Znam sporo rodzin, gdzie synowie zwierzają się matkom i znam takie gdzie córki nie mają chęci do rozmów ze swoimi rodzicielkami. Zatem tak, dla mnie wrzucanie relacji matka córka do wora- to normalne, a relacji syna i matki do wora z napisem toxic/ maminsynek to nie tylko podwójne standardy, ale dodatkowo stereotypizacja.
Jak matka (skoro już rozmawiamy o matkach, a nie o ojcach to będę się tylko do nich odwoływać) jest mądrą kobietą to zawsze uczciwie oceni sytuację i problem nawet w związku swojego dziecka. Dobra matka stanie sie dobrą teściową do której synowa/ zięć też bedą mogli przyjść po poradę, a ona na spokojnie doradzi. Natomiast, jeżeli dzieci nie będą chciały takich porad to mądra matka skapituluje i poczeka na to czy dzieci same zechcą sie do niej zwrócić. Ja nie mam żadnych oporów przed tym by poradzić się teściowej (wcześniej potencjalnych teściowych) i jak problem wynikał z zachowania synów, żadna nie stanęła po stronie swoich pociech.
Co do samych normalnych rozmów, moi faceci, jakoś nigdy nie mieli problemu z tym, że relacjonowałam co ciekawsze kawałki z imprez mojej mamie, ba sami wchodzili w rozmowę i rozmawialiśmy wszyscy razem. To chyba jest normalne, a przynajmniej akceptowane u mnie przez każdą z trzech stron, a grunt w tym żeby wszystkim odpowiadała dana relacja.