Chcestaduciekac- po Twoich komentarzach czuje się lepiej. Masz zupełnie inne podejście. Analizujesz mnie jak terapeuta. Dziękuję. Co do pytania- już ktoś o tym pisał. Biorę pod uwagę że może podświadomie się mnie boi lub coś podobnego i dlatego jej stan zdrowia się pogorszył. Zdaje sobie sprawę że tak może być. Niestety. Fakt jest taki że moja zona gorzej przeżyła chorobę i śmierć mojej mamy. Ale nie było tak że przez ten czas ja zaniedbywalem itd. Ojciec nas z bratem trochę od tego odsunal. Chcialem wziac pol roku bezpłatnego urlopu żeby się mama opiekować to mnie rodzice zjechali że jestem niepoważne i że to najgłupsze pomysł jaki miałem chyba w cały moim życiu.
Z tym rzucania pracy- to był juz kolejny raz. Bez uzgodnienia ze mną, po prostu sobie rzuciła. Na początku ja poparlem ale potem trochę to zweryfikowalem. Podalem jej jednak ręke- przekonałem ja że musi zrobić podyplomowke z administracji. Dzięki temu od września ma nową pracę w zupełnie nowej branży. Tamta branża przedszkola prywatne ja wykanczala. To nie jest partnerstwo? Gdyby że mną ustaliła i doszlibysmy do takich ustala razem to byłoby ok. A tak samowolnie po raz kolejny rzuciła sobie pracę- pomimo wczesniej ustalonych planów (Wiesz dziecko, wcześniej wieksze mieszkanie itd.) I pomimo tego że wcześniej wzbraniala się przed przekwalifikowaniem. Uważam że i tak dobrze się zachowalem. A ona niestety nie wykazała się dojrzałościa. Ja mogę zaakceptować np. Ze zrobiła sobie tatuaż nie wiem sprzedała samochód którym jeździła bo jej się nie podobał czy ogolila na łyso. Ok. Ale to co ma tak istotny wpływ na nasz związek- musimy ustalać razem. Ja nie mogę sobie rzucić pracy z dnia na dzień. A wielokrotnie o tym marzyłem. A jakby to zrobił to co? Bez porozumienia z nią? To było by fair byłoby to zachowanie po partnerski?Hrefi- teraz jak spusciles z tonu, jest o wiele lepiej. Z częścią Twoich racji się zgadzam. Dziękuję za Twoja opinie i Twój punkt widzenia.
a pytałeś się jej co zamierza , co chce zrobić ??? jaki ma plan na siebie skoro nie lubi swojej pracy ??
Cos pisałeś o jej zdolnościach artystycznych ….
Widzisz , ja z boku to widzę tak - że Ty podejmujesz decyzje w domu , (strzelam ? )raczej informujesz żonę że takie oto wspaniałości dla WAS wymyśliłeś, zaplanowałeś … czy to urlop, czy to mieszkanie większe …. u nas to ja też mam plany , cele o których mówię i je razem realizujemy …. i przypisuje sobie zasługi "GDYBY NIE JA .. to by tamto czy siamto było złe , albo nie było by wcale "... wiesz zemy w ten sposób pokazujemy swoja wyższość ????
no a chcemy partnerstwa przecież … ;P
Wsparcie to zaufanie , a my raczej jesteśmy kontrolujący … no bo musi być w czasie i określony cel
W życiu z takimi osobami jak my trudno o własną przestrzeń dla naszych partnerów … nam trudno przyjąć inny plan niż my wymyślimy ( zona w ogóle miała odwagę powiedzieć co chce ????? )…
Moje uwagi są mocno pokierowane moim doświadczeniem, jak przeczytałam Twój post to aż przez chwilę zastanawiałam się czy to nie o mnie ...hehehhe
Twój przypadek , Twój związek może być zupełnie inny . Może Twoja zona jest po prostu leniwa i Cię wykorzystuje , może jest chora - ja tego nie wiem.
Wiem jednak że często wpadamy w pułapkę własnych pretensji …. i zaczynamy widzieć samo zło .
Wiem też że nastawienie zmienia optykę . Widzimy połowę pustej szklanki …. albo pełnej.
A nie ma idealnych ludzi , my tez idealni nie jesteśmy
choć często tak o sobie myślimy. ![]()