałeś mi nic kupić , prawda ? olałeś te moje urodziny , zgadza się ??? bo jeżeli tak by nie było planowałbyś kupić mi cos od miesiąca .. nawet jakąś drobnostkę , bilet do kina czy teatru, ja nie chce drogich prezentów; co oznacza że tak naprawdę MIAŁEŚ TE MOJE URODZINY W DUPIE” … tyle … i po co ja kupowałem te kwiaty i bombonierkę ??? równie dobrze mogłem dać jej buzi w policzek i na jedno by wyszło …

Kochałem ją nad życie ale powiedzcie mi … ile można mieć sił i chęci aby cały czas cos udowadniać …???
I ona bezczelnie potrafiła mi powiedzieć (i pewnie dalej żyje w takowym przekonaniu) że byłem/jestem pieprz*** egoistą i narcyzem nastawionym na „JA I MOJE POTRZEBY” … chora kobieta … jeszcze się przekona co znaczy egoista …

P.S. niemal zapomniałem, w trakcie przeprowadzki jak wynosiłem resztę swoich reczy, skoczyła butami i rozdeptała drona którego kupiłem mojemu synowi na urodziny …  pierd*** suk*.

A to wszystko jest dziełem Oli, niepozornej, pięknej, prze inteligentnej dziewczyny … duszy towarzystwa … osobie której nie da się nie lubić … ostatnio powiedziała mi że koledzy i koleżanki z byłej pracy nazywają ją „światełkiem” i dziwią się jak „Ola, jak ten twój facet może cię tak nie doceniać i gnębić psychicznie, tak fantastyczną ciepłą osobę ??? ” …
Bo niestety nikt inny nie mieszka, nie żyje  z Olą … i z jej drugą , ciemniejszą połówką” …

Przeczytaj sobie kilka razy to co napisałeś i ciesz się wolnością. Chyba starczy już cierpienia i poniżania w życiu .Polecam odpocząć od związków nabrać pewności siebie zacząć żyć dla siebie i swojego dziecka . Skup się na tym żeby być super tata

77

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

smutnania-"Przeczytaj sobie kilka razy to co napisałeś i ciesz się wolnością. Chyba starczy już cierpienia i poniżania w życiu .Polecam odpocząć od związków nabrać pewności siebie zacząć żyć dla siebie i swojego dziecka . Skup się na tym żeby być super tata"

Jak mozna cieszyc sie wolnoscia w samotnosci?

A ja cie rozumiem primo 42, bo zycie typu- praca, dom, dziecko, zakupy, samotnosc- to nie zycie, po czasie to zycie pelne flustarcji, chocbys kochal dziecko ponad wszystko, przychodzi moment checi odskoczni, przytulenia, pogadania, bliskosci, bycia potrzebnym, atrakcyjnym, ale nie na sile.
Juz pisalam ze lepiej plakac z samotnosci niz ze zeszmacenia, ponizania.
Przyjdzie czas ze sie pojawi ktos z kim moze byc fajnie.

78

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
liebe21 napisał/a:

smutnania-"Przeczytaj sobie kilka razy to co napisałeś i ciesz się wolnością. Chyba starczy już cierpienia i poniżania w życiu .Polecam odpocząć od związków nabrać pewności siebie zacząć żyć dla siebie i swojego dziecka . Skup się na tym żeby być super tata"

Jak mozna cieszyc sie wolnoscia w samotnosci?

A ja cie rozumiem primo 42, bo zycie typu- praca, dom, dziecko, zakupy, samotnosc- to nie zycie, po czasie to zycie pelne flustarcji, chocbys kochal dziecko ponad wszystko, przychodzi moment checi odskoczni, przytulenia, pogadania, bliskosci, bycia .

A ja tam rozumiem ze mozna i nalezy sie cieszyc wolnoscia nawet w samotnosci. Bo czym innym jest dlugotrwala samotnosc i wolnosc ktora chcialoby sie "stracic" na rzecz dzielenia zycia z druga osoba a czym innym samotnosc i wolnosc po dlugotrwalym tkwieniu w toksycznym bagnie. Primo w takim bagnie zyl i ja osobiscie tanczylabym i pila ze szczescia ze wkoncu pozbylam sie ze swojego zycia wampira emocjonalnego, energetycznego i finansowego ktory mnie bil, obrazal, terroryzowal zamykaniem na balkonie, budzeniem w srodku nocy itp. Naprawde lepsza samotnosc niz zle towarzystwo a juz po takim "zwiazku" to jawi sie ona wrecz kuszaco i kolorow przynajmniej na jakis czas.

79

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Powiem tak. Spotkały się dwa ludzie z problemami, po rozwodach, po traumie. I by szybko się dowartościować, by zagłuszyć samotność, wpakowali się szybkie związki. Ale echa... przeszłości, nie przeżyte, nie przepracowane, nie zapomniane dają o sobie znać.
Ale ta "Ola"... to ciężki przypadek.

80

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
feniks35 napisał/a:
liebe21 napisał/a:

smutnania-"Przeczytaj sobie kilka razy to co napisałeś i ciesz się wolnością. Chyba starczy już cierpienia i poniżania w życiu .Polecam odpocząć od związków nabrać pewności siebie zacząć żyć dla siebie i swojego dziecka . Skup się na tym żeby być super tata"

Jak mozna cieszyc sie wolnoscia w samotnosci?

A ja cie rozumiem primo 42, bo zycie typu- praca, dom, dziecko, zakupy, samotnosc- to nie zycie, po czasie to zycie pelne flustarcji, chocbys kochal dziecko ponad wszystko, przychodzi moment checi odskoczni, przytulenia, pogadania, bliskosci, bycia .

A ja tam rozumiem ze mozna i nalezy sie cieszyc wolnoscia nawet w samotnosci. Bo czym innym jest dlugotrwala samotnosc i wolnosc ktora chcialoby sie "stracic" na rzecz dzielenia zycia z druga osoba a czym innym samotnosc i wolnosc po dlugotrwalym tkwieniu w toksycznym bagnie. Primo w takim bagnie zyl i ja osobiscie tanczylabym i pila ze szczescia ze wkoncu pozbylam sie ze swojego zycia wampira emocjonalnego, energetycznego i finansowego ktory mnie bil, obrazal, terroryzowal zamykaniem na balkonie, budzeniem w srodku nocy itp. Naprawde lepsza samotnosc niz zle towarzystwo a juz po takim "zwiazku" to jawi sie ona wrecz kuszaco i kolorow przynajmniej na jakis czas.

Właśnie mi o to chodziło co tobie . Wolność od toksycznego zwiazku

81

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Smutnania napisał/a:
themusik napisał/a:

Autorze widze że nie zwracasz uwagi na to co napisałem uznając że to są głupoty. Reszta tak samo nie ma pojęcia o tym czym jest aborcja.

Masz szczescie że nie miałeś z nią dziecka bo po aborcji łono kobiety jest zainfekowane demonami. Poczytaj sobie albo posłuchaj konferencji egzorcystów na youtube.

Żadne z was nie ma wiary ani w Boga ani w demony i próbujecie tłumaczyć sytuacje autora na dziwne sposoby. Napisałem wam co się wydarzyło.

Ta Ola powinna iść do egzorcysty. Jak tylko się nad nią pomodli to od razu bedzie widać że ma poważny problem.

Sęk w tym że ludzie to debile i nie wierzą w takie rzeczy uznając to za bajki. Nie czytałem o tym - znam to z własnego doświadczenia.
Demony istnieją i dreczą ludzi ale kto w to wierzy?  Mało kto... to jest właśnie głupota ludzka.

Ty tak na serio ?

Widać że twoja wiedza na ten temat jest żadna. Wam się wydaje że istnieje tylko świat dostępny waszym zmysłom. Kiedy ktoś wam mówi że to co kościół głosi i te wszystkie objawienia i cuda to prawda to twierdzicie że to bzdura. To wy macie problem a nie ja. Bo nasze życie kończy się sądem szczegółowym. Sądzić bedzie nas Bóg. I powiem wam że żal mi was. Bez wiary trafia się do piekła. Bo żeby zostać zbawionym trzeba się do Boga zwrócić i prosić o przebaczenie. A wy to macie gdzieś... dlatego bedziecie cierpieć nieustannie przez wieczność... czyli bez końca.

Piszcie o mnie że jakiś wariat jest na tym forum. Oblewam to. Jestem zmuszony was ostrzec przed niebezpieczeństwem jakie was czeka po śmierci. Bedziecie cierpieć bez chwili ulgi w nieskończoność.

82

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

83 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-08 20:37:01)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
themusik napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

Tyle że nie zauważyłeś, że pytanie Lady Loki nie było skierowane do Ciebie. Jak również cały wątek dotyczy zupełnie innego tematu niż tego, jakie niebezpieczeństwa czekają nas po śmierci. Ale dziękujemy za ostrzeżenie smile

84 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-10-08 20:47:41)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
santapietruszka napisał/a:
themusik napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

Tyle że nie zauważyłeś, że pytanie Lady Loki nie było skierowane do Ciebie. Jak również cały wątek dotyczy zupełnie innego tematu niż tego, jakie niebezpieczeństwa czekają nas po śmierci. Ale dziękujemy za ostrzeżenie smile


Właśnie to pytanie nie było do ciebie . Niewiem o co ci chodzi i czemu uważasz że osoby na tym forum są niewierzące ?
Pozatym wierzysz w Boga czy bustwa ? Ludzie mówią że wierzą w Boga a np . Wierzą w przesady jak czarny kot przebiegnie drogę , czy spluwanie przez ramię trzy razy :-D.
Każdy ma swoją wiarę i nie należy kogoś za to potępiać . Niestrasz demonami bo to nie to forum .  I wypowiadasz się nie na temat w wątku dla kogoś kto potrzebuje pomocy

85

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Powiem tyle- wybierasz baby z zaburzeniami charakteru, bo i eks żona i eks partnerka takie objawiają. Coś Ci daje taki związek w którym latasz za kimś ciągle i upokarzasz sie przed nimi, żeby tylko "było dobrze".

Ola to klasyczny przykład egoizmu, materializmu, rozbuchanego ego pt " co ja nie jestem" i... konfabulacji, bo w te wszystkie jej opowieści o wspaniałym mężu co ją tak kochał, pracy, podróżach są zwykłymi mitami, które stworzyła, bo wyczuła, że to jest to co Ci imponuje. Naprawdę, kobita zarabiająca tysiące w korpo nie ma kuchni?! Żyje w jakimś mieszkaniu, niewyremontowanej dziurze??? (pewnie po babci). Obudź się. Dałeś sobie nawinąć totalny makaron na uszy. Ona jest niestabilna emocjonalnie i jedyne co chciała to Cię wykorzystać jako chłopca do bicia i portfel.

Idź na terapię, bo jej potrzebujesz jeżeli związałeś się z taką typiarą.

86

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
themusik napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

Egzorcysty... proszę nie propagować bzdur.

87

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Hej Beyondblackie ...
faktycznie , masz rację , chyba mam skłonność do tego typu kobiet... na to wygląda ...

Masz rację , Ola to klasyczny przykład egoizmu, teraz to juz wiem ...

Odnośnie reszty, wybacz, nie masz racji ... męża miała naprawdę wpatrzonego w nią jak w obrazek .. słyszałem to od jej znajomych, rodziny, kuzynek ... zresztą wystarczyło popatrzeć na człowieka, poczciwina ....
Podróże, zgadza się .... zwiedziła pół świata ... żaden mit ... widziałem setki zdjęć ... z całego świata ... wydali na to fortunę ...
Kobita w korpo ... tak, pracowała w korpo przez ponad 10 lat ... kuchnia o której wspomniałem (a raczej jej brak) to po prostu nie wykończone NOWE mieszkanie które kupili od dewelopera ... za prawie 600tys;  mieli je urządzać pod siebie przez dłuższy okres czasu ... dlatego nie robili żadnej kuchni niż byle jakiej; to miała być sytuacja "przejściowa" góra 3-4 miesieczna ... niestety, w tym czasie koleżka odszedł do innej kobiety i ona już z tym została ... po prostu wpadła w taki dołek emocjonalny (plus usunięta ciąża) że po prostu nie miała sił (głowy) aby to wszystko ciągnąc dalej i dokończyć ...
Wiem o tym bo sam tam mieszkałem do końca września ... na same kafle na podłogę w kuchni i deski wydali ponad 20tys...

Co nie zmiana faktu że zszokował mnie brak kuchni ... i takową zrobiłem ... szczerze mówiąc dziwię się że nikt przede mną (wcześniejsi faceci) nie wpadli na to aby w ten sposób jej pomóc ...
Cóż, mieli inne priorytety ...
A propos jej męża, to nie świeża sprawa ... zostawił ją ponad 6 lat temu ...
Po nim były przelotne znajomości + 2 dłuższe romanse ... po 2-4 lata ... z 20latkami ...
Więc mówiąc krótko ... ona wchodząc ze mną w związek nie szukała szybkiego pocieszenia w ramionach kogoś innego ... przerabiała to przez wcześniejsze 6 lat ... jak twierdziła "wszystko miała już poukładane w głowie... już była gotowa ponownie kogoś pokochać" ...

88 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-09 06:55:17)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Primo42 napisał/a:

Co nie zmiana faktu że zszokował mnie brak kuchni ... i takową zrobiłem ... szczerze mówiąc dziwię się że nikt przede mną (wcześniejsi faceci) nie wpadli na to aby w ten sposób jej pomóc ...
Cóż, mieli inne priorytety ...
A propos jej męża, to nie świeża sprawa ... zostawił ją ponad 6 lat temu ...
Po nim były przelotne znajomości + 2 dłuższe romanse ... po 2-4 lata ... z 20latkami ...
Więc mówiąc krótko ... ona wchodząc ze mną w związek nie szukała szybkiego pocieszenia w ramionach kogoś innego ... przerabiała to przez wcześniejsze 6 lat ... jak twierdziła "wszystko miała już poukładane w głowie... już była gotowa ponownie kogoś pokochać" ...

No nie, ona szukała kogoś kto jej zrobi kuchnię. Bo 20-latkowie pewnie po prostu na to kasy nie mieli. A nie, że Ty jakiś lepszy dla niej byłeś od poprzednich. Niech Ci przyjdzie wreszcie do głowy, że tak samo, jak mówi o tych byłych facetach, to teraz mówi o Tobie - bez znaczenia, jak to naprawdę wyglądało.

Sorry, chłopie, ale ogarnij się. Jojczysz, jojczysz, a wynosisz tą Olę pod niebiosa jak jakiś nastolatek, co pierwszy raz w życiu bzyknął... 40-letni facet to już więcej rozsądku powinien w życiu wykazywać i nawet, jak coś nie wypali, to umieć w miarę trzeźwo ocenić sytuację.

89

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Beyondblackie napisał/a:

Powiem tyle- wybierasz baby z zaburzeniami charakteru, bo i eks żona i eks partnerka takie objawiają. Coś Ci daje taki związek w którym latasz za kimś ciągle i upokarzasz sie przed nimi, żeby tylko "było dobrze".

Ola to klasyczny przykład egoizmu, materializmu, rozbuchanego ego pt " co ja nie jestem" i... konfabulacji, bo w te wszystkie jej opowieści o wspaniałym mężu co ją tak kochał, pracy, podróżach są zwykłymi mitami, które stworzyła, bo wyczuła, że to jest to co Ci imponuje. Naprawdę, kobita zarabiająca tysiące w korpo nie ma kuchni?! Żyje w jakimś mieszkaniu, niewyremontowanej dziurze??? (pewnie po babci). Obudź się. Dałeś sobie nawinąć totalny makaron na uszy. Ona jest niestabilna emocjonalnie i jedyne co chciała to Cię wykorzystać jako chłopca do bicia i portfel.

Idź na terapię, bo jej potrzebujesz jeżeli związałeś się z taką typiarą.


Mam podobne zdanie o autorze . To nie przypadek że obie panie były z podobnego "zbioru cech i wartości ".

zamiast zastanawiać się nad Olą ...zastanów się nad sobą .

"Co nie zmiana faktu że zszokował mnie brak kuchni ... i takową zrobiłem ... szczerze mówiąc dziwię się że nikt przede mną (wcześniejsi faceci) nie wpadli na to aby w ten sposób jej pomóc …"
to jest dla mnie zabawne w sumie....

Tym zdaniem chcesz pokazać jaki jesteś wspaniały ??? lepszy od innych facetów ?

40 parolatek z fochem i setkami  wódki na stres to nie żaden superbohater .

  …. mamy  zdolność do subiektywnego przedstawiania sytuacji.. aby wyjść w nich na niewinnych i pokrzywdzonych...

90

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witaj chceuciekacstad
wybacz ale to chyba niesprawiedliwe aby sprowadzać moją osobę do "fochów i setek wódki"...
Zrobiłem dla niej tyle ile byłem w stanie .... czasami po prostu brakowało już sił ..
Fakt, zacząłem popijać ... to trwało od jakichś 2 miesięcy ...  zdarzyło się mniej więcej 4-5 razy .... ona o tym nie wiedziała ....
Nie zauważyłem abym "znęcał się nad nią na tym forum" ... po prostu przedstawiam fakty moim zdaniem obiektywnie ... niektóre są niewygodne również dla mnie ...
Skądś wzięły sie moje zachowania ... choć przyznam , tego być nie powinno ... ale uwierz, jeżeli ktoś cały czas podcina ci skrzydła i widzi tylko dziurę w całym ... wpadasz po prostu w bezwład, beznadzieję... pomimo rozmów widzisz że ta druga osoba nie jest w stanie zauważyć tego co się dzieje ...

91

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
themusik napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

Masz racje, tez to przerabialam, niestety ludzie mysla po ludzku ,wiec tez probuje podchodzic do nich po ludzku, myslac duchowo, tez sie tak da.
Jezus chodzil i mowil po ludzku, inaczej ludzie by go nie zrozumieli.
To wszystko to prawda co piszesz, wiem to smile

92

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
liebe21 napisał/a:
themusik napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Przepraszam, ale skąd Ty to wiesz?

Temat duchowości zgłebiałem przez wiele lat ze wzgledu na to że miałem powaźne problemy. Kiedyś jako nastolatek wywoływałem duchy to konsekwencji spowodowało że jakieś demony we mnie wlazły. To zachowanie które Ola prezentuje to jest typowe. Ja być może byłem nawet gorszy. Dopiero ogrom cierpienia sprawił że się nawróciłem i od tego czasu modliłem się. To spowodowało że mój charalter i napady szału zaczęły się poprawiać. Było coraz lepiej i kiedy trafiłem do egzorcysty ten się chwile pomodlił i jakaś siła zaczęła mną miotać i wyginać moje ciało.
Demony istnieja ale ludzie w to nie wierzą... maja realny wpływ na nasze życie.

Zgłebiałem tą tematykę i stąd wiem jak to wyglada. Zresztą czytając tą opowieść po części widzę swoje życie.

Masz racje, tez to przerabialam, niestety ludzie mysla po ludzku ,wiec tez probuje podchodzic do nich po ludzku, myslac duchowo, tez sie tak da.
Jezus chodzil i mowil po ludzku, inaczej ludzie by go nie zrozumieli.
To wszystko to prawda co piszesz, wiem to smile

Proponuję założyć wam oddzielny wątek na temat demonów , wiary itp . I niech każdy tam się wypowie .

93

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Primo42 napisał/a:

Witaj chceuciekacstad
wybacz ale to chyba niesprawiedliwe aby sprowadzać moją osobę do "fochów i setek wódki"...
Zrobiłem dla niej tyle ile byłem w stanie .... czasami po prostu brakowało już sił ..
Fakt, zacząłem popijać ... to trwało od jakichś 2 miesięcy ...  zdarzyło się mniej więcej 4-5 razy .... ona o tym nie wiedziała ....
...


nie mogę uwierzyć że dorosły facet nagle zaczął używać fochów i wódki tongue.... to Twoja strategia - ignorować gdy nie podoba ci  się . …. wiesz ze to przejaw znęcania się psychicznego ?? ???


Nie mam na celu ataku na ciebie...raczej zwrócenia ci uwagi... zastanów się czy w małżeństwie  tez tak  nie robiłeś ??? (fochy, milczenie, niechęć do rozmów , popijanie ..)
Dla faceta to trudna sytuacja gdy to zona lepiej zarabia...dla obrony własnego ego trzeba jej czymś dowalić...
no więc mamy :" matka zaniedbuje dziecko bo jest ciągle w pracy...  "  smile

przypominasz mi mojego ex meża
Mój ex tez wyrzucał mi że za dużo pracuje i jestem karierowiczką...ale korzystał ze zdobyczy mojej pracy tongue....
wyprowadziłeś się ze wspólnego mieszkania ...bo nie czułeś  że to też Twoje???  mniejszy wkład miałeś ???
Też twierdził że "wychowuje mi dziecko " bo ja jestem w pracy.... że praca jest dla mnie ważniejsza.... a dla niego najważniejsze dziecko .

Wsparcie jakie okazywałam by się rozwijał , i zaczął być zadowolony z pracy i wynagrodzenia (twierdził ze nie jest ) …. po rozwodzie twierdził tak jak Ty :
primo42 napisał "
"oboje mieliśmy pracę, żyliśmy w miarę spokojnie, dostatnie, bywały też kłótnie …. głównie o to że zarabiałem mniej, byłem mało ambitny…"


mój ex na rozmowy reagował fochem …. milczeniem …. i małpkami schowanymi w meblach:P "


Nie usprawiedliwiam twojej ex.... ale myślę ze była sfrustrowana … bo mąż ja ignorował , nie wspierał... dźwigała wszystko na barkach...a próby rozmowy kończyły się fochem męża …...


i widzisz , czytamy że matka twojego syna była tak zła matką … że pojechała na wakacje z kochankiem gdy jej synek szedł pierwszy raz do szkoły.... ze weekendy spędzała w pracy …
ale nie przeszkadzało ci to zostawić z tą wyrodną matką swojego dziecka … i ten tekst
" w jej trakcie mój 6 letni syn płacząc trzymał mnie za nogawkę i prosił „tatusiu, nie odchodź” natomiast ex potrafiła powiedzieć „ widzisz Kubusiu, tata odchodzi bo cie nie kocha” … w takich momentach czujemy gniew, bezradność, umieramy, serce przestaje bić …"

Primo42 napisał/a:

Nie zauważyłem abym "znęcał się nad nią na tym forum" ... po prostu przedstawiam fakty moim zdaniem obiektywnie ... niektóre są niewygodne również dla mnie ...
Skądś wzięły sie moje zachowania ... choć przyznam , tego być nie powinno ... ale uwierz, jeżeli ktoś cały czas podcina ci skrzydła i widzi tylko dziurę w całym ... wpadasz po prostu w bezwład, beznadzieję... pomimo rozmów widzisz że ta druga osoba nie jest w stanie zauważyć tego co się dzieje

innych osób będących w relacji z toba również …. jest akcja i reakcja

Ktoś tu napisał że powinieneś skupić się na sobie - masz  skrzywione postrzeganie innych osób - zdrowa jednostka uciekłaby od razu po pierwszej akcji Oli. …

Zastanów się dlaczego tkwiłeś tak długo w związku małżeńskim skoro byłeś nie szanowany , pomniejszano twoją męskość ….
 
byłeś zadowolony z tamtej pracy i płacy ???
Próbowałeś zmienić pracę ? rozwijać się ?
czy tylko przyjąłeś strategię że zonie przeszkadza ze mało / mniej  zarabiasz ??? ale w sumie było miło i wygodnie ???? zrobiłeś sobie tarczę "super ojciec".... i się za nią schowałeś ….

i nie pisz proszę ze byłeś w tym dla syna....  bo jak pokazałeś w swojej historii wiele rzeczy jest/ było  ważniejszych tongue

Kolejny raz napiszę - to nie atak na Ciebie -a  próba spojrzenia z innej strony .

94

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Dalej czegoś nie rozumiem. Małżeństwo kupuje razem nowe mieszkanie, zaczyna je urządzać i nagle ni z gruchy ni z pietruchy maż postanawia się rozwieść??? Po wydaniu tej całej kasy??? Przecież to się kupy nie trzyma.

A brak kuchni przez 6(!) lat u podobno dobrze zarabiającej kobiety, która bez problemu mogła wynająć ekipę do wstawienia jej, jest kompletnie z księżyca.

95

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...
Beyondblackie napisał/a:

Dalej czegoś nie rozumiem. Małżeństwo kupuje razem nowe mieszkanie, zaczyna je urządzać i nagle ni z gruchy ni z pietruchy maż postanawia się rozwieść??? Po wydaniu tej całej kasy??? Przecież to się kupy nie trzyma.

A brak kuchni przez 6(!) lat u podobno dobrze zarabiającej kobiety, która bez problemu mogła wynająć ekipę do wstawienia jej, jest kompletnie z księżyca.

Tez tego nie rozumiem. Primo pisze ze nie chciala byle czego w kuchni. No ok... Ale przez 6 lat dobrze zarabiajac nic nie uskladala?? Az tu nagle Primo 42, ktory sam groszem nie smierdzi, jezdzi 18 letnim autem, placi alimenty i ma pewnie mnostwo innych wydatkow jej ta kuchnie jak pisze sam zrobil?
Z chciecuciecstad tez sie po czesci zgodze. Ja nie twierdze ze ex zona Primo byla ok bo nic nie usprawiedliwia zdrad i klamstw w zywe oczy ale Autor tez dla mnie "zgrzyta". Mnie osobiscie razi w oczy ogromnie ze nad jakims obcym wrednym babonem placze i pisze ze "kocha ja nad zycie" mimo ze ten babon jego dziecka nie tolerowal i sabotowal relacje z tymze dzieckiem, a nawet knul z exzona. Czyli co seksowna, piekna Ola jednak okazala sie wazniejsza od niby ubostwianiego syna bo zamiast poczuc ulge ze pozbyl sie macicielki Primo rozpacza jakby aniola stracil.
Zamiast jojczyc jak Ci to ktos juz napisal wzialbys sie wkoncu w garsc Primo, odnalazl swe jaja, ogarnal swoje zycie, finansowe i emocjonalne i skupil na dziecku zamiast probowac budowac swoja wartosc na kolejnej atrakcyjnej i przebojowej lasce. Bo mam wrazenie ze wy sie z ta Olenka wykorzytaliscie oboje. Ty potrzebowales sie poczuc wart cos jako facet u boku "wyrafinowanej" kobiety a ona widzac to jak bardzo Ci zalezy na tym by po raz kolejny nie wyjsc na porzuconego frajera wykorzystala Cie perfidnie na kase.

96

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Primo42, przeczytałam wszystkie Twoje posty w tym wątku, ale wrócę do pierwszego, bo są tam rzeczy, które i mi nie grają, choć być może coś przeoczyłam, a Ty wyjaśniałeś albo po prostu coś źle rozumiem.
Po pierwsze napisałeś, że od żony odszedłeś 20 września, że kochałeś, że kompletnie nie dawałeś sobie rady, potem stanąłeś do pionu (siłownia, nowe ciuchy, nowy Ty), w międzyczasie zdążyłeś zrobić na żonie 'nowe' wrażenie, a już 8 grudnia pojawiła się Ola. Jak to możliwe, że to wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie niecałych trzech miesięcy??? Nie oskarżam Cię o pisanie nieprawdy, ale usiłuję ogarnąć to tempo i... wybacz, ale nie ogarniam.

Kolejna kwestia - w tym czasie kiedy Ola przeniosła się do Wrocławia, była na L4 - czy Ty kiedyś to L4 widziałeś? Nigdy nie zdziwiło Cię, że w tym okresie tak swobodnie się przemieszczała, a nawet zamieszkała w odległym o 350 km mieście? Ja rozumiem, że zwolnienie od psychiatry nie obligowało jej do stałego pozostawania w miejscu zamieszkania, ale tak mimo wszystko. Poza tym ZUS jej przez tych długich 7 miesięcy nigdy nie wezwał na żadną komisję? Mnie, kiedy miałam przecięte tętnice i proces leczenia się wydłużał, wzywano już po kilku tygodniach. Poza tym nie zaskoczyło Cię, że L4 jest od psychiatry? Tak, tak, depresja i te tematy, ale ja w tę bajkę nie wierzę, bo to trwało 7 miesięcy, w czasie których wszystko inne jakoś potrafiła ogarniać.

97

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

też mi się wydaje to jakieś dziwne jak dla mnie patologia.

98

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witam wszystkich serdecznie, nie planowałam wypowiadać się na forum bo póki co wystarczało mi jego czytanie ale zareaguje bo widzę ze „pomoc” niektórych uczestniczących idzie nie w tym kierunku co powinna! Paweł jak każdy z nas jest tu z jakiegoś powodu. Oczekuje wsparcia a nie wytykania mu każdego błędu( i tu uważam) ze oprócz zakochania - głębokiego i niestety uzależniającego nic złego nie zrobił. Każdy z nas liczył na cud- że druga strona sie zmieni, ze jeszcze jest szansa na stabilny i pełny miłości związek. Więc pisząc tutaj kierujmy sie empatia a nie ocenianiem zachowania głównego bohatera. Choć wiadomo ocenianie i krytyka jest częścią wypowiedzi ale niech bedzie konstruktywna! Ja uważam ze zrobiłeś wszystko co mogłeś i czeka Cie długa droga z odbudowaniem swojego „ja” ale uważam i tu jestem pewna ze rozwód z żoną i cierpienie związane z odejściem od żony miało duzo większy kaliber niż to z Olą! Tak była tu miłość i ogromne emocje! Ale poniżania w tej historii było więcej i dlatego szybciej sie po tym podniesiesz. Choć teraz pewnie wydaje Ci się to awykonalne. Do tego potrzebny jest czas! Prowadziłam kiedyś mediacje małżeńskie i naprawdę wiem o czym mowię. Każdy zadany Ci przez Olę bol bedzie plastrem który permanentnie bedzie leczył rany. I tego Ci życzę Pawle! Wierze ze za rok Twoja sytuacja sie poprawi i pamiętaj życie jest na tyle zaskakujące że poznając kogoś innego - juz nigdy nie nazwiesz Oli - swoja bratnia duszą

99

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Oczywiście, że Paweł jest tu z jakiegoś powodu i oczywiście, że oczekuje wsparcia, ale naświetlenie pewnych kwestii, których być może nie zauważa, też jest formą pomocy - konstruktywnej.
Moim zdaniem on już dawno powinien się z tego związku wycofać, bo angażował swój czas, uwagę, środki w zamian otrzymując głównie coraz większe oczekiwania i krytykę, z wielu rzeczy dla niego dotąd ważnych zrezygnował, o pewnych kwestiach nie mówił tylko po to, by Oli nie denerwować, co znaczy, że ta relacja bardzo szybko przejawiała znamiona toksycznej.
Uważam też, że jeszcze nie zdążył wyleczyć się z małżeństwa, a już zaczął nowy związek. To zdarzyło się zbyt szybko i być może w akcie desperacji, żeby mieć choć namiastkę normalności, jak również na fali zauroczenia, nie zauważył tego, co zauważyć powinien, a pamiętajmy, że zawsze pojawiają się jakieś sygnały, które jednak łatwiej, a nierzadko i wygodniej, po prostu zbagatelizować.

100

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Bardzo mi przykro , ze spotkala Cie taka sytuacja. Nie znam Cie , ale Ci wspolczuje. Po tym co piszesz, ja bym nie wracala. Ta kobieta nie ma do Ciebie szacunku, a napewno Cie nie kocha. Wiem z doswiadczenia, ze pewnie bedzie Ci ciezko, ze moze nie wierzysz , ze znajdziesz kogos kogo bedziesz mogl odbarzyc swoja milosia, , kogos kto pokocha Cie szczerze. Prztrwaj ten trudny okres, najgorsze  masz juz za soba. Ja bym uciela kontakt z ta kobieta, pomysl o zmianie numeru telefonu. Moze Cie to nie pociesza w tej chwili, ale uwierz , ze jeszcze bedziesz szczesliwy.

101

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witam Cię. Przerażające jest wszystko co przeżyłeś . Aż mnie to wszystko przytłoczyło:( . Słów mi po prostu brakuje. Jestem z Wrocławia.  Jak będziesz miał ochotę pogadać albo umówić się na kawę to polecam swoją skromną osobę. Podam Tobie wtedy prywatnego maila. Trzymaj się:(

102

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

@Primo42

Wciąz nie wiem, dlaczego TY się wyprowadzałeś, kiedy w obu, o ile dobrze pamiętam, stroną wywijającą numer była kobieta. Za pierwszym razem żona, za drugim partnerka.

103 Ostatnio edytowany przez Primo42 (2018-10-16 23:14:18)

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

witajcie ponownie ...
Dziękuję za te rady ... za te "dające w pięty " również ...
Przepraszam .. będę odpowiadał jednym ciągiem .... zbyt dużo było tych wątków ... i nie chce ominąć jakiejś "konkretnej" osoby ...

A propos mojego małżeństwa …
Macie rację w paru kwestiach ; w moim byłym małżeństwie bardzo często w końcowej jego fazie mieliśmy ciche dni, fatalna komunikacja i brak zrozumienia … to po prostu doprowadziło do jakiejś oziębłości między nami i w końcu do rozpadu małżeństwa zakończonego rozwodem … był foch i ciche dni …. przyznaje ale nie wiecie jaką osobą była/jest moja ex żona … co pchało mnie do tego zachowań … pamiętajcie, to dużo lepsze rozwiązanie niż kłótnie przy dziecku które nic nie wnosiły , zwłaszcza że moja ex była głucha na jakiekolwiek prośby z mojej strony …
Czy winię siebie za rozpad mojej rodziny ? PEWNIE że tak … po części na pewno … to zawsze jest wina OBU stron i od tego się nie uchylam …

Odnośnie pracy i moich ambicji … Nie byłem, nie jestem typem lenia któremu się nie chciało, nie chce pracować …
Prace miałem ciekawą, w międzynarodowej firmie … zarabiałem średnio (4000zł na ręke) ale nie było tragedii …
Istotną sprawą było to że była to firma o BARDZO elastycznym podejściu do nagłych L4 , nieoczekiwanych urlopów itd. … byłem szanowany przez szefów, mieli do mnie pełne zaufanie …
Ile to razy zdarzało się że byłem zmuszony brać z dnia na dzień urlop czy L4 …. Ile to razy zgadzali się na home office …. to wszystko dotyczyło syna który bardzo często chorował przez pierwszych parę lat (nic groźnego, po prostu łapał bardzo często przeziębienia, infekcje itd. ) …zdaniem mojej ex jej praca zawsze była ważniejsza bo zarabiała więcej … ona oczywiście też mogła brać L4 ale nie chciała … „bo wtedy nie będzie prowizji, bonusów itd. … „  wybaczcie ale nie wiecie jak to wszystko wyglądało .. ja wielokrotnie prosiłem aby zluzowała, spuściła z tonu, darowała sobie prace w weekendy itd. … mogła (mogliśmy) sobie na to pozwolić bo oboje zarabialiśmy przyzwoicie i bez tych dodatkowych pieniędzy … po prostu tak jej było wygodnie … nie raz w nerwach mi to mówiła …
Ja przez ostatnie 4 lata mojego małżeństwa miałem parę propozycji dużo lepiej płatnej pracy, znaleźli mnie head hunterzy … praca byłaby naprawdę OK ale cały czas w rozjazdach (branża techniczna ale „handlowa” więc sporo podróżowania, hoteli itd. )… rozmawialiśmy na ten temat dużo z ex i ustaliliśmy że będzie lepiej jeżeli zostanę „tu gdzie jestem i będę codziennie w domu”… z dzieckiem bo ona „nie da rady sobie sama” …. Taka była prawda ….

A propos pobytu Oli we Wrocławiu, tak miała zwolnienia L4 od psychiatry , sam je wysyłałem skanem do pracodawcy … co miesiąc chodziła do lekarza po kolejne … nie miała żadnej kontroli chociaż bała się jej cholernie z ZUSU… to był stosunkowo dobry układ … była ze mną .. była wciąż zatrudniona … pobierała 80% pensji …

Tak, wiedziałem że bierze jakieś prochy … rozmawialiśmy o tym …

A propos kuchni … zgadza się … to paranoja.. patologia jak można było jej nie mieć ...  miałem (mam) takie samo zdanie … przyznaje … miała jakieś pieniądze, zarabiała a jednak jej nie zrobiła …. Ja osobiście ją zrobiłem tzn zamontowałem bezpośrednio przed wynajmem lokatorom … tzn meble , zlew, kuchenkę , pomalowałem sciany, położyłem pare kafelek … materiały kupiła ona… ja to wszystko poskładałem do kupy … to nie była/jest kuchnia marzeń … całość nie kosztowała ją więcej niż 1500zł; meble z Casto za 300zł.

A propos syna …. Nigdy nie zabrałbym go matce pomimo tego co zrobiła … tego nie da się wytłumaczyć … to po prostu więź dziecka z matką, jaka by nie była … a nie była jakąś „patologiczną” matką więc syn został z nią .. ech … to naprawdę skomplikowane …

A propos moich wyprowadzek … odnośnie ex zony, w tym mieszkaniu zostało „mnóstwo naszych wspólnych wspomnień” … ja po prostu musiałem opuścić to miejsce …. aby nie zwariować … nie zrozumie ten kto tego nie przeżył …
Odnośnie Oli, to było jej mieszkanie więc to była jedyna opcja … nie mogłem kazać aby wyprowadzała się z własnego …

Odnośnie 2 ostatnich tygodni …. żyje … jednego dnia lepiej … drugiego gorzej … mam w głowie bluzgi które na mnie spadły więc jest mi o NIEBO łatwiej zapomnieć …

W ostatni weekend byłem u syna … chyba najpiękniejszy nasz weekend … on jest dla mnie wszystkim … widać że brakuje mu TATY … mama ani wujek nie mają na razie dla niego czasu (drugie dziecko) …

Przyrzekłem sobie że kolejne ferie i wakacje spędzimy wspólnie …. Na jakimś super wyjeździe … tylko my we dwoje …

Odnośnie Ex, była trochę zła po tym co usłyszała od Olki… chyba udało mi się ją przekonać abyśmy pozostali jednak w „normalnych” stosunkach … w każdym razie od tego czasu mam nawet lepszy kontakt z dzieckiem ; chętniej odbiera telefony i przekazuje dziecku .

Odnośnie Oli … cisza …. Zero kontaktu …. Za wyjątkiem krótkiej wiadomości na Whats Upie (tam jej nie zablokowałem) z przedwczoraj ,gdzie rzekomo widziała moje auto przejeżdżające koło jej balkonu … i „czego od niej wciąż chce, już nie powinna mnie obchodzić więc czego szukam, czemu węszę” …
Bzdura …. Nie byłem tam … i już nigdy tam nie podjadę …

Muszę to wszystko przetrwać ...
Raz jeszcze dziękuje za Wasze wsparcie, rady, dobre słowo ... czasem opierd***.
One naprawdę ratują życie... takim ludziom na zakręcie .... jak JA...

Nie zrozumie tego ten kto tego nie przeżył ... a ja naprawdę przez ostatnie 2 lata wziąłem na "klatę" sporo ...

104

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witam

105

Odp: Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Witam Was ponownie … Wracam po 6 tygodniach …  Na wstępie, raz jeszcze wielkie dzięki za pomoc … naprawdę uratowałyście mi życie …

Minął ponad miesiąc jak odszedłem … jest w miarę OK, raz lepiej, raz gorzej … różnie bywa …. Grunt że czymś się zająłem … staram się „wietrzyć” głowę każdego dnia … Trochę biegam, łażę na siłownię … jakoś leci … poszedłem na terapie … Skłamałbym że już jestem „wolny” … nie, nie jestem ale jest lepiej, przynajmniej odrobinę, żyję, oddycham, wstaje bez stresu … Nie mam z nia żadnego kontaktu, ŻADNEGO… tak sobie przyrzekłem i tego się trzymam … na szczęście ona również nie pisze, nie dzwoni itd. … Wiem tylko jedno z „zaufanego źródła” że jedzie po mnie maxymalnie wśród swoich znajomych .. jestem despotą, psychopatą, damskim bokserem … z drugiej strony tego należało się spodziewać…

Przewertowałem trochę forum, poczytałem o tym i tamtym, m.in. o zaburzeniach … np. Borderline … Teraz, już trochę „na zimno” mogę opisać niektóre symptomy „typowe” oraz te które nijak nie pasują do tego typu zachowań … Może się to komuś przyda , nie wiem … warto w każdym razie dzielić się własnymi przeżyciami … może dla kogos/którejś z Was będą pomocne. Wydaje mi się że Ola była kombo kilku zaburzeń … ciężko mi to określić … to piekło i niebo jednocześnie … anioł i diabeł w jednym ciele ….

Proszę, pamiętajcie … TO MOJA OSOBISTA, SUBIEKTYWNA OCENA … A więc tak, jeżeli chodzi o „TYPOWE” symptony było to moim zdaniem :
- niesamowicie atrakcyjna, sexowna, inteligentna osoba … dusza towarzystwa …. magnes na facetów … uwielbiana przez całą swoją rzeszę znajomych,
- szybka fascynacja moją osobą,
- byłem zajebisty, przystojny, extra w łóżku, „warty milion dolarów” …
- szybkie „wejście” na temat sexu, byłych partnerów, kochanków itd. …
- szybkie opowieści na terma preferencji  … wszystko z uśmiechem na twarzy  …
- na początku wręcz chorobliwe przeszukiwanie mojego telefonu, FB, Messengera … 1000 pytań … a co to za laska, a tamta itd. …
- doszukiwanie się romansów z praktycznie każdą znajomą która wydawała się jej podejrzana na FB ; np. Paweł, rżnąłeś Monikę zanim mnie poznałeś? … powiedz, luz , nie ma problemu .. możesz się przyznać … „
- komentarze odnośnie każdej kobiety na krórą zwróciłem uwagę .. nawet w gazecie czy w TV
- sex, sex i jeszcze raz sex … każdego dnia … do utraty tchu … przez pół nocy … najlepszy sex w życiu … bielizna, high hills, klapsy, duszenie, itd... … ZERO … ZERO zahamowań ….
- w przypadku „0” sexu z mojej stron byłą bardzo często wkur***, nie rozumiała że np. jestem zmęczony lub po prostu nie mam na niego ochoty po kolejnej kłótni …
- słabe dysponowanie pieniędzmi … „0” oszczędności, sporo długów pomimo że przez ostatnie 6 lat nie płaci za mieszkanie …
- częste zmienianie pracy … średnio raz do roku …
- w przeszłości chyba zbyt dużo jak na standard facetów na sex …
- relacje z dużo młodszymi kochankami … różnica 15 lat
- w trakcie kłótni (i wreszcie wyprowadzek) kiedy wreszcie puszczały jej hamulce … stek wyzwisk, agresja, kopanie, plucie, bicie … piana na ustach, mania w oczach …
- lęk przed porzuceniem …. 2 czy 2 razy straszyła mnie samobójstwem ... skoczy z bloku, weźmie tabletki itd. …
- delikatne, bardzo delikatne odsuwanie mnie od znajomych … „zostań w domu, nie idź na piwo z kumplami, będzie mi smutno samej” … 
- czepianie się szczegółów” np. nalałem sobie herbatę jako pierwszemu , nie takie słowo na „dzień dobry” itd. …
- wielokrotnie wspominała o „pustce” którą odczuwa … „nia mamy wspólnych planów, nie planujesz ze mną dziecka Paweł, nie wiem co robić .. czuje pustkę w głowie, duszy”
- JA byłem winien jej nastrojów, wybuchów agresji, biciu, kopaniu itd. …
- zwykła bagatelizować jej złe zachowania, obracała to w żart lub prosiła żebym się „nie przypierdalał” … żebym nie był tetrykiem …
- szantaż emocjonalny… „ ja robię tyle dla ciebie a Ty masz mnie w dupie” ; „weź sobie te pieniądze Paweł i odejdź, mnie zostaw .. i tak cie nie obchodzę, jestem dla ciebie gównem wiec mnie zostaw” … „nie mam pieniędzy, nie mam za co żyć a Ty chcesz mnie się pozbyć … tak nie postępuje prawdziwy facet” …
- manipulowanie … w trakcie wyprowadzek telefony do swojej mamy lub koleżanki, dziwne komentarze pod moim adresem i dyskredytowanie mojej osoby …
- szantaż, zastraszanie wszelkimi możliwymi sposobami np. telefonowaniem do mojej EX że będzie jej świadkiem przeciwko mnie w sądzie… fuck …
- konfabulowanie, wymyślanie nieprawdziwych historii … np. co myślą o mnie i moim dziecku moi znajomi …
- czasami wydawanie zbyt dużych sum pieniędzy, całkowicie bez potrzeby ; kupienie mi bardzo drogich ciuchów na urodziny około 2000zł ; później kazała mi je oddać … + weekend w Wawie za kolejne 1000zł …
- stałe krzywe teksty na temat mojej ex … to też mnie wkurzało , mówiłem że niech skupi się na nas a nie mojej żonie , temat był zamknięty a ona no stop do niej wracała …
- bardzo częste porównywanie mnie do jej EX’a  - „miał mnóstwo empatii – TY nie, był pracowity – TY nie, nie kłócił się – TY no stop” …
- jako jedynaczka … chciała mieć we mnie kombo „faceta, męża, ojca naszych dzieci, kochanka, przyjaciela, powiernika itd.”…
- małe ogarnięcie życiowe …. tzn brak kuchni w mieszkaniu, brak umiejętności gotowania … 
- chore zachowanie podczas ostatniej wyprowadzki … rozerwanie sobie koszulki i wysmarowanie się moją krwią przed wejściem policji do mieszkania …
- na koniec całkowite zeszmacenie mnie jako faceta … na każdej płaszczyźnie … łózko, kasa, auto, zaradność … tylko dlatego ze powiedziałem „KUR** DOŚĆ”…

A oto te cechy które MOIM ZDANIEM nie pasują do Bodrerki …
- nie zauważyłem aby w trakcie bycia ze mną oglądała się za innymi tzn. chodziła na lewiznę, nie złapałem jej na żadnej krzywej akcji, zdradzie lub cos w ten deseń …
- nie miała zmiennych nastrojów klika razy w ciągu dnia …
- nie łapała focha, nie miała cichych dni, nie obrażała się … to ona częściej starała się „złagodzić sytuację” w przypadku kolejnej kłótni …
- ona najczęściej wyciągała pierwsza dłoń na zgodę…
- nie uciekała, nie wybiegała z domu w trakcie kłótni … nie chowała się w drugim pokoju .. to raczej ja wolałem wyjść i przeczekać burzę …
- nie okaleczała się … 
- nie doprowadzała to sytuaaji gdzie np. musiałem rywalizować o nią z kims innym (np. w disco) – to podobno typowe dla Borderek, krzywe akcje pod tytułem „napuścić samca na samca – niech się o mnie biją”
- nie dyskredytowała swoich kochanków , wręcz przeciwnie .. miała o nich bardzo dobre zdanie … każdy z nich coś dla niej zrobił pożytecznego jej zdaniem …
- nie dyskredytowała byłego EX, nie mówiła o nim źle… również miała o nim dobre zdanie …. przyznała że jej małżeństwo rozpadło się z jej powodu …
- nie opowiadała żadnych dziwnych, krzywych historii o jej znajomych , koleżankach … byłą raczej mało wylewna odnośnie czyjejś prywatności …
- nigdy nie powiedziała że odejdzie … że znajdzie sobie kogoś innego … nigdy mnie w ten sposób nie szantażowała …
- pamiętam ile to razy mówiła mi takie słowa „Paweł, czemu jesteś ze mną … dlaczego ??? jesteś przystojnym atrakcyjnym facetem, 90% kobiet na ulicy zwróci na Ciebie uwagę a ty jesteś ze mną … możesz mieć młodsze, ładniejsze 20,30 latki … więc czemu ? „  - nigdy tego nie rozumiałem …. Byłem bo kochałem … i o tym wiedziała a pomimo tego no stop o tym mówiła …

To tyle moje Panie/Panowie … Wracam powoli do równowagi, jest ciężko, czasami mega …. Staram się zając głowę milionem tematów, praktycznie nie ma mnie w mieszkaniu … szukam nowych zajęć, odwiedzam znajomych itd. … Odwiedzam systematycznie syna, wciąż mamy świetny kontakt …

2 tyg temu odezwało się serducho … dostałem ataku kołatania, duszności, zalałem się potem …. Nie funkcjonowałem przez parę dni , miałem wrażenie że się dusze, ataki paniki … pierwszy raz w życiu coś takiego przeżyłem …. wziąłem L4 z pracy … przeszedłem mnóstwo badań bo konkretnie się przestraszyłem … Psycholog powiedział że dopiero teraz to wszystko „schodzi” z człowieka … ten stres … dopiero po paru tygodniach … EKG i echo serca wyszły ok, czekam jeszcze na wyniki Holtera ….

Jeżeli jest tu ktoś z Wawy, będę wdzięczny za info ….byłoby fajnie z kimś po prostu pójść na kawe, piwo, pogadać …. Jestem w tym mieście praktycznie sam …

PS. Przepraszam za zbyt bezpośrednie słownictwo lub zbyt „dosłowne” opisy …

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tu FACET - proszę o pomoc - jestem bliski obłędu ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024